netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 014 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 136 137 138 139 140 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 906 do 8 970 z 26 310 ]

8 906

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
koleandra85 napisał/a:

Chyba też jestem "kochającą za bardzo"...
Dopiero niedawno dowiedziałam się czym jest DDA....a najgorsze jest to, że nie pochodzę z takiej rodziny a mam wszystkie syndromy...czemu tak jest ?

W ogóle, to witajcie.

Witaj:)
Więc może nie DDA,a DDD?
Jak ja...


Ja moich rodziców przekreśliłam,a właściwie to oni mnie.
Dużo by pisać...
Jestem uzależniona od ich odrzucania mnie...dowiedziałam się z terapii...
Odwyk od nich trwa już ok 2 lata i chyba tak zostanie,tak lepiej...
Hmmm...śmieszne,ale zawsze chciałam im powiedzieć,pokazać,udowodnić,że jestem coś warta...na próżno ;-(

Boli...............................

8 907

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Może....

Czasem jak sie głębiej nad tym zastanawiam, to widzę dopiero teraz pewne rzeczy.
Mam 27 lat a czuje sie jak duże dziecko...zawsze oceniania przez rodziców, oni wiecznie niezadowoleni ze mnie bo mogłam więcej....wszystko co robię w domu, zawsze robię pod nadzorem mamy, żeby czasem czegoś "nie spieprzyć"....

Przed chwilą odśnieżałam podjazd, cały czas stała w oknie i patrzyła co i jak robię...a jak wróciłam do środka to "100 pytań do..." - czy zgarnęłam śnieg na bok, czy daleko za bramę itd. itp.

Mam masę kompleksów odnośnie swojej osoby (bardziej chodzi o psychikę) i wiem, ze zawdzięczam to moim starszym, a szczególnie mamie.
Kocham moich rodziców, ale we wszystko sie wpierniczają - myślałam, ze takich po prosty mam starszych.
Czyli, mam problem?

Mój ex ciągle miał do mnie pretensje, ze jestem uzależniona od rodziców - a ja krzyczałam na niego za to i kłóciliśmy się, bo tak nie uważałam.

Właściwie to już jestem za stara i za późno na cokolwiek, jestem już ukształtowana i niczego nie zmienię.

8 908 Ostatnio edytowany przez MillaNovi (2012-02-17 21:55:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

PSYCHOFAGOWY ALARM, CZYLI KIEDY BRAĆ NOGI ZA PAS:
1.    Bij na alarm, gdy partner robi rzeczy, o których wstyd ci powiedzieć znajomym, rodzicom,
2.    Bij na alarm, gdy mężczyzna twierdzi, że gdy Cie zobaczył gwiazdy zgasły, anioły zstąpiły  nieba, a ziemia się rozstąpiła?
3.    Wiej, gdy partner Cię zdradzi ,
(każdemu wg gustu, ja przyjęłam zasadę, że jak zrobił to raz, z nieznajomą, bardzo żałował, to można wybaczyć. Za 7 lat zdradził mnie po całości, emocjonalnie i z rozwodem, zero skrupułów, więc kto chce, niech wybacza, u mnie koniec, nogi za pas i w las)
4.    Gdy zaczynasz mieć mało energii, chodzisz smutna, nie masz na nic ochoty,
5.    Bij na alarm, gdy w domu jesteś jego królową, a wśród ludzi czujesz się jak powietrze,
6.    Bij na alarm, gdy opowiadasz innym zbyt często, jaki to on jest cudowny, jaka przeszczęśliwa jesteś? pamiętaj, że kobiety w zdrowym nie wpadają w euforię, gdy partner jest dobry, w zdrowym związku jest to normą,
7.    Bij na alarm, gdy wciąż go tłumaczysz, gdy wierzysz, że brak pracy, długi, rozsypane małżeństwa to tylko zbieg okoliczności, w których on był ofiarą, a poprzednie kobiety go nie rozumiały, oszukały, okradały itp.
8.    Oczywistym jest, ale może dodam, dla pewności, że WIEJ, gdy Cię uderzy, znęca się nad Toba psychicznie, gdy boisz się o własne życie!
9.    Bij na alarm, gdy prawd o jego życiu jest kilka- niby wiesz o nim wszystko, a co chwilę wychodzą nowe długi lub inne nieciekawe fakty z przeszłości, pamiętaj, że cię okłamywał z premedytacją,
10.    Zapytaj siebie, czy ten związek rozwija Ciebie? Czy czujesz się spokojna, szczęśliwa, spełniona? A może coraz mniej wierzysz we własną wartość, kobiecość, we własne możliwości??
11.    Wiej, gdy partner jednego dnia Cie kocha, a następnie milczy dzień, dwa, tydzień?
12.     Bij na alarm, gdy partner uwielbia imprezy, alkohol, adrenalinę, kolesi,


O czym zapomniałam??? Dorzucicie coś?

Ja dorzucę smile
Uciekaj gdy:
- na początkowym etapie nie stara się zrobić na Tobie dobrego wrażenia, nie próbuje pokazać się z jak najlepszej strony
- Uzasadnia swoje głupkowate zachowania argumentami tak idiotycznymi,absurdalnymi że Ci się nawet nie śniło
- Ma ciągłe wahania nastroju
- Kolejne, bardzo ważne - jest skąpcem. Przeżyłam to na własnej skórze. Skąpstwo, a oszczędność czy brak pieniędzy to coś zupełnie innego.  Kiedy wykręca się że nie obchodzi jakiś świąt byle tylko nic Ci nie kupić, bo nie chce marnować czasu, a kiedy wręczasz mu coś przyjmuje to z miną zdechłego, posmutniałego śledzia bo nigdy nic dla Ciebie nie ma.
- Po dłuższej znajomości nie znasz ludzi z jego otoczenia - rodziny, przyjaciół etc.
- Jest społecznym dewiantem
- Kiedy Twoja intuicja podpowiada że jest coś nie tak. Zazwyczaj masz racje.
- Kiedy nie dotrzymuje obietnic
- Nie umie przejmować inicjatywy. Nie umie niczego zaproponować, nigdzie Cie zabrać. Nudzisz się z nim.
- Kiedy ma zbyt liczne grono koleżanek i przyjaciółek z lepkimi rączkami
- Kiedy czujesz że Twoi znajomi i przyjaciele poświęcają Ci więcej uwagi i bardziej o Ciebie dbają niż Twój "partner"
Jak mi się przypomni więcej to na pewno dodam : )

koleandra85 ja też myślałam że mam normalnych rodziców, że po prostu tacy są...
Ale jednak to nieprawda. Wiecznie mnie upokarzali, a ja zawsze brałam na siebie winę za wszystko.

8 909

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj Koleandro, Millo........

Hm-zazdroszczę Ci tej złości, jak ja ci tego zazdroszczę......sama jestem jak emocjonalny wrak, a wiem, że złość w naszym przypadku ma swoje wielkie plusy........

