netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 932 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 114 115 116 117 118 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 476 do 7 540 z 26 310 ]

7 476

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Sama zobaczysz, ze zycie bez niego tez ma sens i ze warto zyc tylko dla siebie, bo takie zycie tez jest piekne i niesie wiele niespodzianek a wtedy nie tylko pozmywasz te kubki ale pobiegniesz do sklepu kupic sobie cala nowa kolorowa kolekcje kubkow, na SWOJA, poranna herbate czy kawe. 
Jak to mowia w reklamie? Bo jestes tego warta:)

Ja to wiem ! Z nim życie jest bez sensu!
Moc niespełnionych obietnic, kłamstwo pogania kłamstwem - jak z tym żyć ? 
NIE DA SIĘ !!! Ja absolutnie zdaję sobie z tego sprawę, ze nie chcę z nim być
i każdemu kto z nim przebywa współczuję.

7 477

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Ja takie napady "złego nastroju" mam, raczej miałam, w piątki... dziwne bo większość ludzi cieszy się, że koniec tygodnia i upragniony weekend, a mnie przerażał i kiedy nad tym się zastanowiłam to znalazłam odpowiedz weekend=przebywanie z mężem.  Dzisiaj jestem spokojniejsza, ale wcześniej nie było weekendu bez kłótni. W tygodniu to właściwie się mijamy, a w weekend to nie bardzo jest jak i wtedy zawsze był czas na dociekanie dlaczego?

No ale to mam już za sobą. Chyba coś w tym jest , że jak "uciekasz" to Ciebie gonią, mam na myśli, że jak przestałam interesować się mężem, zajęłam sobą, nie ma obiadków pod nas jak wraca z pracy, ba czasem w ogóle nie ma big_smile, nie pytam jak Tobie minął dzień itp. to zauważyłam, że mąż przestał się drzeć, kiedy jest bałagan, widzę, że w nim się gotuje, ale widzi też, że jego wybuch nie zrobi na mnie żadnego wrażenia, kiedy wraca to ON pyta jak mi minął dzień, co robiliśmy.

najlepsze w tym jest to, że jakiś czas temu to zaczęłabym to analizować, że może jemu jednak zależy, chce ze mną być, dzisiaj wiem, że to zwykła grzeczność, gada by gadać, ot co....

I trzymaj tak dalej.
Jestem z Tobą smile

7 478

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No ciekawa jestem Zofio co to za lek.

Mam nadzieję, ze nikt nie zarzuci mi reklamy big_smile
Jest to convulex 150 i biorę 2 tabletki dziennie( rano i wieczorem)

7 479

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Ja nie czekam na kawę do łóżka, tylko na jego wyprowadzkę, a w tym temacie cisza hmm ???

Ja Ci wcale tej kawy nie zycze:) Zartowalam, spoko. Mnie tez eks probowal na koniec przekupic oznakami "dobroci" "laski panskiej" i "naglym wybuchem milosci" A ja czekalam na to, ze sie wreszcie zacznie pakowac:) Niestety, on bez mojej pomocy nigdy by tego sam nie zaczal.

Uff..jak sobie przypomne tamte dni to az ciarki mnie przechodza. A to juz za pare miesiecy 2 lata. Dwa szczesliwe lata!

Zazdroszczę big_smile

Dziwi mnie "ich" zachowanie, na co dzień na każdym kroku okazują, że nic dla nich nie znaczymy, nie kochają, gardzą, meczą się w naszym towarzystwie, a w obliczu rozstania, nagły przypływ uczuć!

Mój mąż tych uczuć nie ma i myślę, że jednak chce się wyprowadzić, ale nie bardzo wie, jak to wszystko poukładać, by nie ucierpiał finansowo, a te jego miłe gesty stanowią zasłonę dymną, żebym jemu już głowy nie suszyła, nie płakała, bo miał wtedy poczucie winy, a tak moja obojętność sprawia, że ma czyste sumienie, ba może nawet powiedzieć, że to ja chcę, żeby się wyprowadził, cwane bestie smile

Mnie się wydaje przeciwnie. Właśnie teraz uświadamiasz mu, że nie ma prawa mieć czystego sumienia. Teraz trafia go szlak i jest zaskoczony.

7 480 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-10-21 14:25:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Powiem tyle to lek zaliczany do psychotropów, kwas walproinowy, stosowany w padaczce i chorobie afektywnej dwubiegunowej (depresja). Działa tak, że ogranicza wysyłanie niektórych impulsów w mózgu, ogranicza pobudzenie niektórych komórek.

Takie leki, dobrze dobrane często pomagają. Nie koniecznie uzależniają, aczkolwiek lista skutków ubocznych jest interesująca.

Znajduje się na liście leków niebezpiecznych dla kierowców.
Poza tym jest często zapisywany przy zmianach nastroju, przy natręctwach.
Już nie truję.

7 481

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
ankinom napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ja Ci wcale tej kawy nie zycze:) Zartowalam, spoko. Mnie tez eks probowal na koniec przekupic oznakami "dobroci" "laski panskiej" i "naglym wybuchem milosci" A ja czekalam na to, ze sie wreszcie zacznie pakowac:) Niestety, on bez mojej pomocy nigdy by tego sam nie zaczal.

Uff..jak sobie przypomne tamte dni to az ciarki mnie przechodza. A to juz za pare miesiecy 2 lata. Dwa szczesliwe lata!

Zazdroszczę big_smile

Dziwi mnie "ich" zachowanie, na co dzień na każdym kroku okazują, że nic dla nich nie znaczymy, nie kochają, gardzą, meczą się w naszym towarzystwie, a w obliczu rozstania, nagły przypływ uczuć!

Mój mąż tych uczuć nie ma i myślę, że jednak chce się wyprowadzić, ale nie bardzo wie, jak to wszystko poukładać, by nie ucierpiał finansowo, a te jego miłe gesty stanowią zasłonę dymną, żebym jemu już głowy nie suszyła, nie płakała, bo miał wtedy poczucie winy, a tak moja obojętność sprawia, że ma czyste sumienie, ba może nawet powiedzieć, że to ja chcę, żeby się wyprowadził, cwane bestie smile

Mnie się wydaje przeciwnie. Właśnie teraz uświadamiasz mu, że nie ma prawa mieć czystego sumienia. Teraz trafia go szlak i jest zaskoczony.

Szlag go trafiał kiedy beczałam, wkurzał się i nie mógł zrozumieć dlaczego nie potrafię przyjąć tego do wiadomości sad Uważał, że powinnam przyjąć to na klatę i że on chce ze mną normalnie rozmawiać, a nie ciągle się kłócić, więc kiedy odpuściłam to mój mąż jest naprawdę zadowolony i stąd te wyskoki ludzkiego mnie traktowania, ot fajnie wrócić do domu i nie słuchać bądź oglądać zapłakanej żony, bo jak już wcześniej pisałam, czasami miał tam jakieś wyrzuty sumienia, on przecież pragnie dla mnie szczęścia big_smile ( to są jego słowa) i jak widzi mnie zadowoloną, zajętą sobą, to przecież jestem szczęśliwa, no i chodzi dumny jak paw, bo przecież teraz widzi jaką mi przysługę wyświadczył, z nim przecież byłam nieszczęśliwa,  nic tylko po łapkach całować smile

7 482

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Haha
Podziękuj mu, że masz święty spokój i nie jesteś już na każde zawołanie do usługiwania.

7 483

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Szlag go trafiał kiedy beczałam, wkurzał się i nie mógł zrozumieć dlaczego nie potrafię przyjąć tego do wiadomości sad Uważał, że powinnam przyjąć to na klatę i że on chce ze mną normalnie rozmawiać, a nie ciągle się kłócić, więc kiedy odpuściłam to mój mąż jest naprawdę zadowolony i stąd te wyskoki ludzkiego mnie traktowania, ot fajnie wrócić do domu i nie słuchać bądź oglądać zapłakanej żony, bo jak już wcześniej pisałam, czasami miał tam jakieś wyrzuty sumienia, on przecież pragnie dla mnie szczęścia big_smile ( to są jego słowa) i jak widzi mnie zadowoloną, zajętą sobą, to przecież jestem szczęśliwa, no i chodzi dumny jak paw, bo przecież teraz widzi jaką mi przysługę wyświadczył, z nim przecież byłam nieszczęśliwa,  nic tylko po łapkach całować smile

Oj Moniko, Moniko..znowu opisalas cos co znam ale z drugiej strony. Bo to ja czulam to co Twoj maz teraz i wczesniej jak postanowilam, ze ciag dalszy naszego malzenstwa to bezsens i strata czasu. Niestety moj eks nie wzial tego po mesku na klate i jego zachowanie doprowadzalo mnie czasem do wielkiej irytacji. Dopiero jak sie wyciszyl, bylismy w stanie normalnie dalej egzystowac pod jednym dachem.
Opisalas po prostu emocje dwoch osob o sprzecznych celach: tej ktora juz nie kocha i chce sie rozstac oraz tej, ktora tego rozwodu nie chce, bo jeszcze kocha.

Co do tego jaka przysluge Twoj maz Ci wyswiadcza - to jego zdanie, ktorym broni sie przed prawda - ze robi Ci krzywde. Tchorzowskie i falszywe. Powinien miec odwage powiedziec wprost: NIE KOCHAM CIE i dlatego chce rozwodu. Nie kochac to nie znaczy przestac szzanowac.Nie powinno przynajmniej.

7 484 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-10-21 15:14:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Szlag go trafiał kiedy beczałam, wkurzał się i nie mógł zrozumieć dlaczego nie potrafię przyjąć tego do wiadomości sad Uważał, że powinnam przyjąć to na klatę i że on chce ze mną normalnie rozmawiać, a nie ciągle się kłócić, więc kiedy odpuściłam to mój mąż jest naprawdę zadowolony i stąd te wyskoki ludzkiego mnie traktowania, ot fajnie wrócić do domu i nie słuchać bądź oglądać zapłakanej żony, bo jak już wcześniej pisałam, czasami miał tam jakieś wyrzuty sumienia, on przecież pragnie dla mnie szczęścia big_smile ( to są jego słowa) i jak widzi mnie zadowoloną, zajętą sobą, to przecież jestem szczęśliwa, no i chodzi dumny jak paw, bo przecież teraz widzi jaką mi przysługę wyświadczył, z nim przecież byłam nieszczęśliwa,  nic tylko po łapkach całować smile

Oj Moniko, Moniko..znowu opisalas cos co znam ale z drugiej strony. Bo to ja czulam to co Twoj maz teraz i wczesniej jak postanowilam, ze ciag dalszy naszego malzenstwa to bezsens i strata czasu. Niestety moj eks nie wzial tego po mesku na klate i jego zachowanie doprowadzalo mnie czasem do wielkiej irytacji. Dopiero jak sie wyciszyl, bylismy w stanie normalnie dalej egzystowac pod jednym dachem.
Opisalas po prostu emocje dwoch osob o sprzecznych celach: tej ktora juz nie kocha i chce sie rozstac oraz tej, ktora tego rozwodu nie chce, bo jeszcze kocha.

Co do tego jaka przysluge Twoj maz Ci wyswiadcza - to jego zdanie, ktorym broni sie przed prawda - ze robi Ci krzywde. Tchorzowskie i falszywe. Powinien miec odwage powiedziec wprost: NIE KOCHAM CIE i dlatego chce rozwodu. Nie kochac to nie znaczy przestac szzanowac.Nie powinno przynajmniej.

