netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 964 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 122 123 124 125 126 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 996 do 8 060 z 26 310 ]

7 996

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

No i mam zagwozdkę..

Otóż mój mąż wczoraj powiedział, że powinniśmy dać sobie pół roku na odbudowanie? naszego związku i zobaczyć na co nas stać...

Czy to jakaś taktyka? Wiedzą jak trafić w czuły punkt - dzieci.... sad

Ankinom czuły punkt to TY a nie dzieci. Nie zasłaniaj się nimi a jak chcesz posłuchać co myślą
i mówią dzieci to zapraszam do siebie  smile

7 997

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anula70 napisał/a:

Teraz mogę rozwiazac dalsze moje sprawy i z czystym sercem oraz najważniejsze sumieniem mogę pomysleć o dalszym życiu.
Boże jak słodko smakuje smak wygranej - wyborny smile

Gratuluję WYGRANEJ !!!
Jak miło przeczytać dumną z siebie i szczęśliwą kobietę  smile  Jeszcze raz gratuluję.

7 998

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

1,5 roku! To jakaś kara?

tez jape rozdziawilam!!! to co Ty hm z niego tak wlasciwie masz? wiecej balaganu w domu?

O rany, masakra, ja po tygodniu postu glupawki dostaje a tu prosze jaki wzorowy celibat. Juz Ci sie wcale Twojej frustracji nie dziwie. Tylko wspolczuje, bo przeciez w kwiecie wieku i tego..hmm..rozkwitu popedu ..jestes. po 40 to dopiero jest azda ..a tu taka plama na honorze.

hm..jedz na Karaiby!

teraz to juz jest 1,5 plus dwa miesiące. Nie wiem dlaczego.
Ja też dostaje waraiat do głowy. I nie bardzo nawet jest z kim pogadać. On uważa, że to ja.. to ja bez przerwy o s.. myślę to ja, to ja, to ja. g... nie ja. On tylko. Szlak by to trafił. Bałagan, zagadza się i to. Co mi z kawy i przytulania? Nic. sad
Mussuka, jestem przed 30-stką.

Abiknom, dzięki za tytuł.

Przed 30 i skazujesz się na dobrowolny celibat...masakra

Ciągle mi nie odpowiedziałaś dlaczego jesteście ze sobą? Jakie są Twoje powody, a jakie jego? No "coś" musi być: miłość, finanse, przyzwyczajenie...

Jaki jest, był związek mój związek to już wiecie i ja byłam z nim bo: kiedyś uczucie, później  dzieci, finanse no i dobry seks (jedyna rzecz w której się dogadywaliśmy big_smile ) to są moje powody a Twoje

7 999

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
anija75 napisał/a:

Witaj Mussuka.
Jestem tu nowa, ale od jakiegoś czasu czytuję to forum. Bardzo mi się podobają twoje wpisy, są bardzo trafne.
Wiem, że kobiety powinny się szanować i nie rozpaczać po takich cholernych misiach, ale póki nie przejdzie się etapu rozpaczy to bardzo trudno podnieść się z kolan i uwierzyć w siebie.
Szczególnie, że kobiety podchodzą do tego wszystkiego bardzo emocjonalnie. Ja się już zbieram po takim gównie 5 miesięcy i dopiero teraz przechodzę do etapu złości do mojego byłego.

Witaj w klubie!  to już nas dwie, dwie złe na byłych. Mąż zasłużył sobie na moją złość.
Nawet trochę pracy w to włożył bym miała powody do złości.
Jestem na niego zła i dobrze mi z tym smile

To teraz jesteśmy we trzy ? jestem wściekłam na męża i żeby było uczciwe dodam, że na siebie też. Na niego: za brak uczuć, brak szacunku, ciągle podnoszenie porzeczki wymagań, podnoszenie na mnie i dzieci głosu, obwinianie mnie winą za swoje zdrady. Siebie: za żebranie uczuć, odebranie sobie prawa do szacunku, spełnianie wymagań wbrew własnej woli, płacz i udawanie, że nie słyszę tych wszystkich przykrych słów, uwierzenie, że to moja wina.

Może to głupie, ale poczucie wściekłości dodaje mi siły by zmierzyć się z codziennością, manipulacjami  bo kiedy pozwolę sobie na opuszczenie gardy dostaje prosto w oczy bez ostrzeżenia i  znieczulenia?

8 000

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A najgorsze jest to, że pytam, staram sie romzaiwać i nic. On nie wie. I ja nic nie wiem. Głupota. Po co jestem? Nie wiem. Nie mam swojego mieszkania. Musiałabym pójśc do matki i może on nawet tak gra i wykorzystuje, bo wie, że bardzo bym nie chciała.

Dopiero doczytałam - mamy powód sad

Kurcze hm, z jednego popip** związku wpadłaś w drugi, nie widzę dla Was szansy, jeżeli on już teraz wykorzystuje swoją mocniejszą pozycję, aby Tobą manipulować, a czy wynajęcie pokoju tak naprawdę nie byłoby tańsze, teraz dodatkowo płacisz poczuciem beznadziejności, odrzucenia...

8 001

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

Pytam się męża: dlaczego rozpakował pojemnik? Co mu ten pojemnik przeszkadzał i poprosiłam o spakowanie go z powrotem, rzecz jasno tego nie zrobił i kolejne pytanie: dlaczego wyciągnął schowane owoce, czy ja chowam owoce bez powodu? owoce przeznaczone do jedzenia zawsze ,ale to zawsze lądują w koszu, więc jak myślisz dlaczego ja je tam schowałam, bo miałam taki kaprys? czy może je tam położyłam w określonym celu?

oczywiście mąż roześmiał mi się w twarz i powiedział, że jestem nie normalna...

istotnie sprawa wydaje się błaha, ale nie z mojego punktu wiedzenia: bo ja to odebrałam, że znowu nie trzeba się liczyć z moimi decyzjami, postanowieniami, zrozumie to osoba, która nie zaznała szacunku we własny domu...  to dotyczyło wielu spraw przykładowo wazonik postawię na stole a mój mąz bez pytanie przestawi tam gdzie on uważa za stosowne, oglądam TV przychodzi  i przełącza problem itd. itp.
.

Moniko tłumaczysz mu jak dziecku a on dorosłym człowiekiem jest i zamiast wysłać go po nowe zakupy, zażądać  naprawienia szkody i powiedzieć o swoich uczuciach Ty tłumaczysz, tłumaczysz, denerwujesz się i ponownie tłumaczysz.
Po co pytanie - po co rozpakował, wiadomo chciał to rozpakował. Ten pojemnik mu nie przeszkadzał ale chciał to rozpakował. POPROSIŁAŚ by spakował i nie spodziewałaś się nawet, że spakuje bo napisałaś rzecz jasna tego nie zrobił. A może powinnaś żądać ? No i kolejne pytania bez sensu : dlaczego, czy ja chowam, jak myślisz, dlaczego ja. Sto niepotrzebnych pytań zamiast krótkich wyjaśnień i żądań. Każdy rozzłościłby się na te sto pytań. Dlaczego właśnie nie powiedziałaś mu tego co nam piszesz czyli o uczuciach. Trzeba było mówić to jemu jak sie poczułaś i czego żądasz.  Polecam książkę jak mówić aby dzieci nas słuchały jak słuchać by dzieci nam mówiły. MUSISZ ją przeczytać. Pomoże Ci ona nie tylko w kontaktach z dziećmi, mężem ale i innymi ludźmi. Kocham tą książkę i następną część: rodzeństwo bez rywalizacji- tez Ci polecam.

Tak to moja wada, brak stanowczości, przymus tłumaczenia się z tego, że on mnie olała, znieważył, nakrzyczał..

Ależ ja powiedział jemu o moich uczuciach i wtedy w swojej głowie ubzdurałam, że po takich szczerych wyznania, wyjaśnieniu mojego wybuch złości on zrozumie i przeprosi, tak czekałam na przeprosiny, bo ja tak z sercem na dłoni... prawda jest taka, że on przyjął to jako MOJE przeprosiny JEGO za mój niewytłumaczalny wybuch...

teraz już rozumiem, że nie warto kłócić się, wymagać, tłumaczyć... nie dotarło to do niego porze 16 lat to nie dotrze teraz, za bardzo pozwoliłam sobą rządzić, dałam jemu takie przyzwolenie i on teraz nie rozumie dlaczego ja się jego czepiam, więc już dałam sobie na luz, coraz bardzie do mnie dociera przez tyle lat zawoalowana prawda: Nigdy jemu na mnie nie zależało....

8 002

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

No i mam zagwozdkę..

Otóż mój mąż wczoraj powiedział, że powinniśmy dać sobie pół roku na odbudowanie? naszego związku i zobaczyć na co nas stać...

Czy to jakaś taktyka? Wiedzą jak trafić w czuły punkt - dzieci.... sad

Ankinom czuły punkt to TY a nie dzieci. Nie zasłaniaj się nimi a jak chcesz posłuchać co myślą
i mówią dzieci to zapraszam do siebie  smile

Dziękuję za zaproszenie big_smile

A tak poważnie, wiem co myślą moje dzieci i co myśli mąż

Ja już podjęłam decyzję, powiem świadomą decyzje, bez żadnych "ale"

Nas już nie ma i żadne pól roku, rok niczego nie zmieni, dotarło do mnie, że mąż ma do mnie ogromny żal, za to, że potrafiłam stworzyć rodzinnego domu... w piątek, czyli 3 dzień "starania się", miał do mnie pretensje, że święto, a ja nie upiekłam ciasta, czyli wniosek: nie staram się, bo zamiast iść do koleżanek powinnam na piechotę zrobić zakupy (bo zabrał samochód), posprzątać, upiec ciasto, czyli wszystko w czym się nie sprawdzam big_smile

Drogie panie i panowie mam w d*** taki związek wypisuje się big_smile

8 003

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marakuja napisał/a:

hm... jakby to ująć moje życie od prawie 20 lat podporządkowane jest jednemu meżczyźnie, sama zapracowałam na takie przez niego traktowanie. A może szukam bratnich dusz, bo czuję ze mam z wami wiele wspólnego. Pozwolicie przyłączyć się ?

Witaj marakuja, tutaj znajdziesz bratnie dusze, mamy podobne doświadczenia i fajnie, że "dojrzewasz" do słusznych wyborów. Minie to zajęło o kurcze już 8 m-c!, tyle miesięcy bagna, łzy, wiary, że stanie się cud, roztrząsania jednego problemu na tysiące części, mnie to było potrzebne by się znaleźć tu gdzie jestem teraz, pamiętam jak powiedział, że nie kocha i moja determinacja, że ja jemu pokażę, że jestem od niej lepsza, ale po kilku tygodniach zaczęłam "nie godzić" się, buntować, prostować zafałszywiony obraz, ale co tam damy radę smile

8 004

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ojej ale znów mi się dostało, nawet jak juz wszsytko przemyslałam i zaczełam od nowa ustawiac i meblowac swoje życie wyrzucając rupieci.

8 005

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aniknom... no widzisz.

