netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 042 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 144 145 146 147 148 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 426 do 9 490 z 26 310 ]

9 426

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cynamon witaj kochana!
Lepiej trafić nie mogłaś. Dołącz do nas-wychodzących właśnie z podobnych związków jak Twój.
Mój psychofag też bardzo podobnie do Twojego,drogi Cynamonku funkcjonował:(
I też były ostatnie szanse i sex taki...kurde oni wspólny scenariusz mają:)


Faworytko,ale powiało wiosną,nadzieją i szczęściem na tym forum dzięki Tobie. I TY może nie odczuwasz potrzeby pisania...ale nie wiem jak dla innych wychodzących z tego gooowna,ale dla mnie jest Twój post zapowiedzią lepszego życia.
Potrzeba Cię tu...


A ja dziś lepiej.
Tylko na pary,ściskające się...nie mogę patrzeć...razi mnie...

Ale za to mój psychol założył sobie facebook i zaprosił moje dzieci (o dziwo go przyjęły...nic mi do tego...),ale mnie nie wink
Za to zainteresowanie z jakim weszłam na córki kącie na jego facebook...przeraziło mnie...:(
Sprawdziłam kogo ma znajomego...i młode dziewczyny,nie znane mi są...aż świerzbiło mnie żeby napisać mu co o tym myślę:/
Emocje...
Potem rozsądek-wraca do mnie coraz szybciej-po co ci to? W d...e z gnojem wink
Hehehe...ale najlepsze jest to,że fotkę wstawił do góry nogami hehehehe
Łysy,nic nadzwyczajnego...ble...no ogr ładniejszy;)
Niech szuka,drugiej takiej nie znajdzie!!!

9 427

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

A ja dziś lepiej.
Tylko na pary,ściskające się...nie mogę patrzeć...razi mnie...

Bo co? Dlaczego to Cie razi? Bo tez tak chcesz czy masz niemile wspomnienia? Pierwszy wazny krok do wlasnego JA i zycia swoim obecnym a nie zaprzeszlym zyciem to zrozumienie, ze kazdy czlowiek jest inny i ma prawo do swojego szczescia. Madre slowa nie wiem czyje - Live and let others live.
Lukrecjo, Ty sie powinnas usmiechac widzac ile szczescia kwitnie wokol Ciebie:) Wolalabys na Planecie Zombie zyc?

l_ukrecja napisał/a:

Ale za to mój psychol założył sobie facebook i zaprosił moje dzieci (o dziwo go przyjęły...nic mi do tego...),ale mnie nie wink
Za to zainteresowanie z jakim weszłam na córki kącie na jego facebook...przeraziło mnie...:(
Sprawdziłam kogo ma znajomego...i młode dziewczyny,nie znane mi są...aż świerzbiło mnie żeby napisać mu co o tym myślę:/
Emocje...
Potem rozsądek-wraca do mnie coraz szybciej-po co ci to? W d...e z gnojem wink
Hehehe...ale najlepsze jest to,że fotkę wstawił do góry nogami hehehehe
Łysy,nic nadzwyczajnego...ble...no ogr ładniejszy;)
Niech szuka,drugiej takiej nie znajdzie!!!

Przyznam, ze dziwi mnie takie zachowanie. Ciekawosc, ok, to rozumiem. Sama wchodzilam nie raz na FB eksa ale tez i innych osob ale ani raz nie przeszlo mi przez mysl, zeby do kogos pisac, oskarzac, ostrzegac - PO CO? To juz nie Twoj cyrk i nie Twoje malpy. Zajmij sie wreszcie raz a porzadnie soba a nie lysym ogrem (to cos Ty w nim widziala???). I nie Twoj interes czy sobie kogos znajdzie i jaka ona bedzie. Jak to przyjmiesz do wiadomosci, to otworzysz sie na swiat i innych ludzi. Na razie to trawisz to swoje nieszczesliwe pozycie z ogrem i wypluc tego nie mozesz. Jestes nadal uzalezniona od emocji jakie on, Twoj Shrek, w Tobie wywoluje. Tylko za nic nie moge pojac: dlaczego???

9 428

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Cynamon99 napisał/a:

obiecywał że skończy z nią , ale wciąż mnie okłamywał, w końcu wybaczyłam i dla dobra dziecka wróciłam do niego. Wybaczyć to jedno ale zapomnieć to inna sprawa

Załóżmy, prowadzimy sklep. Pracownika przyłapujemy na kradzieży. Jest on dobrym i wieloletnim pracownikiem, ale okazał się być  nieuczciwy.  Prosi, więc mu wybaczamy. Czy znaczy to, że już od tej chwili wiarę w uczciwość mu dajemy? Wierzymy, że już nic nie wyniesie bez opłaty ze sklepu ? Nie! Dalej go sprawdzamy, kontrolujemy, obserwujemy.
Ten sam przypadek i pracownik, który sam przed wyjściem z pracy pokazuje, że nic ze sklepu nie wynosi, wszystkim pokazuje, że płaci za bułeczkę,serek i napój zanim zabierze się za konsumpcję ich na śniadanie. Nabieramy wtedy wiary, że jest szansa, iż tylko raz zbłądził, że może on być jednak uczciwym człowiekiem. Nabieramy wiary stopniowo, ale nadal "przyglądamy" się mu bacznie. Stopniowo zaczynamy mu wierzyć ale miną całe lata zanim odbudujemy swoje zaufanie w jego uczciwość.
Jest inny sposób. Zwalniamy takiego pracownika i to jeszcze dyscyplinarnie, nie tracąc na niego czasu, nie bawiąc się w nabieranie do niego zaufania.
Ja również przy pierwszym romansie męża powiedziałam WYBACZAM a potem  męczyłam się z brakiem zaufania do niego 6 lat. On  nie udowadniał wierności, uczciwości, nie zabiegał o nic. Uznał, że wystarczy powiedzieć, "temat  Beaty jest zamknięty". Dzisiaj już świadoma, nie wybaczyłabym. Dzisiaj wręczyłabym mu wypowiedzenie z dyscyplinarką big_smile .
  Dzisiaj nie jestem "wybaczalska" smile

Cynamon99 napisał/a:

szarpaliśmy sie i wyrwał mi telefon, ale w poczcie smsy były wykasowane....zapytałam co to znaczy, co przede mną ukrywa, on ze coś sobie ubzdurałam (...) Jak mu powiedziałam o tych smsach to z dnia na dzień urwały się , ale za to sa połączenia przez internet w komórce, pewnie kupił druga kartę, jestem zmęczona tym szpiegowaniem, mam problemy ze zdrowiem , nadciśnienie i potworny ból głowy, nie radze sobie ze sobą, czy jestem az taka beznadziejna, ze mój mąz ciągle szuka nowych lasek. Ostanio dorwałam telefon i znalazłam jedno zdjęcie gołe panienki.

Standard, że to żarty, że to wirtualne.
Żarty- dobrze, że nam żonom nie wpada do głowy pomysł by dla żartów pozbawić męża części ciała - przyczyny ich żartów big_smile
Wirtualność -  pamiętam wypowiedź ZAZDROŚCI na temat zdrady wirtualnej a nawet zacytuję jej słowa :

"(...)  No i zawsze mozna powiedziec, ze wirtualnie, wiec to sie nie liczy.
A oddalbys mi swoje wirtualne pieniazki z karty kredytowej? To tylko wirtual...
Please, dam Ci numer mojego konta a Ty przelejesz swoje wirtualne pieniazki z karty na moje konto. To nic strasznego. to tylko wirtualne pieniadze. Nic nie odczujesz, a zrobisz mi dobrze."

Kocham ten cytat smile



Cynamon99 napisał/a:

nie mogę juz dłuzej, straciłam poczucie własnej wartości.Żałuje ze nie zostawiłam go 7 lat temu.(...) bez zaufania, szacunku.....wychowywać dzieci w chorej rodzinie.(...) To wszystko trwa jakiś miesiąc.... nie chce mi się juz zyć...

Napisałaś co czujesz.......sama odpowiedziałaś sobie na pytania.

9 429

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aniknom, na pewno znajdzie się jakiś hak na niego. Nie ma siły. Nagraj, nie wiem. Coś zrób.
Ja tam myślę, że w sądzie wyjdzie szydło z wora i tak.
Ja właśnie sobie uświadomiłam, dotarło do mnie, że ojciec mojego dziecka był tak perfidnie głupi, że bez porozumienia ze mną zabierał dziecko z przedszkola, ja przychodzę nie ma. Brał do siebie, a potem wydzwaniał po ludziach, m.in. z mojej rodziny, że nie dałam mu rzeczy dla dziecka. A kto go prosił, żeby dziecko brał. Potem było, że nie ma kontaktu z dzieckiem, że mu zabraniam i same bzdety. Pierdzieli tak do dziś. Zobaczy mrówkę, powie, że widział słonia. Wszystko wyolbrzymi i przekręci.

9 430

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussko droga...
Jestem uzależniona już nie tylko od tego faceta ogra,ale od toksycznych związków. Tka wyszło po przeanalizowaniu mojego życia i szczerej,uczciwej pracy.
Po jaką cholerę mi to zawiść? Nie wiem...ale cieszę się,ze niczego nie napisałam. Po to mam Was:) To WY i lektury prowadzicie mnie za rączkę.
Wyjście z procesu uzależnienia to proces,a zważywszy na to,że ja całe życie tak funkcjonowałam nie pójdzie mi ani szybko,ani łatwo:(
Dziękuję za Twoje słowa. Masz całkowitą rację.
Jak dobrze,że jesteście!

9 431

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziś tak sobie pomyślałam, że my kiedy coś zrobimy, albo nie zrobimy pamiętamy o tym. I np. nazajutrz potrafi nam się zrobić żal waćpana, że tak go potraktowałyśmy. A czy im kiedykolwiek było nas żal? U mnie był jeden taki przypadek, kiedy mnie obraził, a ja zamknęłam się w łazience, wtedy raz jeden było mu głupio.
Czy to tak wszyscy mają, czy tylko psychowariaci?

