netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 038 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 142 143 144 145 146 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 296 do 9 360 z 26 310 ]

9 296

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Ja pierdzielę!!!! Zośka, bardzo, bardzo, bardzo Ci gratuluję. No to jest wielki krok. Milowy! Jak mu udowodniłaś winę? Mów, opowiadaj. Jakie kroki dalej. Boszsze, że też ja nie mogłam zobaczyć jego ryja sad
Nie zaprosiłaś fotografa na sprawę rozwodową? Uważam, że to błąd. Ludzie biorą fotografa na ślub, na Komunię, na chrzciny a dlaczego na rozwód nie? Jesteś wielka!

Po pierwsze to nie Zośka tylko Olka smile po drugie to krok milowy jest przede mną. Rozwód w porównaniu z tym co mnie czeka, to był pikuś, mały pikuś big_smile . Po trzecie to dzięki za gratulacje smile
Jak udowodniłam winę ? To proste ! DYKTAFON ! Nagrywałam go w różnych rozmowach, awanturach. UDOWODNIŁAM  mu wszystko JEGO słowami. Nagrałam, jak po szpitalu(miesiąc po moim wyjściu) zrobił mi awanturę za nic, jak ubliżał, oskarżał, jak mówił TRZEBA BYŁO ZROBIĆ TO SKUTECZNIE (czyli żałował, ze nie jestem martwa).
Nagrywałam rozmowy, awantury już w 2009 roku i nie mam pojęcia czemu to robiłam. Jakiś zmysł kazał mi to robić. Niestety te rozmowy skasowałam przed szpitalem ( została jedna i też nie wiem jakim cudem). Małżonek jednak tyle dał mi powodów i dowodów do nagrywania , że ....do wyboru, do koloru. Do sądu dostarczyłam kilka nagrań i udowodniłam nimi :
- zdrady 
- nadmierne spożywanie alkoholu i agresję po nim.
-znęcanie psychiczne
-odmowa wzajemnej pomocy
-zły stosunek do mojej rodziny
-zaniedbywanie rodziny
To wszystko było zawarte w naszych rozmowach, rodzinnych rozmowach - niezła rodzinka co ? big_smile

Wiesz Tarantello, że psychofag musi być ważny. Był i mówił ile będzie mi płacił. MÓWIŁ! a teraz musi zapłacić.
Zresztą zarabia niemałe pieniądze. Mówił, że będzie płacił 5 tyś i sąd tyle nakazał mu płacić.

Co dalej ? Teraz udowodnić muszę mu firmę. Muszę udowodnić, że zarabia. Już mam adres jego firmy tongue  też dzisiaj zdobyłam.
 
Tarantello ja go nie widziałam w sądzie. On nie przyszedł na żadną rozprawę. Ja mam wyrok ZAOCZNY prawomocny tongue
Dzięki kochana, dzisiaj czuję się może nie tyle wielka, co szczęśliwa, nooo  może uradowana. Szczęście to dopiero mnie czeka smile

Oj no wiem, że Olka, wiem. I nawet w pierwszym odruchu chciałak z prawdziwego imienia wyjechać a potem pomyślałam - a nuż pogrzebię Twoje incognito big_smile

Jesteś BOSKA. To chyba Niekochana kiedyś napisała: Kobiety są z natury aniołami, ale jak się im urżnie skrzydła, to muszą latać na miotle (czytaj dyktafonie).
Precyzja, cierpliwość, konsekwencja. Brawo! Brawo! Brawo! Jeśli będąc w takiej kondycji pyschicznej w jakiej byłaś zdołałaś osiągnąć to wszystko, to do czego będziesz zdolna po całkowitym uleczeniu big_smile

Już sobie wyobrażam jego ryja, jak dostaje sentencję prawomocnego wyroku. Wiesz, Olka, że kto jak kto ale ja jestem sobie w stanie (po sznurku analogii) wyobrazić jego wściekłość - bladość twarzy, zaciśnięte sine usta, przekleństwa i to pieprznięcie papierani z sądu o ścianę. Boszsze, wizualizacja to piękna sprawa.

Odpoczywaj, Kochana. Zasłużyłaś.

9 297

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

A ja muszę się  p o c h w a l i ć.
Otóż jestem rozwódką z prawomocnym wyrokiem smile . Jestem nią od 1 03 2012 ale dzisiaj się o tym dowiedziałam smile smile smile.  Jestem szczęśliwą rozwódką, roześmianą od ucha do ucha lol lol lol( to chyba te Emoty pokazują taki uśmiech) . Mam rozwód z winy małżonka i 5 tyś alimentów, czyli wszystko o co prosiłam w pozwie smile ( więc jest sprawiedliwość smile ).
Wiem, ciężko i małą kwotę będzie od niego wyegzekwować ale dziś nie chcę o tym myśleć. Dziś chcę się tylko cieszyć. O udowodnieniu mu pracy i ściągnięciu nawet minimalnej kwoty pomyślę jutro lub za kilka dni. Dziś chcę czuć tylko smak zwycięstwa i SPRAWIEDLIWOŚCI .
To nie jest mój pierwszy krok do wyjścia z bagna , depresji, do uporządkowania życia. Nie pierwszy i nie ostatni smile

Gratuluję!

Piję za Twoje zdrowie!

9 298

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Zośka to może lampeczkę wina z tej okazji?! Super. Gratuluję smile


Tarantello-jesteś niemożliwa smile Bardzo dobry pomysł z fotografem. Potem oprawić i patrzeć z satysfakcją....

Dzięki Liwio.
Liwio, patrzeć z satysfakcją to ja mogę na słowa "z winy pozwanego ". Rozwód z jego winy daje mi poczucie sprawiedliwości i odzyskania godności. SĄD stwierdził JEGO WINĘ. To dla mnie baaardzo ważne.




Dziewczyny, wirtualnie wznoszę toast, wirtualną lampką SZAMPANA ( z Szampanii- jak szaleć, to szaleć !) ZA WOLNOŚĆ, ZA ODZYSKANIE GODNOŚCI mojej i za waszą walkę o to.  smile

9 299

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

GRATULACJE!!!! Witaj w klubie, kochana smile

Witaj niekochana 72 smile milo Cię znowu "zobaczyć" smile
Dzięki smile Prawda, że miły i wyjątkowy ten pierwszy dzień wolności ?

Mnie bardziej cieszy dzień rozwodu jak zaślubin big_smile. Też tak miałaś ?

Ja dzisiaj w sądzie do góry skakałam jak piłeczka, z radości. Wszystkie panie z sali obsługi interesanta patrzyły na moją radość....przyjaźnie się uśmiechając i nawet powtarzanie mi kilka razy " tak, jest pani rozwódką z uprawomocnionym wyrokiem" nie sprawiało im problemu. Byłam gotowa wszystkim tam miłość wyznawać ( bo dzisiaj wszystkich kocham - byłego też).

Też, też. smile

Ja miałam "banana" ze szczęścia na twarzy, a jnm przygaszony, zdołowany, niezadowolony. Dla tego widoku warto go było na sali oglądać.
Wolność jest niesamowitym uczuciem smile

9 300

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

[ po drugie to krok milowy jest przede mną. Rozwód w porównaniu z tym co mnie czeka, to był pikuś, mały pikuś big_smile .

Bardzo ważne, że masz tego wiadomość. Każda z nas to przechodzi, kochana. Krew, pot i łzy. Ja też sprawy finansowe mam w powijakach, cały czas. Alimenty płacone z łaski. Debil myśli, że kogoś to obchodzi? Na szczęście córka jest już duża, niedługo "tatuś" będzie musiał wspierać.
Ale honoru za grosz - nie czuje jaki jest śmieszny mówiąc "pakuj się w reklamówki i wypi****laj" cool 
Zgorzkniały, samotny, zapadający się w sobie - taki jest mój jnm. Tak własnie przewidywałam. Odebrałam mu pozywienie. Zdycha z głodu. I niech zdycha. Zasłużył po wielokroć.

9 301

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Oj no wiem, że Olka, wiem. I nawet w pierwszym odruchu chciałak z prawdziwego imienia wyjechać a potem pomyślałam - a nuż pogrzebię Twoje incognito big_smile

Jesteś BOSKA. To chyba Niekochana kiedyś napisała: Kobiety są z natury aniołami, ale jak się im urżnie skrzydła, to muszą latać na miotle (czytaj dyktafonie).
Precyzja, cierpliwość, konsekwencja. Brawo! Brawo! Brawo! Jeśli będąc w takiej kondycji pyschicznej w jakiej byłaś zdołałaś osiągnąć to wszystko, to do czego będziesz zdolna po całkowitym uleczeniu big_smile

Już sobie wyobrażam jego ryja, jak dostaje sentencję prawomocnego wyroku. Wiesz, Olka, że kto jak kto ale ja jestem sobie w stanie (po sznurku analogii) wyobrazić jego wściekłość - bladość twarzy, zaciśnięte sine usta, przekleństwa i to pieprznięcie papierani z sądu o ścianę. Boszsze, wizualizacja to piękna sprawa.

Odpoczywaj, Kochana. Zasłużyłaś.

Dużo tu o sobie pisałam szczegółów i wiele osób z mojego miasta mogło i może w moich postach rozpoznać właśnie mnie. Kiedyś już pisałam dlaczego Zofia282 ( chociaż jak ustalałam nicka to imię to, SAMO się napisało). Tak Zofia jest, istnieje ale to dziękować bogu nie ja big_smile
Tak też się czuję : trochę jak czarownica a trochę jak detektyw na miotle. Jak zwał, tak zwał, liczy sie PRAWDA, możliwość pokazania prawdy.
Jest we mnie też trochę z diablicy. Mam chęć jedno nagranie wstawić na youtube. Nagranie pochodzi z hotelu ( ich wyjazd służbowy w niesłużbowej sprawie smile ). Tego nagrania sąd nie dostał ale dostanie. Mąż partnerki chce ją podać do sądu i jako dowód dostarczy dłuuuugie nagranie z tego wyjazdu. rozwód z jej winy ma na bank !
Nie jestem mściwa ale uczciwa. Należał mi się rozwód z jego winy. Należą mi się alimenty na dziecko i na mnie a jak nie będzie płacił to 2 lata odsiadki zaliczy. Takie mamy prawo, jeśli nie płacisz a masz pieniądze idziesz siedzieć na 2 lata.
Nie jestem ciekawa jego miny. Nie jestem nim zainteresowana. Noooo, jestem w sensie ile zarabia i gdzie pracuje - czytaj gdzie teraz biznes prowadzi a w tej chwili prowadzi dwa i oba nie są zarejestrowane na niego, cwaniak no nie ? on oficjalnie jest niepracujący biedny miś. Firmy prowadzi a odpowiedzialności nie ma, cwaniak no nie ?
Prawdę mówiąc to jej miną jestem zainteresowana. Kiedy wpadnie w kłopoty finansowe jej firma (on ją prowadzi ona firmuje) ona może popłynąć i to ostro, do zera. Może stracić mieszkanie i jeszcze dzieciom długi zostawić. Czy na pewno będę miała satysfakcję ? nie wiem. Wiem, że życzę jej, by byli jak najdłużej. Im dłużej z nim będzie, tym straty w firmie większe.  I napisałam wcześniej, ze nie jestem mściwa smile ...no nie jestem big_smile big_smile
To prawda, ze muszę odpocząć ( już jakieś totalne bzdury wypisuję) tym bardziej, ze jestem po tabletce nasennej.

Kocham Was kobietki !!!  Do jutra smile

9 302

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

[ po drugie to krok milowy jest przede mną. Rozwód w porównaniu z tym co mnie czeka, to był pikuś, mały pikuś big_smile .

Bardzo ważne, że masz tego wiadomość. Każda z nas to przechodzi, kochana. Krew, pot i łzy. Ja też sprawy finansowe mam w powijakach, cały czas. Alimenty płacone z łaski. Debil myśli, że kogoś to obchodzi? Na szczęście córka jest już duża, niedługo "tatuś" będzie musiał wspierać.
Ale honoru za grosz - nie czuje jaki jest śmieszny mówiąc "pakuj się w reklamówki i wypi****laj" cool 
Zgorzkniały, samotny, zapadający się w sobie - taki jest mój jnm. Tak własnie przewidywałam. Odebrałam mu pozywienie. Zdycha z głodu. I niech zdycha. Zasłużył po wielokroć.