8 006

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
karen napisał/a:

Tak więc uważajcie z tymi kubłami zimnej wody - czasami to działa doskonale, motywująco, otrzeźwiająco, a czasami jeszcze bardziej pogrąża i może nawet obrazić....

wiesz, wydaje mi sie, ze bardziej niz Ci, od ktorych te panie sa uzaleznione, my ich juz obrazic nie potrafimy. Wybacz, ale zgadzam sie z Wielokropiem, glaskac po glowie mozna kilkuletnie dziecko, czlowiek dorosly, z zalozenia slowa dorosly i dojrzaly, sam powinien rozrozniac juz dobro i zlo. A jesli rozroznia i co gorsza w nim nadal siedzi z wlasnej woli to to juz jest masochizm w czystej jego postaci.

Rozumialabym kobiety proste, bez wyksztalcenia, bezrobotne, bez zadnych srodkow na utrzymanie siebie i dzieci, uwiazane gdzies na wsi zapadlej do tego jedynego zywiciela rodziny, z plotkami sasiadow za plota i kompletnym odrzuceniem ze strony rodziny, ale nie panie, ktore MOGA a nie chca odejsc. Anula dala rade i chwala jej za to. Niech bedzie przykladem, ze jak ktos chce to i potrafi.

Zgadzam się z Tobą i Wielokropkiem.
Głaskać należy pieska, kotka, jeża już nie polecam. Nie polecam też tych kobiet, błądzących "we mgle" big_smile
Uważam, że można kogoś zagłaskać na śmierć, więc nie polecam głaskania smile
Orzeźwia kubeł zimnej wody tym bardziej, ze w tej wodzie pływają PRAWDZIWE SŁOWA.
Obrazić tych kobiet ( ja też do nich NALEŻAŁAM) bardziej jak ich partnerzy nie jest w stanie nikt.
Przed obcą osobą, przed jej zachowaniem i słowami potrafią się obronić. 
Kiedy chodzi o NIEGO - bezradne. ON może bić ( nie każda sobie na to pozwoliła), On może poniżać
( na to pozwalały wszystkie).
Jeśli to uzależnienie, to rzuca nami jak narkomanem na odwyku ( to słowa ZAZDROSCI - mądre słowa).
Jednymi rzuca krócej innymi dłużej a zależy to pewnie od wielu rzeczy -
od charakteru, od priorytetów, od moralności itp.
Zależy to pewnie i od samego "narkotyku" i wizji jaki po nim miałyśmy.
Moje wizje były straszne - ja poniżana, żyjąca "w kąciku", samotna,
przerażona tym, że nie radzę sobie z emocjami.
Kolejne, jeszcze bardziej przerażające: dwóch policjantów, dwóch sanitariuszy pogotowia,
Ojom i jakaś aparatura, szpitalne łóżko i ŻAL, ROZCZAROWANIE i korytarz i mąż w tym korytarzu taki mi obcy,
taki człowiek, którego znam tylko z widzenia, znajoma twarz, postura. Moje łzy ale tylko rozczarowania.
Sięgnęłam dna i jak wiele osób tu pisze, było od czego się odbić i zaczęłam się odbijać.
Szkoda tylko, że moje dno było aż tak nisko sad
Na wiele pytań znalazłam odpowiedź - łatwiej mi z tym żyć.

Nie kochałam już męża, wspomnienie, własną iluzje o nim a i owszem.
To forum uświadomiło mi, że i nad tym można panować. Pomogły mi też leki.
Po nich świat nabierał barw. Dzisiaj już nie mam miłych wspomnień o nim.
Potrafię realnie go wspomnieć i nie jest to miłe wspomnienie.

Do mężczyzn mam awersję. Mogę mieć kolegów, znajomych ale nie wyobrażam sobie z kimś być.
Przytulenie, pocałunki, seks - NIE, rozmowy- TAK. Mogę mieć kumpli i nic poza tym.

Widuję się z mężem i nie są to miłe spotkania. Słyszę co powinnam.....a ja SKUTECZNIE bronię się
i krótko stwierdzam : nie nasz prawa, nie życzę sobie ! i podobnych uwag jest coraz mniej.
Wiem, ze jest wściekły ale mnie to nie rusza. Nie jestem też zainteresowana co porabia, z kim jest,
gdzie mieszka. To już zupełnie nie moja sprawa.
Jestem już uleczona ?
Mam nadzieję, że tak, ze odwyk zakończył się sukcesem smile

8 007

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
karen napisał/a:

(...)Tak więc uważajcie z tymi kubłami zimnej wody - czasami to działa doskonale, motywująco, otrzeźwiająco, a czasami jeszcze bardziej pogrąża i może nawet obrazić....

Wiem sporo na temat uzależnień, wiem jakie to trudne i bolesne. Ale czym innym jest mocowanie się z samym sobą, czym innym jest użalanie się nad swoim losem i oczekiwanie tego samego od innych. Tym pierwszym towarzyszę (w różny sposób, zależny od okoliczności, raz jest to przytulenie i podesłanie chusteczek czy worka treningowego, innym razem wylanie kubła lodowatej wody), tym drugim - nie.
Wiem również, że często prawda jest bardzo bolesna. Wiem również, że często spotyka się ze sprzeciwem, zaprzeczaniem, agresją, umniejszaniem wartości swego interlokutora, itp. Wiem także, że część osób po ochłonięciu dziękują za te kopniaki i mówienie wprost, nie zaś za owijanie w bawełnę.

Jeśli ktoś, na moich oczach, wchodzi pod rozpędzony samochód, to łapię go za rękę, może boleśnie, ale tak, by powstrzymać go przed samobójstwem.

Dziękuję za uwagi na temat mojej działalności - ostrożności nigdy nie za wiele.




Aha, twierdzenie w mojej sygnaturze jest ciągle aktualne.

3 x TAK !
Same zainteresowane piszą, że ostre słowa SKUTKUJĄ, nawet "wyjątkowa" Liwia jak "dostanie kubeł zimnej wody na głowę" to przytomnieje. Przytomnieje na chwilę ale z czasem może te chwile będą godzinami, tygodniami, miesiącami - jest na to duża szansa. Jak jej 2 lata współczuli i po głowie głaskali to tylko utwierdzała się , że mąż wspaniały i jest za kim tęsknić i tęskniła. I ona biedna, nieszczęśliwa, że takiego kiepskiego "na loterii wygrała", że to pech prawdziwy i tym większy, że na całe życie jej przypisany.
TYLKO PRAWDA NAS ULECZY . Prawda jest okrutna, boli ale leczy i nie dziwię się, ze dziękują za te słowa i kopniaki bo dzięki temu inaczej organizują swoje życie. Są może i samotne ale szczęśliwe. Anula i ja jesteśmy na to przykładem.

Całe szczęście, że jesteś Wielokropku, że jest Mussuka, ZAZDROSC.
Wszystkie jesteście mądrymi kobietami i uczynnymi i wspieracie nas przychodzących tu na kolanach.
DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE.
WIELE DZIĘKI WAM ZROZUMIAŁAM I DOBRE WNIOSKI Z WASZYCH MĄDRYCH SŁÓW WYCIĄGNĘŁAM.
Żadna rozmowa z psychologiem nie dała mi nic, totalnie nic. Wasze słowa i nie koniecznie kierowane do mnie
dały mi dużo. Podziwiam wasza mądrość i zdrowe podejście do życia.
Dzięki, że jesteście.

8 008 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-11-13 18:00:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny nie jest tak źle .
Mamy operacje mózgu i serca bez użycia skalpela tyle że o znieczuleniu drań też zapomniał.
Rany z czasem się zagoją ale blizny pozostaną.
Czy czegoś nas naucza nie wiem to już indywidualna sprawa każdej z nas .
Zosiu tez mam dużo znajomych ale nie mam ani ochoty ani chęci na bliższą znajomość.
Może to nie awersja ale brak zaufania do męskiej populacji.
Zmieniłam dużo w moim życiu .
I w pewnym momencie brakło miejsca na męskie rządy nie wyobrażam sobie że ktoś będzie mi dyktował co mam robić,gdzie iść i z kim.
Zbyt długo jestem samodzielna by z tego rezygnować na rzecz bycia tylko z mężczyzną bo tego wymaga społeczeństwo -samotna kobieta patrz potencjalne zagrożenie bzdura ale czyżby w niektórych przypadkach niestety nie ..
A ten los kobietą zgotowały same kobiety - poprzez wychowanie swoich synów na wygodnych egoistów (nie wszystkich ale okazuje się ze większości oraz normy społeczne stawiające mężczyznę na piedestale- lepsze zarobki na tym samym stanowisku co kobieta oraz przyzwolenie do rozwiązłego życia- chyba każda zna powiedzenie,,Prawdziwy mężczyzna powinien mieć żonę i kochankę"

A dzieci kochamy ,poświęcamy każdą wolna chwile na bycie z nimi tkwimy w beznadziejnych związkach bo tak nakazuje przysięga małżeńska ,rodzina i w niektórych wypadkach religia a one dorosną i zapytają po co mogłaś odejść my cie nie trzymałyśmy i znów pytanie czyżby - to one były za ojcem bo w ramach bycia lepszym kupował zabawki na które mamę nie było stać ,zapewniał lepsza rozrywkę gdy padałyście na twarz po pracy i obowiązkach w domu .
Pewnie nie jedna z was bezsilnie parzyła na demonstracje kto lepszy a własnie zbliża się okres czystej głupoty i ignorancji kobiecych uczyć przez naszych eksów lub jeszcze mężów .

A gdzie w tym wszystkim jesteśmy my ?
Czas obudzić zdrowy czysty egoizm-moje potrzeby tez są ważne tak jak i moich dzieci nic im się nie stanie kiedy zaczniecie realizować swoje plany lub marzenia .

Patrząc w lustro nie widzę samotnej kobiety .pogrążonej w smutnej egzystencji .:D

8 009

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

1000xTak dla odejścia,rozwodu i życia dla siebie!!!!
Oczywiście trudno do tego dojrzeć i wytrwać, przejść zwłaszcza jeśli ktoś nie ma wsparcia ani rodziny która by pomogła??
człowiek musi zaczynać od nowa jakby miał 18 lat tylko gorzej bo jest starszy , i choć ma doświadczenie już nie bardzo wierzy w ludzi i w przeznaczenie??
Może trzeba czasu, z czasem pewnie się ułoży,ale....jedna rzecz się nie zmieni...
1000x Nie dla nowego związku,
dlaczego???
Bo trudno uwierzyć w bezinteresowność drugiej osoby.. zwłaszcza że przez wiele lat było się oszukiwanym,
Owszem jeśli ktoś jest bez dzieci i dużo zarabia, ma gdzie mieszkać to na pewno znajdzie miłość, tylko pytanie czy Prawdziwa Miłość istnieje???
Ja nie wierzę...ale jeśli Ktooś ma jeszcze nadzieje to Proszę Bardzo!
Wg mnie większość myśli tylko o jednym i wyższe uczucia ich nie dotyczą.
Kobiety z dziecmi mają również powodzenie,,, ale nie na poważnie.
Je się traktuje tylko do zabawy, na kawe i do łóżka, no bo po co się wiązać z kimś kto ma obowiązki, dzieci??
Są też kobiety które pakują się w inne związki bez zastanawiania się co i o co chodzi??? Ważne że ktoś jest? Nie ważne kto jaki jest naprawdę ?? Tylko że jest się do kogo przytulić i pomaga finansowo.
Niestety nie każdemu to odpowiada. np. mnie!!
Przecież to upokarzające???Ale lepsze to niż czekanie na swojego księcia z bajki??
Który i tak nigdy nie przyjdzie
Dlatego lepiej wyjść z jednego związku odbudować swoje ''Ja'' i żyć w samotności.Cieszyć się wolnością i spokojem. Wychować dzieci i cieszyć się ich radościami;-***

8 010

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
karen napisał/a:

Tak więc uważajcie z tymi kubłami zimnej wody - czasami to działa doskonale, motywująco, otrzeźwiająco, a czasami jeszcze bardziej pogrąża i może nawet obrazić....

wiesz, wydaje mi sie, ze bardziej niz Ci, od ktorych te panie sa uzaleznione, my ich juz obrazic nie potrafimy. Wybacz, ale zgadzam sie z Wielokropiem, glaskac po glowie mozna kilkuletnie dziecko, czlowiek dorosly, z zalozenia slowa dorosly i dojrzaly, sam powinien rozrozniac juz dobro i zlo. A jesli rozroznia i co gorsza w nim nadal siedzi z wlasnej woli to to juz jest masochizm w czystej jego postaci.

