netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 968 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 121 122 123 124 125 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 931 do 7 995 z 26 310 ]

7 931

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
karen napisał/a:

Tak więc uważajcie z tymi kubłami zimnej wody - czasami to działa doskonale, motywująco, otrzeźwiająco, a czasami jeszcze bardziej pogrąża i może nawet obrazić....

wiesz, wydaje mi sie, ze bardziej niz Ci, od ktorych te panie sa uzaleznione, my ich juz obrazic nie potrafimy. Wybacz, ale zgadzam sie z Wielokropiem, glaskac po glowie mozna kilkuletnie dziecko, czlowiek dorosly, z zalozenia slowa dorosly i dojrzaly, sam powinien rozrozniac juz dobro i zlo. A jesli rozroznia i co gorsza w nim nadal siedzi z wlasnej woli to to juz jest masochizm w czystej jego postaci.

Rozumialabym kobiety proste, bez wyksztalcenia, bezrobotne, bez zadnych srodkow na utrzymanie siebie i dzieci, uwiazane gdzies na wsi zapadlej do tego jedynego zywiciela rodziny, z plotkami sasiadow za plota i kompletnym odrzuceniem ze strony rodziny, ale nie panie, ktore MOGA a nie chca odejsc. Anula dala rade i chwala jej za to. Niech bedzie przykladem, ze jak ktos chce to i potrafi.

czasem jedank taki kubeł zimnej wody jest bardzo bardzo potrzebny, zwłaszcza od osób postronnych bo DAJE DO MYŚLENIA, a dół pojawia sie dlatego, bo nie słyszymy tego co chcemy usłyszeć (wiem bo ja tez chciałam usłyszec cos innego). trzeba zacząć tzreźwo myslec i wziąć do serca rady innych doświadczonych mądrzejszych

7 932

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
ankinom napisał/a:
Liwia napisał/a:

Ankinom - noc przespana (leki zadziałały, ma się rozumieć). Mąż wrócił o 23.30 na % rzecz jasna, spał osobno. Przeczytałam w smsach, że jestem nienormalna, że nie potrafię się dostosować i to wszystko stąd......Od rana , kiedy szykowałam się do pracy już chodził po domu i znów gdzieś poszedł. Łazi non stop, wciąż tez smsy jakieś do niego przychodzą
Na prawdę przykro mi, że mąż tak Cię traktuje, bo wiem co to znaczy, tyle, że mój uważa, że kocha, co raczej jest dla mnie przyzwyczajeniem i teraz chorym związkiem. Skoro wciąż tak mu źle to nie wiem po co jeszcze tu siedzi.

Mussaka- dla mnie związek też powinien wyglądać jak wyżej opisywałaś.
Może spóźniona, ale powiem Ci jak wyglądał mój weekend.
Piątek - byla u mnie koleżanka, trochę porozmawiałyśmy, pogderałyśmy. Mąż załatwiał swoje interesy, wrócił, poszedł do garażu. Wrócił o 22.
Sobota - miał imieniny, kupiłam prezent, złożyłam życzenia, zrobiłam dobry obiad. W domu posiedział 2 godziny (wcześniej pomagał ojcu). O 17 wyszedł. Miał wrócić ok. 22,tak mówił, wrócił o 3.40. Pił z kolegami, bo "co mialem robić, tak byśmy w moje imieniny przed tv siedzieli". Po drodze jeszcze bil się z kolegami podobno, bo ktoś na nich napadł, podobno 3 h był na policji, co było kłamstwem. Wszedł do łóżka, pocałował mnie w rękę i spanko.
Niedziela- rano zrobił mi kawę i powiedział , że mam się dziś czuć zaproszona na kawę przez niego, potem kościół, on mial pójść po auto zostawione dnia poprzedniego pod pubem, po czym spotkał mnie po kościele, idąc pieszo (auta w końcu nie zabrał). Rozmawiałam z koleżanką, której ur się dziecko, zna ją. Podszedł, powiedział tylko cześć, spojrzałam na niego, a on po chwili poszedł w długą, bo "olałaś mnie jak podszedłem do Ciebie". Wracać autem ze mną do domu już nie chciał. Ugotowałam obiad, na który nie przyszedł, ok 14 pisze do mnie czy może przyprowadzić 6 osób, znajomych na kawę, których ja na oczy w życiu nie widziałam.  Zadzwoniłam odpowiedziałam, że jest niedziela, obiad na stole, chyba zwariował, po czym powiedziałam, że mają przyjść, ale ja wyjeżdżam potem do siory......Przyszedł pod dom, swojego dziecka na plac zabaw nie wziął, a ze znajomymi i ich dziećmi poszedł na plac zabaw. Dzwoniłam, odrzucał połączenia. Pojechałam do siory, napisałam mu, że ma zabierać co chce i życzę mu szczęścia, że to koniec. Pisał potem, że to przeze mnie, że ja nie potrafię się dostosować. Wrócił o 23.30 z pretensjami, ze koperku nie pocięłam i nie zamroziłam, dalszą część już znacie.....
Teraz wrócił, tego co wczoraj nie zjedliśmy na obiad nie je, ma w nosie......
Tak wyglądał weekend, takie mam rodzinne życie. Przykro.

Jednym słowem: przerąbane, ale najgorsze że czasem na własne życzenie, dlaczego my się na to godzimy?

Ja wczoraj znowu pokłóciłam się z moim mężem:

poszło o pierdołę, ale zawsze uważałam ,że nasze życie codzienne składa się tych małych pierdół....

otóż wczoraj dziecko oświadczyło mi 5 minut przed zamknięciem sklepu, że jutro robią sałatkę i potrzebują i tu wyciągnął nie kończącą się listę big_smile... zdążyliśmy zrobić zakupy, w domu przygotowałam synowi potrzebne rzeczy do odpowiednich pojemników, a owoce schowałam do szafy ( czekały na obranie), owoce przeznaczone do spożycia pakuję do specjalnego koszyka, piszę to tym szczegółowo bo tu tkwi sendo sprawy... kiedy mąż wrócił ja pojechałam na zumbę, po powrocie wchodzę do kuchni i co widzę, wszystkie rzeczy rozpakowane i mało tego w "moim" pojemniku wylegują się flaczki, które mąż sobie kupił (ohyda) a i owoców brak ,a jest 10 w nocy... no i szlag mnie trafił:
1. zmarnował moją pracę
2. zjadł dziecku owoce

Pytam się męża: dlaczego rozpakował pojemnik? Co mu ten pojemnik przeszkadzał i poprosiłam o spakowanie go z powrotem, rzecz jasno tego nie zrobił i kolejne pytanie: dlaczego wyciągnął schowane owoce, czy ja chowam owoce bez powodu? owoce przeznaczone do jedzenia zawsze ,ale to zawsze lądują w koszu, więc jak myślisz dlaczego ja je tam schowałam, bo miałam taki kaprys? czy może je tam położyłam w określonym celu?

oczywiście mąż roześmiał mi się w twarz i powiedział, że jestem nie normalna...

istotnie sprawa wydaje się błaha, ale nie z mojego punktu wiedzenia: bo ja to odebrałam, że znowu nie trzeba się liczyć z moimi decyzjami, postanowieniami, zrozumie to osoba, która nie zaznała szacunku we własny domu...  to dotyczyło wielu spraw przykładowo wazonik postawię na stole a mój mąz bez pytanie przestawi tam gdzie on uważa za stosowne, oglądam TV przychodzi  i przełącza problem itd. itp.

z drugiej strony przez 16 lat traktowałam to jako "normę", teraz mi to przeszkadza, wiec w pełni są uzasadnione jego słowa: że jestem nienormalna, bo wcześniej nie zwracałam na to uwagi,  a teraz tylko gderam... a ja zwracałam tylko dusiłam to w sobie i teraz to całe gówno wypływa....

Aniknom i właśnie to jest ichnie odwracanie kota do góry ogonem. Dla nich pierdoła, a tak naprawde ważna rzecz. I nie chodzi o to, że nie trzeba brać Ciebie pod uwagę. Tylko co dziecku do szkoły teraz dać? Tutaj chodzi o dziecko, czy to nie jest odgrywanie się na Tobie kosztem dziecka? To jest nienormalne. Nie zwracanie uwagi na takie rzeczy właśnie.

nie rozpatrywałabym tego jako odgrywanie się na mnie kosztem dziecka - on nie widział, że to ma być dla dziecka - tu chodziło bardziej o pokazanie, że Ja , moje dzianie, decyzje się nie liczą,  - mój maż do dzisiaj nie rozumie dlaczego wpadłam w szał, on wyciągnął owoce i już! nie zastawiał się po co one tam są... a moje argumenty uważa za głupie.. w sumie nie nowość

7 933

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
karen napisał/a:

Tak więc uważajcie z tymi kubłami zimnej wody - czasami to działa doskonale, motywująco, otrzeźwiająco, a czasami jeszcze bardziej pogrąża i może nawet obrazić....

wiesz, wydaje mi sie, ze bardziej niz Ci, od ktorych te panie sa uzaleznione, my ich juz obrazic nie potrafimy. Wybacz, ale zgadzam sie z Wielokropiem, glaskac po glowie mozna kilkuletnie dziecko, czlowiek dorosly, z zalozenia slowa dorosly i dojrzaly, sam powinien rozrozniac juz dobro i zlo. A jesli rozroznia i co gorsza w nim nadal siedzi z wlasnej woli to to juz jest masochizm w czystej jego postaci.

Rozumialabym kobiety proste, bez wyksztalcenia, bezrobotne, bez zadnych srodkow na utrzymanie siebie i dzieci, uwiazane gdzies na wsi zapadlej do tego jedynego zywiciela rodziny, z plotkami sasiadow za plota i kompletnym odrzuceniem ze strony rodziny, ale nie panie, ktore MOGA a nie chca odejsc. Anula dala rade i chwala jej za to. Niech bedzie przykladem, ze jak ktos chce to i potrafi.

Generalnie, oczywiście, zgadzam się z Tobą. Chodziło mi raczej o to, że tu sama inteligencja jest rzeczą niewystarczającą, aby pokonac problem. Trzeba chcieć i być zdeterminowaną w wychodzeniu z doopy. I tak sobie teraz pomyślałam, że dopóki tego się nie zrozumie, dopóki się nie podejmie decyzji, że się chce, to ani wylewanie kubła zimnej wody, ani głaskanie po głowie w niczym nie pomoże.

Miałam bardzo inteligentnego kolegę, z wizją, z charyzmą, skończył dwa fakultety. Już nie mam. Nie poradził sobie z alkoholizmem. Odebrał sobie życie. Za mało chciał, za mało miał siły? Nie każdy sobie radzi.

Życzmy dziewczynom, żeby sobie poradziły, żeby otworzyły oczy i zobaczyły problem taki jaki on jest i żeby z nim zawalczyły, a nie wytykajmy im, że takie inteligentne, a sobie nie radzą.

7 934

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja powiem jak ja to odbieram - pól roku temu, żadne argumenty do mnie nie trafiały, zawali mi się świat, a najbardziej ucierpiało moje poczucie wartości, tak ja wierzyłam, że wywiązując się z codziennych obowiązków zasługuje na "cześć i chwałę", że to wystarczy, żeby ON był, w ogóle nie byłam świadoma, że jest ktoś taki jak JA, i dlatego, że o sobie zapomniałam doszłam w swoim życiu tu gdzie jestem. Miałam pretensje do męża, że zmarnował mi życie, ale paradoksalnie gdyby nie on, nie byłabym w ty miejscu co dzisiaj - zauważyłam siebie, zrozumiałam, że jestem niezależnym istnieniem a to zrozumienie dostałam od WAS, dopiero tutaj przeczytałam,o miłości do samej siebie, ja mam kochać siebie? bzdura, tak myślałam....

co do kubłów z zimną wodą  -  brrr zimno, ale działają orzeźwiająco, aż się boję gdzie dzisiaj bym była, gdybym przez przypadek nie trafiłam na to forum...

Ja jestem świadoma, że jeszcze długa droga przede mną, mam oj mam, dużo wątpliwość, dołów, tak naprawdę codziennie toczę walkę o swoje JA, niektórym osobom wydaje się, że "e tam histeryzuje, ja tam dawno bym tego pana wymeldowała", ale te inne osoby podchodzą do tego bez emocji, bez tego bagażu życiowego, tak to uzależnienie, choroba bo jak to inaczej nazwać, miłość?, tak często nadużywamy tego słowa, ale w moim przypadku już dawno nie ma we mnie uczuć do męża, a po mimo tego nie potrafię się od niego odciąć - trzyma mnie uzależnienie od męża, bo przez tyle lat tak się uzależniłam, że sama dzisiaj nie potrafię podjąć decyzji, boję się codzienności, no bo jak sama? ale prawda jest tak, że ja odkąd urodziłam dzieci ze wszystkim zmagam się właśnie SAMA, żadnej pomocy więc dlaczego teraz nie miałabym sobie poradzić, przecież nic się nie zmieni, ok mniej pieniędzy i mniej zapłakanych nocy....


ale do tych wniosków sam bym nie doszła....

