netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 905 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 109 110 111 112 113 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 151 do 7 215 z 26 310 ]

7 151

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

- to Twój problem, ja nie rozumiem o co tobie chodzi, przecież możemy normalnie rozmawiać, żyć (czytaj spać ze sobą), ale musimy mieć też własne życie..

-nic na to nie poradzę, od 10 lat nie ma we mnie do ciebie uczuć, wypaliłem się

-bo dosyć mam życia w iluzji. a to, że zainteresowałem się  Magdą Kaśką nie dało to tobie nic do myślenia?

- to jest też mój dom i nigdzie nie będę się wyprowadzał, musisz poczekać, aż wyremontuje ten strych, bo ja potrzebuję osobnego miejsca, nie mogę żyć w tym chaosie, a potem zobaczymy, jak będziesz chciała to zamieszkam tam...

Czy Ty widzisz jakie on bzdury opowiada? Niech on troszke rozwinie te mysl o "wlasnym zyciu" i "wspolnym, normalnym zyciu". Czyzby proponowal Ci etat sprzataczki, kucharki i ..z przeproszeniem...prostytutki, oferujac w zamian swiety spokoj i to, ze sie bedzie przewijal po domu wtedy, gdy u Magdy czy Kaski nie bedzie?
To jest chamstwo przed duze CH.

Ale ma jedna racje, to jest Twoj problem, bo jemu tak jest wygodnie i zmieniac niczego nie bedzie. Teraz sie zastanow, czy z tym problemem chcesz nadal zyc czy cos z nim zrobic. Bo zrobic sie ZAWSZE da.

ankinom napisał/a:

jedyne wyjście? moja z dziećmi wyprowadzka, ale mnie na to nie stać, a tak prawdę powiedziawszy nie chcę wyprowadzać się do wynajmowanego mieszkania, bo mojemu mężowi znudziła się zabawa w małżeństwo,

formalności są już załatwiane, tym, że ciągle "suszę" jemu głowę o ironio mobilizuje go do szybszego działania, jeszcze kilka miesięcy i będę wolna

tylko jak do pory przetrwać ten okres?

A dlaczego masz sie wyprowadzac do wynajetego mieszkania? Po rozwodzie sprzedajecie dom (wspolny) i dzielicie sie zyskami. To jest jakas kwota, z ktora mozna zaczac od kupna malego M-3. Inna opcja, to to, ze Ty splacisz jego czesc obecnego lokum i wezmiesz calosc na siebie - on sie wtedy MUSI wyniesc. No, ale to kosztowne.
Masz prace, zdrowa jestes? To sobie poradzisz tylko musisz najpierw chciec. Bo od tego wszystko zalezy, reszta to techniczne detale.

I susz mu te glowe ale nie oskarzeniami i gadaniem o przeszlosci tylko o konkretach i przyszlosci.

7 152 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-10-07 10:36:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ktosik2025 napisał/a:

hm..
A ja jestem z siebie dumna:)
od 1,5 tygodnia ani jednej lezki:) od kilku dni nawet lapie sie, ze chwilami nie mysle o moim jeszczemezu:D
jak jeszcze pare dni temu mial mi cos do zarzucenia to ja po prostu zaczelam olewac i nie odpisywac na maile z "wyrzutami" i jakos nagle przestal miec "wyrzuty":)
Nie stresuje sie juz ze on bedzie zly bo ble ble ble, bo ja mam to gdzies czy on sie zdenerwuje czy nie. Jest zly- jego problem, niech wezmie cos na uspokojenie big_smile

Dziwne wydaje mi sie tylko, ze on cos o tym rozwodzie przestal gadac;/

od wolnosci emocjonalnej jestem juz tylko o krok

No to elegancko. A może ruszyła go Twoja obojętnośc?


Tak sobie czytam i myślę, że wszelkie żale i złości w stosunku do naszych exów najpierw pobudzają nas do działania, a potem kiedy już nie jesteśmy razem i dalej nas trawią doprowadzają tylko do złego samopoczucia i samo zadręczania.
To jest okropne uczucie.
Bo najczęściej exy się zmieniają i to czego nie miały nagle mają. Czy warto to analizować? Zwłaszcza, że ich nienawidzimy itd., w najlepszym przypadku nie czujemy nic.

7 153

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
karen napisał/a:

Pozdrawiam Was, Dziewczyny big_smile

Grejs, Liderko, cieszę się, że jesteś w dobrym humorze.

U mnie wszystko w porządku, dużo pracuję, jestem zmotywowana i pełna pomysłów.


Cieszę się, że ta grupa nadal istnieje, 

Ściskam mocno!!! Trzymajcie się.

Wasza karen.

OOOOOOOOOOOO Kochana Karen tęsknię za Tobą !!!
JakA jestem samotna...
Trzymam się .walczę sama ze sobą i podnoszę na duchu dziewczyny STĄD !!!

Napisz coś biżej co u Ciebie?

Przed chwilą wróciłam do domu i okazało się , że jeszczemąż czeka na mnie podminowany, bo przyszedł
                                             TERMIN ROZWODU 20.!0.2011R

                                                       WOw !!!

                                              CO TO BĘDZIE?

Ale, była jazd!!! Nie spodziewałam się, nie będzie łatwo!
Przeież ON jest czysty, nie wie o co chodzi, jaka jestem wredna i takie tam..   sad

...Jakże nam przykro wink

7 154

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

- to Twój problem, ja nie rozumiem o co tobie chodzi, przecież możemy normalnie rozmawiać, żyć (czytaj spać ze sobą), ale musimy mieć też własne życie..

-nic na to nie poradzę, od 10 lat nie ma we mnie do ciebie uczuć, wypaliłem się

-bo dosyć mam życia w iluzji. a to, że zainteresowałem się  Magdą Kaśką nie dało to tobie nic do myślenia?

- to jest też mój dom i nigdzie nie będę się wyprowadzał, musisz poczekać, aż wyremontuje ten strych, bo ja potrzebuję osobnego miejsca, nie mogę żyć w tym chaosie, a potem zobaczymy, jak będziesz chciała to zamieszkam tam...

Czy Ty widzisz jakie on bzdury opowiada? Niech on troszke rozwinie te mysl o "wlasnym zyciu" i "wspolnym, normalnym zyciu". Czyzby proponowal Ci etat sprzataczki, kucharki i ..z przeproszeniem...prostytutki, oferujac w zamian swiety spokoj i to, ze sie bedzie przewijal po domu wtedy, gdy u Magdy czy Kaski nie bedzie?
To jest chamstwo przed duze CH.

Ale ma jedna racje, to jest Twoj problem, bo jemu tak jest wygodnie i zmieniac niczego nie bedzie. Teraz sie zastanow, czy z tym problemem chcesz nadal zyc czy cos z nim zrobic. Bo zrobic sie ZAWSZE da.

ankinom napisał/a:

jedyne wyjście? moja z dziećmi wyprowadzka, ale mnie na to nie stać, a tak prawdę powiedziawszy nie chcę wyprowadzać się do wynajmowanego mieszkania, bo mojemu mężowi znudziła się zabawa w małżeństwo,

formalności są już załatwiane, tym, że ciągle "suszę" jemu głowę o ironio mobilizuje go do szybszego działania, jeszcze kilka miesięcy i będę wolna

tylko jak do pory przetrwać ten okres?

