netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 914 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 110 111 112 113 114 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 216 do 7 280 z 26 310 ]

7 216

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak cyborgi...
Ja miałam wrażenie że facet z którym byłam (jeszczemąż niestety) jest cybrogiem własnie, zero emocji sama mechanika. Jak coś robił, mówił.

7 217

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Masz rację. U swojego też to widziałam. Ale to już chyba niestety różnice gatunkowe między nami i nimi.

7 218

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Droga prokurator_szacka dziękuje Ci za Twoje słowa. Widząc Twoją postawę w tym poście mogę jedynie być pod wrażeniem tego, że starałaś się. A ja... Sama nie wiem, chce, ale się boje i to mnie blokuje. Jestem zbyt emocjonalną i wrażliwą osobą. Emocjonalnie przeżywam wszystko co się dzieje z ludźmi, którym ufam i zawierzam, do których jestem przywiązana... Nie oszukuje samej siebie, jest ciężko - choćby dziś... Mam w sobie lęk, że nigdy nie wyrwe się z jego szponów, że zawsze będę pod jego wpływem i choć trochę rzeczy znikło to nadal strach jest...
Może jestem aż za bardzo uzależniona i boje się odbierać sobie samej nawet to głupie cierpienie, bo jak wiem, że jego już nie bedzie to nie będzie R w moim życiu wcale...

7 219

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale to takie było psycho nie tego. Pamiętam jak dziś z kamienną gębą cedzi słowa przez zęby. Ale takie słowa, których nie da się opisać, słowa tortury. W mojej głowie kotłowały się jakby szpilki, miałam wrażenie, że wszędzie mi się wbijają. Chciałam tego nie słyszeć, ale nie dałam rady. Krzyczałam, chciałam odejść, ale on wszędzie za mną szedł.
Ale niestety nie by w stanie mnie zmusić do niczego. Nie wtedy kiedy się go bałam. Wtedy było juz za późno. Teraz się nie boję. Ani trochę. Kiedyś na ulicy odepchnełam go i upadł i to był ten przełom. Co prawda wstał, ale co z tego.

7 220

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moniu, jak właśnie tutaj z hmm... piszemy kobietom zawsze towarzyszom silne emocje. A niektóre z nas są wyjątkowo wrażliwe. Kiedy byłam w związku, każde jego krzywdzące słowo doprowadzało mnie do łez. Ile razy, ja się przed nim upokorzyłam. Cierpiałam i nie potrafiłam nic z tym zrobić. No bo w końcu do niego należało ostatnie słowo... Kochałam za bardzo, ja to wiem. Ale wyniesienie się i takie nagłe zerwanie wszelkich kontaktów bardzo mi pomogło. Właśnie to, że z taką osobą utrzymuje się kontakt to jest wbijanie sobie noża prosto w serce, a potem rozpamiętywanie każdego smsa, telefonu, spotkania - to jest jego obracanie. Wiem, że ciężko będzie Ci w to uwierzyć, że życie bez niego będzie lepsze dla Ciebie. Ale nie wyzdrowiejesz, jeśli nie zerwiesz kontaktu. Kiedyś przyjdzie moment, że spotkasz go na ulicy i nic nie poczujesz - ale to nie jest ten czas. Miałam jeszcze moment, że chciałam pojechać do niego i prosić sama nie wiem o co. Ale wiem, że potem bym płakała, kolejne upokorzenie i to by przedłużało te tortury. Koniec to koniec. A wiem, że za kilka lat będę miała odwagę i siłę spojrzeć mu w twarz bez jednej łzy. Ale długa droga przede mną...

7 221

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hmm... chyba każda z nas potrzebuje takiego przełomowego momentu, żeby wiedzieć, że możemy, potrafimy, dajemy radę.

7 222

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Monia - zostań tutaj. Dziewczyny się Tobą dobrze zaopiekują smile  Nie potrzebujesz głaskania po główce, tylko wstrząsu. Tu go dostaniesz smile

Pozdrawiam szanowne koleżanki. I jestem dumna jak Was podglądam. Dumna, że jestem kobietą smile - tak jak Wy.

7 223

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Monia - zostań tutaj. Dziewczyny się Tobą dobrze zaopiekują smile  Nie potrzebujesz głaskania po główce, tylko wstrząsu. Tu go dostaniesz smile

Racja, ja nie przyszłam, aby być głaskaną po głowie i słyszeć "będzie dobrze" itp. O nie, tego mi nie potrzeba... Wstrząs jak najbardziej - raz pomógł... Pomoże i kolejny raz wink

7 224

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przepraszam, że wtrącam swoje trzy grosze, ale...

monia_3103 napisał/a:

(...)Sama nie wiem, chce, ale się boje i to mnie blokuje. (...)

Boisz się? A nie boisz się bardziej tego, że w takim bagnie zostaniesz? Pomyśl, jak będzie wyglądało Twoje życie za 5 czy 10 lat, jeśli   t e r a z    nie zrobisz nic ze strachu.

monia_3103 napisał/a:

(...)Jestem zbyt emocjonalną i wrażliwą osobą. Emocjonalnie przeżywam wszystko co się dzieje z ludźmi, którym ufam i zawierzam, do których jestem przywiązana... Nie oszukuje samej siebie, jest ciężko - choćby dziś... Mam w sobie lęk, że nigdy nie wyrwe się z jego szponów, że zawsze będę pod jego wpływem i choć trochę rzeczy znikło to nadal strach jest...
Może jestem aż za bardzo uzależniona i boje się odbierać sobie samej nawet to głupie cierpienie, bo jak wiem, że jego już nie bedzie to nie będzie R w moim życiu wcale...

Komentarz do tej części - w mojej sygnaturze.

7 225

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Możliwe, że masz rację Wielkropku... Bo jak sama zauważyłam "Może jestem aż za bardzo uzależniona i boje się odbierać sobie samej nawet to głupie cierpienie, bo jak wiem, że jego już nie bedzie to nie będzie R w moim życiu wcale..."

7 226

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Alkoholik też tęskni do butelki. hmm

7 227 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-10-08 14:54:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Alkoholik też tęskni do butelki. hmm

Wiem i zdaje sobie z tego sprawę... Nie ukrywam jest ciężko, ale coś trzeba zrobić z tym!! Tylko czemu dopiero coś takiego czuje, wcześniej tak nie miałam... Takich złych chwil i momentów ;/

7 228

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

(...) coś trzeba zrobić z tym!! (...)

Nic nie  t r z e b a.
Możesz tkwić w tym dalej.
Twój wybór.

Proponuję jednak, byś zmieniła słowo "trzeba" na "decyduję się", jeśli oczywiści podjęłaś decyzję o zmianie, a nie jest to tylko takie gadanie/pisanie.

7 229

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Na dziś...lipa!
Kręcę się w kółko...
Nawet była próba jego powrotu...ale nie dałam rady.

Po sms-owej wojnie nie mam już sił.
I chce mi się pić,ale nie piję.

Minęło 9 tygodni...
A ja stoję w miejscu...nie mogę ruszyć...
I wiem,że zycie z nim będzie piekłem,ale nie wyobrażam sobie życia bez...
Dziś jest naprawdę zle...zabawa się kończy.Czas na decyzję-będę sama...uf...ale to ciężkie..

Monia jestem w rozsypce ja TY...Tylko,że jego mam cały czas na karku.Żałuje,prosi,przeprasza...
Chciałabym żeby znalazł sobie kobietę,wtedy byłby koniec...
Widzicie? Wtedy byłby koniec,bo on by tak zdecydował.Ja sobie tego prawa nie daję!

Napisałam mu,że kończę,żeby to uszanował.
Odpisał,że zrobi to dla mnie...

Jedynym lekarstwem dla mnie jest czytanie WAS-dziękuję.

7 230 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-10-09 11:31:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Odważyłam się !  - wiem, że może dla niektórych wyda się to śmieszne, ale dla mnie wyłamanie się po 16 latach z pewnego schematu to akt odwagi!

Dla mnie każda sobota wyglądała tak samo czyli:
-rano szybka kawa
-zakupy
-sprzątanie, prawie cały dzień mi zajmowało ogarnięcie całego mieszkania
-gotowanie
-pieczenie
-pranie
-odrabianie z dzieckiem lekcji..
0 godzinie 19 to nie byłam w stanie ręką i nogą ruszać, ale jak trzeba było to pouczyłam się, miałam ochotę wyjść do kina, zwykle nie szliśmy... no i te wewnętrzne zadowolenie z dobrze wypełnionego obowiązku, może chociaż na uśmiech zasłużę, jak to kiedyś Mussuka  przyrównała mnie do usłużnego kundelka, który czeka na pochwałę swojego pana...

wczorajszy dzień:
-rano kawa, spokojna i obowiązkowo lektura net-kobiet
-zakupy, na spokojnie z dziećmi pokręciliśmy się po markecie
-sprzątanie ograniczyłam tylko do odkurzania i w dodatku młodego do tego zaangażowałam big_smile
-obiad w MC Donald , nie zdrowo wiem ,ale jaka frajda dla dzieciaków
-ciasto, kupiłam w sklepie i od razu 3/4 zjadałam, przez te pół roku, trochę luzu  sobie wygospodarowałam.. big_smile
-pranie, owszem wszystko włożyłam do bębna i ups zapomniałam włączyć, a rano popłoch w poszukiwaniu czystych skarpet, nie przeze mnie big_smile
-lekcje odrobiliśmy, spokojnie i bez nerwów, że nie zdążę posprzątać...
O 19 mąż wchodzi do domu a ja za torebkę i wychodzę z domu, wróciłam z pięknym czerwonym sweterkiem, zrobiłam sobie drinka ( rum z colą, pycha), poszukałam informacji o ochronie danych, no nie jest to moje hobby, ale potrzebne do pracy i poszłam spać

bilans:
- 0 kłótni,
- 0 rozmów
- 1 uśmiech od ucha do ucha, ale tylko mój big_smile

Ps. żeby nie było nie jasności, że mąż tak ciężko i długo pracuje a w domu nawet nie ma dla niego obiadu, on tak długo nie pracuje, tylko po pracy nigdy jemu nie spieszy się do domu....

7 231

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przeczytałam i też się uśmiecham smile

7 232

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Odważyłam się !  - wiem, że może dla niektórych wyda się to śmieszne, ale dla mnie wyłamanie się po 16 latach z pewnego schematu to akt odwagi!