Ja często się rewanżuje pięknym za nadobne. Pewnego razu pan waćpan sprzątał po psie, który nie wytrzymał. I co ja słyszę, że wlewa do mopowego wiadra zimną wodę. I pytam czemu zimną, że trzeba ciepłą- mówię- co daje mycie zimną? Przecie to nie ma znaczenia czy ciepła, czy zimna woda-odrzekł.
Po chwili zapytałam-zrobić ci herbatki kochanie?
-Tak poproszę.
Więc wzięłam szklankę, wrzuciłam torebkę ekspresówki i zlałam zimną wodą z kranu. Następnie postawiłam na blacie i mówię -proszę.
-A co to jest?
-Herbatka smile
-Ale ja nie lubię zimnej...
-Ale przecież nie ma znaczenia czy ciepła czy zimna woda.

Mina bezcenna. Może to głupie i złośliwe, ale byłam z siebie dumna. To działa.

9 432

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

A ja dziś lepiej.
Tylko na pary,ściskające się...nie mogę patrzeć...razi mnie...

Bo co? Dlaczego to Cie razi? Bo tez tak chcesz czy masz niemile wspomnienia? Pierwszy wazny krok do wlasnego JA i zycia swoim obecnym a nie zaprzeszlym zyciem to zrozumienie, ze kazdy czlowiek jest inny i ma prawo do swojego szczescia. Madre slowa nie wiem czyje - Live and let others live.
Lukrecjo, Ty sie powinnas usmiechac widzac ile szczescia kwitnie wokol Ciebie:) Wolalabys na Planecie Zombie zyc?

l_ukrecja napisał/a:

Ale za to mój psychol założył sobie facebook i zaprosił moje dzieci (o dziwo go przyjęły...nic mi do tego...),ale mnie nie wink
Za to zainteresowanie z jakim weszłam na córki kącie na jego facebook...przeraziło mnie...:(
Sprawdziłam kogo ma znajomego...i młode dziewczyny,nie znane mi są...aż świerzbiło mnie żeby napisać mu co o tym myślę:/
Emocje...
Potem rozsądek-wraca do mnie coraz szybciej-po co ci to? W d...e z gnojem wink
Hehehe...ale najlepsze jest to,że fotkę wstawił do góry nogami hehehehe
Łysy,nic nadzwyczajnego...ble...no ogr ładniejszy;)
Niech szuka,drugiej takiej nie znajdzie!!!

Przyznam, ze dziwi mnie takie zachowanie. Ciekawosc, ok, to rozumiem. Sama wchodzilam nie raz na FB eksa ale tez i innych osob ale ani raz nie przeszlo mi przez mysl, zeby do kogos pisac, oskarzac, ostrzegac - PO CO? To juz nie Twoj cyrk i nie Twoje malpy. Zajmij sie wreszcie raz a porzadnie soba a nie lysym ogrem (to cos Ty w nim widziala???). I nie Twoj interes czy sobie kogos znajdzie i jaka ona bedzie. Jak to przyjmiesz do wiadomosci, to otworzysz sie na swiat i innych ludzi. Na razie to trawisz to swoje nieszczesliwe pozycie z ogrem i wypluc tego nie mozesz. Jestes nadal uzalezniona od emocji jakie on, Twoj Shrek, w Tobie wywoluje. Tylko za nic nie moge pojac: dlaczego???

A ja tam Aśkę rozumiem pod każdym względem. Na tym polega problem KKZB - są uzaleznione. Tak, jej reakcje jej nie służą ale są pakietem podstawowym, który MUSI zaliczyć. A najśmieszniejsze jest, że on o tym wie i specjalnie założył sobie konto na FB i naklikał tam do znajomych młodych lasek, żeby Aśkę sprowokować. Taka jest dynamika toksycznego związku. Geniusz Aśki jednak polega na tym, że ona sobie zdaje sprawę z tych wszystkich zależności i trzyma się zadziwiająco twardo. Chęci napisania, wyplucia się to jedno (i tym się dzieli) a fakt, że tego ostatecznie nie robi - to jest klasa sama w sobie. Mieć pokusę i się powstrzymać to dużo trudniejsze niż nie zrobić bo sie tej pokusy w ogóle nie miało. Wg mnie na tym polega wielkość KKZB wychodzących z koszmaru uzaleznienia od faceta - to jest walka samej ze sobą i interakcją drugiego toksyka, który zrobi wszystko, żeby nas na powrót zapędzić do swojego matrixa. To jest survival. To tak jak z dziewczyną, która nie ma ciagot do słodkiego i zwyczajnie sama z siebie JEST CHUDA. Jej szczupłość nie jest jej zasługą tylko darem natury. Ale walka o szczupłą sylwetkę dla kogoś, komu śnią się krówki i na dodatek został przez naturę wyposażony w problemy z przemianą materii - to jest wyczyn i powód do dumy. Każda zignorowana czekoladka jest wyczynem dla takiej osoby.

A ból, kiedy się patrzy na zakochane pary? To jest ból oszukanej kobiety, której póki co nic pięknego i romantycznego nie wydaje się być prawdą. Jeszcze przez chwilę wszystko co piękne będzie dla niej oszukaństwem i dlatego boli a nie dlatego, że komukolwiek zazdrości. Została okradziona z romantyzmu, miłości, nadziei i wiary i teraz (powtarzam - póki co) to wszystko jest jak kwas solny wylany na gałkę oczną. Nie ma w tym nic dziwnego.

9 433

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Jestem uzależniona już nie tylko od tego faceta ogra,ale od toksycznych związków. Tka wyszło po przeanalizowaniu mojego życia i szczerej,uczciwej pracy.

Wyjście z procesu uzależnienia to proces,a zważywszy na to,że ja całe życie tak funkcjonowałam nie pójdzie mi ani szybko,ani łatwo:(

To sobie pomysl albo i glosno powiedz tak: mam czterdziesci lat - to mniej wiecej polowa mojego zycia. Czyli druga polowe mam przed soba. W tej pierwszej czesto decydowali inni za mnie i o mnie, teraz sama moge to zrobic. I TYLKO ode mnie zalezy czy to bedzie szczesliwe 40 lat czy je sobie zmarnuje. Ode mnie zalezy jak przezyje druga czesc swojego zycia.
I wierz mi - tylko od Ciebie to zalezy.
Moze pierwszym krokiem bedzie calkowite odciecie sie od zycia eksa - zero sms-ow, telefonow, Facebookow - koniec z nim na zawsze (dzieci moga same kontaktowac sie z nim, moje tak robia i zyja). Tabula rasa i teraz mozesz zaczac malowac na niej swoje wlasne kolorowe zycie, takie jak Ty chcesz miec.

9 434

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

I chyba nie jestem tak grzeczną dziewczynką, na która mnie wychowywano, lubię chociażby klnąć:) Autentycznie rozklęłam się i dobrze mi z tym! Nowa forma wyrazu, może "nieładna", niegrzeczna, ale daje upust złości i dobrze.

A ja właśnie zaczęłam pisać do bloga rozdział pt. "Niegrzeczna dziewczynka". big_smile
Znakiem tego jest to kolejny naturalny etap KKZB - mogą same sobie zapewnić tę odrobinę szaleństwa, której szukają w związku z toksycznym człowiekiem, u którego pomyliłyśmy spontaniczność z destrukcyjnym obłędem.
Z tym wyjątkiem, że my potrafimy sobie zapewnić szaleństwo kontrolowane, skierowane na rozwój a nie na rozpierduchę.

9 435

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Faworytka napisał/a:

I chyba nie jestem tak grzeczną dziewczynką, na która mnie wychowywano, lubię chociażby klnąć:) Autentycznie rozklęłam się i dobrze mi z tym! Nowa forma wyrazu, może "nieładna", niegrzeczna, ale daje upust złości i dobrze.

A ja właśnie zaczęłam pisać do bloga rozdział pt. "Niegrzeczna dziewczynka". big_smile
Znakiem tego jest to kolejny naturalny etap KKZB - mogą same sobie zapewnić tę odrobinę szaleństwa, której szukają w związku z toksycznym człowiekiem, u którego pomyliłyśmy spontaniczność z destrukcyjnym obłędem.
Z tym wyjątkiem, że my potrafimy sobie zapewnić szaleństwo kontrolowane, skierowane na rozwój a nie na rozpierduchę.

Oj dziewczyny, przeciez od dawna mowi sie, ze grzeczne dziewczynki ida do nieba (buaaah, nuuuda:) a niegrzeczne tam, dokad chca:)

9 436

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Mussuka napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

A ja dziś lepiej.
Tylko na pary,ściskające się...nie mogę patrzeć...razi mnie...

Bo co? Dlaczego to Cie razi? Bo tez tak chcesz czy masz niemile wspomnienia? Pierwszy wazny krok do wlasnego JA i zycia swoim obecnym a nie zaprzeszlym zyciem to zrozumienie, ze kazdy czlowiek jest inny i ma prawo do swojego szczescia. Madre slowa nie wiem czyje - Live and let others live.
Lukrecjo, Ty sie powinnas usmiechac widzac ile szczescia kwitnie wokol Ciebie:) Wolalabys na Planecie Zombie zyc?

l_ukrecja napisał/a:

Ale za to mój psychol założył sobie facebook i zaprosił moje dzieci (o dziwo go przyjęły...nic mi do tego...),ale mnie nie wink
Za to zainteresowanie z jakim weszłam na córki kącie na jego facebook...przeraziło mnie...:(
Sprawdziłam kogo ma znajomego...i młode dziewczyny,nie znane mi są...aż świerzbiło mnie żeby napisać mu co o tym myślę:/
Emocje...
Potem rozsądek-wraca do mnie coraz szybciej-po co ci to? W d...e z gnojem wink
Hehehe...ale najlepsze jest to,że fotkę wstawił do góry nogami hehehehe
Łysy,nic nadzwyczajnego...ble...no ogr ładniejszy;)
Niech szuka,drugiej takiej nie znajdzie!!!