On mi powiedział wprost NIE KOCHAM CIEBIE, i nie wiem czy kiedykolwiek kochałem, nie jesteś kobietą o której marzyłem, po tych słowach załamałam się ponieważ nie tylko mnie nie kochał, ale przekreślił całą moja "kobiecość", mam wrażenie, że gdyby powiedział ok, zakochałem się, bo coś miedzy nami umarło, bo OBYDWOJE zgubiliśmy się w tym natłoku codziennych spraw, może wówczas tak bym się nie roztrzaskała? nie wiem sad wiem, że najbardziej bolało przekreślenie mnie jako żony, matki, kochanki, obarczeniu mnie winą, że za mało się starałam, bo to wciąż nie o to chodziło, wciąż za mało, oszukiwanie przez lata, że kocha, a tak na prawdę zabrakło mu odwagi, żeby przerwać ten związek przynajmniej już 10 lat temu...sam się do tego przyznał: tak zabrakło mi odwagi, powinienem pozwolić Tobie odejść (chciałam odejść od niego jakieś 5 lat po ślubie, nie mieliśmy wtedy jeszcze dzieci)

a co do szacunku, co to jest? wiesz ja myślałam, że tak ma wyglądać małżeństwo, że to normalne, że mnie tak traktuje, no skoro ja jego prowokuje to on ma prawo tak się zachowywać, nie wyniosłam prawidłowych wzorców z domu, a mój mąż wprost przeciwnie takie wzorce wyniósł, wiele lat minęło kiedy sobie uświadomiłam, że tu coś nie gra, ale wciąż nie umiałam odejść i prawda jest taka, że gdyby nie "zostawienie mnie" przez męża ja nadal bym w tym związku trwała...

zresztą nie ważne, mam tylko nadzieję, że to już przeszłość i dane mi będzie odzyskać szacunek i poczuć co to szacunek...

7 485

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W małżeństwie doświadczyłam braku szacunku. A ponoć to była miłość, jego do mnie. Bo moja wygasła, a w zasadzie zabił ją sam. Ja dobrze pamiętam co było i pamiętam jak wszystko się kończyło, dzień po dniu zbierałam się do finału.

7 486

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mam wrażenie że niektórzy mężczyźni marzą o kobiecie która nie istnieje i gdy zaczynają się pierwsze schody, konflikty napięcia uciekają do innej , która im się wydaje tym marzeniem i tak cały czas. Oczywiście nie wszyscy, no ale takie mam doświadczenia..
Ważne abyśmy zachowały godność i szacunek do siebie, bo to najważniejsza dla nas i naszych wyborów w przyszłości.
Ja nigdy nie uslyszalam złego słowa, wręcz przeciwnie.. ale i tak czuję się odtrącona, niewystarczająco dobra na kobietę do związku..:((

Też się chcę zapisać na zumbę:-)

7 487 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-10-21 15:57:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zumba...tak, A do wtorku jeszcze tyle dni sad Już się nie mogę doczekać, może jeszcze środę bym dołączyła...?

Och, czuję, że byś,y tutaj świetną ekipę zmontowały:)

7 488

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja teraz jadę na zumbe - naładować przed weekendem akumulatory smile

U mnie też mąż, powoli zabijał dzień po dniu moją miłość do niego - bo kochałam mimo, pomimo wielu jego wad, akceptowałam jego całego, a nie wybiórczo...

7 489

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

...Aż się wkurzyłam...powoli zaczęłam zauważać coraz więcej jego dziwactw, które były czynione moim kosztem. Jemu się należy a mnie nie wolno. I poleciał... i u innej wylądował, a miał być sam do końca życia, obiecywał. Że on będzie sam, tylko, żebym mu pozwoliła zajmować się dzieckiem. No i niestety nie udała się obietnica, pomysł.

Aniknom zauwaj, bioderka, ramionka i... w ruch. smile

7 490

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Powiem tyle to lek zaliczany do psychotropów, kwas walproinowy, stosowany w padaczce i chorobie afektywnej dwubiegunowej (depresja). Działa tak, że ogranicza wysyłanie niektórych impulsów w mózgu, ogranicza pobudzenie niektórych komórek.

Takie leki, dobrze dobrane często pomagają. Nie koniecznie uzależniają, aczkolwiek lista skutków ubocznych jest interesująca.

Znajduje się na liście leków niebezpiecznych dla kierowców.
Poza tym jest często zapisywany przy zmianach nastroju, przy natręctwach.
Już nie truję.

No jeszcze mi tylko natręctw brakuje  lol big_smile
Właśnie jestem po telefonicznej konsultacji z lekarzem neurologiem. Ten lek nie jest psychotropem. Znany jest od wielu lat i ceniony . Podawany przy padaczce w dawce 150 maleńkim dzieciom. Od kilu lat wiadomo, że poprawia on nastrój i zwalcza migreny. Skutki uboczne firmy podają z " zapasem" na wyrost by uniknąć ewentualnych spraw sądowych o odszkodowania. Każdy lek ma skutki uboczne a zabić może nawet aspiryna. Jeśli dzieciom małym podawany jest ten lek to na kierowcę nie ma złego wpływu. Tak, działa ograniczając pobudzenie niektórych komórek w mózgu - to jego zadanie. A to słowa neurologa. Starałam sie dokładnie je powtórzyć smile
Pomagają mi i to jest najważniejsze !

7 491 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-21 17:34:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Powinien miec odwage powiedziec wprost: NIE KOCHAM CIE i dlatego chce rozwodu. Nie kochac to nie znaczy przestac szzanowac.Nie powinno przynajmniej.

Tak, tak, tak ! Można nie kochać ale należy szanować. Jeśli kobieta nie zaniedbywała domu, dzieci , nie łajdaczyła się NALEŻY sie jej szacunek. Jesteśmy matkami ich dzieci. Dbamy o nie i już to POWINNO być wystarczającym powodem do poszanowania. Byłam i jestem dobrą matką ( za bardzo opiekuńczą niestety), nie obrażałam męża, nie zdradzałam i za to właśnie żądam szacunku. Teraz kiedy nie jesteśmy razem jeśli nie traktuje mnie z szacunkiem potrafię być złośliwa i nieprzyjemna, Kiedy szacunek jest mi okazywany rozmawiam w przyjacielskim tonie. A rozmawiać jest o czym . Po pierwsze to dzieci - mam spore problemy ze starszym synem - wychowawcze i zdrowotne. Mamy wspólny dom i trzeba dokonać kilku napraw przed sprzedażą.
Kiedy nie zachowuje się jak pan i władca rozmowa jest ok. Niestety mój mąż kocha obiecywać i kłamać i nawet po miłej rozmowie okazuje się, że wszystkie ustalenia były tylko niespełnioną obiecanką a umówienie majstra jego kłamstwem( kłamał, że umówił go ) i znowu kolejne spotkanie to moje złośliwe uwagi i przy takich sytuacjach moje lekceważenie go. Z moim M niestety kontakty są ciężkie. Dużo w nich pretensji( o dawne sprawy ale i obecne) i obiecanek, kłamstw i manipulacji. Niestety często jeszcze daję się nabierać na jego słowa i to nie przez naiwność tylko przez to, ze jest mistrzem manipulacji.

7 492

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lejdilejdi napisał/a:

Mam wrażenie że niektórzy mężczyźni marzą o kobiecie która nie istnieje i gdy zaczynają się pierwsze schody, konflikty napięcia uciekają do innej , która im się wydaje tym marzeniem i tak cały czas. Oczywiście nie wszyscy, no ale takie mam doświadczenia..

Kochana to my marzymy o mężczyźnie, który nie istnieje ! Kochamy tego z naszej wyobraźni !
My marzymy o dozgonnej miłości a oni o zdobywaniu, zaliczaniu. Taki co nie ma odwagi to i lalą dmuchaną nie pogardzi big_smile
I żeby nie było - nie wszystkie kobiety i nie wszyscy mężczyźni - i dzięki Bogu ! smile

