netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 041 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 143 144 145 146 147 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 361 do 9 425 z 26 310 ]

9 361

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Oby tylko tak zostało. Sprawa niedługo. 4 kwietnia. Nie wiadomo co będzie. Ponoć same kłamstwa wypisałam, ale co ma powiedzieć?
Nie boję się, mam wsparcie.

Dobrze bedzie, nie martw sie. Zwykle matki wygrywaja w takich sporach a Ty niczego zlego nie zrobilas. Nie pijesz, nie cpasz, pracujesz..nie ma argumentow przeciw.

9 362

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oby tak było.
Wszystkich postawiłam do pionu, żeby pomogli z pełnomocnikiem, tłumaczyłam, że potrzebuję, mimo, że nie rozumieli. Sporo mnie to będzie kosztowało. Pewnie długo nigdzie nie pojadę, bo jest nie łatwo. Ale warto. Musiałam. Nie mogłam tak dłużej. Tak się zastanawiam teraz, przecież to spore wyzwanie, wielkie ryzyko.

9 363

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Oby tak było.
Wszystkich postawiłam do pionu, żeby pomogli z pełnomocnikiem, tłumaczyłam, że potrzebuję, mimo, że nie rozumieli. Sporo mnie to będzie kosztowało. Pewnie długo nigdzie nie pojadę, bo jest nie łatwo. Ale warto. Musiałam. Nie mogłam tak dłużej. Tak się zastanawiam teraz, przecież to spore wyzwanie, wielkie ryzyko.

A czym jest zycie bez ryzyka? Nie ryzykujesz, nie wygrywasz. A zreszta co masz do stracenia? Jak nie ta rozprawa to kolejna a jemu na 1000% to sie znudzi. Albo jego partnerce.

9 364

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Po raz kolejny okłamana.....
Dziś sądu ostatecznego........
Wrócił pijany ok.1. Powiedział, że wróci o 23. Pijany był tak, że w którymś momencie się wywrócił. Okładałam go kilka razy, trzęsłam się jak galareta. A dziś nie poszłam do pracy, bo nie byłam w stanie.

On przed południem wyszedl i pisał smsy, że napił się ze szczęścia, bo wczoraj byłam u lekarza na rutynowych badaniach i wszystko ze mną ok. Przepraszał i że już nie chce nadwyrężać mojego zaufania. Potem wrócił do domu, zostawił mi wszystko-kasę, dowód od auta, klucze i powiedział, że już nigdy go nie zobaczę i wyszedł.
Na telefony nie reagował, zadzwoniłam do jego rodziny, że może on coś planuje sobie zrobić. Napisałam smsa, że jest młody, życie sobie ułoży od nowa, że rozejdziemy się jak ludzie....odpisał "masz rację". Na tym koniec. Brat mi grozi, że jeśli on coś sobie zrobi to tak tego nie zostawi....

Nie wiem gdzie jest, co zamierza. Wiem, że to już koniec. Jestem przerażona, bo nie chcę żeby coś wywinął. Ale być już z nim dłużej nie mogę......To już koniec! sad sad sad

9 365

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale szopka... On nawalił... winna jesteś Ty...
Ale tysiące razy dziewczyny tu już pisały... manipulacja, manipulacja...
To, że On manipuluje to można było się spodziewać... ale jeszcze rodzina Ci grozi.. to juz szczyt...
Mój pierwszy były... też potrafił "zwiać" bez dokumentów, kluczy, kasy, na kilka dni... Ja odchodziłam od zmysłów... a On wracał w glorii i chwale... tylko, że szybko przejrzalam tą zabawę i kolejna ucieczka już mnie nie ruszyła... sorry ruszyła - przejrzałam... i uwolniłam się od manipulanta

9 366 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-03-21 15:02:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Po raz kolejny okłamana.....
Dziś sądu ostatecznego........
Wrócił pijany ok.1. Powiedział, że wróci o 23. Pijany był tak, że w którymś momencie się wywrócił. Okładałam go kilka razy, trzęsłam się jak galareta. A dziś nie poszłam do pracy, bo nie byłam w stanie.

On przed południem wyszedl i pisał smsy, że napił się ze szczęścia, bo wczoraj byłam u lekarza na rutynowych badaniach i wszystko ze mną ok. Przepraszał i że już nie chce nadwyrężać mojego zaufania. Potem wrócił do domu, zostawił mi wszystko-kasę, dowód od auta, klucze i powiedział, że już nigdy go nie zobaczę i wyszedł.
Na telefony nie reagował, zadzwoniłam do jego rodziny, że może on coś planuje sobie zrobić. Napisałam smsa, że jest młody, życie sobie ułoży od nowa, że rozejdziemy się jak ludzie....odpisał "masz rację". Na tym koniec. Brat mi grozi, że jeśli on coś sobie zrobi to tak tego nie zostawi....

Nie wiem gdzie jest, co zamierza. Wiem, że to już koniec. Jestem przerażona, bo nie chcę żeby coś wywinął. Ale być już z nim dłużej nie mogę......To już koniec! sad sad sad

Kolejny co szopki odstawia. Daj sobie spokoj ze strachami, zlego diabli nie biora a Ty za glupka i jego czyny odpowiadac nie musisz. Masz samochod, pieniadze, klucz, na ktory mozesz zamknac drzwi na cztery spusty i ciesz sie z tego. Tez jestes mloda i zycie sobie ulozysz.

Tylko prosze nie pisz, ze go nadal jakos tam gdzies w srodku kochasz.

I jesli sadzisz, ze on nie pojawi sie znowu to grubo sie mylisz, takie pijawki latwo nie popuszcza.

No patrz, pisalam w tym samym czasie co Tendre i tocza w toczke te same mysli:)

9 367

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussuka No musialam sie wypowiedzieć... bo mój były miał zdiagnozowaną osobowość narcystyczną i zachowanie męża Liwi to wypisz wymaluj to samo zachowanie...
Oni nie mają zwyczaju odchodzić... Oni maja w zwyczaju tak manipulować... by ofiara czuła sie katem - bo wymaga, bo prosi, bo chce... a to oznacza dla niego obowiązki... zachowuje sie jak dziecko... zabiera zabawki i zmyka... a "mamusia"- partnerka niech goni i przeprasza, że biednego misia śmiała zbesztać

9 368

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Już po rozmowie. Latał gdzieś cały dzień. Mówił spokojnie i bez podnoszenia głosu. Powiedział, że mam rację, że należy się rozejść. Ustalił nawet szczegóły-co zabiera itd. Że zawsze będzie mnie kochał, ale rozejdziemy się, bo tak mu napisałam w smsie i to racja. Że ja go dołuję, że nie robię jakby chciał. Teraz siedzi w pokoju. Auto uszykowane i pewnie czeka aż dziecko położę i pójdzie stąd.

9 369

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Już po rozmowie. Latał gdzieś cały dzień. Mówił spokojnie i bez podnoszenia głosu. Powiedział, że mam rację, że należy się rozejść. Ustalił nawet szczegóły-co zabiera itd. Że zawsze będzie mnie kochał, ale rozejdziemy się, bo tak mu napisałam w smsie i to racja. Że ja go dołuję, że nie robię jakby chciał. Teraz siedzi w pokoju. Auto uszykowane i pewnie czeka aż dziecko położę i pójdzie stąd.

Czy Ty sie kobieto wreszcie otrzasnies i przeczytasz kiedys co wypisujesz???

Co Ciebie obchodzi to co on mowi, nysli i kombinuje? Wedlug jego teorii Ty go dolujesz a ja Ci napisze, ze nie tyle jego co sama siebie.

I dopoki nie pokazesz mu stanowczo drzwi to bedziesz tu pisac i plakac nad jego skrzywiona psyche do usranej smierci.

Przepraszam , ale stracilam cierpliwosc. Marzesz sie jak dziecko a dziecko to Ty juz sama masz i ono ma byc Twoim priorytetem a nie akis fircyk w zalotach. Wez sie do kupy zbierz i zacznij wreszcie zyc a nie egzystowac.

Mam jedynie nadzieje, ze slowo cialem sie stalo i tego indywiduum juz w Twoim domu i zyciu nie ma .I nie bedzie.

9 370 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2012-03-22 09:50:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No teraz to dramat... biedny zasłużył i poniesie karę dla dobra rodziny...
ale niech faktycznie sie wyprowadzi i minie troche czasu, a zobaczysz jego prawdziwe Ja... skończy sie podkulony ogon i zbity pies, a zacznie wściekłość i myślenie tylko o sobie, nie będzie juz taki ugodowy i nie będzie myślał o dziecku...
scenariusz pisany przez samo życie...
niestety przewidywalny...

Mussuka - jesteś wielka smile i masz cholerna rację... niestety do takiego myślenia trzeba dojrzeć... trzeba wyjść z współuzależnienia... trzeba wziąść odpowiedzialność za własne życie i przestać łudzić się, okłamywać samą siebie...
On się nie zmieni... On sie przyczaja... ale jeżeli Liwia sie nie ugnie wtedy zaatakuje z wściekłością - bo pasożyt nie chce oderwać się od żywiciela... On chce nim manipulować i wysysać...

9 371

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Teraz to już nic "prywatnego" nie mam. Mąż gdy się wczoraj położyłam przejrzał wszystko co tu napisałam......teraz to w ogóle jestem zła, niedobra i jaka nieszczęśliwa, bo tutaj piszę...wszystko przeczytał i nie ma w sobie złości, przykro mu, że jestem z nim taka nieszczęśliwa..........Boszeeee

9 372

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussuko póki co odpuścił jakoś, czasem się czepi, że plama w zeszycie, kiedy małego na weekend weźmie, albo, że coś nie tak, ale... póki co, nic poza tym.
Pewnie masz rację, że odpuści. Ja nawet myślę, że flamie to na rękę jest. Ma swoje dziecko, wystarczy jej. Zobaczy co czas pokaże.

