netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 032 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 140 141 142 143 144 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 166 do 9 230 z 26 310 ]

9 166

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Wtedy zachowałam się jak typowa kobieta współuzależniona.
Wyrzuciłam go,po 2 miesiącach przyjęłam i dopingowałam w terapii.
Kiedy,nie zauważyłam zmian,które deklarował zaczęłam być agresywna,docinać,kontrolować. Dostałam obsesji. Płakałam.żebrałam o uczucia,manipulowałam.On mówił,że ciągle mam rogala na ustach...że ma problem z bliskością...Mnie nie było...
Ale wiesz Wielokropku?  Dobrze,że pozwoliłam mu wrócić. Przynajmniej jego zachowanie obdarło mnie z chorych nadziei.

Tak, tak, tak. Dobrze, że spróbowałyśmy. Nie mamy sobie nic do zarzucenia. Podjęłyśmy nierówną walkę i nigdy same sobie nie zarzucimy, że machnęłyśmy ręką na coś co mogło mieć szansę. Grunt, żeby nie powracać ciągle do punktu wyjścia. Sprawdzone, zweryfikowane negatywnie, podwójna kontrola jakości wykazała usterki - odrzut.

9 167

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Lukrecjo pod Twoim dachem z tą.. to...
O matko! To paskudne. Jak tak można? Nie no.

9 168

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej, pomóżcie, szukam pomocy, bo już nie daję rady...
Mam za sobą nieprzespaną noc, nawet nie zmrużyłam oka. Koniec przyszedł tak nagle, jestem w totalnym szoku, nic nie wskazywało na to, że mnie to spotka, że to się tak skończy...
Niczego i nigdy nie będę już w życiu pewna...
Pomóżcie, powiedzcie, jak radzić sobie z bólem, kiedy to przestanie boleć? Co zrobić, aby bolało mniej? Jak strasznie boli...
Łzy normalnie lecą mi po twarzy... pomóżcie...
Pozdrawiam wszystkich, którzy umarli z miłości

9 169 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-03-06 13:21:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
czarno_niebieska_27 napisał/a:

(...)Pomóżcie, powiedzcie, jak radzić sobie z bólem, kiedy to przestanie boleć? Co zrobić, aby bolało mniej? Jak strasznie boli...
Łzy normalnie lecą mi po twarzy... pomóżcie...(...)

Płacz, płacz, płacz.
To najlepsze w tej fazie lekarstwo.

Pisanie, tego co w głowie i w sercu, też przynosi ulgę. Pisz.

9 170

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki za odpowiedź... miło mi, że odpisałaś.
Płaczę bez przerwy, nawet jak siedzę w pracy, jak idę ulicą, cokolwiek robię, łzy lecą mi strumieniami po twarzy...
Wyglądam jak upiór, cała się trzęsę bez przerwy, ręce mam lodowate...
Mam 27 lat, trochę już przeżyłam w życiu, różne rzeczy widziałam, i nie sądziłam, że jeszcze tak się zaangażuję.
Mówisz, żeby płakać, więc płaczę... jestem totalnie bezsilna, nic innego nie mogę robić i nie robię, tylko płaczę...
Nie wiem, czemu mnie to spotkało, dlaczego akurat ja... jest mi tak źle.
Spotkałam kogoś wyjątkowego, poczułam taką bliskość, takie bezpieczeństwo... i już tego nie ma. Nagle, i po wszystkim...
To najgorszy ból na świecie.
Pomóżcie, jak sobie radzić, jak nie oszaleć z bólu?
Pozdrawiam Was

9 171

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
czarno_niebieska_27 napisał/a:

Dzięki za odpowiedź... miło mi, że odpisałaś.
Płaczę bez przerwy, nawet jak siedzę w pracy, jak idę ulicą, cokolwiek robię, łzy lecą mi strumieniami po twarzy...
Wyglądam jak upiór, cała się trzęsę bez przerwy, ręce mam lodowate...
(...)
To najgorszy ból na świecie.
Pomóżcie, jak sobie radzić, jak nie oszaleć z bólu?
Pozdrawiam Was

Odpłacz, odsmutkuj. Takie "nieradzenie sobie" jest najlepszym sposobem poradzenia sobie. Przeżywasz teraz żałobę. Żałobę po stracie (o jej etapach możesz poczytać w internecie). Żałobę tym bardziej trudną, że nastąpiła ona niespodziewanie. Jak troszkę "odpłaczesz" możesz zajrzeć i poszukać pod tym smutkiem i rozpaczą innego jeszcze uczucia. I postąpić zgodnie z nim.

9 172

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Po tych gorszych dniach przychodzą te dobre smile wczoraj i dziś to te dobre smile owszem irytują mnie w pracy ale co tam nie będę walczyć z wiatrakami, zamykam się w swoim pokoju i mam spokój. Pogoda cudna może to ona jest powodem dobrego humoru smile

czarno_niebieska_27 przykro mi że i Ciebie dopadło to uczucie. Płacz, poczytaj to forum bo kobiety tu piszące są naprawdę mądre i dobrze radzą, pocieszają i są super!

9 173

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki za pomoc, drogie Netkobiety...
Wiem, że to strata, wiem, że to żałoba, nawet to nie dzieje się pierwszy raz... mam już sporo bolesnych doświadczeń. A jednak boli za każdym razem gorzej. Zaufałam po raz pierwszy od dawna, miałam takie ogromne nadzieje... i już po wszystkim...
W ciągu jednego tygodnia czułam się najszczęśliwsza na świecie, a dwa dni później już umierałam i umieram dalej.
Czuję się tak nieszczęśliwa, ale to chyba los po prostu sprawił, że znowu mi się nie udało. Mam ogromny żal, sama nie wiem do kogo, chyba właśnie do losu. To było coś tak pięknego, magicznego, wyjątkowego, niepowtarzalnego... ale skończyło się w imię sama nie wiem czego, chyba próby przywrócenia miłości życia. Nie mojej.
Wybaczcie, że narzekam... nie mogę usiąść nawet na chwilę w jednym miejscu, zaraz mnie dopada...
Mam ochotę wysyłać miliony smsów, dzwonić, nawet jechać pod jego dom, sama nie wiem po co, bo już po wszystkim i nic nie zmieni jego decyzji...
Jestem na tak strasznie przegranej pozycji, że aż mi siebie żal...

9 174

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pomóżcie coś, doradźcie... dzisiaj jest pierwszy dzień po końcu, pierwsza noc już za mną ale nie zmrużyłam oka...
Cały czas walczę, żeby już nie wysyłac ani jednego smsa... Poczytałam tu trochę i chyba macie rację, że to jest najgorsze co można zrobić, wysyłac eski...
Jak się domyślacie, wrócił do byłej, która przedtem odeszła do innego... A teraz ja sama ustawiłam się w takiej sytuacji, że czekam... Bo myślę, że skoro raz odeszła do innego to odejdzie znowu...
Doradźcie, co robić, jak sobie radzić z bólem, to było takie niespodziewane, jak grom z jasnego nieba, ja już nie żyję...

9 175

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana czarno_niebieska.
Bardzo Ci współczuję...

Spróbuj rozbudzić w sobie złość na niego.Wyrzuć wspólne pamiątki,zdjęcia.
Mnie bardzo pomogło czytanie tego forum i lektur, które przesłała mi jedna z dziewczyn.
/zawsze miałam popiepszone związki. /zawsze za bardzo sie starałam...teraz zrozumiałam,że zawsze to ja sobie takich dupków wybierałam...

9 176

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Współczuję także.
Swoje trzeba odchorować niestety, nie ma na to rady. Musisz tylko starać się odizolować i olać krzywdziciela, zero kontaktu. Im dalej tym lepiej.
Dasz radę. Co nas nie zabije to nas wzmocni.