.

Właśnie, jak to ze mną jest, no cóż chyba jestem albo:
1. masochistką, bo kiedy on jest 2 m ode mnie to ciągle płakać mi się chce, nie potrafię otrzymać pionu
2. należę do tej grupy kobiet, co są w stanie się wyrwać z tego chorego układu tylko po całkowitym odcięciu toksyny....

Bliżej mi jednak do 2 bo jednak kiedy jestem sama, to normalnie funkcjonuję... sad

8 011

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To mnie pocieszyłaś Olimpio - ja w swojej naiwności wierzę że jeszcze pokocham i będę kochana, aczkolwiek jak tak realnie patrząc też mam wątpliwości czy kiedyś się z kimś zwiążę ... a samotność trochę mnie przeraża, bo ja lubię się tulić...

8 012

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Każdy przezywa to inaczej , ja napisałam z ze swojej perspektywy, ale z twojej może to wyglądać inaczej;-))
Ja jestem realistką i mam bardzo złe zdanie o ... być może kiedyś się to zmieni nie wiem ale na razie to ....małe szanse
Trzymam kciuki za ciebie żebyś znalazła przytulacza z krwi i kości ale z sercem;-))

8 013

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

To mnie pocieszyłaś Olimpio - ja w swojej naiwności wierzę że jeszcze pokocham i będę kochana, aczkolwiek jak tak realnie patrząc też mam wątpliwości czy kiedyś się z kimś zwiążę ... a samotność trochę mnie przeraża, bo ja lubię się tulić...

Znajdziesz na 100%. Ja znalazłam, Tobie też się uda jak już będziesz tego naprawdę chciała. Po przejściach jesteśmy ostrożne, ale i mądrzejsze do tego zmysły się nam wyostrzają. Ale dzięki temu mniej popełniamy błędów, a jeśli coś nie jest tak jak chcemy, potrafimy o tym mówić, a i z przerwaniem nie mamy większego kłopotu.
Statystycznie na około jedną wolna przypada jeden wolny i nie każdy jest draniem.

8 014

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Tak to moja wada, brak stanowczości, przymus tłumaczenia się z tego, że on mnie olała, znieważył, nakrzyczał..

Wada ? ok. wada ale często ona jest NABYTA. Ja też miałam PRZYZWYCZAJENIE tłumaczenia wszystkiego i wszystkim.
Uwagę na to zwróciła mi moja mama 2 miesiące po rozstaniu z mężem zapytała : dlaczego się ciągle tłumaczysz  zamiast po prostu krótko odpowiedzieć. Zdałam sobie sprawę, że z przyzwyczajenia tłumaczę i tłumaczę się. Wynikało to z tego, że jak mnie o coś oskarżał to wyjaśniać musiałam na wiele sposobów a on dalej nie rozumiał mnie. Więc kolejnych słów używałam i przykładów by dotarło. Stało sie to rutyną. Zarzut i tysiące kombinacji słownych i przyzwyczaiłam się i innym już na wszelki wypadek naświetlałam sprawę z różnych stron i PRZYMUS TŁUMACZENIA gotowy.
Jestem pewna, że wszystkie tu na forum potwierdzą, że mają przymus tłumaczenia.
Dzisiaj jak wspominam niektóre rozmowy z mężem to śmiać mi się chce bo tłumaczyłam mu jak niedorozwojowi, jakbym rozmawiała
z bezmózgowcem, który oczywistych spraw nie rozumie. Denerwowałam się i zastanawiałam : jak on nie rozumie moich słów ? ano nie chciał to nie rozumiał. Mąż w ostatnich tygodniach stosował jeszcze wredniejszy sposób na wyprowadzenie mnie z równowagi. Było to odpowiadanie pytaniem na pytanie. Kiedy nagrałam jego rozmowę z kwiatuszkiem usłyszałam : smaczna była  to się cieszę?. Zapytałam:
- co to za kwiatuszek?
odp: jaki kwiatuszek ?
- nie wiem, dlatego pytam
odp:jaki kwiatuszek?
- nie wiem może kaktus może niezapominajka
odp: jaki kaktus ? jaka niezapominajka?
-co wyniosłeś z domu co jej smakowało (okres świąt więc galaretę robiłam i swojskie wyroby)
odp: co wyniosłem ? gdzie wyniosłem ?
      big_smile   big_smile      lol     lol    lol
no czy nie rozmowa z bezmózgowcem ???     a dodać muszę, że trwała ona z godzinę lol lol
Dzisiaj jak to wspominam śmiać mi się chce ale wtedy.........nie do śmiechu mi było....nawet klapka do rozmowy użyłam.

8 015

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

dotarło do mnie, że mąż ma do mnie ogromny żal, za to, że potrafiłam stworzyć rodzinnego domu... w piątek, czyli 3 dzień "starania się", miał do mnie pretensje, że święto, a ja nie upiekłam ciasta, czyli wniosek: nie staram się, bo zamiast iść do koleżanek powinnam na piechotę zrobić zakupy (bo zabrał samochód), posprzątać, upiec ciasto, czyli wszystko w czym się nie sprawdzam big_smile

Drogie panie i panowie mam w d*** taki związek wypisuje się big_smile

ZDROWIEJESZ !


zdecydowanie Twój mąż utożsamił Cię z pomocą domową  big_smile ...... no tak od spotkań na kawkę są inne, zapomniałam big_smile


I miej w d*** i taki związek i takiego męża !

8 016

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

a czy mogę mieć w głębokim uszanowaniu męża, który notorycznie okazuje totalny brak szacunku moim rodzicom i rodzeństwu, nazywa ich pierd...nym plebsem? czy to dostateczny powód abym miała odwagę stawić mu czoła? Skąd mam wziąć tę odwagę, skoro 20 lat żyłam w strachu przed jego gniewem

8 017 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-13 23:26:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marakuja napisał/a:

(...)Skąd mam wziąć tę odwagę, skoro 20 lat żyłam w strachu przed jego gniewem

Z niebywałych pokładów złości skrzętnie kolekcjonowanej i chowanej na dnie serca przez 20 lat.
Ze strachu, że kolejnych 20 lat spędzisz u jego boku.

8 018

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anula70 napisał/a:

A gdzie w tym wszystkim jesteśmy my ?
Czas obudzić zdrowy czysty egoizm-moje potrzeby tez są ważne tak jak i moich dzieci nic im się nie stanie kiedy zaczniecie realizować swoje plany lub marzenia .

Patrząc w lustro nie widzę samotnej kobiety .pogrążonej w smutnej egzystencji .:D

Jeszcze kilka miesięcy temu mówiłam mężowi, że on i dzieci są dla mnie najważniejsze - tak czułam. Dzisiaj JA jestem najważniejsza. Nie znaczy to wcale, ze przestałam je kochać. Nasze stosunki jednak zmieniły się. Potrafimy ze sobą rozmawiać jak kumple a nie jak matka z synem. Nie ma już pouczania, przymuszania( np. do sprzątania pokoju). Jesteśmy wszyscy weselsi i bardziej otwarci. Odbywa się to małymi kroczkami ale zmiana jest zauważalna. NIKT już sobie nie wyobraża jego powrotu !
Czy jestem samotna ? Coraz rzadziej to odczuwam.
Ostatnio z towarzystwem syna siedziałam do 6 rano( zdarzyło się to drugi raz). Widziałam dumę w oczach syna, ze potrafię z jego znajomymi pogadać, pożartować a jak była potrzeba zatroszczyć się o żołądki. Jajecznica o 4 rano bardzo wszystkim smakowała.
Po rozwodzie z dumą będę wszystkich informować : jestem rozwódką. Jestem gotowa i na czole to sobie wytatuować i nie dla zwabienia supermena tylko z radości, że jestem WOLNA.Całemu świtu będę chciała to oznajmić.
Nadal ten sam kolor włosów mam, tą samą fryzurę. Owszem przybyło mi kilka fajnych ciuszków kupionych za grosze i kilka kilo. Z jednego i drugiego bardzo się cieszę ( nie wyglądam już jak anorektyczka i zmarszczki rozprostowały się )

8 019

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wielokropku ja dopiero od roku uczę się wyrażać swoje opinie, żebyś wiedziała jakimi epitetami jestem obrzucana. Dopiero teraz małymi krokami idę do przodu, ale to taka wyprawa pod wiatr. W swoim uzależnieniu znalazłam się niestety na samym dnie. Przez swoją głupotę nie mam nic. Ze wspólnego majątku zaradni teściowie nie dadzą nic uszczknąć, tak że nie mam domu, oszczędności i wiary w swoje możliwości. To trochę mało aby z nadzieją wyglądać jutra...

8 020

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jeśli jesteś już na dnie, to zamiast narzekać, bardzo mocno się od niego odbij i szybuj do góry. W swoim tempie.

Wyobraźnię mam całkiem sporą, ale też sporo wiem o sile zdeterminowanych kobiet, które wreszcie uwalniają skrywaną (również przed sobą) złość. Ona właśnie determinuje walkę o dalsze życie.

8 021

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

To mnie pocieszyłaś Olimpio - ja w swojej naiwności wierzę że jeszcze pokocham i będę kochana, aczkolwiek jak tak realnie patrząc też mam wątpliwości czy kiedyś się z kimś zwiążę ... a samotność trochę mnie przeraża, bo ja lubię się tulić...

ankinom litości.
Z jednego postu wynika, ze rozumiesz i na dobrej drodze jesteś
a za chwilę jak mała dziewczynka co ją przytulać wystarczy.
Była taka akcja " kup misia" Gdybyś kupiła miałabyś dwa w jednym.
Kasa poszła by na zbożny cel a ty miałabyś do czego się tulić.
Nie wymagał by zakupów, obiadków, sprzątania od czasu do czasu przeprałabyś
i mogła się tulić dalej.
Pewnie nic straconego i misie w sklepach przez cały rok dostępne ....tylko co by Twoje dzieci na to powiedziały?