Przyznam, ze dziwi mnie takie zachowanie. Ciekawosc, ok, to rozumiem. Sama wchodzilam nie raz na FB eksa ale tez i innych osob ale ani raz nie przeszlo mi przez mysl, zeby do kogos pisac, oskarzac, ostrzegac - PO CO? To juz nie Twoj cyrk i nie Twoje malpy. Zajmij sie wreszcie raz a porzadnie soba a nie lysym ogrem (to cos Ty w nim widziala???). I nie Twoj interes czy sobie kogos znajdzie i jaka ona bedzie. Jak to przyjmiesz do wiadomosci, to otworzysz sie na swiat i innych ludzi. Na razie to trawisz to swoje nieszczesliwe pozycie z ogrem i wypluc tego nie mozesz. Jestes nadal uzalezniona od emocji jakie on, Twoj Shrek, w Tobie wywoluje. Tylko za nic nie moge pojac: dlaczego???

A ja tam Aśkę rozumiem pod każdym względem. Na tym polega problem KKZB - są uzaleznione. Tak, jej reakcje jej nie służą ale są pakietem podstawowym, który MUSI zaliczyć. A najśmieszniejsze jest, że on o tym wie i specjalnie założył sobie konto na FB i naklikał tam do znajomych młodych lasek, żeby Aśkę sprowokować. Taka jest dynamika toksycznego związku. Geniusz Aśki jednak polega na tym, że ona sobie zdaje sprawę z tych wszystkich zależności i trzyma się zadziwiająco twardo. Chęci napisania, wyplucia się to jedno (i tym się dzieli) a fakt, że tego ostatecznie nie robi - to jest klasa sama w sobie. Mieć pokusę i się powstrzymać to dużo trudniejsze niż nie zrobić bo sie tej pokusy w ogóle nie miało. Wg mnie na tym polega wielkość KKZB wychodzących z koszmaru uzaleznienia od faceta - to jest walka samej ze sobą i interakcją drugiego toksyka, który zrobi wszystko, żeby nas na powrót zapędzić do swojego matrixa. To jest survival. To tak jak z dziewczyną, która nie ma ciagot do słodkiego i zwyczajnie sama z siebie JEST CHUDA. Jej szczupłość nie jest jej zasługą tylko darem natury. Ale walka o szczupłą sylwetkę dla kogoś, komu śnią się krówki i na dodatek został przez naturę wyposażony w problemy z przemianą materii - to jest wyczyn i powód do dumy. Każda zignorowana czekoladka jest wyczynem dla takiej osoby.

A ból, kiedy się patrzy na zakochane pary? To jest ból oszukanej kobiety, której póki co nic pięknego i romantycznego nie wydaje się być prawdą. Jeszcze przez chwilę wszystko co piękne będzie dla niej oszukaństwem i dlatego boli a nie dlatego, że komukolwiek zazdrości. Została okradziona z romantyzmu, miłości, nadziei i wiary i teraz (powtarzam - póki co) to wszystko jest jak kwas solny wylany na gałkę oczną. Nie ma w tym nic dziwnego.

W porzadku, jesli jest to tylko takie wywnetrzanie sie z uczuc na forum, gorzej tylko, jesli zamienia sie w monotonne myslenie o nim, z nim, bez niego, co on robi, gdzie jest, z kim jest itp. Uczucia Tarantelo sa jak ten apetyt na krowki - tez mozna je okielznac i kontrolowac. Jesli pisanie jest tylko pisaniem a czyny stanowia co innego - no problem. Moze taka dieta pomoze Lukrecji wyjsc z nalogu:) Moze...

9 437

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

A ja tam Aśkę rozumiem pod każdym względem. Na tym polega problem KKZB - są uzaleznione. Mieć pokusę i się powstrzymać to dużo trudniejsze niż nie zrobić bo sie tej pokusy w ogóle nie miało. Wg mnie na tym polega wielkość KKZB wychodzących z koszmaru uzaleznienia od faceta - to jest walka samej ze sobą i interakcją drugiego toksyka, który zrobi wszystko, żeby nas na powrót zapędzić do swojego matrixa. To jest survival. .

Ja się pod tym podpisuję - ile mnie kosztuje wysiłku nie przygadanie, udawanie obojętności, gryzienia się w język, a zważywszy, że na bank jestem kkzb i w dodatku mieszkam ze swoją toksyną to możecie sobie wyobrazić jaką ja codziennie walkę muszę stoczyć.
Wstyd się przyznać, ale czasami ulegam pokusie, coś palnę i potem żałuję, ale staram się pilnować smile

9 438

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry tym co na detoksie i tym co szczęśliwie już po nim.
U mnie ten proces trwa już o zgrozo siedemnaście lat. Siedemnaście zmarnowanych lat z miłością do człowieka, który notorycznie mnie zostawiał a potem wracał kiedy znudził mu się nowy nabytek, bo jak twierdził - tylko ja tak naprawdę go kochałam. Czekałam latami na jego telefon, na list, na e- maila. Jak pies.
Wybaczałam dosłownie wszystko. Za odrobinę uczucia.

A dziś - ponieważ podjęłam terapię jakiś czas temu - dowiedziałam się, że w dzieciństwie zostałam pozbawiona poczucia bezpieczeństwa tym, że osoba która się mną opiekowała zostawiała mnie na całe dnie samą w domu, ściślej w łóżeczku i ... szła do pracy. Więc sine od płaczu dziecko czekało godzinami na jej powrót i kochało najbardziej na świecie za to, że w końcu wróciła.   Ponoć to przede wszystkim jest powodem mojego uzależnienia  od ludzi ( tylko tych którzy wyrządzają mi psychiczną lub fizyczną krzywdę), potrafię wybaczyć - uwierzcie- każdą przemoc. Najgorszym jest fakt, że tkwię w chorym małżeństwie, rzekłabym patologicznym związku, którego ze strachu przed samotnością nie potrafię zakończyć.

Popieprzyłam sobie to życie, które było jednym wielkim uzależnieniem i poszukiwaniem akceptacji w kimkolwiek.

Czy to tak ławo nie odwracać się za siebie i zacząć wszystko od nowa? Czy dokładnie tak samo trudno?

9 439

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

To przykre, ale patrząc obiektywnie NIE MA!

big_smile big_smile big_smile

A nieobiektywnie? Przecież COŚ BYĆ MUSI!!!

9 440

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
Tarantella napisał/a:

A ja tam Aśkę rozumiem pod każdym względem. Na tym polega problem KKZB - są uzaleznione. Mieć pokusę i się powstrzymać to dużo trudniejsze niż nie zrobić bo sie tej pokusy w ogóle nie miało. Wg mnie na tym polega wielkość KKZB wychodzących z koszmaru uzaleznienia od faceta - to jest walka samej ze sobą i interakcją drugiego toksyka, który zrobi wszystko, żeby nas na powrót zapędzić do swojego matrixa. To jest survival. .

Ja się pod tym podpisuję - ile mnie kosztuje wysiłku nie przygadanie, udawanie obojętności, gryzienia się w język, a zważywszy, że na bank jestem kkzb i w dodatku mieszkam ze swoją toksyną to możecie sobie wyobrazić jaką ja codziennie walkę muszę stoczyć.
Wstyd się przyznać, ale czasami ulegam pokusie, coś palnę i potem żałuję, ale staram się pilnować smile

A nieee. Przygadanie to zupełnie inna kwestia. Przygaduj, kop w tyłek, wysuń pazurki, ba!, szpony. Ja mówię o mechanizmie wzajemnego prowokowania siebie do kontaktu, mimo że już zapadła decyzja "zero kontaktu".

9 441

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj...
Nikt nam nie mówił, że będzie łatwo, ale da się smile

Jak to na całe dnie zostawiano Cię samą w łóżeczku? Przecież to tak nie można, matko boska. Ile miałaś wtedy? To tragedia. Czyżby mama byłą w ciężkiej sytuacji, musiała pracować i nie miała z kim Ciebie zostawić? Trauma.
Rozglądając się wokół pełno dzieciaków biega samopas, dawniej rodzice mieli czas dla swoich dzieci, teraz widza je kilka godzin dziennie, a one wychowują się same. Jako nastolatka byłam sama sobie, ale akurat to wspominam dobrze. Miałam spokój, a może sama go sobie brałam.
Jest wielu ludzi, którzy wyrośli na porządnych ludzi, nie kradną, nie biją, nie popadli w alkoholizm, nie ćpają. Ale ta reszta jest większa.
I przychodzi mi do głowy, że jest jeszcze jedna prawidłowość. Ludzie, którzy dużo i długo pracują mają zwykle małe zarobki. Znam osobę, która twierdzi, że jest zapracowana, a ma więcej czasu ode mnie na wszystko. Ale dla każdego występują inne wielkości, inna miara wszystkiego.

9 442

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio dziękuje za wsparcie, bardzo mi teraz tego potrzeba....
Jutro wieczorem mam spotkanie z włascicielką stancji


KONIEC ZAWSZE OZNACZA POCZĄTEK CZEGOŚ NOWEGO

9 443

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj hm...
Nie chcę zanudzać tu swoimi przeżyciami. Właściwie chciałam wyrzucić to z siebie z prędkością karabinu, by mniej bolało. Po prostu nie mam komu powiedzieć - inaczej, wstyd mówić, przyznawać się wiedząc,że najbliżej otaczające mnie osoby w końcu to wykorzystają przeciwko .
Poza tym trudno uwierzyć, ze takie doświadczenia z dzieciństwa mogą doprowadzić do uzależnień od drugiego człowieka - bez względu na jakość relacji.
I to właśnie chyba chciałam przekazać, choć pogmatwałam się w swoich myślach.
Że czasem okazuje się, że coś takiego jak powyżej może mieć wpływ na nadze dalsze, czasem nieświadome decyzje, na nasze związki, ogólnie na życie.
Dlatego warto spojrzeć w swoje wnętrze i nie oceniać. Siebie a przede wszystkim innych, za to że nie potrafią powiedzieć ,,dość- wychodzę z tego chorego układu,,.

