Dziękuję kochany Wielokropeczku:*
Ale musisz wiedzieć,że teraz o Was więcej myślę niż o nim:)
Los każdej tu z nas uczy mnie pokory...i pomaga zdejmować maski iluzji,którą żyłam od zawsze.
8 971 2012-02-20 23:54:57
Podobne tematy
8 972 2012-02-20 23:58:35
(...)Ale musisz wiedzieć,że teraz o Was więcej myślę niż o nim:) (...)
To akurat rozumiem. ![]()
8 973 2012-02-21 00:10:02
l_ukrecja napisał/a:(...)Ale musisz wiedzieć,że teraz o Was więcej myślę niż o nim:) (...)
To akurat rozumiem.
Ufff. Domyśliła się, że ją zagadujemy
![]()
No i kolejny dzień Ci, Aśka, minął. I już jest do przodu.
8 974 2012-02-21 18:28:58
Dziś pobolewa mnie głowa,nażarłam się słodkiego,że zaraz się po.......
Wydzieram się na dzieciaki...i już chciałam się położyć włączyć głupkowate "Dlaczego ja" czy co tam...i...wegetować.
Ale "zwolnił" się komp,(a mamy jeden więc walka stała bo ja doszłam do kolejki) no to siedzę...
Wiem skąd ta zmiana...bo on wrak człowieka...-to mnie wytrąciło z równowagi...podświadomie.
świadomie tłumaczę sobie jak chłop krowie na rowie:
-przestałaś się w nocy zalewać zimnym potem
-przestałaś się obżerać (dziś wyjątek)
-ustało mrowienie całego ciała
-skończyły się migreny
Organizm sam się leczy i wyraźnie Ci pokazuje,że robisz dobrze!
I d...a,a rozum swoje i to za moimi plecami,bez mojej zgody!!!
Gdzie reszta dziewczyn? Już są zdrowe???
Przepraszam jestem kąśliwa i wredna zołza dziś...bo on jest wrakiem...
8 975 2012-02-21 18:34:36
No, daj spokój.
Aureola Cię nie uciska. ![]()
Jesteś człowiekiem z całym wachlarzem uczuć. I z rozumem, mimo wszystko, kontrolującym zachowania i niepozwalającym tymże uczuciom się rozpanoszyć. Gratuluję.
A inne dziewczyny?
Podejrzewam, mam nadzieję, że są w dojrzewalni.
8 976 2012-02-21 20:23:21
Dziś pobolewa mnie głowa,nażarłam się słodkiego,że zaraz się po.......
Wydzieram się na dzieciaki...i już chciałam się położyć włączyć głupkowate "Dlaczego ja" czy co tam...i...wegetować.
Ale "zwolnił" się komp,(a mamy jeden więc walka stała bo ja doszłam do kolejki) no to siedzę...Wiem skąd ta zmiana...bo on wrak człowieka...-to mnie wytrąciło z równowagi...podświadomie.
świadomie tłumaczę sobie jak chłop krowie na rowie:
-przestałaś się w nocy zalewać zimnym potem
-przestałaś się obżerać (dziś wyjątek)
-ustało mrowienie całego ciała
-skończyły się migreny
Organizm sam się leczy i wyraźnie Ci pokazuje,że robisz dobrze!
I d...a,a rozum swoje i to za moimi plecami,bez mojej zgody!!!Gdzie reszta dziewczyn? Już są zdrowe???
Przepraszam jestem kąśliwa i wredna zołza dziś...bo on jest wrakiem...
Ależ bieeeeeedny miś. Wrak misia. Miś załamany, udręczony, stęskniony miś. Miś żałujący i Z PEWNOŚCIĄ miś dojrzewający do refleksji, do mądrości, do prawd oczywistych. Taki miś to się nadaje do przytulenia, pocieszenia, przyjęcia na łono. Miś - syn marnotrawny. A nasza Asia jest harcerką, samarytanką, niedyplomowaną pielęgniarką udręczonych misiów. Jak my, cholera, wszystkie. I taki miś zrobi tylko smutną minkę i już zapominamy o spopieleniu, jakie nam uskutecznił. Jak kocha, moja droga, to poczeka aż się sama reaktywujesz, jak TY dojrzejesz do reflesji, mądrości i prawd oczywistych. Śpieszy Ci się gdzieś? Ja wiem. Nam się w takich momentach BARDZO śpieszy, bo może on zmądrzał a Ty W ODPOWIEDNIM momencie nie zareagujesz, nie wyciągniesz do niego ręki i on (taki ulepszony, zmądrzały i udręczony) pójdzie do jakiejść innej, która będzie wiedziała, co z takim FAJNYM misiem zrobić. I rozminiesz się ze swoim szczęściem.
Daj spokój, Aśka. Wrak. Ciekawe, czy on się tak o Ciebie martwi.
8 977 2012-02-21 22:57:47
No wiem...
Nie biorę pod uwagę zejścia się z nim. Nie wierze w jego przemianę,bo po pięciu latach pytań być,albo nie być,zmieni się,a może nie,zdradzi nie zdradzi,może już zdradza,kombinuje,nie kombinuje,mówi prawdę,nie kłamie jak pies,czy jest mu dobrze,czy źle,co jeszcze mogę dla misia-wraka zrobić,żeby go uszczęśliwić?
100 razy słyszałam-wiem,że mi nie wierzysz,masz prawo,skrzywdziłem cię. Ale koniec z tym, swoim życiem ci udowodnię jak się zmienię,jak cię kocham. Tyle przeszłaś. Ci okrutni faceci co ci robili! Życie poświęcę żebyś była szczęśliwa!!!!
HIPOKRYTA.
ps:ostatnio doszłam do wniosku,dzięki lekturą od Was,że on nie jest seksoholikiem,a socjopatą.
8 978 2012-02-21 23:03:43
N(...)wiem,że mi nie wierzysz,masz prawo,skrzywdziłem cię. Ale koniec z tym, swoim życiem ci udowodnię jak się zmienię,jak cię kocham. Tyle przeszłaś. Ci okrutni faceci co ci robili! Życie poświęcę żebyś była szczęśliwa!!!!(...)
To jest czysta, żywa m a n i p u l a c j a.
A Ty już na nią się nie nabierasz. ![]()
8 979 2012-02-21 23:50:47
Wiem Wielokropku...
Ale gdzieś tam z tyłu głowy szumi "on jest biedny...miał traumatyczne dzieciństwo...jest DDA...
Nie ma we mnie takiej żywej złości.
I nie wiem teraz...czy coś kombinuję,czy fazę gniewu mam już za sobą...
8 980 2012-02-21 23:56:21
Spokojnie.
Znasz siebie.
Jesteś mądrą osobą.
Wiesz, czy kombinujesz.
Kombinujesz?
8 981 2012-02-21 23:59:55
Myślę ,że nie...ale nie ufam sobie w tej kwestii,więc mówię (piszę) co mi na wątrobie leży...
8 982 2012-02-22 00:05:13
To, że wiesz czym spowodowane było jego zachowanie względem Ciebie, to jedna sprawa.
Drugą sprawą są uczucia, które wywołuje u Ciebie przypomnienie sobie jego manipulowania Tobą. Czy również wówczas współczujesz JEMU?
Śmiem wątpić.
8 983 2012-02-22 01:02:07 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-02-22 01:04:24)
Myślę ,że nie...ale nie ufam sobie w tej kwestii,więc mówię (piszę) co mi na wątrobie leży...
I to jest właściwe, że piszesz tu o tym wszystkim. Przynajmniej "wstrząs" od którejś kobitki się dostaje
Czasem też sobie nie ufam, choć od soboty wstąpił we mnie inny duch i tego ducha chcę mieć przez cały czas
i mam nadzieję, że i Ty Lukrecjo i wszystkie my tutaj zaczniemy wierzyć sobie same najbardziej i że żaden paskudny manipulant nie będzie robił z nami co chce. Ileż ja miałam myśli jak Ty-tych o ładnie nazwanym przez Tarantellę "Misiu", hoho, nakręcania końca nie było. Na razie jednak pracuję nad sobą, a moim elementarzem/przewodnikiem jest "Toksyczna miłość".