8 022

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiem, że nas już nie ma, ale jest syn, ja pracując do tej pory dorywczo na zlecenie, wielkich dochodów nie posiadam. Pracowałam przez 15 lat ramię w ramię w jego firmie ale on jakoś nigdy nie widział sensu tego dokumentować, także mając prawie 40 lat, nie posiadam żadnego prawie stażu pracy (wiem, moje drugie imie to idiotka).
w tej chwili wbrew jego woli zakładam własną firmę z pomocą moich rodziców(jestem podłą, nielojalną suką). Może i nią jestem ale jak mam stanąć sama na nogi, a że przez te lata nie obijałam się i mogę to teraz wykorzystać to chyba ok? Jest to ogromny wysiłek dla mnie, która każdy dzień podporządkowywała do tej pory humorowi w jakim się obudził.
stara się jak może utrudniać mi moje wysiłki, chyba czuje, że trochę mu się wymykam. Ale nie mam wyjścia, tylko ten strach, który naprawdę czasem tak bardzo paraliżuje

8 023 Ostatnio edytowany przez marakuja (2011-11-14 00:05:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wierzcie mi nie skarżyłam się uznając że może trochę przesadzam, przecież on nie pije, nie wychodzi z kolesiami, nie bije.
A to że nie szanuje, obraża, wyzywa, przeklina, nie liczy się z moim zdaniem, nie pracuje, ma wieczne także urojone pretensje, grozi wyrzuceniem mnie z jego domu, jeśli się nie zmienię, to wszystko jakoś "umknęło mojej uwadze" taka byłam wytresowana.
Mówi do mnie : jeśli będziesz taka jak 5 lat temu to będzie dobrze. Ale ja NIGDY JUŻ NIE BĘDĘ TAKA JAK KIEDYŚ!!! BO KIEDYŚ WCALE NIE BYŁO DOBRZE.
Chciałabym tutaj wśród was przejsć cudowne ozdrowienie z tak koszmarnego choróbska, jakim się okazało moje małżeństwo.

8 024

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marakuja napisał/a:

W swoim uzależnieniu znalazłam się niestety na samym dnie. Przez swoją głupotę nie mam nic. Ze wspólnego majątku zaradni teściowie nie dadzą nic uszczknąć, tak że nie mam domu, oszczędności i wiary w swoje możliwości. To trochę mało aby z nadzieją wyglądać jutra...

To co wymieniłaś i mnie dotyczy i faktycznie było to mało by odbić się. Dna szukałam niżej i znalazłam..... recepta, apteka, hotel. Takie dno potrzebne mi było. Przeżyłam i odbijam się skutecznie od dna , od męża, od smutku.
Wielokropek wiele razy powtarza: każdy musi znaleźć swoje dno - widocznie Ty także dna musisz szukać niżej  sad

8 025

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

marakuja,
bierz ten strach pod rękę i do przodu. Dasz radę!
Masz jeszcze pomocnych rodziców, to kolejna Twa siła.

Już stoisz na nogach, zobacz. Stoisz.

8 026

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Jeśli jesteś już na dnie, to zamiast narzekać, bardzo mocno się od niego odbij i szybuj do góry. W swoim tempie.

Wyobraźnię mam całkiem sporą, ale też sporo wiem o sile zdeterminowanych kobiet, które wreszcie uwalniają skrywaną (również przed sobą) złość. Ona właśnie determinuje walkę o dalsze życie.

ŚWIĘTE SŁOWA !
Tak czuję - złość mnie zdeterminowała do walki.

8 027

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dasz rade kochana masz wsparcie rodziców założycie firme bedzie dobrze masz syna musisz walczyć

8 028

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

moje kochane ja najpierw musiałam pokonać potworny wstyd przed tym aby się przyznać że nie daję rady. Moja mama przerażona ale tato, którego opinii nie mogłam przewidzieć podał mi pomocną dłoń. dziękuję Bogu, że ich mam. Zaraz będę beczeć, tak bardzo nie chciałam ich zawieżć...Ale będzie dobrze, głęboko w to wierzę i Wam także życzę jutro od rana słoneczka w sercach i za oknem

8 029

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marakuja napisał/a:

moje kochane ja najpierw musiałam pokonać potworny wstyd przed tym aby się przyznać że nie daję rady. Moja mama przerażona ale tato, którego opinii nie mogłam przewidzieć podał mi pomocną dłoń. dziękuję Bogu, że ich mam. Zaraz będę beczeć, tak bardzo nie chciałam ich zawieżć...Ale będzie dobrze, głęboko w to wierzę i Wam także życzę jutro od rana słoneczka w sercach i za oknem

Wstyd ?
Każdy ma mniejsze lub większe kłopoty i nie z każdym sobie radzi. Boję się ludzi, którzy twierdzą, ze zawsze sobie radzą, dają radę. "Damy radę" to ulubione powiedzenie mojego męża i wiem już co niosą za sobą te słowa - tysiące nie załatwionych spraw, tysiące długów. Dał radę ? tak bo zlekceważył wszystko i niczym się nie przejął. Brak sumienia robi swoje.
NIE RADZIĆ SOBIE TO ŻADEN WSTYD !
Nie zawiodłaś ich. Rodzice nie rozpatrują niepowodzeń swojego dziecka w takich kategoriach. Rodzice powinni nawet przygotować dziecko do pewnych przegranych i wspierać ich. Nie ma tak w życiu, że zawsze MUSIMY wygrać. Jako matka powiem, że dzieci kocha się miłością bezwarunkową a nie za coś.
Przekaż pozdrowienia ojcu i uściskaj go za to, że zdał egzamin z ojcostwa.

8 030

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Mam nadzieję, że chłopcy nie powielą zachowań ojca.
Sporo rozmawiamy o tym co się zadziało w naszej rodzinie i ja mówię im co czułam
jak to przeżywałam. Stawiam im też jasne granice, których nie wolno im przekroczyć. Zrozumieli i zaakceptowali
( nie obyło się bez bólu i zgrzytów).

hmmm..a te dziewczyny na jedna noc w waszym domu? Nie martwi Cie to?

8 031

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czy przychodzi Wam do głowy jakieś fajne miejsce (Kraków), gdzie Kobiety Kochające za Bardzo mogłyby pogadać w realu?

8 032

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Jaguszka napisał/a:

Czy przychodzi Wam do głowy jakieś fajne miejsce (Kraków), gdzie Kobiety Kochające za Bardzo mogłyby pogadać w realu?

tez juz o tym myslalam i to w ten weekend:) jak bedziecie robic zlot czarownic to i mnie zaproscie..dolece na swojej wielkiej odrzutowej miotle:)

8 033

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Może i ja będę chętna na ten zlot czarownic he he

Dziewczyny cos takiego Wam napiszę ku pokrzepieniu serc:

Można być najwspanialszym jabłkiem na świecie - dojrzałym, soczystym, słodkim
i wręcz zapraszającym wszystkich, by je schrupali, jednak nalezy pamiętać, że
zawsze trafią się ludzie, którzy nie lubią jabłek.

Jeżeli jestesmy najwspanialszym jabłkiem na świecie, a ktoś kogo kochamy nie
lubi jabłek, to mamy wybór - możemy zamienić się w banana, jednak będziemy
bananem drugiego gatunku, a przecież zawsze możemy być pierwszorzędnym
jabłkiem.

Jednak jeżeli zdecydujemy się być bananem drugiego gatunku, to ukochana
osoba może go odrzucić, ponieważ ona chce najlepszego banana, a on jest
co najwyżej drugi.

Pamiętajcie kobietki kochane że możemy poświęcić całe zycie aby stać się
najlepszym bananem - co jest niemozliwe, jeżeli jest się jabłkiem - ale też
możemy znowu pokusić się o to by być najlepszym, najsoczystym, najzdrowszym
jabłkiem dla nas samych.

I tego i Wam i sobie zyczę.

8 034

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anula70 napisał/a:

A gdzie w tym wszystkim jesteśmy my ?
Czas obudzić zdrowy czysty egoizm-moje potrzeby tez są ważne tak jak i moich dzieci nic im się nie stanie kiedy zaczniecie realizować swoje plany lub marzenia .

Patrząc w lustro nie widzę samotnej kobiety .pogrążonej w smutnej egzystencji .:D

Jeszcze kilka miesięcy temu mówiłam mężowi, że on i dzieci są dla mnie najważniejsze - tak czułam. Dzisiaj JA jestem najważniejsza. Nie znaczy to wcale, ze przestałam je kochać. Nasze stosunki jednak zmieniły się. Potrafimy ze sobą rozmawiać jak kumple a nie jak matka z synem. Nie ma już pouczania, przymuszania( np. do sprzątania pokoju). Jesteśmy wszyscy weselsi i bardziej otwarci. Odbywa się to małymi kroczkami ale zmiana jest zauważalna. NIKT już sobie nie wyobraża jego powrotu !
Czy jestem samotna ? Coraz rzadziej to odczuwam.
Ostatnio z towarzystwem syna siedziałam do 6 rano( zdarzyło się to drugi raz). Widziałam dumę w oczach syna, ze potrafię z jego znajomymi pogadać, pożartować a jak była potrzeba zatroszczyć się o żołądki. Jajecznica o 4 rano bardzo wszystkim smakowała.
Po rozwodzie z dumą będę wszystkich informować : jestem rozwódką. Jestem gotowa i na czole to sobie wytatuować i nie dla zwabienia supermena tylko z radości, że jestem WOLNA.Całemu świtu będę chciała to oznajmić.
Nadal ten sam kolor włosów mam, tą samą fryzurę. Owszem przybyło mi kilka fajnych ciuszków kupionych za grosze i kilka kilo. Z jednego i drugiego bardzo się cieszę ( nie wyglądam już jak anorektyczka i zmarszczki rozprostowały się )

Kochana Ty też zdrowiejesz, z Twoich postów bije siła i pewność!

Gratuluje! 

Podniosłaś się i świetnie sobie radzisz nawet tabletki odstawiłaś, szacunek smile

8 035

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

To mnie pocieszyłaś Olimpio - ja w swojej naiwności wierzę że jeszcze pokocham i będę kochana, aczkolwiek jak tak realnie patrząc też mam wątpliwości czy kiedyś się z kimś zwiążę ... a samotność trochę mnie przeraża, bo ja lubię się tulić...

ankinom litości.
Z jednego postu wynika, ze rozumiesz i na dobrej drodze jesteś
a za chwilę jak mała dziewczynka co ją przytulać wystarczy.
Była taka akcja " kup misia" Gdybyś kupiła miałabyś dwa w jednym.
Kasa poszła by na zbożny cel a ty miałabyś do czego się tulić.
Nie wymagał by zakupów, obiadków, sprzątania od czasu do czasu przeprałabyś
i mogła się tulić dalej.
Pewnie nic straconego i misie w sklepach przez cały rok dostępne ....tylko co by Twoje dzieci na to powiedziały?