9 177

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziękuję za słowa otuchy...
Ból jest straszny, dosłownie ciężko mi się oddycha, łzy lecą same...
To wydawało się tak wyjątkowe, tak inne od wszystkiego, a teraz już tego nie ma.
Jak się z tym pogodzić? Kiedy mi to przejdzie? W nocy nie śpię ani przez chwilę...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie

9 178

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Może melise sobie kup,albo jakiś lek na spanie.
Masz jakąś przyjaciółkę?
Pisz i czytaj.

9 179

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cisza w naszym wątku...
A ja się boję,bo jutro mielibyśmy 5 rocznicę...

9 180

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Lukrecjo-na pewno wrócisz myślami do tego co było. Ale mam nadzieję i życzę Ci z całego serca, że zrobisz to z ogromnym dystansem, jakoś na zimno....Nie ma co wracać zwyczajnie do tego co było, bo po co się cofać?! Nic już tym Kochana moja nie zmienisz. Przytulam

9 181

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

minęło pół roku jak jestem sama i wcale nie jest lepiej...
nie radzę sobie z tym, że on wybrał inną...
że ona owinęła go wokół palca.. a ten powtarza za nią jak papuga jakby nie miał własnego rozumu.
Dzisiaj sytuacja - córa pisze do taty smsa a dostaje odpowiedź - że tato zapomniał do pracy telefonu, nie ma jak odpisać i jak wróci to się odezwie - pani wysiliła się na odpisanie.
Napisałam do niej że nie życzę sobie, żeby czytała korespondencję mojej córki do taty. To ten jeszczeniestety mój mąż - kogucik zaraz odpisał, żebym sobie darowała takie smsy. Adwokat się znalazł. JA pośrednika nie potrzebuję. Napisałam mu tylko - żal mi ciebie piesku na smyczy.
Kiedy to się skończy. chcę chronić dzieci, bo one są małe, ale jak?
niech się k.. z kim chce i da nam wreszcie święty spokój. ale nie- on teraz zgrywa taaakiego kochanego tatkę, że szok. Już od córki usłyszałam - "co w tym złego, że tatko się wyprowadził. Najbardziej żałował mnie, braciszka trochę a ciebie wogóle" Ona nie widzi nic złego w jego postępowaniu.

9 182

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Klopsiku,dzieci kochają pomimo wszystko.
Moja córka nie widziała taty pół roku (ma 7 lat).
Płakała za nim,a ja zalewałam się wyrzutami sumienia,bo to ja skończyłam ten związek.
On pracuje za granicą. Ma już nową rodzine i wiem,że zjeżdża,ale do małej nie wstąpi...
Co mam jej powiedzieć? nie płacz,bo on nie jest ciebie wart? bo pije,bierze narkotyki...
Ogląda jego zdjęcia,drze je w płaczu,to znów modli się do Boga,żeby tatuś po nią przyszedł...

Jak w końcu przyjdzie to bez zapowiedzi..ale już nic nie mówie,żeby tylko miał z nią kontakt.
Zanim poznał swoja partnerkę,było inaczej.
Ona zrobiła wszystko,żeby się mojej córki pozbyć. Mają syna. Cel osiągnęła,a on jak dupek ostatni swojego zdania nie ma.

Serce mi pęka,jak moja mała żebrze o miłość od ojca,który pije,ćpa...ale dla niej jest najkochańszy na świecie-a ja ją z błędu nie wyprowadzam. Nie chcę robić jej krzywdy,a jak urośnie sama zrozumie...

9 183

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nasze odczucia nie mogą być odczuciami naszych dzieci. Rodziców kocha się miłością bezwarunkową. Mogą ćpać, pić ale nie ma to nic wspólnego z miłością do nich.

Moje dzieci zostały przez swojego ojca opuszczone. Starszy syn pierwszy raz doświadczył tego w szpitalu. To ojciec powinien go myć i pomóc przy stawianiu pierwszych kroków. Ojciec w pracy opowiadał jak syn jest zagipsowany ( a nie był) i jak go pielęgnuje - żenada.
Kolejny raz zawiódł w Święta. Nie było prezentów, nie było życzeń. Wczoraj również nie było życzeń urodzinowych. Syn czekał ...... i przeżył kolejne rozczarowanie.  Wiem, że przeżywa to odrzucenie/zapomnienie i wiem, że na każde jego zawołanie spotka się z nim. Czy mogę mieć mu to za złe ? Czy można mieć za złe, że dziecko pragnie akceptacji i miłości rodzica ?

Doświadczałam tego na sobie. Kiedy rodzice rozwiedli się bardzo czekałam na odwiedziny ojca. Dawały mi one dowód na jego miłość i pamięć o mnie. Czułam się dla niego ważna, czułam się kochana. Chciałabym, by moje dzieci także miały takie odczucia.

9 184

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny - czy tego naprawdę nie da się zastąpić? Czy ten beznadziejny tatuś ma prawo krzywdzić nasze dzieci - zapominajac o świętach, urodzinach, telefonach, wizytach... a my musimy na to patrzeć i mowić, że je kocha - aby nie zachwiać rózwnowagi?
Czy na tą krzywdę mamy odpowiedać miłością i toleracją?
Walczyc każdego dnia, opiekować się, matwić o wychowanie, finanse, kto odbierze z przedszkola, szkoły... a później usłyszeć że tatus jest fajniejszy.
Dlaczego? Czy doczekamy się tego, że dziecko zrozumie, czy zawsze będziemy skazane patrzec na to, że temu "tatusiowi" zaniedbania, rzadkie wizyty i nierozgarniecie uchodi na sucho... w imie naszej miłości do dziecka?
Wkurza mnie to...

9 185

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ci faceci nie zasługują na miano taty - co najwyżej ojcami mogą się nazywać bo materiał genetyczny przekazali. Tato to wychowuje, jest w domu, trzyma wspólny front z mamą.
A mój pajac myśli, że jak przyjdzie na dwie godzinki, pouśmiecha się, poudaje jak jest super i napisze smska to sprawa załatwiona. Jak ja go za to nienawidzę. Zachowuje się jakby nie miał własnego rozumu. Lafirynda owinęła go sobie- gra a on tańczy w podskokach. Nawciskała mu mądrości, ciągnie od niego kasę a ten łyka jak pelikan.
Strasznie mnie to wkurza. mam tyle złości o to w sobie, że chyba zrobię sobie laleczkę wudu z jego podobizną:)
I właśnie - jemu uchodzi to wszystko na sucho. "nie rozumiem co ty ode mnie jeszcze chcesz? " - jak to słyszę to mam ochotę sprzedać liścia między oczy.

9 186 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-03-08 16:44:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja mimo mojego zdołowania życzę Wam.....
.....z okazji Dnia Kobiet......
dużo radości, pogody ducha i wewnętrznego spokoju.....to jest najważniejsze, by przetrwać to co nas "boli".

9 187

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzien sie jeszcze nie skończył,ale myślę,że on już się nie odezwie,co odczuwam z ulgą.

Ale mimo to mam takie przelotne myśli...naprawdę się nie odezwie? to gra,czy naprawdę odpuścił? a może rzeczywiście jest ostatnią łajzą i pociesza się w ramionach innej? jak może zapomnieć...mnie się nie zapomina!

Ale już zdaję sobie sprawę,że to moje myślenie jest chore. To oznaka współuzależnienia. Mam jednak władzę nad sobą na tyle,że jak myśli o nim idą w tym kierunku,to je kopię w dupsko i mówię-won!

A dzień jak co dzień. Kilka miłych życzeń i kwiatka dostałam.
A to,że rocznica...chciałabym móc cofnąć czas i wtedy 5 lat temu uciec gdzie pieprz rośnie.

Liwia coś Cię zdołowało,czy tak w ogóle?

