netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 947 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 117 118 119 120 121 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 671 do 7 735 z 26 310 ]

7 671

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Powiem szczerze, że jeszcze wczoraj podjęłam jeszcze jedna próbę ratowania naszego związku, ale to miałby być inny związek, bo ten co był poniósł porażkę za długą i bolesną przeszłam drogę by znowu się podkładać...

Prowadziłam z mężem godzinny monolog - spokojny, konkretny, bez nie potrzebnych emocji i niestety mój szanowny małżonek, nie wie co ma robić: nie chce nasz zostawiać, ale też nie chce zrezygnować z dotychczasowej wolności - z jednej strony jest mi jego żal, bo wiem jak to jest się miotać - w każdym bądź razie to ja muszę podjąć decyzję, czy czekać aż zrozumie, czego chce, ale może to być" czekaj tatka latka", albo krótkie ciecie...

A juz mialam nadzieje.:(

Jakie zal??? Gdzie on sie miota? Miedzy Toba, dziecmi a kolejna Mariolka, Zdzisia czy inna lafirynda? Oj, no to rzeczywiscie biedaczek z rozdwojona jaznia.Czy Ty powaznie chcesz zaczekac, az bedziesz za stara na cokolwiek, na jakiekolwiek zmiany w Twoim zyciu, az zrobisz sie stara, brzydka (bo zgorzkniala i ciagle zaryczana) i pusta jak wrak? A on sobie odleci w ramiona kolezanki z kawki? Wiesz w co on teraz gra? W to, ze o rozwod bedzie winil jakby co to Ciebie, bo TY go chcialas. On do konca "walczyl" o wasz zwiazek (tak to opowie). Ale dlaczego Ty rozwodu chcialas, to wygodnie zapomni i pominie w relacjach do rodziny i znajomych. A jesli za jakis czas to on zdecyduje sie odejsc, to jak myslisz, kogo obwini za ew. kochanke? Tez Ciebie. Bo to Ty zepsulas mu zycie i jedyne wyjscie jakie mial (jeszcze doda, ze uczciwe) to rozwiesc sie z Toba. Tak powykreca kota ogonem, ze tchorzofretke z niego zrobi.

Ja swoja terapie chyba chwilowo zakoncze. Ankinom, Tobie ani ja, ani slynni pisarze ani Swiety Boze nie pomoze jak Ty sama nie zadasz sobie prostego pytania i udzielisz jednej, wyraznej odpowiedzi: Chcesz z nim byc na obecnych zasadach (bo on ich za chinskiego Boga nie zmieni, to jest jasne jak dwa plus dwa) czy nie? Odpowiedz powinna zawrzec sie w jednym slowie.

Napisz jak cos juz postanowisz i nie trac czasu na sklejanie potluczonego wazonu (ratowanie zwiazku). Jakis stary gruchot z tego wyjdzie a nie oryginalny object d'art.

NIE! NIE! NIE!
nie jasno się wyraziłam - żal mi jego tak jak, no powiedzmy zwykłego człowieka, no wiesz taki ludzki odruch smile

I tu jest pies pogrzebany - starego związku nie chcę, a nowy związek to tak - ale nie z nim.... i tutaj też masz rację nie chce się określić, bo w razie czego winę za rozwód obarczy mnie - "ty chciałaś, ja tylko chciałem spokojnie żyć, razem, ale osobno...bla bla

Nie Mussuka, miewam chwilę zwątpienia, źle - to raczej strach, nie strach, to po prostu wygoda, no bo przecież aby coś zmienić trzeba na to wysiłku, kurcze jestem zła na siebie, za ten brak konsekwencji i on odbija się na mnie rykoszetem, kooorwa!!!( wcześniej nie klęłam tak)

nie chcę już być jego żoną, a wiesz co dodaje mi większej siły do zmiany - dzieci, do tej pory się nimi zasłaniałam a dzisiaj mój syn powiedział: mamo nie chcę żebyście się kłócili, i nie chcę mieszkać z tatą - a ma dopiero 7 lat!

i dziękuję za terapię i obiecuję wyciągnąć z niej to co najlepsze ... smile i szkoda, że nie mam takiej osoby blisko siebie - bo przywracasz mnie na właściwe tory big_smile

dzisiaj są moje urodziny i tak myślę, czy kolejne życzenia od męża odczytam smsem? chciałabym, ale tylko dlatego, że mieszkałby daleko big_smile

Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin! Dużo  siły i wytrwałości! Pozdrawiam! (p.s ja też skorpion)

7 672

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Mussuka, wariant A to ja wałkuje od pół roku, mój mąż nie chce i już, nie ma co nad tym dłużej myśleć bo się nie obejrzę jak mi stuknie 40 i będę dalej w tym samym miejscu, tylko bardziej sfrustrowana i jeszcze będę miała bardziej zestresowane dzieci - ostatnio też miałam rozmowę z panią wychowawczynią mojego syna i się pytała, czy u nas w domu jest ok, bo synek ostatnio jest rozdrażniony i agresywny - czy w tej sytuacji powinnam mieć wątpliwości? jasne, że NIE, ale do tej pory na silę chciałam przeforsować ten wariant A, bo miałam nadzieję, że stanie się cud i mój małżonek nagle uświadomi sobie co on może stracić.. a prawda jest taka, ze on ma mnie gdzieś.... najbardziej wkurza mnie to, że marudzi, nie chce składać żadnych deklaracji i zachowuje się jak pies ogrodnika...

ankinom, zobacz ten post:

http://www.netkobiety.pl/t31319.html

i skorzystaj:) chociaz sie zapytaj.

Wieczorkiem zapisze sobie pytania....

7 673

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
smutnamonia napisał/a:
ankinom napisał/a:
Mussuka napisał/a:

A juz mialam nadzieje.:(

Jakie zal??? Gdzie on sie miota? Miedzy Toba, dziecmi a kolejna Mariolka, Zdzisia czy inna lafirynda? Oj, no to rzeczywiscie biedaczek z rozdwojona jaznia.Czy Ty powaznie chcesz zaczekac, az bedziesz za stara na cokolwiek, na jakiekolwiek zmiany w Twoim zyciu, az zrobisz sie stara, brzydka (bo zgorzkniala i ciagle zaryczana) i pusta jak wrak? A on sobie odleci w ramiona kolezanki z kawki? Wiesz w co on teraz gra? W to, ze o rozwod bedzie winil jakby co to Ciebie, bo TY go chcialas. On do konca "walczyl" o wasz zwiazek (tak to opowie). Ale dlaczego Ty rozwodu chcialas, to wygodnie zapomni i pominie w relacjach do rodziny i znajomych. A jesli za jakis czas to on zdecyduje sie odejsc, to jak myslisz, kogo obwini za ew. kochanke? Tez Ciebie. Bo to Ty zepsulas mu zycie i jedyne wyjscie jakie mial (jeszcze doda, ze uczciwe) to rozwiesc sie z Toba. Tak powykreca kota ogonem, ze tchorzofretke z niego zrobi.

Ja swoja terapie chyba chwilowo zakoncze. Ankinom, Tobie ani ja, ani slynni pisarze ani Swiety Boze nie pomoze jak Ty sama nie zadasz sobie prostego pytania i udzielisz jednej, wyraznej odpowiedzi: Chcesz z nim byc na obecnych zasadach (bo on ich za chinskiego Boga nie zmieni, to jest jasne jak dwa plus dwa) czy nie? Odpowiedz powinna zawrzec sie w jednym slowie.

Napisz jak cos juz postanowisz i nie trac czasu na sklejanie potluczonego wazonu (ratowanie zwiazku). Jakis stary gruchot z tego wyjdzie a nie oryginalny object d'art.

NIE! NIE! NIE!
nie jasno się wyraziłam - żal mi jego tak jak, no powiedzmy zwykłego człowieka, no wiesz taki ludzki odruch smile

I tu jest pies pogrzebany - starego związku nie chcę, a nowy związek to tak - ale nie z nim.... i tutaj też masz rację nie chce się określić, bo w razie czego winę za rozwód obarczy mnie - "ty chciałaś, ja tylko chciałem spokojnie żyć, razem, ale osobno...bla bla

Nie Mussuka, miewam chwilę zwątpienia, źle - to raczej strach, nie strach, to po prostu wygoda, no bo przecież aby coś zmienić trzeba na to wysiłku, kurcze jestem zła na siebie, za ten brak konsekwencji i on odbija się na mnie rykoszetem, kooorwa!!!( wcześniej nie klęłam tak)

nie chcę już być jego żoną, a wiesz co dodaje mi większej siły do zmiany - dzieci, do tej pory się nimi zasłaniałam a dzisiaj mój syn powiedział: mamo nie chcę żebyście się kłócili, i nie chcę mieszkać z tatą - a ma dopiero 7 lat!

i dziękuję za terapię i obiecuję wyciągnąć z niej to co najlepsze ... smile i szkoda, że nie mam takiej osoby blisko siebie - bo przywracasz mnie na właściwe tory big_smile

dzisiaj są moje urodziny i tak myślę, czy kolejne życzenia od męża odczytam smsem? chciałabym, ale tylko dlatego, że mieszkałby daleko big_smile

Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin! Dużo  siły i wytrwałości! Pozdrawiam! (p.s ja też skorpion)

Dziękuję skorpionku smile, nie tylko mamy ten sam znak zodiaku, ale podobną historię, jak się trzymasz?

7 674

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wszystkiego o czym marzysz Ankinom, wszystkiego co pragniesz, a najbardziej szczęścia, na które zasługujesz najbardziej  :*

Zajrzałaś do mojego wątku, o którym pisała Wielokropek? Czy pisać jak jest u mnie?
W sumie to podobnie baaardzo do Twojej sytuacji, tyle, że mąż mnie kocha (jak twierdził do niedzielnego poranka), w co oczywiście przestaję wierzyć, ale reszta to jak u Ciebie.

Mussaka-jesteś baaaardzo mądrą kobietą, czytanie tego, co radzisz tym wszystkim babkom (oczywiście w tym i ja "siedzę") pozwala przetrwać.