Nie chcę mi się myśleć już nawet-on, mąż,
Chce mi się myśleć-ja, ja, ja!!!!!!
Ściskam Was mocno moje Kochane...
A tak na marginesie...czytałam recenzje książki "O mężczyznach" -w której Lew Starowicz trafia w 10 w opisie dzisiejszych mężczyzn.
8 984 2012-02-22 07:24:33
Po przeczytaniu waszych post?w zdałam sobie sprawe że ja naleze do waszej grupy,do tej pory ja tego nie widziałam ale tak mi się wydaje zreszta same ocenicie po przeczytaniu tego co teraz napisze.W domu nigdy nie otrzymałam takiego wsparcia i miłośći jaka powinni dac rodzice było nas 6 w domu mama ciagle kłuciła się z ojcem pomimo że on pracował był alkoholikiem ciągłe kłutnie o pieniadze ,i walka kto ma racje zapominając że maja dzieci za sciana i wszystkie kłutnie wyzwizka my słyszymy mam 5 braci ja jedna nigdy nie miałam dobrze w szkole pomimo że dobrze się uczyłam byłam na przegranej pozycji bo moi rodzice byli biedni,uczac się dobrze chciałam zadowolic rodzic?w bo w ten spos?b myslałam że uzyskam od nich to co pragnełam najbardziej miłośći i szacunku ale i tak to nie przyniosło efekt?w,teraz już jestem po jednym rozwodzie mam 2 dzieci z poprzedniego małzenstwa i 1 dziecko z obecnym partnerem i teraz dojde do setna on jest anglikiem też po przejsciaj i jednym dzieckiem z była i wiecie co ciagle miałam chora obsesje że on tamtą bardziej kocha że że mna jest tylko dla tego że mamy syna ale w duszy widze że on naprawde mnie kocha ale nie wiem jak mam pozbyc się tych głupich mysli ,zadawalam go od lat w karzdy spos?b aby tylko mnie nie zostawił,jak nie powie że mnie kocha chociaz raz dziennie już wtedy chodze struta mysle zameczam sie myslami że jestem brzydka i nie atrakcyjna aby ktos jak on mugl byc ze mna,ale po przeczytaniu waszych post?w mysle sobie że ja po prostu zadawalajac jego i go dopieszczjac zapomnialam o sobie o tym kim JA jestem i co ja chce tak pragne miłośći że teraz przez to zagubiłam się i nie wiem jak mam się odnalezc.Spelniajac jego zachcianki zapomnialam o moich.Pozdrawiam was wszystkie.
8 985 2012-02-22 09:56:18
Jestem, jestem l_ukrecjo, czytam Was, tylko nie miałam czasu napisać.
Użeram się obecnie ze współlokatorami, znowu czeka mnie przeprowadzka. Dwa miesiące stabilizacji, odbudowywania siebie po rozstaniu i znowu zmiana. Mam nadzieję, że tym razem na lepsze i na dłużej. Przeżyłam kolejny moment załamania, bo znowu ludzkie chamstwo sprawia, że otwieram szeroko oczy, nieudolnie próbuje się skonfrontować, ale ludzie bez zasad mają przewagę.
I pakuję kartony szukając dla siebie bezpieczniejszego miejsca, nie mam ochoty walczyć z ludzkim prostactwem.
Mimo to, jestem ostatnio pozytywnie nastawiona do życia, to wszystko, czego się już nauczyłam sprawia, że czuję się mniej zagubiona, zrozumiałam, że mam prawo, a nawet obowiązek dbać o siebie i dogadzać sobie, że mam ufać swojej intuicji.
Wiem już, że mężczyźni się dla miłości nie zmieniają, nie zaprzestają nałogów, agresji, zdrad, a wręcz przeciwnie, z czasem są bardziej aroganccy i zatracają się bez reszty w negatywnych nawykach. Wiem, że nie istnieją dwie połówki, które jak się znalazły powinny wytrwać ze sobą za wszelką cenę. Wierząc w ten mit bałam się odejść.
Teraz wiem, że mężczyzn właściwszych dla mnie są tryliony i ode mnie zależy, czy znowu złapię się pierwszego lepszego, czy tez dam sobie szansę, będę się spotykać z 5, 10 czy 100, żeby odnaleźć kogoś, kto nie zamieni mnie w kłębek nerwów o zaniżonym poczuciu własnej wartości.
Spotykając wielu mężczyzn daję sobie szansę na tworzenie miłych relacji, poznanie "rynku". Kupując dom, czy samochód porównujemy oferty, pytamy fachowców o zdanie, czytamy opinie w internecie, a w związkach mamy autodestrukcyjną tendencję do skoków na główkę do pustego basenu.
Przeżyłam prawdopodobnie najboleśniejsze rozstanie w moim życiu, związek przypieczętowany przed Bogiem, białą suknie, a potem zdrady, kłamstwa, poniżanie. Wszystko to w imię miłości, tej jedynej.
Teraz dam sobie szansę, będę poznawać różne typy mężczyzn, wychodzić, rozmawiać, spotykać się z każdym, kto wyda mi się sympatyczny, zwracając uwagę na tych bardziej nieśmiałych i tych, którzy nie są gwiazdami wieczoru. Aroganckich dupków już miałam, niegrzecznych chłopców, którzy "zrozumieli i będą wieść prawe życie"- też, bawidamków, którzy dotąd będą wierni- również. Pora na wrażliwych, a co za tym idzie mniej rzucających się w oczy, mężczyzn.
Gdzieś czytałam, że jeżeli pójdziesz na imprezę i będziesz czekać, aż ktoś do ciebie podejdzie, to prawdopodobnie będzie to "narcyz, mizoginista, egocentryk". Dajemy się złapać tym silnym mężczyznom, którzy będą nas uwodzić komplementami i romantycznymi gestami, bo oni znają te gierki, wiedzą, że "tak się robi" z kobietami, oni wiedzą po co to mówią, nie są niewinni i bezinteresowni. Mówią pięknie i dokładnie to, co chcemy usłyszeć, jednak przy nich nie mamy szans na spokój, stabilizację i emocjonalną więź.
Miłego dnia Wam życzę
8 986 2012-02-22 15:01:49
A mnie to chyba nikt nie poderwał, no chyba że jestem tego nieświadoma. Ale w sumie chyba zdarzyło się, ale niestety nietrafione były to zaloty ![]()
Ale już kończę, bo zawędruję na tory niskich poziomów wartości...
Ale tak to na dyskotece czy gdzieś nikt mnie nie podrywał, może dlatego, że w zasadzie nie chodziłam nigdy, matko jaki humor czarny dziś mnie ogarnął. Przepraszam.
Jakiegoś nie mam powodzenia niesamowitego. Ale zauważyłam, że to nie tak działa jak chcemy, bo jak chcemy to nie działa. I wtedy okazuje się, że ktoś nawet na ulicy za przeproszeniem by się znalazł. Ale wiadomo, że im więcej okazji do spotkań tym bardziej prawdopodobne, że takowy obiekt się znajdzie.
Miłego dnia.
Bo teraz Faworytko to my już wiemy, że taki potencjalny obiekt to musi przejść odpowiednie testy sprawności w różnych warunkach atmosferycznych i zdarzeniach losowych, jak samochód na deszczu czy tez odkurzacz uderzany młotkiem, żeby jakaś chociaż minimalna pewność była.
8 987 2012-02-22 20:15:32
Targnął się na siebie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jest w szpitalu...tabletki...
Rozmawiałam z nim. Najpierw z furią...
-to manipulacja!
-nie dzwoń!