Jednak jeszcze chwilę tu zostanę smile
Mam, mam świadomość. Mogę napisać, NIESTETY mam świadomość. To właśnie ta świadomość nie daje mi spać spokojnie. Ale poradzę sobie, muszę sobie poradzić. Będę walczyć !!! Ta sprawa zagraża również moim dzieciom, więc jako matka gotowa jestem WALCZYĆ. Jakiś czas temu próbowałam ją "ruszyć" . Pierwsze podejście nie udało się. Powaliło mnie to. Miałam potem wiele "piżamowych" dni. Dzisiejsza dobra wiadomość a właściwie dwie, dodały mi skrzydeł ( no tak z miotły spadłam to i skrzydła odrosły big_smile nie, nie, ja nadal na miotle tongue i chętnie jeszcze troszkę na niej z tym dyktafonem polatam)
Na szczęście duże dzieci ? Mój dorosły syn, na którego nawet nie miałam prawa żądać alimentów, jest po wypadku na zwolnieniu, na moim utrzymaniu. Ojciec nawet nie odwiedził go w szpitalu po złamaniu kręgosłupa !!! Nie odwiedził i nie zadzwonił z pytaniem a może cię synu trzeba umyć. A trzeba było nie tylko go myć ale i karmić i wspierać przy pierwszych krokach ehhhh masakra jakaś. Odpowiedzialność ? Oni za siebie nie sa odpowiedzialni to za swoje dzieci maja być ?

9 303

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Nie zaprosiłaś fotografa na sprawę rozwodową? Uważam, że to błąd.

Tarantello dzięki Bogu nie było fotografa smile Fotograf uwieczniłby moje łzy smile
Na drugiej rozprawie Sąd ( mężczyzna) obiecał mi rozwód zaoczny. Uznał, że jeśli on, czyli mój, czyli mąż znowu nie stawi się w sądzie,  to i tak będzie decyzja o rozwodzie smile. Nie mogłam być pewna, czy Sąd uzna jego winę. Uznał i kiedy usłyszałam te słowa, łzy same płynęły po policzkach. Nie były to łzy smutku ale też i nie radości. Były to łzy poczucia sprawiedliwości i REKOMPENSATY. To tak jakby mi ten mężczyzna oznajmił, ja i ławnicy( a było w sumie ich 6-ciu) dopatrzyliśmy się w czynach i słowach pozwanego poniżania, ubliżania, zdradzania, dopatrzyliśmy się patologii  i uznajemy go za to WINNYM.
Sąd był lekko zdezorientowany moimi łzami i nawet zapytał, "czy rozumie pani iż otrzymała to wszystko, o co prosiła w pozwie". Rozumiałam i miałam ochotę krzyczeć MĘŻU JESTEŚ WINIEN, MIAŁAM RACJĘ! INNI TO POTWIERDZAJĄ! NIE MIAŁEŚ PRAWA ROBIĆ MI TEGO, CO ROBIŁEŚ. NIE MIAŁEŚ PRAWA MNIE TRAKTOWAĆ, JAK TRAKTOWAŁEŚ. TO TY PRZEKROCZYŁEŚ GRANICE PRZYZWOITOŚCI. BYŁEŚ WINIEN,  JESTEŚ WINIEN !!! KRZYWDZIŁEŚ MNIE ALE KONIEC Z TYM. NIE MASZ JUŻ PRAWA DO MNIE. ZABRANO CI JE. ZWRÓCONO MI GODNOŚĆ A NIEGODNYM JESTEŚ TY, TY JESTEŚ W I N I E N ! KARĄ ZA TO JEST M O J A INTEGRALNOŚĆ I PRAWO DO ZWROTU NAZWISKA, NAZWISKA OSOBY Z UDOWODNIONĄ WINĄ, Z UDOWODNIONĄ PATOLOGIĄ ! JEST WINA, JEST KARA. ZOSTAŁEŚ UKARANY SŁOWEM "WINNY". ZOSTAŁEŚ UKARANY ODEBRANIEM CI MNIE Z TWOJEJ WINY ! W OCZACH PRAWA, NIE TYLKO MOICH ALE I PRAWA JESTEŚ WINNY !

Moja mama czekała pod salą i  kiedy mnie zobaczyła, mina jej zrzedła. Od razu krzyknęłam, WYGRAŁAM  smile ! i już mogłam krzyczeć radośnie "tak! wygrałam, wygrałam, wygrałam !" Mogłam ? ja krzyczałam big_smile....no dobrze, powiem szczerze smile, po cichu krzyczałam smile
Zdawałam sobie jednak sprawę, że pełnia szczęścia może być po UPRAWOMOCNIENIU się wyroku. Do tego czasu nadal niestety byłam jego żoną. Byłam, do uprawomocnienia się i od wczoraj nie jestem tzn od pierwszego marca nie jestem ale od wczoraj mam tą cudowną świadomość smile smile smile

9 304

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Gratuluję:)

9 305

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

jestem sobie w stanie (po sznurku analogii) wyobrazić jego wściekłość - bladość twarzy, zaciśnięte sine usta, przekleństwa i to pieprznięcie papierani z sądu o ścianę. Boszsze, wizualizacja to piękna sprawa.

Prawdę mówiąc to ja sobie wyobrażam :
1. wyobrażam przerażenie na jego twarzy kiedy wciąga go bankomat. Już wyjaśniam o co chodzi smile Ostatnio próbuję wyegzekwować od niego pieniądze ( jakiekolwiek). Mówił, ze jest w trasie ale jak wróci to się odezwie. Najpóźniej miał wrócić w niedzielę. We wtorek zadzwoniłam. Ma 10 zł w kieszeni, ale czeka na przelew za towar (da mi 2000 tysiące) i za godzinę zadzwoni. Nie dzwonił, więc znowu wykonałam telefon. Odebrał ! big_smile Mówił, ze przelew wyszedł a jak wyszedł to jeszcze dzisiaj wejdzie do banku. Oczywiście on mnie powiadomi.....i dłuuuuga cisza nastała. Wieczorem chciałam napisać sms-a, "może cię bankomat wciągnął, może potrzebujesz pomocy ?'' , ale odpuściłam. Kolejnego dnia już nie odbierał moich połączeń, na moje telefony odpisywał sms- ami : później, za godzinę, wieczorem. Kolejnego dnia nie odbierał moich połączeń i sms-ów już nie pisał.
Tarantello, to zabawa w "stary niedźwiedź mocno śpi", tak to nazwałaś ?
2. Wyobrażam na jego twarzy zdziwienie, kiedy zgłosi się do niego komornik lub prokuratura z dowodami na jego zarabianie i prowadzenie firmy " w ukryciu"
Ze swoimi partnerami/ofiarami bawi się w "atrakcyjny Kazimierz"+ "ślepak" w co się zabawi z wyżej wymienionymi ?
3. niestety wyobrażam sobie zbiedzoną jego minkę, kiedy bez pieniędzy i możliwości wyłudzenia( czyli prowadzenia kolejnych firm), pożyczenia zgłasza się do synów po alimenty. Robi to zgodnie z literą prawa!!! Należą mu się alimenty od dzieci, o zgrozo ! W co sie wtedy popapraniec zabawi ? w sprawiedliwość ? !

9 306

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

A ja muszę się  p o c h w a l i ć.
Otóż jestem rozwódką z prawomocnym wyrokiem smile . Jestem nią od 1 03 2012 ale dzisiaj się o tym dowiedziałam smile smile smile.  Jestem szczęśliwą rozwódką, roześmianą od ucha do ucha lol lol lol( to chyba te Emoty pokazują taki uśmiech) . Mam rozwód z winy małżonka i 5 tyś alimentów, czyli wszystko o co prosiłam w pozwie smile ( więc jest sprawiedliwość smile ).
Wiem, ciężko i małą kwotę będzie od niego wyegzekwować ale dziś nie chcę o tym myśleć. Dziś chcę się tylko cieszyć. O udowodnieniu mu pracy i ściągnięciu nawet minimalnej kwoty pomyślę jutro lub za kilka dni. Dziś chcę czuć tylko smak zwycięstwa i SPRAWIEDLIWOŚCI .
To nie jest mój pierwszy krok do wyjścia z bagna , depresji, do uporządkowania życia. Nie pierwszy i nie ostatni smile

GRATULUJĘ i cieszę się razem z Tobą big_smile

9 307 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-03-16 11:16:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Zośka to może lampeczkę wina z tej okazji?! Super. Gratuluję smile

Tarantella napisał/a:

.... że też ja nie mogłam zobaczyć jego ryja sad
Nie zaprosiłaś fotografa na sprawę rozwodową? Uważam, że to błąd. Ludzie biorą fotografa na ślub, na Komunię, na chrzciny a dlaczego na rozwód nie? Jesteś wielka!

Tarantello-jesteś niemożliwa smile Bardzo dobry pomysł z fotografem. Potem oprawić i patrzeć z satysfakcją....

Ankinom - cieszy mnie Twoja postawa i to bardzo (swoją drogą myślałam, że zapomniałaś o nas wink )
Hm....myślę, że w Twoim życiu tez idzie ku lepszemu......

Mnie "trzęsawki" kilka razy na dzień biorą, ale przemawiam sobie sama do głowy i uważam, że nic na siłę, nic nie będę robić, by go uszczęśliwiać, nie chcę mi się i tyle. Taką mnie wziął za żonę i wiedział i widział "co" bierze już 7 lat przed ślubem, więc.......zonk, trudno! Nie będę się zmieniać (pewne rzeczy sama dla siebie rzecz jasna muszę zmienić), ale nie dla niego. Tak jak piszecie-jemu(im wszystkim) nikt nigdy nie sprosta. Z resztą jesteśmy różni-on Piotruś Pan, ja zbyt ustawiona w ramach i potem tak wszystko wygląda. Dziś uznał, że nie ma ochoty mnie dotykać (ledwo co sie w ogóle odzywa), chce mieć spokój. To mu powiedziałam, że dam mu spokój jeśli go nie ma, że na siłę nie będę go uszczęśliwiać i, że jeśli tak bardzo jest mu ze mną źle to należy powiedzieć sobie-że to koniec i rozejść się........ Uświadamiam sobie coraz częściej, że mimo, że kiedyś było między nami dobrze to i tak więcej nas dzieli niż łączy.....I nie warto się poświęcać, nie warto....bo ma się "odpłacone" sto razy gorzej.......

Coś się zmienia. Jedno po lepszemu inne po gorszemu. Ale mówię, rozrywkę w wolnym czasie znajdę sobie, jeśli taki czas znajdę smile

Pewnie, że nie ma co zmieniać. Dla siebie jasne, tak żeby było lepiej, wygodniej, bezpieczniej spokojniej. itd.
Niczego na siłę nie zrobimy. Niestety. Czasem nie widzimy rozwiązania, wyjścia. Ale ono przychodzi samo, z czasem. Nie wszystko możemy zrobić od razu.

9 308 Ostatnio edytowany przez ankinom (2012-03-16 11:31:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Ankinom - cieszy mnie Twoja postawa i to bardzo (swoją drogą myślałam, że zapomniałaś o nas wink )
Hm....myślę, że w Twoim życiu tez idzie ku lepszemu......

Dziś uznał, że nie ma ochoty mnie dotykać .

Nie zapomniałam - codziennie Was czytam smile, ale nie zawsze jest co pisać. Tak jak wspomniałam trochę się wyciszyłam. Liwio ja przechodziłam te huśtawki nastroju co Ty w dzień w dzień i doszłam do ściany, udało mi się!

A najbardziej się cieszę z tego, że.... przestałam siebie oszukiwać! Tak oszukiwać, tworzyć iluzje na potrzeby dnia codziennego, wiem jak jest prawda i nic tego nie zmieni. Moje prośby i groźby latały jemu koło pióra... nie wiem jak to nazwać dojrzałam? przejrzałam na oczy? ale jakie to ma znaczenie - grunt, by podnieść się z kolan i ruszyć na podbój świata!

Chociaż jak co dzień przeglądam oferty pracy chandrę łapię big_smile

Wiesz co po takich słowach to chociaż jestem spokojna big_smile to by czymś ciężkim ode mnie dostał! Co za buc! i Ty jeszcze wciąż się kręcisz...

Ja pamiętam jak kiedyś, nie świadoma, że mąż zakochany, zapytałam jego dlaczego tak rzadko się kochamy i czy już jego nie pociągam jako kobieta - odpowiedział, że pociągam, ale nie chce mnie wykorzystywać! Taki honorowy, ale kiedy sprawa się rypła to już miał ochotę, ale ja jemu odpowiedział, że nie chce jego wykorzystywać....
więc rozumiem Hm, jak jest jej ciężko, takie jesteśmy młode i na celibat skazane... no niby można skok w bok, ale wtedy zostanie to wykorzystane przeciwko nam.

9 309

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio gratuluję zwycięstwa i jednocześnie sprawiedliwości. Gratuluję sukcesu.:)

9 310

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aniknom, a może jesteś zmęczona i tak samo przyszło, tak naturalnie. Kiedy miałaś siłę to odpierałaś to, zapierałaś się.

9 311

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

A ja muszę się  p o c h w a l i ć.
Otóż jestem rozwódką z prawomocnym wyrokiem smile . (...)

Gratuluję smile

Trzymam kciuki dalej.

9 312 Ostatnio edytowany przez ankinom (2012-03-16 11:41:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Aniknom, a może jesteś zmęczona i tak samo przyszło, tak naturalnie. Kiedy miałaś siłę to odpierałaś to, zapierałaś się.