9 188 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-03-08 21:57:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Lukrecjo- taki dzień jakiś mnie dopadł, choć w pracy miło, bo nawet od 2 chłopców kwiatki na dzień kobitek dostała smile , same też małe święto przy jabłeczniku sobie urządziłyśmy. Tak na prawdę dolina dopadła mnie jakaś w nocy - bo mój znów kursuje, przynajmniej 3 razy w tygodniu. Rano ja wstaję do pracy, a mężuś śpi. Rękawów sobie nie powyrywa (mimo, że działalność rozpoczął) a na mojej głowie jak zwykle wszystko. Potem wściekam się na niego, bo zajmuje się tym, co w danej chwili mu odpowiada, bo nie myśli, że mogę być zmęczona, że może choć ciut mógłby w niektórych czynnościach czasem mnie odciążyć.....nawet mam wrażenie, że przyjmuje wszystko na zasadzie "tak musi być i koniec".

Mam czasem myśli jak Ty Kochana-gdybym mogła cofnąć czas, zmienić przeszłość-ale te myśli dopadają mnie już rzadko-tylko, gdy on znów zawodzi, a tak usilnie staram się pracować nad sobą.
A Tobie nie dziwię się , że "przelotnie" myślisz, bo my durne kzb tak mamy, jakaś cicha nadzieja, myślenie a dlaczego? a po co? i się wkręcamy same...niepotrzebnie zaprzątając sobie głowę. Ale widocznie tak musi być, bo taka  jest widocznie "procedura" zdrowienia i mam nadzieję, że w końcu nadejdzie ten dzień, kiedy będziemy "wolne psychicznie". Ściskam Cię mocno smile

9 189

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kobiety najlepszego w naszym dniu ! smile u mnie dzis naprawde miło 2 kwiatki, czekoladki i najwazniejsze dobry humor smile

Wczoraj przeprowadziłam ostateczną rozmowę z Nim w końcu powiedział coś poza nie wiem i jakoś tak mi lżej, próbował oczywiście jeszcze delikatnych manipulacji ale powiedziałm że to juz nie moja sprawa a on uparcie "ale żebys wiedziała", ale mnie to nie dotyczy.

Wiem że jeszcze napewno przyjdzie gorsze samopczucie ale wierze że coraz mniej smile chcę byc szczęśliwa i tak będzie

9 190

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dzisiaj dostałam miłe życzenia - podzielę się z wami:
dzisiaj Dzień Kobiet więc cycki w górę i  z twarzy zrzucamy gradową chmurę. Niech żyje cellulit i kurze łapki, bo i tak jesteśmy zaje... babki smile
no właśnie wszystkiego Naj.
Dzisiaj jmąż przyjechał do dzieci prosto ze swojej nowej pracy - ale miły. Chyba ona coś mu nawija jak to trzeba być dobrym dla dzieci.
Ja ze swojej strony wysmarowałam dosadnego maila- może po nim spłynęło, ale parę słów prawdy nie zaszkodzi.
Od razu prezenciki dla dzieci - no cud miód.
Jak chce to jeszcze niedługo jak dojrzeję i mu dzieci dam tam a tu zamknę drzwi, Powinnam zrobić to już dawno, ale miękka jestem.
A ja kosmetyczka, kino, ploteczki z przyjaciółkami.
Ale fajnie pomarzyć...

9 191

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Też dostałam takiego sms i od razu cycki w górę!

A ja tam chciałabym,żeby on małą się interesował i ta jego żeby zamiast mu odradzać w końcu wbiła sobie w ten solarny łep,że to jego dziecko i go potrzebuje...

9 192

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dobija się do mojej komórki.Jest zablokowany...więc tylko mam komunikat,że został odrzucony...

Dziwnie mi jakoś...
Chyba mi go brakuje...
Boże chroń mnie przed samą sobą!

9 193

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja dostałam kwiatka i nie przyjęłam po wczorajszym udowodnieniu braku szacunku i wszytskich uczuć.

9 194

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wczoraj dzwoniłam do męża ( nie po życzenia smile ale dostałam je) w sprawie alimentów. Jego głos nie robi już na mnie wrażenia. Właściwie to nawet przyprawia o lekki uśmiech i gotowość do odpierania ataków. Świadoma jestem jego postawy, charakteru. Nie jest mi przez to łatwiej. Wiem, że nie porusza go brak pieniędzy na jedzenie czy opłaty. Świadoma jestem tego, że ma to gdzieś. Oczywiście to boli ....
Rozmowa odbyła się w atmosferze jego zdziwienia i pretensji. Dziwił się, ze były urodziny syna, dziwił się, ze nie mam pieniędzy ( na utrzymanie synów). Alimenty ? on przecież nie ma pieniędzy, bo zaczyna dopiero prowadzenie biznesu ( zaczął w listopadzie a jest marzec,  od listopada mi nie płaci). Z tonu również wynikało, ze jest szczerze oburzony upomnieniem się o alimenty. Zaległe ? nawet o nich nie wspomniałam.
Jego zdaniem moje są długi i obowiązek utrzymania dzieci a cala reszta jest jego.
Jeszcze w dniu wyrzucenia go z domu i życia, był miły, rodzinny. Kiedy we wrześniu chciał wrócić mówił wiele o dzieciach, szczególnie o młodszym synu ( wiedział, że to moje "oczko w głowie") Mówił o miłości, rodzinie, radości dzieci na wspólne życie. Nie był zadowolony z obecnego życia, mówił o tęsknocie. Dzisiaj jest pełen niechęci, wręcz odrażający. Dzieci ? nie istnieją dla niego. To jest jego prawdziwa twarz, twarz okrutnego egoisty.
W nowym związku już się zadomowił. Jego partnerka otworzyła na siebie działalność gospodarczą i czeka.......czeka na te miliony zarobione przez niego. Ma też na sobie dwa kredyty zaciągnięte na zakup mieszkania i jego wykończenie . Przyglądam się temu z boku z podziwem - podziwiam jej odwagę. Cała odpowiedzialność jest na niej. Za każdą zarobioną ale i straconą złotówkę to ona ponosi odpowiedzialność. Znam zakończenie tej historii. Wiele tragicznych końców firm zaliczałam ( on zaliczał a ja przy okazji jako jego żona ). Całymi latami przedstawiał wizje wspaniałego życia........cieszę się, ze to już nie ja liczę na te zarobione przez niego miliony. Cieszę się ze swojego "przebudzenia" smile.

9 195

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Wczoraj dzwoniłam do męża ( nie po życzenia smile ale dostałam je) w sprawie alimentów. Jego głos nie robi już na mnie wrażenia. Właściwie to nawet przyprawia o lekki uśmiech i gotowość do odpierania ataków. Świadoma jestem jego postawy, charakteru. Nie jest mi przez to łatwiej. Wiem, że nie porusza go brak pieniędzy na jedzenie czy opłaty. Świadoma jestem tego, że ma to gdzieś. Oczywiście to boli ....
Rozmowa odbyła się w atmosferze jego zdziwienia i pretensji. Dziwił się, ze były urodziny syna, dziwił się, ze nie mam pieniędzy ( na utrzymanie synów). Alimenty ? on przecież nie ma pieniędzy, bo zaczyna dopiero prowadzenie biznesu ( zaczął w listopadzie a jest marzec,  od listopada mi nie płaci). Z tonu również wynikało, ze jest szczerze oburzony upomnieniem się o alimenty. Zaległe ? nawet o nich nie wspomniałam.
Jego zdaniem moje są długi i obowiązek utrzymania dzieci a cala reszta jest jego.
Jeszcze w dniu wyrzucenia go z domu i życia, był miły, rodzinny. Kiedy we wrześniu chciał wrócić mówił wiele o dzieciach, szczególnie o młodszym synu ( wiedział, że to moje "oczko w głowie") Mówił o miłości, rodzinie, radości dzieci na wspólne życie. Nie był zadowolony z obecnego życia, mówił o tęsknocie. Dzisiaj jest pełen niechęci, wręcz odrażający. Dzieci ? nie istnieją dla niego. To jest jego prawdziwa twarz, twarz okrutnego egoisty.
W nowym związku już się zadomowił. Jego partnerka otworzyła na siebie działalność gospodarczą i czeka.......czeka na te miliony zarobione przez niego. Ma też na sobie dwa kredyty zaciągnięte na zakup mieszkania i jego wykończenie . Przyglądam się temu z boku z podziwem - podziwiam jej odwagę. Cała odpowiedzialność jest na niej. Za każdą zarobioną ale i straconą złotówkę to ona ponosi odpowiedzialność. Znam zakończenie tej historii. Wiele tragicznych końców firm zaliczałam ( on zaliczał a ja przy okazji jako jego żona ). Całymi latami przedstawiał wizje wspaniałego życia........cieszę się, ze to już nie ja liczę na te zarobione przez niego miliony. Cieszę się ze swojego "przebudzenia" smile.

