netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 020 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 138 139 140 141 142 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 036 do 9 100 z 26 310 ]

9 036

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Nic do mnie nie docierało...

Nie docierało...

Nic nie docierało...

Byłam ogłupiała...Czułam się brzydka,gruba,niekochana,niedoceniona,samotna w depresji.
I ciągle wierzyłam...jemu...

Dostałam nowe życie. Ale już nie umiałam żyć...

Mogę śmiało się pod tymi słowami podpisać. Też tak miałam sad
Dzisiaj sama nie mogę uwierzyć, że nic złego nie widziałam w jego postępowaniu. Inni widzieli a ja nie.
Zawsze umiałam znaleźć usprawiedliwienie jego czynów. 
Pomyliłam głupotę z tolerancją.

l_ukrecjo wiele złego przeżyłaś ale jesteś silna. Mimo wszystko jesteś silna.

9 037

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

A ja dziś borykam się z wyrzutami sumienia...
Dlaczego czuję się winna?

Wiem,że on jest bez kasy,nawet nie wiem gdzie mieszka...na pewno nic nie wynajął,bo kasy nie ma...
Wspólny kredyt-wspólna odpowiedzialność za niego.
A ja czekam i czekam na kasę (załatwiam od przeszło roku niemieckie rodzinne,na własną rękę,bo tata małej ma nas gdzieś)...

Aaaaa, bo my takie wciąż z wyrzutami jesteśmy, ale Lukrecjo-przejdą te wyrzuty jak przeczytasz sobie, co wyżej o tym draniu napisałaś, ten horror....on traktując Cię tak jak traktował jakoś wyrzutów nie miał! Nie ma się co litować-taki sobie żywot zgotował, jest "dużym chłopcem", więc nie sobie radzi. Ściskam mocno smile

Ta historia dotyczy innego faceta...
A mnie chodzi o teraźniejszego-byłego:)

9 038

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No widzisz Lukrecjo...nie byłam pewna smile , teraz wyjaśniło mi się....

I tak nie masz co się zamartwiać, sumienie też spokojne powinnaś mieć. Taka drogę wybrał, cóż......

9 039 Ostatnio edytowany przez grejs (2012-02-26 09:25:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

cos namieszałam z postem

9 040

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Co u mnie?
Wszystko fajnie.
Jestem rozwódką od 5-ciu miesięcy, Mój Były Mąż od dwóch lat traktował mnie jak powietrze...jak niektóre z WAS wiedzą. Rozwód kulturalny, razem pojechaliśmy i wróciliśmy bez słowa w dwie strony.
Na rozwodzie ryczałam jak bóbr, a i później jeszcze w poduchę, tak oczywiście żeby nikt nie widział.       W międzyczasie, oczywiście książkowo i dzięki radom zaprzyjaźnionych osób (między innymi niektórych stąd- dzięki!) wychodziłam z domu, kopałam się w dupsko żeby mi się chciało  chcieć, ćwiczyłam, wyjeżdżałam i różne tam... MBM leżał dalej na kanapie i miał to najserdeczniej...
Dalej niestety mieszkamy razem (niech to szlag, nie możemy sprzedać domu...), od jakiegoś czasu ktoś się mną zainteresował... no i się zaczęło!
MBM zwariował! Ukradkiem sprawdza mój telefon, sprawdza kilometry przejechane w samochodzie , śledzi, kontroluje...rozumiecie to?

Na początku było to śmieszne, teraz już nie.
Manipulacja, pies ogrodnika...
Zaczęłam wreszcie normalnie oddychać , a tu masz babo placek!
Niech to szlag!
Czy jestem jeszcze KKZB?

9 041

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Grejs myślisz,że jesteś już zdrowa?
Ani na chwilę nie byłaś sama w sensie-bez niego...
Nawet nie wiesz, co byś mogła poczuć...

9 042

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Brawo Grejs!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zazdroszczę i Podziwiam;-))) też bym tak chciała;-((

9 043

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Co u mnie?
Wszystko fajnie.
Jestem rozwódką od 5-ciu miesięcy, Mój Były Mąż od dwóch lat traktował mnie jak powietrze...jak niektóre z WAS wiedzą. Rozwód kulturalny, razem pojechaliśmy i wróciliśmy bez słowa w dwie strony.
Na rozwodzie ryczałam jak bóbr, a i później jeszcze w poduchę, tak oczywiście żeby nikt nie widział.       W międzyczasie, oczywiście książkowo i dzięki radom zaprzyjaźnionych osób (między innymi niektórych stąd- dzięki!) wychodziłam z domu, kopałam się w dupsko żeby mi się chciało  chcieć, ćwiczyłam, wyjeżdżałam i różne tam... MBM leżał dalej na kanapie i miał to najserdeczniej...
Dalej niestety mieszkamy razem (niech to szlag, nie możemy sprzedać domu...), od jakiegoś czasu ktoś się mną zainteresował... no i się zaczęło!
MBM zwariował! Ukradkiem sprawdza mój telefon, sprawdza kilometry przejechane w samochodzie , śledzi, kontroluje...rozumiecie to?

Na początku było to śmieszne, teraz już nie.
Manipulacja, pies ogrodnika...
Zaczęłam wreszcie normalnie oddychać , a tu masz babo placek!
Niech to szlag!
Czy jestem jeszcze KKZB?

Grejs, cieszę się, że napisałaś smile

Widzisz jak to wszystko się zmienia? Teraz on robi to co Ty kiedyś robiłaś... A Ciebie to wkurza. Tak to działa.

Czy jesteś jeszcze KKZB? Sama sobie musisz odpowiedzieć na to pytanie.

Ja nie weszłam w żadne nowe relacje damsko-męskie, ale myślę, ze trzeba obserwować siebie. Jego też, ale bardziej siebie, swoje reakcje na jego zachowanie i oceniać je z boku.  Trzeba sobie ustalić granice i patrzeć czy pozwalam na ich łamanie. I nie pozwalać, nie przesuwać tych granic, bo znów staniesz się ugotowaną żabą.
Patrzeć czy daję więcej niż biorę. Czy jest równowaga, wzajemność i współmierność. I chyba powinnyśmy się wystrzegać "zachłystywania" w takich relacjach, to dla nas bardzo niebezpieczne. Niech lepiej będzie nudno niż za bardzo odjazdowo.

Grejs, życzę szczęścia i powodzenia. Trzymaj się, Kochana smile

9 044

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aśka- za takie postępowanie powinny być poważne sankcje karne! Ja rozumiem, jak ktoś się pogubi, zrobi błąd, ale kłamstwa z premedytacją, przemoc, narażanie życia, Twojego i Twoich dzieci!!!-  tacy ludzie są niebezpieczni dla społeczeństwa! powinni być w zakładach zamkniętych.
Ależ Ty przeżyłaś dziewczyno- tym większy mój szacunek do Ciebie i moja wiara w Twoje siły w tej drodze ku samej sobie.

A ja dziś dostałam informację o terminie rozprawy rozwodowej- 19 kwietnia 9:30.
Uczucia i emocje mieszane.
Najwyraźniej odczuwam smutek, smutek za czymś, co się kończy. Sprawa stała się jeszcze bardziej rzeczywista, konkretna, niemal namacalna. To już nie tylko świat emocji, ale konkretnych działań, przeraża ta dosłowność.
Mam na końcu języka: "i słowo stało się ciałem".
Czuję strach, że zostaję sama, choć od miesięcy już jestem sama.
Czuję ulgę, że to piekło się niedługo skończy i będę znowu sobą, z imienia i nazwiska, z dowodu, odzyskam swoją tożsamość. Ja przeżyłam bardzo zmianę nazwiska po ślubie, jakby ktoś mnie okradł z mojego jestestwa, teraz odczuwam fakt noszenia jego nazwiska jak psychiczny gwałt na mojej osobie- już nas nie ma, a ja jestem naznaczona nim, posiadana, żona Pana XY.
On nie musiał nigdy zmieniać swojej tożsamości, wymieniać dokumentów, mnie czeka powtórka z rozrywki, urzędy, podania, zwolnienia z pracy. I te pytania znajomych i współpracowników, dlaczego mam raptem inne nazwisko? U niego w pracy nikt się nie spostrzeże, u mnie wszyscy!
Noszę na sobie jego piętno i poczuję ulgę będąc znowu pełnowartościową sobą.

Szkoda tylko, że towarzyszy temu takie poczucie osamotnienia i przejmujący smutek.
Idzie nowe, sama będę stawiać mu czoła. Już nie "my", "nam", a "mi", "dla mnie", "ja".
Dzieje się dobrze, wiem to, zresztą innego wyjścia nie było...
ale dziś mam silne poczucie straty i zamknięcia pewnego etapu.
Dojrzałam, kolejny etap dorosłości za mną.
Czy jeszcze wiele tego bolesnego dorastania przede mną?

9 045

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

Aśka- za takie postępowanie powinny być poważne sankcje karne! Ja rozumiem, jak ktoś się pogubi, zrobi błąd, ale kłamstwa z premedytacją, przemoc, narażanie życia, Twojego i Twoich dzieci!!!-  tacy ludzie są niebezpieczni dla społeczeństwa! powinni być w zakładach zamkniętych.
Ależ Ty przeżyłaś dziewczyno- tym większy mój szacunek do Ciebie i moja wiara w Twoje siły w tej drodze ku samej sobie.

A ja dziś dostałam informację o terminie rozprawy rozwodowej- 19 kwietnia 9:30.
Uczucia i emocje mieszane.
Najwyraźniej odczuwam smutek, smutek za czymś, co się kończy. Sprawa stała się jeszcze bardziej rzeczywista, konkretna, niemal namacalna. To już nie tylko świat emocji, ale konkretnych działań, przeraża ta dosłowność.
Mam na końcu języka: "i słowo stało się ciałem".
Czuję strach, że zostaję sama, choć od miesięcy już jestem sama.
Czuję ulgę, że to piekło się niedługo skończy i będę znowu sobą, z imienia i nazwiska, z dowodu, odzyskam swoją tożsamość. Ja przeżyłam bardzo zmianę nazwiska po ślubie, jakby ktoś mnie okradł z mojego jestestwa, teraz odczuwam fakt noszenia jego nazwiska jak psychiczny gwałt na mojej osobie- już nas nie ma, a ja jestem naznaczona nim, posiadana, żona Pana XY.
On nie musiał nigdy zmieniać swojej tożsamości, wymieniać dokumentów, mnie czeka powtórka z rozrywki, urzędy, podania, zwolnienia z pracy. I te pytania znajomych i współpracowników, dlaczego mam raptem inne nazwisko? U niego w pracy nikt się nie spostrzeże, u mnie wszyscy!
Noszę na sobie jego piętno i poczuję ulgę będąc znowu pełnowartościową sobą.

Szkoda tylko, że towarzyszy temu takie poczucie osamotnienia i przejmujący smutek.
Idzie nowe, sama będę stawiać mu czoła. Już nie "my", "nam", a "mi", "dla mnie", "ja".
Dzieje się dobrze, wiem to, zresztą innego wyjścia nie było...
ale dziś mam silne poczucie straty i zamknięcia pewnego etapu.
Dojrzałam, kolejny etap dorosłości za mną.
Czy jeszcze wiele tego bolesnego dorastania przede mną?

9 046

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sorki
Chciałam edytować fragmencik. No i nie udało się.
Faworytko
"..... ale dziś mam poczucie straty i zamknięcia pewnego etapu."
Tak Faworytko. Po części rozumiem Twój ból.
Ale będzie lepiej. Każdy dzień będzie powiększał pulę pozytywnych uczuć.
Aż któregoś dnia stwierdzisz że jesteś WOLNA !
Wolna od złych i bolesnych uczuć od ciągłego myślenia o nim, o Was.
Od dialogów, monologów toczacych się w Twojej głowie.
Dojdziesz do takiego dnia jak ja dziś.
Ach, aż musiałam tu skrobnąć do Was.
Aż musiałam wyjść z pracy na króciutki spacerek, bo emocje rozniosły by mnie.
Czuję że dziś jest ten graniczny dzień. Znów "czuję" życie.
W torebce poukładane, w domciu czyściutko, w kalendarzu sprawy do zrobienia wypunktowane.
W pracy "robota " znów cieszy.
A wysiłki psychofaga- śmieszą.
Życzę Ci Faworytko tych samych emocji i obyś jak najszybciej sie z tym uporała.
U mnie trwało to troszkę i bolało nie raz.
Ale było warto.
Nie będzie łatwo. chyba lepiej żebyś to wiedziała.

Lukrecjo- po takich przejściach z tym pierwszym panem, to jesteś bardzo silną kobietą.
Jak to przeczytałam zamurowało mnie a włosy stanęły na całym ciele. No i nie wiem co powiedzieć.
W takiej sytuacji musisz myślec tylko o sobie. Bo inaczej przestaniesz byc człowiekiem a staniesz się jego wrakiem.

Dziewczyny włączamy się do akcji  - "Zdrowy egoizm to moje drugie imię"
A na początek  piosenka Agnieszki Chylińskiej - "Gorąca prośba" w tle oczywiście.

