netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 974 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 123 124 125 126 127 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 061 do 8 125 z 26 310 ]

8 061

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja też bym się przyłączyła do zlotu czarownic ..w Krakowie??? Super

Co do ''chłopów'' to powinien być do tańca i do różańca, przyjaciel na dobre i na złe a nie tylko do łóżka!!! Taki co by zrozumiał, i przytulił ale też taki który pomógłby rozwiązywać problemy razem z nami. Byłby Kochany ale nie ideał, bo by było za nudnie...Taki zwyczajny , co by kubka nie mył po kawie ale zakupy nosił;-)))

8 062

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No tak smile

8 063

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aniknom, proponuje przypalony omlet. To prze..wstrętne jest, jeszcze przepieprzony. O!!!

8 064

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Mam nadzieję, że chłopcy nie powielą zachowań ojca.
Sporo rozmawiamy o tym co się zadziało w naszej rodzinie i ja mówię im co czułam
jak to przeżywałam. Stawiam im też jasne granice, których nie wolno im przekroczyć. Zrozumieli i zaakceptowali
( nie obyło się bez bólu i zgrzytów).

hmmm..a te dziewczyny na jedna noc w waszym domu? Nie martwi Cie to?

Mnie to nawet oburzało. Pewnego ranka rozmawiałam z synem o granicach przyzwoitości i oczekiwaniach moich. Pierwszym oczekiwaniem było, że dziewczyna zaraz zmyka do domu. Cierpliwie poczekałam do godz. 13, po czym weszłam do syna pokoju i stanowczym tonem powiedziałam : Jest 13 i dosyć tego, więcej nie życzę sobie takich sytuacji ( leżeli w łóżku). Syn coś powiedział ale ja nie zrozumiałam co i nie starałam się zrozumieć a w odpowiedzi usłyszał: nie chcę w tej chwili z Tobą rozmawiać bo nie chcę być niegrzeczna i wyszłam z pokoju. Był obrażony ale wieczorem po raz kolejny usłyszał : to jest mój dom i ja tu stawiam granice, granice przyzwoitości , które Ty właśnie przekroczyłeś. Mam taką moralność i musisz ją uszanować. Złość mu przeszła za 2 dni i sytuacja taka nigdy się już nie powtórzyła. Owszem nocowały 2 koleżanki ale spały w pokoju gościnnym po wyrażeniu przeze mnie na to zgody.
Pisząc o bólach i zgrzytach właśnie i tą sytuację miałam na myśli.

8 065 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-11-15 02:26:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Gratuluje! 

Podniosłaś się i świetnie sobie radzisz nawet tabletki odstawiłaś, szacunek smile

Dziękuję smile
Nie wiem czy juz się podniosłam ale na pewno podnoszę smile
Tabletki odstawiłam bo musiałam sad   strasznie zaczęło mi szumieć w uszach i w ulotce doczytałam się, że występować szum w uszach może chociaż nie należy wiązać tego z tym lekiem. Ponieważ nie brałam innego to musiałam powiązać z tym.
Jak wcześniej pisałam dobrze czułam się po lekach i żałowałam, że muszę odstawić i bałam się, że przygnębienie wróci. Po odstawieniu szum w uszach zmniejszył się chociaż nadal jest a nastrój dobry pozostał smile Być może ten lek jeszcze działa i będę musiała brać inne. Na razie jednak jest dobrze smile
Dzisiaj widziałam się z mężem smile smile ....cieszę się bo wypłacił zaległe alimenty . Nie zrobił tego dobrowolnie. Przymusiłam go. Oznajmiłam, ze musi zabrać chłopców do siebie bo mnie nie stać na ich utrzymanie i dzisiaj przywożę ich do niego do pracy. Powiedziałam też, że wracam do mamy a dom zamykam by nie ponosić kosztów ogrzewania. Piec ustawiam na minimalną pracę by rury w centralnym nie zamarzły i koszt 100 zł dam rade płacić. Zapytał: a co z utrzymaniem dzieci ? Odpowiedziałam : będę Ci płacić alimenty( jeszcze nie pracuję) i już za 2 godziny miał zaległe pieniądze i szukał mnie aby mi je wręczyć i pokwitowania nie chciał big_smile
Dobry sposób? Dobry bo skuteczny smile
Bez leków i po spotkaniu z mężem mam nadal dobry nastrój........chociaż jak zobaczyłam go ( a był potulny jak baranek) zrobiło mi sie go żal. Starszy pan dążący nie tylko do swojego upadku ale i do upadku innych i sprawy sobie z tego nie zdaje......i smutne to i przerażające.....

8 066 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-11-15 02:27:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

upsss  dwa razy wpisałam ten sam post

8 067

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Szczerze mówiąc jak on wyjechał z tym ciastem, to trochę byłam zdumiona - przecież kiepska ze mnie kucharka....

Jasne, że sprawdzę i już wcześniej proponowałam, aby dał mi alimenty, rachunki na pól i każdy żyje za swoje... osobne życie tak, łóżko i gotowanie wspólne - spryciarz z tego mojego mężulka big_smile

niestety się przeliczył, śpi sam, a gotuje kiedy ja mam ochotę aczkolwiek ostatnio nie wiem czemu, ale nie mam ochoty smile

Z Ciebie w ogóle nie jest kucharka......no chyba ,że jesteś po szkole gastronomicznej ale o ile dobrze pamiętam to jesteś księgową a nie kuchareczką smile Czy żona = kucharka ?
Nie znoszę gotowania i nigdy nie planowałam zostać najlepszą czy nawet dobrą kucharką.

Oj spryciarz z niego i figlarnik. To stryszek jego to znowu wspólne małżeńskie łoże wygodniejsze a kawusia z inną smaczniejsza ale i skleroźnik bo zapomniał, ze nie z kucharką się ożenił lol

8 068

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Mam nadzieję, że chłopcy nie powielą zachowań ojca.
Sporo rozmawiamy o tym co się zadziało w naszej rodzinie i ja mówię im co czułam
jak to przeżywałam. Stawiam im też jasne granice, których nie wolno im przekroczyć. Zrozumieli i zaakceptowali
( nie obyło się bez bólu i zgrzytów).

hmmm..a te dziewczyny na jedna noc w waszym domu? Nie martwi Cie to?

Mnie to nawet oburzało. Pewnego ranka rozmawiałam z synem o granicach przyzwoitości i oczekiwaniach moich. Pierwszym oczekiwaniem było, że dziewczyna zaraz zmyka do domu. Cierpliwie poczekałam do godz. 13, po czym weszłam do syna pokoju i stanowczym tonem powiedziałam : Jest 13 i dosyć tego, więcej nie życzę sobie takich sytuacji ( leżeli w łóżku). Syn coś powiedział ale ja nie zrozumiałam co i nie starałam się zrozumieć a w odpowiedzi usłyszał: nie chcę w tej chwili z Tobą rozmawiać bo nie chcę być niegrzeczna i wyszłam z pokoju. Był obrażony ale wieczorem po raz kolejny usłyszał : to jest mój dom i ja tu stawiam granice, granice przyzwoitości , które Ty właśnie przekroczyłeś. Mam taką moralność i musisz ją uszanować. Złość mu przeszła za 2 dni i sytuacja taka nigdy się już nie powtórzyła. Owszem nocowały 2 koleżanki ale spały w pokoju gościnnym po wyrażeniu przeze mnie na to zgody.
Pisząc o bólach i zgrzytach właśnie i tą sytuację miałam na myśli.

wiesz zofio, mnie chodzilo o jeszcze inny aspekt tych noclegow. Ze naruszaly one reguly i zasady przyzwoitosci narzucone przez Pania domu to jasna sprawa ale troche martwiloby mnie rowniez takie ..przedmiotowe traktowanie seksu oraz dziewczyn (tych na jedna noc) ze strony synow. Bo to moze byc niechcacy powielany wzorzec myslenia jaki wyksztalcil w nich Twoj maz przez lata waszego pozycia. Swoim zachowaniem pokazal im, ze kobieta nie jest istota godna szacunku, mozna sie na niej powyzywac, pouzywac i odstawic na boczny tor jak sie znudzi. Ja podobnie widze wlasnie seks z panienka na jedna noc. Latwy, szybki i tani towar.

Oczywiscie przy zalozeniu, ze sama panienka nie miala ochoty na wlasnie taki okrojony incydent. Choc pewnie tak..obserwujac co sie z obecna mlodzieza plci zenskiej dzieje..bez generalizowania ale jednak statystyki a nawet to forum daja do myslenia.

fajny manewr z tymi alimentami:) tak trzymaj:)

8 069

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Mój mąż mi "zaletę", że chwali za coś co było np: kiedyś miałaś ładniejszy brzuszek, ale wtedy kiedy "go" miałam ani jednego miłego słowa,

a co by ON powiedzial, gdybys wyjechala z podobnym tekstem "Kiedys to Ty byles przystojniak,i kaloryfer miales jak trza i zakolami nie swieciles o zmroku a teraz..popatrz sam"?

Ja wiem co on by powiedzial, Ty pewnie tez: bo to przy Tobie tak zdziadzialem, Ty mnie do tego doprowadzilas swoim histerycznym, nieodpowiedzialnym, glupim zachowaniem. Itp. itd. stara spiewka.

No to ankinom, zastosuj te sama strategie:) jak znowu zacznie reminiscencje sprzed lat to powiedz..."no kochany, przy Tobie to i Miss Swiata stracilaby na blasku w przeciagu roku, tak potrafisz dbac o szczescie kobiety. Wiesz jak to jest..trup w gaciach to d..w zalobie".czy cos w tym stylu..za swoje niedociagniecia (nota bene wyssane z malego palca u nogi) obwin jego. Jego metoda.

Oj niemilo sie meskiemu ego zrobi. On, taki zawodowy amant i kawiarz a Ty go oskarzasz o takie niedociagniecia w sztuce bajeru.

Ankinom, naucz sie walczyc mniej honorowo, oko za oko..zobaczysz jak dlugo on tak pociagnie te smutne teksty jesli zobaczy, ze sie nimi wcale nie przejmujesz tylko sobie z nich kpisz.

8 070

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A ja mam... guzik, niby facet jest, ale właściwie po co taki do przytulania? Do wkurzania? Bez sensu jakoś. Nie widzę tego. Gdzieś ostatnio usłyszałam, że jeśli w.. się nie ułoży to w życiu też. A jeśli się wzbrania rękami i nogami, żebym mu pomogła to co ja mogę zrobić.
Nie mam ochoty na zabawę w podchody jak jakieś gnojki.

hm..na poczatek to przepraszam za te gafe wiekowa, tyle tu czterdziech, ze i Ciebie niechcacy, pardon, postarzylam nieco:))

A nawiazujac do 1,5-rocznego celibatu - normalne to to nie jest i osobiscie wolalabym ladnego krasnala w ogrodku albo rzezbe Apolla w holu niz dretwego goscia w lozku obok mnie. A wy chyba nawet osobno sypiacie..?

Na moj chlopski rozum to facet albo ma problemy z tymi sprawami (bez lekarza ani rusz) albo gdzie indziej swe potrzeby zalatwia (ale to chyba nie w tej historii). Trzecia wersja to gej, no ale chyba tez bys juz jakies znaki na niebie i ziemi widziala.

Nie wiem, co jeszcze moze powodowac calkowity zanik popedu u faceta. Tluczonej Viagry probowalas dosypac do zarcia?

8 071

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Mój mąż mi "zaletę", że chwali za coś co było np: kiedyś miałaś ładniejszy brzuszek, ale wtedy kiedy "go" miałam ani jednego miłego słowa,

a co by ON powiedzial, gdybys wyjechala z podobnym tekstem "Kiedys to Ty byles przystojniak,i kaloryfer miales jak trza i zakolami nie swieciles o zmroku a teraz..popatrz sam"?

Ja wiem co on by powiedzial, Ty pewnie tez: bo to przy Tobie tak zdziadzialem, Ty mnie do tego doprowadzilas swoim histerycznym, nieodpowiedzialnym, glupim zachowaniem. Itp. itd. stara spiewka.

No to ankinom, zastosuj te sama strategie:) jak znowu zacznie reminiscencje sprzed lat to powiedz..."no kochany, przy Tobie to i Miss Swiata stracilaby na blasku w przeciagu roku, tak potrafisz dbac o szczescie kobiety. Wiesz jak to jest..trup w gaciach to d..w zalobie".czy cos w tym stylu..za swoje niedociagniecia (nota bene wyssane z malego palca u nogi) obwin jego. Jego metoda.

Oj niemilo sie meskiemu ego zrobi. On, taki zawodowy amant i kawiarz a Ty go oskarzasz o takie niedociagniecia w sztuce bajeru.

Ankinom, naucz sie walczyc mniej honorowo, oko za oko..zobaczysz jak dlugo on tak pociagnie te smutne teksty jesli zobaczy, ze sie nimi wcale nie przejmujesz tylko sobie z nich kpisz.

Teraz to się nie daję smile ale wcześniej, no cóż skoro nie wierzyłam w siebie tylko w niego, co powiedział to jak wyrocznia, mówił, że tak się zachowuje, bo jak pochwali to spocznę na laurach, stosował i stosuje wobec dzieci, system kar, krytykowania bo uważa, że to najlepszy sposób na wychowanie, uff dobrze, że już nie długo, dasz wiarę, że syn wciąż się mnie pyta, kiedy tata się wyprowadzi?

Co do wyglądy mojego męża, tak szczerze mówiąc on wciąż ma kaloryfer i pełną czuprynę, ale pewnie coś tam bym znalazła big_smile

8 072 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-15 10:13:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Teraz to się nie daję smile ale wcześniej, no cóż skoro nie wierzyłam w siebie tylko w niego, co powiedział to jak wyrocznia, mówił, że tak się zachowuje, bo jak pochwali to spocznę na laurach, stosował i stosuje wobec dzieci, system kar, krytykowania bo uważa, że to najlepszy sposób na wychowanie, uff dobrze, że już nie długo, dasz wiarę, że syn wciąż się mnie pyta, kiedy tata się wyprowadzi?

No to mamy druga Super Nianie:) A nie musialas siedziec w kacie przez 30+ minut? Wiesz..jedna minuta na kazdy rok zycia.
On ma naprawde nas..ne pod sufitem. Juz mnie powoli nudzi to jego systematyczno-metodyczne podejscie do wychowywania sobie czlonkow rodziny. Program sobie jakis napisal zanim sie z Toba ozenil? Wcale nie dziwie sie Twojemu synkowi, maly a juz widzi gdzie (w kim) tkwi problem.

ankinom napisał/a:

Co do wyglądy mojego męża, tak szczerze mówiąc on wciąż ma kaloryfer i pełną czuprynę, ale pewnie coś tam bym znalazła big_smile

i pewnie za "cosia" to by Ci nie darowal;) takie male "cos"...lepiej chyba nie moglabys trafic:)

8 073

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

Szczerze mówiąc jak on wyjechał z tym ciastem, to trochę byłam zdumiona - przecież kiepska ze mnie kucharka....