Gwoli wyjaśnienia - moi rodzice pracowali i zostawiali mnie taką małą z babcią , która była jaka była i traktowała mnie jak traktowała.
Trauma musiała być straszna skoro kładzie się to na całym moim życiu. Do dziś pamiętam tylko jedno: wydawało mi się wtedy,że umrę z tego płaczu i dlatego,że nikt po mnie nie wraca.

Dziś ,choć od 35 lat dzieciństwo mam za sobą, walczę z uzależnieniem tj. kochaniem za bardzo.
I -Ameryki nie odkryję - cholernie to trudne.

Może po prostu jak każdy potrzebuję miłości.
Milłego dnia wszystkim

9 444

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Straszne te zmiany, nieraz tyle wyrzeczeń i świadome pójście na gorsze. Ale warto.

9 445

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beaucoup plu napisał/a:

Witaj hm...
Nie chcę zanudzać tu swoimi przeżyciami. Właściwie chciałam wyrzucić to z siebie z prędkością karabinu, by mniej bolało. Po prostu nie mam komu powiedzieć - inaczej, wstyd mówić, przyznawać się wiedząc,że najbliżej otaczające mnie osoby w końcu to wykorzystają przeciwko .
Poza tym trudno uwierzyć, ze takie doświadczenia z dzieciństwa mogą doprowadzić do uzależnień od drugiego człowieka - bez względu na jakość relacji.
I to właśnie chyba chciałam przekazać, choć pogmatwałam się w swoich myślach.
Że czasem okazuje się, że coś takiego jak powyżej może mieć wpływ na nadze dalsze, czasem nieświadome decyzje, na nasze związki, ogólnie na życie.
Dlatego warto spojrzeć w swoje wnętrze i nie oceniać. Siebie a przede wszystkim innych, za to że nie potrafią powiedzieć ,,dość- wychodzę z tego chorego układu,,.

Gwoli wyjaśnienia - moi rodzice pracowali i zostawiali mnie taką małą z babcią , która była jaka była i traktowała mnie jak traktowała.
Trauma musiała być straszna skoro kładzie się to na całym moim życiu. Do dziś pamiętam tylko jedno: wydawało mi się wtedy,że umrę z tego płaczu i dlatego,że nikt po mnie nie wraca.

Dziś ,choć od 35 lat dzieciństwo mam za sobą, walczę z uzależnieniem tj. kochaniem za bardzo.
I -Ameryki nie odkryję - cholernie to trudne.

Może po prostu jak każdy potrzebuję miłości.
Milłego dnia wszystkim

Nikogo tu nie zanudzasz swoją historią,bo tu jest miejsce i czas,żeby wywalić to goowno z siebie. Ja też nie mam w realu z kim szczerze o tym pogadać... Pisz jeśli Ci to pomaga-mnie pomaga. I nie raz zamiast zrobić jakąś głupotę (napisać,czy zadzwonić do niego) wchodzę tu i pisząc o tym widzę moje chore myślenie. Czasem mnie dziewczyny chwalą,a czasem mi się sięgnie:) i dobrze-bo to nie kącik wzajemnej adoracji,a forum,które mnie np.bardzo pomaga zmienić swoje życie i nastawienie do siebie.


Ja stara baba dowiedziałam się podczas półrocznej terapii,jakiś czas temu,że dzieciństwo wlokę na plecach i tworzę związki z toksykami,żeby właśnie odgrywać rolę z dzieciństwa-ból,za dobre słowo, cierpienie za całusa,zdrada...za wierność?

Myślałam sobie,że ja z pedofilem skończyłam mając 11 lat. Wtedy dostałam stanik i powiedziałam sobie,nie dotkniesz mnie choćby nie wiem co! Świnia (dziadek zasrany) z łapami nawet w dzień mojego ślubu do mnie startował,a łazić już nie mógł.
Ale,choć on już mnie nie dotknął,ja żyłam w iluzji-jak powiedział psycholog-na pograniczu grzechu i fascynacji.
Moje związki miały chorą dynamikę. Od kocham cię po grób,po wynocha z mojego życia.
Nie było stabilizacji,tylko ciągła walka.
Spuścizna po dziaduniu pedofilu-każdy mój facet w sferze seksualnej,był "nie halo".
Rodziców mam...dysfunkcyjnych i jestem uzależniona od odrzucenia. Oni ciągle,do dziś mnie odrzucają-i mam od nich odwyk całkowity,za poradą psychologa zresztą. Kiedy facet mnie odrzucał ja całą siebie nastawiałam na niego,jak na cel i zrobiłam wszystko,żeby mnie chciał.I tak samo właśnie było z miłością do rodziców.Cierpiałam niewymownie,ale nic nie było mnie w stanie zatrzymać.


Taranello,ja jestem pełna podziwu-no dosłownie jakbyś mnie prześwietliła i mało tego,ja czasem nie umiem nazwać swoich uczuć (są skopane),a Ty bez problemu je nazywasz! Z tymi parkami 100%. Patrzyłam na nich i myślałam-ona taka gruba,ciekawe czy już ją zdradza...a jak jeszcze nie to wkrótce będzie sad Z tym podświadomym szukaniem kontaktu 100%.
On zaprasza na FB moje dzieci-one nie są jego dziećmi. I mnie to wkurza,że przyjęli,ale słowa nie powiedziałam.


Kilka tygodni temu,chciałam wejść w terapię dla współuzależnionych. Więc umówiłam się z lekarzem,który miał orzec,czy się nadaję.
Wysłuchawszy mnie powiedział:szkoda energii i nerwów na słuchanie żon alkoholików,bo ty,choć z objawami współuzależnienia,nie nadajesz się,bo jesteś uzależniona od toksycznych związków. Potrzebujesz dynamiki,cierpienia,bólu w związku,inaczej nie potrafisz. TY NIGDY NIE STWORZYSZ ZDROWEGO ZWIĄZKU,BO NIE MASZ WZORCÓW...i...odesłał mnie z kwitkiem...

9 446

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
ankinom napisał/a:
Tarantella napisał/a:

A ja tam Aśkę rozumiem pod każdym względem. Na tym polega problem KKZB - są uzaleznione. Mieć pokusę i się powstrzymać to dużo trudniejsze niż nie zrobić bo sie tej pokusy w ogóle nie miało. Wg mnie na tym polega wielkość KKZB wychodzących z koszmaru uzaleznienia od faceta - to jest walka samej ze sobą i interakcją drugiego toksyka, który zrobi wszystko, żeby nas na powrót zapędzić do swojego matrixa. To jest survival. .

Ja się pod tym podpisuję - ile mnie kosztuje wysiłku nie przygadanie, udawanie obojętności, gryzienia się w język, a zważywszy, że na bank jestem kkzb i w dodatku mieszkam ze swoją toksyną to możecie sobie wyobrazić jaką ja codziennie walkę muszę stoczyć.
Wstyd się przyznać, ale czasami ulegam pokusie, coś palnę i potem żałuję, ale staram się pilnować smile

A nieee. Przygadanie to zupełnie inna kwestia. Przygaduj, kop w tyłek, wysuń pazurki, ba!, szpony. Ja mówię o mechanizmie wzajemnego prowokowania siebie do kontaktu, mimo że już zapadła decyzja "zero kontaktu".

o to sorry źle to zinterpretowałam smile
To przygadywanie, pokazywanie szponów za dużo kosztuje mnie nerwów, ja się po prostu spalam a on ma ubaw.
Na dzień dzisiejszy najbardziej bezpieczna dla mnie postawa to udawać, że mnie nie ma (sposób na padlinę smile pewnie też chodzi o zachowanie, kiedy już nie mieszka się z oprawcą, ale w "domowym zaciszu" też działa ) . Mam już dość prowokowania i uczestniczenia w tych tzw. rozmowach, które do niczego nie prowadzą.

Najbardziej się cieszę, że doszłam do etapu  - nie chce z nim być. Na Twoim blogu przeczytałam coś co mi uzmysłowiło, że moje wcześniejsze życie było do doopy, nie zmienię tego, ale przyszłość mam przed sobą , dobrze mówię?

9 447

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Namierzył mnie...czyta tutaj moje posty...ma żal,że go obrażam i wypisuję straszne rzeczy o nim...że nazwałam go ogrem.
Czytasz to? Jesteś dla mnie ogrem,choć nie Shrek był miły i wierny nie to co ty pa....e!

I jedyne miejsce gdzie czułam się bezpieczna...zbrukał...:(
Będę musiała Was opuścić sad

9 448

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Namierzył mnie...czyta tutaj moje posty...ma żal,że go obrażam i wypisuję straszne rzeczy o nim...że nazwałam go ogrem.
Czytasz to? Jesteś dla mnie ogrem,choć nie Shrek był miły i wierny nie to co ty pa....e!

I jedyne miejsce gdzie czułam się bezpieczna...zbrukał...:(
Będę musiała Was opuścić sad

A niby dlaczego?
Co złego w tym, że rzeczony mężczyzna przeczyta sobie kilka słów na swój temat?
Co złego w tym, że dokładnie pozna Twoje uczucia wobec siebie?
Co złego w tym, że będzie miał dowód Twego stawania się osoba coraz silniejszą, mądrzejszą, pewną siebie, zdrową?

9 449 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-03-27 20:52:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mój Ty mądry,kochany Wielokropku...

Czuję się naga...obdarta...upodlona...
Nie dość już mnie skopał...jeszcze mu mało...i pretensje,że nie piszę prawdy...że mam napisać prawdę o sobie...

To jest jedyna osoba na świecie,która w tak destrukcyjny sposób wpływa na moje emocje...

Wczoraj byłam u mojej dok. powiedziała mi,że pomimo wszystko,mam bardzo silną osobowość i ,że dam sobie radę i nie dam się już oszukiwać.
I ja to czuję!
Jak Muuska pisała:40 lat z psychofagami-teraz 40 lat przede mną zdrowego,ŚWIADOMEGO,szczęśliwego życia,którego los zależy już tylko i wyłącznie ode mnie!