7 493

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Gratuluję ci serdecznie, Tarantello. Sama tak bym chciała. Od dawna marzę o  spokoju wewnętrznym, o tym aby nie czuć się więcej oszukiwaną , manipulowaną, wykorzystywaną i szantażowaną emocjonalnie i zacząć się wreszcie śmiać, ale tak z całego serca.  Orzeczenie lekarskie wskazuje, ze od 21 lat związana jestem z psychopatą. Wiedziałam, ze zachowanie mojego partnera w miarę upływu lat jest coraz bardziej zaskakujące, coraz trudniej było mi go zrozumieć i wytłumaczyć sobie jego histeryczne reakcje lub całkowity ich brak na różne i trudne  sytuacje z zewnątrz. Najczęściej zostawałam z nimi sama, natomiast mój kochany popadał w upiorne milczenie. Wszelkie próby rozmowy o problemie kończyły się narzekaniem, ze robię to w nieodpowiednim momencie, bo rano praca. Tak było zawsze. Odpuszczałam, kochałam, bezgranicznie, licząc, że następnym razem będzie inaczej, pogadamy, wyjaśnimy, zaradzimy. Muszę się przyznać, że związałam się z mężczyzna młodszym od siebie, wolnym ( studentem), któremu absolutnie nie przeszkadzało , iż jestem lekko po trzydziestce. Dla mnie był to wówczas problem, ale po wielu staraniach z jego strony, zabiegach, poszukiwaniach mnie z moim zdjęciem, gdyż po karczemnej awanturze ze strony jego mamusi, zwyczajnie wyjechałam, żeby uciec od rodzącej się powoli ... miłości . W końcu po odnalezieniu mnie z wielkim trudem, uległam w nadziei, że robię dobrze. Przecież jestem wolna, nie odbieram mężczyzny żadnej kobiecie, więc tylko różnica wieku i mamuśka miały stanąć na przeszkodzie naszemu szczęściu? Zostałam i dzisiaj po tylu latach bardzo żałuję, bo odebrałam sobie ...siebie! Nie zalegalizowaliśmy związku, uważałam bowiem, że przy różnicy wieku należy zostawić sobie pewną furtkę. Jemu to odpowiadało. Urodziłam córeczkę , która ma dzisiaj 19 lat i oświadczyła mi niedawno, że zapamięta mnie do końca życia jako osobę bardzo nieszczęśliwą.  Zaoponowałam, bo przecież nie jestem ponurakiem, nie gderam, nie narzekam, nie czepiam się i wyżywam na ludziach, czasami tylko płaczę.  odpowiedziała, że właśnie dlatego.
Mój związek, aczkolwiek trudny, pokręcony, bo taki okazał się mój najdroższy, ciągle istniał a ja  naiwnie liczyłam na zmianę, która się co jakiś czas pojawiała, ale na chwilę. A potem było tak samo, tylko gorzej. Nerwowość, irytacja z byle powodu np., nieodpowiedni nóż, za długi makaron, stałam po niewłaściwej stronie jego ramion, gdy otwiera zamek w drzwiach, zbytnio podkręciłam kurek w termie, więc zabrał go ze sobą do pracy, oszukanie mnie przy kupnie mieszkania, choć dołożyłam się finansowo. Teraz jestem tylko lokatorem. Az w końcu po 17 latach romans z koleżanką odnalezioną na Naszej Klasie. W związku z tym liczne oszustwa, kłamstwa , manipulacje . A gdy wszystko przypadkiem wyszło na jaw... milczenie, blokady w komputerze, wyciszone komórki, osobne biling. Prośby o rozstanie i dogadanie się co do mieszkania ze względu na uczącą się córkę trafiały w próżnie. Zawsze jedno- milczenie. Odizolowałam się . Zaczęłam żyć w swoim gabinecie, chodzić z córka na terapie, ponieważ nie akceptowała ojca. Byłam przez nią kontrolowana, czy przypadkiem nie podaję mu talerza zupy, co czyniłam. Wybuchały z tego powodu między nami awantury. Nie dawałam sobie rady ze zbuntowaną nastolatką i zwykłym tchórzem, który nie czuł się absolutnie winny zaistniałej sytuacji.   Mimo iż go bardzo kochałam nigdy go nie zatrzymywałam. Miałam straszny żal za kłamstwa i ośmieszenie mnie ( nadchodziły esemesy od życzliwych), ponieważ obchodziłam się z nim po ludzku, leczyłam jego rany, znosiłam porażki , wierzyłam patetyczne wyznania i obiecanki bez pokrycia, pomogłam zrobić karierę, która już się jednak skończyła. Obiecaliśmy sobie na początku szczerość. Zrozumiałabym , ze jest ktoś inny, choć by bolało, ale mniej, ponieważ nie czułabym się upokorzona, tak banalnie oszukana. Trudno, stało się.  Tu w swoim dużym mieście nie mam dokąd się wyprowadzić, a na wynajmowanie mnie nie stać. Mój ukochany zakończył ( chyba) roman, podobno burzliwy, bo pani sobie bardzo dużo obiecywała a nie dostała nic. On postanowił do mnie wrócić, odzyskać córkę, która nie odzywała się do niego ponad 2 lata i na dodatek w ubiegłe wakacje wyjechała sama do Anglii, z myślą o języku. Wróciła dopiero miesiąc temu, bo czeka ja matura. Był to jednak ważny rok w naszym życiu, gdyż wydawało się, ze mój miły rzeczywiście wszystkiego bardzo żałuje,że próbuje nadrobić stracony czas, chociaż ja trzymałam się na dystans, ale go nie unikałam. Z pozoru znowu stanowiliśmy niezłą parę. Udało mi się nawet przekonać córkę, ze ojciec się zmienił, że mu zależy, że pracuje nad sobą. Niestety od miesiąca, tuz po powrocie córki, znowu zaczęła się nerwowość, zupełny brak rozmowy, a byłoby o czym, ponieważ nie wróciło nasze życie erotyczne, podczas gdy mój partner domaga się mojej obecności w łózko. zaproponowałam rozmowę, ze źle czuję się w tej sytuacji, nie wiem jak to rozumieć, zwłaszcza, ze była inna kobieta. Milczenie!!! Nic, ani jednego słowa, za to komputer  i irytacja , tajemnice, itd. Jestem już bardzo zmęczona, wraca stare a ja nie mogę się uwolnić z tego chorego związku, ponieważ jestem jeszcze potrzebna córce i ciągle pracuję. Postanowiłam jednak, ze gdy zda w maju maturę i wróci do Anglii, ja wrócę w moje strony, tam mam mieszkanie, które stoi puste i czeka. Pewnie zostanę sama, bo za dużo we mnie bólu i rozczarowania. Bardzo go kochałam i pewnie jeszcze kocham, ale muszę odzyskać miłość do samej siebie o czym właściwie nigdy nie pamiętałam. Boję się jednak, że moje odejście wywoła lawinę przykrych zdarzeń, gdyż już to kiedyś zrobiłam i wówczas były szantaże, płacz, próba samobójcza, szpital. Wtedy właśnie  orzeczona została nieprawidłowa osobowość mego partnera. Dokument ten znalazłam przypadkiem po latach. Dzisiaj już wiem, co to oznacza. Podobną diagnozę wystawiła pani psycholog, psychiatra oraz badania osobowościowe przeprowadzone przez firmę.  W czasie naszej ostatniej separacji pisał do mnie maile, choć byłam za ścianą, w których przyznawał się do błędów i zapowiadał mi, że jest już prawie gotowy TO zrobić, ale tym razem skutecznie. Przyznam, ze trochę się boję, ale mam nadzieję, że jest zwykła histeria i emocjonalny szantaż. Najgorszy jest w tym wszystkim całkowity brak rozmowy i wrażliwości, że pomimo tylu krzywd jakich od niego doznałam i wyciągniętej ostatecznie ręki, nadal zadaje mi cierpienie. Znowu wróciłam do gabinetu, robię wesołą minę przed córką, która tym razem dystansuje się od wszystkiego i dobrze. ojciec wobec niej się stara. W dzieciństwie był dla niej bardziej okrutny niż dla mnie i tu popełniłam błąd, ponieważ już wówczas powinnam była skończyć ten związek. Ojciec potrafił miesiącami nie odzywać się do 5 letniego dziecka, bo zrobiło mu uwagę przy gościach,  pod moja nieobecność wysłał córkę ze złamaną rączka na spacer z psem. Miała tylko 11 lat . Tłumaczyłam, prosiłam, ze tak nie wolno. Na chwilę skutkowało, potem znowu.  Jestem sobie winna, więc nikogo nie oskarżam. Cieszę się, że nasza córki mimo to jest bardzo pogodną, zdolną, radosną osobą, która świetnie radzi sobie w życiu.  Teraz liczę miesiące!!!  A potem ... będę sobą. Może nie wszystko jeszcze straciłam.  Dlatego rozumiem ulgę Tarantelli i życzę jej każdej kobiecie, która pragnie wyrwać się z życia z psychopatą

7 494 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-22 08:54:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
simona56 napisał/a:

A potem ... będę sobą. Może nie wszystko jeszcze straciłam.  Dlatego rozumiem ulgę Tarantelli i życzę jej każdej kobiecie, która pragnie wyrwać się z życia z psychopatą

Witaj. Mój związek z psychopatą trwał 26 lat. Niestety nie miałam pojęcia kim jest mój mąż( do kwietnia) a w ogóle słowo psychopata kojarzyło mi się  tylko z bezwzględnym zabójcą (taką wiedzę miałam oczywiście z filmów).
Podziwiam Twój spokój i pogodzenie się a nawet chęć walki ze skrzywionym charakterem męża. Czy wiedząc kim jest nie zdawałaś sobie sprawy iż pomóc mu nie możesz ?
U mojego męża nie jest stwierdzona psychopatia przez lekarza ( u żadnego nie był 25 lat!) ale zdaję sobie też sprawę , iż najprawdopodobniej potrafiłby oszukać nie jednego psychiatrę. Po skończeniu przez niego 50 roku życia obserwuję zaostrzenie wielu cech charakteru9 oczywiście z perspektywy 6 lat). Jest bardziej bezwzględny, smutniejszy, arogancki ( kiedyś arogancję skrupulatnie ukrywał). Kiedy zachowuje sie łagodnie myślę o nim jak o dziecku 11 letnim i szkoda mi go. Autentycznie mi go żal. Natomiast kiedy jest agresywniejszy postrzegam go jako drapieżnika i nienawidzę go wtedy. Obawiam ale i nienawidzę.
Kiedy rozstawałam sie z nim nie wiedziałam o jego psychopatii. W dniu rozstania był jak dziecko i mimo moich ogromnych emocji - a byłam wściekła - jednocześnie było mi go żal. Skruchy niestety nie okazał ( a powinien) milczał i był bezradny jak dziecko.
Czasami jest arogancki, niemiły i wtedy postrzegam go jako drapieżcę. Najczęściej jednak stara sie pokazywać i mówi nawet jaki to z niego dobry człowiek. Kończy się tylko na słowach. Oczywiście potrafi tez zaprzeczać, ze coś obiecał lub kłamać, ze coś załatwił i wtedy moje te różne uczucia łączą się.
Ty starałaś sie pomóc swojemu partnerowi a mnie nawet przez chwilę taka myśl nie przeszła przez głowę. Ja wiem, zdaję sobie sprawę, że im pomóc nie można. Poza tym odbieram go jako "obcego" w ciele człowieka i czy jest arogancki czy jest bezradny to jest to dla mnie "obcy", zwyrodnialec. Wiem do czego dąży, jaki ma zamiar. Wiem a i tak często daję nabierać się na słowa. On nie jest zainteresowany dziećmi a mówi, że żadna ze mnie matka a on jest dobrym ojcem. Słowa, słowa a kiedy syn po wypadku potrzebował nas jego nie było ani razu nie odwiedził syna w szpitalu. Nie wiedziałam o tym. Kiedy pytałam czy odwiedził go słyszałam  krótkie : tak. Wpadł na kłamstwie. Przypadek to sprawił. Syna początkowo położono na korytarzu( z braku miejsc). Zwolniło sie miejsce w sali dwuosobowej. Obok syna leżał mężczyzna wyglądający na zdrowego. Z wizyt w szpitalu zdawałam mężowi dokładne relacje ( to na zasadzie przyzwyczajenia do tłumaczenia się)i kiedy powiedziałam mężowi, ze ten człowiek co leży z naszym synem miał podobny wypadek tylko kilka lat temu i teraz ma mieć kolejną operację zapytał mnie : który to ? Nie zrozumiałam pytania. Jak to który ? leżało ich na sali dwóch a on pyta który. Pociągnęłam temat. Okazało się , ze on widział trzech na sali i dlatego pyta który ma mieć tą operację. Dodam iż syn miał złamany kręgosłup i w pierwszych dniach był tylko leżący. Trzeba było go karmić przez kilka dni a myć  o wiele dni dłużej.
Takich i podobnych sytuacji po rozstaniu było wiele. W początkowym okresie na takie sytuacje i wspomnienia reagowałam odruchami wymiotnymi. Dzisiaj już nie, dzisiaj już się z tym pogodziłam.
Ech... szkoda słów....ich nie da się zmienić, uświadomić, przekonać......zostaje tylko ucieczka.
Czy można być sobą po takim związku ? mam wątpliwości. Ja uczę sie siebie i życia od nowa. Czy kiedykolwiek będę taka jak kiedyś - wątpię w to. Jest we mnie dużo bólu, braku zaufania, ostrożności , rozczarowania, poczucia winy na zasadzie jak mogłam tego wcześniej nie widzieć. Jak mogłam dawać przyzwolenie na manipulację i różne inne jego zachowania. Myślę, że jest we mnie dużo więcej różnych uczuć a są i takie do których sama przed sobą nie potrafię się przyznać.

7 495

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio, więc farmaceuta wprowadził mnie w błąd. A nie ważne. Jak lek pomaga to dobrze.

Nie wiadomo czy wrócimy kiedykolwiek do siebie. Ja tylko podziwiam dziewczyny, które w takich okolicznościach kończą studia i mogą myśleć normalnie i uczyć się. Ja nie mogę. Nie mogę siąść nad książkami. Rzeczy do czytania jak najbardziej, ale nic innego. To jakaś paskudna blokada. Chcę, ale nie mogę. Poza tym wydaje mi się, że i tak nic z tego nie będzie. Jest tak beznadziejnie, że trudno uwierzyć mi w to, żeby kiedykolwiek było lepiej.
Żyję powoli jak żebrak jakiś, ale pod kościołem jeszcze nie stoję smile Ale jak już na podstawowe rzeczy nie ma. Nie potrafię się z tym pogodzić.

7 496

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Nie mogę siąść nad książkami. Rzeczy do czytania jak najbardziej, ale nic innego. To jakaś paskudna blokada. Chcę, ale nie mogę. Poza tym wydaje mi się, że i tak nic z tego nie będzie. Jest tak beznadziejnie, że trudno uwierzyć mi w to, żeby kiedykolwiek było lepiej.
Żyję powoli jak żebrak jakiś, ale pod kościołem jeszcze nie stoję smile Ale jak już na podstawowe rzeczy nie ma. Nie potrafię się z tym pogodzić.

Czyli  ??????

hm... napisał/a:

Zofio, więc farmaceuta wprowadził mnie w błąd. A nie ważne. Jak lek pomaga to dobrze.

powinnaś po poprzednich swoich słowach sama sprawdzić na sobie i broń Boże nie mówię O TYM leku. Może Tobie jest potrzebny inny by nie widzieć beznadziei. Zachęcam Cię  - warto.