Jasne, że sprawdzę i już wcześniej proponowałam, aby dał mi alimenty, rachunki na pól i każdy żyje za swoje... osobne życie tak, łóżko i gotowanie wspólne - spryciarz z tego mojego mężulka big_smile

niestety się przeliczył, śpi sam, a gotuje kiedy ja mam ochotę aczkolwiek ostatnio nie wiem czemu, ale nie mam ochoty smile

Z Ciebie w ogóle nie jest kucharka......no chyba ,że jesteś po szkole gastronomicznej ale o ile dobrze pamiętam to jesteś księgową a nie kuchareczką smile Czy żona = kucharka ?
Nie znoszę gotowania i nigdy nie planowałam zostać najlepszą czy nawet dobrą kucharką.

Oj spryciarz z niego i figlarnik. To stryszek jego to znowu wspólne małżeńskie łoże wygodniejsze a kawusia z inną smaczniejsza ale i skleroźnik bo zapomniał, ze nie z kucharką się ożenił lol

No nie jestem, co prawda kończyłam organizacje usług turystyczno-hotelarskich i coś tam o żarciu było smile

Widzisz, mój mąż uważa, że każda normalna kobieta dobrze gotuje, studiuje we własnym zakresie książki kucharskie, ogląda programy kulinarne a nie jakieś głupie seriale i nie powinnam mieć o to do niego pretensji, że on takie wyniósł standardy z domu i w sumie racja, każdy z nas ma jakieś wyobrażenie jak ma wyglądać nasz związek tylko czemu do cholery o tych standardach (które również dotyczyły sprzątania, dbania o dom, finanse, wychowywanie dzieci ) nie powiedział 16 lat temu?

dzisiaj być może byłabym gdzie indziej może szczęśliwa, może nie, ale na pewno nie byłabym z skopanym poczuciem, że nie sprawdziłam się jako żona... tak, tak on też nie sprawdził się jako mąż, co wcale nie umniejsza poczucia straconych lat i energii na człowieka, który na to nie zasługiwał...

8 074

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
hm... napisał/a:

A ja mam... guzik, niby facet jest, ale właściwie po co taki do przytulania? Do wkurzania? Bez sensu jakoś. Nie widzę tego. Gdzieś ostatnio usłyszałam, że jeśli w.. się nie ułoży to w życiu też. A jeśli się wzbrania rękami i nogami, żebym mu pomogła to co ja mogę zrobić.
Nie mam ochoty na zabawę w podchody jak jakieś gnojki.

hm..na poczatek to przepraszam za te gafe wiekowa, tyle tu czterdziech, ze i Ciebie niechcacy, pardon, postarzylam nieco:))

A nawiazujac do 1,5-rocznego celibatu - normalne to to nie jest i osobiscie wolalabym ladnego krasnala w ogrodku albo rzezbe Apolla w holu niz dretwego goscia w lozku obok mnie. A wy chyba nawet osobno sypiacie..?

Na moj chlopski rozum to facet albo ma problemy z tymi sprawami (bez lekarza ani rusz) albo gdzie indziej swe potrzeby zalatwia (ale to chyba nie w tej historii). Trzecia wersja to gej, no ale chyba tez bys juz jakies znaki na niebie i ziemi widziala.

Nie wiem, co jeszcze moze powodowac calkowity zanik popedu u faceta. Tluczonej Viagry probowalas dosypac do zarcia?

No chyba muszę tego spróbować. Z 10 tabletek potłukę od razu smile

No tak zdarza się, że osobno. Jak mnie wkurzy idę do małego pokoju. Dziś tak było. Bo wszystko robi na odwal się, chyba specjalnie, nie wiem, bo wierzyć mi się nie chce, że nie przywiązuje wagi. Tak łóżko pościelił wczoraj, że tylko środek zarzucił i to byle jak, pogniecione wszystko, pod poduszką gołe łóżko. Wyszłam spod prysznica, smród w pokoju jak w melinie, papierochy i nie wywietrzone.Prosiłam, nie pal w pokoju.
Wkurzyłam się, powiedziałam, że nie jestem psem (jego lepiej traktuje) i poszłam do drugiego pokoju.
Do lekarza wysłałam onego, ale przeciąga stale wymyślając jakieś rzeczy, które mu przeszkodziły. Ubzdurał sobie, że wszystko jest w porządku i to poniżające iść z tymi rzeczami. Ja mu mówię - a jak jesteś chory to co? Nie ważne?
To ze mną jest coś nie tak przecież, bo ja o tym wciąż myślę, rozumiesz :WCIĄŻ. A i myślę, bo mi brakuje i rozglądam się już co by tu... Głupie, ale naturalne.
Powiedziałam mu, żeby się nie zdziwił jak sobie znajdę kogoś na boku, zapytałam nawet czy może tak sobie to wyobraża. Wydaje mi się, że nie jest ze mną szczery. A na boku nie tego, bo po pracy do psa leci jak szalony.
Coś z deklem może...

8 075

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

Szczerze mówiąc jak on wyjechał z tym ciastem, to trochę byłam zdumiona - przecież kiepska ze mnie kucharka....

Jasne, że sprawdzę i już wcześniej proponowałam, aby dał mi alimenty, rachunki na pól i każdy żyje za swoje... osobne życie tak, łóżko i gotowanie wspólne - spryciarz z tego mojego mężulka big_smile

niestety się przeliczył, śpi sam, a gotuje kiedy ja mam ochotę aczkolwiek ostatnio nie wiem czemu, ale nie mam ochoty smile

Z Ciebie w ogóle nie jest kucharka......no chyba ,że jesteś po szkole gastronomicznej ale o ile dobrze pamiętam to jesteś księgową a nie kuchareczką smile Czy żona = kucharka ?
Nie znoszę gotowania i nigdy nie planowałam zostać najlepszą czy nawet dobrą kucharką.

Oj spryciarz z niego i figlarnik. To stryszek jego to znowu wspólne małżeńskie łoże wygodniejsze a kawusia z inną smaczniejsza ale i skleroźnik bo zapomniał, ze nie z kucharką się ożenił lol

No nie jestem, co prawda kończyłam organizacje usług turystyczno-hotelarskich i coś tam o żarciu było smile

Widzisz, mój mąż uważa, że każda normalna kobieta dobrze gotuje, studiuje we własnym zakresie książki kucharskie, ogląda programy kulinarne a nie jakieś głupie seriale i nie powinnam mieć o to do niego pretensji, że on takie wyniósł standardy z domu i w sumie racja, każdy z nas ma jakieś wyobrażenie jak ma wyglądać nasz związek tylko czemu do cholery o tych standardach (które również dotyczyły sprzątania, dbania o dom, finanse, wychowywanie dzieci ) nie powiedział 16 lat temu?

dzisiaj być może byłabym gdzie indziej może szczęśliwa, może nie, ale na pewno nie byłabym z skopanym poczuciem, że nie sprawdziłam się jako żona... tak, tak on też nie sprawdził się jako mąż, co wcale nie umniejsza poczucia straconych lat i energii na człowieka, który na to nie zasługiwał...

Tak sobie myślę, że ten małżonek to jest na takim poziomie (nie wysokim za bardzo), że sobie zaszufladkował od razu przed rozpakowaniem Twoją osobę?
Mnie to się kojarzy z ojcem mojego dziecka. Jego życie polega na pracy, potem jest leżenie przed telewizorem, potem spanie w ubraniu, tak co dnia. W weekend jest obiad, składający się z całodziennego gotowania. I do życia z takim człowiekiem wystarcza dres. Bo nigdzie nie pójdzie. A jego "partnerka" to służąca, kierowca, wyrobnik. Ma zasuwać czego on nie doceni, a jak za dużo wyda, albo wyda cokolwiek to wydała zdecydowanie na dużo i po co.
Pamiętam jak przynosił do domu tygodniówkę 300 złotych, to było jak dziecko się urodziło, no może 350, a jak przyszedł czynsz do zapłacenie a to był... klops. Ja miałam jakieś macierzyńskie, ale to też nie trwa wiecznie. Więc trza było iśc do roboty, a pieniędzy dalej widać nie było.
Kiedyś wypomniał jakieś wydane 70 złotych, jego pieniądze. Ciuchy, które mi kupił za jego pieniądze też nie były moje tylko jego. Takie miał prawo, o!!! Kretyn.

I napisałam mu ostatnio, że nie będzie jakaś jego służąca decydowała o moim dziecku, bo to moje dziecko i jego i ona nie ma nic do tego. I wiecie jak ja ta służąca zdenerwowała. Zadzwoniła, że ją obrażam i zaczęła mnie dośc ostro wyzywać i mówić rzeczy o których nie ma pojęcia, rzeczy, które on jej zaprogramował w tym prze ambitnym umyśle równym jemu.
Zażyłam ją troszkę, ale pozwoliłam się wypowiedzieć, chociaż nie powiem, żeby mnie to nie wkurzyło.

8 076 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-15 12:20:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

no przyznam hm, ze z takim ewenementem jeszcze sie nie spotkalam. Raczej w druga strone ale nie bede Cie tu draznic:)

Spytam jak androlog: czy jemu w ogole staje z przeproszeniem instrument czy w ogole nie? Bo widzisz..Viagra to raczej wspomaganie techniczne ale jesli, jak piszesz, cos z deklem nie tak, to nie wiem czy na terapi nie powinno sie skonczyc.

A jak bylo na poczatku waszego zwiazku? W ogole przespaliscie sie choc z raz? Jak zdrowa kobieta ma nie myslec o seksie przez poltora roku celibatu? Glodnemu, niestety, tylko chleb na ysli. Naje sie to i tok myslenia zmieni i horyzonty poszerzy:)

Palenia w pomieszczeniach tez nie toleruje..ale ja moge rzadzic bo jestem u siebie ale u kogos..niestety nie:( Moze nie nakazuj tylko wytlumacz, ze smierdzi i posciel i skora i wlosy i wasze pluca tez na tym nie zyskuja wiele.

Nie wiem, co Ty wlasciwie w nim widzisz..ladny jakis? Bogaty?

PS. powyzszy tekst odnosi sie do obecnego partnera, nie jca waszego dziecka.

8 077

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

HM...

W sumie dlaczego masz mieć kogoś na boku? Zupełnie tego nie rozumiem. Nic Was nie łączy oprócz tego, że wspólnie mieszkacie, a skoro nie ma seksu  to tak jakbyś mieszkała ze współlokatorem. Napisałaś, że traktuje Cię gorzej od własnego psa, dlaczego w takim razie od  Niego nie odejdziesz? Z wygodnictwa? Ja w Twoich postach nie widzę miłości do Niego.

8 078

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

HM    ile on ma lat, bo jakoś nie wyłapałam

8 079

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

no przyznam hm, ze z takim ewenementem jeszcze sie nie spotkalam. Raczej w druga strone ale nie bede Cie tu draznic:)

Spytam jak androlog: czy jemu w ogole staje z przeproszeniem instrument czy w ogole nie? Bo widzisz..Viagra to raczej wspomaganie techniczne ale jesli, jak piszesz, cos z deklem nie tak, to nie wiem czy na terapi nie powinno sie skonczyc.

A jak bylo na poczatku waszego zwiazku? W ogole przespaliscie sie choc z raz? Jak zdrowa kobieta ma nie myslec o seksie przez poltora roku celibatu? Glodnemu, niestety, tylko chleb na ysli. Naje sie to i tok myslenia zmieni i horyzonty poszerzy:)

Palenia w pomieszczeniach tez nie toleruje..ale ja moge rzadzic bo jestem u siebie ale u kogos..niestety nie:( Moze nie nakazuj tylko wytlumacz, ze smierdzi i posciel i skora i wlosy i wasze pluca tez na tym nie zyskuja wiele.

Nie wiem, co Ty wlasciwie w nim widzisz..ladny jakis? Bogaty?

PS. powyzszy tekst odnosi sie do obecnego partnera, nie jca waszego dziecka.

Tak wiem.
Tłumacze, ale ile można. Raz zadziała, potem znów nie. Bo nie widzę to kopi ile wlezie.
Nie no, działał mu na początku elegancko. Potem coraz rzadziej, aż tu nagle wcale.

Najpierw krzyczałam jak mnie nerwy brały. Kiedy się dało mówiłam spokojnie. Czasem przysadzi takim czynem, że bytu lecą, zniszczy mi coś etc., wtedy już nie daję rady. Wszystko chowam, żeby nie znalazło się nawet w jego obecności. On nie przywiązuje żadnej wagi do żadnej rzeczy, prócz jednej. Ale też nie do końca.
Ani bogaty, ani nic... Wizualnie ok, chyba, że o siebie nie dba, a bywa i tak. Wtedy...

8 080

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No, jest młodszy ode mnie. 3 lata do 30.

8 081

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie z wygodnictwa, nie mam dokąd pójść. Mam za mało pieniędzy, ledwo żyję, a co dopiero wynająć.
Mam niby babcię, ale ona ma swoje przyzwyczajenia, mieszka w jednym pokoju, siedzi po ciemku, jak coś się włączy do prądu to już nie tak.
Jest matka, awanturnica, nie do wytrzymania, w żadnym wypadku.
On to pewnie wie i wykorzystuje. Obrzydzenie mnie powoli bierze na to wszystko. Z deszczu pod rynnę.. Ostatnio nawet tak do mnie powiedział "Co!? Trafiłaś z d... "

8 082

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cos Wam powiem moje drogie kobietki! Moze zamiast uzalac sie tu ogolnie to trzeba wziasc sie w garsc, zebrac tych naszych facetow niedo** jebow i w kosmos wysadzic.  Takie wzajemnie przekrzykiwanie sie jak my mamy zle do niczego nie prowadzi. Przepraszam bardzo- a czyja to jest wina? NASZA! same do tego doprowadzamy . Piszecie tu ze facet za bardzo lubi kobietki -czyja to jest wina ? nas kobietek ba chetnie rozkladamy nozki i przyzwyczajamy do tego ze bydlakom wszystko latwo przychodzi a nastepnie wybaczamy im zdrady bo kochamy. walczmy o szacunek do nas samych , powiedzmy dosc! ja jestem na etapie rozwodu , ojciec alkoholik , potem moj pierwszy chlopak za ktorego wyszlam za mąż . temat znam do bolu. z kazdej strony . Mialam mysli samobojcze-teraz mam 31 lat i ogolnie wszystko gdzies bo postawilam na siebie a nie na jakiegos egoiste. milosc ... to szacunek , wzajemne patrzenie w tym samym kierunku a nie uslugiwanie i calowanie sladu jego stop . On za to nie podziekuje nie nie tylko przywali w pysk kiedy kobieta sie sprzeciwi . ale prosze bardzo , godzcie sie na to dalej ... dziwi mnie ze kobiety to takie slabe zalezne istoty , zaden facet nie godzilby sie na takie traktowanie..

8 083

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ankinom - polecam Ci (Wam wszystkim może dla małej diagnozy mężusiów i pewnie też naszych związków) książkę, o której wspominałam "Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szaleje". Co prawda przeczytałam dopiero może 1/3, ale mam już kilka spostrzeżeń. Jasna rzecz, że czytając "diagnozuję" też mojego męża i właściwie siebie i jak na razie hmm widzę śladowe ilości w moim mężu faceta mizoginisty. Być może nawet z lekka czuję się tym rozczarowana, ale mój mąż to chyba bardziej trudny charakter, niż gość, który nie kocha kobiet/y. Będę czytała dalej i na bank (czy chcecie czy nie chcecie wink ) podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami.

