Witam ![]()
Właśnie wróciłam z sądu mina eksińskiego bezcenna
:D:D
Temida może ślepa i chroma bo długo to trwało ale cholewcia udało się ,wycałowała bym tego sedziego ale jakoś nie wypadało.
Co robię TAŃCZĘ czuję sie podle bo dorwała mnie grypka żoładkowo-jelitowa ale co mi tam ![]()
Pan i władca dostał wyrok za znęcanie się psychiczne nad rodziną ..
Wazne jest to że nie pozostał bezkarny i drżyjcie panowie bo wściekłość kobiety nie zna granic tak jak jej miłość ![]()
7 866 2011-11-09 13:53:19
Podobne tematy
7 867 2011-11-09 13:55:49 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-09 13:56:31)
(...)wściekłość kobiety nie zna granic tak jak jej miłość
Zawsze twierdziłam, że kobiety są bardzo silnymi osobami, do czasu gdy nie wmówią sobie, że jest inaczej.
Ściskam Cię mocno. ![]()
7 868 2011-11-09 13:56:54
Witam
Właśnie wróciłam z sądu mina eksińskiego bezcenna:D:D
Temida może ślepa i chroma bo długo to trwało ale cholewcia udało się ,wycałowała bym tego sedziego ale jakoś nie wypadało.
Co robię TAŃCZĘ czuję sie podle bo dorwała mnie grypka żoładkowo-jelitowa ale co mi tam
Pan i władca dostał wyrok za znęcanie się psychiczne nad rodziną ..
Wazne jest to że nie pozostał bezkarny i drżyjcie panowie bo wściekłość kobiety nie zna granic tak jak jej miłość
Jeju!!!
Najpierw GRATULACJE!
Potem: jaki wyrok? Za jakie znecanie?!!!
I oby nie w zawiasach.
A ew. eksmisja trana?
7 869 2011-11-09 13:59:46
Dzieki serdeczne Wielokropek ![]()
Teraz mogę rozwiazac dalsze moje sprawy i z czystym sercem oraz najważniejsze sumieniem mogę pomysleć o dalszym życiu.
Boże jak słodko smakuje smak wygranej - wyborny ![]()
7 870 2011-11-09 14:04:31
honeczko napisał/a:może i ma młode ciało i jest dobra w łóżku ale to chyba nie wszsytko
pierwsze - tak, metryki nie zmienisz
drugie - a skad ta pewnosc????no i to, ze mlode cialo to jeszcze nie jest gwarancja, ze ladne cialo:)
Poza tym, o ile pamietam, jeszcze z balkonikiem nie pomykasz:)A sama sobie wyliczylas ile masz, ponad to cialo, dodadkowych zalet. I kto tu jest the besciak?:) I on to JUZ czuje i weszy..stad te spotkanka, wspomnienia, matactwa..strzez sie dobrze. Bedzie kombinowal jeszcze i to nie raz.
No niby tak ale wiadomo na co faceci lecą ma młode cycki nie ważne czy ładne czy brzydkie dla nich to znaczy tyle co "mogę mieć nawet taką młodą dziewczynę" a nowe jest zawsze lepsze niż stare przynajmniej na pocztątku potem dopiero dostrzega się ze te stare to jedank było super "gniotsia nie łamiotsia- ruska stal" tak bynajmniej myśle.
ale chciałabym być w takiej sytuacji i kondycji by on klęcząc przede mna i błagając mogłabym powiedzieć won do gówniary. ale daleka droga przede mną jeszcze i leków mam wiele ale wierze ze sie uda i sie wyleczę w końcu !
7 871 2011-11-09 14:14:29
Jak pisałam jestem od 10 lat w separacji i dalej mieszkam pod jednym dachem z pasorzytem któremu wydawało się że jest bezkarny.
Nie mogłam wziąśc rozwodu z tego powodu a alimenty które powinien mi płacic wpisał sobie że jako płacę mu za możliwośc mieszkania tutaj wraz z dziecmi .Jego chora psychicznie matka wspierała go we wszystkich bezeceństwach ale miarka się przebrała jak byłam w szpitalu 4 lata temu .Chciała zabrac mi dzieci i oddac do domu dziecka ale i tu zonk ja miałam dokumenty od psychologa ,pedagoga szkolnego i orzeczenie sadu rodzinnego ,grafiki z pracy i dupa blada .Przyznamno mu dodatkowe ograniczenie w postaci kuratora.
Cichy nadzór ma również moja kochana tesciowa ![]()
Może jestem malutka ale nie głupia wygrzebałam nawet jej papiery od psychiatryka .
Napuszczała go na mnie i dzieci jak byłam w pracy (nawet ją obsługiwałam)to mojemu mówiła że kolezanki powiedziały że mam wolne a że pan za kołnież nie wylewał były awantyry i rekoczyny (te 2 raczej żadko bo źle sie to kończyło dla niego ,lata swietlne temu
ćwiczyłam sztuki walki ) ale czepiał sie dzieci a tego to nie popusciłam .
Za wszystkie nekania teraz zapłaci i wali mnie to co zrobi jego rodzinka ,sprawiedliwosci stało się za dość.
A zawisów nie ma odwołał się półroku temu ale że ja jak pitbul nie ustapiłam to mogę świetować .
7 872 2011-11-09 14:26:38
matko, Anula, tyle tego, ze z ledwoscia moge to jakos ogarnac i te manewry z alimentami i te tesciowa i wspolne pomieszkiwanie.
Ale niewazne to. Wazne, ze jego juz nie ma u was w domu:) Czy to znaczy, ze teraz mozesz to mieszkanie sprzedac ew. wymienic wszystkie w nim zamki? A co z tesciowa? Ja tez mozesz za cos posadzic?:))
No i pochwal sie..ile dostal bandyta jeden?:)
7 873 2011-11-09 14:44:16 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-11-09 14:57:02)
Tściową usadził kurator wydajac opinie która sie za nią niestety pociagnie juz do konca życia.
Ja chcę się z tad wyprowadzić czekam juz 8 rok jestem na 1 miejscu z przyspieszenia niestety nie maja dla mnie takiego mieszkania.
Dostał półroku bez odwołania wyrok sie uprwomocni za 14 dni .
A tesciowa mieszka pietro niżej jest to dom jednorodzinny .
Moi rodzice mieszkaja w bloku i maja m-3 wie nie pomiescili byśmy sie tam w 6 osób ale pomagaja mi jak mogą i mam w nich duże wsparcie.
Jak sie z tego domu wyniose to mogę postarac sie o zakaz zbliżania sie tesciowej do moich dzieci a eksińskiego pozbawić całkowicie praw rodzicielskich .
Nie stac mnie na wynajęcie mieszkania sa bardzo drogie tutaj a jak były tańsze to bez dzieci albo system pracy nie odpowiadał wynajęmcy bo czasami w nocy dzieci były by same.
Ale mogę uprzykszyć im życie w inny sposób mam prawo dziedziczenia cześci tego domu ![]()
Nie sprzedam ani nie odsprzedam mojej częsci przepsze to na dzieci bez mojej zgody nie mogą sprzedac domu ani wynająć ..
Zabespieczyłam sobie zadek .
7 874 2011-11-09 14:56:48
Tściową usadził kurator wydajac opinie która sie za nią niestety pociagnie juz do konca życia.
Ja chcę się z tad wyprowadzić czekam juz 8 rok jestem na 1 miejscu z przyspieszenia niestety nie maja dla mnie takiego mieszkania.
Dostał półroku bez odwołania wyrok sie uprwomocni za 14 dni .
A tesciowa mieszka pietro niżej jest to dom jednorodzinny .
Moi rodzice mieszkaja w bloku i maja m-3 wie nie pomiescili byśmy sie tam w 6 osób ale pomagaja mi jak mogą i mam w nich duże wsparcie.
Jak sie z tego domu wyniose to mogę postarac sie o zakaz zbliżania sie tesciowej do moich dzieci a eksińskiego pozbawić całkowicie praw rodzicielskich .
Nie stac mnie na wynajęcie mieszkania sa bardzo drogie tutaj a jak były tańsze to bez dzieci albo system pracy nie odpowiadał wynajęmcy bo czasami w nocy dzieci były by same.
Ale mogę uprzykszyć im życie w inny sposób mam prawo dziedziczenia cześci tego domu
a po pol roku wroci??? i co wtedy? myslisz, ze do tego czasu juz sie przeprowadzisz do innego mieszkania?
Czy Twoje dzieci moga juz zostawac na noc same w domu? Ja rozumiem, ze to praca ale sama tez sie troche obawialam. Ja podrozuje czesto sluzbowo i nie ma mnie 2-3 dni. Syn lada moment konczy 18 (corka 10 skonczy za miesiac) wiec bedzie po problemie ale do tego czasu balabym sie zostawiac ich samych nawet na 1 noc..bo w razie ew. tfu tfu wypadku, nie wiem czy nie odebrano by mi praw rodzicielskich za zaniedbanie opieki. Tak jest tutaj ale nie wiem jak w PL.
Dom z tesciowa to brzmi jak cos z Hitchcoka..brrr
7 875 2011-11-09 15:04:12 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-11-09 15:07:52)
NIe mam juz maleńkich dzieci syn ma 20 lat,a córki 16 i 7 .
Syn ma prawo decydowania na takich samych prawach jak ja (cudowne papierki) a że moge na niego liczyć to nie muszę sie obawiac o pozostała latorośl .
Moze do czasu jego powrotu bede juz na swoim albo wraz z synem coś wynajmniemy w tym wypadku już jest lepiej ,syn znalazł pracę więc zadeklarował swoją pomoc .
W razie jak by mi sie coś stało dzieci mają zabespieczenia finansowe nie małe a i opiekę prawną też .(Moja siostra jest beneficjentem i zapewni opiekę młodszym a dostep do finansów maja oboje z moim synem )
Tak jak pisałam jestem malutka ale nie głupia.