Liwio niech on i jego brat w nos się pocałują. Je3sli ktoś chce sobie coś zrobić to.., ale o czym tutaj gadać, jeśli wrócił. Chce to niech w łeb sobie strzeli. Ja cały czas uważam, że ludzie nie chcą widzieć tego co czuje druga strona i to jest nierzadko przyczyną wielu konfliktów.

9 373 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-03-22 11:00:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rany, Dziewczyny, człowiek trochę nie zagląda a tu takie niusy.

Liwia, nie daj się robić na wyrzuty sumienia, poczucie winy i inne takie psychiatryczne lewatywy. Plizzzz. Ja rozumiem, że Ty teraz jeszcze tego nie widzisz, ale on próbuje siebie rozgrzeszyć Twoim kosztem. O, jaka niedobra Liwia. Pisała, co czuje na forum. Nielojalna. A on? On był lojalny? Włącz rozsądek i logikę.
Wróci, wróci. Spokojna Twoja głowa. I tak będzie wracał i wynosił się, aż Cię udręczy. Od gadania o definitywnych końcach to narcyz jest specjalistą. A dlaczego? Bo masz się poniżać, prosić, starać się, jeszcze BARDZIEJ SIE STARAĆ i podbijac mu ego. A jak kopniesz w ten tyleż zakompleksiony co zadufany w sobie tyłek i wymienisz zamek w drzwiach, to się zdziwi - zabawka mu się zepsuła. Niech zamieszka ze swoim bratem i niech on mu jego ego karmi, jak taki obrońca uciśnionych. Damski bokser, pieprzony. Ten będzie Cię straszył dla odmiany. Zależy Ci na takim zestawie obu braciszków?

9 374 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-03-22 11:08:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Teraz to już nic "prywatnego" nie mam. Mąż gdy się wczoraj położyłam przejrzał wszystko co tu napisałam......teraz to w ogóle jestem zła, niedobra i jaka nieszczęśliwa, bo tutaj piszę...wszystko przeczytał i nie ma w sobie złości, przykro mu, że jestem z nim taka nieszczęśliwa..........Boszeeee

Czyli wszystko bz., dalej go stolujesz u siebie? A auto mial juz ponoc spakowane. To auto, do ktorego wczesniej zostawil Ci kluczyki jak sie szedl nad rzeke na wierzbie placzacej wieszac!

To juz nie jest tragedia tylko jakas tragikomedia.

A jak sobie poczytal Twoje posty (zna Twojego nicka???) to niech sobie wie i z ta swiadomoscia spada na drzewo. Co Ciebie to w ogole ziebi czy grzeje co on o tym mysli??? Juz go dawno nie powinno byc a nadal jest. Gorszy niz kurzajka na dupie.

Ty go w koncu chcesz czy nie? Bo raz tak a raz tak piszesz.

9 375 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-03-22 11:26:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nick-widocznie poznał, bo korzystałam z jego komputera. Nie wiem po co mu to? Do czego mu to posłużyło, żeby tu czytać, zaglądać? Na prawdę nie wiem.
Teraz to już tylko będzie, że piszę komuś, że jestem uzależniona od netu, że słucham "obcych" ludzi...I moja wina też będzie.......

Autem jeździ i ma się dobrze. Też mi zarzucił, że gdybym tak bardzo go kochała jak twierdzę to bym za nim biegła po słowach o tym, że już nie wróci, że wsiadłabym w samochód i szukała go........

9 376

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Psychiatryczne lewatywy... big_smile i pierdulety i duperszwance. Na sosnę go czy nie?

9 377

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ja nie mogę.... mój też mówił, gdybyś mnie kochała to byś ... i tu lista czynów których miałabym dokonać następowała...

Ale co mi po tej miłości JEDNOSTRONNEJ - ja dla tej miłości mam mu dobrze robic w podskokach... a On mi?
Liwio- Ty jestes najważniejsza i Tobie ma być dobrze... a to czy przeczytał czy nie to już niech ci koło d... lata

9 378

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Nick-widocznie poznał, bo korzystałam z jego komputera. Nie wiem po co mu to? Do czego mu to posłużyło, żeby tu czytać, zaglądać? Na prawdę nie wiem.
Teraz to już tylko będzie, że piszę komuś, że jestem uzależniona od netu, że słucham "obcych" ludzi...I moja wina też będzie.......

Autem jeździ i ma się dobrze. Też mi zarzucił, że gdybym tak bardzo go kochała jak twierdzę to bym za nim biegła po słowach o tym, że już nie wróci, że wsiadłabym w samochód i szukała go........

Jeszcze raz spytam i dobitnie: I CO Z TEGO?

Czy Ty musisz sluchac tych bzdur?

Nie odpowiedzialas na proste pytanie: chcesz go przy sobie czy nie? Jak nie to jest prosty sposob - zamow na dzis slusarza, w godzine Ci zamki wymieni. I wylacz komorke badz odrzucaj jego telefony i sms-y bez czytania.

Tylko czy Ty tego naprawde chcesz???

9 379

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kocham tego człowieka, ale to chyba niczego nie zmienia......

Teraz to nawet swobodnie pisać nie mogę....

9 380 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-03-23 08:53:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

U mnie również wiele się dzieje.
W czasie kiedy była u mnie sąsiadka a była pierwszy raz, przyjechał mój były. Chciał rozmawiać i dał do zrozumienia, że bez świadków.  Obecność sąsiadki nie pozwalała na taką rozmowę, nie pozwalała też na dłuższą rozmowę sam na sam. Na podwórku zapytałam co chce. Usłyszałam, dać kasę. Odebrałam ją i pytam, coś jeszcze ? Odpowiedział, pokwitowanie. Pokwitowałam. Okazało się, że jeszcze książki chce. Odpowiedziałam, zajęta jestem. Książki i swoje rzeczy chcę - mówił. Nie mam teraz czasu - spokojnie odpowiedziałam.  Zaczął żądać podniesionym tonem. Spokojnie i stanowczo powiedziałam, nie mam czasu ani dzisiaj ani jutro. Jak to ?- krzyczał. Jestem zajęta i przez dwa dni nie będę miała dla ciebie czasu- mówiłam stanowczo. Oskarżał, domagał się, więc krótko powiedziałam - WYJDŹ. Nie wyszedł. Powiedziałam już zdenerwowana, WYJDŹ, BO POLICJĘ WEZWĘ. Pomogło, wyszedł.
Cały kwiecień i maj prosiłam, tak prosiłam, aby zabrał swoje rzeczy. Latem tez kilka razy o tym wspomniałam. Nie mógł, bo miejsca nie miał, czasu. Dzisiaj na jego pstryk ( z paluszków smile ) ja mam wszystko zostawić i wszystkich i biec za nim, bo właśnie znalazł miejsce i czas ? Dzisiaj ja czasu nie mam i on musi to uszanować, z naciskiem na musi smile

Huraaa. Nie biegłam już za nim z reklamówką na książki jakie sobie wybrał.
Huraaa nie niosłam na plecach worków z jego rzeczami.
Huraaaa już nie ruszają mnie jego słowa.
Huraaa już cenię siebie. Już potrafię nie robić dla niego wyjątków. Jeśli nie mam czasu dla niego to musi zrozumieć, że NIE MAM !!!

Jestem z siebie dumna smile


Jestem bardzo szczęśliwą rozwódką smile

9 381

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Też mi zarzucił, że gdybym tak bardzo go kochała jak twierdzę to bym za nim biegła .......

Sorki Liwio, ale to brzmi śmiesznie. To jak zabawa małych dzieci a wy przecież jesteście dorosłymi ludźmi..........
To trochę tak jak tytuł filmu "co mi zrobisz jak mnie złapiesz" - jak cię złapię będę cię kochać miłością ślepą i dozgonną.


Liwia napisał/a:

gdybym tak bardzo go kochała jak twierdzę

Liwio "zakłuło" mnie w oczy z pierwszego cytatu słowo : BARDZO i TWIERDZĘ.
To może czas zacząć mówić, że kochasz nie bardzo tylko mądrze ?
Może wtedy nie będzie twierdził, domagał się byś biegała.......
Przepraszam Cię, ale chciałabym abyś zrozumiała, że bycie ze sobą nie polega na uciekaniu, gonieniu.....

9 382 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-03-23 09:36:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Kocham tego człowieka, ale to chyba niczego nie zmienia......

No jesli kogos takiego kochasz to wybacz, ale Twoje pisanie tutaj tez niczego nie zmieni w Twoim zyciu. Piszesz tak sobie a muzom.

Nigdy nie zrozumiem desperacji kobiet do posiadania byle frajera u swojego boku, nigdy.