Ankinom - mądra rzecz o której nasze mądre kobietki już wspominały, mizoginisty niczym nie zadowolisz. Zawsze stawia warunki, wymagania, których nigdy nie zaspokoisz. Zawsze wszystko robi się źle lub wg niego wszystko skierowane jest przeciwko niemu.

8 084

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aneczka31 napisał/a:

Cos Wam powiem moje drogie kobietki! Moze zamiast uzalac sie tu ogolnie to trzeba wziasc sie w garsc, zebrac tych naszych facetow niedo** jebow i w kosmos wysadzic.  Takie wzajemnie przekrzykiwanie sie jak my mamy zle do niczego nie prowadzi. Przepraszam bardzo- a czyja to jest wina? NASZA! same do tego doprowadzamy (...)

Aneczka - mądrze piszesz.
Otóż to - jest PROBLEM. Co trzeba zrobić by problem rozwiązać?
Na pewno nie licytować się, która ma gorzej... bo niby co w ten sposób się zmieni?
Ale może WCALE nie chodzi o rozwiązanie problemu?

8 085 Ostatnio edytowany przez aneczka31 (2011-11-15 20:05:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anhedonia- masz rację , odbieram podobne wrazenie. Chodzi tu raczej o wzajemnie  przekonanie siebie , ze męzczyzni sa jacy są a my musimy się z tym godzic i czekac na ich akt łaski . ale to jest błąd , bo facet ceni kobiete silna , taka co jemu pokaze ze ma w sobie ikrę. A nie kłębek nerwow. Moj kumpel dawno dawno temu , opowiadal o swojej dziewczynie . Mieli wtedy po 20 lat , mlodziez.. Czym ona jemu zaimponowala? bo mu z  glowki przywaliła kiedy cos na przekor jej powiedzial. Nie rozpłakała sie tylko przywalila. On do tej pory ja ceni i to bardzo. Glupi przyklad ale konkretny.

8 086

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Ankinom - polecam Ci (Wam wszystkim może dla małej diagnozy mężusiów i pewnie też naszych związków) książkę, o której wspominałam "Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szaleje". Co prawda przeczytałam dopiero może 1/3, ale mam już kilka spostrzeżeń. Jasna rzecz, że czytając "diagnozuję" też mojego męża i właściwie siebie i jak na razie hmm widzę śladowe ilości w moim mężu faceta mizoginisty. Być może nawet z lekka czuję się tym rozczarowana, ale mój mąż to chyba bardziej trudny charakter, niż gość, który nie kocha kobiet/y. Będę czytała dalej i na bank (czy chcecie czy nie chcecie wink ) podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami.

A ja polecam "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" . Tu zołza nie jest określeniem pejoratywnym, ale taką kobietą za którą facet goni, a nie ona za facetem. Książka nauczyła mnie ja zachowywać się w związku. Po pierwszym przeczytaniu 100 zasad atrakcyjności omawianych w lekturze doszłam do wniosku, że 98 nie przestrzegam czyli wszystko robiłam źle. Postudiowałam, potrenowałam, choć przyznam, że po latach tresowania przez ex miałam spore trudności w zapanowaniu nad własnymi odruchami i wierzcie, że poskutkowało. Pewnie że nie w 100%, ale jednak.
Żeby zachęcić Was do lektury:
Zasada 1: To, za czym się ktoś ugania, ucieka mu sprzed nosa
Zasada 3: Kobieta intryguje mężczyznę w takim stopniu, w jakim on czuje, że nie ma jej na sto procent w garści.
Zasada 39: Mężczyźnie nie reagują na słowa. Reagują na brak kontaktu.
Zasada 100: Najatrakcyjniejszym przymiotem człowieka jest godność.
Naprawdę polecam.

8 087

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No, jest młodszy ode mnie. 3 lata do 30.

Rzeczywiście dziwna sprawa. Zdrowy facet nawet jak ma problemy to kobiecie ulegnie zawsze. Może Ty z nim o tym nie rozmawiaj, a tylko prowokuj.

8 088

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

AnnaJo przeczytałam obie części dowiedziałam się jakie błędy robiłam będąc mężatką i jak diametralnie zmieniłam się będąc już samotną .
Obrót o 180 stopni na moją korzyść.:D
No wylazł ze mnie diabełek big_smile big_smile big_smile
Również polecam czyta się naprawdę przyjemnie i nie są to bzdety z babskich poradników jak być podnóżkiem .

8 089

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aneczka31 napisał/a:

bo facet ceni kobiete silna , taka co jemu pokaze ze ma w sobie ikrę.

Oj ceni, zgadzam się. Mała poprawka, nie facet a mężczyzna.

aneczka31 napisał/a:

Moj kumpel dawno dawno temu , opowiadal o swojej dziewczynie . Mieli wtedy po 20 lat , mlodziez.. Czym ona jemu zaimponowala? bo mu z  glowki przywaliła kiedy cos na przekor jej powiedzial. Nie rozpłakała sie tylko przywalila. On do tej pory ja ceni i to bardzo. Glupi przyklad ale konkretny.

Za bardzo hardcorowo. Ta dziewczyna, to tzw. prawdziwy facet.

8 090

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anula70 napisał/a:

AnnaJo przeczytałam obie części dowiedziałam się jakie błędy robiłam będąc mężatką i jak diametralnie zmieniłam się będąc już samotną .
Obrót o 180 stopni na moją korzyść.:D
No wylazł ze mnie diabełek big_smile big_smile big_smile
Również polecam czyta się naprawdę przyjemnie i nie są to bzdety z babskich poradników jak być podnóżkiem .

Ja się może nieco późno, ale lepiej późno niż wcale, uczyłam jak żyć, jak budować związek, jak kochać i szanować samą siebie

8 091

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hm jest lepszy środek nazywa się Cialis i kup mu pod choinkę ,,Sztukę kochania'' Wisłockiej a jak to nie pomoże do do urologa bo z kanalizacja lipa albo ma coś na ,,Jajeczkach'' i boi się ze to rak .

AnnaJo ja tez uznałam że lepiej późno niż wcale ale jest dużo racji im pewniejsza i mniej przystępna kobieta tym bardziej przyciąga mężczyzn a do tego jak zadbana i ma miła dla oka aparycje no wtedy ,,Boże miej ich w swojej opiece'' big_smile

8 092

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Teraz to się nie daję :) ale wcześniej, no cóż skoro nie wierzyłam w siebie tylko w niego, co powiedział to jak wyrocznia, mówił, że tak się zachowuje, bo jak pochwali to spocznę na laurach, stosował i stosuje wobec dzieci, system kar, krytykowania bo uważa, że to najlepszy sposób na wychowanie, uff dobrze, że już nie długo, dasz wiarę, że syn wciąż się mnie pyta, kiedy tata się wyprowadzi?

No to mamy druga Super Nianie:) A nie musialas siedziec w kacie przez 30+ minut? Wiesz..jedna minuta na kazdy rok zycia.
On ma naprawde nas..ne pod sufitem. Juz mnie powoli nudzi to jego systematyczno-metodyczne podejscie do wychowywania sobie czlonkow rodziny. Program sobie jakis napisal zanim sie z Toba ozenil? Wcale nie dziwie sie Twojemu synkowi, maly a juz widzi gdzie (w kim) tkwi problem.

ankinom napisał/a:

Co do wyglądy mojego męża, tak szczerze mówiąc on wciąż ma kaloryfer i pełną czuprynę, ale pewnie coś tam bym znalazła :D

i pewnie za "cosia" to by Ci nie darowal;) takie male "cos"...lepiej chyba nie moglabys trafic:)

Coś w tym stylu - program to jego mama. Jego mama pracowała, wychowywała dzieci, uprawiała ogródek, gotowała, sprzątała, przykładał lód do krwawiącego  nosa i co noc płakała w poduszkę - to ideał kobiety

kiedyś na moje pytanie: czy chce być ze mną ale dla mnie, nie ze względu na dzieci : Nie, bo nie o takiej kobiecie marzyłem...

bo oprócz powyższych cech to dochodzi: przedsiębiorczość, umiejętność organizowania wolnego czasu by szanownemu mężusiowi się nie nudziło, błyskotliwość, szeroka wiedza, elegancja, smukłe i wysportowane ciało, poczucie humoru, pasja, hobby

Bosze jak ja to sobie wszystko przypominam to ogarnia mnie okropna wściekłość, wściekam się na siebie, jak to się stało, że do tego dopuściłam, co on mi takiego dawał, że pozwoliłam się tak gnoić, zrobić z siebie ofiarę, no SZOK, nie wierze, że pod loginem ankinom naprawdę kryje się JA :(

8 093

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Ankinom - polecam Ci (Wam wszystkim może dla małej diagnozy mężusiów i pewnie też naszych związków) książkę, o której wspominałam "Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szaleje". Co prawda przeczytałam dopiero może 1/3, ale mam już kilka spostrzeżeń. Jasna rzecz, że czytając "diagnozuję" też mojego męża i właściwie siebie i jak na razie hmm widzę śladowe ilości w moim mężu faceta mizoginisty. Być może nawet z lekka czuję się tym rozczarowana, ale mój mąż to chyba bardziej trudny charakter, niż gość, który nie kocha kobiet/y. Będę czytała dalej i na bank (czy chcecie czy nie chcecie wink ) podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami.

Ankinom - mądra rzecz o której nasze mądre kobietki już wspominały, mizoginisty niczym nie zadowolisz. Zawsze stawia warunki, wymagania, których nigdy nie zaspokoisz. Zawsze wszystko robi się źle lub wg niego wszystko skierowane jest przeciwko niemu.

To pewnie na podstawie obserwacji mojego męża, są te dane.... smile

A tak poważnie to ja bez czytanie tej książki wiem, że nigdy jego nie zadowolę, tylko, że zajęło mi to trochę czasu, jakieś 16 lat.

Ale chętnie przeczytam będę miała szerszą wiedzę big_smile

8 094

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
annaJo napisał/a:
Liwia napisał/a:

Ankinom - polecam Ci (Wam wszystkim może dla małej diagnozy mężusiów i pewnie też naszych związków) książkę, o której wspominałam "Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szaleje". Co prawda przeczytałam dopiero może 1/3, ale mam już kilka spostrzeżeń. Jasna rzecz, że czytając "diagnozuję" też mojego męża i właściwie siebie i jak na razie hmm widzę śladowe ilości w moim mężu faceta mizoginisty. Być może nawet z lekka czuję się tym rozczarowana, ale mój mąż to chyba bardziej trudny charakter, niż gość, który nie kocha kobiet/y. Będę czytała dalej i na bank (czy chcecie czy nie chcecie wink ) podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami.

A ja polecam "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" . Tu zołza nie jest określeniem pejoratywnym, ale taką kobietą za którą facet goni, a nie ona za facetem. Książka nauczyła mnie ja zachowywać się w związku. Po pierwszym przeczytaniu 100 zasad atrakcyjności omawianych w lekturze doszłam do wniosku, że 98 nie przestrzegam czyli wszystko robiłam źle. Postudiowałam, potrenowałam, choć przyznam, że po latach tresowania przez ex miałam spore trudności w zapanowaniu nad własnymi odruchami i wierzcie, że poskutkowało. Pewnie że nie w 100%, ale jednak.
Żeby zachęcić Was do lektury:
Zasada 1: To, za czym się ktoś ugania, ucieka mu sprzed nosa
Zasada 3: Kobieta intryguje mężczyznę w takim stopniu, w jakim on czuje, że nie ma jej na sto procent w garści.
Zasada 39: Mężczyźnie nie reagują na słowa. Reagują na brak kontaktu.
Zasada 100: Najatrakcyjniejszym przymiotem człowieka jest godność.
Naprawdę polecam.

Nie wiem, ja po przeczytaniu tej książki odniosłam wrażenie, że żeby zatrzymać faceta, to trzeba grać idiotkę, np. jadą razem autem i ona widzi, że źle skręcił, ale żeby nie robić mu przykrości ona udaje, że nie zna drogi i tak się kręcą po ulicach, inny przypadek : zaproś faceta na kolacje, a jak przyjdzie to udaj, że zapomniałaś i w związku z tym nic nie przygotowałaś, to ma na celu pokazanie, że wcale na niego nie lecisz, nonszalancja, a ja to odczytałam , że mam ciebie w d***, to po jaką cholerę zapraszała jego na kolację? Facet po tym incydencie ma nabrać szacunku do kobiety, zwłaszcza głodny ha ha.
Nie ta książka do mnie nie przemówiła....

8 095 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-11-15 22:12:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No jak by dla mojego eks mamusia była wzorem i ja miała bym ja naśladować to chyba bym w łeb sobie strzeliła hmm
Nie ma ideałów i mogło by to do niektórych facetów dojść że sami nie są idealni a nie swoje braki zwalać na kobietę.
Zrób,przynieś a jak pan nie ma pomysłu to zorganizuj mu tak czas by jemu było dobrze .
Zorganizuj rozrywkę ,wakacje a i tak będzie kręcił nosem że to nie to -tu za gorąco tam za zimno.
Nie warto sad

Ile razy słyszałaś dziękuję za swoje starania w przeciągu ostatnich lat ,miesięcy?
Za to że cały trud wychowania i prowadzenia domu zwalił Ci na głowę ?
Ja słyszałam tylko tyle dziękuję że rozp...łaś mi rodzinę a to że wina jest po jego stronie -nie on niewinny on z orkiestry .
Za to że pomagaliśmy mu w ostatnim roku jak dowiedział się że ma raka nie usłyszeliśmy dziękuję odebrał to tak jak by pomoc byłej żony mu się należała bo własna rodzina Go olała.

Ja za to z książki miałam niezły ubaw .
Traktuj bliźniego swego (męża ,narzeczonego) jak on traktuje ciebie -noś na rękach ale gdy przywyknie to upuść (najlepiej na schodach ) i z niewinna minka zapytaj się dokąd się tak spieszysz kochanie .:D

-Jak jesteś głodny to mnie nakarm a za jakiś czas ja nakarmię Ciebie
-Postaraj się o moje względy a ja zobaczę czy mi opłaca postarać się o twoje.
-rozpal w łóżku a nie zmuszaj do czytania po raz enty gazety na twojej twarzy aby skutecznie zasłoniła moje ziewanie na Twoje staranie.
I masę innych bzdecików jak nie zwariować ale nie dać się oswoić i zawinąć wisielczym sznurem na jego szyjce.

8 096

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
amarek napisał/a:
aneczka31 napisał/a:

bo facet ceni kobiete silna , taka co jemu pokaze ze ma w sobie ikrę.

Oj ceni, zgadzam się. Mała poprawka, nie facet a mężczyzna.

aneczka31 napisał/a:

Moj kumpel dawno dawno temu , opowiadal o swojej dziewczynie . Mieli wtedy po 20 lat , mlodziez.. Czym ona jemu zaimponowala? bo mu z  glowki przywaliła kiedy cos na przekor jej powiedzial. Nie rozpłakała sie tylko przywalila. On do tej pory ja ceni i to bardzo. Glupi przyklad ale konkretny.

Za bardzo hardcorowo. Ta dziewczyna, to tzw. prawdziwy facet.

amarek, w obu punktach zgadzam sie z Toba na 100%. Tez nie lubie slowa facet, choc tu na forum juz z jakiegos przyzwyczajenia (bo wszedzie sie je widzi dookola) tez pare razy je wplotlam. Wole mezczyzna czy partner..o ile na takie okreslenie zasluguje;)

To samo odnosnie miana "laska" - ohydne.

a co do walenia z glowki..jesli kobieta tak zdobywa szacunek dla siebie to znaczy, ze w tej glowce niewiele sie miesci. Czasy sie zmieniaja, widac i metody tez.