-jestem szczęśliwa!
-daj mi żyć!
Potem poczułam się jak gó..o...
-Czego ode mnie oczekujesz?
-niczego nie mogę od ciebie oczekiwać
-to po co to robisz?
-nie wiem...
-nie chcę mieć z tobą kontaktu
-dlaczego?
-dlatego,że taka jest moja decyzja
-chcę żebyś mi wybaczyła
-wybaczyłam ci i życzę ci jak najlepiej
-dziękuję
-na razie,trzymaj się...
Nie wiem co czuję.......
8 988 2012-02-22 20:20:43
l_ukrecjo,
to była jego decyzja. Nie Twoja. Nie Ty przyczyniłaś się do jego kroku. To jego życie i on decyduje o nim.
Przytulam Cię mocno.
8 989 2012-02-22 20:38:24
Czuję się winna!
I o to mu chodziło...
.........................................................................!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
8 990 2012-02-22 20:59:54
Asiu,
Przytulam Cię i jestem z Tobą.
To trudne, ale dasz radę.
On chciał Cię ukarać w ten sposób, jest słabym człowiekiem.
Przykre to, co się stało, pamiętaj jednak, że to nie Ty go do tego nakłoniłaś, nie możesz brać odpowiedzialności za jego wszystkie czyny.
W szpitalu powinien otrzymać pomoc psychologiczną.
A Ty się trzymaj, wspieramy Cię myślą.
8 991 2012-02-22 21:34:30
Czuję się winna!
I o to mu chodziło...
.........................................................................!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jeden wielki, podły manipulant!!!
Żadnej Twojej winy nie ma w tym wszystkim.
To tylko czysta manipulacja. Nie mógł Cię dosięgnąć inaczej, to nie zawahał się przed takim krokiem.
MANIPULANT.
GNOJEK.
PADALEC.
Przytulam Cię i wysyłam worek treningowy.
8 992 2012-02-22 21:39:41
Dziękuję dziewczyny.
Wiedziałam,czułam,że mogę na Was liczyć.
Worek treningowy na nic,bo ja takiej złości nie czuję,może trochę.
Nie ugnę się.
Wiem,że on jest przegrany. Jest sam,bez kasy (mamy wspólny kredyt na niego,ja pomogę mu go spłacić,ale na obecną chwilę czekam na spory przypływ gotówki.Do tego czasu lipa...)...
...Mam syndrom ofiary wiem...Z pedofilem też tak było przed terapią...
Ciężko,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
8 993 2012-02-22 21:43:23
Jesteś mądrą i zdeterminowaną.
Dasz radę. ![]()
8 994 2012-02-22 22:03:23
Czuję się winna!
I o to mu chodziło...
.........................................................................!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
No to się gnidzie udało! BRAWO DLA PSYCHOFAGA! Oficjalnie, Aśka, przekazuję Twojemu samobójcy koronę Naczelnego Psychofaga Wątku KKZB. Czegoś równie podłego to nawet mój podlec nie wymyślił. A rooożne rzeczy wymyślał w ramach obsesorskich podchodów.
Ile tabletek zażył?
Kto go znalazł?
Czy wykonał ostatni telefon do przyjaciela?
Czy miewał już incydenty samobójcze wcześniej?
Logiczne pytania i poproszę o logiczne odpowiedzi. Jak będziesz znała odpowiedzi, to sama zadecydujesz: pokazówka czy realna chęć skończenia z żywotem.
I zapamiętaj sobie - NICZEMU NIE JESTEŚ WINNA. TO JEST TYLKO CIĄG DALSZY MANIPULACJI.
Nawet jeśli zrobił, bo zdał sobie sprawę z własnej głupoty, miernoty, nikczemności, to nie powinno to mieć znaczenia dla Twojego odbioru tego, co robił wcześniej i jeden (nawet bardzo dramatyczny) gest (tylko GEST) nie powinien wykreślić wszystkiego, co robił wcześniej. Od jednego pożarcia kilku tabletek mózg i schemat zachowań się nie zmienia. To wymaga pracy a na to go najwyraźniej nie było stać. Stać go było tylko na gest, który ma zmienić coś W TOBIE ale nie W NIM.
Czujesz tę róznicę, Aśka? I to jest właśnie manipulacja - jego korzyść, Twoja strata. MANIPULACJA.
8 995 2012-02-22 22:22:03
Nie znam szczegółów i nie dowiem się,bo nie chcę już z nim rozmawiać.
Wiem,że to manipulacja. Cały czas ją wobec mnie stosował,podświadomie i świadomie...
Czuję się jak automat.
Nie wiem,czy coś czuję,czy nic...
8 996 2012-02-22 22:26:39
A gdybyś tak zaryzykowała i poszukała jakichś uczuć?
Mogą być takie społecznie mało akceptowane.
Aha, nie szukaj uczuć w rozumie, szukaj ich w sercu.
Na pewno coś przeżywasz. ![]()
8 997 2012-02-22 22:34:47 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-02-22 22:36:00)
Nie znam szczegółów i nie dowiem się,bo nie chcę już z nim rozmawiać.
Wiem,że to manipulacja. Cały czas ją wobec mnie stosował,podświadomie i świadomie...
Czuję się jak automat.
Nie wiem,czy coś czuję,czy nic...
I bardzo dobrze, że nie chcesz z nim rozmawiać. Myślałam, że ktoś ze znajomych zrelacjonował dramatyzm sytuacji.
Jeśli nie - tym lepiej.
Trzymaj się, kochana. Jeśli po takim manewrze zostaniesz przy swoim, nie zwali Cię już nic.
Przytulam, bo wiem, że tego Ci teraz najbardziej potrzeba. Masz tam kogoś bliskiego do przytulania?
Ostatnio w opowiadaniach Olgi Tokarczuk przeczytałam taką oto historyjkę.
Prowadzono doświadczenie na małych małpkach odłączonych od matek. Włożono im do klatki zabawki przypominające rozmiarem małpy-matki. Jedne były zrobione z drutu i miały wmontowane butelki z mlekiem do ssania, drugie - mięciutkie, puszyste, ciepłe ale nie miały mleka. I małpki wybierały głodową śmierć za cenę przytulenia do czegoś miękkiego zamiast pić mleko oferowane przez "druciane matki".
Przytulanie to coś, za czym tęsknimy najbardziej.
8 998 2012-02-22 22:47:11 Ostatnio edytowany przez Faworytka (2012-02-22 22:47:59)
Taka przytulająca grupa wsparcia w realu jest bezcenna!
Powinny być jakieś zabiegi tego typu, forma masażu dla kobiet po zdradzie.
Mój parę razy mnie szantażował samobójstwem, nigdy nie raczył nawet spróbować, za dużo zachodu, zresztą szybko go sprowadzałam na ziemię utwierdzając, że zachowuje się jak niezrównoważony i nic by tym nie wskórał.
l_ukrecjo, zadbaj o siebie, dobrze by było, gdybyś nie była sama. Czyjaś obecność pomaga, uspokaja. Jesteś teraz w szoku, dużo silnych emocji równocześnie.
Wielokropek ma rację, nazwij je.
Możesz być wściekła, zrozpaczona, zagubiona, co czujesz?
Myślimy o Tobie wszystkie.
Nie chciałabym być z człowiekiem, który gotowy jest się zabić w imię chorej miłości i zostawić mnie z poczuciem winy, z takim brzemieniem. Ty byś za to zapłaciła nieludzką cenę, Ciebie by ukarał.
Czy to jest miłość?
Zdrowiejąc już mnie dramat Romea i Julii nie wzrusza, to nie romantyzm, to skrajna głupota!
A my jesteśmy mądrzejsze, Ty jesteś bardzo dzielna Asiu! Bardzo! Dobrej nocy kochana, też przytulam!