Ale po co mu to?
Po cholerę?
Ma wolność,której tak bardzo chciał...
Może pisać sms,czatować,oglądać pornole,umawiać się,bzykać co popadnie-o czym marzył przez cały nasz związek...
Gooowno się przykleiło i nie dość,że śmierdzi to jeszcze odkleić się nie chce...

Wiem,przemawia przeze mnie złość,ale mam prawo być zła,bo mam prawo do anonimowości.
Nęka teraz moją córkę sms-ami. Przyjaciele doradzili mi,żebym na policję poszła z tym,że to nękanie,a ja mam zadbać o bezpieczny obszar wokół mnie,żeby odnaleźć siebie.
I nie pozostawił mi wyboru-zrobię to.
Mam dobrego znajomego policjanta,poradzę się go. Muszę to zrobić,bo ja chcę zacząć nowe życie,a on będzie mi tylko przypominał stare,przegrane...

9 450

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Powtarzam po raz kolejny (jak Ci się znudzi, to daj znać wink )

Jesteś mądrą osobą. Wiesz, co dla Ciebie jest dobre. Wiesz, co jest wartościowe. Wiesz, do czego dążysz. Wiesz, że jesteś silną osobą. Wiesz, że podjęłaś dobrą dla siebie decyzję.

9 451

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Powtarzam po raz kolejny (jak Ci się znudzi, to daj znać wink )

Jesteś mądrą osobą. Wiesz, co dla Ciebie jest dobre. Wiesz, co jest wartościowe. Wiesz, do czego dążysz. Wiesz, że jesteś silną osobą. Wiesz, że podjęłaś dobrą dla siebie decyzję.

WIEM:***

9 452 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-03-27 22:03:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja wiem, Wielokropku, o czym mówi Aśka. Nie wiem, ile z Was pamięta, jak mnie psychofag dopadł na tu na forum. Po pierwszym szoku postanowiłam nie ustępować, bo to był MÓJ KAWAŁEK PODŁOGI, moje przyjaciółki, moja dojrzewalnia, moja wyjnia i moja otrząsalnia. Tu było moje mentalne państwo w państwie. I nagle on i znów wszystko moje najgłębsze wyczytał, przestudiował i znów kopał, jeszcze boleśniej.
Jednak najgorszy problem polega na czym innym. Możemy się ubrać w ubranko chojraczki i mówić "nie dam się wygonić, będę dalej pisać, zwierzać się ...". Ale prawda jest taka, że to już  nie to samo. To już robota na podsłuchu. Bo o cóż chodzi w leczeniu z toksyny? Chodzi o całkowitą izolację od niej. A kiedy istnieje prawdopodobieństwo, że druga strona patrzy nam na ręce to będziemy się kreować, wysyłać sygnały, pozować POD NIEGO. Nie wiem, jak silną trzeba mieć psychikę, żeby oprzeć się takiej pokusie. To dlatego w swoim czasie wyszłam z forum, uciekłam z FB i innych komunikatorów - to również forma zerwania tych kolejnych nitek.
Jeśli Aśka masz na tyle silną psychikę, żeby nie sugerować się jego "obecnością" - voila. Oni przecież robią właśnie to, co robili nam przez cały okres związku - osaczają i izlolują nas od reszty świata. Jeśli masz w sobie siłę, żeby nie pozwolić się odizolować od swojego świata, którego forum jest częścią - zostań. Jeśli jednak masz cień obawy, że z czasem zaczniesz tu wchodzić tylko po to, żeby mu "pokazać" - weź urlop, bo zamiast się detoksykować, będziesz stać w miejscu.

9 453

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Też wiem, o czym napisała l_ukrecja. I zdania nie zmieniam. smile
Wiem, że pozostanie na forum wymaga siły i samozaparcia. Wiem też, że tak duża ilość informacji, którą zamieściła o sobie, o swoich uczuciach, o swych trudnościach, jest pokazaniem "miękkiego brzuszka". Wiem też, że pozostanie na forum może być okazją do szybszego wyzdrowienia. Wiem też, że l_ukrecja podejmie dobrą dla siebie decyzję - ja nie wiem, która decyzja (pozostanie czy schowanie się) jest dobrą dla niej.

9 454 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-03-27 22:51:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

. Ale prawda jest taka, że to już  nie to samo.  A kiedy istnieje prawdopodobieństwo, że druga strona patrzy nam na ręce to będziemy się kreować, wysyłać sygnały, pozować POD NIEGO.

Nazywasz to idealnie Tarantello.
Lukrecjo-ja też zamilkłam tu z takiego powodu jak Ty, a łatwe to nie jest....Jednak gdy ochłoniesz po tym , co on odkrył wrócisz tutaj. Masz ciut łatwiej ode mnie.

9 455

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzien dobry i niech bedzie dzis bardzo dobry dla wszystkich tutaj pan:)

Czy nie przyszlo Wam czasem do glowy drogie KKZB, ze wiekszosc opisanych tu traum zwiazanych z psychofagami czy Shrekami (mam nadzieje, ze jejmosc eks maz Lukrecji to czyta i zielenieje z wscieklosci!!!:)) odbywa sie za waszym cichym przyzwoleniem?
Poza fizycznymi i finansowymi aktami przemocy czy manipulacji, wszystko inne co Wam robia badz robili w sferze emocjonalnej MOGLI robic, bo im na to poniekad pozwolilyscie.

To nie jest zadna krytyka tylko proba zrozumienia, jak dorosla osoba pozwala byc upokarzana, manipulowana, oszukiwana, szantazowana, obrazana i Bog wie co jeszcze - skoro to ja boli i tego nie chce i nie musi znosic.

Najgorsze w tym wszystkim wydaje mi sie to, ze wiele z was tutaj dlugo dojrzewalo do samej mysli, ze to czego doswiadczacie jest w ogole zle. Sadze, ze na poczatku i przez dlugie lata czesc pan kojarzyla takie zachowanie z "normalnoscia". I dlatego zastanawia mnie fakt jak to jest mozliwe. Bo cierpienie, jakiekolwiek, nie jest normalnoscia w zwiazku partnerskim. I jak to jest, ze tego nie czulyscie czy nie kojarzylyscie?
Czytam slowa zofi czasem, ze teraz potrafi powiedziec NIE albo STOP swojemu mezowi. A dlaczego nie 10-20 lat wstecz? Wysilek bylby ten sam. Dlaczego trzeba bylo az tylu cierpien by zobaczyc to, co male dziecko dostrzega instynktownie? Ze cos jest zle bo boli.

Dlaczego tyle kobiet akceptuje zlo i bol.? W imie czego? Tylko blagam, nie piszcie, ze milosci. Uwiazania sie do psychola tto moze, ale gdzie tu w tych opisach choc krztyna milosci z ich strony..albo i Waszej.

Ja slowo NIE nauczylam sie mowic sama i tez w bolach, rodzice mi w tym nie pomogli, srodowisko tez nie, pozniejsze doswiadczenia zyciowe tym bardziej. Nauczylam sie jak wazne jest umiec powiedziec "NIE" wtedy kiedy trzeba.
Kocham mojego obecnego partnera z calego serca i nie moge sobie wyobrazic przyszlosci bez niego a mimo to potrafie i mowie mu NIE wielokrotnie. Bez agresji, stanowczo i konsekwentnie.
Jesli moja asertywnosc czy wola decydowania o sobie (nie mylic z upierdliwoscia:) doprowadzi do tego, ze on odejdzie to nie warto zalowac takiej milosci.

Dlaczego przez tyle lat zgadzalyscie sie i moze nadal zgadzacie, by odbierano Wam Wasze prawo do tego NIE? Czego tak naprawde sie obawialyscie: samotnosci, braku pieniedzy, reakcji rodziny, srodowiska, dzieci, jego? Przeciez to sa male malutkie detale jesli spojrzec na to z gory. Samotnosc w przypadku mlodych, inteligentnych i pieknych kobiet??? Bzdura. Brak finansow - chwilowa pzreszkoda, ktora jesli sie chce da sie usunac wlasnorecznie. Reakcja innych - a grzyb z nimi, to nie ich zycie. Reakcja jego??? Tym wiekszy grzyb, nuklearny.

Lukrecjo, te diably z Twojej przeszlosci juz nie istnieja, sa tylko w Twojej glowie i dlatego napisalam, ze to od CIEBIE tylko zalezy czy bedziesz szczesliwa czy nie. NIKT nie stoi Ci na przeszkodzie..tylko Ty sama.

A Dupkowi Shrekowi jak chcesz to ladnie zapaprzemy tego Facebooka, daj no tylko namiary w mailu:)) Nauczy sie pilnowac wlasnego nosa:)

9 456

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Dzien dobry i niech bedzie dzis bardzo dobry dla wszystkich tutaj pan:)

Czy nie przyszlo Wam czasem do glowy drogie KKZB, ze wiekszosc opisanych tu traum zwiazanych z psychofagami czy Shrekami (mam nadzieje, ze jejmosc eks maz Lukrecji to czyta i zielenieje z wscieklosci!!!:)) odbywa sie za waszym cichym przyzwoleniem?
Poza fizycznymi i finansowymi aktami przemocy czy manipulacji, wszystko inne co Wam robia badz robili w sferze emocjonalnej MOGLI robic, bo im na to poniekad pozwolilyscie.