8 097

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
annaJo napisał/a:
Liwia napisał/a:

Ankinom - polecam Ci (Wam wszystkim może dla małej diagnozy mężusiów i pewnie też naszych związków) książkę, o której wspominałam "Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szaleje". Co prawda przeczytałam dopiero może 1/3, ale mam już kilka spostrzeżeń. Jasna rzecz, że czytając "diagnozuję" też mojego męża i właściwie siebie i jak na razie hmm widzę śladowe ilości w moim mężu faceta mizoginisty. Być może nawet z lekka czuję się tym rozczarowana, ale mój mąż to chyba bardziej trudny charakter, niż gość, który nie kocha kobiet/y. Będę czytała dalej i na bank (czy chcecie czy nie chcecie wink ) podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami.

A ja polecam "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" . Tu zołza nie jest określeniem pejoratywnym, ale taką kobietą za którą facet goni, a nie ona za facetem. Książka nauczyła mnie ja zachowywać się w związku. Po pierwszym przeczytaniu 100 zasad atrakcyjności omawianych w lekturze doszłam do wniosku, że 98 nie przestrzegam czyli wszystko robiłam źle. Postudiowałam, potrenowałam, choć przyznam, że po latach tresowania przez ex miałam spore trudności w zapanowaniu nad własnymi odruchami i wierzcie, że poskutkowało. Pewnie że nie w 100%, ale jednak.
Żeby zachęcić Was do lektury:
Zasada 1: To, za czym się ktoś ugania, ucieka mu sprzed nosa
Zasada 3: Kobieta intryguje mężczyznę w takim stopniu, w jakim on czuje, że nie ma jej na sto procent w garści.
Zasada 39: Mężczyźnie nie reagują na słowa. Reagują na brak kontaktu.
Zasada 100: Najatrakcyjniejszym przymiotem człowieka jest godność.
Naprawdę polecam.

Nie wiem, ja po przeczytaniu tej książki odniosłam wrażenie, że żeby zatrzymać faceta, to trzeba grać idiotkę, np. jadą razem autem i ona widzi, że źle skręcił, ale żeby nie robić mu przykrości ona udaje, że nie zna drogi i tak się kręcą po ulicach, inny przypadek : zaproś faceta na kolacje, a jak przyjdzie to udaj, że zapomniałaś i w związku z tym nic nie przygotowałaś, to ma na celu pokazanie, że wcale na niego nie lecisz, nonszalancja, a ja to odczytałam , że mam ciebie w d***, to po jaką cholerę zapraszała jego na kolację? Facet po tym incydencie ma nabrać szacunku do kobiety, zwłaszcza głodny ha ha.
Nie ta książka do mnie nie przemówiła....

Ankinom, raczej nie zrozumiałaś przesłania tej książki. Z tą kolacją to nie chodziło o to, żeby pokazać, że masz go gdzieć, tylko aby od razu nie szykować przepiórek w płatkach róży i pięciu następnych dań. Wiele rad z tej ksiązki jest fajnych, być zołzą w tym znaczeniu, że facet Cię szanuje bo nie Jesteś na każde Jego kiwnięcie, masz swoje życie, swoje pasje a On nie jest dla Ciebie pępkiem świata. I zapewniam Cię to działa.

8 098

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Adele napisał/a:
ankinom napisał/a:
annaJo napisał/a:

A ja polecam "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" . Tu zołza nie jest określeniem pejoratywnym, ale taką kobietą za którą facet goni, a nie ona za facetem. Książka nauczyła mnie ja zachowywać się w związku. Po pierwszym przeczytaniu 100 zasad atrakcyjności omawianych w lekturze doszłam do wniosku, że 98 nie przestrzegam czyli wszystko robiłam źle. Postudiowałam, potrenowałam, choć przyznam, że po latach tresowania przez ex miałam spore trudności w zapanowaniu nad własnymi odruchami i wierzcie, że poskutkowało. Pewnie że nie w 100%, ale jednak.
Żeby zachęcić Was do lektury:
Zasada 1: To, za czym się ktoś ugania, ucieka mu sprzed nosa
Zasada 3: Kobieta intryguje mężczyznę w takim stopniu, w jakim on czuje, że nie ma jej na sto procent w garści.
Zasada 39: Mężczyźnie nie reagują na słowa. Reagują na brak kontaktu.
Zasada 100: Najatrakcyjniejszym przymiotem człowieka jest godność.
Naprawdę polecam.

Nie wiem, ja po przeczytaniu tej książki odniosłam wrażenie, że żeby zatrzymać faceta, to trzeba grać idiotkę, np. jadą razem autem i ona widzi, że źle skręcił, ale żeby nie robić mu przykrości ona udaje, że nie zna drogi i tak się kręcą po ulicach, inny przypadek : zaproś faceta na kolacje, a jak przyjdzie to udaj, że zapomniałaś i w związku z tym nic nie przygotowałaś, to ma na celu pokazanie, że wcale na niego nie lecisz, nonszalancja, a ja to odczytałam , że mam ciebie w d***, to po jaką cholerę zapraszała jego na kolację? Facet po tym incydencie ma nabrać szacunku do kobiety, zwłaszcza głodny ha ha.
Nie ta książka do mnie nie przemówiła....

Ankinom, raczej nie zrozumiałaś przesłania tej książki. Z tą kolacją to nie chodziło o to, żeby pokazać, że masz go gdzieć, tylko aby od razu nie szykować przepiórek w płatkach róży i pięciu następnych dań. Wiele rad z tej ksiązki jest fajnych, być zołzą w tym znaczeniu, że facet Cię szanuje bo nie Jesteś na każde Jego kiwnięcie, masz swoje życie, swoje pasje a On nie jest dla Ciebie pępkiem świata. I zapewniam Cię to działa.

Być może.... na swoje usprawiedliwienie dodam, że czytałam ja kiedy byłam w cudownym związku, czytaj uzależniona od faceta, więc moja zdolność postrzegania prawdy była bardzo ograniczona big_smile

8 099

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anula70 napisał/a:

No jak by dla mojego eks mamusia była wzorem i ja miała bym ja naśladować to chyba bym w łeb sobie strzeliła hmm
Nie ma ideałów i mogło by to do niektórych facetów dojść że sami nie są idealni a nie swoje braki zwalać na kobietę.
Zrób,przynieś a jak pan nie ma pomysłu to zorganizuj mu tak czas by jemu było dobrze .
Zorganizuj rozrywkę ,wakacje a i tak będzie kręcił nosem że to nie to -tu za gorąco tam za zimno.
Nie warto sad

Ile razy słyszałaś dziękuję za swoje starania w przeciągu ostatnich lat ,miesięcy?
Za to że cały trud wychowania i prowadzenia domu zwalił Ci na głowę ?
Ja słyszałam tylko tyle dziękuję że rozp...łaś mi rodzinę a to że wina jest po jego stronie -nie on niewinny on z orkiestry .
Za to że pomagaliśmy mu w ostatnim roku jak dowiedział się że ma raka nie usłyszeliśmy dziękuję odebrał to tak jak by pomoc byłej żony mu się należała bo własna rodzina Go olała.

Ja za to z książki miałam niezły ubaw .
Traktuj bliźniego swego (męża ,narzeczonego) jak on traktuje ciebie -noś na rękach ale gdy przywyknie to upuść (najlepiej na schodach ) i z niewinna minka zapytaj się dokąd się tak spieszysz kochanie .:D

-Jak jesteś głodny to mnie nakarm a za jakiś czas ja nakarmię Ciebie
-Postaraj się o moje względy a ja zobaczę czy mi opłaca postarać się o twoje.
-rozpal w łóżku a nie zmuszaj do czytania po raz enty gazety na twojej twarzy aby skutecznie zasłoniła moje ziewanie na
Twoje staranie.
I masę innych bzdecików jak nie zwariować ale nie dać się oswoić i zawinąć wisielczym sznurem na jego szyjce.

Ale najlepsze Anula, ze on swojej matki nie szanuje (zreszta tak jak i mnie) a za przykład podaje...

Zgadza się z tym narzekaniem: Jakieś 3 lata temu zorganizowałam urlop w Czechach, to był mój najgorszy i ostatni urlop jaki ze sobą spędziliśmy:
1. co ze mnie za matka, że zostawiłam swoje dzieci? on przecież też pojechał, więc mógł zostać, a dzieci były takie szczęśliwe u babci, że nawet nie zauważyli, że nas nie ma smile
2. brzydka pogoda, zimno, deszczowo i najlepsze : przecież Twoja ciocia mieszka tutaj od lat powinnam się dowiedzieć jaka w lipcu przeważa pogoda i może wybrać inny czas.. bez komentarza
3. niezorganizowany czas, powinnam ustalić co i kiedy chcemy zwiedzić, a kiedy zaproponowałam zwiedzanie Pragi  mój mąż stwierdził, że już tam kiedyś był, owszem piękna,  ale nie chce jemu się jechać 3 godziny autobusem ( dopiero dzisiaj widzę jaki z niego egoista)
4.powinnam wiedzieć kiedy i w jakim miejscu wymienić korony, aby się opłacało, ale najbardziej mi dopiekł kiedy przy mojej cioci i kuzynach stwierdził: widzisz, można mieć w domu porządek, jak się chce (notabene kuzynka dopiero była w ciąży a my mieliśmy dwa małe szkraby....niezłą mi opinie wystawił, nie wspomnę, jak mnie przy nich "uciszał"... eh jak sobie to przypominam to płakać mi się chce....


Tak więc tego typu ludzi nie da się zadowolić, a może ja tego nie potrafię,, może jemu potrzeba innej kobiety, ale koleżanki są super, jego ulubione powiedzenia: bo inne dziewczyny to, inne dziewczyny tamto...

8 100 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-16 15:13:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

a po jasna cholere od razu byc zolza i stosowac jakies przedszkolne sztuczki..schowam ci klocki to bedziesz mnie lubil bardziej jak ci je oddam. Dziecinada i niestety zgadzam sie z ankinom, ze wiele z tych hamerykanskich bestsellerow jest pisane pod publiczke. Osobiscie zaliczylam kawalek Mezczyzn z Marsa oraz cos tam, ze on mysli o seksie a ona o milosci - obie maja pokazac nam, ze jestesy z dwoch planet.

A to guzik prawda..jestesmy z tej samej planety i tego samego gatunku, homo sapiens, istoty myslace. I to nas powinno zobowiazywac do uzywania glownie mozgu, bo inaczej, kierujac sie tylko popedem oraz emocjami i instynktami, niewiele bedziemy roznic sie od szympansow.

Jesli mam rozum, to nie potrzebuje, zeby mnie ktos latami uczyl: nie wkladaj reki do ognia bo sie sparzysz. Raz wystarczy, doswiadczylam a potem przy kolejnym razie uruchamiam szare komorki i juz wiem ze ogien to nie tylko cieplo ale i niebezpieczenstwo. Wiec nie pakuje sie do niego jak cma.

Zamiast uczyc sie z podrecznikow jak byc zolza a nie podnozkiem, moze lepiej zastanowic sie jak byc SOBA. Zwyczajnie i prosto, nie wcielac sie w zadne role Matki Polki ani Xenny Wojowniczki tylko dzialac godnie z wlasnym rozumem, sumieniem i wlasna satysfakcja. Nie robic niczego na zlosc, myslac w pokretny sposob, ze to podziala odwrotnie i jako wabik, nie lizac stop panu swemu, bo tak go cale generacje kobiet nauczyly tylko zachowywac sie naturalnie i z godnoscia, z rozumem. Jesli ktos mnie krzywdzi za moje dobre checi i serce to naturalnie nie bede go za to przepraszac ani dokladac wiecej staran by sie przypodobac tylko rozstane sie z takim osobnikiem. A jezeli ktos jest z natury dobry ale nieudaczny to porozmawiam z nim o tym i przedstawie mu swoje stanowisko i postaramy sie osiagnac jakis kompromis.

Po co mi uczyc sie ABC jak widziec, ze ktos mnie krzywdzi? Czy ja oczu, serca, rozumu i innych zmyslow nie mam?

A juz najwieksze durnoty wypisuja w tych podrecznikach typu "jak poderwac i omotac mezczyzne"? Normalnie lektura dla panienek z collegow amerykanskich, tych co biegusiem musza bogatego meza wychwycic zanim konkurencja go przejmie.

Odnosze wrazenie, ze samice niektorych gatunkow sa w tej kwesti o lata swietlne do przodu przed nami. Im ksiazki nie sa potrzebne a i tak wiedza jak samca zwabic.

8 101

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ankinom, 
Twój mąż zasługuje na niechlubny tytuł "Mistrza Narzekania". A czy kiedykolwiek pochwalił Cię za coś?

8 102

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

czemu masz takie watpliwosci? Bo co? jeden facet Cie skrzywdzil i teraz wszyscy sa bee i do jednego wora z nimi? Tak myslac, jesli kazda raz skrzywdzona przez mezczyzne kobieta odrzuci na amen caly rod meski..no to faktycznie niedlugo nie bedzie komu na nasze emeryturki pracowac.

SĄ BE ! i nie do jednego wora z nimi ! Są różni męśczyźni i różne kobiety ale.....
.........poczytaj to forum i uświadom sobie ile jest tych skrzywdzonych kobiet i to w jak okrutny sposób.

Postaram się przedstawić swój tok rozumowania. " Nabyłam " węża wszyscy zapewniali mnie, że bezpiecznie mogę przy nim żyć i żyłam ufając. Okazało się, że gad jadowity i ukąsił dotkliwie i teraz każdego się boję, nie ufam. Mam prawo ? - mam.
Nie chce ryzykować. Ukąszenie zbyt bolesne było i boję się ryzyka by " nabyć" kolejnego. Mogę z daleka popatrzeć i na tym poprzestanę.

Mussuka napisał/a:

Ja kocham mezczyzn, uwielbiam ich za ich meskosci i innosc od kobiet. Wiem, wiem..teraz bedzie burza i to duza i pioruny w moja strone poleca.
Ale taka jest prawda, nie chce zyc bez mezczyzn, oni dodaja pieprzyku swoim byciem i pozwalaja mi czuc sie kobieta w 100%.

Masz prawo podziwiać ich i kochać, ja mam prawo bać się ich. Do bycia kobietą 100% nie jest mi potrzebny facet. Z obserwacji życiowej wiem, że jeśli kobieta pracuje z kobietami to stroi się i bardzo dba o siebie. "Baby" prześcigają się w ciuszkach, biżuterii, makijażu, obserwują się, rywalizują. Kiedy w pracy są sami faceci kobieta nie śledzi nowinek modowych bo nikt nie zwróci uwagi na nową kieckę czy fryzurkę, nie zauważy tego.
Bez faceta NIE CZUJĘ SIĘ UŁOMNA nadal jestem na 100% kobietą i 100% kobietą smile
Kocham ciuszki, biżuterię ( mam jej cała komodę, z USA przywiozłam 6 KG. biżuterii  big_smile ) buty, torebki . Jestem 100 % kobietą ? JESTEM .