Raczej to była walka z wiatrakami. Jasne na początku chciałam to naprawić za wszelką cenę, nie chciałam się pogodzić, z tym, że mnie zostawił! więc walczyłam, płakałam, groziłam, zapadałam się w sobie... dzisiaj już się z tym po prostu pogodziłam...co nie oznacza, że fruwam ze szczęścia, mam doły, spadek formy, ale też świadomość, że to na nic, że nas już nie ma.

Myślę, że ten stan potrwa do czasu kiedy mieszkamy razem, później kiedy zamieszkamy osobno to "nie bycie razem" stanie się realne i dopiero wtedy będzie dla mnie sprawdzian, czy aby na pewno się z tym pogodziłam....

Ps. Cieszę się, że Twój skarb jest z Tobą smile, ale postaraj się skończyć z tym celibatem! Tutaj nam radzisz, a sam trzymasz się obiboka (mam nadzieję, że nie uraziłam).

9 313

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

jestem sobie w stanie (po sznurku analogii) wyobrazić jego wściekłość - bladość twarzy, zaciśnięte sine usta, przekleństwa i to pieprznięcie papierani z sądu o ścianę. Boszsze, wizualizacja to piękna sprawa.

Prawdę mówiąc to ja sobie wyobrażam :
1. wyobrażam przerażenie na jego twarzy kiedy wciąga go bankomat. Już wyjaśniam o co chodzi smile Ostatnio próbuję wyegzekwować od niego pieniądze ( jakiekolwiek). Mówił, ze jest w trasie ale jak wróci to się odezwie. Najpóźniej miał wrócić w niedzielę. We wtorek zadzwoniłam. Ma 10 zł w kieszeni, ale czeka na przelew za towar (da mi 2000 tysiące) i za godzinę zadzwoni. Nie dzwonił, więc znowu wykonałam telefon. Odebrał ! big_smile Mówił, ze przelew wyszedł a jak wyszedł to jeszcze dzisiaj wejdzie do banku. Oczywiście on mnie powiadomi.....i dłuuuuga cisza nastała. Wieczorem chciałam napisać sms-a, "może cię bankomat wciągnął, może potrzebujesz pomocy ?'' , ale odpuściłam. Kolejnego dnia już nie odbierał moich połączeń, na moje telefony odpisywał sms- ami : później, za godzinę, wieczorem. Kolejnego dnia nie odbierał moich połączeń i sms-ów już nie pisał.
Tarantello, to zabawa w "stary niedźwiedź mocno śpi", tak to nazwałaś ?
2. Wyobrażam na jego twarzy zdziwienie, kiedy zgłosi się do niego komornik lub prokuratura z dowodami na jego zarabianie i prowadzenie firmy " w ukryciu"
Ze swoimi partnerami/ofiarami bawi się w "atrakcyjny Kazimierz"+ "ślepak" w co się zabawi z wyżej wymienionymi ?
3. niestety wyobrażam sobie zbiedzoną jego minkę, kiedy bez pieniędzy i możliwości wyłudzenia( czyli prowadzenia kolejnych firm), pożyczenia zgłasza się do synów po alimenty. Robi to zgodnie z literą prawa!!! Należą mu się alimenty od dzieci, o zgrozo ! W co sie wtedy popapraniec zabawi ? w sprawiedliwość ? !

Teraz zabawi sie w OFIARĘ. Specjalnie dla Ciebie dopiszę kolejną psychozabawę. Pomyślę nad tytułem smile

9 314

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
hm... napisał/a:

Aniknom, a może jesteś zmęczona i tak samo przyszło, tak naturalnie. Kiedy miałaś siłę to odpierałaś to, zapierałaś się.

Raczej to była walka z wiatrakami. Jasne na początku chciałam to naprawić za wszelką cenę, nie chciałam się pogodzić, z tym, że mnie zostawił! więc walczyłam, płakałam, groziłam, zapadałam się w sobie... dzisiaj już się z tym po prostu pogodziłam...co nie oznacza, że fruwam ze szczęścia, mam doły, spadek formy, ale też świadomość, że to na nic, że nas już nie ma.

Myślę, że ten stan potrwa do czasu kiedy mieszkamy razem, później kiedy zamieszkamy osobno to "nie bycie razem" stanie się realne i dopiero wtedy będzie dla mnie sprawdzian, czy aby na pewno się z tym pogodziłam....

Ps. Cieszę się, że Twój skarb jest z Tobą smile, ale postaraj się skończyć z tym celibatem! Tutaj nam radzisz, a sam trzymasz się obiboka (mam nadzieję, że nie uraziłam).

Dobrze, że się odsunęłaś trochę od tego.

Oczywiście. Masz rację, obibok okropny. Nazwałaś rzecz po imieniu. Żadnego prawie pożytku z faceta. Staram się coś z tym zrobić. Walczę bezskutecznie. Już chyba wszystkiego próbowałam. Czasem jestem bezsilna w temacie. Niedługo zacznę chodzić po ścianach, nic na to nie poradzę. On nie rozumie, albo go nie obchodzi, nie wiem i dowiedzieć się nie mogę. A tu czas leci.

9 315

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

jeszcze raz wszystkim dziękuję smile za gratulacje i miłe słowa smile

9 316

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

A najbardziej się cieszę z tego, że.... przestałam siebie oszukiwać! Tak oszukiwać, tworzyć iluzje na potrzeby dnia codziennego, wiem jak jest prawda i nic tego nie zmieni. Moje prośby i groźby latały jemu koło pióra... nie wiem jak to nazwać dojrzałam? przejrzałam na oczy? ale jakie to ma znaczenie - grunt, by podnieść się z kolan i ruszyć na podbój świata!

Ja nazwałabym to wytrzeźwieniem.
Kaca miałam giganta sad Leczę go do dzisiaj, ale jest lepiej, znacznie lepiej.
Okazało się, ze w czasie tego "ciągu alkoholowego" poobijano mnie dotkliwie. Uczynił to mój wspólnik od wspólnego życia. Początkowo tego nie czułam, działało znieczulenie smile Po czasie ból stal się nie do zniesienia. To chyba ten ból powodował moje trzeźwienie big_smile
Życie w trzeźwości wydaje się "dziwne" ale człowiek przyzwyczaja się. Początkowo brakuje i kompana i uczucia haju. Potem ze zdziwieniem i przerażeniem  patrzymy na podobne "upite i poobijane" I człowiek nawet się dziwi, jak one mogą ! Ano mogą, ja przecież taka sama byłam, też tak żyłam, tkwiłam w tym nie widząc patologii, cierpiałam w imię MIŁOŚCI, RODZINY, DZIECI . Jak one mogą ? Mogą tak jak i ja mogłam i tylko silny ból, ból nie do zniesienia lub czyjeś przywalenie "w łeb" dla otrzeźwienia pomaga. Żałuję, ze mnie ktoś wcześniej w "łeb nie strzelił" ze słowami, pobudka !!! a może nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ?
Życie w trzeźwości ? problemów dnia codziennego już nie spycha się na jutro, na wybaczę, na jakoś to będzie, na kompana. Te problemy przerastają, przerażają ale z czasem te uczucia mijają. Przychodzi OSWOJENIE z nowym. Bardzo docenia się nawet te małe i całkiem maleńkie zwycięstwa. One bardzo budują. Znajdujemy z czasem nowe wartości i cele. Bywa ciężko ale już nic nie boli.... oprócz wspomnień. Już nikt nie ma prawa znieważyć, obijać. Doceniam siebie coraz bardziej smile Wiem , że umiem zawalczyć o swoje. Jeszcze ostrożnie to robię ale skutecznie smile
Czkawką odbija się dawne życie i kompan ( długi , niepłacenie alimentów). Ale dam sobie rade smile
Damy radę Ankinom smile Dasz sobie radę smile

9 317

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
ankinom napisał/a:
hm... napisał/a:

Aniknom, a może jesteś zmęczona i tak samo przyszło, tak naturalnie. Kiedy miałaś siłę to odpierałaś to, zapierałaś się.

Raczej to była walka z wiatrakami. Jasne na początku chciałam to naprawić za wszelką cenę, nie chciałam się pogodzić, z tym, że mnie zostawił! więc walczyłam, płakałam, groziłam, zapadałam się w sobie... dzisiaj już się z tym po prostu pogodziłam...co nie oznacza, że fruwam ze szczęścia, mam doły, spadek formy, ale też świadomość, że to na nic, że nas już nie ma.

Myślę, że ten stan potrwa do czasu kiedy mieszkamy razem, później kiedy zamieszkamy osobno to "nie bycie razem" stanie się realne i dopiero wtedy będzie dla mnie sprawdzian, czy aby na pewno się z tym pogodziłam....

Ps. Cieszę się, że Twój skarb jest z Tobą smile, ale postaraj się skończyć z tym celibatem! Tutaj nam radzisz, a sam trzymasz się obiboka (mam nadzieję, że nie uraziłam).

Dobrze, że się odsunęłaś trochę od tego.

Oczywiście. Masz rację, obibok okropny. Nazwałaś rzecz po imieniu. Żadnego prawie pożytku z faceta. Staram się coś z tym zrobić. Walczę bezskutecznie. Już chyba wszystkiego próbowałam. Czasem jestem bezsilna w temacie. Niedługo zacznę chodzić po ścianach, nic na to nie poradzę. On nie rozumie, albo go nie obchodzi, nie wiem i dowiedzieć się nie mogę. A tu czas leci.

Twierdzisz, że nie jesteś KKZB, ale tak się zachowujesz - Ty tak ja my czekasz na cud, gadasz, prosisz, grozisz i żadnego skutku, jeszcze raz pytam: dlaczego z nim jesteś? Tak się zachowują kobiety uzależnione....

9 318 Ostatnio edytowany przez ankinom (2012-03-16 16:18:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Żałuję, ze mnie ktoś wcześniej w "łeb nie strzelił" ze słowami, pobudka !!!

Obawiam się Zofio, że to chyba by nie pomogło, to Ty sama musiałaś do tego dojrzeć bądź wytrzeźwieć smile, żadne gadki by nie pomogły.

Ile razy mówiłyście mi, że nas już od dawna nie ma, że powinnam już dawno odejść, ale ja z uporem maniak próbowałam "coś" zmienić. Prawda jest taka, że z czasem te rozmowy zaczęły we mnie kiełkować, ale potrzebny był czas i podatny grunt....

To, że dzisiaj jesteś właśnie w tym miejscu to tylko dlatego, że SAMA siebie w "łeb strzeliłaś" big_smile

a przede mną jeszcze ciekawa zabawa, bo mąż nie zgadza się na rozwód...

9 319

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja jestem dziś ble...
Szukam klina...
Czuję się samotna...
Nie mam na nic sił,na nic ochotę...tylko obżeram się słodkim...(8 kg mi przybyło od sierpnia)...leżę i gapię się w tv...

Czuję ,że cofam sie w rozwoju...
Mój ząb...jedynka we wtorek pójdzie się.....,chyba że zdarzy się cud i ubytek kości się zmniejszy...ech...dla mnie to mega-ważne...
On daje mi codziennie znać-żyję i chce się skontaktować...-mam na komórce odrzucony jego numer...

Taka piękna pogoda...a ja ble...
Ten mój ząb nie daje mi spokoju;(((

9 320

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

A ja jestem dziś ble...
Szukam klina...
Czuję się samotna...
Nie mam na nic sił,na nic ochotę...tylko obżeram się słodkim...(8 kg mi przybyło od sierpnia)...leżę i gapię się w tv...

Czuję ,że cofam sie w rozwoju...
Mój ząb...jedynka we wtorek pójdzie się.....,chyba że zdarzy się cud i ubytek kości się zmniejszy...ech...dla mnie to mega-ważne...
On daje mi codziennie znać-żyję i chce się skontaktować...-mam na komórce odrzucony jego numer...

Taka piękna pogoda...a ja ble...
Ten mój ząb nie daje mi spokoju;(((

A ja Cię mocno przytulam l_krecjo. Nie jesteś samotna. To tylko złudzenie......taki psikus naszej psychiki.

Jesteśmy i my, wirtualne, ale jesteśmy. Widzisz, nawet uśmiecham się do Ciebie smile

Jeśli nawet jedynka pójdzie się ..... to w dzisiejszych czasach możesz ją uzupełnić bez śladu. Zdradzę Ci tajemnice....te sztuczne są lepsze, bo nigdy się nie psują, nie bolą smile.

9 321

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Zdradzę Ci tajemnice....te sztuczne są lepsze, bo nigdy się nie psują, nie bolą smile.

O ile nie wstawia się ich do szklanki big_smile
Poza tym często wyglądają dużo lepiej wink
Także Lukrecja byz załamki ...moja siostra ma już taką a ze 20lat i siem trzyma jak swoja smile

9 322

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

A ja jestem dziś ble...
Szukam klina...
Czuję się samotna...
Nie mam na nic sił,na nic ochotę...tylko obżeram się słodkim...(8 kg mi przybyło od sierpnia)...leżę i gapię się w tv...