Dlaczego nie założysz sprawy o alimenty? Przecież to nic nie kosztuje,a Ty będziesz miała spokój i pewne pieniądze,bo jak nie będzie płacił to do komornika i już.
Alimenty to obowiązek,a niepłacenie ich w naszym kraju jest przestępstwem-wiem to z autopsji.

A swoją drogą i ja czekam na prawdziwe oblicze eksa.
Nie wierzę w głupie gadanie,że on zaciągnął kredyt i on sam go spłaci.
Dzwoni,tel. go odrzuca.
Obawiam się,że tu przyjedzie...i wiem,że to będzie bolało...

9 196

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Dlaczego nie założysz sprawy o alimenty? Przecież to nic nie kosztuje,a Ty będziesz miała spokój i pewne pieniądze,bo jak nie będzie płacił to do komornika i już.
Alimenty to obowiązek,a niepłacenie ich w naszym kraju jest przestępstwem-wiem to z autopsji.

l_ukrecjo sama sprawa alimentacyjna nie gwarantuje płacenia alimentów. Od "ukrywającego się" komornik nic nie ściągnie.
Mój małżonek od wielu lat nie wykazuje zarobków, biznesów. Rozważam różne opcje, łącznie ze zgłoszeniem go do prokuratury.

Komornik udaje się do alimenciarza ( trzeba podać mu adres) a ten oświadcza ( nieprawdę), że nie pracuje. Komornik też może taką wersje potwierdzić w ZUS-ie ( praca jest na czarno, lub wspólnikiem jest nieujawniającym się ). Kolejna czynność komornika to zaświadczenie o nieściągalności takowego alimenciarza. W papierach wszystko gra a kobieta jak nie dostawała alimentów tak nie dostaje. Taki dokument jedynie umożliwia nam pobieranie pieniędzy z FA.
No właśnie, alimenty powinny być traktowane jako OBOWIĄZEK płacenia na dzieci i powinno być przestępstwem niepłacenie ich......powinno !

l_ukrecja napisał/a:

A swoją drogą i ja czekam na prawdziwe oblicze eksa.
Nie wierzę w głupie gadanie,że on zaciągnął kredyt i on sam go spłaci.
Dzwoni,tel. go odrzuca.
Obawiam się,że tu przyjedzie...i wiem,że to będzie bolało...

l_ukrecjo Ty znasz prawdziwe oblicze eksa. To z powodu jego cech charakteru nie chcesz z nim być i dzielnie sie bronisz przed zapomnieniem, wybaczeniem. Jeszcze nadal walczysz ze sobą. Boisz sie spotkania....rozumiem....boisz się, ze ulegniesz miłym słowom, zawodzeniom, łkaniu. Ale Ty już wiesz, ze to gra, teatr i za chwilę znowu będzie ON, w prawdziwym wydaniu.

Kiedy mój mąż łkał bym go przyjęła, patrzyłam na niego z politowaniem. Nie dla tego, że źle odgrywał rolę, nie, był w niej świetny. Kiedy źle mówił o nowej partnerce wzbudzał we mnie obrzydzenie. Całą jego wizytę potraktowałam jako.... hmmmm...próba sprawdzenia czy jeszcze na mnie ma wpływ, próba kontynuacji okrutnego planu czy taka sztuka dla sztuki.
Jestem świadoma,że JA naiwniaczka umarłam, żyję JA, trzeźwo go postrzegająca i wyłapująca wszystkie kłamliwe słowa i zachowania niezgodne z jego charakterem. Dzisiaj widzę wyraźnie jak manipuluje słowem, gestem. Dopiero dzisiaj mogę powiedzieć , że znam go, znam go na wylot. Wiem co znaczy zatrzymanie się po jakimś słowie, chrząknięcie. Dzisiaj to aż "kłuje" mnie w uszy.
  Jestem też świadoma, ze On rycerz na białym koniu nigdy nie istniał, istnieje ON z wadami charakteru. Arogancja i egoizm jest tylko przykryte uśmiechem i miłym słowem. przykrywa to kiedy ma taką potrzebę. Mnie już nie musi "mamić". Wie, że mnie się już nie da " mamić "

9 197

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Horoskop z wp.pl
Strzelec
Będzie Cię zastanawiać dlaczego jakiś czas temu mężczyzna Ci bliski zerwał z Tobą znajomość. Nie było ku temu przecież specjalnych powodów. Teraz ta zagadka sprzed kilku miesięcy się wyjaśni. Przygotuj się więc na spore zaskoczenie, a wręcz szok z którego trudno Ci będzie się otrząsnąć. ..

i jak tu nie wierzyć w horoskopy ??? big_smile

9 198

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio a dlaczego nie korzystać z FA?
Ojciec mojej małej pracuje za granicą. Założył rodzinę tu na miejscu i przestał płacić. Załatwiłam z komornikiem i otrzymałam z FA. Ale też przez rok walczyłam o spłatę zadłużenia. Polski komornik rozłożył ręce,ale ja dotarłam z pomocą polskich władz do niemieckiego komornika i spłatę otrzymałam.

Zrobili ze mnie idiotke (ona i ojciec dziecka),mówiąc z miesiąca na miesiąc,żebym nic nie robiła,że mnie spłacą,bo teraz ich synek jest chory. Całe miasto o tym mówiło,mały zachorował na sepsę i razem z córeczką modliłyśmy się o zdrowie jej braciszka...
Niestety mały wyzdrowiał,a kasy zero. Czekałam 4 miesiące. Do małej palant nawet nie zadzwonił.
Pomyślałam o nie,tak nie będzie,nie pozwole sie tak traktować,traktować mojego dziecka. Choć uprzedzałam ich,że składam dokumenty do władz niemieckich oni wyzywali mnie tylko,że jestem zachłanna...A ja głupia chciałam im kosztów zaoszczędzić,chciałam sie dogadać. Nie dało się.
Mam satysfakcję. Wiem,że przez to,że niemiecki komornik wszedł mu na pensję mieli krucho,ale ja też miałam. Poza tym ten gość ma dwoje,a nie jedno dziecko...

A najlepsze jest to,że w czasie kiedy Niemcy sadzili go,w Polsce założył mi sprawe o zmniejszenie alimentów i wygrał-i tego nie da się skomentować.
On zarabia ok 6000 zł,alimenty z 700 na 600zł mi obniżyła.