7 935

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Miałam bardzo inteligentnego kolegę, z wizją, z charyzmą, skończył dwa fakultety. Już nie mam. Nie poradził sobie z alkoholizmem. Odebrał sobie życie. Za mało chciał, za mało miał siły? Nie każdy sobie radzi.

nie chcial sobie poradzic.

karen napisał/a:

Życzmy dziewczynom, żeby sobie poradziły, żeby otworzyły oczy i zobaczyły problem taki jaki on jest i żeby z nim zawalczyły, a nie wytykajmy im, że takie inteligentne, a sobie nie radzą.

zgadnij ile razy im oczy otwierano i one same tez to robily. A potem je ponownie zamykaja i tak w kolo Macieju..u niektorych latami ciagnie sie ten nalog.

Wiec co, maja skonczyc jak Twoj kolega? A wisz co czytalam i slyszalam od corki pewnego alkoholika (to doradzil jej lekarz ojca) - nie pomagac alkoholikowi, nie prac, nie gotowac, nie dawac nigdy pieniedzy. Pozwolic stoczyc sie na calkowite dno i dopiero wtedy albo sam wstanie i poprosi o pomoc albo nie ma dla niego zadnego ratunku. Jej ojciec tego dna siegnal, wypil za duzo swinstwa jakiegos, ledwo go odratowano a ona nie przyjechala. Plakala i czekala co sie stanie. Cud czy zgon. Dzis tata pomaga je chowac wnuki i kieliszka do ust od paru lat nie wzial. Bo SAM tego chcial.

Wiec dochodze do wniosku, jako laik, ze z kazdego nalogu czlowiek wyjdzie ale tylko jesli sam sie na wyzdrowienie zdecyduje. A jesli nie, to nic, nikt i nijak nie pomoze.

7 936

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
Mussuka napisał/a:
karen napisał/a:

Tak więc uważajcie z tymi kubłami zimnej wody - czasami to działa doskonale, motywująco, otrzeźwiająco, a czasami jeszcze bardziej pogrąża i może nawet obrazić....

wiesz, wydaje mi sie, ze bardziej niz Ci, od ktorych te panie sa uzaleznione, my ich juz obrazic nie potrafimy. Wybacz, ale zgadzam sie z Wielokropiem, glaskac po glowie mozna kilkuletnie dziecko, czlowiek dorosly, z zalozenia slowa dorosly i dojrzaly, sam powinien rozrozniac juz dobro i zlo. A jesli rozroznia i co gorsza w nim nadal siedzi z wlasnej woli to to juz jest masochizm w czystej jego postaci.

Rozumialabym kobiety proste, bez wyksztalcenia, bezrobotne, bez zadnych srodkow na utrzymanie siebie i dzieci, uwiazane gdzies na wsi zapadlej do tego jedynego zywiciela rodziny, z plotkami sasiadow za plota i kompletnym odrzuceniem ze strony rodziny, ale nie panie, ktore MOGA a nie chca odejsc. Anula dala rade i chwala jej za to. Niech bedzie przykladem, ze jak ktos chce to i potrafi.

Generalnie, oczywiście, zgadzam się z Tobą. Chodziło mi raczej o to, że tu sama inteligencja jest rzeczą niewystarczającą, aby pokonac problem. Trzeba chcieć i być zdeterminowaną w wychodzeniu z doopy. I tak sobie teraz pomyślałam, że dopóki tego się nie zrozumie, dopóki się nie podejmie decyzji, że się chce, to ani wylewanie kubła zimnej wody, ani głaskanie po głowie w niczym nie pomoże.

Miałam bardzo inteligentnego kolegę, z wizją, z charyzmą, skończył dwa fakultety. Już nie mam. Nie poradził sobie z alkoholizmem. Odebrał sobie życie. Za mało chciał, za mało miał siły? Nie każdy sobie radzi.

Życzmy dziewczynom, żeby sobie poradziły, żeby otworzyły oczy i zobaczyły problem taki jaki on jest i żeby z nim zawalczyły, a nie wytykajmy im, że takie inteligentne, a sobie nie radzą.

dyplomy i faktulety nie uczą życia niestety i nie swiadczą o tym czy ktoś jest inteligentyny czy nie bo mnie się wydaje ze są co najmniej dwa rodzaje inteligencji : 1) nabyta nauczona wrodzona czy jak kto woli patrz wiedza naukowa, 2) inteligencja życiowa zdobyta zwykle przez doswiadczenia swoje lub cudze i to wypadało by raczej nazwać mądrością zyciową a nie inteligencją

7 937

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

...

Dziękuję za uwagi na temat mojej działalności - ostrożności nigdy nie za wiele.




Aha, twierdzenie w mojej sygnaturze jest ciągle aktualne.

Wielokropku, bardzo cenię Twoją działalność na forum. Wiem, że pomogłaś wielu osobom, w tym mnie również. Dziękuję w imieniu tych, które zechciały zastanowić się nad tym co piszesz.
A Twoja sygnatura jest największą prawdą życiową.



Rzadko teraz bywam na forum, nie śledzę dokładnie wątków, więc moje słowa nie dotyczyły kogoś konkretnie. Wiem jedno, że czasami jakies jedno zdanie wywoła dyskusję i refleksję, jesli ktoś z tego chce skorzystać to skorzysta, jesli nie, to trudno - nie uda się zbawić całego świata.

Pozdrawiam i wszystkim życzę udanego weekendu.

7 938 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-11-10 15:10:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No właśnie Aniknom. O co chodzi? Do lekarza poprosiłam żeby poszedł, idzie 3 tygodnie. W tym czasie sporo spięć. Nieraz wracam do domu tylko spać, a śpię w innym pokoju. Nie ma ustępowania. Jak sam nie zrobi to leży dopóty dopóki sam nie sprzątnie.
Co ja tu robię? Nie wiem. Na razie mam rozwód. A może by tak upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.
Jaki tytuł Paulo Coehlo wtedy czytałaś, jeśli można...

I widzisz, zawsze ja muszę wytrzymywać. Bez seksu 1,5 roku już będzie jak nic. Pytam, ile jeszcze mam czekać? To żaden problem sobie znaleźć kogoś na boku. Już nawet taki pomysł podrzuciłam. To jest normalna rzecz chyba. Bez tego żyć się nie da, co to za związek? Tylko tępe ciele nie rozumie. Jaja nie działają to i mózg nawala najwyraźniej.
Pewnie zakłada, że pobiadolę i przestanę. Tylko to są złożenia na wyrost. Bo jak jest nie tego to wychodzę. Ku...

7 939

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No właśnie Aniknom. O co chodzi? Do lekarza poprosiłam żeby poszedł, idzie 3 tygodnie. W tym czasie sporo spięć. Nieraz wracam do domu tylko spać, a śpię w innym pokoju. Nie ma ustępowania. Jak sam nie zrobi to leży dopóty dopóki sam nie sprzątnie.
Co ja tu robię? Nie wiem. Na razie mam rozwód. A może by tak upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.
Jaki tytuł Paulo Coehlo wtedy czytałaś, jeśli można...

I widzisz, zawsze ja muszę wytrzymywać. Bez seksu 1,5 roku już będzie jak nic. Pytam, ile jeszcze mam czekać? To żaden problem sobie znaleźć kogoś na boku. Już nawet taki pomysł podrzuciłam. To jest normalna rzecz chyba. Bez tego żyć się nie da, co to za związek? Tylko tępe ciele nie rozumie. Jaja nie działają to i mózg nawala najwyraźniej.
Pewnie zakłada, że pobiadolę i przestanę. Tylko to są złożenia na wyrost. Bo jak jest nie tego to wychodzę. Ku...

1,5 roku! To jakaś kara? No nie pogoniłabym, albo sama bym się p*** big_smile

to żaden związek, wegetacja, przecież Wy nawet osobno śpicie, więc nie ma nawet przytulania, no kochana nie wiem działaj, jednego pogoniłaś więc wprawę masz smile

Wiesz hm wcale nie musisz, ale chcesz a to różnica, a ile czasu jesteście razem i dlaczego?

ALEF P. Coehlo

7 940

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

1,5 roku! To jakaś kara?

tez jape rozdziawilam!!! to co Ty hm z niego tak wlasciwie masz? wiecej balaganu w domu?

O rany, masakra, ja po tygodniu postu glupawki dostaje a tu prosze jaki wzorowy celibat. Juz Ci sie wcale Twojej frustracji nie dziwie. Tylko wspolczuje, bo przeciez w kwiecie wieku i tego..hmm..rozkwitu popedu ..jestes. po 40 to dopiero jest azda ..a tu taka plama na honorze.

hm..jedz na Karaiby!

7 941

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No tak, ze wszystkim się zgadzam o czym piszecie (m. in. Wielokropku, wszystkie sugestie rozumiem i wiem, że dotyczą one głównie mnie, dzięki mimo wszystko).
Karen (super, że bronisz) masz racę, że kobiety inteligentne jak widać też popadają w nałogi, mnie ten nałóg zdaje się dopadł już w okolicach matury...dochodzę do tego, analizując to co się wydarzyło w moim życiu przez ostatnie 14 lat.
A to co wydarzyło się u mnie przedwczoraj to dziecinada, też doskonale o tym wiem i też wiem, że moje zachowanie było iście nienaturalne, bo nie jestem agresywna, ani źle nastawiona do świata i ludzi. Te emocje, to zachowanie to była kumulacja tego co sie dzieje w moim życiu i dobrze wiem, że ja przestaję chwilami nad tym panować, bo on jako mój narkotyk- działa, umiejętnie manipuluje, działa na moją psychę. Nigdy w życiu, gdyby ktoś powiedział mi, że będę tak reagowała na jednego człowieka w moim życiu i to jeszcze tego, którego poślubiłam-nie uwierzyłabym!
Dostałam dziś książkę, o której Wami pisałam i napiszę do Was biedaczki, jak ja uzależnione-fragment, jeden z początkowych, który czytam i czytam i wbijam sobie w ten łeb:

"Zanim któraś z nas zdoła zmienić związek, musi najpierw zrozumieć. co się w nim dzieje. Ale rozumienie to jeszcze nie wszystko. Zrozumienie samo w sobie jest tylko ćwiczeniem intelektualnym. Aby zmienić swoje życie i swój związek, należy pewne rzeczy robic inaczej, a nie tylko inaczej myśleć"

Swoja drogą Mussaka, Wielokropku, Karen....mądre z Was kobiety, rzeczowe i nie tylko. żałuję, że doprowadziłam się sama do takiego stanu, bo kiedyś też "charakteryzowałam się" tymi cechami co Wy..... Macie dużo cierpliwości mimo wszystko dla tych rozchwianych jak ja.

7 942

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

(...) Wielokropku, wszystkie sugestie rozumiem i wiem, że dotyczą one głównie mnie, dzięki mimo wszystko).(...)

Wybacz, ale ten mój tekst nie był personalnie o Tobie.
M y ś l a ł a m   o   w s z y s t ki c h   u z a l e ż n i o n y c h    k o b i e t a c h, które miast podjąć decyzję o godnym życiu, lamentują, zazdroszczą innym, ale uparcie trwają w swym toksycznym związku. Są to kobiety, które nie osiągnęły jeszcze swojego dna.

7 943

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

No tak, ze wszystkim się zgadzam o czym piszecie (m. in. Wielokropku, wszystkie sugestie rozumiem i wiem, że dotyczą one głównie mnie, dzięki mimo wszystko).
Karen (super, że bronisz) masz racę, że kobiety inteligentne jak widać też popadają w nałogi, mnie ten nałóg zdaje się dopadł już w okolicach matury...dochodzę do tego, analizując to co się wydarzyło w moim życiu przez ostatnie 14 lat.
A to co wydarzyło się u mnie przedwczoraj to dziecinada, też doskonale o tym wiem i też wiem, że moje zachowanie było iście nienaturalne, bo nie jestem agresywna, ani źle nastawiona do świata i ludzi. Te emocje, to zachowanie to była kumulacja tego co sie dzieje w moim życiu i dobrze wiem, że ja przestaję chwilami nad tym panować, bo on jako mój narkotyk- działa, umiejętnie manipuluje, działa na moją psychę. Nigdy w życiu, gdyby ktoś powiedział mi, że będę tak reagowała na jednego człowieka w moim życiu i to jeszcze tego, którego poślubiłam-nie uwierzyłabym!
Dostałam dziś książkę, o której Wami pisałam i napiszę do Was biedaczki, jak ja uzależnione-fragment, jeden z początkowych, który czytam i czytam i wbijam sobie w ten łeb:

"Zanim któraś z nas zdoła zmienić związek, musi najpierw zrozumieć. co się w nim dzieje. Ale rozumienie to jeszcze nie wszystko. Zrozumienie samo w sobie jest tylko ćwiczeniem intelektualnym. Aby zmienić swoje życie i swój związek, należy pewne rzeczy robic inaczej, a nie tylko inaczej myśleć"

Swoja drogą Mussaka, Wielokropku, Karen....mądre z Was kobiety, rzeczowe i nie tylko. żałuję, że doprowadziłam się sama do takiego stanu, bo kiedyś też "charakteryzowałam się" tymi cechami co Wy..... Macie dużo cierpliwości mimo wszystko dla tych rozchwianych jak ja.