Dziewczyny, jeśli macie jakieś pozycje książkowe dotyczące "nas" kkzb to poproszę o nie na maila, co bym sobie pocczytała i wspomogła swe myślenie.

8 910

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
koleandra85 napisał/a:

(...)Właściwie to już jestem za stara i za późno na cokolwiek, jestem już ukształtowana i niczego nie zmienię.

Przepraszam, że ostro, ale... dawno już nie czytałam większej bzdury!

Masz 27 lat i twierdzisz, że za późno na zmiany? Za stara jesteś? Mając 27 lat?!
Chociaż... masz rację. Po co pracować nad sobą? Zawsze przecież można zwalić winę na swoich rodziców i trudne dzieciństwo. Chciałam w pierwszym odruchu napisać, że to wygodne, ale tak nie jest.

Współczuję Tobie podejścia do swojego życia i traktowania siebie z taką nonszalancją.

8 911

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Witaj Koleandro, Millo........

Hm-zazdroszczę Ci tej złości, jak ja ci tego zazdroszczę......sama jestem jak emocjonalny wrak, a wiem, że złość w naszym przypadku ma swoje wielkie plusy........

Dziewczyny, jeśli macie jakieś pozycje książkowe dotyczące "nas" kkzb to poproszę o nie na maila, co bym sobie pocczytała i wspomogła swe myślenie.

Wysłałam Ci książki Liwio na maila : )

Ja czuję ogromną złość, nie jestem pewna czy jest czego zazdrościć. Wiem jak zamienić uczucie w złość... przynajmniej mi się to sprawdza ; )

8 912

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale ja niczego nie zwalam na trudne dzieciństwo....bo tak go nie postrzegam.
Wręcz przeciwnie - dzieciństwo wspominam naprawdę wspaniale.

Tylko teraz, z perspektywy czasu widzę, że takie niepozorne zachowania moich rodziców, jak np. wieczne niezadowolenie z ocen, brak paska na świadectwie, ciągłe wychwalanie wszystkich dzieciaków na około i pokazywanie jakie one są lepsze itp. mają wpływ na to, jak postrzegam siebie teraz.

Miałam przyjemność być u psychologa z moim chłopakiem, ponieważ mnie prosił o to, bo mieliśmy problemy....niby specjalista, ale naprawdę, przemowy i porady starszego pana po 60-tce jakoś tak mijały się z celem i w ogóle z życiem.
Wiedziałam wtedy, że żadne gadanie psychologa nie pomoże, jeśli on sam nie będzie chciał nic zmienić.

Wielokropek, nic nie szkodzi. Po prostu wyraziłam swoja osobistą opinię, że jako 27-letnia osoba już ukształtowana w pewien sposób ciężko będzie mi cokolwiek zmienić. Tym bardziej że nadal mieszkam z rodzicami, pracę mam bo mam, nic specjalnego, ćwierć etatu, płaca marna, więc z domu rodzinnego raczej się nie ruszę.

Wiem, ze jestem znerwicowana przez matkę i jej ciągle narzekanie na wszystko dookoła, sama łapie się na tym że zrzędzę.
Musiałabym się odizolować od rodziców, wyprowadzić, żeby sama poukładać sobie siebie.

Mogłabym tez swego czasu liczyć na pomoc chłopaka, którego niestety już nie mam hmm


Ok, czytam to co zdanie, które tak Cie rozzłościło - rzeczywiście, mogło mieć negatywny wydźwięk.
Ja bardzo chce i staram się nie być taka jak moja matka, ale jak ona mnie wkręci w te nasze spory, to tracę panowanie nad sobą.
I niestety przenosiłam to pewnie też na związek hmm
Czasem łapałam się na tym i próbowałam to zmienić, ale w emocjach człowiek zapomina o wszystkim,

8 913 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-17 23:03:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

koleandra85,
złości mnie zawsze, gdy młodzi ludzie (wiekiem, nie mentalnością) twierdzą, że nic już nie można zmienić. Złości mnie, gdy młodzi ludzie są zgorzkniali. Złości mnie, gdy młodzi ludzie, nawet nie spróbowawszy pracy nad zmianami w swoim myśleniu, zachowaniu, twierdzą, że "nic już się nie da".

Praca nad sobą jest trudna, fakt.
Praca nad sobą to często i pot, i łzy, i inne niezbyt przyjemne sytuacje.
Ale pracuje się nad sobą nie dla tych trudności, nie po to, by chwalić się czy ubolewać nad trudami terapii, tylko po to, by lepiej żyć. By być szczęśliwą. I dlatego powtarzać będę: praca nad sobą się opłaca. big_smile

8 914

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zgadzam się - bardzo się opłaca.
Jeszcze nigdy nie zastanawiałam się nad sobą tak jak teraz. Poznałam siebie jakbym była kimś dla siebie obcym...
Zrozumiałam pewne rzeczy, które wydarzyły się w moim życiu a ja zastanawiałam się dlaczego?
Wiem o sobie już sporo, ale cały czas mam poczucie, że to jeszcze nie to, że jeszcze dużo jest do zrobienia.
Terapia jest ważna, ale ważne jest również z kim się ją prowadzi.
I czy chce się tych zmian.

8 915

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

koleandra85,
złości mnie zawsze, gdy młodzi ludzie (wiekiem, nie mentalnością) twierdzą, że nic już nie można zmienić. Złości mnie, gdy młodzi ludzie są zgorzkniali. Złości mnie, gdy młodzi ludzie, nawet nie spróbowawszy pracy nad zmianami w swoim myśleniu, zachowaniu, twierdzą, że "nic już się nie da".

Praca nad sobą jest trudna, fakt.
Praca nad sobą to często i pot, i łzy, i inne niezbyt przyjemne sytuacje.
Ale pracuje się nad sobą nie dla tych trudności, nie po to, by chwalić się czy ubolewać nad trudami terapii, tylko po to, by lepiej żyć. By być szczęśliwą. I dlatego powtarzać będę: praca nad sobą się opłaca. big_smile

No i OCZYWIŚCIE moje ulubione: Bo szczęście jest możliwe ale NIE OBOWIĄZKOWE.

Mam 45 lat (ok, 45 i pół). Zanim się jeszcze położę do grobu wykonam to wielkie geriatryczne rwanie sztangi i spróbuję odmienić WSZYSTKO. Właśnie od roku to robię. Mimo osteoporozy, starczej niedowzroczności i demencji.

Oj, Koleandro, Koleandro. Sporo bym dała, żeby rwać tę sztangę w Twoim wieku. Mam sobie za złe, że tak późno do tej sztangi się dorwałam. Nie zmarnuj tego aktywu jakim jest Twój wiek.