Czuję ,że cofam sie w rozwoju...
Mój ząb...jedynka we wtorek pójdzie się.....,chyba że zdarzy się cud i ubytek kości się zmniejszy...ech...dla mnie to mega-ważne...
On daje mi codziennie znać-żyję i chce się skontaktować...-mam na komórce odrzucony jego numer...

Taka piękna pogoda...a ja ble...
Ten mój ząb nie daje mi spokoju;(((

A ja Cię mocno przytulam l_krecjo. Nie jesteś samotna. To tylko złudzenie......taki psikus naszej psychiki.

Jesteśmy i my, wirtualne, ale jesteśmy. Widzisz, nawet uśmiecham się do Ciebie smile

Jeśli nawet jedynka pójdzie się ..... to w dzisiejszych czasach możesz ją uzupełnić bez śladu. Zdradzę Ci tajemnice....te sztuczne są lepsze, bo nigdy się nie psują, nie bolą smile.

Dziękuję Ci kochana,to dla mnie wiele znaczy. Troszke mi lepiej:)

9 323 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-03-16 21:13:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No pewnie. Jedynka - rzecz ważna. Wstawisz se nówkę sztukę i będziesz miała dozgonnie. Jak znam życie - najlepiej od razu dwie. Nie będzie się odcinała, ale to hardcorowy plan maksimum. Dentyści w tych wypadkach dzielą się na dwie kategorie - esteci i naturyści. Jedni nakłaniają do wstawienia obu nowych jedynek, bo zawsze ta jedna będzie trochę inna. Ci drudzy nawołują do zachowania maksymalnej ilości zdrowych własnych zębów. Ja jestem za wariantem pierwszym o ile kasa pozwala. Prawda jest taka, że jedynki spełniają głównie zadanie estetyczne. Reszta zębów żuje, miele i inne takie ale jedynki mają być ładne i jednolite. Coś o tym wiem, bo w dzieciństwie złamałam sobie pół jedynki i wszystkie sztukówki goovno dają. Nawet najlepsze licówki nie zrównają obu jedynek pod względem jednolitego wyglądu. Mają tak zwaną różną przezierność i w innym tempie się przebarwiają. Chcesz Aśka? Załatwimy tę sprawę razem. Ja już od dawna zbieram się do załatwienia sprawy jedynek. Niby są nienajgorsze - jedna fachowo zrobiona, druga zdrowiutka i ładna ale w komplecie się jednak od siebie różnią i mnie to potwornie wkurza. Mam plan - jak już sie wprowadzę do swojego mieszkania (za jakie dwa tygodnie) - jedynki, wybielanie i ortodonta. Pięknym trza być. W kredyt pójdę ale to zrobię. Kiedy mamy być piękne (jeszcze piękniejsze) niż już jesteśmy? Po 90-tce?
Rzuć te słodycze, idzie wiosna, zajmij się jakimkolwiek sportem - edorfiny i zrzucenie kilku kilów dobrze Ci zrobi na psyche. A jak sobie zrobimy te jedynki to będziemy się z tej radości jeszcze piękniej uśmiechać. big_smile

9 324

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

No pewnie. Jedynka - rzecz ważna. Wstawisz se nówkę sztukę i będziesz miała dozgonnie. Jak znam życie - najlepiej od razu dwie. Nie będzie się odcinała, ale to hardcorowy plan maksimum. Dentyści w tych wypadkach dzielą się na dwie kategorie - esteci i naturyści. Jedni nakłaniają do wstawienia obu nowych jedynek, bo zawsze ta jedna będzie trochę inna. Ci drudzy nawołują do zachowania maksymalnej ilości zdrowych własnych zębów. Ja jestem za wariantem pierwszym o ile kasa pozwala. Prawda jest taka, że jedynki spełniają głównie zadanie estetyczne. Reszta zębów żuje, miele i inne takie ale jedynki mają być ładne i jednolite. Coś o tym wiem, bo w dzieciństwie złamałam sobie pół jedynki i wszystkie sztukówki goovno dają. Nawet najlepsze licówki nie zrównają obu jedynek pod względem jednolitego wyglądu. Mają tak zwaną różną przezierność i w innym tempie się przebarwiają. Chcesz Aśka? Załatwimy tę sprawę razem. Ja już od dawna zbieram się do załatwienia sprawy jedynek. Niby są nienajgorsze - jedna fachowo zrobiona, druga zdrowiutka i ładna ale w komplecie się jednak od siebie różnią i mnie to potwornie wkurza. Mam plan - jak już sie wprowadzę do swojego mieszkania (za jakie dwa tygodnie) - jedynki, wybielanie i ortodonta. Pięknym trza być. W kredyt pójdę ale to zrobię. Kiedy mamy być piękne (jeszcze piękniejsze) niż już jesteśmy? Po 90-tce?
Rzuć te słodycze, idzie wiosna, zajmij się jakimkolwiek sportem - edorfiny i zrzucenie kilku kilów dobrze Ci zrobi na psyche. A jak sobie zrobimy te jedynki to będziemy się z tej radości jeszcze piękniej uśmiechać. big_smile

Kurde,masz racje. Ja trafiłam na lekarza co chce leczyć,bo swoje to swoje...ale uprzedził,że takiej ładnej jedynki mi nie wstawi...

Jestem mocno ograniczona finansowo w tej kwestii...

9 325

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie martw się Lukrecjo- na pewno dentysta coś wymyśli......
Przytulam się do Ciebie, bo i ja dziś jakaś samotna jestem.......mąż śpi w innym pokoju, przedtem napisal się biedak smsów co niemiara, nie wiadomo do kogo, potem zadzwoniła moja przyjaciółka to się pewnie obraził, bo za długo rozmawiałam...A jutro w imieninach teściowej uczestniczyć nie chce, ma zamiar napruć się na swojej imprezie rodzinnej. Normalnie brak słów. Znów zaczyna pić, może nie dużo, ale zaczynamy wałkować temat co niedawno. Ja dygoczę, ale wiem, że to już koniec, już nic z tego nie będzie, to moja życiowa porażka i już nic nie da się zrobić, tylko czekać aż wyleci z tekstem, że jestem taka i taka i, że idzie stąd.........

9 326

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dobranoc:*

9 327 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-03-17 10:34:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W ferworze radości z rozwodu, zapomniałam napisać o kolejnym niusie.
Kilka miesięcy temu w spiżarni "odstały od ściany" dwie płytki glazury. Zawsze drobne naprawy robił nam znajomy. Przypomniałam mu się telefonicznie. Na przyklejenie płytek na razie nie ma czasu, ale miał czas na poplotkowanie. Mówił,  słyyyszaaałeeem, że M mieszka z nią. Odpowiedziałam spokojnie i z uśmiechem, taaak i to od dawna, nie wiedział pan o tym ?. Mówił dalej, chodzą plotki, żeee WYMIENILIŚCIE się w parach. yikes yikes yikes !
No od razu wiedziałam kto plotkę "puścił" w miasto big_smile
Jej mąż również za pierwszym "strzałem" trafił w 10.
I to jest właśnie to ! On niewinny. To ja romansowałam z jej mężem, więc on biedaczek zapewne musiał w akcie zemsty (?) rozpaczy (?) zainteresować się nią.
Dla mnie to nie był nius. Ja już w 2010 roku usłyszałam to od niej. Początkowo myślałam, że to jej wymysł, potem nabrałam pewności, ze on w tym "maczał paluszki". Niusem było natomiast to, ze mówi się o tym w mieście. Nikt NIGDY mnie z jej mężem nie widział, więc taka plotka nie mogła się zrodzić. Tą plotkę ktoś celowo i wiadomo kto, "puścił w ludzi ".
I niech mu będzie. Na mnie nie robi to wrażenia. Wyrosłam z takich zabaw, gierek.

Tarantello nazwałaś to zbijakiem ?  ślepakiem ?

Wczorajszy dzień upłynął pod znakiem "szczęśliwa rozwódka" + spotkanie z cioteczką+herbatka u znajomego.
Dzisiejszy również zaczynam jako " szczęśliwa rozwódka"+ porządki w domu ( dużo roboty mnie czeka ) + ?
Miłego dnia Wam życzę.   
         smile

9 328

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zośka- takie ploty były i będą. Podobno zawsze ludzie gadają-jak się urodzi, jak jest ślub, jak umiera...Więc dobrze robisz "olewając", gadają i przestaną. Mój mąż jak byliśmy osobno też gadał głupoty ludziom, ale ja założyłam pancerz i miałam w du..... jego gadanie, bo wiedziałam jaka jest prawda.

Przyjemnej pracy Kochana, również miłego dzionka smile

Lukrecjo-jak się dziś czujesz?

9 329

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mnie tylko denerwuje jak takie ploty ludzie rozsiewają.
Dobrze, że nie w trójkącie ze swoim i z kochanki mężem... Oj ludzie.

Lukrecjo, ja miałam wczoraj przygodę z dentystą. Okazuje się, że jeden ząb do roboty-kanały 3, i Prawie wszystkie do roboty, no może nie wszystkie, ale z 8 szt. W opłakanym stanie.
A no podczas tych zamieszek jakoś nie myślałam o zębach i mam. A tak mnie boli jakos dentysta ostatnio, że o znieczulenie proszę. Nigdy tak nie miałam.
Może zębowa wróżka nam pomoże smile
Będzie dobrze.
Pomyślałam nawet wczoraj, że może by tak wyrwać wszystkie i sztuczne i spokój.

9 330

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziękuję:)
Dziś lepiej...jadę z moją podopieczną na imprezę.
Będzie dużo gości,a ja obca,ale staruszka beze mnie jechać nie chciała.
Więc robie się na bustwo i jadę...
Może męża znajdę wink-to tylko głupi żart.

Dziś się na czymś przyłapałam. Otóż zawsze jak się szykowałam na wielkie wyjście,myślałam o psychofagu...czy tak czy siak,czy moze to mu się nie spodoba.
Potem uważałam,zepo co sie stroic jak on i tak tego nie widzi.
A dziś szykuje się dla siebie-to bardzo wazny element.

Pa kochane,do wieczorka:)

9 331 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-03-17 18:19:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

W ferworze radości z rozwodu, zapomniałam napisać o kolejnym niusie.
Kilka miesięcy temu w spiżarni "odstały od ściany" dwie płytki glazury. Zawsze drobne naprawy robił nam znajomy. Przypomniałam mu się telefonicznie. Na przyklejenie płytek na razie nie ma czasu, ale miał czas na poplotkowanie. Mówił,  słyyyszaaałeeem, że M mieszka z nią. Odpowiedziałam spokojnie i z uśmiechem, taaak i to od dawna, nie wiedział pan o tym ?. Mówił dalej, chodzą plotki, żeee WYMIENILIŚCIE się w parach. yikes yikes yikes !
No od razu wiedziałam kto plotkę "puścił" w miasto big_smile
Jej mąż również za pierwszym "strzałem" trafił w 10.
I to jest właśnie to ! On niewinny. To ja romansowałam z jej mężem, więc on biedaczek zapewne musiał w akcie zemsty (?) rozpaczy (?) zainteresować się nią.
Dla mnie to nie był nius. Ja już w 2010 roku usłyszałam to od niej. Początkowo myślałam, że to jej wymysł, potem nabrałam pewności, ze on w tym "maczał paluszki". Niusem było natomiast to, ze mówi się o tym w mieście. Nikt NIGDY mnie z jej mężem nie widział, więc taka plotka nie mogła się zrodzić. Tą plotkę ktoś celowo i wiadomo kto, "puścił w ludzi ".
I niech mu będzie. Na mnie nie robi to wrażenia. Wyrosłam z takich zabaw, gierek.

Tarantello nazwałaś to zbijakiem ?  ślepakiem ?

Akurat to, o czym piszesz to typowy "berek" czyli projekcja - obwinianie innych o podłości, których psychofagi same się dopuszczają. Jak sam nagminnie zdradza, to będzie robił Ci sceny zazdrości albo po "rozlaniu mleka" rosiewał ploty o tym, że jesteś nie lepsza od niego. Kochana, przecież obie też doskonale wiemy, że nawet ich aktualne panie również mają mózgi trawione tymi historyjkami o naszych podłościach, wrednościach i niedoskonałościach a co dopiero reszta świata big_smile

9 332

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mój były psychofag,pisał wczoraj w nocy do mojej córki,że rozmawiał z naszym znajomym i on mu powiedział,że chętnie zastąpi go w związku ze mną.
Chyba nie muszę tłumaczyć,że to podłe kłamstwo....
Skontaktowałam się z owym kolegą i dowiedziałam,że psychofag regularnie wypisuje do niego sms i obrażając obwinia go za koniec naszego związku.

A więc nic nie zrozumiał. A zapewniał,że rozumie,że to on rozwalił związek-teraz to jednak ja rozwaliłam.
Cieszę się z tej wiadomości,to bardzo mnie leczy i upewnia,że idę właściwą drogą.



Jestem po imprezie. Od widoku alkoholi kręci mi się w głowie i jak znam życie jutro czeka mnie suchy kac...tak mają uzależnieni w kontakcie z alergenem.