9 199 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-03-09 20:55:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Będę korzystać z FA i z każdej innej możliwości.
Niestety mój, oooo przepraszam już nie mój smile  mąż a raczej jeszczemąż niestety nigdzie nie pracuje. Prowadzi firmę, w której jest "cichym" wspólnikiem i działalność gospodarczą zarejestrowaną na nią ( na konkubinę). On zarządza firmami a odpowiedzialności zero. Umie się facet urządzić ! Jeśli zaczną się kłopoty, on za nic nie będzie odpowiadał.  Za długi odpowiadać będą osoby, które nie podejmowały decyzji. Długów się nie spodziewają. Słyszeli oni jakie "złote" interesy robił i robić będzie. Nawet wkłada w to wiele swojego czasu, energii. Jego starania wyglądają tak autentycznie i słowa brzmią wiarygodnie.... do czasu. Potem już z górki. Zaległe płatności za towary, ZUS-y, US, rachunki duże i te całkiem małe.
To nie jest przepowiednia czy moje życzenie ( daleka jestem od takich życzeń). Przerabiałam to na sobie przez wiele lat. M twierdził, ze jego winy w upadku firm nie było. Dawałam wiarę, inni też. Teraz też dają mu wiarę i za tą wiarę przyjdzie im słono płacić sad
Uważam, ze polskie prawo toleruje nie płacenie alimentów. Powinny być surowe kary dla "zapominających" o obowiązku utrzymywania dzieci. Nie mam pojęcia jak jest w innych krajach ale wydaje mi się, że w USA tym "zapominającym" zabierają prawo jazdy. W innych krajach samotne matki maja też moc ulg i wyższe zarobki.

l_ukrecjo wiele przeżyłaś złego. Podziwiam Twoją determinacje, walkę i Twoją mądrość, siłę i przyznam Ci się, ze zazdroszczę Ci tej siły.

9 200

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pewnie wszystkie już śpicie.....

Ale muszę napisać ten monolog, bo muszę wygadać się, eksploduję.....

Mam żal do życia, do niego i do siebie. Jestem w życiu szczęśliwa tylko chwilami. Zatraciłam siebie, przestałam dążyć do celów, które kiedyś osiągałam jeden po drugim (choć nigdy łatwo nie było). Czuję się w wieku 33 lat jak jakieś wraczysko emocjonalne. Dziecko śpi, a ja co? Obejrzałam film na "jedynce", pośmiałam się, pozazdrościłam Bridget i wsiadłam w auto "w pogoni za rozumem" na pewno nie! Pojechałam zobaczyć, gdzie on jest......nie ma go tam, gdzie myślałam, gdzie niby miał być a potem gdzieś kogoś zawieźć....Telefonu nie odbiera, potem włącza się poczta. Wiem-nie powinnam tego rozbić, wiem!
Kolejny wieczór siedzę sama....odbija mi się już moim życiem, jestem zmęczona czekaniem na niego, jestem zła sama na siebie, bo nie jestem dobrą żoną-bo gdybym taką była, byłby teraz pewnie tu, obok....bo może jestem zbyt konserwatywna i nie potrafię być spontaniczna, bo może za dużo go "ustawiam", za wiele wymagam.....A on-pracuje-handlując, wieczorem wybywa-niby w interesach, niby z psem, niby mechanik-nawet popołudnia są takie. Potem wraca w nocy, siedzi przed tv...a rano śpi jakby była północ.
Czuję już bezradność. Może łatwiej byłoby mi, jakby wyszło, że kogoś ma?! Nie wiem. Czarna rozpacz też z pewnością by była, ale może wtedy bym otrząsnęła się na poważnie. Czy na tym świecie są same dupki, manipulanci, egoiści?!
Czuję się całkowicie zagubiona w tym co mam, nie mam poczucia bezpieczeństwa, nie mam poczucia, że zawsze mogę na niego liczyć-na własnego męża, że nie ma mnie kto wesprzeć w trudnych chwilach, nic właściwie nie mam-prócz ukochanej córki.
Czasem myślę, że widocznie zasłużyłam sobie na to wszystko. Może kiedyś w innym życiu zrobiłam coś, za co teraz płacę.
Jak można-wyjechać nie wiadomo dokąd, nie martwiąc się o to co jest w domu, o mnie, o dziecko, o rodzinę?! Czy on mając 50 lat też będzie wiódł taki żywot?! Czy zawsze dla niego nikt oprócz niego samego ktokolwiek będzie się w życiu liczył?!
Może ja jestem zbyt wymagająca, a on sprostać temu nie potrafi. Z drugiej strony nic innego oprócz aut i piłki dla niego nie istnieje. Bywają przebłyski, że zachowuje się jak mąż, ojciec, ale to tylko przebłyski.....nawet nie wie ile za jakie rachunki płacimy. Czasem myślę, że on wcale mnie nie kocha (już rzadko w ogóle o tym mówi, rzadko nawet chce sypiać ze mną)....może po prostu wcale nie pasujemy do siebie. Może jest tu tylko z wygody-bo pracuję, bo dbam o wszystko, bo kupuję to i tamto, gdy on "swoje" odkłada na interes.
Nie mam już przepisu na własne życie. Pomysły zostały wyczerpane, limit mnie samej się wyczerpuje. Tylko siąść i ryczeć i nic więcej.

9 201 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-03-10 00:31:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zacytuję tylko najbardziej charakterystyczne Twoje zdania:

Liwia napisał/a:

(...)Zatraciłam siebie, przestałam dążyć do celów, które kiedyś osiągałam jeden po drugim (choć nigdy łatwo nie było). (...)
Pojechałam zobaczyć, gdzie on jest......(...)

Telefonu nie odbiera, potem włącza się poczta. (...)

jestem zmęczona czekaniem na niego, jestem zła sama na siebie, bo nie jestem dobrą żoną-bo gdybym taką była, byłby teraz pewnie tu, obok....bo może jestem zbyt konserwatywna i nie potrafię być spontaniczna, bo może za dużo go "ustawiam", za wiele wymagam.....(...)

Nie mam już przepisu na własne życie. Pomysły zostały wyczerpane, limit mnie samej się wyczerpuje. Tylko siąść i ryczeć i nic więcej.

Powtórzę to, co kilkakrotnie już napisałam i w tym wątku, i w Twoim: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=4927
Od dawna już nie ma was. Was razem.
Od dawna każde z was żyje osobno.
Ty jednak, z uporem godnym lepszej sprawy, nie zauważasz rzeczywistości.
Podjęłaś decyzję, by ciągle się łudzić, by trwać w zawieszeniu. Ukrywasz sama przed sobą swe uczucia; by nie wypłynęły one na wierzch, zużywasz mnóstwo siły. Stąd twoja bezsilność i bezradność.

***
I jeszcze jedno.
Też już to kiedyś napisałam Tobie. Skończ z tymi "powinnościami", nie ma sensu ich przywoływanie; one tylko sprawiają, że czujesz się gorzej.

9 202

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Widzę rzeczywistość Wielokropku. Widzę. Zaczęłam pracować nad sobą i to bardzo, ale wiesz, że przychodzi taki czas , że nie ma się siły na własne myśli i na własne życie. Sinusoida jak widzisz wciąż jednak panuje w moich emocjach. Łudzenie się-też występuje, raz ogromne, raz nikłe, a raz zerowe.
Energia-tak, tracona na walkę z wiatrakami. W pracy tryskam humorem, choć zmęczona jestem, ale zawsze pozytywna i dająca ile wlezie. A w domu - stres, krzyk na niego, czepianie się o pierdoły (choć sama juz nie wiem czy to pierdoły czy nie), brak chęci do czegokolwiek i zmęczenie, nawet brak cierpliwości chwilami do własnego dziecka.
Zgubiłam się i to bardzo!

9 203 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-03-10 00:54:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Widzisz rzeczywistość?
Śmiem wątpić. Gdybyś ją widziała, nie wsiadłabyś do samochodu, nie szukałabyś męża, nie dzwoniłabyś do niego, nie czekałabyś na niego, nie czepiałabyś się o pierdoły, nie krzyczałabyś, nie łudziłabyś się, nie traciłabyś energii na walkę z wiatrakami.


***
Tę samą energię, którą wydatkujesz na tworzenie i czepianie się ułudy, mogłabyś użyć do budowania swego szczęścia i bezpieczeństwa opartego na sobie, do budowania i zbudowania swej niezależności.

9 204

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I zimny prysznic się przydał!

Rzeczywistość widzę , ale robię co chcę robić w danym momencie, nie skupiając się na tym,że zwyczajnie źle postępuję. Tylko Wielokropku-jak pozbyć się tych natrętnych myśli, tego nakręcania się, tych nerwów, z których nawet spać nie mogę?! Jak to zrobić?