8 999 2012-02-22 23:34:36
I jeszcze jedno, bo spać przez to wszystko nie mogę. Przysłowie (sentencja?):
Ten, który wyrządził Ci krzywdę nie jest wart Twoich łez, a ten, który jest ich wart, nigdy nie wyrządzi Ci krzywdy.
9 000 2012-02-22 23:38:55
Wy mnie przytulacie-czuję to.
Wtulę się w moją mała 7 letnią córeczkę,jak pójdę spać.
Są też te dorosłe dzieci-mówią jak Wy. Przyglądają się niepewnie,czy matka coś nie odwali-np.napije się.
Ale nie. Nie zrobię szamba moim dzieciom i sobie też nie.
Wielokropku czuję:
zagubienie...
Dziewczyny Jesteście mi jak siostry,więcej...z siostrą nie mam tak zażyłych stosunków jak z Wami.
9 001 2012-02-22 23:44:57
Przytulam Cię mocno. ![]()
9 002 2012-02-23 00:26:14 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-02-23 00:27:03)
Lukrecjo-kochanie....
I ja tulę najmocniej jak mogę (a szlafrok gruby i mięciutki noszę
). Nie martw się, nie zadręczaj, to jego wybór.....ZERO Twojej winy. ZERO.
9 003 2012-02-23 01:05:52
Dziękuję Wam Wszystkim!!!!!!!!!!!!!!
Dobranoc Dzielne i Mądre Kobietki :*
9 004 2012-02-23 09:22:45
Miłego dnia życzę wszystkim ![]()
9 005 2012-02-23 10:38:55
Czytam i nie wierzę skąd u tych drani takie zachowania. ZAchowują się tak jakbyśmy nie były im potrzebne, że mają koło du... co czujemy, jestesmy be a wszystkie inne sa lepsze i nagle jak MY same podejmujemy ciężką decyzję że to koniec bo chcemy być szczęśliwe to oni co robią ... próba samobójcza to draństwo. Dobrze dziewczyny mówią to nie Twoja wino Lukrecjo a i sama ta próba jakaś nieudolna widac nie do końca chciał to zrobić.
U mnie dziewczynki raz lepiej raz gorzej, ale więcej jest tych dobrych chwil. Po małym dołku w sobotę narazie jest lepiej a wczoraj ile się komplementów nasłuchałam hoho, później rozmawiałamz koleżanką i aż mnie ucałowała, podobno wraca stara Ja i ona się cieszy
ale najbardziej ja się cieszę. Wiem co chcę, chcę być szczęśliwa !!!
czeka mnie tylko jeszcze spotkanie z nim, poprosił o spotkanie w weekend nie wiem czego chce, minął miesiąc od tego jak zapowiedział że ma się zastanowić. Mam juz swój scenariusz i napewno nie dam się zmanipulować.
9 006 2012-02-23 12:21:15 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-02-23 12:25:57)
Wielokropku czuję:
zagubienie...
l_ukrecjo i ja Cię mocno, mocno przytulam.
I wiem, bo to przeżyłam, że po tabletkach nie jest sie w stanie rozmawiać. Jeśli to była autentyczna próba to nie byłby w stanie rozmawiać z nikim. Po takiej historii jest się dzień na intensywnej terapii a potem w psychiatryku na oddziale zamkniętym i nie jest sie w stanie rozmawiać. Ja nie wiedziałam , że żyję, że jestem matką, żoną.... Kochana wydaje mi się( pewności nie mam), że odegrał teatr i rolę samobójcy.
Drań osiągnął co chciał, myślisz o nim......zagubienie, współczucie jakie by to nie były uczucia to jest w Twoich myślach i wprowadził w nich zamęt.
Trzymam mocno za Ciebie kciuki.
9 007 2012-02-23 23:28:36
Dziękuję miłe panie.
Dziś lepiej. Nie wiem jak to się dzieje,ale lepiej.
Owszem myślę o tym wszystkim,ale czytam Was,czytam książki...a najpewniej to w końcu pękłam.
Nie czuję się komfortowo nie,nie..
Ale nie mam zgody wewnętrznej na życie z nim i to jest fundament mojego nowego życia!
ps:dziś szalone zakupy (jestem uzależniona),ale co tam dzieciaki miały radochę i ja też świetnie się bawiłam. Potem poszliśmy na kebaba i było wesoło.
O i ogarnęłam się wreszcie-manikiur,pedikiur,farba na włosy,maseczka,depilacja:)
Całuję.
Daję rade,ale jesteście częścią mojego sukcesu (bo to sukces-nie widziałam go ponad 4 tygodnie).
9 008 2012-02-24 00:02:31
Zapomniałam.
Samotnie pracuję nad krokiem I. "Wreszcie na dnie" - Przyznajemy,że jesteśmy bezsilni wobec naszego uzależnienia i naszych problemów-i,że nie możemy już dać sobie rady z naszym życiem.
Przez ferie nie mam autobusu i pracuje sama. Dziś piszę 10 pracę.
GRUPIE WSPARCIA DLA KOBIET ADZ
Anonimowi w Dysfunkcyjnych Związkach
Jeżeli Twoje małżeństwo lub Twój związek przeżywa kryzys,
jeżeli doświadczasz dramatu rozstania z jakiejkolwiek przyczyny i czujesz się z tym osamotniona i nic nie warta,
jeżeli od wielu lat po rozstaniu cierpisz z powodu samotności lub doświadczasz jakiegokolwiek innego cierpienia i chcesz innymi kobietami uczyć się, jak to zmienić, jak żyć szczęśliwie swoim WŁASNYM życiem
to zapraszamy Cię na spotkania kobiecej grupy wsparcia.
Spotkania są bezpłatne, grupa jest anonimowa, nie trzeba się zapisywać, można po prostu przyjść.
To forum,te mitingi i lektura-bardzo intensywnie:)
9 009 2012-02-24 00:23:52
l_ukrecjo,
przytulam Cię mocno.
Jesteś bardzo mądrą kobietą. ![]()
9 010 2012-02-24 19:06:54
Zapomniałam.
Samotnie pracuję nad krokiem I. "Wreszcie na dnie" - Przyznajemy,że jesteśmy bezsilni wobec naszego uzależnienia i naszych problemów-i,że nie możemy już dać sobie rady z naszym życiem.
Przez ferie nie mam autobusu i pracuje sama. Dziś piszę 10 pracę.GRUPIE WSPARCIA DLA KOBIET ADZ
Anonimowi w Dysfunkcyjnych ZwiązkachJeżeli Twoje małżeństwo lub Twój związek przeżywa kryzys,
jeżeli doświadczasz dramatu rozstania z jakiejkolwiek przyczyny i czujesz się z tym osamotniona i nic nie warta,
jeżeli od wielu lat po rozstaniu cierpisz z powodu samotności lub doświadczasz jakiegokolwiek innego cierpienia i chcesz innymi kobietami uczyć się, jak to zmienić, jak żyć szczęśliwie swoim WŁASNYM życiem
to zapraszamy Cię na spotkania kobiecej grupy wsparcia.Spotkania są bezpłatne, grupa jest anonimowa, nie trzeba się zapisywać, można po prostu przyjść.
To forum,te mitingi i lektura-bardzo intensywnie:)
Fajna inicjatywa. Sprawdziłam - dla mnie za daleko. A poza tym mam własną grupę Kobiet ADZ
z tego forum. Lepiej nie mogłam trafić. Trochę partyzantka i nic fachowego ale za to ile radochy? Polecam.
9 011 2012-02-24 21:25:21
Sorry moze nie w temacie ale wczoraj odkryłam to odkryłam,jestem zauroczona
http://www.youtube.com/watch?v=r5JdQcztJPg
9 012 2012-02-24 22:08:47 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-02-24 22:09:07)
Sorry moze nie w temacie ale wczoraj odkryłam to odkryłam,jestem zauroczona
http://www.youtube.com/watch?v=r5JdQcztJPg
Paulo Cohello "ukradł "tę modrość Dalajlamie...