Mussuka napisał/a:

Wiem jedno: nie wyobrazam sobie jeszcze swojego zycia kobiety dojrzalej ale wciaz mlodej bez mozliwosci poczucia meskiego zapachu, dotyku meskich dloni, ust i calego ciala, bez tego czulego spojrzenia i usmiechu w oczach, bez zachwytu i pozadania w tym spojrzeniu, bez czulych cieplych slow, przytulenia sie do twardej meskiej piersi i glaskania rozczochranej czupryny. Mezczyzni zawsze mnie pociagali swoja sila i samcza uroda, taka inna niz nasza. Moze dlatego wole ich opisywac jako sokoly i orly nie jak gruchajace golebie czy cwierkajace wroble:))

ZAPACH - kiedyś jeszcze za czasów PEWEXÓW zakochałam sie w Old Spice i UŻYWAŁAM go i męski zapach czułam 24 godz, na dobę lol więc z zapachem można sobie poradzić smile
DOTYK DŁONI - z mężczyznami witam się podając i m rękę
DOTYK UST - całują mnie w tą podaną rękę ( to prawda, ze coraz rzadziej całują)
DOTYK CAŁEGO CIAŁA - NIE !
CZUŁE SPOJRZENIE I UŚMIECH -owszem odczuwam to i zdarza się, że facet jest z kobieta i zerka w moją stronę i uśmiecha wymownie big_smile
SPOJRZENIE Z POŻĄDANIEM - kilka takich spojrzeń (2 + wiele mężowskich) nie działa na mnie, owszem miło jest ale nic więcej.
SŁOWA CZUŁE I CIEPŁE- a potem bywają nieczułe i zimne- dziękuję nie skorzystam.
PRZYTULANIE SIE I GŁASKANIE CZUPRYNY - mam 2 synów i przytulam się i głaszcze i drapię ( moi kochają być drapani i nie pozwalają mi przestać drapać big_smile )

Mussuka napisał/a:

Mnie sie bardzo podoba, jesli ogladaja sie za mna panowie na ulicach czy w sklepach

Mnie też i na tym poprzestanę. Oglądają sie mimo mojej 50 smile i oby jak najdłuzej się oglądali smile smile smile

KRÓLEWNA Z BAJKI - mnie się źle kojarzy !!! i to nie sarkazm to moja fobia !!!
Tak jak wcześniej pisałam mój mąż traktuje kobiety wyjątkowo tzn. one czują się przy nim wyjątkowo. O nowej partnerce mówił: "jest gotowa bronić mnie jak lwica, oczy wszystkim za mnie wydrapać" Nie pociągnęłam tematu a z kim miałaby walczyć i komu oczy wydrapywać i za co ?
Wiem, ze traktuje ją tak, że jest ona w siódmym niebie ( to autentyczne stwierdzenie psychopaty) i wiem , że boi sie go stracić, boi się stracić faceta, który traktuje ją jak królewnę. Dostała złudę o jakiej marzy większość kobiet. A o czym marzy większość ? O królewiczu, o rycerzu ! I takiego ma _ "potwora" w z broi rycerza, "potwora" w masce królewicza. Myślę, ze wiele kobiet rozumie mije słowa i wie co mam na myśli.

Mussuka napisał/a:

-  ONI dla niej a nie ona dla NICH maja rozum tracic. W tej kolejnosci i porzadku.

TAK pod warunkiem , ze maja rozum i maja co tracić. Ja miałam takiego z ułomnym rozumem sad i lepiej byłoby dla mnie aby nic dla mnie nie tracił to i ja nic bym przy nim nie straciła sad

Mussuka napisał/a:

Niech tam sobie mezczyzni adoruja nas i wysilaja mozgownice jak nas zdobyc. Przeciez to fajne:) Pozwolmy im kochac nas i rozpieszczac. ALE z glowa, nie kazdemu dajmy te satysfacje i dostep do raju i nie tracmy ani na chwile swiadomosci..kto tu tak naprawde rzadzi:)

Tak właśnie myślałam. Adorował, wysilał mózgownice jak mnie zdobyć tym bardziej, ze dosyć długo nie chciałam go. Fajne to było, miłe ( to adorowanie) I byłam pewna ,że wybór mój jest z "głową", że trafił mi sie dobry człowiek  lol   lol

Mussuka napisał/a:

Widzisz zofio..ja ubostwiam mojego obecnego partnera, kocham go kochac i to jak mnie kocha i nie potrafie myslec, ze kiedys by go mialo nie byc. A jednoczesnie cale mieszkanie zapisane jest banku jako moja wlasnosc i planuje tez spisanie intercyzy odnosnie innych dobr..ot tak na wszelki wypadek. Kocham jego ale i siebie. I jesli strace kiedys te milosc to chociaz dach nad glowa zachowam:) Juz taka glupia to ja nie jestem, o nie:))

Ja swojego męża też KOCHAŁAM , PODZIWIAŁAM. I wszystkie kobiety mogły mi zazdrościć JAK ON MNIE KOCHA. Był czuły, troskliwy, opiekuńczy, wpatrzony jak w obrazek. Mówił mi, że mógłby się do mnie modlić lol   Dzisiaj mnie to śmieszy bo to był teatr a raczej cyrk !
Nowa partnerka też go ubóstwia i tak jak ja kiedyś nie wyobraża sobie by go nie było.Ona tez ma mieszkanie kupione na siebie i kredyty już 2 ( szybko! ) na siebie i niby on nic nie zyskuje. Niby, bo zyskuje pomieszkanie w dużym mieszkaniu( z osobą która go wielbi i tylko to go rajcuje) a spłacać musi ona. Jeśli ona straci pracę to on jej nie wspomoże ponieważ jest to człowiek, który tak na prawdę nie potrafi robić żadnego biznesu. Jego biznesy to wyciąganie z firmy jak najwięcej pieniędzy i nie na konta je wpłaca - to nie w tym znaczeniu te pieniądze wyciąga. On wydaje bez sensu i nie bierze pod rozwagę przyszłych konsekwencji np. samochody do firmy , na remonty i rozbudowy, to takie przeinwestowanie, takie wydawanie dla wydawania. Oczywiście osoby zainteresowane dostają takie informacje, ze cieszą się z jego pomysłów i chęci. Tylko osoba, która nie jest pod jego wpływem ( a takich jest mało) widzi jakie straszne błędy facet robi ( i jeśli ta osoba zna finanse firmy). Lada moment kolejny biznes połozy i nie będzie mógł ją wspomóc. Za nim rozkręci nową działalność ona będzie go utrzymywała. Obserwując ich z boku widzę: kredyt na mieszkanie, kredyt na wykończenie tego mieszkania i meble, wycieczka na tydzień za 10 tyś zł., prezenty dla niej i dla jej dzieci ( jeden prezent dla dzieci za 4 800), olewka firmy i problemy finansowe firmy ( dlatego nie płaci mi alimentów - te ostatnie zapewne były z jej kredytu). Ona też kocha siebie i chce być szczęśliwa. Nie była szczęśliwa ze swoim mężem i wie, ze będzie szczęśliwa z moim. Z miłości do siebie wybrała mojego M bo on jej dał miłość prawdziwą i gorącą. Nie wie tylko, że miłość tych ludzi parzy i zabija. Gdybyś rozmawiała z nią usłyszałabyś własne słowa i nie chcę przez to powiedzieć, że Twój partner jest taki sam. Myślę jednak, że powinnaś tak jak wszystkie być czujna .

8 103

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
annaJo napisał/a:
hm... napisał/a:

No, jest młodszy ode mnie. 3 lata do 30.

Rzeczywiście dziwna sprawa. Zdrowy facet nawet jak ma problemy to kobiecie ulegnie zawsze. Może Ty z nim o tym nie rozmawiaj, a tylko prowokuj.

Wtedy też nie chce, nagle ma coś do zrobienia.

8 104

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I nie zauwazylas zofio jak WSZYSTKO co piszesz o kazdym innym mezczyznie jaki po tej zimi chodzi oceniasz przez pryzmat tego jednego, ktory Cie skrzywdzil. A Twoj maz jest jeden i zaden inny mezczyzna nie jest nim. Sa gorsi od niego, podobni i sa lepsi.

Moim zdaniem, do calkowitego wyzdrowienia masz jeszcze spora droge. Bo czlowiek wyleczony nie ma fobi i umie wybaczyc swoje krzywdy. Nie temu jednemu ale reszcie swiata i losowi.

A fobia do mezczyzn kojarzy mi sie np. z kierowca, ktory doznal urazu w wypadku i juz nigdy nie wsiadzie do samochodu, bo sie boi jazdy. To nie jest wyleczenie tylko zaleczenie ran. Ten kierowca, ktory znowu siadzie za kolkiem pomimo pierwotnego strachu i ten strach pokona, ten jest wygrany.

Takie jest moje zdanie.

Przy okazji..duzo goryczy odczuwam w niektorych z Twoich postow..skad to sie bierze? Czy inne kobiety nie maja prawa kochac albo byc kochane i szczesliwe? Niektore z nas upadly ale i wstaly, to chyba nie jest zle?

8 105 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-11-16 11:37:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anula70 napisał/a:

hm jest lepszy środek nazywa się Cialis i kup mu pod choinkę ,,Sztukę kochania'' Wisłockiej a jak to nie pomoże do do urologa bo z kanalizacja lipa albo ma coś na ,,Jajeczkach'' i boi się ze to rak .

big_smile

Dzięki.

Anula, ja też usłyszałam, że roz... rodzinę, ale swojej winy nie widział, nie widzi i nie zobaczy. smile

8 106

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Adele napisał/a:

Ankinom, 
Twój mąż zasługuje na niechlubny tytuł "Mistrza Narzekania". A czy kiedykolwiek pochwalił Cię za coś?

Niech pomyślę? Nie wiem czy ja już jestem tak wściekła na niego, że nie pamiętam, czy po prostu tych pochwał nie było...

kiedyś jego zapytałam czy za "coś" mnie ceni, czy mam jakieś zalety: mam aż 3 zalety  sad

8 107

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Anula..ja nie kierowalam slow o mezczyznach do Ciebie ani wlasciwie nikogo konkretnie. Po prostu zauwazylam, ze niektore z pan nabraly awersji do mezczyzn i wszystkich ta sama miarka mierza, a to przeciez niesprawiedliwe podejscie. Sa inni niz my, to fakt, ktory stanowi i wyzwanie i piekno dla nas, ale nie wszyscy z dniem narodzin jako chlopcy a nie dziewczynki maja zakodowane bestialstwo i klamliwosc w swej naturze. Z takimi (co nie maja tych cech ani wrodzonych ani nabytych) zycie naprawde moze byc piekne. Wiec chyba warto zaryzykowac i dac sobie i im szanse. Zycie bez ryzyka to jak szampan bez babelkow (nie moje):)

ankinom - a upiecz mu na koniec jakiegos zakalca i niech wreszcie ma to, o co tak dlugo prosi - byle jakie zarcie. To tak samo jesli ktos cie oskarza ciagle o zdrade..tak dlugo to walkuje choc nie ma powodu,  ze w koncu chce sie ten powod dac zeby za darmo wciaz nie obrywac:)

Zakalec i przesolona zupe:)

To nie jest wkładanie wszystkich do jednego wora. Są odpowiedzialni i dobrzy mężczyźni. Myślę, że ja i Anula za dużo wycierpiałyśmy za bardzo się " sparzyłyśmy" . Musimy dalej próbować ? NIE. Mamy już dzieci i wiek rozrodu za nami. Możemy się przyjaźnić, na kawie spotykać, przez telefon pogadać. Gdzie jest napisane, ze MUSIMY mieć partnera, męża, przyjaciela ?, że musimy razem mieszkać i seks uprawiać.
Tak mam AWERSJĘ i mam do tego prawo. Pisałam już, ze odpowiedzi na niektóre pytania znalazłam. Jedna z tych odpowiedzi brzmi: mój mąż chciał mojej śmierci . Brzmi niewiarygodnie ? - owszem ale jestem pewna, że mój mąż DZIAŁAŁ Z PEŁNĄ PREMEDYTACJĄ I WIEDZIAŁ CO ROBI. Ubliżał, robił awantury po alkoholu, upijał się ( wiedział, ze boję się ludzi pijanych a raczej , ze o nich się boję), był arogancki do mnie i dzieci. Lekceważył mnie a kiedy mówiłam o rozstaniu twierdził, ze zależy mu na rodzinie i tak w kółko. Z dowodów na romans kpił i lekceważył moją rozpacz a nawet twierdził, ze wariatką jestem z obsesjami. On wierny a ja mam urojenia.Słyszałam takie słowa jak : Pop***na jesteś. poj***ło cię, nienawidzę Cię jak psa, brzydzę się ciebie i nigdy słowa przepraszam na zasadzie : nie pamiętam, nie możliwe żebym tak powiedział. Wiedział , ze nie poradzę sobie. Podjęłam decyzję o "odejściu" wynajęłam hotel. O 21 połknęłam leki. Nie nocowałam w domu i to męża wcale nie zdziwiło i nie zaniepokoiło ( chociaż moim celem nie było zaniepokojenie go czy nastraszenie ale dzisiaj rozpatrując tą sytuacje moja nieobecność powinna go zaniepokoić).
Od kochanki wiedział, że coś się ze mną dzieję ( pisałam do niej SMS o godz. 15 - tej, 20 godzin po łyknięciu leków). Działała wtedy już moja podświadomość więc nie pamiętam, ze pisałam ( więc i co pisałam), że dzwoniłam ( a dzwoniłam i wiem to z bilingów). O 15 wysyłam do niej jakiegoś sms- a a on mnie szuka od ok. godz. 16. Mówi mojemu bratu ciotecznemu, że rozmawiał ze mną i ja wolno mówię i z każdą rozmową wolniej. Ponoć jeździł po hotelach i szukał mojego samochodu ( ponoć mówiłam, ze jestem w hotelu i nie chciałam powiedzieć w jakim ). Z bilingu wiem, że zadzwoniłam do niego o godz. 23 - czyli 26 godzin po połknięciu leków i rozmawialiśmy 18 minut ( ?) . Około godz. 24 dzwonię do mamy z pożegnaniem. Mama pyta mojego męża czy powiadomił policję i słyszy: TAK dzwoniłem ( robi to z drugiego telefonu będąc cały czas na linii ze mną) . Po kilku minutach rozmowy ( też mówię, że jestem w hotelu i nie powiem w jakim) dzwoni na policję ( z innego aparatu) policja nie ma takiego zgłoszenia i każe uwolnić linię ze mną. Prawdopodobnie potrzebowali namierzyć moją komórkę.
Zabrano mnie na Ojom gdzie mąż sie nie pojawił (ponoć wybierał sie ale słabo mu się robiło na myśl o szpitalu).Następnego dnia przewieziono mnie do innego szpitala.Tam mąż  przychodzi i zachowuje jak by się nic nie stało . Przynosi jedzenie ( obiady! ), czekoladki. Jest miły i nawet dziewczyny z mojej sali patrzą na mnie ze zdziwieniem - na zasadzie- taki dobry mąż i czego ona od niego chce. W szpitalu wręczam mężowi list pożegnalny, który policja oddała mojej memie ( czemu nie mężowi ?). Odbyło się to przy mojej mamie, która spotkała go pierwszy raz po tym zajściu i nie omieszkała powiedzieć mu kilka niemiłych słów. Odpowiedział, że obie powinnyśmy się leczyć bo takiego leczenia potrzebujemy. Wieczorem już dzwonił i rozmawiał normalnie i następnego dnia przyjechał z obiadkiem. Zabierał mnie też na przepustki. Na pierwszą nie chciałam jechać do domu więc zabrał mnie na działkę do mojego brata( ciotecznego). Na kolejną niedzielę " zaprosił" do domu na UROCZYSTY obiad mnie i mojego brata ( bez jego obecności nie pojechałabym do domu - nie wiem dlaczego ale nie chciałam być z nim sam na sam w domu i to nie wynikało z obawy o życie- nie wiem ale on i dom = wspomnienia a może i żal - nie wiem dlaczego nie mogłam być z nim w domu sama .
Był znowu miły i kochający i taki szczęśliwy, że jestem w domu i taki smutny, ze muszę wracać do szpitala. Kiedy mnie odwoził całą drogę trzymał za rękę i miłośnie zerkał w oczy. Ja wszystkiemu bacznie się przyglądałam . Dopiero w dniu wypisu kiedy już wiedziałam, ze zostaję w domu powiedziałam: NIE CHCĘ BYĆ Z TOBĄ , CZUJĘ, ŻE JESTEŚ DLA MNIE ZAGROŻENIEM. Zdziwił się ale nie reagował. Z dnia na dzień wracało wszystko do "normy" chociaż ja już szukałam sposobu na UDOWODNIENIE mu romansu i DOWIEDZENIE SIĘ O CO MU CHODZI, JAKIE MA PLANY WOBEC MNIE( domyślałam się niecnych ) - oczywiście wiadomo było, że nie chce rozstania bo przecież cały czas proponowałam mu je a on nie chciał słyszeć o rozstaniu. Alkoholu nie nadużywał  i zachowywał się " poprawnie". Po miesiącu wrócił do domu pijany i znowu pretensje i padło zdanie: TRZEBA  BYŁO ZROBIĆ TO SKUTECZNIE - nie wierzyłam w to co słyszę .Kiedy zapytałam co chciał przez to powiedzieć odparł: gdybym ja to robił to zrobiłbym to skutecznie.
Wyszłam z domu po kilku krzykach sp*******aj . Wróciłam kiedy spał. Następnego dnia zachowywał się jakby się nic nie stało.
W uszach brzmiało mi to zdanie dłuuuuuugo. Wiedziałam, że mam prawo myśleć, że mój mąż nadal chce mojej śmierci. Przygotowałam się na to by dowiedzieć się o co mu chodzi. Kiedy udowodniłam dalsze kontakty z tą kobietą ( tą  podejrzewaną i teraz już " udowodnioną'') nie dałam rady udawać , że o niczym nie wiem i czekać na dowody co chce mi zrobić. Kilka razy w drodze do niego do pracy naciskałam hamulec z zamiarem powrotu do domu i poczekania na " rozwój akcji" i na kolejne dowody i nie dałam rady. Wiedziałam, ze nie jestem w stanie udawać, że niczego nie wiem, że nic się nie stało.
Sajens fikszyn ? - nie ! takie rzeczy dzieją się na świecie. Na mojej śmierci mąż miał co zyskać !!!
MAM PRAWO MIEĆ AWERSJĘ ? - MAM !!!
I MAM AWERSJĘ !!!