Ja rozumiem Twoje zachowanie... ale prawda jest taka, że "takie" jesteśmy, niestety, nie wiem jak to działa, ale ta emocjonalna huśtawka, nerwy, napięcie powoduje, że przez chwilę zachowujemy się irracjonalnie, ich zachowanie powoduje że uruchomia się w nas "ciemna strona", która w "naturalnych" warunkach nie dałaby o sobie znać ...

Dzisiaj spotkałam się z koleżankami i opowiedziałam im o moim związku, były w szoku a jednocześnie mówiły, że jestem bohaterem, ale to nie prawda jestem głupia i naiwna, ale najważniejsze, że takie spotkania i rozmowy tutaj na forum powodują, że odradzam się, coraz bardziej dostrzegam patologie w której uczestniczyłam i którą współtworzyłam...

7 944

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussuka, jak zwykle bardzo dziękuję Ci za wyczerpująca analizę. Oczywiście masz 100% racji ale wspomnij też na to ,że on odszedł 2 tygodnie temu. Czy "zapomniał wół....."? Czy naprawdę taka dzielna byłaś od początku? Czy nie targały tobą durne emocje? czy nie popadałaś ze skrajności w skrajność? Jeśli tak to gratuluję i to znaczy,że nie byłaś uzależniona. To co sobie jojczę to jojczę. Ale staram się twardo realizować Wasze sugestie. Wiem ,że jesteście już lata świetlne za mną i że przemawia przez Ciebie i inne kolezanki mądrość własnej szkody i doswiadczenie. Nie kontaktuję się z nim, zresztą on ze mną też nie. Kolega do opon załatwiony więc rozegram to tak jak postanowiłam bo jednak chcę żeby wiedział,że go olałam i piorunem znalazłam sobie kogoś innego. Myślę,że to też ostudzi jego zapędy do ewentualnych kontaktów i uswiadomi,że nie ma już gdzie wrócić. . Myślałam, że to forum jest po to aby się wyżygać i po raz setny usłyszeć nie daj się , nie wracaj do tego co było. Wiem ,że możecie się czuć zmęczone wiecznym powtarzaniem tego samego i braku odzewu z naszej strony ale jak tu któraś  z dziewczyn napisała - niektóre mogą się zrazić.Nie da się skrócic czasu żałoby ani usunąć jej symptomów bez względu na to jak to was denerwuje. Ja też może byłabym dziś w innym miejscu, gdybym 2 lata temu na grupie nie usłyszała od jednej z dziewczyn,że jestem idiotką i ,że  ma ochotę mnie udusić. Poczułam się obrażona. Wyszłam i nigdy więcej nie wróciłam. Teraz, kiedy widzę,że miała rację mogę tylko ubolewać nad tym ,że poniosły mnie nerwy. Gdyby od tej choroby można było się uwolnić "jak splunął" to by nas tu nie było.

7 945

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

joma44,
nie denerwują mnie żadne posty, stwierdzam też, że nie da się przyspieszyć pewnych zdarzeń. Każdy musi dorosnąć do własnej decyzji. Zmuszanie, przekonywanie na siłę, nie przyniesie niczego oprócz buntu, agresji, ucieczki (napisałam o tym trochę wyżej). Dlatego też zachęcam osoby niezdecydowane lub mocno osadzone (i przerażone wizją jakichkolwiek zmian) w toksycznym związku do zaprzestania dramatycznych i gwałtownych ruchów. To nie ma sensu. Efektu, oprócz frustracji, nie przyniesie. Trzeba osiągnąć swoje dno. Od niego można się odbić.

Prawda, o tym też napisałam wyżej, zwykle boli. I zwykle część osób broni się wszelkimi sposobami przed jej przyjęciem. Prawda jest tak czasami bolesna, że od razu, bez żadnej refleksji jest odrzucana, a osoba ją ujawniająca jest odsądzana od czci i wiary. Czy to znaczy, że należy o niej milczeć? Być obłudnikiem?

Poproszę, w takim razie, o niewprowadzanie w błąd, bo zwykle te osoby proszą o pomoc. A później ją dostając, gryzą w pomocną dłoń. A wystarczyłoby napisać uczciwie: jestem w bagnie, chcę tam pobyć i od czasu do czasu puścić pawia. Nikt nie szedłby z pomocą, tylko podał chusteczkę do otarcia ust. Nie byłoby nieporozumień.

I nie znalazłam tutaj ani jednej osoby, która nie rozumie, że na wyjście z uzależnienia trzeba czasu.

7 946 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-11 10:06:28)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Poproszę, w takim razie, o niewprowadzanie w błąd, bo zwykle te osoby proszą o pomoc. A później ją dostając, gryzą w pomocną dłoń. A wystarczyłoby napisać uczciwie: jestem w bagnie, chcę tam pobyć i od czasu do czasu puścić pawia. Nikt nie szedłby z pomocą, tylko podał chusteczkę do otarcia ust. Nie byłoby nieporozumień.

Dokladnie tak.

Powiem szczerze, ze ja rozumiem bol po zdradzie i rozstaniu sie z kochanym..mimo wszystkich znakow na niebie i ziemi, ze nie warto..mezczyzna (nawet nie uzyje slowa partner, bo nie zasluguja na nie) ale nie rozumiem tego memlania sie miesiacami (ok joma, 2 tygodnie to pikus, ale oby na 2 miesiacach sie skonczylo), latami, dekadami w tym zalu po swojej gehennie. Bo gehenne wam Ci panowie zgotowali a wy panie ja najwyrazniej lubicie.

Chcesz wiedziec joma, jak dlugo zalowalam rozstania z tatusiem mojego starszego syna? Od momentu kiedy sama zauwazylam, ze zwiazek z owym dawca nasienia nie ma sensu i mecze sie w nim na wlasne zyczenie (ok, do tej swiadomosci dochodzilam kilka miesiecy, tez bolesnych) do mojej decyzji ORAZ konkretnych czynow w tym celu, by wszystko zakonczyc, minelo kilka dni. Tyle ile potrzeba na rezerwacje biletu w jedna strone do Polski, spakowanie rzeczy, pozalatwianie formalnosci w pracy, banku itp.
A niedlugo potem odkrylam, ze z nami koniec ale nie taki do konca:) Ten mezczyzna, ktorego kochalam, mieszkalam z nim 2 lata i z ktorym planowalam slub na wiesc, ze jestem z nim w ciazy powiedzial, ze moje dziecko to moj problem i on rece umywa. Usmialam sie na te informacje, bo on myslal, ze ja chce jakiegos powrotu albo kasy, a ja becwala tylko informowalam gwoli formalnosci, ze ojcem zostanie, zeby sie gnojek pozniej nie czepial, ze cos ukrylam. Wiesz jak ta jego reakcja na dziecko podzialala na mnie?  W tej samej sekundzie kiedy to powiedzial runal z piedestalu szybciej niz pomnik Dzierzynskiego w Warszawie. Kupa gruzu, zlomu i smrodu po nim zostala. Kilka tygodni wczesniej, myslalam o nim, ze to moj ideal mezczyzny, sliczny, kochany, jedyny bla bla, ze zrobie wszystko by byc z nim do konca swiata i predzej powiesze sie niz rozstane... i ten jeden gest zmienil go z wysnionego ksiecia w smieciarza. Tak niewiele trzeba bylo by moje klapki z oczu spadly raz na zawsze.

Dodam, ze to byl moj ostatni kontakt z nim z mojej strony, on kilka razy jeszcze dzwonil i ostrzegal, grozil, ze wyprze sie itp. Ktoregos razu ja ostrzeglam, ze jesli jeszcze raz odezwie sie do mnie to zawiadomie policje, jego pracodawce oraz znajomych o nekaniu mnie..w czasie ciazy. I dodalam, zeby sobie swoje alimenty wsadzil tam gdzie slonce nie dochodzi, bo ja o nie ANI RAZU nie prosilam, ani jednym slowem. To jego, glupia meska wyobraznia tak dzialala koncypujac sobie, ze ja czegos od niego chce, potrzebuje, nie dam sobie rady.. I to joma byl KONIEC. Odlozylam sluchawke i ani jedna lza mi nie splynela po policzku. Nie bylo po kim plakac i ja, gowniara 20 paro letnia wiedzialam o tym. Odkochalam sie jak na zawolanie.Widocznie mam te odpornosc na skurwieli. Na forum nie pisalam, bo takowych nie bylo a i nie mialabym czasu, bo zajelam sie soba, swoja i mojego oczekiwanego dziecka, przyszloscia. Skurwiela zostawilam innym kobietom na ich szczescie czy nieszczescie.

Dzis on pewnie zastanawia sie jak sobie poradzilam wtedy, jaki jest jego syn (dowiedzial sie o tym od mojej przedsiebiorczej mamusi, ktora drazyla kwestie ojcostwa az do bolu, az do kiedy jej powiedzialam, zeby dala spokoj bo ja tego dupka nawet kleczacego przede mna nie wzielabym z powrotem za doplata). Albo i nie zastanawia sie..zwisa mi to.
Syn jest prawie dorosly, madry, przystojny, lubiany. Ja wygralam, a on co robi to tyle mnie obchodzi co zeszloroczny snieg.

joma, masz moze racje, ze takie jak ja nie potrafia kochac tak do konca, bez pamieci, bez rozumu. Ja na pewno nie. To byl ten jeden jedyny raz, kiedy chcialam walczyc o beznadziejny zwiazek, mloda, zakochana, glupia. Ale sama z niego wyszlam i nie na tarczy tylko z tarcza. To nie ON odszedl tylko ja , pomimo, ze go kochalam. Pomimo tego, ze nosilam jego dziecko.

Od tamego zwiazku juz nigdy zaden mezczyzna nie zawladnal ani moim sercem, ani dusza ani rozumem tak do samego konca. Nigdy na to nie pozwole. Za bardzo kocham siebie, swoje zycie, swoje dzieci, swoje dobre samopoczucie i godnosc zeby dac sie JAKIEMUKOLWIEK mezczyznie zdeptac. 

To moja decyzja i wiem, ze wytrwam. A co Ty i inne zrobicie z wlasnym zyciem, to Wasza sprawa. Nikt tego za was nie zrobi i waszego zycia nie przezyje.

Nie chcecie krytyki, w porzadku, ale ja waszego postepowania do konca swiata i dluzej nie pojme wiec moze lepiej zmienie partie i przejde do PiSu:)) Pozdrawiam i zycze szczescia i sil.

7 947 Ostatnio edytowany przez honeczko (2011-11-11 11:20:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussuko! jesteś wspaniałym przykładem kobiecej siły i wytrwałości, bardzo ci tego zazdroszczę - myślę że nie tylko ja. Cieszę się że sie tu tak udzielasz i pomagasz bo tego nie można Ci ująć. Nawet nie wiesz ile dałaś mi do myślenia. Bo czy rzeczywiście potrzebna mi taka niedojda w zyciu jak były? Chyba nie bardzo bo kobieta nie potrzebuje w życiu tchórza co podkula ogon i ucieka jak pojawiają sie problemy. Ma trwać i wspierać kobietę i dostrzegać ile dla niego robi i ile robi dla innych. Dochodzę do wniosku, że my kobiety musimy pielęgnować w sobie (a jak mamy córki to u nich też) wysoką wartość i siłę, że na wiele nas stać nie dlatego że ktoś coś nam daje ale dlatego że same umiemy zawalczyć o swoje sprawy. Jestem pełna nadziei co do przyszłości, bo mam swoją wartość i siłę kreowania swojej przyszłości takiej jakiej JA chcę a  nie takiej jak ktoś chciałby mi zgotować. Jeszcze raz dziękuję wszystkim które wylały na mnie te wiadro pomyj bo wzięłam prysznic i poczułam w sobie siłę do walki o swoje szczęście - sama!