Buziaki:)

9 333

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Mój były psychofag,pisał wczoraj w nocy do mojej córki,że rozmawiał z naszym znajomym i on mu powiedział,że chętnie zastąpi go w związku ze mną.
Chyba nie muszę tłumaczyć,że to podłe kłamstwo....
Skontaktowałam się z owym kolegą i dowiedziałam,że psychofag regularnie wypisuje do niego sms i obrażając obwinia go za koniec naszego związku.

A więc nic nie zrozumiał. A zapewniał,że rozumie,że to on rozwalił związek-teraz to jednak ja rozwaliłam.
Cieszę się z tej wiadomości,to bardzo mnie leczy i upewnia,że idę właściwą drogą.



Jestem po imprezie. Od widoku alkoholi kręci mi się w głowie i jak znam życie jutro czeka mnie suchy kac...tak mają uzależnieni w kontakcie z alergenem.

Buziaki:)

Czyli też bawi się w "berka". big_smile Oni dużo zrobią, żeby swoją winę przerzucić na innych. Im jest chyba od tego lżej. Gdyby mieli ponieść całość swoich goovien pewnie byłoby im zbyt ciężko. Muszą porozrzucać na innych.

Aśka, opowiedz coś o tym suchym kacu. Ciekawa sprawa.

9 334

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Jak sam nagminnie zdradza, to będzie robił Ci sceny zazdrości albo po "rozlaniu mleka" rosiewał ploty o tym, że jesteś nie lepsza od niego. Kochana, przecież obie też doskonale wiemy, że nawet ich aktualne panie również mają mózgi trawione tymi historyjkami o naszych podłościach, wrednościach i niedoskonałościach a co dopiero reszta świata big_smile

.......przypomniałaś mi..... pod koniec 2010 roku mój ojciec  przechodził poważną operację. Niestety ....nie przeżył jej. Jeżdziłam (100 km) w sprawie pochówku a potem wiele razy, by uprzątnąć jego mieszkanie. Jeździłam sama ( on musiał dzieci pilnować, dorosłe dzieci !).  Wracałam po każdym weekendzie spracowana i spłakana.
Po UDOWODNIENIU romansu M i przedstawieniu na to dowodów mojemu bratu (ciotecznemu) dającemu za wierność  M dwie ręce+ dwie nogi, już ze świadomością swojej naiwności ( a raczej manipulacji M) mówił  już ze śmiechem ale i odrazą, "a ten gnojek wmawiał mi, że masz kochanka i do niego gonisz te 100 km. . Mówił, że to niemożliwe abyś tyle miała tam roboty. Martwił się, przeżywał aż mi go żal było i zacząłem Ciebie podejrzewać, nabierać przekonania, ze biedak jest oszukiwany "
Przypomniałaś mi.......zapominam ?, zaciera się w mojej pamięci, moje dawne życie?
To dobry znak. Dobrze też, że i wspominanie tego już nie boli. Raczej przywołuje uśmiech a nie niedowierzanie i ból jak kiedyś. Może to ta upragniona amnezja, może jej początki big_smile
Nie Tarantello, nie robił mi scen zazdrości. Owszem, mówił od czasu do czasu coś o kochanku. Nie brałam tego na serio, traktowałam to raczej jako...... (?) .......  okazywanie mi, że jeszcze jestem warta grzechu big_smile.
Te jego gadki o kochanku nie były wyrzutami ! smile  Ten temat był tylko delikatnie rzucany, muśnięty.

Nasze podłości smile....
Rozmawiałam z tą kobietą i ona mi WYKRZYCZAŁA
Ja czyli ona, do prokuratury mnie zgłosi ( ?!? yikes)  ,    nieźle dał czadu ! lol )
Ty czyli ja: kochanką jej męża jestem; nasyłam na firmę, w której ona pracuje ( M również) kontrole US; jestem bazarówą ( ?); manipuluję dziećmi (w oryginale " co to za manipulacja dziećmi !?!" );  reszty nie pamiętam (a jednak amnezji początki)
A to tylko czubek góry lodowej ( dosłownie lodowej, brrr, człowiek bez uczuć i skrupułów, brrr)
Z manipulacją dzieci przegiął - to zabolało ! Mocno zdziwiło i zabolało, co jednak autor(M) miał na myśli do dzisiaj jest zagadką ,  nawet domyślanie się wzbudza obrzydzenie.....

Jak oni to robią, że ludzie rozsądek tracą? , tracą zdrowe zmysły ? .... trawienie mózgu, hipnoza, czary jakieś big_smile ?

9 335

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Mój były psychofag,pisał wczoraj w nocy do mojej córki,że rozmawiał z naszym znajomym i on mu powiedział,że chętnie zastąpi go w związku ze mną.
Chyba nie muszę tłumaczyć,że to podłe kłamstwo....

My kkzb zdradzające ?  My wierne do bólu. My zamiast w rewanżu zdradzić, będziemy zdrady wybaczać.
Nie kochana, nie musisz tłumaczyć smile

9 336

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Nie Tarantello, nie robił mi scen zazdrości. Owszem, mówił od czasu do czasu coś o kochanku. Nie brałam tego na serio, traktowałam to raczej jako...... (?) .......  okazywanie mi, że jeszcze jestem warta grzechu big_smile.

Napiszę to po raz kolejny, bo uważam, że mi się wyjątkowo udało smile : Bo my nawet GNIOTOWI potrafimy nadać rangę tongue

zofia282 napisał/a:

jestem bazarówą ( ?);

Ciekawe, dokładnie to samo usłyszałam smile

zofia282 napisał/a:

Z manipulacją dzieci przegiął - to zabolało ! Mocno zdziwiło i zabolało, co jednak autor(M) miał na myśli do dzisiaj jest zagadką ,  nawet domyślanie się wzbudza obrzydzenie.....

No jak to co? Że przecież dzieci same z siebie nie przestałyby mysleć, że tatuś jest najwspanialszy na świecie. Że jedyny uczciwy, sprawiedliwy i FOGLE smile KTOŚ im musiał to wcisnąć do głów - a kto jak nie (za przeproszeniem) ta sukowata żona? No przecież, że ona smile
No i oczywiście powiedział, bo Cię zna i WIEDZIAŁ, że zaboli. A że sensu i logiki brak? A co go to obchodzi - ważne by kopnąć i żeby bolało smile

zofia282 napisał/a:

Jak oni to robią, że ludzie rozsądek tracą? , tracą zdrowe zmysły ? .... trawienie mózgu, hipnoza, czary jakieś big_smile ?

UROK SOCJOPATY tongue  Nie byłby socjopatą, gdyby tego nie miał we krwi.

Pozdrawiam w ten piękny dzionek, kobietki smile

9 337 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-03-18 13:03:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Coś z teraźniejszości.
Byłam na herbatce u znajomego. To mój sąsiad.  Właściwie to znaliśmy się z widzenia i kilku "przelotnych" rozmów. Kiedyś zapytał , a gdzie mąż ?, odpowiedziałam, już nie jestem z mężem i wtedy dowiedziałam sie, że żona jego też poszła w siną dal.
Poprosiłam go zimą o pomoc przy aucie. Pomógł chętnie. Zaprosiłam go do siebie. Przeszliśmy na "ty". Byłam mu naprawdę wdzięczna za pomoc i jeszcze za kilka dni potrzebowałam jej po raz kolejny. Pomógł, ale tym razem, to on zaprosił do siebie. Herbata u niego była pyszna. Poważnie, jeszcze nigdy tak dobrej nie piłam . Poruszaliśmy wspólny temat - małżonkowie. Powiedziałam tylko, że mój małżonek mieszka z inną. Pochwaliłam się też wiosennym wyjazdem do Islandii.  On mówił dużo o żonie i swoich odczuciach, przeżyciach. Żona odeszła z "przyjacielem" domu. Rozumiałam go, wiedziałam co czuje. Mówił też, że czeka na nią ( może on mkzb ), że jak "zrozumie" to wróci (zapewne mkzb) aon przyjmie ją.
Przedwczoraj zadzwonił sąsiad z pytaniem, gdzie jesteś ?. Zaniemówiłam yikes rozliczać mnie z czasu czy miejsca chce ? yikes Zgłupiałam yikes Z nieudawanym zdziwieniem w głosie odpowiedziałam, w dooomu. W rewanżu zapytałam (ze zdziwieniem w głosie), a tyyy ? i usłyszałam, w wannie. Zamurowało mnie yikes yikes yikes To wróciłaś już z wojaży ?- zapytał. Znowu zbaraniałam. Pomyślałam, pilnuje mnie ? co go obchodzi czy już wróciłam do domu ? yikes Ok. może chciał zaprosić do siebie ale on przecież w wannie leży  big_smile i odpowiedziałam z nieustającym zdziwieniem w głosie, taaak. Zaglądałem czy Twój samochód stoi i raz otwartą bramę widziałem ale światła w oknach nie widziałem- mówi. Boże, pomyślałam, facet kontrolował czy jestem w domu ? i leżąc w wanie o mnie myśli ? i jeszcze mi to wszystko mówi ?.  No zbok, na bank zbok i wcale nie dziwię się, ze żona dała dyla. Sąsiad mówił dalej,  2 tygodnie chyba dawno minęły . Matko jedyna nic nie rozumiałam więc i nie odezwałam się. On kontynuował, nie chciałem dzwonić do ciebie do Islandii. ZROZUMIAŁAM big_smile On myślał, że ja  teraz mam lecieć ! Przypomniałam mu więc, że mówiłam iż w MAJU wybieram się. Zrozumiałam, ze grzecznościową formułę "co u ciebie, co porabiasz'' pominął z ekonomicznych względów, mam taką nadzieję big_smile
Zaprosił do siebie za 15 minut. Poszłam ale ani słowa nie powiedziałam na temat tej naszej rozmowy i mojego nierozumienia jej. Nic nie powiedziałam , że nasze niedogadanie i nieporozumienie przeraziło mnie a potem uśmiałam się z tego do łez.
Poczęstował mnie herbatą - smakowała wybornie. Mówił o małżeństwie, żonie. I wiecie, że tym razem nie było mi już go szkoda. Wydał mi się żałosny. Chciało sie powiedzieć,  to było! to nie jest! to było ! Chciało się powiedzieć, nie smęć  tak, tylko bierz się w garść , uśmiechaj, ciesz życiem. Nie depcz siebie! nie zamęczaj ! Nie bądź zgnuśniałym człowiekiem... i refleksja.... ja tez nudzę opowiadając o M, ja tez jestem żałosna mówiąc ciągle o nim , ja też, ja też........

Fakt jest faktem, leżał w wannie i myślał o mnie, a ja nie chcę ! ani mokrego ani suchego nie chcę, nie chcę czystego, brudnego big_smile Nie chcę żeby jakikolwiek facet o mnie myślał.... i to nawet "w niewinny" sposób big_smile  ......może...może kiedyś. Jednego jestem pewna słowo "herbatka" i słowo "w wannie" teraz będą mi się kojarzyły z tym śmiesznym niedogadaniem smile

Wczoraj miało być sprzątanie + (?). Sprzątania nie było. Trudno mówić o sprzątaniu gdy parter LEKKO przeleci się odkurzaczem i mopem. Natomiast znakiem zapytania okazał siE obiad i cioteczka z moją mama na nim. Rosół był pyszny. Polędwiczki wieprzowe nie miały powodzenia ( ?) a hit czyli kurczak z porami w majonezie mimo iż przypaliłam, został całkowicie wchłonięty. Potem herbatka ( lol) i ciasteczka i tak do wieczora.
Dzisiaj, nadal jestem szczęśliwą rozwódką + kawa z wami + wyjście o 12 na jakąś imprezę z koleżanką( nigdy nie pamiętam gdzie i na co ona mnie wyciąga ) + sprzątanie ( kurcze, ono zawsze jest do zrobienia )+ zjedzenie obiadu ( nie muszę gotować  smile są polędwiczki)

Miłego dnia życzę.
smile

9 338

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

Mój były psychofag,pisał wczoraj w nocy do mojej córki,że rozmawiał z naszym znajomym i on mu powiedział,że chętnie zastąpi go w związku ze mną.
Chyba nie muszę tłumaczyć,że to podłe kłamstwo....
Skontaktowałam się z owym kolegą i dowiedziałam,że psychofag regularnie wypisuje do niego sms i obrażając obwinia go za koniec naszego związku.

A więc nic nie zrozumiał. A zapewniał,że rozumie,że to on rozwalił związek-teraz to jednak ja rozwaliłam.
Cieszę się z tej wiadomości,to bardzo mnie leczy i upewnia,że idę właściwą drogą.



Jestem po imprezie. Od widoku alkoholi kręci mi się w głowie i jak znam życie jutro czeka mnie suchy kac...tak mają uzależnieni w kontakcie z alergenem.

Buziaki:)

Czyli też bawi się w "berka". big_smile Oni dużo zrobią, żeby swoją winę przerzucić na innych. Im jest chyba od tego lżej. Gdyby mieli ponieść całość swoich goovien pewnie byłoby im zbyt ciężko. Muszą porozrzucać na innych.