Dla mnie każda sobota wyglądała tak samo czyli:
-rano szybka kawa
-zakupy
-sprzątanie, prawie cały dzień mi zajmowało ogarnięcie całego mieszkania
-gotowanie
-pieczenie
-pranie
-odrabianie z dzieckiem lekcji..
0 godzinie 19 to nie byłam w stanie ręką i nogą ruszać, ale jak trzeba było to pouczyłam się, miałam ochotę wyjść do kina, zwykle nie szliśmy... no i te wewnętrzne zadowolenie z dobrze wypełnionego obowiązku, może chociaż na uśmiech zasłużę, jak to kiedyś Mussuka  przyrównała mnie do usłużnego kundelka, który czeka na pochwałę swojego pana...

wczorajszy dzień:
-rano kawa, spokojna i obowiązkowo lektura net-kobiet
-zakupy, na spokojnie z dziećmi pokręciliśmy się po markecie
-sprzątanie ograniczyłam tylko do odkurzania i w dodatku młodego do tego zaangażowałam big_smile
-obiad w MC Donald , nie zdrowo wiem ,ale jaka frajda dla dzieciaków
-ciasto, kupiłam w sklepie i od razu 3/4 zjadałam, przez te pół roku, trochę luzu  sobie wygospodarowałam.. big_smile
-pranie, owszem wszystko włożyłam do bębna i ups zapomniałam włączyć, a rano popłoch w poszukiwaniu czystych skarpet, nie przeze mnie big_smile
-lekcje odrobiliśmy, spokojnie i bez nerwów, że nie zdążę posprzątać...
O 19 mąż wchodzi do domu a ja za torebkę i wychodzę z domu, wróciłam z pięknym czerwonym sweterkiem, zrobiłam sobie drinka ( rum z colą, pycha), poszukałam informacji o ochronie danych, no nie jest to moje hobby, ale potrzebne do pracy i poszłam spać

bilans:
- 0 kłótni,
- 0 rozmów
- 1 uśmiech od ucha do ucha, ale tylko mój big_smile

Ps. żeby nie było nie jasności, że mąż tak ciężko i długo pracuje a w domu nawet nie ma dla niego obiadu, on tak długo nie pracuje, tylko po pracy nigdy jemu nie spieszy się do domu....

BRAWO!
Na pewno jeszcze dużo można poprawić, początek - super!

7 233

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

Obawiam się, że niestety potrafią być aż tak chłodni...

Uważam, że więcej niż chłodni.
Wiem, że są ludzie bez uczuć : bez wstydu, żalu,wyrzutów sumienia, współczucia, miłości (bo to też uczucie)... nie ma w nich tych uczuć ale wiedzą z obserwacji jak takie uczucia okazywać i okazują kiedy ONI mają taką potrzebę. Okazują ale tych uczuć nie CZUJĄ. To taki trochę teatr, odegrana rola a tak na prawdę w środku chłód, pustka( poza miłością do siebie)
Czytając niektóre  historie z forum zastanawiam się czy macie do czynienia z takimi osobnikami czy z chamami.... . Jak można nie załatwić rozstania z partnerką/partnerem w delikatny sposób by go nie zrazić, nie zranić, nie zdeptać.
Znam osobę z empatią, która martwiła się o uczucia pozostawionego partnera. Rozmyślała jak postąpić, co powiedzieć by nie zranić a jednocześnie odejść. Partner przeżywał a ona pomagała mu w tym przeżywaniu( mówiła np. jesteś dobrym człowiekiem, wartościowym ale nie mogę być z tobą) i on tą pomoc przyjmował - do dzisiaj potrafią zachować poprawny kontakt ( życzenia świąteczne, imieninowe) . Ta sama osoba rozstaje się z innym partnerem ( wydarzenie z przed 2 miesięcy) i rozstanie to koszmar. Koszmar jego ubliżania, obraźliwych sms-ów i niegrzecznych telefonów....... dziwne to wszystko.....

7 234

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jakże trafna obserwacja.
I teraz zastanawiam się dlaczego tak ciężko rozstać się w cywilizowany sposób. Czy to brak dojrzałości, czy to ukrywana pod płaszczykiem obojętności - nienawiść...?

7 235

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Odważyłam się !  - wiem, że może dla niektórych wyda się to śmieszne, ale dla mnie wyłamanie się po 16 latach z pewnego schematu to akt odwagi!

Dla mnie każda sobota wyglądała tak samo czyli:
-rano szybka kawa
-zakupy
-sprzątanie, prawie cały dzień mi zajmowało ogarnięcie całego mieszkania
-gotowanie
-pieczenie
-pranie
-odrabianie z dzieckiem lekcji..
0 godzinie 19 to nie byłam w stanie ręką i nogą ruszać, ale jak trzeba było to pouczyłam się, miałam ochotę wyjść do kina, zwykle nie szliśmy... no i te wewnętrzne zadowolenie z dobrze wypełnionego obowiązku, może chociaż na uśmiech zasłużę, jak to kiedyś Mussuka  przyrównała mnie do usłużnego kundelka, który czeka na pochwałę swojego pana...

wczorajszy dzień:
-rano kawa, spokojna i obowiązkowo lektura net-kobiet
-zakupy, na spokojnie z dziećmi pokręciliśmy się po markecie
-sprzątanie ograniczyłam tylko do odkurzania i w dodatku młodego do tego zaangażowałam big_smile
-obiad w MC Donald , nie zdrowo wiem ,ale jaka frajda dla dzieciaków
-ciasto, kupiłam w sklepie i od razu 3/4 zjadałam, przez te pół roku, trochę luzu  sobie wygospodarowałam.. big_smile
-pranie, owszem wszystko włożyłam do bębna i ups zapomniałam włączyć, a rano popłoch w poszukiwaniu czystych skarpet, nie przeze mnie big_smile
-lekcje odrobiliśmy, spokojnie i bez nerwów, że nie zdążę posprzątać...
O 19 mąż wchodzi do domu a ja za torebkę i wychodzę z domu, wróciłam z pięknym czerwonym sweterkiem, zrobiłam sobie drinka ( rum z colą, pycha), poszukałam informacji o ochronie danych, no nie jest to moje hobby, ale potrzebne do pracy i poszłam spać

bilans:
- 0 kłótni,
- 0 rozmów
- 1 uśmiech od ucha do ucha, ale tylko mój big_smile

Ps. żeby nie było nie jasności, że mąż tak ciężko i długo pracuje a w domu nawet nie ma dla niego obiadu, on tak długo nie pracuje, tylko po pracy nigdy jemu nie spieszy się do domu....

BRAWO!
Na pewno jeszcze dużo można poprawić, początek - super!

I tego się trzymam, bo inaczej to tylko "w łeb sobie strzelić" rzecz jasna przenośnia, ale ja czuję, że muszę działać,  nie mogę siedzieć i płakać.. aha od 4 dni ani jednej łezki, trochę czuję się jak "beton uczuciowy"

7 236

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Odważyłam się !

Kurcze my tak mamy, że normalne życie nazywamy odwagą.
SUPER ! i tak trzymaj i bądź zawsze odważna. smile

ankinom napisał/a:

bilans:
- 0 kłótni,
- 0 rozmów
- 1 uśmiech od ucha do ucha, ale tylko mój big_smile

to początki więc jeden uśmiech .....im dalej, tym uśmiechów więcej ....a może i inni też zaczną sie uśmiechać ...kurcze ja już się uśmiecham bo wyczuwam ogromną radość w Twoim tonie i dumę ...i słusznie ja też jestem dumna z Ciebie.

ankinom napisał/a:

Ps. żeby nie było nie jasności, że mąż tak ciężko i długo pracuje a w domu nawet nie ma dla niego obiadu, on tak długo nie pracuje, tylko po pracy nigdy jemu nie spieszy się do domu....

w braku pośpiechu już jesteście związkiem partnerskim big_smile
jeszcze tylko musicie dopracować podział obowiązków domowych smile

7 237

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

Jakże trafna obserwacja.
I teraz zastanawiam się dlaczego tak ciężko rozstać się w cywilizowany sposób. Czy to brak dojrzałości, czy to ukrywana pod płaszczykiem obojętności - nienawiść...?

Ja wiem ze swojego doświadczenia, że jak się jest osobą porzucaną, to trudno zachować się w sposób cywilizowany, ja np. nie potrafię normalnie rozmawiać z mężem , a on chciał, abyśmy normalnie ze sobą rozmawiali, wypili czasami kawkę, ba nawet zostali przyjaciółmi! hmm może to kwestia tego ,tak jak napisała Zofia, w jaki sposób się przekazuje taką informację? Gdyby powiedział o tym zanim zakochał się w koleżance, przygotował mnie na to, może nie byłoby tylu nieprzyjemnych, raniących słów, sama nie wiem.... sad

7 238

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
gosia1003 napisał/a:

Zapisuję się do grupy

Witaj i zacznij od opowiedzenia swojej historii i poczytania tego wątku. smile

7 239

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ankinom, de facto on powiedział ostatnie słowo, że nie chce ze mną być. I myślał, że wystarczy, jak mi powie, że nie wyobraża sobie naszej przyszłości. Jedyny powód dla którego się wściekłam, to taki, że on nic więcej nie chciał mi powiedzieć po trzech latach bycia razem. Cywilizowane rozstanie, to dla mnie takie, gdy ludzie się nie kłócą, ale też nie siedzą w ciszy. Wydaje mi się, że po tym wszystkim należała mi się chociaż rozmowa. Szczera rozmowa. Ale widać za wiele wymagałam...
Zanim Cię zostawił był już ktoś w jego życiu?

7 240 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-10-09 13:21:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

Odważyłam się !

Kurcze my tak mamy, że normalne życie nazywamy odwagą.
SUPER ! i tak trzymaj i bądź zawsze odważna. smile

ankinom napisał/a:

bilans:
- 0 kłótni,
- 0 rozmów
- 1 uśmiech od ucha do ucha, ale tylko mój big_smile

to początki więc jeden uśmiech .....im dalej, tym uśmiechów więcej ....a może i inni też zaczną sie uśmiechać ...kurcze ja już się uśmiecham bo wyczuwam ogromną radość w Twoim tonie i dumę ...i słusznie ja też jestem dumna z Ciebie.

ankinom napisał/a:

Ps. żeby nie było nie jasności, że mąż tak ciężko i długo pracuje a w domu nawet nie ma dla niego obiadu, on tak długo nie pracuje, tylko po pracy nigdy jemu nie spieszy się do domu....

w braku pośpiechu już jesteście związkiem partnerskim big_smile
jeszcze tylko musicie dopracować podział obowiązków domowych smile

podział obowiązków sam się dopracowuje big_smile mąż sam nastawił pranie, rozwiesił i wytarł kurze, bo od rana czekał i sondował :czy u mnie taki jednodniowy kaprys, czy mam coś z deklem nie tak, a więc mam coś nie tak, bo palcem nawet nie ruszyłam i ośmieliłam się wstać o 10, a jak już wcześniej  pisałam mojego męża takie wylegiwanie w łóżku do szału doprowadza big_smile

fajnie, że jesteś ze mnie dumna smile

7 241

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

Ankinom, de facto on powiedział ostatnie słowo, że nie chce ze mną być. I myślał, że wystarczy, jak mi powie, że nie wyobraża sobie naszej przyszłości. Jedyny powód dla którego się wściekłam, to taki, że on nic więcej nie chciał mi powiedzieć po trzech latach bycia razem. Cywilizowane rozstanie, to dla mnie takie, gdy ludzie się nie kłócą, ale też nie siedzą w ciszy. Wydaje mi się, że po tym wszystkim należała mi się chociaż rozmowa. Szczera rozmowa. Ale widać za wiele wymagałam...
Zanim Cię zostawił był już ktoś w jego życiu?

