netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 916 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 111 112 113 114 115 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 281 do 7 345 z 26 310 ]

7 281

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

Hmm... chyba każda z nas potrzebuje takiego przełomowego momentu, żeby wiedzieć, że możemy, potrafimy, dajemy radę.

O tak potrzebujemy momentu, który doda nam nadprzyrodzonej odwagi. Kiedy przestajemy się bać i idziemy do przodu. Ten strach nas wykańczał, kiedy go nie ma czujemy się lekko, niewiarygodnie lekko.

7 282

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Odważyłam się !  - wiem, że może dla niektórych wyda się to śmieszne, ale dla mnie wyłamanie się po 16 latach z pewnego schematu to akt odwagi!

Dla mnie każda sobota wyglądała tak samo czyli:
-rano szybka kawa
-zakupy
-sprzątanie, prawie cały dzień mi zajmowało ogarnięcie całego mieszkania
-gotowanie
-pieczenie
-pranie
-odrabianie z dzieckiem lekcji..
0 godzinie 19 to nie byłam w stanie ręką i nogą ruszać, ale jak trzeba było to pouczyłam się, miałam ochotę wyjść do kina, zwykle nie szliśmy... no i te wewnętrzne zadowolenie z dobrze wypełnionego obowiązku, może chociaż na uśmiech zasłużę, jak to kiedyś Mussuka  przyrównała mnie do usłużnego kundelka, który czeka na pochwałę swojego pana...

wczorajszy dzień:
-rano kawa, spokojna i obowiązkowo lektura net-kobiet
-zakupy, na spokojnie z dziećmi pokręciliśmy się po markecie
-sprzątanie ograniczyłam tylko do odkurzania i w dodatku młodego do tego zaangażowałam big_smile
-obiad w MC Donald , nie zdrowo wiem ,ale jaka frajda dla dzieciaków
-ciasto, kupiłam w sklepie i od razu 3/4 zjadałam, przez te pół roku, trochę luzu  sobie wygospodarowałam.. big_smile
-pranie, owszem wszystko włożyłam do bębna i ups zapomniałam włączyć, a rano popłoch w poszukiwaniu czystych skarpet, nie przeze mnie big_smile
-lekcje odrobiliśmy, spokojnie i bez nerwów, że nie zdążę posprzątać...
O 19 mąż wchodzi do domu a ja za torebkę i wychodzę z domu, wróciłam z pięknym czerwonym sweterkiem, zrobiłam sobie drinka ( rum z colą, pycha), poszukałam informacji o ochronie danych, no nie jest to moje hobby, ale potrzebne do pracy i poszłam spać

bilans:
- 0 kłótni,
- 0 rozmów
- 1 uśmiech od ucha do ucha, ale tylko mój big_smile

Ps. żeby nie było nie jasności, że mąż tak ciężko i długo pracuje a w domu nawet nie ma dla niego obiadu, on tak długo nie pracuje, tylko po pracy nigdy jemu nie spieszy się do domu....

Bezcenne co?

A kto powiedział, że ma być obiad? My, kobiety pracujemy, opiekujemy się dziećmi i jeszcze mamy gotować? A waćpan "zmęczony" telewizor, gazeta??? A kto tak powiedział.
I widzisz jak fajnie bez stresu, pośpiechu, nerwów. Ten wyimaginowany bat nad głową, który nas zmuszał przez lata do takich rzeczy nie istnieje. Same decydujemy co zrobimy i jak zrobimy... To jest nasze prawo. Tak ma być. Szacun moja droga.

7 283

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

A zwyrodnialy psychopata nie moze byc kochajacym i czulym partnerem. Albo jedno albo drugie.


Pytam Was: co Wam to biadolenie i psychoanalizy dadza? Kolejne nieprzespane noce, zapuchniete oczy, przeplakane popoludnia, wieczory i weekendy i pare lat zmarnowanych i wyjetych z wlasnego zyciorysu.

Czy nie lepiej byloby zwyczajnie powiedziec sobie i jemu glosno i wyraznie: "TO KONIEC. Nie kochasz mnie i pewnie nigdy nie kochales. Trudno ALE na Tobie skarbie swiat sie nie konczy a zwlaszcza moj." I zaczac konsekwentnie pisac wlasny scenariusz swojego lepszego zycia zamiast rozkladac juz rozwalony zwiazek na czynniki pierwsze.

Zwyrodniały psychopata MOŻE być kochającym i czułym partnerem i kiedy gra rolę ( psychopata działa na zasadzie manipulacji i  odgrywania ról ) jest w niej wiarygodny,dobry. Psychopata "kocha" miłością najcudowniejszą, najlepszą. W internecie znalazłam wypowiedź psychopaty i przytoczę jego słowa :"Jestem psychopatom i powiem tak. Jeśli jestem z kimś w związku to kobieta przeważnie jest w niebie. Umiem ją oczarować aż przesadnie choć mnie to tylko dobrze bawi gdyż kontroluje... Psychopata nieodczuję motylków w brzuchu albo typowego zakochania. Choć będąc z psychopatom nie będziesz w stanie wyobraźić sobie lepszego faceta....." To autentyczny cytat i ja mogę potwierdzić jego słowa, nie wyobrażałam sobie lepszego faceta i nie wyobrażałam, że jestem z ..... szkoda gadać....

Mnie biadolenie( staram sie tego nie robic) a przede wszystkim psychoanaliza dają ZROZUMIENIE. Zrozumienie jak mogłam dać się na to wszystko nabierać....jak mogłam tak żyć, z takim człowiekiem. Wyciągam też wnioski i uczę się i jest mi to potrzebne by stanąć na nogi i ŻYĆ dalej mając w pamięci co przeszłam... Marzę o podpuchniętych oczach od płaczu. Niestety mam jakąś blokadę i nie mogę wyrzucić z siebie, wypłakać żalu, rozczarowania i mojej naiwności ale i głupoty. Mam czsami ochotę stanąć na środku ulicy i wyć i myślę, że moze takie wykrzyczenie pomoże mi, da ulgę ale ta cholerna blokada.... i czasami tylko jedna łza spłynie po policzku a ona ulgi nie przynosi.

Tak, lepiej byłoby powiedzieć sobie i jemu KONIEC na początku kłopotów. Ja nie zrobiłam tego i sama nie rozumiem dlaczego i męczy mnie to i świdruje i rozkładam na czynniki pierwsze bo może gdzieś w jakimś czynniku znajdę odpowiedzi na te i inne pytania. Ja nie potrafię zamknąć drzwi za tym wszystkim bez zrozumienia. Coraz więcej rozumiem i jest mi łatwiej i chcę bardzo gorąco podziękować  przede wszystkim ZAZDROŚCI za to, że jest, że udziela się na tym forum. Ona jest moim przewodnikiem, wzorem, moim guru prowadzącym do światła ale i innym dziękuję za ich obecność bo i od innych uczę się inaczej postrzegać świat i żyć normalnie.

7 284

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

podział obowiązków sam się dopracowuje big_smile mąż sam nastawił pranie, rozwiesił i wytarł kurze

Źle! Żle! Źle ! SAMO SIĘ NIC NIE ROBI. Samo się nie dopracuje- to Wy dopracujecie. Samo pranie sie nie nastawiło nie rozwiesiło i kurze się same nie wytarły. To on to zrobił i oczywiście żadna asysta do takich prac nie jest mu potrzebna:)

Nie bardzo rozumiem? Mam z nim ustalić podział obowiązków? TY to ja tamto? przez 16 lat nie dało rady to teraz zadziała? a poza tym po co? On ma się niedługo wyprowadzić to nie będę na darmo strzępiła sobie języka

Popieram. A poza tym, jak widać, jeśli nie ty, to on, więc po co coś mówić...
W trwającym związku dla poprawy można ustalać, jak najbardziej.

7 285

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja mam do wyboru albo sporadyczny kontakt gdzie czuję się najszcześliwsza na swiecie albo szarość dni bo tak było cały czas bez niego:/ Mimo imprez, podrózy po swiecie, znajomych i innych rzeczy które buduję bez niego.
Teraz po raz kolejny urwałam kontakt, bo on boi się zaangażować w związek ze mną- no ale w głębi gdzieś tam czekam na sms, tel..:/ Myślicie ze brak kontaktu, czas i praca nad sobą przyniesie efekty?

7 286 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-10 12:33:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Zwyrodniały psychopata MOŻE być kochającym i czułym partnerem i kiedy gra rolę ( psychopata działa na zasadzie manipulacji i  odgrywania ról ) jest w niej wiarygodny,dobry. Psychopata "kocha" miłością najcudowniejszą, najlepszą. W internecie znalazłam wypowiedź psychopaty i przytoczę jego słowa :"Jestem psychopatom i powiem tak. Jeśli jestem z kimś w związku to kobieta przeważnie jest w niebie. Umiem ją oczarować aż przesadnie choć mnie to tylko dobrze bawi gdyż kontroluje... Psychopata nieodczuję motylków w brzuchu albo typowego zakochania. Choć będąc z psychopatom nie będziesz w stanie wyobraźić sobie lepszego faceta....." To autentyczny cytat i ja mogę potwierdzić jego słowa, nie wyobrażałam sobie lepszego faceta i nie wyobrażałam, że jestem z ..... szkoda gadać....

zofio, to tylko potwierdza co wyzej napisalam: psychopata nie moze BYC jednoczesnie dobrym i okrutnym czlowiekiem dla swojego partnera. Moze grac jedna z rol, a w drugiej byc soba. Nie daje swojej milosci a tylko jakas powierzchowna jej namiastke. Zgadzam sie, ze czasem trudno ziarno odroznic od plewy i wiele kobiet daje sie zlapac na te gierki i przedstawienie, ale dlatego warto chyba sluchac tego co mowia inni obserwatorzy, Ci postronni i mniej zauroczeni, i bardzo czesto warto posluchac swojego serca, rozumu i sumienia. Zapytac sie samej siebie: czy jestem z nim szczesliwa? Jesli kocham i czuje sie z tym wszystkim, co partner mi daje dobrze, spokojnie, bezpiecznie, radosnie - to wiem, ze moj zwiazek jest dla mnie dobry, ale jesli kocham a odczuwam coraz czesciej niedosyt, smutek, zmeczenie, niepewnosc, rozczarowanie i co gorsza strach..to to juz nie jest OK. To znaczy, ze jestem z niewlasciwym czlowiekiem, ze on nie sprawia, iz kazdy dzien z nim chcialabym zapamietac..raczej odwrotnie, chcialabym o wielu zapomniec.


Wiesz, co warto abys wiedziala (i z pewnoscia juz wiesz:)? Przeczytaj te wypowiedz samego psychopaty jaka tu zacytowalas i odpowiedz sobie..czy ten rodzaj czlowieka moze byc wedlug Ciebie kiedykolwiek w pelni szczesliwy? Dla mnie to zywy trup, automat grajacy w gre pt. "milosc". Wspolczuje mu, jesli nigdy nie poczul i nie poczuje tych motylkow w brzuchu, bardziej wspolczuje jemu niz jego ofierze.

7 287

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

zofio, to tylko potwierdza co wyzej napisalam: psychopata nie moze BYC jednoczesnie dobrym i okrutnym czlowiekiem dla swojego partnera. Moze grac jedna z rol, a w drugiej byc soba. Nie daje swojej milosci a tylko jakas powierzchowna jej namiastke. Zgadzam sie, ze czasem trudno ziarno odroznic od plewy i wiele kobiet daje sie zlapac na te gierki i przedstawienie, ale dlatego warto chyba sluchac tego co mowia inni obserwatorzy, Ci postronni i mniej zauroczeni, i bardzo czesto warto posluchac swojego serca, rozumu i sumienia. Zapytac sie samej siebie: czy jestem z nim szczesliwa? Jesli kocham i czuje sie z tym wszystkim, co partner mi daje dobrze, spokojnie, bezpiecznie, radosnie - to wiem, ze moj zwiazek jest dla mnie dobry, ale jesli kocham a odczuwam coraz czesciej niedosyt, smutek, zmeczenie, niepewnosc, rozczarowanie i co gorsza strach..to to juz nie jest OK. To znaczy, ze jestem z niewlasciwym czlowiekiem, ze on nie sprawia, iz kazdy dzien z nim chcialabym zapamietac..raczej odwrotnie, chcialabym o wielu zapomniec.


Wiesz, co warto abys wiedziala (i z pewnoscia juz wiesz:)? Przeczytaj te wypowiedz samego psychopaty jaka tu zacytowalas i odpowiedz sobie..czy ten rodzaj czlowieka moze byc wedlug Ciebie kiedykolwiek w pelni szczesliwy? Dla mnie to zywy trup, automat grajacy w gre pt. "milosc". Wspolczuje mu, jesli nigdy nie poczul i nie poczuje tych motylkow w brzuchu, bardziej wspolczuje jemu niz jego ofierze.

Kurcze z godzinę pisałam odpowiedź i gdzieś mi ją wcieło. Jak nie odnaję napiszę jeszcze raz a teraz odniosę się do Twojego obecnego postu.
On JEST jednocześnie dobrym i okrutnym. To okrucieństwo ciągle w nim jest. To nie są dwie role, rola jest tylko jedna ( to naprawdę jest skomplikowane). Dobroć to rola a okrucieństwo to jego natura i daje miłość i to jaką "gorącą" i nie ma tu mowy o namiastce. Czerpać można całymi garściami.Nie wygląda to na przedstawienie, oj nie. To jest bardzo autentyczne. Wszystkie role jego są autentyczne aż do bólu. Obserwatorzy? są nim zachwyceni !
Żeby ludzie orientowali się to tacy ludzie byliby poza nawiasem społecznym a oni często zajmują dyrektorskie stanowiska( to wspinanie się po szczeblach kariery jest dla nich łatwe i skuteczne bo nie mają skrupułów )
Czy oni są szczęśliwi ?
1. ten co morduje ( to pierwsza "odmiana") tak - kiedy widzi przerażenie w oczach ofiary jest szczęśliwy.
2. ten co bije( to druga" odmiana")tak - kiedy widzi strach w oczach ofiary jest szczęśliwy.
3. ten co znęca się psychicznie ( to "trzecia odmiana") tak - kiedy widzi jak jego ofiara jest psychicznie zdołowana i widzi te emocje w jej oczach. O tym przypadku wiem więcej i o tym przypadku mogę więcej napisać. Jest szczęśliwy kiedy wszyscy mają o niem dobre zdanie i wiele dla tego zdania może zrobić ( oczywiście bardziej chodzi tu o słowa a nie czyny). Wszystkim wmówi, ze jest dobrym synem, ojcem, mężem, biznesmenem. I ludzie wierzą w to co słyszą. I brzmi to tak autentycznie , że NIKT nie przyjmie tego za opowiadanie bajek. Są to wirtuozi słów i świetni" psycholodzy" bo wiedza co danego słuchacza " ruszy" i mówią mu to, co go ruszy i co dana osoba chce usłyszeć. Szczęśliwy jest też w momencie wydawania pieniędzy i kupowania. Będzie ciężko pracował i zarobione pieniądze roztrwoni bezsensownie bo w ten sposób zaspakaja swoje potrzeby często nieracjonalne. To trochę tak jak z dzieckiem, które chce zabawkę za wszelką cenę. Zabawka za chwile brzydnie ale potrzebę posiadania zaspokoił. U nich właśnie to tak działa. Wyda w knajpie stawiając innym, mimo że za dwa dni albo i już dnia następnego nie będzie miał na chleb( jak nie będzie miał to pożyczy)ale oczach tych, którym stawiał widzi zachwyt i jest w tym momencie szczęśliwy.
Czy z innych powodów są szczęśliwi?........ .  Wiem , że inni chcieliby a nawet marzą o tym by nie mieć skrupułów, wyrzutów sumienia i tak dobre zdanie o  sobie jak oni mają.
Zgadzam się to automaty do gry( fajnie i trafnie to określiłaś).
I czują oni motylki w brzuchu tylko innego rodzaju i z innych powodów.

