Wiecie co, ja juz nie wiem co o tym wszystkim myslec. Czy to ta listopadowa nieciekawa aura za oknem tak dziala depresyjnie czy syndrom kobiety przy mezu was meczy drogie panie ale powiem tak: mieszkajac lat pare juz tu na mroznej polnocy zaobserwowalam pewien ewenement, jak bardzo roznia sie w swoim podejsciu do mezczyzn kobiety z poludnia i kobiety z polnocy (w duzym uproszczeniu i skrocie myslowym).
Znam juz na tyle tutejsze spoleczenstwo, iz moge pokusic sie o takie stwierdzenie, ze kobiety skandynawskie poza feminizmem jaki przejawiaja w kazdej dziedzinie zycia (az do przesady czasem) maja jeszcze zakodowany w sobie jak egoizm oraz chec do samodzielnego zycia. Jest to zdecydowanie kwestia wychowania (tu sie od malego w szkolach i domach truje dziewczynkom, ze maja takie same prawa, taka sama sile i mozliwosci jak chlopcy, chlopcow uczy sie w szkole gotowac a dziewczynki ida grac w hokeja albo budki dla ptakow konstruuja) a takze warunkow ekonomicznych w jakich tutejsze kobiety zyja. Same zreszta na te warunki ekonomiczne zapracowaly.
Nie znam, poza przypadkami skrajnymi (przewlekla choroba, wielodzietnosc religijna - lestiadiolaiset oraz tymczasowy brak pracy) zadnej kobiety w moim wieku ani nawet mlodszej, ktora z wlasnej nieprzymuszonej woli zdecydowalaby sie na kariere kury domowej, zony przy mezu, matki Finki itp. i zrezygnowala z pracy zawodowej. ANI JEDNEJ. Kobiety tutaj tez wychodza za maz, rodza dzieci, odchowuja je i wracaja po roku, dwoch do pracy. Tej nie wolno im odebrac (prawo pracy) ani odmowic ze wzgledu na posiadanie potomstwa. Taki arggument kwalifikuje ew. szefa szowiniste do sporych tlumaczen. Dzieci ida do zlobka czy przedszkola, ktore doskonale spelnia role opiekunczo-wychowawcza. Zadna matka ie przezywa traumy i nie obwiia sie za brak serca oddajac dwuletnie przykladowo dzecko pod opieke wykwalifikowanych przedszkolanek, pielegniarek czy kogo tam jeszcze maja. A dzieci, wbew pozorom, rosna rownie zdrowo i szybko jak te pielegnowane latami pod spodnica mamy kwoki. Malo tego - sa o wiele bardziej rozwiniete spolecznie i szybciej rozwijaja pewne zdolnosci bedac w grupie z dziecmi.
Tymczasem mamy, nie obcoazone karmieniem dziatwy oraz pana meza, spelniaja sie zawodowo. Dorosle kobiety, matki czy nie, nie sa tutaj w zaden sposob ponizane przez szefow, bo za to szef moze niezle po dupie od organizacji feministycznych czy zwiazkow zawodowych (gdzie w wiekszosci tez siedza baby:) dostac. Poniewaz kobiety wybieraja sobie zawody wedlug wlasnego widzimisie a nie jakichs norm spolecznych z ubieglego stulecia - firma nie ma prawa odmowic kobiecie pracy na tzw. meskim stanowisku. Ostatnio widzialam ladna blondynke walcujaca asfalt na ulicy.
Mezowie, poniewaz nie sa jedynymi zywicielami rodziny i osobnikami pracujacymi zawodowo, nie maja prawa wymagac czegokolwiek podstawianego im pod nos, bo takie szowinistyczne teksty do zony koncza sie rozwodem w trybie natychmiastowym. Nie pomoze mu w tej kwesti ani rownie wyemancypowana mama ani tym bardziej tesciowa. Koledzy jedynie oczy wybalusza jak na dziwolaga jesli opowie, ze opieprzyl zone, bo mu zupe za slona podala. Za plecami wysmieja, ze burak i cham i ze na rozwod zasluzyl.