A zapomniała bym moi rodzice wykupili mieszkanie tak że mieszkac w razie w mogą albo u siostry albo u dziadków .
A po smierci (nie daj boże )moich rodziców mieszkanie przechodzi na wnuki .
7 876 2011-11-09 15:07:35
NIe mam juz maleńkich dzieci syn ma 20 lat,a córki 16 i 7 .
Syn ma prawo decydowania na takich samych prawach jak ja (cudowne papierki) a że moge na niego liczyć to nie muszę sie obawiac o pozostała latorośl .
Moze do czasu jego powrotu bede juz na swoim albo wraz z synem coś wynajmniemy w tym wypadku już jest lepiej ,syn znalazł pracę więc zadeklarował swoją pomoc .W razie jak by mi sie coś stało dzieci mają zabespieczenia finansowe nie małe a i opiekę prawną też .(Moja siostra jest beneficjentem i zapewni opiekę młodszym a dostep do finansów maja oboje z moim synem )
Tak jak pisałam jestem malutka ale nie głupia.
To super:) Wyglada na to, ze ustawilas wszystko tak jak byc powinno i teraz jeszcze chwilka i odetchniesz pelna piersia:)
Dobry przyklad dla innych kobiet:) Jak sie chce to wszystko mozna, gratulacje!
7 877 2011-11-09 15:10:41
joma44 napisał/a:Witajcie dziewczyny , mam 15 minut przerwy więc piszę do Was. MUSSUKA- wielkie dzięki za posta- znowu mnie podbudowałaś.
HONECZKO- wysłałam Ci książkę na maila. Napisz co o niej myslisz. Ja ją połknęłam w 2 godziny. Nasze sytuacje są analogiczne tyle,ze moja świeższa. Jak czytam co piszesz o tym swoim to jakbym mojego widziała.
Umówiłam sie do kosmetyczki(po 15 latach!!!!) na laser i zapisałam się na taniec brzucha. Trochę juz schudłam przez te zmartwienia ale mam zamiar jeszcze 10kg. Zobaczyć jego zdziwioną gębę( kiedyś w przyszłości -oczywiście)-bezcenne. Mam zamiar się trzymać ale czasami chce mi się wyć. Najgorzej wieczorem a was tu wtedy nie ma, Ból.nie rób nic dla niego rób wszystko dla siebie on i tak nie powie ci ślicznie wyglądasz (bo na to czekasz prawda?) RÓB WSZYSTKO DLA SIEBIE!!!! stań przed lustrem i powiedz jestem super laska tzreba wierzyć w siebie i w swoją wartość. mnie zamienił na 21 letnią dziewczynkę a ma 29 lat, ja mu gotowałam pyszne jedzenie piekłam pyszne ciasta prałam sprzątałam a on to zamieniał na gówniarę i jeszcze beszczelnie powiedział ze ona taka zdolna jak ja nie jest i nie umie tego co ja? Więc ja się pytam kto stracił ja czy on? może i ma młode ciało i jest dobra w łóżku ale to chyba nie wszsytko
dla niektórych facetów tylko to się liczy : młode ciałko i łóżko, bo mój z kolei miał pretensje, że źle gotuje, źle sprzątam za mało w top wszystko wkładam serca, a tu proszę i tak źle i tak nie dobrze, bo to tylko wymówki, żeby na koniec zdegradować naszą kobiecość, walnąć w najczulszy punkt, bo my się tak starałyśmy.... a prawda jest taka, że jak to opisała Mussuka, jakby kochał to by odgrzewane kotlety wsuwał...
7 878 2011-11-09 15:17:02
i sam by je utlukl:)
7 879 2011-11-09 15:19:11
ankinom napisał/a:Na Ciebie zawsze można liczyć - kawa na ławę
Na Twojego meza, niestety tez. Od czasu jak tu zagoscilam na tym watku, jeszcze mnie nie zawiodl:) Co jakis czas wyskakuje z jakims, coraz dziwaczniejszym, pomyslem i tak trzyma cala dyskusje w ryzach:) Ciekawe co bedzie po akcji "strych" oraz "wielki remont zwiazku"? Z Cyganami za taborem powedruje czy samobojstwem zagrozi?
Niemniej, pozdrow go od kilku forumowiczek serdeczni i dodaj, ze swietnie sluzy nam jako obiekt do badan i obserwacji nad gatunkiem homo niewiadomo (w sensie nie wiadomo co mu do lba jutro albo i za godzine strzeli). Podziekuj mu w naszym imieniu za taka wytrwalosc i obecnosc w naszym watku.ankinom napisał/a:Tego nie wiem, co miał na myśli, bo z nim o tym nie rozmawiałam, nie wierzę, że po 16 latach takiego traktowania zmieni się, miałabym nadzieje, gdybym wiedziała, że kocha, ale nie możemy się :zgrać",
Monisiu..przez 16 lat to mozna dom zbudowac, zburzyc, na nowo postawic, las zasiac a nie jedno drzewko i potomstwa naplodzic jak do reprezentacji na Euro 2012. A nie "zgrywac sie". Zgrywac sie mozna przez okres maksymalnie roku (akurat wszystkie swieta i pory roku zaliczone i juz sie wie na co mozna liczyc z tej drugiej strony). Pozniej zmienia sie tylko obowiazki (dzieci), inne realia codzenne (wiek, zdrowie, praca, dochody) ale czlowiek bedzie ten sam. Jesli byl Ci opoka juz na poczatku to bedzie i pozniej, jesli od poczatku chrzanil wszystko w zwiazku..to i takim pozostanie za tat 100..z opcja "zmieni sie na gorsze".
Mnie by szkoda bylo kazdego nastepnego roku z takim niezgranym ze mna facetem. Niestety, sama tez madrzejsza nie bylam, bo kilka lat tez usilowalam zgrywac sie, nie tyle z eks meza co z nim, no i juz po paru latach wiedzialam, ze dupa blada z tego zgrywu bedzie. Wlasciwie, tego "olsnienia" doznalam w momencie, kiedy dostalam swoja, normalna i rozwijajaca prace. Od tego momentu..uniezaleznienia sie finansowo-towarzyskiego od niego, sprawy potoczyly sie juz w jednym kierunku czyli z gorki. Az do wielkiego finalu, rozwodu.
ankinom napisał/a:Dzisiaj dzieci, ale 3 lata temu gdy się zakochał jakoś dzieci jego za bardzo nie obchodziły, Boże no po prostu głupia bym była gdybym na to się zgodziła... ja po prostu muszę się trzymać z daleka ( to tak jak Haneczka) od niego, bo przy nim głupieję, wiesz takie obrazki jak tuląca się córeczka do taty i powtarzająca kocham tatusia, to robią mi sieczkę w głowie
Biedny Jas i Malgosia oraz mama w charakterze Baby Jagi..tatus..no poczekaj, w czym by go tu obsadzic? Dzielny Rozbojnik Rumcajs, moze lesniczy ratujacy babcie z brzucha wilka albo szewczyk trujacy smoka siarka? Monika..odloz te prochy, balki i popatrz Ty jeszcze raz na swoje dzieci. Widzisz ich usmiechniete buzie, slyszysz radosny swiergot i czujesz euforie w ich zachowaniu, obserwujesz jak biegna z wyciagnietymi raczkami i rzucaja sie usmiechnietemu tatusiowi na szyje, ktory je nastepnie tuli a potem sadza na kolana i opowiada jak mu minal dzien, czyta im bajki, bierze na spacery po parku, uczy grac w Monopol itp. Takie widzisz swoje dzieci, kiedy tatus wraca do domu albo kiedy kloci sie z Toba? Jakie dzieci widzisz w takich, czestych, momentach? I ten obrazek sobie przypominaj wielokrotnie kiedy on bedzie Ci wode z mozgu robil.
ankinom napisał/a:a jak było z Twoimi dziećmi? jak one zareagowały? nie miałaś wątpliwości ze względu na nie, bo ja uważam, że jeszcze z tym mam problem
Monika, z reka na sercu to pisze (a ciezko jedna stukac:) - odsapnely. Szczegolnie syn, bo to nie jego wlasne dziecko i dawal to odczuc nam obojgu (mnie i synowi) niejednokrotnie i nie zawsze delikatnie. Syn powiedzial doslownie "dobrze, ze M sie wyprowadza". Teraz maja normalny kontakt jak kumple, nawet chodza czasem razem na mecze hokeja i odwiedzaja sie na Facebooku. Ale na tym koniec. Milosci ojcowsko-synowskiej tu nigdy nie bylo. Ciepla, zrozumienia tez nie.
Corka, moze na poczatku, troszke czula sie zagubiona, smutna ale to minelo tak blyskawicznie, ze nawet tego nie pamietam. Ona tez odczuwala ze zle sie dzialo i nagle po odejsciu taty zobaczyla, ze mama znow sie usmiecha i nie warczy ani nie placze. Ze ma wiecej checi, energii i czasu dla niej. Bardzo szybko..az dziw, ze tak szybko, polubila mojego nowego partnera. Nie przestala kochac tate, jest u niego tak czesto jak tego oboje chca, czyli mniej wiecej co drugi weekend ale kocha nas oddzielnie bardziej niz kiedy bylismy razem. Sama jakis czas temu powiedziala, ze juz by nie chciala abysmy razem ze soba kiedys byli i ze teraz jest duzo lepiej. Nowemu "tatusiowi" na glowe by chetnie wlazla ale juz jej na to tak bardzo nie pozwalamy:)
Monika, dzieci sa o milion razy latwiejsze w przystosowaniu do nowych warunkow niz my dorosli, maja wiecej optymizmu, wiary w to, ze bedzie dobrze, zyja teraz a nie za lat 10, sa odporne i lecza rany szybciej niz wiejskie psy, sa malymi egoistami i powinnismy brac z nich przyklad a nie odwrotnie.