A dlaczego masz sie wyprowadzac do wynajetego mieszkania? Po rozwodzie sprzedajecie dom (wspolny) i dzielicie sie zyskami. To jest jakas kwota, z ktora mozna zaczac od kupna malego M-3. Inna opcja, to to, ze Ty splacisz jego czesc obecnego lokum i wezmiesz calosc na siebie - on sie wtedy MUSI wyniesc. No, ale to kosztowne.
Masz prace, zdrowa jestes? To sobie poradzisz tylko musisz najpierw chciec. Bo od tego wszystko zalezy, reszta to techniczne detale.

I susz mu te glowe ale nie oskarzeniami i gadaniem o przeszlosci tylko o konkretach i przyszlosci.

Własne życie to samotne wyjścia, beze mnie i dzieci, on chce się dalej rozwijać (chociaż  ja nigdy jemu tego nie broniłam) on wtedy nie chciał dopiero inne kobiety oświeciły jego, że się marnuje, że ma wielki potencjał..

wspólne życie, to tak jak do tej pory, tylko bez kłótni i mojego "czepiania się"....

eh dam radę,

a przy okazji trzymajcie za mnie kciuki bo za tydzień mam obronę smile a potem skupię się na poszukaniu dodatkowej pracy...

ok będę suszyła dalej tym bardziej, że on już nie chce o tym rozmawiać

7 155

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

...Jakże nam przykro wink

Przykro...dlaczego?

7 156

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Własne życie to samotne wyjścia, beze mnie i dzieci, on chce się dalej rozwijać (chociaż  ja nigdy jemu tego nie broniłam) on wtedy nie chciał dopiero inne kobiety oświeciły jego, że się marnuje, że ma wielki potencjał..

wspólne życie, to tak jak do tej pory, tylko bez kłótni i mojego "czepiania się"....

eh dam radę,

a przy okazji trzymajcie za mnie kciuki bo za tydzień mam obronę smile a potem skupię się na poszukaniu dodatkowej pracy...

ok będę suszyła dalej tym bardziej, że on już nie chce o tym rozmawiać

dasz rade a kciuki bedziemy trzymac, bo warto:) kobieta z dyplomem i taka niska samoocena??? nieprawdopodobne.
a te pobozne zyczenia Twojego meza to niech sobie miedzy bajki wlozy.

czekaj, czekaj, a jakbys Ty tak wymyslila sobie swoje "wymarzone" zycie na wzor i podobienstwo jego modelu? sprobujmy odwrocic te liste zyczen i napisac cos dla Ciebie:) Potem mu to przedstawisz jako to czego Ty chcesz, tez masz prawo do zadan, nie?:)

7 157

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To takie ironiczne miało być, no wiesz... Że niby przykro, a tak naprawdę sama radość. Że niby żal, a radość.

7 158 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-10-07 10:43:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
hm... napisał/a:

...Jakże nam przykro wink

Przykro...dlaczego?

Grejs - nadal w SZOKU smile
Wczoraj "nie chwytała" tekstów o dacie, dziś nie patrzy na minki emotikonów.

Przekładam Cię przez kolano i leję po tyłeczku. Krew Ci do mózgu dopłynie tongue

7 159

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Otrząśnie się nasza najwspanialsza forumowiczka zaraz po rozprawie. Także niedługo.
Wyobraziłam sobie minę "kanapowego ziemniaka". Kurcze. Bezcenne. Przepraszam smile

7 160

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niekochana, korzystając z Twej obecności chciałam zapytać co sądzisz o wychowywaniu dzieci przez facetów? Jeśli pozwolisz...

7 161

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

Własne życie to samotne wyjścia, beze mnie i dzieci, on chce się dalej rozwijać (chociaż  ja nigdy jemu tego nie broniłam) on wtedy nie chciał dopiero inne kobiety oświeciły jego, że się marnuje, że ma wielki potencjał..

wspólne życie, to tak jak do tej pory, tylko bez kłótni i mojego "czepiania się"....

eh dam radę,

a przy okazji trzymajcie za mnie kciuki bo za tydzień mam obronę smile a potem skupię się na poszukaniu dodatkowej pracy...

ok będę suszyła dalej tym bardziej, że on już nie chce o tym rozmawiać

dasz rade a kciuki bedziemy trzymac, bo warto:) kobieta z dyplomem i taka niska samoocena??? nieprawdopodobne.
a te pobozne zyczenia Twojego meza to niech sobie miedzy bajki wlozy.

czekaj, czekaj, a jakbys Ty tak wymyslila sobie swoje "wymarzone" zycie na wzor i podobienstwo jego modelu? sprobujmy odwrocic te liste zyczen i napisac cos dla Ciebie:) Potem mu to przedstawisz jako to czego Ty chcesz, tez masz prawo do zadan, nie?:)

Pewnie na początku naszego związku tak było, ale od kilku lat mam swoje życzenia, mam plan na życie, wiem czym chcę zajmować się zawodowo, od października robię dodatkowo studia podyplomowe, bo chce kiedyś otworzyć własne biuro rachunkowe smile, chciałabym też zwiedzić kilka ciekawych miejsc, zamieszkać sama i urządzić dom tak jak ja chcę, wychować dzieci na porządnych ludzi i więcej mieć powodów do uśmiechu, dużo oczekiwań ? mało? nie wiem może z czasem dopiszę kilka punktów do listy smile

Nie wiem jak to się dzieje, ale nawet ludzie z doktorem mogą mieć niską samoocenę, jeżeli codziennie słyszą , że są do niczego...

ale dzięki WAM kochane net-kobiety przyjdzie dzień, że wpiszę się do wątku Marynarki : mój wymarzony rozwód, cholera to już pół roku jak się miotam...


PS. w wyniku  mojego ostatniego "doła" zapomniałam Niekochanej pogratulować odważnej decyzji i prawie otrzymanego rozwodu smile czy po rozwodzie nadal będziesz mieszkać z byłym mężem?

7 162

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
grejs napisał/a:
hm... napisał/a:

...Jakże nam przykro wink

Przykro...dlaczego?

Grejs - nadal w SZOKU smile
Wczoraj "nie chwytała" tekstów o dacie, dziś nie patrzy na minki emotikonów.

Przekładam Cię przez kolano i leję po tyłeczku. Krew Ci do mózgu dopłynie tongue

Wczoraj to był kosmos!!!
Byłam u koleżanki i wypiłam dobrego drinka. Wchodzę do domu, a tu jeszczemąż zszokowany, że jednak rozwód będzie. Czekał na mnie, A, ja chciałam po cichutku do mojej sypialni...
Na luziku tłumaczę grzecznie,  i uważałam jak mówię, bo mój język nie był giętki!!!
No, zakończyło się jazdą, bo chłopak wogóle nie kumał o co mi biega.

Potem zasiadłam do forum. coś cyferki mi nie wchodziły.
Dzisiaj zasiadłam i odczytuję wszystko,  czy mocno narozrabiałam. Nie, nie było źle!
Tylko Niekochana wycziła, że coś byłam nie HALO!

Uśmiałam się wczoraj tutaj , że hej!