Wczoraj mężuś wrócił po 22 do domu, zły, bo żona nie napisała gdzie jest itd, no bo kochająca żona tak się właśnie zachowuje, a ja jak na razie (i byle tak zostało) idę w zaparte. Uderza mnie słowami, boli,  trzęsę się, ale nie złamuje moich własnych obietnic sama przed sobą. Jasne, że myśli mnie dopadają, jaki on biedny, będzie dusił się z rodzicami w jednym pokoju, jeszcze bez pracy.......a za chwilę myślę, że chyba ja mam coś z głową-on ma mnie centralnie gdzieś, a ja myślę nad "biedakiem", który robi co chce, jak chce i liczy się tylko ze sobą.

Wczoraj czułam się źle, jak zaczął pisać smsy do mnie, dziś z resztą w pracy tez dostałam, że co ze mnie za żona skoro tylko smsy piszę. Odpisałam, że rozmowa tez nic nie daje, bo każdego dnia ją zaczynam, ale gdy on argumentów nie ma, wychodzi w cholerę, albo kłóci się do upadłego, wywrzaskując, ze nic nie obchodzi go co myślę itd. No i pewnie tak jest. Jest tu z wygody, z niczego więcej. Jak zapytam-co w takim razie robię tak źle to odpowiedzi nie mam żadnej już od wielu miesięcy. Z resztą wczoraj zarzucił mi znów, że miałam pretensje o jego późne powroty, zwłaszcza o ten w niedzielę nad ranem i próbował udowodnić mi, że są kobiety, które to akceptują i tolerują....więc kazałam mu iść do takiej, skoro zna, a ja jeśli wytrzyma to wszystko co on wyprawia, pochylę czoło z podziwem.

7 675

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
smutnamonia napisał/a:
ankinom napisał/a:
Mussuka napisał/a:

A juz mialam nadzieje.:(

Jakie zal??? Gdzie on sie miota? Miedzy Toba, dziecmi a kolejna Mariolka, Zdzisia czy inna lafirynda? Oj, no to rzeczywiscie biedaczek z rozdwojona jaznia.Czy Ty powaznie chcesz zaczekac, az bedziesz za stara na cokolwiek, na jakiekolwiek zmiany w Twoim zyciu, az zrobisz sie stara, brzydka (bo zgorzkniala i ciagle zaryczana) i pusta jak wrak? A on sobie odleci w ramiona kolezanki z kawki? Wiesz w co on teraz gra? W to, ze o rozwod bedzie winil jakby co to Ciebie, bo TY go chcialas. On do konca "walczyl" o wasz zwiazek (tak to opowie). Ale dlaczego Ty rozwodu chcialas, to wygodnie zapomni i pominie w relacjach do rodziny i znajomych. A jesli za jakis czas to on zdecyduje sie odejsc, to jak myslisz, kogo obwini za ew. kochanke? Tez Ciebie. Bo to Ty zepsulas mu zycie i jedyne wyjscie jakie mial (jeszcze doda, ze uczciwe) to rozwiesc sie z Toba. Tak powykreca kota ogonem, ze tchorzofretke z niego zrobi.

Ja swoja terapie chyba chwilowo zakoncze. Ankinom, Tobie ani ja, ani slynni pisarze ani Swiety Boze nie pomoze jak Ty sama nie zadasz sobie prostego pytania i udzielisz jednej, wyraznej odpowiedzi: Chcesz z nim byc na obecnych zasadach (bo on ich za chinskiego Boga nie zmieni, to jest jasne jak dwa plus dwa) czy nie? Odpowiedz powinna zawrzec sie w jednym slowie.

Napisz jak cos juz postanowisz i nie trac czasu na sklejanie potluczonego wazonu (ratowanie zwiazku). Jakis stary gruchot z tego wyjdzie a nie oryginalny object d'art.

NIE! NIE! NIE!
nie jasno się wyraziłam - żal mi jego tak jak, no powiedzmy zwykłego człowieka, no wiesz taki ludzki odruch smile

I tu jest pies pogrzebany - starego związku nie chcę, a nowy związek to tak - ale nie z nim.... i tutaj też masz rację nie chce się określić, bo w razie czego winę za rozwód obarczy mnie - "ty chciałaś, ja tylko chciałem spokojnie żyć, razem, ale osobno...bla bla

Nie Mussuka, miewam chwilę zwątpienia, źle - to raczej strach, nie strach, to po prostu wygoda, no bo przecież aby coś zmienić trzeba na to wysiłku, kurcze jestem zła na siebie, za ten brak konsekwencji i on odbija się na mnie rykoszetem, kooorwa!!!( wcześniej nie klęłam tak)

nie chcę już być jego żoną, a wiesz co dodaje mi większej siły do zmiany - dzieci, do tej pory się nimi zasłaniałam a dzisiaj mój syn powiedział: mamo nie chcę żebyście się kłócili, i nie chcę mieszkać z tatą - a ma dopiero 7 lat!

i dziękuję za terapię i obiecuję wyciągnąć z niej to co najlepsze ... smile i szkoda, że nie mam takiej osoby blisko siebie - bo przywracasz mnie na właściwe tory big_smile

dzisiaj są moje urodziny i tak myślę, czy kolejne życzenia od męża odczytam smsem? chciałabym, ale tylko dlatego, że mieszkałby daleko big_smile

Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin! Dużo  siły i wytrwałości! Pozdrawiam! (p.s ja też skorpion)

Dziękuję skorpionku smile, nie tylko mamy ten sam znak zodiaku, ale podobną historię, jak się trzymasz?

7 676

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Wszystkiego o czym marzysz Ankinom, wszystkiego co pragniesz, a najbardziej szczęścia, na które zasługujesz najbardziej  :*

Zajrzałaś do mojego wątku, o którym pisała Wielokropek? Czy pisać jak jest u mnie?
W sumie to podobnie baaardzo do Twojej sytuacji, tyle, że mąż mnie kocha (jak twierdził do niedzielnego poranka), w co oczywiście przestaję wierzyć, ale reszta to jak u Ciebie.

Mussaka-jesteś baaaardzo mądrą kobietą, czytanie tego, co radzisz tym wszystkim babkom (oczywiście w tym i ja "siedzę") pozwala przetrwać.

Wczoraj mężuś wrócił po 22 do domu, zły, bo żona nie napisała gdzie jest itd, no bo kochająca żona tak się właśnie zachowuje, a ja jak na razie (i byle tak zostało) idę w zaparte. Uderza mnie słowami, boli,  trzęsę się, ale nie złamuje moich własnych obietnic sama przed sobą. Jasne, że myśli mnie dopadają, jaki on biedny, będzie dusił się z rodzicami w jednym pokoju, jeszcze bez pracy.......a za chwilę myślę, że chyba ja mam coś z głową-on ma mnie centralnie gdzieś, a ja myślę nad "biedakiem", który robi co chce, jak chce i liczy się tylko ze sobą.

Wczoraj czułam się źle, jak zaczął pisać smsy do mnie, dziś z resztą w pracy tez dostałam, że co ze mnie za żona skoro tylko smsy piszę. Odpisałam, że rozmowa tez nic nie daje, bo każdego dnia ją zaczynam, ale gdy on argumentów nie ma, wychodzi w cholerę, albo kłóci się do upadłego, wywrzaskując, ze nic nie obchodzi go co myślę itd. No i pewnie tak jest. Jest tu z wygody, z niczego więcej. Jak zapytam-co w takim razie robię tak źle to odpowiedzi nie mam żadnej już od wielu miesięcy. Z resztą wczoraj zarzucił mi znów, że miałam pretensje o jego późne powroty, zwłaszcza o ten w niedzielę nad ranem i próbował udowodnić mi, że są kobiety, które to akceptują i tolerują....więc kazałam mu iść do takiej, skoro zna, a ja jeśli wytrzyma to wszystko co on wyprawia, pochylę czoło z podziwem.

Dziękuję smile naprawdę mi miło smile

Liwio - czytam, sporo tego smile i coraz bardziej identyfikuje się z Tobą....

7 677

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
smutnamonia napisał/a:
ankinom napisał/a:

NIE! NIE! NIE!
nie jasno się wyraziłam - żal mi jego tak jak, no powiedzmy zwykłego człowieka, no wiesz taki ludzki odruch smile

I tu jest pies pogrzebany - starego związku nie chcę, a nowy związek to tak - ale nie z nim.... i tutaj też masz rację nie chce się określić, bo w razie czego winę za rozwód obarczy mnie - "ty chciałaś, ja tylko chciałem spokojnie żyć, razem, ale osobno...bla bla

Nie Mussuka, miewam chwilę zwątpienia, źle - to raczej strach, nie strach, to po prostu wygoda, no bo przecież aby coś zmienić trzeba na to wysiłku, kurcze jestem zła na siebie, za ten brak konsekwencji i on odbija się na mnie rykoszetem, kooorwa!!!( wcześniej nie klęłam tak)

nie chcę już być jego żoną, a wiesz co dodaje mi większej siły do zmiany - dzieci, do tej pory się nimi zasłaniałam a dzisiaj mój syn powiedział: mamo nie chcę żebyście się kłócili, i nie chcę mieszkać z tatą - a ma dopiero 7 lat!

i dziękuję za terapię i obiecuję wyciągnąć z niej to co najlepsze ... smile i szkoda, że nie mam takiej osoby blisko siebie - bo przywracasz mnie na właściwe tory big_smile

dzisiaj są moje urodziny i tak myślę, czy kolejne życzenia od męża odczytam smsem? chciałabym, ale tylko dlatego, że mieszkałby daleko big_smile

Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin! Dużo  siły i wytrwałości! Pozdrawiam! (p.s ja też skorpion)

Dziękuję skorpionku smile, nie tylko mamy ten sam znak zodiaku, ale podobną historię, jak się trzymasz?

Raz lepiej raz gorzej! Takie życie!

7 678

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Dziękuję smile naprawdę mi miło smile

Liwio - czytam, sporo tego smile i coraz bardziej identyfikuje się z Tobą....

Bardzo proszę Ankinom...też mam dziś malutkie święto i piosenka w wykonaniu "moich roboczych dzieci" była powodem mojej wielkiej radości smile W tym zawiłym życiu prywatnym takie drobiazgi "robocze" a jak bardzo cieszą.

Wiem Kochana, nawet czytać mojego całego wątku nie musisz, wystarczy pobieżnie i już będziesz wiedziała o co chodzi. Weszłam po raz drugi do tej samej rzeki, a teraz jest gorzej niż było kiedyś, przed jego "wyprowadzką".