Jedyne o czym musisz pamietac, w razie ew. rozstania - beda liczyc na Ciebie pod kazdym wzgledem i nie mozesz ich zawiesc. To taka faza "strachu". Moga bac sie, ze skoro zniknal tatus (nawet na strychu) to moze zniknac i mama i co to wtedy bedzie. Ale ten strach mija..spokojnie i swoja stala obecnoscia i codzienna rutyna zlagodzisz to w oka mgnieniu. I nie wolno Ci przy nich plakac, nie rob tego, bo wystraszysz je. Mozesz smialo przyznac, ze jest ci zal i smutno, ze z tatusiem wam sie nie udalo ale nie placz. Przez jakis czas bedziesz ich alfa i omega i opoka ich swiata. A potem to sie wyluzuje i one Ci tez popuszcza:)
ankinom napisał/a:leć na to solarium, a nie szkoda cery?
Cere mam dobra, bo na kremy nie zaluje i nawilzam jak sie patrzy:) A na solarke latam gora rax w tygodniu na jakies 8-12 minut..dla zdrowszego wygladu. Bo bez to wygladam zima jak trup na sniegu.
Przywracasz wiarę człowiekowi a i ubawiłam się tym opisem mojego pożal się boże męża ![]()
7 880 2011-11-09 15:22:20 Ostatnio edytowany przez honeczko (2011-11-09 15:25:38)
I jaki z tego wniosek nie dogadzać facetom!!!!! Bo te starania i tak w niczym nie pomagają a wręcz przeciwnie potem zaczynają przeszkadzać
wierzę że przyjdzie dzień kiedy zabraknie mu psa a co dopiero kobiety z krwi i kości a nie jakieś lafiryndy co ma styropian w głowie
7 881 2011-11-09 15:23:30
Zrobiłam to dla dzieci i dla siebie a pomógł mi w tym czysty zdrowy egoizm ![]()
Płacz nic nie pomoże treba działać to że rodzina od pana uwża mnie za sukę bez serca to komplement nie obelga .
oni o tym juz wiedzą i wkurzam ich moim dobrym chumorkiem i samochodem który kupiłam dla syna bo swój kupiłam po rozprawie sądowej jak orzeczono separacje ![]()
Jestem wredna i cholwecia dobrze mi z tym za małżeństwa nie miałam nic teraz mam wiecej jak potrzebuje a kokosów nie zarabiam i to ich wykańcza bo według tych osób bez nich miałam byc niczym tym bardziej że mieszkam w obcym środowisku .
Mój syn miał byc zwykłym robolem i pijusem jak jego ojciec a jest Technikiem Logistą od przyszłego roku idzie na studia a córcia ta starsza chce iść do tej samej szkoły mimo że miała dysgrafie i dysleksje (sama opłaciłam 3 lata szkoły prywatnej i wyszła z tego nauczyciele to psychologowie było drogo jak na kogoś kto zarabia 1200)ale brałam nagodziny i dodatkową pracę byle dzieciakom było dobrze nie kwenkałam zakasałam rekawy i mam teraz wyniki.
7 882 2011-11-09 15:30:43
Może sie usmiejecie ale wtedy jeszcze mąz kwenkał na to co gotuje .
Śniadanie nie te na obiad chciał nie to a kolacja beznadziejna .
Miałam wtedy psa duzego i mój małzonek musiał patrzeć jak psisko pochłania jego śniadanie,obiad i kolacje a dodam że zrobiłam wszystko to co najbardziej lubi i ze zdziwiona minką powiedziałam ,,Myślałam że nie bedziesz tego jadł"
Grymasy sie skończyły bo tylko pysk skrzywił a wszystko ladowało w psiej misce .
A repety nie było juz ja sie o to postarałam ![]()
7 883 2011-11-09 15:32:59
a mojemu zawsze smakowało to co robiłam pochłaniał bez zająknięcia ale się skończyło bo małolata gotować ponoć nie umie
7 884 2011-11-09 15:43:26
Zrobiłam to dla dzieci i dla siebie a pomógł mi w tym czysty zdrowy egoizm
.
wspanialy przewodnik..nie ma lepszego:) Z podkresleniem "czysty".
7 885 2011-11-09 15:45:21
a mojemu zawsze smakowało to co robiłam pochłaniał bez zająknięcia ale się skończyło bo małolata gotować ponoć nie umie
honeczko..a dlaczego Ciebie tak interesuje co malolata umie a czego nie? To jego zycie i Ciebie juz tam nie ma. Zaakceptuj to wreszcie i daj mu swiety spokoj. On Tobie tez powinien.
7 886 2011-11-09 15:45:55
Honeczko dobrze gotuję ale to nie kuchnia mamusi była a ona na kazdym kroku wytykała mi tylko błędy.
Do czasu
jak wytykajac mi że nie umiem prać nie zamieniła białej bielizny i podkoszulków szwagra na rózowe ![]()
I szwagier ze szwagierką skrytykowali jej kuchnię ża brak smaku i monotonię (była 2 tygodnie na wczasach i skazani zostali na moją kuchnię).
Myslała że jak mieszkałam w miescie to nic nie umię ale troche sie przeliczyła .
7 887 2011-11-09 15:49:43
honeczko napisał/a:a mojemu zawsze smakowało to co robiłam pochłaniał bez zająknięcia ale się skończyło bo małolata gotować ponoć nie umie
honeczko..a dlaczego Ciebie tak interesuje co malolata umie a czego nie? To jego zycie i Ciebie juz tam nie ma. Zaakceptuj to wreszcie i daj mu swiety spokoj. On Tobie tez powinien.
masz rację nie powinno mnie to interesować, ale jakąs tam satysfakcje z tego mam nie wiem czy to dobrze czy źle
7 888 2011-11-09 15:51:56 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-11-09 15:54:56)
Honeczko przerzuć sie ze snickersa na inny batonik na zdrowie Ci to wyjdzie.
Zbyt jestes zajeta nim żeby miec czas na siebie .
Jego dzieciństwo nie twoja sprawa teraz to dorosły człowiek proponuję przeczytać o syndromie,, drewnianej nogi"
duzo Ci wyjasni i moze w końcu oswieci że masz pasorzyta emocjonalnego na karku .
Kochana satysfakcje bedziesz miała wtedy gdy szczesliwa bedziesz maszerowac mu przed nosem i olejesz go waskim sikiem na całej lini.
A tak sorry ale zazdrośc przez Ciebie przemawia .
7 889 2011-11-09 16:44:42
Cześć Dziewczyny.Też się zapisuję do klubu kochających za bardzo.Byłam w dwóch beznadziejnych związkach.Po pierwszym długo nie mogłam wygrzebać się z depresji po drugim tak samo.Od dziesięciu lat jestem mężatką.Małżeństwo układa mi się dobrze ale moja psychika nadal jest mocno potłuczona.
Moja mama stosowała przemoc psychiczną.Ciągły krzyk, poniżanie, udowadnianie że jestem zerem.Nie mogłam się bronić bo od razu krzyczała jeszcze bardziej i mówiła , że jestem niewdzięczna, pyskata itd.Ja tak bardzo chciałam żeby mnie kochała.Zrobiłabym wszystko żeby mnie kochała.
Efekt taki , że do dziś nie potrafię się bronić jak ktoś atakuje mnie słownie.Ktoś mnie obraża.Ja stoję i nic nie mówię i czuję się winna że ten ktoś się tak zachowuje.Chciałabym się obronić ale nie potrafię.Okropnie mi z tym źle.
Przeszłam przez terapie grupową i indywidualną .Jest o tyle lepiej , że przed obcymi umię się bronić ale nie potrafię się obronić przed kimś z kim jestem bliżej.Jest mi okropnie wstyd , że daję się poniżać.Na szczęście mój mąż traktuje mnie bardzo dobrze, ale często przypomina mi sie jak traktowali mnie tamci dwaj mężczyźni i nie potrafię sobie wybaczyć , że się nie broniłam.
Koszmary przeszłości wracają .
7 890 2011-11-09 16:44:53
Honeczko przerzuć sie ze snickersa na inny batonik na zdrowie Ci to wyjdzie.
Zbyt jestes zajeta nim żeby miec czas na siebie .
Jego dzieciństwo nie twoja sprawa teraz to dorosły człowiek proponuję przeczytać o syndromie,, drewnianej nogi"
duzo Ci wyjasni i moze w końcu oswieci że masz pasorzyta emocjonalnego na karku .Kochana satysfakcje bedziesz miała wtedy gdy szczesliwa bedziesz maszerowac mu przed nosem i olejesz go waskim sikiem na całej lini.
A tak sorry ale zazdrośc przez Ciebie przemawia .
o kurcze nie pomyślałam o tym może rzeczywiście to zazdrość
dziewczyny skąd wy to wszystko wiecie skad wiecie jak postępować zeby sobie krzywdy nie robić?
7 891 2011-11-09 16:59:48
Cześć Dziewczyny.Też się zapisuję do klubu kochających za bardzo.Byłam w dwóch beznadziejnych związkach.Po pierwszym długo nie mogłam wygrzebać się z depresji po drugim tak samo.Od dziesięciu lat jestem mężatką.Małżeństwo układa mi się dobrze ale moja psychika nadal jest mocno potłuczona.
Moja mama stosowała przemoc psychiczną.Ciągły krzyk, poniżanie, udowadnianie że jestem zerem.Nie mogłam się bronić bo od razu krzyczała jeszcze bardziej i mówiła , że jestem niewdzięczna, pyskata itd.Ja tak bardzo chciałam żeby mnie kochała.Zrobiłabym wszystko żeby mnie kochała.