7 288

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zofio, ten typ zyje ciagla iluzja, falszem, karmi swoje ego napedzanymi sztucznie sukcesami. Jest w gruncie rzeczy zly na siebie i caly swiat i tylko dzieki pochwalom innych osob moze sie samego polubic. Bez pochwal nie da sobie rady, pogubi sie wlasnie jak male dziecko. I Ty tez mialas go chwalic, zawsze i bezdyskusyjnie, przestalas wiec znienawidzil Cie za to.

Co masz na mysli, piszac, ze ten typ potrafi ofiarowac milosc "goraca"?

7 289 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-10 17:25:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

zofio, ten typ zyje ciagla iluzja, falszem, karmi swoje ego napedzanymi sztucznie sukcesami. Jest w gruncie rzeczy zly na siebie i caly swiat i tylko dzieki pochwalom innych osob moze sie samego polubic. Bez pochwal nie da sobie rady, pogubi sie wlasnie jak male dziecko. I Ty tez mialas go chwalic, zawsze i bezdyskusyjnie, przestalas wiec znienawidzil Cie za to.

Co masz na mysli, piszac, ze ten typ potrafi ofiarowac milosc "goraca"?

Tak właśnie się stało - im bardziej zdziwiona i rozczarowana  patrzyłam na niego, tym był okrutniejszy w swoim postępowaniu. Doszło do takich zachowań ( ale tylko po alkoholu kiedy puszczały "hamulce"), że patrzyłam na niego z przerażeniem.
Mówiłam mu po takiej awanturze co czuję a on patrzył ze zdziwieniem w oczach, jakby nie rozumiał o czym mówię. Teraz wiem, ze autentycznie nie wiedział o czym mówię. Kilka miesięcy przed rozstaniem już tylko ze zdziwieniem i niesmakiem patrzyłam na niego i nie dawałam już wiary jego miłym słowom.Już odbierałam jego zachowanie jako grę i zastanawiałam się jaki ma cel jakie plany.
Znalazł taką, która teraz patrzy z podziwem na niego. Zostawiła dla niego męża we wrześniu ubiegłego roku. Ja w marcu miałam już tak serdecznie go dość, że za wszelką cenę zdobyłam dowody i to takie niezaprzeczalne, takie, których nie mógł w racjonalny i nieracjonalny sposób  wytłumaczyć i pogoniłam. Są  najprawdopodobniej razem ( nie sprawdzałam tego) i szkoda mi tej kobiety bo wiem jaką cenę za ten związek zapłaci. Jak o niej myślę ? głupia, naiwna.Więc ja też byłam głupia i naiwna i wiem to już.


Gorąca miłość....traktował mnie jak królewnę - a może Ci zimno? a może gorąco? może zamknę okno?  a może otworzyć okno ? a może podać ci koc? Mówił, ze jestem dla niego jak bóstwo i może się do mnie modlić. Słowa były i czyny. Kiedyś w trakcie prowadzenia samochodu zauważył, że wzięłam  do ręki butelkę kapslowaną z napojem. WYCIĄGNĄŁ KLUCZYKI ZE STACYJKI bo na breloczku obok tych kluczyków był otwieracz......zblokowało kierownicę i gdyby nie przełamał jej wylądowalibyśmy w rowie tym bardziej, że właśnie byliśmy na zakręcie. Rozumiesz jaka to miłość ta gorąca ? Z roku na rok coraz mniej czynów. Z czasem i słów tych miłych mniej a czynów zero. Doszło do tego, ze tylko krytykę słyszałam : a inne to.... a ty nie, źle robiłam, za mało, za wolno. A jak już on coś zrobił to musiałam tej listy wysłuchać: umyłem kubki. umyłem garnek, wlałem wodę do miski psa i dziwiłam się ale tylko dziwiłam.
Gorąca miłość to też przytulanie, patrzenie wzrokiem ....nie potrafię tego opisać ale dożo podziwu, oddania i miłości było w tym spojrzeniu, potrzeba bliskości.To takie kochanie 10 albo i 20 razy silniejsze i bardziej okazywane niż w innych przypadkach.

7 290

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Sama to zofio napisalas:) Nie SA dobrzy tylko GRAJA dobrych. To ogromna roznica. Poza tym to marni aktorzy, zwykle wystepuja w teatrze jednego widza. I tym widzem, zaslepionym ich mistrzowska gra najczescie staja sie ich partnerzy. Podczas gdy wszyscy inni dookola juz przejrzeli gre manipulanta i albo po cichu albo i glosno podkreslaja te inne, mniej dobre, jego cechy..ow zauroczony widz jest slepy jak przyslowiowa kura. Czesto nawet inne osoby z bliskiego otoczenia: rodzice, dzieci, krewni..mowia: zobacz jak on sie zachowuje, to nienormalne, on Cie nie kocha, nie szanuje, odejdz od niego - widz jest slepy i gluchy.

To zofio, ze Twojemu eks udalo sie przez 26 lat tak swietnie odgrywac role dobrego czlowieka, jednoczesnie nim nie bedac, to swiadczy o tym tez, ze Ty tego nie chcialas widziec albo zaakceptowac. Nie gniewaj sie, ale poniekad za swoj obecny stan, psychiczny i finansowy (domniemuje tylko) musisz tez po czesci winic i sama siebie. Czy naprawde nie dochodzily do Ciebie juz wczesniejsze sygnaly, przestrogi, jakies nawet dowody "zbrodni" eksa? Czy po prostu je odrzucalas, bo sie przed brzydka prawda bronilas?

Przykladowy Kalibabka trafial wlasnie na taki podatny grunt, on nie byl wcale takim dobrym aktorem tylko umiejetnie dobieral sobie widownie. Jak wiemy, nie na kazdego jego czar jednak podzialal:)

Inni nie widzą . To był mój straszny problem, ze inni nie widzieli. Inni do końca mu wierzyli a są tacy co wierzą nadal. On wszystkich w około tak zmanipulował ,że uwierzyli mu w niewinność a moją obsesje. Co to znaczy - do końca ? dopóki nie nagrałam jego spotkania z kochanką, w którą mi nikt nie wierzył. Mój brat cioteczny nie wierzył mi i potwierdzał słowa męża. Dawał za jego uczciwość 2 ręce i 2 nogi i " kaleką" został i jeszcze kilka  innych" kalek" po moim mieście chodzi. Kolega przyznał się "do braku ręki" bo ją dawał za mojego męża przed swoją żoną. Nie mam żalu do tych ludzi za brak wiary w moje słowa bo sama dawałam im( słowom) wiarę przez tyle lat.
Widowni im nie brakuje: ekspedienci w sklepach zazdrosnym okiem patrzą jak facet lekką ręką wydaje pieniądze.,kelnerzy dostający sute napiwki, koledzy którym stawiał mimo ich protestów, urzędnicy, kobiety obdarowywane perfumami i wielu innych. Masz rację zauroczeni jak przysłowiowa kura. Dzieci to odrębny temat i bardzo bolesny.
"dowody"były i to do wyboru, do koloru tylko nie postrzegałam tego jako DOWODY.
Oczywiście, czuję się winna i to nawet bardzo ! Czy broniłam się przed prawdą ? Ja prawdy nie znałam ! Ja o prawdzie dowiadywałam się ostatnia. Czy jestem podatna na takich ludzi... chyba tak ...a jednocześnie dziwię się ,że tylu ludzi mu ulega. A właściwie to nie dziwię się . Oni po prostu nie widzą gry i manipulacji. Zgadza się nie wszyscy mu ulegają.... ale tylko kilka osób " nie dało mu się" . 2, 3 no może 5 przez te 27 lat nie uległo mu.
Nie gniewam się za krytykę. Ona pobudza nas do przemyśleń i wyciągania wniosków. Takie słowa jak:  nie martw się, będzie dobrze, dasz radę nic nie wnoszą oprócz pocieszenia. Chodzi raczej o zrozumienie, jak zrozumiemy to i pocieszenie nie będzie już potrzebne.

7 291

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To wydawanie pieniędzy lekką ręką top nie jest jakaś nieodzowna cecha psychopaty. Psychopata jest chory, a jakie ma ubytki to trudno jednoznacznie określić. Są różne możlwiości. Same odchyły najtrudniej udowodnić. Jeśli Zofio znalazłaś na niego haka i pogoniłaś to osiągnęłaś sukces. Kamuflarz i podwójna osobowość w zależności od potrzeb to podstawa.

W każdym razie da się i takiego załatwić.

7 292

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

To wydawanie pieniędzy lekką ręką top nie jest jakaś nieodzowna cecha psychopaty. Psychopata jest chory, a jakie ma ubytki to trudno jednoznacznie określić. Są różne możlwiości. Same odchyły najtrudniej udowodnić. Jeśli Zofio znalazłaś na niego haka i pogoniłaś to osiągnęłaś sukces. Kamuflarz i podwójna osobowość w zależności od potrzeb to podstawa.

W każdym razie da się i takiego załatwić.

To NIE CHOROBA to charakteropatia ( zniekształcony charakter) ! a jeśli nie choroba to się tego nie leczy. Szkoda, że w szkołach nie mówi sie o takich przypadkach bo nie mamy pojęcia o tym problemie a mamy do czynienia na co dzień z takimi ludźmi. Owszem znamy problem z filmów ale jest on bardzo zmieniony na potrzeby oglądalności. Sukces? ....?
No tak podnoszę się z kolan - to już sukces, odetchnęłam i mam poczucie bezpieczeństwa - to już sukces, wiem kim jest mój mąż i to chyba mój największy sukces ale sprawy finansowe to dramat. Ktoś powie, że pieniądze to nie wszystko.....ale.....nie , nie chcę o tym pisać nie jestem jeszcze na to gotowa.
Będąc przy temacie pieniędzy.....czy bezsensowne wydawanie pieniędzy  to ich cecha? Wydaje mi się, ze tak ponieważ mają obsesje na punkcie posiadania a żeby posiadać trzeba kupić, lubią chełpić się więc jak coś kupują to mają czym sie chełpić i żyją jakby istniała tylko obecna chwila więc po co oszczędzać a że lubią zaspakajać natychmiast swoje potrzeby więc wydają bez sensu pieniądze spełniając swoje zachcianki nie potrzeby tylko zachcianki.
Takiego nie da się załatwić. Od takiego trzeba uciekać. Nie ma osoby, która jest "wygrana" przy nich.
Temat rzeka.....byłam 26 lat a tak na prawdę do końca go nie znam i nadal zaskakuje mnie swoim zachowaniem. Dwa miesięce temu rzucił się na mnie z rękami na trzeźwo( po pijaku próbował ale potrafiłam go skutecznie powstrzymać) za to, ze usiadłam przy jeszcze wspólnym laptopie( było to w firmie). Bez ostrzeżenia zaatakował mnie aż upadłam na podłogę ( oczywiście broniłam się znanymi mi i skutecznymi sposobami) i przy mnie zadzwonił do kolegi ze słowami: "wpadła z awanturą". Gdyby ktoś mnie pięć minut wcześniej zapytał czy jest zdolny do takiego zachowania( na trzeźwo) powiedziałabym NIE.Rozmawiałam potem z tym znajomym i tłumaczyłam zajście- nie uwierzył mi. Trzy tygodnie temu właśnie ten znajomy był w towarzystwie mojego męża na wódce.... i.......doszło do bójki. Mój mąż zaatakował innego kolegę za przekonania polityczne. Ponoć wpadł w szał i chyba już mi uwierzył ten znajomy, że ten spokojny i dobry człowiek potrafi być potworem. Bójki to nie jest specjalność mojego męża, bił się dwa razy przez te 27 lat. Ok. to nie jest jakiś menel to facet inteligentny i ma 57 lat i żadnej sprawy nie powinien załatwiać siłowo....ale jak pisałam po alkoholu puszczają hamulce i jest arogancki a czasem jest tym bijącym. Z moich obserwacji wiem , ze jego "stan" pogorszył się po 50- tym roku życia.
Wierzcie mi temat rzeka........i to co wiem to z obserwacji i internetu. Nie znalazłam żadnej poradni czy lekarza, który by przybliżył mi ten problem i wyjaśnił na przykład jak z nim postępować. Muszę mieć z nim kontakt bo dzieci i alimenty, alimenty wyciągane na siłę mimo, ze w tej chwili bardzo dobrze zarabia.( wiem ,że wiele kobiet ma ten problem chociaż ich facet jest ok.. Chociaż gdyby był ok. to bez problemów płaciłby na swoje dzieci)

7 293

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

po alkoholu puszczają hamulce i jest arogancki a czasem jest tym bijącym. Z moich obserwacji wiem , ze jego "stan" pogorszył się po 50- tym roku życia.

I TO wlasnie zofio powinno wystarczyc zebys jak najdalej i jak najszybciej byle bez niego zyla swoim zyciem. Argument: alkohol +  przemoc (nie zaczyna sie od 100 razy tylko od jednego razu, a w przypadku Twojego meza bylo juz 2 razy w przeciagu 2 miesiecy!) = recepta na nieszczescie.

Pomin juz te wszystkie inne jego zady i walety z tych 26 wspolnych lat. To co opisalas mnie juz wystarcza - to jest tykajaca bomba, na szczescie juz dla Ciebie mniej grozna i na szczescie tracaca na zasiegu (jemu tez lat przybywa i wkrotce 60-latek moze jedynie podskakiwac jak kogut ale nie podziobie).

Jesli chcesz zrozumiec, poznac cala jego droge przepoczwarzania sie z goracego zakochanego mezczyzny w psychola i jesli Ci ta wiedza pomoze to OK. Ale i tak wiesz, ze innego wyjscia z tej gmatwaniny nie bylo.