Aśka, opowiedz coś o tym suchym kacu. Ciekawa sprawa.

Suchy kac...hmm...jak Ci to wytłumaczyć...
Po kontakcie z alkoholem,widząc jak inni piją,miewam suchego kaca. Mój mózg przypomina sobie i kombinuje,jak " koń pod górę "...
Więc po takim kontakcie mam sny alkoholowe-śni mi się bardzo realistycznie,że piję. A nawet tak jak dziś snu takiego nie miałam,to jednak suchego kaca mam. Spałam 12 godzin (nie wstałam do szkoły,to też syndrom dawnej nieodpowiedzialności).
Na imprezie wypiłam z 6 szklanek soku,czułam się pobudzona trzęsły mi się ręce i byłam bardzo niepewna...
Kiedy zrobię coś wbrew mojemu morale,kac pewny,nawet bez kontaktu z alko.

AA odradza takich spotkań,gdyż to może wywołać nawrót choroby alkoholowej,bez względu na czas abstynencji. Objawia się to myśleniem iluzorycznym nt.alko i wspominaniem jak to fajnie było kiedy się piło... Ja się tego trzymam i alko imprezy odpuszczam. Teraz zrobiłam wyjątek.
Za to, za pijanego życia nie byłam na tylu imprezach,co teraz nie pijąc. Ale na tych naszych imprezach nie ma alko i wierzcie mi,że można bawić się na całego do białego rana. Czuję się na nich spokojna i rozluźniona.

Droga do trzeźwienia, a sama abstynencja,na dupo ścisku,to dwie różne drogi. Nie wystarczy nie pić...

Spodziewam się też kaca po ewentualnym kontakcie z psychofagiem.

9 339

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny,gdzie jesteście?
Nie zostawiajcie mnie tu samą sad

9 340

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Dziewczyny,gdzie jesteście?
Nie zostawiajcie mnie tu samą sad

Ja jestem, Kochanie, jestem i czuwam smile

9 341

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja też jestem, choć nie czuwam.
Nie odzywam się, gdy tego nikt nie potrzebuje (poza tym od kilku dni mój komputer żyje własnym, niezależnym ode mnie, życiem).

9 342 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-03-20 00:02:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O to dobrze,że jesteście.

A ja sobie taki nawrocik choroby KKZB  zafundowałam,że szok...
Aż wstyd napisać...

Szukałam uczuć u kogoś,kto ich już do mnie nie ma...na siłę-manipulacja,kłamstwo,szantaż...
Potem zapisałam się na portal randkowy...

Wiem,wiem pierdylion razy tu czytałam,że nie tędy droga!
Wiem,zachowałam się jak niedoświadczony gówniarz...chyba za mało jeszcze po dupie dostałam ;(

Ale Bóg czuwa nade mną... on mnie nie chce-no i dobrze,bo nic z tego zdrowego by nie było. (ja o tym wiedziałam,ale jak pies ogrodnika...koniecznie chciałam poczuć,ze jestem ważna dla kogoś,bo przecież dla siebie NIE!)


Z portalu się wypisałam po kacu moralniaku z tytułu-ostatni twój psychofag poznany na necie...

Wiem,wiem jak to wygląda.
Ale wracam,jak syn marnotrawny do-lektury i pracy nad sobą.

Musiałam to z siebie wyrzucić,psując mój wizerunek,ale ja już nie chcę oszukiwać-siebie też...

Teraz możecie mnie lać...

9 343

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Lać?
Ciebie?
Za co?
Że jesteś człowiekiem? Że zapala Ci się w głowie ostrzegawcza lampka? Że wycofujesz się, gdy tylko oprzytomniejesz? Że szybko przytomniejesz?

Przytulam Cię i podziwiam. smile
Podziwiam i przytulam. smile

9 344 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-03-20 00:23:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Spooooko, Aśka. A bo to jedna przez etap konieczności strzelenia sobie w żyłę z dowolnego źródła przechodziła?
Nie takie fikoły się tu wyprawiały big_smile Grunt, że dostrzegasz iluzoryczność korzyści płynących z tych strzałów.
Każdy etap trza przejść. Nie do ominięcia. Jak w grze komputerowej - zaliczyłaś kolejny level. Ino CI się tylko gorzej zrobiło, że ten, na którego zawsze mogłaś liczyć w postaci strzału awaryjnego też ma inne plany. Ale to też git - pole do walki o siebie masz oczyszczone smile

Wielokropku, bo te nasze komputery to też czasem jak te psychofagi - uzależnią nas od siebie, a potem nagle zaczynają żyć własnym życiem. I to w najgorszym momencie i bez uprzedzenia ani próby dialogu. Po prostu - out of order i teraz sama się martw o specjalistów, nowy system operacyjny i rózne takie.

9 345

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ojej...nie spodziewałam się:) Kocham Cię Wielokropku-Ty mój autorytecie:*
Więc nie wyrzucicie mnie z bandy?

A tak poważnie...to takie głupie,bo to jawny sabotaż samej siebie...
Bo był już okres mojego wzrostu i dobrze było mi z tym...a potem spadek formy i rynnnn.

Wiecie doszłam w końcu do wspólnego mianownika mojego uzależnienia.
Najpierw była zależność od drugiego człowieka-partnera i to od zamierzchłych czasów-spuścizna po pedofilu.
A,że nie da się kogoś kontrolować na stałe to swój lęk przytępiałam alkoholem.
I tak pomaleńku moje życie się toczyło.
Kiedy partnera nie było obok (obojętnie którego),mnie pożerała "czarna dziura"...żeby nie dać jej się wciągnąć,popijałam.
Piwko,a co tam...po 2 już rozumiałam,że nie może być teraz ze mną,bo np.umarł i to nie jest moja wina,bo pracuje za granicą,żeby było nam lepie,bo wyjechał w podróż służbową....
Uzależniłam się. Skracając historię i przechodząc do meritum,chciałam Wam napisać,że przestając pić,ja czułam się jak w horrorze...masakra!
Widziałam innych niepijących i szczęśliwych...irytowali mnie... jak można się cieszyć,że nie można pić? Straciłam znieczulacz...na wiele miesięcy wpadłam w taką depresję jakiej w życiu nie miałam (choruję na odmianę depresji)...
Trwałam. Smutna,zamyślona i niezdolna odczuwać choć jednej przyjemności z czegokolwiek
Nie rozumiałam. Nikt nie rozumiał i nie umiał mi pomóc.
Terapeuci,że to żal po stracie alko...
Psychiatrzy ładując we mnie coraz to nowsze antydepresanty,bo to depresja...
Koledzy w AA patrzyli jakoś dziwnie...

A ja się czułam rozdygotana, niszczona bólem istnienia i brakiem wiary w sens życia...całkowicie uwiesiłam się na partnerze...
Tylko w nim widziałam ostatnią nadzieję. Nie w dzieciach,nie w Bogu,ale w nim.

Dziś już wiem.
Przestałam pić,ale nie uwolniłam się od uzależnienia od mężczyzny.
Nie uznałam swojej siły Wyższej,bo po co? On nią był.
Dałam mu władzę nad moim życiem.
Mnie nie było-był on i my.

Teraz wiem,dlaczego ja nie mogłam zacząć trzeźwieć. Wiem,że dopóki nie uporam się z KZB,moje życie będzie nadal dramatem,a choć nie będę pić alko i tak będę miała pijane myślenie.

Jego nie ma 8 tydzień. Zero kontaktu.
A ja dziś prowadziłam miting AA,uroczysty,na ok 50 osób! I zrobiłam to bez większych problemów,choć nie mam wprawy.
Sama w to nie wierzę...zrobiłam to! Wiem,że gdyby on tu był...nie podjęłabym się.
Mam ewidentny dowód zdrowienia.

9 346 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-03-20 17:15:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No widzisz Lukrecjo Kochana.....zdrowiejesz mimo "nawrotów".

A tu są kobitki, są....te nasze czuwające smile

9 347 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-03-20 23:50:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Był tu dziś.
Nie widziałam go,zrobił jak obiecał. Przyjechał pod moją nieobecność po rzeczy.

Dał małej prezent.
Nagadał,że nie ma gdzie mieszkać,że 2x spał w noclegowni...
Starsza córka,która była mu przeciw popłakała się...
Mała przed snem zaczęła czynić mi wyrzuty,że biedny on,że to moja wina...że on domu nie ma...na nic tłumaczenia...skończyło się płaczem za tatą,który jest dupkiem i jej nie odwiedza...straciła kolejnego tatę...

Oddał mi książkę,którą mu kupiłam,kiedy miałam jeszcze nadzieje" Cyberseks". W książce liścik. Przeczytałam.
Pisze,że oddaje mi książkę,bo to moja własność i że mam ją przeczytać i być może odnajdę siebie (?)
Że cieszy się,że żyję,nie mam depresji,uczę się (?)
Że mi jest łatwiej,jemu ciężej...
Że był u lekarza i nie jest seksoholikiem i przykro mu,że ja go tak nazywam...(sam się tak określił!)
Że on nikomu o mnie źle nie mówi (?)
Że jest w terapii i jego celem jest być zdrowym mężczyzną...
Że nie ma obsesji,fantazji,ma czysty umysł.
Że codziennie rano sobie mówi:Asi nie ma i nie będzie-to mu pomaga.
Że to nie jest manipulacja...
Że ponosi całkowitą odpowiedzialność za rozpad związku...
Że jeszcze raz przeprasza za krzywdy jakie mi wyrządził.

Tyle zapamiętałam.
Poczułam się zamrożona,jakiś emocjonalny paraliż mnie chwycił...
Potem za radą Wielokropka,zapytałam siebie-co czujesz? nie zapadaj się tylko nazwij te emocje...
ulgę,że nie wyznawał miłości,że z listu wynika,że pogodził się z końcem.
niepokój-bo nie napisał nic o kredycie (mam zamiar pomóc go spłacić,żeby mieć czysty rachunek)
i...nie wiem...poczułam się smutna,obżarłam się i wegetowałam...kocyk i tv...

Potem napisałam mu sms-
Mam nadzieję,że ta dzisiejsza szopka się nie powtórzy.
Nie pisz do mnie listów,bo nie wierzę w ani jedno twoje słowo.
Nawet w to,ze obiecałeś mi zniknąć.

Po chwili napisałam,bo jednak kupił małej prezent na zająca,a do środka włożył kartkę z życzeniami-dla Was wszystkich...
Dziękuję za prezent dla małej.

Moja postawa była bardzo na nie,kiedy córka napisała mi w sms,ze on przyjechał.
Za nic nie chciałam go zobaczyć.
Za nic nie chciałam wiedzieć co on mówił...


Wiem że jestem w lepszej sytuacji,bo mam dzieci przy sobie,mam mieszkanie,w miarę dochody.
Wiem,że on po opłaceniu kredytu i alimentów jest prawie bez kasy.
Ale wiem,że ma siostrę w tym samym miejscu,a ona ma dom. Ma rodziców,którzy mają M-3...
Wiem,że zrobiłam wszystko,aby do tej sytuacji nie doszło.

9 348

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Wiem że jestem w lepszej sytuacji,bo mam dzieci przy sobie,mam mieszkanie,w miarę dochody.

Masz prawie wszystko. smile

Zawsze o tym PAMIĘTAJ!

Powodzenia. smile

9 349

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Dał małej prezent.
Nagadał,że nie ma gdzie mieszkać,że 2x spał w noclegowni...
Starsza córka,która była mu przeciw popłakała się...
Mała przed snem zaczęła czynić mi wyrzuty,że biedny on,że to moja wina...że on domu nie ma...na nic tłumaczenia...skończyło się płaczem za tatą,który jest dupkiem i jej nie odwiedza...straciła kolejnego tatę...

Mówić można wiele i pięknie......a im piękniej i rzewniej  tym łez więcej....empatii
Fakty, fakty się liczą.

l_ukrecja napisał/a:

Oddał mi książkę,którą mu kupiłam,kiedy miałam jeszcze nadzieje" Cyberseks". W książce liścik. Przeczytałam.
Pisze,że oddaje mi książkę,bo to moja własność i że mam ją przeczytać i być może odnajdę siebie (?)
Że cieszy się,że żyję,nie mam depresji,uczę się (?)
Że mi jest łatwiej,jemu ciężej...
Że był u lekarza i nie jest seksoholikiem i przykro mu,że ja go tak nazywam...(sam się tak określił!)
Że on nikomu o mnie źle nie mówi (?)
Że jest w terapii i jego celem jest być zdrowym mężczyzną...
Że nie ma obsesji,fantazji,ma czysty umysł.
Że codziennie rano sobie mówi:Asi nie ma i nie będzie-to mu pomaga.
Że to nie jest manipulacja...
Że ponosi całkowitą odpowiedzialność za rozpad związku...
Że jeszcze raz przeprasza za krzywdy jakie mi wyrządził.

dorzucę do tego kamyczek ze swojego ogródka.