Efekt taki , że do dziś nie potrafię się bronić jak ktoś atakuje mnie słownie.Ktoś mnie obraża.Ja stoję i nic nie mówię i czuję się winna że ten ktoś się tak zachowuje.Chciałabym się obronić ale nie potrafię.Okropnie mi z tym źle.
Przeszłam przez terapie grupową i indywidualną .Jest o tyle lepiej , że przed obcymi umię się bronić ale nie potrafię się obronić przed kimś z kim jestem bliżej.Jest mi okropnie wstyd , że daję się poniżać.Na szczęście mój mąż traktuje mnie bardzo dobrze, ale często przypomina mi sie jak traktowali mnie tamci dwaj mężczyźni i nie potrafię sobie wybaczyć , że się nie broniłam.
Koszmary przeszłości wracają .
nie powinno Tobie być wstyd, wstydzić powinna sie osoba która Cie atakuje bez względu na to kim jest czy jest obca czy bliska.
7 892 2011-11-09 17:20:49 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-11-09 17:32:40)
Kochana nie wiem wszystkiego aż tak utalentowana nie jestem.:)
Ale nie zyję od wczoraj swoje razy od życia dostałam i co mnie nie zabiło to mnie wzmocniło .
Do kazdej decyzji trzeba dojrzeć jak się nie da przeskoczyc to obejść trwa trochę dłużej ale po drodze jest czas na refleksje .
I powtarzac jak mantrę ,,DAM RADĘ" cholewcia działa .
Wiara we własne mozliwości czyni cuda .
NIe ma co rozpamiętywac tego co było -dołuje-ale byc ciekawym tego co będzie .
Bo to co było juz znamy a to co bedzie kreujemy powoli sami bogatsi w doswiadczenia i te dobre i te złe .
Nie rozpamietuj przed lustrem wad popatrz na siebie z pryzmatu zalet a napewno znajdziesz ich wiele tylko popatrz swoim wzrokiem nie cudzym nie kieruj sie w życiu tylko tym co na zewnatrz ale co wewnatrz ciebie.
Doceń własne ja a wtedy zobaczysz jak kożystnie zmieni sie twoje życie.
Powiesz trudne -owszem trening czyni mistrza ![]()
I uśmiechaj sie do własnego odbicia -dziwaczne ale skuteczne.
Zacznij szanowac sama siebie a otoczy Cie szacunek innych.
Kociamamo to nie wstyd tylko skuteczne działanie osób postronnych .
W pracy stykam sie również z chamskim zachowaniem i odpowiadam żartem choc wszystko wre .
Kiedys tez osoba głównie krzycząca zamykała skutecznie moje usta i byłam bezbronna jak małe dziecko teraz już tak nie jest nie potrzebowałam terapi z czasem nauczyłam odpierać ataki za pomocą cietych ripost.
Przedewszystkim nauczyłam żartowac się z własnych wad i niedociagnięć.
A to skutecznie zamyka usta .
Na słowa krytyki odpowiadam-,,Ja wiem że mam wady a ty wiesz o swoich ''
nikt mi na to do tej pory nie dał odpowiedzi .
7 893 2011-11-09 17:31:29
masz rację i napewno wiesz jak trude jest to do wykonania to był moj pierwszy poważny związek dlatego tak mi trudno dlatego tak się gubię i błądzę. Szacunek do siebie powoli odzyskuję bo juz nie mowie sobie w czym ona jets lepsza ode mnie co złego zrobiłam, teraz myślę czego on nie zrobił lub nie chciał zrobić dobrego. macie wszsytkie rację nie wolno każdego czynu usprawiedliwiać gadaniem że miało się trudne dzieciństwo albo rzucać teksty wiesz myslałem ze chociaż mnie uda sie stworzyć rodzinę, cholera to trzeba było tworzyć! a nie teraz udawać ze to miało znaczenie
7 894 2011-11-09 17:37:47
Nie porównuj nikogo do siebie jesteś indywidualną jednostką .
Jestes ani lepsza ani gorsza badz soba nie repliką kogos innego .
Styl w ciuchach ok ale nie w zyciu .
7 895 2011-11-09 18:02:23
Dziękuję Dziewczyny , że odpisałyście.Masz rację Haneczko że powinien wstydzić sie ten co mnie źle traktował ale ja zazwyczaj winę całkowicie biorę na siebie i w każdy możliwy sposób tłumaczę "oprawcę"- bronię go a nie siebie a potem zostaje mi wściekłość , że nie potrafiłam obronić siebie.
7 896 2011-11-09 18:06:05
a kogo repliką staram ie być bo trochę nie rozumiem
7 897 2011-11-09 18:12:29
Dziękuję Dziewczyny , że odpisałyście.Masz rację Haneczko że powinien wstydzić sie ten co mnie źle traktował ale ja zazwyczaj winę całkowicie biorę na siebie i w każdy możliwy sposób tłumaczę "oprawcę"- bronię go a nie siebie a potem zostaje mi wściekłość , że nie potrafiłam obronić siebie.
czemu przejmować się kimś kto nie ma szacunku dla ciebie? zacznij mówić sobie to ja jestem ok a ty jesteś nikim w dodatku bez kultury. Anulka ma rację zacznij obracać to w zart pokazesz ze masz dystans do siebie a to zniechęca potencjalnego oprawcę bo co mu z tego ze ci nawrzuca skoro ty sie tym nie przejmiesz i jeszcze mu to pokażesz ?
7 898 2011-11-09 18:20:35
chodzi mi o porównywanie Ciebie i rzeczonej panienki nie tedy droga .
To czego on w Tobie nie widział to jego błąd nie Twój .
Teraz żałuje troche po nie wczasie widocznie sex nie dał mu takiej satysfakcji a kobiecinka nie zaradna zyciowo zaczyna go nudzić .
No moja droga mopsa to mozna sobie kupic z rodowodem ale znudzony chwilowym podbojem koleś to przechodzony towar i niech cie ręka i noga Boska broni przed udzielaniem mu wsparcia finansowego .:/
Cholera mądra z Ciebie kobita wiec poslij go na zielona trawkę .
7 899 2011-11-09 18:26:02
chodzi mi o porównywanie Ciebie i rzeczonej panienki nie tedy droga .
To czego on w Tobie nie widział to jego błąd nie Twój .
Teraz żałuje troche po nie wczasie widocznie sex nie dał mu takiej satysfakcji a kobiecinka nie zaradna zyciowo zaczyna go nudzić .
No moja droga mopsa to mozna sobie kupic z rodowodem ale znudzony chwilowym podbojem koleś to przechodzony towar i niech cie ręka i noga Boska broni przed udzielaniem mu wsparcia finansowego .:/
Cholera mądra z Ciebie kobita wiec poslij go na zielona trawkę .
widzisz za późno pomogłam mu juz teraz żałuje bo mogłam inaczej to rozegrać ale dostałam wczoraj zje*kę od dziewczyn i zrozumiałam swoj błąd bo trzeba by ło go posłać do tej małej do banku a najlepiej do diabła. Zrobiłam inaczej nie cofnę tego ale na drugi raz (którego mam nadzieje nie będzie) właśnie tam go posle
7 900 2011-11-09 18:27:25 Ostatnio edytowany przez kociamama (2011-11-09 18:32:17)
Dziękuję Honeczko masz święta rację.
Bardzo się staram polubić siebie , szanować, wierzyć , że coś mogę osiągnąć.Niestety czasami wraca do mojej głowy mama i wszystko burzy- znowu widzę siebie jej oczami.
Na codzień mieszkam daleko od niej i gdy się nie widujemy jest ze mną ok.
Jednak teraz mam do niej jechać no i złapałam doła.
Chciałabym wyrzucić opinie mojej mamy z głowy ale potrafię je tylko gdzieś zepchnąć na obrzeża mózgu -na pewien czas.Potem wracają i słyszę- JESTEŚ BEZNADZIEJNA- wtedy zwijam swoją "duszę " w kłębek wewnątrz siebie i boję się całego świata...
Honeczko_ja też nie potrafię nikogo posłać do diabła....chociaz bardzo bym chciała.
7 901 2011-11-09 18:32:06
Dziękuję Honeczko masz święta rację.
Bardzo się staram polubić siebie , szanować, wierzyć , że coś mogę osiągnąć.Niestety czasami wraca do mojej głowy mama i wszystko burzy- znowu widzę siebie jej oczami.
Na codzień mieszkam daleko od niej i gdy się nie widujemy jest ze mną ok.
Jednak teraz mam do niej jechać no i złapałam doła.
Chciałabym wyrzucić opinie mojej mamy z głowy ale potrafię je tylko gdzieś zepchnąć na obrzeża mózgu -na pewien czas.Potem wracają i słyszę- JESTEŚ BEZNADZIEJNA- wtedy zwijam swoją "duszę " w kłębek wewnątrz siebie i boję się całego świata....(:
wiesz co, a może odetnij się od matki skoro ona tak źle na ciebie wpływa, bo to czego tam u niej szukasz nie znajdziesz. ona raptem nie zmieni sposobu postępowania względem ciebie. Próbowałaś z nią o tym pomówić?
7 902 2011-11-09 18:34:37
Witajcie, czytam te wasze posty i często mi sie kręci łza w oku. Macie okropne przeżycia , podobnie jak ja.
Nie potrafię sie jednak pocieszyć bo mój facet odszedł do kobiety tylko 2 lata młodszej , nie do jakiejś dupci. Wszyscy mówią,że wyglada starzej ode mnie. Ale on powiedział do mnie,że nie szuka młodszej , bo na taką trzeba pracować, bo ma wymagania. On szukał takiej która go ustawi w życiu. Jak powiedziałam ,że nie dam mu pracy - odszedł, bo ona ,ma córkę we Francji i on liczy,że tamta załatwi mu pracę za granicą. Podczas ostatniej kłótni powiedział,że nic już razem nie zdziałamy,że nic więcej przy mnie nie osiągnie a tam może, więc odchodzi. powiedział,że jestem kobietą inteligentną więc rozumiem,że nie możemy być razem bo czas ucieka i trzeba się w życiu ustawić. Koszmar. A ja debilka myślałm ,że on mnie kocha. A on mnie w bezczelny sposób wykorzystywał. Tylko k.....a dlaczego tak strasznie za nim tęsknię?