Ale znalazłam też:
Żyj, baw się, czuj się dobrze jakby dzisiaj był Twój ostatni dzień. Pozwól nawet innym, żeby myśleli, ze jesteś głupi. Rób dzisiaj to co chcesz. Nie czekaj na lepszą okazje do robienia tego, czego chcesz lub bycia tym, kim chcesz. Najlepszy czas jest zawsze Teraz. Nie bój się zmiany. Zmiany na lepsze.
(autor nn)
9 013 2012-02-24 22:15:30
Całuje Cie mocno i ściskam L_ukrecjo ![]()
9 014 2012-02-24 22:19:19
znów siedzę i ryczę myśląc - kurczę, on jest z nią, a ja z dziećmi... on szczęśliwy z inną, ja mam szczęścia- dzieci. ale nie ma we mnie zgody na takie życie. nie tak chciałam wychowywać dzieci...
kiedy to się zmieni?
chcę się do kogoś przytulić, chcę się wtulić w niego,,,
spokój przyniesie mi chyba tylko to kiedy jego życie przekręci tak jak mnie...
9 015 2012-02-24 22:25:02
Przytulam Cie mocno klopsiku
ale nie życz nikomu takich rzeczy
----spokój przyniesie mi chyba tylko to kiedy jego życie przekręci tak jak mnie...----
nie opłaca się nie jest tego wart
ciesz się,że niema go przy Tobie tak jak mojego całuski ![]()
9 016 2012-02-24 22:47:30
robię krok do przodu a potem dwa do tyłu.
wydaje mi się, że jestem silna, ale za chwilę ogarnia mnie rozpacz i poczucie beznadziei.
mam wrażenie, że nigdy się to nie skończy. mamy małe dzieci, więc jestem skazana na jego obecność.
on ma dwa domy- jeden z panienką, drugi z dziećmi, w którym jestem ja jako opiekunka do jego dzieci. A ja nie mam siły wystawić mu dzieci za próg, chociaż byłoby to dla mnie lepsze.
Czuję się taka słaba...
9 017 2012-02-24 22:47:42 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-24 22:49:42)
klopsiku,
on jest z nią.
I dobrze. Oboje są siebie warci.
Ty jesteś z dziećmi.
Wychowasz je mądrze, nauczysz tego, co w życiu jest ważnym, pokażesz, co znaczy godność i honor.
Przytulam Cię.
***
Silne osoby okazują smutek.
Silne osoby nie wahają się przyznać do swej słabości.
Silne osoby proszą o pomoc.
Silne osoby muszą ładować swoje akumulatory.
Łzy nie są oznaką słabości.
9 018 2012-02-24 22:56:41
nigdy nie wiemy z której strony życie nam dokopie... Koniec iluzji o pełnej rodzinie.
Będę silna i nie poddam się.
Walka o siebie, o odbudowanie swojego ja trwa. Chociaż jest okropnie trudna. Uwierzyć na nowo, że się jest kobietą, która może się podobać...
że liczy się coś więcej niż sztuczny biust, wieczna zabawa.
Ile razy słyszałam - "gdzie były te panie, jak ja szukałem żony? Ale wybrałem wtedy jak mogłem najlepiej... "
Ależ ja miałam wyprany mózg.
Nie wiedziałam, że oczy mogą wyprodukować tyle wody...
9 019 2012-02-24 22:58:15
Tarantello-takie grupy są u Ciebie na bank.
A ja dziś zostałam z małą sama. Młodzież pojechała na "osiemnastkę".
Kurczę i aż się dziwię...nie było pytania-możemy jechać spokojnie? Nic sobie nie zrobisz? Na pewno?
A więc muszę dobrze wyglądać i dobrze się zachowywać,bo oni zawsze są bardzo czujni (przeżyli ze mną wiele traum...)
Zjadłam z małą kolację przy świecach-ale miała radochę!
To nic,że była parówka i danonek...Udawałyśmy,że jesteśmy księżniczkami ![]()
Dostałam dziś w pracy sms od córki-mama on napisał do Ciebie list...
1000 myśli...
-przeczytam,zobaczę co z nim...
-nie bo się potyram!
-to może być list pożegnalny,napisany przed próbą samobójczą...
-tym bardziej go nie przeczytam...
-zadzwonię do niego i powiem mu,że niech się nie trudzi,bo ja podarłam list...
-nie,nie zadzwonię (to szukanie kontaktu)
-napiszę mu sms-daj mi spokój!
Napisałam sms,ale do córki "PROSZĘ,PODRZYJ GO I WYRZUĆ"
Nie,nie jestem twardzielka,nie jestem jakaś mądra,nie jestem...nie,nie jestem...
Ale wiem,że ten list uwsteczniłby mnie...
Ale przeżywam to. Tylko tyle,ale myślę. Boję się,ze on nie da mi spokoju...
9 020 2012-02-24 23:00:08
nigdy nie wiemy z której strony życie nam dokopie... Koniec iluzji o pełnej rodzinie.
Będę silna i nie poddam się.
Walka o siebie, o odbudowanie swojego ja trwa. Chociaż jest okropnie trudna. Uwierzyć na nowo, że się jest kobietą, która może się podobać...
że liczy się coś więcej niż sztuczny biust, wieczna zabawa.
Ile razy słyszałam - "gdzie były te panie, jak ja szukałem żony? Ale wybrałem wtedy jak mogłem najlepiej... "
Ależ ja miałam wyprany mózg.
Nie wiedziałam, że oczy mogą wyprodukować tyle wody...
Klopsiku,bardzo Ci współczuję...ale proszę zajmij się czymś co sprawi Ci choć trochę ulgi i odciągnie Cię od myślenia o nich.
To TY jesteś szczęśliwa-TY jesteś z dziećmi,a to jak dla mnie najwyższa wartość.
Gardz nim...
9 021 2012-02-24 23:00:53 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-24 23:01:34)
klopsiku,
kiedyś osuszysz ten staw. ![]()
Mózg już wyprałaś, teraz układasz go wg zdrowych zasad.
Lepiej się nie łudzić.
Lepiej mieć szeroko otwarte oczy i widzieć rzeczywistość.
Lepiej, choć na początku jest trudno.
9 022 2012-02-24 23:05:05
(...)Nie,nie jestem twardzielka,nie jestem jakaś mądra,nie jestem...nie,nie jestem...
Ale wiem,że ten list uwsteczniłby mnie...
Ale przeżywam to. Tylko tyle,ale myślę. Boję się,ze on nie da mi spokoju...
Nie, nie jesteś twardzielką. Na szczęście. ![]()
Jesteś człowiekiem. Przeżywasz.
Jesteś silną osobą.
I mądrą.
Możesz zaprzeczać.
Swoje wiem. ![]()
9 023 2012-02-24 23:05:56
znów siedzę i ryczę myśląc - kurczę, on jest z nią, a ja z dziećmi... on szczęśliwy z inną, ja mam szczęścia- dzieci. ale nie ma we mnie zgody na takie życie. nie tak chciałam wychowywać dzieci...
kiedy to się zmieni?
chcę się do kogoś przytulić, chcę się wtulić w niego,,,
spokój przyniesie mi chyba tylko to kiedy jego życie przekręci tak jak mnie...
Spokojnie. Czekaj. Wszystko w swoim czasie i SAMO się zrobi. ZAPEWNIAM CIĘ. Bądź cierpliwa ... a zostanie mu od-dane. Najważniejsze - samej się w tym procesie nie babrać, nie zjadać własnego ogona. Szkoda fatygi, bo lepsi od nas zadbają o wszystko ![]()
A póki co zastanów się, czy rzeczywiście jesteś na niego skazana. Doprawdy? Nie ma żadnych wariantów, żeby ostał się już w tym życiu, które wybrał, a Ty żebyś wreszcie pożyła własnym? Nie chce mi się wierzyć. Tylko jeden warunek. TY MUSISZ CHCIEĆ NIM POŻYĆ. Zrób to. Wystaw mu dzieci przed drzwi na widzenie. Niech się bawi w dobrego tatusia. Ty go nie musisz oglądać. Ale Ty chcesz. Dopóki czekasz na niego zasłaniając się dziećmi, dopóty będzie do Ciebie wpadał jak do dziewki służebnej opiekującej się jogo potomstwem. Przestań czekać.