Zgadzam się z Tobą, że należało się Tobie wyjaśnienie.... ale w moim przypadku wolałabym, aby przyczyną naszego rozstania było tylko uczucie do innej  kobiety...

wierz mi ta inna kobieta była przyczyną olśnienia mojego męża, że przez 16 lat męczył się ze mną, nie spełniłam jego oczekiwań i dlatego tutaj jestem, ja nie potrafię się pogodzić nie z tym ,że pokochał inną, no cóż po 16 latach uczucia bledną, ale z tym, że  przy okazji zdeptał moją godność, kobiecość i w tym przypadku trudno w mi w cywilizowany sposób się rozejść, chociaż już teraz wyciszyłam się, próbuję na nowo uwierzyć, że nie jestem taka "zła", tylko nie byłam stworzona dla niego... więc może czasami nie warto znać prawdziwej przyczyny odejścia?

7 242

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
prokurator_szacka napisał/a:

Jakże trafna obserwacja.
I teraz zastanawiam się dlaczego tak ciężko rozstać się w cywilizowany sposób. Czy to brak dojrzałości, czy to ukrywana pod płaszczykiem obojętności - nienawiść...?

Ja wiem ze swojego doświadczenia, że jak się jest osobą porzucaną, to trudno zachować się w sposób cywilizowany, ja np. nie potrafię normalnie rozmawiać z mężem , a on chciał, abyśmy normalnie ze sobą rozmawiali, wypili czasami kawkę, ba nawet zostali przyjaciółmi! hmm może to kwestia tego ,tak jak napisała Zofia, w jaki sposób się przekazuje taką informację? Gdyby powiedział o tym zanim zakochał się w koleżance, przygotował mnie na to, może nie byłoby tylu nieprzyjemnych, raniących słów, sama nie wiem.... sad

Ty nie potrafisz rozmawiać bo Cię poniżył ale gdyby okazał Ci przy tym wszystkim szacunek uwierz mi , ze rozmawiałabyś z nim.
Ty poczułaś sie odrzucona a on Cie zostawił z tym uczuciem.  Gdyby pomógł Ci wykrzyczeć złość , oburzenie. Gdyby Cię nie poniżał dalej a USZANOWAŁ Twój ból .... sama nie wiem .....moze tak mi się tylko wydaje.....Wolałabym aby partner powiedział mi , ze mnie szanuje, że jestem dobrym człowiekiem, że będzie mnie zawsze wspierał( wspólne dzieci i coś przecież mi przysięgał i obiecywał np. na dobre i złe)będzie wspólnie spędzony czas mile wspominał i chce byc uczciwy i odejść niż :zakochałem sie w kolezance i  to twoja wina bo TY jesteś.... , bo ty nigdy...., bo ty..., bo ty.... i nie kocham Cię - to z takim człowiekiem JA nie chciałabym usiąść przy kawie. Nie chciałabym mieć takiego przyjaciela...nikt nie chciałby takiego przyjaciela.
Moja koleżanka mieszka w Islandii i opowiadała mi jak tam jest z rozwodami i dziećmi z rozbitych rodzin. Otóż rozwodów jest mnóstwo i kiedy powstaje " nowa rodzina" lub dwie wszyscy są w dobrych relacjach a dzieci sA traktowane jak własne dzieci i własne wnuki. Zdziwiłam się : jak własne wnuki?! Powiedziała mi na to" w Polsce MÓWI się : wszystkie dzieci są nasze ale to tylko SLOGAN a w Islandii TRAKTUJE się wszystkie dzieci jak NASZE. Bajki opowiada ? myślę, ze nie, że można własne i cudze dzieci traktować jednakowo, jednakowo szanować.

7 243

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ankinom - trzeba ją znać! Inaczej całe życie człowiek się będzie zastanawiał dlaczego?
Powiem Ci tak, tuż przed odejściem mój wznowił kontakty ze swoją starą koleżanką (smsy, czasem spotkania). Być może ona nie była przyczyną naszego rozstania, na pewno nie była... ale jest mi przykro, że ktoś nie uszanował naszego związku i wypisywał 20 razy dziennie smsy do mojego narzeczonego! Kiedyś powiedział mi, że jedyne co mu przeszkadza we mnie to że czasem się za bardzo o coś czepiam. Ale ostatnio zaczął wymyślać nowe rzeczy. I ja zgłupiałam. Nie rozumiem, nie mam pojęcia, o co tak na prawdę poszło. Chciałabym szczerej odpowiedzi na pytanie, co zrobiłam nie tak. Bo teraz wiem, że byliśmy razem trzy lata, generalnie było ok, ale się za dużo czepiałam, ale na miesiąc przed rozstaniem zaczęło się szukanie innych powodów. To skoro coś już pół roku temu było nie tak, to czemu mi tego nie powiedział???

7 244

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:
prokurator_szacka napisał/a:

Jakże trafna obserwacja.
I teraz zastanawiam się dlaczego tak ciężko rozstać się w cywilizowany sposób. Czy to brak dojrzałości, czy to ukrywana pod płaszczykiem obojętności - nienawiść...?

Ja wiem ze swojego doświadczenia, że jak się jest osobą porzucaną, to trudno zachować się w sposób cywilizowany, ja np. nie potrafię normalnie rozmawiać z mężem , a on chciał, abyśmy normalnie ze sobą rozmawiali, wypili czasami kawkę, ba nawet zostali przyjaciółmi! hmm może to kwestia tego ,tak jak napisała Zofia, w jaki sposób się przekazuje taką informację? Gdyby powiedział o tym zanim zakochał się w koleżance, przygotował mnie na to, może nie byłoby tylu nieprzyjemnych, raniących słów, sama nie wiem.... sad

Ty nie potrafisz rozmawiać bo Cię poniżył ale gdyby okazał Ci przy tym wszystkim szacunek uwierz mi , ze rozmawiałabyś z nim.
Ty poczułaś sie odrzucona a on Cie zostawił z tym uczuciem.  Gdyby pomógł Ci wykrzyczeć złość , oburzenie. Gdyby Cię nie poniżał dalej a USZANOWAŁ Twój ból .... sama nie wiem .....moze tak mi się tylko wydaje.....Wolałabym aby partner powiedział mi , ze mnie szanuje, że jestem dobrym człowiekiem, że będzie mnie zawsze wspierał( wspólne dzieci i coś przecież mi przysięgał i obiecywał np. na dobre i złe)będzie wspólnie spędzony czas mile wspominał i chce byc uczciwy i odejść niż :zakochałem sie w kolezance i  to twoja wina bo TY jesteś.... , bo ty nigdy...., bo ty..., bo ty.... i nie kocham Cię - to z takim człowiekiem JA nie chciałabym usiąść przy kawie. Nie chciałabym mieć takiego przyjaciela...nikt nie chciałby takiego przyjaciela.
Moja koleżanka mieszka w Islandii i opowiadała mi jak tam jest z rozwodami i dziećmi z rozbitych rodzin. Otóż rozwodów jest mnóstwo i kiedy powstaje " nowa rodzina" lub dwie wszyscy są w dobrych relacjach a dzieci sA traktowane jak własne dzieci i własne wnuki. Zdziwiłam się : jak własne wnuki?! Powiedziała mi na to" w Polsce MÓWI się : wszystkie dzieci są nasze ale to tylko SLOGAN a w Islandii TRAKTUJE się wszystkie dzieci jak NASZE. Bajki opowiada ? myślę, ze nie, że można własne i cudze dzieci traktować jednakowo, jednakowo szanować.

Właśnie, takie podejście mojego męża umożliwiłoby wspólne wypicie kawy.......

7 245

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

podział obowiązków sam się dopracowuje big_smile mąż sam nastawił pranie, rozwiesił i wytarł kurze

Źle! Żle! Źle ! SAMO SIĘ NIC NIE ROBI. Samo się nie dopracuje- to Wy dopracujecie. Samo pranie sie nie nastawiło nie rozwiesiło i kurze się same nie wytarły. To on to zrobił i oczywiście żadna asysta do takich prac nie jest mu potrzebna:)

7 246

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

Ankinom - trzeba ją znać! Inaczej całe życie człowiek się będzie zastanawiał dlaczego?
Powiem Ci tak, tuż przed odejściem mój wznowił kontakty ze swoją starą koleżanką (smsy, czasem spotkania). Być może ona nie była przyczyną naszego rozstania, na pewno nie była... ale jest mi przykro, że ktoś nie uszanował naszego związku i wypisywał 20 razy dziennie smsy do mojego narzeczonego! Kiedyś powiedział mi, że jedyne co mu przeszkadza we mnie to że czasem się za bardzo o coś czepiam. Ale ostatnio zaczął wymyślać nowe rzeczy. I ja zgłupiałam. Nie rozumiem, nie mam pojęcia, o co tak na prawdę poszło. Chciałabym szczerej odpowiedzi na pytanie, co zrobiłam nie tak. Bo teraz wiem, że byliśmy razem trzy lata, generalnie było ok, ale się za dużo czepiałam, ale na miesiąc przed rozstaniem zaczęło się szukanie innych powodów. To skoro coś już pół roku temu było nie tak, to czemu mi tego nie powiedział???

Ja wiem, że dla Ciebie to żadne pocieszenie, ale ciesz się, że czekał z tym tylko pół roku.....

Co do koleżanki, ta nowa miłość mojego męża to potrafiła o 3 nad ranem wysłać smsa, pewnie leżąc obok swojego męża i 2 dzieci... ale ona twierdzi, że nie ma w tym nic nie stosownego, bo są tylko przyjaciółmi, przyjaźń się skończyła, kiedy jej mąż przejrzał na oczy....

A jak Twój były argumentował wasze rozejście? Mieszkaliście razem? Ty czy on się wyprowadził?