Jak to jest z tymi alimentami to ja nie wiem, bo raz, ze sama je sobie teraz z eksa sciagam (taki akurat uklad mamy) a dwa, ze ja zawsze wychodzilam z zalozenia, ze jak umiem liczyc to bede liczyc na siebie. I tak robie. Skoro powiedzialam A (samotna mama) to mowie i B (mama pracujaca i zarabiajaca na siebie i dzieci). Czy sad w PL nie moze nakazac aby alimenty zostaly automatycznie przelewane z konta meza na Twoje przez bank? Tu naprawde wiem mniej niz nic:(

7 294

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Przeczytalam kazdy jeden post z tego weekendu i choc historie sa tu rozne to diagnoze wystawie wspolna: Wy jestescie kochane uzaleznione od CHLOPA!. Nie od milosci, bo wynika z tych histori, ze tej kazda z Was zaznala tye co kot naplakal od  pseudo mezow, ale wlasnie od chlopow i portek w domu. Skad to przywiazanie do rodzaju meskiego, skad ten paralizujacy strach, ze jak zostane sama (chociaz wcale tak nie musi byc) to nie moge byc juz szczesliwa, pelnowartosciowa i kochana przez swiat osoba? Sama czyli bez faceta. Tylko takie zycie ma dla Was sens? Tylko chlop moze Was uszczesliwic? To straszne, bo to samoskazanie sie na wieczne uzaleznienie od samcow. Potworne ograniczenie praw do wlasnego szczescia

Masz rację... To jest raczej uzależnienie od OKREŚLONEGO FACETA! Przecież każdy inny może dać nam miłość, poczucie szczęścia, ale my NIE! Wolimy to co jest nam znane i tego się trzymamy... Myślenie nieźle spaczone big_smile ale prawdziwe. Osobiście jestem chętna poznawania nowych ludzi, ale jednak w myślach ciągnie mnie do R bo nachodzą myśli "Ale on mnie zna, rozumie" itp. Co tak naprawdę mija się z celem... Oni tylko mówią, że rozumieją....

Mussuka napisał/a:

zastanawiacie sie co sie popsulo, dlaczego oni Was nie kochaja, nie szanuja, pedza do innych albo z komorkami po sraczach wysiaduja. Bo tacy sa i nic sie nie zmieni. Nie na lepsze w kazdym razie

OK, R jest kobieciarzem i w weekend zdałam sobie sprawę, że niezależnie co bym nie robiła, on i tak będzie wracał do NIEJ! Czemu? Tego nie wiem, ale przyznam nachodziły myśli - ona jest lepsza, ona ma ciekawszą osobowość, ona nie denerwuje go tak jak ja itp. Oj ile to ja myśli na ten temat nie miałam i za każdym razem czułam się tą gorszą... Tą, z której uczuciami nie należy się liczyć, tą, którą można się pobawić i mieć ją gdzieś... Przegrałam z nią w prostej walce o faceta - to przykre ale prawdziwe. Nie wiem co ona w sobie ma, że dla niej potrafił zawsze znaleźć czas, chęci aby się spotkać. Dla niej robił prezenty, jej sprawami się interesował... A ja byłam i jestem dla niego nikim... Nigdy mi nie udowodnił, że chociaż jedne jedyny raz ja coś jestem warta...

Gdy teraz o tym myślę z oczu płyną łzy... Łzy bólu, upokorzenia, cierpienia... No bo starałam się i moje starania poszły w las... Wiele razy chciałam mu powiedzieć, wykrzyczeć, jak mnie zranił, ile mnie kosztuje życie z upokorzeniem... Ale przecież on nie zrozumie, nie zmieni się i swojego poglądu... Kobieciarze tak mają, a ja jestem jednych z nich ofiarą...

Mussuka napisał/a:

Pytam Was: co Wam to biadolenie i psychoanalizy dadza? Kolejne nieprzespane noce, zapuchniete oczy, przeplakane popoludnia, wieczory i weekendy i pare lat zmarnowanych i wyjetych z wlasnego zyciorysu.

Czy nie lepiej byloby zwyczajnie powiedziec sobie i jemu glosno i wyraznie: "TO KONIEC. Nie kochasz mnie i pewnie nigdy nie kochales. Trudno ALE na Tobie skarbie swiat sie nie konczy a zwlaszcza moj." I zaczac konsekwentnie pisac wlasny scenariusz swojego lepszego zycia zamiast rozkladac juz rozwalony zwiazek na czynniki pierwsze.

My już chyba tak mamy, ze analizujemy wszystko dodając sobie jeszcze wiecej bólu i cierpienia. Ja nie raz chciałam te słowa wypowiedzieć, ale we mnie jakby blokada się pojawiała... Głupia myśl - nie mogę go zranić... Cholera on mnie ranił i nie myślał o mnie a ja mam - przywołuje się do porządku... Ale tylko na chwilę...

Ktosik2025 napisał/a:

NIE PATRZCIE ZA SIEBIE I NIE ROZTRZASAJCIE WSZYSTKIEGO PO STOKROC- NAKRECACIE I ZADRECZACIE SAME SIEBIE!!! Najlepiej jest zerwac kontakt, albo ograniczyc go do absolutnego minimum.

Ja ograniczyłam kontakt do minimum, ale to i tak nie pomogło... Już sama nie wiem co może pomóc... A wydawało się, że dobrze mi idzie...

7 295

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lejdilejdi napisał/a:

witajcie:)
Nie czytałam jeszcze wszystkich postów, ale problem dobrze mi znany, wiele czytałam na ten temat książek i nawet wydawałoby się ze wyszlam z tego, ale niestety..
Od lat jest ktoś, ale gdy się zbliżamy on sie wycofuje i zdałam sobie sprawę ze nic z tego nie będzie, przynajmniej na ten moment.
TerAZ mam całkowity spadek energii, nic wiem którą drogą podążyć, nie cieszy mnie sport, wyjscia, poznawanie ludzi. Już przerabiałam odejście z kontaktów, zaczynanie nowych zajęc i wszystko, ale najgorsze jest ze cale te lata nie poznalam nikogo kto by mnie traktował tak jak on (bo jak juz sie widzielismy to zawsze się opiekuje mną, komplementy ,czuję się atrakcyjna- no ale potem znika, nie potrafi się zaangazowac w zwiazek i mi to zostaje odebrane:(
Lata lecą a z roku na rok jest coraz mi gorzej , znow zadecydowalam urwac z nim kontakty ale to nie przynosi ulgę tylko tęsknotę, a tak jak mówię nikt inny się nie pojawił i nie pojawia z kim bym chciala być:/
Moze ktoś przechodził podobnie i sobie poradzil z tym?

To przeczytaj wszystkie inne posty ,moze zrozumiesz wiecej .Przeczytaj to co pisze Mussaka -bo pisze prostym ale dobitnym jezykiem .
Czyli jestes "kaczka "-uzalezniona od chlopa .Inwestuj "babo" w siebie a nie w faceta ktory nie potrafi zaangazowac sie w zwiazek ,bo on
prawdopodobnie nie potrafi sie, zaangazowac w nic. I jak mowi stare przyslowie lata leca a ..........
Wyladowalas na dobrym forum ,dobrze ze sa ludzie ktorzy nie zwracaja uwagi na zadne normy ,zasady i potrafia powiedziec jestes uzalezniona
czyli- chora na faceta .  Bo kazde uzaleznienie jest choroba ,tak jak picie wody , palenie papierosow czy narkotykow . Ale z kazdego uzaleznienia mozna sie wyleczyc .Tylko ,no wlasnie ,tylko trzeba chciec . I jak pisze " monia " - analizujemy wszystko dodajac sobie jeszcze wiecej bolu i cierpienia , czyli uzalezniamy sie jeszcze bardziej .Po co i dla kogo ?.

A spadek energi ma kazdy ja tez, bo dwa tygodnie latalam jak oszolom po gorach .Ale jest swietnie nawet jak pada deszcz i wieje wiatr .

(Szkoda ze Aski nie ma )
       
         
        i

7 296 Ostatnio edytowany przez Lejdilejdi (2011-10-11 11:40:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Myslałam że zdrowienie polega na tym , ze skupiamy się całkowicie na sobie, dlaczego my wpadamy w takie schematy- a tu czytam opisy waszych Panów, i analizę czemu się tak zachowują:/// Dopoki się na nich skupiamy to choroba trwa. Ale znam to wszystko.
Ja z kolei cierpię na na brak energii po zerwaniu kontaktow, nie mam motywacji zeby zaczynac ciągle od nowa, wszystko jest juz takie nudne..:(- to chyba taki stan po odstawieniu. Ciezko mi bo juz to przerabiałam i odstawilam go na długi czas , ktory minął wlasnie tak nijak, że poznawałam dużo gorszych facetow, sad Tak się nauczylam że spotkania z nim kojarzą mi się z radoscią najwyzszą:/

7 297

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lejdilejdi napisał/a:

Ja z kolei cierpię na na brak energii po zerwaniu kontaktow, nie mam motywacji zeby zaczynac ciągle od nowa, wszystko jest juz takie nudne..:(- to chyba taki stan po odstawieniu. Ciezko mi bo juz to przerabiałam i odstawilam go na długi czas , ktory minął wlasnie tak nijak, że poznawałam dużo gorszych facetow, sad Tak się nauczylam że spotkania z nim kojarzą mi się z radoscią najwyzszą:/

Zaraz, a gdziez to ja napisalam, ze klina klinem? Moze daj sobie czas na otrzezwienie zanim znowu jednego glebszego sobie walniesz?:) Teraz znow pijacie porownania sie mnie lapia, jak nie psy to flaszki mi do glowy przychodza.

Daj sobie chwilowo spokoj z WSZYSTKIMI facetami, odpocznij, naciesz sie soba, wolnoscia, mozliwosciami nieograniczonymi jego widzimisie. Rob doslownie to, na co masz Ty ochote i na co Ci czas, zdrowie i kasa pozwalaja. Samcow chwilowo odstaw na tor boczny i naucz sie zyc sama i szczesliwa ze soba tylko. Nigdy tak do konca sama nie bedziesz, bo otaczaja Cie inni ludzie.

A dopiero majac wszystko poukladane w glowie, sercu, duszy i zyciu jak nalezy, trafisz (a nie znajdziesz na sile) na wlasciwego czlowieka. Bedziesz wiedziala od razu, ze to ten wlasciwy majac w sobie spokoj i rownowage psychiczna. Teraz po prostu lecisz jak cma do ognia z jednego pana do drugiego, no i parzysz sie przy tym. Bez mezczyzny mozna i da sie zyc i rok i dwa i nawet wiecej..bo warto zaczekac na tego NAJ, omijajac niewyboje po drodze.

7 298

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Własnie cale zycie jestem sama ze sobą i robię to na co mam ochotę bo z tym co- wymieniłam facetem nie bylismy w związku i nie żylismy razem, bo za kazdym razem jak sie spotykalismy on sie wycofywał zeby razem coś zbudować.
No a z innymi w ostatnim czasie to same jednorazowe spotkania też, bo są mi obojętni.
Tak więc cały czas sama sobą się zajmuję, dla siebie gotuję, sporty, czas wolny, weekendy i wszystko dla siebie od lat. a  jestem w wieku gdzie ostatni jest dzwonek na dzieci i rodzinę, dlatego to mnie tak bardzo wszystko boli jeszcze.

7 299

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lejdilejdi napisał/a:

Myslałam że zdrowienie polega na tym , ze skupiamy się całkowicie na sobie, dlaczego my wpadamy w takie schematy- a tu czytam opisy waszych Panów, i analizę czemu się tak zachowują:/// Dopoki się na nich skupiamy to choroba trwa. Ale znam to wszystko.
Ja z kolei cierpię na na brak energii po zerwaniu kontaktow, nie mam motywacji zeby zaczynac ciągle od nowa, wszystko jest juz takie nudne..:(- to chyba taki stan po odstawieniu. Ciezko mi bo juz to przerabiałam i odstawilam go na długi czas , ktory minął wlasnie tak nijak, że poznawałam dużo gorszych facetow, sad Tak się nauczylam że spotkania z nim kojarzą mi się z radoscią najwyzszą:/

Ten caly smutek i cierpienie ,tkwi w tobie nie w tych jak napisalas //duzo gorszach facetach //.
Zalozylas na glowe klapki jak kon i powtarzasz ,"on kojarzy mi sie z radoscia ".
Ty sobie sama namalowalas obraz tego cudownego ,jedynego ...... BOGA .

7 300

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio dla mnie to nie charakteropatia tylko choroba. Ciężka do diagnozy. Twierdząc, że to charakteropatia oznacza to usprawiedliwianie, nic innego. Człowiek, który się tak zachowuje nie ma nieodpowiedniego charakteru a po prostu nie jest normalny.  Tak uważam.

7 301

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lejdilejdi napisał/a:

Własnie cale zycie jestem sama ze sobą i robię to na co mam ochotę bo z tym co- wymieniłam facetem nie bylismy w związku i nie żylismy razem, bo za kazdym razem jak sie spotykalismy on sie wycofywał zeby razem coś zbudować.
No a z innymi w ostatnim czasie to same jednorazowe spotkania też, bo są mi obojętni.
Tak więc cały czas sama sobą się zajmuję, dla siebie gotuję, sporty, czas wolny, weekendy i wszystko dla siebie od lat. a  jestem w wieku gdzie ostatni jest dzwonek na dzieci i rodzinę, dlatego to mnie tak bardzo wszystko boli jeszcze.

Pan byl niewlasciwy, inni pewnie tez na tym etapie. Czy nie jest przypadkiem tak, ze kazdego nowo poznanego mezczyzne odruchowo porownujesz do tego "jedynego" i dlatego nawet nie maja szans czyms cie zainteresowac? Moze to sa i calkowici frajerzy a moze i nie ...ale i tak zaden z nich to nie tamten, utracony.

Dlatego nie zwiazesz sie z nikim innym dopoki bedziesz miala cala glowe pelna JEGO. Piszac, ze powinnas pobyc sama ze soba mialam na mysli Twoje mysli i wnetrze, zacznij usmiechac sie do siebie, nie do niego albo marzen o nim czy wspomnien.

Z tym ostatnim dzwonkiem to niestety prawda jesli zblizasz sie do 40-tki ale nawet jesli tak jest to czy mozna rodzine zalozyc na sile? Tylko dlatego, ze zegar biologiczny tyka?
Masz dwie opcje, wyobraz sobie: kobieta lat 45 (przykladowo) - niezamezna (z wyboru, bo nie wziela byle towaru), bezdzietna (no niestety) ale wyksztalcona, zawodowo i finansowo ustawiona, zadbana i rozpieszczona przez siebie sama, jezdzi dokad chce, kupuje co chce, jada co i gdzie chce i nikt na nia nie nakrzyczy w jej domu.
Druga opcja: kobieta lat 45, wygladajaca na 55, zdradzana ew. ponizana przez meza, ktory wzial ja bo musial lat temu iles i wkrotce kochac przestal jesli w ogole ja kochal, jej edukacja zakonczona zanim sie jeszcze zaczela (bo ciaza, dom, obowiazki), uzaleznienie finansowe calkowite od meza, smutna, zniszczona, zrezygnowana i zadajaca sobie codziennie pytanie "co ja zle zrobilam?" albo: rozwiedziona, z dziecmi, ktore juz cierpia na jakies zaburzenia po takim dziecinstwie, czesto bez alimentow i z miernymi srodkami do przezycia.
To sa zwykle efekty tych rodzin tworzonych na sile, w biegu, na lapu capu, zanim zegar wybije ostatnia godzine i pokaze OUT OF DATE.Bo ciaza, bo rodzina kaze albo kolezanki palcami wytykaja.