9 024 2012-02-24 23:11:20
wierzę, że kiedyś przyjdzie to lepiej, że wszystko ma swój cel.
Wiem, że potrzeba czasu.
Odchorowuję każdą jego wizytę pomimo tego, że wychodzę z domu jak on przychodzi.
Wiem, że dla mnie lepiej jak go nie widzę.
On chce kontaktu z dziećmi.
Postanowiłam, że jak przyjdzie ciepło to drzwi mojego domu zamkną się dla niego.
Będzie mógł z dziećmi spędzać czas na dworze. Albo u siebie. Ale nie tu. To za dużo mnie kosztuje. Myślałam, że bam radę, ale tak nie jest.
Dzięki niemu dzieci i tak mają już w życiu pod górę..
9 025 2012-02-24 23:14:31 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-02-24 23:15:35)
Tarantello-takie grupy są u Ciebie na bank.
A ja dziś zostałam z małą sama. Młodzież pojechała na "osiemnastkę".
Kurczę i aż się dziwię...nie było pytania-możemy jechać spokojnie? Nic sobie nie zrobisz? Na pewno?
A więc muszę dobrze wyglądać i dobrze się zachowywać,bo oni zawsze są bardzo czujni (przeżyli ze mną wiele traum...)Zjadłam z małą kolację przy świecach-ale miała radochę!
To nic,że była parówka i danonek...Udawałyśmy,że jesteśmy księżniczkamiDostałam dziś w pracy sms od córki-mama on napisał do Ciebie list...
1000 myśli...
-przeczytam,zobaczę co z nim...
-nie bo się potyram!
-to może być list pożegnalny,napisany przed próbą samobójczą...
-tym bardziej go nie przeczytam...
-zadzwonię do niego i powiem mu,że niech się nie trudzi,bo ja podarłam list...
-nie,nie zadzwonię (to szukanie kontaktu)
-napiszę mu sms-daj mi spokój!
Napisałam sms,ale do córki "PROSZĘ,PODRZYJ GO I WYRZUĆ"Nie,nie jestem twardzielka,nie jestem jakaś mądra,nie jestem...nie,nie jestem...
Ale wiem,że ten list uwsteczniłby mnie...
Ale przeżywam to. Tylko tyle,ale myślę. Boję się,ze on nie da mi spokoju...
Czy już przekroczyłam limit mówienia o tym, że jestem z Ciebie dumna ![]()
Jak niewiele kobiet rozumie, że poddawanie sie na prowokacje to wystawianie samej siebie na manipulacje i dalsze krzywdzenie, a znów prowokowanie samej kontaktu jest próbą manipulowania nimi, czyli samodzielne krzywdzenie siebie.
Ty to zrozumiałaś - zdrowieje instynkt samoobronny.
9 026 2012-02-25 00:42:56
Dziękuję dziewczyny!!!!
Ale,ale...Zanim doszłam do tego,gdzie znajduję się obecnie,musiałam dostać tak w dupsko,że dziwię się,że jeszcze żyję. Piszę serio. Teraz nie chodzi mi o tego faceta z którego się leczę. Chodzi o poprzedniego...
Oj jego rodzinka tak bardzo mnie pokochała. A ja tak bardzo potrzebowałam akceptacji,miłości,zapomnienia o chorobie i śmierci męża,że uciekłam w ten związek...Związek który był ziszczeniem moich najskrytszych marzeń. Był plasterkiem na moje zbolałe serce. kiedy płakałam za mężem,tulił w ramionach i mówił kołysząc-płacz,płacz...
Dzieci...był dla nich lepszy od rodzonego-taka opinia sąsiadów,rodziny no i moja...Wyprawy do lasu,sanki zimą,gry,zabawy...
Był pedantem więc mieszkanie lśniło...pamiętam jak siadał na przedpokoju i pastował buty,żeby dzieci miały czyste do szkoły.
O mnie ciągle zabiegał. Zgadywał moje pragnienia...
Był tak diabelsko przystojny...
Byliśmy jak papużki nierozłączki...
Ziściły się moje marzenia o ponadprzeciętnej bliskości,miłości,oddaniu..
Czułam się pożądana,doceniona,mądra...
Miałam ważne sygnały przed:siedział w więzieniu (każdemu może się zdarzyć)
Był prawiczkiem...w wieku 30 lat...z tą urodą...(dla mnie frajda!)
Nigdzie nie pracował (będąc ze mną zaczął)
Dużo pił (ja też piłam,a w pierwszych dwóch latach oboje mało piliśmy)
Miał diagnozę-zaburzenie osobowości (nie miałam pojęcia co to)
Wzięliśmy ślub cywilny.
Dzieci zaczęły mówić do niego tato.
Troszkę się zmienił.
Ja się zmieniłam...teraz ja byłam pedantką...
Zaczęły się kłótnie,zwłaszcza po alkoholu...
Ale nie było źle...
Nic do mnie nie docierało...
Wzięliśmy ślub kościelny...
Szlak.
Zły omen.
Po czterech miesiącach naszłam go z moją dobrą koleżanką...Uderzył mnie,kiedy powiedziałam,że powiem jej mężowi...To było po alkoholu. Skończyło się wezwaniem policji,która przyszła do domu,kiedy dzieci spały. Ja w tym czasie pobiegłam po brata...
Wyobrażacie sobie ich strach???
Uciekłam z dziećmi spać do rodziców.
Zwinęli go.
Na drugi dzień...płacz na kolanach,kwiaty,obietnice...Dzieci zabrał na lody...Mnie traktował jak księżniczkę...
I tak do następnego razu,ani razu...
Na moje urodziny skopał mnie...Dwóch kolegów nie mogło go utrzymać...jednemu z nich złamał nos...Sięgnął po noże,żony kolegów darły się-uciekaj! Uciekłam i sapałam u nich...(dzieci były u jego matki).
Na drugi dzień...znany scenariusz...
Doszło do tego,że moja sąsiadka,kiedy przychodziła na kawę mówiła:o kwiaty,znowu była wojna?
A ja też pijąc...dostając razy krzyczałam-i co damski bokserze! Taki jesteś mądry! Nic nie boli!
Zawsze bił mnie z "precyzją". Nigdy nie miałam lima...za to skóra głowy myślałam,że odkleja się od czaszki...
Miałam nóż na szyi...i pewnie byłoby po mnie,gdyby mój synek w piżamce,przerażony nie wyciągnął drżącej ręki i nie powiedział-tata daj noż...
Nie docierało...
Cały czas miałam nadzieję,że wrócą dawne czasy.
Zaczęłam jeździć z nim do psychiatry.
Lekarz powiedziała,że skoro oboje jesteśmy,wobec tego oboje odpowiemy na pytania z kwestionariusza psychiatrycznego.
U niego potwierdziła zab. osobowości u mnie depresje...
Każda była lepsza ode mnie. Fałdka na brzuch-proszę mi to zlikwidować...A więc codziennie aerobik,odchudzanie...Boże a ja byłam naprawdę szczuplutka!
Dostałam pierdolca. Dbałam o siebie,dom i jego pana-wszystko na 101%.
Dzieci mu zaczęły przeszkadzać coraz bardziej,aż zaczął z nimi walczyć-o mnie,o moją uwagę. Dosłownie sceny zazdrości robił...Ciągłe wojny o nich,podnoszenie rąk na nie i ich strach w oczach...walczyłam z nim...