Tak drogie panie, mam wrazenie, ze zyje na innej planecie, nie takiej moze jak z Seksmisji, ale planecie, gdzie kobieta swoja kobieca madrosc, nabyta w szkolach wiedze, intelekt, intuicje kobieca, energie i kobiecosc zuzywaja glownie w celu zapewnienia SOBIE godziwego zycia. Godziwego zycia i mozliwosci wyborow. Najpierw wybieraja szkoly, potem prace i wlasne zrodlo dochodow a mezczyzna do tego zycia przychodzi na pozniejszym etapie. Prawda jest tez, ze cotraz czesciej to kobiety tutaj decyduja z kim chca byc, kogo poderwac. Oczywiscie, ze i tu dziewczeta randkuja, sypiaja z chlopakami , zakochuja sie po uszy. Ale rzadko, o ile w ogole, dochodzi do slubu z musu. Dziewczynom wcale ie spieszy sie tak do zamazpojscia i matkowania. Niechciane ciaze u nastolatek koncza sie zwykle (niestety) aborcja. W wiekszosci jednak UCZY sie je, jak i co robic zeby sobie nie narobic. W gimnazjach sa dostepne prezerwatywy w automatach, na lekcjach mowi sie duzo o bezpiecznym seksie. Czy przez to tutejsze nastolatki robia to czesciej niz nasze polskie? Smiem watpic. Robia to tak samo czesto ale bezpieczniej, bez konsekwencji rodzenia dzieci przez dzieci.
Kobiety w krajach skandynawskich sa bardzo silne jako jednostki spoleczne, wymaga sie od nich tyle samo w kwesti edukacji i pracy co od mezczyzn. Od mezczyzn wymaga sie pelnego zaangazowania w zycie rodzinne i domowe. I to sie widzi golym okiem.
Oczywiscie feminizm az tak slnie rozwiniety ma tez i swoje zle strony, kobiety traca zainteresowanie sprawami domu i poswiecaja sie kosztem rodziny swojej karierze czy hobby ale na dluzsza mete, jest to model zycia o wiele ciekawszy niz w przypadku kobiet calkowicie uzaleznionych (pod kazdym wzgledem) od mezczyzn.
Podsumowalabym caly ten epistol tak: drogie Panie KKZB, zamiast plakac sobie w rekaw i tracic cala energie i sile jaka macie na rozdrabnianie swego losu, na gdybanie jak to bedzie jak go nie bedzie, na pisanie rozpaczliwych postow i dzierzenie JEGO za kazdy kes jego ciala aby tylko zostal - zacznijcie wreszcie robic cos pozytecznego. Nie wiem co: moze firmy pozakladajcie, w instytucjach charytatywnych sie poudzielajcie, studia zaoczne skonczcie, piszcie artykuly, ksiazki, rozwijajcie wlasne pasje (jak ja marze o zalozeniu wlasnej knajpy..tylko wczesniej jakies kursa gastronomiczne musze pozaliczac i biznes plan stworzyc), wyjezdzajcie czasem same z grupa swoich znajomych na wyprawy po Bieszczadach, malujcie pejzaze, chodzcie na wyklady o astrologii...nie wiem co jeszcze..ale zacznijcie wreszcie zyc dla siebie.
Nie dla niego ani dla dzieci. Dla siebie i wlasnego JA. Niech po was tez jakis slad na tej ziemi zostanie poza przypalona patelnia i stosem wyprasowanych koszul.
Niech ten maz i dom przestana wreszcie byc waszym epicentrum wszechswiata. Wtedy same zobaczycie, ze istnieje swiat i to niezly nawet bez NIEGO. I gwarantuje wam tez, ze niejeden z waszych panow dostrzeze wreszcie w Was kogos ciekawego, z kim mozna o czyms nowym pogadac, a nie tylko kuchte i konserwatora powierzchni poziomych, z ktorym jedynie jadlospis da sie ustalic.
Z kobieta, ktora czyms sie interesuje (poza aerobikiem i pakowaniem wekow) mozna ciekawie porozmawiac, ona intryguje, nie jest do konca przejrzysta, ma swoje tajemnice, z ktorych on tylko czesc pozna, tyle ile ona mu opowie. Taka kobieta z pasja, ma w dupie (pardon) lsniaco czyste katy, zawsze cieplutki obiadunio z trzech dan, kapciuszki panu podane, dzieci cichutko uprzatniete do kacika by nie zaklocily mu spokojnej siesty..ma w dupie JEGO widzimisie i zachcianki - robi to co ja interesuje, co ja wciaga i daje jej kopa w zyciu. Oczywiscie bez przesady, dom i dzieci tez zasluguja na uwage..ale nie w nadmiarze.
I za takimi kobietami mezczyzni leca jak cmy do ognia. Nawet nie musi byc piekna, ale ma to swoje "cos". Jest kobieca, ciepla, dobra, madra i CIEKAWA.
To tyle wywodow na dzis:)) Milego dnia wszystkim zycze:)