Dzisiaj wchodzę, czytam i Olimpia zwaliła mnie z nóg!
Zgłosiłam do redakcji... bezsilność
Co robić?

7 163

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

zapytałam, czy po jego wymaganiach coś zmieniłam, odpowiedział, że tak , ale niestety nie zarybiło...czyli cokolwiek nie zrobię to już nigdy nie będzie dobrze między nami....
JA JUŻ MAM DOSYĆ, NIE DAJE RADY, NIE WIEM CO MAM ROBIĆ, JAK POSTĘPOWAĆ sad

i wcale nie dziwota, że rady nie dajesz . Żadna by nie dała. Kobietki, która by dała radę chodzić na rzęsach 24 na dobę, puszczać dym uszami i skomleć jak pies- ja nie dałabym rady , nie dałabym rady gdyby nawet tylko o skomlenie chodziło.

To, że poszuka sobie innej to w sumie nie chodziło o mój wygląd a bardziej o osobowość...zaoszczędzone pieniądze smile
To, że  mój mąż nie ma sobie nic do zarzucenia dotyczy naszego związku, nie wyglądu...
Ja wiem, że jestem wartościowym człowiekiem, ale powiedz sama, czy po odkryciu, że jesteś oszukiwana przez najbliższą sobie osobę nie czułaś się "zdeptana"?

świat dalej się kręci....

.....nawet przez moment nie pomyślałam, ze ma zastrzeżenia do Twojego wyglądu.....ja rozumiem , ze Twoja osobowość jego zdaniem jest be i rozumiem , że mąż jest bezkrytyczny wobec siebie. Ty be on ideał. Tylko Ty wiele musisz zrozumieć by zacząć " zdrowieć", Ty musisz zrozumieć, że zmienić musisz się dla siebie nie dla niego. On zawsze będzie z Ciebie niezadowolony.
Oczywiście , ze czułam sie zdeptana i to nie tylko dlatego, że byłam oszukiwana ale i dla tego, że byłam poniżana, zdradzana. Dlatego, że wmawiał mi iż jestem złą żoną , matką.
.....dobrze mówisz świat się dalej kręci tylko niech teraz kręci się wokół Ciebie i tego bardzo Ci życzę.

7 164

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tylko Niekochana wycziła, że coś byłam nie HALO!


Wyczaiła oczywiście Sorki, nie tylko ja szwankuję, ale mój komp też!

7 165

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Tylko Niekochana wycziła, że coś byłam nie HALO!


Wyczaiła oczywiście Sorki, nie tylko ja szwankuję, ale mój komp też!

Haha

Ale co z tą Olimpią bo mnie też dziś chyba styki nie tego...?:)

7 166

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
grejs napisał/a:

Tylko Niekochana wycziła, że coś byłam nie HALO!


Wyczaiła oczywiście Sorki, nie tylko ja szwankuję, ale mój komp też!

Haha

Ale co z tą Olimpią bo mnie też dziś chyba styki nie tego...?:)

Wejdź na wątek Marynarki - Mój wymarzony rozwód.
Tam Olimpia coś strasznego napisała.
ciśnienie mam chyba 200 i to ja zaraz zejdę z tego świata, jak ONA nie napisze...

7 167 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-10-07 11:36:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:

i wcale nie dziwota, że rady nie dajesz . Żadna by nie dała. Kobietki, która by dała radę chodzić na rzęsach 24 na dobę, puszczać dym uszami i skomleć jak pies- ja nie dałabym rady , nie dałabym rady gdyby nawet tylko o skomlenie chodziło.

To, że poszuka sobie innej to w sumie nie chodziło o mój wygląd a bardziej o osobowość...zaoszczędzone pieniądze smile
To, że  mój mąż nie ma sobie nic do zarzucenia dotyczy naszego związku, nie wyglądu...
Ja wiem, że jestem wartościowym człowiekiem, ale powiedz sama, czy po odkryciu, że jesteś oszukiwana przez najbliższą sobie osobę nie czułaś się "zdeptana"?

świat dalej się kręci....

.....nawet przez moment nie pomyślałam, ze ma zastrzeżenia do Twojego wyglądu.....ja rozumiem , ze Twoja osobowość jego zdaniem jest be i rozumiem , że mąż jest bezkrytyczny wobec siebie. Ty be on ideał. Tylko Ty wiele musisz zrozumieć by zacząć " zdrowieć", Ty musisz zrozumieć, że zmienić musisz się dla siebie nie dla niego. On zawsze będzie z Ciebie niezadowolony.
Oczywiście , ze czułam sie zdeptana i to nie tylko dlatego, że byłam oszukiwana ale i dla tego, że byłam poniżana, zdradzana. Dlatego, że wmawiał mi iż jestem złą żoną , matką.
.....dobrze mówisz świat się dalej kręci tylko niech teraz kręci się wokół Ciebie i tego bardzo Ci życzę.

To dobrze mnie rozumiesz, po wielu latach dowiadujesz się, że nie o takiej kobiecie marzył! Ty się dwoisz, troisz a on: "to nie to"...  do dupy z tymi facetami sad

7 168 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-10-07 11:59:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A niechże na sosnę spadają. My też nie musimy być tolerancyjne. Nie musimy być następstwami Matki Teresy za przeproszeniem.




Grejs... Ja pierniczę. Biedna dziewczyna. Jak ja to rozumiem. Ale ona nie zrobi sobie krzywdy. Da radę. Trza jej pomóc. Skąd ona jest?

Nie wiadomo sad

Wiecie co mnie szlak trafia na te wszystkie tragedie, na ludzką krzywdę. To jest okropne. Ale sprawiedliwość jest, tylko trzeba być cierpliwym. Jasny gwint...

7 169

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A niechże na sosnę spadają. My też nie musimy być tolerancyjne. Nie musimy być następstwami Matki Teresy za przeproszeniem.

tak naprawde, to to dzieje sie i w druga strone. Kobiety tez czasami mowia po 15 latach malzenstwa swoim facetom, ze sorki, ale sie pomylilam...

7 170

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To wszystko to jest wogóle fantastyczne i przypomina jakąś zabawę. Nie sądzisz?

7 171

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Niekochana, korzystając z Twej obecności chciałam zapytać co sądzisz o wychowywaniu dzieci przez facetów? Jeśli pozwolisz...

Znam kilku wspaniałych ojców. I znam beznadziejnych - np mój prywatny mąż.

To nie płeć jest ważna, tylko to, co człowiek ma wewnątrz.

7 172

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No to elegancko. A może ruszyła go Twoja obojętnośc?

Nie wiem- moze. Nie zastanawiam sie nad tym

hm... napisał/a:

Tak sobie czytam i myślę, że wszelkie żale i złości w stosunku do naszych exów najpierw pobudzają nas do działania, a potem kiedy już nie jesteśmy razem i dalej nas trawią doprowadzają tylko do złego samopoczucia i samo zadręczania.
To jest okropne uczucie.
Bo najczęściej exy się zmieniają i to czego nie miały nagle mają. Czy warto to analizować? Zwłaszcza, że ich nienawidzimy itd., w najlepszym przypadku nie czujemy nic.

