zofia282 napisał/a:ok. jestem za ...... ale w Polsce masz 18 czy 22 lata i wszyscy pytają: masz chłopaka ?, masz 22-26 (28-30 to już stara panna czyli ta wybrakowana, której nikt nie chciał) i masz chłopaka to wszyscy pytają: kiedy ślub?, po ślubie pytają: kiedy dziecko?, urodzisz i od razu słyszysz: kiedy kolejne? Ta samotna 45 latka już dawno nosi piętno zdziwaczałej starej panny i często słyszy o sobie takie słowa za plecami.
Oj skad ja to znam kochana:) nie tyle z autopsji ile z opowesci moich biednych psiapsiolek.
Mam np. taka jedna fajna kolezanke, mieszka w stolicy wiec na brak rozrywek narzekac nie moze. Kobieta jeszcze nie 45 ale wkrotce. Ma wszystko o czym marzy tu niejedna "szczesliwa" malzonka: wyzsze wyksztalcenie, kilka jezykow opanowanych w stopniu bardzo dobrym, wspanialych kochajacych ja rodzicow (jedynaczka:), mame taka, ze pozazdroscic jedynie mozna, fajna prace z wyjazdami, mnostwo znajomych za granica, niezla kase, kupione super mieszkanie w ladnej dzielnicy, o aucie myslala ale sirota boi sie jazd. Co jeszcze: zgrabna, ladna (kazdy daje jej 30+), inteligentna, moze zbyt egocentryczna no ale nikt idealem nie jest (zwlaszcza jedynaczki:)), obyta i objezdzona w swiecie jak malo kto, na kochankow z doskoku tez nie narzeka, bo seks lubi a panom sie podoba. Jezdzi sobie przynajniej dwa razy do roku za morza i oceany, wyleguje na plazach i saczy jakies popaprane drinki u boku miejscowych kawalerow, zalicza coraz to nowe kursy i sprawnosci (chyba na operatora dzwigu jeszcze kursu nie zrobila), jak jest za smutno to wsiada w pociag i do rodzicow na weekend a tam ja dopieszczaja jak kota syjamskiego, ma ochote isc na impreze do znajomych, na dyskoteke, na piwo po pracy to idzie (dzieci nie placza), ma ochote strzelic sobie na pocieszenie torebke za 1000 PLN to bez skrupulow to robi - oj moglabym tak wyliczac i wyliczac.
I wiesz co? Raz na pol roku wpada w depresje i placze, ze meza i dzieci jej brak. Lata po wrozkach, agencjach matrymonialnych, stronach randkowych - wszystko zeby to brakujace szczescie znalezc. Na sile, bo zegar i kalendarz tyka. Rodzina juz przestala jej ciosac kolki na glowie, moze nie maja juz sily czy machneli reka albo pogodzili sie z tym stanem rzeczy, ale ta presja INNYCH i jej samej jest niemozliwa. Chyba glownie kolezanek z pracy i nie tylko: mezatych i dzieciatych i w zwiazku z tym dumnie obnoszacych swa zenskosc. Podczas gdy ona ma te metke towaru wybrakowanego, bo..? No bo chlopa i bachorow brak.
Zofia, ile ja sie tej dziewczynie natlumaczylam, ze baba bez chlopa to tez czlowiek i czesto duzo szczesliwszy czlowiek. Mowilam,pisalam, argumentowalam, wyliczalam jej atrybuty i na jakas chwile to pomaga ale potem jest to samo: one maja a ja nie. Wtedy jej mowie: ty zazdroscisz im a one zazdroszcze czesto Tobie, choc zadna tego glosno nie powie..bo tak nie wolno. W Polsce bycie kobieta niezalezna i szczesliwa jest przez partie i kosciol zabronione. Bycie uciemiezona matka-Polka, jak najbardziej wzor do nasladowania.