7 679 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-11-03 20:18:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Zajrzałaś do mojego wątku, o którym pisała Wielokropek? Czy pisać jak jest u mnie?
W sumie to podobnie baaardzo do Twojej sytuacji, tyle, że mąż mnie kocha (jak twierdził do niedzielnego poranka), w co oczywiście przestaję wierzyć, ale reszta to jak u Ciebie.

Ja zajrzałam do Twojego wątku i prawie wszystkie Twoje wypowiedzi przeczytałam.
Powinnaś przestać wierzyć swojemu mężowi.....powinnaś ale wiem , ze jeszcze długa droga przed Tobą......
Czytając Cię wróciły wspomnienia moich myśli, odczuć.....aż popłakałam się.
Liwio mam wiele uwag do zachowań Twojego męża i jeśli dobrze sie w to wczytasz wiele zrozumiesz. A oto co znalazłam w Twoich słowach:
- zbliżanie / oddalanie. Raz mówi, że kocha za kilka godzin może powiedzieć, że jesteś mu obca
- obiecanki, obiecać może wszystko i zapomina co obiecał czyli obiecanki cacanki
- mówi co w danej chwili chcesz usłyszeć np. kiedy przyłapujesz go na sms- ach
- kłamstwo jak oddychanie / kłamie w nic nie znaczących sprawach
- zachowuje się jak 11 latek z adhd / brak odpowiedzialności, ciągła zabawa, ciągły ruch coś musi się dziać
- "bawi" sie sam / piłka, puby inne wyjścia
- na początku znajomość  - to nie zapomniana przygoda
- kocha miłością idealną, okazuje to tak, ze kobieta jest w siódmym niebie ale taki jest tylko początek
- brak uczuć, brak empatii ale na temat uczuć wiele mówi
- manipuluje ludźmi i wierzą mu w każde słowo
- kiedy widzi, ze np. partnerka( lub przyszła partnerka) nie poddaje sie jego urokowi bierze ja na litość
- partnerkę postrzega jako gorszą, karmi się jej energią, partnerka zaczyna chorować
- żąda czułości i zajmowania sie nim
- mówi, ze wszystko mu wolni, wszystko mu się należy
- musi być podziwiany i to spełniają te kobiety, z którymi rozmawia i sms-uje
- oskarża, podejrzewa partnerkę bezpodstawnie o innych mężczyzn
- przyłapany na kłamstwie nie czuje sie zażenowany a w odpowiedzi masz następne kłamstwo zupełnie sprzeczne z poprzednim i tak stajesz się "ogłupiałym" słuchaczem i przestajesz dalej dociekać mimo, że nie dostałaś wytłumaczenia logicznego
- miła, nawet urocza powierzchowność
- nigdy nic nie jest jego winą / za wszystko obwinia innych, nawet w najdrobniejszej sprawie nie powie, ze jest winny
- nie ma przyjaciół a znajomych często zmienia, nie przywiązuje się do nich
to są cechy charakteropaty i jestem pewna, że Twój mąż ma jeszcze więcej z cech może nawet psychopaty. Pojęcie psychopaty znamy z filmów i to słowo kojarzy nam się błędnie z mordercą. Owszem sa psychopaci co mordują ale są co biją i są co znęcają sie psychicznie.
Ja żyłam z psychopatą 26 lat i nie miałam pojęcia z kim jestem . Tak jak Ty dostawałam moc sprzecznych informacji i głupiałam, nie umiałam odpowiedzieć sobie na pytanie o co w tym wszystkim chodzi. Mój mąż zaczął bardzo zmieniać się po 50 roku życia. Bycie z nim było bardzo ciężkie ale te ostatnie lata to koszmar prawdziwy.Znęcał się nade mną psychicznie - bawił się tym. Poczytaj o charakteropatach i psychopatach a na pewno znajdziesz tam opis swojego męża. Byłam zszokowana, ze ktoś kto nigdy nie widział mojego męża tak dobrze go zna i opisuje jego cechy. Ja znając go 26 lat nie potrafiłabym tak nazwać, odczytać jego cech.
Tysiące zachowań Twojego męża przypomina mi mojego. Telefon chował, bo żona nie ma prawa do tego telefonu BO TO JEGO TELEFON, alkohol codziennie i dziwne słowa i zachowania po nim i ten przedziwny wyraz oczu. Nie mogłam znaleźć w nich złości, nienawiści mimo, że robił awantury lub poniżał mnie. Nazywałam: oczy bez wyrazu - zimne. Ci ludzie są pozbawieni EMOCJI i trudno się w ich wzroku doszukać emocji. Kiedy są trzeźwi jest inaczej bo panują nad sobą. Długo mogę o tym prawić bo wiele przeżyłam.
Pytasz czy z inna będzie żył inaczej - nie. Na początku każdej znajomości z kobietą jest uroczy a potem każda przejdzie przez piekło. Jestem pewna, ze te jego znajome i jego rodzina niezłe brednie słyszą od niego na Twój temat. Wszystkim mówi, że jesteś " chora" i nie da się z Tobą żyć. Ratuj się dziewczyno i uciekaj od niego !

7 680

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio.....jestem w szoku, ale to co piszesz to prawda. Całe podsumowanie zachowania męża.

7 681

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

dzisiaj są moje urodziny

Wytrwałości i wiary w siebie Ci życzę smile

7 682

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Zofio.....jestem w szoku, ale to co piszesz to prawda. Całe podsumowanie zachowania męża.

Przeczytałaś w internecie o psychopatach ?

7 683

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Boże do czego doprowadziło moje tchórzostwo.....

Jestem w szoku!!

Najbardziej się bałam, że kiedyś jak dzieci dorosną to przestaną mnie szanować, widząc jak traktuje mnie ich ojciec, same zaczną mnie tak traktować i o ironio nie musiałam czekać aż dorosną!

Oto mój syn, 7 latek  - w sumie z nieznanych mi powodów, ani na niego nie nakrzyczała, nie uderzyłam, zresztą nie bije ich, nagle zaczął mówić mi takie słowa, że zatkało mnie! Stał przede mną "mój mąż", każde wypowiedziane przez syna zdanie, mimika, sposób to były słowa męża:
-jesteś głupia
-jesteś brzydka
-kto cie uczył gotować
-nie umiesz sprzątać
-możesz sobie beczeć
-jesteś pijaczką???
- życzę ci samych jedynek (wie,że jeszcze się uczę) i im dłużej tak wrzeszczał tym bardziej stałam jak zahipnotyzowana a na koniec To ty się wyprowadź....

Nie wiem co spowodowało u niego takie zachowanie, stał przede mną mały bezczelny gówniarz, a ja nie wiedziałam jak mam zareagować! Co ja mam zrobić? Jak rozmawiać z takim dzieckiem? Jak się zachować czy to oznacza, że straciłam u niego szacunek...

7 684 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-11-03 21:53:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Nie wiem co spowodowało u niego takie zachowanie, stał przede mną mały bezczelny gówniarz, a ja nie wiedziałam jak mam zareagować! Co ja mam zrobić? Jak rozmawiać z takim dzieckiem? Jak się zachować czy to oznacza, że straciłam u niego szacunek...

Takie zachowanie spowodował przykład jak traktuje się Ciebie i co się do Ciebie mówi.
Możesz wpajać różne wartości do głowy dzieci a one biorą przykład z postępowania naszego a nie z tego co im wpajamy słowami. Tak to już jest.
Mówi to co słyszał i jest pewien, ze tak powinno się mówić i nie możesz mieć mu tego za złe. Czeka Cię dużo pracy nad dziećmi. One myślą, że do wszystkich można tak mówić - taki miały wzorzec.

Poza tym dzieci przeżywają buntując się. Mój 23 latek już przeszedł bunt i spokorniał i jest bardzo za mną i jest wsparciem moim a teraz młodszy 17 latek zbuntował sie i rozgrywa ze mną wojny. Odbieram to jako pretensje za zmiany w rodzinie. Mimo iż są to zmiany na lepsze(ich zdaniem też) to jednak potrzebny im czas na zaakceptowanie tego co się stało.

7 685

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
izula69 napisał/a:

Przyznam się że się boję reakcji szanownego jeszcze męża bo już mi groził żebym nie ważyła się zmieniać zamków i żebym nie robiła nic głupiego bo może zlecić mi badanie u psychiatry i tym podobne. poza tym wiem że on chce mnie pilnować i mieć na wszystko baczenie bo lubi rządzić i wszystko wiedzieć.

Ojojoj..juz sie trzasc zaczynam na sama mysl o tym "zleceniu":))
Zlecac to on moze swoim podwladnym cokolwiek, o ile takowych ma. Tobie to moze , jak Grzesiuk pisal niewybrednie, "na kant d.. naskoczyc" - przepraszam, dosadnie ale tresciwie:) A co, lekarzem pierwszego kontaktu jest, ze moze ci skierowania wystawiac do specjalistow?
Tworki pelne by byly, gdyby tak na zyczenie kazdego zainteresowanego czlonka rodziny badac co drugiego wspolmalzonka, matke, corke, tescia itp::) No rozbawilas mnie ta "grozba":)
ON wie, ze sie boisz i bedzie takich pseudogrozb adresowal jeszcze wiele do Ciebie. Fajnie byloby jakbys sobie kiedys taka tyrade nagrala, np. na komorke, udajac, ze cos tam czytasz czy sprawdzasz albo zostawiajac komorke wlaczona gdzies w poblizu. Wiesz, ze wszelkie grozby sa karalne?
Moze nagraj kilka takich wystepow jeszczemeza i uswiadom go o tym. Albo moze lepiej trzymaj to w zanadrzu.

Napisz wiecej po rozmowie z prawnikiem..notabene..o tych grozbach i kontrolowaniu Ciebie tez wspomnij, zaden wstyd. Prawnicy niejedno widzieli i slyszeli.

Właśnie wróciłam od prawnika nic obiecującego nie usłyszałam. Dla mnie najlepszym wyjściem są alimenty i tylko to. Jak moj złoży pozew o rozwod będę ugotowana. Dlaczego? Z powodu mieszkania. Mieszkanie jak narazie jest wspólne ale po rozwodzie to ja będę musiała go spłacić by móc dalej w nim mieszkać z dzieckiem a co gorsza jak on się dowie że nie stać mnie na spłatę (a faktycznie nie stać bo ską wziąć 200tys, przy 2000 poborów) to może mi odebrać dzieciaka tłumacząc że nie mam jak zapewnić mu mieszkania a on ma a wiem że będzie chciał mi to zrobić. I taką mamy sprawiedliwość na tym świecie biednemu zawsze wiatr w oczy a cwaniaczkowie zawsze maja się dobrze.