9 047

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

Aśka- za takie postępowanie powinny być poważne sankcje karne! Ja rozumiem, jak ktoś się pogubi, zrobi błąd, ale kłamstwa z premedytacją, przemoc, narażanie życia, Twojego i Twoich dzieci!!!-  tacy ludzie są niebezpieczni dla społeczeństwa! powinni być w zakładach zamkniętych.
Ależ Ty przeżyłaś dziewczyno- tym większy mój szacunek do Ciebie i moja wiara w Twoje siły w tej drodze ku samej sobie.

A ja dziś dostałam informację o terminie rozprawy rozwodowej- 19 kwietnia 9:30.
Uczucia i emocje mieszane.
Najwyraźniej odczuwam smutek, smutek za czymś, co się kończy. Sprawa stała się jeszcze bardziej rzeczywista, konkretna, niemal namacalna. To już nie tylko świat emocji, ale konkretnych działań, przeraża ta dosłowność.
Mam na końcu języka: "i słowo stało się ciałem".
Czuję strach, że zostaję sama, choć od miesięcy już jestem sama.
Czuję ulgę, że to piekło się niedługo skończy i będę znowu sobą, z imienia i nazwiska, z dowodu, odzyskam swoją tożsamość. Ja przeżyłam bardzo zmianę nazwiska po ślubie, jakby ktoś mnie okradł z mojego jestestwa, teraz odczuwam fakt noszenia jego nazwiska jak psychiczny gwałt na mojej osobie- już nas nie ma, a ja jestem naznaczona nim, posiadana, żona Pana XY.
On nie musiał nigdy zmieniać swojej tożsamości, wymieniać dokumentów, mnie czeka powtórka z rozrywki, urzędy, podania, zwolnienia z pracy. I te pytania znajomych i współpracowników, dlaczego mam raptem inne nazwisko? U niego w pracy nikt się nie spostrzeże, u mnie wszyscy!
Noszę na sobie jego piętno i poczuję ulgę będąc znowu pełnowartościową sobą.

Szkoda tylko, że towarzyszy temu takie poczucie osamotnienia i przejmujący smutek.
Idzie nowe, sama będę stawiać mu czoła. Już nie "my", "nam", a "mi", "dla mnie", "ja".
Dzieje się dobrze, wiem to, zresztą innego wyjścia nie było...
ale dziś mam silne poczucie straty i zamknięcia pewnego etapu.
Dojrzałam, kolejny etap dorosłości za mną.
Czy jeszcze wiele tego bolesnego dorastania przede mną?

Syndrom zamykających się drzwi big_smile
Pozostaje cieszyć się, że nie masz jeszcze majątków do podziału i innych pierduletów, przy zamykaniu których za każdym razem boli tak samo, choć było jasne, od dawna oczywiste i konieczne.

9 048

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

"Pomimo kłamstw, pomimo zdrad, był kiedyś czas miłości, radości, bliskości. Możesz te chwile wspominać z wdzięcznością, możesz przyznać, że bardzo za nim tęsknisz, ale musisz pogodzić się z faktem, że to już przeszłość. Potrzebujesz ceremonii, która zakończy ten okres, podobnie jak ceremonią go rozpoczęłaś. Musisz napisać "mowę żałobną", by pożegnać się ze związkiem. Ten bolesny, ale konieczny krok pomoże ci zostawić za sobą żal."

Tu oto składam szczątki zawiązku M i D. Był to związek nazywany "prawdziwą miłością", długi, jedyny, pełen marzeń, wspólnych przegadanych nocy, pocałunków, zasypiania w jego ramionach. Byłam naiwna i ufna, oddana tej miłości całkowicie. Każdego dnia słyszałam zaklęcia, jaka jestem cudowna, jak bardzo mnie kocha, że przewyższyłam jego ideał, nigdy mnie nie skrzywdzi, nie zrani. Zapewniał, że wolałby skrzywdzić samego siebie.
Ta miłość była centrum mojego życia, wszystko była z nią, dla niej, przez nią. W każdym elemencie mojego życia obecny był on-D.
Dorastaliśmy razem, mijały lata. Było pięknie, wydawało się, że nic nigdy tego nie zmieni, nic nas nie złamie, ta miłość miała nigdy się nie skończyć! Ale on złamał zasady, on ją uśmiercił swoimi kłamstwami, zdradami, szyderstwem, brakiem szacunku. Odsunął się, wykorzystał to, co najlepsze i odszedł do innej, tak po prostu, bez wyrzutów, wbrew swoim zaklęciom, przysiędze "aż do śmierci".
To co dla mnie było WIECZNE, NIEŚMIERTELNE, okazało się zwiewnym mirażem, szklaną figurką, która choć piękna, rozbiła się przy pierwszym uderzeniu.
D nie był takim, jakiego udawał- nigdy taki nie był. Czasem nieświadomie, czasem z premedytacją mówił i robił to "co się robi, mówi" kobietom, by je zdobyć i utrzymać. Nie był to człowiek ani dobry, ani uczciwy, ani wrażliwy. Człowiek, którego kochałam nie istnieje i nie utuli mnie teraz by łatwiej mi było przejść przez ten trudny dla mnie czas. Jego nie ma, nie istniał, a w mojej głowie umarł wraz z odkrywaniem przeze mnie kolejnych kłamstw sprzed lat, tych które miały mnie złowić i ugotować.
Nasze małżeństwo nie umarło z braku moich starań, troski, one zostało zaniedbane przez niego, umierało śmiercią głodową, smutno i długo, a na koniec zainfekował tej miłości śmiertelnego wirusa i patrzył, patrzył z satysfakcją, z obcym wyrazem twarzy.
Umarł mój D, umarła moja miłość, umarło małżeństwo.
Teraz czas je pogrzebać, pogrzebać dobro i zło, prawdę i kłamstwa. Będę jeszcze czasem tą miłość opłakiwać, bo choć wiem, że zrobiłam wszystko, co mogłam, starałam się ratować to, czego sama nie zniszczyłam, nie krzywdziłam nikogo i w tamtym czasie dałabym sobie rękę uciąć, byle tylko ta "miłość" trwała, to mam poczucie klęski i straty. Moje uczucia były prawdziwe, a szokiem jest, że kochałam osobę, której nie ma, a człowieka, który istnieje i którego przebłyski czasem widziałam nawet nie lubię, a wręcz nienawidzę.
Będę czasem opłakiwać tą stratę, ten szok który przeżyłam, będę rozczulać się nad sobą, dawać sobie czas na smutek i tęsknotę, ale postanawiam żyć dalej i dbać by moje życie było pełne i radosne takie, jakie jest.
Grzebię dziś, w tym szczególnym dla mnie dniu, moją miłość do ducha, jego pseudo miłość i nasze małżeństwo. Niech spoczywają w pokoju i niech nie żyją już wśród ludzi, a wśród umarłych.
A mi pozostanie świat wolny od przeszłości, będę w żałobie, ale kiedyś żałoba minie.

Odejdźcie uczucia, żegnam Cię mężu, żegnam to małżeństwo i wszystko to, co się nie spełni, wszystko to, co się stało.
Odejdźcie i dajcie mi żyć od nowa, inaczej, lepiej.

9 049

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak to możliwe ?
Po takim opisie można zwątpić we wszystko.
Faworytko ale do walki "o siebie" jesteś dobrze przygotowana. Teoria na piątkę.
Trzymam kciuki.

9 050

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Faworytko - widzę siebie w Twoim liście... moje życie, moje małżeństwo, moją walkę...
Dać czasowi czas... żyć samemu, dla siebie...Jakie to wydaje mi się egoistyczne... Bo tak chciał on - żyć samemu, dla siebie, beze mnie, bez nas...
A ja żyłam dla niego, dla dzieci, dla taty... tylko nie dla siebie...

9 051

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zabaweczko, powiem krótko, nasze związki były inne, nasze przeżywanie, wydaje mi się, również. 15 dni temu wpadłaś w panikę z powodu sms'a, wczoraj czułaś się wolna. Dlatego nie porównujmy tego, co czuję ja i Ty. Widocznie nasze historie są różne.

Nie ma powodu, by wątpić, jak piszesz.
Nie ma również powodu by ukrywać swoje uczucia.
Nadal się rozwijam, ale piszę szczerze to, co przeżywam, a nie pod publiczkę i Wasze oklaski.
Nie wiem, ile byłaś w swoim związku i nie chcę się licytować.
Mam prawo do poczucia straty po 9 latach, mam prawo czuć smutek, bo się rozwodzę.
Ważne dla mojego poczucia wartości jest to, że to ten człowiek zawiódł, a nie ja.
Ale rozpad związku- zakończenie pewnego etapu, co dodatkowo u mnie pokryło się z kolejną przeprowadzką, nowym miejscem, nowymi ludźmi- jest zawsze bolesny i trudny, zwłaszcza, gdy miał być to związek na całe życie, ślub, suknia, wesele, dom...

Rozumiem i Twój stan ducha, przed laty zerwałam z D., nie byliśmy razem 2 miesiące, byłam wolna i pewna siebie, świat stał przede mną otworem, cieszę się zatem Twoją radością.

Wczoraj byłam na Zumbie, dziś idę na koncert, w czwartek kawiarnia z przyjaciółmi i kino, nie zaprzestałam spełniania swoich postanowień. Czytam kolejne dwie pozycje, nie załamuje się, nie poddaję.
Związek umierał od sierpnia, zakończył się w grudniu definitywnie, teraz przechodzę przez kolejne etapy jego grzebania, a każdy taki etap uzmysławia mi DOBITNIE jak bardzo prawdziwy i "skończony" jest ten koniec! Budzi to wiele emocji, spójrz na Grejs, ona po rozwodzie czuła smutek i nadal ma gorsze i lepsze dni.
Z takiego związku nie wyskakuje się do tak, nie obraca się na pięcie i nie żyje jakby nigdy nic, przynajmniej nie jako kkzb.

Mogę tu pisać i się mądrzyć, albo pisać prawdę o sobie. Jednego dnia prawda będzie uskrzydlać, innego wbije w ziemię, tak już jest.
Nie wystarczy uznać, że facet był draniem, by zacząć lekko i z uśmiechem nowe życie.

9 052

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Faworytko
W którym miejscu porównuję Twój ból z moim ?
Napisałam tylko że tu cytuję " po części rozumiem Twój ból ".
Chciałam Cię jakoś wesprzeć a jednocześnie nie mądrzyć się za wiele.
Jak widzisz nie udzielam się zbyt na forum ale jestem tu już dość długo.
Wtedy z SMS-em postanowiłam się po prostu poradzić. Miałam go skasowac. Taki własnie miałam zamiar.
Ale napisałam tu, byłam prawie pewna że Wy jako "doświadczone" bardziej niż ja - krzykniecie - Kobieto głupia przeczytaj, cuż on ci może napisać, nie możesz się bać. Ale nie . Sama mi radziłaś - kasuj. Uzmysłowiłam sobie że to ja jestem " panią swojego życia" a nie jakiś tam pan.
W moim poście skierowanym do Ciebie Faworytko chciałam przekazać Ci że masz prawo a nawet powinnaś przeżyć to wszystko wg. swoich odczuć i w swoim tempie. Ale przecierz Ty to wszystko wiesz.
Nie możemy powównywać swoich historii ani licytować swoim bólem.

Pytałaś czy wiele jeszcze bolesnego dorastania przed Tobą ?

Własnie w tamtym poście do Ciebie napisałam że wiele, długo i boleśnie.
Zapytałaś, więc odpowiedziałam. Chyba że nie takiej odpowiedzi oczekiwałaś.
Nasze historie są z pewnoścą inne. Ale to nie znaczy że - po części nie rozumiem Twójego  bólu.

9 053

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zawsze unikałam konfrontacji, bardzo nie lubię spierać się, stawiać czemuś czoła, ale tego powinnam się tego nauczyć i nie uciekać, więc odpisuję.
Chciałabym na wstępie zaznaczyć, że nie chciałabym, żebyś brała to do siebie. Jesteśmy tu, żeby sobie pomagać i mimo Twojej odpowiedzi, która miała mnie wesprzeć, ja się poczułam oceniona.
Może jestem przewrażliwiona, ale poczułam się "gorsza", potraktowana z góry. Będę pisać o sobie, bo prawdopodobnie nie było to Twoim zamiarem. Ale mam pewne subiektywne odczucia, stąd mój poprzedni post.
Wczoraj był dla mnie trudny dzień, podzieliłam się z Wami tym, co czuję, a w odpowiedzi dostałam:

zabaweczka1 napisał/a:

Jak to możliwe ?
Po takim opisie można zwątpić we wszystko.

Poczułam się urażona, bo moje uczucia nie są irracjonalne, a w samorozwoju, walki z tematem, mam już za sobą długą, ciężką drogę. Na tyle długą i nieodwracalną, że przyznaję się do trudnych emocji, do lęków, tęsknot. Akceptuje je, jako element zdrowienia, a nie jako krok w tył. A poczułam się oceniona, podsumowana, jako "ta daleko z tyłu" za Tobą, porównywana, ustawiona z tyłu w szeregu ku uzdrowieniu :

zabaweczka1 napisał/a:

Dojdziesz do takiego dnia jak ja dziś.
Życzę Ci Faworytko tych samych emocji i obyś jak najszybciej się z tym uporała.
U mnie trwało to troszkę i bolało nie raz.
Ale było warto.