9 205

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przepraszam, nie zwróciłam należnej uwagi na to zdanie:

Liwia napisał/a:

(...)Ale muszę napisać ten monolog, bo muszę wygadać się, eksploduję.....(...)

Nie likwiduj tej energii, nie marnuj jej.

Wreszcie eksploduj.

To jest siła popychająca do działania.

9 206

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

I zimny prysznic się przydał!

Rzeczywistość widzę , ale robię co chcę robić w danym momencie, nie skupiając się na tym,że zwyczajnie źle postępuję. Tylko Wielokropku-jak pozbyć się tych natrętnych myśli, tego nakręcania się, tych nerwów, z których nawet spać nie mogę?! Jak to zrobić?

Ponieważ robisz to, co robisz, wiem, że na razie podjęłaś decyzję o łudzeniu się. Ja nie nabieram się już na Twoje gadanie/pisanie. To Twoje czyny świadczą o podjętej decyzji, nie słowa. Gadać/pisać można mnóstwo. Nie wartościuję Twojego zachowania "dobrze-źle". To nie ma sensu.

Jak pozbyć się natrętnych myśli?
Pozwolić im odpłynąć. Nie skupiać się na nich. Nie tworzyć, do pojawiającej się myśli, całej historyjki. Zająć się czymś innym.

9 207

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Eksplozja będzie jeszcze dziś rano, jak wróci do domu pieprzony egoista. Czuję, że on coś kombinuje i to z kimś!

9 208

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zająć się czymś innym-to też wiem, a robię co innego! Wciąż układanie "historyjek" towarzyszy moim myślom, to chore!
Nie dziwi mnie, że nie nabierasz się Wielokropku na moje gadanie, bo ja sama siebie oszukuję, a co dopiero Ciebie. Żenujące!

9 209

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Życzę powodzenia.

Jeśli coś jeszcze mogę doradzić, to może nie marnuj swej energii na awanturę. Skup się na działaniu. tongue




Spokojnej nocy.

9 210

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Będę korzystać z FA i z każdej innej możliwości.
Niestety mój, oooo przepraszam już nie mój smile  mąż a raczej jeszczemąż niestety nigdzie nie pracuje. Prowadzi firmę, w której jest "cichym" wspólnikiem i działalność gospodarczą zarejestrowaną na nią ( na konkubinę). On zarządza firmami a odpowiedzialności zero. Umie się facet urządzić ! Jeśli zaczną się kłopoty, on za nic nie będzie odpowiadał.  Za długi odpowiadać będą osoby, które nie podejmowały decyzji. Długów się nie spodziewają. Słyszeli oni jakie "złote" interesy robił i robić będzie. Nawet wkłada w to wiele swojego czasu, energii. Jego starania wyglądają tak autentycznie i słowa brzmią wiarygodnie.... do czasu. Potem już z górki. Zaległe płatności za towary, ZUS-y, US, rachunki duże i te całkiem małe.
To nie jest przepowiednia czy moje życzenie ( daleka jestem od takich życzeń). Przerabiałam to na sobie przez wiele lat. M twierdził, ze jego winy w upadku firm nie było. Dawałam wiarę, inni też. Teraz też dają mu wiarę i za tą wiarę przyjdzie im słono płacić sad
Uważam, ze polskie prawo toleruje nie płacenie alimentów. Powinny być surowe kary dla "zapominających" o obowiązku utrzymywania dzieci. Nie mam pojęcia jak jest w innych krajach ale wydaje mi się, że w USA tym "zapominającym" zabierają prawo jazdy. W innych krajach samotne matki maja też moc ulg i wyższe zarobki.

l_ukrecjo wiele przeżyłaś złego. Podziwiam Twoją determinacje, walkę i Twoją mądrość, siłę i przyznam Ci się, ze zazdroszczę Ci tej siły.

Dziękuję:)
Zofio nie ważne,ze on nie pracuje.Mam znajomego,który się rozwiódł (żona pije,totalna porażka) i na jedynej sprawie dostał rozwód i po 500zł alimentów-a dwoje dzieci zostało na utrzymaniu. I wyobraź sobie,ze ona nigdzie nie pracuje-ale sąd powiedział,jest pani zdrowa,proszę iść do pracy  i koniec dyskusji.

9 211

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie awantura. Nie mam tego na myśli. Ja od jakiegoś czasu jak ona"nawala" mówię co myślę i czuję, ale jego reakcja na to jest beznadziejna-zero konstruktywnej rozmowy, kolejne wyjście "bo ta rozmowa nie ma sensu" i stoję w miejscu.....

9 212

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio,
do zrobienia kroku naprzód nie jest Ci potrzebna konstruktywna rozmowa z mężem, tylko z sobą samą. Stoisz w miejscu, bo tego chcesz. Męża używasz jako zasłony dymnej.

9 213

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak. Ciężko mi to nadal wychodzi-rozmowa sama ze sobą. Próbuję, ale jak widać staję na niczym.

Dzięki Wielokropku. Jego nadal nie ma. Nałykałam się ziołowych świństw na nerwy i położę się...

9 214

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja jakoś dziwnie. Przez to,że chciał usilnie do mnie dzwonić,znowu zaczęłam myśleć...
A może on się zgubił?
Moze teraz w końcu zrozumiał i będziemy żyć długo i szczęśliwie?
Tak bardzo chciałabym się do niego przytulić!


Wiem,wiem to chore.
Te przytulanie też chore było...
I szans ze 100 było i łudzenie się,że tym razem zrozumiał...
I te nadzieje...

Czytałam sobie swoje notatki. Stare sprzed 4 lat...
Boże dziewczyny ja nie wierzyłam w to co czytałam...
Było o tym,że nie chciał się przeprowadzić do mnie,bo nie czuł się gotów,bo dojazdy do pracy go męczyły,bo bał się naszych kłótni..(!).
Miałam wtedy remont mieszkania. W ogóle go to nie interesowało...był jakiś obcy,zły,że go namawiam,żeby się tu przeniósł...
On nie chciał zrezygnować ze swej wolności. Mieszkając sam,mógł poddawać się swoim chorym,erotycznym zajęciom ile chciał,a ja chciałam mu to zepsuć!
Ale marzyliśmy o tej chwili ponad rok,więc ja nieźle się nakombinowałam (manipulacja),żeby on jednak wprowadził się do mnie...(poczucie odrzucenia). Boże jak sobie przypomnę...toć żadnych granic,cała nastawiona na niego,całe życie kręciło się wokół niego (objaw uzależnienia). Grałam najlepszą kochankę,kucharkę,sprzątaczkę,kumpla...zestaw promocyjny... Życiowy cel-on-dlaczego? Bo mnie nie chciał. Bo rodzice mnie nie chcieli...bo jestem uzależniona od odrzucenia...bo miłość kojarzy mi się z bólem...bo potrzeba mi ekstremalnych eskapad w życiu...ryzyka,bólu,odrzucenia,poniżenia,żebrania o uwagę...
Cały czas wlokę to chore dzieciństwo...

Jak zapchać tą czarną dziurę wewnątrz mnie?
Wiem,zająć się sobą...
.niezbyt to atrakcyjne...

Boję się,że już zawsze będę sama. Mieszkam w dziurze zabitej dechami,gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą...więc jaką mam opinię?
Hehe...wiecie co moja mama powiedziała do mojej córki,kiedy ta poinformowała ją,że on się wyprowadził?
No tak...z Aśką nikt dłużej nie wytrzyma...
Boże jakie to niesprawiedliwe...
Jeden umarł,drugi omal nie zabił,trzeci pije i ćpa,czwarty seksoholik...ale to ja jestem winna...