7 948

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej, hej to nie tak ,że nie chcemy krytyki- ona jest konstruktywna ale czasami bije od  Was to samo zniecierpliwienie co od najblizszych od których tu uciekamy. Nie chcemy aby nas cały czas głaskać po główkach ale jednak potrzebujemy wsparcia. Czasami dostaje się tym które są tu niedawno ,które są właśnie w fazie najczarniejszej rozpaczy. Bardziej na mnie podziałały Twoje słowa( bo nie pisałam wcale o wielokropku) " nawet o tym nie myśl", " on jej też nie kocha", "ona będzie płakać ale ty już będziesz daleko i wystawisz mu środkowy palec"itd niż zniecierpliwienie. Ja wiem,że jesteśmy upierdliwe i niepoprawne ale to tylko pozory ,wiesz mi. Coś tam się jednak w nas przełamuje na dobre. Robicie świetną robotę i napewno wszystkie jesteśmy Wam wdzięczne. Ale jednak jesteśmy rozedrgane emocjonalnie i nie jest nam łatwo. 5 lat temu byłam taka jak Ty. Mądra, silna. Jak zdradził mnie mąż , byłam podobnie jak Ty w ciąży. I tak jak Tobie dało mi to siłę. Wstałam z kolan , tyrałam ,postawiłam dom. Osiągnęłam wszystko co chciałam i byłam z siebie dumna. Wbiłam się w zbroję" nigdy więcej cierpienia". "faceci won", "stałe związki -won , tylko na doskok.Oblałam się cynizmem i nie dopuszczałam do siebie myśli o uczuciu. I było mi dobrze -do czasu. Syn dorósł i zaczęłam się czuć samotna. Jak poznałam "onego" postanowiłam jeszcze raz zaufać i dać sobie szansę.I koszmarnie się pomyliłam. Nakręciłam sobie film z nim w roli głównej i mimo,że każdy dzień był porażką kurczowo się go trzymałam. Az on zostawił mnie dla innej. Najgorzej,że mam świadomość wszystkiego co robie. Opłakuję moje durne wyobrażenia . Ale wiem ,że to minie tylko cały czas szukam u Was pocieszenia, zapewnienia i akceptacji. Z wielu durnych pomysłów już się pod Waszym wpływem uwolniłam( np przeszło mi przez myśl kiedyś aby być jego przyjaciółką i od czasu do czasu się bzyknąć!-seks był ok) ale mi to wybiłyście z głowy.Teraz jestem daleka od tego a więc postępy są. Naprawdę nawet nie wiecie jak jestem Wam wdzięczna ,że jsesteście. Dziękuję. A że czasami warczę? Po prostu ciężko jest dać sobie wyrwać z pazurów coś o czym myślałm"skarb"- a okazało się gównem. Trudno to przyjąć na klatę.Jeszcze raz dzięki i proszę o więcej.

7 949

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
honeczko napisał/a:

(...)poczułam w sobie siłę do walki o swoje szczęście - sama!

I to jest klucz do sukcesu, czyli życia z godnością.

Gratuluję smile

7 950

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zajrzałam pierwszy raz od wielu, wielu dni na wątek i powiem wprost. SZOK. Nie poznaję go wcale, co się z nim stało?
Do niedawna pomagał stanąć na nogi kobietom zdecydowanym skończyć z tym co rujnuje im życie i unieszczęśliwia. Czy to już się skończyło? To dopiero byłaby czarna doo....
Dzięki Wielokropku i Mussako, że wprowadzacie jakiś realizm życiowy zanim wątek zamienił się w wyjnię smile
Pozdrowienia dla wszystkich. Życzę odmiany losu, ale SAMO nic się nie zrobi.
Jak to Wielokropek ma napisane w sygnaturce: Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
                                                               Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.
Od dłuższego czasu i moje motto życiowe. Naprawdę pomaga. I podejmować decyzje i żyć. big_smile

7 951

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Świetna nazwa, "wyjnia", kupiłam i będę używała. big_smile

7 952

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Proszę uprzejmie. Dla porządku - też tylko "kupiłam" - to wynalazek naszej nieocenionej Tarantelli smile
Pozdrawiam

7 953 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-11 12:37:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wyjnia samochodow:) ciekawe co o Tarantelli swoja droga?

Honeczko - jesli nasze pomyje pomogly choc w milionowej czesci zmyc Twoja glawe i oczyscic z innych brudow to super. Tak trzymaj i patrz przed siebie a nie wstecz.

Joma - zniecierpliwienie mnie ogarnia po tym (ale nie odnos wszystkiego do siebie, sa tu i inne "wyjce":)) kiedy widze, jak sie ogarniacie, bierzecie za siebie, jestescie radosnie i bojowo nastawione a ppotem, po jakims weekendzie, wieczorze deszczowo-nizowym czy wystepach goscinnych ktoregos z opisywanych tu malzonkow, ciach i to samo. Znowu..bo ja go koooocham, bo on byyyyl moj a nie jest, co ta nooowa mu daje czego ja nie mam.... itd.

Ok, boli, wiec pisze : K-wa mac ale to boli. Tesknie za bydlakiem i zle mi spac samej ALE wiem, ze tak jest mi i bedzie (na sto i dwiescie procent) LEPIEJ.  To w przypadku pan pozostawionych. Inne maja inny problem - jak go usunac z zyciorysu i miejsca zamieszkania..ale taktyka ich niewiele sie zmienia. Dzis jest: tak chce go wyprowadzic, wyrzucic, wymeldowac, powiem mu to ostatecznie..za dzien czy dwa - ale moze jednak nie, on powiedzial, ze to czy tamto albo jeszcze lepiej do lozka wlazl, ..no ludzie..jesli tak pozwalacie soba i swoimi emocjami manipulowac to oni maja niezla zabawe tanim kosztem z wami. Mam na mysli tych "wysnionych".

A teraz uwazaj joma..to Ty dzis napisalas: "Po prostu ciężko jest dać sobie wyrwać z pazurów coś o czym myślałm"skarb"- a okazało się gównem." Myslalam i wiem. Dwie rozne rzeczy. Widzisz rozbieznosc, prawda. To co myslalas to byla WIZJA, to co wiesz , co widzialas to jest RZECZYWISTOSC.  I nie "okazalo sie" tylko zawsze bylo, od samiusienkiego poczatku, tylko ladnie zawoalowane dla zmylenia Ciebie..co sie udalo. Powiedzialabym, taki gowniany cukiereczek owiniety w sreberko, ladnie wyglada dopoki sie nie rozpakuje.

Pozwol tej nowej nacieszyc sie sreberkiem zanim dostanie i cala zawartosc cukiereczka. Pewnie jej sie buzia skrzywi popierwszym kesie albo i na sama won.

Pomysl z kolega do opon -szczerze: mysle, ze kryje sie za tym Twoj plan wywolania w cukiereczku zazdrosci o Ciebie. To niedobry znak.

7 954

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czyż sukces jaki osiągnie się samej mimo że większość osób w to nie wierzy i puka się w czoło nie smakuje najlepiej czyż nie jest najbardziej budujący?! Niech to przyświeca nam w życiu: WSZYSTKO ZAWDZIĘCZAM SOBIE I SWOJE CIĘŻKIEJ PRACY.
To powinno powodować że chce sie  przeć do przodu! Świat jest piękny a życie krótkie, zbyt wiele jest w nim do zrobienia żeby płakac w kącie sie martwić trzeba swoje szczeście wziac we własne rece a  a nie oddawać byle komu pierwszemu lepszemu co nie zasługuje by podawac nam papier toaletowy. Pozdrawiam !!
Wielokropku: Twoje motto powtarzam sobie jak mantrę i kiedy mówie je innym rozdziawiają buzie bo takie prawdziwe (jeśli jest Twoje opatentuj je i zbijaj fortunę:))

7 955

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiecie co najtrudniejsze w tym wszystkim jedno zdanie ,,JESTEM GOTOWA'' podjąć wyzwanie do walki z własnymi lekami i uzależnieniem.
Pisałam wcześniej że pomagam na realu kobietą wyrwać się z magicznego kręgu chorej miłości.
Sama borykałam się ze swoimi problemami nie było Mussuki  ani Wielokropka .Dojrzewanie jak kwasy żołądkowe podchodziły mi do gardła zanim wywaliłam cały ten syf z siebie .
Po drodze do tego kim jestem teraz -czyli szczęśliwą kobietą poznałam wielu wspaniałych ludzi.
Teraz tę dziewczynę czeka długa droga od decyzji do realizacji wie ze łatwo nie będzie bo nigdy nie jest i nikt tego nie zagwarantuje ale teraz wie że nie jest sama ze swoimi demonami .Tak jak wy czy ja musi przejść kamienistą drogę od rozpaczy bezsilności po słodki smak swojego jestestwa .

7 956

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
honeczko napisał/a:

Czyż sukces jaki osiągnie się samej mimo że większość osób w to nie wierzy i puka się w czoło nie smakuje najlepiej czyż nie jest najbardziej budujący?! Niech to przyświeca nam w życiu: WSZYSTKO ZAWDZIĘCZAM SOBIE I SWOJE CIĘŻKIEJ PRACY.

a kto znow puka sie w czolo? chyba zazdrosnicy, bo nikt inny na mysl mi nie przychodzi. Choc teraz jak siegne pamiecia wstecz...bylo pare osob w mojej firmie, ktore na wiesc o tym, ze sama z brzuchem latam (to o tej pierwszej ciazy) to albo sie litowaly, albo dziwily, albo parskaly albo cos tam za plecami mamrotaly. Duza firma, duzo ludzi, duzo jezykow. A najbardziej panie biurowe (2x starsze ode mnie wowczas) krecily nosem na to, ze latam po biurze na obcasach, w kolorowej kiecce (duzej rzecz jasna:), z makijazem i ladna fryzura, ciagle zaganiana i usmiechnieta. I nie narzekam ani na zdrowie ani na brak kasy a tym bardziej mezczyzny. Szefa mialam super, slowem nigdy o mojej ciazy nie wspomnial. I wiesz, ze jak wrocilam po 3-miesiacach do pracy to wiele tych mruczacych za plecami gratulowalo mi synka ale i wytrwalosci?:) Ludzie nie swinie i zdanie zmieniaja (ponoc to krowy takie uparte:). Zwlaszcza jak im sie pokaze, na co nas stac.


honeczko napisał/a:

To powinno powodować że chce sie  przeć do przodu! Świat jest piękny a życie krótkie, zbyt wiele jest w nim do zrobienia żeby płakac w kącie sie martwić trzeba swoje szczeście wziac we własne rece a  a nie oddawać byle komu pierwszemu lepszemu co nie zasługuje by podawac nam papier toaletowy.

ja sie chetnie oddaje w cudze rece;) nie mam awersji do mezczyzn i nie stronie od nich ale..dzialam, tak jak piszesz, wybiorczo. Nie dla psa kielbasa i cos w tym stylu. Pare patalachow trafilo sie po drodze, bo nie da sie przejsc droga bez wybojow, ale jakos dosc szybko orientowalam sie, co drzemie pod przykrywka nieodpartego uroku danego pana. A ze serce oddaje na samym koncu to i nie bylo rozpaczy po rozstaniu.

Sercem tez pokochalam i nie zaluje, nie jestem z granitu wiec tez chce czuc pasje i szczescie niebotyczne w ramionach swego rycerza. Ale milosc sercem nie powinna pozbawiac nas funkcji myslenia, obserwacji i reagowania na zle sygnaly. Zanim bedzie za pozno. Nie mam krysztalwej kuli i nie wiem czy osoba, ktorej oddaje serce bedzie zawsze a to zaslugiwala, nie znamy nikogo tak dobrze juz na poczatku wiec pozostawiam sobie zawsze jakis margines na to, ze moje oczekiwania moga sie nie spelnic.

honeczko napisał/a:

Wielokropku: Twoje motto powtarzam sobie jak mantrę i kiedy mówie je innym rozdziawiają buzie bo takie prawdziwe (jeśli jest Twoje opatentuj je i zbijaj fortunę:))

I dodaj jeszcze ze "nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo" i bedzie cacy:))

7 957

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja nie mówię zeby zaraz wstępować do zakonu i składać sluby samotności do konca życia, ale własnie tak jak mowisz kierować sie psim wechem i wyczuwać sku*eli na odległość i w porę, choć mowią ze na to nigdy nie jest za poźno. Najważniejszy jest szacunek ja myslałam ze jak pomoge finansowo byłemu to bedę mogła spać spokojnie czy jakos tak w sumie to nie wiem co sobie myslałam chyba ze tak powinnam ale dziś wiem ze zrobiąłam wielki błąd bo kiedy on mnie zostawiał miał gdzies co bede czuła jak sobie poradzę itd. i gucio powinno mnie teraz obchodzic ze nie bedzie miał gdzie mieszkać, a tak pomogłam nie tylko jemu ale tez i nowej dziewczynie heheh zabawne jaki to życie bywa przewrotne. Dobrze że wiem już co robić a własciwie czego nie robić.