7 903 2011-11-09 18:36:45
Kociamamo beznadziejna to jest Twoja matka sorry ale mam dzieci i jak syn nie mógł znaleźć pracy nie mówiłam mu że jest beznadziejny ale dawałam wsparcie nie tylko moralnę.
Cholera (musiała bym uzuć całej wiązanki ze słownika wyrazów potocznych i zaliczyła bym bana )ale nie rozumiem niektórych rodziców jak mozna własnemu dziecku mówic takie rzeczy .
Beznadziejne to moga byc majtki wcinajace sie w zadek ale nie człowiek .
Na porazkę jak i na sukces w związku pracuje dwoje ludzi twoje nie wyszły to nie znaczy że byłas beznadziejna .
Odeszłaś to twoja decyzja ,odszedł to jego decyzja ludzi nie zmienisz ale nie daj sobie że jestes beznadziejna nie zaradna bo radzisz sobie nawet ze swoimi lekami -samo zdanie sobie sprawy ze swioch słabosci to sukces nie porażka .
7 904 2011-11-09 18:37:03
Honeczko, dzięki za odpowiedź. Wysłałm Ci maila.
7 905 2011-11-09 18:39:01
Witajcie, czytam te wasze posty i często mi sie kręci łza w oku. Macie okropne przeżycia , podobnie jak ja.
Nie potrafię sie jednak pocieszyć bo mój facet odszedł do kobiety tylko 2 lata młodszej , nie do jakiejś dupci. Wszyscy mówią,że wyglada starzej ode mnie. Ale on powiedział do mnie,że nie szuka młodszej , bo na taką trzeba pracować, bo ma wymagania. On szukał takiej która go ustawi w życiu. Jak powiedziałam ,że nie dam mu pracy - odszedł, bo ona ,ma córkę we Francji i on liczy,że tamta załatwi mu pracę za granicą. Podczas ostatniej kłótni powiedział,że nic już razem nie zdziałamy,że nic więcej przy mnie nie osiągnie a tam może, więc odchodzi. powiedział,że jestem kobietą inteligentną więc rozumiem,że nie możemy być razem bo czas ucieka i trzeba się w życiu ustawić. Koszmar. A ja debilka myślałm ,że on mnie kocha. A on mnie w bezczelny sposób wykorzystywał. Tylko k.....a dlaczego tak strasznie za nim tęsknię?
pewnie dlatego że sie przywiązałaś do niego ze miałaś plany wspólne to minie z czasem tzreba tylko sie odciąć i nie kontaktowac z nim pod żadnym pozorem mozg musi sie przyzwyczaic do nowej sytuacji
7 906 2011-11-09 18:40:59
Najlepiej by było gdybym się od niej odcięła ale ona jest już starszą osobą i nie potrafie jej tak zostawić.
Rozmowa z moja mama jest jak przysłowiowym grochem o ścianę.Ona nigdy nie słuchała i nie słucha nikogo.Ona TYLKO MÓWI i to dużo( za dużo)
Tak powinnam sie odciąć - może kiedyś to zrobię ale na razie brak mi odwagi (:
Byłabym najgorszą osoba na świecie a wraz z nią cała rodzina by sie ode mnie odwróciła.
Katolicy- uważają , że rodzic może wszystko i nie wolno się sprzeciwiać a najgorsze to zostawić.Rodzic może cię poniżać, źle traktować ale to jest rodzic- świętość i nie wolno żle o nim mówić- tak mnie wychowali
Pamiętam że mama na mnie krzyczała ja czasami jeszcze próbowałam się bronić - wtedy zaczynał krzyczec tata "to twoja matka i masz ją szanować , matka może wszystko"i tym zamykał mi usta....
7 907 2011-11-09 18:43:33
KOCIAMAMA- ja też mam fatalne układy z matką. Ale chodziłam do psychologa i on mi doradził to co pisały Ci tu dziewczyny- oderwij się i wybacz. Od matki dostałaś już wszystko. Widocznie nie umiała inaczej postepować i myslała,że tak trzeba dla Twojego dobra. Postaraj się zapomnieć bo to co miałaś dostac od niej juz dostałaś do 18 roku zycia. Teraz żyjesz na swój rachunek. Ona jest niewazna i jej kapitał którym Cię obdarzyła też. Odetnij sie od niej grubą krechą. Ja tak zrobiłam i mi to pomogło. Pamietaj kazdy popełnia błedy. Bądź wyrozumiała dla swojej matki jak dla małej głupiej dziewczynki- to Ci pomoże.
7 908 2011-11-09 18:49:28
Honeczko ....ale dlaczego to tak strasznie boli. Ciągle myslę,że ja tu sama a on sie przytula do innej. Mój system wartości leży w gruzach. Czy na prawdę nie zasługuje na miłość? Czy nie mozna mnie pokochać?
7 909 2011-11-09 18:49:46 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-11-09 18:52:36)
No to współczuje ja mam doskonałą relacje z rodzicami ale tylko dlatego że jak skończyłam 18 lat nie dałam sobie wejśc na głowę.
To że katolicy tak uważaja to archaizm nie realizm odwoływanie sie do zasad religi to cios poniżej pasa nie autorytet.
Jestem dorosła i kieruje się własnymi kryteriami może nie zawsze są dobre ale to mije błędy i mam do nich prawo ,nie zawsze we wszystkim sie zgadzamy ale to różnica pokolenia i sposobu życia nie braku szacunku.
Znikam ale odezwę sie później dzieci chca kompa .
Moze za misia nie moge robić poobijały byście sie ale przytulam was wszystkie ![]()
7 910 2011-11-09 18:50:16
Najlepiej by było gdybym się od niej odcięła ale ona jest już starszą osobą i nie potrafie jej tak zostawić.
Rozmowa z moja mama jest jak przysłowiowym grochem o ścianę.Ona nigdy nie słuchała i nie słucha nikogo.Ona TYLKO MÓWI i to dużo( za dużo)
Tak powinnam sie odciąć - może kiedyś to zrobię ale na razie brak mi odwagi (:
Byłabym najgorszą osoba na świecie a wraz z nią cała rodzina by sie ode mnie odwróciła.
Katolicy- uważają , że rodzic może wszystko i nie wolno się sprzeciwiać a najgorsze to zostawić.Rodzic może cię poniżać, źle traktować ale to jest rodzic- świętość i nie wolno żle o nim mówić- tak mnie wychowali
Pamiętam że mama na mnie krzyczała ja czasami jeszcze próbowałam się bronić - wtedy zaczynał krzyczec tata "to twoja matka i masz ją szanować , matka może wszystko"i tym zamykał mi usta....
to nie jest rodzina! to jest patologia wybacz i to pod pzrykrywką katolicyzmu!
matka ma kochać swoje dzieci a nie wycierać nimi podłogę!
jesteś człowiekiem a z tego co wiem katolicy mają obowiązek szanować drugie bez względu na role jaka wobec siebie pełnią. Skoro ona nie ma szcunku dla ciebie nie zabiegaj o niego bo nie dostaniesz go taki typ człowieka. Są ludzie dla których jesteś całym światem i ty dla nich miej miłość i uznanie jakeigo sama potzrebowałas
7 911 2011-11-09 18:54:56
Honeczko ....ale dlaczego to tak strasznie boli. Ciągle myslę,że ja tu sama a on sie przytula do innej. Mój system wartości leży w gruzach. Czy na prawdę nie zasługuje na miłość? Czy nie mozna mnie pokochać?
zasługujesz! tak samo jak ja zasługuję! pokochasz na pewno kogoś wartościowego i on pokocha ciebie. jak mowią dziewczyny nie mysl o nim nie pisz scenariuszy co mogą teraz robić bo to nic nie da. zajmij się sobą swoja urodą kobiecością to na prawde pomaga w tej fazie, kiedy ludzię zaczynają prawić ci komplementy urośniesz w oczach i chęć do życia wróci
7 912 2011-11-09 18:56:08
KOCIAMAMA, rozumiem Cię dokładnie. Mam to samo.Nawet próbowałam rozmawiać z matką- fiasko totalne. Więc podsunęłam jej książkę-"toksyczni rodzice" ale nie chciał jej przeczytac. Powiedział,że zbyt mały druk. A poza tym była oburzona-jak smiałam nazwać ją toksyczną. Przecież ona dla mnie wszystko robiła jak najlepiej. !Wszystko dla mojego dobra! A ja taka podła i niewdzięczna. Nigdy nie zapomnę ,jak jej powiedziałam ,że ide na randkę. Zmieszała mnie z błotem i wykrzycza ła ,że mi odbiło na stare lata,że miłości misię zachciało i że moim "psim obowiązkiem" jest najpierw wychowac dziecko a o sobie to mogę pomysleć w wieku 60 lat. Naprawde rozlicz sie z przeszłością ,bo to jest orka na ugorze i zyj na własny rachunek.Dasz radę
7 913 2011-11-09 18:56:13
wiem ,że to patologia.Pochodzę z patologicznej rodziny chociaż wszyscy wykształceni i nie piją alkoholu, ba.. nawet papierosów nie palą.