7 247

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

podział obowiązków sam się dopracowuje big_smile mąż sam nastawił pranie, rozwiesił i wytarł kurze

Źle! Żle! Źle ! SAMO SIĘ NIC NIE ROBI. Samo się nie dopracuje- to Wy dopracujecie. Samo pranie sie nie nastawiło nie rozwiesiło i kurze się same nie wytarły. To on to zrobił i oczywiście żadna asysta do takich prac nie jest mu potrzebna:)

Nie bardzo rozumiem? Mam z nim ustalić podział obowiązków? TY to ja tamto? przez 16 lat nie dało rady to teraz zadziała? a poza tym po co? On ma się niedługo wyprowadzić to nie będę na darmo strzępiła sobie języka

7 248 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-09 13:53:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

Ja wiem ze swojego doświadczenia, że jak się jest osobą porzucaną, to trudno zachować się w sposób cywilizowany, ja np. nie potrafię normalnie rozmawiać z mężem , a on chciał, abyśmy normalnie ze sobą rozmawiali, wypili czasami kawkę, ba nawet zostali przyjaciółmi! hmm może to kwestia tego ,tak jak napisała Zofia, w jaki sposób się przekazuje taką informację? Gdyby powiedział o tym zanim zakochał się w koleżance, przygotował mnie na to, może nie byłoby tylu nieprzyjemnych, raniących słów, sama nie wiem.... sad

Ty nie potrafisz rozmawiać bo Cię poniżył ale gdyby okazał Ci przy tym wszystkim szacunek uwierz mi , ze rozmawiałabyś z nim.
Ty poczułaś sie odrzucona a on Cie zostawił z tym uczuciem.  Gdyby pomógł Ci wykrzyczeć złość , oburzenie. Gdyby Cię nie poniżał dalej a USZANOWAŁ Twój ból .... sama nie wiem .....moze tak mi się tylko wydaje.....Wolałabym aby partner powiedział mi , ze mnie szanuje, że jestem dobrym człowiekiem, że będzie mnie zawsze wspierał( wspólne dzieci i coś przecież mi przysięgał i obiecywał np. na dobre i złe)będzie wspólnie spędzony czas mile wspominał i chce byc uczciwy i odejść niż :zakochałem sie w kolezance i  to twoja wina bo TY jesteś.... , bo ty nigdy...., bo ty..., bo ty.... i nie kocham Cię - to z takim człowiekiem JA nie chciałabym usiąść przy kawie. Nie chciałabym mieć takiego przyjaciela...nikt nie chciałby takiego przyjaciela.
Moja koleżanka mieszka w Islandii i opowiadała mi jak tam jest z rozwodami i dziećmi z rozbitych rodzin. Otóż rozwodów jest mnóstwo i kiedy powstaje " nowa rodzina" lub dwie wszyscy są w dobrych relacjach a dzieci sA traktowane jak własne dzieci i własne wnuki. Zdziwiłam się : jak własne wnuki?! Powiedziała mi na to" w Polsce MÓWI się : wszystkie dzieci są nasze ale to tylko SLOGAN a w Islandii TRAKTUJE się wszystkie dzieci jak NASZE. Bajki opowiada ? myślę, ze nie, że można własne i cudze dzieci traktować jednakowo, jednakowo szanować.

Właśnie, takie podejście mojego męża umożliwiłoby wspólne wypicie kawy.......

....a może jest jeszcze na to czas by mu o tym powiedzieć...... facet z klasą powinien ukłonić się nisko,w rękę cmoknąć ( dla okazania szacunku) i mówić z szacunkiem i o szacunku..... a może bajki opowiadam .?.?.?....może tak sie dzieje na dużym i małym ekranie a w życiu jest inaczej ...ja ze swoim " byłym" też do kawy nie zasiadam big_smile a czasami bym chciała, chciałabym móc go szanować za to że on szanuje mnie .... niestety...... i " Wojna Domowa" trwa sad

7 249

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja też tak sobie myślę, że przynajmniej dobre to, że dalej życia nie marnuję w tym bezsensownym związku.
Na prawdę niezła ta dziewczyna co o niej piszesz... Jak takie chodzą po świecie to, aż strach faceta z domu wypuszczać bo może się na niego rzucić i pożreć... Dobrze, że jej mąż ją pogonił.
Mieszkaliśmy razem 1,5 roku. Wyprowadziłam się półtora miesiąca temu bo chciałam go zmusić do przemyśleń po tym jak doszedł do wniosku, że nasza data ślubu za dwa lata to już też nie jest realna. I czekałam na jego decyzję. Powód jest prosty: "nie widzę naszej przyszłości". Cisza, koniec, nic więcej...

7 250

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

Ja też tak sobie myślę, że przynajmniej dobre to, że dalej życia nie marnuję w tym bezsensownym związku.
Na prawdę niezła ta dziewczyna co o niej piszesz... Jak takie chodzą po świecie to, aż strach faceta z domu wypuszczać bo może się na niego rzucić i pożreć... Dobrze, że jej mąż ją pogonił.
Mieszkaliśmy razem 1,5 roku. Wyprowadziłam się półtora miesiąca temu bo chciałam go zmusić do przemyśleń po tym jak doszedł do wniosku, że nasza data ślubu za dwa lata to już też nie jest realna. I czekałam na jego decyzję. Powód jest prosty: "nie widzę naszej przyszłości". Cisza, koniec, nic więcej...

Jej mąż nie pogonił, zażądał zerwania przyjaźni z moim mężem i dlatego on tutaj jeszcze jest ze mną, raczej w naszym mieszkaniu...


Wcześniej nie było żadnych symptomów że coś nie halo? Musiało coś się stać, że nagle nie chce się żenić... poszperaj w zakamarkach pamięci , jakieś zdarzenia, zachowania... pisałaś , że się czepiałaś, no ale pewnie miałaś ku temu jakieś powody....

7 251

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Ty nie potrafisz rozmawiać bo Cię poniżył ale gdyby okazał Ci przy tym wszystkim szacunek uwierz mi , ze rozmawiałabyś z nim.
Ty poczułaś sie odrzucona a on Cie zostawił z tym uczuciem.  Gdyby pomógł Ci wykrzyczeć złość , oburzenie. Gdyby Cię nie poniżał dalej a USZANOWAŁ Twój ból .... sama nie wiem .....moze tak mi się tylko wydaje.....Wolałabym aby partner powiedział mi , ze mnie szanuje, że jestem dobrym człowiekiem, że będzie mnie zawsze wspierał( wspólne dzieci i coś przecież mi przysięgał i obiecywał np. na dobre i złe)będzie wspólnie spędzony czas mile wspominał i chce byc uczciwy i odejść niż :zakochałem sie w kolezance i  to twoja wina bo TY jesteś.... , bo ty nigdy...., bo ty..., bo ty.... i nie kocham Cię - to z takim człowiekiem JA nie chciałabym usiąść przy kawie. Nie chciałabym mieć takiego przyjaciela...nikt nie chciałby takiego przyjaciela.
Moja koleżanka mieszka w Islandii i opowiadała mi jak tam jest z rozwodami i dziećmi z rozbitych rodzin. Otóż rozwodów jest mnóstwo i kiedy powstaje " nowa rodzina" lub dwie wszyscy są w dobrych relacjach a dzieci sA traktowane jak własne dzieci i własne wnuki. Zdziwiłam się : jak własne wnuki?! Powiedziała mi na to" w Polsce MÓWI się : wszystkie dzieci są nasze ale to tylko SLOGAN a w Islandii TRAKTUJE się wszystkie dzieci jak NASZE. Bajki opowiada ? myślę, ze nie, że można własne i cudze dzieci traktować jednakowo, jednakowo szanować.

Właśnie, takie podejście mojego męża umożliwiłoby wspólne wypicie kawy.......

....a może jest jeszcze na to czas by mu o tym powiedzieć...... facet z klasą powinien ukłonić się nisko,w rękę cmoknąć ( dla okazania szacunku) i mówić z szacunkiem i o szacunku..... a może bajki opowiadam .?.?.?....może tak sie dzieje na dużym i małym ekranie a w życiu jest inaczej ...ja ze swoim " byłym" też do kawy nie zasiadam big_smile a czasami bym chciała, chciałabym móc go szanować za to że on szanuje mnie .... niestety...... i " Wojna Domowa" trwa sad

Obawiam się droga Zofio, że to w moim przypadku bajki, no bo co mam jemu powiedzieć, powinieneś mnie szanować po tym jak 16 lat mnie nie szanowałeś? trochę dziwne... myślę, że on zacznie mnie szanować dopiero jak się wyprowadzi... ale i tak z nim kawy się nie napiję  big_smile

Piszesz, że on Ciebie szanuje , hmm trochę dziwne to szanowanie, skoro przez lata Ciebie okłamywał, no chyba ,że napisałaś to z ironią

Czy myślisz o rozwodzie?

7 252

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

podział obowiązków sam się dopracowuje big_smile mąż sam nastawił pranie, rozwiesił i wytarł kurze

Źle! Żle! Źle ! SAMO SIĘ NIC NIE ROBI. Samo się nie dopracuje- to Wy dopracujecie. Samo pranie sie nie nastawiło nie rozwiesiło i kurze się same nie wytarły. To on to zrobił i oczywiście żadna asysta do takich prac nie jest mu potrzebna:)

Nie bardzo rozumiem? Mam z nim ustalić podział obowiązków? TY to ja tamto? przez 16 lat nie dało rady to teraz zadziała? a poza tym po co? On ma się niedługo wyprowadzić to nie będę na darmo strzępiła sobie języka

Macie wspólne dzieci i macie WSPÓLNE obowiązki i nie powinnaś czekać np. aż on SAM usiądzie do lekcji z dziećmi tylko powiedzieć mu np. : dzisiaj muszę wyjść i ty sprawdzisz odrobione lekcje dzieci czy bardzo dzisiaj boli mnie głowa i ty  skontroluj  lekcje dzieci bo ja na to nie mam siły tak się źle czuję, że nie dam rady itp. Tu nie chodzi o grafik na to już za późno tu chodzi o  delikatne "wkręcenie" go w różne obowiązki. Przecież on jeszcze z Tobą mieszka i wszystkie prace domowe są ( powinny być) wspólne. Nic sie samo nie robi- samo się nie gotuje, sprząta i Ty nie powinnaś czekać aż on SAM tylko bardzo subtelnie i delikatnie wkręcać go w te obowiązki( jeszcze wspólne ) Powinnaś przeczytać książkę " jak mówić żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci nam mówiły" Polecam całą serię tych autorek ale to chyba w tej części piszą jak " wkręcać" ( bo nie kazać) w obowiązki i to nie tylko dzieci. Na dorosłych to też działa. I nie chodzi o strzępienie języka czy wydawanie rozkazów tu chodzi o delikatne, subtelne przekazanie części tych wspólnych obowiązków.

7 253 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-09 14:56:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

Właśnie, takie podejście mojego męża umożliwiłoby wspólne wypicie kawy.......

....a może jest jeszcze na to czas by mu o tym powiedzieć...... facet z klasą powinien ukłonić się nisko,w rękę cmoknąć ( dla okazania szacunku) i mówić z szacunkiem i o szacunku..... a może bajki opowiadam .?.?.?....może tak sie dzieje na dużym i małym ekranie a w życiu jest inaczej ...ja ze swoim " byłym" też do kawy nie zasiadam big_smile a czasami bym chciała, chciałabym móc go szanować za to że on szanuje mnie .... niestety...... i " Wojna Domowa" trwa sad

Obawiam się droga Zofio, że to w moim przypadku bajki, no bo co mam jemu powiedzieć, powinieneś mnie szanować po tym jak 16 lat mnie nie szanowałeś? trochę dziwne... myślę, że on zacznie mnie szanować dopiero jak się wyprowadzi... ale i tak z nim kawy się nie napiję  big_smile

Piszesz, że on Ciebie szanuje , hmm trochę dziwne to szanowanie, skoro przez lata Ciebie okłamywał, no chyba ,że napisałaś to z ironią

Czy myślisz o rozwodzie?