Hm... ja nie mam zali. Odcielam sie od przeszlosci. Jezeli dojdzie do rozwodu to tez bedzie on z klasa. Uzgodnilismy tak, ze bedzie tak jak ja chce big_smile Rozwod z orzeczeniem o jego winie, alimenty dla mnie i dla dziecka + on splaca kredyt na dom a ja z dziecmi w nim mieszkamy- chyba niezle nie? Obgadalismy to juz jakis czas temu i juz nie wracamy do tematu. On tez ma napisac pozew (oczywiscie, ze niby ja go pisze). Tylko tak jak pisalam, cos sie nie odzywa o tym pozwie nic. Na poczatku jak zadecydowal o rozwodzie i ja nie chcialam sie zgodzic, to juz po 3 dniach pokazal mi projekt pozwu (bylo to na swierzo po klotni, emocje jeszcze mocno graly, itd). Teraz kiedy sie na niego zgodzilam i obgadalismy szczegoly to 2 tygodnie milczy w sprawie rozwodu... Niby tez tak strasznie kocha dzieci, ale jak pisze do mnie maile w roznych sprawach to nawet o nie nie zapyta. A mlodsza ma juz 7,5 miesiaca. Na tym etapie dzieci w szalenim tepie sie zmieniaja. Probuje siadac, je coraz wiecej roznych rzeczy, zabki wychodza itd. Ja bym nie wytrzymala i pytalambym sie codziennie. I jak ja mam tu wierzyc, ze on te wszystkie warunki jakie co do rozwodu zostaly uzgodnione sa ze wzgledu na dzieci?

7 173

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

PS. w wyniku  mojego ostatniego "doła" zapomniałam Niekochanej pogratulować odważnej decyzji i prawie otrzymanego rozwodu smile czy po rozwodzie nadal będziesz mieszkać z byłym mężem?

Kochana - o tym na priv. smile

7 174

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sorki za oftop, ale moja mama wlasnie do mnie przyszla i mowi ze jest CZAROWNICA!!!- trafila 5-tke w totak i wygrala 5000zl big_smile big_smile big_smile a zagrala pierwszy raz od paru lat

7 175

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak myślisz?
Mnie drażni kiedy mały jest u ojca, ale z drugiej strony chyba musimy działać wspólnie. Może trzeba się cieszyć, że mimo  końca wspólnego życia on interesuje się dzieckiem, mimo wszystko. Jaki by nie był. Jest nie fajny, ale dla mnie. A to nie o to tutaj chodzi.
Dziękuję.
Gdzieś tam w głębi było mi to potrzebne smile

7 176 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-07 12:45:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

po wielu latach dowiadujesz się, że nie o takiej kobiecie marzył! Ty się dwoisz, troisz a on: "to nie to"...  do dupy z tymi facetami sad

Nie pogniewajcie sie drogie panie za takie troszke uogolnienie..moze i stereotyp wyjdzie z tego,  ale ja mam punkt spojrzenia na mezczyzn nieco wzbogacony (no moze poszerzony) o moje zagraniczne doswiadczenia z plcia brzydka. W UK mieszkalam i bylam z tambylcem przez ok. 5 lat, przeszlam tez przez etap skandynawski, 10 letni jako zony, chociaz obserwacje mezczyzn i kobiet oraz ich wzajemnych relacji czynie tu nadal;)

Do czego zmierzam? Otoz na moje babskie oko to nasi rodacy (bo reszte zycia spedzilam jednak w PL i tez jakies zwiazki w tym czasie zaliczylam) pomimo naszej slowianskiej kultury, w ktorej to kobieta glownie dba o dom, dzieci, siebie, jak pisze ankinom: "dwoi sie i troi", zeby dom byl cieply i posprzatany, obiad gotowy, dzieci wychowane a mezulo zadowolony; pomimo tego, ze Polki sa naprawde zaradne i piekne, cieple, kobiece i wierne; pomimo ksiezy na ambonach nawolujacych owieczki swoje do zycia w monogamii i wzajemnego poszanowania blizniego swego- pomimo tych wszystkich wartosci i czynnikow - nasi panowie, powiem krotko, czesto gesto na polowe zony nie zasluguja. A duzo czesciej na zdrowego kopa w ..odwrotna ich strone.

Dlaczego pisze o rodakach a nie ogolnie chlopach. Bo widze zdecydowane roznice w ich zachowaniu w stosunku do kobiet, zon, matek i kolezanek w pracy.

Wpojono naszym "slicznym" panom znad Wisly, ze
primo: chlop to jedynie od diabla piekniejszy byc musi, wiec strasza nas po paru latach malzenstwa spaslymi brzuchami, powiekszajaca sie lysina i coraz bardziej wyczuwalnym skapcanieniem;
secundo - facet ma w domu lezec i nie , w odroznieniu do kobiet ladnie pachniec, ale moze sobie smierdziec, pierdziec i odpoczywac - bo mu sie nalezy!;
tertio - mamy naszych wybrancow (ciotki i babki tez) zrobily nam niedzwiedzia przysluge przekonujac ich, ze maja dwie lewe rece do kazdej "babskiej" roboty wiec pomagac im nie musieli i g... dzis zrobic w domu umieja (badz chca),
quattro - inni przedstawiciele z gatunku wasatych wmowili im, ze bajdurzenie o monogamii to wlasnie to i w zasadzie od chwili wyjscia z kosciola mozna te szczegolna przysiege anulowac i uzywac sobie ile dusza zapragnie,
po piate i dziesiate - wiekszosc z nich swiecie wierzy, ze kobieta to przeciez podgatunek czlowieka, wiec nalezy okreslac ja mianem: stara, baba, d..pa., szmata oraz innymi wyszukanymi komplementami, wychowywac ja na istote pozyteczna przy zastosowaniu tortur fizycznych badz psychicznych a o takich pierdolach jak ROWNOUPRAWNIENIE w pracy i w domu to chyba tylko starozytni mitologowie marzyli. Moga wiec sobie te mity miedzy bajki glupie baby wlozyc.

Czyli po tym wszystkim, zgadzam sie z ankinom - do dupy z takimi facetami. Do dupy z tradycja matki-Polki na uslugach pana i wladcy.

Na pocieszenie napisze, ze sa i inni, odwrotnosc calkowita wyzej opisanego moscipana. I takie babki jak Wy to niejeden ..moze obcy a moze i swoj, na rekach by nosil.

7 177

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ktosik2025 napisał/a:

Sorki za oftop, ale moja mama wlasnie do mnie przyszla i mowi ze jest CZAROWNICA!!!- trafila 5-tke w totak i wygrala 5000zl big_smile big_smile big_smile a zagrala pierwszy raz od paru lat

No gratulację. Pięknie. To się nazywa szczęście.

7 178

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussuka ...chętnie bym Cię uściskała za te słowa. Tak sobie przewertowałam z w głowie jedną babcię, drugą. Służące. No racja. A zagranica jednak różni się. I tu mamy przykład.

No wyjść z podziwu nie mogę. :*

7 179

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
ankinom napisał/a:

PS. w wyniku  mojego ostatniego "doła" zapomniałam Niekochanej pogratulować odważnej decyzji i prawie otrzymanego rozwodu smile czy po rozwodzie nadal będziesz mieszkać z byłym mężem?