Syn wczoraj pojechał do ojca do pracy ( huraaa, wiem gdzie pracuje) i usłyszał :

Że kątem mieszka u kobiety, bo matka go wyrzuciła.( biedny wyrzucony i to bez powodu)
Że matka mówi o marmurach w mieszkaniu tej kobiety, ale on nie dopłaca do tego,bo ją na to stać -
       - ona pracuje (sam mówił o pomocy w załatwianiu kredytu dla niej)
Że jak matka wyjedzie za granicę (myśli, że do pracy) to nimi nie może zajmować się babcia,
         bo nie pracuje (?)  i to drugi leń ( ? ) (nie pomogły tłumaczenia syna, że nie musi, bo emerytką jest )
Że na razie nie ma pieniędzy na alimenty, bo firma jeszcze nie zarabia ( firmy prowadzi 2 i żadna przez 4 miesiące
         nic nie zarobiła ? i nie umarł z głodu? )
Że on zaczynał od "0" (wziął 60 tyś z czego moich 17.500 i nadal nie oddał mi ich)
Że nie wie co matka robi z pieniędzmi, miała przecież 28 tyś( dostałam 25 tyś, z których 3 tyś
         musiałam opłacić męża zaległość ale "wisząca" na synu, więc  według niego 25 tyś - 3 tyś = 28 tyś,
         no i nadal zalega mi 17.500 + zaległe alimenty ; utrzymuję dom + siebie i dzieci)
Że zatrudnić go może za "chwilę" na magazyniera (i po złamaniu kręgosłupa miałby nosić worki zapewne na plecach)
Że zatrudnić go może "za dłuższą chwilę"na umysłowego dając służbowy samochód
         ( jeszcze nie ma tego samochodu ale będzie; "umysłowy" do końca nie został sprecyzowany)
Że matka nie chce sprzedać domu ( ?)
Że 5 maja P (młodszy syn) kończy 18- tkę i będzie mógł sprzedać mieszkanie odziedziczone po dziadku
         (że w marcu były urodziny tego syna, z którym właśnie rozmawia nie pamiętał ale dobrze pamięta dzień,
         w którym młodszy nabierze praw decyzyjnych. Sprzedaż mieszkania po roku od nabycia go spadkiem
         wiąże się z podatkiem o czym zapomniał tatuś. Zapomniał też, iż to on ma obowiązek alimentacyjny
         i nie będzie ani zmarły mój ojciec ani obdarowany wnuk za niego go regulował)
Czy warto to komentować ?
Czy da się to skomentować ?

Syn powiedział' "mamo jak się z nim rozmawia to wszystko co on mówi brzmi tak prawdziwie, realnie"


l_ukrecja napisał/a:

Mam nadzieję,że ta dzisiejsza szopka się nie powtórzy.

Niestety ja mam już świadomość, że "mój" psychofag powtarzać będzie te szopki.
Niestety ja mam już świadomość, że "mój" psychofag żyje "w innym wymiarze"
Niestety ja mam już świadomość, że "mój" psychofag jest zagrożeniem.
Niestety ja mam już świadomość, że "mój" psychofag powinien być za kratami szpitala lub więzienia.

....no i mam świadomość, że nie jestem już jego żoną smile


l_ukrecja napisał/a:

Wiem,że zrobiłam wszystko,aby do tej sytuacji nie doszło.

a ja "widzę" to inaczej - twój partner zrobił wiele, by taka sytuacja zaistniała i dużo pracy i energii w to włożył.

Miłego dnia życzę smile

9 350 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-03-21 10:25:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Był tu dziś.
Nie widziałam go,zrobił jak obiecał. Przyjechał pod moją nieobecność po rzeczy.

Dał małej prezent.
Nagadał,że nie ma gdzie mieszkać,że 2x spał w noclegowni...
Starsza córka,która była mu przeciw popłakała się...
Mała przed snem zaczęła czynić mi wyrzuty,że biedny on,że to moja wina...że on domu nie ma...na nic tłumaczenia...skończyło się płaczem za tatą,który jest dupkiem i jej nie odwiedza...straciła kolejnego tatę...

Oddał mi książkę,którą mu kupiłam,kiedy miałam jeszcze nadzieje" Cyberseks". W książce liścik. Przeczytałam.
Pisze,że oddaje mi książkę,bo to moja własność i że mam ją przeczytać i być może odnajdę siebie (?)
Że cieszy się,że żyję,nie mam depresji,uczę się (?)
Że mi jest łatwiej,jemu ciężej...
Że był u lekarza i nie jest seksoholikiem i przykro mu,że ja go tak nazywam...(sam się tak określił!)
Że on nikomu o mnie źle nie mówi (?)
Że jest w terapii i jego celem jest być zdrowym mężczyzną...
Że nie ma obsesji,fantazji,ma czysty umysł.
Że codziennie rano sobie mówi:Asi nie ma i nie będzie-to mu pomaga.
Że to nie jest manipulacja...
Że ponosi całkowitą odpowiedzialność za rozpad związku...
Że jeszcze raz przeprasza za krzywdy jakie mi wyrządził.

Tyle zapamiętałam.
Poczułam się zamrożona,jakiś emocjonalny paraliż mnie chwycił...
Potem za radą Wielokropka,zapytałam siebie-co czujesz? nie zapadaj się tylko nazwij te emocje...
ulgę,że nie wyznawał miłości,że z listu wynika,że pogodził się z końcem.
niepokój-bo nie napisał nic o kredycie (mam zamiar pomóc go spłacić,żeby mieć czysty rachunek)
i...nie wiem...poczułam się smutna,obżarłam się i wegetowałam...kocyk i tv...

Potem napisałam mu sms-
Mam nadzieję,że ta dzisiejsza szopka się nie powtórzy.
Nie pisz do mnie listów,bo nie wierzę w ani jedno twoje słowo.
Nawet w to,ze obiecałeś mi zniknąć.

Po chwili napisałam,bo jednak kupił małej prezent na zająca,a do środka włożył kartkę z życzeniami-dla Was wszystkich...
Dziękuję za prezent dla małej.

Moja postawa była bardzo na nie,kiedy córka napisała mi w sms,ze on przyjechał.
Za nic nie chciałam go zobaczyć.
Za nic nie chciałam wiedzieć co on mówił...


Wiem że jestem w lepszej sytuacji,bo mam dzieci przy sobie,mam mieszkanie,w miarę dochody.
Wiem,że on po opłaceniu kredytu i alimentów jest prawie bez kasy.
Ale wiem,że ma siostrę w tym samym miejscu,a ona ma dom. Ma rodziców,którzy mają M-3...
Wiem,że zrobiłam wszystko,aby do tej sytuacji nie doszło.

Droga Lukrecjo, ustosunkuje sie do tego Twojego posta, bo niemalo przypomina mi to postepowanie mojego eksa, z ta roznica, ze ja zadnych wzlotow i upadkow nie odczuwalam po jego wyprowadzce. Ja chcialam rozwodu, ja pomoglam mu znalezc nowe lokum (ogloszenia, bo jezdzil tam juz sam), ja poprosilam o jak najszybsza przeprowadzke. Czyli skoro inicjatywa moja to i wina musi byc tez moja:)

Oczywiscie, w zyciu nie jest zawsze tak jak MY chcemy. Wiec, zeby mi za latwo nie bylo to eks tez zaczal podobne jak Twoj  podchody: bidaczek piniazkow na chleb i wode nie ma po zaplaceniu kolosalnych alimentow (UWAGA: placi mi 250? czyli okolo 1000 PLN - to na tutejsze warunki na waciki ledwo starcza), mieszkac musi bidactwo niemalze w norze (znalazlam mu nowe, jasne, dwupokojowe mieszkanie z giga balkonem na las i w poblizu jego pracy, nawet dojezdzac nie musi choc ma nasz wspolny kiedys samochod) a ja zabralam mu nasze mieszkanie (placil na nie przez niecaly rok i uznal, ze to wlasnosc wspolna!), on tak sie staral i chcial wszystko naprawic a ja malpa wredna tego nie docenilam (szkoda, ze naprawe zaczal obiecywac w dniu kiedy zanioslam wniosek rozwodowy a nie pare lat wstecz jak o tym rozmawialismy i jeszcze mi zalezalo). No i biedne dziecko, corka jego ukochana (na ktora musi ze swej krwawicy oddac te 250? - bo ja tyle na nim wymusilam!!) bedzie tesknic, bedzie rozbita wewnetrznie.

Lukrecjo - wszystko to gierki i g..prawda.

Ja zostalam z kredytem na to nasze "wspolne" mieszkanie, ktorego rata przewyzsza jego caly cznsz z wliczonymi oplatami za prad i wode), on wzial w zamian samochod a ja przesiadlam sie do autobusow, on utrzymuje jedynie siebie (wikt i opierunek), ja siebie i dwojke dzieci. Do tego zarabial wowczas sporo wiecej niz ja. Zrobilam takie wyliczenie, zestawienie i wyslalam z zapytaniem: chcesz sie zamienic? Prosze bardzo - Ty sie tu wprowadzasz do dzieci a ja przenosze do Twojego mieszkania i place Ci te marne 250?. Ale wtedy przestan jeczec.
Zamknal sie po tym raz na zawsze. Dwoch tygodni nie wytrzymalby biedactwo w takiej szkole przetrwania.

Dodam, ze podobnie jak u Ciebie, ma tu siostre, ktora mu pomaga oraz mame, ciotke i reszte kuzynostwa. O znajomych i przyjaciolach z przeszlosci nie wspomne. Ja nie mam tu zadnej rodziny a ta jego od chwili rozwodu odciela sie ode mnie i dzieci (w tym jego corki) calkowicie. Kolezanek raczej wiele tez nie, bo Polonia tu skromna i rozprzestrzeniona a tubylcy, hmmm.. nieco inni niz my Slowianie, mniej wylewni.

I co? Kto powinien narzekac, plakac, bac sie jak to bedzie? A tu niespodzianka, bo od dnia jego wyjscia z domu i rozdzialu kont ja o zgrozo, ani jednego slowa skargi czy prosby do niego nie wystosowalam. Doslownie o nic, ani o kase, ani o pomoc jakakolwiek. Moje zycie to moj obowiazek i moja odpowiedzialnosc, byl czas dorosnac i nauczyc sie radzic sobie w trudnych sytuacjach i chyba mi sie to udalo.

A oni, ci biedni wykopani przez nas na bruk czy do noclegowni (ha ha, niezly kit;), potrafia tak pieknie lgac i robic z siebie ofiary losu i naszego okrucienstwa. Chyba pierdoly zyciowe a nie ofiary.

Ja sie na te numery nie dalam wziac ani na manipulacje corka rowniez. Po rozwodzie ona stala sie "jego corunia, ptaszyna, najwazniejsza ksiezniczka i takie tam ble ble", nagle mial czas zeby z nia to do lekarza, to na zebranie do szkoly, na lyzwy - o matko jaka przemiana nastapila, tatus cud miod do rany przyloz.  Ale ja na amnezje nie cierpie i pamietam kazdy raz, kiedy mala prosila "tato pograj ze mna" - a on na to:nie chce mi sie, daj mi spokoj, mama niech pogra (jak juz ugotuje, posprzata, upierze, skoczy po zakupy itp.) albo idz do siebie i nie przeszkadzaj mi bo mecz ogladam. Pamietam jak dzwonila z placzem kiedy bylam za granica i mowila, ze tata kaze jej sprzatac pokoj i tam sie bawic samej i pytala kiedy wroce bo teskni. Pamietam kazda odwolana przez niego obiecana jej wycieczke i jej zawod. Pamietam kazdy ranek gdy wysypial sie do odstatniej chwili i nigdy nie zaproponowal, ze zrobi jej sniadanie czy przygotuje do wyjscia (to nie jego obowiazek tylko moj), pamietam, ze nidgy nie kupil jej ani jednego ubranka, zabawki, czy malej pierdulki bez mojego "gderania" , jak "chetnie" szedl na zebrania szkolne, wizyty u lekarza (bo sie musi zwolnic z pracy i podjechac samochodem a ja moge sobie wziac wolne i pojechac tu i tam z mala autobusem) - wiele wiele takich dowodow czulosci i opieki ojcowskiej pamietam. Nawet to jak powiedzial, ze on nie lubi brac jej na kolana ani buzi dawac, bo to nie jego styl (zimnokrwisty kurde Skandynaw). Lista bez konca. Wiec na tytul tatusia roku to niestety nie udalo mu sie zapracowac. I szopki porozwodowe jedynie smiesza mnie a nie wzruszaja.

Lukrecjo, Ty sie nie martw o niego, martw sie o siebie i dzieci. Masz sie stac Egoistka Numer 1 i co gorsza - dumna z tego.

Wyszlas, jak domyslam sie, z burzliwego i niszczacego Cie zwiazku. To masz juz za soba i teraz czas na Ciebie i dzieci.