I niestety maly procent jest tych kobiet co maja 45lat, wygladaja na 35, wciaz zakochani i wierni mezowie obok, wspaniale dziatki zdrowo rosna, ona sie ksztalci, rozwija i razem zyja dlugo i szczesliwie i razem ciesza wspolna godna staroscia. Bardzo maly procent:( Na cuda wiec nie licz tylko ciesz sie tym co masz. Moze na poczatek zrob sobie liste tych rzeczy, z ktorych mozesz sie w swoim zyciu cieszyc:) Zdrowie, uroda, rodzina, miejsce gdzie mieszkasz, ...zaloze sie, ze bedzie tego cala litania;)

7 302

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussaka,

Jestes bardzo madra.

Pozdrawiam

7 303

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Zofio dla mnie to nie charakteropatia tylko choroba. Ciężka do diagnozy. Twierdząc, że to charakteropatia oznacza to usprawiedliwianie, nic innego. Człowiek, który się tak zachowuje nie ma nieodpowiedniego charakteru a po prostu nie jest normalny.  Tak uważam.

To nie jest choroba !!! CIężka diagnoza. Ja 26 lat nie miałam o tym pojęcia ale czytałam wypowiedzi kobiet, które dłużej dochodziły do prawdy. Wierz mi , że spotykasz tych ludzi, masz ich w swoim otoczeniu. Oni nie mają kwadratowych głów czy napisu na czole. Ci ludzie są bardzo lubiani : są inteligentni, towarzyscy ( na pozór) i postrzegani przez wszystkich jako dobrzy ludzie.

7 304

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

wyobraz sobie: kobieta lat 45 (przykladowo) - niezamezna (z wyboru, bo nie wziela byle towaru), bezdzietna (no niestety) ale wyksztalcona, zawodowo i finansowo ustawiona, zadbana i rozpieszczona przez siebie sama, jezdzi dokad chce, kupuje co chce, jada co i gdzie chce i nikt na nia nie nakrzyczy w jej domu.

ok. jestem za ...... ale w Polsce masz 18 czy 22 lata i wszyscy pytają: masz chłopaka ?, masz 22-26 (28-30 to już stara panna czyli ta wybrakowana, której nikt nie chciał) i masz chłopaka to wszyscy pytają: kiedy ślub?, po ślubie pytają: kiedy dziecko?, urodzisz i od razu słyszysz: kiedy kolejne? Ta samotna 45 latka już dawno nosi piętno zdziwaczałej starej panny i często słyszy o sobie takie słowa za plecami.

Mussuka napisał/a:

I niestety maly procent jest tych kobiet co maja 45lat, wygladaja na 35, wciaz zakochani i wierni mezowie obok, wspaniale dziatki zdrowo rosna, ona sie ksztalci, rozwija i razem zyja dlugo i szczesliwie i razem ciesza wspolna godna staroscia. Bardzo maly procent:( Na cuda wiec nie licz tylko ciesz sie tym co masz. Moze na poczatek zrob sobie liste tych rzeczy, z ktorych mozesz sie w swoim zyciu cieszyc:) Zdrowie, uroda, rodzina, miejsce gdzie mieszkasz, ...zaloze sie, ze bedzie tego cala litania;)

Dobrze Mussuka ucz nas i tłumacz. Nam to potrzebne jak powietrze smile.

7 305

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lejdilejdi napisał/a:

Własnie cale zycie jestem sama ze sobą i robię to na co mam ochotę bo z tym co- wymieniłam facetem nie bylismy w związku i nie żylismy razem, bo za kazdym razem jak sie spotykalismy on sie wycofywał zeby razem coś zbudować.
No a z innymi w ostatnim czasie to same jednorazowe spotkania też, bo są mi obojętni.
Tak więc cały czas sama sobą się zajmuję, dla siebie gotuję, sporty, czas wolny, weekendy i wszystko dla siebie od lat. a  jestem w wieku gdzie ostatni jest dzwonek na dzieci i rodzinę, dlatego to mnie tak bardzo wszystko boli jeszcze.

Właściwie całe życie byłam żoną i matką i nie robiłam tego na co miałam ochotę (poza czasem kiedy dzieci były malutkie i byłam im potrzebna i uwielbiałam być z nimi) i gotowałam chociaż tego nie lubię i męża opierałam i w domu za niego wszystko robiłam i jeszcze słuchałam jaka jestem zła żona i matka. Z pieniędzmi było krucho więc i na siłownie nie było za co pójść ( a lubię tam chodzić) i na kosmetyczkę nigdy kasy nie miałam więc nawet nie wiem czy lubię do takowej chodzić........ cudowne życie....zazdrościsz mi ?

7 306

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lejdilejdi napisał/a:

Tak się nauczylam że spotkania z nim kojarzą mi się z radoscią najwyzszą:/

...kilka tygodni korepetycji na tym forum i nauczysz się , że źle byłaś nauczana smile
.... kiepskiego nauczyciela miałaś big_smile

7 307

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziękuję za odpowiedzi wszystkie, bardzo są mi pomocne:))))))
Zaczęłam czytać wątek od początku no ale większość to wypowiedzi kobiet które są w związkach i pisanie o tym  co mu powiedzą lub nie powiedzą, analizowanie osobowosci ich partnerow- a to z doswiadczenia wiem że daje powera, najgorsze jest jak on się całkowicie odetnie poradzenie sobie ze sobą, jak do tej pory żyło się myslami jak zareaguje on na to  etc.  Moze znajdę jakis przyklad podobny do mnie, czytam dalej.
Ja nigdy nie gotowalam dla nikogo, tylko dla siebie cały czas, siłownia codzien i wszystko inne dla mnie, dlatego cięzko mi jak sobie myslę" przestaję o nim mysleć, zajmuję się sobą" bo własciwie to nie oznacza nowego kierunku żadnego dla mnie. Chcialabym mieć dzieci, męża, faceta, nie mówiąc o życiu intymnym- więc nie wiem co mam zrobić z tym napięciem. Z jednej strony niezrealizowane pragnienia a z drugiej znów muszę siebie ustawiać do tego że muszę się poukładać znów na nowo po raz 10000:)

7 308

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A czy mną ktoś mądrze potrząśnie??

7 309 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-12 09:35:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

ok. jestem za ...... ale w Polsce masz 18 czy 22 lata i wszyscy pytają: masz chłopaka ?, masz 22-26 (28-30 to już stara panna czyli ta wybrakowana, której nikt nie chciał) i masz chłopaka to wszyscy pytają: kiedy ślub?, po ślubie pytają: kiedy dziecko?, urodzisz i od razu słyszysz: kiedy kolejne? Ta samotna 45 latka już dawno nosi piętno zdziwaczałej starej panny i często słyszy o sobie takie słowa za plecami.

Oj skad ja to znam kochana:) nie tyle z autopsji ile z opowesci moich biednych psiapsiolek.
Mam np. taka jedna fajna kolezanke, mieszka w stolicy wiec na brak rozrywek narzekac nie moze. Kobieta jeszcze nie 45 ale wkrotce. Ma wszystko o czym marzy tu niejedna "szczesliwa" malzonka: wyzsze wyksztalcenie, kilka jezykow opanowanych w stopniu bardzo dobrym, wspanialych kochajacych ja rodzicow (jedynaczka:), mame taka, ze pozazdroscic jedynie mozna, fajna prace z wyjazdami, mnostwo znajomych za granica, niezla kase, kupione super mieszkanie w ladnej dzielnicy, o aucie myslala ale sirota boi sie jazd. Co jeszcze: zgrabna, ladna (kazdy daje jej 30+), inteligentna, moze zbyt egocentryczna no ale nikt idealem nie jest (zwlaszcza jedynaczki:)), obyta i objezdzona w swiecie jak malo kto, na kochankow z doskoku tez nie narzeka, bo seks lubi a panom sie podoba. Jezdzi sobie przynajniej dwa razy do roku za morza i oceany, wyleguje na plazach i saczy jakies popaprane drinki u boku miejscowych kawalerow, zalicza coraz to nowe kursy i sprawnosci (chyba na operatora dzwigu jeszcze kursu nie zrobila), jak jest za smutno to wsiada w pociag i do rodzicow na weekend a tam ja dopieszczaja jak kota syjamskiego, ma ochote isc na impreze do znajomych, na dyskoteke, na piwo po pracy to idzie (dzieci nie placza), ma ochote strzelic sobie na pocieszenie torebke za 1000 PLN to bez skrupulow to robi - oj moglabym tak wyliczac i wyliczac.

I wiesz co? Raz na pol roku wpada w depresje i placze, ze meza i dzieci jej brak. Lata po wrozkach, agencjach matrymonialnych, stronach randkowych - wszystko zeby to brakujace szczescie znalezc. Na sile, bo zegar i kalendarz tyka. Rodzina juz przestala jej ciosac kolki na glowie, moze nie maja juz sily czy machneli reka albo pogodzili sie z tym stanem rzeczy, ale ta presja INNYCH i jej samej jest niemozliwa. Chyba glownie kolezanek z pracy i nie tylko: mezatych i dzieciatych i w zwiazku z tym dumnie obnoszacych swa zenskosc. Podczas gdy ona ma te metke towaru wybrakowanego, bo..? No bo chlopa i bachorow brak.

Zofia, ile ja sie tej dziewczynie natlumaczylam, ze baba bez chlopa to tez czlowiek i czesto duzo szczesliwszy czlowiek. Mowilam,pisalam, argumentowalam, wyliczalam jej atrybuty i na jakas chwile to pomaga ale potem jest to samo: one maja a ja nie. Wtedy jej mowie: ty zazdroscisz im a one zazdroszcze czesto Tobie, choc zadna tego glosno nie powie..bo tak nie wolno. W Polsce bycie kobieta niezalezna i szczesliwa jest przez partie i kosciol zabronione.  Bycie uciemiezona matka-Polka, jak najbardziej wzor do nasladowania.

Popatrz ile tu lez wylanych na tym forum, wlasnie przez facetow a czesto i dzieci. Ja wcale nie jestem zwolenniczka zycia singla ani przeciwniczka malzenstw i rodzin. ALE nie za wszelka cene, nie dla rodziny, swietego spokoju, lepszego statusu w naszym durnym spoleczenstwie, nie dlatego, ze brzuch mi rosnie - to sa wszystkie argumenty na NIE. Decydujac sie na zamazpojscie warto sobie wlasnie zadac takie pytania w glowie: dlaczego NAPRAWDE chce za tego mezczyzne wyjsc? Jesli choc raz pojawi sie  ktorys z powyzszych argumentow to mamy juz poczatek rowni pochylej.
Rozsadek tak ale wlasny, nie rodzicow, kolezanek czy bab zza plotu. Nie ksiedza, nie mamy, ciotek, babc czy "przyjaciolek" nalezy sluchac a wlasnego rozumu i serca. I jak one mowia: to nie ten to niestety ale robie pas i czekam na tego wlasciwego.

Wiesz jakie jest najprostsze wyjscie by zasciankowosci i etykiety starej panny uniknac? Wyjechac z Polski. O ile sie da. W zadnym rozwinietym ekonomicznie sopleczenstwie kobieta w wieku lat 30-tu i wolna nie jest postrzegana jako towar wybrakowany czy dziwaczka. Wrecz przeciwnie, ludziska dziwia sie gdy slysza, ze jakas panna lat 19-ciez  rezygnuje z wlasnej edukacji i kariery, bo musi dziecko urodzic i meza od tej pory na zawsze juz obsluzyc.


zofia282 napisał/a:

Dobrze Mussuka ucz nas i tłumacz. Nam to potrzebne jak powietrze smile.

To nie tak zofio, ze ja jakies rozumy zjadlam i teraz ta madrosc wypluwam z siebie. Sama nauczylam sie na wlasnych bledach, nie raz nie dwa kopa od zycia dostalam, czesto przez wlasna glupote. I wcale nie jestem pewna, ze limit kopniakow sie wyczerpal:))
Ale prawda jest, ze odkad pamietam, wszelkie sztuczne i bezsensowne konwenanse mialam gdzies i robilam to na co JA mialam ochote. Przez to za maz wyszlam po 30-tce, pare lat wstecz pojezdzilam po Europie a nastepnie zostalam samotna i dumna mama (bo do tego to slub ani facet nie jest potrzebny), pozniej jak juz sie opamietalam to trach i zostawilam dobra prace, wlasne mieszkanie, rodzine (olaboga!) i "wywiozlam" dziecko na koniec swiata do przyszlego meza "rozwodnika i byle kogo" (ilez to razy slyszalam:), po 10 latach wzglednej stabilizacji znow mi sufit na glowe spadl i jak juz wszystko sie ulozylo: znowu dobra praca, duze mieszkanie na kredyt i dorastajace dzieci to sie wzielam i rozwiodlam ( "a on taki spokojny i dobry byl" - ta sama osoba jw.:) a co najgorsze nie utonelam w morzu rozpaczy i samotnosci, nie plakalam i szat nie darlam na sobie przez kolejne lata po rozwodzie tylko prawie zaraz po rozwodzie poznalam wspanialego ale MLODSZEGO mezczyzne i od poltora roku mieszkam z tym..kochankiem? konkubinem? lowelasem? zigolakiem? (choroba, ladna ta nasza polszczyzna, nie?:) i O ZGROZO: jestem szczesliwsza niz kiedykolwiek wczesniej w calym swoim popapranym zyciu. Moze ja mam ADHD ale wiem, ze jak Sinatra kiedys zaspiewam "I did it my way":)

ale sie rozpisalam, sorry drogie panie. Obiecuje poprawe:)

jeszcze na zakonczenie i na poczatek milego dnia, dla tych anglojezycznuch i lubiacych starego Franka:)  z dedykacja ode mnie
http://www.youtube.com/watch?v=6E2hYDIFDIU

7 310

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja od tygodnia ani jednej łezki i jakoś tak spokojnie się czuję - cisza przed burzą?

7 311

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Dobrze Mussuka ucz nas i tłumacz. Nam to potrzebne jak powietrze smile.