Kochana - o tym na priv. smile

ok, czekam smile

7 180

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam Was wszystkie, jestem tutaj nowa, mam 30 lat i jestem kobietą kochającą za bardzo. Rok temu dowiedziałam się ,że mój mąż jest erotomanem, że zdradzał mnie od 4 lat z prostytutkami, oszukiwał od 10 czyli od początku naszego małżeństwa. Płakał wtedy i prosił o szansę. A ja oczywiście , nie umiałam powiedzieć nie. Podjął terapię, oboje podjęliśmy ( tak własnie mija rok od momentu jak podjęłam terapię DDa). Widzę drobne zmiany , czuję że już nie godzę się na to co było, ale co dalej skoro nadal nie potrafię podjęć decyzji o rozstaniu. Nadal jestem jak ta chorągiewka na wietrze, każde jego zachowanie ma ogromny wpływ na mnie i na moje samopoczucie. Acha, chciałam podkreslić ,że on co jakiś czas jezdzi na terapię, a potem w domu nie stosuje się do zadnych zaleceń (stad te moje rozwazania, nad rozstaniem), bo czuję ,że on sie nie zmienia. Postanowiłam napisać, bo dziś przed jego wyjściem do pracy rozmowa na temat, czego on chce? że chyba nie chce być z nami ( mamy 10 letnią córkę), że się wyprowadza, a ja niby chciałabym ,żeby się wyprowadził, ale cholernie sie tego boję. Myslenie osoby współuzaleznionej, czy ja sobie sama poradzę ? Gdzieś w głębi wiem ,ze bym sobie poradziła, ale strach jest tak silny, bo w końcu przez te wszystkie lata słuchałam jaka to jestem sierota i ,że bez niego to sobie rady nie dam. Przeczytałam wiele książek, na ten temat, ale co nie mam wsparcia i jest mi cholernie ciężko. Staram się jak mogę, ale czasami czuję ,że już mogę coraz mniej, że wykańcza mnie to,że juz nie mam sił. Mieszkam za granica i nie ma tu żadnych polskich grup wsparcia ,a wiem że tego potrzebuję. Cały czas się łudzę ,że on się zmieni, że może gdy zobaczy ,że ja się zmieniam, to też zacznie , to poczuje ,że chce z nami być.  Przepraszam za chaos panujący w tym poscie, ale to tylko odzwierciedla to co dzieje się w moim wnętrzu. Pozdrawiam serdecznie Miriam30

7 181

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

secundo - facet ma w domu lezec i nie , w odroznieniu do kobiet ladnie pachniec, ale moze sobie smierdziec, pierdziec i odpoczywac - bo mu sie nalezy!;


Czyli po tym wszystkim, zgadzam sie z ankinom - do dupy z takimi facetami. Do dupy z tradycja matki-Polki na uslugach pana i wladcy.

Na pocieszenie napisze, ze sa i inni, odwrotnosc calkowita wyzej opisanego moscipana. I takie babki jak Wy to niejeden ..moze obcy a moze i swoj, na rekach by nosil.

Dobrze gadasz!!!!

Secundo - najbardziej jeszcze u mnie działa !!!

Mądra Kobita!!!

7 182 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-07 13:31:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Mussuka ...chętnie bym Cię uściskała za te słowa. Tak sobie przewertowałam z w głowie jedną babcię, drugą. Służące. No racja. A zagranica jednak różni się. I tu mamy przykład.

No wyjść z podziwu nie mogę. :*

Bo widzisz, to nie tylko kwestia tej kultury, ktora nas Polki uczyla od zarania dziejow, ze mezowi nalezy sie wikt, opierunek, uslugi nocne, bezwzgledne posluszenstwo i takie tam inne bezsporne bonusy bycia w malzenstwie ale tez i roznica w samej walce kobiet o rowne prawa.
Poczytaj nawet na tym forum, jak wiele dziewczat..juz w wieku 20 lat!!!, ma meza, dziecko albo i wiecej i do tego pierwsze klopoty malzenskie za soba. A przeciez nikt ich na sile w lapy jakiegos debila nie pchal ani tym bardziej do lozka nie zaciagal. No a jesli juz to jest jeszcze cos takiego jak antykoncepcja. Mam wrazenie, ze wiele z nich po prostu chce jak najszybciej, niemal na sile, zlapac tego meza i ze statusem mezatki i matki dumnie sie po miescie czy wsi obnosic. A potem placz, rozczarowanie, brak mozliwosci ucieczki.
Tu gdzie mieszkam ale pewnie i w innych krajach tez, mlode kobiety w wiekszosci w tym wieku skupiaja sie na swojej edukacji a nastepnie karierze i z zamazpojsciem czekaja az sie same ustawia co nieco, czesto nawet do prawie 30-tki. Maja juz wowczas prace, wlasne zarobki i nie sa na garnuszku meza.
Nie twierdze, ze to im zagwarantuje szczescie i dozgonna milosc mezow ale daje im poczucie sily, niezaleznosci, wlasnej wartosci, daje tez mozliwosc rozstania sie w razie niepowodzenia.

To tez sprawia moze, ze mezczyzni patrza wowczas z wiekszym szacunkiem na kobiety niz tam, gdzie to kobiety same pchaja sie do tego gniazdka rodzinego, walcza jak lwice o kazde portki, byleby ich nikt za stare panny nie wzial w wieku 20+ lat.

Moze i glupia teoria ale do takich wnioskow doszlam czytajac tu setki postow od zrozpaczonych kobiet, ktore..gdzyby tylko wczesniej pomyslaly..

7 183

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussuka zgadzam się z każdą Twoją wypowiedzią. Ja tez tak myślę i czuję.
Zgadzam sie też z Tobą co do pomstowania na byłych. Raczej widzę to jako zrozumienie i odejście niż jako napawanie się nienawiścią i chęcią zemsty.

7 184

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A niechże na sosnę spadają. My też nie musimy być tolerancyjne. Nie musimy być następstwami Matki Teresy za przeproszeniem.




Grejs... Ja pierniczę. Biedna dziewczyna. Jak ja to rozumiem. Ale ona nie zrobi sobie krzywdy. Da radę. Trza jej pomóc. Skąd ona jest?

Nie wiadomo sad

WIADOMO

Wiecie co mnie szlak trafia na te wszystkie tragedie, na ludzką krzywdę. To jest okropne. Ale sprawiedliwość jest, tylko trzeba być cierpliwym. Jasny gwint...

7 185

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyna z wątku, w którym pisała Olimpia ma jej namiary - ma sprawdzić co się dzieje. smile

7 186

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Dziewczyna z wątku, w którym pisała Olimpia ma jej namiary - ma sprawdzić co się dzieje. smile

To świetnie, bo dotąd nikt nie reagował.

7 187

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
amarek napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Dziewczyna z wątku, w którym pisała Olimpia ma jej namiary - ma sprawdzić co się dzieje. smile

To świetnie, bo dotąd nikt nie reagował.

http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=772469#p772469

7 188 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-10-07 14:56:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
amarek napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Dziewczyna z wątku, w którym pisała Olimpia ma jej namiary - ma sprawdzić co się dzieje. smile

To świetnie, bo dotąd nikt nie reagował.