Dlatego jestem kobietą , która kocha za bardzo ![]()
Dzięki Dziewczyny za dobre słowa.Odezwę się jutro bo obowiazki wzywają.Trzymajcie się dzielnie
7 914 2011-11-09 18:58:21
Honeczko jestem na gg
7 915 2011-11-09 18:59:56 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-11-09 19:03:26)
Wiesz Liwia, przyjemniej chyba (co tam! na pewno!!) byloby dyndac w mroznym wietrze na przydroznej wierzbie niz spedzic weekend w Twoim obecnym domu. Dziwie sie, ze ktokolwiek was jeszcze odwiedza. A Ty kochana, gniesz sie we wszystkie strony ale jednego wlasciwego kroku nie zrobilas i nie zrobisz. Dzwonisz, piszesz smsy, tlumaczysz sie, zgadzasz sie na wszystko, narzekasz ale i tak robisz co innego - po co ta cala gra. Jesli nie masz tzw. jaj, zeby kazac mu zmiatac i to natychmiast to musisz sie z tym meczyc do konca zycia. Pomysl sobie..ile to jeszcze lat, ile to jeszcze takich weekendow przed Toba. Mnie az ciarki przeszly by na sama mysl o takim koncu mojego zycia.
Jesli jeszcze tego nie wiesz to Ci napisze: masz kompletnego idiote w domu.
I to są święte słowa. Czytalam je od wczoraj chyba ze sto razy, ale i tak jestem na dnie.
Wczoraj wyrzuciłam mu ciuchy z szaf na podłogę (tak się wściekłam, tak mnie wkurzyły jego słowa-a zaczęło się od tego, że nie potrafię podtrzymać domowego ogniska-BO USIADŁAM TU PRZY KOMPIE I CZYTAŁAM CO NAPISALYŚCIE), kazałam się wynosić, co gorsze-dobiegłam do niego i zaczęłam go okładać po barkach, ramionach, dusić po szyi. Dobrze, że córka spała............Był wściekły, mówił, że jeszcze tego pożałuję...A ja jak zbity pies przeprosiłam go za te pięści i znów diabeł chyba zaczął mi podpowiadać, że to ja jestem winna wszystkiemu, że ja nie daję mu tego co chce, że właściwie nie jest przecież taki jak mi się wydaje, bo i ugotuje, bo w tygodniu nie pije czasem aż tyle-bo tylko po 1 piwie co dzień, bo potrafi być czuły jak chce, bo to przecież nic wielkiego, że czasem wróci nad ranem do domu......Boszszeeeee
Nikt w życiu nie doprowadzał mnie do takich emocji jak on. To co dzieje się w mojej głowie podczas "rozmowy" z nim jest nie do popisania.
Jestem beznadziejnym przypadkiem i nie ma już chyba dla mnie pomocy........
7 916 2011-11-09 19:01:12
Honeczko jestem na gg
a nie dostałas mojej wiadomości na gg? zostawiłam ci ja jestem cały czas więc pisz nie krępuj sie
7 917 2011-11-09 20:07:59
Cześć dziewczyny
Do tej pory pisałam posty w innych wątkach, ale Wasze posty czytam od dawna.
Dziś wyczytałam słowo, które jest WSPANIAŁE. Monika napisała "REFLEKSJA". Wydrukuję sobie tę refleksję, oprawię w ramki i zawsze gdy pojawi mi się za dużo dobrych wspomnień sprzed lat związanych z tym sk..nem ex, jak poczuję tęsknotę i takie tam destrukcyjne conieco to będę jak mantrę powtarzała: to tylko refleksja. Dziękuję Moniko.
Polecam Wam wszystkim (sama wracam często do tej książki) "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy". 100 zdań/pytań, a jak przeczytałam pierwszy raz, to na 2 mogłam odpowiedzieć: tak. Wszystko co robiłam kiedyś w stosunkach męsko-damskich było źle. Po kilkakrotnej lekturze zastosowałam wiele porad i wierzcie mi, podziałało.
7 918 2011-11-10 10:53:05 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-10 11:02:39)
Honeczko ....ale dlaczego to tak strasznie boli. Ciągle myslę,że ja tu sama a on sie przytula do innej. Mój system wartości leży w gruzach. Czy na prawdę nie zasługuje na miłość? Czy nie mozna mnie pokochać?
Czy ja Toba joma to mam tak codziennie trzasac, zebys wreszcie oprzytomniala? Do szalu mnie doprowadzacie, Ty i inne panie tutaj, tymi jekami jak Rumunki pod kosciolem. On, on, on, on...cale wasze zycie kreci sie wokol jednego zakichanego jego i jego fistaszka. Bez niego najlepiej polozyc sie w grobie i czekac powolnej smierci.
Dorosle baby a takie beksy lale. Bardzo prosze zrobic sobie dzien przerwy w tej drodze krzyzowej, wziac przyslowiowy tylek w garsc i isc albo na jakis ubaw, albo do spa albo na zakupy albo wyjechac na Riwiere i oddac sie jakiemus Juanowi w dzikim szale.
Ew. jak radzilam- jasnie bylego pana w ramki i kazda robci w domu oltarzyk, do ktorego bedziecie sie co rano i wieczor modlic. Moze Bog sie zlituje i GO (tego wysnionego bucyfala) ponownie Wam zesle. Bo chyba juz i Bog ma dosyc tych lamentow.
Joma - Ty sobie sama przeczytaj co wczesniej napisalas - PO CO on polazl do nowej baby. Zeby go, PASOZYTA POSPOLITEGO JADOWITEGO, utrzymywala. I Ty jej czegos zazdroscisz? Moze tego, ze jak juz wszystko z niej wyssie co ona ma do zaoferowania to sie bydlak na nastepna ofiare rzuci. A ona jak ty teraz bedzie plakac i snuc obrazy w wyobrazni swej... on w ramionach innej, loze zaslane rozami, swiece na podlodze, on leje jej szampanna i cytuje wiersze i przygrywa na cymbalkach...
Pobudka! Gowno prawda - facet sie starzeje, fistaszek juz na pewno tez nie ten obrotny co za Twoich czasow, brzucho znow niebawem zapusci, posiwieje albo wylysieje - o, i to caly Twoj Casanova za pare lat. Podejrzewam, ze jest w mniej wiecej tym samym wieku co Ty wiec to jego ostatnie meskie podrygi w jakiej takiej oprawie. Sam o tym wie i dlatego tak sie uwija jak piskorz w sieci, zeby jeszcze zanim go stetryczala starosc dopadnie, nalapac troche plotek i wyciagnac z nich co sie da.
Widzialas Ty kiedys przystojnego faceta (poza kinem i malym ekranem) po 50-tce? A szczegolnie w Polsce? Bo ja jakos nie.
No chyba, ze ten Twoj marny typ to 20-latek z klata Pudziana, obliczem mlodego Redforda i charyzma Bonda. W takim razie ma jeszcze ze 20 lat potencjalu.
I co to za szczyt durnoty to ostatnie pytanie: "Czy na prawdę nie zasługuje na miłość? Czy nie mozna mnie pokochać?"
Nie CIE nie mozna pokochac tylko JEGO nie nalezy kochac, bop ON nie potrafi NIKOGO poza soba samym kochac. Zalozymy sie? O giga piwo w PL (przyjade!!!), ze ON tej nowej tez nie kocha tylko kit wciska, Tobie, jej i paru innym naiwniakom z jej otoczenia. Odczekaj troszke, zobaczysz sama final tej afery - bedzie placz i lament ale pociesz sie, ze nie Twoj.
Odnosnie Twojego wczesniejszego postu..po przeczytaniu tego fragmentu "Ale on powiedział do mnie,że nie szuka młodszej , bo na taką trzeba pracować, bo ma wymagania. On szukał takiej która go ustawi w życiu. Jak powiedziałam ,że nie dam mu pracy - odszedł, bo ona ,ma córkę we Francji i on liczy,że tamta załatwi mu pracę za granicą. Podczas ostatniej kłótni powiedział,że nic już razem nie zdziałamy,że nic więcej przy mnie nie osiągnie a tam może, więc odchodzi. powiedział,że jestem kobietą inteligentną więc rozumiem,że nie możemy być razem bo czas ucieka i trzeba się w życiu ustawić." a szczegolnie ostatnich kilku slow zmieniam zdanie odnosnie JEGO opon w TWOIM garazu - wypieprz je jeszcze dzis na smietnik albo sprzedaj na gieldzie.
Teraz Ty sie ustaw jego kosztem, chociaz raz. I nie odbieraj ZADNYCH sygnalow od niego. Gosc nie istnieje, pchla zostaje zdeptana i unicestwiona.
Jakby co, powiesz, ze to co w Twoim garazu to Twoj majatek i mozesz nim dowolnie dysponowac. A poza tym byl wlam i widocznie lobuzy wyniesli:))
7 919 2011-11-10 11:09:33
Wczoraj wyrzuciłam mu ciuchy z szaf na podłogę (tak się wściekłam, tak mnie wkurzyły jego słowa-a zaczęło się od tego, że nie potrafię podtrzymać domowego ogniska-BO USIADŁAM TU PRZY KOMPIE I CZYTAŁAM CO NAPISALYŚCIE), kazałam się wynosić, co gorsze-dobiegłam do niego i zaczęłam go okładać po barkach, ramionach, dusić po szyi. Dobrze, że córka spała............Był wściekły, mówił, że jeszcze tego pożałuję...A ja jak zbity pies przeprosiłam go za te pięści i znów diabeł chyba zaczął mi podpowiadać, że to ja jestem winna wszystkiemu, że ja nie daję mu tego co chce, że właściwie nie jest przecież taki jak mi się wydaje, bo i ugotuje, bo w tygodniu nie pije czasem aż tyle-bo tylko po 1 piwie co dzień, bo potrafi być czuły jak chce, bo to przecież nic wielkiego, że czasem wróci nad ranem do domu......Boszszeeeee
Nikt w życiu nie doprowadzał mnie do takich emocji jak on. To co dzieje się w mojej głowie podczas "rozmowy" z nim jest nie do popisania.