7 958

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

sluchal honeczko, tragedia wielka sie nie stala. OK, pomoglas bylemu..albo raczej powiedz, ze rozliczylas sie z dlugow wdziecznosci wobec niego..i po sprawie. Masz czyste sumienie, prawie czyste konto niestety tez:) ale to tyle. Machnij na niego, pieniadze, jego lale reka i uzbieraj sobie na swoje wlasne auto:) A on tamta kase pewnie juz i tak przetrwonil..;))

7 959 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-11-11 14:52:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestem, jestem, Dziewczyny. Każda z nas, ze starej gwardii Was poczytuje. Bo to przecież nasza macierz jest to forum.
?Wyjnię? zapożyczyłam od Wojciecha Eichelbergera. To on nazwał takie miejsca jak to nasze forum fantastycznym polem do odreagowania, szukania współodczuwających i znajdowania rozwiązań w równorzędnym emocjonalnie towarzystwie.
Ja osobiście nie wiem, w jakiej sinej dali bym była, gdyby nie to, co wydarzyło się tu. Czy będę zanadto patetyczna, jeśli powiem, że sprowadziła mnie tu w kluczowym, najdramatyczniejszym momencie ręka boska?

Mussuko, z Twoich ust (jak zwykle) padło powyżej kilka tyleż mądrych co kluczowych słów ? manipulacja oraz usunąć z życiorysu i z miejsca zamieszkania.

Dziewczyny_Miotające_Się! Nie ma możliwości uratowania się ze związku z człowiekiem, który nas krzywdzi, pozostając w polu jego rażenia. Nie ma i kropka. Jeśli on przez lata niczego nie zrozumiał, jeśli nie ma woli naprawiania a jedynym jego celem jest dalsze dręczenie Was i żerowanie na waszych emocjach, to trzeba odciąć się od źródła toksyny. I to kategorycznie.
Na tym forum już wszystko zostało powiedziane. WSZYSTKO. Ale powtórzę się z moją osobistą teorią dwóch głów.

Każda z nas ma dwie głowy ? jedna EMOCJONALNA ciągle zakochana i puszczająca sobie filmy z cudownej przeszłości (obojętne czy scenariusz napisało realnie piękne życie z tym człowiekiem, czy tylko nasze marzenia o takim życiu), odsiewająca tylko dobre wspomnienia i zagłuszająca te totalnie dyskwalifikujące.
Druga głowa ? INTELEKTUALNA realistycznie myśląca, zdająca sobie sprawę z tego, że ?już najwyższy czas opuścić ten las?, skoro potrafił nam zrobić najgorsze podłości, skoro upokarzał po wielokroć, skoro oprócz słów i deklaracji nie dzieje się NIC.
Cały problem w tym, że ta emocjonalna działa wobec tej intelektualnej jak urządzenia zagłuszające ?Wolną Europę?. Te starsze spośród Was pamiętają jak się słuchało tego kanału wolności ? coś tam słychać, ale trzaski, szumy i piski powodowały, że docierało co trzecie słowo.
Trzeba w sobie odnaleźć, wytropić to urządzenie zagłuszające, Dziewczyny. Nikt nie mówi, że mamy się pozbyć naszych uczuć i emocji, bo to jest coś co nas czyni KOBIETAMI. Chodzi o to, żeby te dwie głowy miały równe prawa.
Moja wspaniała pani Aneta z ?Kobiecych serc? zadała mi kiedyś pytanie ? Co on ci dawał takiego, że pozwoliłaś mu przejąć nad sobą taką władzę? Jaką dziurę w tobie zapełnił, że pozwoliłaś mu na tak wiele?
I to są pytania, które lokalizują urządzenia zagłuszające. Szukajcie.
A jak znajdziecie, to możecie wybrać dwie drogi. Jedną z nich obrała moja ex-teściowa ? matka psychofaga. Wziąć chłopa za pysk. Wziąć wszystko w swoje ręce, zarządzić, kontrolować, zakazać, nakazać, pokazać. Skutki? Owszem, po wszystkich jego koorevstwach są razem, ale takiego związku nie życzę żadnej kobiecie ? ciągłe darcie mordy, ona ? jazda na psychotropach albo alkoholu na przemian, udawanie, że rodzina jest CUDOWNA i że ON (ex-teść) ZROZUMIAŁ, co jest ważne. A wiecie, co on robi? Dla przykładu na weselach obmacuje po tyłkach co młodsze zawodniczki (nawet mnie próbował).
Druga droga, to zebranie swoich szmat i sayonara. I to jest zdecydowanie trudniejsza wycieczka. Wymaga nadludzkiej odwagi i wytrwałości. Bo oni będą manipulować, robić podchody, próbować. A dlaczego? Bo się wymknęłyście spod ich kontroli, bo Wy też zapełniałyście jakąś ich dziurę. Tą dziurą jest poczucie, że coś/kogoś kontrolują, mają nad tym władzę. Że pstrykną, a Wy drżycie, czy odejdzie, czy zostanie, czy będzie dziś miły, czy  znów doprowadzi do łez, czy wróci wcześniej, czy później, czy mu będzie smakowało, czy nie, czy obdarzy choć jednym uśmiechem, czy zgnoi całkowicie ignorując Waszą bytność i tak na okrągło. Straszna frajda mieć takie poczucie, że się zarządza cudzymi emocjami.
A wyrwanie się z tego obłędu jest potwornie trudne, bo przecież oni operują na otwartym mózgu. Mają świadomość, że jesteście głodne tej miłości, że ona jest dla Was najważniejsza, więc można jeździć po Was do woli.

Dla mnie jedynym wyjściem i jedyną możliwością dopuszczenia tej mądrej głowy do głosu było CAŁKOWITE fizyczne odcięcie się od psychofaga. Mimo konieczności pozamykania spraw formalnych, mimo wspólnoty majątkowej, mimo serca wyrywającego się do niego, mimo filmów. Trzeba się odciąć, nie prowokować, nie pisać, nie spotykać się, do spraw formalnych wyznaczyć niezaangażowanego emocjonalnie pełnomocnika, sprawy formalne załatwiać w żołnierskiej manierze ? krótko i na temat. A mimo tych środków będziecie budzić się w nocy i wyć w poduszkę i przywiązywać się do kaloryfera, żeby nie zadzwonić. Potem, znów, kiedy już będzie się Wam zdawało, że wszystko minęło to oni przypuszczą szturm i na nowo zamęt, drżączka, filmy. Trzeba niebywałej siły woli, żeby zatrzasnąć drzwi, nie odebrać telefonu, wyrzucić kwiaty przysłane przez posłańca.
I znów słowa Musuuki ? ładnie zawoalowane dla zmylenia. Bo ja już to przerabiałam z nim wielokrotnie ? jak tylko uchylę te drzwi, jak tylko odbiorę telefon albo wtulę się w ten bukiet, to za chwilę znów strzał w tył głowy. Gwarantowane. To tylko kwestia czasu.

Niedawno zobaczyłam go z kochanką. I co? A to, że cały ten pseudo-romantyczny śmietnik, który mi zaserwował był tylko szarżą na wymykającą się spod kontroli Tarantellę. Chodziło nie o mnie tylko o kogokolwiek, kto uwierzy w tego matrixa. Gdybym ja w niego uwierzyła, to po tamtej scenie znów bym umarła i musiała się podnosić z klęczek. A że ona okazała się na to słabsza ? jej prawo i jej problem.

Wsłuchajcie się, Dziewczyny w to, co mówią Wam Wasze mądre głowy. Nie obiecuję Wam, że będzie lekko. Ja nadal miewam doły detoksykacyjne, ale wiem, że muszą być i basta, bo jak się złamię, to on za jakiś czas i tak będzie robił swoje, to samo, co robił mnie i moim czterem poprzedniczkom i nawet mojej następczyni, a ja będę musiała tę katorżniczą drogę zacząć od startu.

Pozdrawiam Was i Wasze i te mądre i te mniej mądre głowy.

7 960

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Fajnie Tarantella, ze zyjesz i tu zagladasz:) Ladnie i rozumnie piszesz i szczegolnie z pozycji kobiety po przejsciach. Bo Ty wiecej rozumiesz i czujesz niz takie pozbawione serca i uczuc osobniki jak ja wiec Twoje slowa maja o wiele wiecej znaczenia dla zblakanych duszyczek niz moje gadanie slepego o kolorach:)

mam nadzieje, ze wszystkim paniom ten weekend minie spokojnie, normalnie i bez hustawek emocjonalnych zapodawanych w postaci ciuciubabki: a kuku..tu jestem, chce Cie..a nie, skucha, juz nie chce:) Jak macie ochote na ciuciubabke, zaproscie do niej swoje dzieci:)) Swoim cukiereczkom nie dajcie sie omotac i zakrecic:)  Raczej odwincie z papierkow i psu dajcie..tez pewnie sie zatruje;)

Pozdrawiam i zmykam na weekend!! Juuhuu:)

7 961 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-11-11 14:48:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Fajnie Tarantella, ze zyjesz i tu zagladasz:) Ladnie i rozumnie piszesz i szczegolnie z pozycji kobiety po przejsciach. Bo Ty wiecej rozumiesz i czujesz niz takie pozbawione serca i uczuc osobniki jak ja wiec Twoje slowa maja o wiele wiecej znaczenia dla zblakanych duszyczek niz moje gadanie slepego o kolorach:)

Ciekawe, czemu Ci w powyższe nie wierzę? big_smile Siedzisz tu, reanimujesz dziewczyny i "pozbawiona serca i uczuć" ... dobry żart.


I jeszcze mała edycja do mojego powyższego, przydługiego posta.
To nie jest tak, że Wasze związki nie mają racji bytu. Niestey nie uratujecie ich stojąc z wyciągniętą ręką. Możecie potraktować swoją walkę o samodzielność i samostanowienie jak papierek lakmusowy. Jeśli staniecie się ŚWIADOMYMI KOBIETAMI, to oni chcąc Was zatrzymać i to jest prawdziwe uczucie - będą wiedzieli, co robić. Jeśli nie, to oznacza tylko tyle, że byłyście im potrzebne w roli ofiar, jakimi teraz jesteście teraz a nie jako równorzędne partnerki, którymi możecie się stać.

7 962

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anula70 napisał/a:

Wiecie co najtrudniejsze w tym wszystkim jedno zdanie ,,JESTEM GOTOWA'' podjąć wyzwanie do walki z własnymi lekami i uzależnieniem.
Pisałam wcześniej że pomagam na realu kobietą wyrwać się z magicznego kręgu chorej miłości.
Sama borykałam się ze swoimi problemami nie było Mussuki  ani Wielokropka .Dojrzewanie jak kwasy żołądkowe podchodziły mi do gardła zanim wywaliłam cały ten syf z siebie .
Po drodze do tego kim jestem teraz -czyli szczęśliwą kobietą poznałam wielu wspaniałych ludzi.
Teraz tę dziewczynę czeka długa droga od decyzji do realizacji wie ze łatwo nie będzie bo nigdy nie jest i nikt tego nie zagwarantuje ale teraz wie że nie jest sama ze swoimi demonami .Tak jak wy czy ja musi przejść kamienistą drogę od rozpaczy bezsilności po słodki smak swojego jestestwa .

a ten slodki smak jestestwa moze zniszczyc maly kamyk, nawet skaly nie trzeba...
Ten moment radosci zycia nalezy wykorzystac do bardzo cierpliwej pracy nad soba. Problem nie znika w chwili gdy poczujemy szczescie. On jest w nas. Nasza radosc zycia nie jest zadnym dowodem na uporanie sie z problemem... ale o ilez latwiej z nim walczyc gdy nie drecza nas demony, tesknota i chora milosc big_smile

7 963

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O Zazdrości, doczytalam Twój opis i bardzo sie szczerze cieszę Kochana, gratuluje porywu serduszka, niech Cie niesie do gwiazd :-)

7 964

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

To nie jest tak, że Wasze związki nie mają racji bytu. Niestey nie uratujecie ich stojąc z wyciągniętą ręką. Możecie potraktować swoją walkę o samodzielność i samostanowienie jak papierek lakmusowy. Jeśli staniecie się ŚWIADOMYMI KOBIETAMI, to oni chcąc Was zatrzymać i to jest prawdziwe uczucie - będą wiedzieli, co robić. Jeśli nie, to oznacza tylko tyle, że byłyście im potrzebne w roli ofiar, jakimi teraz jesteście teraz a nie jako równorzędne partnerki, którymi możecie się stać.