A co jedno ma do drugiego, czy ja napisałam, że chce być kochana przez męża? NIGDZIE

Tak chce jeszcze kogoś pokochać, ale tak jak napisała AnnaJo teraz wybór będzie mądrzejszy, bo ja jestem mądrzejsza big_smile, a dzieci chyba będą zadowolone, że mama znowu się uśmiecha no i jeszcze jedno, ja na siłę nie szukam, ale też się nie zamykam

8 036 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-11-14 12:02:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

To mnie pocieszyłaś Olimpio - ja w swojej naiwności wierzę że jeszcze pokocham i będę kochana, aczkolwiek jak tak realnie patrząc też mam wątpliwości czy kiedyś się z kimś zwiążę ... a samotność trochę mnie przeraża, bo ja lubię się tulić...

ankinom litości.
Z jednego postu wynika, ze rozumiesz i na dobrej drodze jesteś
a za chwilę jak mała dziewczynka co ją przytulać wystarczy.
Była taka akcja " kup misia" Gdybyś kupiła miałabyś dwa w jednym.
Kasa poszła by na zbożny cel a ty miałabyś do czego się tulić.
Nie wymagał by zakupów, obiadków, sprzątania od czasu do czasu przeprałabyś
i mogła się tulić dalej.
Pewnie nic straconego i misie w sklepach przez cały rok dostępne ....tylko co by Twoje dzieci na to powiedziały?

Ups dwa razy ten sam post

8 037 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-14 12:22:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

To mnie pocieszyłaś Olimpio - ja w swojej naiwności wierzę że jeszcze pokocham i będę kochana, aczkolwiek jak tak realnie patrząc też mam wątpliwości czy kiedyś się z kimś zwiążę ... a samotność trochę mnie przeraża, bo ja lubię się tulić...

ankinom..a czemu masz takie watpliwosci? Bo co? jeden facet Cie skrzywdzil i teraz wszyscy sa bee i do jednego wora z nimi? Tak myslac, jesli kazda raz skrzywdzona przez mezczyzne kobieta odrzuci na amen caly rod meski..no to faktycznie niedlugo nie bedzie komu na nasze emeryturki pracowac.

Ja kocham mezczyzn, uwielbiam ich za ich meskosci i innosc od kobiet. Wiem, wiem..teraz bedzie burza i to duza i pioruny w moja strone poleca.
Ale taka jest prawda, nie chce zyc bez mezczyzn, oni dodaja pieprzyku swoim byciem i pozwalaja mi czuc sie kobieta w 100%.

Jak to sie ma w stosunku do moich deklaracji, ze nie pozwalam im soba manipulowac ani nie zyje tylko dla mezczyzn? Ano jakos sie ma. Ja ich kocham i pozwalam im sie kochac ale nie trace glowy dla nich. Raz stracilam, wiecej juz nie. Od tamtej pory mysle kiedy kocham, czyli jest to tzw. milosc swiadoma a moze wyrachowana? Bo ja wiem? Wiem jedno: nie wyobrazam sobie jeszcze swojego zycia kobiety dojrzalej ale wciaz mlodej bez mozliwosci poczucia meskiego zapachu, dotyku meskich dloni, ust i calego ciala, bez tego czulego spojrzenia i usmiechu w oczach, bez zachwytu i pozadania w tym spojrzeniu, bez czulych cieplych slow, przytulenia sie do twardej meskiej piersi i glaskania rozczochranej czupryny. Mezczyzni zawsze mnie pociagali swoja sila i samcza uroda, taka inna niz nasza. Moze dlatego wole ich opisywac jako sokoly i orly nie jak gruchajace golebie czy cwierkajace wroble:)) To tylko symbol ale odzwierciedla ideal mezczyzny silnego, gotowego do walki, poswiecen. Chyba podobnie jak my kobiety wolimy by nas do labedzi porownywano niz gdaczacych kur. I to ptak i to, jeden jaja znosi, drugi tez..ale symbolika nieco inna;)

Zeby to jakos uproscic zaryzykowalabym teze, ze mozna zyc z mezczyznami ale nie dla nich. A to jest spora roznica:) Mnie sie bardzo podoba, jesli ogladaja sie za mna panowie na ulicach czy w sklepach (bez wulgaryzmow w to wplecionych), wspaniale jest uczucie kiedy np. na targach budowlanych, gdzie czesto bywam jedyna kobieta na stoisku i nasi klienci oraz ich klienci dwoja sie i troja wokol mnie - jestem przez chwile jak krolowa z bajki, tak jak zofia to opisala (aczkolwiek z pewna dawka sarkazmu;). A dlaczego nie? Przeciez Bog po to stworzyl kobiete tak piekna, zeby ja podziwiano i rozum dla niej tracono:)) No wlasnie -  ONI dla niej a nie ona dla NICH maja rozum tracic. W tej kolejnosci i porzadku.

Mam takiego klienta, ktory przy kazdej mojej wizycie przynosi mi bukiety kwiatow, ogromne takie, ze panie z recepcji hotelowej usmiechaja sie, ze musza najwiekszy wazon dostarczyc mi do pokoju. I po 2-ch dniach ten sam bukiet dostaja ode mnie do ozdoby tejze recepcji..no bo nie moge zabrac go do samolotu. Prosilam juz wiele razy tego pana, zeby nie robil sobie klopotu i wydatku ale jego odpowiedz brzmi jednakowo od lat: "kwiaty sa piekne i kobiety tez i ja chce je nimi obdarowywac". To dlaczego mam sie przed tym bronic? Oboje mamy przyjenosc z tej roznicy plci: on, bo czuje sie szarmanckim mezczyzna a ja bo mam super zapach w nudnym pokoju hotelowym:)

Niech tam sobie mezczyzni adoruja nas i wysilaja mozgownice jak nas zdobyc. Przeciez to fajne:) Pozwolmy im kochac nas i rozpieszczac. ALE z glowa, nie kazdemu dajmy te satysfacje i dostep do raju i nie tracmy ani na chwile swiadomosci..kto tu tak naprawde rzadzi:)

Widzisz zofio..ja ubostwiam mojego obecnego partnera, kocham go kochac i to jak mnie kocha i nie potrafie myslec, ze kiedys by go mialo nie byc. A jednoczesnie cale mieszkanie zapisane jest banku jako moja wlasnosc i planuje tez spisanie intercyzy odnosnie innych dobr..ot tak na wszelki wypadek. Kocham jego ale i siebie. I jesli strace kiedys te milosc to chociaz dach nad glowa zachowam:) Juz taka glupia to ja nie jestem, o nie:))

I zeby mi tu ktos nie zarzucil przechwalania sie - wzroku facetow wcale nie przyciagam uroda, zadna ze mnie laska.

8 038

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussaka zaimponowałaś mi smile posiadasz rzadki dar - Arystoteles nazwał to "teorią złotego środka", która prowadzi do szczęścia, stanowiącego wg. niego sens życia (takie skojarzenie, bo akurat uczę się filozofii).
Tyle osób próbowało to osiągnąć i jakoś kulawo im szło - masz rację, nawet największe zakochanie nie powinno wyłączać rozumu (bo jakże kochać istotę bezrozumną? tongue )
Czapki z głów big_smile
Pozdrawiam

8 039

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

To mnie pocieszyłaś Olimpio - ja w swojej naiwności wierzę że jeszcze pokocham i będę kochana, aczkolwiek jak tak realnie patrząc też mam wątpliwości czy kiedyś się z kimś zwiążę ... a samotność trochę mnie przeraża, bo ja lubię się tulić...

ankinom..a czemu masz takie watpliwosci? Bo co? jeden facet Cie skrzywdzil i teraz wszyscy sa bee i do jednego wora z nimi? Tak myslac, jesli kazda raz skrzywdzona przez mezczyzne kobieta odrzuci na amen caly rod meski..no to faktycznie niedlugo nie bedzie komu na nasze emeryturki pracowac.

Ja kocham mezczyzn, uwielbiam ich za ich meskosci i innosc od kobiet. Wiem, wiem..teraz bedzie burza i to duza i pioruny w moja strone poleca.
Ale taka jest prawda, nie chce zyc bez mezczyzn, oni dodaja pieprzyku swoim byciem i pozwalaja mi czuc sie kobieta w 100%.

Jak to sie ma w stosunku do moich deklaracji, ze nie pozwalam im soba manipulowac ani nie zyje tylko dla mezczyzn? Ano jakos sie ma. Ja ich kocham i pozwalam im sie kochac ale nie trace glowy dla nich. Raz stracilam, wiecej juz nie. Od tamtej pory mysle kiedy kocham, czyli jest to tzw. milosc swiadoma a moze wyrachowana? Bo ja wiem? Wiem jedno: nie wyobrazam sobie jeszcze swojego zycia kobiety dojrzalej ale wciaz mlodej bez mozliwosci poczucia meskiego zapachu, dotyku meskich dloni, ust i calego ciala, bez tego czulego spojrzenia i usmiechu w oczach, bez zachwytu i pozadania w tym spojrzeniu, bez czulych cieplych slow, przytulenia sie do twardej meskiej piersi i glaskania rozczochranej czupryny. Mezczyzni zawsze mnie pociagali swoja sila i samcza uroda, taka inna niz nasza. Moze dlatego wole ich opisywac jako sokoly i orly nie jak gruchajace golebie czy cwierkajace wroble:)) To tylko symbol ale odzwierciedla ideal mezczyzny silnego, gotowego do walki, poswiecen. Chyba podobnie jak my kobiety wolimy by nas do labedzi porownywano niz gdaczacych kur. I to ptak i to, jeden jaja znosi, drugi tez..ale symbolika nieco inna;)

Zeby to jakos uproscic zaryzykowalabym teze, ze mozna zyc z mezczyznami ale nie dla nich. A to jest spora roznica:) Mnie sie bardzo podoba, jesli ogladaja sie za mna panowie na ulicach czy w sklepach (bez wulgaryzmow w to wplecionych), wspaniale jest uczucie kiedy np. na targach budowlanych, gdzie czesto bywam jedyna kobieta na stoisku i nasi klienci oraz ich klienci dwoja sie i troja wokol mnie - jestem przez chwile jak krolowa z bajki, tak jak zofia to opisala (aczkolwiek z pewna dawka sarkazmu;). A dlaczego nie? Przeciez Bog po to stworzyl kobiete tak piekna, zeby ja podziwiano i rozum dla niej tracono:)) No wlasnie -  ONI dla niej a nie ona dla NICH maja rozum tracic. W tej kolejnosci i porzadku.

Mam takiego klienta, ktory przy kazdej mojej wizycie przynosi mi bukiety kwiatow, ogromne takie, ze panie z recepcji hotelowej usmiechaja sie, ze musza najwiekszy wazon dostarczyc mi do pokoju. I po 2-ch dniach ten sam bukiet dostaja ode mnie do ozdoby tejze recepcji..no bo nie moge zabrac go do samolotu. Prosilam juz wiele razy tego pana, zeby nie robil sobie klopotu i wydatku ale jego odpowiedz brzmi jednakowo od lat: "kwiaty sa piekne i kobiety tez i ja chce je nimi obdarowywac". To dlaczego mam sie przed tym bronic? Oboje mamy przyjenosc z tej roznicy plci: on, bo czuje sie szarmanckim mezczyzna a ja bo mam super zapach w nudnym pokoju hotelowym:)

Niech tam sobie mezczyzni adoruja nas i wysilaja mozgownice jak nas zdobyc. Przeciez to fajne:) Pozwolmy im kochac nas i rozpieszczac. ALE z glowa, nie kazdemu dajmy te satysfacje i dostep do raju i nie tracmy ani na chwile swiadomosci..kto tu tak naprawde rzadzi:)

Widzisz zofio..ja ubostwiam mojego obecnego partnera, kocham go kochac i to jak mnie kocha i nie potrafie myslec, ze kiedys by go mialo nie byc. A jednoczesnie cale mieszkanie zapisane jest banku jako moja wlasnosc i planuje tez spisanie intercyzy odnosnie innych dobr..ot tak na wszelki wypadek. Kocham jego ale i siebie. I jesli strace kiedys te milosc to chociaz dach nad glowa zachowam:) Juz taka glupia to ja nie jestem, o nie:))

I zeby mi tu ktos nie zarzucil przechwalania sie - wzroku facetow wcale nie przyciagam uroda, zadna ze mnie laska.