8 108

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio, jasne, że masz prawo. Ale Mussuka także ma prawo do swoich odczuć. I dlaczego od razu ją atakować za to, że jej się udało.
Zofio, wiem, że przeżywasz wszystko, że to bardzo Cię boli. Jeszcze trochę musisz przezyć, żeby nabrać dystansu.
Ja też roztrząsałam, tylko po co? To nie nasza wina, że oni nas krzywdzą. To z nimi jest coś nie tak. I choćbyśmy nie wiadomo co robiły oni i tak tego nigdy nie zrozumieją. A wiem, że czasem rodzi się takie poczucie, taka może potrzeba, żeby potwierdzili to, że nawalili po całości, że zniszczyli itd. Ale to nigdy nie nastąpi.
Kobiety skrzywdzone, zdradzane szukają zawsze czegoś złego w sobie. Ale obawiam się, że nie znajdą tego czego szukają.

8 109

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
Adele napisał/a:

Ankinom, 
Twój mąż zasługuje na niechlubny tytuł "Mistrza Narzekania". A czy kiedykolwiek pochwalił Cię za coś?

Niech pomyślę? Nie wiem czy ja już jestem tak wściekła na niego, że nie pamiętam, czy po prostu tych pochwał nie było...

kiedyś jego zapytałam czy za "coś" mnie ceni, czy mam jakieś zalety: mam aż 3 zalety  sad

No widzisz, jaki łaskawca. A jak myślisz w Jego mniemaniu trzy zalety to dużo czy mało?

8 110

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja myślę, że dla niego to ogrom, który go przygniata i nie daje sobie z nim rady.
Wiecie co. Ja jak ktoś do mnie tak pier... jak to oni mają w zwyczaju mam ochotę zrobić jedną rzecz (nawet raz zrobiam). Dać w pysk!

8 111 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-16 13:01:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zofio - to TWOJE zycie i TWOJA awersja. Nikt Ci tego nie broni. Ale dlaczego, nie potrafisz zrozumiec kobiet, ktore nie maja jej w sobie i potrafia teskic do uczucia z innym (nie obecnym) mezczyzna albo nawet juz je znalazly? Tego wlasnie nie rozumiem? ankinom pisze, ze chcialaby jeszcze kiedys pokochac, tulic sie a Ty jej misia z akcji proponujesz? Ja pisze z cala radoscia i szczeroscia, ze jest mi teraz (tez po swoich przejsciach) wspaniale w nowym zwiazku a Ty ironizujesz, ze bycie krolewna nie jest takie piekne jak mi sie wydaje. Nie wydaje mi sie, bo jest piekne..nawet jesli nie mam gwaracji, ze na stale. Liczy sie teraz a teraz jestem szczesliwa i nie zrezygnuje z tego.

Nie udalo Ci sie ta historia przekonac mnie, zebym znienawidzila caly rod meski (obecnie nienawidze tylko mojego szefa, krwiopijce) tylko przekonalas mnie po raz kolejny, ze zanim sie powie sakramentalne TAK nalezy partnera na druga strone przenicowac, badania DNA i Roentgena zrobic, wywiad rodzinny oraz srodowiskowy przeprowadzic, by wiedziec jaki byl zanim go spotkalysmy, jaki jest dla innych ludzi, zwlaszcza kobiet, jak zachowuje sie w danych sytuacjach (radzi sobie, placze, zwala wine na innych) - wycisnac tyle danych ile sie da jak soku z cytryny. Bo ani przez chwile nie wierze, ze z owieczki lagodnej i potulnej, nawet po wielu latach, moze wilk zabojca wylezc. Takie cechy wilka ma sie w sobie..od malego i nie da sie ich calkiem ukryc, zeby nie wiem jak. Przy jakiejs okazji wyleza tylko my, zaslepione i zapatrzone jak w obrazek swietego, nie zawsze je albo widzimy albo chcemy widziec.

Ponownie przyklad ankinom, 16 lat spieprzonego malzenstwa, na poczatku bylo cudownie, teraz jest zle i coraz gorzej. Czy acet naprawde zmienil sie przez te 16 lat (to sporo) czy byl od poczatku nadetym rozpieszczonym przez mamusie bufonem, wiecznym krytykiem, malkontentem do kwadratu i bawidamkiem z odzysku? Byl i ankinom to pisze niemal w kazdym swoim poscie..teraz, po 16 latach. Wiec czy to prawda o tym wspanialym, idealnym poczatku? Czy moze obraz zamglony i obraz z jej marzen, bo tak chciala aby bylo? Czy ankinom nie widziala czy nie chciala widziec jawnych juz przed slubem znakow, kim jest i bedzie jej maz? Teraz to odkrywa, przypomina sobie nawet czasy sprzed slubu i sama sie dziwi, jak wtedy reagowala..a wtedy byla slepa..na wlasne zyczenie. On byl i jest tym samym czlowiekiem, tylko w jeszcze gorszym wydaniu.

I to jest ewenement wielu zwiazkow: z wlasnym przyzwoleniem zamykamy oczy na niewygodne fakty, marzac, ze znikna, zmienia sie, zmaleja. A tu psinco, nic sie nie zmienia na lepsze i za pare lat, nie tylko brudy z dziecinstwa i mlodosci wylaza ale jeszcze rosna w astronomicznym tempie. Ze zlego Jasia dobry Jan nie wyrosnie. I odwrotnie. Zreszta popatrz na swoich synow, czy juz teraz dostrzegasz jakiekolwiek oznaki, ze mogliby kiedys swiadomie krzywdzic kobiete? Jako matka pewnie tez nie wszystko widzisz ale zastanow sie..czy mozesz sobie wyobrazic, by ktorykolwiek z nich uderzyl kiedys kobiete, obrazil ja albo opuscil bez srodkow do zycia? Zdrada..to inna rzecz..tej nie da sie przewidziec. Ale jakies podstawowe cechy moralnego czlowieka juz udalo Ci sie wpoic synom i to nie zniknie..nawet za lat 20.

Jak dobrze znalas zofio swojego meza zanim z nim zamieszkalas? Nie jak dlugo. Jak dobrze?

8 112

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pozwolę sobie jeszcze dodać, że oprócz tego, że owe oko przymykamy nasz obiekt przybiera również piórka pod którymi skrzętnie skrywane są różne niespodzianki, które później otrzymujemy w prezencie w niespodziewanym momencie.

8 113

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Pozwolę sobie jeszcze dodać, że oprócz tego, że owe oko przymykamy nasz obiekt przybiera również piórka pod którymi skrzętnie skrywane są różne niespodzianki, które później otrzymujemy w prezencie w niespodziewanym momencie.

naprawde tak sadzisz? Jasne, zgadzam sie, ze kazdy w fazie podrywu, chodzenia, narzeczenstwa a nawet poczatkowo malzenstwa stara sie pokazac od jak najlepszej strony. Ubierac sie ladnie, dbac o siebie, swoj dom, zabiegac o partnera, usmiechac, zartowac, popisywac kultura i elokwencja, czarowac i bajdurzyc slodkie nicosci.
Ale jak dlugo mozna odgrywac role calkowicie innego czlowieka? Rok, dwa? Przeciez w zyciu kazdego z nas sa chwile kryzysowe i wtedy czesto gesto maska spada i widzimy kto za nia stoi.

8 114

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

I nie zauwazylas zofio jak WSZYSTKO co piszesz o kazdym innym mezczyznie jaki po tej zimi chodzi oceniasz przez pryzmat tego jednego, ktory Cie skrzywdzil. A Twoj maz jest jeden i zaden inny mezczyzna nie jest nim. Sa gorsi od niego, podobni i sa lepsi.

Moim zdaniem, do calkowitego wyzdrowienia masz jeszcze spora droge. Bo czlowiek wyleczony nie ma fobi i umie wybaczyc swoje krzywdy. Nie temu jednemu ale reszcie swiata i losowi.

A fobia do mezczyzn kojarzy mi sie np. z kierowca, ktory doznal urazu w wypadku i juz nigdy nie wsiadzie do samochodu, bo sie boi jazdy. To nie jest wyleczenie tylko zaleczenie ran. Ten kierowca, ktory znowu siadzie za kolkiem pomimo pierwotnego strachu i ten strach pokona, ten jest wygrany.

Takie jest moje zdanie.

Przy okazji..duzo goryczy odczuwam w niektorych z Twoich postow..skad to sie bierze? Czy inne kobiety nie maja prawa kochac albo byc kochane i szczesliwe? Niektore z nas upadly ale i wstaly, to chyba nie jest zle?

Nie oceniam  innych przez pryzmat " mojego"męża. Odświeżam dawne znajomości z kolegami ze szkoły i dawnymi chłopakami i daleko mi do myślenia : to psychopata a ja posłucham go aby to sobie udowodnić. Tak nie mam.
Natomiast gdy tu na forum czytam zachowania mężczyzn , chociażby w słowach Liwi - to tak . Na jej opis męża reaguję nerwowo i z uśmiechem.  W jej opisach widzę zachowania psychopaty, nie swojego męża tylko psychopaty - człowieka bez uczuć i z pewnymi innymi zachowaniami.
Mój mąż nie jest jeden i inni mężczyźni są tacy jak on. Masz rację są gorsi jak on ( bo mordują i biją), są tacy sami i są LEPSI.
Czy wybaczyłam ? nie wiem ........wiem ,że jaj jestem winna, on jest winny. Reszcie świata nie mam nic do wybaczania smile a losowi ? też nie . To tylko moja wina i jego. Jego, ze taki sie urodził a moja, ze nie widziałam tego. Niepokoiły mnie różne rzeczy w jego zachowaniu ale traktowałam go przez pryzmat człowieka z uczuciami. Grał rolę i to świetnie i nie tylko ja dałam się nabrać na ten teatr.
Mussako skąd gorycz ? to proste ! siedziałam 26 lat w teatrze biorąc udział w przedstawieniu i nagle kurtyna opadła. Mam 50 lat a moje życie to ........szkoda gadać.....pasmo małych wzlotów i dużych upadków i jest jeszcze jeden powód do rozgoryczenia ale nie chcę o nim pisać nawet na tym forum. Jest to zbyt bolesna sprawa dla mnie.Mało, że jest to powód do rozgoryczenia jest to powód do rozpaczy i nie chcę i nie mogę o tym pisać.

Mussako ani razu nie napisałam, ze kobiety nie mają prawa do czegoś. Mają prawo być szczęśliwe i nieszczęśliwe. Mogę jedynie wskazać tym narzekającym - narzekasz bo Ty lub twój partner robicie źle, źle rozumujecie. Dzisiaj wiem, że można kogoś przestrzec, "uczulić" na pewne rzeczy.
Czy to źle, że ludzie kochają się ? - to cudowne! a żartem były słowa o filmie " seksmisja" smile. Kiedy widzę młodych ludzi w objęciach i wpatrzonych w siebie  to aż z przyjemnością na nich patrzę i nie ukrywam, ze pojawia się też myśl, iż za kilka lat już nie będą się obejmować i tak na siebie czule patrzeć i myślę o tym i ze zdziwieniem i smutkiem.
Moja koleżanka wyszła za mąż za Araba i są po ślubie 24 lata i nadal chodzą w objęciach i czule na siebie patrzą . Zazdroszczę - tak ale i życzę innym by tak siebie traktowali po latach jak on ją a ona jego. Każda kobieta i mężczyzna ma prawo do szczęścia tylko dzisiaj uważam , ze szczęście to nie koniecznie partner. Szczęśliwym można być jako singiel i nie z miłości brać siłę.

Nie twierdzę, że wszyscy to psychopaci ale twierdzę, że są oni wśród nas i nie raz pisałam, ze i kobieta może być psychopatką i krzywdzić.
Czy jestem uleczona ??? nie wiem. Dzisiaj dobrze mi samej. Dzisiaj już nawet wspomnienia o nim nie kocham. Czy to uleczenie ? nie wiem ale dobrze mi z tym.