Zapominasz o jednym - czasem są dzieci. I może jestem Jego ofiarą, ofiarą uzależnioną od Jego obecności, pomimo wszelkich znaków, że już mnie nie chce. On mnie nie zatrzyma. Raczej podziękuje, że mu ułatwiłam życie.  Ale to jest ciągle problem nasz - dorosłych. A kiedy On jest naprawdę świetnym ojcem - nasi nastoletni synowie go uwielbiają. Czy za to, że już nie jestem dla niego kobietą, mają płacić moi synowie? Czy brak męskich uczuć, czułości dla mnie cokolwiek obchodzi moje dzieci? Mój Pan pracuje, nie pije, nie bije, łoży na dom, czy fakt, że mnie nie znosi powinien rozbić całą rodzinę? CZy mam być taką samą egoistką i za cenę swojego samozadowolenia robić w domu awantury? Na razie czekam, to wygodniejsze, ciepły kocyk i książka zastępują mi męża. Ale jak czytam Wasze rady - jestem przerażona - u mnie już na pewno koniec z małżeństwem. Wszystkie sygnały, jakie opisujecie, już widzę u mnie. Ale już zaczynam go olewać i nigdy nie wybaczę, że zabił całą moją miłość do niego. Metodycznie, dzień po dniu, z żelazną konsekwencją (jak w swojej firmie), w białych rękawiczkach. Będę czekać mądrzejsza o wiedzę o przyszłości i przygotowywać się na niechybne rozstanie. Chciałabym dotrwać, aż chłopcy będą pełnoletni. Dzięki Wam dam radę.

7 965 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-11-11 22:37:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Jaguszka napisał/a:

Zapominasz o jednym - czasem są dzieci. I może jestem Jego ofiarą, ofiarą uzależnioną od Jego obecności, pomimo wszelkich znaków, że już mnie nie chce. On mnie nie zatrzyma. Raczej podziękuje, że mu ułatwiłam życie.

To nie sa znaki.. to sa fakty. On Cie nie chce. Teraz ty dopatrujesz sie oznak cudu, ktory moze nastapic za sprawa Twojej woli.


Jaguszka napisał/a:

Czy za to, że już nie jestem dla niego kobietą, mają płacić moi synowie? Czy brak męskich uczuć, czułości dla mnie cokolwiek obchodzi moje dzieci? Mój Pan pracuje, nie pije, nie bije, łoży na dom, czy fakt, że mnie nie znosi powinien rozbić całą rodzinę?

Ten fakt rozbil Wasza rodzine. To juz sie stalo. Twoja rodzina jako calosc istnieje tylko w Twojej glowie.
Jaguszko za to ze on jest zlym mezem beda placic wszyscy.. Ty, on i synowie.

Jaguszka napisał/a:

CZy mam być taką samą egoistką i za cenę swojego samozadowolenia robić w domu awantury?

Jesli awantury daja Ci samozadowolenie... no coz. samozadawalaj sie lecz nie za czesto..

Jaguszka napisał/a:

Ale jak czytam Wasze rady - jestem przerażona - u mnie już na pewno koniec z małżeństwem. Wszystkie sygnały, jakie opisujecie, już widzę u mnie. Ale już zaczynam go olewać i nigdy nie wybaczę, że zabił całą moją miłość do niego. Metodycznie, dzień po dniu, z żelazną konsekwencją (jak w swojej firmie), w białych rękawiczkach. Będę czekać mądrzejsza o wiedzę o przyszłości i przygotowywać się na niechybne rozstanie. Chciałabym dotrwać, aż chłopcy będą pełnoletni. Dzięki Wam dam radę.

Nie rob z siebie cierpietnicy na oltarzu milosci. Nie warto. Wychowasz synow na kolejnych polamanych emocjonalnie ludzi. Uwierz, nie warto.
To tak jakbys pstanowila sie wykonczyc przez ZANIEDBANIE.
Nie warta jestes tego by zadbac o siebie?
Dobro dzieci to najglupsza wymowka i niestety najbardziej je  krzywdzaca.

7 966

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Miło Ciebie widzieć wśród nas.

Jestem zauroczona Twoją mądrością. Uwielbiam.


Tarantella napisał/a:

Nie ma możliwości uratowania się ze związku z człowiekiem, który nas krzywdzi, pozostając w polu jego rażenia.
Nie ma i kropka.

Jeśli on przez lata niczego nie zrozumiał, jeśli nie ma woli naprawiania a jedynym jego celem jest dalsze dręczenie Was i żerowanie na waszych emocjach, to trzeba odciąć się od źródła toksyny.

I to kategorycznie

Cała prawda.
Do swojego toksycznego związku podeszłam fachowo i skutecznie. Wszystko dzięki WAM i lekturze.
Pierwsze, to musiałam zrozumieć, że jest to związek tosyczny i nie ma szans na naprawę.
Ciężko było mi to przełknąć. Łudziłam się, tłumaczyłam sama sobie, jego zachowania (jeszcze się łapię, że go tłumaczę i żałuję- niech to szlag, głupia kobita sad ale daję radę).
Przygotowałam się merytorycznie do pozwu i samego rozwodu. Skutecznie. Wszystko na razie planowo. Można dziewczyny, można.
Nie do końca tak cukierkowo, bo dalej tkwię w jednej chałupie z jużniemężem, gdyż koniunktura nie sprzyja i na rynku nieruchomości doopa.
I tu kot pogrzebany: brak możliwości odcięcia się od toksyny! I zatruwam siebie i nie ma widoków na odtrutkę. W tej chwili działają odtrutki chwilowe, kiedy wychodzę z chałupki do pracy , zumbę, koleżanki, kina...i różne takie tam...
Ale co jest ważne?!
Nie wolno nam płakać nad sobą. Musimy działać skutecznie! Działajmy!
Tego WAM dziewczyny życzę i sobie też.
Tarantella napisała , że już wszystko tutaj powiedziałyśmy. Wszystko wiemy, tylko musimy wprowadzać w życie i jak czegoś chcemy, to wszystko się uda!!!
                            smile

7 967

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Jaguszka napisał/a:
Tarantella napisał/a:

To nie jest tak, że Wasze związki nie mają racji bytu.

Zapominasz o jednym - czasem są dzieci. I może jestem Jego ofiarą, ofiarą uzależnioną od Jego obecności, pomimo wszelkich znaków, że już mnie nie chce. On mnie nie zatrzyma. Raczej podziękuje, że mu ułatwiłam życie.  Ale to jest ciągle problem nasz - dorosłych. A kiedy On jest naprawdę świetnym ojcem - nasi nastoletni synowie go uwielbiają. Czy za to, że już nie jestem dla niego kobietą, mają płacić moi synowie? Czy brak męskich uczuć, czułości dla mnie cokolwiek obchodzi moje dzieci? Mój Pan pracuje, nie pije, nie bije, łoży na dom, czy fakt, że mnie nie znosi powinien rozbić całą rodzinę? CZy mam być taką samą egoistką i za cenę swojego samozadowolenia robić w domu awantury? Na razie czekam, to wygodniejsze, ciepły kocyk i książka zastępują mi męża...

Zapominasz o jednym - PRZEWAŻNIE są dzieci. Gdyby nie dzieci łatwiej byłoby rozejść się w 2 świata strony, bez oglądania się wstecz.
Otóż zawsze są 2 (lub więcej) wyjścia.
Można TRWAĆ. To też decyzja. Tylko trzeba UCZCIWIE i samej sobie w twarz powiedzieć - tak wybieram i ponosić tego konsekwencje. I znosić to później bez pretensji i darcia szat - bo ja TAK postanowiłam. ŚWIADOMIE i z dobrodziejstwem inwentarza. Życie jest przewrotne a dorosłe dzieci rzadko są wdzięczne gdy obciąża się je winą za rezygnację z własnego życia - potrafią powiedzieć - KTO CI KAZAŁ?
Zawsze możecie żyć z małżonkiem OBOK siebie, każde własnym życiem byle BEZ wzajemnych pretensji. Jeśli potraficie...

7 968

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

wyjnia samochodow:) ciekawe co o Tarantelli swoja droga?

Honeczko - jesli nasze pomyje pomogly choc w milionowej czesci zmyc Twoja glawe i oczyscic z innych brudow to super. Tak trzymaj i patrz przed siebie a nie wstecz.

Joma - zniecierpliwienie mnie ogarnia po tym (ale nie odnos wszystkiego do siebie, sa tu i inne "wyjce":)) kiedy widze, jak sie ogarniacie, bierzecie za siebie, jestescie radosnie i bojowo nastawione a ppotem, po jakims weekendzie, wieczorze deszczowo-nizowym czy wystepach goscinnych ktoregos z opisywanych tu malzonkow, ciach i to samo. Znowu..bo ja go koooocham, bo on byyyyl moj a nie jest, co ta nooowa mu daje czego ja nie mam.... itd.

Ok, boli, wiec pisze : K-wa mac ale to boli. Tesknie za bydlakiem i zle mi spac samej ALE wiem, ze tak jest mi i bedzie (na sto i dwiescie procent) LEPIEJ.  To w przypadku pan pozostawionych. Inne maja inny problem - jak go usunac z zyciorysu i miejsca zamieszkania..ale taktyka ich niewiele sie zmienia. Dzis jest: tak chce go wyprowadzic, wyrzucic, wymeldowac, powiem mu to ostatecznie..za dzien czy dwa - ale moze jednak nie, on powiedzial, ze to czy tamto albo jeszcze lepiej do lozka wlazl,
k.

Żeby nie było, że tylko gadam.... sama poszłam do zarządcy i w przyszłym tygodniu zebranie w sprawie wykupu strychu!

Fakt, że do działania mnie zmobilizowało zachowanie męża, który kilka dni wcześniej chciał "odbudowywać" związek a tylko raptem 2 dni później miałam jazdę, jaki on biedny niczego przez mnie się nie dorobił, biedak ciężko pracuje i na nic sobie nie może pozwolić ,a tak mi zaufał (manipulant pieprz****) i  dwie minuty później byłam u zarządcy....

i to nie jest tak, że nie pomagacie, do tej decyzji dojrzałam dzięki Wam i dla jasności ja jego nie kocham smile

7 969

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Powiem wam tyle - zycie z tym czlowiekiem to bajka:)

Nie było mnie kilka dni i zaległości w czytaniu postów....... kilka godzin pewnie  mi na tym zejdzie smile Ale miła to lektura i pouczająca smile

No i proszę bardzo Mussuka jak królewna smile

Oj ! boję sie takiego stwierdzenia ! Mój małżonek długo dawał mi poczucie życia jak w bajce. Niestety z czasem okazało się, ze bajka zmieniła się w horror big_smile .  Mussuko nowa partnerka mojego męża wszystkim mówi, ze teraz jej życie to bajka, ona królewna, on królewicz. Zapłaci za tą bajkę wysoką cenę. Ten scenariusz już trwa, już wzięła na siebie kredyt, jeszcze niczego złego nie przeczuwa. Dzisiaj ja mam kłopoty finansowe, ona w nie powoli brnie.
Oczywiście nie życzę Ci podobnego scenariusza ale takie skojarzenie mam po słowach BAJKA. Mnie ta BAJKA kosztuje słono i kojarzy mi się z horrorem big_smile

Mussuka napisał/a:

ankinom,lec na te kawe i niech sie dzieje wola nieba..:) Zyc wiecznie nie bedziesz a co przezyjesz i uzyjesz to Twoje.

...... a dlaczego wola nieba a nie wola Moniki ? To ona powinna wykazywać wolę do wszystkiego. Oczywiście uważam , że powinna zawiązywać nowe znajomości i bawić się i powinna dać swojej woli przyzwolenie ale zachowując moralność. Może i ja już starsza pani jestem ale dla ,mnie moralność jest istotna smile

7 970 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-11-12 21:56:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

1,5 roku! To jakaś kara?

tez jape rozdziawilam!!! to co Ty hm z niego tak wlasciwie masz? wiecej balaganu w domu?

O rany, masakra, ja po tygodniu postu glupawki dostaje a tu prosze jaki wzorowy celibat. Juz Ci sie wcale Twojej frustracji nie dziwie. Tylko wspolczuje, bo przeciez w kwiecie wieku i tego..hmm..rozkwitu popedu ..jestes. po 40 to dopiero jest azda ..a tu taka plama na honorze.

hm..jedz na Karaiby!

teraz to juz jest 1,5 plus dwa miesiące. Nie wiem dlaczego.
Ja też dostaje waraiat do głowy. I nie bardzo nawet jest z kim pogadać. On uważa, że to ja.. to ja bez przerwy o s.. myślę to ja, to ja, to ja. g... nie ja. On tylko. Szlak by to trafił. Bałagan, zagadza się i to. Co mi z kawy i przytulania? Nic. sad
Mussuka, jestem przed 30-stką.