7 497

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale ja jej nie wyolbrzymiam, wręcz przeciwnie. A naprawdę jest kiepsko. Ale potrafię się śmiać, także daję radę bez wspomagaczy. A jak to w życiu jest raz lepiej, raz gorzej.

A odnośnie nauki to może tylko wydaje mi się, że nie daję rady. Przecież to każdemu zajmuje sporo czasu, zwłaszcza jeśli jest od groma materiału.

U mnie naprawdę kiepsko z kasą. Wiesz na to, że nie mam na buty, czy na oś nie ma tabletek, nic to nie da.

7 498

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ja z jednej strony doświadczyłam swoich jakichś predyspozycji, parę rzeczy mi się udało. Ale z drugiej to gdzieś tam nie wierzę, że jakieś tam inne rzeczy mi się udadzą. To chyba jakieś zachwianie poczucia własnej wartości.

Wydaje mi się, że ja miałam jakiś uraz do przymuszonej nauki. Bo za czasów szkoły siedząc nad książkami nasłuchałam się tylko dziwnych odgłosów za ścianą i tak naprawdę wychodziłam z domu, żeby tylko tam nie siedzieć. Kurcze teraz to do mnie dotarło.
Ja kocham książki, wiesz. Jakieś to przykre, nie chce już o tym pisać.

Po prostu jakoś nic mi się w życiu nie udaje i nowe kursy mnie bardziej męczą niż przynoszą satysfakcję. Chyba, że chodzi o zumbę.
To trochę tak jak na wydziale geografii, żeby zostać geografem musisz przebyć ogromną ilość zajęć z historii. Jak ktoś historii nie lubi to nie będzie szczęśliwy.

7 499

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Powiem tyle to lek zaliczany do psychotropów, kwas walproinowy, stosowany w padaczce i chorobie afektywnej dwubiegunowej (depresja). Działa tak, że ogranicza wysyłanie niektórych impulsów w mózgu, ogranicza pobudzenie niektórych komórek.

Takie leki, dobrze dobrane często pomagają. Nie koniecznie uzależniają, aczkolwiek lista skutków ubocznych jest interesująca.

Znajduje się na liście leków niebezpiecznych dla kierowców.
Poza tym jest często zapisywany przy zmianach nastroju, przy natręctwach.
Już nie truję.

Przepraszam, że sie wtrącę, ale chciałabym troszkę uściślić dla zmuszonych do zainteresowania tematem- choroba afektywna dwubiegunowa to tzw. psychoza maniakalno-depresyjna, depresja z kolei to choroba afektywna jednobiegunowa, to oddzielne schorzenia (lek tu wspomniany ma inny mechanizm działania niż leki przeciwdepresyjne).
Środki stosowane w chorobach afektywnych nie mają działania uzależniającego. Co do skutków ubocznych, z tych odczuwalnych i wpływających na funkcjonowanie wszystko zależy jak indywidualny organizm zareaguje na dany środek, często jeżeli jakieś niepożądane działania w ogóle się pojawią znikają do miesiąca, jeżeli nie lek zawsze można zmienić.
Co do działań ubocznych powiedzmy nieodczuwalnych bezpośrednio a tzw. ogólnej szkodliwości dla organizmu warto pamiętać, że zmiany spowodowane stanami depresyjnymi (mającymi miejsce i w chorobie jedno- i dwubiegunowej) i bardzo poważne powikłania jakie one powodują są bezkonkurencyjnie większe niż skutki uboczne przyjmowania leków- piszę to bo często obawa przed tym że te leki takie szkodliwe przy jednoczesnej nieświadomości jaką szkodą dla całego organizmu jest zaburzenie depresyjne powoduje u wielu ludzi działanie na własną niekorzyść przez zaniechanie leczenia. Pozdrawiam i kończę offa wink

7 500

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Ech... szkoda słów....ich nie da się zmienić, uświadomić, przekonać......zostaje tylko ucieczka.
Czy można być sobą po takim związku ? mam wątpliwości. Ja uczę sie siebie i życia od nowa. Czy kiedykolwiek będę taka jak kiedyś - wątpię w to. Jest we mnie dużo bólu, braku zaufania, ostrożności , rozczarowania, poczucia winy na zasadzie jak mogłam tego wcześniej nie widzieć. Jak mogłam dawać przyzwolenie na manipulację i różne inne jego zachowania. Myślę, że jest we mnie dużo więcej różnych uczuć a są i takie do których sama przed sobą nie potrafię się przyznać.

Zofio pierwszy Twój post:
Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo ? 2011-07-12 01:24:18
Ja przestałam kochać za bardzo w ciągu jednego dnia

I co dalej? Maz jakiś plan działania, czy dalej tylko będziesz płakać nad sobą?
Starczy!
Co robisz  dla siebie żeby  było lepiej?
Proszę o konkrety!     smile

7 501

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Ech... szkoda słów....ich nie da się zmienić, uświadomić, przekonać......zostaje tylko ucieczka.
Czy można być sobą po takim związku ? mam wątpliwości. Ja uczę sie siebie i życia od nowa. Czy kiedykolwiek będę taka jak kiedyś - wątpię w to. Jest we mnie dużo bólu, braku zaufania, ostrożności , rozczarowania, poczucia winy na zasadzie jak mogłam tego wcześniej nie widzieć. Jak mogłam dawać przyzwolenie na manipulację i różne inne jego zachowania. Myślę, że jest we mnie dużo więcej różnych uczuć a są i takie do których sama przed sobą nie potrafię się przyznać.

Zofio pierwszy Twój post:
Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo ? 2011-07-12 01:24:18
Ja przestałam kochać za bardzo w ciągu jednego dnia

I co dalej? Maz jakiś plan działania, czy dalej tylko będziesz płakać nad sobą?
Starczy!
Co robisz  dla siebie żeby  było lepiej?
Proszę o konkrety!     smile

Konkrety :
-Zajęłam sie sobą. Nie nie zmieniłam koloru włosów i fryzury, nie takiej zmiany chcę, nie taka jest mi potrzebna. Nie wiem co lubię więc kosztuję wszystkiego co się da. Wycieczki, koncerty, teatr, spacery po lesie, spotkania w kawiarniach z koleżankami, jakieś wystawy czy odczyty. Ma dojść jeszcze wyjście na dyskotekę i wieczorek  40+ .
-Zrobiłam rozeznanie w agencjach nieruchomości. Muszę mieć orientację na co będzie mnie stać po sprzedaży domu, tym bardziej ,że w grę wchodzi zakup dwóch mieszkań ( chciałabym by starszy syn był juz na swoim).
-Początkowo miałam przypływ energii i dużo drobnych poprawek zrobiłam w domu. Ponieważ zeszło ze mnie powietrze a i nie wszystko potrafię zrobić szukam majstrów i jest to wyzwanie. Ale udało sie i w przyszłym tygodniu mają przyjść.
-Kończę załatwianie spraw spadkowych po śmierci mojego ojca. Zmarł rok temu i jedna sprawa w sądzie trwa do dzisiaj i nie widać jej końca. Sądzę się z rodziną daleką, która w dziwny sposób rości sobie prawo do części majątku. Nie poddaję sie tylko walczę o swoje a przy okazji uczę się spraw spadkowych i darowizn.
-Zajmuję sie grobem ojca. Pomnik, napisy, polbruk. Dla mnie rodzina jest ważna, ta żyjąca i ta na cmentarzach. Nie tylko grobem ojca zajmuję sie ale i innych członków rodziny. Zbliża sie 1 listopad - sprzątanie grobów, wiązanki.
-Tłumaczę synom, że mój etat sprzątaczki i pomywaczki skończył się a ponieważ mieszkamy razem więc razem musimy dbać o porządek i wspólnie dzielić sie obowiązkami w domu. Idzie to opornie. Zdaję sobie sprawę, że chłopcy przyzwyczajeni byli, ze mama wszystko robi i teraz potrzebują i czasu i zrozumienia, ze to juz koniec tylko moich obowiązków.
- Uczę się jak postępować z moim mężem ponieważ jesteśmy i będziemy w kontaktach ( wspólny biznes, dzieci). Nie chcę być traktowana przez niego jako jego ofiara i muszę nauczyć się jak powinny przebiegać nasze rozmowy by nie kaleczył mnie dalej.
-Myślę o własnym małym biznesie. Robiłabym to co lubię i jakiś pieniądz byłby z tego( mam taką nadzieję)
- Jestem tu na forum gdzie wielu rzeczy dowiedziałam się o sobie i wiele rzeczy sobie uświadomiłam. I nie chodzi mi o wsparcie tylko o ZROZUMIENIE i właśnie tu to znajduję. Tu się uczę różnych wartości. Tutaj tez powoli znajduje odpowiedzi na swoje pytania.
- Chodzenie do psychologów. Robiłam to dla siebie. Niestety oprócz słuchania mnie nic więcej sie nie wydarzyło. Miałam nadzieję, ze któryś pomoże mi zrozumieć, odpowiedzieć mi na kilka moich pytań - i nic. Posłuchali i nic a w dodatku takie moje uzewnętrznianie się nie sprawiało mi ani ulgi ani przyjemności.
-Wspomagam sie lekami. Dobrze mi to robi. Jestem radośniejsza.
- Odnawiam kontakty z dawnymi znajomymi, spotykam sie z nimi( niestety są to znajomi z innego miasta, miasta , w którym kiedyś mieszkałam). Kiedy nie jest możliwe spotkanie( bo ta osoba mieszka za granicą) to z przyjemnością pogadam z nią przez telefon.
- Intensywnie myślę o rozwodzie i to są miłe myśli. Wiem, ze dla mnie rozwód będzie powiedzeniem - jesteśmy sobie obcymi ludźmi i nie masz do mnie żadnych praw. Ja już żadnych praw i bez rozwodu do niego nie roszczę. Niestety on nadal potrafi mi mówić co powinnam zrobić lub czego nie zrobiłam i potrafił jako MÓJ MĄŻ zażądać spełnienia obowiązku małżeńskiego. Taki papierek pozbawi ( mam nadzieję) go praw do takich zachowań.

Płaczę nad sobą ? Tak masz rację. Płacze nad swoja głupotą. JESTEM GOTOWA KRZYCZEĆ : JAK JA NIE ZORIENTOWAŁAM SIĘ WCZEŚNIEJ ! JAK MOGŁAM POZWOLIĆ NA TO WSZYSTKO!

Nie umiem jeszcze stanąć w lustrze i powiedzieć jesteś fajną kobietą.Jeszcze nie umiem siebie kochać. Jeszcze cały czas mówię sobie jesteś GŁUPIA, GŁUPIA JAK BUT ( dlaczego jak but ?) Jest jeszcze we mnie dużo bólu i jakiś uczuć, które bardzo głęboko schowałam lub boję sie do nich przyznać- tak to czuję. Byłam z katem było źle. Jestem sama i nie mogę powiedzieć - jestem szczęśliwa, powinnam ale tak nie czuję.
Opowiem Ci pewną historię ze szpitala z zajęć grupowych z psychologiem.
Otóż był tam człowiek, który miał myśli samobójcze i nie wiedział dlaczego. Te myśli prześladowały go. Opowiadał o sobie : mam udane małżeństwo, udane dzieci. Od wielu lat pół roku spędzał w Belgii a pozostały czas na gospodarstwie i to nowoczesnym bo zarobione pieniądze wkładał w unowocześnianie tego gospodarstwa. Mówił : jestem szczęśliwym człowiekiem.
Nie stwierdzono u niego żadnej choroby psychicznej a więc zdrowy i szczęśliwy człowiek ma myśli samobójcze ?
Kiedy wypowiadał się , czy odnosił do spraw, problemów innych osób okazało się ( tak to brzmiało), że on - jego podświadomość chce aby żona zatrzymała go w domu, by powiedziała : kocham Cię i nie chcę pieniędzy, chcę Ciebie.
Kiedy grupa mówiła mu, ze my to tak odbieramy bronił sie rękoma i nogami. Zaprzeczał , ze w Belgii czuje sie dobrze, że ma tam braci. On bardzo głęboko schował chęć zatrzymania go w domu przez żonę i jestem pewna, ze jeśli to kiedyś usłyszy od żony skończą sie jego natrętne myśli o odebraniu sobie zycia.
W szpitalu zdałam sobie sprawę , ze powinnam dawać wsparcie moim dzieciom a to ja potrzebowałam pomocy i wsparcia - zabolało. Zabolała mnie moja niemoc, bezradność.
Moim zdaniem nie będę już taka jak kiedyś, jak wiele tat temu. Różne przeżycia nas zmieniają inaczej postrzegamy świat i zmieniają się nasze wartości.Ok. nie muszę być taka jak kiedyś ale ta obecna jest SMUTNA i SMUTNE MA MYŚLI I CZUJE SIĘ ROZCZAROWANA a takiej siebie nie lubię. Sięgnęłam po leki by pomóc sobie i jest lepiej. Zdecydowanie jestem radośniejsza.