8 115

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Zofio, jasne, że masz prawo. Ale Mussuka także ma prawo do swoich odczuć. I dlaczego od razu ją atakować za to, że jej się udało.
Zofio, wiem, że przeżywasz wszystko, że to bardzo Cię boli. Jeszcze trochę musisz przezyć, żeby nabrać dystansu.
Ja też roztrząsałam, tylko po co? To nie nasza wina, że oni nas krzywdzą. To z nimi jest coś nie tak. I choćbyśmy nie wiadomo co robiły oni i tak tego nigdy nie zrozumieją. A wiem, że czasem rodzi się takie poczucie, taka może potrzeba, żeby potwierdzili to, że nawalili po całości, że zniszczyli itd. Ale to nigdy nie nastąpi.
Kobiety skrzywdzone, zdradzane szukają zawsze czegoś złego w sobie. Ale obawiam się, że nie znajdą tego czego szukają.

I błąd. Nasza wina tez jest ponieważ pozwalamy sobie na takie traktowanie .

8 116

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
hm... napisał/a:

Pozwolę sobie jeszcze dodać, że oprócz tego, że owe oko przymykamy nasz obiekt przybiera również piórka pod którymi skrzętnie skrywane są różne niespodzianki, które później otrzymujemy w prezencie w niespodziewanym momencie.

naprawde tak sadzisz? Jasne, zgadzam sie, ze kazdy w fazie podrywu, chodzenia, narzeczenstwa a nawet poczatkowo malzenstwa stara sie pokazac od jak najlepszej strony. Ubierac sie ladnie, dbac o siebie, swoj dom, zabiegac o partnera, usmiechac, zartowac, popisywac kultura i elokwencja, czarowac i bajdurzyc slodkie nicosci.
Ale jak dlugo mozna odgrywac role calkowicie innego czlowieka? Rok, dwa? Przeciez w zyciu kazdego z nas sa chwile kryzysowe i wtedy czesto gesto maska spada i widzimy kto za nia stoi.

Chciałam nadmienić, że takie coś też występuje. Może nie zawsze, może czasami. Mnie się wydaje, że u mnie takie oszukiwanie trwało ze 3 lata. Ale to było i teraz zawsze zaczynam od rentgena. Więcej na pewno zbywamy, udajemy, że nie widzimy i mimo, że nam przeszkadza myślimy, że się zmieni.

8 117

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

Zofio, jasne, że masz prawo. Ale Mussuka także ma prawo do swoich odczuć. I dlaczego od razu ją atakować za to, że jej się udało.
Zofio, wiem, że przeżywasz wszystko, że to bardzo Cię boli. Jeszcze trochę musisz przezyć, żeby nabrać dystansu.
Ja też roztrząsałam, tylko po co? To nie nasza wina, że oni nas krzywdzą. To z nimi jest coś nie tak. I choćbyśmy nie wiadomo co robiły oni i tak tego nigdy nie zrozumieją. A wiem, że czasem rodzi się takie poczucie, taka może potrzeba, żeby potwierdzili to, że nawalili po całości, że zniszczyli itd. Ale to nigdy nie nastąpi.
Kobiety skrzywdzone, zdradzane szukają zawsze czegoś złego w sobie. Ale obawiam się, że nie znajdą tego czego szukają.

I błąd. Nasza wina tez jest ponieważ pozwalamy sobie na takie traktowanie .

Zgadzam się. Ale nasza wina zaczyna się nieco dalej. Choć różnie to bywa. Czasem jedna strona pchnie drugą w ramiona kogoś innego. Ale to nie temat na tutaj. Owszem, błąd jest wtedy, kiedy się na to godzimy. Ale nie możemy się obwiniać o wszystko, choćby o to, że to z nami jest coś nie tak skoro oni tak postępują. Wiem, że wiesz o co mi chodzi.
Zaczyna się jazda, wtedy koniec, nie dajemy się poniżać, gnoić, mamy swoją godność.

8 118

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Każda kobieta i mężczyzna ma prawo do szczęścia tylko dzisiaj uważam , ze szczęście to nie koniecznie partner. Szczęśliwym można być jako singiel i nie z miłości brać siłę.

alez ja wcale nie twierdze, ze z milosci czerpie sie sile:) Wrecz odwrotnie..kiedys tam pisalam, ze aby moc dobrze, rozsadnie pokochac nalezy napierw samemu stanac mocno na nogach, zapuscic korzenie jak dab. Wtedy milosc nami nie zachwieje:) Moze nam listkow dodac i kwiatow na galeziach, moze je potem i strzasnac na ziemie kiedy minie, ale nie zlamie nas.

Bylam i ja singlem i tez mi dobrze bylo:) Bylam i samotna mama (nie samotna osoba) i tez sie usmiechalam. Ale podswiadomie czegos mi bylo brak do pelni szczescia..tesknilam, jak ankinom i inne kobiety, do ciepla drugiego czlowieka. Tylko nie chcialam brac pierwszego lepszego do tego utulania, wolalam poczekac:)) Wybralam dobrego czlowieka (to o moim eks) ale niestety za malo go znalam (odleglosc nie sprzyjala) i wreszcie po 10 latach staran, gorek i dolkow, widzac , ze za bardzo sie roznimy w swoich dazeniach i marzeniach, postanowilam, ze szczesliwi mozemy byc tylko z innymi partnerami, nie razem. I dzis tak jest. On tez znalazl druga polowke i szczerze sie z tego ciesze:)

Czlowiek, mysle, jest z natury zwierzeciem stadnym i na dluzsza mete nie jest mu dobrze samemu. Owszem, zajmie sie tym i owym, moze uaktywnic sie na wiele sposobow, byc energicznym i pelnym zycia i optymizmu ale..beda chwile, kiedy poczuje pustke..taka, jaka tylko druga osoba moze zapelnic. Te chwile mijaja, na sczescie sa ulotne, ale sa, istnieja. Taka nasza ssakow natura:)


Ale na sile laczenia w pary tez nie polecam. To nie zdaje egzaminu. Lepiej zastapic byle jakiego mezczyzne madrym i wiernym psem:)

8 119 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-11-16 16:57:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

... Tak mam AWERSJĘ i mam do tego prawo. Pisałam już, ze odpowiedzi na niektóre pytania znalazłam. Jedna z tych odpowiedzi brzmi: mój mąż chciał mojej śmierci . Brzmi niewiarygodnie ? - owszem ale jestem pewna, że mój mąż DZIAŁAŁ Z PEŁNĄ PREMEDYTACJĄ I WIEDZIAŁ CO ROBI. .....MAM PRAWO MIEĆ AWERSJĘ ? - MAM !!!
I MAM AWERSJĘ !!!

Zosiu kochana. Posłuchaj mnie teraz uważnie. Przyglądam Ci się od wielu miesięcy. Wiesz, że JA WIEM, co czujesz. ALE! Ale pora już z tego wychodzić, Zosiu. To co Ty robisz, to jest żerowanie na samej sobie. Zjadasz swój własny ogon, bo nie widzisz drugiego dna całej tej historii. Zosiu, wstań i idź.  Wpadłyśmy pod koła samochodu prowadzonego przez pijanego kierowcę. I tyle. Są tacy kierowcy. A my? My wchodząc na jezdnię na zielonym miałyśmy prawo ufać NORMOM I ZASADOM, które zaburzone jednostki mają w tyłku. Możemy się domagać wprowadzenia prohibicji i zakazu produkcji samochodów. ALE PO CO? Alkohol jest fajny (spożywany z umiarem i przez normalnych ludzi) i samochody też są fajne.

Rozumiem Twoje stany, bo ja też wpadam w doły jak kratery tunguskie (chociaż to nie jest trafne porównanie bo akurat ten krater jest szerszy niż głębszy big_smile). Ale za każdym razem przychodzi taki moment, że pojawiają się dobre dusze, które za włosy mnie z tego leja wyciągają. Ale najpierw Ty sama musisz CHCIEĆ dać się z tego wyciągnąć. A Ty zapierasz się rękami i nogami. Memłasz te wspomnienia, te wizje, te dobre i te najokrutniejsze, te z przeszłości i te z przyszłości.

Nie żeruj, Zosia, sama na sobie, bo skończysz jak poprzednia żona psychofaga ? ciągnąca się latami obsesja, histeryczna żądza szkodzenia, mszczenia się, udawadniania, przekonywania całego świata. Zrobiłaś co mogłaś. Chciałaś dać, on ukradł, chciałaś kochać, on upodlił, dawałaś szansę, on opluł. Dokonał swojego wyboru. Finito. Nie ma o czym więcej gadać. Gość nie istnieje. Zweryfikował się negatywnie. Nawet jak ma jakieś cudowności i walory, za które go tak kochałaś i usprawiedliwiałaś wszystko, to w obliczu podłości, które potrafi wyrządzać, one są jak tanie cekiny naszyte na przepoconą, przeżartą przez mole marynarę. No taki był ? chory, jednowymiarowy, pozbawiony refleksji, pazerny na sprawy śmiesznie miałkie. To takiego zycia chciał i niech się stanie wola jego. FINITO.

Obojętne, Zosia, kogo wybrał, z kim żyje, jak żyje ? dokonał WYBORU przeciwko Tobie i temu związkowi. Nie mówię, żebyś uszanowała jego wybór, bo on mnie goovno obchodzi. Uszanuj swój własny wybór ? nie chcę być niegodnie traktowana. Mussuka ma rację. Przy takim traktowaniu jak oni traktowali nas to nawet Miss Polonia straciłaby motywację nie tylko do bycia dla niego atrakcyjną, ale nawet do życia w ogóle. A my przecież chcemy żyć (nawet jak nam sie czasem nie che big_smile) i być atrakcyjne, prawda? Pod każdym względem. I chcemy być analogicznie traktowane - kochane, akceptowane, otoczone troską.

Oni nam tego nie dali, a wręcz niestety odwrotnie i zarobili wypad. Labilne, krótkodystansowe, egoistyczne jednostki nie zasługują na nasze długodystansowe cierpienie. Doły ? proszę bardzo, ale długoterminowo? Nie za dużo uprzejmości z naszej strony? Tyle energii im poświęcać, podczas, kiedy oni latami mieli nas w tylnym odwiercie? Nasza energia należy się NAM.

W emocjach możemy się posuwać do wielu rzeczy, bo jak pioruńsko boli to trzeba to gdzieś skanalizować, żeby nie poszło do środka, żeby nie rozwaliło nas od wewnątrz. Możemy robic głupie rzeczy, dawać głupie szanse, tłumaczyć im i samym sobie, udowadniać coś nawet tym nieszczęsnym kochankom. Ok. Odreagowałyśmy, pobuszowałyśmy, pobazgroliłyśmy sobie, SPRÓBOWAŁYŚMY, bo tak robią normalni ludzie ? mają prawo do słabości jak się ich krzywdzi i mają prawo do spróbowania, jak mają jeszcze jakieś złudzenia. Nie byli warci naszych wybaczeń, bo im więcej wybaczałyśmy tym okrutniej nas upokarzali. Więc wypad z baru i z naszego mózgu!

A teraz, Zosia, wstajemy i idziemy. OK? Pluń na wiek, na to, że dzieci, że tyle lat zmarnowanych, że a gdyby, a jeśli, a tamta ? Pluń. Na początek zagwarantuj sobie CAŁKOWITĄ izolację od tej toksyny, bo bankowo to najbardziej Cię rozwala. Upoważnij kogoś z rodziny do załatwiania spraw związanych ze wspólnymi finansami, alimentami, dziećmi.

Daj się wyciągnąć z leja po bombie, Zosiu, daj. big_smile

8 120

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Adele napisał/a:
ankinom napisał/a:
Adele napisał/a:

Ankinom, 
Twój mąż zasługuje na niechlubny tytuł "Mistrza Narzekania". A czy kiedykolwiek pochwalił Cię za coś?

Niech pomyślę? Nie wiem czy ja już jestem tak wściekła na niego, że nie pamiętam, czy po prostu tych pochwał nie było...

kiedyś jego zapytałam czy za "coś" mnie ceni, czy mam jakieś zalety: mam aż 3 zalety  sad

No widzisz, jaki łaskawca. A jak myślisz w Jego mniemaniu trzy zalety to dużo czy mało?

Niestety, niewystarczająco, aby ze mną tworzyć rodzinę i  dlatego tych zalet zaczął szukać u innych dziewczyn, no ja to się nasłuchałam jakie inne dziewczyny są super, wartościowe, inteligentne itd, i zakochał się w takiej jednej i stwierdził, że ona jemu dopiero uświadomiła, że właściwie to mnie nie kochał....

8 121

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zosiu oj Zosiu ale zrobiłaś sobie niepotrzebny nadbagaż.
Powaliło by olbrzyma a co dopiero kobietę.
Jestem sama bo chcę nie przeczę że mam nadwątlone zaufanie do mężczyzn ale w główniej mierze jestem też nie śmiała  big_smile
choć na to patrząc z boku nie wygląda jestem wesoła wygadana .
Życie nie jest łatwe ale po co utrudniać sobie je na siłę przykrymi wspomnieniami co było a nie jest nie wpisuj w rejestr.
Popchnij życie do przodu bo na razie dreptasz w kółko sad

Jest jeszcze jedna wado -zaleta z natury jestem samotnikiem lubię mieć chwilę dla siebie na dobrą książkę,kiedyś miałam więcej czasu to rysowałam lubię własne towarzystwo.
Mężczyzna potrzebuje czasu i zresztą często jest bardziej absorbujący niż małe dziecko .
Nie zamykam się na miłość tym bardziej że wiem że jestem kochana choć na dużą odległość to jednak i nie za to jak wyglądam ale za to jak jestem tylko ja mam opory bo -jest młodszy ode mnie o 10 lat (nigdy też ze sobą nie spaliśmy) choć spędziliśmy ze sobą bardzo dużo czasu .

Jest czas na miłość i czas na ból nią spowodowany ale dlaczego mamy robić sobie krzywdę tylko dlatego że ktoś wcześniej bardzo ważny w naszym życiu rozpieprzył nam nasze poczucie godności .
Nawet na ruinach można zbudować dom będzie mocniejszy i stabilniejszy bo będziemy dużo mądrzejsze i czujniejsze .

Mogła bym wyliczać co przeżyłam oj ale po co ważne jest co mam teraz i co będzie pisałam trochę w poprzednich postach i wiecie co zaczęło mnie nudzić wałkowanie przeszłości a to dobry znak znaczy że pacjent przetrwał i  idzie ku lepszemu .:D
Dlaczego nie skorzystać z dobrych rad kobiet po przejściach które jak ten feniks z popiołu ułożyły sobie życie na nowo z nowymi partnerami jesteśmy aż tak płytkie aby mierzyć wszystko miarą niepowodzeń nie sadzę skoro żyjemy mimo bólu ,łez i udręki to znaczy że ten stan nie trwa wiecznie.
Po burzy  jest słoneczko ,są wschody i zachody big_smile
A najpiękniejsze jest to że któregoś dnia ktoś będzie to z nami dzielił.
Samotność to czas na naprawienie samego siebie i pokierowanie tak swoim życiem aby już nigdy nie być samotnym.