9 383

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Odetchnęłam tylko głośno. Liwio nie biegaj jak kotek za swoim ogonkiem, no.
Ciepło dziś oj, ...:)

9 384 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-03-23 11:46:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

U mnie również wiele się dzieje.
W czasie kiedy była u mnie sąsiadka a była pierwszy raz, przyjechał mój były. Chciał rozmawiać i dał do zrozumienia, że bez świadków.  Obecność sąsiadki nie pozwalała na taką rozmowę, nie pozwalała też na dłuższą rozmowę sam na sam. Na podwórku zapytałam co chce. Usłyszałam, dać kasę. Odebrałam ją i pytam, coś jeszcze ? Odpowiedział, pokwitowanie. Pokwitowałam. Okazało się, że jeszcze książki chce. Odpowiedziałam, zajęta jestem. Książki i swoje rzeczy chcę - mówił. Nie mam teraz czasu - spokojnie odpowiedziałam.  Zaczął żądać podniesionym tonem. Spokojnie i stanowczo powiedziałam, nie mam czasu ani dzisiaj ani jutro. Jak to ?- krzyczał. Jestem zajęta i przez dwa dni nie będę miała dla ciebie czasu- mówiłam stanowczo. Oskarżał, domagał się, więc krótko powiedziałam - WYJDŹ. Nie wyszedł. Powiedziałam już zdenerwowana, WYJDŹ, BO POLICJĘ WEZWĘ. Pomogło, wyszedł.
Cały kwiecień i maj prosiłam, tak prosiłam, aby zabrał swoje rzeczy. Latem tez kilka razy o tym wspomniałam. Nie mógł, bo miejsca nie miał, czasu. Dzisiaj na jego pstryk ( z paluszków smile ) ja mam wszystko zostawić i wszystkich i biec za nim, bo właśnie znalazł miejsce i czas ? Dzisiaj ja czasu nie mam i on musi to uszanować, z naciskiem na musi smile

Huraaa. Nie biegłam już za nim z reklamówką na książki jakie sobie wybrał.
Huraaa nie niosłam na plecach worków z jego rzeczami.
Huraaaa już nie ruszają mnie jego słowa.
Huraaa już cenię siebie. Już potrafię nie robić dla niego wyjątków. Jeśli nie mam czasu dla niego to musi zrozumieć, że NIE MAM !!!

Jestem z siebie dumna smile


Jestem bardzo szczęśliwą rozwódką smile

Olka, pięknie sie czyta takie ozdrowieńcze teksty. A patrz. Jeszcze nie tak dawno byłyśmy w totalnej rozsypce, dezorientacji, złości połączonej z bezradnością. A teraz? JUŻ NIE!

A on osłupiał, zgłupiał, nie zrozumiał.

Dlaczego Ty ciągle zapominasz kamerę włączyć?! Na youtubie byś dla mnie powiesiła ten zdziwiony pysk.
Całuję Cię.

9 385 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-03-23 15:22:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio-wiem, że to śmieszne, że to zachowanie nastolatków a nie dorosłych ludzi. Ale jeśli ktoś ma wciąż powtarzane, że białe jest czarne i odwrotnie to zaczyna w to wierzyć. Kiedy ktoś zatraca siebie dla kogoś, kiedy ktoś kzb wtedy zaczyna się błędne koło, a także płynie to z poczucia, że jest się mało wartościowym człowiekiem, w zasadzie nic nie wartym, nie godnym niczego. Mam problem i to ze sobą, ogromy jak widzę.......czytając lektury o kzb mam obraz siebie i z jednej strony jestem wściekła, że do tego doprowadziłam, bo kiedyś z moim życiem, ze mną było zupełnie inaczej, a z drugiej strony myślę, że muszę być słaba skoro do tego dopuściłam..........

"Nigdy nie zrozumiem desperacji kobiet do posiadania byle frajera u swojego boku, nigdy."-kiedyś myślałam identycznie Mussako, identycznie, a teraz "daję się" temu wszystkiemu omotać....wybawicielka strapionych, pocieszycielka, anioł stróż, mamuśka od piątej boleści.....

9 386

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny...
On pisze i pisze...
Dziś zmieniam numer...

Ech...
Pisze,ze tylko ja,ze zrozumial,ze jestem najpiekniejsza,i bedzie czekal do konca zycia...
Bedzie na mnie czekal do konca zycia...

Pisalam mu ze mnie to nie wzrusza,ze ja go nie kocham i chyba nigdy nie kochalam,a bylam uzalezniona od bolu jaki mi zadawal...
Wkurzyl mnie tylko i nic wiecej.
Troche mnie rozsmieszyl nazywajac zdrobniale w stylu-skarbusiu,Asiu-nigdy do mnie tak nie mowil,a mowil-ale jak cos odwalil...
Falszywy manipulant.

Liwio czytajac Twoje posty rece mi opadaja... I wiesz,doszlam do wniosku,ze Ty tak chcesz,Ty niczego nie zmienisz,tak juz zostanie. Tylko nie wiem po co tu piszesz...a moze dobrze byloby zebys przeczytala swoje posty-wszystkie?
Pisalam Ci o terapii...ale Ty wolisz sie uzalac,a nie walczyc o siebie i dziecko,ktoremu robicie wileka krzywde...

Przepraszam,ze pisze nie po Polsku ;P ale moj laptop (jak kiedys pisala kochana Tarantella),jest jak moj psychofag,najpierw mnie uzaleznil,a teraz mnie nie slucha i lazi swoimi drogami...

Wczoraj bylo okropnie...dzis lepiej...

9 387

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Olka, pięknie sie czyta takie ozdrowieńcze teksty. A patrz. Jeszcze nie tak dawno byłyśmy w totalnej rozsypce, dezorientacji, złości połączonej z bezradnością. A teraz? JUŻ NIE!

A on osłupiał, zgłupiał, nie zrozumiał.

Dlaczego Ty ciągle zapominasz kamerę włączyć?! Na youtubie byś dla mnie powiesiła ten zdziwiony pysk.
Całuję Cię.

JUŻ NIE smile

Nie wiem czy już kocham siebie, ale na pewno kocham słowo ROZWÓDKA smile

Nie kochana, on nie był zdziwiony, on zrobił się ZŁY i widziałam  PRZERAŻENIE. To była mina -  złość pomieszana z przerażeniem. 
Tak, mogę powiedzieć, że osłupiał i zgłupiał.
Tatantello na Youtub to ja mam od wyboru do koloru. Od słów s*******aj, masz obsesje, kocham ciebie i dzieci,  do dźwięków ich szczytowania na trzeszczącym hotelowym łóżku, na wyjeździe służbowym w niesłużbowej sprawie. To prawda, że wizji brak, ale za to przy słuchowisku wyobraźnia pracuje big_smile.

Oprócz wizyty jego to jeszcze dotarły do mnie wiadomości o nim tzn. jego działalności. Nie są to dla mnie dobre wieści, ale w sumie spodziewałam się ich. Teraz nie mam czasu na opis, bo idę na "herbatkę" ( lol) do znajomego....oooo nieee, proszę mnie o nic nie podejrzewać smile. Facetów czyli mężczyzn to ja mam dosyć.


Prawniczka zapytała mnie ( jeszcze przed rozwodem) jak nazwę opijanie rozwodu. Odparłam - wesele.
Dzisiaj właśnie odbyło się moje wesele rozwodowe. O godz.14 odbył się obiad weselny z osobą, która rozumie mnie w "realu" jak nikt inny. Rozumie, bo jej mąż także stał się "ofiarą" byłego mojego męża i ma problemy z podniesieniem się ( jest na antydepresantach). Dzisiaj z dumą pokazałam jej wyrok PRAWOMOCNY a ona z radością go przeczytała od dechy do dechy.


TARANTELLO DZIĘKI ZA SŁOWA "OZDROWIEŃCZE TEKSTY". One wiele dla mnie znaczą.

9 388

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Napisalam mu ,że kogos mam...
oooooooo..............
a na koncu ze i on sobie zycie ulozy. Mam nadzieje ze wreszcie da mi spokoj...

9 389 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-03-23 23:06:53)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Olka, Aśka! Mówiłam Wam, że jesteście cudowne? No to mówię. Dla takich postów warto zrobić sobie herbaty, odpalić komputer i wejść na forum.

A te nawroty, Aśka? Znamy je znamy. Obłęd toksyka nie kończy się nigdy. Będzie obiecywał, że już nigdy się do Ciebie nie zbliży a po tygodniu-dwóch-miesiącu a nawet roku przypełźnie i będzie swoje brednie replikować. W nieskończoność. Dla narcyza świadomość, żę jakaś niepokorna jałówka wymknęła się z JEGO stada jest nie do zniesienia. Gdyby ją sam zarżnął i przerobił na kiełbasę to co innego. Ale jak ona SAMA, SAMODZIELNIE się oddali od stada, to jego wściekłość (maskowana na różne sposoby ale nadal wściekłość) nie zna granic.
Miłego weekendu, dziewczyny. Ja też mam powody do zadowolenia z siebie smile Te same co Wy - psychofaża próba ataku i ... po raz kolejny, świadomy, okraszony uśmiechem JUŻ NIE. big_smile Już dawno NIE, ale zapewniam Was, że każde kolejne NIE jest co raz piękniejsze, wypowiedziane pewniejszym głosem, a to ostanie - takie ... niedbałe, znudzone, zniechęcone z jednoczesnym oglądaniem paznokci i patrzeniem na zegarek (w domyśle).
Bo psychofagi, jak wiadomo, stadami chodzą. Nawet w naszym wąskim forumowym gronie.

9 390 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-03-24 10:45:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wróciłam.
Herbata odjazd ! mam już nazwę i adres sklepu gdzie kupuje się ją na wagę.