Mieszkasz w Małopolsce?
Dostaniesz namiary i sprawdź co i jak. Innym kontaktem nie dysponuję, na maila nie odpowiada.
Długo się nie odzywała. Ostatnie wiadomości były dobre. Miała mieć konsultacje w sprawie dziecka, może coś poszło nie tak, może ktoś odebrał jej nadzieję. Ale  małemu nic nie zagraża, można dużo "poprawić". Miała nadzieję, że wszystko, może nie do końca jest to możliwe...

7 189

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
amarek napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Dziewczyna z wątku, w którym pisała Olimpia ma jej namiary - ma sprawdzić co się dzieje. smile

To świetnie, bo dotąd nikt nie reagował.

http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=772469#p772469

Dziękuję. Sprawdzałem, reakcja forumowiczek na sprawę była spora, ale to pierwsza mająca kontakt z OLIMPIĄ.

7 190

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
amarek napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Dziewczyna z wątku, w którym pisała Olimpia ma jej namiary - ma sprawdzić co się dzieje. smile

To świetnie, bo dotąd nikt nie reagował.

Mieszkasz w Małopolsce?
Dostaniesz namiary i sprawdź co i jak. Innym kontaktem nie dysponuję, na maila nie odpowiada.
Długo się nie odzywała. Ostatnie wiadomości były dobre. Miała mieć konsultacje w sprawie dziecka, może coś poszło nie tak, może ktoś odebrał jej nadzieję. Ale  małemu nic nie zagraża, można dużo "poprawić". Miała nadzieję, że wszystko, może nie do końca jest to możliwe...

Przepraszam. Dopiero wszedłem i próbuję to ogarnąć. Ja jestem ze Śląska.

7 191

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
amarek napisał/a:
marynarka napisał/a:
amarek napisał/a:

To świetnie, bo dotąd nikt nie reagował.

Mieszkasz w Małopolsce?
Dostaniesz namiary i sprawdź co i jak. Innym kontaktem nie dysponuję, na maila nie odpowiada.
Długo się nie odzywała. Ostatnie wiadomości były dobre. Miała mieć konsultacje w sprawie dziecka, może coś poszło nie tak, może ktoś odebrał jej nadzieję. Ale  małemu nic nie zagraża, można dużo "poprawić". Miała nadzieję, że wszystko, może nie do końca jest to możliwe...

Przepraszam. Dopiero wszedłem i próbuję to ogarnąć. Ja jestem ze Śląska.

Ja z kujawsko-pomorskiego...
Nie wiem co można zrobić, ona jest taka "nierówna". Pisała, przestawała, odzywała się po jakimś czasie albo euforycznie, albo z dołem. Myślę, że jest bardzo młoda i kiepsko sobie radzi z problemami. A ma ich wiele. Babcia ją wspierała, ale zmarła jakiś czas temu. Może to to, może jakiś facet? Może mąż nie daje żyć? Nie wiem.

7 192

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
amarek napisał/a:
marynarka napisał/a:

Mieszkasz w Małopolsce?
Dostaniesz namiary i sprawdź co i jak. Innym kontaktem nie dysponuję, na maila nie odpowiada.
Długo się nie odzywała. Ostatnie wiadomości były dobre. Miała mieć konsultacje w sprawie dziecka, może coś poszło nie tak, może ktoś odebrał jej nadzieję. Ale  małemu nic nie zagraża, można dużo "poprawić". Miała nadzieję, że wszystko, może nie do końca jest to możliwe...

Przepraszam. Dopiero wszedłem i próbuję to ogarnąć. Ja jestem ze Śląska.

Ja z kujawsko-pomorskiego...
Nie wiem co można zrobić, ona jest taka "nierówna". Pisała, przestawała, odzywała się po jakimś czasie albo euforycznie, albo z dołem. Myślę, że jest bardzo młoda i kiepsko sobie radzi z problemami. A ma ich wiele. Babcia ją wspierała, ale zmarła jakiś czas temu. Może to to, może jakiś facet? Może mąż nie daje żyć? Nie wiem.

Rano przypadkowo trafiłem na posta OLIMPII. Powiadomiłem "na kontakt" zarządcę portalu i kilka instytucji.
Przed niecałą godziną wróciłem i dlatego zainteresowałem się, czy coś "ruszyło".
Poza Paniami z forum NIKT nie odpowiedział. Nie w tej chwili, ale sprawdzę co poinformowani zrobili w tej
sprawie. Szkoda, że nie jest to w moim zasięgu, podjechałbym.
Chociaż szczerze mówiąc sytuacja nie byłaby komfortowa.
Jednak nie byłbym sam. Dziękuję.

7 193 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-10-07 16:05:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja jestem z małopolski. Gdzie trzeba?

To samo miasto na dodatek.

7 194

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Grejs,

GRATULUJE big_smile

Dawno tu nie zagladamlam, ale jak zwykle jest Ciekawie i OPTYMISTYCZNIE.
Za co was uwielbiam:D

Pozdrawiam

7 195

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Idę do domu. Nieciekawy dzień dziś pracowy był.Nieprzyjemnie tak troszkę, bo jakieś błędy się wdały. I padło wsio na mnie. Jedna potyczka, wsio leci. Pier... smile
Trzymajcie się.

7 196

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Co sie stalo z Olimpia???

7 197 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-10-07 18:21:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
karen napisał/a:

smile Czytałam, ze chodzisz na zumbę, ja zapisałam się na salsę, zaczynam od poniedziałku smile

Grejs, rozumiem, ze rozwód 20.10.
Będę pamiętać i mysleć o Tobie.
Trzymaj się, Kochana, jesteś taka dzielna, zupełnie inna Grejs niz ta ktora tu trafiła.
Pozdrawiam goraco. Buziaki :*****

Też pozdrawiam i całuski!!!

Tak 20.10. to z emocji....

Salsa też fajnie

Ja rówież otworzyłam swoją firmę. Pracuję , usamodzielniam się.

M. nie wierzył, że mi się to uda. Dla mnie to formalność. Wcześniej po prostu unikałam kosztów. Jro firmir robiłam marketing, wspierałam, pracowałam. a on nazywał to swja firmą.
Żenada!!!
Dzisiaj nie unikam kosztów, a myślę o sobie, a jak zaczynam myśleć o sobie to M, zdziwiony , zatroskany i  niezadowolony, że idę w dobrym kierunku. Wolałby, żebym nadal płakała i błagała o jego miłośc.
Skończyło się.
NIE dla upokarzania!!! Zdecydowane nie!
Myslę o sobie i idzie mi to nieźle.

Cieszę się Karen , że u Ciebie ok!

Ciekawe co u Anhedoni i Taranteli?
Wiesz coś ?

Całuski !!! smile

Grejs, miło Cię widzieć w dobrym zdrowiu (psychicznym i fizycznym jak myślę). Gratuluję ładnej daty. Będziemy całym Sabatem Cię wspierać (już zaznaczyłam w kalendarzu). Odkryłyśmy, że zbiorowe afirmacje (normalnie jak zbiorowa modlitwa w intencji) życzliwych istot to połowa sukcesu w kluczowych momentach, kiedy zachodzi obawa, że własnego, pojedynczego hartu ducha może nie starczyć.