8 916 Ostatnio edytowany przez martyrs (2012-02-18 03:33:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie wiedzialem Tarantella ze masz tylko 45 lat ,malolata

8 917

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

"wielkie geriatryczne rwanie sztangi "

Tarantella, masz fajne poczucie humoru, nieźle się uśmiałam  smile
Jedna uwaga, geriatryczne to ono będzie za jakieś ćwierć wieku.

"Mam sobie za złe, że tak późno do tej sztangi się dorwałam"
Też tak myślałam, a dorwałam sie do tej sztangi jeszcze później niż Ty.
Dzisiaj wiem, że do rwania sztangi trzeba dojrzeć. Nie można obwiniać się, że tak późno.
Wcześniej nie byłyśmy na to gotowe.

Powodzenia w rwaniu smile

8 918

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
ankinom napisał/a:

(...)trudno tak żyć w rozdwojonej osobowości.....

To prawda. smile
Może więc z tej wersji z mniejszym poczuciem wartości zrezygnujesz? tongue

Co się zbiorę jakiegoś posta napisać, to Wielkropek już go napisał big_smile

Ankinom, odpadają Ci kolejne wymówki, wiesz o tym? Teraz to już nie możesz pojechać z tekstem "Ale jak ja sobie sama z finansami bez pracy poradzę?"
Gratuluję wytrwałości w poszukiwaniu findamentów samodzielności. Szczerze. To dodaje skrzydeł. Wykorzystaj je.

Może mi nie uwierzycie, ale coraz mniej szukam powodów by z nim być - ponieważ z nim ciągle mieszkam, to proces "uzdrowienia" jest dłuższy. Wcześniej szukałam usprawiedliwienia dla nas, no bo.... znacie już listę za.... a od niedawna wiem, że nie jestem w stanie z nim żyć, nie chcę się zmieniać dla niego, ja po prostu nie chce już JEGO.
Zaczynam zauważać jego wady: nudny, pretensjonalny, wiecznie marudzący typ.
Najbardziej mnie przeraża myśl, że za 20 lat, jak już dzieci będą żyły swoim życiem, to ja będę samotną, sfrustrowana babą pod jednym dachem z furiatem. On nie ma ani chęci, ani potrzeby na zmiany, więc nic dobrego mnie z nim nie czeka...

Wczoraj znowu jemu powiedziałam, żeby załatwił sobie kredyt i się wyprowadził, bo ja już nienawidzę powrotów do domu- argument, że ja nie mam pracy odpada, to sobie wymyślił, że ja chcę rozbić rodzinę (?) i jedyne czego on żąda to to, żebyśmy żyli  bez kłótni, ale oczywiście ja nie jestem w stanie tego dokonać - w tym jednym jesteśmy zgodni smile ten człowiek zburzył mój świat, traktował jak wielkie NIC, zdradzał, a ja mam żyć w nim w zgodzie? a dlaczego? jestem na niego wściekła, zła i mam udawać, że nic się nie stało? a najlepiej jakbym powiedziała : tak mój drogi to moja wina i zrobię wszystko by nam żyło się lepiej, rób co chcesz, żyj jak chcesz, pluj na mnie jak masz na to ochotę, ja wszystko przyjmę z pokorą  - nie doczekanie...


ten człowiek odbiera mi energię i chęci do życia, czyli wiać big_smile

8 919

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
ankinom napisał/a:

Hej

Nie uwierzycie pierwsza rozmowa rekrutacyjna i od poniedziałku mam nową pracę !!!!! big_smile oczywiście mężulkowi mina zrzedła, bo jak to taka miernota od razu pracę dostała? nie pójdzie na bezrobocie, cholera znowu mnie się wymyka - to postanowił, że będzie teraz samochodem mnie szachował - dojazd kiepski, ale tym razem jemu nie odpuszczę, bo ja autobusem zakupy, dzieci odbieram on autkiem sobie jeździ... kurde ale się cieszę smile ja sama uwierzyłam, że nic nie potrafię, tak sobie mnie urobił, a okazało się, że mam w sobie dużo entuzjazmu, energii i to zadecydowało, ze mnie chcą zatrudnić, a w domu to ja taka cichutka myszka, która boi się odezwać..... i najważniejsze może sobie brać kredyt na to mieszkanie, nareszcie smile

dziewczyny ciesze się, że już w innym miejscu jestem - dam radę smile

Wypadałoby mi powiedzieć - a nie mówiłam ? 
Nie jestem zaskoczona, bo wiedziałam, że Ci się uda. Taka ze mnie czarownica.
A auto możesz sobie kupić przecie, żeby z dziećmi jeździć, a on cóż wtedy może...? smile

wiesz to jest wada osób, które nie wierzą w siebie.... ale obiecuję nad tym popracować smile
a teraz właśnie siedzę i przeglądam otoMoto big_smile

8 920

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Powerka napisał/a:

"wielkie geriatryczne rwanie sztangi "

Tarantella, masz fajne poczucie humoru, nieźle się uśmiałam  smile
Jedna uwaga, geriatryczne to ono będzie za jakieś ćwierć wieku.

"Mam sobie za złe, że tak późno do tej sztangi się dorwałam"
Też tak myślałam, a dorwałam sie do tej sztangi jeszcze później niż Ty.
Dzisiaj wiem, że do rwania sztangi trzeba dojrzeć. Nie można obwiniać się, że tak późno.
Wcześniej nie byłyśmy na to gotowe.

Powodzenia w rwaniu smile

Fenomen, Powerko, na tym właśnie polega - dla niektórych geriatria zaczyna się już po 20-tce a dla niektórych młodość - po 40-tce. big_smile
Miłego dnia i dzięki za dobre słowo.

8 921

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Millo, dziękuję za książki.

8 922 Ostatnio edytowany przez Faworytka (2012-02-18 13:45:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

ten człowiek zburzył mój świat, traktował jak wielkie NIC, zdradzał, a ja mam żyć w nim w zgodzie? a dlaczego? jestem na niego wściekła, zła i mam udawać, że nic się nie stało? a najlepiej jakbym powiedziała : tak mój drogi to moja wina i zrobię wszystko by nam żyło się lepiej, rób co chcesz, żyj jak chcesz, pluj na mnie jak masz na to ochotę, ja wszystko przyjmę z pokorą  - nie doczekanie...

W końcu widzisz:) cieszę się z Twoich postępów, zwłaszcza z widzeniu rzeczy takimi, jakimi są, a nie takimi, jakimi on chce, byś je widziała.
Jesteś na dobrej drodze, gdy zauważasz odwracanie kota ogonkiem.
Ale najpierw trzeba mieć w sobie odwagę, bo to co zaczynamy widzieć bywa okrutne- sarkastyczne uśmieszki, arogancja, kłamstwa twarzą w twarz... Zauważamy, że człowiek, który był nam najbliższy i za kogo byśmy może nawet życie oddały, nie chce naszego dobra, a wręcz przeciwnie, jest dla nas zagrożeniem, niszczy nas!
Propozycja przyjaźni po zdradach ma zdjąć z nich poczucie winy.
My się godzimy, więc nie ma sprawy, to jakbyśmy uznawały, że nic takiego się nie stało.
A są jeszcze psychofagi, jak ten mój, która gdy zobaczą, że sobie radzimy, to przekuwają to na swoją zasługę- pomogli nam, dzięki nim jesteśmy szczęśliwe.
To się nazywa poczucie własnej wartości. Co prawda jest to przerost formy nad treścią, ale tego jednego mogłybyśmy się TROSZKĘ od nich  nauczyć, bo my nawet nie za swoje błędy potrafimy się bić w pierś. A oni na tym żerują.