Jestem beznadziejnym przypadkiem i nie ma już chyba dla mnie pomocy........
No rewelacja Liwia, rewelacja. Istna sielanka domowa. Odnosze wrazenie, ze wy sie w korcu maku dobraliscie pod wzgledem rownowagi psychicznej. To moze zamiast gryzc, kopac, ryc mu bruzdy pazurami w klacie trzeba bylo podtrzymac to ognisko domowe i spalic mu te wszystkie ciuchy co polecialy z szaf? Byloby jeszcze weselej..i cieplo przy tym.
Nie wiem co chcialas ta dramaturgia osiagnac ale chyba rozminelas sie z celem.
Jesli jestes beznadziejnym przypadkiem i za taki sie uwazasz to pozostaje mi tylko wspolczuc Tobie a najbardziej Twojej corce. Zgotowalas jej pieklo w domu (no wlasnie..tylko ognia piekielnego zabraklo). Ona Ci to kiedys sama powie.
7 920 2011-11-10 11:21:38
Dla niektórych najważniejszym jest przerzucanie odpowiedzialności za własne decyzje na innych lub stwierdzanie, że to samo się dzieje.
Wg moich wiadomości, takie zachowanie charakterystyczne dla kilkuletnich dzieci.
7 921 2011-11-10 12:27:36
hm... napisał/a:ankinom napisał/a:Oj ciężko, tak bez seksiku
, ale czy Ty czasem nie mieszkam z innym partnerem? no tym co lubi bałaganić?
No tak, zgadza się. Lubi i to bardzo. Ale to jeszcze jakoś trawię, choć coraz gorzej.
Dalej nic z tego nie rozumiem - dlaczego bezseksualnie?
Oj żebym ja to wiedziała. Nie ma takiej potrzeby, nie odczuwa. Ponoć nie wie. Lekarz, te sprawy. Ale do lekarza tez nie chce się iść. Więc jesteśmy w punkcie zero.
7 922 2011-11-10 12:29:41
Dla niektórych najważniejszym jest przerzucanie odpowiedzialności za własne decyzje na innych lub stwierdzanie, że to samo się dzieje.
Wg moich wiadomości, takie zachowanie charakterystyczne dla kilkuletnich dzieci.
Niestety..smutne i prawdziwe..a mamy do czynienia z dojrzalymi kobietami o wysokim IQ i kompletnym braku rozrozniania priorytetow zyciowych.
7 923 2011-11-10 12:48:13 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-10 12:57:39)
Wielokropek napisał/a:Dla niektórych najważniejszym jest przerzucanie odpowiedzialności za własne decyzje na innych lub stwierdzanie, że to samo się dzieje.
Wg moich wiadomości, takie zachowanie charakterystyczne dla kilkuletnich dzieci.Niestety..smutne i prawdziwe..a mamy do czynienia z dojrzalymi kobietami o wysokim IQ i kompletnym braku rozrozniania priorytetow zyciowych.
Nie zgodzę się z twierdzeniem o nierozróżnianiu priorytetów.
Rzeczone kobiety priorytety rozróżniają doskonale. Mają też je ustalone i sztywne: najważniejszym jest rodzina na kupie i chłop w chałupie (nieplanowana rymowanka).
Reszta, czyli własna godność, szczęście, honor, itd, itd., to priorytety wymuszone społecznie. Jeśli będą możliwe po spełnieniu dwóch podstawowych, to dobrze, jeśli nie - to owe kobiety narzekać będą na swój tragiczny los, na rzeczonego chłopa (ale obiadki dla niego - owszem, obsługa seksualna - takoż), na własną bezsilność, na... wszystko. Będą zazdrościć innym ich odwagi, siły, samozaparcia, podziwiać ich za to samo, a wykonywane ruchy będą pozorowane. Prawdziwego kroku, gwarantującego zmianę ich sytuacji, nie zrobią do sądnego dnia, zawsze znajdując jakieś wytłumaczenie ("dobro" dzieci, groźby męża, własna nieudolność, głupota).
Są to kobiety, które nie dopuszczają do siebie prawdy oczywistej, że "każda ofiara znajdzie swego kata", w tej właśnie kolejności. Są to kobiety nauczone, że wsparcie dostają przede wszystkim osoby bidne, żałosne, bezradne, lamentujące - spojrzawszy na nasze forum, to myślenie oparte na faktach.
Stąd odcięłam się wyraźnie od "wspierania" tych, wyłącznie lamentujących, kobiet. Zajęłam się ukazywaniem rzeczywistości. Skorzystają - dobrze, nie skorzystają - drugie dobrze. Wszak każdy decyduje o swym życiu i każdy też wie, co dla niego jest najlepszym rozwiązaniem.
7 924 2011-11-10 12:54:17
Liwia napisał/a:Ankinom - noc przespana (leki zadziałały, ma się rozumieć). Mąż wrócił o 23.30 na % rzecz jasna, spał osobno. Przeczytałam w smsach, że jestem nienormalna, że nie potrafię się dostosować i to wszystko stąd......Od rana , kiedy szykowałam się do pracy już chodził po domu i znów gdzieś poszedł. Łazi non stop, wciąż tez smsy jakieś do niego przychodzą
Na prawdę przykro mi, że mąż tak Cię traktuje, bo wiem co to znaczy, tyle, że mój uważa, że kocha, co raczej jest dla mnie przyzwyczajeniem i teraz chorym związkiem. Skoro wciąż tak mu źle to nie wiem po co jeszcze tu siedzi.Mussaka- dla mnie związek też powinien wyglądać jak wyżej opisywałaś.
Może spóźniona, ale powiem Ci jak wyglądał mój weekend.
Piątek - byla u mnie koleżanka, trochę porozmawiałyśmy, pogderałyśmy. Mąż załatwiał swoje interesy, wrócił, poszedł do garażu. Wrócił o 22.
Sobota - miał imieniny, kupiłam prezent, złożyłam życzenia, zrobiłam dobry obiad. W domu posiedział 2 godziny (wcześniej pomagał ojcu). O 17 wyszedł. Miał wrócić ok. 22,tak mówił, wrócił o 3.40. Pił z kolegami, bo "co mialem robić, tak byśmy w moje imieniny przed tv siedzieli". Po drodze jeszcze bil się z kolegami podobno, bo ktoś na nich napadł, podobno 3 h był na policji, co było kłamstwem. Wszedł do łóżka, pocałował mnie w rękę i spanko.
Niedziela- rano zrobił mi kawę i powiedział , że mam się dziś czuć zaproszona na kawę przez niego, potem kościół, on mial pójść po auto zostawione dnia poprzedniego pod pubem, po czym spotkał mnie po kościele, idąc pieszo (auta w końcu nie zabrał). Rozmawiałam z koleżanką, której ur się dziecko, zna ją. Podszedł, powiedział tylko cześć, spojrzałam na niego, a on po chwili poszedł w długą, bo "olałaś mnie jak podszedłem do Ciebie". Wracać autem ze mną do domu już nie chciał. Ugotowałam obiad, na który nie przyszedł, ok 14 pisze do mnie czy może przyprowadzić 6 osób, znajomych na kawę, których ja na oczy w życiu nie widziałam. Zadzwoniłam odpowiedziałam, że jest niedziela, obiad na stole, chyba zwariował, po czym powiedziałam, że mają przyjść, ale ja wyjeżdżam potem do siory......Przyszedł pod dom, swojego dziecka na plac zabaw nie wziął, a ze znajomymi i ich dziećmi poszedł na plac zabaw. Dzwoniłam, odrzucał połączenia. Pojechałam do siory, napisałam mu, że ma zabierać co chce i życzę mu szczęścia, że to koniec. Pisał potem, że to przeze mnie, że ja nie potrafię się dostosować. Wrócił o 23.30 z pretensjami, ze koperku nie pocięłam i nie zamroziłam, dalszą część już znacie.....
Teraz wrócił, tego co wczoraj nie zjedliśmy na obiad nie je, ma w nosie......
Tak wyglądał weekend, takie mam rodzinne życie. Przykro.Jednym słowem: przerąbane, ale najgorsze że czasem na własne życzenie, dlaczego my się na to godzimy?
Ja wczoraj znowu pokłóciłam się z moim mężem:
poszło o pierdołę, ale zawsze uważałam ,że nasze życie codzienne składa się tych małych pierdół....
otóż wczoraj dziecko oświadczyło mi 5 minut przed zamknięciem sklepu, że jutro robią sałatkę i potrzebują i tu wyciągnął nie kończącą się listę
... zdążyliśmy zrobić zakupy, w domu przygotowałam synowi potrzebne rzeczy do odpowiednich pojemników, a owoce schowałam do szafy ( czekały na obranie), owoce przeznaczone do spożycia pakuję do specjalnego koszyka, piszę to tym szczegółowo bo tu tkwi sendo sprawy... kiedy mąż wrócił ja pojechałam na zumbę, po powrocie wchodzę do kuchni i co widzę, wszystkie rzeczy rozpakowane i mało tego w "moim" pojemniku wylegują się flaczki, które mąż sobie kupił (ohyda) a i owoców brak ,a jest 10 w nocy... no i szlag mnie trafił:
1. zmarnował moją pracę
2. zjadł dziecku owocePytam się męża: dlaczego rozpakował pojemnik? Co mu ten pojemnik przeszkadzał i poprosiłam o spakowanie go z powrotem, rzecz jasno tego nie zrobił i kolejne pytanie: dlaczego wyciągnął schowane owoce, czy ja chowam owoce bez powodu? owoce przeznaczone do jedzenia zawsze ,ale to zawsze lądują w koszu, więc jak myślisz dlaczego ja je tam schowałam, bo miałam taki kaprys? czy może je tam położyłam w określonym celu?
oczywiście mąż roześmiał mi się w twarz i powiedział, że jestem nie normalna...
istotnie sprawa wydaje się błaha, ale nie z mojego punktu wiedzenia: bo ja to odebrałam, że znowu nie trzeba się liczyć z moimi decyzjami, postanowieniami, zrozumie to osoba, która nie zaznała szacunku we własny domu... to dotyczyło wielu spraw przykładowo wazonik postawię na stole a mój mąz bez pytanie przestawi tam gdzie on uważa za stosowne, oglądam TV przychodzi i przełącza problem itd. itp.
z drugiej strony przez 16 lat traktowałam to jako "normę", teraz mi to przeszkadza, wiec w pełni są uzasadnione jego słowa: że jestem nienormalna, bo wcześniej nie zwracałam na to uwagi, a teraz tylko gderam... a ja zwracałam tylko dusiłam to w sobie i teraz to całe gówno wypływa....
