Plac Zbawiciela - oglądałam - jakby swoje życie....
No to już wiemy, gdzie jest dno. Odradzam czekanie na takie właśnie dno. Wymyśl sobie inne płytsze.
Ach, Ankinom, Ankinom. Gdybym mogła Ci pożyczyć choćby trochę mojej uleczonej głowy ?
Widzisz, takie fora istnieją po to, żeby być choć przez chwilę szczerą. Anonimowo, w grupie tych, co zrozumieją, bo mają albo miały taki sam problem. A Ty nie jesteś szczera. Nie tyle przed nami, co przed samą sobą.
A tak się składa, że ja wiem (i myślę, że pozostałe dziewczyny też), co Cię trzyma w tym szambie. To nie są dzieci, to nie są finanse, to nie są nawet te zainwestowane w ten związek lata. To jest wielki, paniczny STRACH, że pan i władca definitywnie zniknie. Że go nie będzie. Takie jak my uwielbiają same siebie i otoczenie okłamywać, że jest tysiąc powodów trwania w poniżeniu, bo rodzina, bo kościół, bo kredyt. A prawda jest jedna jedyna ? boimy się definitywnych rozwiązań, cięć, bo a nuż okaże się, że to cięcie było rzeczywiście definitywne i pan i władca zrozumie je dosłownie a nie tylko jako straszenie i potrząśnięcie nim ?żeby wreszcie zrozumiał?. Miało być teatralnie, żeby sie opamiętał, a on tylko na to czekał. Tego się boisz, Ankinom.
Otóż, moja droga, ON NIGDY NIE ZROZUMIE i to wszystko prędzej czy później i tak pierd?lnie. Tyle tylko, że wtedy Ty już będziesz upodloną i umęczoną kobietą bez wyjścia. Teraz natomiast masz jeszcze szansę zakończyć to na (stosunkowo) własnych warunkach, z uniesioną głową, na własne życzenie a nie wykopana z waszego życia jak zawszały pies.
Przestań się wreszcie bać i pielęgnować w sobie nadzieje dotyczącą jego osoby. Jesteś jaka jesteś i wyżej doopy nie podskoczysz, i choćbyś nie wiem jak bardzo mu się teraz starała dogodzić, przypodobać, zmienić jego stosunek do Ciebie, to i tak on będzie podnosił poprzeczkę, żeby Ci tylko wykazać jaka jesteś beznadziejna. Aż wreszcie w tych wysiłkach padniesz na pysk i on Ci wtedy powie ? no widzisz, jaka jesteś nie fajna i padnięta na pysk? Taka mi nie odpowiadasz, spadaj. W zasadzie on tylko tym się zajmuje, od kiedy czytam Twoje posty.
Opowiem Ci z własnego życia o moich wysiłkach małpki kapucynki. O tym, jak to ja starałam się dogodzić. Czytanie z jego oczu, czy jest zadowolony. Niezadowolony? To trzeba pokombinować, jaka mu się bardziej spodobam. Być łagodniejszą, albo dla odmiany drapieżniejszą, albo dowcipniejszą, albo bardziej stateczną. Bardziej mu dziś posmakują kluseczki czy ryżyk, woli pospać dłużej ? cały dom morda w kubeł, a może wolałby jednak, żeby go wcześniej obudzić, bo chciał jechać z samochodem do myjni zanim się zaczną kolejki i potem będzie miał pretensje. I tak na okrągło.
Nigdy mu Ankinom nie dogodzisz. Zostałaś już spisana na straty i tylko przedłużasz swoją agonię. On wykorzystuje bardzo zręcznie ten czas, żeby Cię jeszcze pogrążyć i bardziej sprowadzić do parteru zanim z poczuciem wyższości Cię zutylizuje. A Ty przez swoje stanie w miejscu tylko dajesz mu tę frajdę i tę satysfakcję.
Będę powtarzać do końca życia ? gdyby nie było ofiar, to pasożyty by powyzdychały. Gdyby nie było takich jak my ? gotowych być ofiarami aż do wyssania z nas ostatnich soków. Postaw się, do cholery. Urodziłaś dzieci, wychowujesz je, ogarniasz domostwo, wykształciłaś się, znosisz co miesiąc okres, potrafisz udawać orgazmy (tylko uczciwie, dobra?), a nie potrafisz się postawić jednej marnej gnidzie?
Już ja wiem najlepiej, jak to cholernie ciężko postawić się takiej gnidzie, ale też wiem, że to JEST WYKONALNE. Najważniejsze jednak to złapać odpowiedni moment. Zanim Cię rozdepcze.