Tak, jak mówiłam, są to moje subiektywne odczucia. Wiem, że intencje były dobre, jednak nasze przeżywanie rozstania, podejście jest bardzo różne. Może dlatego nie odbieramy na jednych falach i dochodzi do nieporozumień.

9 054 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-02-28 14:16:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Drogie kobietki, piszemy, że on zawiódł, on zniszczył...... Mam dowód na to iż to my, my kobiety dajemy ponieść się swojej wyobraźni, marzeniom a wręcz naiwności. Słuchamy "bajek" dając im rangę prawdziwości. Tak, my naiwnie wierzymy w słowa a im więcej w nich teatralności, emocji, tym bardziej w nie wierzymy i tym bardziej są prawdziwe, przekonywujące i tym bardziej są  cenne.
W niedzielę byłam w teatrze. Młody aktor na scenie nie był porywający. Za mało było w nim emocji, nie przekonywały mnie więc jego słowa i nie porywały. Za mało ekspresji, dramaturgii. To co mówił nie było przekonujące. Miałam wrażenie, że odsłuchuję wyuczonej roli. Nie byłam w stanie przeżywać tego co mówi, dać się ponieść jego emocjom, bo były mizerne. Nie byłam w stanie wczuć się w jego świat i przeżywać razem z nim. Powiedziałabym nuda.
Przez środę i czwartek przenosiłam na papier zajścia nagrane dyktafonem. Nagranie jest z 09 roku. Jest to wyjazd mojego męża w "delegację" z księgową. To jej mąż wietrząc oszustwo, podrzucił małżonce do torebki dyktafon.
Dlaczego przepisuję ? - posłuży to jako dowód w sądzie. Dlaczego teraz ? Niestety nigdy wcześniej jej mąż nie mówił, że jest w posiadaniu takiego nagrania. Gdybym wiedziała o jego istnieniu ......wielu upokorzeń nie musiałabym znosić, przeżywać.Już pod koniec 09 roku pogoniłabym zwyrodnialca. Zapytałam jej męża dlaczego wcześniej nie udostępnił mi tego nagrania. Odpowiedział, tak musiało być( nie dociekałam dalej). Wydaje mi się a nawet pewna jestem, że kochał żonę i dawał jej szansę , czas. Po roku ona odeszła. Mają separację a on w tej chwili chce rozwodu z jej winy i ma szanse i ma na jej winę dowód.
Dowód to kilkugodzinne nagranie z wyjazdu do hotelu w innym mieście. Dużo rozmów z trasy jest nieczytelnych natomiast z hotelu słychać nie tylko słowa....ale zatrzymam się na słowach. Mój mąż zdaje się znać na wszystkim. Jest dla niej autorytetem. Ona pyta, on odpowiada. Zoologia, budownictwo i biznesy w jednym paluszku. Mówi o żydzie, który wisiał ( czyli zapożyczył się ) do NASZEGO BANKU. No jak to cudownie brzmi :  NASZEGO BANKU. I tu był lepszy od wyżej wspomnianego aktora. Mówi z taką lekkością i ekspresją, że ona wierzy. Wierzy, że facet "kuty, szyty i na klej brany". W okazywaniu czułości - perfekcja ! aktorzy powinni tłumnie brać korepetycje u mistrza.
Mówi, wyglądasz cudownie ( podniesionym tonem i z takimi emocjami, że.... )
ona- tak ? ( pyta skromnie)
- nie wierzę w swoje szczęście; moja kochana najdrooooższa, najdroooższa, kochaaaanie ( wypowiedziane teatralnie)
ona-a wierz, że będę miała kłopoty w domu ?
-nic się nie martw, ja też, ja też kochaaaanie ( ton wskazywał, że biednego misia w domu czeka chłosta a w domu czekała żona z ciepłym obiadem, by zmarzniętego wędkarza od razu rozgrzać ciepłą strawą. Żona nawet zła nie była gdy wędkarz małe złowione sztuki wypuszczał na wolność i z pustą rączką  do domu przybywał)
-masz cuuuudooooowny brzuszek, daj mi go
ona-patrz jaki delikatny ( już zapomniała o kłopotach)
-yyy, cuuudooowny ( teatralnie)
ona-trochę za duży ( zażenowana )
-czy to ładnie żebyś była taka deska co by nie można było nawet dotknąć ? ( z lekkim obrzydzeniem do płaskich brzuchów )
ona- właśnie tak patrzę, że coś za dużo
-jesteś cuuudooowna, akurat, cuuudooowna ( teatralnie)
ona- patrzę, że jest coś za dużo
-niee za duży. Nieeeee, za duży nigdy nieee był ( bardzo przekonująco)
i kolejny fragment
- wyglądasz cuuudooownie
ona-nie, takie włosy rzadkie
-nieee, wydaaaaje Ci się ( z pewnością w tonie)
ona-włosy, włosy tłuste
-łaaaadnie wyglądasz ( z pewnością w tonie), przecuuudooownie
Na tym przedstawieniu aktor był tak przekonujący i autentyczny, że zauroczony widz, wszedł w świat aktora, uczestniczy, żyje nim. Ona powie, ze to liryk miłosny ( ja, że tragedia). On przecież daje tyle uczucia, ciepła. Ona z tymi tłustymi włosami i lekko rozdętym brzuszkiem czuje się jak królowa piękności. To ładna kobieta ( poza nosem, który jest szpetny) i nie jest otyła ale po takim spotkaniu to ona gwiazda. Patrzy w lustro i myśli, ma racje, godna jestem takiej miłości, uwielbienie mi sie należy.
Byłam taka sama. Tak samo spoglądałam w lustro, tak samo widziałam zachwyt w jego oczach i podziw w tonie. Dałam się nabrać jak ona. Ja już cenę i to wysoką cenę, za to płacę.
Nie było mi przykro kiedy słuchałam tego nagrania. Śmieszyło mnie a chwilami oburzało. Jego mądrość w sprawach na których sie po prostu nie zna śmieszyła mnie, no i ten zachwyt....oburzało mnie jednocześnie, że kobieta nie słyszy tej tak słyszalnej teatralności. Nie zauważa jej a powinna. Powinna powiedzieć, facet jaja sobie robisz? takie numery to nie ze mną! Powinna....a ja ? A ja nie byłam tak samo ślepa i głupia?
Oburzyło mnie przypisywanie sobie czegoś czego nie dokonał sam. Nawet moje osiągnięcie ( że tak to nazwę) przywłaszczył sobie. Kiedyś mieliśmy w akwarium sumy rekinie. To piękne i płochliwe ryby. Awaria prądu spowodowała poważne zanieczyszczenie wody. Długo " bawiłam się" w oczyszczanie wody i filtrów. Początkowo rekinki szalały z niepokoju. Stopniowo przyzwyczajały się do obecności mojej ręki. Ocierały się o nią....aż pewnego dnia położyły się na mojej dłoni. Głaskałam je. Lubiły to.
W nagraniu słyszę, rekiny( nie rekinki) wpływały mi do dłoni i głaskałem je. Naprawdę ? - spytała z niedowierzaniem i podziwem......  ja także.
Oburzona byłam i jestem, że tak łatwo mówi o mnie. Nie musiał, nie był pytany. Ponoć dzwonię do niego 400 razy w tygodniu. O zgrozo ! ona mu przytakuje, jest pewna, że NARZUCAM SIĘ W OKROPNY SPOSÓB i aż chce się powiedzieć, kobieto jesteś księgową więc powinnaś wiedzieć, że nie jest możliwe dzwonić do kogoś 80 razy dziennie, kobieto przecież sama jesteś żoną i wiesz , że małżonkowie dzwonią do siebie w różnych sprawach ( dzieci, zakupy, różne inne domowe sprawy) Ona jednak już jest pewna, że żona mobbing uprawia. Be żona, zła żona. Za to miś .....biedny....prześladowany a z innej rozmowy z nią, wiem, że i zdradzany ( z jej mężem), poniewierany. Masakra ! Naiwność, ślepota, głuchota.....głupota.

Faworytko to my same siebie zawiodłyśmy. Czy kochankę męża zawodzi on czy ona samą siebie. On mówi a ona ma wybór...może bezgranicznie uwierzyć lub powiedzieć stary nie przeginaj. Uwierzyła. Jej strata. Jeszcze nie wie jak ogromna jej strata bedzie.
Ja też wierzyłam. Oszustowi dałam wiarę, aktorowi. Był dobry. Na jego  przedstawieniach nigdy nie zaznałam nudy.

9 055

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Faworytko
Muszę Ci odpisać.
W moim stwierdzeniu " Jak to możliwe ? Po takim opisie można zwątpić we wszystko "
Chodziło mi o to że opisałaś Swój związek jako coś pięknego. Wspaniały czuły, dobry mąż, lata wzajemnego szczęścia, przegadane noce, zasypianie w jego ramionach. A tu nagle jak grom z jasnego nieba - on serwuje Ci takie przeżycia.
O to mi chodziło.
Można zwatpić w szczerość, zaufanie do drugiej osoby. Po takim czymś nic tylko trzeba kłaść się spać z karabinem pod poduszką. Bo niczego nie można być pewnym. I wszystkiego można sie spodziewać. Myslałam że takie rzeczy się nie zdarzają.
I o to mi chodziło.
Może powinnam była napisać " Po takim opisie mozna zwątpić we wszystkie wartości " .

9 056 Ostatnio edytowany przez Faworytka (2012-02-28 14:27:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Faworytko to my same siebie zawiodłyśmy. Czy kochankę męża zawodzi on czy ona samą siebie. On mówi a ona ma wybór...może bezgranicznie uwierzyć lub powiedzieć stary nie przeginaj. Uwierzyła. Jej strata.

A ja się z tym nie zgadzam. Dość dziewczyny tego samobiczowania, samoobwiniania się!
Miałyśmy do czynienia a jednostkami zaburzonymi, mistrzami kłamstwa i manipulacji. Oni zmanipulowali nie tylko nas, ale całe otoczenie! Nie ma we mnie zgody na przyjęcie winy na siebie, byłam ufna i kochająca, takie są żony. Normalne związki tez nie polegają na szpiegowaniu, szukaniu dziury w całym. Miałyśmy prawo wierzyć w słowa mężów, miałyśmy prawo wierzyć w ich miłość. Zostałyśmy oszukane, ale nic innego, z wiedzą i doświadczeniem, które posiadałyśmy, zrobić nie mogłyśmy. WYBACZMY SOBIE!!! Dość tej autoagresji! Inne kobiety są do nas BARDZO podobne, w większości są oddane rodzinie, dzieciom, mają niskie poczucie własnej wartości, mało miłości własnej, a nie spotyka je nic podobnego. Miałyśmy pecha, musimy nas sobą pracować, ale nie obwiniać się za to, co się stało! Nie możemy czuć się gorsze, jak jakieś wadliwe egzemplarze. To nie my zawiniłyśmy, nie my robiłyśmy świństwa z premedytacją. Reagowałyśmy stosownie do naszej rzeczywistości, którą oni nam umiejętnie kreowali.

"Wyrzuciłaś socjopatę ze swojego życia, ale nie ze swoich myśli. Kiedy zaczyna powoli docierać do ciebie, co właściwie ci się przydarzyło, zalewa cię fala wstydu i upokorzenia. Pozbawiona złudzeń, co do socjopaty, prawdopodobnie przechodzisz poważny kryzys wiary w siebie i swoje sądy o ludziach. Może dojdziesz do wniosku, że coś jest z tobą nie w porządku, że zupełnie nie znasz się na naturze ludzkiej. (...) Samobiczowanie. Smutna ironia polega na tym, że w następstwie związku z socjopatą kobiety są bardziej złe na siebie niż na mężczyzn, którzy je oszukali i tak odrażająco nimi manipulowali.
Choćby twój związek był nie wiedzieć jak szalony, zawsze pozostanie ci po nim nieunikniony posmak, że to ty zrobiłaś coś nie tak. nie potrafiąc dłużej zaprzeczać faktom, racjonalizować, zasłaniać się wymówkami, bombardujesz się myślami w rodzaju:
- Jak mogłam być tak ślepa?
- Jak mogłam być tak głupia?
- Jak mogłam pozwolić tak się dać wykorzystać?
- Jak mogłam z nim wytrzymać tak długo?
- Jak mogłam ignorować wszystkie znaki ostrzegawcze?
Większość kobiet dokonuje takiego samobiczowania po każdym rozstaniu, ale zerwanie z socjopatą naprawdę wywołuje demony wyrzutów pod własnym adresem. tymczasem te pytania, choć potwornie bolesne, są w rzeczywistości formą przejrzenia na oczy. W rzeczywistości są dobre! Są częścią twojego przebudzenia. Witaj je radośnie. To pewna oznaka, że zasłona opadła ci z oczu i że odzyskałaś pełną zdolność reagowania właściwą emocją. to oznaka, że nie jesteś już kobietą, która ulegle przyjmowała stan nienormalny i przekonywała sama siebie, że wszystko jest w porządku. Moje gratulacje.
To, że dałaś się oszukać nie znaczy, że jesteś głupia. (...)
"Kochanie, wiem, że teraz czujesz się okropnie, ale szukałaś miłości w złym miejscu. Z pozoru wyglądał świetnie, nic dziwnego, że cię pociągał. To zawodowiec! Nie możesz biczować się za to, że byłaś lojalna i nie chciałaś go rzucić. I nie waż się nazywać siebie głupią- jesteś jedną z najinteligentniejszych osób, jakie znam! Zawiodły cię jego podstępy i dar przekonywania. Nie wiem, czy ktoś na twoim miejscu by go przejrzał. Ale teraz już wiesz i coś z tym zrobiłaś. jesteś silna i odważna, Chylę przed tobą czoło." (...)
-Skąd u mnie takie słowa?
-Z tego szczególnego miejsca w tobie- iskry bożej, twego ducha, twego wewnętrznego światła, czy jak to nazwiesz. Z miejsca, którego nikt nie może w tobie zniszczyć, choćby zadał Ci głębokie rany. ono cię uleczy. Tam czeka przebaczenie. Nie dla niego, dla ciebie. Naprawdę musisz sama sobie WYBACZYĆ. (...)
-Zdaje się, że chodzi o to, żebym była dla siebie dobra, tak jak dla kogoś innego w mojej sytuacji.
Najczęściej z zaskoczeniem odkrywamy, jak szorstkie i bezlitosne jesteśmy wobec siebie i że instynktownie zawsze więcej miłości okazujemy innym. Dotyczy to większości kobiet, nie tylko tych, które związały się z socjopatami. Przypominaj sobie regularnie, ŻE NIE MOGŁAŚ ZROBIĆ NIC WIĘCEJ, WIEDZĄC TYLE, ILE WIEDZIAŁAŚ. Socjopaci są chytrzy, umieją zamącić w głowie. Zanim się zorientujesz, że coś jest źle, już ugrzęzłaś po uszy. Więc przestań się zadręczać. czas okazać samej sobie przyjazne uczucia, takie jak innym osobom. Niech to będzie twoja nowa złota zasada."