Nic nie docierało...
Byłam ogłupiała...Czułam się brzydka,gruba,niekochana,niedoceniona,samotna w depresji.
I ciągle wierzyłam...jemu...
I teraz moment kulminacyjny...
Dobra dusza (członek jego rodziny),zapytała mnie,czy wiem,że on jest zarażony wirusem HIV...Bo miała powody nie wierzyć w zapewnienie jego i jego rodziny o tym,że ja wiem...
Cóż pisać?
Jego matactwa,moja wiara...kłamstwa...ma,czy nie ma?
Moje życie legło w gruzach...
Jego słowa...ty masz,ale na dzieci uważałem...Kurwa,ale ja nie uważałam!
Nie miałam złudzeń jadąc z dziećmi drugiego dnia do szpitala na badania...
Dzieci były badane tylko dlatego,że się uparłam...
A ja? Żyłam z nim 5 lat...Brałam tabletki,więc stosunki były "pełne"
Dziewczyny cuda istnieją! NIE MAM!
Taka odporność zdarza się 2:1000-tylko białej rasy...
Testy robiłam 3x i ponowiłam po kilku latach...wynik ujemny.
Dostałam nowe życie. Ale już nie umiałam żyć...
Rozwód z jego winy w ciągu tygodnia.
Unieważnienie ślubu kościelnego.
Założyłam doniesienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratora.
Dostał 1,5 roku w zawieszeniu na 3 lata. A mnie sędzia powiedział-niech się pani cieszy,że jest zdrowa...
Zrozumiałam "miłość jego rodziny", to,że był prawiczkiem...I jego diagnozę zob. osobowości,typ borderline...
To co przeżyłam...to istne szaleństwo...a moje dzieci były świadkami mojego obłędu...
Wiele lat trzymałam nasze zdjęcia we wspólnym klaserze. Przecież to była część mojego życia,tłumaczyłam.
Dopiero na terapii zrozumiałam. Syndrom ofiary-spuścizna po pedofilu...
9 027 2012-02-25 10:48:59
Dziewszyny! Długo tutaj nie byłam...
9 028 2012-02-25 11:06:07
Dziewszyny! Długo tutaj nie byłam...
Witaj Grejs ![]()
Co tam u Ciebie???
9 029 2012-02-25 16:44:05
Dziękuję dziewczyny!!!!
Ale,ale...Zanim doszłam do tego,gdzie znajduję się obecnie,musiałam dostać tak w dupsko,że dziwię się,że jeszcze żyję. Piszę serio. Teraz nie chodzi mi o tego faceta z którego się leczę. Chodzi o poprzedniego...
Oj jego rodzinka tak bardzo mnie pokochała. A ja tak bardzo potrzebowałam akceptacji,miłości,zapomnienia o chorobie i śmierci męża,że uciekłam w ten związek...Związek który był ziszczeniem moich najskrytszych marzeń. Był plasterkiem na moje zbolałe serce. kiedy płakałam za mężem,tulił w ramionach i mówił kołysząc-płacz,płacz...
Dzieci...był dla nich lepszy od rodzonego-taka opinia sąsiadów,rodziny no i moja...Wyprawy do lasu,sanki zimą,gry,zabawy...
Był pedantem więc mieszkanie lśniło...pamiętam jak siadał na przedpokoju i pastował buty,żeby dzieci miały czyste do szkoły.
O mnie ciągle zabiegał. Zgadywał moje pragnienia...
Był tak diabelsko przystojny...
Byliśmy jak papużki nierozłączki...
Ziściły się moje marzenia o ponadprzeciętnej bliskości,miłości,oddaniu..
Czułam się pożądana,doceniona,mądra...
Miałam ważne sygnały przed:siedział w więzieniu (każdemu może się zdarzyć)
Był prawiczkiem...w wieku 30 lat...z tą urodą...(dla mnie frajda!)
Nigdzie nie pracował (będąc ze mną zaczął)
Dużo pił (ja też piłam,a w pierwszych dwóch latach oboje mało piliśmy)
Miał diagnozę-zaburzenie osobowości (nie miałam pojęcia co to)Wzięliśmy ślub cywilny.
Dzieci zaczęły mówić do niego tato.
Troszkę się zmienił.
Ja się zmieniłam...teraz ja byłam pedantką...
Zaczęły się kłótnie,zwłaszcza po alkoholu...
Ale nie było źle...Nic do mnie nie docierało...
Wzięliśmy ślub kościelny...
Szlak.
Zły omen.
Po czterech miesiącach naszłam go z moją dobrą koleżanką...Uderzył mnie,kiedy powiedziałam,że powiem jej mężowi...To było po alkoholu. Skończyło się wezwaniem policji,która przyszła do domu,kiedy dzieci spały. Ja w tym czasie pobiegłam po brata...
Wyobrażacie sobie ich strach???
Uciekłam z dziećmi spać do rodziców.
Zwinęli go.
Na drugi dzień...płacz na kolanach,kwiaty,obietnice...Dzieci zabrał na lody...Mnie traktował jak księżniczkę...
I tak do następnego razu,ani razu...
Na moje urodziny skopał mnie...Dwóch kolegów nie mogło go utrzymać...jednemu z nich złamał nos...Sięgnął po noże,żony kolegów darły się-uciekaj! Uciekłam i sapałam u nich...(dzieci były u jego matki).
Na drugi dzień...znany scenariusz...
Doszło do tego,że moja sąsiadka,kiedy przychodziła na kawę mówiła:o kwiaty,znowu była wojna?
A ja też pijąc...dostając razy krzyczałam-i co damski bokserze! Taki jesteś mądry! Nic nie boli!
Zawsze bił mnie z "precyzją". Nigdy nie miałam lima...za to skóra głowy myślałam,że odkleja się od czaszki...
Miałam nóż na szyi...i pewnie byłoby po mnie,gdyby mój synek w piżamce,przerażony nie wyciągnął drżącej ręki i nie powiedział-tata daj noż...Nie docierało...
Cały czas miałam nadzieję,że wrócą dawne czasy.
Zaczęłam jeździć z nim do psychiatry.
Lekarz powiedziała,że skoro oboje jesteśmy,wobec tego oboje odpowiemy na pytania z kwestionariusza psychiatrycznego.
U niego potwierdziła zab. osobowości u mnie depresje...Każda była lepsza ode mnie. Fałdka na brzuch-proszę mi to zlikwidować...A więc codziennie aerobik,odchudzanie...Boże a ja byłam naprawdę szczuplutka!
Dostałam pierdolca. Dbałam o siebie,dom i jego pana-wszystko na 101%.
Dzieci mu zaczęły przeszkadzać coraz bardziej,aż zaczął z nimi walczyć-o mnie,o moją uwagę. Dosłownie sceny zazdrości robił...Ciągłe wojny o nich,podnoszenie rąk na nie i ich strach w oczach...walczyłam z nim...Nic nie docierało...
Byłam ogłupiała...Czułam się brzydka,gruba,niekochana,niedoceniona,samotna w depresji.
I ciągle wierzyłam...jemu...I teraz moment kulminacyjny...
Dobra dusza (członek jego rodziny),zapytała mnie,czy wiem,że on jest zarażony wirusem HIV...Bo miała powody nie wierzyć w zapewnienie jego i jego rodziny o tym,że ja wiem...Cóż pisać?
Jego matactwa,moja wiara...kłamstwa...ma,czy nie ma?
Moje życie legło w gruzach...
Jego słowa...ty masz,ale na dzieci uważałem...Kurwa,ale ja nie uważałam!
Nie miałam złudzeń jadąc z dziećmi drugiego dnia do szpitala na badania...
Dzieci były badane tylko dlatego,że się uparłam...
A ja? Żyłam z nim 5 lat...Brałam tabletki,więc stosunki były "pełne"
Dziewczyny cuda istnieją! NIE MAM!