U mnie? Nie chcę popadać w banał ale mogę powiedzieć, że z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień wracam "do siebie". Znów jestem tą kobietą sprzed kilku lat zanim dałam sobie wsadzić na głowę koronę z drutu kolczastego. (Niby jak królowa ale trochę cisnęło, wrzynało się w mózg i krew kapała na koszulkę - jaki król taka królowa.)

Teraz znów cieszę się sobą - przypomniałam sobie jak brzmi mój śmiech, jak wygląda lekki dynamiczny chód i stukot szpilek, jak fajnie można się nie śpieszyć do domu, żeby zdążyć ugotować ulubione szpondry "króla" przed jego powrotem z kurestwa (przepraszam - królestwa, że niby z ciężkiej pracy), mogę się położyć kiedy chcę i obudzić kiedy chcę (i z kim chcę), mogę pójść na siłownię ale i nie pójść, mogę połomotać wiosłami ale przymusu też nie ma, mogę zjeść ale i równie dobrze mogę też nie zjeść, mogę z moim synem leżeć na kanapie i gadać o głupotach i sprawach ważkich ale rónie dobrze możemy się godzinami kłócić o prawa i obowiązki starych i młodych (ale w dowolnym wypadku żaden "król" nie będzie mnie rozliczał z moich pseudo błędów wychowawczych), mogę wpuszczać psa do łóżka kiedy mi się żywnie spodoba, mogę sprzątać wtedy kiedy mam na to ochotę a nie kiedy widzę królewski grymas na twarzy, uwielbiam chodzić do kosmetyczek, masażystek (i masażystów też), poznaję nowych ludzi (dużo ludzi), chodzę po mieście, od nowa poznaję miejsca, o którcy w tym psycho-gułagu zapomniała, próbuję się w różnych sferach, liznę i dotknę wszystkiego, co pachnie nowością, a jak mi się znudzi, to zapadam się w sobie i leżę i patrzę w sufit i mam w tyłku.

Wracam "do siebie", Grejs, i strasznie mi siebie brakowało. Już dawno mi nikogo tak nie brakowało jak siebie takiej - WOLNEJ i MOGĄCEJ WSZYSTKO i NIE MUSZĄCEJ NIC i MAJĄCEJ w TYŁKU.
A najciekawsze jest to, że TAKĄ wszyscy mnie właśnie chcą. TAMTĄ chciał mnie tylko jeden a i to POD WARUNKIEM ŻE ... (będę chuda, usłużna, ślepa, głucha, niewidoma, cofnięta w rozwoju umysłowym i na wyłączność).

Nie będę kłamać, że nie miewam chandr - ostatecznie pięć lat życia poszło w dupę. Jednak inteligentna kobieta (a zwłaszcza nieskromna inteligentna kobieta) potrafi pączki ukręcić nawet z goowna. A my przecież jesteśmy specjalistkami od nadawania rangi gniotom, to czemóż nie miałybyśmy nadać rangi nawet najbardziej zgniecionemu-zdeptanemu etapowi naszego życia? Kiedyś powiedziałam Karen, że psychofagi wdeptały nas w ziemię, ale my jesteśmy jak ziarna - takie wdeptane kiełkujemy i wyrasta z tego fajna roślina (jak Twoja firma dla przykładu).

Czego i Tobie i całej reszcie życzę.
Dziewczyny - kupcie sobie dobry stanik, czerwone szpilki, serum poprawiające owal twarzy (poprawia głównie psychikę a nie na twarz), walnijcie sobie setkę w dobrym towarzystwie i wyłaźcie z tego grajdoła.

7 198

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

kurczaczek Grejs, ja tez zapisalabym sie chetnie na jakies dzikie tance. Ponoc jestem w tym dobra i ja tak baaaardzo kocham tanczyc... kiedys przez 7 lat tanczylam w zespole tanecznym. Potem osiadlam z moim jeszczemezem, no a on nienawidzi tanczyc- uwaza, ze to zbedne tracenie energii, ktora moze wykorzystac na lozkowanie (ok, to moze byc) lub na bieganie (kooowa, woli 3 godziny biegac i ledwie zyc, niz 3 godziny tanczyc)- masakra.
Moja kolezanka zapisala sie na profesjonalny taniec na rurce- rewelacjaaaaa. A ja chcialabym wlasnie na takie egzotyczne. Kiedys tanczylam juz sambe, rumbe, salse itd. Echhh to byly czasy...
Teraz niestety nie moge, za male mam dzieci. Do tego praca i szkola i nie mam juz wogole czasu. Poza tym problem ze znalezieniem kursu, gdzies blisko. Ja niestety mam wszedzie daleko...
Ale za pare lat na pewno sie zapisze i bede wywijac...:)

7 199

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
miriam30 napisał/a:

Witam Was wszystkie, jestem tutaj nowa, mam 30 lat i jestem kobietą kochającą za bardzo. Rok temu dowiedziałam się ,że mój mąż jest erotomanem, że zdradzał mnie od 4 lat z prostytutkami, oszukiwał od 10 czyli od początku naszego małżeństwa. Płakał wtedy i prosił o szansę. A ja oczywiście , nie umiałam powiedzieć nie. Podjął terapię, oboje podjęliśmy ( tak własnie mija rok od momentu jak podjęłam terapię DDa). Widzę drobne zmiany , czuję że już nie godzę się na to co było, ale co dalej skoro nadal nie potrafię podjęć decyzji o rozstaniu. Nadal jestem jak ta chorągiewka na wietrze, każde jego zachowanie ma ogromny wpływ na mnie i na moje samopoczucie. Acha, chciałam podkreslić ,że on co jakiś czas jezdzi na terapię, a potem w domu nie stosuje się do zadnych zaleceń (stad te moje rozwazania, nad rozstaniem), bo czuję ,że on sie nie zmienia. Postanowiłam napisać, bo dziś przed jego wyjściem do pracy rozmowa na temat, czego on chce? że chyba nie chce być z nami ( mamy 10 letnią córkę), że się wyprowadza, a ja niby chciałabym ,żeby się wyprowadził, ale cholernie sie tego boję. Myslenie osoby współuzaleznionej, czy ja sobie sama poradzę ? Gdzieś w głębi wiem ,ze bym sobie poradziła, ale strach jest tak silny, bo w końcu przez te wszystkie lata słuchałam jaka to jestem sierota i ,że bez niego to sobie rady nie dam. Przeczytałam wiele książek, na ten temat, ale co nie mam wsparcia i jest mi cholernie ciężko. Staram się jak mogę, ale czasami czuję ,że już mogę coraz mniej, że wykańcza mnie to,że juz nie mam sił. Mieszkam za granica i nie ma tu żadnych polskich grup wsparcia ,a wiem że tego potrzebuję. Cały czas się łudzę ,że on się zmieni, że może gdy zobaczy ,że ja się zmieniam, to też zacznie , to poczuje ,że chce z nami być.  Przepraszam za chaos panujący w tym poscie, ale to tylko odzwierciedla to co dzieje się w moim wnętrzu. Pozdrawiam serdecznie Miriam30

Witaj kochana.Doskonale cie rozumiem.Moj tez jest seksoholikiem,a ja okropnie jestem od niego uzalezniona emocjonalnie.
On tez ma terapie i mitingi.Mowi,ze juz wszystko zrozumial i juz wszysko wie,wiec juz bedzie ok. Blaga,abym go przyjela do domu,ale ja sie boje.W koncu to nie pierwszy raz...
Duzo czytalam ostatnio.Duzo do mnie dotarlo.Juz wiem,ze tak nie chce zyc.
Moja kobiecosc to stan zerowy.Czuje sie jak obojniak...
Cokolwiek bym nie zrobila,on zaliczal wpadki.Moze nie tak drastyczne,ale jednak szukal latwych dziewczyn przez caly nasz zwiazek.