8 923

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

Ale najpierw trzeba mieć w sobie odwagę, bo to co zaczynamy widzieć bywa okrutne- sarkastyczne uśmieszki, arogancja, kłamstwa twarzą w twarz... Zauważamy, że człowiek, który był nam najbliższy i za kogo byśmy może nawet życie oddały, nie chce naszego dobra, a wręcz przeciwnie, jest dla nas zagrożeniem, niszczy nas!
Propozycja przyjaźni po zdradach ma zdjąć z nich poczucie winy.

To się nazywa poczucie własnej wartości. Co prawda jest to przerost formy nad treścią, ale tego jednego mogłybyśmy się TROSZKĘ od nich  nauczyć, bo my nawet nie za swoje błędy potrafimy się bić w pierś. A oni na tym żerują.

Jak Ty Faworytko potrafisz myśli ubrać w słowa. Tak, to wszystko co piszesz to czysta prawda. I ja mam identyczne odczucia. Ile razy chciałam być taka jak on: śmiejąca mu się w twarz, sarkastyczna, pewna siebie i egoistyczna. Ale ile razy próbowałam, tyle razy kończyło się na niczym, a w większości w poczuciu, że to przecież mąż, że tak nie postępuje się z ludźmi, których się kocha.....

Millo..książka "Toksyczna...." absorbująca bardzo.

8 924

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja dziś mam doła....

8 925 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-02-18 22:06:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio kochana, uwierz da się. Z debilistycznym uśmiechem, pewnym siebie bzdury pleść jak oni. Trening czyni mistrza, albo właściwie obserwacja. Oj da się. Serio mówię.

Koleandro... opowiadasz bajki. Szukamy lepiej płatnej pracy i stajemy na własne nogi. Ot co. A potem reszta. Ty i życie.
Jesli nie teraz to kiedy?
Babki po 70-tce mężów zostawiają, aż mi oczy wyszły, ale tak. To jakby troszkę dalej niż my jesteśmy, niż my wszystkie. Nigdy nie jest za późno.
Czasem czekamy na coś całe życie i dostajemy na końcu. Ukształtowany to człowiek jest może po 80-tce, bo ja widze, że z roku na rok inaczej do spraw podchodzimy, inaczej myslimy, inaczej reagujemy. Tyle tylko, że od nas zależy czy będziemy działac pod wpływem innych czy będziemy sami kierowac swoim zyciem. Także wszystko w Twoich rękach. Wierz mi, jeszcze dużo zycia przed Tobą. Za dwadzieścia lat spotykamy się tutaj i chcę usłyszec czy to Twoje obecne ukształtowanie się nie zmieniło. Chcesz czy nie zmieni się.

Aniknom. Niechaj będzie Ci powietrzem ten..
Oczekuje od Ciebie cudu przepraszam? Masz jakiś pomysł? Może obrzydzić mu życie trochę? Wychodzić częsciej, z dziećmi, niech się czuje... odpowiednio.

8 926

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

A ja dziś mam doła....

Co się dzieje?

8 927

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ojjj..

8 928

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nic się nie dzieje...
Ja nie wiem...wiem,że z nim czułam się jeszcze gorzej...ale...do d..y z tym ale!
Jestem pusta w środku...
Może to to,że byłam dziś w szkole,a on ze mną do niej chodził...
Nie wiem...;-(

8 929

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana,
przytulam Cię najmocniej, jak mogę. smile

Bywanie w miejscach, w których tak niedawno było się razem jest trudnym doświadczeniem.
Daj, proszę, czasowi czas.

8 930

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To smutne.
Ułoży się.
Jutro obudzisz się i będzie lepszy dzień smile

8 931

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziękuję za wsparcie-to dla mnie bardzo ważne.

Troszkę mi lepiej.
Czytam "Gdy twój partner łże jak pies" i już wiem,że miałam do czynienia z socjopatą...nie jednym,niestety...
Ale wiem,że ja ich sobie wybieram. Takich dupa-sów...
Won mi tu!!!!

8 932

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dlaczego to tak strasznie boli,czemu nie mogę sobie poradzić z tym co zrobił.Czemu jest mi tak ciężko zdradza mnie od dwóch lat ,mieszkamy jeszcze pod jednym dachem ,na wakacje ma się wyprowadzić, wszystko mamy już osobne a jednak ciągle boli.Niepewność i strach tego co będzie  zabija mnie - po prostu boje się tego .

8 933 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-02-19 09:43:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

Dlaczego to tak strasznie boli,czemu nie mogę sobie poradzić z tym co zrobił.Czemu jest mi tak ciężko zdradza mnie od dwóch lat ,mieszkamy jeszcze pod jednym dachem ,na wakacje ma się wyprowadzić, wszystko mamy już osobne a jednak ciągle boli.Niepewność i strach tego co będzie  zabija mnie - po prostu boje się tego .

Aisa, znamy się od roku a Ty stoisz w miejscu i ciągle zadajesz to samo pytanie.
Zawsze powtarzam, że uczestnicy forum dzielą się na dwie kategorie - tych którzy chcą z niego skorzystać i tych którzy chcą je wykorzystać.
Nie korzystasz, Aisa. A szkoda wiele mądrego zostało tu powiedziane. Z pewnością znalazłabyś odpowiedź ... gdyby o jej znalezienie Ci chodziło.

Popatrz na l_ukrecję i parę innych. One już nie tylko pytają - one działają. Codzienna mozolna mordęga walki ze samą sobą. O przyszłość a nie o jakiegoś pana_nikt.

8 934

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Masz racje ,ze to wspaniałe forum wyciągam z niego bardzo dużo ale niestety strach przed tym co ma być blokuje wszystkie moje odruchy obronne,przez to co się stało nauczyłam sie bardzo dużo o sobie ale niestety nie potrawie uwierzyć w siebie , w to że dam sobie rade sama, że będę szcześliwa nie ważne czy z kimś czy sama ale,że będę szczęśliwa.Nieraz wydaje mi się ,że mogę zdobywać góry a innym razem ogarnia mnie taka pustka ,że nie potrawie wykrzesać z siebie żadnej iskry.

8 935 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-19 11:15:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

(...)niestety strach przed tym co ma być blokuje wszystkie moje odruchy obronne(...)