No co Ty? big_smile big_smile big_smile

Mussuka, przecież każda z nas o tym właśnie mówi już wiele miesięcy. Ja juz nie pozwalam ale ja MUSIAŁAM DO TEGO DOJRZEĆ. A tu na forum jest własnie taka wyjnio-dojrzewalnia do własnego NIE. Uważam, że skoro dziewczyny tu trafiły to już połowa sukcesu. SZUKAJĄ więc mają świadomość, że cos jest nie halo. A ile jest takich, którym w ogóle nic nie dzwoni?
A do swojego NIE trzeba dorosnąć. A wiesz dlaczego to robimy (-łyśmy)? Dlaczego nie byłyśmy w stanie kopnąć ich w jądra czerwonym kozaczkiem? Bo nam się wydaje, że jak będziemy wybaczać kolejne koorewstwa, agresję, poniżanie, to SOBIE ZASŁUŻYMY na ich miłość, że tą swoją tolerancją, zrozumieniem, przebaczeniem wykażemy, że jesteśmy ich aniołami, jedynymi, które są w stanie pojąć ich pokrętny system myślenia i przez to udowodnimy, że jesteśmy takie WYJĄTKOWE, że nikt ich TAK nie zrozumie i nikt nie będzie TAKI kochający jak MY. Pół biedy jeśli człowiek wybacza komuś szlachetnemu, kto ma uczciwe zamiary wobec nas. No ale my sobie kogoś takiego PRAWIDŁOWEGO nie wybierzemy. My sobie wybierzemy kogoś, kto co do zasady chce tę naszą gotowość do wybaczania i "rozumienia" WYKORZYSTAĆ i przesuwać nasze granice aż do wyniszczenia nas.

9 457

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

A wiesz dlaczego to robimy (-łyśmy)? Dlaczego nie byłyśmy w stanie kopnąć ich w jądra czerwonym kozaczkiem? Bo nam się wydaje, że jak będziemy wybaczać kolejne koorewstwa, agresję, poniżanie, to SOBIE ZASŁUŻYMY na ich miłość, że tą swoją tolerancją, zrozumieniem, przebaczeniem wykażemy, że jesteśmy ich aniołami, jedynymi, które są w stanie pojąć ich pokrętny system myślenia i przez to udowodnimy, że jesteśmy takie WYJĄTKOWE, że nikt ich TAK nie zrozumie i nikt nie będzie TAKI kochający jak MY.

No to to mi troche rozjasnilo w mojej ciemnej lepetynie:)

I domyslam sie, ze za tym stoi jakis strach z dziecinstwa? Tylko to tez jest (poki co) niepojete dla mnie. Bo jak mnie ktos bliski bil, krzyczal, karal, molestowal - to we mnie rodzil sie bunt. Zlosc i bunt i chec obrony..za grosz posluszenstwa czy checi przypodobania sie oprawcy czy oprawczyni. No ale mama zawsze mowila, ze mam diabla za skora i pewnie miala racje:)

9 458

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Widzisz Mussuko, w jednych rodzi się bunt, a w innych strach, a co za tym idzie podporządkowanie.
A może my tak dajemy sobą pomiatać, bo nam się wydaje, że nie ma już innych facetów, którym się spodobamy, którzy nas zaakceptują, pokochają?

9 459

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Widzisz Mussuko, w jednych rodzi się bunt, a w innych strach, a co za tym idzie podporządkowanie.
A może my tak dajemy sobą pomiatać, bo nam się wydaje, że nie ma już innych facetów, którym się spodobamy, którzy nas zaakceptują, pokochają?

No i tu sie kłania pokochanie siebie, że jak nie ma to trudno możemy sobie żyć same. Tak ma wyglądać zdrowe myślenie?

9 460

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jasne, że trzeba uwierzyć w siebie, dostrzec dobre cechy. Przede wszystkim musi być nam dobrze samym ze sobą, a potem reszta.

9 461

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
oczpiekne napisał/a:
hm... napisał/a:

Widzisz Mussuko, w jednych rodzi się bunt, a w innych strach, a co za tym idzie podporządkowanie.
A może my tak dajemy sobą pomiatać, bo nam się wydaje, że nie ma już innych facetów, którym się spodobamy, którzy nas zaakceptują, pokochają?

No i tu sie kłania pokochanie siebie, że jak nie ma to trudno możemy sobie żyć same. Tak ma wyglądać zdrowe myślenie?

Ja do watku "samotnosc bez psychofaga" odnioslam sie w moim pierwszym poscie dzisiaj - bzdura.
Kobiety takie jak Wy nigdy nie beda samotne, z facetem czy bez - NIGDY. Macie rodziny, dzieci, znajomych, siebie - jaka to samotnosc???

Druga rzecz - co to za frajda, ze mnie "zaakceptuje" czy pokocha (aby na pewno jest to kochanie i kochanie NAS???) jakis skonczony debil? Niech sobie swoja rzyc taka miloscia i akceptacja wypcha. Lepiej w zyciu wyjdziemy bez takiej pseudo milosci.

A po trzecie hm..jesli Ty sadzisz, ze nie zaslugujesz na nikogo i nic lepszego - to to jest Twoj, a nie jego problm. Bo zaslugujesz, jak kazda z nas. Tylko trzeba podjac to ryzyko i wyrwac chwast, zeby dac miejsce na nowa zdrowa roslinke.

Madrych i dobrych mezczyzn jest duzo na swiecie. Warto na nich czekac i wierzyc w milosc.

9 462 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-03-28 10:36:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie, nie, nie sądzę tak. Poddałam tylko pod wątpliwość, że może niektórym z nas tak się wydaje. Mnie też się tak kiedyś wydawało i dlatego znalazłam się w beznadziejnym pomyłkowym małżeństwie. Ale to już przeszłość.

A tak poza tym to co jest złego w byciu tzw. samotnym, jeśli nawet. Bo samotność to nie wbrew pozorom bycie fizycznie samym jak palec. Ludzie są singlami i dobrze im z tym, mają znajomych, coś dzieje się w ich życiu, niejednokrotnie jest im lepiej niż w jakimś małżeństwie. I w związkach ludzie często czuja się samotni.

A taki chwast (:)) tylko by się cieszył, że my takie nie wierzące w siebie i siebie nie doceniające. Ja się nie daję i dlatego się waćpanu często nie podoba. A to decyduję sama, a to proszę o pomoc, a to wymagam. A co. Jak się nie podoba to... Gdzieś się miejsce dla mnie znajdzie.

9 463 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-03-28 10:57:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A tak poza tym to co jest złego w byciu tzw. samotnym, jeśli nawet. Bo samotność to nie wbrew pozorom bycie samym jak palec. Ludzie są singlami i dobrze im z tym, mają znajomych, coś dzieje się w ich życiu, niejednokrotnie jest im lepiej niż w jakimś małżeństwie.

Nic zlego nie ma w byciu "singlem". Zreszta co to za glupie okreslenie, singiel? A jak mam chlopa u boku to jestem doublem? Czy moze shadowem? Eee tam, nasluchamy sie i naogladamy jakichs amerykanizmow i zaraz wcielamy taki Sex in the city we wlasne myslenie.

Czlowiek samotny to ten, ktory "zyje" w samotnosci, ma ludzi dookola a nie potrafi z nimi wspolzyc. Sa ludzie na stanowiskach, z kupa kasy, mieszkajacy w metropoliach i balujacy na bankietach co wieczor - a sa bardzej samotni niz jakas wdowa po weteranie, do ktorej sasiadki wdepna co wieczor na pogaduchy, ksiadz po koledzie zajrzy, sklepowa zagada i pol godziny przeplotkuja i nikt nie da jej przejsc bez wies przez kapelusza, zeby jej nie pozdrowic i sytac jak sie kury niosa. Samotnosc kreuja ludzie sami w sobie, nie ich stan cywilny czy miejsce zamieszkania.

Pamietam jak samotna czulam sie spacerujac wieczorem po Piccadily Circus. Lzy mi do oczu naplywaly, ze tylu tych flegmatycznych Angoli dookola biega i mnie omija a ja sama, jak Robinson spaceruje sobie po bezludnym Londynie.
A znow dla kontrastu, moj czas kiedy mieszkalam sama w moim wlasnym pierwszym mieszkaniu, jako matka samotna i widujaca dziecka w weekendy, kobieta po 30 i bez meza, za to z praca, dzieckiem, kolezankami, rodzicami i rodzina w poblizu... czas wypelniony obowiazkami i przyjemnosciami (nawet spacerek z malym na bazar po owoce to byla przyjemnosc) - to byl czas, ktory wspominam bardzo bardzo czule. Nie uwierzysz hm..ale ja sie co rano budzilam z usmiechem na twarzy, z radoscia na kolejny dzien (bez mezczyzny i samochodu:). Uwielbialam spokojne poranki z kawa (budzilo mnie radie Zet muzyka;), bez mamrotania za to z czasem na dokladny makijaz; zakupy w sklepach, bo kupowalam to co JA chcialam zjesc; wolny czas po pracy, bo po co pedzic do pustego domu - lepiej skoczyc do kina, na aerobic, na piwo z przyjaciolkami, na rower, do parku itp. i kochalam moje ciche spokojne wieczory z muzyka, filmem, dluga kapiela i telefonem do przyjaciela:)
To bylo tak ok. 1,5 roku ale jakiez mile to wspomnienia:)) Zycie bez mezczyzny nigdy nie bylo dla mnie droga krzyzowa:) Potem doczekalam sie i jego i czesto za ta moja poprzednia "samotnoscia" tesknilam i czulam bardziej samotna z nim niz bez.


hm... napisał/a:

Ja się nie daję i dlatego się waćpanu często nie podoba. A to decyduję sama, a to proszę o pomoc, a to wymagam. A co.

I tak trzymaj! Cenic sie trzeba i juz:)

9 464 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-03-28 11:39:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
hm... napisał/a:

A tak poza tym to co jest złego w byciu tzw. samotnym, jeśli nawet. Bo samotność to nie wbrew pozorom bycie samym jak palec. Ludzie są singlami i dobrze im z tym, mają znajomych, coś dzieje się w ich życiu, niejednokrotnie jest im lepiej niż w jakimś małżeństwie.

Nic zlego nie ma w byciu "singlem". Zreszta co to za glupie okreslenie, singiel? A jak mam chlopa u boku to jestem doublem? Czy moze shadowem? Eee tam, nasluchamy sie i naogladamy jakichs amerykanizmow i zaraz wcielamy taki Sex in the city we wlasne myslenie.