Suzan Forward "Gdy twój partner łże jak pies"

9 057

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabaweczko, to brzmi zupełnie inaczej.
Zaszło zatem nieporozumienie, myślałam, że zwątpiłaś we mnie.
Przepraszam.

9 058

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana Faworytko i ja "odrobiłam tę pracę domową". Napisałam mowę żałobną kilka dni temu.
Pozwolę sobie ją tu przytoczyć.

Mowa żałobna.
W tym oto grobie spoczywa związek J i S.
Związek,który oboje bardzo chcieli stworzyć,ale brak bliskości,sabotaż,niedojrzałość i zdrady zabiły go.
Tu za chwile pożegnamy zmarły związek jak i jego wiarę,nadzieje i miłość.
Miłość,która zawsze miała jakieś "ale"...
Miłość,która rozmieniała się na "drobne"...
Miłość,która mówiła-kocham cię-z obowiązku i poczucia winy...
Miłość,która miała na rękach krew zdrady...
Miłość,która czuła złość,nieufność,żal i lęk...
Miłość,która czuła odrzucenie,niepewność jutra i rozgościła się w depresji...
Miłość,która nie miała zasad,nie wiedziała czym jest lojalność,uczciwość,wierność.
MIŁOŚĆ,KTÓRA NIGDY MIŁOŚCIĄ NIE BYŁA...
Ten związek był jak tango szarpane szaloną amplitudą...
Do normalnego tanga,potrzeba dwoje...ja sama,choć robiłam wszystko co mogłam nie dałam rady...
Przyczyną śmierci związku była przewlekła choroba nazywana destrukcją,toksycznością i dysfunkcjonalnością.

Żegnam Cię dziś S z prawdziwą ulgą,patrząc w przyszłość z nadzieją,wiarą i miłością do siebie.
Żegnaj iluzjo,nie chcę już za tobą tęsknić...

9 059

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Właściwie to ja się samobiczuje.
Może to za dosadne słowo,ale nie umiem w sobie obudzić takiej zdrowej złości na niego...A może mam to już za sobą?

Moim zdaniem nie ma złych ludzi na tym świecie. Są ludzie skrzywdzeni. Coś zadziało się w ich życiu takiego,co nie pozwala normalnie funkcjonować...Zazwyczaj doskwierają deficyty z dzieciństwa,a jak dojdą do tego jakieś nadużycia,to już wszystko jasne.
To zło dosięgło i mnie.
I teraz dopiero wiem:gdybym była "zdrowa",nigdy nie pozwoliłabym nikomu na złe traktowanie siebie.

Ogólnie czuję się lepiej niż z nim.
Może dlatego,że ja to przerwałam,może dlatego,że dość się nacierpiałam,a może dlatego,że przejrzałam na oczy...
Nie wiem. Ważne jest to,że oprócz pustki i zwiewnych myśli o nim,nie jest źle.
Nie płakałam ani razu przez te 5 tygodni.
Nie zwijałam się w pół z bólu,nie dzwoniłam żeby go usłyszeć,nie kombinowałam żeby wrócił.
Chciałabym tylko mieć pewność,że nie zablokowałam się i że jeszcze będę za nim wyć....

Kiedy z początkiem sierpnia,wyszło szydło z worka i kazałam mu wypi....,oj wtedy była TRAGEDIA.
Szukałam na forum pocieszenia i nadziei,że jeszcze da się coś uratować.
Kiedyś dostałam odpowiedz: można z tego wyjść,ale trzeba osiągnąć swoje DNO.
Teraz to rozumiem. Dobrze,że pozwoliłam mu wrócić. Choć był to masakryczny okres. Ale przynajmniej pozbyłam się złudzeń.

Teraz chciałabym już sobie ufać i powiedzieć-tak Asia,to już za tobą i ty już nie będziesz ryczeć za nim,bo już zaczynasz kochać siebie,szanować i pozbywać się iluzji. Dokonałaś remanentu życia. Już wiesz w co tu się gra. Nie czujesz się ani wygrana,ani przegrana i to jest ok. Nie masz w sobie żądzy zemsty i zazdrości. Czujesz się jeszcze niepewnie,bo to nowość. Nigdy nie byłaś sama. Stąd maleńki lęk. Ale jakże maleńki w porównaniu z tym,który zamykał cię w szpitalu psychiatrycznym. W tej chwili boisz się mężczyzn,nie ufasz im...ale może nadejdzie czas,może ktoś cie znajdzie...kiedyś... Teraz jest tylko twój czas! Czas w którym dasz sobie to co dawałaś innym skąpiąc sobie. Jesteś zajebista:ładna,zgrabna,inteligentna.
I najważniejsze,czuję jak rodzi się w tobie zgoda na bycie samą już zawsze.

9 060

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przepraszam,że piszę 3x po rząd...
Ale chcę się z Wami podzielić czymś jeszcze.
I tu prośba do "starszych" stażem Pań,żeby wyłapały ewentualnie,czy jakiś nawrocik mi się nie szykuje...

bo:
Biłam się z myślami jak się z nim skontaktować,o miałam ważną sprawę-dotyczącą wspólnego kredytu(a nie mam dobrych wieści).
I tak,najpierw,że napiszę sms. Potem,że powiem córce,żeby do niego napisała.I tak się targowałam.
Ale dziś mówię starszym dzieciakom-bądźcie tu przy mnie,a ja zadzwonię do niego i mu powiem,bo sprawa jest zbyt poważna,żeby przez sms ją przedstawić. I tu znowu sobie nie zaufałam i otoczyłam się dziećmi (one to już ze mną mają...).
Ale trudno-mam sama do siebie ograniczone zaufanie w tej kwestii.

A wiec,zdziwiłam się,bo okazało się,że on mnie zablokował (jak ja jego) i nie mogłam się połączyć.
Dziwnie się z tym poczułam. On mnie? To teraz ja jestem winna? Co miał na myśli blokując mnie itp...
Po kilku godzinach dostaję sms z innego nr. -cieszę się,ze jesteś szczęśliwa...Natychmiast zadzwoniłam pod ten nr,wiedząc że to on,a on mnie odrzuca:)
Więc córa napisała na ten nr. sms,jak jej podyktowałam,podając informację w sprawie kredytu i kończąc-daruj sobie smski,twoje słowa od dawna nic dla mnie nie znaczą. Żyj i daj żyć mnie. Proszę cie tylko o to,żebyś się ze mną nie kontaktował.
Odpisał:nic od ciebie nie chcę,bądź szczęśliwa nie odpisuj.
Nie miałam takiego zamiaru. Nowy nr.zablokowany.

I znowu nie wiem co czuję. Znowu nie mam zaufania do swoich uczuć.
Na pewno mi ulżyło,że nic ode mnie nie chce.
Ale wiem,jestem pewna,że on ma jeszcze nadzieje!
Znam go.
Wie,że jeszcze zawalczy i tego się boję,bo nie wiem jak gruby jest mój pancerzyk...

9 061 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-29 00:07:53)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo,
znowu nie wiesz, co czujesz?
Bo tego się nie wie.
Uczucia się czuje. tongue

A Ty, z uporem godnym lepszej sprawy, koniecznie chcesz przeżywać "właściwe" uczucia. Dlatego nakładasz na swoje przeżywanie filtr, dzięki któremu "właściwe", "dobre" uczucia przepuszczasz i pozwalasz sobie na ich przeżywanie, tym "złym", "niewłaściwym" - nie pozwalasz dojść do głosu.
A uczucia, jak to uczucia, pojawiają się niezależnie od oceny.
Mało tego, nie ma "właściwych" uczuć; nie ma też "niewłaściwych" uczuć.

Przesyłam Ci wiele odwagi do uświadamiania sobie swych uczuć. smile

9 062 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-02-29 09:55:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Przepraszam,że piszę 3x po rząd...
Ale chcę się z Wami podzielić czymś jeszcze.
I tu prośba do "starszych" stażem Pań,żeby wyłapały ewentualnie,czy jakiś nawrocik mi się nie szykuje...

bo:
Biłam się z myślami jak się z nim skontaktować,o miałam ważną sprawę-dotyczącą wspólnego kredytu(a nie mam dobrych wieści).
I tak,najpierw,że napiszę sms. Potem,że powiem córce,żeby do niego napisała.I tak się targowałam.
Ale dziś mówię starszym dzieciakom-bądźcie tu przy mnie,a ja zadzwonię do niego i mu powiem,bo sprawa jest zbyt poważna,żeby przez sms ją przedstawić. I tu znowu sobie nie zaufałam i otoczyłam się dziećmi (one to już ze mną mają...).
Ale trudno-mam sama do siebie ograniczone zaufanie w tej kwestii.

A wiec,zdziwiłam się,bo okazało się,że on mnie zablokował (jak ja jego) i nie mogłam się połączyć.
Dziwnie się z tym poczułam. On mnie? To teraz ja jestem winna? Co miał na myśli blokując mnie itp...
Po kilku godzinach dostaję sms z innego nr. -cieszę się,ze jesteś szczęśliwa...Natychmiast zadzwoniłam pod ten nr,wiedząc że to on,a on mnie odrzuca:)
Więc córa napisała na ten nr. sms,jak jej podyktowałam,podając informację w sprawie kredytu i kończąc-daruj sobie smski,twoje słowa od dawna nic dla mnie nie znaczą. Żyj i daj żyć mnie. Proszę cie tylko o to,żebyś się ze mną nie kontaktował.
Odpisał:nic od ciebie nie chcę,bądź szczęśliwa nie odpisuj.
Nie miałam takiego zamiaru. Nowy nr.zablokowany.

I znowu nie wiem co czuję. Znowu nie mam zaufania do swoich uczuć.
Na pewno mi ulżyło,że nic ode mnie nie chce.
Ale wiem,jestem pewna,że on ma jeszcze nadzieje!
Znam go.
Wie,że jeszcze zawalczy i tego się boję,bo nie wiem jak gruby jest mój pancerzyk...

Tu ja - Tarantella - specjalista od nazywania prawdziwych naszych odczuć i intencji big_smile

Hasło przewodnie nr 1 - odrzucenie. Fajnie było sie czuć w niszy jego cierpiącego "kochania". A tu nagle taki niefart - odrzuca połączenia???? Nie czeka, żeby usłyszeć mój głos??? Jak on śmie??? To JA MIAŁAM ODRZUCAĆ POŁACZENIA!!! Odrzuca mnie??? TO JA MIAŁAM GO ODRZUCAĆ!!!
Taki nasz durny tok myślenia - skoro on mnie odrzuca, to oznacza, że jest lepszy, bo tylko LEPSI OD NAS MAJA PRAWO NAS ODRZUCAĆ. BO my to takie nic nie warte jesteśmy i może on się skapnął, że taka właśnie jest prawda i wreszcie się z nas uleczył. Jak miał czelność??? big_smile big_smile big_smile

Hasło przewodnie nr 2 - uciekający czas. No a skoro jest taki LEPSZY A JA NIEGODNA to może trzeba szybko złapać za ogon ten wymykający się nam piękny okaz rajskiego ptaka. A jeśli on WŁAŚNIE TERAZ, jak juz sie przekonał, że jesteśmy takie GORSZE znajdzie sobie LEPSZĄ i zwiąże się z nią? MATKOOOOO!!!! Trzeba COŚ zrobić. Natychmiast.