A nie boisz się bardziej tak żyć do końca swoich dni?
Takie życie, a raczej taka wegetacja, nie wywołuje u Ciebie większego strachu?

Bo zawsze jest to decyzja. Decyzja o tym, czy poddać się owemu strachowi i lękom, czy wziąć je pod rękę i, mimo to, zbudować swoje życie na zdrowych zasadach.

Przeczytałam Twoje wszystkie posty. Wynika z nich, że podjęłaś decyzję o poddaniu się.
Szczęście jest możliwe, ale nie jest obowiązkowe.

8 936

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Szczęście jest możliwe, ale nie jest obowiązkowe - bardzo mądre słowa.
Tak,chyba tak poddałam się?
Boje się ryzyka tego co nieznane.
Przez całe moje dorosłe życie ciągle ktoś za mnie podejmował decyzje.....a ja się temu poddawałam.
Jako dziecko sama musiałam o wszystkim decydować,liczyć tylko na siebie.
A powinno być przecież odwrotnie - tak chyba się poddałam.

8 937

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

(...)Przez całe moje dorosłe życie ciągle ktoś za mnie podejmował decyzje.....a ja się temu poddawałam.(...)

Przyznałaś, że się poddałaś. Napiszę to samo, tylko inaczej, biorąc pod uwagę proces decyzyjny.

Podjęłaś decyzję, by ktoś inny decydował o Tobie.
Podjęłaś decyzję, by nie mieć wpływu na swoje życie.

Wbrew temu, co napisałaś, jesteś osobą decyzyjną.
Wolisz jednak lizać ciastko przez szybę, zamiast wejść do cukierni i je kupić.

8 938 Ostatnio edytowany przez aisa (2012-02-19 13:33:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Może i jestem osobą decyzyjna ale ja jakoś tego nie czuję może to jeszcze nie moje dno,tylko moje bagno w którym się tarzam i gnije.

8 939

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A może zastanów się dlaczego masz takie życie...
Ja się zastanowiłam i już wiem. Byłam nieszczęśliwa,bo oddawałam klucz do mojego szczęścia innym...

8 940

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja swoje życie i klucze do swojego szczęścia oddałam jedynemu człowiekowi którego do tej pory kochałam i myślałam ,ze on mnie tez kocha.Może kiedyś też mnie kochał ale nie tak mocno jak ja myślałam,że bedzie wstanie znieść mój pokręcony charakter,brak wiary w siebie ,w drugiego człowieka.Pokochałam ,zaufałam i poległam.A może byłam tylko kimś kto stanął na jego drodze po tym jak zostawiła go jego wielka miłośc - z tą z którą mnie teraz od dwóch lat zdradza i dla której rozwalił 20 lat życia.Myślałam ,ze złapałam Pana Boga za nogi a to był figiel szatana.

8 941

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

Ja swoje życie i klucze do swojego szczęścia oddałam jedynemu człowiekowi którego do tej pory kochałam i myślałam ,ze on mnie tez kocha.Może kiedyś też mnie kochał ale nie tak mocno jak ja myślałam,że bedzie wstanie znieść mój pokręcony charakter,brak wiary w siebie ,w drugiego człowieka.Pokochałam ,zaufałam i poległam.A może byłam tylko kimś kto stanął na jego drodze po tym jak zostawiła go jego wielka miłośc - z tą z którą mnie teraz od dwóch lat zdradza i dla której rozwalił 20 lat życia.Myślałam ,ze złapałam Pana Boga za nogi a to był figiel szatana.

Czytała "nasze" lektury?

8 942

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Lukrecjo- jaki dziś nastrój-trochę lepszy? Mam nadzieję, że tak smile
Mi się wczoraj udało dla poprawienia nastroju wyjść z koleżanką, potańczyłyśmy, pogadałyśmy, narzekania aż tak dużo nie było i powrót baaardzo późno do domu. Mąż zniesmaczony, bo to zawsze on ma wychodne, a ja siedzę w domu. Ale cóż, wzięłam auto i pojechałam. Kiedy wróciłam obraza oczywiście, fochy na wszystkie strony, spać nie mógł, męczył się, że żona nie rzuciła słów na wiatr i jednak wyszła. rano przesłuchanie było smile i zmiana frontu...

Aisa- ciężko wyrwać się z tego letargu, wiem. Ciężko uwierzyć w to, co się widzi, ale czy podjęłaś już ostateczną decyzję? (jesteś trochę w takim zawieszeniu jak ja bywam)

8 943

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak Lukrecjo czytałam,może nie wszystko ale dużo rozumiem co tam piszą ale niestety nie potrawie tego zastosować.
Masz racje Liwio to jest jak letarg , widze co się dziej ale nie potrawie nic zrobić.
Decyzje jaką?.

8 944

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kurde od wtorku było tak dobrze. Byłam spokojna, troszkę silniejsza, usmiechałam się i cieszyłam. Wczoraj zrobiłam się na bóstwo i poszłam na imprezę, było fajnie tylko prawie nikt nie wie w jakim jestem stanie i co sie dzieje w moim "związku" i prawie wszyscy mnie pytali dlaczego jestem znów sama ...:( wróciłam do domu po 3 i godzine ryczałam, dziś nadal nie jest najlepiej. Dlaczego to tak boli że on sie nie odzywa. Przerażaja mnie te huśtawki nastroju. Wczoraj czułam się pięknie bo jestem piękna i prawie wszyscy faceci z którymi tańczyłam mi to mówili, że jestem super laska a ja z usmiechem dziękowałam i mówiłam że wiem bo wiem, tylko czemu to widza faceci żonaci czy zajęci. Czy możliwe jest że zachowuję się jakoś inaczej przy tych zajętych a inaczej przy tych wolnych?

8 945

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

Ja swoje życie i klucze do swojego szczęścia oddałam jedynemu człowiekowi którego do tej pory kochałam i myślałam ,ze on mnie tez kocha.Może kiedyś też mnie kochał ale nie tak mocno jak ja myślałam,że bedzie wstanie znieść mój pokręcony charakter,brak wiary w siebie ,w drugiego człowieka.Pokochałam ,zaufałam i poległam.A może byłam tylko kimś kto stanął na jego drodze po tym jak zostawiła go jego wielka miłośc - z tą z którą mnie teraz od dwóch lat zdradza i dla której rozwalił 20 lat życia.Myślałam ,ze złapałam Pana Boga za nogi a to był figiel szatana.

W innym wątku, wątku brzanki26, bardzo mądra osoba napisała post, który w całości zacytuję, bo bardzo trafnie oddaje Twoją sytuację. Oto on:

maszkarada napisał/a:

Człowiek ze swojej natury boi się zmiany.
Boi się również zmiany na lepsze.
"Swój" wróg jest swój, jest znany, wiadomo, jak wygląda interakcja ze "swoim" wrogiem.