7 686

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

Nie wiem co spowodowało u niego takie zachowanie, stał przede mną mały bezczelny gówniarz, a ja nie wiedziałam jak mam zareagować! Co ja mam zrobić? Jak rozmawiać z takim dzieckiem? Jak się zachować czy to oznacza, że straciłam u niego szacunek...

Takie zachowanie spowodował przykład jak traktuje się Ciebie i co się do Ciebie mówi.
Możesz wpajać różne wartości do głowy dzieci a one biorą przykład z postępowania naszego a nie z tego co im wpajamy słowami. Tak to już jest.
Mówi to co słyszał i jest pewien, ze tak powinno się mówić i nie możesz mieć mu tego za złe. Czeka Cię dużo pracy nad dziećmi. One myślą, że do wszystkich można tak mówić - taki miały wzorzec.

Poza tym dzieci przeżywają buntując się. Mój 23 latek już przeszedł bunt i spokorniał i jest bardzo za mną i jest wsparciem moim a teraz młodszy 17 latek zbuntował sie i rozgrywa ze mną wojny. Odbieram to jako pretensje za zmiany w rodzinie. Mimo iż są to zmiany na lepsze(ich zdaniem też) to jednak potrzebny im czas na zaakceptowanie tego co się stało.

Jak już ochłonęłam, to też tak pomyślałam, ze to nie wina mojego syna tylko moja....
muszę jak najszybciej "wyprowadzić" męża bo boje się, że później będzie jeszcze gorzej....

Rozmawiałam z synem: on nie wie czemu tak mówił: coś jego ugryzło, bo jak taki 7 latek ma wytłumaczyć swoje emocje, myślę, że jest to skutek naszych kłótni, nam dorosłym wydaje się, że to my się tylko kłócimy, owszem my, ale nasze dzieci choć tego nie chcą uczestniczą w tym ....



Ps. Dziękuję za życzenia smile

7 687

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
izula69 napisał/a:

Przyznam się że się boję reakcji szanownego jeszcze męża bo już mi groził żebym nie ważyła się zmieniać zamków i żebym nie robiła nic głupiego bo może zlecić mi badanie u psychiatry i tym podobne. poza tym wiem że on chce mnie pilnować i mieć na wszystko baczenie bo lubi rządzić i wszystko wiedzieć.

Ojojoj..juz sie trzasc zaczynam na sama mysl o tym "zleceniu":))
Zlecac to on moze swoim podwladnym cokolwiek, o ile takowych ma. Tobie to moze , jak Grzesiuk pisal niewybrednie, "na kant d.. naskoczyc" - przepraszam, dosadnie ale tresciwie:) A co, lekarzem pierwszego kontaktu jest, ze moze ci skierowania wystawiac do specjalistow?
Tworki pelne by byly, gdyby tak na zyczenie kazdego zainteresowanego czlonka rodziny badac co drugiego wspolmalzonka, matke, corke, tescia itp::) No rozbawilas mnie ta "grozba":)
ON wie, ze sie boisz i bedzie takich pseudogrozb adresowal jeszcze wiele do Ciebie. Fajnie byloby jakbys sobie kiedys taka tyrade nagrala, np. na komorke, udajac, ze cos tam czytasz czy sprawdzasz albo zostawiajac komorke wlaczona gdzies w poblizu. Wiesz, ze wszelkie grozby sa karalne?
Moze nagraj kilka takich wystepow jeszczemeza i uswiadom go o tym. Albo moze lepiej trzymaj to w zanadrzu.

Napisz wiecej po rozmowie z prawnikiem..notabene..o tych grozbach i kontrolowaniu Ciebie tez wspomnij, zaden wstyd. Prawnicy niejedno widzieli i slyszeli.

Właśnie wróciłam od prawnika nic obiecującego nie usłyszałam. Dla mnie najlepszym wyjściem są alimenty i tylko to. Jak moj złoży pozew o rozwod będę ugotowana. Dlaczego? Z powodu mieszkania. Mieszkanie jak narazie jest wspólne ale po rozwodzie to ja będę musiała go spłacić by móc dalej w nim mieszkać z dzieckiem a co gorsza jak on się dowie że nie stać mnie na spłatę (a faktycznie nie stać bo ską wziąć 200tys, przy 2000 poborów) to może mi odebrać dzieciaka tłumacząc że nie mam jak zapewnić mu mieszkania a on ma a wiem że będzie chciał mi to zrobić. I taką mamy sprawiedliwość na tym świecie biednemu zawsze wiatr w oczy a cwaniaczkowie zawsze maja się dobrze.

A czy nie możecie je sprzedać i kupić 2 kawalerki?

7 688

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mojemu jest niepotrzebna kawalerka bo mieszka z nową pnią w wynajmowanym domku jednorodzinnym. Jemu potrzebna jest kasa. Za częś która mi zostanie po sprzedaży mieszkania nie stać mnie będzie nawet na kawalerkę.

7 689 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-11-04 00:35:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zoofio-na razie zinterpretowałam to co tu i w moim wątku napisałaś.

Izula-trzymaj się, przemyśl co zrobić, bo już pierwsze kroki wykonujesz i chwała Ci za to.

Ankinom - to są emocje synka, jeśli Ty zaznasz spokoju i przestaniecie wszyscy wysłuchiwać "mądrości" męża wtedy będzie ok.

A ja? Ja to jestem dupa wołowa. Siedzi teraz pan w pokoju, po procentach, kolejna rozmowa za mną, bezsensowana, bo w końcu kiedyś mnie kochał bardzo i byłam jego światem, teraz nie. W sobotę jeszcze kochał -o matko kochana! Właściwie to byl ze mną przez ten rok tylko dla dziecka....jak te kopy od niego mnie bolą. Wszystkim był dla mnie, robiłam wszystko co chciał, robiłam tak, aby było mu dobrze....a teraz dostaję jak nożem w serce........znów przestaję sobie radzić. Chce się chyba wyprowadzić, bo napisał w smsesach gdy go nie było "zabieram psa"......Boszszeeee sad

7 690

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

jakie kroki? Poszłam do prawnika i dalej jestem w punkcie wyjścia co z tego że mieszkam sama jak nie wiem jak długo? Jesli szanowny małżonek złoży pozew to po mieszkaniu a mnie nie stać na mieszkanie żeby kupic choć kawalerkę. W następnym roku mały idzie do szkoły muszę coś wymyśleć tylko nie wiem co? najlepiej by było wyprowadzić się do mamy do rodzinnego miasta skąd pochodzę ale tu z kolei problem: praca. Tu mam dobrą pracę a tam wiem że ciężko z pracą. I tak źle i tak niedobrze. poza tym męczą mnie ciągłe wizyty exa do synka. Teraz nagle dobry tatuś się zrobił. Przyjeżdża zadowolony wyśmiewa się ze mnie to boli boli jak diabli. Najchętniej bym zmieniła otoczenie byleby nie widzieć jego i jego rodzinki.

7 691

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:

Mojemu jest niepotrzebna kawalerka bo mieszka z nową pnią w wynajmowanym domku jednorodzinnym. Jemu potrzebna jest kasa. Za częś która mi zostanie po sprzedaży mieszkania nie stać mnie będzie nawet na kawalerkę.

Trudna sytuacja... a jesteś pewna, że mąż będzie chciał zabrać Tobie dziecko? Czasami faceci tylko tak straszą, bo wiedza, że ono jest dla nas najważniejsze. Kiedyś mąż tez mnie straszył, że nie odda mi dzieci powiedziałam wtedy: ok to ja wynajmę sobie coś i będę płaciła Tobie alimenty... więcej nie usłyszałam ,że zabierze mi dziecko. Izula, czy twój mąż chce zrobić Tobie na złość, chce wojny? dlaczego przecież to on Ciebie zostawił?

7 692

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiem bo mi groził i teraz będzie mnie na kazdym kroku pilnował czy dobrze sobie radzę a co do mieszkania to jestem pewna że tak będzie bo jemu się liczą pieniądze spłaca ze trzy kredyty jak nie więcej dał kasę swojej laluni na salon płaci za wynajmowany dom więc prosta sprawa że będzie potrzebował kasy. poza tym jego mamuska trzyma jego stronę i też go nakręca z tym mieszkaniem. Ja nie wiem jak tak dalej pociągnę  itak przez te nerwy schudłam 11 kilo nie spie i myślę co mam robić.

7 693

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:

Właśnie wróciłam od prawnika nic obiecującego nie usłyszałam. Dla mnie najlepszym wyjściem są alimenty i tylko to. Jak moj złoży pozew o rozwod będę ugotowana. Dlaczego? Z powodu mieszkania. Mieszkanie jak narazie jest wspólne ale po rozwodzie to ja będę musiała go spłacić by móc dalej w nim mieszkać z dzieckiem a co gorsza jak on się dowie że nie stać mnie na spłatę (a faktycznie nie stać bo ską wziąć 200tys, przy 2000 poborów) to może mi odebrać dzieciaka tłumacząc że nie mam jak zapewnić mu mieszkania a on ma a wiem że będzie chciał mi to zrobić. I taką mamy sprawiedliwość na tym świecie biednemu zawsze wiatr w oczy a cwaniaczkowie zawsze maja się dobrze.

Ale izula, nie moglas sie chyba spodziewac, ze w prezencie dostaniesz mieszkanie, samochod i alimenty. No tak dobrze to jeszcze zadnej rozwodce nie bylo, chyba, ze w serialach amerykanskich..tam sie na rozwodach bogaca.
Jest inne wyjscie: TY sie wyprowadzisz a ON splaci ciebie. Skoro wyliczylas to na 200 tys PLN tzn., ze on tyle powinien oddac Tobie a z taka sumka chyba jestes w stanie cos malego znalezc.
No, nie ma lekko, ja tez po wyprowadzce eksa sama splacam caly kredyt, bo mieszkanie jest teraz moje. Gdyby bylo juz wlasnosciowe, to oczywiscie, ze albo ja albo on musielibysmy splacic drugiej stronie polowe jego wartosci rynkowej.

A co w kwestii tych jego kluczy i wlazenia wam w zycie z butami? Czy ma do tego prawo, skoro to Ty placisz calosc oplat mieszkaniowych. Nie wiem czy macie kredyt czy mieszkanie juz wlasne.