Abiknom, dzięki za tytuł.

7 971

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

dokopalabym komus z calej sily.

Mówisz i masz smile jestem gotowa smile
NALEŻĄ mi sie kopyi to te z całej siły za to co zrobiłam ze swoim życiem.
Ok. on geniusz i grał rolę życia ale gdzie był mój rozum !!!
Mussuko mnie dokop bo to mi sie należy !

Mussuka napisał/a:

A kobietom, takim jak femme i pare innych tez dalabym niezle w tylek, zeby wreszcie wstaly z tych swoich pozycji "na kleczkach" i splunely calemu swiatu w twarz, becwala brzuchatego trzepnely raz a dobrze po pysku i wziely sie wreszcie za SIEBIE. A nie rozwazaly dniami i nocami: co on teraz sobie pomyslal, co on zrobi a czego nie, jak on tak mogl, czemu tak powiedzial. A g...by mnie to wszystko razem a nim i jego rozterkami obchodzilo. Mam wazniejsze sprawy na glowie niz rozmyslanie nad problemami charakteropatow, erotomanow, psycholi i innych zbokow. Jest partaczem, spieprzyl robote (znaczy malzenstwo, zwiazek) to krzyz mu na droge, kopa w zadek i zyjemy dalej. Bez wrzoda na d..ie. Ufff.

Na szczęście ten etap mam za sobą smile smile smile
Podniosłam się, splunęłam brzuchatemu draniowi w twarz, walczę z przeciwnościami losu dzielnie.
Śpię dobrze i nie rozmyślam o nim. Już nawet jego wspomnienia i wyobrażenia nie kocham. Pomógł mi w tym bardzo. Kłamstwom nadal nie ma końca a i alimenty przestał płacić - nienawidzę go ! brzydzę się nim ! i cieszę....... huraaaa,  pozbyłam sie wrzoda na d...pie i charakteropaty na zawsze smile    Uffff.
Pisałam wcześniej , że bardzo pomagają mi leki.  Owszem polepszały mój nastrój ale zaobserwowałam skutki uboczne ( szumy w uszach) i odstawiłam leki. Nadal mam dobry humor i samopoczucie i mam nadzieję, że tak zostanie. Nawet wiadomość o niepłaceniu alimentów nie zwaliła mnie z nóg a wręcz pobudziła do działania. Już mam przygotowaną strategię i gotowa jestem do walki o swoje " na śmierć i życie". Mimo różnych problemów jestem szczęśliwa bo jestem bez niego -  mojego kata. Jestem dużo szczęśliwsza bez niego jak z nim. Mnie do szczęścia zdecydowanie facet nie jest potrzebny !

7 972

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
anija75 napisał/a:

Witaj Mussuka.
Jestem tu nowa, ale od jakiegoś czasu czytuję to forum. Bardzo mi się podobają twoje wpisy, są bardzo trafne.
Wiem, że kobiety powinny się szanować i nie rozpaczać po takich cholernych misiach, ale póki nie przejdzie się etapu rozpaczy to bardzo trudno podnieść się z kolan i uwierzyć w siebie.
Szczególnie, że kobiety podchodzą do tego wszystkiego bardzo emocjonalnie. Ja się już zbieram po takim gównie 5 miesięcy i dopiero teraz przechodzę do etapu złości do mojego byłego.

Witaj w klubie!  to już nas dwie, dwie złe na byłych. Mąż zasłużył sobie na moją złość.
Nawet trochę pracy w to włożył bym miała powody do złości.
Jestem na niego zła i dobrze mi z tym smile

7 973

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A najgorsze jest to, że pytam, staram sie romzaiwać i nic. On nie wie. I ja nic nie wiem. Głupota. Po co jestem? Nie wiem. Nie mam swojego mieszkania. Musiałabym pójśc do matki i może on nawet tak gra i wykorzystuje, bo wie, że bardzo bym nie chciała.

7 974

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A najgorsze jest to, że pytam, staram sie romzaiwać i nic. On nie wie. I ja nic nie wiem. Głupota. Po co jestem? Nie wiem. Nie mam swojego mieszkania. Musiałabym pójśc do matki i może on nawet tak gra i wykorzystuje, bo wie, że bardzo bym nie chciała.

Standard.
Udają, że nic nie wiedzą i udają, że  nie wiedzą o co nam chodzi.
Dokładnie wszystko wiedzą i kontrolują.
Poszkodowani, biedni, a MY czepiamy się bez powodu!
To ich gra!

Gdyby chcieli być z nami walczyliby i oczywiście znaleźliby metody!

7 975 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-11-12 22:41:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
hm... napisał/a:

A najgorsze jest to, że pytam, staram sie romzaiwać i nic. On nie wie. I ja nic nie wiem. Głupota. Po co jestem? Nie wiem. Nie mam swojego mieszkania. Musiałabym pójśc do matki i może on nawet tak gra i wykorzystuje, bo wie, że bardzo bym nie chciała.

Standard.
Udają, że nic nie wiedzą i udają, że  nie wiedzą o co nam chodzi.
Dokładnie wszystko wiedzą i kontrolują.
Poszkodowani, biedni, a MY czepiamy się bez powodu!
To ich gra!

Gdyby chcieli być z nami walczyliby i oczywiście znaleźliby metody!

Kochana tutaj chodzi o konkretną rzecz, wiesz.. (czyt. nieco wyżej).
Ale to prawda uniwersalna. smile Masz absolutną rację.

7 976

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Nawet jesli dawniej to rodzina chciala dzewczyne jak najszybciej wyswatac i ziecia znalezc, to mimo wszystko zachowywano jakies granice przyzwoitosci. To amant mial sie u rodzicow ew. panny wyginac i przedstawiac swoje atuty, zeby go do rodziny wzieto i corki reke oddano.
Teraz odwrotnie, to dziewczyny jak latwy towar same i w byle jakim stylu pchaja sie w rece mezczyzn. Wiesz jak latwo teraz zdobyc panienke? Wystarczy pogooglowac, poczatowac, gadu gadu gdzies zapodac, postawic piwo czy dwa tzw. "lasce" i juz jak cma do ognia leci. A za rok placz i ryk. Nie szanuja sie dziewczyny od poczatku to i kobiet nikt nie bedzie pozniej szanowal.

Jako matka synów potwierdzam Twoje słowa. Dziewczyny bez żadnej żenady zostają u mojego syna na noc ......i ja nie mówie o stałej dziewczynie ale o dziewczynach na jedną noc - rano nie jest taka nawet zażenowana spotykając mnie pierwszy raz ( pierwszy raz bo przyszła w nocy kiedy ja już spałam).

Mussuka napisał/a:

Sa wspaniali mezczyzni, prawdziwi tacy, orly sokoly i bazanty, ale trzeba ich szukac i na takich sie decydowac. Nie na byle pierwszego lacha, tacy niech zostana sami i lepiej bez potomstwa. Bo za to, zeby z ich skazonych plemnikow wyrosly pozniej fantastyczne dzieci a nie kopie zidiocialych tatusiow - starac sie musimy tez my kobiety. I to jest bardo ciezka praca. Za to samo juz na medal zaslugujemy.

....są ? .......orły .....sokoły .....widziałam prawdziwe i to w akcji i nie chciałabym takiego spotkać. Upoluje i za nim zje to kark skręca i z piór obdziera.... no tak łaskawy bo nie na żywca..... brrrrrr  okropieństwo........chociaż samo wznoszenie sie i lot po zdobycz, wspaniałe  smile i mówię to poważnie, widziałam na własne oczy polowanie sokoła i konsumpcję jego. Resztę piór zwraca w postaci ścisłej kulki po kilku dniach i tą mogłam sobie tylko wyobrazić.  Nie chcę sokoła i żadnej takiego nie życzę i nie wiem dlaczego ma ten okrutny sokół symbolizować wzór mężczyzny idealnego..........chociaż żeby odnieść się do mojego małżonka.... to.....znajduję podobieństwo smile Piękny lot, zataczanie kół wokół zdobyczy i najpierw obdzieranie z piór a potem skręcanie karku yikes  no prawie sokoła zoną byłam smile


Jestem fanką filmu seksmisja !!!

7 977

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I co o tych dziewuchach myśleć?

Sama nie wiem czy nie pójdę w tany na jedną noc właśnie. Tak lepiej bez zobowiązań, powiedzmy raz w tygodniu. Czy to jest złe? Facet idzie to dobrze jest. A skoro nie mogę miec tego w domu to co?

7 978

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
Liwia napisał/a:

Piątek - byla u mnie koleżanka, trochę porozmawiałyśmy, pogderałyśmy. Mąż załatwiał swoje interesy, wrócił, poszedł do garażu. Wrócił o 22.
Sobota - miał imieniny, kupiłam prezent, złożyłam życzenia, zrobiłam dobry obiad. W domu posiedział 2 godziny (wcześniej pomagał ojcu). O 17 wyszedł. Miał wrócić ok. 22,tak mówił, wrócił o 3.40. Pił z kolegami, bo "co mialem robić, tak byśmy w moje imieniny przed tv siedzieli". Po drodze jeszcze bil się z kolegami podobno, bo ktoś na nich napadł, podobno 3 h był na policji, co było kłamstwem. Wszedł do łóżka, pocałował mnie w rękę i spanko.
Niedziela- rano zrobił mi kawę i powiedział , że mam się dziś czuć zaproszona na kawę przez niego, potem kościół, on mial pójść po auto zostawione dnia poprzedniego pod pubem, po czym spotkał mnie po kościele, idąc pieszo (auta w końcu nie zabrał). Rozmawiałam z koleżanką, której ur się dziecko, zna ją. Podszedł, powiedział tylko cześć, spojrzałam na niego, a on po chwili poszedł w długą, bo "olałaś mnie jak podszedłem do Ciebie". Wracać autem ze mną do domu już nie chciał. Ugotowałam obiad, na który nie przyszedł, ok 14 pisze do mnie czy może przyprowadzić 6 osób, znajomych na kawę, których ja na oczy w życiu nie widziałam.  Zadzwoniłam odpowiedziałam, że jest niedziela, obiad na stole, chyba zwariował, po czym powiedziałam, że mają przyjść, ale ja wyjeżdżam potem do siory......Przyszedł pod dom, swojego dziecka na plac zabaw nie wziął, a ze znajomymi i ich dziećmi poszedł na plac zabaw. Dzwoniłam, odrzucał połączenia. Pojechałam do siory, napisałam mu, że ma zabierać co chce i życzę mu szczęścia, że to koniec. Pisał potem, że to przeze mnie, że ja nie potrafię się dostosować. Wrócił o 23.30 z pretensjami, ze koperku nie pocięłam i nie zamroziłam, dalszą część już znacie.....
Teraz wrócił, tego co wczoraj nie zjedliśmy na obiad nie je, ma w nosie......
Tak wyglądał weekend, takie mam rodzinne życie. Przykro.

Wiesz Liwia, przyjemniej chyba (co tam! na pewno!!) byloby dyndac w mroznym wietrze na przydroznej wierzbie niz spedzic weekend w Twoim obecnym domu. Dziwie sie, ze ktokolwiek was jeszcze odwiedza. A Ty  kochana, gniesz sie we wszystkie strony ale jednego wlasciwego kroku nie zrobilas i nie zrobisz. Dzwonisz, piszesz smsy, tlumaczysz sie, zgadzasz sie na wszystko, narzekasz ale i tak robisz co innego - po co ta cala gra. Jesli nie masz tzw. jaj, zeby kazac mu zmiatac i to natychmiast to musisz sie z tym meczyc do konca zycia. Pomysl sobie..ile to jeszcze lat, ile to jeszcze takich weekendow przed Toba. Mnie az ciarki przeszly by na sama mysl o takim koncu mojego zycia.
Jesli jeszcze tego nie wiesz to Ci napisze: masz kompletnego idiote w domu.

Znam podobnego. Mąż kiedyś zaprosił na swoje imieniny gości ........i nie zjawił się i ja gości witałam i żegnałam i nawet nie obdzwonił z przeprosinami tych ludzi i za przyniesione prezenty nie podziękował. Mussuko i Liwio są tacy idioci i jeszcze gorsi.

Liwio przykro Ci ? to nam przykro, ze nie rozumiesz jak kiepskie masz z nim życie i jaki charakteropata jest Twoim wybrańcem.....ehhhh szkoda słów.

7 979

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

I co o tych dziewuchach myśleć?