Luz, Aśka - wyłącz to myślenie. Niech ptaszyna sobie fruwa. Nie musisz go informować o sprawach kredytowych. Jeśli macie wspólne sprawy formalno-prawne to jest to tak samo jego problem jak i Twój. Jak zechce się sowiedzieć, jak sprawy stoją - sam się odezwie i wtedy go poinformujesz. Dlaczego to niby na Tobie ma spoczywać po primo załatwiania tych spraw, po secundo - informowania go. Taka sama droga do Pana Boga. Nieprawdaż? Z doświadczenia wiem, że próby nadgorliwego informowania drugiej strony o "przebiegu wspólnych spraw" są WYŁĄCZNIE histeryczną próbą szukania kontaktu. Narkoman sam sobie udowodni, że MUSI się przejść koło sklepiku z dragami, bo droga do kościółka wiedzie WYŁĄCZNIE koło tego sklepiku.

Co innego, jeśli domknięcie jakiejś sprawy zależy od niego i (jak to mają w zwyczaju) ociąga się spowalniając proces a nie ma ŻADNEJ sposobności ominięcia jego udziału. Wtedy można się zastanawiać nad formą kontaktu i "mobilizowania" go. Jeśli jednak jesteś zdecydowana całkowicie i definitywnie zamknąć z nim wszelkie sprawy, to w maksymalnej ilości spraw zdaj się (po raz ostatni) na siebie i co się da załatw przez kuriera, mail, za pośrednictwem notariusza, pani w banku. Oni mogą robić za skrzynkę kontaktową. Ja tak robiłam. Co było do podpisu w banku - ja szłam, podpisywałam, wysyłałam sms-a "Dokumenty w banku do podpisu" i czekałam aż on się tam zjawi i zrobi swoje. To proste.

9 063

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Moim zdaniem nie ma złych ludzi na tym świecie. Są ludzie skrzywdzeni. Coś zadziało się w ich życiu takiego,co nie pozwala normalnie funkcjonować...Zazwyczaj doskwierają deficyty z dzieciństwa,a jak dojdą do tego jakieś nadużycia,to już wszystko jasne.

To jest właśnie cecha wspólna wszystkich kkzb. My wierzymy, ze ludzie są z natury dobrzy, że nikt nie jest w stanie krzywdzić z premedytacją, kłamać w oczy, robić krzywdę świadomie. Ten ktoś zawsze jest dla nas osobą skrzywdzoną przez los, przykre dzieciństwo; jest dobry, tylko się pogubił. I my takiego delikwenta rozumiemy lepiej niż on sam, wymyślamy mu usprawiedliwienia... i żyjemy z nim kosztem nas samych.

W pracy mam koleżankę, która jakiś czas była szczęśliwie zakochana w Niemcu. Wciąż widziałam ją uśmiechniętą, z telefonem w ręce. Po kilku tygodniach widziałam ją snującą się po korytarzu, już nie ta mina, wyczułam, że coś jest nie tak. Któregoś dnia w okolicy świąt przyszła i powiedziała, że wykupiła im wakacje za granicą, wszystko było załatwione, zapłacone, a on na 4 dni przed wyjazdem po prostu przestał się odzywać... Wycieczka przepadła. pojechała do niego, był agresywny, pomyślała, że musi mieć inną kobietę. Związek się rozpadł, bez żadnego tłumaczenie z jego strony. Tuż przed świętami miał wypadek samochodowy. Zadzwonił do niej, mówił że ma uszkodzony kręgosłup, że nie wiadomo, co będzie. Moja koleżanka bardzo to przeżyła, gotowa była jechać do niego tego samego dnia, a on znowu przestał się odzywać. Ze szpitala wyszedł po kilku dniach, dziwne, jak na poważny uraz kręgosłupa... Koleżanka szykowała mu prezent na święta, zapytałam dlaczego to robi? odpowiedziała mi, że to jest w gruncie rzeczy dobry człowiek, tylko się pogubił, ma okropnego ojca, trudne dzieciństwo za sobą... A ja na to, dziewczyno, czy ty siebie słyszysz? Dopiero mi opowiadałaś, jak Cię olał, przepadła Ci pokaźna suma pieniędzy, nie miał krzty szacunku do Ciebie by się z Tobą po ludzku rozstać, a Ty mówisz, że to dobry chłopak?

Każdy ma deficyty, problemy, traumy, nie ma ludzi zdrowych- tak powiedziała mi moja psycholog. Jednak jako dorośli ludzie odpowiadamy za swoje czyny, dokonujemy wyborów. Nikt nie ma prawa nas krzywdzić, bez względu na swoja przeszłość, a my stosowałyśmy do tych mężczyzn taryfę ulgową. Same przesuwamy swoje granice, żeby im było lepiej przy nas, żeby im wynagrodzić niepowodzenia w pracy, koszmarne dzieciństwo, ex-partnerki pseudo-wariatki.

Ja już nie myślę tymi kategoriami. Sama stawiam czoło swoim deficytom,choć łatwiej by było schować głowę w piasek Jeżeli mój partner będzie chciał zrzucić swoje problemy na mnie, otworzę mu drzwi. Szkoda życia i energii na problemy innych, z którymi oni tak naprawdę nie chcą zrobić nic, prócz wymagania specjalnych względów i ulg z naszej strony.

l_ukrecja napisał/a:

Nie płakałam ani razu przez te 5 tygodni.
Nie zwijałam się w pół z bólu,nie dzwoniłam żeby go usłyszeć,nie kombinowałam żeby wrócił.
Chciałabym tylko mieć pewność,że nie zablokowałam się i że jeszcze będę za nim wyć....
Teraz chciałabym już sobie ufać i powiedzieć-tak Asia,to już za tobą i ty już nie będziesz ryczeć za nim,bo już zaczynasz kochać siebie,szanować i pozbywać się iluzji.

Kochana, ja tez po osiągnięciu swojego dna, jakby pękłam. Skończyły się łzy, rozpacz, nieprzespane noce. Żyłam spokojniej, niż w czasie kryzysowej huśtawki. Przeraziło mnie to trochę, bo co jeżeli pewnego dnia wszystko wybuchnie? poszłam do psycholog, żeby sprawdziła, czy gdzieś tych emocji nie kumuluję, ale powiedziała, że wszystko jest dobrze. Do tej pory rozpaczy nie było. Jest rozsądek. Są dni lepsze i gorsze, ale nigdy nie wróciło to uczucie z czasów, gdy jeszcze miałam nadzieję. Definitywne zamknięcie historii zmienia nas, zasada zero kontaktu pomaga się wyciszyć i żyć spokojniej, bez smarków, histerii i kolejnych straconych kilogramów.

9 064

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

Moim zdaniem nie ma złych ludzi na tym świecie. Są ludzie skrzywdzeni. Coś zadziało się w ich życiu takiego,co nie pozwala normalnie funkcjonować...Zazwyczaj doskwierają deficyty z dzieciństwa,a jak dojdą do tego jakieś nadużycia,to już wszystko jasne.

To jest właśnie cecha wspólna wszystkich kkzb. My wierzymy, ze ludzie są z natury dobrzy, że nikt nie jest w stanie krzywdzić z premedytacją, kłamać w oczy, robić krzywdę świadomie. Ten ktoś zawsze jest dla nas osobą skrzywdzoną przez los, przykre dzieciństwo; jest dobry, tylko się pogubił. I my takiego delikwenta rozumiemy lepiej niż on sam, wymyślamy mu usprawiedliwienia... i żyjemy z nim kosztem nas samych.

Niestety są ludzie źli, źli do szpiku kości. Są ludzie z deficytem uczuć nie mający empatii, sumienia- są to psychopaci. Krzywdzą innych świadomie. Krzywdzą z różnych powodów i w różnych sferach. Okraść kogoś, sponiewierać to dla nich frajda. "Zdrowemu" człowiekowi nawet na myśl nie przyjdzie, że takowi zwyrodnialcy żyją obok nas, że z takimi wymieniają uśmiechy w sklepie, na ulicy. Ci bez skrupułów wyglądają tak jak ci ze skrupułami. Wiele mówią o uczuciach ale nie znają ich tzn. znają z filmów, książek ale ich NIE CZUJĄ. Wiedzą co mówić, wiedzą też co robić by oszukać widza/słuchacza i robią to w określonym celu - zdezorientowania swojego rozmówcy, który już za chwile może się stać jego ofiarą.

Nie zgadzam się z tobą Faworytko, że tylko kobiety i tylko kkzb wierzą w dobroć z natury. Wszyscy wierzą. Nawet psychopata wierzy w dobroć innych ludzi i czasami sam staje się ofiarą np. oszusta.

9 065

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

zabaweczko, powiem krótko, nasze związki były inne, nasze przeżywanie, wydaje mi się, również. 15 dni temu wpadłaś w panikę z powodu sms'a, wczoraj czułaś się wolna. Dlatego nie porównujmy tego, co czuję ja i Ty. Widocznie nasze historie są różne.

Nie ma powodu, by wątpić, jak piszesz.
Nie ma również powodu by ukrywać swoje uczucia.
Nadal się rozwijam, ale piszę szczerze to, co przeżywam, a nie pod publiczkę i Wasze oklaski.
Nie wiem, ile byłaś w swoim związku i nie chcę się licytować.
Mam prawo do poczucia straty po 9 latach, mam prawo czuć smutek, bo się rozwodzę.
Ważne dla mojego poczucia wartości jest to, że to ten człowiek zawiódł, a nie ja.
Ale rozpad związku- zakończenie pewnego etapu, co dodatkowo u mnie pokryło się z kolejną przeprowadzką, nowym miejscem, nowymi ludźmi- jest zawsze bolesny i trudny, zwłaszcza, gdy miał być to związek na całe życie, ślub, suknia, wesele, dom...

Rozumiem i Twój stan ducha, przed laty zerwałam z D., nie byliśmy razem 2 miesiące, byłam wolna i pewna siebie, świat stał przede mną otworem, cieszę się zatem Twoją radością.

Wczoraj byłam na Zumbie, dziś idę na koncert, w czwartek kawiarnia z przyjaciółmi i kino, nie zaprzestałam spełniania swoich postanowień. Czytam kolejne dwie pozycje, nie załamuje się, nie poddaję.
Związek umierał od sierpnia, zakończył się w grudniu definitywnie, teraz przechodzę przez kolejne etapy jego grzebania, a każdy taki etap uzmysławia mi DOBITNIE jak bardzo prawdziwy i "skończony" jest ten koniec! Budzi to wiele emocji, spójrz na Grejs, ona po rozwodzie czuła smutek i nadal ma gorsze i lepsze dni.
Z takiego związku nie wyskakuje się do tak, nie obraca się na pięcie i nie żyje jakby nigdy nic, przynajmniej nie jako kkzb.

Mogę tu pisać i się mądrzyć, albo pisać prawdę o sobie. Jednego dnia prawda będzie uskrzydlać, innego wbije w ziemię, tak już jest.
Nie wystarczy uznać, że facet był draniem, by zacząć lekko i z uśmiechem nowe życie.

Jasne, bo to nie licytacja, nie wyścig żaden.
Możemy cierpieć po 2 letnim związku bardziej niż po stuletnim. Czas nie ma znaczenia. Tak samo leczymy rany, w różnym czasie.

9 066

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Właściwie to ja się samobiczuje.
Może to za dosadne słowo,ale nie umiem w sobie obudzić takiej zdrowej złości na niego...A może mam to już za sobą?

Moim zdaniem nie ma złych ludzi na tym świecie. Są ludzie skrzywdzeni. Coś zadziało się w ich życiu takiego,co nie pozwala normalnie funkcjonować...Zazwyczaj doskwierają deficyty z dzieciństwa,a jak dojdą do tego jakieś nadużycia,to już wszystko jasne.
To zło dosięgło i mnie.

Och spotykam ludi złych, zawistnych z dziad pradziada.

Ostatnio też czytałam jakąś powieść, w której autor zakłada, że ludzie są z gruntu źli, bo to nie kosztuje żadnego wysiłku. Nie tak jak dobro.
Mam nadzieję, że nie jest jednak aż tak tragicznie.

9 067

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziś jest naprawdę źle.
Znowu dostałam sms z innej komórki,który pobieżnie przeczytałam...
To on pisał,że nie mam się karmić nienawiścią do niego dla własnego dobra.

Już wiem. To jego gra. Nic od ciebie nie chcę, (jasne sam spłaci nasz niemały kredyt-jaki szlachetny!),nie czuj do mnie nienawiści...pamiętaj były też dobre chwile.

Palant! Manipulator! Hiena!
Osiągnął swój cel. Dziś tak serducho mnie bolało,że córka pogotowie chciała wezwać. Ale ja wiem,że to nerwica. Przeciwbólowe i do pracy. Ból minął,ale jestem taka słaba,że czuję jakbym zaraz miała zemdleć. Drzemałam,obżarłam się słodyczami,wegetowałam.
Wróciłam do starych nawyków.No to się cofnęłam 3 kroki w tył!
Chciałabym się wypłakać...ale nie mogę...

Położę się spać. Może przejdzie do jutra...