Znajomy smutny....chyba w depresji.....narzekał.....pusty dom.....samotność. Mówię mu, to "rozejrzyj" się za jakąś, mało to samotnych kobiet. Uśmiechnął się i głową jak i ręką zrobił znak w moją stronę i powiedział, no ty. Ja ?  zapytałam ze śmiechem i od razu dodałam, ja dziękuję, ja na razie mam facetów dosyć, mam uraz....ale powiem Wam, miło było usłyszeć, że ktoś uważa, że jestem godna jego uwagi. My kobiety WSZYSTKIE ( nie tylko kkzb) tak mamy ...chyba wszystkie smile

Jednak miałam nosa pisząc, że zapraszanie mnie na herbatkę ma jakiś podtekst. Nie jestem gotowa, to jeszcze nie czas...... Tak, to prawda mam uraz. Tak jak wcześniej pisałam, nie chcę ŻADNEGO. Kocham swoją wolność, brak codziennego domowego obiadu big_smile, bałagan w domu big_smile. Myślałam, że nigdy wolności nie straciłam, wmówił mi ex, że codziennie muszę gotować by rodzina miała ciepłą strawę, że w domu trzeba codziennie sprzątać i NIE MOŻE być bałaganu. Żyjemy (w sensie przeżyliśmy) i bez obiadów i w" nieładzie" smile

Przy wizycie znajomego u mnie (pożyczał mi prostownik i nawet podłączył ) poczęstowałam go ciastem 3 bit. Kiedy byłam u niego poprzednim razem poprosił o przepis - napisałam go. Przeczytał i zapytał, pomożesz ? Udałam, że nie słyszę, miałam prawo nie usłyszeć, bo pytał cichutko. Dzisiaj wrócił do przepisu. Pytał co to śnieżka, fix. Wytłumaczyłam i ponownie usłyszałam, pomożesz? odpowiedziałam, tak -  konsumować big_smile.   
Ja mam iść do faceta ciasto mu robić ? Może następnym razem ciasto i sprzątanie a może i pranie ręczne przy okazji ?
Nigdy więcej nie będę kuchtą i sprzątaczką. NIGDY WIĘCEJ !

l_ukrecjo
Z nami to jak z modeliną smile.
Nowa modelina jest twarda, ale pod wpływem ciepła mięknie i poddaje się. Z miękkiej ulepić można ludziki, zwierzątka. Ta sama modelina "umęczona" ugniataniem początkowo roztapia się a później dosłownie rozpływa, rozmazuje. Ta sama modelina dłuuugo leżąca znowu jest twarda, ale ciepło już na nią nie działa. Można ją ogrzewać, rozgrzewać i nic, nic to nie daje. Próbować można w piekarniku, w ciepłej / gorącej wodzie. Pierwszy ją upiecze,druga ugotuje....
Myślę, że jesteś już tą modeliną "nie do ruszenia". Nie dajesz się rozgrzać miłymi słówkami, niemiłymi również. Listy, telefony i sms- y też na ciebie nie działają. Jesteś już  twarda i nie dasz się smile. Jestem tego pewna.
Ja także byłam modeliną nową i twardą, ale z czasem od jego ciepła ( ponad dwadzieścia lat) aż się rozmazałam.
Odleżałam. Nie ruszyły  mnie jego łzy, przysięganie wierności i miłości.......... tylko ja zostałam i upieczona i ugotowana ......
Exa nowa modelina chyba mięknie powoli, bo narzekał.....a może za szybko się roztapiać zaczęła smile ? ale to już nie mój problem, nie moja sprawa.

9 391

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Olka, Aśka! Mówiłam Wam, że jesteście cudowne? No to mówię. Dla takich postów warto zrobić sobie herbaty, odpalić komputer i wejść na forum.

Dzięki Tarantello. Ty również jesteś cudowna. Twoje posty a szczególnie blog robi wrażenie. Przyjmij moje słowa uznania.

Tarantella napisał/a:

A te nawroty, Aśka? Znamy je znamy. Obłęd toksyka nie kończy się nigdy. Będzie obiecywał, że już nigdy się do Ciebie nie zbliży a po tygodniu-dwóch-miesiącu a nawet roku przypełźnie i będzie swoje brednie replikować. W nieskończoność. Dla narcyza świadomość, żę jakaś niepokorna jałówka wymknęła się z JEGO stada jest nie do zniesienia. Gdyby ją sam zarżnął i przerobił na kiełbasę to co innego. Ale jak ona SAMA, SAMODZIELNIE się oddali od stada, to jego wściekłość (maskowana na różne sposoby ale nadal wściekłość) nie zna granic.

Mnie "zarżnoł". Tak , tak, próbował na kiełbasę przerobić smile.
To mama pomogła mi nie uciec za daleko ......to ja dojrzałam jego zamiary. Tak Tarantello, masz rację chciał na kiełbasę mnie przerobić. Najpierw uciekałam, potem SAMA, SAMODZIELNIE ODDALIŁAM. Po sześciu miesiącach próbował wrócić by dokończyć dzieła.....próba nieudana....i boję się, BOJĘ, że pewnego dnia będzie nadal próbował..... i tu nie chodzi o moją uległość, bo tej już nie ma. Ja mam już świadomość toksyny i wiem jak zabezpieczyć się przed nią....jeszcze pracy trochę przede mną. Już zaczęłam budować mur obronny smile ale do końca jeszcze trochę brakuje i czasu i pomocy innych. Dam radę. Muszę dać.

Tak Asiu, prawdę pisze Tarantella. Mogą na kiełbasę przerobić, mogą jak pisałam wyżej upiec, ugotować ! Jak zwał, tal zwał ALE SĄ NIEBEZPIECZNI, SĄ ZAGROŻENIEM.
Może i ja kkzb, ale pewne, że on (były) to psychofag.

Tarantella napisał/a:

Miłego weekendu, dziewczyny. Ja też mam powody do zadowolenia z siebie smile Te same co Wy - psychofaża próba ataku i ... po raz kolejny, świadomy, okraszony uśmiechem JUŻ NIE. big_smile Już dawno NIE, ale zapewniam Was, że każde kolejne NIE jest co raz piękniejsze, wypowiedziane pewniejszym głosem, a to ostanie - takie ... niedbałe, znudzone, zniechęcone z jednoczesnym oglądaniem paznokci i patrzeniem na zegarek (w domyśle).
Bo psychofagi, jak wiadomo, stadami chodzą. Nawet w naszym wąskim forumowym gronie.

Moje pierwsze Nie ( to stanowcze) było wypowiedziane 11 marca 11r (ważna dla mnie data) i było wykrzyczane ze WŚCIEKŁOŚCIĄ. Moje kolejne NIE było mówione z uśmiechem, argumentowane troską o niego  - taki chytrusek ze mnie big_smile .

9 392

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam

Długo mnie tu nie było ale układanie nowego życia trochę trwa .
Tak nowego na swoim - jestem już na swoich śmieciach bez byłego i jego mamusi smile
Mebluje nowe gniazdko i zachłystuje się wolnością i spokojem .
Syn mieszka osobno wiec co weekend córki do niego jadą a ja mam te 2 dni dla ,,siebie'' bo i tak w weekendy pracuję .
Były nie zawraca mi głowy nie dzwoni nie nachodzi no bajka po tym wszystkim zaczynam odpoczywać choć nie jest to takie proste jak by się wydawało - reakcja z opóźnionym zapłonem teraz dopiero dochodzi to wszystko czego człowiek się wypiera sad
Wszystkie nerwy i stresy związane z poprzednim życiem dopadły mnie jak demony z tego co już się zorientowałam to normalny proces przed zdrowieniem -oby nie trwał za długo oby demony zaczęły szybko odchodzić .

9 393 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-03-24 13:01:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

sorki ten sam post drugi raz .....

9 394 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-03-24 13:05:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

to epidemia jakaś ? ... sorki ale i mój komputer nawala i 3 razy tego samego posta wysłał big_smile
Miłego dnia smile

9 395

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Odkąd papierowy idiota (czytaj papierowy mąż, czyli mąż tylko na papierze) ogłosił kapitulację i oddał wszystkie rzeczy dziecka czepia się na powrót. Przychodzi do szkoły i sprawdza -jak dziecko się uczy. Powiedział, że mam go o nic nie prosić, więc nie mówiłam mu o ostatnim zebraniu, miał pretensje. Ale uwaga, nie przeprosiłam, bo niby za co. A niech mnie w nos pocałuje. Rozmawiał z panią i dziecko ponoć w nauce się opuściło. To nic, że wszystkie panie mówią, że jest lepiej, że dziecko jest radosne i spokojniejsze, że nie jest zestresowane, to widać na kilometr. On wszystko wyolbrzymia, dodaje od siebie.
Wczoraj wziął dziecko na weekend i pretensje, a że co dziecko je na śniadanie, że jest niedobre to co ma, że nie je, że ubranie brudne dałam, że coś tam, że coś tam. A ten jak nawalał, jak na nic czasu nie miał, jak awantury przy dziecku robił, jak mnie wyzywał, poniżał to dobrze było. Jak dziecko tatusia po pijaku oglądało.
A kanapkę kupiłam, bo wróciłam poprzedniego dnia do domu i okazało się, że chleb był nie do jedzenia, a ten z którym mieszkam nie widział tego, bo on nie widzi takich rzeczy.
Zawsze się czepiał będzie, całe życie się czepiał.

9 396

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziękuję dziewczyny za Wasze słowa,które brzmią dla mnie jak piękna melodia...
Tarantellko,Oluniu kocham Was:)

Tak...po jego rzucie sms z deklaracjami, wyznaniami i przysięgami...

Wiecie co?
Odwyk jest KONIECZNY w pierwszej fazie zdrowienia!
Daje szansę na lizanie ran,na dystans,na zrozumienie.

Kiedy z nim pisałam on oskarżał mnie,że go nienawidzę.
A ja spokojnie napisałam prawdę-ja cię nie nienawidzę,ja zmądrzałam i wiem,że nie chcę tak żyć.

Sms o treści-ja już zrozumiałem,zmieniłem się i nazywanie mnie pieszczotliwie...pojawił się uśmiech na mojej twarzy i myśl...ŻENADA.