8 122

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

zofio - to TWOJE zycie i TWOJA awersja. Nikt Ci tego nie broni. Ale dlaczego, nie potrafisz zrozumiec kobiet, ktore nie maja jej w sobie i potrafia teskic do uczucia z innym (nie obecnym) mezczyzna albo nawet juz je znalazly? Tego wlasnie nie rozumiem? ankinom pisze, ze chcialaby jeszcze kiedys pokochac, tulic sie a Ty jej misia z akcji proponujesz? Ja pisze z cala radoscia i szczeroscia, ze jest mi teraz (tez po swoich przejsciach) wspaniale w nowym zwiazku a Ty ironizujesz, ze bycie krolewna nie jest takie piekne jak mi sie wydaje. Nie wydaje mi sie, bo jest piekne..nawet jesli nie mam gwaracji, ze na stale. Liczy sie teraz a teraz jestem szczesliwa i nie zrezygnuje z tego.

Mussuko cieszę się, gdy ktoś jest szczęśliwy i broń Boże nie mam w zwyczaju tego negować. Moi rodzice rozwiedli sie dawno temu i byli w różnych związkach i zawsze starałam się akceptować i żyć z ich partnerem w przyjaźni.
Absolutnie rozumiem kobiety, tęskniące za uczuciem jak i mężczyzn tęskniących za miłością i czułością. To forum jednak i ten wątek uzmysłowiły mi, że aby być szczęśliwą nie trzeba mieć drugiej połówki. Wiele czytałam tu, że nie na tym szczęście polega i dzisiaj zgadzam się z tą teorią. Czytałam tez, ze choroba jaką jest kochać za bardzo polega właśnie na tym, że musi być ktoś, że jest potrzeba bycia z kimś bo jak nie to świat się wali. I tak jest z Ankinom, że nie "uleczyła " się z jednej miłości  a marzy już o drugiej. Ma do tego prawo ale powinna szukać przede wszystkim miłości do siebie. Jeśli nawet znajdzie kolejnego ( tak jak i ja jeśli znajdę) i po raz kolejny postawi go na piedestale ( tak jak i ja ) to znowu będzie słyszeć słowa nieposzanowania( tak jak i ja). Dzisiaj wiem, że była to moja wina bo pozwalałam się nie szanować i dzisiaj wiem, że nigdy więcej nie pozwolę na takie traktowanie. Nowy związek nie powinien być na zasadzie niech tylko ktoś będzie bo ja się lubię tulić. Nowy związek powinien być na ZDROWYCH I PARTNERSKICH ZASADACH.

Fajnie, że kochasz i jesteś szczęśliwa i nie z ironia pisałam o Twoim związku. Pisałam jedynie, że źle kojarzy mi się słowo "życie jak w bajce". Czytałam też w internecie wiele historii kobiet żyjących w podobnych związkach jak mój i każda mówiła o " życiu jak w bajce". Czy to znaczy, że nie ma porządnych mężczyzn, którzy sprawią, że kobieta jest szczęśliwa -  nie. Jednak po swoich doświadczeniach mogę każdej powiedzieć - bądź ostrożna, czujna. Tak jak tu wszystkie mówicie: nie masz prawa dać się tak traktować tak ja będę mówić każdej: bądź ostrożna. Nie znaczy, ze wszyscy muszą podejrzliwie patrzeć na swojego partnera. Zapewne jednak warto przyglądać się uważnie swojemu związkowi i sobie by nie zadziało się to o czym pisało tu wiele kobiet. Wiem, ze masz zdrowe podejście do związku i wiele się też uczę od Ciebie. Nigdy nie myślałam o Twoim związku z ironią ( raz kiedy pisałaś,że leżysz na kanapie a on zupę gotuje ale ta kwestia została wyjaśniona smile )
Nie nienawidzę mężczyzn i nie nienawidzę swojego męża. Pisałam, że przy ostatnim spotkaniu szkoda mi go nawet było. Kiedy on jest arogancki wtedy tak - wzbudza we mnie złość ale nie nienawiść. Nigdzie nie napisałam, ze nienawidzę mężczyzn. Brak zaufania i strach to jeszcze nie jest nienawiść. Mam kolegów i lubię z nimi rozmawiać, żartować ale na tym koniec. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie bycia z kimś a to nie jest nienawiść. Moja historia jest jaka jest i raczej napisałam ją by wyrzucić z siebie to co jeszcze we mnie zalega i  ku przestrodze innym a nie po to by przekonywać do nienawiści. Awersja  nie jest nienawiść, to niechęć.
Męża znałam ponad rok przed zamieszkaniem wspólnym. Widywaliśmy się za granicą na wyjazdach handlowych. Za każdym wyjazdem spotykałam go i sporo czasu spędzaliśmy razem i na handlu i na nocnych pogaduszkach. Polubiłam go i byłam nim zafascynowana. Mój chłopak podał mu mój adres i M. pojawił się u mnie w dniu urodzin jako nieproszony gość ale znalazło się dla niego miejsce.Ponieważ nie wiedział, że są moje urodziny to dnia następnego dostałam z kwiaciarni ogeooomny bukiet. Po kilku dniach zjawił się z ofertą wspólnego wyjazdu handlowego. Odmówiłam bo szykowałam się do ambasady po wizę do USA. Ponowna wizyta była z sercem na dłoni - kocha i życia sobie beze mnie nie wyobraża. Znałam go jako dobrego człowieka, uczynnego, zaradnego, troskliwego, opiekuńczego, serdecznego. Zamieszkaliśmy razem i nadal jeździliśmy za granicę tylko już razem. Czy było coś co mnie niepokoiło - było ale nie na tyle żeby podejrzewać cokolwiek. Kiedy nie ulegałam mu tzn. kiedy miałam swoje zdanie potrafił płakać aż pewnego dnia oznajmił, ze więcej nigdy nie zobaczę go płaczącego. Kiedyś wróciliśmy z dyskoteki o 4 rano i ja natychmiast położyłam się spać on miał ochotę pogadać. Prosiłam, nie pomagało więc zareagowałam dość ostro. Uderzył pięścią w ścianę aż zdarł sobie z kostek skórę  a na tapecie zostały jasne ślady. Powiedziałam, ze to koniec i nie chcę go więcej widzieć i zaczęło się branie mnie na litość. Opowiadał, ze żylaki które ma na nogach ( a ma do dzisiaj szerokości 2 palców) to rodzaj nowotworu i umrze lada miesiąc i nie będę się z nim męczyć długo. Pamiętam, że tak mi to opowiadał, ze dałam wiarę w te słowa i całą noc przepłakałam nad jego krótkim żywotem. Kolejna sytuacja miała miejsce po narodzeniu  syna. Mąż pojechał do RFN w celach handlowych. Pieniądze mieliśmy tylko na towar (no troszkę więcej niż na towar)  a on wrócił z towarem i sportowym autkiem . Za głowę się złapałam jak usłyszałam na ile zapożyczył sie u kolegi. Minęło sporo czasu zanim spłaciliśmy ten samochód. Były i inne sygnały jak zdrada ( 3 lata po ślubie) jak strata pieniędzy przy kupnie domu, jak nie rozliczenie sie z nim jego wspólników w firmie.........było trochę tego ale on zawsze był ten dobry( i ja mu wierzyłam). Nie mówił , że inni są źli, mówił, że on jest dobry. Czy to jakaś różnica ? tak ! Niedawno rozmawiałam z koleżanką, której mąż mój skarżył się jak ja go bardzo krzywdzę podejrzeniami o kochankę , jak on to strasznie mocno przeżywa i nawet płakał rzewnymi łzami. Nie powiedział na mnie nawet jednago złego słowa ale z jego słów jednoznacznie wynikało, że jestem okropna i ciężko ze mną żyć. To jest właśnie działanie w białych rękawiczkach. Nic złego na mnie nie powiedział ale z siebie zrobił moją ofiarę

Zdaję sobie sprawę iż posiadam cechy, które go do mnie zwabiły sad
Zdaję sobie też sprawę, że początkowo nie widziałam pewnych sygnałów a potem nie chciałam ich widzieć.



Mussuka napisał/a:

I to jest ewenement wielu zwiazkow: z wlasnym przyzwoleniem zamykamy oczy na niewygodne fakty, marzac, ze znikna, zmienia sie, zmaleja. A tu psinco, nic sie nie zmienia na lepsze i za pare lat, nie tylko brudy z dziecinstwa i mlodosci wylaza ale jeszcze rosna w astronomicznym tempie. Ze zlego Jasia dobry Jan nie wyrosnie. I odwrotnie. Zreszta popatrz na swoich synow, czy juz teraz dostrzegasz jakiekolwiek oznaki, ze mogliby kiedys swiadomie krzywdzic kobiete? Jako matka pewnie tez nie wszystko widzisz ale zastanow sie..czy mozesz sobie wyobrazic, by ktorykolwiek z nich uderzyl kiedys kobiete, obrazil ja albo opuscil bez srodkow do zycia? Zdrada..to inna rzecz..tej nie da sie przewidziec. Ale jakies podstawowe cechy moralnego czlowieka juz udalo Ci sie wpoic synom i to nie zniknie..nawet za lat 20.

Wiesz Mussuko ja już za nikogo nie dam nawet palca, za nikogo nie będę ręczyć Nie wtrącam się do rozmów o małżeństwach (
poza forum), o priorytetach czy wartościach. Wszystko to co wiedziałam legło w gruzach. Za dzieci tez nie będę ręczyć i za siebie także. Nigdy nie uczyłam synów agresji nie buntowałam do "oddaj". Tłumaczyłam bozia dała Ci nóżki to uciekaj. Zawsze też tłumaczyłam, ze tylko rozmowa rozwiąże spór, konflikt. Dużo pracy w ich wychowanie włożyłam i serca. Dzisiaj wiem ,że można wychowywać a najważniejszy jest charakter i ten jest często przekazywany w genach. Oby tak było, że  tylko wpojone cechy moralnego człowieka nie znikną i za 60 lat.

8 123

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cieszę się Tarantello, ze sie odezwałaś, miło mi. Dzisiaj jednak nie napisze nic ponieważ nie mam już siły, muszę odespać zaległości ale jutro przeczytam i odpiszę z przyjemnością. smile Pozdrawiam

8 124

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć dziewczyny.
A ja się czuję jak na detoksie. Mój zdrajca wyjechał za granicę na co najmniej 3 miesiące. Zostawił kochankę i mnie z dziećmi także. Jakoś powoli zaczynam układać sobie to wszystko w głowie. Najbardziej dociera do mnie, że on mnie już nie kocha i jestem dla niego nikim. To jest dla mnie bardzo bolesne, bo bardzo mu ufałam. Ostatnie 5 miesięcy to było dla mnie piekło. Teraz jak go nie ma i wiem, że nie jest u niej to jakoś mi lepiej. Choć wiem, że nie powinno mnie to obchodzić. Ale pewnie są w stałym kontakcie telefonicznym. Nie mogę uwierzyć, że tak mnie nie chciał i ma takie parcie na swoją kochanicę. Boli mnie to odrzucenie przez niego, boli mnie, że całe wychowanie dzieci spadnie na mnie. Mam nadzieję, że te miesiące będą dla mnie na pozbieranie się po tym całym g....nie.

8 125

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Wpadłyśmy pod koła samochodu prowadzonego przez pijanego kierowcę. I tyle. Są tacy kierowcy. A my? My wchodząc na jezdnię na zielonym miałyśmy prawo ufać NORMOM I ZASADOM, które zaburzone jednostki mają w tyłku. Możemy się domagać wprowadzenia prohibicji i zakazu produkcji samochodów. ALE PO CO? Alkohol jest fajny (spożywany z umiarem i przez normalnych ludzi) i samochody też są fajne.

Widzę to trochę inaczej. Widzę własna winę. Tkwiłam w związku zamiast wiać. Powody tego ? Być może stawałam się kkzb a może  była to zwyczajna zwyczajna naiwność.
Tarantello powoli zamykam za sobą drzwi. Musiałam wyjaśnić wiele, poukładać puzle. Zrobiłam to już. Czy chcę z tego doła wyjść - mnie się wydaje, że jestem bliska tego. Czy żeruję na sobie ? Być może ale tego nie widzę i nie czuję.
Daleka jestem od mszczenia się i szkodzenia. Pomogłam mu dokonać wyboru i utwierdziłam w tym wyborze. Ten temat jest dla mnie zamknięty.
Emocje - było ich wiele od zdziwienia, zażenowania, wstrętu, oburzenia po współczucie i śmieszność. One przygasły ale masz rację gdy spotykam go one budzą się. Czy mam problem z tymi emocjami ?  Wydaje mi się , że nie,, że nie dotykają mnie już tak jak kiedyś.
Wiesz Tarantello ja nie mam pytań: a gdyby, a jeśli, a tamta. Były podobne ale odpowiedziałam sobie na nie. Zdałam sobie sprawę, że nie powinnam za żadne skarby świata pozwalać mu na pewne zachowania i nie miałam prawa myśleć, że dzieci, że długi. Zdałam sobie sprawę, że czekałam na cud, który sie nie zdarzał.
Jestem zraniona - zapewne. Chcę wykrzyczeć światu - zapewne. Chciałabym też aby inne wiedziały, że istnieją ludzie, którym krzywdzenie sprawia przyjemność. CHCIAŁABYM INNE KOBIETY PRZESTRZEC PRZED TYMI CO KRZYWDZĄ. CHCIAŁABYM BY INNE KOBIETY MOGŁY UNIKNĄĆ TEGO CZEGO SIĘ DA UNIKNĄĆ.

Jeszcze niedawno pisałam , że nie mam siły i ochoty na nic. Dzisiaj już mam werwę i chęci do działania. Wydaje mi się , ze już się podniosłam i idę smile Zajęłam się wieloma sprawami i mają one już swój bieg. Realizuję je wkładając w to sporo wysiłku.

Czy potrafię całkowicie zamknąć drzwi za tym co się stało ? myślę, że tak. Nie boli mnie już co było, co się stało. Mogę o tym mówić bez emocji. Czy warto o tym mówić ? Ku przestrodze innych tak. 
Czy za tym panem potrafię zamknąć drzwi ? niestety nie i to nie dlatego, że nie chcę. Łączy nas jeszcze kilka wspólnych spraw. Może niedługo da się to rozwiązać - MOŻE bo pewności nie mam.
Cieszę się, że uleczona jestem z kkzb. Wiem , że potrafię żyć dla siebie. Dzisiaj ja jestem najważniejsza. Wiele nauczyłam się, zrozumiałam ze słów ZAZDROŚCI. Byłam od męża uzależniona. Po rozstaniu radość a potem dół. Rzucało mną jak narkomanem na odwyku. On był moją pasja a o sobie zapomniałam, zagubiłam siebie. Wybaczałam mu, miałam nadzieję , że zrozumie. Dzisiaj tak nie mam. Dzisiaj wybaczyć mu nie mogę, dzisiaj pamiętam wszystko chociaż na co dzień nie sięgam już do tej pamięci. Nie oznacza to jednak mojej nienawiści. To uczucie jest mi obce.
Cieszę się z życia jako singielka. Nauczyłam się co sprawia mi przyjemność, co lubię i wiem, że da sie żyć bez NIEGO, bez KTOSIA i do szczęścia i radości żaden KTOŚ nie jest mi potrzebny. Nie boję się być niekochana.
Czy kocham siebie? Jeszcze nie. Był czas, że nie lubiłam się za swoją naiwność, wiarę w złudę i niemoc. Dzisiaj zaczynam siebie szanować, akceptować. Odkrywam, że życie jest ciekawe i mogę czerpać z niego radość a najważniejsze jest to iż wyzbywam się poczucia krzywdy.

Posty [ 8 061 do 8 125 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 123 124 125 126 127 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026