7 502 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-23 13:46:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sorki dwa te same posty omyłkowo wstawiłam. Jeden więc kasuję. smile

7 503 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-23 18:01:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

czy dalej tylko będziesz płakać nad sobą?
Starczy!

I tak mi mów Grejs co dzień. Chyba jest to mi potrzebne.
Pewnie kubeł zimnej wody obudzi mnie , wyrwie z rozmyślania o przeszłości.
Podniesie mnie do działania, doda mi sił.


Od końca ubiegłego roku mam lawinę złych wydarzeń i nie chcę poruszać tego tu na forum w szczegółach.
Co kilka miesięcy zastanawiam co tym razem mi los przyniesie..... .
Wiem , ze ta zła passa kiedyś sie skończy.
Wiem też, ze mimo tych przeciwności jakoś sobie daję radę (jednak nie poddaję się).
Nie czuję się mimo tego co się dzieje jak ofiara losu.
Z tymi problemami jakoś sobie radzę.
Trudno zdarzyło się i idę do przodu.
Tylko nad swoim małżeństwem stoję i płaczę.
Ok. wiem co powinnam zrobić- zamykam drzwi i idę dalej
ale coś mnie zatrzymuje i nie pozwala odejść....
I czuję , ze nie dotyczy to mojego męża tylko mnie.
Mówi mi to moja podświadomość, intuicja...... coś nie pozwala zamknąć tych drzwi.

7 504

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lejdilejdi napisał/a:

Mam wrażenie że niektórzy mężczyźni marzą o kobiecie która nie istnieje i gdy zaczynają się pierwsze schody, konflikty napięcia uciekają do innej , która im się wydaje tym marzeniem i tak cały czas. Oczywiście nie wszyscy, no ale takie mam doświadczenia..
Ważne abyśmy zachowały godność i szacunek do siebie, bo to najważniejsza dla nas i naszych wyborów w przyszłości.
Ja nigdy nie uslyszalam złego słowa, wręcz przeciwnie.. ale i tak czuję się odtrącona, niewystarczająco dobra na kobietę do związku..:((

Też się chcę zapisać na zumbę:-)

No tak też przykre, ale na pociesznie powiem tak: my również nie okazałyśmy się wystarczająco dobre, aby traktowano nas jako "ich" kobiety, kobiety z którymi chcą dzielić każdy dzień, śmiech i smutki  a do tego musiałyśmy, no nie musiałyśmy, ale znosiłyśmy upokorzenia i brak szacunku, czego Tobie Lejdilejdi oszczędzono... w końcu poznasz tego właściwego i wejdziesz w związek nie tak pokopana jak my, a wiele z nas już nie wejdzie w żaden związek, bo straciły nie tylko radość życia, ale też zaufanie i ogarnia ich strach, czy aby znowu nie zostaną zranione ( w sumie to moja autoanaliza).

7 505 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-10-24 10:21:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Fajka faramceuta niedouczony był i wsio, doczytałam na necie. Żaden fachowiec ze mnie a więcej się dowiedziałam. Afektywna dwubiegunowa i charakterystyczne zmiany nastrojów. Chrzanić. Niektórzy sądzą i tak, że to psychotrop -cóż.

Zofio u mnie w rodzinie po śmierci jednej z bliskich osób nagle przypomniała sobie o niej "dalsza rodzina", która owej osoby na oczy nie widziała, nigdy nie odwiedziła, nikt z nas jej nie znał. Przyszła i zażądała prawa do zachowku. Śmieszne. NO to wystarczyło powiedzieć najbliższej rodzinie zmarłej, że w życiu tej pani na oczy nie widziały, wystarczyło powiedzieć, że za życia zmarłej ta osoba nigdy palcem nie kiwnęła, a teraz się obudziła i rości sobie prawa. Ludzie potrafią być wredni. Nawet najbliżsi.
I paradoksalnie tak jak w przypadku JMM (jeszcze mojego męża) na początku był bliski, znał szczegóły mojego życia mojej rodziny, znał wiele faktów. A kiedy postawiłam na swoim i wybuchały same zamieszki, wtedy wszystko obróciło się o 360 stopni. Wróg nr 1. I nienawidzę go za to. Potrafił wszystkie rzeczy wykorzystywać przeciwko mnie. pastwić się nade mną. Paskudna świnia. Jednak okazało się, że na każdego można mieć haka. Tylko  ja nie potrafię być taka francą, ale może właśnie trzeba. Może trzeba napisać do kochanki, która żyje w nieświadomości i nie wie, że telewizor, w który się gapi jest nie płacony od dłuższego czasu. Może warto otworzyć jej oczy i zmyć stworzoną przez niego utopię. Bo on rżnie takiego ubranego czyścioszka z zasadami. Możliwe jednak, że ona wie, ma w nosie i pcha go do tego, żeby nie płącił. I niby jest to nie moja sprawa. Ale cholera wie do kogo się kiedyś odezwą. Niby formalnie nie mam nic do tego, ale jakoś mnie to drażni.

I jak tu komuś zaufać?

7 506

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

.
I paradoksalnie tak jak w przypadku JMM (jeszcze mojego męża) na początku był bliski, znał szczegóły mojego życia mojej rodziny, znał wiele faktów. A kiedy postawiłam na swoim i wybuchały same zamieszki, wtedy wszystko obróciło się o 360 stopni. Wróg nr 1. I nienawidzę go za to. Potrafił wszystkie rzeczy wykorzystywać przeciwko mnie. pastwić się nade mną. Paskudna świnia. Jednak okazało się, że na każdego można mieć haka. Tylko  ja nie potrafię być taka francą, ale może właśnie trzeba. Może trzeba napisać do kochanki, która żyje w nieświadomości i nie wie, że telewizor, w który się gapi jest nie płacony od dłuższego czasu. Może warto otworzyć jej oczy i zmyć stworzoną przez niego utopię. Bo on rżnie takiego ubranego czyścioszka z zasadami. Możliwe jednak, że ona wie, ma w nosie i pcha go do tego, żeby nie płącił. I niby jest to nie moja sprawa. Ale cholera wie do kogo się kiedyś odezwą. Niby formalnie nie mam nic do tego, ale jakoś mnie to drażni.

A jest takie powiedzenie : mąż to nie rodzina  smile i to prawda, ze najbliższa Ci osoba przy rozstaniu staje się zupełnie obca. Jest często Twoim wrogiem i to niebezpiecznym wrogiem. Zna wszystkie tajemnice rodzinne i zna Ciebie i wie jak Cię najskuteczniej zranić. Smutne, ze ludzie nie potrafią rozstać się w zgodzie.
Jeśli kochanka żyje w nieświadomości........też mam ten dylemat........warto czy nie........zemsta czy zwyczajnie żal kobiety.
Jeśli pokazałabym czarno na białym jaki z niego oszust (emocjonalny, finansowy) to byłaby moja zemsta czy przysługa.
Jeśli ostrzegłabym ją przed tym oszustem to byłaby moja zemsta czy przysługa.
Nie mówić jej nic - to będzie rodzaj zemsty. Ma to co chciała na własne życzenie.
Powiedzieć - to też rodzaj zemsty. Usłyszeć jej słowa lub zobaczyć minę po przejrzeniu dowodów przecież bezcenne.
Szkoda mi tej kobiety. Kiedyś winiłam ją za swój ból. Dzisiaj wiem , ze ból zadawał mi tylko mój mąż a ona jest jego nowa ofiarą.
Kiedyś kilka razy z nią rozmawiałam i za każdym razem jej słowa wprawiały mnie w osłupienie. Zarzucała mi, ze jestem kochanką jej męża, że donoszę na znajomego (wspólnego) do Urzędu Skarbowego , ze manipuluję swoimi dziećmi, że Teściową wyrzuciłam za próg z walizką. Tak mnie tymi słowami zaskakiwała, że tylko byłam w stanie powiedzieć nieomalże przerażona: co Ty kobieto opowiadasz ? Dzisiaj wiem , ze została zmanipulowana, okłamana i wiem , ze to początek jej drogi przez kłamstwa, zdrady różnego rodzaju, przez upokorzenia. Ostrzec ? Przemilczeć ?
Masz rację powinnyśmy to raczej potraktować jako  - nie nasza sprawa.

7 507 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-10-24 11:18:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dopóki to co on robi, czy czego nie robi nie godzi w nasze dobro (jeśli czegoś nie płaci i mieliby za to pociągnąć nas do odpowiedzialności to nie nasza sprawa. W przeciwnym wypadku mam to gdzieś. Ale w moim przypadku niestety pozostaje ewentualność....
Wiesz, on głupio twierdzi, że nie ma czasu. Chodzi co miesiąc do banku i nie ma czasu zamknąć konta, czy to nie śmieszne? Tylko głupek może takie bzdury opowiadać. Ja wiem, że znalazł sobie babę bez ambicji. Proszę bardzo. Byleby tylko mojego dziecka nie skazał na takie samo podejście. Bo mnie się ono nie podoba. Żeby nie wyzuł go z marzeń, żeby dziecko nie miało poczucia, że nie ma szans na to czego by chciało od życia.

Sama się przekona jakiego ma łajdaka. Chyba się nie spodziewała, że czterdziestoparoletni wyrachowany w trakcie rozwodu, który rozstał się z naście lat młodszą żoną to porzucony i oszukany biedak. Opowiadać jej może głupoty. Pewnie jest naiwna, mimo, że po rozwodzie.

7 508

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czyżby wszystkie kobiety wyzdrowiały? To gratuluję!

Watek powili umiera śmiercią naturalną.

A ja niestety dalej borykam się ze swoją "chorobą", ale jej się nie poddaje.
Wczoraj miałam spadek formy, czułam gdzieś tam w środku, że coś mnie bierze, dziwny niepokój, więc wieczorkiem zanim mąż wrócił z pracy szybko wpakowałam się do łózka i uśpiłam  moje leki i dzięki temu rano wstałam wypoczęta bez tych natrętnych myśli do tego stopnia, że pierwszy raz odważyłam się rano mężowi powiedzieć, że już jego nie kocham... z jednej strony ulga, a z drugiej zrobiło mi się ciut, ale tylko ciut przykro.... żal za rajem utraconym? nie  raczej rajem wymyślonym w moich wyobrażeniach....

7 509

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Czyżby wszystkie kobiety wyzdrowiały? To gratuluję!

Watek powili umiera śmiercią naturalną.