Dziś byłam w szkole. Czuję się lepiej.
Męczą mnie inne rzeczy-ta związana z jego odejściem,czyli słodycze...utyłam 9 kg! Czyli rekompensuję sobie jego nieobecność,czyli muszę coś z tym zrobić i zrobię. W poniedziałek pogadam ze specjalistą o terapii.
Zęby...w środę jedynka wek,w czwartek wstawiony,ale na razie tylko tak na chwilę,bo dopiero po leczeniu wstawię wszystkie-a przeliczyłam się...strasznie dużo kasy poszło i ogrom pójdzie...ale będzie co będzie.
Mój syn miał niegroźny wypadek (jest w Holandii) w pracy,którą dopiero zaczął. Mogło być o wiele gorzej brakowały 3 cm...
Mój lapek w naprawie i czuję się jak na odwyku...ale mam więcej czasu-zaraz idę sprzątać w szafach,więc plus...a i też refleksja... uzależniam się od WAS:)

Życzę Wam dziewczyny udanego weekendu:***

9 397

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Podziwiam Was i życzę siły, bo jak widać na załączonym obrazku mi wciąż jej brakuje....
Wątek nazywa się "Grupa wsparcia...." a nic konstruktywnego tu nie wnoszę na własne życzenie. Pozdrawiam Was.

9 398

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Dziękuję dziewczyny za Wasze słowa,które brzmią dla mnie jak piękna melodia...
Tarantellko,Oluniu kocham Was:)

Miło mi smile Ja Ciebie również kocham smile
Kocham wszystkie walczące i podnoszące się po okaleczeniu, zranieniu. Kocham upadłe chcące się podnieść i te, które stoją już twardo na nogach i są gotowe bronić siebie i swojej, GODNOŚCI i niezależności . Kocham i te, które mi tłumaczyły lub których słowa do mnie trafiały i budowały. Moim GURU była i jest ZAZDROŚĆ. Jej posty to moja lektura obowiązkowa.
 

l_ukrecja napisał/a:

Wiecie co?
Odwyk jest KONIECZNY w pierwszej fazie zdrowienia!
Daje szansę na lizanie ran,na dystans,na zrozumienie.

Oj tak, tak, ZROZUMIENIE - też przez to przeszłam. Potem już jest "z górki "  smile
 

l_ukrecja napisał/a:

Kiedy z nim pisałam on oskarżał mnie,że go nienawidzę.

nienawidzisz mnie + traktujesz mnie jak wroga - znam to i nawet jeszcze pamiętam swoje zdziwienie na te słowa.

l_ukrecja napisał/a:

Sms o treści-ja już zrozumiałem,zmieniłem się i nazywanie mnie pieszczotliwie...pojawił się uśmiech na mojej twarzy i myśl...ŻENADA.

mądrze mówisz, to żenada.

l_ukrecja napisał/a:

refleksja... uzależniam się od WAS:)

a może to nie uzależnienie a potrzeba rozmowy z kimś kto rozumie.
Ja już to chyba szybciej nazwałabym etapem "utrwalania" zdobytej wiedzy smile

Dzisiaj zaliczyłam wizytę u fryzjera. Zmieniłam fryzurę.  Nie, nie chodziło o zmianę siebie w ten sposób. Chodziło raczej o udoskonalenie siebie big_smile .  Jestem zadowolona z "nowej" ja smile

9 399

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Podziwiam Was i życzę siły, bo jak widać na załączonym obrazku mi wciąż jej brakuje....
Wątek nazywa się "Grupa wsparcia...." a nic konstruktywnego tu nie wnoszę na własne życzenie. Pozdrawiam Was.

Liwio ...nie poddawaj się.
Liwio tu nie trzeba coś wnosić, dawać ! Z tej grupy każdy bierze jak umie i co chce, daje również.
Liwio ja z forum brałam siłę, nie dając jej. Jak dać jak pustka? 
Liwio wiele z nas już wie, że nie da się zmienić KOGOŚ, można zmienić tylko SIEBIE. My tą wiedzę mamy z tego forum.
Liwio wczołgiwałam się na forum a dzisiaj stoję wyprostowana na nogach (i to z nową fryzurą big_smile )

  To Twoje życie i Twoje wybory. Nadal trzymam za Ciebie kciuki.

9 400

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Liwia napisał/a:

Podziwiam Was i życzę siły, bo jak widać na załączonym obrazku mi wciąż jej brakuje....
Wątek nazywa się "Grupa wsparcia...." a nic konstruktywnego tu nie wnoszę na własne życzenie. Pozdrawiam Was.

Liwio ...nie poddawaj się.
Liwio tu nie trzeba coś wnosić, dawać ! Z tej grupy każdy bierze jak umie i co chce, daje również.
Liwio ja z forum brałam siłę, nie dając jej. Jak dać jak pustka? 
Liwio wiele z nas już wie, że nie da się zmienić KOGOŚ, można zmienić tylko SIEBIE. My tą wiedzę mamy z tego forum.
Liwio wczołgiwałam się na forum a dzisiaj stoję wyprostowana na nogach (i to z nową fryzurą big_smile )

  To Twoje życie i Twoje wybory. Nadal trzymam za Ciebie kciuki.

Liwio,ja pisałam do Ciebie szorstko...żeby Cię troszkę otrzeźwić z Twojego użalania się nad sobą...

Pamiętam i nie zapomnę,jak ktoś z tego forum napisał,że jestem kobietą wybaczającą wszystko,że nie mam szacunku do siebie...
Oj jaka ja smutna po tym byłam,zawiedziona...a wiesz dlaczego?
Bo one pisały prawdę a ja wolałam się oszukiwać...

Żeby ruszyć w drogę trzeba zrobić pierwszy krok.
I jeśli Ci mogę coś doradzić...to-zrób ten krok-ratuj swoje życie i dziecka.
Trzymaj się cieplutko:)

9 401 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-03-24 21:19:28)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chciałam wrócić do wiadomości o byłym.
Wiem, że w handlu w poprzedniej firmie nawalił na 10 tyś dolarów. Właściciele mają kolejny problem związany z nim( jego działalnością i niesolidnością). Dużo czasu upłynęło i myśleli, że jego temat definitywnie zamknięty. Kilka dni temu przypomniał się klient czekający na załatwienie reklamacji i zwrot kasy.
W nowej firmie wspólnik prawdopodobnie ma go powoli dosyć. Wiem też, że w firmie, którą firmuje nowa partnerka zaczęły się kłopoty finansowe (zblokowany telefon za nieopłacone faktury).
To nie są dla mnie dobre wiadomości. W pierwszym przypadku głupio mi przed ludźmi ale w kolejnych to groźba wyrzucenia i plajty a więc nici z alimentów. Wysokie alimenty zasądził mi sąd na dziecko i na mnie, niestety zostaną one tylko na papierze sad.   Fundusz alimentacyjny płaci tylko 500 zł. Wiem, że jak z kasą będzie cieniutko to napiszę aż 500 zł big_smile
Wiedziałam, że tak będzie, nie myślałam tylko, że aż tak szybko sad

9 402

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Chciałam wrócić do wiadomości o byłym.
Wiem, że w handlu w poprzedniej firmie nawalił na 10 tyś dolarów. Właściciele mają kolejny problem związany z nim( jego działalnością i niesolidnością). Dużo czasu upłynęło i myśleli, że jego temat definitywnie zamknięty. Kilka dni temu przypomniał się klient czekający na załatwienie reklamacji i zwrot kasy.
W nowej firmie wspólnik prawdopodobnie ma go powoli dosyć. Wiem też, że w firmie, którą firmuje nowa partnerka zaczęły się kłopoty finansowe (zblokowany telefon za nieopłacone faktury).
To nie są dla mnie dobre wiadomości. W pierwszym przypadku głupio mi przed ludźmi ale w kolejnych to groźba wyrzucenia i plajty a więc nici z alimentów. Wysokie alimenty zasądził mi sąd na dziecko i na mnie, niestety zostaną one tylko na papierze sad.   Fundusz alimentacyjny płaci tylko 500 zł. Wiem, że jak z kasą będzie cieniutko to napiszę aż 500 zł big_smile
Wiedziałam, że tak będzie, nie myślałam tylko, że aż tak szybko sad

Rozumiem,że u komornika już byłaś?

9 403 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-03-25 07:58:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Rozumiem,że u komornika już byłaś?

Nie, nie byłam. Na to potrzebny mi "odpowiedni" czas.
Trudno mi będzie wytłumaczyć sytuację ( zawiła bardzo), ale spróbuję.
Mój małżonek jako dobry biznesmen doprowadzał do plajty, upadłości swoje firmy. Oczywiście dawałam mu wiarę, że on rzetelny, obrotny a nawalili wspólnicy, przepisy, urzędnicy, kontrahenci. Pecha ma facet  - myślałam sobie. Musiał żyć poza prawem.
Zarabia na razie dobrze( w jej firmie już kłopoty ale w drugiej jeszcze jest kasa do obrotu) i miałam nadzieję, że zdążę udowodnić mu to zanim doprowadzi do ruiny kolejne firmy. Tylko mając dowody mogę uzyskać alimenty od niego.
Jeśli teraz zgłoszę sprawę do komornika to otrzymam zaświadczenie o nieściągalności dłużnika (były przecież oficjalnie nie zarabia). Na podstawie tego z FA otrzymam alimenty 500 zł.
Mając dowody na firmowanie firm, pracę na lewo mam szanse na wypłacanie zasądzonych alimentów, ale mogę też uruchomić lawiną następstwa a na to nie jest "odpowiedni" czas. Na razie nie mogę sobie na to pozwolić. Czekać muszę ....może  tydzień a może kilka miesięcy. Dowodów już trochę mam, ale to jeszcze nie czas na ruszenie sprawy.
Oczywiście działać nie będę na wyczucie tylko za poradą prawniczki. Moja prawniczka jest rewelacyjna, bystra, niesamowita smile Wierzę jej w ciemno smile
Miłego i wiosennego dnia życzę smile

9 404

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anula70 napisał/a:

Witam

Były nie zawraca mi głowy nie dzwoni nie nachodzi no bajka po tym wszystkim zaczynam odpoczywać choć nie jest to takie proste jak by się wydawało - reakcja z opóźnionym zapłonem teraz dopiero dochodzi to wszystko czego człowiek się wypiera sad
Wszystkie nerwy i stresy związane z poprzednim życiem dopadły mnie jak demony z tego co już się zorientowałam to normalny proces przed zdrowieniem -oby nie trwał za długo oby demony zaczęły szybko odchodzić .