Sprawdz ten numer telefonu do prawniczki Moniki, jaki podalam troche wyzej dla ankinom, taki niebieski link:)

7 694

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam .

Chyba że zrobisz tak jak zrobiła moja znajoma ,przedstawiała w sądzie rachunki na wychowanie dziecka i dźwigała co jakiś czas alimenty szanowny małżonek w końcu przepisał swoją część mieszkania na dzieci .
Bo jak to określił ma dość biegania co pół roku do sądu z zaświadczeniami o zarobkach .
No ale co podziałało na niego nie koniecznie może podziałać na twojego ale warto spróbować.

7 695

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja musiałabym spłacić ze 200tys jemu a on mi ok 30tys  bo mieszkanie zostało kupione ze sprzedazy starego mieszkania męża i dobrany został kredyt na kwotę 30tys tóry oboje spłacamy. Więc mam prawo tylko do połowy tego kredytu a za tę sumkę to nic nie kupię. Co do kluczy to on ma prawo chodzic po mieszkaniu bo to jest prawnie jego mimo że on tam nie mieszka a płaci tylko połowe kredytu.

7 696

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:

Wiem bo mi groził i teraz będzie mnie na kazdym kroku pilnował czy dobrze sobie radzę a co do mieszkania to jestem pewna że tak będzie bo jemu się liczą pieniądze spłaca ze trzy kredyty jak nie więcej dał kasę swojej laluni na salon płaci za wynajmowany dom więc prosta sprawa że będzie potrzebował kasy. poza tym jego mamuska trzyma jego stronę i też go nakręca z tym mieszkaniem. Ja nie wiem jak tak dalej pociągnę  itak przez te nerwy schudłam 11 kilo nie spie i myślę co mam robić.

Ty nie chudnij, tylko wez sie za siebie i juz. Zamka nie wymieniaj skoro nie wolno ci prawnie tego zrobic tylko czym predzej patrz na oferty kupno-sprzedaz. I moja droga, popatrzylam sbie z glupiej ciekawosci na oferty mieszkan tak 50-60m2. Na poczatek musi starczyc, to sa juz 2 pokoje a na co Ci chwilowo wiecej. Teraz ceny nieruchomosci leca w dol (co mnie malo cieszy, bo ja akurat jedna chce sprzedac pod Wawa, cholera:((!!) wiec to dobry czas. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale nawet w stolicy znajdziesz juz cos w granicach 250-350 tys. PLN. Czesc wplacisz z tego co dostaniesz po sprzedazy obecnego lokum, na reszte wezmiesz kredyt. Zacznij od mniejszego, za pare lat mozesz je sprzedac (jak ceny rusza w gore) i kupisz wieksze.

O matko, tu co druga kobieta co sie rozwodzi wymienia mieszkania raz mniejsze raz wieksze, raz wynajem, raz kupno i jakos sobie radza a nasze zaradne Polki siedza i placza i nie kombinuja jakby tu z tego impasu wyjsc.

Chcesz aby to ex Cie wyprowadzil i zostaniesz bez dachu nad glowa?

Pamietasz ten film z Danuta Stenka "Nigdy w zyciu"? Super historia i powinna dawac kopa kobietom na rozstaju.

Jest jeszcze taka sprawa: kupujesz grunt, pod miastem gdzie pracujesz, na rok, poltora wracasz do rodzicow i albo dojezdzasz do pracy albo jesli to zbyt daleko, zostawiasz tam syna a sama zaczynasz organizowac budowe. No i nie do konca sama - naprawde nie masz znajomych, przyjaciol, rodziny? Dziecko moze przez rok pochodzic nawet do szkoly w miescie gdzie sa jego dziadkowie, to wczesny etap i zmiana nie spowoduje traumy.

Moze to glupie rozwiazanie..ale nie wolno biernie sidziec i poddawac sie losowi, trudno, bedziesz na poczatku zalewajki gotowac i polatasz w tych samych butach dwa sezony..ale to tylko poczatek, potem bedzie coraz lepiej.

Aha, ..izula praca za 2000 PLN to nie jest dobra praca.

Mozesz napisac jaki masz zawod i w jakim miescie (albo wojewodztwie) mieszkasz?

Masz tu prace domowa na dzis: poogladaj sobie:)

http://www.domiporta.pl/oferty/sprzedam/Mieszkania//,,,,,,,,,//?region=1&powierzchnia%5Ffrom=50&powierzchnia%5Fto=60&liczba%5Fpokoi%5Ffrom=1&liczba%5Fpokoi%5Fto=2&developer=1&sortcolumn=Cena%5Flocalprice&sortdirection=asc&page=2

7 697 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-04 10:10:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:

Ja musiałabym spłacić ze 200tys jemu a on mi ok 30tys  bo mieszkanie zostało kupione ze sprzedazy starego mieszkania męża i dobrany został kredyt na kwotę 30tys tóry oboje spłacamy. Więc mam prawo tylko do połowy tego kredytu a za tę sumkę to nic nie kupię. Co do kluczy to on ma prawo chodzic po mieszkaniu bo to jest prawnie jego mimo że on tam nie mieszka a płaci tylko połowe kredytu.

Intercyze macie? Bo jak nie to to co wniosl do malzenstwa sprzed malzenstwa ROWNIEZ dzieli sie na pol. Nawet obrazy i bizuteria rodowa jego praprababci, jesli nie zostala objeta testamentem albo Intercyza nalezy Ci sie w polowie - oczywiscie wartosc po sprzedazy.
I dziwne, ze prawnik Ci tego nie powiedzial.

7 698

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To jest problem bo może wchodzić i wychodzić w miarę uznania swojego widzi misie
Niestety w naszym kochanym kraju nie ma regulacji prawnej i raczej same musimy sobie radzić w kwestiach mieszkaniowych ja czekam już 8 rok na mieszkanie a 11 lat jestem w separacji sądowej nie mogę wziąć rozwodu dopóki się z tond nie wyprowadzę bo musiała bym zamieszkać pod mostem a tam już miejsc też nie ma .Tym bardziej że wyłożyłam dość sporo kasy na remont tego domu i zgodnie z prawem mogę sobie to od mieszkać ale co to za życie z pijakiem i wariatką pod jednym dachem.
Do tego nie dostaję alimentów bo idą na poczet tzw.wynajmu .

7 699

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Zoofio-na razie zinterpretowałam to co tu i w moim wątku napisałaś.

Izula-trzymaj się, przemyśl co zrobić, bo już pierwsze kroki wykonujesz i chwała Ci za to.

Ankinom - to są emocje synka, jeśli Ty zaznasz spokoju i przestaniecie wszyscy wysłuchiwać "mądrości" męża wtedy będzie ok.

A ja? Ja to jestem dupa wołowa. Siedzi teraz pan w pokoju, po procentach, kolejna rozmowa za mną, bezsensowana, bo w końcu kiedyś mnie kochał bardzo i byłam jego światem, teraz nie. W sobotę jeszcze kochał -o matko kochana! Właściwie to byl ze mną przez ten rok tylko dla dziecka....jak te kopy od niego mnie bolą. Wszystkim był dla mnie, robiłam wszystko co chciał, robiłam tak, aby było mu dobrze....a teraz dostaję jak nożem w serce........znów przestaję sobie radzić. Chce się chyba wyprowadzić, bo napisał w smsesach gdy go nie było "zabieram psa"......Boszszeeee sad

I dlatego cierpimy - on był dla nas wszystkim i wszystko było dla nich - a teraz słowa, ze byłyśmy be, bolą jak cholera.... a co do sms, to ja też z mężem się komunikuje albo za pomocą smsa albo maila, a mieszkamy w jednym domu to jest chore! ale to jedyna droga , aby pokazać jemu mój punkt widzenia, bo w rozmowie twarzą w twarz to jest po porostu nie możliwe, a co gorsze dzisiaj wiem, że nie potrzebnie się wysilam, bo on i tak ma swój punkt widzenia, i wyrobione o mnie zdanie, a ja robiłam z siebie ofiarę, tłumaczyłam się, poniżała, ech szkoda pisać...

w moim przypadku nie ma szans na naprawę a co ważniejsze ja jej już nie chce, a Ty Liwio, co chcesz dalej z tym zrobić? Bo wiesz, że tak dalej nie można żyć, przechodzimy te same emocje, wpadamy z skrajności w skrajność, a ja chce już normalności, no i mamy dzieci, a pisałam do czego ja doprowadziłam....

7 700

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussuka nie siedzą nie płaczą ale ktoś podcina im skrzydła ,wiesz ile klamek wypucowałam - mnóstwo.
Wszyscy maja Cię gdzieś do puki nie stanie się tragedia wtedy masz te 5 minut i nic po za tym.
Nawet kurator mojego nie jest w stanie przebić się przez te urzędowe bzdety i paranoje .
Przy zarobku 2000 nie jesteś w stanie wynająć mieszkania i wyżyć  ja mam 3 dzieci dorabiam jak mogę do pensji ale na wynajem mnie nie stać .Z 60 kilogramowej baby zrobiła się 45 kg kruszynka ale dalej walczę z systemem nie poddaję się .

7 701

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
izula69 napisał/a:

Ja musiałabym spłacić ze 200tys jemu a on mi ok 30tys  bo mieszkanie zostało kupione ze sprzedazy starego mieszkania męża i dobrany został kredyt na kwotę 30tys tóry oboje spłacamy. Więc mam prawo tylko do połowy tego kredytu a za tę sumkę to nic nie kupię. Co do kluczy to on ma prawo chodzic po mieszkaniu bo to jest prawnie jego mimo że on tam nie mieszka a płaci tylko połowe kredytu.

Intercyze macie? Bo jak nie to to co wniosl do malzenstwa sprzed malzenstwa ROWNIEZ dzieli sie na pol. Nawet obrazy i bizuteria rodowa jego praprababci, jesli nie zostala objeta testamentem albo Intercyza nalezy Ci sie w polowie - oczywiscie wartosc po sprzedazy.
I dziwne, ze prawnik Ci tego nie powiedzial.

Mieszkaniekupiliśmy jako małżeństwo ale za pieniądze ze sprzedaży poprzedniego mieszkania które było męza dostał je w spadku po babci i tu mamy doczynienia z tzw. surogacją. Do momentu rozwodu mamy takie same prawa w myśla aktu notarialnego jednakże gdyby doszło do rozwodu ja nie mogę złozyć pozwu bo stracę, ale gdyby on złożył to po rozwodzie w podziale majątku dostanę tylko połowę kwoty30tys czyli połowę kredytu który notabene razem spłacamy. bo tylko tyle mi sie należy tak mi powiedziała prawniczka. Zostaja mi tylko alimenty.