Czlowiek samotny to ten, ktory "zyje" w samotnosci, ma ludzi dookola a nie potrafi z nimi wspolzyc. Sa ludzie na stanowiskach, z kupa kasy, mieszkajacy w metropoliach i balujacy na bankietach co wieczor - a sa bardzej samotni niz jakas wdowa po weteranie, do ktorej sasiadki wdepna co wieczor na pogaduchy, ksiadz po koledzie zajrzy, sklepowa zagada i pol godziny przeplotkuja i nikt nie da jej przejsc bez wies przez kapelusza, zeby jej nie pozdrowic i sytac jak sie kury niosa. Samotnosc kreuja ludzie sami w sobie, nie ich stan cywilny czy miejsce zamieszkania.

Pamietam jak samotna czulam sie spacerujac wieczorem po Piccadily Circus. Lzy mi do oczu naplywaly, ze tylu tych flegmatycznych Angoli dookola biega i mnie omija a ja sama, jak Robinson spaceruje sobie po bezludnym Londynie.
A znow dla kontrastu, moj czas kiedy mieszkalam sama w moim wlasnym pierwszym mieszkaniu, jako matka samotna i widujaca dziecka w weekendy, kobieta po 30 i bez meza, za to z praca, dzieckiem, kolezankami, rodzicami i rodzina w poblizu... czas wypelniony obowiazkami i przyjemnosciami (nawet spacerek z malym na bazar po owoce to byla przyjemnosc) - to byl czas, ktory wspominam bardzo bardzo czule. Nie uwierzysz hm..ale ja sie co rano budzilam z usmiechem na twarzy, z radoscia na kolejny dzien (bez mezczyzny i samochodu:). Uwielbialam spokojne poranki z kawa (budzilo mnie radie Zet muzyka;), bez mamrotania za to z czasem na dokladny makijaz; zakupy w sklepach, bo kupowalam to co JA chcialam zjesc; wolny czas po pracy, bo po co pedzic do pustego domu - lepiej skoczyc do kina, na aerobic, na piwo z przyjaciolkami, na rower, do parku itp. i kochalam moje ciche spokojne wieczory z muzyka, filmem, dluga kapiela i telefonem do przyjaciela:)
To bylo tak ok. 1,5 roku ale jakiez mile to wspomnienia:)) Zycie bez mezczyzny nigdy nie bylo dla mnie droga krzyzowa:) Potem doczekalam sie i jego i czesto za ta moja poprzednia "samotnoscia" tesknilam i czulam bardziej samotna z nim niz bez.


hm... napisał/a:

Ja się nie daję i dlatego się waćpanu często nie podoba. A to decyduję sama, a to proszę o pomoc, a to wymagam. A co.

I tak trzymaj! Cenic sie trzeba i juz:)

Różnie to jest. Fajne masz wspomnienia.
Ja po tamtym nie stawiam faceta na piedestale jak konieczną konieczność. Nie jest tak. Życie jest z nim czy bez niego w zasadzie wszystko jedno. Jak będzie bardzo niedobrze to oleję tę znajomość.
Pomógł trochę, w zasadzie poza tymi zachowaniami irracjonalnymi widzę, że ja gdzieś tam się liczę, że myśli o mojej osobie. Może tego nie mówi, ale to wtedy kiedy nic nie może zmienić. On twierdzi, że nie ma sensu biadolić nad rzeczami na które i ta nie mamy wpływu. Tyle tylko, że na temat tego wpływu mogłabym dyskutować.
Poza tym kiedy mały mój nie słucha on do niego przemawia, tak powiedz sobie, nie zrobiłem zadania na świetlicy, żeby moja zmęczona po pracy mama miała więcej do roboty i musiał nade mną siedzieć, coś takiego mniej więcej. A mały wtedy mówi, ale przecież mama nie musi ze mną siedzieć, zrobię to sam. Efekty są ciekawe. A czasem mnie zgani, że na zbyt wiele pozwalam i żebym potem nie mówiła jak mu grac teraz pozwalam, że sobie rady nie daję, że mnie nie słucha. A chodzi tutaj o tą konsekwencję. Bo ja mówiąc do mojego dziecka powtarzam tysiące razy nieraz, do obrzydzenia, a mały słucha dopiero za którymś razem.
On robi czasem rzeczy niefajne, albo nic nie robi z czego te rzeczy powstają. Denerwuje mnie to, nie powiem. A może ja krzyczę rzeczywiście? Ale nie dba o to, żeby mnie nie wpieniać. Nieraz celowo mnie wkurza.
No i ta jedna wada, której chyba "nie zniesę".

9 465

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Może tego nie mówi, ale to wtedy kiedy nic nie może zmienić. On twierdzi, że nie ma sensu biadolić nad rzeczami na które i ta nie mamy wpływu. Tyle tylko, że na temat tego wpływu mogłabym dyskutować.

Bo ja mówiąc do mojego dziecka powtarzam tysiące razy nieraz, do obrzydzenia, a mały słucha dopiero za którymś razem.

On robi czasem rzeczy niefajne, albo nic nie robi z czego te rzeczy powstają. Denerwuje mnie to, nie powiem. A może ja krzyczę rzeczywiście? Ale nie dba o to, żeby mnie nie wpieniać. Nieraz celowo mnie wkurza.

a moze Ty za duzo mowisz?;) Bo wiesz, jak sie czlowiek takiego babskiego "trajkotania" naslucha to mu sie wszystkiego odechciewa. Skad ja to znam..:)

hm... napisał/a:

No i ta jedna wada, której chyba "nie zniesę".

brak seksu?

9 466

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Właśnie dziewczyny w zasadzie do życia facet aż taki konieczny nie jest ale co z seksem, który ja na przykłąd uwielbiam?

9 467

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
oczpiekne napisał/a:

Właśnie dziewczyny w zasadzie do życia facet aż taki konieczny nie jest ale co z seksem, który ja na przykłąd uwielbiam?

ale problem:) tego kwiatu to pol swiatu, ale czy zaraz musisz go sobie w doniczce na parapecie hodowac?:)

9 468

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No właśnie co?

Kurcze nie gadam za wiele, z Wami tutaj tak. Nie ględzę za bardzo na co dzień, chyba.

9 469

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

witam
mam problem i nie za bardzo wiem gdzie go wkleić wiec robię to tu bo to  dla mnie najbliższy emocjonalnie wątek.
Chodzi o moje dziecko.
Mieszkamy na wiosce ,,A'' ja dojeżdzam do pracy  30km wioska ,,C" a dziecko chodzi do szkoły w miejscowosci ,,B" czyli miedzy A i C .
Po szkole chodzi do babci no i z tym jest własnie problem.Babcia miesza dziecku w głowie bo albo mówi ze go nie kocham ,albo o niego nie dbam a ostatnio jak sie spóźniam z pracy (szef nas zatrzymał) to stwierdziła do mojego syna ze go okłamałam.Sam syn mów do mnie ze babcia mnie nie lubi (jak w ciagu dwóch lat mozna sie tak zmienić a moze zawsze taka była tylko ja tego nie widziałam)Za to swojego syna wychwala pod niebiosa i mówi do dziecka ze on nigdy nie będzie taki mądry jak tata.Nie wiem co mam robić ,nie mogę nic powiedzieć bo sie wyzyje na dziecku.Niedługo czeka mnie wyprowadzka jm i rozwód .Nie mam rodziny ,zeby mógł mi ktoś pomóc jestem w kropce.Poradźcie jak najlepiej wyjść z tej sytuacji by nie dać im broni do ręki w sądzie.:(

9 470

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

witam
mam problem i nie za bardzo wiem gdzie go wkleić wiec robię to tu bo to  dla mnie najbliższy emocjonalnie wątek.
Chodzi o moje dziecko.
Mieszkamy na wiosce ,,A'' ja dojeżdzam do pracy  30km wioska ,,C" a dziecko chodzi do szkoły w miejscowosci ,,B" czyli miedzy A i C .
Po szkole chodzi do babci no i z tym jest własnie problem.Babcia miesza dziecku w głowie bo albo mówi ze go nie kocham ,albo o niego nie dbam a ostatnio jak sie spóźniam z pracy (szef nas zatrzymał) to stwierdziła do mojego syna ze go okłamałam.Sam syn mów do mnie ze babcia mnie nie lubi (jak w ciagu dwóch lat mozna sie tak zmienić a moze zawsze taka była tylko ja tego nie widziałam)Za to swojego syna wychwala pod niebiosa i mówi do dziecka ze on nigdy nie będzie taki mądry jak tata.Nie wiem co mam robić ,nie mogę nic powiedzieć bo sie wyzyje na dziecku.Niedługo czeka mnie wyprowadzka jm i rozwód .Nie mam rodziny ,zeby mógł mi ktoś pomóc jestem w kropce.Poradźcie jak najlepiej wyjść z tej sytuacji by nie dać im broni do ręki w sądzie.:(

A czy Twoje dziecko nie ma innych kolegow z miejscowosci A, ktore tez chodza do tej samej szkoly w B i nie moglby wracac z nimi do domu? Pewnie jakies dzieci jada autobusem do domu po szkole i on moglby jechac z nimi. Od babci nalezy go odizolowac, przynajmniej teraz.

9 471

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niestety ,jak wiemy w Polsce jest rejonizacja i Gimbus jedzie tylko 4 km a ja od teściowej mieszkam 16km.Tam gdzie mieszkam jest szkoła ale dzieckiem nie ma sie kto zając i przez całe dzień by siedział sa w domu (wracam ok 16.30 dla niego zmieniłam godziny pracy)A niestety wtedy bym dała im broń do ręki a z pracy nie mogę zrezygnować bo wtedy będe bez dochodów a u nas ciężko z pracą

9 472

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A jakbyś go przepisała blisko miejsca pracy?