Zapraszamy do grupy zdrowiejących smile
Pomożemy przeganiać te demony.

9 405

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie.

Od ostatecznej rozmowy minęło trochę ponad 2 tygodnie. Byłam spokojna, wychodziłam, nie myślalam wydawało mi się że dam radę bo tak naprawdę byłam przygotowana na ten scenariusz, bo wiem że tak jest lepiej dla mnie....

Tylko kurde wydawało mi się.... wczoraj miałam okropny dzień ryczałam nawet podczas spaceru, wieczorem była jakaś kulminacja. Jestem przerażona nigdy nie walczyłam z żadnym nałogiem i trudno mi porównac ale czułam siei nadal czuję jakbym była na jakimś głodzie, ból tego głodu rozrywał mnie od środka. Nie wiem czy spałam godzinę. Na szczęście panowałam nad sobą o tyle że nie wysłałam smsa ani nic z tych rzeczy.

Myślałam, że już wypłakałam wszystkie łzy i co i wcale nie. Kiedy to się skończy? Muszę sie chyba poważnie zastanowić nad wizyta u psychologa bo sama nie dam rady.

9 406

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A kanapkę kupiłam, bo wróciłam poprzedniego dnia do domu i okazało się, że chleb był nie do jedzenia, a ten z którym mieszkam nie widział tego, bo on nie widzi takich rzeczy.

Czyli co? Zamienil stryjek siekierke na kijek? Warto bylo? A po co Ci ten drugi po tym pierwszym? Bez mezczyzny zycie moze i ciezkie jest ale bez obiboka i frajera na pewno lzejsze.

9 407

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
oczpiekne napisał/a:

Witajcie.

Od ostatecznej rozmowy minęło trochę ponad 2 tygodnie. Byłam spokojna, wychodziłam, nie myślalam wydawało mi się że dam radę bo tak naprawdę byłam przygotowana na ten scenariusz, bo wiem że tak jest lepiej dla mnie....

Tylko kurde wydawało mi się.... wczoraj miałam okropny dzień ryczałam nawet podczas spaceru, wieczorem była jakaś kulminacja. Jestem przerażona nigdy nie walczyłam z żadnym nałogiem i trudno mi porównac ale czułam siei nadal czuję jakbym była na jakimś głodzie, ból tego głodu rozrywał mnie od środka. Nie wiem czy spałam godzinę. Na szczęście panowałam nad sobą o tyle że nie wysłałam smsa ani nic z tych rzeczy.

Myślałam, że już wypłakałam wszystkie łzy i co i wcale nie. Kiedy to się skończy? Muszę sie chyba poważnie zastanowić nad wizyta u psychologa bo sama nie dam rady.

Kurcze nie wiem co Ci napisać,ba sama przez to przechodzę.
On już nie mieszka ze mną 2 miesiące,nie wiedziałam go przez ten czas...
I doskonale zdaję sobie sprawę,że nie chcę już z nim być...ale ...tęsknię...kurde to nie jest łatwe.
Uczepiłam się tego co ty dziewczyny piszą-to kolejny etap.
Też chyba skorzystam z pomocy specjalisty,bo sama nie dam rady.
Trzymaj się słonko-to minie!musi!

9 408 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-03-26 09:35:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
hm... napisał/a:

A kanapkę kupiłam, bo wróciłam poprzedniego dnia do domu i okazało się, że chleb był nie do jedzenia, a ten z którym mieszkam nie widział tego, bo on nie widzi takich rzeczy.

Czyli co? Zamienil stryjek siekierke na kijek? Warto bylo? A po co Ci ten drugi po tym pierwszym? Bez mezczyzny zycie moze i ciezkie jest ale bez obiboka i frajera na pewno lzejsze.

Paranoja. W sobote sobie wmawiałam, że jest dobrze, dobry, itd. A w niedzielę sama sprzątałam, myłam okna, a on nie pomógłby z własnej inicjatywy. Kazałam chociaż firanke powiesić. Do dupy z taką egzystencją. Pieniędzy nie ma, jeszcze się miesiąc nie skończył a ja już wypłaty nie zobaczę. Kur...Nie zostało już nic. I jeszcze sobie fleki w butach chciałam wczoraj wymienić i wyrwałam fleczek, a bolec został, a pan waćpan nie pomoże przecież, bo nie umie, dwie lewe ręce cholera jasna. Ojciec mojego dziecka potrafił wymienić fleki, naprawić kran, a teraz wszystko musze sama. I tak zepsułam sobie buty.
Żeby jeszcze kasa była i s..choć raz w miesiącu to ja bym się nie odzywała.

9 409

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Paranoja. W sobote sobie wmawiałam, że jest dobrze, dobry, itd. A w niedzielę sama sprzątałam, myłam okna, a on nie pomógłby z własnej inicjatywy. Kazałam chociaż firanke powiesić. Do dupy z taką egzystencją. Pieniędzy nie ma, jeszcze się miesiąc nie skończył a ja już wypłaty nie zobaczę. Kur...Nie zostało już nic. I jeszcze sobie fleki w butach chciałam wczoraj wymienić i wyrwałam fleczek, a bolec został, a pan waćpan nie pomoże przecież, bo nie umie, dwie lewe ręce cholera jasna. Ojciec mojego dziecka potrafił wymienić fleki, naprawić kran, a teraz wszystko musze sama. I tak zepsułam sobie buty.
Żeby jeszcze kasa była i s..choć raz wi miesiącu to ja bym się nie odzywała.

Czyli tak wyglada Twoj bilans strat i zyskow: zero kasy, zero pomocy, zero seksu, zero inicjatywy...sa jakies plusy z posiadania tego osobnika?

9 410

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To przykre, ale patrząc obiektywnie NIE MA!

9 411

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

To przykre, ale patrząc obiektywnie NIE MA!

Wiec nasuwa mi sie tylko jedno pytanie: po co z nim jestes? Jakas nowa odmiana martyrologi kobiety Polki? Nawet dzieci wspolnych nie macie, kredytow, majatkow - co Cie z nim trzyma. Na mysl przychodzi jedynie szalony seks ale i tego nie ma. Wiec CO?

9 412

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nic poza tym, że kurator mnie odwiedził i warunki sprawdził. Poza tym nic.

9 413

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Nic poza tym, że kurator mnie odwiedził i warunki sprawdził. Poza tym nic.

To ten nowy gosc jest Ci dla kuratora potrzebny? Sorry, nie znam calej Twojej historii. Ale jak juz byl i sprawdzil to co jeszcze robisz z tym ..nieuzytecznym panem?

9 414 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-03-26 10:57:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bo może przyjść jeszcze raz. Pytał wszystkich o zarobki. A częste zmienianie zamieszkania nie jest za dobre dla sprawy.

Ale zapytam prawnika.

9 415

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Bo może przyjść jeszcze raz. Pytał wszystkich o zarobki. A częste zmienianie zamieszkania nie jest za dobre dla sprawy.

Ale zapytam prawnika.

To chodzi o te sprawe opieki nad dzieckiem? Kiedy ostateczna decyzja zapadnie?

9 416

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć dziewczyny,

Jaka wiosenna moc i optymizm od Was bije- aż miło!
Ściskam Was mocno!

Ja oo dwóch tygodni czuję SPOKÓJ... Czuję się pogodzona, radosna, aż znajomi i rodzina poznali po moim wyrazie twarzy, już nie maluje się na niej smutek. Mówią, że wyglądam na rozluźnioną. I tak się czuję... Jakiś kamień z serca razem z tą wiosną.