Żle zrozumiałaś, On mnie nie szanuje i to od dawna. Napisałam, ze CHCIAŁABYM szanować go za to , ze on szanuje mnie..... niestety ( to niestety miało znaczyć , ze nie mogę go szanować bo on nie szanuje mnie)........no może powinnam dopisać , że on mnie nie szanował więc ja też nie mogę go szanować i do tej kawy zasiąść.  O rozwodzie myślałam od dawna. Moje małżeństwo było dziwne . Nie mieszkamy razem 7 miesięcy a emocjonalnie nie jesteśmy parą..... no i sama nie wiem od kiedy ale od dawna. Rozwód to takie postawienie kropki nad "i".  Ślub to taki papierek a jednak był i papierek był potrzebny i wesele było ; rozwód to taki papierek i powinien być i jest potrzebny i ... jak to nazwać hmm... wesele? owszem cieszy rozwód ale to jednak rozwód więc może "rozwodowe" i oczywiście będzie, oczywiście wypiję toast z rodziną i znajomymi za: wszystkiego dobrego na nowej drodze życia smile

7 254

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Takie powody, że co trochę wypisywał smsy z jakąś lafiryndą. Mówił mi, że niepotrzebnie się czepiam bo to tylko jeden sms. Ale on z komórką chodził do kibla za każdym razem jak przychodził sms. Były okresy spokoju. A potem na przykład wyjeżdżałam służbowo i on zapraszał do siebie na wieczór koleżanki (zbywając mnie wcześniej przez telefon, że już idzie spać i nie będzie do mnie pisać bo jest zmęczony). I o to było moje czepianie się. Dodatkowo wściekałam się o to, że gdy nie ma mnie w domu ciągle siedzi na stronach porno... I dziwił się, że o to wszystko się wkurzam...

7 255

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

Ankinom, de facto on powiedział ostatnie słowo, że nie chce ze mną być. I myślał, że wystarczy, jak mi powie, że nie wyobraża sobie naszej przyszłości. Jedyny powód dla którego się wściekłam, to taki, że on nic więcej nie chciał mi powiedzieć po trzech latach bycia razem. Cywilizowane rozstanie, to dla mnie takie, gdy ludzie się nie kłócą, ale też nie siedzą w ciszy. Wydaje mi się, że po tym wszystkim należała mi się chociaż rozmowa. Szczera rozmowa. Ale widać za wiele wymagałam...
Zanim Cię zostawił był już ktoś w jego życiu?

Kochana po 3 latach ? ja po 26 tylko jak był po alkoholu słyszałam i to w nie wybrednych słowach , że ze mną nie chce być. Na trzeźwo mówił kocham, zależy mi na rodzinie ale to co ROBIŁ na trzeźwo mówiło mi, że nie chce być ze mną.
A zapierał się kochanki jak to sam powiedział do bólu tylko facet nie zdaje sobie sprawy, że do mojego bólu. Wyrzuciłam go, zamieszkał z kochanką ale nadal łgał i mówił : mieszkam w firmie a jej nie znam.
Ponoć faceci nie odchodzą donikąd....tak czytałam..... tak pisali mądrzy i rozsądni ludzie. Pisali odchodzą do kochanek, dla kochanek.

7 256

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

Takie powody, że co trochę wypisywał smsy z jakąś lafiryndą. Mówił mi, że niepotrzebnie się czepiam bo to tylko jeden sms. Ale on z komórką chodził do kibla za każdym razem jak przychodził sms. Były okresy spokoju. A potem na przykład wyjeżdżałam służbowo i on zapraszał do siebie na wieczór koleżanki (zbywając mnie wcześniej przez telefon, że już idzie spać i nie będzie do mnie pisać bo jest zmęczony). I o to było moje czepianie się. Dodatkowo wściekałam się o to, że gdy nie ma mnie w domu ciągle siedzi na stronach porno... I dziwił się, że o to wszystko się wkurzam...

oj dobrze to znam, robię aferę, że nie opuszcza komórki na krok.... to tylko smsy, które w końcu przyspieszyły zakończenie 16 letniego małżeństwa.
 
Wiem, że jest Tobie ciężko, ale z tego co piszesz to nie mogło się udać, bo dla niego ważniejsze były inne koleżanki... to świństwo, z tym zapraszanie do siebie koleżanek i co oni tak sobie rozmawiali po koleżeńsku...

Fakt szkoda 3 lat, ale doświadczenia nas wzmacniają i mam nadzieję, że uczą jakich błędów nie popełniać...

będzie dobrze, jeszcze znajdziesz wartościowego człowieka, który tylko Ciebie będzie zapraszać... big_smile

7 257

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
prokurator_szacka napisał/a:

Ankinom, de facto on powiedział ostatnie słowo, że nie chce ze mną być. I myślał, że wystarczy, jak mi powie, że nie wyobraża sobie naszej przyszłości. Jedyny powód dla którego się wściekłam, to taki, że on nic więcej nie chciał mi powiedzieć po trzech latach bycia razem. Cywilizowane rozstanie, to dla mnie takie, gdy ludzie się nie kłócą, ale też nie siedzą w ciszy. Wydaje mi się, że po tym wszystkim należała mi się chociaż rozmowa. Szczera rozmowa. Ale widać za wiele wymagałam...
Zanim Cię zostawił był już ktoś w jego życiu?

Kochana po 3 latach ? ja po 26 tylko jak był po alkoholu słyszałam i to w nie wybrednych słowach , że ze mną nie chce być. Na trzeźwo mówił kocham, zależy mi na rodzinie ale to co ROBIŁ na trzeźwo mówiło mi, że nie chce być ze mną.
A zapierał się kochanki jak to sam powiedział do bólu tylko facet nie zdaje sobie sprawy, że do mojego bólu. Wyrzuciłam go, zamieszkał z kochanką ale nadal łgał i mówił : mieszkam w firmie a jej nie znam.
Ponoć faceci nie odchodzą donikąd....tak czytałam..... tak pisali mądrzy i rozsądni ludzie. Pisali odchodzą do kochanek, dla kochanek.

A to teraz wiem dlaczego mój mąż nie chce się jeszcze wyprowadzić, bo na dzień dzisiejszy nie ma "do" i "dla" jakiej "koleżanki" big_smile

7 258

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia, dwa ostatnie zdania z Twojego posta dają do myślenia... Natura nie lubi próżni, więc faceci zachowują się w myśl tej zasady...

7 259

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ankinom, ja ciągle mam cichą nadzieję, że są faceci, którzy umieją być w 100% wierni jednej kobiecie - i to po moich doświadczeniach jest moim największym oczekiwaniem w stosunku do mężczyzny.

7 260

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

Ankinom, ja ciągle mam cichą nadzieję, że są faceci, którzy umieją być w 100% wierni jednej kobiecie - i to po moich doświadczeniach jest moim największym oczekiwaniem w stosunku do mężczyzny.

To dobrze, że masz taka nadzieję, ja na razie jestem w fazie, że powoli zaczynam się uczyć życia bez mężczyzny i jakoś nie wierzę, żebym mogła jeszcze kogoś poznać, a co dopiero zaufać, nigdy nie chcę już cierpieć przez żadnego faceta sad

7 261

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

U mnie? Nie chcę popadać w banał ale mogę powiedzieć, że z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień wracam "do siebie". Znów jestem tą kobietą sprzed kilku lat zanim dałam sobie wsadzić na głowę koronę z drutu kolczastego. (Niby jak królowa ale trochę cisnęło, wrzynało się w mózg i krew kapała na koszulkę - jaki król taka królowa.)

Teraz znów cieszę się sobą - przypomniałam sobie jak brzmi mój śmiech, jak wygląda lekki dynamiczny chód i stukot szpilek, jak fajnie można się nie śpieszyć do domu, żeby zdążyć ugotować ulubione szpondry "króla" przed jego powrotem z kurestwa (przepraszam - królestwa, że niby z ciężkiej pracy)



Wracam "do siebie", Grejs, i strasznie mi siebie brakowało.

Nie będę kłamać, że nie miewam chandr


Dziewczyny - kupcie sobie dobry stanik, czerwone szpilki, serum poprawiające owal twarzy (poprawia głównie psychikę a nie na twarz), walnijcie sobie setkę w dobrym towarzystwie i wyłaźcie z tego grajdoła.

Dzięki, że się odezwałaś!
Jak zwykle czytałam Ciebie z zapartym tchem.
Tak, jak u wszystkich chandry wracają, niestety.
U mnie tak samo, ale staram się żeby szybko z niej wychodzić. Różnie bywa, często trudno.
Najważniejsze, że mam termin rozwodu i to teraz zaprząta moją głowę. Mój kanapowiec ciągle milczy, chyba, że go sprowokuję, to coś tam wykrzyczy. Nadal nie wiem czy szczęśliwy z tego powodu, czy będzie kombinował.
Będę, tak jak Niekochana odliczała.
11 dni
Jestem w tej chwili jakby w poczekalni,w której nic się nie dzieje, nic się nie liczy, tylko czeka...
Jestem nadal KKZB i cierpię.
Pozdrawiam Ciebie Tarantello i życzę wszystkiego dobrego, optymizmu, szczęścia i kontaktów tylko z ludźmi z pozytywną energią
                                            smile

7 262

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak przyjdzie moment, że będziesz gotowa to samo z siebie wyniknie. Ja to tylko dlatego mam taką nadzieję bo wiem, że chcę mieć dzieci, a do tego jakiś facet by się przydał. Ale daję sobie na to czas bo teraz nie jestem gotowa na poznawanie mężczyzn, ale w perspektywie kilku lat...

Strasznie mi się ciężko zrobiło, jak o tym rozmawiamy. Pewnie dlatego do tej pory byłam taka dzielna bo wypieram to z umysłu. A gdy wspomnienia wracają jest ciężko, bardzo ciężko sad Tak bardzo chciałabym się do niego przytulić... Taka pustka została w moim sercu sad Nadal go kocham, choć ta miłość boli, jak przypomnę sobie to jak mnie krzywdził sad

7 263

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Odważyłam się !  - wiem, że może dla niektórych wyda się to śmieszne, ale dla mnie wyłamanie się po 16 latach z pewnego schematu to akt odwagi!