My te nowsze nie powinnyśmy pozwolić na umarcie tego wątku dla następnych ,
które oczy ze zdziwienia szeroko otwierają na wiadomość o kkzb o kobietach kochających za bardzo.
Ja do niedawna myślałam, ze to tylko takie powiedzenie, że za bardzo kochać nie można,
ze miłość polega na wyrozumiałości i tolerancji - pomyliłam to z głupotą. Nie, nigdy nie myślałam,
że miłość to cierpienie i ból. Jednak z czasem przyzwyczaiłam się (ale nie pogodziłam) , ze najbliższy mi człowiek rani,
obraża , poniża. Dzisiaj wiem, ze to tylko moje wyobrażenie o nim kochałam, jego od dawna już nie.

Ankinom ciężko przyznać sie do tego, ze mąż z Twojej wyobraźni i ten z krwi i kości, to dwie różne osoby.
Myślę , że mówiąc mu iż nie kochasz go, powinnaś poczuć ulgę, poczuć sie "zdrowszym" człowiekiem.
Zdrowszym i uczciwszym - tak sama wobec siebie.To jest bardziej powiedzenie sobie prawdy niz jemu.
Ciut Ci przykro ? - nam często jest przykro i wcale nie ciut.. Przypomnij jak Cię obrażał,
poniżał - byłaś wściekła czy było Ci przykro? Kiedy powiedział- nie kocham Cię też było przykro.
Mamy chyba za dużo w sobie tej złej tolerancji big_smile
Inna ta zdrowa po takich słowach, użyłaby przysłowiowego wałka do pożegnania męża a nam jest przykro......
Mój mąż nawet zarzucał mi, ze ciągle mi przykro i miał rację.....no ile może być człowiekowi przykro big_smile
Dzisiaj już z jego jak i wielu innych powodów nie jest mi przykro,
dzisiaj potrafię bardziej sie cenić....dzisiaj  bardziej czuję oburzenie.
Jesteś dzielna i możesz być z siebie dumna.
Mocno, mocno trzymam za Ciebie kciuki.

7 510

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

Czyżby wszystkie kobiety wyzdrowiały? To gratuluję!

Watek powili umiera śmiercią naturalną.

My te nowsze nie powinnyśmy pozwolić na umarcie tego wątku dla następnych ,
które oczy ze zdziwienia szeroko otwierają na wiadomość o kkzb o kobietach kochających za bardzo.
Ja do niedawna myślałam, ze to tylko takie powiedzenie, że za bardzo kochać nie można,
ze miłość polega na wyrozumiałości i tolerancji - pomyliłam to z głupotą. Nie, nigdy nie myślałam,
że miłość to cierpienie i ból. Jednak z czasem przyzwyczaiłam się (ale nie pogodziłam) , ze najbliższy mi człowiek rani,
obraża , poniża. Dzisiaj wiem, ze to tylko moje wyobrażenie o nim kochałam, jego od dawna już nie.

Ankinom ciężko przyznać sie do tego, ze mąż z Twojej wyobraźni i ten z krwi i kości, to dwie różne osoby.
Myślę , że mówiąc mu iż nie kochasz go, powinnaś poczuć ulgę, poczuć sie "zdrowszym" człowiekiem.
Zdrowszym i uczciwszym - tak sama wobec siebie.To jest bardziej powiedzenie sobie prawdy niz jemu.
Ciut Ci przykro ? - nam często jest przykro i wcale nie ciut.. Przypomnij jak Cię obrażał,
poniżał - byłaś wściekła czy było Ci przykro? Kiedy powiedział- nie kocham Cię też było przykro.
Mamy chyba za dużo w sobie tej złej tolerancji big_smile
Inna ta zdrowa po takich słowach, użyłaby przysłowiowego wałka do pożegnania męża a nam jest przykro......
Mój mąż nawet zarzucał mi, ze ciągle mi przykro i miał rację.....no ile może być człowiekowi przykro big_smile
Dzisiaj już z jego jak i wielu innych powodów nie jest mi przykro,
dzisiaj potrafię bardziej sie cenić....dzisiaj  bardziej czuję oburzenie.
Jesteś dzielna i możesz być z siebie dumna.
Mocno, mocno trzymam za Ciebie kciuki.

Mi nie jest przykro, że powiedziałam jemu to co czuję, właściwie czuje dumę, że się odważyłam a i lżej się zrobiło na duszy po zwaleniu balastu
"ciut mi żal" jest tych wspólnych 16 lat, no cóż przecież też były miłe chwile, takie mega przykre dni to zaczęły się po pierwszej zdradzie męża, wtedy dopiero pierwszy raz powiedział, że nie kocha bo ja naiwna ciągle myślałam, że pomimo jego zachowania to on mnie kocha... żal mi, że wcześniej nie potrafiłam odejść, nie przejrzałam na oczy, że ten człowiek ma mnie gdzieś, a dzisiaj przez moje błędy, ślepotę, brak odwagi odebrałam moim dzieciom szanse na życie w pełnej, szczęśliwej rodzinie i tego jest mi ciut żal  sad

7 511 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-10-26 16:55:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chyba nam się powoli wątek wyczerpuje teraz wypadałoby stworzyć coś na wzór pamiętników czy też przeżyć.

Normalni ludzie z odpowiednim poczuciem własnej wartości (bo wydaje mi się, że w tym przypadku ono jest zdecydowanie zachwiane) odwrócą się na pięcie, nie pozwolą napluć sobie w twarz. A tutaj...wyrzuty sumienia, żal, przykro. Czy nie tak jest?

7 512

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przeczytałam cały wątek i zastanawiam się czy możliwe jest w ogóle pełne wyzdrowienie i stworzenie normalnego związku, ile z nas to się udało?
Wiem, że można zacisnąć zęby i nie kontaktować się już nigdy z naszym obiektem i skupić się na innych zajęciach. Wiem, że można po czasie się odkochać. Wiem, że mówię stop od razu "problemowym mężczyznom".Ja już przeszłam psychonalizę  i to są jedyne rzeczy które mi się udaje (chociaż nie zawsze;-)
Nie pociągają mnie nadal chyba jednak "normalni" mężczyźni, jestem cały czas sama.
No i jak już pisałam odnowienie kontaktu z moim "obiektem paroletnim" spowodowało uruchomienie się całej choroby. Mimo, że myślałam, ze znów na nowo się zbudowałam i wiem czego chcę. A tak naprawdę w podświadomosci tylko czekałam na spotkanie z nim:(  No i teraz znów minął czas, brak kontaktu, znów czytam o kkz, próbuję zrozumieć swoje emocje. I taka pętla to jest.

7 513

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Dopóki to co on robi, czy czego nie robi nie godzi w nasze dobro (jeśli czegoś nie płaci i mieliby za to pociągnąć nas do odpowiedzialności to nie nasza sprawa. W przeciwnym wypadku mam to gdzieś. Ale w moim przypadku niestety pozostaje ewentualność....
Wiesz, on głupio twierdzi, że nie ma czasu.

Niektórzy tak maja z tym czasem, ze ciągle go im brak  smile podobnie jak i chęci a jeszcze częściej odpowiedzialności big_smile
I po to by nie była możliwa jakakolwiek odpowiedzialność za decyzje naszych połówek potrzebny jest rozwód.

7 514

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

"ciut mi żal" jest tych wspólnych 16 lat, no cóż przecież też były miłe chwile, takie mega przykre dni to zaczęły się po pierwszej zdradzie męża, wtedy dopiero pierwszy raz powiedział, że nie kocha bo ja naiwna ciągle myślałam, że pomimo jego zachowania to on mnie kocha... żal mi, że wcześniej nie potrafiłam odejść, nie przejrzałam na oczy, że ten człowiek ma mnie gdzieś, a dzisiaj przez moje błędy, ślepotę, brak odwagi odebrałam moim dzieciom szanse na życie w pełnej, szczęśliwej rodzinie i tego jest mi ciut żal  sad

Ankinom Ty odebrałaś dzieciom szanse na życie w pełnej rodzinie ?
Myślałam , ze to on okazał sie oszustem i osobą nieodpowiedzialną.  Czyżbym była w błędzie ?

7 515

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lejdilejdi napisał/a:

.
No i jak już pisałam odnowienie kontaktu z moim "obiektem paroletnim" spowodowało uruchomienie się całej choroby. Mimo, że myślałam, ze znów na nowo się zbudowałam i wiem czego chcę. A tak naprawdę w podświadomosci tylko czekałam na spotkanie z nim:(  No i teraz znów minął czas, brak kontaktu, znów czytam o kkz, próbuję zrozumieć swoje emocje. I taka pętla to jest.

I właśnie takie słowa powodują moje utwierdzanie iż nie jestem kkzb. Ja jestem pewna, że nie chcę być z moim mężem. Nie wyobrażam sobie powrotu do niego. Pomijając miłość to jest jeszcze zaufanie........ nie ja sobie po prostu bycia razem nie wyobrażam( na ten moment z nikim bycia sobie nie wyobrażam).

7 516

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czytam różne posty kobiet, które piszą kochał mnie,
mówił, ze kocha jeszcze wczoraj rano a dzisiaj oświadczył,
ze od dawna juz nic nie czuje i wyprowadził się.
Przeraża mnie to. Jak ktoś może z kimś żyć, przytulać się i seks uprawiać
i cały czas robić dobrą minę do złej gry, bo chyba nie odkochał sie na pstryknięcie palcami.

Jak pomyślę o nas to też przerażenie mnie ogarnia( patrzę z perspektywy czasu i pewnie tabletki też mają na to wpływ big_smile).
Jak mogłyśmy żyć w takich związkach gdzie upadlano nas. Jak mogłyśmy myśleć, ze kochamy?!?
Jak mogłyśmy myśleć, ze jesteśmy kochane?!?

7 517

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

"ciut mi żal" jest tych wspólnych 16 lat, no cóż przecież też były miłe chwile, takie mega przykre dni to zaczęły się po pierwszej zdradzie męża, wtedy dopiero pierwszy raz powiedział, że nie kocha bo ja naiwna ciągle myślałam, że pomimo jego zachowania to on mnie kocha... żal mi, że wcześniej nie potrafiłam odejść, nie przejrzałam na oczy, że ten człowiek ma mnie gdzieś, a dzisiaj przez moje błędy, ślepotę, brak odwagi odebrałam moim dzieciom szanse na życie w pełnej, szczęśliwej rodzinie i tego jest mi ciut żal  sad

Ankinom Ty odebrałaś dzieciom szanse na życie w pełnej rodzinie ?
Myślałam , ze to on okazał sie oszustem i osobą nieodpowiedzialną.  Czyżbym była w błędzie ?

Ja odebrałam dzieciom szansę na życie w pełnej rodzinie! Dziwne? O nie! A wiesz dlaczego? Bo tak naprawdę ja nigdy nie powinnam za niego wychodzić, zanim urodziłam syna byliśmy ze sobą 9 lat. Przez 9 lat byłam poniżana, nieszanowna i niekochana, był czas, aby zrezygnować z tego związku, a nie rodzić jemu dzieci i dlatego to jest moja wina.

7 518

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Czytam różne posty kobiet, które piszą kochał mnie,
mówił, ze kocha jeszcze wczoraj rano a dzisiaj oświadczył,
ze od dawna juz nic nie czuje i wyprowadził się.
Przeraża mnie to. Jak ktoś może z kimś żyć, przytulać się i seks uprawiać
i cały czas robić dobrą minę do złej gry, bo chyba nie odkochał sie na pstryknięcie palcami.

Jak pomyślę o nas to też przerażenie mnie ogarnia( patrzę z perspektywy czasu i pewnie tabletki też mają na to wpływ big_smile).
Jak mogłyśmy żyć w takich związkach gdzie upadlano nas. Jak mogłyśmy myśleć, ze kochamy?!?
Jak mogłyśmy myśleć, ze jesteśmy kochane?!?