Dużo dała mi kolejna lektura: "Mars i wenus zaczynają od nowa" o tym, jak wyleczyć złamane serce i zaufać na nowo, uwierzyć w miłość. Dałam upust złości i smutkowi. Przyznałam się do wszystkich uczuć- nawet tych, których nie chcę czuć- jak chęć zemsty, czy tęsknota, wylałam wszystko i wiecie, tak dobrze mi to zrobiło! Minął lęk.
Te ostatnie miesiące odcinałam się od wszystkich wiadomości o nim, ale wciąż czekałam w napięciu i cała drżałam, gdy cokolwiek o nim przepływało do mojego życia. Teraz już się nie boję. Zamykając się tak bardzo trwałam w napięciu, byłam "związana" i zależna od niego. Znowu, inaczej, ale jednak. Musiałam się przeprogramować i znaleźć w sobie siłę, bo przecież ją mam!
On już nie może mnie skrzywdzić, to co zrobił jest przeszłością. To, co zrobi teraz już nie ma na mnie takiego wpływu, teraz ja jestem sama sobie panią. I nie boję się już tak rozprawy, nie boję się go spotkać, nie boję się słyszeć o nim. Zaliczyłam kolejny etap, informacje o nim nie rozbijają mnie na kawałki.
On istnieje gdzieś tak, ale człowiek, którego kochałam już nie istnieje, to nie on. A ten który jest już nic mi zrobić nie może. Na rozwód zabieram prawnika, niech on stawia mu czoła. Odżałuję te parę złotych, w końcu moje samopoczucie jest teraz dla mnie najważniejsze:)

Ostatnie dwa tygodnie dużo i intensywnie żyłam w realu! Lubię te moje nowe życie, chyba bardziej niż te wcześniejsze. Tęsknie czasem za uczuciem bycia z kimś, ale jak to dobrze nic nie musieć:) nie oglądać się na czyjąś aprobatę, czy dezaprobatę! Nie mieć nic w lodówce i jadać na mieście z przyjaciółmi:) I to co, że mam niepoodkurzane? Ale za to jaka wolna jestem! I uczucie, że już nikt mnie nie rani, nie czekam, nie myślę, nie jestem przykuta do okna, nie zerkam ukradkiem do kogo pisze sms'a... Ulga, ulga! I siła płynąca z samodzielności. Ja- najwrażliwsza forma życia na tej planecie- mam siłę do walki, mam moc by żyć sama i czerpać z tego garściami. Mam siłę, by płakać i nie wstydzić się swoich emocji, mam odwagę czuć złość, na którą nigdy sobie nie pozwalałam. Dorosłam.
I chyba nie jestem tak grzeczną dziewczynką, na która mnie wychowywano, lubię chociażby klnąć:) Autentycznie rozklęłam się i dobrze mi z tym! Nowa forma wyrazu, może "nieładna", niegrzeczna, ale daje upust złości i dobrze.

Każdy dzień po pracy mam zorganizowany i już nie na siłę. Początkowo musiałam być wśród ludzi, musiało coś się dziać, by zająć czymś myśli. A teraz już mi dobrze, tak po prostu, biorę, co daje los, przyjaciele się sprawdzili, a życie jest piękne mimo wszystko!

Ile rzeczy można zrobić, zasmakować, od herbatek po podróże! Ja nawet nie sądziłam, że w Warszawie jest tyle wspaniałych miejsc, że można trzy dni spędzić na spacerach...:) Cieszy mnie wszystko, odnalazłam jakąś pasję w sobie, siłę do życia, do zachwytu. Przy nim byłam wielkim smutkiem żebrzącym o zainteresowanie, to pochłaniało moje myśli i całą moją energię.

Mam coraz mniej katasrtoficznych myśli, że zawsze będę zdradzana, że wszyscy faceci są podli (psycholog kazała mi szukać wyjątków od mojego myślenia i z radością stwierdzam, że mam już 5 normalnych facetów na liście:) Z domu wyniosłam wzór mężczyzny egoisty i to co nienormalne brałam za "standardowe wyposażenie", pora szukać tego, co dla mnie nadzwyczajne, a też istnieje- porządnych mężczyzn). I wierzę, że cały ten bajzel w moim życiu się organizuje. Wierzę, że znajdę lepszego partnera, a jeżeli nawet spotka mnie to ponownie, to będę już wiedziała, jak przez to przejść. W końcu skoro przeżyłam takie rozstanie, to przeżyję każde. A na miłość nie chcę się zamykać, chcę być kochana.

Wierzę, że będę szczęśliwa i powiem Wam, że choć mam żal za to, co się stało, to jednak przeżyłam 9 lat, przez które czułam się kochana i szczęśliwa. Nie kochać ponownie z lęku przed bólem, to byłaby kara wymierzona samej sobie. Jestem mądrzejsza, nie taka naiwna, bardziej świadoma siebie, wciąż pracuję nad sobą i zaczynam sobie ufać, ufać, że dam sobie radę cokolwiek mi los przyniesie. Nie muszę budować murów, dostałam lekcje życia, dam sobie radę.
Na uczucie gotowa nie jestem i długo nie będę, nie chcę póki co, dobrze mi tak, jak jest, samej ze sobą, z przyjaciółmi, rodziną, nowymi pasjami. Ale kiedyś będę kochać i będę kochana, zobaczycie:)

Teraz jest mój czas, na leczenie, rozpieszczanie, na poznawanie świata, ludzi, na przyjaźnie... Muszę "wrosnąć w siebie", ukorzenić się, utwardzić, żeby kolejny związek nie zrobił już ze mnie plasteliny.


Ściskam Was mocno i cieszę się, że tak dobrze żyjecie!
Liwio grupa wsparcia nie jest miejscem wymiany 1:1. Czasem się daje, czasem się bierze. Znajdź w sobie siłę by myśleć i czuć, reszta spraw organizacyjno-administracyjnych sama się układa, gdy już wiesz, czego chcesz, albo czego nie chcesz.

9 417

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam
Jestem na forum nowa, ale widzę ze wiele kobiet przezywa to samo co ja...Chciałabym podzielić się swoja historia , jestem mężatką od 13 lat, mam dwóch synów 13 lat i 2 latka. Siedem lat temu mój mąż miał romans trwający pół roku, byłam psychicznie wykończona, była wyprowadzka do siostry, zmiana przedszkola, on przepraszał obiecywał że skończy z nią , ale wciąż mnie okłamywał, w końcu wybaczyłam i dla dobra dziecka wróciłam do niego. Wybaczyć to jedno ale zapomnieć to inna sprawa...Przez te następne lata jakoś się dogadywaliśmy, raz lepiej a raz gorzej, urodziłam drugie dziecko (mąz nie chciał bardzo długo drugiego dziecka), wyjazdy na wakacje,podział obowiązków nierównomierny , ja praca , dom , dzieci  a on lekkoduch, nie odpowiedzialny , koledzy , imprezy, powroty do domu nad ranem. Wszystko znosiłam, ale ostatnio stał się jakby nieobecny duchem, przyłapałam go że zagląda na fotkę , zapytałam co tam szuka, i ze jak szuka to znajdzie, on mnie zbył, niedawno sprawdziłam biling i szok 30 smsów na jeden nowy numer, w nocy nad ranem non stop, zapaliła mi się czerwona lampka.Czułam ze mnie zdradza znowu , a do tego  brak sexu, cigła niechęć z jego strony...to dla kobiety upokarzające.Chciałam sprawdzić telefon, poczekałam az zaśnie poszłam po cichutku do łazienki, zerwał się za mną , otworzył łazienkę, nie dałam rady szarpaliśmy sie i wyrwał mi telefon, ale w poczcie smsy były wykasowane....zapytałam co to znaczy, co przede mną ukrywa, on ze coś sobie ubzdurałam, prosiłam żeby się wyprowadził (mieszkamy w domu jego rodziców sami)on że nie ma mowy, to ja w takim razie zabiorę dzieci i znajdę sobie stancję. Jak mu powiedziałam o tych smsach to z dnia na dzień urwały się , ale za to sa połączenia przez internet w komórce, pewnie kupił druga kartę, jestem zmęczona tym szpiegowaniem, mam problemy ze zdrowiem , nadciśnienie i potworny ból głowy, nie radze sobie ze sobą, czy jestem az taka beznadziejna, ze mój mąz ciągle szuka nowych lasek. Ostanio dorwałam telefon i znalazłam jedno zdjęcie gołe panienki.
Powiedziałam mu ze szukam stancji , zabieram dzieci i niech dalej sobie tak zyje, jak chce ja nie mogę juz dłuzej, straciłam poczucie własnej wartości.Żałuje ze nie zostawiłam go 7 lat temu. Jest problem ze starszym synem, tato jest jego autorytetem Przeprowadziłam z synem rozmowę, ze nie układa się miedzy nami, ze tato mnie oszukuję, ale  że go bardzo kocha, i ze zawsze bedzie jego tatem...ale musimy sie wyprowadzić, a syn do mnie"jesteś głupia ja zostanę z tatem, tu jest mój dom..."Mąz prosi zebym dała mu szansę i nie wyprowadzała się do końca kwietnia, ze jak będzie źle to on wyjedzie za granicę...Myslę ze chce mnie przetrzymać , az zmięknę, jestem osoba wierząca , wie ze rodzina jest dla mnie bardzo ważna, ale czy jest sens ciągnac to dlalej bez zaufania, szacunku.....wychowywać dzieci w chorej rodzinie. Mąz twierdzi że wszystko wyolbrzymiam,że te smsy to żarty,  jaja, panna jest z polski...i do niczego nie doszło. To wszystko trwa jakiś miesiąc.... nie chce mi się juz zyć...

9 418

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak wiadomo jest 5 etapów żałoby:

Zaprzeczenie: "Brak akceptacji sytuacji jaka ma miejsce..."
Pytania i wina: "Dalczego tak się stało, kto zawinił ?"
Targowanie się: "Składanie obietnic typu coś za coś..."
Depresja: "Całkowity stan zwątpienia i brak motywacji do działania..."
Akceptacja: "Pogodzenie się i akceptacja stanu straty, powrót do normalnej codzienności życia..."

a co z poczuciem winy?

Ja od pewnego czasu nie odczuwam tak intensywnie tych etapów, czuję, że powoli zaczynam akceptować. Już wiem, że nie mam wpływu na pewne rzeczy, a inne zależą wyłącznie ode mnie....