Dla mnie każda sobota wyglądała tak samo czyli:
-rano szybka kawa
-zakupy
-sprzątanie, prawie cały dzień mi zajmowało ogarnięcie całego mieszkania
-gotowanie
-pieczenie
-pranie
-odrabianie z dzieckiem lekcji..
0 godzinie 19 to nie byłam w stanie ręką i nogą ruszać, ale jak trzeba było to pouczyłam się, miałam ochotę wyjść do kina, zwykle nie szliśmy... no i te wewnętrzne zadowolenie z dobrze wypełnionego obowiązku, może chociaż na uśmiech zasłużę, jak to kiedyś Mussuka  przyrównała mnie do usłużnego kundelka, który czeka na pochwałę swojego pana...

wczorajszy dzień:
-rano kawa, spokojna i obowiązkowo lektura net-kobiet
-zakupy, na spokojnie z dziećmi pokręciliśmy się po markecie
-sprzątanie ograniczyłam tylko do odkurzania i w dodatku młodego do tego zaangażowałam big_smile
-obiad w MC Donald , nie zdrowo wiem ,ale jaka frajda dla dzieciaków
-ciasto, kupiłam w sklepie i od razu 3/4 zjadałam, przez te pół roku, trochę luzu  sobie wygospodarowałam.. big_smile
-pranie, owszem wszystko włożyłam do bębna i ups zapomniałam włączyć, a rano popłoch w poszukiwaniu czystych skarpet, nie przeze mnie big_smile
-lekcje odrobiliśmy, spokojnie i bez nerwów, że nie zdążę posprzątać...
O 19 mąż wchodzi do domu a ja za torebkę i wychodzę z domu, wróciłam z pięknym czerwonym sweterkiem, zrobiłam sobie drinka ( rum z colą, pycha), poszukałam informacji o ochronie danych, no nie jest to moje hobby, ale potrzebne do pracy i poszłam spać

bilans:
- 0 kłótni,
- 0 rozmów
- 1 uśmiech od ucha do ucha, ale tylko mój big_smile

Ps. żeby nie było nie jasności, że mąż tak ciężko i długo pracuje a w domu nawet nie ma dla niego obiadu, on tak długo nie pracuje, tylko po pracy nigdy jemu nie spieszy się do domu....

Ja pierniczę, tak jak u mnie!!!
Normalnie toczka w toczkę (hi hi pa ruski gawariu: kropka w kropę)

I co, która wersja przyjaźniejsza dla nas? Jak myślicie?

Całuski anikom!!! smile

7 264

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

Jak przyjdzie moment, że będziesz gotowa to samo z siebie wyniknie. Ja to tylko dlatego mam taką nadzieję bo wiem, że chcę mieć dzieci, a do tego jakiś facet by się przydał. Ale daję sobie na to czas bo teraz nie jestem gotowa na poznawanie mężczyzn, ale w perspektywie kilku lat...

Taka pustka została w moim sercu sad Nadal go kocham, choć ta miłość boli, jak przypomnę sobie to jak mnie krzywdził sad

Kochana, nie kochasz go, tylko tęsknisz za kimś bliskim Twemu sercu...
Trzymaj się tej wersji
Nie był Ciebie wart, zobaczysz poznasz kogoś , kto Ciebie przytuli i doceni , masz to pewne jak w banku!!!

Dzisiaj MY Ciebie tulimy PRZAPCIÓŁKI  z forum..   smile

7 265

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

w ramach "mam Pana gdzies i robie co chce" zamiast wydawac ostatnie grosze na budowe to umowilam sie do ortodaty i zakladam sobie wymarzony aparacik na zeby:) Moj jeszczemaz juz dawno to zrobil mimo iz juz wtedy mielismy na karku budowe. Mi tez sie nalezy, nie tylko Pan wspanialy chce miec ladny usmiech. A poniewaz usmiecham sie teraz duzo czesciej warto zainwestowac w ladna szczene big_smile
Poza tym poniewaz jak jezdze na studia do szkoly to spie we Wroclawiu to zaplanowalam sobie juz 3 zjazdy do przodu
15.10- kino
22.10- basen
05.11- potancowka z kolezankami, u ktorych spie i ktore mnie bardzo lubia:)

7 266

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ktosik2025 napisał/a:

w ramach "mam Pana gdzies i robie co chce" zamiast wydawac ostatnie grosze na budowe to umowilam sie do ortodaty i zakladam sobie wymarzony aparacik na zeby:) Moj jeszczemaz juz dawno to zrobil mimo iz juz wtedy mielismy na karku budowe. Mi tez sie nalezy, nie tylko Pan wspanialy chce miec ladny usmiech. A poniewaz usmiecham sie teraz duzo czesciej warto zainwestowac w ladna szczene big_smile
Poza tym poniewaz jak jezdze na studia do szkoly to spie we Wroclawiu to zaplanowalam sobie juz 3 zjazdy do przodu
15.10- kino
22.10- basen
05.11- potancowka z kolezankami, u ktorych spie i ktore mnie bardzo lubia:)

NO I SUPER !!!   smile    smile    smile

7 267 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-10-09 18:59:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

Jak przyjdzie moment, że będziesz gotowa to samo z siebie wyniknie. Ja to tylko dlatego mam taką nadzieję bo wiem, że chcę mieć dzieci, a do tego jakiś facet by się przydał. Ale daję sobie na to czas bo teraz nie jestem gotowa na poznawanie mężczyzn, ale w perspektywie kilku lat...

Strasznie mi się ciężko zrobiło, jak o tym rozmawiamy. Pewnie dlatego do tej pory byłam taka dzielna bo wypieram to z umysłu. A gdy wspomnienia wracają jest ciężko, bardzo ciężko sad Tak bardzo chciałabym się do niego przytulić... Taka pustka została w moim sercu sad Nadal go kocham, choć ta miłość boli, jak przypomnę sobie to jak mnie krzywdził sad

Kochana, a co ja mam powiedzieć, kiedy on koło mnie siedzi, kreci się po mieszkaniu, po całym dniu czuję, jak mnie kark boli od tego napinania się, kontroli, ja nawet nie mogę sobie pozwolić na zapomnienie o całej tej sytuacji, bo a nóż coś mnie skusi i się przytulę, tak intuicyjnie, z chęci przypomnienia sobie tych kilku bo kilku, fajnych chwil, to wtedy cały mój półroczy ból, szamotanie się szlag trafi!

Ja przynajmniej tak mam, że muszę wszystko przerobić, przegadać, nawet 100 razy to samo, mam przyjaciółki, ale na Boga ile można słuchać o tym samym, tym bardziej, że one tego nie znają,nie przeżyły a tutaj jak czytam Ciebie, czy inne dziewczyny, to rozumiem Wasz, nasz ból.....

7 268

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
ankinom napisał/a:

Odważyłam się !  - wiem, że może dla niektórych wyda się to śmieszne, ale dla mnie wyłamanie się po 16 latach z pewnego schematu to akt odwagi!

Dla mnie każda sobota wyglądała tak samo czyli:
-rano szybka kawa
-zakupy
-sprzątanie, prawie cały dzień mi zajmowało ogarnięcie całego mieszkania
-gotowanie
-pieczenie
-pranie
-odrabianie z dzieckiem lekcji..
0 godzinie 19 to nie byłam w stanie ręką i nogą ruszać, ale jak trzeba było to pouczyłam się, miałam ochotę wyjść do kina, zwykle nie szliśmy... no i te wewnętrzne zadowolenie z dobrze wypełnionego obowiązku, może chociaż na uśmiech zasłużę, jak to kiedyś Mussuka  przyrównała mnie do usłużnego kundelka, który czeka na pochwałę swojego pana...

wczorajszy dzień:
-rano kawa, spokojna i obowiązkowo lektura net-kobiet
-zakupy, na spokojnie z dziećmi pokręciliśmy się po markecie
-sprzątanie ograniczyłam tylko do odkurzania i w dodatku młodego do tego zaangażowałam big_smile
-obiad w MC Donald , nie zdrowo wiem ,ale jaka frajda dla dzieciaków
-ciasto, kupiłam w sklepie i od razu 3/4 zjadałam, przez te pół roku, trochę luzu  sobie wygospodarowałam.. big_smile
-pranie, owszem wszystko włożyłam do bębna i ups zapomniałam włączyć, a rano popłoch w poszukiwaniu czystych skarpet, nie przeze mnie big_smile
-lekcje odrobiliśmy, spokojnie i bez nerwów, że nie zdążę posprzątać...
O 19 mąż wchodzi do domu a ja za torebkę i wychodzę z domu, wróciłam z pięknym czerwonym sweterkiem, zrobiłam sobie drinka ( rum z colą, pycha), poszukałam informacji o ochronie danych, no nie jest to moje hobby, ale potrzebne do pracy i poszłam spać

bilans:
- 0 kłótni,
- 0 rozmów
- 1 uśmiech od ucha do ucha, ale tylko mój big_smile

Ps. żeby nie było nie jasności, że mąż tak ciężko i długo pracuje a w domu nawet nie ma dla niego obiadu, on tak długo nie pracuje, tylko po pracy nigdy jemu nie spieszy się do domu....

Ja pierniczę, tak jak u mnie!!!
Normalnie toczka w toczkę (hi hi pa ruski gawariu: kropka w kropę)

I co, która wersja przyjaźniejsza dla nas? Jak myślicie?

Całuski anikom!!! smile

Czytam Grejs Twoją historię od początku i wiem jak wiele przeszłaś i jestem pełna podziwu, że odważyłaś się na ten ostateczny krok, gratuluję smile

7 269

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Czytam Grejs Twoją historię od początku i wiem jak wiele przeszłaś i jestem pełna podziwu, że odważyłaś się na ten ostateczny krok, gratuluję smile

Dlaczego piszesz, że jesteś pełna podziwu dla mnie, że się odważyłam... myślisz, że zła decyzja czy co?

7 270

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Znalazłam mój wpis, już szukałam pomocy w styczniu. Popisałam tutaj kilka dni i znowu odeszłam w swoją otchłań samotności.
Nie dawałam rady.
Szukałam pomocy tu i tam.
W kwietniu znowu tutaj wróiłam, ale zostałam zauważona i zaczęłam pisać.
Włanie tutaj zaczęło się moje leczenie.
Trudne.
Długie , ale skuteczne. Dlatego jestem teraz w tym miejscu.
Jeszcze trochę... i będzie jeszcze lepiej, WIEM.

W styczniu tak pisałam:
Moje oczy same już płaczą już przyzwyczajone są do łez i płaczą same...naprawdę

Tak było....

Kto wymyślił to forum powinien dostać jakąś nagrodę !!!!!  smile

7 271

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
ankinom napisał/a:

Czytam Grejs Twoją historię od początku i wiem jak wiele przeszłaś i jestem pełna podziwu, że odważyłaś się na ten ostateczny krok, gratuluję smile

Dlaczego piszesz, że jesteś pełna podziwu dla mnie, że się odważyłam... myślisz, że zła decyzja czy co?

Gdyby uważała, że to  zła decyzja to chyba bym nie gratulowała?
Może po części utożsamiałam się z Twoją sytuacją - pana i władcy na kanapie przed TV - ja tak jak i Ty próbowałam zmusić jego   do rozmów,  bez skutecznie...

w każdym bądź razie decyzja o rozwodzie nie jest łatwą decyzją i zdaje sobie sprawę, że  duuużo przemyślałyście zanim złożyłyście pozew, ja jeszcze nie mam tej "odwagi", ale co dziwne, nie dlatego, że mam nadzieję na poprawę, ale przerażają mnie mnie względy formalne no i mam dwoje małych dzieci, a mąż stwierdził, że jemu wcale nie zależy na rozwodzie... to dopiero jest zastanawiające...