9 473

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

Niestety ,jak wiemy w Polsce jest rejonizacja i Gimbus jedzie tylko 4 km a ja od teściowej mieszkam 16km.Tam gdzie mieszkam jest szkoła ale dzieckiem nie ma sie kto zając i przez całe dzień by siedział sa w domu (wracam ok 16.30 dla niego zmieniłam godziny pracy)A niestety wtedy bym dała im broń do ręki a z pracy nie mogę zrezygnować bo wtedy będe bez dochodów a u nas ciężko z pracą

a swietlica? Jakies kolka zainteresowan po lekcjach?  Ile Twoj syn ma lat? Moja mala od 8-mego roku siedzi po szkole sama i nic jej sie nie dzieje. Ale zapisalam ja tez na wiele dodatkowych zajec, zeby nie byla az tak dlugo sama. Dwie godziny to zadna tragedia dla dziecka, zostawiasz kanapki i kartke na stole, a poza tym sa telefony, zawsze mozna zadzwonic.

9 474

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ojciec mojego małego czepia się strasznie. Jak tylko mały jedzie do niego na weekend to wydzwania, a że ubranie mu brudne dałam, a że zaległości ma, a że to, a że tamto. Mało tego, ostatnio zadzwonił do mojego ojca i żalił się na mnie, a mój ojciec zamiast mu powiedzieć do słuchu to do mnie jeszcze ma pretensje i mnie poucza. Zawsze tak jest. Nie wstawi się ślepo za mną, może mi ie ufa. Chociaż on zawsze był wygodny i nie chciał się w nic mieszać. I nie chce z idiotą rozmawiać, bo mówi, że znów będzie się żalił.
I mam dylemat czy go opierdzielić za to, że mimo tego, że dałam mu znać, że mały ma karę, bo zachował się nieładnie, bardzo nieładnie on pozwolił mu grać na komputerze i czy opierdzielić go za to, że wydzwania po ludziach. Nie wiem czy lepiej dla dobra sprawy siedzieć cicho i w sądzie tylko to powiedzieć.
Paranoja jakaś. A ostatnio wyszło, że kiedyś jak zabierał małego z przedszkola to wydzwaniał do ludzi, że nie ma dla dziecka ubrań, że ja dziecko tak zostawiłam. A sam zabierał dziecko bez niczyjej wiedzy, nikt go o to nie prosił.
Ja to oleję może, a w sądzie się wypowiem. Wiem, że on będzie mnie obwiniał o wszystko, czeka tylko, aż mi się noga powinie, będzie robił specjalnie z igły widły, żeby tylko zgnębić.
Ja z nim nie rozmawiam, nie wdaje się w dyskusje, odkąd mam wsparcie. Poza tym doszłam do wniosku, że to i tak nic nie daje. A tematy były poruszane w kółko tyle razy, że już się wyczerpały. On się trzyma i będzie trzymał swoich bredni. A ja ma swoje do powiedzenia. I powiedziałam mu ostatnio kiedy zaczął wielkie dyskusje, że nie będę z nim o tym rozmawiać i czy ma coś jeszcze do powiedzenia, bo jak nie to kończę.

9 475

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Można zadzwonić, tylko żeby się nikt nie przyczepił do tego jak dziecko samo będzie. Ludzkie gały są wszędzie i żeby się jakiś życzliwy pod...cz nie znalazł.

9 476

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Można zadzwonić, tylko żeby się nikt nie przyczepił do tego jak dziecko samo będzie. Ludzkie gały są wszędzie i żeby się jakiś życzliwy pod...cz nie znalazł.

A gdzie jest napisane, ze dziecko w wieku szkolnym musi pyc 24 godziny pod czyjas opieka? Nie mowimy o calym dniu i wieczorze tylko o paru godzinach, miedzy szkola a powrotem mamy do domu.

9 477

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niestety ta szkoła do której chodzi mój syn jest blisko mojej pracy ok 10km a tak by było 26km.Ja mieszkam na wiosce i świetlica jest z tego co wiem czynna tylko do 15(muszę to sprawdzić). A to że ja się żle dziećmi zajmuje to było wiadomo od dawna ,źle sprzątam,źle gotuje co złe to ja kiedyś dawałam sobie z tym radę jak jm stała za mną a teraz mam ich dwoje na karku i trochę sił mi już brakuje.Może ja naprawdę jestem taka zła tylko nie chce tego przyjąć do wiadomości.Moja teściowa napewno wychowała sobie dobrego syna ale nie męża

9 478

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wertuję. W sumie nigdzie nie jest napisane. Ja czasem małego zostawiam samego kiedy idę do sklepu. Ale jakby się coś stało. Wiesz sprawa jest, a jak przyjdzie jakiś urzędnik?

9 479

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Znalazłam tylko coś takiego

Kodeks wykroczeń stanowi:
[lex:tb1mtwer]Art. 82. (...)
§ 2. Kto zostawia małoletniego do lat 7 w okolicznościach umożliwiających mu wzniecenie pożaru,
podlega karze grzywny albo karze nagany.[/lex:tb1mtwer][lex:tb1mtwer]Art. 106. Kto, mając obowiązek opieki lub nadzoru nad małoletnim do lat 7 albo nad inną osobą niezdolną rozpoznać lub obronić się przed niebezpieczeństwem, dopuszcza do jej przebywania w okolicznościach niebezpiecznych dla zdrowia człowieka,
podlega karze grzywny albo karze nagany.[/lex:tb1mtwer]

9 480

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale babsko orze dziecku psychikę. Jak można tak do dziecka mówić?

Ja o jednym zapomniałam idiota wypytuje małego o wszystko, ja to wiem. Ja nie wypytuje, więc dokładnie pytań nie znam, ale wiem to. Wredny typ.
No i przyłazi do szkoły i sprawdza jak dziecko się uczy. Poza tym dzieci zaznaczają w książkach co mają na zadanie, czasem opuszczają kilka stron przerabiając materiał i wracają do nich za jakiś czas. Idiota stwierdził, że opuszczone strony to zaległości. A ja jestem duchem świętym, powiedziałam i wiem co jest na zadanie jeśli jest nie zaznaczone. Pierd..ty.

9 481

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Znalazłam tylko coś takiego

Kodeks wykroczeń stanowi:
[lex:tb1mtwer]Art. 82. (...)
§ 2. Kto zostawia małoletniego do lat 7 w okolicznościach umożliwiających mu wzniecenie pożaru,
podlega karze grzywny albo karze nagany.[/lex:tb1mtwer][lex:tb1mtwer]Art. 106. Kto, mając obowiązek opieki lub nadzoru nad małoletnim do lat 7 albo nad inną osobą niezdolną rozpoznać lub obronić się przed niebezpieczeństwem, dopuszcza do jej przebywania w okolicznościach niebezpiecznych dla zdrowia człowieka,
podlega karze grzywny albo karze nagany.[/lex:tb1mtwer]

Do lat 7-miu, a nie w wieku szkolnym.

Po drugie dom to  nie jest miejsce o okolicznosciach niebezpiecznych dla zdrowia czlowieka. Zapalki pochowaj, noze tez i wszystko gra:)

Te przepisy traktuja raczej o dlugotrwalym pozostawieniu dziecka samopas i to malego, a nie o tym, ze pierwszoklasista z kluczem na szyi przyjdzie do domu i poczeka na mame. Nie przesadzajmy z ta nadopiekunczoscia.

Ani ze sluchaniem co tesciowa nam probuje wmowic:)

9 482

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja się zgadzam. Ale zachowałabym ostrożność jeśli sąd ma rozpatrywać i z babcią bym uważała, żeby czasem poczucia wartości w dziecku nie zniszczyła. Poza tym nie ma sprawy.

9 483

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja wiem że ona go kocha ale niech nie miesza mu w głowie ,mnie moze nie lubić nawet moge po niego do niej nie przychodzić bede dzwonić ale niech go nie nastawia przeciwko mnie,nie mówiąc o tym ,że zniechęca  go do ojca .Przecież najbardziej krzywdzi mojego syna.Nawet jak kiedyś próbowałam o tym rozmawiać z jm to stwierdził, że przesadzam bo jestem uprzedzona do jego matki koniec tematu.

9 484

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No jasne, mamunia.
Nie ma żadnego dziecka, z którym Twój synek chodzi do szkoły i znasz jego rodziców, masz z nimi dobry kontakt? A ojciec dziecka?

9 485

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tatuś nie dopuszcza myśli ,że jego mama robi coś złego to tylko słowa nic wiecej co one mogą zrobić

9 486

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

Ja wiem że ona go kocha ale niech nie miesza mu w głowie ,mnie moze nie lubić nawet moge po niego do niej nie przychodzić bede dzwonić ale niech go nie nastawia przeciwko mnie,nie mówiąc o tym ,że zniechęca  go do ojca .Przecież najbardziej krzywdzi mojego syna.Nawet jak kiedyś próbowałam o tym rozmawiać z jm to stwierdził, że przesadzam bo jestem uprzedzona do jego matki koniec tematu.

Przerobilam to i dlatego moja corka ma dosc sporadyczny kontakt z babcia. Po paru takich wystapieniach bylej tesciowej zwyczajnie oznajmilam, ze mala nie bedzie jej w takim razie odwiedzac. I przeszlo jak reka odjal.

9 487

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Muszę coś wymyślić żeby nie zmarnować synka ,duży miał szczęście mieszkaliśmy doś daleko i były sporadyczne kontakty chociaż też nieraz sie nasłuchał .

9 488

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

Muszę coś wymyślić żeby nie zmarnować synka ,duży miał szczęście mieszkaliśmy doś daleko i były sporadyczne kontakty chociaż też nieraz sie nasłuchał .

Zaraz, skoro jest i duzy syn(?) to dlaczego brat nie moze z nim byc po szkole w domu?

Ja to zawsze mowie, ze im dalej od rodziny, a zwlaszcza meza rodziny, tym lepiej dla malzenstwa:)

9 489

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Starszy nie moze sie zająć młodszym bo poszedł na studia

9 490

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

Starszy nie moze sie zająć młodszym bo poszedł na studia

a ile lat ma ten mlodszy?

Posty [ 9 426 do 9 490 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 144 145 146 147 148 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026