7 702

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
izula69 napisał/a:

Ja musiałabym spłacić ze 200tys jemu a on mi ok 30tys  bo mieszkanie zostało kupione ze sprzedazy starego mieszkania męża i dobrany został kredyt na kwotę 30tys tóry oboje spłacamy. Więc mam prawo tylko do połowy tego kredytu a za tę sumkę to nic nie kupię. Co do kluczy to on ma prawo chodzic po mieszkaniu bo to jest prawnie jego mimo że on tam nie mieszka a płaci tylko połowe kredytu.

Intercyze macie? Bo jak nie to to co wniosl do malzenstwa sprzed malzenstwa ROWNIEZ dzieli sie na pol. Nawet obrazy i bizuteria rodowa jego praprababci, jesli nie zostala objeta testamentem albo Intercyza nalezy Ci sie w polowie - oczywiscie wartosc po sprzedazy.
I dziwne, ze prawnik Ci tego nie powiedzial.

Mieszkaniekupiliśmy jako małżeństwo ale za pieniądze ze sprzedaży poprzedniego mieszkania które było męza dostał je w spadku po babci i tu mamy doczynienia z tzw. surogacją. Do momentu rozwodu mamy takie same prawa w myśla aktu notarialnego jednakże gdyby doszło do rozwodu ja nie mogę złozyć pozwu bo stracę, ale gdyby on złożył to po rozwodzie w podziale majątku dostanę tylko połowę kwoty30tys czyli połowę kredytu który notabene razem spłacamy. bo tylko tyle mi sie należy tak mi powiedziała prawniczka. Zostaja mi tylko alimenty.

I rozumiem, ze on wszelkie dokumenty na udowodnienie tego ma.

No to dupa zbita. A Ty zadnego wlasnego majatku nie posiadalas wczesniej?

Czy nikt z rodziny nie jest w stanie pomoc Ci w tej sytuacji?

Jaki masz zawod i wyksztalcenie? Napisz prosze, bo ciezko cos tak na slepo radzic. Myslalas o wyjezdzie?

7 703

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

on może nawet tam zamieszkać i nic z tym nie zrobisz nawet nie będziesz mogła starać się o mieszkanie z urzędu .
I bez jego zgody sprzedać sytuacja patowa nie zazdroszczę.

7 704

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie majątku nie miałam. Wrócilismy razem z USA miałam troche pieniędzy ale poszły w urzadzanie mieszkania. jestem z Białegostoku dla niego zamieszkałam w Warszawie jego rodzinnym mieście zrezygnowałam z przyjaciół znajomych zamieszkałam w obcym mieście gdzie praktycznie nikogo nie znałam. mam rodzinę w Białymstoku. Mam mgra ekonomii i pracuje w IPN-ie. Myślałam o przeprowadzce do rodzinnego miasta ale tam z kolei boję się że nie znajdę pracy.

7 705

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anula70 napisał/a:

on może nawet tam zamieszkać i nic z tym nie zrobisz nawet nie będziesz mogła starać się o mieszkanie z urzędu .
I bez jego zgody sprzedać sytuacja patowa nie zazdroszczę.

Ja tez nie ale dlatego zastanowilabym sie nad rzuceniem wszystkiego (poza tym co sie izuli prawnie nalezy) i zaczeciem wszystkigo od zera. Alimenty powinna wywalczyc jak najwyzsze.

Wiem, ze zaczynanie nie jest latwe ale czy lepiej siedziec na bombie zegarowej czy zaczac budowac sobie swoj swiat.

Jeszcze jedno..czy ten pan, maz izuli, ma prawo sprzedac mieszkanie BEZ jej zgody? Bo jak nie to tez jest to jakis hak na niego. Mieszkanie wspolne wiec logiczne wydae sie, ze zgode na sprzedaz musi podpisac oboje malzonkow/wlascicieli. Tym bardziej, ze jedno z nich i dziecko sa tam zameldowani i je splacaja.

7 706

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
Anula70 napisał/a:

on może nawet tam zamieszkać i nic z tym nie zrobisz nawet nie będziesz mogła starać się o mieszkanie z urzędu .
I bez jego zgody sprzedać sytuacja patowa nie zazdroszczę.

Ja tez nie ale dlatego zastanowilabym sie nad rzuceniem wszystkiego (poza tym co sie izuli prawnie nalezy) i zaczeciem wszystkigo od zera. Alimenty powinna wywalczyc jak najwyzsze.

Wiem, ze zaczynanie nie jest latwe ale czy lepiej siedziec na bombie zegarowej czy zaczac budowac sobie swoj swiat.

Jeszcze jedno..czy ten pan, maz izuli, ma prawo sprzedac mieszkanie BEZ jej zgody? Bo jak nie to tez jest to jakis hak na niego. Mieszkanie wspolne wiec logiczne wydae sie, ze zgode na sprzedaz musi podpisac oboje malzonkow/wlascicieli. Tym bardziej, ze jedno z nich i dziecko sa tam zameldowani i je splacaja.

Mąż nie ma prawa bez mojej zgody sprzedać mieszkania ale jak złozy pozew rozwodowy to po rozwodzie dupa mokra.

7 707

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:

Nie majątku nie miałam. Wrócilismy razem z USA miałam troche pieniędzy ale poszły w urzadzanie mieszkania. jestem z Białegostoku dla niego zamieszkałam w Warszawie jego rodzinnym mieście zrezygnowałam z przyjaciół znajomych zamieszkałam w obcym mieście gdzie praktycznie nikogo nie znałam. mam rodzinę w Białymstoku. Mam mgra ekonomii i pracuje w IPN-ie. Myślałam o przeprowadzce do rodzinnego miasta ale tam z kolei boję się że nie znajdę pracy.

W Bialymstoku nie znajdziesz??? Z magistrem? To nie siedz dziewczyno tylko juz zacznij przeglad firm w Bialymstoku i okolicach i slij CV dokad sie tylko da. Masz samochod, zeby w razie czego dojezdzac do pracy? Jesli tak to szukaj tez Bialystok i okoliczne miasta..Siedlce, Augustow, ...moze z czasem tam sie przeniesiesz a cos na poczatek musisz miec.

Kochana, mieszkania w B. sa z pewnoscia o wiele tansze niz w zakichanej Wawie (to tez moje rodzinne miasto). A IPN to chwalebne miejsce pracy ale jak kazda panstwowa instytucja..grosze placi.

Negocjuj tez moze z tym swoim palantem mezem: niech kupi kawalerke Tobie i dziecku w Bialymstoku a Ty sie wyprowadzasz z obecnych wlosci jak najszybciej. Jemu chyba tez zalezy, zeby zwolnic ten lokal i sprzedac a poki tam mieszkasz..nie bardzo chyba moze.

Swoja droga, czy dobrze zrozumialam, ze obecny lokal w stolicy kosztowal w calosci 230 tys. PLN?

7 708

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochane wbije się w temat, bo mam podobne problemy mieszkaniowe, rozwód mam za sobą, ale sprawę z mieszkaniem nie. Moje też jest na kredyt, małe, bo tylko 48 m2, adwokat mi powiedział, że muszę eksowi oddać połowę spłaconych rat, wspólnie łożyliśmy na to lokum 2 lata, od roku ja sama je utrzymuję, ale najwyższy czas pozbyć się problemu, ale... no właśnie mam problem, bo nie będę miała, gdzie mieszkać z synem w monecie zmiany mieszkania, też coraz częściej zastanawiam się nad przeprowadzeniem do innego miasta, większego (mieszkam w małej mieścinie), ale właśnie, praca i dziecko. Czasami już nie mam sił, czuję się, jak wyżęty mop, jestem z natury odważna, ale w tym przypadku boję się wszystkiego. Boję się już nadal żyć. Kochane, czuję, że tracę siły na to, by poukładać swoje życie od początku.

7 709

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:

ale jak złozy pozew rozwodowy to po rozwodzie dupa mokra.

To znaczy? Wyeksmituje Cie z dzieckiem? Tak Ci prawniczka powiedziala?

7 710

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
izula69 napisał/a:

ale jak złozy pozew rozwodowy to po rozwodzie dupa mokra.

To znaczy? Wyeksmituje Cie z dzieckiem? Tak Ci prawniczka powiedziala?

To znaczy po podziale majątku zostanę bez mieszkania i z 15tys na koncie za mieszkanie z mojej części bo wiem że w razie rozwodu mieszkanie trzeba sprzedać on mi nie pozwoli w nim mieszkać chyba że go spłacę a skąd wezmę ponad 200tys nikt mi kredytu nie da na ładne oczy

7 711

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:

w razie rozwodu mieszkanie trzeba sprzedać on mi nie pozwoli w nim mieszkać

wlasnie o ten fragmen tak sie wypytuje i draze: czy on ma PRAWO (nie widzimisie) zazadac bys sie wyniosla poniewaz ON (a nie Ty) chce sprzedac..nawet i po rozwodzie wasze WSPOLNE mieszkanie?

Co to znaczy: on mi nie pozwoli? W takim razie musi Ci znalezc lokal zastepczy, nie wiem czy w Polsce byly maz moze wejsc do mieszkania i wystawic byla zone oraz wspolne ich dziecko z walizkami na ulice. Bo tak chce. Musi miec do tego prawo i to chcialabym sprawdzic.

Piklic sie moze i bedzie ale czy faktycznie moze podjac jakies dzialania i sprzedac mieszkanie z Toba w srodku?

7 712

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agau napisał/a:

Kochane wbije się w temat, bo mam podobne problemy mieszkaniowe, rozwód mam za sobą, ale sprawę z mieszkaniem nie. Moje też jest na kredyt, małe, bo tylko 48 m2, adwokat mi powiedział, że muszę eksowi oddać połowę spłaconych rat, wspólnie łożyliśmy na to lokum 2 lata, od roku ja sama je utrzymuję, ale najwyższy czas pozbyć się problemu, ale... no właśnie mam problem, bo nie będę miała, gdzie mieszkać z synem w monecie zmiany mieszkania, też coraz częściej zastanawiam się nad przeprowadzeniem do innego miasta, większego (mieszkam w małej mieścinie), ale właśnie, praca i dziecko. Czasami już nie mam sił, czuję się, jak wyżęty mop, jestem z natury odważna, ale w tym przypadku boję się wszystkiego. Boję się już nadal żyć. Kochane, czuję, że tracę siły na to, by poukładać swoje życie od początku.