Tam na zewnątrz, na wolności, jest koniec świata, potwory morskie i diabeł. To ja już wolę męczyć się w domowym więzieniu z tyranem na codziennych torturach. Mechanizm stary, jak świat, cywilizacja i prostytucja wink

Dopóki brzanka nie osiągnie swojego własnego dna, zależnie od jej granicy - nie zostanie przez męża pobita, skatowana, zdradzona na jej oczach, dopóki coś nie stanie się dziecku - nie zobaczy, że może te "potwory morskie" są lepsze. Niektóre kobiety nie osiągają tego dna nigdy i umierają z ulgą, że kończy się ich straszne, straszne życie.

Skąd ptak w klatce ma znać smak wolności? Może brzanka od ojca tyrana uciekła pod skrzydła męża tyrana? Może ma o sobie tak złe mniemanie, że wydaje jej się, że zabluszczenie się wokół przemocowca to jedyna droga życia? No idea.

Dopóki sama nie dojdzie do tego, my nie pomożemy.

8 946

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
aisa napisał/a:

Ja swoje życie i klucze do swojego szczęścia oddałam jedynemu człowiekowi którego do tej pory kochałam i myślałam ,ze on mnie tez kocha.Może kiedyś też mnie kochał ale nie tak mocno jak ja myślałam,że bedzie wstanie znieść mój pokręcony charakter,brak wiary w siebie ,w drugiego człowieka.Pokochałam ,zaufałam i poległam.A może byłam tylko kimś kto stanął na jego drodze po tym jak zostawiła go jego wielka miłośc - z tą z którą mnie teraz od dwóch lat zdradza i dla której rozwalił 20 lat życia.Myślałam ,ze złapałam Pana Boga za nogi a to był figiel szatana.

W innym wątku, wątku brzanki26, bardzo mądra osoba napisała post, który w całości zacytuję, bo bardzo trafnie oddaje Twoją sytuację. Oto on:

maszkarada napisał/a:

Człowiek ze swojej natury boi się zmiany.
Boi się również zmiany na lepsze.
"Swój" wróg jest swój, jest znany, wiadomo, jak wygląda interakcja ze "swoim" wrogiem.

Tam na zewnątrz, na wolności, jest koniec świata, potwory morskie i diabeł. To ja już wolę męczyć się w domowym więzieniu z tyranem na codziennych torturach. Mechanizm stary, jak świat, cywilizacja i prostytucja wink

Dopóki brzanka nie osiągnie swojego własnego dna, zależnie od jej granicy - nie zostanie przez męża pobita, skatowana, zdradzona na jej oczach, dopóki coś nie stanie się dziecku - nie zobaczy, że może te "potwory morskie" są lepsze. Niektóre kobiety nie osiągają tego dna nigdy i umierają z ulgą, że kończy się ich straszne, straszne życie.

Skąd ptak w klatce ma znać smak wolności? Może brzanka od ojca tyrana uciekła pod skrzydła męża tyrana? Może ma o sobie tak złe mniemanie, że wydaje jej się, że zabluszczenie się wokół przemocowca to jedyna droga życia? No idea.

Dopóki sama nie dojdzie do tego, my nie pomożemy.

Dobrze napisane.

8 947

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

czy nie ma innego sposobu "pozbycia" się męża jak tylko codzienne wstrzynanie kłótni? Bo kiedy jestem "normalna" to wciąż dostaje od niego "kopniaki"...

Ten człowiek doprowadza mnie do szału, działa na mnie jak przysłowiowa płachta na byka... pyta się mnie czego od niego oczekuję, to mówię, żeby się wyprowadził, nie on nie może bo nas nie stać, mówię stać, wolę jeść suchy chleb sama, niż szynkę z nim, no to on - że muszę jeszcze poczekać (?) że jestem złośliwa i wprowadzam w domu nerwowa atmosferę...

czy ktoś może załatwić mi bilet na księżyc? sad

8 948

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ankinom.
jmąż zadał pytanie, na które winnaś odpowiedzieć według schematu. Jego schematu.
A Ty, nie bacząc na konsekwencje i na oczekiwania, wypowiedziałaś swój oryginalny tekst.
A gdzie wsparcie nieszczęśnika?
A zapewnienie o miłości?
A stwierdzenie, że brakuje Ci tylko ptasiego mleka?
Oj, popsułaś się. tongue

Bilet poza naszą galaktykę (Księżyc jest zbyt blisko), dla Twego jmęża, wysłałam.

8 949

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Poproszę o jeszcze jeden bilet,poza galaktyczny.Jakoś lżej na sercu by mi było,gdybym pozbyła się mojej iluzji z tej ziemi :-P

8 950

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo,
prosisz i masz. smile
Bilet wysłany. Coś tłoczno się niedługo zrobi w tej przestrzeni pozagalaktycznej. tongue



Jestem pełna podziwu dla Ciebie. smile

8 951

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Galaktyka z psychofagami, coś czuję, że zrobią tam niezłą imprezę!
Będzie wóda, kolesie, tylko z brudu i głodu umrą, co oni bez swojej pożywki kkzb poczną?
Oj dziewczyny ostrożnie z tym wysyłaniem, to musi być baaaaaardzo odległa galaktyka, bo z tym ich ADHD, to jeszcze nam jakieś nieszczęście na skalę kosmiczną zafundują.
Ściskam wszystkie i cieszę się z Waszych postępów w trzeźwieniu Ankinom, l_ukrecjo i Liwio.

8 952

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

Galaktyka z psychofagami, coś czuję, że zrobią tam niezłą imprezę!
Będzie wóda, kolesie, tylko z brudu i głodu umrą, co oni bez swojej pożywki kkzb poczną?
Oj dziewczyny ostrożnie z tym wysyłaniem, to musi być baaaaaardzo odległa galaktyka, bo z tym ich ADHD, to jeszcze nam jakieś nieszczęście na skalę kosmiczną zafundują.
Ściskam wszystkie i cieszę się z Waszych postępów w trzeźwieniu Ankinom, l_ukrecjo i Liwio.

Niby trzeźwieję, ale kurczę trochę boli to odzyskiwanie świadomości...gdzie ja rozum miałam? tak dać się wkręcić - no, ale dość narzekania, było minęło, przeszłości nie zmienię, ale od dzisiaj jestem na odwyku, zero "alkoholu" smile

a ten bilet miał być dla mnie, bo skoro mężusia z domu nie mogę się pozbyć to o innej galaktyce mowy nie ma big_smile

8 953 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-02-20 00:00:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No właśnie,Dziewczyny jak to jest?