7 272

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

bardzo chciałabym się do niego przytulić... Taka pustka została w moim sercu sad Nadal go kocham, choć ta miłość boli, jak przypomnę sobie to jak mnie krzywdził sad

Ja już jestem świadoma, że kocham męża tego z odległych wspomnień a raczej wyobraźni. Ten jest czuły kochany, ciepły, miły, dobry. Tego realnego nie kocham, ten mnie krzywdził, ranił, poniżał, oszukiwał. JESTEM JUŻ TEGO ŚWIADOMA, że tęsknię za  wyimaginowanym a nie chcę być z tym realnym. Tęsknie ale coraz mniej bo coraz bardziej  żyję realnością. Prokurator_szacka Ty też tak masz ?

7 273

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie wiem gdzie mam o tym napisac...
wiec pomarudze Wam tutaj.

Milosc to jednak dziwna rzecz. Napisal dzis do mnie ex, po roku nie odzywania sie i po czyms niemilym co zrobil...

Napisal 2 zdania, takie jakies ironiczne niby mile. Ale wiem, ze sa napisane z ironia.
Jakos mnie to zabolalo....  teraz rycze caly wieczor. Jestem zalosna.

Faceci sa podli.

7 274

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

witajcie:)
Nie czytałam jeszcze wszystkich postów, ale problem dobrze mi znany, wiele czytałam na ten temat książek i nawet wydawałoby się ze wyszlam z tego, ale niestety..
Od lat jest ktoś, ale gdy się zbliżamy on sie wycofuje i zdałam sobie sprawę ze nic z tego nie będzie, przynajmniej na ten moment.
TerAZ mam całkowity spadek energii, nic wiem którą drogą podążyć, nie cieszy mnie sport, wyjscia, poznawanie ludzi. Już przerabiałam odejście z kontaktów, zaczynanie nowych zajęc i wszystko, ale najgorsze jest ze cale te lata nie poznalam nikogo kto by mnie traktował tak jak on (bo jak juz sie widzielismy to zawsze się opiekuje mną, komplementy ,czuję się atrakcyjna- no ale potem znika, nie potrafi się zaangazowac w zwiazek i mi to zostaje odebrane:(
Lata lecą a z roku na rok jest coraz mi gorzej , znow zadecydowalam urwac z nim kontakty ale to nie przynosi ulgę tylko tęsknotę, a tak jak mówię nikt inny się nie pojawił i nie pojawia z kim bym chciala być:/
Moze ktoś przechodził podobnie i sobie poradzil z tym?

7 275

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No nieee, Was to tylko zostawic na pare dni same i znow sie zaczyna: chce sie rozstac ale i nie chce, boje sie jego i boje sie byc bez niego, pamietam go jak byl dobry ale i niedobry i tak w kolo Macieju. Co Wy kobiety kombinujecie z tym rozdwojeniem jazni?

Nie ma tak zlozonych osobowosci, ze mozna byc jednoczesnie dobrym, czulym, kochajacym, dbajacym i bla bla kochankiem a jednoczesnie podlym, okrutnym, wyrachowanym, nieszanujacym, obrazajacym, zdradzajacym, i to wszystko co sobie dopiszecie, chamem. Dobry czlowiek nie krzywdzi, i to z premedytacja. A zwyrodnialy psychopata nie moze byc kochajacym i czulym partnerem. Albo jedno albo drugie. Dr Jeckyl i Mr Hyde to wymysl autorski - bujda, natury nie da sie oszukac. Z Waszych opisow wynika, ze macie samych Hydow obok siebie (albo mialyscie) a ta ich lepsza doktorowska czesc to maly procent ich osobowosci, jaki Was zbajerowal na poczatku wspolnej drogi a potem odszedl w zapomnienie (bo juz bajer nie jest potrzebny). To se ne vrati i chyba czas najwyzszy stanac oko w oko z prawda a nie snus marzenia scietej glowy.

Przeczytalam kazdy jeden post z tego weekendu i choc historie sa tu rozne to diagnoze wystawie wspolna: Wy jestescie kochane uzaleznione od CHLOPA!. Nie od milosci, bo wynika z tych histori, ze tej kazda z Was zaznala tye co kot naplakal od  pseudo mezow, ale wlasnie od chlopow i portek w domu. Skad to przywiazanie do rodzaju meskiego, skad ten paralizujacy strach, ze jak zostane sama (chociaz wcale tak nie musi byc) to nie moge byc juz szczesliwa, pelnowartosciowa i kochana przez swiat osoba? Sama czyli bez faceta. Tylko takie zycie ma dla Was sens? Tylko chlop moze Was uszczesliwic? To straszne, bo to samoskazanie sie na wieczne uzaleznienie od samcow. Potworne ograniczenie praw do wlasnego szczescia.

Co druga placze, ze sobie rady nie da, ze spac bez niego nie moze, ze teskni i wspomina i jeszcze by sprobowala kijem Wisle zawracac, bo wierzy, ze zasnie obok frajera a obudzi sie przy cudownym kochanku, ktory jej rozami reszte zycia wysciele, bo juz nikogo wiecej oprocz tego frajera na bozym swiecie nie ma i nie bedzie..zastanawiacie sie co sie popsulo, dlaczego oni Was nie kochaja, nie szanuja, pedza do innych albo z komorkami po sraczach wysiaduja. Bo tacy sa i nic sie nie zmieni. Nie na lepsze w kazdym razie.

Pytam Was: co Wam to biadolenie i psychoanalizy dadza? Kolejne nieprzespane noce, zapuchniete oczy, przeplakane popoludnia, wieczory i weekendy i pare lat zmarnowanych i wyjetych z wlasnego zyciorysu.

Czy nie lepiej byloby zwyczajnie powiedziec sobie i jemu glosno i wyraznie: "TO KONIEC. Nie kochasz mnie i pewnie nigdy nie kochales. Trudno ALE na Tobie skarbie swiat sie nie konczy a zwlaszcza moj." I zaczac konsekwentnie pisac wlasny scenariusz swojego lepszego zycia zamiast rozkladac juz rozwalony zwiazek na czynniki pierwsze.

Mamy XXI wiek, nie sredniowiecze. Kobiety moga pracowac, zarabiac, ksztalcic sie, robic kariere i pieniadze, nabywac nieruchomosci i brac kredyty, jezdzic autem, wyjezdzac za granice, wychodzic bez obstawy na miasto, poznawac nowe rzeczy i ludzi, wychowywac dzieci samodzielnie, miec kochankow dla wlasnego widzimisie i miliony innych rzeczy o jakich nasze babki nawet nie snily. Sa osrodki pomocy, terapie (tu bylabym ostrozna, bo trzeba najpierw samemu chciec a nie "oddac sie" w rece uzdrowiciela), pomoc spoleczna, socjalna, sady, policja, Internet - nie zyjemy na wyspie bezludnej i pomocy nalezy szukac, jesli potrzebna, a nie siedziec bezczynnie z rekoma podniesionymi do gory.  Uwierzcie w koncu, ze nie jestescie NIGDY same, nie macie tylko portek w domu ale to nie jest zadna wada, bez tego da sie zyc i to jak zyc:) Zwlaszcza bez TAKICH portek jak tu opisujecie. A te z Was co maja dzieci - to prawdziwe blogoslawienstwo, chyba wiekszej pociechy nikt nie moze miec niz usmiechniete mordki wlasnych maluchow co rano i co dzien i co wieczor. Na cholere wtedy jakas skrzywiona twarz wkurzonego meza obok? Fuj, niech znika jak zly sen:)

Te co juz odeszly od swoich Don Juanow i poznaly smak zycia "na wolnosci" a nie "w samotnosci" moga Wam opowiedziec, jak cudowna moze byc swiadomosc, ze jest sie kowalem wlasnego losu a nie podkowa, ktora ktos tlucze co rano i co noc, zeby ja na swoj wymyslony wzor uksztaltowac. Ciezko jest zrobic pierwszy krok, potem jest juz coraz lepiej.

ankinom: zrob z ostatniego weekendu swoja szara codziennosc, to nie ma byc wyjatek a regula. Wtedy sie uda:)

7 276

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

No nieee, Was to tylko zostawic na pare dni same i znow sie zaczyna: chce sie rozstac ale i nie chce, boje sie jego i boje sie byc bez niego, pamietam go jak byl dobry ale i niedobry i tak w kolo Macieju. Co Wy kobiety kombinujecie z tym rozdwojeniem jazni?

Nie ma tak zlozonych osobowosci, ze mozna byc jednoczesnie dobrym, czulym, kochajacym, dbajacym i bla bla kochankiem a jednoczesnie podlym, okrutnym, wyrachowanym, nieszanujacym, obrazajacym, zdradzajacym, i to wszystko co sobie dopiszecie, chamem. Dobry czlowiek nie krzywdzi, i to z premedytacja. A zwyrodnialy psychopata nie moze byc kochajacym i czulym partnerem. Albo jedno albo drugie. Dr Jeckyl i Mr Hyde to wymysl autorski - bujda, natury nie da sie oszukac. Z Waszych opisow wynika, ze macie samych Hydow obok siebie (albo mialyscie) a ta ich lepsza doktorowska czesc to maly procent ich osobowosci, jaki Was zbajerowal na poczatku wspolnej drogi a potem odszedl w zapomnienie (bo juz bajer nie jest potrzebny). To se ne vrati i chyba czas najwyzszy stanac oko w oko z prawda a nie snus marzenia scietej glowy.

Przeczytalam kazdy jeden post z tego weekendu i choc historie sa tu rozne to diagnoze wystawie wspolna: Wy jestescie kochane uzaleznione od CHLOPA!. Nie od milosci, bo wynika z tych histori, ze tej kazda z Was zaznala tye co kot naplakal od  pseudo mezow, ale wlasnie od chlopow i portek w domu. Skad to przywiazanie do rodzaju meskiego, skad ten paralizujacy strach, ze jak zostane sama (chociaz wcale tak nie musi byc) to nie moge byc juz szczesliwa, pelnowartosciowa i kochana przez swiat osoba? Sama czyli bez faceta. Tylko takie zycie ma dla Was sens? Tylko chlop moze Was uszczesliwic? To straszne, bo to samoskazanie sie na wieczne uzaleznienie od samcow. Potworne ograniczenie praw do wlasnego szczescia.

Co druga placze, ze sobie rady nie da, ze spac bez niego nie moze, ze teskni i wspomina i jeszcze by sprobowala kijem Wisle zawracac, bo wierzy, ze zasnie obok frajera a obudzi sie przy cudownym kochanku, ktory jej rozami reszte zycia wysciele, bo juz nikogo wiecej oprocz tego frajera na bozym swiecie nie ma i nie bedzie..zastanawiacie sie co sie popsulo, dlaczego oni Was nie kochaja, nie szanuja, pedza do innych albo z komorkami po sraczach wysiaduja. Bo tacy sa i nic sie nie zmieni. Nie na lepsze w kazdym razie.