9 068

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No i wylazło szydło z worka.
Nie mógł sobie tak zwyczajnie odpuścić Ciebie. Musi się czepiać.
Współczuję bardzo.

Z podziwem jednak przeczytałam, że dzisiaj nie masz już żadnych problemów z odczytaniem swych emocji.
Gratuluję. smile

9 069 Ostatnio edytowany przez Faworytka (2012-02-29 21:41:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo! Ja Ci tak bardzo kibicuję!
Nie cofnęłaś się, to złudzenie, idziemy do przodu, ale czasem tego nie widzimy.
Widzą to osoby z boku.
Spójrz, czasem na forum wchodzą dziewczyny, które narobią szumu, potem znikają, cytują mądrości, ale widać, że wciąż się łudzą i uciekają stąd, gdy tylko on zaczyna walczyć.

My zamknęłyśmy drzwi, zastawiłyśmy je komodą i trzymamy za klamkę z całych sił, by ich nie wpuszczać do środka naszych domów, serc, myśli. A gdy oni próbują wyważyć te rozpaczliwie przez nas zastawione drzwi- cierpimy- dotąd byli przez nas witani w progu z otwartymi ramionami.
Ale Ty i ja wiemy już, że przetrwamy te kołatania, te ich krzyki, prośby, łzy... Wiemy, że ten ból kiedyś minie a walczymy o swoje życie.
Nie cofamy się Asiu, nie daj się złym myślom.

9 070 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-02-29 23:35:53)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Dziś jest naprawdę źle.
Znowu dostałam sms z innej komórki,który pobieżnie przeczytałam...
To on pisał,że nie mam się karmić nienawiścią do niego dla własnego dobra.

Już wiem. To jego gra. Nic od ciebie nie chcę, (jasne sam spłaci nasz niemały kredyt-jaki szlachetny!),nie czuj do mnie nienawiści...pamiętaj były też dobre chwile.

Palant! Manipulator! Hiena!
Osiągnął swój cel. Dziś tak serducho mnie bolało,że córka pogotowie chciała wezwać. Ale ja wiem,że to nerwica. Przeciwbólowe i do pracy. Ból minął,ale jestem taka słaba,że czuję jakbym zaraz miała zemdleć. Drzemałam,obżarłam się słodyczami,wegetowałam.
Wróciłam do starych nawyków.No to się cofnęłam 3 kroki w tył!
Chciałabym się wypłakać...ale nie mogę...

Położę się spać. Może przejdzie do jutra...

Kotku, niestety on interpretuje, to co napisałam w poprzednim poscie dokładnie tak jak to napisałam - że chcąc go "poinformować o niecierpiących zwłoki sprawach formalnych" szukasz kontaktu, że go prowokujesz. To jest dla niego sygnał, że jesteś w dołku, Twój system immunologiczny znów szwankuje i można uderzyć, może coś ugrać. Oni są lepszymi psychologami niż nam się zdaje smile
Wiesz jednak jak to działa u Ciebie, teraz wiesz, jak to kręci jego i możesz wprowadzić poprawki na przyszłość.
ZERO KONTAKTU oznacza dokładnie to co oznacza. Nie 0,5 kontaktu, nie 0,007 kontaktu tylko ZERO. Jak się będziesz tego trzymać, to serduchu będzie lżej.
A sprytny jest jak szczur - zobacz ile elementów za jednym zamachem zahaczył. Daje sygnał, że:
- troszczy się o Ciebie (łaskawca) - on, rozumiesz, dba o TWOJE dobro, ludzki pan,
- nie omieszkał wykorzystać dobrego psychologicznego chwytu - były DOBRE chwile (i Twój mózg w tym momencie automatycznie puszcza film z tymi właśnie chwilami) - pan Sentymentalny
- szlachetny pan Nicodciebieniechcę - czytaj - weź wszystko, mnie już i tak od tego życia nic nie trzeba.

Jeszcze chwila a przeczytasz, że on Ci wybacza.

Taaa, dobry z niego manipulat.
My to naprawdę byle kogo nie wybieramy big_smile

Trzymaj się, kochanie. Ty sama wszystko wiesz, potrzebujesz tylko się trochę poćwiczyć we właściwym odczytywaniu komunikatów i ich zaplecza. Wtedy się nawet może zrobi zabawnie.

9 071

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No i powiedziałam "to koniec" łatwo nie było ale wiem, że tak jest dla mnie lepiej. Oczywiście pytania: masz kogoś, aleczy tak całkowicie zero kontaktu, a jesli za 2 miesiące zrozumiem że jestes kobieta mojego życia.... i tak dalej, .
Byłam spokojna, zdystansowana i pokazałam jaka ze mnie KOBIETA i od początku czuł że coś sie dzieje, podobno jakas inna jestem. Ano jestem  smile i powiedziałam mu,że on też powinien zastanowić się nad zmianą, nad leczeniem bo jest DDA jesli nie dla siebie to dla swojego dziecka, które bardzo kocha, ale to już jego sprawa co z tym zrobi.

Lekko nie jest, dobrze, że mam teraz jakiś koszmarny ogrom pracy, siedzę w papierach do nocy także nie mam czasu myśleć tak dużo. Pomaga to napewno i ciesze sie że tak się złozyło a jak się uporam z robotą to wracam do sportu w końcu wiosna zbliża sie smile

Czytam co tu piszecie i staram się czerpac inspiracje a także uczyć się. Wiem doskonale, że będą dni lepsze i gorsze ale że warto.
Trzymam kciuki za Was wszystkie i za siebie smile

9 072

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny dziękuję Wam bardzo,bardzo,bardzo:*
Dziś doszedł cały wachlarz objawów "grypy". w cudzysłowu,bo ja wiem,że to nie jest żadna grypa. To są objawy somatyczne na skutek tego co przeżywam. Kiedyś mój psycholog powiedział,że wywołuję je aby nie myśleć o problemie, który mnie dręczy. To takie odwracanie uwagi. Skupiam się na bólu,uciekam...

Faworytko-bije od Ciebie siła-biorę ją z Twoich postów dla siebie:)
Wielokropku dziękuję za naukę nazywania uczuć (a o uczuciach miałam b.d na terapii uzależnień,tylko wyparowała wiedza). Myślę,że to co chcesz mi przekazać ma wspólny mianownik z moimi objawami somatycznymi.
Tarantello moja kochana,jesteś specem od przejrzenia manipulantów. Otwierasz mi oczy.
Oczpiekne trzymam za Ciebie kciuki!

Dziewczyny ja się nie ugnę choćby nie wiem co!
Tym razem wszyscy wokół wiedzą,że koniec. Wcześniej,gdy się wyprowadzał zostawiałam pootwierane furtki-nikomu nie mówiłam,bo jak wróci będzie wstyd,a przecież uchodziliśmy za taką dobrą parę.

Nie dałabym rady bez WAS i tego forum-naprawdę jesteście mi jak siostry. Dziękuję:*

9 073

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Miłego dnia dziewczyny.

Lukrecjo, trzymam kciuki.
Faworytka daje czadu.
Tarantello kłaniam się nisko smile
Wielokropku...

Mogłabym tak dalej... Buziak.

9 074

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo,
dla Ciebie (i nie tylko) ściąga:
bezradność, bezsilność, ciekawość, czułość, duma, frustracja, gniew, irytacja, lęk, litość, miłość, nienawiść, niepewność, niepokój, nieszczęście, nieufność, niezadowolenie, nuda, obawa, obojętność, obrzydzenie, oburzenie, osamotnienie, panika, podekscytowanie, pogarda, pokora, przestrach, przygnębienie, radość, rezygnacja, rozanielenie, rozbawienie, rozczarowanie, rozdrażnienie, rozgoryczenie, rozpacz, smutek, strach, szczęście, tęsknota, troska, trwoga, uciecha, ufność, ukojenie, ulga, wdzięczność, współczucie, wstyd, wściekłość, zachwyt, zadowolenie, zakłopotanie, zaskoczenie, zawiść, zazdrość, zażenowanie, zdenerwowanie, zdziwienie, złość, zmartwienie, zmieszanie, zniechęcenie, zniecierpliwienie, żal.

Trzymam kciuki. smile

9 075

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Dziewczyny dziękuję Wam bardzo,bardzo,bardzo:*
Dziś doszedł cały wachlarz objawów "grypy". w cudzysłowu,bo ja wiem,że to nie jest żadna grypa. To są objawy somatyczne na skutek tego co przeżywam. Kiedyś mój psycholog powiedział,że wywołuję je aby nie myśleć o problemie, który mnie dręczy. To takie odwracanie uwagi. Skupiam się na bólu,uciekam...

Faworytko-bije od Ciebie siła-biorę ją z Twoich postów dla siebie:)
Wielokropku dziękuję za naukę nazywania uczuć (a o uczuciach miałam b.d na terapii uzależnień,tylko wyparowała wiedza). Myślę,że to co chcesz mi przekazać ma wspólny mianownik z moimi objawami somatycznymi.
Tarantello moja kochana,jesteś specem od przejrzenia manipulantów. Otwierasz mi oczy.
Oczpiekne trzymam za Ciebie kciuki!

Dziewczyny ja się nie ugnę choćby nie wiem co!
Tym razem wszyscy wokół wiedzą,że koniec. Wcześniej,gdy się wyprowadzał zostawiałam pootwierane furtki-nikomu nie mówiłam,bo jak wróci będzie wstyd,a przecież uchodziliśmy za taką dobrą parę.

Nie dałabym rady bez WAS i tego forum-naprawdę jesteście mi jak siostry. Dziękuję:*

I ja za Ciebie trzymam moja imienniczko smile

Dziekuję postępowi technicznemu i wszystkim mądrym głowom że wynaleziono internet, naprawdę!!  Nie każdy ma możliwość skorzystać z pomocy specjalisty, dobrego specjalisty. U mnie chyba takiego nie ma z tego co sie orientuję to naprawdę nie ma do kogo iść i takie forum jak nasze ratuje wiele pogubionych.

Ja jak każda z nas mam przyjaciół, znajomych u mnie ostatnio trochę zmniejszyło się to towarzystwo bo podpisuje się pod że przyjaciół poznaje się jak sa problemy dlatego zrobiłam z tym porządek. Moja nabliższ przyjaciółka wspiera mnie bardzo ale ze względu na to że sama jest posiadaczką szczęśliwej rodziny nie ma dla mnie tyle czasu ile potrzeba. Jej wsparcie jest dla mnie bardzo ważne ale ona do końca nierozumie tego problemu. Tu my wszystkie znamy problem, albo staramy się poznać, nauczyć od innych.  Opinie wyrażane przez Was są konkretne i często dokuczliwie bolące ale prawdziwe i to jest bardzo ważne. A w życiu bywa różnie, często słyszałam że wymyślam, że mi się w głowie poprzewracałożeludzi mają gorsze problemy bo mam wszystko co materialne i juz mi się nawet gadac odechciewało, czułam się jeszcze bardziej do niczego. Gdzieś podświadomie wyczuwałam w sobie to moje kochanie za bardzo choć nie znałam problemu tak jak dziś. Jakiś czas temu zmieniłam moje postepowanie wobec znajomych właśnei z tymi odczuciami już nie jestem na kiwnięcie, mam swoje sprawy albo zwyczajnie mi się nie chce  bo niby czemu smile

Malutkimi kroczkami robiłam postepy a jak trafiłam tu to mam nadzieję że te kroki będą teraz zdecydowanie większe ... już widzę poprawę smile

9 076

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

l_ukrecjo,
dla Ciebie (i nie tylko) ściąga:
bezradność, bezsilność, ciekawość, czułość, duma, frustracja, gniew, irytacja, lęk, litość, miłość, nienawiść, niepewność, niepokój, nieszczęście, nieufność, niezadowolenie, nuda, obawa, obojętność, obrzydzenie, oburzenie, osamotnienie, panika, podekscytowanie, pogarda, pokora, przestrach, przygnębienie, radość, rezygnacja, rozanielenie, rozbawienie, rozczarowanie, rozdrażnienie, rozgoryczenie, rozpacz, smutek, strach, szczęście, tęsknota, troska, trwoga, uciecha, ufność, ukojenie, ulga, wdzięczność, współczucie, wstyd, wściekłość, zachwyt, zadowolenie, zakłopotanie, zaskoczenie, zawiść, zazdrość, zażenowanie, zdenerwowanie, zdziwienie, złość, zmartwienie, zmieszanie, zniechęcenie, zniecierpliwienie, żal.

Trzymam kciuki. smile

fajne:) o uczuciach od A do Z - poradnik KKZB (i nie tylko):)

A ja mam taka gre do zaproponowania: ktore z tych w/w uczuc najlepiej opisuje Wasza osobe, jaka jestescie teraz albo w ogole.
Moze byc tez opcja : JA przedtem, JA teraz, JA jaka chce byc:)

Ja sobie wybieram dume:) Przedtem, teraz i mam nadzieje, ze do konca.

9 077 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-03-01 11:35:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussuko,
nie wchodzę w tą grę.
Co chwila przeżywam inne uczucie.
I TO jest piękne. smile

9 078

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
oczpiekne napisał/a:

a jesli za 2 miesiące zrozumiem że jestes kobieta mojego życia....

No nie!:))) Normalnie tekst dnia:) Autentycznie prawie poplakalam sie ze smiechu.