Masz prace w tej miescinie? Ile ta polowa do splaty wynosi a ile zarabiasz? Alimenty dostajesz?

7 713 Ostatnio edytowany przez agau (2011-11-04 11:40:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
agau napisał/a:

Kochane wbije się w temat, bo mam podobne problemy mieszkaniowe, rozwód mam za sobą, ale sprawę z mieszkaniem nie. Moje też jest na kredyt, małe, bo tylko 48 m2, adwokat mi powiedział, że muszę eksowi oddać połowę spłaconych rat, wspólnie łożyliśmy na to lokum 2 lata, od roku ja sama je utrzymuję, ale najwyższy czas pozbyć się problemu, ale... no właśnie mam problem, bo nie będę miała, gdzie mieszkać z synem w monecie zmiany mieszkania, też coraz częściej zastanawiam się nad przeprowadzeniem do innego miasta, większego (mieszkam w małej mieścinie), ale właśnie, praca i dziecko. Czasami już nie mam sił, czuję się, jak wyżęty mop, jestem z natury odważna, ale w tym przypadku boję się wszystkiego. Boję się już nadal żyć. Kochane, czuję, że tracę siły na to, by poukładać swoje życie od początku.

Masz prace w tej miescinie? Ile ta polowa do splaty wynosi a ile zarabiasz? Alimenty dostajesz?

Pracuję na 3 etatach, łacznie zarabiam ok.3200, z czego 1800 idzie na opłaty, a jemu mam oddać coś ok. 15 tyś. Ale taka sytuacja finansowa bedzie tylko do czerwca 2012, potem zostanę z pensją 2000 zł netto sad

7 714

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
izula69 napisał/a:

w razie rozwodu mieszkanie trzeba sprzedać on mi nie pozwoli w nim mieszkać

wlasnie o ten fragmen tak sie wypytuje i draze: czy on ma PRAWO (nie widzimisie) zazadac bys sie wyniosla poniewaz ON (a nie Ty) chce sprzedac..nawet i po rozwodzie wasze WSPOLNE mieszkanie?

Co to znaczy: on mi nie pozwoli? W takim razie musi Ci znalezc lokal zastepczy, nie wiem czy w Polsce byly maz moze wejsc do mieszkania i wystawic byla zone oraz wspolne ich dziecko z walizkami na ulice. Bo tak chce. Musi miec do tego prawo i to chcialabym sprawdzic.

Piklic sie moze i bedzie ale czy faktycznie moze podjac jakies dzialania i sprzedac mieszkanie z Toba w srodku?

może i nie może nic zrobić nie wiem ale co to zażycie z przysłowiowym nożem na gardle. ja będę opłacaĆ mieszkanie a wpewnym momencie on stwierdzi że potrzebuje kasy i bedzie chciał sprzedać mieszkanie odpali mi moją część i róbta co chceta a jak nie dam rady z dzieckiem to powiedział że chętnie zabierze małego do siebie i co? Może zgłosić gdzie trzeba że nie stać mnie na utrzymywanie dziecka i zapewnienie mu mieszkania a on zarabia prawie 10tys  i jego stac więc on może opiekować sie dzieckiem.

7 715

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Poza tym w momencie rozwodu i podziału majątku ja mam prawo tylko do połowy kredytu a on do reszty wartości mieszkania

7 716 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-11-04 11:53:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussuka powtarzam nie mamy unormowanego systemu prawnego jeżeli chodzi o mieszkanie po rozwodzie w tym niestety sektorze panuje wolna amerykanka .
Nawet domy matki z dzieckiem nie trzymają wiecznie a w Urzędach to zdrowie stracisz niż coś zyskasz,wynajem kawalerki w Pszczynie kosztuje 1.000 plus media i to masz najtaniej a jak mają mieszkać 4 osoby w tym dwie dorosłe na 40 metrach no kanapki nie zrobisz bo 2 osoby muszą wyjść.W sądzie też niewiele wskórałam tyle że Urząd musiał przyjąć podanie na mieszkanie komunalne i czekam jak na boskie zlitowanie od lutego jestem na 1 miejscu z przyspieszenia i dalej nic sad

Jego kurator już 3 razy wnosił wniosek o przyznanie mieszkania mi i dzieciom a o Urząd to jak grochem o ścianę w tej sprawie jest totalny tumiwisizm.

7 717

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
izula69 napisał/a:

ale jak złozy pozew rozwodowy to po rozwodzie dupa mokra.

To znaczy? Wyeksmituje Cie z dzieckiem? Tak Ci prawniczka powiedziala?

To znaczy po podziale majątku zostanę bez mieszkania i z 15tys na koncie za mieszkanie z mojej części bo wiem że w razie rozwodu mieszkanie trzeba sprzedać on mi nie pozwoli w nim mieszkać chyba że go spłacę a skąd wezmę ponad 200tys nikt mi kredytu nie da na ładne oczy

Izula, ja wiem, że jesteś w ciężkiej sytuacji, czy brałaś pod uwagę ( zanim nie znajdziesz dogodnego rozwiązania), nie zgadzać się na rozwód? Ja wiem, że pewnie chcesz mieć to za sobą i wiele kobiet dla świętego spokoju zgadza się na rozwód bez orzekania o winie. Ty nie możesz, po pierwsze masz dowody, ze to mąż Ciebie i dziecko zostawił, a po drugie masz szanse na alimenty również na siebie, jeżeli pogorszy się Twój dotychczasowy status majątkowy ( brak mieszkania).

7 718

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja nie chce rozwodu i wyraźnie powiedziałam to mojemu ale co on zrobi nie wiem nie ufam mu już i nie wierzę w ani jedno słowo.

7 719

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agau napisał/a:
Mussuka napisał/a:
agau napisał/a:

Kochane wbije się w temat, bo mam podobne problemy mieszkaniowe, rozwód mam za sobą, ale sprawę z mieszkaniem nie. Moje też jest na kredyt, małe, bo tylko 48 m2, adwokat mi powiedział, że muszę eksowi oddać połowę spłaconych rat, wspólnie łożyliśmy na to lokum 2 lata, od roku ja sama je utrzymuję, ale najwyższy czas pozbyć się problemu, ale... no właśnie mam problem, bo nie będę miała, gdzie mieszkać z synem w monecie zmiany mieszkania, też coraz częściej zastanawiam się nad przeprowadzeniem do innego miasta, większego (mieszkam w małej mieścinie), ale właśnie, praca i dziecko. Czasami już nie mam sił, czuję się, jak wyżęty mop, jestem z natury odważna, ale w tym przypadku boję się wszystkiego. Boję się już nadal żyć. Kochane, czuję, że tracę siły na to, by poukładać swoje życie od początku.

Masz prace w tej miescinie? Ile ta polowa do splaty wynosi a ile zarabiasz? Alimenty dostajesz?

Pracuję na 3 etatach, łacznie zarabiam ok.3200, z czego 1800 idzie na opłaty, a jemu mam oddać coś ok. 15 tyś. Ale taka sytuacja finansowa bedzie tylko do czerwca 2012, potem zostanę z pensją 2000 zł netto sad

Na ile lat mozesz dostac kredyt na te 15 tys? To nie jest jakas astronomiczna suma, zeby nie dalo sie pasa zacisnac.
Dlaczego twoja pensja ma ulec takiej redukcji po czerwcu 2012?

7 720 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-04 12:18:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Izula, ja wiem, że jesteś w ciężkiej sytuacji, czy brałaś pod uwagę ( zanim nie znajdziesz dogodnego rozwiązania), nie zgadzać się na rozwód? Ja wiem, że pewnie chcesz mieć to za sobą i wiele kobiet dla świętego spokoju zgadza się na rozwód bez orzekania o winie. Ty nie możesz, po pierwsze masz dowody, ze to mąż Ciebie i dziecko zostawił, a po drugie masz szanse na alimenty również na siebie, jeżeli pogorszy się Twój dotychczasowy status majątkowy ( brak mieszkania).

Jestem za!!! Uprzykrzyc mu tak zycie i ew. rozwod zeby sam z siebie zaproponowal jakies rozwiazanie dla Was. Nie zgadzaj sie i juz, postaw warunek: z wina i alimenty jak ta lala albo bez winy jak mnie i dziecku zapewnisz lokum.
On zarabia 10 tys. i tego sie trzymaj - znajdz DOBREGO prawnika, ktory wywalczy Ci odpowiednie alimenty od takiej sumki. Albo bedzie negocjowal ugode.

Nie daj sie kobieto wykiwac..wspolnie pracowaliscie na swoje zycie i dziecko..

7 721

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I o to chodzi ja nie chcę dac się wykiwać ja chcę jemu pokazać z kim zadarł ale obawiam się że nic nie wskóram złoże pozew o alimenty ten się wścieknie i zlozy pozew o rozwód i jestem ugotowana na cacy. On przed sądem będzie walczył a wiem do czego jest zdolny to cwaniaczek.

7 722

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:

I o to chodzi ja nie chcę dac się wykiwać ja chcę jemu pokazać z kim zadarł ale obawiam się że nic nie wskóram złoże pozew o alimenty ten się wścieknie i zlozy pozew o rozwód i jestem ugotowana na cacy. On przed sądem będzie walczył a wiem do czego jest zdolny to cwaniaczek.

oj tam, Ty z gory widzisz przegrana.
Mieszkanie wspolne? wspolne. Kto za nie obecnie i od jakiegos czasu (jakiego?) placi? Ty. A powinien tez on, bo to ON dostanie potem spuscizne czyli lwia czesc po sprzedazy. I on ma teraz klucze i wszelkie prawa. O tym prawniczka ani mru mru?

Dziecko wspolne? Wspolne. Kto je utrzymuje obecnie? Ty. A on ma psi obowiazek Ci w tym pomagac, bez wzgledu na rozwod. Tez przemilczane widac.

Masz prawa do alimentow a na rozwod nie musisz sie zgodzic. Nie bez satysfakcjonujacego Cie orzeczenia. I nadmuchac Ci moze. Przestan sie wreszcie bac tylko obwaruj przepisami i informacjami. On moze grozic Ci rozwodem a Ty spytaj: jak mnie do tego zmusisz zebym sie zgodzila?