Mussuka litości, zdołowałaś mnie tym opisem jak to jest być kochaną smile a tak poważnie to chciałabym choć raz zaznać takiej miłości, bliskości... dlaczego nie wierzę, to chyba efekt gadania mojego męża, że ja jestem do niczego więc kto mnie pokocha?, tak wiem, to tylko głupie gadanie, ale w chwilach smutku źle o sobie myślę i tutaj też pewnie potrzeba czasu, żeby wyzwolić się z takiego myślenia.

Choć mieszkam na drugim końcu Polski to i tak z chęcią bym Was poznała, jesteście moimi wirtualnymi przyjaciółkami, można na Was zawsze liczyć smile

8 040

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

Mussaka zaimponowałaś mi smile posiadasz rzadki dar - Arystoteles nazwał to "teorią złotego środka", która prowadzi do szczęścia, stanowiącego wg. niego sens życia (takie skojarzenie, bo akurat uczę się filozofii).
Tyle osób próbowało to osiągnąć i jakoś kulawo im szło - masz rację, nawet największe zakochanie nie powinno wyłączać rozumu (bo jakże kochać istotę bezrozumną? tongue )
Czapki z głów big_smile
Pozdrawiam

Nie no bez przesady:) zadna tam filozofia tylko sztuka przetrwania w polaczeniu z hedonizmem (chyba, ale glowy za to nie dam:)
to samo z siebie przychodzi jesli osiagnie sie juz jakas wewnetrzna swoja rownowage i stanie tak mocno nogami na ziemi, ze i Herkules nas swoim boskim cialem z te pozycji nie wytraci. Mam nadzieje, ze tylko korzeni nie zapuszcze przez to, jeszcze chce troszke poszalec w zyciu zanim sie na bujanm fotelu rozsiade;)


to co z tym zlotem? ja jestem za)

8 041 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-14 12:47:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Mussuka litości, zdołowałaś mnie tym opisem jak to jest być kochaną smile

o kurcze, a efekt mial byc dokladnie odwrotny:)

ankinom napisał/a:

a tak poważnie to chciałabym choć raz zaznać takiej miłości, bliskości... dlaczego nie wierzę, to chyba efekt gadania mojego męża, że ja jestem do niczego więc kto mnie pokocha?, tak wiem, to tylko głupie gadanie, ale w chwilach smutku źle o sobie myślę i tutaj też pewnie potrzeba czasu, żeby wyzwolić się z takiego myślenia.

niech sobie gada zdrow a Ty sluchaj innych a nie jego. Nie przyszlo Ci do glowy, ze on to robi tez swiadomie, zebys nie smiala nawet pomyslec o zyciu bez niego? przez zazdrosc, zaborczosc i inne chore cechy despoty. Jak Ci powie, zes ladna, zgrabna, powabna,madra i dobra - to czego moze sie spodziewac? Ze mu sikoreczka albo sama prysnie z rak albo ktos mu ja gwizdnie. A tak to zrobil sobie z Ciebie szara myszke skulona w kaciku i choc sam jej nie kocha i nie szanuje to nie pozwoli jej tez odejsc.
Od tej pory, wszystko co on o Tobie powie uznaj za klamstwo i jawna prowokacje i odwroc o 180 stopni, bo to jest duzo blizsze prawdy. Powie, zes glupia - znaczy wkurzylas go swoim mysleniem = nieposluszna Monika, zes brzydka - to ciekawe ze sobie brzydule wybral na zone, zes leniwa, bo mu ciasta (kwa mac!) nie upieklas na swieto niepodleglosci - zly, bo nie siedzisz na grzedzie w domu tylko sie szlajasz = znowu brak kindersztuby. Widzisz jak Cie slownie wykreowal i wytresowal? Jakbys miala tyle pewnosci w sobie co Doda to uz dawno kopnelabys takiego amanta w cztery przyslowiowe litery i poszukala sobie innego, lepszego. Ale on utwierdzil Ci w przekonaniu, ze tylko ON jest dla Ciebie dobry a TY dla nikogo. No i ma Ci na niewidocznym postronku w domu i pod reka. Sprytne ale nie do zakamuflowania:)
Kazde jego slowo krytyki to komplement dla Ciebie Moniko!:) Bo to nie jest krytyka budujaca tylko dolujaca. Za budujaca moglabys byc wdzieczna ale na wiecznie dolujaca mozesz sie calkowicie wypiac. I czas najwyzszy aby on to dostrzegl, ze jego slowa skierowane sa sobie a muzom.

ankinom napisał/a:

Choć mieszkam na drugim końcu Polski to i tak z chęcią bym Was poznała, jesteście moimi wirtualnymi przyjaciółkami, można na Was zawsze liczyć smile

blizej morza to blizej mnie:)) a ja nawet do Krakowa zlecialabym:)

8 042

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Nie no bez przesady:) zadna tam filozofia...

? fakt historyczny ?
Mnie osobiście filozofia ( w sensie uczenia się najwyraźniej szkodzi)
Ale chciałabym umieć tak podchodzić do życia big_smile Będę trenować smile
Miłego dnia i optymizmu wszystkim

8 043 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-11-14 13:15:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Mussuka litości, zdołowałaś mnie tym opisem jak to jest być kochaną smile

o kurcze, a efekt mial byc dokladnie odwrotny:)

ankinom napisał/a:

a tak poważnie to chciałabym choć raz zaznać takiej miłości, bliskości... dlaczego nie wierzę, to chyba efekt gadania mojego męża, że ja jestem do niczego więc kto mnie pokocha?, tak wiem, to tylko głupie gadanie, ale w chwilach smutku źle o sobie myślę i tutaj też pewnie potrzeba czasu, żeby wyzwolić się z takiego myślenia.

niech sobie gada zdrow a Ty sluchaj innych a nie jego. Nie przyszlo Ci do glowy, ze on to robi tez swiadomie, zebys nie smiala nawet pomyslec o zyciu bez niego? przez zazdrosc, zaborczosc i inne chore cechy despoty. Jak Ci powie, zes ladna, zgrabna, powabna,madra i dobra - to czego moze sie spodziewac? Ze mu sikoreczka albo sama prysnie z rak albo ktos mu ja gwizdnie. A tak to zrobil sobie z Ciebie szara myszke skulona w kaciku i choc sam jej nie kocha i nie szanuje to nie pozwoli jej tez odejsc.
Od tej pory, wszystko co on o Tobie powie uznaj za klamstwo i jawna prowokacje i odwroc o 180 stopni, bo to jest duzo blizsze prawdy. Powie, zes glupia - znaczy wkurzylas go swoim mysleniem = nieposluszna Monika, zes brzydka - to ciekawe ze sobie brzydule wybral na zone, zes leniwa, bo mu ciasta (kwa mac!) nie upieklas na swieto niepodleglosci - zly, bo nie siedzisz na grzedzie w domu tylko sie szlajasz = znowu brak kindersztuby. Widzisz jak Cie slownie wykreowal i wytresowal? Jakbys miala tyle pewnosci w sobie co Doda to uz dawno kopnelabys takiego amanta w cztery przyslowiowe litery i poszukala sobie innego, lepszego. Ale on utwierdzil Ci w przekonaniu, ze tylko ON jest dla Ciebie dobry a TY dla nikogo. No i ma Ci na niewidocznym postronku w domu i pod reka. Sprytne ale nie do zakamuflowania:)
Kazde jego slowo krytyki to komplement dla Ciebie Moniko!:) Bo to nie jest krytyka budujaca tylko dolujaca. Za budujaca moglabys byc wdzieczna ale na wiecznie dolujaca mozesz sie calkowicie wypiac. I czas najwyzszy aby on to dostrzegl, ze jego slowa skierowane sa sobie a muzom.

ankinom napisał/a:

Choć mieszkam na drugim końcu Polski to i tak z chęcią bym Was poznała, jesteście moimi wirtualnymi przyjaciółkami, można na Was zawsze liczyć smile

blizej morza to blizej mnie:)) a ja nawet do Krakowa zlecialabym:)

Kiedy pierwszy raz się zakochał i chciał do niej odejść  to na pokrzepienie mojego serca usłyszałam, że jestem ładna i na pewno kogoś sobie znajdę, może za rogiem czeka na mnie mój wymarzony, w** mać no nie czekał !

Pamiętam jak miał pretensje, że w domu siedzę i ludzi nie poznaje, mówię ok i tak sobie trochę poszalałam, co prawda z koleżankami, a po kilku tygodniach : nie o to mi chodziło, a ty zaczęłaś szaleć co weekend w domu ciebie nie ma i wielka troska o moja cnotę big_smile
Coś w tym jest  - nie kocha mnie, ale jednocześnie nie puszcza z rąk, źle gotuje a jednak domagać się obiadów, a co w tym chodzi? Czy to cechy psychopaty, bo ja nie rozumiem, nie kochasz, nie chcesz mnie to mnie to odejdź i daj ludziom żyć ( powiedział na wiosnę  - co on z tą wiosną ?)

8 044

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

, nie kochasz, nie chcesz mnie to mnie to odejdź i daj ludziom żyć

wlasnie..a jak mu to powiesz to odzew bedzie: "nie odchodze, bo jestem taki wspanialy, gotowy do poswiecen i odpowiedzialny za Ciebie, dzieci, za wasz byt itd." , a to wszystko g..prawda. Bo naprawde to on chyba bardziej potrzebuje was (do gnebienia i mienia kogos pod reka) niz wy jego. Ty sobie poradzisz po rozstaniu a on..biedny zuczek? A co, jak sie zadna kochanka nie zaoferuje z obiadkami, ciastami, praniem skarpeteczek i cerowaniem dziur na zadku? Co..jesli, o zgrozo!..Ty sobie ulozysz zycie na nowo i bedziesz zasypiac w ramionach innego a on bedzie arie w lozku pierdzial do czterech scian? Przeciez nie tak ma to wygladac. ON ma odejsc od Ciebie a nie TY od niego (wyrzucajac go tez TY odchodzisz). Psujesz mu aninim cala zabawe i rozwalasz klocki, ktore sobie tak starannie ustawial w piramidke.

8 045 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-11-14 13:43:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

, nie kochasz, nie chcesz mnie to mnie to odejdź i daj ludziom żyć

wlasnie..a jak mu to powiesz to odzew bedzie: "nie odchodze, bo jestem taki wspanialy, gotowy do poswiecen i odpowiedzialny za Ciebie, dzieci, za wasz byt itd." , a to wszystko g..prawda. Bo naprawde to on chyba bardziej potrzebuje was (do gnebienia i mienia kogos pod reka) niz wy jego. Ty sobie poradzisz po rozstaniu a on..biedny zuczek? A co, jak sie zadna kochanka nie zaoferuje z obiadkami, ciastami, praniem skarpeteczek i cerowaniem dziur na zadku? Co..jesli, o zgrozo!..Ty sobie ulozysz zycie na nowo i bedziesz zasypiac w ramionach innego a on bedzie arie w lozku pierdzial do czterech scian? Przeciez nie tak ma to wygladac. ON ma odejsc od Ciebie a nie TY od niego (wyrzucajac go tez TY odchodzisz). Psujesz mu aninim cala zabawe i rozwalasz klocki, ktore sobie tak starannie ustawial w piramidke.