A dokonczylas jakos to zdanie za niego?

np. tak ..to bedziesz wiedzial cos stracil
albo..to pojdziesz sie w Wisle utopisz
albo..to ja juz pewnie bede szalec z innym
albo..coz, lepiej pozno niz wcale chociaz wolalabym odwrotnie
albo..tak szybko??? nie zartuj, na to lat potrzeba

Moznaby to konczyc na milion wersji.

Jeszcze czegos tak durnego to ani nie slyszalam ani nie wyczytalam nawet tutaj na tym forum:) Pogratuluj panu luzackiego spojrzenia na swiat, ludzi i zwiazki. Nie ma to jak dac sobie czas do namyslu:)

9 079

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Mussuko,
nie wchodzę w tą grę.
Co chwila przeżywam inne uczucie.
I TO jest piękne. smile

No ja tez stale mieniam sie jak kameleon ale jest pewnie jakies uczucie dominujace w kazdej z nas, ktore nas jakos definiuje?:)

Np. ciocia mojego partnera - poznalam ja i juz po chwili wiedzialam, ze to kobieta Radosc. O moim partnerze napisalabym Dobroc, o poprzednim Zniechecenie (albo Marazm), o mojej corce Rozchwianie, o synu Zadowolenie, o sobie wlasnie Duma.

Nie wiem jak to ujac, po prostu jakies z tych emocji, uczuc pojawiaja sie w nas najczesciej i wychodza na plan pierwszy i tak sobie czytalam te liste i poczulam, ze bez dumy nie bylabym ani szczesliwa, ani wesola, ani zfrustrowana, poirytowana, smutna:)

9 080

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja, z wielkim uporem, sprzeciwiam się nadawaniu, nawet w dobrej wierze, jakichkolwiek etykietek.
Wiem, jakie szkody mogą one przynieść.
Nie wchodzę w to.

9 081

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziś jest kolejny ważny dzień w moim życiu. Mam 27 urodziny, ale odkąd obiecałam sobie, że ten właśnie dzień będzie przełomowy w moim życiu, będzie kolejnym początkiem, ma od dla mnie dodatkowe- symboliczne znaczenie.
Gdy od miesięcy trwał kryzys, huśtawka tych jego "kocham, nie kocham", obiecałam sobie, że co by się nie działo 1 marca 2012 roku zacznę nowe życie, podejmę decyzję, obojętnie od tego, jaka ona będzie. Czułam, ze tak dłużej nie mogę, że nie mogę zmarnować 10 roku na trwanie przy boku kogoś, kto raz żyć beze mnie nie może, a za chwile ucieka i waha się, czy to, co czuł, to była miłość.
Decyzję podjęłam jednak dużo wcześniej, już 1 grudnia i od tej chili trwam w niej nieugięcie.
Jednak dziś czuję, że to zaczyna się mój rok, "pierwszy dzień reszty mojego życia" (była taki piękny francuski film o tym tytule).

Wydarzyło się coś jeszcze, poteflon niedający oznak życia od prawie 3 miesięcy przesłał mi życzenia.
Wczoraj wieczorem dostałam życzenia z nieznanego numeru, mam teraz dużo nowych znajomych, myślałam, że to któryś z nich. urodziny mam dziś, nie 29 lutego, dlatego odpisałam: "dziękuję, choć nie wiem komu i z jakiej okazji". nikt nie odpisał, pomyślałam, wiec że pomyłka.
O godzinie 00:13 dostałam smsa, obudził mnie, nacisnęłam przycisk i przed oczami pojawił mi się: "Wszystkiego najlepszego życzę. D."

Nie muszę Wam mówić, jaki to efekt na mnie wywarło, 3 miesiące milczenia, a teraz raptem ta uprzejmość. Wiem, że dobrze mi nie życzy, gdyby tak było nie tułałabym się teraz po stancjach, byłby ciekawy, czy nie wpadłam w depresję, czy sobie żył nie podcinam, ale jego nie obchodziłam ja w tym wszystkim, wcale.

Nie odpisałam mu i nie zamierzam. Sprawa jest definitywnie definitywna:)
Ale łzy leciały, w nowym łóżku, sama, z jego słowami przed oczami, noc... ciemno...
Poczułam tęsknotę, za związkiem chyba bardziej, nie za nim, do niego czuję niechęć, zawiść, pogardę.

Osiągnął swój cel, wprowadził na chwilę zamęt w moim życiu- nie jest tylko świadomy, ze na tak krótko, że nie będę smarkać 24 h po jednym smsku... już nie. Pozbierałam się w 5 min, mówiąc w myślach sama do siebie uspokoiłam się.
Widocznie chciał się podbudować, jaki to on kulturalny, grzeczny, już niedługo byłej żonie dobrze życzy. tyle, ze to tylko słowa... Wiem, że gdybym mu stanęła na drodze do czegoś, na czym mu zależy, zrównałby mnie z ziemią bez skrupułów.
Był tyle lat miły, bo jestem wyjątkowo uległa i ugodowa, gdy przestałam, on pokazał na co go stać.

On ma inny świat, inną rzeczywistość. W jego świecie panują inne zasady, Bogiem jest on sam, nadrzędna wartość to dogadzanie sobie. W jego świecie on jest dobrym człowiekiem, w jego świecie nic takiego się nie stało i nieporzebnie robię wielkie hallo. W jego świecie powinnam się zgodzić na niezobowiązujący seks i nie robić afery żadnym rozwodem. W jego świecie, on sobie pomnik stawia, że taki dobry z niego człowiek, że nawet smsa mi na urodziny wysyła. Tam, gdzie jest, nie mówi się o smutku, o zdradzie, o bólu. Unika się nieprzyjemnych sytuacji, nie pamięta się o krzywdzie innych, za nic nie bierze się odpowiedzialności. Jest mu dobrze, wygodni w tym jego świecie.

Ale jego świat nie jest moim światem i wolę mój prawdziwy smutek, niż tą fatamorganę.

Dziś mam w pracy piękny dzień, kwiaty, życzenia, prezenty, uśmiechy. Naprzytulałam się:) cudownie, bo mi tak tego brakuje!
ściskam Was wszystkie!

9 082

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Faworytko,
spełnienia marzeń.
Wszystkich. big_smile big_smile big_smile

Przytulam Cię mocno. smile

9 083

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja zagram Mussako. (ps. uwielbiam Twoje posty!)

Siebie opisałabym tak:

ja przedtem: frustracja, bezsilność, rozpacz, ból, niepewność, zmęczenie, zniechęcenie
ja w trakcje podejmowania decyzji: zacięcie, duma, złość, panika, zawiść
ja po rozstaniu: ciekawość, samotność, lęk, tęsknota, ulga,
ja w przyszłości: spokój, miłość, szczęście, ukojenie, zachwyt


jednym słowem jestem chyba Melancholią

9 084

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

A ja zagram Mussako. (ps. uwielbiam Twoje posty!)

Siebie opisałabym tak:

ja przedtem: frustracja, bezsilność, rozpacz, ból, niepewność, zmęczenie, zniechęcenie
ja w trakcje podejmowania decyzji: zacięcie, duma, złość, panika, zawiść
ja po rozstaniu: ciekawość, samotność, lęk, tęsknota, ulga,
ja w przyszłości: spokój, miłość, szczęście, ukojenie, zachwyt


jednym słowem jestem chyba Melancholią

ladny rozwoj psycho-emocjonalny, wlasciwy kierunek:) Oby Ci sie to wszystko spelnilo! Takie moje zyczenia na Twoje urodziny:)

Jestes dzis Melancholia z duza nutka Optymizmu (brzmi jak opis perfum marki Faworytka:)

9 085

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
oczpiekne napisał/a:

No i powiedziałam "to koniec"

I jak się trzymasz? Początek nie należy do przyjemności sad


Cześć, reszcie dziewczyn!

Faworytko - boszsze, jakiż piękny wiek big_smile  Ja w analogicznym byłam jeszcze TAKA GUPIA a Ty już o rok świetlny w przodzie. Życzę Ci szybkiego spionizowania i prucia dalej bez garbu a reszta sama się poukłada.

9 086

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

l_ukrecjo,
dla Ciebie (i nie tylko) ściąga:
bezradność, bezsilność, ciekawość, czułość, duma, frustracja, gniew, irytacja, lęk, litość, miłość, nienawiść, niepewność, niepokój, nieszczęście, nieufność, niezadowolenie, nuda, obawa, obojętność, obrzydzenie, oburzenie, osamotnienie, panika, podekscytowanie, pogarda, pokora, przestrach, przygnębienie, radość, rezygnacja, rozanielenie, rozbawienie, rozczarowanie, rozdrażnienie, rozgoryczenie, rozpacz, smutek, strach, szczęście, tęsknota, troska, trwoga, uciecha, ufność, ukojenie, ulga, wdzięczność, współczucie, wstyd, wściekłość, zachwyt, zadowolenie, zakłopotanie, zaskoczenie, zawiść, zazdrość, zażenowanie, zdenerwowanie, zdziwienie, złość, zmartwienie, zmieszanie, zniechęcenie, zniecierpliwienie, żal.

Trzymam kciuki. smile

fajne:) o uczuciach od A do Z - poradnik KKZB (i nie tylko):)

A ja mam taka gre do zaproponowania: ktore z tych w/w uczuc najlepiej opisuje Wasza osobe, jaka jestescie teraz albo w ogole.
Moze byc tez opcja : JA przedtem, JA teraz, JA jaka chce byc:)

Ja sobie wybieram dume:) Przedtem, teraz i mam nadzieje, ze do konca.

A ja się ostatnio bawię w skrzyżowanie powyższych. Jeśli jest mi smutno, to pytam siebie "DLACZEGO", jeśli odczuwam zniechęcenie, to pytam siebie "DLACZEGO", jeśli rozanielenie, lęk, rozczarowanie - pytam siebie "DLACZEGO". Samoświadomość ćwiczę, przyczynowość-skutkowość, rozszyfrowuję siebie.

9 087 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-03-01 12:37:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
oczpiekne napisał/a:

a jesli za 2 miesiące zrozumiem że jestes kobieta mojego życia....

No nie!:))) Normalnie tekst dnia:) Autentycznie prawie poplakalam sie ze smiechu.

A dokonczylas jakos to zdanie za niego?

np. tak ..to bedziesz wiedzial cos stracil
albo..to pojdziesz sie w Wisle utopisz
albo..to ja juz pewnie bede szalec z innym
albo..coz, lepiej pozno niz wcale chociaz wolalabym odwrotnie
albo..tak szybko??? nie zartuj, na to lat potrzeba

Moznaby to konczyc na milion wersji.

Jeszcze czegos tak durnego to ani nie slyszalam ani nie wyczytalam nawet tutaj na tym forum:) Pogratuluj panu luzackiego spojrzenia na swiat, ludzi i zwiazki. Nie ma to jak dac sobie czas do namyslu:)

To, to mi się podoba: ..coz, lepiej pozno niz wcale chociaz wolalabym odwrotnie

big_smile big_smile big_smile big_smile


P.S. Cholera, trzy posty jeden pod drugim. Sorry, moderacjo, zapędziałam się, rozdyscyplinowałam.

9 088

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
oczpiekne napisał/a:

a jesli za 2 miesiące zrozumiem że jestes kobieta mojego życia....

No nie!:))) Normalnie tekst dnia:) Autentycznie prawie poplakalam sie ze smiechu.

A dokonczylas jakos to zdanie za niego?

np. tak ..to bedziesz wiedzial cos stracil
albo..to pojdziesz sie w Wisle utopisz
albo..to ja juz pewnie bede szalec z innym
albo..coz, lepiej pozno niz wcale chociaz wolalabym odwrotnie
albo..tak szybko??? nie zartuj, na to lat potrzeba

Moznaby to konczyc na milion wersji.

Jeszcze czegos tak durnego to ani nie slyszalam ani nie wyczytalam nawet tutaj na tym forum:) Pogratuluj panu luzackiego spojrzenia na swiat, ludzi i zwiazki. Nie ma to jak dac sobie czas do namyslu:)

Odpowiedziałam, że już będzie za późno ale wiem dobrze, że to nie nastąpi a nawet jeśli zadzwoni i tak powie to pewnie dlatego, żeby wkręcić mnie w to co było.Ten czas do namysłu trwa już rok. Mój niezwiązek trwał 1,5 roku więc to pestka w porównaniu z tym co spotykało dziewczyny przez lata i napewno moje krzywdy są mniejsze ale to lepiej dla mnie.


Faworytko życzę Ci dużżżżżżooo zdrowia, siły, usmiechu i spełnienia marzeń !!

Buziaki

9 089

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
oczpiekne napisał/a:

No i powiedziałam "to koniec"

I jak się trzymasz? Początek nie należy do przyjemności sad


.

Nieźle smile Pół stycznia męczyło mnie to później było bardzo źle i od jakiegoś czasu lepiej to było przemyślane i dziś już spokjnie do tego podchodzę. Jestem fajną laseczką i chcę żyć szczęśliwie smile

9 090 Ostatnio edytowany przez Faworytka (2012-03-01 12:47:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

albo..tak szybko??? nie zartuj, na to lat potrzeba

A to jest mój ulubiony, z nutką ironii:)
pytając siebie DLACZEGO dochodzę do deficytów.  prosty przykład, dlaczego dziś mi tak błogo? Bo jestem w centrum, bo ludzie mówią o mnie dobre rzeczy- moja potrzeba atencji i małe poczucie własnej wartości.