To nie tak zofio, ze ja jakies rozumy zjadlam i teraz ta madrosc wypluwam z siebie. Sama nauczylam sie na wlasnych bledach, nie raz nie dwa kopa od zycia dostalam, czesto przez wlasna glupote. I wcale nie jestem pewna, ze limit kopniakow sie wyczerpal:))

Nikogo nie posądzam o zjadanie rozumów smile  czy móżdżków big_smile   ale jak tu się zboirą same uzależnione.....to tylko płacz i lament będzie słychać smile smile
Myślę, że dobrze wsłuchać się w różne opinie i mieć o czym rozmyślać i wyciągać wnioski. Ja też ludziom staram się POKAZAĆ ich zły tok rozumowania i błędy i nie dlatego, że pozjadałam rozumy tylko po to by ich sprowokować do przemyśleń.Czy moje wniski z ich wypowiedzi są słuszne ? nie wiem ale wiem, ze nie musza oni zgadzać się z moimi poglądami ale mogą je wziąc pod rozwagę.
To jest trochę jak w programach "Super Niania". W pierwszym odcinku na widok rozbrykanego dziecka myślimy : co za okropny bachor ( sory ja tak myślę) i współczujemy mamie, że musi wstydzić się za swoje dziecko. Kilka wyjaśnień Niani, wytłumaczenie, że tok myślenia mamy  i jej postępowanie spowodowało takie a nie inne zachowanie dziecka. Mama mówi innym tonem i stosuje nowe metody i dziecko jak aniołek. Wniosek - to mama miała problem nie dziecko. Jej problem to złe wzorce, złe rozumowanie albo ślepa miłość i za to wszystko oboje płacili. Zmiana postępowania mamy ( ale to następuje kiedy mama ZROZUMIE swoje błędy) i dziecko miłe, uśmiechnięte i grzeczne. Niestety moja kolejna próba znalezienia super niani nie powiodła się. Psycholog do którego chodziłam ( były to 3 wizyty i kolejnej nie będzie tylko dlatego, ze pani ta ...no właśnie nie zrozumiałam .....chyba wyjeżdża ) kazała mi się zgłosić jak będę potrzebowała...... ? ...... . Jestem po nieudanej próbie samobójczej i po związku z psychopatą ( w necie czytam,że MUSZĘ być pod opieką psychologa) i skoro sama się zgłosiłam to znaczy, ze POTRZEBUJĘ ! Profesjonalna super niania i ta kolejna, odpadła.....zostałyście tylko Wy, może i nie profesjonalistki ale chętne do niesienia pomocy.... w przeciwieństwie do psychologów z poradni czy niebieskiej linii a o Centrum Praw Kobiet już nie wspomnę bo tam wizyta to porażka. Mało, że nie dostałam pomocy ( jakiejkolwiek, chociażby porady prawnej) to jeszcze wprowadzono mnie w błąd , który spowodował dodatkowy stres. Wy chcecie pomóc a odniosłam wrażenie, ze w poradniach ........ spotkania polegały na tym, ze ja mówię, mówię, mówię......i zero wskazówek, wyjaśnień, pomocy. Może na tym ma polegać terapia.... ? Czytając tutaj różne historie,opinie, podpowiedzi sama " widzę " co do mnie przemawia. Jeśli znajduję rozsądne ( moim zdaniem) "trawię " je i zastanawiam czy takie rozumowanie jest słuszne czy nie. Oczywiście uwzględniać one muszą też moją moralność, tolerancję. Piszesz,że dostałaś kopniaki i uczysz się na błędach . Ja należę do tych "mam z super niani" które nie potrafią uczyć sie same, mnie trzeba pokazać, wytłumaczyć i dostaję to właśnie tu od takich jak Ty wypluwających mądrości więc bądź i przekazuj je. Do jednego trafisz inny pomyśli co za bzdury opowiadasz. Na jedne wypowiedzi reaguję - tak ona ma rację , na inne - cóż za głupoty ale jedne i drugie dają mi coś do przemyślenia.
Dużo osób chwali to forum i ja sie do nich przyłączam.

7 312

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wiesz, ze niedawno zalozylam watek pt "czy korzystacie z terapi?", bo cos mi moj psi wech podpowiada, ze czesto gesto te terapie sa nam "polecane" wlasnie przez profesjonalistow, ktorzy musza z czegos zyc. Namnozylo sie tego jak grzybow po deszczu ale teraz trzeba umiec trafic do psychologa z prawdziwego zdarzenia, z powolania a nie do wlasciciela kozetki i zegara z kukulka, ktory jedynie wyslucha, zainaksuje i umowi na kolejny raz.
Zgadzam sie, ze niektorzy, tak jak ja i inne silne sztui, potrafia sobie radzic sami ale sa i osoby potrzebujace wsparcia. Nie jestesmy ludzmi z zelaza, a nawet i Ci kiedys moga sie zlamac. Czasem takim jest nawet trudniej potem wstac, bo nie zwykli sie naginac tylko od razu prask i poszlo. A Ty jak ruska stal: gniotsa nie lamiotsa.
Kopy swoje dostalas, jak piszesz nawet potezne, ale to BYLO! Bylo i sie nie wroci, na Twoje szczescie. Nie ogladaj sie za siebie, tam zostawilas czarny las za soba a przed Toba piekne otwarte pole i sciezka, ktora mozesz i powinnas dumnie kroczyc podziwiajac, jaki piekny jest swiat.
Ech, gdyby mozna bylo bezbolesnie amnezji dostac i wykasowac te zle chwile z zycia. Ale sie nie da a poza tym one nas tez wzbogacaja i ucza. Ile masz tak w ogole lat? Bo mam wrazenie, ze prawie tyle co ja:)

7 313

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
zofia282 napisał/a:

ok. jestem za ...... ale w Polsce masz 18 czy 22 lata i wszyscy pytają: masz chłopaka ?, masz 22-26 (28-30 to już stara panna czyli ta wybrakowana, której nikt nie chciał) i masz chłopaka to wszyscy pytają: kiedy ślub?, po ślubie pytają: kiedy dziecko?, urodzisz i od razu słyszysz: kiedy kolejne? Ta samotna 45 latka już dawno nosi piętno zdziwaczałej starej panny i często słyszy o sobie takie słowa za plecami.

Oj skad ja to znam kochana:) nie tyle z autopsji ile z opowesci moich biednych psiapsiolek.
Mam np. taka jedna fajna kolezanke, mieszka w stolicy wiec na brak rozrywek narzekac nie moze. Kobieta jeszcze nie 45 ale wkrotce. Ma wszystko o czym marzy tu niejedna "szczesliwa" malzonka: wyzsze wyksztalcenie, kilka jezykow opanowanych w stopniu bardzo dobrym, wspanialych kochajacych ja rodzicow (jedynaczka:), mame taka, ze pozazdroscic jedynie mozna, fajna prace z wyjazdami, mnostwo znajomych za granica, niezla kase, kupione super mieszkanie w ladnej dzielnicy, o aucie myslala ale sirota boi sie jazd. Co jeszcze: zgrabna, ladna (kazdy daje jej 30+), inteligentna, moze zbyt egocentryczna no ale nikt idealem nie jest (zwlaszcza jedynaczki:)), obyta i objezdzona w swiecie jak malo kto, na kochankow z doskoku tez nie narzeka, bo seks lubi a panom sie podoba. Jezdzi sobie przynajniej dwa razy do roku za morza i oceany, wyleguje na plazach i saczy jakies popaprane drinki u boku miejscowych kawalerow, zalicza coraz to nowe kursy i sprawnosci (chyba na operatora dzwigu jeszcze kursu nie zrobila), jak jest za smutno to wsiada w pociag i do rodzicow na weekend a tam ja dopieszczaja jak kota syjamskiego, ma ochote isc na impreze do znajomych, na dyskoteke, na piwo po pracy to idzie (dzieci nie placza), ma ochote strzelic sobie na pocieszenie torebke za 1000 PLN to bez skrupulow to robi - oj moglabym tak wyliczac i wyliczac.

I wiesz co? Raz na pol roku wpada w depresje i placze, ze meza i dzieci jej brak. Lata po wrozkach, agencjach matrymonialnych, stronach randkowych - wszystko zeby to brakujace szczescie znalezc. Na sile, bo zegar i kalendarz tyka. Rodzina juz przestala jej ciosac kolki na glowie, moze nie maja juz sily czy machneli reka albo pogodzili sie z tym stanem rzeczy, ale ta presja INNYCH i jej samej jest niemozliwa. Chyba glownie kolezanek z pracy i nie tylko: mezatych i dzieciatych i w zwiazku z tym dumnie obnoszacych swa zenskosc. Podczas gdy ona ma te metke towaru wybrakowanego, bo..? No bo chlopa i bachorow brak.

Zofia, ile ja sie tej dziewczynie natlumaczylam, ze baba bez chlopa to tez czlowiek i czesto duzo szczesliwszy czlowiek. Mowilam,pisalam, argumentowalam, wyliczalam jej atrybuty i na jakas chwile to pomaga ale potem jest to samo: one maja a ja nie. Wtedy jej mowie: ty zazdroscisz im a one zazdroszcze czesto Tobie, choc zadna tego glosno nie powie..bo tak nie wolno. W Polsce bycie kobieta niezalezna i szczesliwa jest przez partie i kosciol zabronione.  Bycie uciemiezona matka-Polka, jak najbardziej wzor do nasladowania.

Popatrz ile tu lez wylanych na tym forum, wlasnie przez facetow a czesto i dzieci. Ja wcale nie jestem zwolenniczka zycia singla ani przeciwniczka malzenstw i rodzin. ALE nie za wszelka cene, nie dla rodziny, swietego spokoju, lepszego statusu w naszym durnym spoleczenstwie, nie dlatego, ze brzuch mi rosnie - to sa wszystkie argumenty na NIE. Decydujac sie na zamazpojscie warto sobie wlasnie zadac takie pytania w glowie: dlaczego NAPRAWDE chce za tego mezczyzne wyjsc? Jesli choc raz pojawi sie  ktorys z powyzszych argumentow to mamy juz poczatek rowni pochylej.
Rozsadek tak ale wlasny, nie rodzicow, kolezanek czy bab zza plotu. Nie ksiedza, nie mamy, ciotek, babc czy "przyjaciolek" nalezy sluchac a wlasnego rozumu i serca. I jak one mowia: to nie ten to niestety ale robie pas i czekam na tego wlasciwego.

Wiesz jakie jest najprostsze wyjscie by zasciankowosci i etykiety starej panny uniknac? Wyjechac z Polski. O ile sie da. W zadnym rozwinietym ekonomicznie sopleczenstwie kobieta w wieku lat 30-tu i wolna nie jest postrzegana jako towar wybrakowany czy dziwaczka. Wrecz przeciwnie, ludziska dziwia sie gdy slysza, ze jakas panna lat 19-ciez  rezygnuje z wlasnej edukacji i kariery, bo musi dziecko urodzic i meza od tej pory na zawsze juz obsluzyc.


zofia282 napisał/a:

Dobrze Mussuka ucz nas i tłumacz. Nam to potrzebne jak powietrze smile.

To nie tak zofio, ze ja jakies rozumy zjadlam i teraz ta madrosc wypluwam z siebie. Sama nauczylam sie na wlasnych bledach, nie raz nie dwa kopa od zycia dostalam, czesto przez wlasna glupote. I wcale nie jestem pewna, ze limit kopniakow sie wyczerpal:))
Ale prawda jest, ze odkad pamietam, wszelkie sztuczne i bezsensowne konwenanse mialam gdzies i robilam to na co JA mialam ochote. Przez to za maz wyszlam po 30-tce, pare lat wstecz pojezdzilam po Europie a nastepnie zostalam samotna i dumna mama (bo do tego to slub ani facet nie jest potrzebny), pozniej jak juz sie opamietalam to trach i zostawilam dobra prace, wlasne mieszkanie, rodzine (olaboga!) i "wywiozlam" dziecko na koniec swiata do przyszlego meza "rozwodnika i byle kogo" (ilez to razy slyszalam:), po 10 latach wzglednej stabilizacji znow mi sufit na glowe spadl i jak juz wszystko sie ulozylo: znowu dobra praca, duze mieszkanie na kredyt i dorastajace dzieci to sie wzielam i rozwiodlam ( "a on taki spokojny i dobry byl" - ta sama osoba jw.:) a co najgorsze nie utonelam w morzu rozpaczy i samotnosci, nie plakalam i szat nie darlam na sobie przez kolejne lata po rozwodzie tylko prawie zaraz po rozwodzie poznalam wspanialego ale MLODSZEGO mezczyzne i od poltora roku mieszkam z tym..kochankiem? konkubinem? lowelasem? zigolakiem? (choroba, ladna ta nasza polszczyzna, nie?:) i O ZGROZO: jestem szczesliwsza niz kiedykolwiek wczesniej w calym swoim popapranym zyciu. Moze ja mam ADHD ale wiem, ze jak Sinatra kiedys zaspiewam "I did it my way":)

ale sie rozpisalam, sorry drogie panie. Obiecuje poprawe:)

jeszcze na zakonczenie i na poczatek milego dnia, dla tych anglojezycznuch i lubiacych starego Franka:)  z dedykacja ode mnie
http://www.youtube.com/watch?v=6E2hYDIFDIU

Posty Massuki i Zofii282 są wyjątkowo bliskie memu sercu, bo ja jestem właśnie w takiej sytuacji.
Mam miedzy 28 a 29l, wiec jak napisała Zofia282 panna ze mnie dosć leciwa.
Do tej pory nie spotkałam meżczyzny nadającego sie na meża- bardzo prosty powód mojego "staropanieństwa", bo tak naprawde stara wcale sie nie czuje, na dziecko jeszcze (mimo metryki) nie jestem gotowa. Lubie swój stan wolny, bo jestem dosc niezależną i mam "charakterek", mam swoje hobby, ucze sie nowych rzeczy, czas mam wypełniony wiec o samotnosci przypominam sobie od czasu do czasu i mimo tego wszystkiego to właśnie otoczenie przypomina mi, ze "czas na mnie", czas na meza i na dziecko.
Co powinnam zrobic, postąpić zgodnie z powiedzeniem "o jednym oku, byle w tym roku"??(mam własną wersje tego powiedzonka "o jednym oku, byle w tym roku a potem rozwód"), mam związać sie z pierwszym lepszym, by wreszcie miec obrączke na placu-mimo, ze nie kocham?
Nasza społecznośc gotuje nam takie piekiełko, bo niezależnie gdzie sie mieszka, czy na wsi czy w miescie w pracy, wsród znajomych, dalszej rodziny jesteś postrzegana jako wybrakowany towar, ta z którą jest cos dziwnego, czy zwykła nieudacznikczka (bo tylko takie zostają same).
Mamskonczone 2 fakultety, znam 2 jezyki i nieraz marzy mi sie by trachnąć tym naszym konserwatywnym społeczeństwem i wyjechać,  może wtedy wreszcie odetchne pełniej, bo teraz mam uczucie lekkiej klaustrofobii.