Taka odporność zdarza się 2:1000-tylko białej rasy...
Testy robiłam 3x i ponowiłam po kilku latach...wynik ujemny.Dostałam nowe życie. Ale już nie umiałam żyć...
Rozwód z jego winy w ciągu tygodnia.
Unieważnienie ślubu kościelnego.
Założyłam doniesienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratora.
Dostał 1,5 roku w zawieszeniu na 3 lata. A mnie sędzia powiedział-niech się pani cieszy,że jest zdrowa...Zrozumiałam "miłość jego rodziny", to,że był prawiczkiem...I jego diagnozę zob. osobowości,typ borderline...
To co przeżyłam...to istne szaleństwo...a moje dzieci były świadkami mojego obłędu...
Wiele lat trzymałam nasze zdjęcia we wspólnym klaserze. Przecież to była część mojego życia,tłumaczyłam.
Dopiero na terapii zrozumiałam. Syndrom ofiary-spuścizna po pedofilu...
Boszszeee, Lukrecjo...czytałam to jak jakiś horror. Po czymś takim musisz być silna-innej opcji nie widzę
, a przede wszystkim musisz być szczęśliwa, bo zasługujesz na to i to baaardzo ![]()
9 030 2012-02-25 18:04:57
Aśka, nogi się uginają. Ty już doktorat z psychofagii teraz robisz. Czapki z głów.
Grejs, aleś nam zniknęła! Jakieś zmiany? Twój awatarek jak zwykle szczęśliwy, wyzwolony i oddychający pełną piersią.
9 031 2012-02-25 20:21:29
ankinom napisał/a:Faworytka napisał/a:Galaktyka z psychofagami, coś czuję, że zrobią tam niezłą imprezę!
Będzie wóda, kolesie, tylko z brudu i głodu umrą, co oni bez swojej pożywki kkzb poczną?
Oj dziewczyny ostrożnie z tym wysyłaniem, to musi być baaaaaardzo odległa galaktyka, bo z tym ich ADHD, to jeszcze nam jakieś nieszczęście na skalę kosmiczną zafundują.
Ściskam wszystkie i cieszę się z Waszych postępów w trzeźwieniu Ankinom, l_ukrecjo i Liwio.Niby trzeźwieję, ale kurczę trochę boli to odzyskiwanie świadomości...gdzie ja rozum miałam? tak dać się wkręcić - no, ale dość narzekania, było minęło, przeszłości nie zmienię, ale od dzisiaj jestem na odwyku, zero "alkoholu"
a ten bilet miał być dla mnie, bo skoro mężusia z domu nie mogę się pozbyć to o innej galaktyce mowy nie ma
Kiedy Aniknom tupnie nogą?
HM powiedz mi co da moje tupanie?
Jeżeli facet nie chce się wyprowadzić nic tu nie pomoże moje tupanie... jedyne wyjście to moja wyprowadzka, ale tego nie zrobię i nie dla tego, że chcę żyć w tym chorym układzie, ale dlatego, że to nie ja nawaliłam i nie mam zamiaru żyć w biedzie, albo co gorsze zabierze mi dzieci, bo ja nie mam warunków by je wychowywać. Bądźmy realistami, w sądzie wygrywa silniejszy...i szczerze pisząc ja nie chce się stąd wyprowadzać i nie mam zamiaru fundować dzieciom co klika lat przeprowadzki.
Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy razem tylko razem mieszkamy, meczące nie powiem, ale da się jakoś wytrzymać zważywszy na to, że się ciągle mijamy.
Poza tym prawie "wykańczam" mojego ślubnego , bo wczoraj się wściekł, że podważałam jego autorytet (nie ważne, że to była konsekwencja jak wcześniej zlekceważył moje zdanie)i powiedział, że nie chce dłużej ze mną mieszkać i jestem pustą kobietą, zabolało, ale to już jakiś postęp... jeszcze trochę i będę wolną kobietą ![]()
9 032 2012-02-25 20:41:31
Wiecie co ja powoli tez zaczynam zauważać jego manipulacje !
Wczoraj jak mnie wyzwał od pustych kobiet w pierwszej chwili poczułam się znowu winna! tak było przez cały nasz związek, kiedy na mnie nakrzyczał, wyzwał, upokorzył- zawsze czułam, że na to zasłużyłam, tak moja ułomność ![]()
ale wracając cd o meritum - nie odzywałam się do niego, bo po co? widząc, że nic sobie z tego nie robię (choć to stwierdzenie bardzo mnie zabolało) przyszedł do mnie i mówi: oj przestań, ja wyciągam do Ciebie rękę a ty się boczysz. I tu jest własnie ta manipulacja, nie dość, że mnie nie przeprosił, bo w jego rozumowaniu nie zrobił i nie powiedział niczego co mogło by mnie zranić, a po drugie on taki dobry wybacza mi moje zachowanie i wyciąga do mnie rękę!
Gdzie ci ludzie uczą się tych manipulacji?
Ale ja jestem z siebie dumna, że już to chwytam, że widzę kiedy stosuje względem mnie te wstrętne praktyki ![]()
9 033 2012-02-25 21:29:10
A ja dziś borykam się z wyrzutami sumienia...
Dlaczego czuję się winna?
Wiem,że on jest bez kasy,nawet nie wiem gdzie mieszka...na pewno nic nie wynajął,bo kasy nie ma...
Wspólny kredyt-wspólna odpowiedzialność za niego.
A ja czekam i czekam na kasę (załatwiam od przeszło roku niemieckie rodzinne,na własną rękę,bo tata małej ma nas gdzieś)...
Wiem,że Niemcy spłacają do 5 lat. I liczę na to. Ale jak długo jeszcze?
Czułabym się o wiele lepiej,gdybym miała załatwioną tę formalność.
A tak? Wyrzuty...
9 034 2012-02-25 23:59:17
(...)przyszedł do mnie i mówi: oj przestań, ja wyciągam do Ciebie rękę a ty się boczysz. I tu jest własnie ta manipulacja, nie dość, że mnie nie przeprosił, bo w jego rozumowaniu nie zrobił i nie powiedział niczego co mogło by mnie zranić, a po drugie on taki dobry wybacza mi moje zachowanie i wyciąga do mnie rękę!
Gdzie ci ludzie uczą się tych manipulacji?
Ale ja jestem z siebie dumna, że już to chwytam, że widzę kiedy stosuje względem mnie te wstrętne praktyki
Oj, znamy te chwyty. Bo widzisz, powinnaś być wdzięczna, że Cię "po upominał" no i jeszcze pierwszy rękę wyciągnął
Teraz powinnaś być wdzięczna, że masz takiego męża
A tak na poważnie: oni chyba tej manipulacji się nie uczą, oni się z nią rodzą, bo inaczej nie da się tego wytłumaczyć! I życzę Ci, żebyś "chwytała" już zawsze i działała, kiedy tylko manipulant wkroczy do akcji......W zasadzie to życzę nam tego wszystkim ![]()
9 035 2012-02-26 00:04:24
A ja dziś borykam się z wyrzutami sumienia...
Dlaczego czuję się winna?Wiem,że on jest bez kasy,nawet nie wiem gdzie mieszka...na pewno nic nie wynajął,bo kasy nie ma...
Wspólny kredyt-wspólna odpowiedzialność za niego.
A ja czekam i czekam na kasę (załatwiam od przeszło roku niemieckie rodzinne,na własną rękę,bo tata małej ma nas gdzieś)...
Aaaaa, bo my takie wciąż z wyrzutami jesteśmy, ale Lukrecjo-przejdą te wyrzuty jak przeczytasz sobie, co wyżej o tym draniu napisałaś, ten horror....on traktując Cię tak jak traktował jakoś wyrzutów nie miał! Nie ma się co litować-taki sobie żywot zgotował, jest "dużym chłopcem", więc nie sobie radzi. Ściskam mocno ![]()