Bo ja złą kobietą jestem...

A skąd wiesz, że tak powiedział: nie odchodzę, bo jestem taki wspaniały (wspaniały nie powiedział), gotowy do poświeceń i odpowiedzialny za Ciebie, dzieci, byt no kropka w kropkę tak powiedział!

Za namową "kochanki" nr 2 ( czy jeżeli ze sobą nie spali, to też można ją nazwać kochanką?), bo wcześniej już się pakował, a ta mu pranie mózgu urządziła i sama posłusznie do męża wróciła, a ten mi z tą gadką wystrzelił ...

i tak od ośmiu miesięcy mój mąż się buja: chcę rozwodu później separacji, odchodzi, wyprowadza się, zostaje bo to też jego dom, dajmy sobie szansę, nie wierze już w nas i tak w kółko można naprawdę zdurnieć, żadnej stabilizacji, pewności jutra sad

8 046

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Bo ja złą kobietą jestem...

niepokorna, myslaca samodzielnie, zbuntowana, wychodzaca poza wytyczone ramki - paskudna zmija z Ciebie:)


ankinom napisał/a:

A skąd wiesz, że tak powiedział: nie odchodzę, bo jestem taki wspaniały (wspaniały nie powiedział), gotowy do poświeceń i odpowiedzialny za Ciebie, dzieci, byt no kropka w kropkę tak powiedział!

a co, Einsteina do tego trzeba?:) Juz ociupinke poznalam Twojego meza (wlasnie, pozdrowlas szanownego malzonka od nas?:) wiec jego scenariusze zaczynaja sie powielac i stawac nieco nudne..jak w filmach kategori B - doskonale wiesz juz od poczatku, ze bedzie albo happy end albo ze zabili go i uciekl. Nawet nie chce sie juz do tego konca czekac i albo czlowiek usypia albo zmienia kanal.
Przez ostatni weekend czegos nowego nie wymyslil?

ankinom napisał/a:

Za namową "kochanki" nr 2 ( czy jeżeli ze sobą nie spali, to też można ją nazwać kochanką?), bo wcześniej już się pakował, a ta mu pranie mózgu urządziła i sama posłusznie do męża wróciła, a ten mi z tą gadką wystrzelił ...

i tak od ośmiu miesięcy mój mąż się buja: chcę rozwodu później separacji, odchodzi, wyprowadza się, zostaje bo to też jego dom, dajmy sobie szansę, nie wierze już w nas i tak w kółko można naprawdę zdurnieć, żadnej stabilizacji, pewności jutra sad

czyli nadal jest i go nie ma, bo nie trafila sie kochanka "zdecydowana" zeby Ci go zabrac. Ale predzej czy pozniej trafi sie i wtedy on nagle i niespodziewanie dla siebie bedzie wiedzial co ma ze soba zrobic i w ktora strone ruszyc:)  uprzedz ten manewr z kiepskiego filmu ankinom i nie daj sobie czeskiej komedii w domu krecic.

Gratuluje posuniecia z zarzadca budynku..:)

8 047 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-11-14 14:34:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Bo ja złą kobietą jestem...

niepokorna, myslaca samodzielnie, zbuntowana, wychodzaca poza wytyczone ramki - paskudna zmija z Ciebie:)


ankinom napisał/a:

A skąd wiesz, że tak powiedział: nie odchodzę, bo jestem taki wspaniały (wspaniały nie powiedział), gotowy do poświeceń i odpowiedzialny za Ciebie, dzieci, byt no kropka w kropkę tak powiedział!

a co, Einsteina do tego trzeba?:) Juz ociupinke poznalam Twojego meza (wlasnie, pozdrowlas szanownego malzonka od nas?:) wiec jego scenariusze zaczynaja sie powielac i stawac nieco nudne..jak w filmach kategori B - doskonale wiesz juz od poczatku, ze bedzie albo happy end albo ze zabili go i uciekl. Nawet nie chce sie juz do tego konca czekac i albo czlowiek usypia albo zmienia kanal.
Przez ostatni weekend czegos nowego nie wymyslil?

ankinom napisał/a:

Za namową "kochanki" nr 2 ( czy jeżeli ze sobą nie spali, to też można ją nazwać kochanką?), bo wcześniej już się pakował, a ta mu pranie mózgu urządziła i sama posłusznie do męża wróciła, a ten mi z tą gadką wystrzelił ...

i tak od ośmiu miesięcy mój mąż się buja: chcę rozwodu później separacji, odchodzi, wyprowadza się, zostaje bo to też jego dom, dajmy sobie szansę, nie wierze już w nas i tak w kółko można naprawdę zdurnieć, żadnej stabilizacji, pewności jutra sad

czyli nadal jest i go nie ma, bo nie trafila sie kochanka "zdecydowana" zeby Ci go zabrac. Ale predzej czy pozniej trafi sie i wtedy on nagle i niespodziewanie dla siebie bedzie wiedzial co ma ze soba zrobic i w ktora strone ruszyc:)  uprzedz ten manewr z kiepskiego filmu ankinom i nie daj sobie czeskiej komedii w domu krecic.

Gratuluje posuniecia z zarzadca budynku..:)

W weekend? w piątek miałam wykład jak to niczego się nie dorobił, na moje pytanie, że skoro źle zarządzałam budżetem to dlaczego sam niczego nie odłożył nie musiał oddawać mi całej pensji,  to odpowiedział mi ŻE MIAŁ DO MNIE ZAUFANIE!

aha zapomniałam : "i że nie chce już próbować, bo nas już nie wierzy"


swoją drogą nie zła ze mnie naiwniaczka, byłam zadowolona, że mąż mi swoją pensję oddaje, a tak naprawdę to było sprytne posunięcie, sam ręce umył od wydatków, opłat tylko pytał, czy zapłacone i czy wystarczy na życie, a jak ja to zrobię to moja broszka, a dzisiaj jest kogo oskarżać, że nie jeździ porsche i bo ja wszystkie pieniądze roztrwoniłam i on do dzisiaj nie wie na co bo kiepsko jadł, niczego sobie kupić nie mógł,

widzisz kiepska ze mnie żona sad teraz żartuje, ale czasami jak to wszystko sobie przypominam, to robi mi się smutno, w ciągu tych miesięcy tyle złych słów usłyszałam na swój temat... bo kurcze co by nie mówić ja się angażowałam w nasze codzienne życie i niczego z premedytacją nie rozwalałam, miałam dobre chęci a jak wiadomo, dobrymi chęciami piekło wybrukowane...

ja dopiero wygrzebuję się z tego bagna, ale przy tych jego nastrojach jeszcze długa droga przede mną zanim on się wyprowadzi, a może zacznę grać w totka?

8 048

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

jeszcze długa droga przede mną zanim on się wyprowadzi, a może zacznę grać w totka?

chyba, ze za jego pensje.

Powaznie, to rob to co dotychczas..z uporem osla i wolu przyj do tego by sie wreszcie od was wyniosl. Po co roztrzasasz wszstkie jego bzdury? Co Cie to obchodzi, jaka on ma o Tobie opinie? A kimze to Jasnie Oswiecony Pan Maz sam jest? Prezydentem jakiegos kraju, premierem przynajmniej, dyrektorem koncernu miedznarodowego, wybitnym skrzypkiem, gwiazda rocka, lauretem Nobla, Mister Univers a moze drugim wcieleniem Buddy?

A moze rocket scientist..that don't impress me much jak spiewala Shania Twain:)

Nikim takim nie jest i g..mu do tego jaka Ty jestes, bo Ty nie jestes jego wlasnoscia tylko sama soba i swoja wlasnoscia. Jak sobie kupi auto to moze w nim grzebac do woli, przetunowac, zmienic opony, polakierowac na blady roz..czlowiekiem nie wolno tak manipulowac. Nazisci ostatnio jakies eksperymenty prowadzili na genach..nie powiodlo sie.

A naiwniaczka to jestes..zes sobie z tej pensyjki cichaczem cos na konto typu zaskorniak przez te lata nie odkladala:) Bylaby ladna sumka do dzis.

Powiedz mu Monika, ze dosc masz tego ciaglego narzekania na Ciebie i albo niech sie wyniesie albo zaczniesz go jawnie ignorowac. Nos w kieszeni jakiegos ipoda i jak zacznie swoje tratatataa to ostentacyjnie wloz sluchawki w uszy i pusc cos fajnego. Zajezy go to jak nic:))

8 049 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-11-14 14:36:53)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussuka mój szacunek! mądra kobieta z CIEBIE:-)

8 050

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

jeszcze długa droga przede mną zanim on się wyprowadzi, a może zacznę grać w totka?

chyba, ze za jego pensje.

Powaznie, to rob to co dotychczas..z uporem osla i wolu przyj do tego by sie wreszcie od was wyniosl. Po co roztrzasasz wszstkie jego bzdury? Co Cie to obchodzi, jaka on ma o Tobie opinie? A kimze to Jasnie Oswiecony Pan Maz sam jest? Prezydentem jakiegos kraju, premierem przynajmniej, dyrektorem koncernu miedznarodowego, wybitnym skrzypkiem, gwiazda rocka, lauretem Nobla, Mister Univers a moze drugim wcieleniem Buddy?

A moze rocket scientist..that don't impress me much jak spiewala Shania Twain:)

Nikim takim nie jest i g..mu do tego jaka Ty jestes, bo Ty nie jestes jego wlasnoscia tylko sama soba i swoja wlasnoscia. Jak sobie kupi auto to moze w nim grzebac do woli, przetunowac, zmienic opony, polakierowac na blady roz..czlowiekiem nie wolno tak manipulowac. Nazisci ostatnio jakies eksperymenty prowadzili na genach..nie powiodlo sie.

A naiwniaczka to jestes..zes sobie z tej pensyjki cichaczem cos na konto typu zaskorniak przez te lata nie odkladala:) Bylaby ladna sumka do dzis.

Powiedz mu Monika, ze dosc masz tego ciaglego narzekania na Ciebie i albo niech sie wyniesie albo zaczniesz go jawnie ignorowac. Nos w kieszeni jakiegos ipoda i jak zacznie swoje tratatataa to ostentacyjnie wloz sluchawki w uszy i pusc cos fajnego. Zajezy go to jak nic:))

Też żałuje, że nie byłam tak przedsiębiorcza, no cóż na błędach człowiek się uczy...tak kupie sobie tego ipoda, szlag go trafi to pewne! big_smile

8 051

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

.tak kupie sobie tego ipoda, szlag go trafi to pewne! big_smile

koniecznie najnowszej generacji:)) i z jego pensji;)

8 052

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

.tak kupie sobie tego ipoda, szlag go trafi to pewne! big_smile

koniecznie najnowszej generacji:)) i z jego pensji;)

o ile zdążę bo planuje rozdzielczość majątkową ..