7 723

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:

Ja nie chce rozwodu i wyraźnie powiedziałam to mojemu ale co on zrobi nie wiem nie ufam mu już i nie wierzę w ani jedno słowo.

Jeżeli mąż zarabia 10 tyś a Ty udowodnisz, że pogorszyły sie znacznie twoje warunki bytowe to on MUSI płacić Ci alimenty nie tylko na dziecko ale i na Ciebie. Razem mieliście 2+10 tyś. Na wiele Was było stać. Teraz Ty masz 2 tyś więc drastycznie pogorszyły sie Twoje warunki bytowe, tym bardziej, ze musiałabyś płacić za wynajem mieszkania. Sąd to bierze pod uwagę oczywiście w przypadku rozpadu związku z winy męża. W sądzie musisz wykazać swoje koszta utrzymania a w to wejdzie też wynajem mieszkania.
Zawsze warto walczyć o rozwód z orzeczeniem o winę to daje więcej możliwości na przyszłość.

Warto zapłacić za wizytę u dobrej prawniczki bo o wielu kruczkach prawnych i swoich prawach nie wiemy.
Są też różne formy dowodów i warto skorzystać z podpowiedzi prawnika i w tej kwestii. Każdy dowód się liczy a niektóre są bezcenne. Wiele możemy w sądzie mężom udowodnić : ich zdrady, ich zachowania (awantury, ubliżanie), ich lewe zarobki. Wierzcie mi, ze wszystko co jest prawdą można w sądzie udowodnić i każde jego lewe zaświadczenie podważyć.

7 724

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja mam z moim podobnie i nic z tym nie wskórałam mimo że sąd orzekł separację z jego winy i rozwód też będzie miał to samo orzeczenie .
Wniosek leży wypisany 5 lat tylko wstawić datę i wysłać.
I co mogę sobie poskakać a sytuacji to nie zmieni.Co z tego że ja opłacam dom w 80 % w 20 opłaca jego matka ,mam na to wszystkie rachunki że nie łoży na dzieci też mam udokumentowane to ostatnio policzyli mi że mój dochód na 4 osoby przekracza o 8 zł i nic mi się od państwa nie należy a zarabiam 1200 na rękę .Z biedą przyznali mi rodzinne nie masz pieniędzy to się nigdzie nie ciś bo paluchy tylko przyciśniesz nic więcej a szacowny ukryje część dochodów i dupa blada .

7 725

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:

I o to chodzi ja nie chcę dac się wykiwać ja chcę jemu pokazać z kim zadarł ale obawiam się że nic nie wskóram złoże pozew o alimenty ten się wścieknie i zlozy pozew o rozwód i jestem ugotowana na cacy. On przed sądem będzie walczył a wiem do czego jest zdolny to cwaniaczek.

On cwaniaczek to i Ty bądź cwana.
Są sposoby na przechytrzenie takich cwaniaków.

7 726

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

[Lokal kopsztował 220tys gotówką i to męża (za tyle sprzedaliśmy stare mieszskanie) plus 30tys kredytu który spłacamy oboje.

7 727

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anula70 napisał/a:

a szacowny ukryje część dochodów i dupa blada .

....a Twoim zadanie jest udowodnić, że on ukrył część dochodów.
Udowodnisz to sąd weźmie to pod uwagę.

7 728 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-11-04 13:09:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A jak to udowodnisz skoro pracodawca wypisywał zaniżone dochody a na rękę wypłacał więcej?
Cwaniak nawet zadłużył nasze wspólne konto choć od lat mam swoje .
Do Banku nie poszedł zamknąć konta jak pracował ,prawnik mu tak poradził i teraz mam do spłaty ponad 2900 i bez możliwości zamknięcia konta bez jego zgody byłam w sądzie rozłożyli ręce.

Nawet jak to spłacę to i tak będę musiała łożyć na utrzymanie tego kont a on będzie mógł z tego ciągnąć profity lub ponownie je zadłużyć.

7 729 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-11-04 13:18:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anula70 napisał/a:

A jak to udowodnisz skoro pracodawca wypisywał zaniżone dochody a na rękę wypłacał więcej?
Cwaniak nawet zadłużył nasze wspólne konto choć od lat mam swoje .
Do Banku nie poszedł zamknąć konta jak pracował ,prawnik mu tak poradził i teraz mam do spłaty ponad 2900 i bez możliwości zamknięcia konta bez jego zgody byłam w sądzie rozłożyli ręce.

Nawet jak to spłacę to i tak będę musiała łożyć na utrzymanie tego kont a on będzie mógł z tego ciągnąć profity lub ponownie je zadłużyć.

Kochana tak jak pisałam - prawdę zawsze można udowodnić.
Przesyłam info na maila.

7 730 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-11-04 13:36:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

tak ale kogo prawdę moją czy jego ?
Bo to jest zasadnicza  różnica.

Dzięki Zosiu bo ja już tracę siły na bezsensowne ganianie w piętkę .
Własnie dzwoniłam do mieszkaniówki dziewczyny trzymajcie za mnie kciuki od dziś zaczęły się zbierać komisje przyznające mieszkania.
Może do mnie uśmiechnie się w końcu los .

7 731

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anula70 napisał/a:

tak ale kogo prawdę moją czy jego ?
Bo to jest zasadnicza  różnica.

Nie ma prawdy TWOJEJ, JEGO. Prawda jest jedna.
Kłamstwa mogą być Twoje lub jego a prawda jest jedna.

7 732

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zosiu dziękuję odpowiedź wysłałam Ci na maila.

7 733

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
izula69 napisał/a:

I o to chodzi ja nie chcę dac się wykiwać ja chcę jemu pokazać z kim zadarł ale obawiam się że nic nie wskóram złoże pozew o alimenty ten się wścieknie i zlozy pozew o rozwód i jestem ugotowana na cacy. On przed sądem będzie walczył a wiem do czego jest zdolny to cwaniaczek.

On cwaniaczek to i Ty bądź cwana.
Są sposoby na przechytrzenie takich cwaniaków.

A jakiez to sposoby? O ile znam życie to cwaniaczki zawsze wygrywaja a biednemu wiatr w oczy.

7 734

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
izula69 napisał/a:
zofia282 napisał/a:
izula69 napisał/a:

I o to chodzi ja nie chcę dac się wykiwać ja chcę jemu pokazać z kim zadarł ale obawiam się że nic nie wskóram złoże pozew o alimenty ten się wścieknie i zlozy pozew o rozwód i jestem ugotowana na cacy. On przed sądem będzie walczył a wiem do czego jest zdolny to cwaniaczek.

On cwaniaczek to i Ty bądź cwana.
Są sposoby na przechytrzenie takich cwaniaków.

A jakiez to sposoby? O ile znam życie to cwaniaczki zawsze wygrywaja a biednemu wiatr w oczy.

Napiszę na maila.

7 735

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Izula, Dziewczyny..ja mam już właściwie wszystko zakończone, więc może moje perypetie i ich opis coś pomogą.
W Warszawie mam najlepszego prawnika, jakiego każdej z was mogłabym polecić. Doświadczony (nie ma już 30 lat.), mądry, ambitny, nastawiony na wygranie sprawy i klienta, a nie na kasę, nie jest drogi (ustala się z nim kwotę i nawet jeśli sprawa trwałaby 5 lat ni weźmie więcej niż ustalone, a jeśli zasądzone będą koszta stawiennictwa odlicza je z całości), a każdemu poświęca tyle czasu ile sprawa wymaga, wielokrotnie siedziałam u niego po 2-3 godziny. Wygrałam z nim WSZYSTKIE sprawy, a jak na 4 lata trochę się tego uzbierało. W kolejności chronologicznej to: sprawa rozwodowa z apelacją (orzeczenie jego winy, rozwodu nie dostał, w międzyczasie miałam zasądzone zabezpieczenie alimentacyjne na córę i na siebie, mimo, że pracowałam, a ex był pod kreską), sprawa o zwrot przywłaszczonego majątku z apelacją (jedyna sprawa założona przeze mnie, koszta poniósł ex w całości), sprawa o rozdzielność majątkową z apelacją, sprawa o separację z mojej winy przekształcona przeze mnie na samym końcu na rozwód z jego winy. Do tego była jeszcze cała akcja komornicza odzyskania zasądzonej kasy i ugoda, którą też adwokat przygotował.
Może u mnie nie wyszło to tak jak w Ameryce, ale za długi (ta kasa z której oczyścił mi konta) i odsetki sądowe 13% rocznie przejęłam cały dom. Z pozostałego majątku wspólnego już niewiele było, bo większość kryzys mu zeżarł i wydał na adwokatów i opłaty sądowe, no ale samochód też mi został, trochę pieniędzy musiał mi dopłacić, połowa jego OFE też do mnie przejdzie i jeszcze jest mi trochę winien i wyegzekwuję do ostatniej złotówki.
Izula, mieszkanie kupiliście z jego spadku, ale kiedy to było. Przepisy pozwalają na przeniesienie majątku odrębnego do majątku wspólnego, więc jeśli ex nie byłby w stanie udowodnić, że kupując mieszkanie on zachował swoją odrębność majątkową, masz szansę na zyskanie więcej niż myślisz. Najlepszy byłby na to papier, ale zeznania świadków też mogą pomóc. Banki przechowują historie rachunków 10 lat, a świadkowie tobie przychylni na pewno słyszeli wypowiedzi, że to wszystko dla nas, nasze wspólne itp.
Ja wprawdzie musiałam udowodnić, że spadku po rodzicach nie włożyłam w budowę domu, ale tematykę poznałam.
Teraz sprawa jego własności i korzystanie z mieszkania. Wyprowadził się, ale jest współwłaścicielem. Jeśli nie ma w mieszkaniu jego rzeczy osobistych, to oznacza, że już ten pan tu nie mieszka. Wrócić oczywiście może?. z nakazem sądowym. Nie mów mu o tym teraz, żeby nie starał się o taki nakaz. Raczej sugerowałaby porozmawianie z dzielnicowym z prośbą o dyskrecję. A gdyby zaczął się awanturować, zawsze z tego przepisu skorzystasz. Nazywa się to samoistna utrata prawa korzystania.
Zbieraj dowody, rachunki, maile, billingi Każdy papier może Ci się kiedyś przydać.

Posty [ 7 671 do 7 735 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 117 118 119 120 121 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026