W moim przypadku dokładnie tak było. Mąż powiedział mi, że nie kocha mnie od 10 lat ( jesteśmy razem 17), kiedy braliśmy ślub kościelny, 9 lat po cywilnym i wtedy już mnie nie kochał, a w kościele składał przysięgę. Tego najbardziej jemu nie daruję, wiedział, że dla mnie to był ważna ceremonia, a dlaczego nic nie powiedział? bo nie miał odwagi, a najlepsze jest to, że w ciągu kolejnych lat często słyszałam kocham, była czułość i sex, na pytanie dlaczego tak mówił: żebym fajnie się czuła! Rozumiecie to, mówił, że kocha by poprawić mi humor!!!!

Ale tak na prawdę to ja głupia byłam, że łapałam się na te słówka, bo dzisiaj wiem, że faktycznie tak mówił ,żeby poprawić mi humor, bo przecież jego codzienne zachowanie nie wskazywało, że darzy mnie jakimś uczuciem....

7 519

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzisiaj mam chandrę...

wczoraj nie popisałam się

dowiedziałam się,że mąż znowu zaczął się z "Nią"spotykać, smski , czułe słówka...

szlag mnie trafił, znowu jemu wykrzyczałam cały mój ból

ale dziwne jest to, że nie czułam się wkurzona na "nich", tylko znowu sobie przypomniała, że spie*rzył mi życie, może na własne życzenia, ale jednak, znowu się załamałam

upiłam się wczoraj a dzisiaj pęka mi łeb....

7 520

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Rozumiecie to, mówił, że kocha by poprawić mi humor!!!!

Ale tak na prawdę to ja głupia byłam, że łapałam się na te słówka, bo dzisiaj wiem, że faktycznie tak mówił ,żeby poprawić mi humor, bo przecież jego codzienne zachowanie nie wskazywało, że darzy mnie jakimś uczuciem....

Żartowniś z Twojego męża lol .... no i troskliwy gość ! lol
Ty, ja, i wiele, wiele innych........naiwne,głupie, niedokształcone i ŚLEPE !!! Ale uczymy sie i wzrok odzyskujemy smile



Ankinom unikaj alkoholu. Uważa się, ze jest to sposób na odstresowanie. Nic bardziej mylnego.

7 521

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Dzisiaj mam chandrę...

wczoraj nie popisałam się

dowiedziałam się,że mąż znowu zaczął się z "Nią"spotykać, smski , czułe słówka...

szlag mnie trafił, znowu jemu wykrzyczałam cały mój ból

ale dziwne jest to, że nie czułam się wkurzona na "nich", tylko znowu sobie przypomniała, że spie*rzył mi życie, może na własne życzenia, ale jednak, znowu się załamałam

upiłam się wczoraj a dzisiaj pęka mi łeb....

Rozumiem , ze dowiedziałaś sie i scenę zazdrości zrobiłaś- sobie ?  ANKINOM ON CIEBIE NIE KOCHA TY GO RÓWNIEŻ.    TY TEŻ NIE KOCHASZ GO TYLKO WYOBRAŻENIE O NIM. Daj mu spokój niech spotyka sie z kim chce, niech teraz inna ma go na głowie, Ty ciesz sie wolnością, emocjonalną wolnością ( jak na razie). Popraw sobie humor myślą, że za jakiś czas innej kobiecie będzie poprawiał samopoczucie, humor  - już nie Tobie. Śmiej się z tego kochana.
ALKOHOL DZIAŁA DEPRESYJNIE !!!

7 522

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

Rozumiecie to, mówił, że kocha by poprawić mi humor!!!!

Ale tak na prawdę to ja głupia byłam, że łapałam się na te słówka, bo dzisiaj wiem, że faktycznie tak mówił ,żeby poprawić mi humor, bo przecież jego codzienne zachowanie nie wskazywało, że darzy mnie jakimś uczuciem....

Żartowniś z Twojego męża lol .... no i troskliwy gość ! lol
Ty, ja, i wiele, wiele innych........naiwne,głupie, niedokształcone i ŚLEPE !!! Ale uczymy sie i wzrok odzyskujemy smile



Ankinom unikaj alkoholu. Uważa się, ze jest to sposób na odstresowanie. Nic bardziej mylnego.

oj dzisiaj to wiem big_smile ale ja nie miałam zamiaru się upić tylko tak sobie myślałam i uzupełniałam kolejny kieliszek i dalej myślałam.... tylko nic nie wymyśliłam i tylko ból głowy pozostał big_smile

a co mojego męża zawsze myślałam, że on taki sztywny, a ja lubię ludzi z humorem, a tu proszę przez tyle lat żartował sad

7 523

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedy myślałam , ze kobieta z butami wchodzi w moje małżeństwo,
myślałam i mówiłam o niej KOCHANKA. Z chwilą kiedy uzmysłowiłam sobie,
ze to mój mąż uwodził ją i o nią zabiegał myślę
i mówię o niej NOWA PARTNERKA MOJEGO MĘŻA.  smile smile smile

7 524

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Kiedy myślałam , ze kobieta z butami wchodzi w moje małżeństwo,
myślałam i mówiłam o niej KOCHANKA. Z chwilą kiedy uzmysłowiłam sobie,
ze to mój mąż uwodził ją i o nią zabiegał myślę
i mówię o niej NOWA PARTNERKA MOJEGO MĘŻA.  smile smile smile

Ja też z chęcią bym tak ją nazwała, ale on mieszaka ze mną, ona ze swoim mężem to trudno nazwać ją nową partnerką mojego męża, w tej sytuacji bardziej pasuje kochankowie, potajemne spotkanie, okłamywanie partnerów...

7 525

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Kiedy myślałam , ze kobieta z butami wchodzi w moje małżeństwo,
myślałam i mówiłam o niej KOCHANKA. Z chwilą kiedy uzmysłowiłam sobie,
ze to mój mąż uwodził ją i o nią zabiegał myślę
i mówię o niej NOWA PARTNERKA MOJEGO MĘŻA.  smile smile smile

Ja też z chęcią bym tak ją nazwała, ale on mieszaka ze mną, ona ze swoim mężem to trudno nazwać ją nową partnerką mojego męża, w tej sytuacji bardziej pasuje kochankowie, potajemne spotkanie, okłamywanie partnerów...

Jak dzieci......i  ze to kogoś rajcuje.
Takie potajemne schadzki ....to przecież zachowanie złodzieja.
Rozglądanie sie, chowanie.....jak dzieci lol
Wiem, wiem, są ludzie, którzy potrzebują adrenaliny by żyć big_smile

7 526

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

a co mojego męża zawsze myślałam, że on taki sztywny, a ja lubię ludzi z humorem, a tu proszę przez tyle lat żartował sad

Zapewniam Cię, ze jaszcze nie raz Cie zadziwi i zaskoczy smile

7 527

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

a co mojego męża zawsze myślałam, że on taki sztywny, a ja lubię ludzi z humorem, a tu proszę przez tyle lat żartował sad

Zapewniam Cię, ze jaszcze nie raz Cie zadziwi i zaskoczy smile

Na pewno, tylko dlaczego to są niemiłe niespodzianki sad

7 528 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-10-27 10:48:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

Dopóki to co on robi, czy czego nie robi nie godzi w nasze dobro (jeśli czegoś nie płaci i mieliby za to pociągnąć nas do odpowiedzialności to nie nasza sprawa. W przeciwnym wypadku mam to gdzieś. Ale w moim przypadku niestety pozostaje ewentualność....
Wiesz, on głupio twierdzi, że nie ma czasu.

Niektórzy tak maja z tym czasem, ze ciągle go im brak  smile podobnie jak i chęci a jeszcze częściej odpowiedzialności big_smile
I po to by nie była możliwa jakakolwiek odpowiedzialność za decyzje naszych połówek potrzebny jest rozwód.

Niewątpliwie tak jest.
Papierek na wolność. Gdyby się to wcześniej wiedziało to by się nie pakowało w to bagno. A jeśli już to moc intercyz by się zawarło (choć jest jedna), wszystkie możliwe zabezpieczenia.

Zawsze możesz z kochanicą zamienić słowo, albo jeszcze lepiej z jej mężem, ot tak, żeby sobie humor poprawić. Niech sobie jej małżonek weźmie Twojego. I tylko dlatego, że masz tego dość. Ale byłaby bajka. Już to widzę...
-Dlaczego to zrobiłaś?
-Żeby poprawić sobie humor, (albo z uczciwości), albo dla przyjemności. Taki żarcik...

(Nie masz ochoty? Ja bym miała?)

Ja bym nie potrafiła iść do łóżka z kimś kto mnie zdradził. Jednak często jest tak, że to mężowie pchają żony w ramiona innego, bo nie doceniają, nie zauważają i pomiatają. I skoro oni nie są w porządku to czemu my mamy się szczypać?

7 529

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W moim przypadku mąż nazwijmy kochanki mojego męża już raz zrobił aferę i przez jakiś czas był "spokój" teraz są bardziej ostrożni. Wczoraj mąż w żywe oczy mi kłamał, że nie utrzymują ze sobą kontaktów, a nie wie, że przeczytałam ich smys i sprawdziłam biling, po 20 sms dziennie i zaczynają tak od 6 rano do 3 w  nocy...

W pierwszym odruchu chciałam do niej napisać, ale po chwili namysłu stwierdziłam, że skoro jej nie zależy na własnym małżeństwie to moje gadki nic nie dadzą a ja wyjdę na histeryczkę. Moje małżeństwo nie istnieje i nic na to już nie poradzę

a najgorsze jest to, że nie boli mnie "ich związek", ale to w jaki sposób do niej się zwraca, że ja nigdy nie usłyszałam takich słów... no, ale za to usłyszałam słowa, których ona nie usłyszy: idiotka, nie normalna, głupia, nie ciekawa, nudna... itd. itp.

czy kiedyś będę normalna? czy to kiedyś minie? nic już nie chcę czuć...

7 530

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moja droga, nie wiesz, że ich nie usłyszy. Być może nie, jeśli nie będzie z nią mieszkał. To nie takie łatwe być z kimś przez 24 g/h i się nie zezłościć. Wtedy znosimy wszystko razem. A jeśli jesteśmy na odległość to wiesz jak to jest.

Ja bym do jej męża jednak, żeby kolejna awantura była, ot tak. Żeby się pośmiać.
Ale nie ma przymusu przecież.
Dlaczego on ma mieć spokój skoro ty nie masz?
Ale nie namawiam do złego.

7 531

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

a co mojego męża zawsze myślałam, że on taki sztywny, a ja lubię ludzi z humorem, a tu proszę przez tyle lat żartował sad

Zapewniam Cię, ze jaszcze nie raz Cie zadziwi i zaskoczy smile

Na pewno, tylko dlaczego to są niemiłe niespodzianki sad

Dlaczego niespodzianki......to nie są wcale niespodzianki.
Obejrzyj sie za siebie i powiedz czy on zawsze był przewidywalny czy liczył sie  z Tobą.
Czy nie miłe ?  Akinom co Cię obchodzi czy Twój sąsiad zdradza żonę czy nie. Jeśli wiesz ,
ze ją zdradzasz to myślisz sobie : jaka ona głupia.Naiwnie wierzy oszustowi.
A może on dobrym aktorem jest ......nie jednak to jej naiwność.

Skoro on zdaje sobie sprawę, że nie chce już z Tobą być
to komu ma być wierny ? Więc bawi sie jak na wolnego
i nieuczciwego przystało (z mężatką) big_smile
Zostaw mu od czasu do czasu dzieci ( jest ich ojcem)
i Ty skorzystaj z uciech życia. Nie koniecznie muszą to być męskie ramoina
ale moze na przykład kawa z koleżanką czy dyskoteka ze znajomymi.
Baw sie i TY. Oprócz obowiązków masz też prawa.