7 314

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

MUSUKA

I love YOU :*

Dzieki za swietne posty

7 315

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
NiobeXXX napisał/a:

mam związać sie z pierwszym lepszym, by wreszcie miec obrączke na placu

Ja miałam męża na kanapie lub poza domem a obrączkę w szufladzie. Włożyłam ją tam po pierwszym poważnym romansie męża ok, 15 lat temu. Zdjęłam wtedy ją z palca i oddałam mężowi ze słowami : wsadź ją sobie w d**** a ponieważ tego nie zrobił trafiła do szuflady. Jego obrączka zaczęła go "cisnąć" big_smile 3 lata temu w trakcie kolejnego poważnego romansu i podzieliła los mojej. My nie jesteśmy razem a obrączki tak smile

7 316

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Ile masz tak w ogole lat?

mam 50 lat  big_smile .......... ale wszystko jeszcze przede mną smile

7 317

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
NiobeXXX napisał/a:

Nasza społecznośc gotuje nam takie piekiełko, bo niezależnie gdzie sie mieszka, czy na wsi czy w miescie w pracy, wsród znajomych, dalszej rodziny jesteś postrzegana jako wybrakowany towar, ta z którą jest cos dziwnego, czy zwykła nieudacznikczka (bo tylko takie zostają same).
Mamskonczone 2 fakultety, znam 2 jezyki i nieraz marzy mi sie by trachnąć tym naszym konserwatywnym społeczeństwem i wyjechać,  może wtedy wreszcie odetchne pełniej, bo teraz mam uczucie lekkiej klaustrofobii.

Gotuje i szersze piekło. Kiedy na pytanie co słychać odpowiadam rozwodzę sią i nie mówię tego tonem płaczliwym to i tak widzę w oczach współczucie na zasadzie biednas ty bo porzucona. Kolejne pytanie brzmi "dlaczego" i właściwie to wcale nie czekaja na odpowiedź bo znają ją - oczywiście niezła z ciebie jędza musiała być.

Konserwatywne? hm... powiedziałabym mocniej - zakłamane, pełne hipokrytów, braku wyrozumiałości i taktu.

7 318

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Kopy swoje dostalas, jak piszesz nawet potezne, ale to BYLO! Bylo i sie nie wroci, na Twoje szczescie. Nie ogladaj sie za siebie, tam zostawilas czarny las za soba a przed Toba piekne otwarte pole i sciezka, ktora mozesz i powinnas dumnie kroczyc podziwiajac, jaki piekny jest swiat.
Ech, gdyby mozna bylo bezbolesnie amnezji dostac i wykasowac te zle chwile z zycia. Ale sie nie da a poza tym one nas tez wzbogacaja i ucza. Ile masz tak w ogole lat? Bo mam wrazenie, ze prawie tyle co ja:)

Jestem pierwsza w kolejce do tej amnezji i niech boli wytrzymam smile i jestem gotowa na kilka zabiegów smile smile
BYŁO i nie minęło . To siedzi w głowie i powraca jak bumerang. Chwila przerwy w zajęciach i już jest. Za nim sen to projekcje z różnych chwil czasami i do 5 rano.
ZAZDROSC napisała : "rzuca mną jak narkomanem na odwyku"  i miała rację . Było uzależnienie jest odwyk i rzuca nami wieloma na tym odwyku......słyszałam , że uzależnienia leczy się i niestety nie zawsze skutecznie sad

7 319

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

mam związać sie z pierwszym lepszym, by wreszcie miec obrączke na placu

Ja miałam męża na kanapie lub poza domem a obrączkę w szufladzie. Włożyłam ją tam po pierwszym poważnym romansie męża ok, 15 lat temu. Zdjęłam wtedy ją z palca i oddałam mężowi ze słowami : wsadź ją sobie w d**** a ponieważ tego nie zrobił trafiła do szuflady. Jego obrączka zaczęła go "cisnąć" big_smile 3 lata temu w trakcie kolejnego poważnego romansu i podzieliła los mojej. My nie jesteśmy razem a obrączki tak smile

wink
Jakie podobne....

Mó dalej gnieci j...a na kanapie i czeka....

Rozdziel te obrączki, albo przetop na piękny pierścionek!!
Kurna, moje też leżą.
Zrobię tak, ale jednak jego nie chcę...
               Trzymaj się Zofio!! smile

7 320 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-13 08:41:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

To siedzi w głowie i powraca jak bumerang. Chwila przerwy w zajęciach i już jest. Za nim sen to projekcje z różnych chwil czasami i do 5 rano.
ZAZDROSC napisała : "rzuca mną jak narkomanem na odwyku"  i miała rację . Było uzależnienie jest odwyk i rzuca nami wieloma na tym odwyku......słyszałam , że uzależnienia leczy się i niestety nie zawsze skutecznie sad

Droga zofio, a slyszalas juz pewnie nie raz, ze Krakow dlugo budowano? I zbudowano:) CIERPLIWOSCI kochana, na pelna rekonwalescencje po Twojej chorobie trzeba czasu i wiele pracy. Czas na szczescie mamy za darmo i sam na siebie pracuje ale reszta zalezy od Ciebie.
Najpierw zapytam, bo chyba gdzies przeoczylam te informacje: jak dawno byl faktyczny rozwod i wyprowadzka eksa? Jego kolejne romanse mam juz jakos w grafik wpisane i zapamietalam chronologie ale sam rozwod mi jakos umknal.

Wiesz, ktos mi kiedys powiedzial, ze gdzies zaslyszl..bla bla, ze na kazdy rok malzenstwa, przypada miesiac albo dwa zaloby po rozwodzie. U mnie 10 lat wiec powinno byc 10 albo 20 miesiecy, circa about..no coz, czasem zalezy to jeszcze od tego kto chce rozwodu a kto go musi zaakceptowac. W Twoim przypadku to minimum 2 lata albo i wiecej. Oczywiscie ostatni rok nie jest juz taki jak ten pierwszy:) ale daj swojemu zalowi swobodnie zanikac, bol nie znika tak ot, jak reka odjal. Pracuuj nad swoim pozytywnym mysleniem ale nie dziw sie, ze wspomnienia i smutek powracaja. A jak maja nie powracac po 26 latach?

Masz 50 lat, no to kobieto przed Toba jeszcze kupa zycia:) Ja mam o pare mniej i dopiero od poltora roku temu poczulam, ze znow zyje:) I ani przez chwile nie zalowalam swojej decyzji o rozwodzie..a tez balam sie jak cholera jak to bedzie samej, z dwojka dzieci, w obcym kraju, z kredytem jak Mount Everest, bez rodziny, bez przyjaciol, bez auta no i bez faceta. A co jak mi kran zacznie cieknac, noge zlamie, prace strace, kasa sie skonczy, syn na chuligana wyrosnie a corka ze stresu zarznie krolika? I co? Swiat nie runal, jak sie krecil tak sie i kreci a po samotnych wieczorach i rankach slad nie pozostal.

Zofio, zrob to dla siebie prosze i UWIERZ, ze bedzie lepiej:)

A swoja droga: ogladalas wczorajsze rozmowy w tloku? Jak te babki po 60-tce jeszcze szaleja z chlopami to az sie wierzyc nie chcialo. I przebieraja jak w ulegalkach;))

7 321 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-10-13 11:40:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiedziałam cisza przed burzą...

Wczoraj mój maż powiedział coś co bardzo mnie zabolało a jednocześnie pozwoliło zobaczyć prawdę o naszym związku..

Jak już gdzieś tam pisałam, że mąż głównie pracuje popołudniami i tydzień temu tak ustawił grafik, żeby mieć środę wolną po południu, no żeby odpocząć i miałam nadzieje, że pobyć z dziećmi, ale wczoraj usłyszałam jak mąż drze się na dzieci, które maja 5 i 7 lat, że ma ich dosyć i że woli być z pracy niż z nimi! oj zabolała, tym bardziej, że tydzień temu też usłyszałam, że też żałuje, że zrezygnował w pracy, bo wtedy nie musiał by mnie słuchać, no ale wtedy to dotyczyło mnie, więc się nie przejęłam, a tu chodzi nie o moje, ale dzieci uczucia! I to tylko dlatego, że miały bałagan w pokoiku, notabene przygotowywały się do występu dla TATY!!!

Boże ja tego nie ogarniam, jak można być takim chamskim wobec własnych dzieci?

I jeszcze coś: ja do tej pory obwiniałam siebie, że to moja wina, że może powinnam lepiej się starać, że przez mnie on nie chce przebywać w naszym domu, ale nie on PO PROSTU nie lubi nas, nie chce mieć rodziny on bardziej ceni PORZĄDEK!

strasznie mi dzisiaj smutno sad

7 322

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

przepraszam ankinom, ale czy Ty potrafisz cos takiego jak strzelic go i to z calej sily w pysk? Bo nic innego i godniejszego polecenia w takim wypadku mi nie przychodzi do glowy. Nie za siebie, wlasnie za dzieci.

Gwarantuje Ci, ze poczulabys ogromna ulge po takim czynie. A on moze nabralby wreszcie szacunku do Ciebie.

Dlaczego Ty NIC nie robisz tylko pozwalasz na takie chamskie (dobrze to okreslilas) zachowanie sie jakiegos bucyfala nadetego wobec Ciebie i MALYCH dzieci? Ja za swoje maluchy rozszarpalabym kazdego na strzepy (po uprzednim zbadaniu sprawy, bo rzecz jasna, ze dzieci tez aniolkami nie zawsze sa).

7 323 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-10-13 11:40:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

przepraszam ankinom, ale czy Ty potrafisz cos takiego jak strzelic go i to z calej sily w pysk? Bo nic innego i godniejszego polecenia w takim wypadku mi nie przychodzi do glowy. Nie za siebie, wlasnie za dzieci.

Gwarantuje Ci, ze poczulabys ogromna ulge po takim czynie. A on moze nabralby wreszcie szacunku do Ciebie.

Dlaczego Ty NIC nie robisz tylko pozwalasz na takie chamskie (dobrze to okreslilas) zachowanie sie jakiegos bucyfala nadetego wobec Ciebie i MALYCH dzieci? Ja za swoje maluchy rozszarpalabym kazdego na strzepy (po uprzednim zbadaniu sprawy, bo rzecz jasna, ze dzieci tez aniolkami nie zawsze sa).

Chyba nie potrafiłabym jego walnąć... nie wiem czy by mi nie oddał? obroniłam dzieci słownie.... też nikomu nie pozwalam na ich krzywdzenie.... a co ja mam zrobić? walnięcie jego w pysk sprawy nie rozwiąże! muszę tylko czekać aż w końcu się wyprowadzi i mam nadzieje, że to już nie długo.... sad

7 324

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aniknom. Mnie się wydaje, że twojemu mężowi to się coś stało chyba. Także nie wiń siebie absolutnie, bo to nie ma związku.
Ale to wszystko popaprane.
Ja w ogóle bym się nie przejmowała paplaniem ludzi na temat staropanieństwa itd. Chociaż sama zbyt wcześnie wyszłam za mąż za kilkanaście lat starszego faceta. Jak to się mogło skończyć? Tak jak teraz. Psychofag, nudziarz, buuu. Marnowanie czasu. On twierdził co innego, że się starał, kochał, bla bla bla. A wyglądało to tak. Wracał z pracy, zeżarł, telewizor. W weekend "całodwudniowe" gotowanie obiadu, mam wrażenie, że to trwało dwa dni. Mnie to znudziło sakramencko. Bez perspektyw, bez urozmaicenia, nic się nie dzieje. A jest tyle ciekawych rzeczy... Ale moja wina, bo ja sobie kochanka poszukałam. Pier... W końcu faktycznie ktoś się znalazł, ale ktoś kto mnie pchnął, zmotywował i pomógł w ten sposób zakończyć tą śmieszną szopkę.
Teraz są rzeczy, które dają w kość, ale są zawsze. Jedno jest pewne, mam święty spokój.
A małżonek zarzekał się, że on się zajmie dzieckiem, że sam do końca życia będzie. I jak całe życie nie potrzebowali nikogo w zakładzie pracy u niego tak nagle przyjęli "niewiastę" i ta ona została przyjęta także przez małżonka.
Jakby się tak bliżej przyjrzeć, to miał mnie gdzieś cały czas, oczywiście zaprzeczając tak samo cały czas. Teraz nie wiem, co ja w nim widziałam?
Także niektóre dziewczęta w wieku 28 lat mają święty spokój, a ja wnet mam nadzieję będę po rozwodzie. Gdybym miała ta samą wiedzę co teraz w wieku 20 lat, nie byłoby tego wszystkiego. A tak, to jeszcze mogę zostać bez dziecka. Nie mam tyle szczęścia co inne kobiety w temacie nie interesowania się ojca dziećmi.
I wkurza mnie to, bo wiele rzeczy mi się tam nie podoba. A między innymi to, żeby jakieś obce babsko zwracało uwagę mojemu dziecku. Wszystko dupa.

7 325 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-13 10:57:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

edyt

7 326 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-13 10:57:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

walnięcie jego w pysk sprawy nie rozwiąże!

chyba bys sie zdziwila:) i to nie mniej niz on po takim razie.
Nie wiem czy by Ci oddal ale wiem na pewno, ze jakis minimalny szacunek do Ciebie zalaglby sie w tym jego pustym, przepraszam za doslownosc, lbie.
Pamietasz co o psiaku pisalam? Dotad pan bedzie pieska katowal i bil dopoki ten mu pozwoali , skuli ogon  pod siebie i polozy sie w kacie skamlac. Ale jak mu ten psiak raz kly w lape wbije to sie Pan nagle ocknie i tak latwo juz reki na bezbronnego (dotychczas) psiaka nie podniesie. Moze sie go pozbedzie (czyli rozejdzie z pieskiem:) ale tknac sie go juz bedzie bal.

a cos w kierunku wyprowadzki na gorne pieterko posunelo sie, czy nadal Twoj maz-nie maz czeka na trzesienie ziemi?


hm... napisał/a:

Wracał z pracy, zeżarł, telewizor.

Po co wstawilas ten drugi przecinek? Byloby ciekawie..wybuchowo nawet;)

A na powaznie: eks z zezartym telewizorem chce Ci dzecko odebrac? Na jakiej podstawie?

7 327

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pewnie masz rację, ale nawet przez myśl mi nie przeszło ... co do psiaka , co prawda kłów nie wystawiam, ale więcej szczekam big_smile

Czeka na trzęsienie ziemi, co prawda kilka dni temu szukał nowego mieszkania dla nas, bo dzieci muszą mieć swoje pokoje, bez komentarza...

7 328

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bo twierdzi, że wraz ze swoją panią... nie no, twierdzi, że dobrze się nim zajmuje i ostatnio dziecko jest więcej u niego, ja pracuję tak jak świetlica jest czynna. To, że on ma więcej pieniędzy nie jest powodem, chociaż uważa, że powinnam mu dawać na dziecko. Tylko, że ja nie potrafię z tym żyć, że mały jest u niego. Pod tym względem różni się od wielu facetów. W pozwie obecnie jest napisane, że opieka nad dzieckiem ma być wspólna. Ale czy to dobry pomysł? Nie wiadomo co mu kiedyś do głowy strzeli. A dziecko nie bardzo chce być u niego, powodów nie znam. Bardziej się boi ojca niż mnie. Ojciec zaś twierdzi, że to nie dziecko powinno decydować z kim chce być. Bo za małe jest. Ja sie nie zgadzam. Tylko nie chce się szarpać, bo dwa lata temu przerabiałam sytuację, kiedy zaprowadzam dziecko do przedszkola, przychodzę po południu, a dziecko odebrał tatuś, twierdząc, że mu kontakt ograniczam. Tyle tylko, że on ten kontakt z dzieckiem przekuwał na kontakt jego i mój. Także... No i ostatnio tak samo. Biorę dziecko, jest ze mną, zaprowadzam do szkoły, on wcześniej kończy pracę i dziecko zabiera. I tyle. A ja sobie mogę...