A on da sobie rade, spoko. Wiesz jak to mowia...g.. nigdy nie utonie:)

9 351

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mój mąż jest dokładnym przeciwieństwem Twojego eksa, jeśłi chodzi o kontakt z dzieckiem!
Wszystko załatwi i lekarza i kupno butów, zabawy, śniadanka, obiady i itp itd
On młodą zawsze z przedszkola odbierał, spędzał z nią popołudnia -  nie przed telewizorem.
Pomysły na zabawe zawsze najlepsze!
Tatuś normalnie guru dla dziecka!
I perspektywa spędzenia ewentualnie co drugiego weekendu i dnia lub dwóch w tygodniu załamuje go z lekka!

9 352

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Był tu dziś.
Nie widziałam go,zrobił jak obiecał. Przyjechał pod moją nieobecność po rzeczy.

Dał małej prezent.
Nagadał,że nie ma gdzie mieszkać,że 2x spał w noclegowni...
Starsza córka,która była mu przeciw popłakała się...
Mała przed snem zaczęła czynić mi wyrzuty,że biedny on,że to moja wina...że on domu nie ma...na nic tłumaczenia...skończyło się płaczem za tatą,który jest dupkiem i jej nie odwiedza...straciła kolejnego tatę...

Oddał mi książkę,którą mu kupiłam,kiedy miałam jeszcze nadzieje" Cyberseks". W książce liścik. Przeczytałam.
Pisze,że oddaje mi książkę,bo to moja własność i że mam ją przeczytać i być może odnajdę siebie (?)
Że cieszy się,że żyję,nie mam depresji,uczę się (?)
Że mi jest łatwiej,jemu ciężej...
Że był u lekarza i nie jest seksoholikiem i przykro mu,że ja go tak nazywam...(sam się tak określił!)
Że on nikomu o mnie źle nie mówi (?)
Że jest w terapii i jego celem jest być zdrowym mężczyzną...
Że nie ma obsesji,fantazji,ma czysty umysł.
Że codziennie rano sobie mówi:Asi nie ma i nie będzie-to mu pomaga.
Że to nie jest manipulacja...
Że ponosi całkowitą odpowiedzialność za rozpad związku...
Że jeszcze raz przeprasza za krzywdy jakie mi wyrządził.

Tyle zapamiętałam.
Poczułam się zamrożona,jakiś emocjonalny paraliż mnie chwycił...
Potem za radą Wielokropka,zapytałam siebie-co czujesz? nie zapadaj się tylko nazwij te emocje...
ulgę,że nie wyznawał miłości,że z listu wynika,że pogodził się z końcem.
niepokój-bo nie napisał nic o kredycie (mam zamiar pomóc go spłacić,żeby mieć czysty rachunek)
i...nie wiem...poczułam się smutna,obżarłam się i wegetowałam...kocyk i tv...

Potem napisałam mu sms-
Mam nadzieję,że ta dzisiejsza szopka się nie powtórzy.
Nie pisz do mnie listów,bo nie wierzę w ani jedno twoje słowo.
Nawet w to,ze obiecałeś mi zniknąć.

Po chwili napisałam,bo jednak kupił małej prezent na zająca,a do środka włożył kartkę z życzeniami-dla Was wszystkich...
Dziękuję za prezent dla małej.

Moja postawa była bardzo na nie,kiedy córka napisała mi w sms,ze on przyjechał.
Za nic nie chciałam go zobaczyć.
Za nic nie chciałam wiedzieć co on mówił...


Wiem że jestem w lepszej sytuacji,bo mam dzieci przy sobie,mam mieszkanie,w miarę dochody.
Wiem,że on po opłaceniu kredytu i alimentów jest prawie bez kasy.
Ale wiem,że ma siostrę w tym samym miejscu,a ona ma dom. Ma rodziców,którzy mają M-3...
Wiem,że zrobiłam wszystko,aby do tej sytuacji nie doszło.

Sam jest sobie winny, nie ma co. A poza tym, jeśli chodzi o lokum, dla chcącego nic trudnego. Tyle tylko, że dzieci, pewnie im przykro i żal, hm...

9 353

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
smutnamonia napisał/a:

Mój mąż jest dokładnym przeciwieństwem Twojego eksa, jeśłi chodzi o kontakt z dzieckiem!
Wszystko załatwi i lekarza i kupno butów, zabawy, śniadanka, obiady i itp itd
On młodą zawsze z przedszkola odbierał, spędzał z nią popołudnia -  nie przed telewizorem.
Pomysły na zabawe zawsze najlepsze!
Tatuś normalnie guru dla dziecka!
I perspektywa spędzenia ewentualnie co drugiego weekendu i dnia lub dwóch w tygodniu załamuje go z lekka!

No to bardzo dobrze, ze choc w roli taty spisuje sie wzorowo:) Ale mozna byc tata nie bedac tez mezem, niestety.
Widzisz, los bywa pokretny: czasem jest tak, ze mezczyzna twierdzi, ze kocha kobiete a jednoczesnie zaniedbuje wiele swoich obowiazkow rodzinnych i tak powoli potrafi doprowadzic do konca tej goracej skadinad milosci. I dziwi sie, ze deklaracje jego uczuc juz kobiecie nie wystarczaja. Albo odwrotnie. Jest idealnym panem domu i rodzicem ale do niej, do swej polowicy jakos nie potrafi w sobie wskrzesac juz tego co kiedys..albo czuje potrzebe pojscia w bok. I jedna sytuacja i druga jest do d. No bo co komu po leniwym kochasiu albo po pracowitym a niewiernym partnerze?
Nikt nie jest idealem ale dorosla milosc to nie milosc nastolatkow, trzeba umiec ja pielegnowac, dbac o nia, byc sobie nawzajem przyjacielem na rowni z kochankiem, wziac odpowiedzialnosc za uczucia, rodzine, dom, przyszlosc - to trudne i wymaga wielu staran. A nie kazdy ma w sobie tyle checi zeby nad zwiazkiem pracowac.

9 354

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jedyne co można zrobić to starać się dzieci od tego gadanie psychofagowego uchronić. Może się nie udać, a może się uda.
Zofio ten ojciec Twoich dzieci to nader świnia. Dzieciom by zabrał, żeby za przeproszeniem do własnej dupy napchać. Skąd ja to znam. Jako dziecko byłam trochę w podobnej sytuacji. Matce ledwo starczało, a ojciec miał w nosie. Nic nie miałam, nawet ciucha. A wszystkie koleżanki miały. Wstyd mi było. NIkt mnie przez to nie lubił, przynajmniej tak się czułam. Chciałam się przypodobać, mówiłam nawet to co dzieci chciały usłyszeć, a dzieci są okrutne. Wspominam to traumatycznie.Jednak byłam młodsza od Twoje najmłodszego syna. Niech to szlak. Takich to trzeba by zamykać, szczelnie.

9 355

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Mój mąż jest dokładnym przeciwieństwem Twojego eksa, jeśłi chodzi o kontakt z dzieckiem!
Wszystko załatwi i lekarza i kupno butów, zabawy, śniadanka, obiady i itp itd
On młodą zawsze z przedszkola odbierał, spędzał z nią popołudnia -  nie przed telewizorem.
Pomysły na zabawe zawsze najlepsze!
Tatuś normalnie guru dla dziecka!
I perspektywa spędzenia ewentualnie co drugiego weekendu i dnia lub dwóch w tygodniu załamuje go z lekka!

No to bardzo dobrze, ze choc w roli taty spisuje sie wzorowo:) Ale mozna byc tata nie bedac tez mezem, niestety.
Widzisz, los bywa pokretny: czasem jest tak, ze mezczyzna twierdzi, ze kocha kobiete a jednoczesnie zaniedbuje wiele swoich obowiazkow rodzinnych i tak powoli potrafi doprowadzic do konca tej goracej skadinad milosci. I dziwi sie, ze deklaracje jego uczuc juz kobiecie nie wystarczaja. Albo odwrotnie. Jest idealnym panem domu i rodzicem ale do niej, do swej polowicy jakos nie potrafi w sobie wskrzesac juz tego co kiedys..albo czuje potrzebe pojscia w bok. I jedna sytuacja i druga jest do d. No bo co komu po leniwym kochasiu albo po pracowitym a niewiernym partnerze?
Nikt nie jest idealem ale dorosla milosc to nie milosc nastolatkow, trzeba umiec ja pielegnowac, dbac o nia, byc sobie nawzajem przyjacielem na rowni z kochankiem, wziac odpowiedzialnosc za uczucia, rodzine, dom, przyszlosc - to trudne i wymaga wielu staran. A nie kazdy ma w sobie tyle checi zeby nad zwiazkiem pracowac.

Nic samo nie przychodzi, trzeba się trochę postarać. Trochę zabiegać, trochę się zainteresować.
Mussuko, moje pseudo małżeństwo właśnie przez to się rozpadło. Ja nie wytrzymałam. Dzieckiem zajmował się dobrze. To fakt. Ale po pracy przyłaził, zeżarł i kanapa. Miał ochotę na to i owo, ale budził nieraz o 6 rano, kiedy najlepiej mi się spało, nie ważne. A generalnie miał w nosie. Powtarzał, że lubi moje krzywe to i tamto. No ja przepraszam, ja wiem co mam jakie i tego powtarzać nie trzeba. Idiota. Od samych słów to się nikomu jeszcze nie poprawiło. Ja też mogę powiedzieć siedząc przed telewizorem "kocham Cię" bez uczuć, tak jakby do widzenia, czy dzień dobry.
I teraz też to słyszę, ale nie czuję. Można też kogoś bić i miłość mu wyznawać, uwierzyłby ktoś?

Co to za miłość, kiedy czujemy się samotni i opuszczeni, mimo tego, że obok jest ktoś. Jak mamy czuć się dobrze, kiedy ktoś daje nam jakby do zrozumienia, że nas nie chce, odpycha nas. I nie ważne co jest tego przyczyną. A tym bardziej boli, kiedy ten ktoś nie chce powiedzieć o co chodzi. Jak tu żyć?

9 356

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Muszę Wam o czymś powiedzieć.
Dzisiaj rano, kiedy jechałam do pracy czułam się tak jakoś dziwnie. Taka rześka, świeża, tak lekko. Potem mnie tak trochę jakby zamuliło. Ale teraz wiem już o co chodzi. Trochę sobie przeczytałam, trochę poszperałam w necie i jakże inaczej wszystko do mnie dociera. Jakby to powiedzieć dociera od razu. Wreszcie mam coś do powiedzenia, jakby mi się jakaś klapka otworzyła. Do tej pory byłam przyblokowana, jakaś bez pomysłów, bez żaru.
A ostatnio z tym dentystą z tym bólem. No cholera jasna, ja nie wiem, nigdy ból nie był jakimś moim wielkim lękiem, a ostatnio...
Dziś jakby wszystko minęło. Jakbym wróciła do dawnej siebie. Nie wiem co się stało. Może mnie te wszystkie dziejące się rzeczy tak zamotały, zakręciły i to, że za dzieckiem tęskniiłam, że go nie widziałam, a teraz jest, codziennie przy mnie. Mimo, że kłopoty są cieszę się, że jestem wśród żywych. Że wszystko dociera bez konieczności powtórzeń, zobaczymy co dalej z tym moim rozkojarzeniem, ale jakby minęło. Czy teraz już będzie można się zabrać za egzamin? Czy będę już w stanie? Tak bym chciała. Nie lubię mieć nie dokończonych rzeczy.

9 357

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

to, że za dzieckiem tęskniiłam, że go nie widziałam, a teraz jest, codziennie przy mnie.

Dobrze to zrozumialam? Masz juz dziecko na stale dla siebie? Nie ma juz obaw, ze eks Ci je odbierze? To super! I to wlasnie daje Ci pewnie te sile do zycia.

9 358

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
hm... napisał/a:

to, że za dzieckiem tęskniiłam, że go nie widziałam, a teraz jest, codziennie przy mnie.

Dobrze to zrozumialam? Masz juz dziecko na stale dla siebie? Nie ma juz obaw, ze eks Ci je odbierze? To super! I to wlasnie daje Ci pewnie te sile do zycia.

Wzięłam prawnika, napisaliśmy pismo o oczekiwaniach, o tym czego ja chcę, tamten na rozprawę nie przyszedł, dostał te wszystkie papiery od sądu, skapitulował, oddał wszystkie rzeczy dziecka i stosuje się do zasad z pisma. Nie wiem czy powinnam tutaj o tym.

9 359

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No to swietna wiadomosc:) Masz dziecko, bedziesz miec i sily na dalsze kroki. Masz ochote dokonczyc ten egzamin to zrob to, bedzie nastepny krok do przodu. I tak malymi kroczkami wyjdziesz na prosta.

Och, jakie to wspaniale musi byc uczucie widziec swojego malucha na codzien:)) Widzisz, dalo sie wygrac a tak Ci grozil i straszyl. Nie taki diabel straszny tylko w gebie mocny.

9 360

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oby tylko tak zostało. Sprawa niedługo. 4 kwietnia. Nie wiadomo co będzie. Ponoć same kłamstwa wypisałam, ale co ma powiedzieć?
Nie boję się, mam wsparcie.

Posty [ 9 296 do 9 360 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 142 143 144 145 146 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026