A ja jakoś dziwnie. Przez to,że chciał usilnie do mnie dzwonić,znowu zaczęłam myśleć...
A może on się zgubił?
Moze teraz w końcu zrozumiał i będziemy żyć długo i szczęśliwie?
Tak bardzo chciałabym się do niego przytulić!
Wiem,wiem to chore.
Te przytulanie też chore było...
I szans ze 100 było i łudzenie się,że tym razem zrozumiał...
I te nadzieje...
Czytałam sobie swoje notatki. Stare sprzed 4 lat...
Boże dziewczyny ja nie wierzyłam w to co czytałam...
Było o tym,że nie chciał się przeprowadzić do mnie,bo nie czuł się gotów,bo dojazdy do pracy go męczyły,bo bał się naszych kłótni..(!).
Miałam wtedy remont mieszkania. W ogóle go to nie interesowało...był jakiś obcy,zły,że go namawiam,żeby się tu przeniósł...
On nie chciał zrezygnować ze swej wolności. Mieszkając sam,mógł poddawać się swoim chorym,erotycznym zajęciom ile chciał,a ja chciałam mu to zepsuć!
Ale marzyliśmy o tej chwili ponad rok,więc ja nieźle się nakombinowałam (manipulacja),żeby on jednak wprowadził się do mnie...(poczucie odrzucenia). Boże jak sobie przypomnę...toć żadnych granic,cała nastawiona na niego,całe życie kręciło się wokół niego (objaw uzależnienia). Grałam najlepszą kochankę,kucharkę,sprzątaczkę,kumpla...zestaw promocyjny... Życiowy cel-on-dlaczego? Bo mnie nie chciał. Bo rodzice mnie nie chcieli...bo jestem uzależniona od odrzucenia...bo miłość kojarzy mi się z bólem...bo potrzeba mi ekstremalnych eskapad w życiu...ryzyka,bólu,odrzucenia,poniżenia,żebrania o uwagę...
Cały czas wlokę to chore dzieciństwo...
Jak zapchać tą czarną dziurę wewnątrz mnie?
Wiem,zająć się sobą...
.niezbyt to atrakcyjne...
Boję się,że już zawsze będę sama. Mieszkam w dziurze zabitej dechami,gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą...więc jaką mam opinię?
Hehe...wiecie co moja mama powiedziała do mojej córki,kiedy ta poinformowała ją,że on się wyprowadził?
No tak...z Aśką nikt dłużej nie wytrzyma...
Boże jakie to niesprawiedliwe...
Jeden umarł,drugi omal nie zabił,trzeci pije i ćpa,czwarty seksoholik...ale to ja jestem winna...
Nie moja wina,że miałam takie a nie inne dzieciństwo,że pedofil mnie uwiódł (tak mam to nazywać wg. psychologa)...
Miałam takie związki,bo nie byłam świadoma swych deficytów!
Przyciągałam do siebie takich właśnie facetów,bo porządni mnie nie kręcili...
I nie byłam winna.
Ale teraz jak coś spieprzę,to już będę winna,bo teraz już wiem. Już wiem dlaczego tak wyglądało moje życie...
To ja im pozwalałam traktować siebie jak śmieć...
Czas z tym skończyć...