Nie moja wina,że miałam takie a nie inne dzieciństwo,że pedofil mnie uwiódł (tak mam to nazywać wg. psychologa)...
Miałam takie związki,bo nie byłam świadoma swych deficytów!
Przyciągałam do siebie takich właśnie facetów,bo porządni mnie nie kręcili...
I nie byłam winna.

Ale teraz jak coś spieprzę,to już będę winna,bo teraz już wiem. Już wiem dlaczego tak wyglądało moje życie...
To ja im pozwalałam traktować siebie jak śmieć...


Czas z tym skończyć...

9 215

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio kiedyś tak jak Ty szukałam go. M "dostawał" dużo wolności. Chciałam być tolerancyjna i byłam. Kiedy "nagle znikał" wpadałam w złość/rozpacz. Mówiłam sobie, znajdę i nauczę rozumu. Wytłumaczę, ze może w oficjalny sposób wyjść na imprezę ( na to pozwalała moja tolerancja), nie musi się więc zrywać. Pierwszy raz, nie , nie pamiętam pierwszego razu. Pewna jestem jednak, że byłam emocjonalnie doprowadzona do granic, niestety granic rozsądku. Jestem honorową osobą ale w tym momencie honor chowałam do kieszeni. Kiedy go znalazłam ....krzyczałam, tupałam, groziłam, tłumaczyłam big_smile .
Nie zdarzało mu się to często ale bywało. Za każdym razem cierpiałam. Uczucia nienawiści, poniżenia, bezradności, beznadziejności przeplatały się  z miłością (?), troską ( a możne mu się coś stało).
Potem doszedł strach o awantury robione po kilku głębszych. Kiedy dzwonił w nocy z prośbą bym przyjechała po niego, mocno wsłuchiwałam się w głos by ocenić w jakim jest stanie. Moje ucho działało jak alkomat big_smile. Kiedy wyczułam , ze już wypił o jeden za dużo, jechałam po niego przez miasto łamiąc wszystkie zakazy. Im szybciej dojeżdżałam tym on mniej "dopił" a im mniej "dopił" tym większa szansa na spokój w domu.
Jak dzisiaj to oceniam ?
Nigdy nie powinnam go szukać. Żadne szukanie i krzyki nie przyniosły jakichkolwiek efektów. On miał frajdę, patrzcie jak żonka walczy o mnie i zabiega, a ja ......utratę godności we własnych oczach. Dobrze pamiętam jakie uczucia towarzyszyły mi przy czekaniu ale i znalezieniu go.
Rozumiem Liwio Twój stan w czekaniu. To taka spirala samo nakręcająca się. Tysiące odczuć. Drżące ręce, przyśpieszony puls, łzy bezsilności. Im dłużnej go nie ma tym emocji więcej i większe drżenie. Nie znosiłam tego stanu i nie znosiłam siebie, skulonej w bólu lekceważenia, poniżenia. Coraz mniej miałam szacunku do siebie.
Dzisiaj pytam i po co mi to było ? I co osiągnęłam, co mi to dawało ? Czy on rozumiał jak to przeżywam ? czy coś zrobił bym dobrze się czuła ? 
Dzisiaj wiem, tym czekaniem i szukaniem, okaleczałam samą siebie. Okaleczałam swoją psychikę. Traciłam wiarę w siebie, miłość, zdrowy rozsądek.
Moje przyzwolenie na robienie awantur pijackich miał, bo miał. Nigdy nie wezwałam policji. Sama próbowałam opanować sytuację ( ja 54kg, on 100).
Nigdy nie poniósł konsekwencji tych zachowań, nie poniósł konsekwencji żadnych zachowań.
Za całokształt naszego życia, to ja ponoszę konsekwencje. Ponoszę konsekwencję utraty rozsądku i tego co sobie wyidealizowałam. To ja jestem podnoszącym się wrakiem człowieka. On ma sie dobrze. Nie ma nic sobie do zarzucenia. Słyszę, jak mówi, jestem dobrym człowiekiem , ojcem i dobrym mężem byłem.
Warto było czekać, szukać ,cierpieć, wybaczać ? NIE, NIE, NIE !

9 216

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

A może on się zgubił?
Moze teraz w końcu zrozumiał i będziemy żyć długo i szczęśliwie?
Tak bardzo chciałabym się do niego przytulić!

Wiem,wiem to chore.
Te przytulanie też chore było...
I szans ze 100 było i łudzenie się,że tym razem zrozumiał...
I te nadzieje...
(...) To ja im pozwalałam traktować siebie jak śmieć...
Czas z tym skończyć...

Ty już wiesz, że to złudzenia. Ty już jesteś świadoma, że to tylko w Twojej głowie odbywa się projekcja filmu pod tytułem" żyli długo i szczęśliwie". W realu nie masz już złudzeń, są fakty, 100 niewykorzystanych szans i szans nie ma na to szczęśliwe życie do grobowej deski.
Jesteś też świadoma, że nie ma naginania reguł. Jest granica, której nikomu przekroczyć nie wolno.
   To jest ta Twoja siła smile

9 217

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Jak zapchać tą czarną dziurę wewnątrz mnie?
Wiem,zająć się sobą...
.niezbyt to atrakcyjne...

Sorki za trzeci post z rzędu ale muszę  to napisać.
Tak właśnie czujemy się, nieatrakcyjne. Ok. możemy wstrzelić się w ekstra ciuszek i zatuszować niedoskonałości makijażem. Stajemy przed lustrem i z miłymi odczuciami patrzymy na siebie. Trwa to chwilę. Dochodzi do nas świadomość, ze pod tym retuszem nadal jest wypalona, rozczarowana i zrezygnowana JA, JA, mimo wszystko nieatrakcyjna. to jest właśnie ten brak wiary i utracona miłość do siebie. Nie podoba nam sie nasze wnętrze. Przecież zbolała, poobijana, zmaltretowana psychika nie może być ciekawa i atrakcyjna. Również się z tymi odczuciami borykam.


l_ukrecja napisał/a:

To ja im pozwalałam traktować siebie jak śmieć...

Zdanie sobie z tego sprawy trochę trwa. Trwa też wybaczenie sobie.

9 218

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No i znów dopadł mnie dół
Jak to jest on mnie zdradził ,jest szczęśliwy i wszystko ma?
A ja zdołowana i załamana
Byłam u adwokata i nie mam dla siebie dobrych wieści
ma prawo mnie wyrzucić z domu bo to jego spuścizna
Nie udowodnie mu zdrady bo zdjęcia to za mało a świadków brak
a na zewnatrz to chodzący ideał
więc jestem na przegranej pozycji .....rozwód bez orzekania o winie
i gdzie tu sprawiedliwość,gdzie

9 219 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-03-10 14:22:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chwilę mnie nie było, a tu tyle mądrego powiedziane.

Liwia, STRACH. To jedyne słowo, jakie mi przychodzi na myśl. Kiedy czytałam Twój monolog - doskonale go (strach) czułam. Odtworzyłaś go we mnie, choć już zapomniałam przez rok jak to wyglądało. A jednak, to co napisałaś spowodowało, że znów poczułam to charakterystyczne napięcie mięśni wzdłuż całego kręgosłupa i sciągnięcie na wysokości łopatek, jakbym wisiała za te łopatki na rzeźnickim haku. Aż musiałam zastosować specjalną technikę rozluźniania mięśni, której nauczyłam się WTEDY. Okropna retrospekcja. Nic nie powiem. Może tylko jedno. Boisz się i ten strach paraliżuje Cię i kotwiczy w jednym miejscu. Ale pewnie na coś liczysz i to liczenie jest Ci do czegoś potrzebne więc nie potrafisz tego strachu kopnąć w tyłek.

Wielokropku - mało tego, że równocześnie piszemy, to jeszcze na dodatek TO SAMO wyczytujemy. Kiedy czytałam wpis Liwii, moje oko odsiało dokładnie te same zdania kluczowe. Magia czy co? big_smile Pewnie raczej "czy co".