8 053

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

o ile zdążę bo planuje rozdzielczość majątkową ..

no to ciasta bedzie musial sobie od tej pory w cukierni kupowac albo sam piec sie nauczy. sprawdz co do zlamanego grosza te rozdzielczosc...jestes ksiegowa, dasz rade a i do prawnika jak trzeba bedzie to zajrzyj.

8 054 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-11-14 15:41:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

metoda dobra sama stosuje jak chcę chwile spokoju dla siebie .
A empe-5 kupił mi syn pod choinkę big_smile

Weekend spędziłam w pracy odrzuciłam parę zaproszeń na kawę odbyłam pasjonującą rozmowę z kolegą na temat mojego uporu i niechęci do związków big_smile
Wiecie co za uwarzyłam facetów rajcuje brak dostępu do obiektu polowań hmm

Mezowie już nie musza się starać osiadają na laurach zdobywcy i to ich błąd.
a my z uroczych kobietek zamieniamy się w maszynki do spełniania zachcianek nie uroczego już męża .

Mussuka nie zamykam się na mężczyzn ja robię sobie wakacje wiem jak miło być adorowaną (czasami nie wiem co mam zrobić z duża ilością czekoladek i bombonierek rozdaje koleżanką ) kwiaty tez są zatrzymałam tylko jedna różę i mam ja do dnia dzisiejszego zasuszoną dostałam ja rok temu od pana na którego koncert się wybieram .Interesuje się mną już 3 lata cóż brawa za wytrwałość big_smile
Mam mistrza w wynajdowaniu wymówek dlaczego nie ,choć ostatnio córcia powiedziała dlaczego nie tak i żebym w końcu się
zdecydowała na bycie kobietą nie tylko matką.
Czasami dzieci widza to czego my nie możemy dostrzec .

Akimon na necie znalazłam stronkę poświęconą rozdzielczości majątkowej jak krok po kroku przeprowadzić to bez adwokata i zaoszczędzić 7200 zł.

8 055 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-11-14 15:39:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

o ile zdążę bo planuje rozdzielczość majątkową ..

no to ciasta bedzie musial sobie od tej pory w cukierni kupowac albo sam piec sie nauczy. sprawdz co do zlamanego grosza te rozdzielczosc...jestes ksiegowa, dasz rade a i do prawnika jak trzeba bedzie to zajrzyj.

Szczerze mówiąc jak on wyjechał z tym ciastem, to trochę byłam zdumiona - przecież kiepska ze mnie kucharka....

Jasne, że sprawdzę i już wcześniej proponowałam, aby dał mi alimenty, rachunki na pól i każdy żyje za swoje... osobne życie tak, łóżko i gotowanie wspólne - spryciarz z tego mojego mężulka big_smile

niestety się przeliczył, śpi sam, a gotuje kiedy ja mam ochotę aczkolwiek ostatnio nie wiem czemu, ale nie mam ochoty smile

8 056 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-14 15:52:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anula..ja nie kierowalam slow o mezczyznach do Ciebie ani wlasciwie nikogo konkretnie. Po prostu zauwazylam, ze niektore z pan nabraly awersji do mezczyzn i wszystkich ta sama miarka mierza, a to przeciez niesprawiedliwe podejscie. Sa inni niz my, to fakt, ktory stanowi i wyzwanie i piekno dla nas, ale nie wszyscy z dniem narodzin jako chlopcy a nie dziewczynki maja zakodowane bestialstwo i klamliwosc w swej naturze. Z takimi (co nie maja tych cech ani wrodzonych ani nabytych) zycie naprawde moze byc piekne. Wiec chyba warto zaryzykowac i dac sobie i im szanse. Zycie bez ryzyka to jak szampan bez babelkow (nie moje):)

ankinom - a upiecz mu na koniec jakiegos zakalca i niech wreszcie ma to, o co tak dlugo prosi - byle jakie zarcie. To tak samo jesli ktos cie oskarza ciagle o zdrade..tak dlugo to walkuje choc nie ma powodu,  ze w koncu chce sie ten powod dac zeby za darmo wciaz nie obrywac:)

Zakalec i przesolona zupe:)

8 057

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

nie odebrałam tych słów tylko do siebie choć trochę dają do myślenia bo był taki okres że wrzuciłam wszystkich do wora z napisem toksyczne nie tykać.
Większość kobiet tak robi nie jestem jakimś ekstra przypadkiem ale do wszystkiego trzeba dojrzeć a to już inna bajka.
Szczerze to jakoś specjalnie nie od czuwam braku męskiego ramienia .Ale może jak dorosnę to się zmieni big_smile

8 058

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

ankinom - a upiecz mu na koniec jakiegos zakalca i niech wreszcie ma to, o co tak dlugo prosi - byle jakie zarcie. To tak samo jesli ktos cie oskarza ciagle o zdrade..tak dlugo to walkuje choc nie ma powodu,  ze w koncu chce sie ten powod dac zeby za darmo wciaz nie obrywac:)

Zakalec i przesolona zupe:)

Mój mąż mi "zaletę", że chwali za coś co było np: kiedyś miałaś ładniejszy brzuszek, ale wtedy kiedy "go" miałam ani jednego miłego słowa, to może wtedy usłyszę kiedyś lepiej gotowałaś big_smile to było by coś  ha ha

8 059

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Jaguszka napisał/a:

Czy przychodzi Wam do głowy jakieś fajne miejsce (Kraków), gdzie Kobiety Kochające za Bardzo mogłyby pogadać w realu?

Kraków, jak najbardziej smile

8 060

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

To mnie pocieszyłaś Olimpio - ja w swojej naiwności wierzę że jeszcze pokocham i będę kochana, aczkolwiek jak tak realnie patrząc też mam wątpliwości czy kiedyś się z kimś zwiążę ... a samotność trochę mnie przeraża, bo ja lubię się tulić...

ankinom..a czemu masz takie watpliwosci? Bo co? jeden facet Cie skrzywdzil i teraz wszyscy sa bee i do jednego wora z nimi? Tak myslac, jesli kazda raz skrzywdzona przez mezczyzne kobieta odrzuci na amen caly rod meski..no to faktycznie niedlugo nie bedzie komu na nasze emeryturki pracowac.

Ja kocham mezczyzn, uwielbiam ich za ich meskosci i innosc od kobiet. Wiem, wiem..teraz bedzie burza i to duza i pioruny w moja strone poleca.
Ale taka jest prawda, nie chce zyc bez mezczyzn, oni dodaja pieprzyku swoim byciem i pozwalaja mi czuc sie kobieta w 100%.

Jak to sie ma w stosunku do moich deklaracji, ze nie pozwalam im soba manipulowac ani nie zyje tylko dla mezczyzn? Ano jakos sie ma. Ja ich kocham i pozwalam im sie kochac ale nie trace glowy dla nich. Raz stracilam, wiecej juz nie. Od tamtej pory mysle kiedy kocham, czyli jest to tzw. milosc swiadoma a moze wyrachowana? Bo ja wiem? Wiem jedno: nie wyobrazam sobie jeszcze swojego zycia kobiety dojrzalej ale wciaz mlodej bez mozliwosci poczucia meskiego zapachu, dotyku meskich dloni, ust i calego ciala, bez tego czulego spojrzenia i usmiechu w oczach, bez zachwytu i pozadania w tym spojrzeniu, bez czulych cieplych slow, przytulenia sie do twardej meskiej piersi i glaskania rozczochranej czupryny. Mezczyzni zawsze mnie pociagali swoja sila i samcza uroda, taka inna niz nasza. Moze dlatego wole ich opisywac jako sokoly i orly nie jak gruchajace golebie czy cwierkajace wroble:)) To tylko symbol ale odzwierciedla ideal mezczyzny silnego, gotowego do walki, poswiecen. Chyba podobnie jak my kobiety wolimy by nas do labedzi porownywano niz gdaczacych kur. I to ptak i to, jeden jaja znosi, drugi tez..ale symbolika nieco inna;)

Zeby to jakos uproscic zaryzykowalabym teze, ze mozna zyc z mezczyznami ale nie dla nich. A to jest spora roznica:) Mnie sie bardzo podoba, jesli ogladaja sie za mna panowie na ulicach czy w sklepach (bez wulgaryzmow w to wplecionych), wspaniale jest uczucie kiedy np. na targach budowlanych, gdzie czesto bywam jedyna kobieta na stoisku i nasi klienci oraz ich klienci dwoja sie i troja wokol mnie - jestem przez chwile jak krolowa z bajki, tak jak zofia to opisala (aczkolwiek z pewna dawka sarkazmu;). A dlaczego nie? Przeciez Bog po to stworzyl kobiete tak piekna, zeby ja podziwiano i rozum dla niej tracono:)) No wlasnie -  ONI dla niej a nie ona dla NICH maja rozum tracic. W tej kolejnosci i porzadku.

Mam takiego klienta, ktory przy kazdej mojej wizycie przynosi mi bukiety kwiatow, ogromne takie, ze panie z recepcji hotelowej usmiechaja sie, ze musza najwiekszy wazon dostarczyc mi do pokoju. I po 2-ch dniach ten sam bukiet dostaja ode mnie do ozdoby tejze recepcji..no bo nie moge zabrac go do samolotu. Prosilam juz wiele razy tego pana, zeby nie robil sobie klopotu i wydatku ale jego odpowiedz brzmi jednakowo od lat: "kwiaty sa piekne i kobiety tez i ja chce je nimi obdarowywac". To dlaczego mam sie przed tym bronic? Oboje mamy przyjenosc z tej roznicy plci: on, bo czuje sie szarmanckim mezczyzna a ja bo mam super zapach w nudnym pokoju hotelowym:)

Niech tam sobie mezczyzni adoruja nas i wysilaja mozgownice jak nas zdobyc. Przeciez to fajne:) Pozwolmy im kochac nas i rozpieszczac. ALE z glowa, nie kazdemu dajmy te satysfacje i dostep do raju i nie tracmy ani na chwile swiadomosci..kto tu tak naprawde rzadzi:)

Widzisz zofio..ja ubostwiam mojego obecnego partnera, kocham go kochac i to jak mnie kocha i nie potrafie myslec, ze kiedys by go mialo nie byc. A jednoczesnie cale mieszkanie zapisane jest banku jako moja wlasnosc i planuje tez spisanie intercyzy odnosnie innych dobr..ot tak na wszelki wypadek. Kocham jego ale i siebie. I jesli strace kiedys te milosc to chociaz dach nad glowa zachowam:) Juz taka glupia to ja nie jestem, o nie:))

I zeby mi tu ktos nie zarzucil przechwalania sie - wzroku facetow wcale nie przyciagam uroda, zadna ze mnie laska.

Miło miło...
A ja mam... guzik, niby facet jest, ale właściwie po co taki do przytulania? Do wkurzania? Bez sensu jakoś. Nie widzę tego. Gdzieś ostatnio usłyszałam, że jeśli w.. się nie ułoży to w życiu też. A jeśli się wzbrania rękami i nogami, żebym mu pomogła to co ja mogę zrobić.
Nie mam ochoty na zabawę w podchody jak jakieś gnojki.

Mądra z Ciebie babka psze Pani Mussuko.

Posty [ 7 996 do 8 060 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 122 123 124 125 126 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026