7 532

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Moja droga, nie wiesz, że ich nie usłyszy. Być może nie, jeśli nie będzie z nią mieszkał. To nie takie łatwe być z kimś przez 24 g/h i się nie zezłościć. Wtedy znosimy wszystko razem. A jeśli jesteśmy na odległość to wiesz jak to jest.

Ja bym do jej męża jednak, żeby kolejna awantura była, ot tak. Żeby się pośmiać.
Ale nie ma przymusu przecież.
Dlaczego on ma mieć spokój skoro ty nie masz?
Ale nie namawiam do złego.

Nie jestem przekonana czy było by śmiesznie...

Zauważ, że ja nadal mieszkam z mężem, mamy dzieci i gdyby mój mąż się dowiedział, że to zrobiłam to bym piekło miała, już kiedyś dał mi popis ja broni swojej lubej... jak by mógł to by zabił, jeszcze tak wściekłego to ja jego nie widziałam, póki co względny spokój....

mi na prawdę już na nim nie zależy, ale tak jak już wcześniej wspomniałam, boli mnie to czego nie miałam, a wiem, że potrafi kochać i to okazywać, dziwne nie?

7 533

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Zapewniam Cię, ze jaszcze nie raz Cie zadziwi i zaskoczy smile

Na pewno, tylko dlaczego to są niemiłe niespodzianki sad

Dlaczego niespodzianki......to nie są wcale niespodzianki.
Obejrzyj sie za siebie i powiedz czy on zawsze był przewidywalny czy liczył sie  z Tobą.
Czy nie miłe ?  Akinom co Cię obchodzi czy Twój sąsiad zdradza żonę czy nie. Jeśli wiesz ,
ze ją zdradzasz to myślisz sobie : jaka ona głupia.Naiwnie wierzy oszustowi.
A może on dobrym aktorem jest ......nie jednak to jej naiwność.

Skoro on zdaje sobie sprawę, że nie chce już z Tobą być
to komu ma być wierny ? Więc bawi sie jak na wolnego
i nieuczciwego przystało (z mężatką) big_smile
Zostaw mu od czasu do czasu dzieci ( jest ich ojcem)
i Ty skorzystaj z uciech życia. Nie koniecznie muszą to być męskie ramoina
ale moze na przykład kawa z koleżanką czy dyskoteka ze znajomymi.
Baw sie i TY. Oprócz obowiązków masz też prawa.

Masz rację, że nie odbierałam sygnałów, które mi przez 16 lat wysyłał: NIE KOCHAM, więc kiedy to wyartykułował to była dla mnie niemiła niespodzianka, która dla otoczenie (moich sąsiadów) niespodzianką już nie była...

Z tym nie mam problemów, mąż w wolnych chwilach zajmuje się dziećmi i ja też wychodzę do kina, ba byłam na dyskotekach, ale jakoś nie umiałam się z tego cieszyć, bo we mnie siedzi ta niesprawiedliwość, która mnie spotkała, poczucie odrzucenia i dopóki się z tym nie uporam nie będę potrafiła cieszyć się życia, zresztą pewnie rozumiesz jak to działa....

7 534 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-27 12:46:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

.

Zawsze możesz z kochanicą zamienić słowo, albo jeszcze lepiej z jej mężem, ot tak, żeby sobie humor poprawić. Niech sobie jej małżonek weźmie Twojego. I tylko dlatego, że masz tego dość. Ale byłaby bajka. Już to widzę...
-Dlaczego to zrobiłaś?
-Żeby poprawić sobie humor, (albo z uczciwości), albo dla przyjemności. Taki żarcik...

(Nie masz ochoty? Ja bym miała?)

Byłam i jestem w kontakcie z mężem partnerki mojego M. Nie był to akt zemsty tylko ustalenie pewnych faktów. Po pierwszej rozmowie miałam dłuuuugo niesmak. Jak śmiem podejrzewać jego cudowną małżonkę o takie niegodziwości. Po roku odważyłam się ponownie spróbować i okazało się, ze coś tego mojego M jest w ich życiu za dużo a po kilku minutach rozmowy zdziwienie : jesteś normalną kobietą - usłyszałam. Ponownie zdziwienie tym razem moje: a dlaczego miałabym być nienormalna .....no i okazało sie , ze w ich domu mówiło się o mnie w sensie tego co mój M jej opowiadał.
Wymienialiśmy sie wiadomościami, emocjami. Te rozmowy były dla mnie ważne. Wiedziałam, ze on rozumie co czuję co przeżywam i ja go rozumiałam. On był jedyną osobą, której powiedziałam, że mam dosyć życia i odchodzę.
Kilka miesięcy po jej odejściu on był też na dnie rozpaczy. Mówiłam mu otwarcie( poza wysyłaniem do lekarza) nie rób tego bo oprócz spłaty połowy majątku dostanie gratis całą resztę ( np. dom - po sprawie separacyjnej a taką mają odziedziczyły by jego dzieci jeszcze niepełnoletnie więc ona miałaby prawo w nim mieszkać). Dzisiaj jest już ok. Dzisiaj potrafimy rozmawiać godzinę i śmiać się z samych siebie. Nigdy nie odbierałam tego jako zemsta, raczej jak rozmowa z bratnią duszą.

7 535

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

często jest tak, że to mężowie pchają żony w ramiona innego, bo nie doceniają, nie zauważają i pomiatają. I skoro oni nie są w porządku to czemu my mamy się szczypać?

NIE !!!!! To zależy od moralności.
Po pierwszej zdradzie męża pomyślałam: wpadnę w ramiona pierwszego lepszego
i będę błagać jeśli od razu nie będzie mnie chciał.
I nic z tego chłopak , który był mną zainteresowany od razu dostał informację,
że jestem zdradzoną żoną i szukam tylko miłego słowa. Była wódka, tańce ale nawet całowania nie było.
Tak mi młodzieniec( ja też byłam młoda) współczuł, że po wielu głębszych(o 4 rano)
chciał iść do mojego męża i powiedzieć jaka z niego świnia smile smile smile

7 536

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

W moim przypadku mąż nazwijmy kochanki mojego męża już raz zrobił aferę i przez jakiś czas był "spokój" teraz są bardziej ostrożni. Wczoraj mąż w żywe oczy mi kłamał, że nie utrzymują ze sobą kontaktów, a nie wie, że przeczytałam ich smys i sprawdziłam biling, po 20 sms dziennie i zaczynają tak od 6 rano do 3 w  nocy...

W pierwszym odruchu chciałam do niej napisać, ale po chwili namysłu stwierdziłam, że skoro jej nie zależy na własnym małżeństwie to moje gadki nic nie dadzą a ja wyjdę na histeryczkę. Moje małżeństwo nie istnieje i nic na to już nie poradzę

a najgorsze jest to, że nie boli mnie "ich związek", ale to w jaki sposób do niej się zwraca, że ja nigdy nie usłyszałam takich słów... no, ale za to usłyszałam słowa, których ona nie usłyszy: idiotka, nie normalna, głupia, nie ciekawa, nudna... itd. itp.

czy kiedyś będę normalna? czy to kiedyś minie? nic już nie chcę czuć...

wszystko to przerabiałam lol  SMS-y od świtu do nocy ich wspólna praca sam na sam,
ich rozmowy( jego ze sracza). Też dzwoniłam do niej,
byłam na rozmowie w pracy - a dzisiaj śmiać mi się z tego chce.
Też byłam zazdrosna do bólu a dzisiaj śmieję się z tego lol lol lol

"Moje małżeństwo nie istnieje i nic na to już nie poradzę" - poradzisz, zajmiesz się swoim życiem smile
Ona słyszy słowa jakich Ty nigdy nie słyszałaś ale ona nigdy nie będzie miała takich dzieci jakie Ty masz.
Ty masz szanse też spotkać człowieka, który będzie miły i miłe słowa szepnie do ucha.
Ona ma szanse, ze "Twój" potraktuje ją jak Ciebie, Ty już nigdy( mam nadzieję) nikomu nie pozwolisz sie tak traktować

7 537

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Właśnie mi coś do głowy przyszło. Ciekawa jestem jak on by się poczuł gdybyś ty tak kogoś sobie poznała, sms-y pisała i takie tam. Wtedy okazałoby się czy tak rzeczywiście nic nie czuje.

Jeśli nie widzisz sensu rozmawiać z tamtymi ludźmi ok, ale pomyślałam sobie, że można by to wykorzystać jako argument do tego, żeby małżonek się wyniósł.( Bo dla mnie byłoby krępujące korzystać np. z tej samej wanny z kimś takim. Nie chciałabym tak żyć.)

7 538 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-27 23:46:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Właśnie mi coś do głowy przyszło. Ciekawa jestem jak on by się poczuł gdybyś ty tak kogoś sobie poznała, sms-y pisała i takie tam. Wtedy okazałoby się czy tak rzeczywiście nic nie czuje.

Jeśli nie widzisz sensu rozmawiać z tamtymi ludźmi ok, ale pomyślałam sobie, że można by to wykorzystać jako argument do tego, żeby małżonek się wyniósł.( Bo dla mnie byłoby krępujące korzystać np. z tej samej wanny z kimś takim. Nie chciałabym tak żyć.)

Masz na myśli, ze pies ogrodnika big_smile

Mnie też przyszło do głowy, ze wykorzystać to można.........w sądzie na sprawie rozwodowej !!!
Jako mąż spotykający się z inną i mówiący: nie kocham Cię żono, jesteś głupia, nic nie warta
daje gwarancje na  rozwód z jego winy.

Hm... co Ci do SMS-ów pisanych/czytanych  przez faceta na przystanku,
w poczekalni na dworcu a co temu facetowi do SMS-ów pisanych/czytanych przez Ciebie.
Co męża Ankinom obchodzą SMS-y wychodzące/przychodzące do niej.
Jeśli się kogoś nie kocha nie zależy nam na nim to nie interesuje nas kto
i jakiej treści wiadomości dostaje/wysyła - no ja tak mam.

Wydaje Ci się , ze to jego czarny humor ? , ze znowu żartował ?
Ok. kocham , nie kocham to tylko słowa ale czyny mówią wyraźnie , że jej NIE SZANUJE.
Jeśli nawet kochałby ją to życie z człowiekiem, który nie szanuje partnera to koszmar.

7 539

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

bo we mnie siedzi ta niesprawiedliwość, która mnie spotkała, poczucie odrzucenia i dopóki się z tym nie uporam nie będę potrafiła cieszyć się życia, zresztą pewnie rozumiesz jak to działa....

Nawet sobie nie wyobrażasz jak dobrze wiem jak to działa. Nie wyobrażasz.........
Czy jesteś w stanie sobie wyobrazić minę swojego dziecka
w chwili gdy policja powiadamia co się stało.
Ja sobie to wyobrażałam i nie powstrzymało mnie to.........
Czy się uporałam ? na pewno nie. Pomagają mi leki. Jestem weselsza i powoli energia wraca smile
Przeszłość jest coraz bledsza....

7 540

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Hm... co Ci do SMS-ów pisanych/czytanych  przez faceta na przystanku,
w poczekalni na dworcu a co temu facetowi do SMS-ów pisanych/czytanych przez Ciebie.
Co męża Ankinom obchodzą SMS-y wychodzące/przychodzące do niej.
Jeśli się kogoś nie kocha nie zależy nam na nim to nie interesuje nas kto
i jakiej treści wiadomości dostaje/wysyła - no ja tak mam.

Ja tylko myślę, że nie byłoby mu to obojętne jeśli Aniknom by robiła to samo. Niby nie kocha, ale szlak by go trafiał. Mogę się założyć.

Posty [ 7 476 do 7 540 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 114 115 116 117 118 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026