zofia282 napisał/a:... Tak mam AWERSJĘ i mam do tego prawo. Pisałam już, ze odpowiedzi na niektóre pytania znalazłam. Jedna z tych odpowiedzi brzmi: mój mąż chciał mojej śmierci . Brzmi niewiarygodnie ? - owszem ale jestem pewna, że mój mąż DZIAŁAŁ Z PEŁNĄ PREMEDYTACJĄ I WIEDZIAŁ CO ROBI. .....MAM PRAWO MIEĆ AWERSJĘ ? - MAM !!!
I MAM AWERSJĘ !!!
Zosiu kochana. Posłuchaj mnie teraz uważnie. Przyglądam Ci się od wielu miesięcy. Wiesz, że JA WIEM, co czujesz. ALE! Ale pora już z tego wychodzić, Zosiu. To co Ty robisz, to jest żerowanie na samej sobie. Zjadasz swój własny ogon, bo nie widzisz drugiego dna całej tej historii. Zosiu, wstań i idź. Wpadłyśmy pod koła samochodu prowadzonego przez pijanego kierowcę. I tyle. Są tacy kierowcy. A my? My wchodząc na jezdnię na zielonym miałyśmy prawo ufać NORMOM I ZASADOM, które zaburzone jednostki mają w tyłku. Możemy się domagać wprowadzenia prohibicji i zakazu produkcji samochodów. ALE PO CO? Alkohol jest fajny (spożywany z umiarem i przez normalnych ludzi) i samochody też są fajne.
Rozumiem Twoje stany, bo ja też wpadam w doły jak kratery tunguskie (chociaż to nie jest trafne porównanie bo akurat ten krater jest szerszy niż głębszy
). Ale za każdym razem przychodzi taki moment, że pojawiają się dobre dusze, które za włosy mnie z tego leja wyciągają. Ale najpierw Ty sama musisz CHCIEĆ dać się z tego wyciągnąć. A Ty zapierasz się rękami i nogami. Memłasz te wspomnienia, te wizje, te dobre i te najokrutniejsze, te z przeszłości i te z przyszłości.
Nie żeruj, Zosia, sama na sobie, bo skończysz jak poprzednia żona psychofaga ? ciągnąca się latami obsesja, histeryczna żądza szkodzenia, mszczenia się, udawadniania, przekonywania całego świata. Zrobiłaś co mogłaś. Chciałaś dać, on ukradł, chciałaś kochać, on upodlił, dawałaś szansę, on opluł. Dokonał swojego wyboru. Finito. Nie ma o czym więcej gadać. Gość nie istnieje. Zweryfikował się negatywnie. Nawet jak ma jakieś cudowności i walory, za które go tak kochałaś i usprawiedliwiałaś wszystko, to w obliczu podłości, które potrafi wyrządzać, one są jak tanie cekiny naszyte na przepoconą, przeżartą przez mole marynarę. No taki był ? chory, jednowymiarowy, pozbawiony refleksji, pazerny na sprawy śmiesznie miałkie. To takiego zycia chciał i niech się stanie wola jego. FINITO.
Obojętne, Zosia, kogo wybrał, z kim żyje, jak żyje ? dokonał WYBORU przeciwko Tobie i temu związkowi. Nie mówię, żebyś uszanowała jego wybór, bo on mnie goovno obchodzi. Uszanuj swój własny wybór ? nie chcę być niegodnie traktowana. Mussuka ma rację. Przy takim traktowaniu jak oni traktowali nas to nawet Miss Polonia straciłaby motywację nie tylko do bycia dla niego atrakcyjną, ale nawet do życia w ogóle. A my przecież chcemy żyć (nawet jak nam sie czasem nie che
) i być atrakcyjne, prawda? Pod każdym względem. I chcemy być analogicznie traktowane - kochane, akceptowane, otoczone troską.
Oni nam tego nie dali, a wręcz niestety odwrotnie i zarobili wypad. Labilne, krótkodystansowe, egoistyczne jednostki nie zasługują na nasze długodystansowe cierpienie. Doły ? proszę bardzo, ale długoterminowo? Nie za dużo uprzejmości z naszej strony? Tyle energii im poświęcać, podczas, kiedy oni latami mieli nas w tylnym odwiercie? Nasza energia należy się NAM.
W emocjach możemy się posuwać do wielu rzeczy, bo jak pioruńsko boli to trzeba to gdzieś skanalizować, żeby nie poszło do środka, żeby nie rozwaliło nas od wewnątrz. Możemy robic głupie rzeczy, dawać głupie szanse, tłumaczyć im i samym sobie, udowadniać coś nawet tym nieszczęsnym kochankom. Ok. Odreagowałyśmy, pobuszowałyśmy, pobazgroliłyśmy sobie, SPRÓBOWAŁYŚMY, bo tak robią normalni ludzie ? mają prawo do słabości jak się ich krzywdzi i mają prawo do spróbowania, jak mają jeszcze jakieś złudzenia. Nie byli warci naszych wybaczeń, bo im więcej wybaczałyśmy tym okrutniej nas upokarzali. Więc wypad z baru i z naszego mózgu!
A teraz, Zosia, wstajemy i idziemy. OK? Pluń na wiek, na to, że dzieci, że tyle lat zmarnowanych, że a gdyby, a jeśli, a tamta ? Pluń. Na początek zagwarantuj sobie CAŁKOWITĄ izolację od tej toksyny, bo bankowo to najbardziej Cię rozwala. Upoważnij kogoś z rodziny do załatwiania spraw związanych ze wspólnymi finansami, alimentami, dziećmi.
Daj się wyciągnąć z leja po bombie, Zosiu, daj. 