Pytam Was: co Wam to biadolenie i psychoanalizy dadza? Kolejne nieprzespane noce, zapuchniete oczy, przeplakane popoludnia, wieczory i weekendy i pare lat zmarnowanych i wyjetych z wlasnego zyciorysu.

Czy nie lepiej byloby zwyczajnie powiedziec sobie i jemu glosno i wyraznie: "TO KONIEC. Nie kochasz mnie i pewnie nigdy nie kochales. Trudno ALE na Tobie skarbie swiat sie nie konczy a zwlaszcza moj." I zaczac konsekwentnie pisac wlasny scenariusz swojego lepszego zycia zamiast rozkladac juz rozwalony zwiazek na czynniki pierwsze.

Mamy XXI wiek, nie sredniowiecze. Kobiety moga pracowac, zarabiac, ksztalcic sie, robic kariere i pieniadze, nabywac nieruchomosci i brac kredyty, jezdzic autem, wyjezdzac za granice, wychodzic bez obstawy na miasto, poznawac nowe rzeczy i ludzi, wychowywac dzieci samodzielnie, miec kochankow dla wlasnego widzimisie i miliony innych rzeczy o jakich nasze babki nawet nie snily. Sa osrodki pomocy, terapie (tu bylabym ostrozna, bo trzeba najpierw samemu chciec a nie "oddac sie" w rece uzdrowiciela), pomoc spoleczna, socjalna, sady, policja, Internet - nie zyjemy na wyspie bezludnej i pomocy nalezy szukac, jesli potrzebna, a nie siedziec bezczynnie z rekoma podniesionymi do gory.  Uwierzcie w koncu, ze nie jestescie NIGDY same, nie macie tylko portek w domu ale to nie jest zadna wada, bez tego da sie zyc i to jak zyc:) Zwlaszcza bez TAKICH portek jak tu opisujecie. A te z Was co maja dzieci - to prawdziwe blogoslawienstwo, chyba wiekszej pociechy nikt nie moze miec niz usmiechniete mordki wlasnych maluchow co rano i co dzien i co wieczor. Na cholere wtedy jakas skrzywiona twarz wkurzonego meza obok? Fuj, niech znika jak zly sen:)

Te co juz odeszly od swoich Don Juanow i poznaly smak zycia "na wolnosci" a nie "w samotnosci" moga Wam opowiedziec, jak cudowna moze byc swiadomosc, ze jest sie kowalem wlasnego losu a nie podkowa, ktora ktos tlucze co rano i co noc, zeby ja na swoj wymyslony wzor uksztaltowac. Ciezko jest zrobic pierwszy krok, potem jest juz coraz lepiej.

ankinom: zrob z ostatniego weekendu swoja szara codziennosc, to nie ma byc wyjatek a regula. Wtedy sie uda:)

ale czad, uwielbiam Twoj styl pisania big_smile big_smile big_smile

jezeli chodzi o portki- to chcialam zauwazyc, ze po pierwsze ja juz nie biadole (chyba widac, ze szybko sie ogarnelam) a po drugie to ja jestem ta co portki nosi- sukienki i spodnice sa feee

7 277 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-10 10:12:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ktosik2025 napisał/a:

jezeli chodzi o portki- to chcialam zauwazyc, ze po pierwsze ja juz nie biadole (chyba widac, ze szybko sie ogarnelam) a po drugie to ja jestem ta co portki nosi- sukienki i spodnice sa feee

otoz to, ktos je nosic musi i to nie koniecznie te w sensie stricte: dwie nogawki i rozporek:) A wiekszosc tych, pozal sie Boze, mezczyzn z prawdziwego zdarzenie, zasluguje bardziej na sukienusie z falbankami albo fartuszek przedszkolaczka, taki z nich domowy i ogolnospoleczny pozytek;) Macho to oni glownie w gebie sa, a tak poza tym rozpieszczone ksiezniczki z geba Shreka.

Skoro sie ogarnelas, to podziel sie z pozostalymi rozdartymi wpol, jak sie to robi, z czym to sie je i jak taka wolnosc smakuje:)

7 278

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

No nieee, Was to tylko zostawic na pare dni same i znow sie zaczyna: chce sie rozstac ale i nie chce, boje sie jego i boje sie byc bez niego, pamietam go jak byl dobry ale i niedobry i tak w kolo Macieju. Co Wy kobiety kombinujecie z tym rozdwojeniem jazni?

Nie ma tak zlozonych osobowosci, ze mozna byc jednoczesnie dobrym, czulym, kochajacym, dbajacym i bla bla kochankiem a jednoczesnie podlym, okrutnym, wyrachowanym, nieszanujacym, obrazajacym, zdradzajacym, i to wszystko co sobie dopiszecie, chamem. Dobry czlowiek nie krzywdzi, i to z premedytacja. A zwyrodnialy psychopata nie moze byc kochajacym i czulym partnerem. Albo jedno albo drugie.

Witaj Mussuka smile
Jak dobrze, ze jesteś i nas pilnujesz. Potrzebne tu zdrowe spojrzenie.

Niestety są złożone osobowości i jest ich sporo. Są to osobowości dyssocjalne. 
Na własnej skórze to przeżyłam i wiem, może być człowiek zły i dobry nieomalże jednocześnie.  Dobry człowiek nie krzywdzi, i to z premedytacją.....to temat złożony i trochę skomplikowany. Zgadzam się dobry człowiek nie krzywdzi ....ale są ludzie, którzy odgrywają rolę dobrego człowieka. Krzywdzą bo ich prawdziwa osobowość jest wyzuta z jakichkolwiek uczuć ale jednocześnie odgrywają rolę dobrego człowieka i dobrze grają i ciężko zorientować się, że to tylko gra. Byłam z takim człowiekiem 26 lat( o zgrozo!) i nie miałam pojęcia( o zgrozo!), że taka osobowość istnieje i jest możliwa aż do 18 marca. Kiedy uświadomiłam to sobie a raczej najpierw wiele poczytałam na ten temat a potem uświadomiłam, przeżyłam szok. Podnoszę się z tego ale nie jest łatwo.
Za bycie z takim człowiekiem partner płaci ogromną cenę. Przeważnie jest zniszczony psychicznie i finansowo.
O charakteropacie wszyscy myślą jaki cudowny i dobry człowiek a to jest wampir, drapieżnik wśród ludzi. Sporo mam wiadomości na ten temat bo problem mnie dotyczy a nadal nie mogę uwierzyć, że tacy ludzie są wśród nas i jest ich sporo. Spotykamy ich w pracy na ulicy nie wiedząc kim są. Lubimy ich bo NA POZÓR to bardzo mili, weseli i dobrzy ludzie. Przykładem takiej osobowości jest Kalibabka. Ujmujący mężczyzna bezwzględnie niszczący swoje ofiary finansowo i emocjonalnie.

7 279

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Zgadzam się dobry człowiek nie krzywdzi ....ale są ludzie, którzy odgrywają rolę dobrego człowieka. Krzywdzą bo ich prawdziwa osobowość jest wyzuta z jakichkolwiek uczuć ale jednocześnie odgrywają rolę dobrego człowieka i dobrze grają i ciężko zorientować się, że to tylko gra.


Przykładem takiej osobowości jest Kalibabka. Ujmujący mężczyzna bezwzględnie niszczący swoje ofiary finansowo i emocjonalnie.

Sama to zofio napisalas:) Nie SA dobrzy tylko GRAJA dobrych. To ogromna roznica. Poza tym to marni aktorzy, zwykle wystepuja w teatrze jednego widza. I tym widzem, zaslepionym ich mistrzowska gra najczescie staja sie ich partnerzy. Podczas gdy wszyscy inni dookola juz przejrzeli gre manipulanta i albo po cichu albo i glosno podkreslaja te inne, mniej dobre, jego cechy..ow zauroczony widz jest slepy jak przyslowiowa kura. Czesto nawet inne osoby z bliskiego otoczenia: rodzice, dzieci, krewni..mowia: zobacz jak on sie zachowuje, to nienormalne, on Cie nie kocha, nie szanuje, odejdz od niego - widz jest slepy i gluchy.

To zofio, ze Twojemu eks udalo sie przez 26 lat tak swietnie odgrywac role dobrego czlowieka, jednoczesnie nim nie bedac, to swiadczy o tym tez, ze Ty tego nie chcialas widziec albo zaakceptowac. Nie gniewaj sie, ale poniekad za swoj obecny stan, psychiczny i finansowy (domniemuje tylko) musisz tez po czesci winic i sama siebie. Czy naprawde nie dochodzily do Ciebie juz wczesniejsze sygnaly, przestrogi, jakies nawet dowody "zbrodni" eksa? Czy po prostu je odrzucalas, bo sie przed brzydka prawda bronilas?

Przykladowy Kalibabka trafial wlasnie na taki podatny grunt, on nie byl wcale takim dobrym aktorem tylko umiejetnie dobieral sobie widownie. Jak wiemy, nie na kazdego jego czar jednak podzialal:)

7 280

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

otoz to, ktos je nosic musi i to nie koniecznie te w sensie stricte: dwie nogawki i rozporek:)

Mussuka zalapala, juz wczesniej, az tak zle ze mna nie jest abym nie czytala miedzy wierszami smile
Moja mama przez cale zycie nosi przyslowiowe spodnie w domu. Wyszlam z matriarchtycznego domu i nie na reke byl mi pan i wladca w zbudowanym przeze mnie domu. Dlatego buntowalam sie.

Mussuka napisał/a:

A wiekszosc tych, pozal sie Boze, mezczyzn z prawdziwego zdarzenie, zasluguje bardziej na sukienusie z falbankami albo fartuszek przedszkolaczka, taki z nich domowy i ogolnospoleczny pozytek;) Macho to oni glownie w gebie sa, a tak poza tym rozpieszczone ksiezniczki z geba Shreka.

Niestety (bo wolalabym aby bylo inaczej) masz racje. Mojemu jeszczemezu przy ostatniej klotni wyrzucilam brzydko, ze dla mnie jest ciota. Bo tylko ciota nie dosc ze nie broni swojej zony to jeszcze ja poniza przy innych... Chyba w calej klotni najbardziej nie spodobalo mu sie to jedno slow, bo przeciez on taki meski jest ze och...

Mussuka napisał/a:

Skoro sie ogarnelas, to podziel sie z pozostalymi rozdartymi wpol, jak sie to robi, z czym to sie je i jak taka wolnosc smakuje:)

NIE PATRZCIE ZA SIEBIE I NIE ROZTRZASAJCIE WSZYSTKIEGO PO STOKROC- NAKRECACIE I ZADRECZACIE SAME SIEBIE!!! Najlepiej jest zerwac kontakt, albo ograniczyc go do absolutnego minimum.

Posty [ 7 216 do 7 280 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 110 111 112 113 114 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026