grejs napisał/a:karen napisał/a:
Czytałam, ze chodzisz na zumbę, ja zapisałam się na salsę, zaczynam od poniedziałku 
Grejs, rozumiem, ze rozwód 20.10.
Będę pamiętać i mysleć o Tobie.
Trzymaj się, Kochana, jesteś taka dzielna, zupełnie inna Grejs niz ta ktora tu trafiła.
Pozdrawiam goraco. Buziaki :*****
Też pozdrawiam i całuski!!!
Tak 20.10. to z emocji....
Salsa też fajnie
Ja rówież otworzyłam swoją firmę. Pracuję , usamodzielniam się.
M. nie wierzył, że mi się to uda. Dla mnie to formalność. Wcześniej po prostu unikałam kosztów. Jro firmir robiłam marketing, wspierałam, pracowałam. a on nazywał to swja firmą.
Żenada!!!
Dzisiaj nie unikam kosztów, a myślę o sobie, a jak zaczynam myśleć o sobie to M, zdziwiony , zatroskany i niezadowolony, że idę w dobrym kierunku. Wolałby, żebym nadal płakała i błagała o jego miłośc.
Skończyło się.
NIE dla upokarzania!!! Zdecydowane nie!
Myslę o sobie i idzie mi to nieźle.
Cieszę się Karen , że u Ciebie ok!
Ciekawe co u Anhedoni i Taranteli?
Wiesz coś ?
Całuski !!! 
Grejs, miło Cię widzieć w dobrym zdrowiu (psychicznym i fizycznym jak myślę). Gratuluję ładnej daty. Będziemy całym Sabatem Cię wspierać (już zaznaczyłam w kalendarzu). Odkryłyśmy, że zbiorowe afirmacje (normalnie jak zbiorowa modlitwa w intencji) życzliwych istot to połowa sukcesu w kluczowych momentach, kiedy zachodzi obawa, że własnego, pojedynczego hartu ducha może nie starczyć.
U mnie? Nie chcę popadać w banał ale mogę powiedzieć, że z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień wracam "do siebie". Znów jestem tą kobietą sprzed kilku lat zanim dałam sobie wsadzić na głowę koronę z drutu kolczastego. (Niby jak królowa ale trochę cisnęło, wrzynało się w mózg i krew kapała na koszulkę - jaki król taka królowa.)
Teraz znów cieszę się sobą - przypomniałam sobie jak brzmi mój śmiech, jak wygląda lekki dynamiczny chód i stukot szpilek, jak fajnie można się nie śpieszyć do domu, żeby zdążyć ugotować ulubione szpondry "króla" przed jego powrotem z kurestwa (przepraszam - królestwa, że niby z ciężkiej pracy), mogę się położyć kiedy chcę i obudzić kiedy chcę (i z kim chcę), mogę pójść na siłownię ale i nie pójść, mogę połomotać wiosłami ale przymusu też nie ma, mogę zjeść ale i równie dobrze mogę też nie zjeść, mogę z moim synem leżeć na kanapie i gadać o głupotach i sprawach ważkich ale rónie dobrze możemy się godzinami kłócić o prawa i obowiązki starych i młodych (ale w dowolnym wypadku żaden "król" nie będzie mnie rozliczał z moich pseudo błędów wychowawczych), mogę wpuszczać psa do łóżka kiedy mi się żywnie spodoba, mogę sprzątać wtedy kiedy mam na to ochotę a nie kiedy widzę królewski grymas na twarzy, uwielbiam chodzić do kosmetyczek, masażystek (i masażystów też), poznaję nowych ludzi (dużo ludzi), chodzę po mieście, od nowa poznaję miejsca, o którcy w tym psycho-gułagu zapomniała, próbuję się w różnych sferach, liznę i dotknę wszystkiego, co pachnie nowością, a jak mi się znudzi, to zapadam się w sobie i leżę i patrzę w sufit i mam w tyłku.
Wracam "do siebie", Grejs, i strasznie mi siebie brakowało. Już dawno mi nikogo tak nie brakowało jak siebie takiej - WOLNEJ i MOGĄCEJ WSZYSTKO i NIE MUSZĄCEJ NIC i MAJĄCEJ w TYŁKU.
A najciekawsze jest to, że TAKĄ wszyscy mnie właśnie chcą. TAMTĄ chciał mnie tylko jeden a i to POD WARUNKIEM ŻE ... (będę chuda, usłużna, ślepa, głucha, niewidoma, cofnięta w rozwoju umysłowym i na wyłączność).
Nie będę kłamać, że nie miewam chandr - ostatecznie pięć lat życia poszło w dupę. Jednak inteligentna kobieta (a zwłaszcza nieskromna inteligentna kobieta) potrafi pączki ukręcić nawet z goowna. A my przecież jesteśmy specjalistkami od nadawania rangi gniotom, to czemóż nie miałybyśmy nadać rangi nawet najbardziej zgniecionemu-zdeptanemu etapowi naszego życia? Kiedyś powiedziałam Karen, że psychofagi wdeptały nas w ziemię, ale my jesteśmy jak ziarna - takie wdeptane kiełkujemy i wyrasta z tego fajna roślina (jak Twoja firma dla przykładu).
Czego i Tobie i całej reszcie życzę.
Dziewczyny - kupcie sobie dobry stanik, czerwone szpilki, serum poprawiające owal twarzy (poprawia głównie psychikę a nie na twarz), walnijcie sobie setkę w dobrym towarzystwie i wyłaźcie z tego grajdoła.