7 329 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-13 12:07:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Pewnie masz rację, ale nawet przez myśl mi nie przeszło ... co do psiaka , co prawda kłów nie wystawiam, ale więcej szczekam big_smile

Czeka na trzęsienie ziemi, co prawda kilka dni temu szukał nowego mieszkania dla nas, bo dzieci muszą mieć swoje pokoje, bez komentarza...

dla WAS? To WY jestescie czy nie bo juz sie gubic zaczynam? Ostatni rozdzial pamietam byl o jakims stryszku czy poddaszu a teraz nowa chata?

Do hm...

mysle, ze cos zrobic w tej sprawie mozesz i chyba nawet powinnas. Pierwsze, zasiegnij jakiejs porady prawnej, bo wszystkich kruczkow znac nie mozesz. Drugie - wspolna opieka to nie jest wspolne miejsce zamieszkania. Tlumacze to: ja tez mam wspolna opieke nad corka z eksem ale miejsce zamieszkania dziecka jest to miejsce matki czyli moje. I to jest BARDZO wazne, rowniez w sadzie. Ojciec dziecka nie moze wedle wlasnego widzimisie odbierac dziecka ze szkoly czy przedszkola BEZ uprzedniego powiadomienia Ciebie oraz Twojej zgody. Masz prawo w takim wypadku poprosic w danej instytucji, zeby dziecka nie "wydawano" nikomu poza Toba oraz osobami przez Ciebie wskazanymi na osobnym upowaznieniu oraz za kazdym razem, gdy taki przypadek ma miec miejsce (nawet upowazniona osoba nie moze dostac malucha jesli Ty wczesniej o tym przedszkola nie powiadomisz) I nie musi to byc wcale eks ale moze sie o to czepiac... bo jako wspolny opiekun powinien miec takie upowaznienie.Tak jest u mnie ale nie wiem jak to dziala w PL i dlatego musisz dowiedziec sie o tym u jakiegos prawnika od spraw rodzinnych. Jest mnostwo darmowych poradni.
Podobnie doradza Ci, co robic na wypadek tego, jesli dziecko samo odmawia wizyt u ojca? Czy jest mozliwe zaproponowanie by to eks odwiedzal dziecko u Was? Przynajmniej do czasu az dziecku stres minie i zechce chodzic do taty bez problemu. Dziecko to nie towar i ma tez swoje prawa i uczucia, ktore trzeba chronic.

Pytaj, dzwon, pisz ...wyjscie na pewno jest ale nie przyjdzie samo:)

7 330 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-10-13 12:01:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Pewnie masz rację, ale nawet przez myśl mi nie przeszło ... co do psiaka , co prawda kłów nie wystawiam, ale więcej szczekam big_smile

Czeka na trzęsienie ziemi, co prawda kilka dni temu szukał nowego mieszkania dla nas, bo dzieci muszą mieć swoje pokoje, bez komentarza...

dla WAS? To WY jestescie czy nie bo juz sie gubic zaczynam? Ostatni rozdzial pamietam byl o jakims stryszku czy poddaszu a teraz nowa chata?

JA jak o tym usłyszałam to też miałam "wyczesz oczu", bo nie jesteśmy razem i nie będziemy!!! ten człowiek doprowadza mnie do szału, jak w początkowej fazie rozstania miałam żal, tak teraz sam jego widok działa na mnie jak płachta na byka!

Ze strychem powiedziałam jemu, że to kiepski pomysł, więc stwierdził, że może z braku laku dobry kit? ja się nie zgodziłam na to "wspólne" mieszkano i tak sobie myślę, że po obronie sama poszukam jemu mieszkania, bo inaczej to mnie szlag trafi!

7 331

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

JA jak o tym usłyszałam to też miałam "wyczesz oczu", bo nie jesteśmy razem i nie będziemy!!! ten człowiek doprowadza mnie do szału, jak w początkowej fazie rozstania miałam żal, tak teraz sam jego widok działa na mnie jak płachta na byka!

Ze strychem powiedziałam jemu, że to kiepski pomysł, więc stwierdził, że może z braku laku dobry kit? ja się nie zgodziłam na to "wspólne" mieszkano i tak sobie myślę, że po obronie sama poszukam jemu mieszkania, bo inaczej to mnie szlag trafi!

No ja tez tak zrobilam, zwyczajnie wynalazlam mieszkania do wynajecia i Internetowo zapisalam eksa na ogladanie ich, podalam tez numer telefonu agentowi wiec sie eks nie mogl tak latwo wycofac:)) I tak z trzesienia ziemi, na ktore czekalabym do przyslowiowej usranej smierci, zrobilo sie tsunami i mi eksa w miesiac razem z fala sprzatnelo:))  Okres przed fala to byl prawdzwy kataklizm, te jego fochy, mamrotanie, gorzkie zale, apatia i bezczynnosc..okres po fali to jak narodzenie nowego swiata..ja zaczelam z usmiechem do domu wracac;) Choc ciezko bylo, bo zostalam bez auta a to akutrat cholera zima, minus 20 , sniegu przed domem jak na Alasce za kazdym powrotem i sama musialam to sprzatac, dziecko autobusem na zajecia poszkolne wozic, do sklepu dyrdac i jak goryl z siatami wracac. I co? I tak sie super czulam. Bo swiety spokoj w domu jest BEZCENNY:)

7 332

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

JA jak o tym usłyszałam to też miałam "wyczesz oczu", bo nie jesteśmy razem i nie będziemy!!! ten człowiek doprowadza mnie do szału, jak w początkowej fazie rozstania miałam żal, tak teraz sam jego widok działa na mnie jak płachta na byka!

Ze strychem powiedziałam jemu, że to kiepski pomysł, więc stwierdził, że może z braku laku dobry kit? ja się nie zgodziłam na to "wspólne" mieszkano i tak sobie myślę, że po obronie sama poszukam jemu mieszkania, bo inaczej to mnie szlag trafi!

No ja tez tak zrobilam, zwyczajnie wynalazlam mieszkania do wynajecia i Internetowo zapisalam eksa na ogladanie ich, podalam tez numer telefonu agentowi wiec sie eks nie mogl tak latwo wycofac:)) I tak z trzesienia ziemi, na ktore czekalabym do przyslowiowej usranej smierci, zrobilo sie tsunami i mi eksa w miesiac razem z fala sprzatnelo:))  Okres przed fala to byl prawdzwy kataklizm, te jego fochy, mamrotanie, gorzkie zale, apatia i bezczynnosc..okres po fali to jak narodzenie nowego swiata..ja zaczelam z usmiechem do domu wracac;) Choc ciezko bylo, bo zostalam bez auta a to akutrat cholera zima, minus 20 , sniegu przed domem jak na Alasce za kazdym powrotem i sama musialam to sprzatac, dziecko autobusem na zajecia poszkolne wozic, do sklepu dyrdac i jak goryl z siatami wracac. I co? I tak sie super czulam. Bo swiety spokoj w domu jest BEZCENNY:)

smile

7 333

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

okres po fali to jak narodzenie nowego swiata..ja zaczelam z usmiechem do domu wracac;) Choc ciezko bylo, bo zostalam bez auta a to akutrat cholera zima, minus 20 , sniegu przed domem jak na Alasce za kazdym powrotem i sama musialam to sprzatac, dziecko autobusem na zajecia poszkolne wozic, do sklepu dyrdac i jak goryl z siatami wracac. I co? I tak sie super czulam. Bo swiety spokoj w domu jest BEZCENNY:)

Tego właśnie nie rozumieją te wszystkie kobiety, które BOJĄ SIĘ odejść.
Że jak coś jest bezcenne - wszystko dla tego warto poświęcić. A radość z posiadania BEZCENNEGO - nie do opisania smile

Dlatego zaciskamy (co tam która woli) i przemy do przodu. Do WOLNOŚCI i SPOKOJU.

7 334

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

okres po fali to jak narodzenie nowego swiata..ja zaczelam z usmiechem do domu wracac;) Choc ciezko bylo, bo zostalam bez auta a to akutrat cholera zima, minus 20 , sniegu przed domem jak na Alasce za kazdym powrotem i sama musialam to sprzatac, dziecko autobusem na zajecia poszkolne wozic, do sklepu dyrdac i jak goryl z siatami wracac. I co? I tak sie super czulam. Bo swiety spokoj w domu jest BEZCENNY:)

Tego właśnie nie rozumieją te wszystkie kobiety, które BOJĄ SIĘ odejść.
Że jak coś jest bezcenne - wszystko dla tego warto poświęcić. A radość z posiadania BEZCENNEGO - nie do opisania smile

Dlatego zaciskamy (co tam która woli) i przemy do przodu. Do WOLNOŚCI i SPOKOJU.

A ja już się NIE BOJĘ, ja się NIE MOGĘ DOCZEKAĆ smile

7 335

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

A ja już się NIE BOJĘ, ja się NIE MOGĘ DOCZEKAĆ smile

Wiem, kochana. Śmy są dwie cool
Myślałam o tych. które boją się zrobić pierwszy krok.

7 336

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
ankinom napisał/a:

A ja już się NIE BOJĘ, ja się NIE MOGĘ DOCZEKAĆ smile

Wiem, kochana. Śmy są dwie cool
Myślałam o tych. które boją się zrobić pierwszy krok.

no tak, tylko, ze ankinom to tak troche drobi w miejscu, kroczek wprzod a za chwile w tyl:) I czeka na krok meza, ze to on w tym tancu poprowadzi..a mezowi chyba slon na ucho depnal, bo jakos taktu do tej Ostatniej Niedzieli zlapac nie moze. I tak kreci sie biedak jak ten bak dla dzieci wkolo wlasnej osi.

7 337 Ostatnio edytowany przez Lejdilejdi (2011-10-13 13:04:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ehhh jak tam czytam rózne historie, to nie wiem juz czy nie wolałabym przezyc z nim związku i  się naprawdę  rozczarować. Byloby mi chyba łatwiej go "puscic" jakby mnie naprawde skrzywdził. A tak to nigdy zlego słowa nie uslyszalam tylko ze jestem cudowna- więc ta cisza i wycofanie bez słów mnie dobija! Wolałabym kłotnie, cokolwiek!
z Moim 1szym mezczyzna mialam tak samo, tylko sie wycofał i moje pytanie dlaczego przez rok i nie potrafił odp., jedynie ze ja zasługuję na kogos lepszego.
Okropne napięcie, niby się pogodzilam ze to juz koniec jak nie potrafi byc ze mną w związku.. ale czekam jednak na sms... pewnie to minie z czasem.. Jak sobie radzicie z tym że juz jest koniec kontaktu a w was jeszcze jest tyle pytan?

7 338

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
ankinom napisał/a:

A ja już się NIE BOJĘ, ja się NIE MOGĘ DOCZEKAĆ smile

Wiem, kochana. Śmy są dwie cool
Myślałam o tych. które boją się zrobić pierwszy krok.

no tak, tylko, ze ankinom to tak troche drobi w miejscu, kroczek wprzod a za chwile w tyl:) I czeka na krok meza, ze to on w tym tancu poprowadzi..a mezowi chyba slon na ucho depnal, bo jakos taktu do tej Ostatniej Niedzieli zlapac nie moze. I tak kreci sie biedak jak ten bak dla dzieci wkolo wlasnej osi.

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że wszystko jest ok, sama napiłaś, że kiedy Twój eks mieszkał z Tobą, to też nie byłaś "spokojna", więc mną też czasami jeszcze targają wątpliwości, boli złamane serce, dopada mnie smutek z powodu upokorzenia, ale mam pewność, że nie chce już z nim być, a to duży krok do przodu, gdyby mąż miał więcej honoru I zachował się z klasą : nie kocham ciebie więc spadam, to po okresie żałoby, teraz też miałabym ten bezcenny SPOKÓJ, a tak mam bączka w domu big_smile

7 339

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że wszystko jest ok, sama napiłaś, że kiedy Twój eks mieszkał z Tobą, to też nie byłaś "spokojna", więc mną też czasami jeszcze targają wątpliwości, boli złamane serce, dopada mnie smutek z powodu upokorzenia, ale mam pewność, że nie chce już z nim być, a to duży krok do przodu, gdyby mąż miał więcej honoru I zachował się z klasą : nie kocham ciebie więc spadam, to po okresie żałoby, teraz też miałabym ten bezcenny SPOKÓJ, a tak mam bączka w domu big_smile

Czekaj, bosmy sie chyba nie do konca zrozumialy:) Ja nie bylam niespokojna, bo targaly mna jakies wiatry namietnosci i wspomnienia i watpliwosci czy chce czy nie skonczyc te farse i zostac wreszcie sama z dzieciakami i cisza wokol. Mnie wkurzalo i meczylo to, ze on tak z tym rozstaniem krecil odkad dowiedzial sie, ze rozwod to fakt a nie moj szantaz (tzn. wplywu nie mial zadnego, bo tu wystarczy wniosek jednego z malzonkow i albo jest podpis drugiego albo go nie ma ale rozwod sie i tak dostaje..bez sadu jesli jest obopolna zgoda dot. majatku i dzieci, wystarcza dwa podania i po pol roku jestes wolna), ze codziennie prawie prosil, plakal, wrecz obiecywal jakies banialuki , przykladowo:pare miesiecy po zlozeniu tego wniosku mila byc nasza 10 rocznica i NAGLE on o takim swiecie sobie przypomnial i nawet powiedzial, ze zrobil nam rezerwacje do apartamentu w Nicei na ten czas (heh  heh. przez poprzednich 9 lat nie dostalam nawet kwiatka na zadna rocznice, bo co to za swieto?). Takich desperackich prob i wyssanych z palca obietnic bylo dziesiatki i to mnie wlasnie wykanczalo, ja zadnych wzlotow i upadkow serca nie odczuwalam, po prostu chcialam go miec jak naszybciej wyprowadzonego z domu i mojego zycia. I z tym tez zwlekal: a to nie ten metraz, a to lokalizacja do dupy, a to cena zla, a to kafelki w zlym odcieniu..wszystkie manewry przerobione. Dlatego mu "pomoglam" w tej doroslej decyzji i pakowaniu.
Ja ankinom nie mialam CIENIA watpliwosci ani zalu jak skladalam pierwszy wniosek rowodowy i pol roku drugi potwierdzajacy calkowity rozpad malzenstwa. Ja z sadu po zlozeniu tego formularza (kurde, nasz PIT to biblia w porownaniu do niego) wyszlam z usmiechem od ucha do ucha ..i ani przez chwile nie przestalam sie smiac. No raz sie poryczalam, trwalo to jeden dzien - jak wyszedl z ostatnimi walizkami i powiedzial do dzieci, no to narazie. Wtedy jakos mna tapnelo, wyryczalam sie a na drugi dzien juz z usmiechem poszlam do pracy. Tyle mojej zaloby, co kot naplakal:)