Sama nie wiem czy nie pójdę w tany na jedną noc właśnie. Tak lepiej bez zobowiązań, powiedzmy raz w tygodniu. Czy to jest złe? Facet idzie to dobrze jest. A skoro nie mogę miec tego w domu to co?

No , właśnie co?
Jest nas więcej!   smile

7 980

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ile mam jeszcze czekać do cholery? Już prawie dwa lata czekam i nic. Aż się sama sobie dziwię. Ja nie chce żadnego związku, a wiadomo kogo się spotka.

7 981

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Pytam się męża: dlaczego rozpakował pojemnik? Co mu ten pojemnik przeszkadzał i poprosiłam o spakowanie go z powrotem, rzecz jasno tego nie zrobił i kolejne pytanie: dlaczego wyciągnął schowane owoce, czy ja chowam owoce bez powodu? owoce przeznaczone do jedzenia zawsze ,ale to zawsze lądują w koszu, więc jak myślisz dlaczego ja je tam schowałam, bo miałam taki kaprys? czy może je tam położyłam w określonym celu?

oczywiście mąż roześmiał mi się w twarz i powiedział, że jestem nie normalna...

istotnie sprawa wydaje się błaha, ale nie z mojego punktu wiedzenia: bo ja to odebrałam, że znowu nie trzeba się liczyć z moimi decyzjami, postanowieniami, zrozumie to osoba, która nie zaznała szacunku we własny domu...  to dotyczyło wielu spraw przykładowo wazonik postawię na stole a mój mąz bez pytanie przestawi tam gdzie on uważa za stosowne, oglądam TV przychodzi  i przełącza problem itd. itp.
.

Moniko tłumaczysz mu jak dziecku a on dorosłym człowiekiem jest i zamiast wysłać go po nowe zakupy, zażądać  naprawienia szkody i powiedzieć o swoich uczuciach Ty tłumaczysz, tłumaczysz, denerwujesz się i ponownie tłumaczysz.
Po co pytanie - po co rozpakował, wiadomo chciał to rozpakował. Ten pojemnik mu nie przeszkadzał ale chciał to rozpakował. POPROSIŁAŚ by spakował i nie spodziewałaś się nawet, że spakuje bo napisałaś rzecz jasna tego nie zrobił. A może powinnaś żądać ? No i kolejne pytania bez sensu : dlaczego, czy ja chowam, jak myślisz, dlaczego ja. Sto niepotrzebnych pytań zamiast krótkich wyjaśnień i żądań. Każdy rozzłościłby się na te sto pytań. Dlaczego właśnie nie powiedziałaś mu tego co nam piszesz czyli o uczuciach. Trzeba było mówić to jemu jak sie poczułaś i czego żądasz.  Polecam książkę jak mówić aby dzieci nas słuchały jak słuchać by dzieci nam mówiły. MUSISZ ją przeczytać. Pomoże Ci ona nie tylko w kontaktach z dziećmi, mężem ale i innymi ludźmi. Kocham tą książkę i następną część: rodzeństwo bez rywalizacji- tez Ci polecam.

7 982 Ostatnio edytowany przez grejs (2011-11-12 23:35:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ile mam jeszcze czekać do cholery? Już prawie dwa lata czekam i nic. Aż się sama sobie dziwię. Ja nie chce żadnego związku, a wiadomo kogo się spotka.

hm...spokojnie...   smile

7 983

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z czym spokojnie?

7 984

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anula70 napisał/a:

Z tymi związkami to w pełni się zgadzam nie stawia się na jakość ale na jakoś to będzie.
I masowa produkcja dzieci z brakiem stabilności.
A potem się dziwią niektóre kobiety że własne dzieci ich nie szanują bo i za co ?
Brak dobrych wzorców , nieporadność życiowa i wygodny styl życia praca be .
Codziennie stykam się w pracy z małymi lub większymi tragediami to niesamowite że sami gotujemy sobie los godny pożałowania.
Nie mówię tylko o młodych ludziach ale tez o tych w zaawansowanym wieku żałosne .

Jestem właśnie takim żałosnym przykładem. SPIEPRZYŁAM I POZWOLIŁAM SPIEPRZYĆ SOBIE ŻYCIE.
Tak, tak , tak, zgadzałam się na: jakoś to będzie, słuchałam "damy radę" jak wybawienia.
Nie dawaliśmy rady ( mam na myśli finanse) ale miło było słuchać i marzyć,
ze te słowa spełnią się( nie same , mąż miał je spełniać swoimi " zdolnościami" do zarabiania pieniędzy) .
Dawałam wiarę charakteropacie, kłamcy,dawałam wiarę iluzji i teraz słono za to płacę.
Najważniejsze, ze podniosłam się i potrafię walczyć i jestem gotowa krew przelać za to
co mi się należy.
Dzięki Bogu chłopcy mnie szanują i wspierają. Trochę się buntowali na początku ale teraz mamy sztamę.
Nigdy tak dobrze nie dogadywaliśmy się. Wszyscy cieszymy się spokojem w domu.
Mam nadzieję, że chłopcy nie powielą zachowań ojca.
Sporo rozmawiamy o tym co się zadziało w naszej rodzinie i ja mówię im co czułam
jak to przeżywałam. Stawiam im też jasne granice, których nie wolno im przekroczyć. Zrozumieli i zaakceptowali
( nie obyło się bez bólu i zgrzytów).

7 985

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

a ja doskonale rozumiem ankinom, dziś od mojego męża dowiedziałam się, że bez jego zgody ośmieliłam się spalić w kominku niepotrzebne dokumenty ("sugerowałby utylizację na ognisku przydomowym). Na nic zdały się moje tłumaczenia, że był póżny wieczór a kominek może służyć takze tym zabiegom. A teraz na serio : dowiedziałam się w związku z tym, że jestem bezmózgiem,debilką i idiotką w jednym. Ze tylko totalny czub nie zakoduje sobie w swojej zasr... bani, że śmieci pali się na ognisku.

a ja tylko chciałam zrobić porządek.... Witajcie kochane w klubie

7 986 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-11-13 00:09:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jeśli to papier to co za różnica?

O pierdołę się przyczepia a faceci ile robią irracjonalnych i głupich rzeczy bez logiki jakiejś. Kiedy np. wyjmiemy sobie nową ścierkę do kuchni, czyściutką, a on brudne łapy z przypraw zamiast pod wodę to w ścierkę, albo wycieranie psu łap szmatą, która uważa, że wystarczy wpłukać kiedy wyschnie. Albo pozamiata i uzna to za osiągnięcie godne nobla. Albo uświni stól kawą, sokiem, petami, i nie zetrze, bo stwarza spór, że szmatka to ścierka, a ścierka to.. A jakie to ma znaczenie. Albo wycieraa rozlane mleko papierem toaletowym. Albo ... mnóstwo tego.

7 987

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hm... jakby to ująć moje życie od prawie 20 lat podporządkowane jest jednemu meżczyźnie, sama zapracowałam na takie przez niego traktowanie. A może szukam bratnich dusz, bo czuję ze mam z wami wiele wspólnego. Pozwolicie przyłączyć się ?

7 988 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-11-13 00:13:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No bardzo mi miło. Chyba nie uznałaś, że jesteś tutaj nie mile widziana? Jakoś tak smutno mi zabrzmiało co napisałaś.
Witamy, witamy.

7 989

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Już mi lepiej, jakoś cieplej, choć za oknem temperaturka ciut dla mnie za niska. Władca zasnął na kanapie z wielkim brzuchem na wierzchu, więc mogę jeszcze chwilkę tu pobyć. Szukam tutaj poniekąd usprawiedliwienia, dla czynu, który mam nadzieję w niedługim czasie popełnię. Nie kochane, nie chodzi o morderstwo, szkoda moich "młodych" lat, mam zamiar "podziękować" za wszystko, zabrać swoje zabawki i zacząć żyć.

7 990

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marakuja napisał/a:

Już mi lepiej, jakoś cieplej, choć za oknem temperaturka ciut dla mnie za niska. Władca zasnął na kanapie z wielkim brzuchem na wierzchu, więc mogę jeszcze chwilkę tu pobyć. Szukam tutaj poniekąd usprawiedliwienia, dla czynu, który mam nadzieję w niedługim czasie popełnię. Nie kochane, nie chodzi o morderstwo, szkoda moich "młodych" lat, mam zamiar "podziękować" za wszystko, zabrać swoje zabawki i zacząć żyć.

I masz rację kochana na morderstwo szkoda czasu i nerwów lepiej zadbać o siebie a pana i władcę olać

7 991

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
honeczko napisał/a:

chyba wasnie lubie te rupiecie bo to moje rupiecie.....
ale dziekuje tez ci za krytykę, choć  w głębi gdzieś sobie myślę, że on wróci do mnie ....

TWOJE rupiecie ? lol
Zapewne rupiecie ale już nie Twoje.
Tak wróci bo zatęskni za awanturami, które ci robił i za Twoją upokorzoną miną......
......a możne zadowoloną ? a możne są takie kobiety, którym obelgi dają kopa do życia.

7 992

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Honeczko, ile Ty masz lat? Wiesz tu kobiety wlosy sobie z glowy rwa jak dostac to co im sie prawnie po wielu latach malzenstwa nalezy, zeby siebie i dzieci na Dworcu Centralnym nie zameldowac a Ty wlasnorecznie kase wydajesz komus, kto Cie zostawil dla kochanki??? Takiego przypadku to jeszcze tu chyba nie bylo...

ŚWIĘTE SŁOWA DOBRODZIEJKO !
Mam 50 lat i zostałam z minusem idącym w dziesiątki a nawet setki złotych.
Kiedyś miałam mieszkanie i duuuuużo pieniędzy a dzisiaj mam długi i szansę na maleńką emeryturę.
Dzisiaj tez muszę walczyć o alimenty na dziecko i na siebie.
Każdej młodej dziewczynie powiem ( synowej też) rób intercyzę.
Przy kobietach zostają dzieci. Wkładają one trud w wychowanie ich i zapracowują się by je wykarmić
a małżonek ma z głowy i zmartwienia i płacenie na zwyczajne przeżycie.

Rwę dzisiaj włosy z głowy bo być może będę musiała opuścić dom i wynająć tanie mieszkanie by nakarmić dzieci.
Nie popuszczę nawet złotówki draniowi i za moją krzywdę ale za krzywdę dzieci. Jestem z dziećmi szczera i mówię im o wszystkim. Przeżywają to ale nie mam prawa ich oszukiwać i bajek opowiadać.......ale jakie bajki ? mnie po prostu bez alimentów nie będzie stać na opłaty domu. Kiedyś ten dom kochałam......kiedyś byłam naiwna. Wiem, ze przetrwam ten trudny czas, ze poradzę sobie i wiem, ze będę walczyć jak lwica o swoje i dzieci i nie będę miała skrupułów żadnych.

7 993

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Czasami czytam historie kobiet, które tracą swój majątek dla cwanych gogusiów, myślałam wtedy, że to jakiś żart, ale nie takie kobiety istnieją.

Haneczko czy nie pomyślałaś, że ta eksmisja mu grozi bo cała kasę wydał na pannę? On miał ciężkie życie, wiec postanowił, że Tobie też takie zafunduje a Ty jego bronisz....

witaj w klubie KKZB,

BRAWO MONIKO smile zdrowiejesz !

Drogie kobietki JESTEM PRZYKŁADEM KOBIETY TRACĄCEJ WIĘCEJ NIŻ MAJĄTEK BO JESZCZE ZOSTAJE MI SPŁATA DUŻYCH DŁUGÓW. ISTNIEJĄ TAKIE KOBIETY I ISTNIEJĄ TACY MĘŻCZYŹNI.

Istnieją tez psychopaci i psychopatki, którzy trwonią pieniądze i popadają w długi.
Miałam to cholerne szczęście spotkać takiego i dać się omamić sad

7 994

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
honeczko napisał/a:
Mussuka napisał/a:
honeczko napisał/a:

trudno pomogłam mu nie cofnę tego już. nie wydal tych pieniędzy an nią wydał ja na mnie i w tym cała rzecz

masz racje, to sie juz stalo ale ucz sie na bledach i nie powtarzaj ich.

nie będę bo nie stać mnie na dalsze wspieranie finasowego a nic innego nie bedzie chciał ode mnie

Więc kochał Cie do ostatniego grosza !!!

7 995

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
joma44 napisał/a:

Witajcie dziewczyny. Trochę mnie tu nie było bo kuliłam się pod kołdrą z rozpaczy i  nie miałam siły dowlec się do laptopa. Bardzo brakuje mi Was wieczorem. Zauważyłam ,że wiekszość wpisów jest do 16.00

A ja ?     smile
Ja jestem wieczorami  smile

Posty [ 7 931 do 7 995 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 121 122 123 124 125 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026