Moje lęki to brak wiary w siebie... itp

Dziękuję Wam dziewczyny za życzenia!

9 091

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hmmm jestem chyba jeszcze mało pyskata ale napewno przyjdzie to z czasem w końcu leczenie choroby która ma się tyle lat to nie pstryknięcie palcem.

9 092

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

Moje lęki to brak wiary w siebie... itp

Co??? Modelka czy byla miss, za ktora facetom karki na ulicy sie skrecaja i brak wiary w siebie? Ludzie, to co ja mam powiedziec, kobieta przecietna, tuzinkowa i z miska majaca tyle wspolnego co w trakcie przepierki?
To Doda pewnie cierpi na niesmialosc i niska samoocene?

Kobieto mloda i urodziwa - jedna jaskolka wiosny nie czyni, jeden nieudacznik nie czyni z kobiety nieudacznicy. Z siebie dupka zrobil, na Twoje szczescie i korzysc innego, ktory Cie doceni.

9 093 Ostatnio edytowany przez Faworytka (2012-03-01 13:35:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussako, jestem pewna mojej urody zewnętrznej, czuję się mało atrakcyjna towarzysko i intelektualnie!
Jestem śmiała, ale będąc przy narcyzie zawsze wypadałam blado, czułam się nudna, nieciekawa.
Jestem gaduła, ale nie błyskotliwa, a w emocjach wyłącza mi się logiczne myślenie i cała moja inteligencja pryska:)
Nie opowiadam kawałów, nie mam ciętej riposty, jestem, w moim odczuciu, taka jednolita, nijaka.
I to jest mój kompleks.

Spotkałam się jakiś czas temu z jedną z forumowiczek, osobą nad wyraz inteligentną, bardzo elokwentną, z ogromnym zasobem wyszukanego słownictwa. Onieśmieliła mnie. Chciałabym być taka, ale co zrobię, skoro mój mózg, mimo wykształcenia filologicznego, nie raczy zapamiętywać i odtwarzać "mundrych" słów? Tak już mam. Lepiej piszę, niż mówię.
Podobnie mam z wiedzą ogólną, czytałam wszystkie książki w szkole, na studiach, całą obowiązkową literaturę polską i francuską, a do tego wszystko, co możliwe, bo kocham książki i zaczytuje się pasjami. Ale zapytaj mnie za tydzień jaki był wątek- nie opowiem. Pamiętam dużo na raz, ale krótko, nie szufladkuję info, wiedza ze mnie wyparowuje.
Mózgu nie zmienię i boli mnie, że mimo świetnego wykształcenia wychodzę na ignorantkę i nieuka.

Taki mam kompleks niższości i braku wiary w siebie, swoją umysłową atrakcyjność.

9 094

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kurde ja jestem najlepsza w cyferkach nawet pisać pięknie nie potrafię smile a myślach kłębi się tyle mądrych słów i sentencji smile ale nie można mieć wszystkiego:)

9 095

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zaraz, filologie jakas skonczylas, tak? Wiec az tak zle z tym Twoim zapamietywaniem materialu i przyswajaniem madrych slow byc nie moze:)

Natomiast nie porownuj sie nigdy do kogos innego. Nie tedy droga. Pani, ktora spotkalas byla oczytana, blyskotliwa, elokwentna a moze poza tym nudna jak flaki z olejem? Moze nieciekawa i nieporadna w innych sytuacjach? Moze to Ty zaimponowalabys jej jakas zupelnie inna cecha, o ktorej ona moze pomarzyc jedynie? Tyle, ze Ty tego nie wiesz:))

Zaczelas swoj opis od wyliczania cech pozytywnych a zaraz po nich stawiasz ALE. Postaraj sie zakonczyc zdanie na tej zalecie i postaw kropke. Ale i to co po nim wykasuj.

Nie kazdy moze byc jednoczesnie Greta Garbo o umysle Einsteina i elokwencji Palikota. No takich mutantow to ja jeszcze nie spotkalam na swojej drodze.

A co w sobie lubisz? Urode masz, edukacje zaliczylas pomimo tych zanikow pamieci, czyli jestes zdolna albo cholernie pracowita i cierpliwa - to juz plusy. A do tego smiala, wygadana, pewnie z poczuciem humoru, dystansem do siebie, wrazliwa, szczera..tak sobie teraz kontynuuj. Zrob sobie prezent urodzinowy i wypoleruj swoj wizerunek:)

9 096

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Faworytko,
nie mam żadnego interesu w tym, by Cię oszukiwać. smile

Uważam, że jesteś mądrą osobą, z dużym doświadczeniem i wiedzą, wielkim sercem i dystansem do siebie.

9 097

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Nie kazdy moze byc jednoczesnie Greta Garbo o umysle Einsteina i elokwencji Palikota. No takich mutantow to ja jeszcze nie spotkałam na swojej drodze.

Jestem perfekcjonistką, surowo się oceniam, dużo od siebie wymagam- to już wiem i pracuję nad tym.
I ta perfekcyjna strona charakteru chciałaby ze mnie zrobić all in one:)
Muszę być naj w każdym calu, pod każdym względem.
Ciągle się STARAM, tak to chyba moje słowo.
Starałam się być dobrą córką, uczennicą, przyjaciółką, żoną.
Starałam się być miła, grzeczna, uczynna,
Starałam się nikogo nie zranić, robić wszystko najlepiej jak potrafię.
Te moje ciągłe starania, irytują mnie ludzie, którzy maja tą swobodę, tą wolność NIE starania się, do odpuszczania sobie, zazdroszczę im tego, choć surowo w myślach oceniam.
Bo "co z niej za matka, jak obiadu nie ma? "
"Co z niego za przyjaciel, gdy nie ma czasu się spotkać?"
Wymagam od siebie i innych zbyt wiele. Dlatego czuję ciągłe napięcie.
Dopiero odkąd psycholog POZWOLIŁA mi odpuścić sobie, dotarło do mnie, że mogę. Dotąd nie mogłam popuścić sznurków, odmówić komuś, upić się do nieprzytomności. Te wszystkie zasady, religijne, prawne, moralne, trzymają mnie w ryzach, jestem na jakiejś niewidzialnej smyczy, głos krytyka w mojej głowie jest bardzo silny.

9 098

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ktos Ci te poprzeczki bardzo wysoko ustawil..domyslam sie jedynie, ze to czasy dziecinstwa robia swoje.

A moglabys sobie czasem odpuscic te standardowe "wymagania" religijno-prawno-moralne wobec innych i swojej skromnej osoby i zapytac sie "Co z niej za zandarm, ze tak surowo wszystkich i siebie ocenia?":)To nie bedzie o nikim innym tylko o Tobie. Pomysl, jakby tak ktos w myslach Ciebie ocenil? Co lepsze? Niezrobiony obiad, zapomniane spotkanie czy wieczne napiecie i stres?

I wiesz co? Maly sekret..nikt nie lubi idealow:) Wiec uwazaj, o co prosisz, bo jeszcze to otrzymasz:)

9 099 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-03-01 14:32:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

Mussako, jestem pewna mojej urody zewnętrznej, czuję się mało atrakcyjna towarzysko i intelektualnie!
Jestem śmiała, ale będąc przy narcyzie zawsze wypadałam blado, czułam się nudna, nieciekawa.
Jestem gaduła, ale nie błyskotliwa, a w emocjach wyłącza mi się logiczne myślenie i cała moja inteligencja pryska:)
Nie opowiadam kawałów, nie mam ciętej riposty, jestem, w moim odczuciu, taka jednolita, nijaka.
I to jest mój kompleks.

Spotkałam się jakiś czas temu z jedną z forumowiczek, osobą nad wyraz inteligentną, bardzo elokwentną, z ogromnym zasobem wyszukanego słownictwa. Onieśmieliła mnie. Chciałabym być taka, ale co zrobię, skoro mój mózg, mimo wykształcenia filologicznego, nie raczy zapamiętywać i odtwarzać "mundrych" słów? Tak już mam. Lepiej piszę, niż mówię.
Podobnie mam z wiedzą ogólną, czytałam wszystkie książki w szkole, na studiach, całą obowiązkową literaturę polską i francuską, a do tego wszystko, co możliwe, bo kocham książki i zaczytuje się pasjami. Ale zapytaj mnie za tydzień jaki był wątek- nie opowiem. Pamiętam dużo na raz, ale krótko, nie szufladkuję info, wiedza ze mnie wyparowuje.
Mózgu nie zmienię i boli mnie, że mimo świetnego wykształcenia wychodzę na ignorantkę i nieuka.

Taki mam kompleks niższości i braku wiary w siebie, swoją umysłową atrakcyjność.

OK. To tera ja się wypowiem.
Tak czytam i we łbie mi sie nie mieści, i jakbym czytała o kimś innym a nie o Tobie. Jedna z forumowiczek, z którą sie spotkałaś jakiś czas temu z pewnością odebrała Cię jako osobę o niesamowitej głębi przemyśleń i ogromnej umiejętności analitycznego myślenia, wyciągania nader trafnych wniosków, których ona (mimo sporej róznicy wieku) nie potrafiłaby samodzielnie wyciągnąć i nazwać ich tak trafnie a w sposób niedostępny dla ogromej rzeszy nawet wygadanych ludzi.
To niebywale rzadka cecha w tak młodym wieku z samozaparciem drążyć temat własnych deficytów i w tak kosmicznie szybkim tempie dochodzić do konkluzji, do których dochodzą kobiety w BARDZO DOJRZAŁYM wieku a i tak budzą się z ręką w nocniku.

No dobra, bez zbędnego kręcenia. (mam nadzieję, że nie popełniam żadnego nietaktu) Spotykamy się z Faworytką. Jezu, mam tylko nadzieję, że nie jestem nudna jak flaki z olejem ... i że o mnie napisałaś. To dopiero byłaby wtopa tak wprost do siebie przyjąć, co napisałaś może o kimś innym - NAPRAWDĘ elokwentnym i błyskotkiwym big_smile big_smile big_smile

Mamy niestety tę samą cechę (co cała reszta tu zgromadzonych) same sobie na ręce patrzymy skrupulatniej i jesteśmy wobec siebie samych bardziej bezwzględne niż inni wobec nas. Dopóki się tego nie oduczymy - będziemy same sobie najgorszym katem i wrogiem.

9 100

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

No dobra, bez zbędnego kręcenia. (mam nadzieję, że nie popełniam żadnego nietaktu) Spotykamy się z Faworytką. Jezu, mam tylko nadzieję, że nie jestem nudna jak flaki z olejem ... i że o mnie napisałaś. To dopiero byłaby wtopa tak wprost do siebie przyjąć, co napisałaś może o kimś innym - NAPRAWDĘ elokwentnym i błyskotliwym big_smile big_smile big_smile

O Tobie, o Tobie smile, ale żeby się wszyscy na Ciebie w realu nie rzucili, to tak pokrętnie pisałam smile
Absolutnie nie jesteś nudna, raczej zawsze czasu za mało i noc za krótka, żeby się z Tobą nagadać.

Mussako, ja wiem, że ideałów się nie lubi. Gdybym umiała tak od ręki zmienić siebie, swoje myślenie, nawyki...
To jak z tym słynnym sernikiem Zazdrości- drobny gest, a pokazujący wiele.
Ja takie serniki robię na każdym kroku, niby niegroźne, niby podobne do zachowania innych, zdrowych kobiet, a jednak...
Pani psycholog [boże, ile ja się na nią powołuje, sorki, ale tak samo wychodzi:)] powiedziała że zdrową osobę od osobowości zaburzonej odróżnia się po częstotliwości pewnych zachowań.
I tak normalna kobieta idąc w gości raz weźmie winko, innym razem, czekoladę, czasem nic.
A ja jadę z ciastem, winem, zabawką dla dziecka i wciąż czuję, że MUSZĘ się komuś odwdzięczać za zaproszenie, posiłek, nocleg.
Jak ktoś jest dla mnie po prostu miły, to mam ochotę mu podziękować i kupić czekoladki. Rozumiecie?
Teraz się autentycznie HAMUJĘ, od kiedy jestem tego świadoma. Ale ciężko mi tak jechać z pustymi rękoma, czy wbijać sobie w łeb, że ktoś może chcieć się ze mną spotkać od tak, bo mnie lubi i nie muszę na to ZASŁUŻYĆ ani się ODWDZIĘCZAĆ.

Umiem dawać, nie umiem brać.
Umiem nadskakiwać, nie potrafię przyjmować czyjegoś dogadzania mi.
"mi nic nie trzeba, nie rób sobie kłopotu, zjem coś na mieście, prześpię się na kanapie, nie trzeba było, nie ma za co" to cała ja.
Mussako, ależ mnie dziś poruszyłaś!!!!!
pranie mózgu.
Dziękuję, to mój prezent urodzinowy od Ciebie, piękny!

Posty [ 9 036 do 9 100 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 138 139 140 141 142 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026