7 340

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że wszystko jest ok, sama napiłaś, że kiedy Twój eks mieszkał z Tobą, to też nie byłaś "spokojna", więc mną też czasami jeszcze targają wątpliwości, boli złamane serce, dopada mnie smutek z powodu upokorzenia, ale mam pewność, że nie chce już z nim być, a to duży krok do przodu, gdyby mąż miał więcej honoru I zachował się z klasą : nie kocham ciebie więc spadam, to po okresie żałoby, teraz też miałabym ten bezcenny SPOKÓJ, a tak mam bączka w domu big_smile

Czekaj, bosmy sie chyba nie do konca zrozumialy:) Ja nie bylam niespokojna, bo targaly mna jakies wiatry namietnosci i wspomnienia i watpliwosci czy chce czy nie skonczyc te farse i zostac wreszcie sama z dzieciakami i cisza wokol. Mnie wkurzalo i meczylo to, ze on tak z tym rozstaniem krecil odkad dowiedzial sie, ze rozwod to fakt a nie moj szantaz (tzn. wplywu nie mial zadnego, bo tu wystarczy wniosek jednego z malzonkow i albo jest podpis drugiego albo go nie ma ale rozwod sie i tak dostaje..bez sadu jesli jest obopolna zgoda dot. majatku i dzieci, wystarcza dwa podania i po pol roku jestes wolna), ze codziennie prawie prosil, plakal, wrecz obiecywal jakies banialuki , przykladowo:pare miesiecy po zlozeniu tego wniosku mila byc nasza 10 rocznica i NAGLE on o takim swiecie sobie przypomnial i nawet powiedzial, ze zrobil nam rezerwacje do apartamentu w Nicei na ten czas (heh  heh. przez poprzednich 9 lat nie dostalam nawet kwiatka na zadna rocznice, bo co to za swieto?). Takich desperackich prob i wyssanych z palca obietnic bylo dziesiatki i to mnie wlasnie wykanczalo, ja zadnych wzlotow i upadkow serca nie odczuwalam, po prostu chcialam go miec jak naszybciej wyprowadzonego z domu i mojego zycia. I z tym tez zwlekal: a to nie ten metraz, a to lokalizacja do dupy, a to cena zla, a to kafelki w zlym odcieniu..wszystkie manewry przerobione. Dlatego mu "pomoglam" w tej doroslej decyzji i pakowaniu.
Ja ankinom nie mialam CIENIA watpliwosci ani zalu jak skladalam pierwszy wniosek rowodowy i pol roku drugi potwierdzajacy calkowity rozpad malzenstwa. Ja z sadu po zlozeniu tego formularza (kurde, nasz PIT to biblia w porownaniu do niego) wyszlam z usmiechem od ucha do ucha ..i ani przez chwile nie przestalam sie smiac. No raz sie poryczalam, trwalo to jeden dzien - jak wyszedl z ostatnimi walizkami i powiedzial do dzieci, no to narazie. Wtedy jakos mna tapnelo, wyryczalam sie a na drugi dzien juz z usmiechem poszlam do pracy. Tyle mojej zaloby, co kot naplakal:)

oj to sorki, źle przeczytałam, to dotyczyło Twojego eks smile

nasze przeżycia się różnią, bo to Ty podjęłaś decyzję o rozwodzie, a ja zostałam "porzucona" , stąd te moje emocje...

Dzisiaj wiem, że nie chce z nim być, ale ta zmiana nastąpiła po pół rocznej depresji, gdyby mąż nie oświadczył, że nie chce dalej ciągnąć tego związku i choć nie układało nam się ja dalej tkwiła bym w tym pseudo małżeństwie , czasami płakała ale była...

paradoksalnie zrozumiałam to dzięki mężowi, bo przez te pół roku wciąż podawał powody dla których nie możemy być razem i w końcu przyszedł dzień, że jemu uwierzyłam, że przyznałam racje: nie możemy dalej być razem

mąż niby mnie nie kocha, ale czasami wyskakuje z tekstami, że jemu na rozwodzie nie zależy, że powinniśmy kupić dla nas większe mieszkanie, hmm może czasami ma wyrzuty sumienia, kiedy widzi mnie zapłakaną?

ale ja płaczę nie dlatego, że on mnie zostawił, ale dlatego, że przestałam siebie szanować, że nigdy nie wyznaczyłam granic, że pozowałam na upokorzenia mnie i że uwierzyłam, że to moja wina sad

7 341

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ankinom czy raczej Moniko:) a jestes na 1000% pewna, ze waszego malzenstwa nie da sie uratowac? Ja cos nie do konca mam przekonanie, ze wszystko za Wami..jest jakas tam kolezanka ale czy on z nia sypia, mieszka u niej?

U was cos sie niezle spartolilo i to tak samo z Twojej winy jak i jego. Przede wszystkim to ja wyczuwam z kazdej Twojej wypowiedzi kompletny brak wiary w siebie, w swoja wartosc i takiz sam brak szacunku Twojego meza do Ciebie (tym glownie spowodowany). Ale czy tak do konca on chce sie rozstac i rozejsc w dwie strony swiata to tego nie wiem. Placz i krzyk tu nie pomoga, on sie wkurzy, Ty zapuchniesz a dzieci w katy powlaza. Wam jest potrzebny okragly stol, dom bez dzieci i dlugie negocjacje. Jak nic to nie da to trudno ale  mysle, ze warto o wszystkim, od zarania dziejow, szczerze porozmawiac.

7 342

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

ankinom czy raczej Moniko:) a jestes na 1000% pewna, ze waszego malzenstwa nie da sie uratowac? Ja cos nie do konca mam przekonanie, ze wszystko za Wami..jest jakas tam kolezanka ale czy on z nia sypia, mieszka u niej?

U was cos sie niezle spartolilo i to tak samo z Twojej winy jak i jego. Przede wszystkim to ja wyczuwam z kazdej Twojej wypowiedzi kompletny brak wiary w siebie, w swoja wartosc i takiz sam brak szacunku Twojego meza do Ciebie (tym glownie spowodowany). Ale czy tak do konca on chce sie rozstac i rozejsc w dwie strony swiata to tego nie wiem. Placz i krzyk tu nie pomoga, on sie wkurzy, Ty zapuchniesz a dzieci w katy powlaza. Wam jest potrzebny okragly stol, dom bez dzieci i dlugie negocjacje. Jak nic to nie da to trudno ale  mysle, ze warto o wszystkim, od zarania dziejow, szczerze porozmawiac.

Monika smile

Ja do tej pory pomimo płaczu jeszcze wciąż próbowałam, no bo może jednak?

Mąż nie zdradził mnie fizycznie, ani z 1 ani z 2 koleżanką, to była zdrada emocjonalna, zakochał się... z żadną dzisiaj nie utrzymuje "kontaktu", ale widzą się w pracy...

Mąż twierdzi, że od kilu lat czuje pustkę, jeżeli chodzi o uczucia do mnie, wypalił się... i stąd te uczucia do tych koleżanek...

Na moje prośby o kolejną szanse, ale taką, że obydwoje działamy, powiedział, że już w nas nie wierzy... bo ja mam taką osobowość i nie wierzy, że się zmienię, a nawet jeśli to po pewnym czasie wyjdzie moje "prawdziwe oblicze".... nie będę się powtarzała, poczytaj moje wszystkie posty tam dokładnie jest napisane jaka jestem, a czego oczekuje mąż...

przez te kilka miesięcy bardzo się od siebie oddaliliśmy i nawet już nie potrafimy normalne ze sobą porozmawiać, nie rozumiemy się...

a ja dodatkowo zrozumiałam, że mój mąż nie potrafi "żyć" w rodzinie, jest to osoba, która dobrze się czuje w idealnie poukładanym świecie, którego ja nie potrafię stworzyć....

7 343

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Monika smile

ladnie:) moja mala ma tak na imie;)



ankinom napisał/a:

Mąż nie zdradził mnie fizycznie, ani z 1 ani z 2 koleżanką, to była zdrada emocjonalna, zakochał się... z żadną dzisiaj nie utrzymuje "kontaktu", ale widzą się w pracy...

Mąż twierdzi, że od kilu lat czuje pustkę, jeżeli chodzi o uczucia do mnie, wypalił się... i stąd te uczucia do tych koleżanek...

Znuuudzilas mu sie, yawn. Tak bywa ale tym bardziej wlasnie popracuj nad tym, bo to w Twojej gestii lezy jak sie znow uatrakcynic..nie o ciuchach pisze.

ankinom napisał/a:

Na moje prośby o kolejną szanse, ale taką, że obydwoje działamy, powiedział, że już w nas nie wierzy... bo ja mam taką osobowość i nie wierzy, że się zmienię, a nawet jeśli to po pewnym czasie wyjdzie moje "prawdziwe oblicze".... nie będę się powtarzała, poczytaj moje wszystkie posty tam dokładnie jest napisane jaka jestem, a czego oczekuje mąż...

przeczytam:)



ankinom napisał/a:

a ja dodatkowo zrozumiałam, że mój mąż nie potrafi "żyć" w rodzinie, jest to osoba, która dobrze się czuje w idealnie poukładanym świecie, którego ja nie potrafię stworzyć....

w jakim on zawodzie pracuje?

odpisze Ci jutro, bo dzis juz zmykam do domu:) Milego popoludnia i wieczoru..mimo wszystko glowa do gory;) Pozdrawiam!

7 344

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Pewnie masz rację, ale nawet przez myśl mi nie przeszło ... co do psiaka , co prawda kłów nie wystawiam, ale więcej szczekam big_smile

Czeka na trzęsienie ziemi, co prawda kilka dni temu szukał nowego mieszkania dla nas, bo dzieci muszą mieć swoje pokoje, bez komentarza...

dla WAS? To WY jestescie czy nie bo juz sie gubic zaczynam? Ostatni rozdzial pamietam byl o jakims stryszku czy poddaszu a teraz nowa chata?

Do hm...

mysle, ze cos zrobic w tej sprawie mozesz i chyba nawet powinnas. Pierwsze, zasiegnij jakiejs porady prawnej, bo wszystkich kruczkow znac nie mozesz. Drugie - wspolna opieka to nie jest wspolne miejsce zamieszkania. Tlumacze to: ja tez mam wspolna opieke nad corka z eksem ale miejsce zamieszkania dziecka jest to miejsce matki czyli moje. I to jest BARDZO wazne, rowniez w sadzie. Ojciec dziecka nie moze wedle wlasnego widzimisie odbierac dziecka ze szkoly czy przedszkola BEZ uprzedniego powiadomienia Ciebie oraz Twojej zgody. Masz prawo w takim wypadku poprosic w danej instytucji, zeby dziecka nie "wydawano" nikomu poza Toba oraz osobami przez Ciebie wskazanymi na osobnym upowaznieniu oraz za kazdym razem, gdy taki przypadek ma miec miejsce (nawet upowazniona osoba nie moze dostac malucha jesli Ty wczesniej o tym przedszkola nie powiadomisz) I nie musi to byc wcale eks ale moze sie o to czepiac... bo jako wspolny opiekun powinien miec takie upowaznienie.Tak jest u mnie ale nie wiem jak to dziala w PL i dlatego musisz dowiedziec sie o tym u jakiegos prawnika od spraw rodzinnych. Jest mnostwo darmowych poradni.
Podobnie doradza Ci, co robic na wypadek tego, jesli dziecko samo odmawia wizyt u ojca? Czy jest mozliwe zaproponowanie by to eks odwiedzal dziecko u Was? Przynajmniej do czasu az dziecku stres minie i zechce chodzic do taty bez problemu. Dziecko to nie towar i ma tez swoje prawa i uczucia, ktore trzeba chronic.

Pytaj, dzwon, pisz ...wyjscie na pewno jest ale nie przyjdzie samo:)

O ja wiem, nic się samo nie zrobi.
Przedszkole ani szkoła nie przyjmuje papieru odnoście nie odbierania dziecka przez niego bez mojej zgody itd., ponieważ musi mieć papier z sądu. A na to czekam i czekam. Poza tym prawnicy udzielili mi wielu wskazówek i jeszcze żadna się nie sprawdziła. Między innymi to, że sąd w ciągu dwóch tygodni powinien odpowiedzieć na wniosek o zabezpieczeniu. A sprawa ciągnie się już trochę, i żadnego wniosku nie ma.  Także prawo, a realia bardzo się od siebie różnią.
Miało się wszystko uspokoić, ale ojciec dziecka uparł się, że on się nim będzie zajmować i koniec. I póki nie ma rozprawy, nie da się nic zrobić. Była policja, prokurator, kurator i jeszcze gorzej z nimi, niż jak się nie wtrącają.

7 345

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Mussuka napisał/a:

...
Pytaj, dzwon, pisz ...wyjscie na pewno jest ale nie przyjdzie samo:)

O ja wiem, nic się samo nie zrobi.
Przedszkole ani szkoła nie przyjmuje papieru odnoście nie odbierania dziecka przez niego bez mojej zgody itd., ponieważ musi mieć papier z sądu. A na to czekam i czekam. Poza tym prawnicy udzielili mi wielu wskazówek i jeszcze żadna się nie sprawdziła. Między innymi to, że sąd w ciągu dwóch tygodni powinien odpowiedzieć na wniosek o zabezpieczeniu. A sprawa ciągnie się już trochę, i żadnego wniosku nie ma.(...) I póki nie ma rozprawy, nie da się nic zrobić. Była policja, prokurator, kurator i jeszcze gorzej z nimi, niż jak się nie wtrącają.

Czasem tak sobie tutaj zaglądnę i poczytam jak sobie kobitki radzicie smile
Z przyjemnością patrzę. Fajnie Mussaka udaje Ci sie rola "energetycznego motorka"
Czy Ty hm aby dobrze zrozumiałaś radę Mussaki?
Pytaj, dzwoń MOŻE oznaczać również CODZIENNY telefon (lub wizytę) w sądzie. Bo wiesz, taki namolny, codzienny kontakt powoduje u urzędników syndrom "odwalić to od siebie - niech się interesant odczepi" tongue
No i zależy co kto rozumie pod pojęciem, że sprawa trwa "jakiś czas"... dla każdego z nas jego sprawa najważniejsza - dla nich równie obojętna i równoważna jak każda inna, których mają tam MULTUM. Dla przykładu moja sprawa cywilna o podział dorobku trwa marne 11 (wkrótce 12) lat smile
Więc powtarzam za Mussaką - pytaj, dzwoń, prześladuj i molestuj swoim zainteresowaniem - codziennie!
Bez papieru nic sie nie da załatwić - pewnie - a Ty byś chciała by ktoś coś czynił przeciwko Tobie "na gębę"? Tylko na podstawie czyichś słów i twierdzeń. Nie popuszczaj - bądź konsekwentna do bólu smile
Pozdrawiam i powodzenia miłe Panie smile

Posty [ 7 281 do 7 345 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 111 112 113 114 115 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026