Popatrz ile tu lez wylanych na tym forum, wlasnie przez facetow a czesto i dzieci. Ja wcale nie jestem zwolenniczka zycia singla ani przeciwniczka malzenstw i rodzin. ALE nie za wszelka cene, nie dla rodziny, swietego spokoju, lepszego statusu w naszym durnym spoleczenstwie, nie dlatego, ze brzuch mi rosnie - to sa wszystkie argumenty na NIE. Decydujac sie na zamazpojscie warto sobie wlasnie zadac takie pytania w glowie: dlaczego NAPRAWDE chce za tego mezczyzne wyjsc? Jesli choc raz pojawi sie ktorys z powyzszych argumentow to mamy juz poczatek rowni pochylej.
Rozsadek tak ale wlasny, nie rodzicow, kolezanek czy bab zza plotu. Nie ksiedza, nie mamy, ciotek, babc czy "przyjaciolek" nalezy sluchac a wlasnego rozumu i serca. I jak one mowia: to nie ten to niestety ale robie pas i czekam na tego wlasciwego.
Wiesz jakie jest najprostsze wyjscie by zasciankowosci i etykiety starej panny uniknac? Wyjechac z Polski. O ile sie da. W zadnym rozwinietym ekonomicznie sopleczenstwie kobieta w wieku lat 30-tu i wolna nie jest postrzegana jako towar wybrakowany czy dziwaczka. Wrecz przeciwnie, ludziska dziwia sie gdy slysza, ze jakas panna lat 19-ciez rezygnuje z wlasnej edukacji i kariery, bo musi dziecko urodzic i meza od tej pory na zawsze juz obsluzyc.
zofia282 napisał/a:Dobrze Mussuka ucz nas i tłumacz. Nam to potrzebne jak powietrze
.
To nie tak zofio, ze ja jakies rozumy zjadlam i teraz ta madrosc wypluwam z siebie. Sama nauczylam sie na wlasnych bledach, nie raz nie dwa kopa od zycia dostalam, czesto przez wlasna glupote. I wcale nie jestem pewna, ze limit kopniakow sie wyczerpal:))
Ale prawda jest, ze odkad pamietam, wszelkie sztuczne i bezsensowne konwenanse mialam gdzies i robilam to na co JA mialam ochote. Przez to za maz wyszlam po 30-tce, pare lat wstecz pojezdzilam po Europie a nastepnie zostalam samotna i dumna mama (bo do tego to slub ani facet nie jest potrzebny), pozniej jak juz sie opamietalam to trach i zostawilam dobra prace, wlasne mieszkanie, rodzine (olaboga!) i "wywiozlam" dziecko na koniec swiata do przyszlego meza "rozwodnika i byle kogo" (ilez to razy slyszalam:), po 10 latach wzglednej stabilizacji znow mi sufit na glowe spadl i jak juz wszystko sie ulozylo: znowu dobra praca, duze mieszkanie na kredyt i dorastajace dzieci to sie wzielam i rozwiodlam ( "a on taki spokojny i dobry byl" - ta sama osoba jw.:) a co najgorsze nie utonelam w morzu rozpaczy i samotnosci, nie plakalam i szat nie darlam na sobie przez kolejne lata po rozwodzie tylko prawie zaraz po rozwodzie poznalam wspanialego ale MLODSZEGO mezczyzne i od poltora roku mieszkam z tym..kochankiem? konkubinem? lowelasem? zigolakiem? (choroba, ladna ta nasza polszczyzna, nie?:) i O ZGROZO: jestem szczesliwsza niz kiedykolwiek wczesniej w calym swoim popapranym zyciu. Moze ja mam ADHD ale wiem, ze jak Sinatra kiedys zaspiewam "I did it my way":)
ale sie rozpisalam, sorry drogie panie. Obiecuje poprawe:)
jeszcze na zakonczenie i na poczatek milego dnia, dla tych anglojezycznuch i lubiacych starego Franka:) z dedykacja ode mnie
http://www.youtube.com/watch?v=6E2hYDIFDIU