Tylko, że od jakiegoś czasu targa mną poczucie winy. Jest ono tak silne, że aż boli, zaprząta moje myśli,...
A poczucie dotyczy przeszłości.... nie potrafię sobie wybaczyć, że nie zareagowałam wcześniej na tak podłe mnie traktowanie, na oskarżanie, wieczne krytykowanie i stawianie ciągłych wymagać.  W sumie -  i nie jest to użalanie się nad sobą - ale przez całe nasze małżeństwo nie czułam się szczęśliwa, a już na pewno kochana sad  i dlatego nie mogę zrozumieć dlaczego tak długo z nim byłam? Co mną kierowało? Jakiś wewnętrzny masochizm? Nie był to byt materialny, a dzieci pojawiły się dopiero po 9 latach. Szukam odpowiedzi i jej nie znajduję? Czy kiedyś sobie wybaczę, że pozwoliłam tak siebie traktować? Że skazałam swoje dzieci na taki los, że w jakimś sensie zmarnowałam im dzieciństwo i dopóki nie odejdę to z całą pewnością wychowam kolejnego mizoginistę (syn) i kolejną ofiarę mizoginisty (córka). Bo ja moje dzieci powołam na świat bardzo świadomie, od samego początku nam się nie układało, a jednak okazałam się egoistką, bo bardzo chciałam mieć dzieci, przecież powinnam przeczuć, że to nasze małżeństwo kiedyś rozleci się z hukiem! Czy myślałam, że one zrekompensują mi brak uczuć? że w końcu będą miała się kimś zająć i one te uczucia odwzajemnią? Tylko dlaczego nie miałam świadomości, że tacy ludzi jak ja i mąż nie powinni mieć ze sobą dzieci, że nigdy nie będziemy w stanie przekazać im wzoru godnego naśladowania, a one mając dopiero zaledwie kilka lat już musza się zmagać ze stresem i strachem co z nimi będzie....
Gdzie ja miałam wtedy rozum ?

9 419

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ankinom,
odpowiedz sobie na pytanie: do czego jest Ci potrzebne to poczucie winy? Czemu ono służy? Do czego używasz tego obwiniania się? Dlaczego nie możesz przejść nad swym zachowaniem do porządku dziennego, wyciągając wnioski na przyszłość?

Z mojego doświadczenia wynika, że poczucie winy doskonale "chroni" przed zajmowaniem się teraźniejszością i innymi osobami, również tymi, które ponoszą konsekwencje takiego zachowania. To inna wersja użalania się nad sobą.

9 420

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

ankinom,
odpowiedz sobie na pytanie: do czego jest Ci potrzebne to poczucie winy? Czemu ono służy? Do czego używasz tego obwiniania się? Dlaczego nie możesz przejść nad swym zachowaniem do porządku dziennego, wyciągając wnioski na przyszłość?

Z mojego doświadczenia wynika, że poczucie winy doskonale "chroni" przed zajmowaniem się teraźniejszością i innymi osobami, również tymi, które ponoszą konsekwencje takiego zachowania. To inna wersja użalania się nad sobą.

No niby do niczego - ale ostatnio takie głupie myśli mnie nachodzą, może jest to spowodowane, ze czuję się jak w potrzasku. Odzyskanie wolności nie jest takie proste. Nie mogę odwrócić się na piecie i powiedzieć: Nie chce Ciebie już więcej widzieć! On zawsze będzie obecny w moim życiu, pośrednio, ale będzie.


Jak czytam Wasze opowiadania o poczynaniach Waszych psychofagów to ja dołączam się do Was..
Wiecie co ten kretyn napisał w odpowiedzi na pozew?
Że on mnie kocha i najbardziej jemu zależy na dobru naszych dzieci, chce im stworzyć bezpieczny dom, stabilizację tylko że mną coś się stało. Jestem kłótliwa i dążę do zerwania więzi rodzinnych i takie tam brednie....
Czy ja mam szanse na rozwód?

9 421

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
hm... napisał/a:

Bo może przyjść jeszcze raz. Pytał wszystkich o zarobki. A częste zmienianie zamieszkania nie jest za dobre dla sprawy.

Ale zapytam prawnika.

To chodzi o te sprawe opieki nad dzieckiem? Kiedy ostateczna decyzja zapadnie?

Teraz są dobre warunki. Mały ma swój pokój. Rozprawa 4 kwietnia. Także może jakieś zmiany będą wreszcie.

9 422

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aniknom, oczywiście że masz. Musisz udowodnić, że to brednie i że to nie z Tobą jest coś nie tak. Żaden problem. Masz sobie coś do zarzucenia?

Cynamon, witaj. Masz rację odrzucenie jest dla kobiety upokarzające. Kiedy nie wiesz o co chodzi, albo znajdujesz coś... Ale myślę, że poradzisz sobie, że wiesz co zrobić, albo będziesz wiedziała.
Głupie chłopy.

9 423 Ostatnio edytowany przez ankinom (2012-03-26 16:23:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Aniknom, oczywiście że masz. Musisz udowodnić, że to brednie i że to nie z Tobą jest coś nie tak. Żaden problem. Masz sobie coś do zarzucenia?.

Pewnie, ze nie mam. Najgorsze jest to, ze ja nie mam żadnych dowodów. Ani na jego platoniczne (?) zdrady, ani na wykańczanie psychiczne...

Przy jego takiej postawie to ten rozwód będzie się ciągnął - on się nie zgadza, więc sąd może orzec o próbie naprawy, pewnie jakieś mediacje i psycholodzy, a żeby było wiarygodnie to jego telefon leży na wierzchu, siedzi w domu no i co akurat jest plusem zajmuje się dziećmi, zabawy, bajki, no tatuś do rany przyłóż sad

Tylko ja tego nie rozumiem, po co to? Wiele razy na moje błagania o daniu sobie szansy, naprawie (idiotka ze mnie) zawsze było nie, prawie nie ma dnia bym nie słyszała jak jestem, byłam be i przyczyniłam się do rozpadu naszego związku, to dlaczego nie chce odejść skoro jestem taka beznadziejna?

9 424

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

U mnie samo życie.....Wciąż gdzieś krąży, byle daleko od domu, bo jak kiedyś stwierdził-widocznie nie umiem domu stworzyć...

9 425

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

On istnieje gdzieś tak, ale człowiek, którego kochałam już nie istnieje, to nie on. A ten który jest już nic mi zrobić nie może.

Ważne mieć tego świadomość - ON NIE ISTNIEJE. Ty ją już masz smile i nic Ci nie może zrobić!

Faworytka napisał/a:

Lubię te moje nowe życie, chyba bardziej niż te wcześniejsze. Tęsknie czasem za uczuciem bycia z kimś, ale jak to dobrze nic nie musieć:) nie oglądać się na czyjąś aprobatę, czy dezaprobatę! Nie mieć nic w lodówce i jadać na mieście z przyjaciółmi:) I to co, że mam niepoodkurzane? Ale za to jaka wolna jestem! I uczucie, że już nikt mnie nie rani, nie czekam, nie myślę, nie jestem przykuta do okna, nie zerkam ukradkiem do kogo pisze sms'a... Ulga, ulga! I siła płynąca z samodzielności.

Życie jest piękne i nie jak piszesz mimo wszystko, tylko dla tego, że odzyskałyśmy SIEBIE i swoją GODNOŚĆ.
TAK ŻYCIE JEST PIĘKNE !!

Faworytka napisał/a:

Ja- najwrażliwsza forma życia na tej planecie- mam siłę do walki, mam moc by żyć sama i czerpać z tego garściami. Mam siłę, by płakać i nie wstydzić się swoich emocji, mam odwagę czuć złość, na którą nigdy sobie nie pozwalałam. Dorosłam.

Dorosłaś ? Długo myślałam czy to jest to i doszłam do wniosku, że to odzyskanie siebie, wyjście z niewoli, uwolnienie się naszej psychiki. Ja tak jak i Ty zaczęłam BYĆ SOBĄ, nie taką jak on chciał, nie taką jaką się stawałam po latach wspólnie spędzonych. Ja również robię i mówię co chcę a czasami zachowuję się jak szalona małolata ......i dobrze mi z tym. Ciesząc się potrafię podskakiwać z radości, szeroko i głośno się śmiać, kląć.... uwielbiam być na luzie......... kiedyś mówił, że mam być dystyngowaną damą...... tylko co to za dama co odśnieża, zamiata chodniki, ulicę i to na jego polecenie  lol  lol  lol Z poleceniem przesadziłam, na jego słowa : trzeba, inne mają więcej pracy i nie narzekają, jesteś leniem (po kilku głębszych)

Faworytka napisał/a:

I chyba nie jestem tak grzeczną dziewczynką, na która mnie wychowywano, lubię chociażby klnąć:) Autentycznie rozklęłam się i dobrze mi z tym! Nowa forma wyrazu, może "nieładna", niegrzeczna, ale daje upust złości i dobrze.

Tak masz rację to nowa forma wyrazu. To jesteś ty jaką chcesz być - jesteś prawdziwa więc i szczęśliwa ( ok. odzyskujesz to szczęście smile ) Nie pasje odnalazłaś w sobie a SIEBIE  - ja to tak widzę  smile


Faworytka napisał/a:

Wierzę, że będę szczęśliwa i powiem Wam, że choć mam żal za to, co się stało, to jednak przeżyłam 9 lat, przez które czułam się kochana i szczęśliwa.

Piszesz, 9 lat czułam się szczęśliwa. Błąd ! WYDAWAŁO Ci się, ze byłaś tyle lat szczęśliwa sad

Faworytko będziesz kochana. Wiesz już, że nie warto wybierać drania i wiesz, że nie wolno zgubić siebie i godności.....będzie dobrze, będziesz, o nie ! ty już piszesz, że szczęśliwa jesteś  smile

Zobaczymy, pewnego dnia zobaczymy i przeczytamy smile


" Jestem szczęśliwa, kocham i jestem kochana."
                                                            Faforytka
   PS. Nie jestem plasteliną, modelina i kkzb.



    Życzę ci tego z całego serca .

Posty [ 9 361 do 9 425 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 143 144 145 146 147 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026