Całe życie miałam przesrane...
Ciągle uciekałam...w drugie małżeństwo,kiedy zmarł mój Piotr...
Po rozwodzie z drugim,który był ideałem przez 2 lata,a przeszedł totalną metamorfozę (może Wam kiedyś o nim opowiem...to straszna historia...ale z happy end'em dla mnie i moich dzieci...),uciekłam znowu...a potem znowu i jestem tu.
Żadnego związku nie przeżyłam w szczęściu. Nie zatrzymałam się,nie zastanowiłam,tylko uciekałam,na łeb na szyję...
Jestem taka Jenny E.Bartosiewicz "...odkąd sięgam pamięcią,zawsze było ze mną coś nie tak...los w ciągłym nieszczęściu bił na oślep..."
Najważniejszą moją decyzją było wyleczyć się z alkoholizmu.
Było tak bardzo ciężko,że słowa tego nie oddadzą...
Zapiłam w ciągu tych prawie 5 lat,2 razy-łącznie wypiłam 5 piw...
Czyli nie trzeźwiałam,abstynowałam tylko...
Zapiłam dawno temu i teraz pół roku temu po jego wpadce.
A więc nawet do mojego niepicia dałam klucz jemu...bo to przez niego...
No dobra do tematu.A więc nie piłam,a nie umiałam się z tego cieszyć. Ciągle byłam w depresji. Bywałam w klinice psychiatrycznej (jestem nadal pod ich opieką) i nie wiedziałam co mi do cholery jest.Kiedy lekarze powiedzieli,że depresja nie jest endogenna (chorobowa),ale jest z powodu czynnika zewnętrznego...zrobiłam wielkie oczy!!! Jaki czynnik zewnętrzny???
Dziś wiem. Czytałam sobie ostatnio moje notatki z pobytu w klinice... Wiecie co ja tam pisałam?
Nie wiem czy dam radę mu przebaczyć...
Znowu mi to zrobił...
Dlaczego ja???
Pomocy!!!
Powinnam z nim być czy nie-oto pytanie,które towarzyszyło mi przez ostatnie niemal 5 lat...
I albo fiksuję i mi rozum odbiera,albo zaczynam trzeźwieć na wszystkich płaszczyznach mojego życia (myślę rzucić palenie)

Kiedy się "wydało",że pisze z małolatą,pół roku temu i on się wyprowadził...chodziłam zgięta w pół z bólu,wyłam,czarna dziura, niemoc...to wtedy płakała i cierpiała,miałam obsesję...
Teraz jest inaczej i nie wiem. Wydaje mi się,że to przez to,że dałam mu szansę niczego nie obiecując...Przyglądałam mu się. A on jak to on,jak było już dobrze to zaczął mieć "problemy z bliskością". Za to seks był mega-kosmiczny,bo przestał sobie "to" robić...Ale co z tego skoro nie pracował nad sobą. Chodził na terapię i mitingi,ale nie robił tego dla siebie,tylko dla świętego spokoju. Nie umieliśmy już szczerze porozmawiać....zresztą jego słowa...przestały mieć dla mnie znaczenie,po tylu obrzydliwych kłamstwach.Irytowało go to,że ciężko mi zaakceptować,że jest seksoholikiem...To był trudny okres. To wtedy czułam się przygnieciona,samotna,spalałam się...

I w końcu meritum:dlaczego ja nie umieram? nie usycham? nie tęsknie?

Pytam,bo nie mam jeszcze do siebie zaufania...

8 954

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To co napisałaś jest piękne i bardzo odważne .
MOje życie wydawało mi się do tej pory piękne a było takie zakłamane.
Wielki szacunek Lukrecjo wielki szacunek dla Ciebie.

8 955

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

Masz racje ,ze to wspaniałe forum wyciągam z niego bardzo dużo ale niestety strach przed tym co ma być blokuje wszystkie moje odruchy obronne,przez to co się stało nauczyłam sie bardzo dużo o sobie ale niestety nie potrawie uwierzyć w siebie , w to że dam sobie rade sama, że będę szcześliwa nie ważne czy z kimś czy sama ale,że będę szczęśliwa.Nieraz wydaje mi się ,że mogę zdobywać góry a innym razem ogarnia mnie taka pustka ,że nie potrawie wykrzesać z siebie żadnej iskry.

Każdy ma wzloty i upadki.
A nie boisz się tego co się stanie, jeśli nie zrobisz nic?

8 956

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Boje się tego co jest ale to znam

8 957

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
Faworytka napisał/a:

Galaktyka z psychofagami, coś czuję, że zrobią tam niezłą imprezę!
Będzie wóda, kolesie, tylko z brudu i głodu umrą, co oni bez swojej pożywki kkzb poczną?
Oj dziewczyny ostrożnie z tym wysyłaniem, to musi być baaaaaardzo odległa galaktyka, bo z tym ich ADHD, to jeszcze nam jakieś nieszczęście na skalę kosmiczną zafundują.
Ściskam wszystkie i cieszę się z Waszych postępów w trzeźwieniu Ankinom, l_ukrecjo i Liwio.

Niby trzeźwieję, ale kurczę trochę boli to odzyskiwanie świadomości...gdzie ja rozum miałam? tak dać się wkręcić - no, ale dość narzekania, było minęło, przeszłości nie zmienię, ale od dzisiaj jestem na odwyku, zero "alkoholu" smile

a ten bilet miał być dla mnie, bo skoro mężusia z domu nie mogę się pozbyć to o innej galaktyce mowy nie ma big_smile

Kiedy Aniknom tupnie nogą?

8 958

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

Boje się tego co jest ale to znam

Wybacz, ale to nie ma sensu. Jesteś tak zaszczuta, że nie chcesz dążyć do lepszego? Przecież to dreptanie w kółko i droga do destrukcji, świadoma droga.

8 959

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czy jestem zaszczuta?
Chyba tak.
Ale sama na to wszystko pozwoliłam.
Teraz jest mi ciężko z tego się wyzwolić chociaż staram się.
Robię małe kroczki do przodu ale za to duże do tyłu.
(Dwa do przodu a trzy do tyłu.)
Teoretycznie to ja wiem co mam robić ale gorzej z praktyką.

8 960

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bo trzeba zrobić jeden większy, który coś zmieni.
Jak będziemy z rzeki wychodzić małymi kroczkami to dalej będzie nam zimno, a jak strzelimy 3 susy to przy ostatnim będziemy na brzegu.

8 961 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-02-20 21:59:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziś się pięknie ubrałam,kupiłam róże i pojechałam na miting rocznicowy. Przyjaciel obchodził 2 rocznicę trzeźwości.
Celebrujemy te nasze sukcesy i cieszymy się jak dzieciaki z NOWEGO ŻYCIA.
Ale ja nie o tym-a wiec przyjaciele spodziewali się mnie potarganej,z podpuchniętymi oczami z obłędem w oczach...
A tu Asiunia pięknie wygląda! Tyle komplementów,buziaków i uścisków dostałam,że mi na tydzień (do następnego spotkania) wystarczy:)
Czułam się tylko trochę skrępowana-i to już coś.
Na takie uroczystości zawsze jeździliśmy razem z eksem...ale wcale mi go tam nie brakowało. Większość mi kibicuje.
Przeszkadzały mi natomiast pytania typu-nic nie da się zrobić? Eeee,nie wierzę! Napewno do siebie wrócicie...Dałam się sprowokować i zbyt głośno powiedziała-nie,nic nie będę ratować,bo nie będę walczyć z ciałem 20-latki,mając lat 40! Chcę być sobą! Oj wielkie oczy zdumienia zobaczyłam,obróciłam się na pięcie i wróciłam do stolika.