Aniknom i właśnie to jest ichnie odwracanie kota do góry ogonem. Dla nich pierdoła, a tak naprawde ważna rzecz. I nie chodzi o to, że nie trzeba brać Ciebie pod uwagę. Tylko co dziecku do szkoły teraz dać? Tutaj chodzi o dziecko, czy to nie jest odgrywanie się na Tobie kosztem dziecka? To jest nienormalne. Nie zwracanie uwagi na takie rzeczy właśnie.
7 925 2011-11-10 12:54:29
ankinom napisał/a:hm... napisał/a:No tak, zgadza się. Lubi i to bardzo. Ale to jeszcze jakoś trawię, choć coraz gorzej.
Dalej nic z tego nie rozumiem - dlaczego bezseksualnie?
Oj żebym ja to wiedziała. Nie ma takiej potrzeby, nie odczuwa. Ponoć nie wie. Lekarz, te sprawy. Ale do lekarza tez nie chce się iść. Więc jesteśmy w punkcie zero.
Wisz hm, nie rozumiem powodów dla których z nim jesteś? Kochasz go? Jakoś tego z Twoich postów nie wyczytałam?
Za to wiem, że to "bałaganiarz" i Ciebie to bardzo wkurza, a do tego no sorry, ale nie masz jego nawet do łóżka, bo rozumiem, gdyby miał jakieś medyczne przeciwwskazania braku ochoty na seks, a tak takie wymówki, że nie ma takiej potrzeby, ba nawet nie widzi potrzeby leczenia tego... to kim Ty dla niego jesteś? Dlaczego on z Tobą jest? Z braku laku dobry kit?
7 926 2011-11-10 13:08:04
Nie zgodzę się z twierdzeniem o nierozróżnianiu priorytetów.
Rzeczone kobiety priorytety rozróżniają doskonale. Mają też je ustalone i sztywne: najważniejszym jest rodzina na kupie i chłop w chałupie (nieplanowana rymowanka).
Reszta, czyli własna godność, szczęście, honor, itd, itd., to priorytety wymuszone społecznie. Jeśli będą możliwe po spełnieniu dwóch podstawowych, to dobrze, jeśli nie - to owe kobiety narzekać będą na swój tragiczny los, na rzeczonego chłopa (ale obiadki dla niego - owszem, obsługa seksualna - takoż), na własną bezsilność, na... wszystko. Będą zazdrościć innym ich odwagi, siły, samozaparcia, podziwiać ich za to samo, a wykonywane ruchy będą pozorowane. Prawdziwego kroku, gwarantującego zmianę ich sytuacji, nie zrobią do sądnego dnia, zawsze znajdując jakieś wytłumaczenie ("dobro" dzieci, groźby męża, własna nieudolność, głupota).
Moze wiec nie tyle nie rozroznianie ile zla kolejnosc priorytetow. Bo jesli pierwszorzednym, podstawowym priorytetem kazdej osoby (nie tylko kobiety) stanie sie wlasne dobro (nie mylic z kompletnym egoizmem), godnosc, szacunek, honor itp. i te osiagnie w pierwszej kolejnosci oraz na nich oprze swoj byt,to i ten rzeczony chlop jaki by nie byl, nie bedzie w stanie zachwiac jej wszechswiatem i ustawic sie na pierwszym miejscu a cala reszte jej zycia zepchnac w kat.
Kazda kobieta powinna powtarzac sobie od malego: najpierw ja, potem on. Tak jak pisalam, bez popadania w skrajny egocentryzm...wiadomo o co w tym chodzi. Kocham i jestem szczesliwa - jest ok, kocham i jestem nieszczesliwa - cos nie gra.
Pokochac siebie by nas pokochano..takie proste i takie trudne.
7 927 2011-11-10 13:08:58
Wielokropek napisał/a:Dla niektórych najważniejszym jest przerzucanie odpowiedzialności za własne decyzje na innych lub stwierdzanie, że to samo się dzieje.
Wg moich wiadomości, takie zachowanie charakterystyczne dla kilkuletnich dzieci.Niestety..smutne i prawdziwe..a mamy do czynienia z dojrzalymi kobietami o wysokim IQ i kompletnym braku rozrozniania priorytetow zyciowych.
Moje drogie, wysokie IQ nie chroni przed uzależnieniami, niestety. A kochanie za bardzo jest uzależnieniem. Problem polega na przyznaniu się do tego i podjęciu starań o wyleczenie. Wychodzenie z uzależnień jakichkolwiek nie jest łatwe i nie polega tylko na rozumowym wytłumaczeniu sobie, że to jest złe i od dziś będzie inaczej. W grę wchodzą reakcje i emocje tak silne, że nawet najinteligentniejsze jednostki się poddają, upadają, wpadają w kolejne doły...
Tak więc uważajcie z tymi kubłami zimnej wody - czasami to działa doskonale, motywująco, otrzeźwiająco, a czasami jeszcze bardziej pogrąża i może nawet obrazić....
7 928 2011-11-10 13:12:37 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-11-10 13:20:20)
Nie wiem czy da się wam przemówić do rozsądku na realu mam parę osób które poprosiły mnie o pomoc w rozwiązaniu swoich spraw i chyba na tym po przestane bo tam chociaż widać efekty.
I one chociaż chcą skorzystać z mojego doświadczenia w przypadkach beznadziejnych a maja niektóre gorzej od was (to na polepszenie humoru że jednak ktoś ma gorzej)
życzę miłego kwękania i czczych demonstracji sił .
Liwia powiem jedno po moim szlagu mój były długo wracał do pionu ale nie pozwoliłam nigdy aby uderzył dziecko bo to nie worek treningowy a sama tez nie dałam i nie dam się obijać .Miał pecha trafił na lepszego przeciwnika .
Jeżeli chcesz efektów swojej pracy to najpierw pomyśl potem działaj inaczej to po prostu głupota i sama wpędzasz się w poczucie winy.
Joma wiem że organizm jakiś czas tęskni za pasożytem ale potem wraca do równowagi i mimo wszystko funkcjonuje nawet lepiej bo wie jak się przed nim bronić .
Fajne z was Kobity ale trafiłyście na drani znam to z autopsji nie mam zamiaru wpędzać was w doła mam zamiar podać łopatę aby ten dół zakopać .
Miłego jeszcze raz idę do pracy i jak wrócę to raczej już będziecie słodko spały.
7 929 2011-11-10 13:16:54
Tak więc uważajcie z tymi kubłami zimnej wody - czasami to działa doskonale, motywująco, otrzeźwiająco, a czasami jeszcze bardziej pogrąża i może nawet obrazić....
wiesz, wydaje mi sie, ze bardziej niz Ci, od ktorych te panie sa uzaleznione, my ich juz obrazic nie potrafimy. Wybacz, ale zgadzam sie z Wielokropiem, glaskac po glowie mozna kilkuletnie dziecko, czlowiek dorosly, z zalozenia slowa dorosly i dojrzaly, sam powinien rozrozniac juz dobro i zlo. A jesli rozroznia i co gorsza w nim nadal siedzi z wlasnej woli to to juz jest masochizm w czystej jego postaci.
Rozumialabym kobiety proste, bez wyksztalcenia, bezrobotne, bez zadnych srodkow na utrzymanie siebie i dzieci, uwiazane gdzies na wsi zapadlej do tego jedynego zywiciela rodziny, z plotkami sasiadow za plota i kompletnym odrzuceniem ze strony rodziny, ale nie panie, ktore MOGA a nie chca odejsc. Anula dala rade i chwala jej za to. Niech bedzie przykladem, ze jak ktos chce to i potrafi.
7 930 2011-11-10 13:18:57 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-10 13:24:22)
(...)Tak więc uważajcie z tymi kubłami zimnej wody - czasami to działa doskonale, motywująco, otrzeźwiająco, a czasami jeszcze bardziej pogrąża i może nawet obrazić....
Wiem sporo na temat uzależnień, wiem jakie to trudne i bolesne. Ale czym innym jest mocowanie się z samym sobą, czym innym jest użalanie się nad swoim losem i oczekiwanie tego samego od innych. Tym pierwszym towarzyszę (w różny sposób, zależny od okoliczności, raz jest to przytulenie i podesłanie chusteczek czy worka treningowego, innym razem wylanie kubła lodowatej wody), tym drugim - nie.
Wiem również, że często prawda jest bardzo bolesna. Wiem również, że często spotyka się ze sprzeciwem, zaprzeczaniem, agresją, umniejszaniem wartości swego interlokutora, itp. Wiem także, że część osób po ochłonięciu dziękują za te kopniaki i mówienie wprost, nie zaś za owijanie w bawełnę.
Jeśli ktoś, na moich oczach, wchodzi pod rozpędzony samochód, to łapię go za rękę, może boleśnie, ale tak, by powstrzymać go przed samobójstwem.
Dziękuję za uwagi na temat mojej działalności - ostrożności nigdy nie za wiele.
Aha, twierdzenie w mojej sygnaturze jest ciągle aktualne.