Lukrecja, Aśku mój dzielny. Tyle w Tobie mądrości i samoświadomości, że chętnie bym Cię wycałowała. Bo to, że wszelakie gooowno do nas wraca to normalne, ale że potrafimy je sobie nazwać, skwalifikować i walczyć z tymi nawrotami, to już tylko nieliczne potrafią. A Twoją matkę to bym, sorry, ale języka kazała pozbawić. Nic pokory i skruchy.
Jesteś, Aśka, zupełnie wyjątkową kobietą. Wyrastasz ponad przeciętność swojej dziury zabitej dechami. Królową można być wszędzie - i w stolicy i na wiosce. Nie myślałaś, żeby się wyrwać, pokazać ogon im wszystkim - oceniaczom. Sami sobie nie radzą zapewne z bardziej banalnymi problemami a nie dostrzegają, z jakim kolosem zmagasz się i wygrywasz Ty. Pewnie nie czytali Cervantesa. No to im powiedz: Najgorsze demony, z którymi musimy się zmierzyć są w nas samych. I powtarzaj to swojemu dziecku. Niech wie, że ma matkę zwycięzcę a nie przegraną.
Zastanów się nad ucieczką (do przodu). Ty sobie poradzisz, ale dziecka szkoda. Może warto zacząć gdzieś z nowym wizerunkiem.
I niech oceniacze spier...ją.

9 220 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-03-10 17:45:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny-jak zawsze kochane mogę liczyć na Was...Podziwiam Was każdą z osobna, za wszystko...za to co piszecie, jak piszecie, jak nazywacie uczucia......jak bardzo przemawiacie do mnie (mimo, że nie widać jeszcze wielkich postępów we mnie). Wszystko wiem, a jednak myśli (moje nakręcanie się samej) wracają średnio po miesiącu jak bumerang.

Wrócił o 2 do domu. Rozmowa żadna. Na każde moje słowo jego reakcja-tak, bo jestem nikim, bo ciągle coś chcesz, bo zawsze ma być jak Ty chcesz, dziś wcale do domu może nie wrócę!!! To mu powiedziałam,że dość mam jego szantaży, że nie wróci czy coś w tym rodzaju. Nie chce-nie musi, bo nikt nie zmusza go do powrotu (dziś znów "jego"piłka i rzecz jasna pub). Nie chce być z rodziną to niech nie wraca i już i wszyscy będziemy zadowoleni, a ja skończę się męczyć z kimś, kto nie daje nic, a w zamian ma czas tylko na własną  du.... i tylko na nią zwraca uwagę! Powiedziałam, że jestem zmęczona życiem z nim, nie mam nic, ani pomocy, ani wsparcia, nic. Jeszcze się dowiedziałam, że na mnie też nie można liczyć (wtedy mogłabym go roznieść za te kłamstwa, albo może za tą jego ślepotę).
Pojechałam na zakupy. Wróciłam-manipulant wziął do szanownej rączki odkurzacz i zaczął sprzątać i tym chciał mi pokazać, że goooowno wiem, że przecież pomaga, wyręcza. I znów próba udowodnienia, że to dobry mąż, bo pomaga, a ja -żona znów coś chcę, mam urojenia jakieś, bo przecież pomaga.......Po prostu słów brakuje.

9 221

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

(...)Jeszcze się dowiedziałam, że na mnie też nie można liczyć (wtedy mogłabym go roznieść za te kłamstwa, albo może za tą jego ślepotę). (...)

Może jestem adwokatem diabła, ale...
Na czym polega Twoje wspieranie męża? Na co on, z Twojej strony, może liczyć?

9 222

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I kolejny dzień mam za sobą.
Samotny wieczór to już norma dla mnie.
Co zrobię jak znudzi mi się to...

On szuka kontaktu przez znajomych...
Ogarnęła mnie melancholia...

9 223 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-03-11 00:20:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo,
jeśli znudzą Ci się samotne dni i wieczory, to znajdziesz rozwiązanie. Jestem tego pewna. Już nie wrócisz do zalewania się łzami i rozżalania nad sobą i swoim losem. Już poczułaś swą siłę, poznałaś i polubiłaś jej smak. smile

Melancholia przytrafia się każdemu myślącemu człowiekowi. smile

9 224

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wspieram go Wielokropku zawsze i wszędzie kiedy jest taka potrzeba. Nigdy nie pcham się jeśli nie chce. Wspieram go gdy potrzebuje tego: w interesach, pozytywnym słowem, w codziennym życiu, gdy żali się, że coś nie idzie po jego myśli, wymieniać dalej?

9 225 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-03-11 00:51:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio, mnie te wyliczanki nie są do niczego potrzebne, naprawdę.
Zadałam te pytania, byś sama sobie odpowiedziała na nie. Byś zastanowiła się, skąd powstała taka rozbieżność między Twoją a Twego męża oceną zachowań i Twego, i jego. Do zadania tego pytania skłoniła mnie lektura kilku pierwszych Twoich postów z 2009 roku.



Twierdzę, że tylko osoba, której pomagam może ocenić, czy moje zachowanie względem niej jest wspierające. Bo moje działania mają pomóc jej, i tylko jej zdanie w tej kwestii się liczy, nie moje.

9 226

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio...a pomyślałaś o dziecku,o syndromie jaki mu gotujecie?
Syndrom DDA...brak wzorców...

Może skoro nie masz siły zakończyć tego chorego związku dla siebie,to może zrobisz to dla swojego dziecka?

9 227

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Twierdzę, że tylko osoba, której pomagam może ocenić, czy moje zachowanie względem niej jest wspierające. Bo moje działania mają pomóc jej, i tylko jej zdanie w tej kwestii się liczy, nie moje.

Tak, zgadza się. Tylko nieważne co bym robiła i tak w efekcie powie, że nic.

9 228

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Liwio...a pomyślałaś o dziecku,o syndromie jaki mu gotujecie?
Syndrom DDA...brak wzorców...

Może skoro nie masz siły zakończyć tego chorego związku dla siebie,to może zrobisz to dla swojego dziecka?

Myślę o dziecku Lukrecjo, mimo, że wygląda jakbym tego nie robiła. Boję się o wzorce jakie wyniesie z domu, a jeszcze bardziej o to, że znów będzie cierpieć jeśli tata się wyprowadzi. Choć zauważam, że jest coraz starsza i widzi - na mamie może polegać zawsze, na tacie tylko czasami. Nawet nie martwi się gdy on znika. Gdybym ja zniknęła bez powiedzenia dokąd idę i kiedy wrócę, byłaby dla niej tragedia.

Czasem myślę, że ja jestem jednak wszystkiemu winna. Mam obecnie taki mętlik w głowie jak nigdy chyba dotąd. Nie wiem, co robić. Nie wiem co ze mną się dzieje. Nic nie mogę sobie poukładać w tej głowie, jestem nerwowa strasznie-wyżywam się na nim, a potem myślę, że głupia jestem, bo on już taki jest i się nie zmieni, a ja jestem nietolerancyjna czepialska. To zawieszenie mnie dobija. Jeszcze widzę jego lekceważenie mnie......ech........

9 229

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio,dlaczego się na to godzisz?
A psycholog? A grupy wsparcia np. Al-anon?
Ratuj dziecko,bo kiedyś może Ci wypomnieć chore dzieciństwo za które (choć wydaje Ci się,że jesteś w porządku) jesteście odpowiedzialni oboje.

9 230

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam, chcialabym tylko napisac, ze Wasze posty codziennie daja mi sile by uwolnic sie emocjonalnie od mojego jeszczemeza emocjonalnego popaprańca...jestem dopiero na poczatku tej drogi ale wierze, ze mi sie uda...wiem, ze bede miec doly, ze nie raz nie dam rady wstac z lozka ale tez wiem, ze zasluguje na milosc, szacunek i bycie szczesliwa!!! Tak strasznie chce w to wierzyc!!!

Posty [ 9 166 do 9 230 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 140 141 142 143 144 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026