Weszłam dziś do Kościoła. Cisza. Dobrze się poczułam. Jeszcze tylko muszę nauczyć się modlić.

Dziś był dobry dzień. Oby tak dalej!

8 962

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Dziś się pięknie ubrałam,kupiłam róże i pojechałam na miting rocznicowy. Przyjaciel obchodził 2 rocznicę trzeźwości.
Celebrujemy te nasze sukcesy i cieszymy się jak dzieciaki z NOWEGO ŻYCIA.
Ale ja nie o tym-a wiec przyjaciele spodziewali się mnie potarganej,z podpuchniętymi oczami z obłędem w oczach...
A tu Asiunia pięknie wygląda! Tyle komplementów,buziaków i uścisków dostałam,że mi na tydzień (do następnego spotkania) wystarczy:)
Czułam się tylko trochę skrępowana-i to już coś.
Na takie uroczystości zawsze jeździliśmy razem z eksem...ale wcale mi go tam nie brakowało. Większość mi kibicuje.
Przeszkadzały mi natomiast pytania typu-nic nie da się zrobić? Eeee,nie wierzę! Napewno do siebie wrócicie...Dałam się sprowokować i zbyt głośno powiedziała-nie,nic nie będę ratować,bo nie będę walczyć z ciałem 20-latki,mając lat 40! Chcę być sobą! Oj wielkie oczy zdumienia zobaczyłam,obróciłam się na pięcie i wróciłam do stolika.

Weszłam dziś do Kościoła. Cisza. Dobrze się poczułam. Jeszcze tylko muszę nauczyć się modlić.

Dziś był dobry dzień. Oby tak dalej!

Brawo, brawo, brawo. Żadnego potargania, rozmemłania, wizerunku porzuconej-zniszczonej. Na początku to wszystko trochę na siłę, wbrew sobie, ale to procentuje. Później. Zobaczysz jak za jakiś czas, jak (jak dzieciak) będziesz się cieszyć z rocznicy innego niż alkoholowy detoksu. big_smile Na to też przyjdzie pora, a Ty już wiesz, jak smakuje takie zwycięstwo nad swoją słabością i wiesz do czego zmierzasz. Bo ciągota do psychofaga, do tej swoistej wykańczającej nas, nic nam nie dającej w zamian używki to też tylko kolejna słabość do pokonania. Kolejny stopień w budowaniu siebie. W odnajdywaniu swoich MOCARNYCH STRON.

8 963

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zapomniałam dodać,ze eks wydzwania po przyjaciołach i nie omieszkali mi powiedzieć,że on jest wrakiem człowieka...

Szanuje go teraz. Wiecie za co? Za to,że cierpiąc nie narzuca mi się. I oby tego się trzymał.

8 964

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Zapomniałam dodać,ze eks wydzwania po przyjaciołach i nie omieszkali mi powiedzieć,że on jest wrakiem człowieka...

Szanuje go teraz. Wiecie za co? Za to,że cierpiąc nie narzuca mi się. I oby tego się trzymał.

Eeeee tam. Szanujesz. A ta odrobina złości, że jednak się nie narzuca? Miło by było, gdyby tak się trochę ponarzucał. Zawsze by się trochę kopa po żyłach dostało, nie? big_smile

Oj, znamy, znamy te wszystkie niedorzeczne sprzeczności.

8 965

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Myślisz?
Ale ja wiem,że jak on by zaczął się narzucać...jak ja reaguję...
Moment by mnie zmanipulował...
Te oczy pełne miłości,jego pocałunki moich rąk na klęczkach...i słowa...słowa które zawsze wierzyłm,a które nic dla niego nie znaczą...............niczego nie dają,nie mają pokrycia w czynach....
Kopnij mnie Tarantello,bo cosik zasłabłam..................

8 966

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

(...)Kopnij mnie Tarantello,bo cosik zasłabłam..................

Czy ja mogę w zastępstwie? tongue

8 967

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

(...)Kopnij mnie Tarantello,bo cosik zasłabłam..................

Czy ja mogę w zastępstwie? tongue

A co tu kopać?
Aśka sama wie, że na czymś trza trenować swoją siłę woli. Mnie z początku (jakichś 7 miesięcy) kiepsko szło. Te klęczki, pocałunki, łzy, zaklęcia ... ale z czasem się wyrobiłam. A potem już tak patrzyłam, patrzyłam i własnym oczom nie wierzyłam. Takie coś mnie rwało? Takie coś na pięć minut albo najdalej na tydzień a potem znów gnój, dupa i kamieni kupa?
No i się wyćwiczyłam w takim słuchaniu, patrzeniu i MYŚLENIU. Na koniec już całkiem nieźle mi szło - a paszła parcha do równych sobie głupotę i zwątpienie siać! Wara od rąk moich!

No ale ćwiczyć się trzeba. Przecież nie na Bogu ducha winnych kolegach z pracy tylko na materiale docelowym.

8 968

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O tak...klinowanie chodzi mi po głowie...
To akurat wiem,że na bank jest chore. Nie chcę tych myśli ale ona i tak przychodzą...
Byle łajzę dorwać i zapełnić nim pustkę...i najlepiej taki żeby mnie po d...ie kopał...
Ach...
Dobrze że Jesteście Dziewczyny,oj dobrze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

8 969

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo,
gdyby nie Twoja mądrość i Twoja determinacja, nasza obecność nic by nie dała. smile

8 970

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

O tak...klinowanie chodzi mi po głowie...
To akurat wiem,że na bank jest chore. Nie chcę tych myśli ale ona i tak przychodzą...
Byle łajzę dorwać i zapełnić nim pustkę...i najlepiej taki żeby mnie po d...ie kopał...
Ach...
Dobrze że Jesteście Dziewczyny,oj dobrze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

A broń Cię Panie Boże! W tym stadium to tylko kolejnego poteflona możesz załapać. Jednego już masz. Kolekcja Ci nie potrzebna. Ozdrowiejesz, pogadamy o ciągu dalszym.
A z tym trenowaniem to tak sobie gadam, bo jednak zasada ZERO KONTAKTU w pierwszej fazie jest najzdrowsza. Trenować sobie myślenie można jak już się choć trochę zacznie ... myśleć. Jak znam tę grę, to póki co nie myślisz tylko czujesz, czujesz, czujesz.

Posty [ 8 906 do 8 970 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 136 137 138 139 140 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026