Jedyne co moge Ci doradzic,to czytaj nasze forum-czytaj do bolu i badz z niami i pisz,pisz,pisz!

7 200

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zapisuję się do grupy, ale to dopiero początek. Chcę się uwolnić ''od mojego nałogu'' ale nie wiem od czego zacząć. Moje koleżanki mówią że jestem głupia że z nim jestem. Łatwo im mówić kiedy u nich się uklada. Dlatego jestem tu i liczę na was. Mówi że mnie kocha a robi co chce, lekcewazy, leci do byłej żony kiedy ona tylko zawoła, ''bo ona będzie zła'' a ja to mogę bo przecież kim jestem??? A ja wszystko wybaczam bo mam być magawyrozumiała-jak on to mówi. No i ja głupia jestem. Dużo by takich przykładów podawać, wy mnie napewno zrozumiecie. Więc pytam: od czego zacząć?Jak uwierzyć w siebie? Jak przestać go kochać? Jak uwierzyć ze będzie dobrze bez niego?

7 201 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-10-08 09:53:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
gosia1003 napisał/a:

Zapisuję się do grupy, ale to dopiero początek. Chcę się uwolnić ''od mojego nałogu'' ale nie wiem od czego zacząć... pytam: od czego zacząć?Jak uwierzyć w siebie? Jak przestać go kochać? Jak uwierzyć ze będzie dobrze bez niego?

Zacznij od pracy... niełatwej, bo czasochłonnej. Poczytaj ten wątek od początku. Tam się kryją odpowiedzi na twoje pytania. Wielokrotnie opisane. Nie trzeba wyważać otwartych już drzwi smile

Dzięki grejs za pamięć. Ja PO PROSTU sobie żyję smile
Pozdrawiam

7 202

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Miło Was widzieć w dziewczyny smile. Zastanawia mnie co u tej Olimpii.

7 203

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Miło Was widzieć w dziewczyny smile. Zastanawia mnie co u tej Olimpii.

Olimpia się wypowiedziała w "Mój wymarzony rozwód".
Buziaki

7 204

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie dziewczyny.
Wiem, że macie swoje sprawy, swoje zmartwienia i własne problemy, ale pisze do Was z nadzieją, że ponownie mną wstrząśniecie i wylejecie kubeł zimnej wody na mnie, może nawet pomożecie jakąś wskazówką. Zacznę, że do tej pory starałam się 3mać, w wakacje robiłam wszystko aby nie myśleć i nie analizować wszystkiego - bo i tak nic by mi to nie dało, chyba że tylko większy dół psychiczny...A więc była pomoc mamie, skupienie uwagi na sobie, ale były trudne momenty jak np śmierć przyjaciela... Kontakt z R został ograniczony do zbędnego minimum (sprawy administracyjne mieszkania) i wydawało mi się, że to jest to! Zaczęłam studia, poznaje nowych ludzi i... kurna no jest do dupy! Wspomnienia wracają, do momentów gdy on mnie ranił, do momentów gdy byliśmy razem. Powraca strach i lęk przed ponownym (kurna jakim??) odrzuceniem, że znowu będę cierpieć (ciekawe kiedy??) itp. Do głowy wpadają myśli - "co on robi?" i zaczynam być zazdrosna, że on ma super życie a ja...??!! Chyba nie umiem żyć w samotności dla samej siebie, skupiając uwagę na własnej osobie... Ciężko mi walczyć o własną niezależność. No bo gdy sobie przypomnę chwile - on był to wszystko inne było łatwiejsze, nie było tęsknoty itp, zaczynam się bać... Normalnie przeraża mnie to wszystko. Czuję się jak ofiara losu, dziś przyszła nawet myśl, że może źle iż nadal żyje... Zdaję sobie sprawę, że nadal jestem w jego sidłach, że nadal jestem uzależniona od niego, choć wiem, że owszem powinnam być uzależniona ale od samej siebie, od własnych potrzeb, od własnych pragnień skupiając uwagę na sobie! Ale czy kocham siebie? na pewno akceptuje, ale czy akceptacja jest miłością? Czuje się samotna, czuje się niepewnie, czuje że jest źle... Wiem, że najważniejszym krokiem jest decyzja NIE CHCE TAK DŁUŻEJ i o dziwo tak jest: nie spotykam się z nim, nie kontaktuje, nie wyczekuje na spotkanie, moje samopoczucie nie jest już zależne od jego humorów, a jednak czuje, że coś jest nie tak...
Zastanawiałam się nad terapią - jestem chętna pomóc samej sobie, ale jak zaczęłam wyszukiwać namiarów na gabinety przeżyłam SZOK! Wszyscy mają jakieś szkoły poznawcze czy behawioralne (co to kurna jest) i boje się, że nie znajdę psychologa, który by mi pomógł z moim problemem, bo nawet nie wiem gdzie się kierować, do jakiego specjalisty (tzn od czego ona ma być:od uzależnień czy czegoś innego). Jedna wielka niewiadoma, a po środku ja z szarpanym na dzień dzisiejszym poglądem na siebie i zerowym pozytywnym myśleniem...

7 205

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
hm... napisał/a:

Miło Was widzieć w dziewczyny smile. Zastanawia mnie co u tej Olimpii.

Olimpia się wypowiedziała w "Mój wymarzony rozwód".
Buziaki

smile
Sytuacja opanowana.

7 206

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moniu...
Rozumiem jak Ci ciężko. To mogą być niezrozumiałe dla nas emocje. Ja na przykład wczoraj byłam u exa i widząc ten jego "nowy dom" z niewiadomych przyczyn zrobiło mi się jakos przykro. Mimo, że sytuacja jest inna, bo ja do niego nie czuję nic, a jeśli już to nic pozytywnego. Popieprzone to wszystko.
Wiesz, mnie żaden psycholog nie pomógł, może kiedyś z jakimiś drobnymi kłopotami w średniej szkole. Miałam tak niskie poczucie wartości i niechęć do życia, że pomógł. Znaczy nie mógł mi przemówić do rozsądku czy też do czegoś. On mi mówił, że mam stanąć przed lustrem i sobie powtarzać "jesteś ładna" i takie tam. A le to nie o to chodzi. Ja pamiętam, wykrzyczałam mu wtedy że wcale nie jestem i to wszystko jest bez sensu.. itd. A potem poznałam swojego przyszłego, a teraz już prawie byłego męża. Najpierw dzięki niemu wyszłam z tego, ale za parę lat, kiedy byłam już nikomu niepotrzebna wróciło. Wróciłam do psychologa, ale nie było żadnej różnicy czy do niego szłam, czy nie.
W końcu znalazłam się tutaj. I powiem jedno. Nasze zdrowie psychiczne, czy też równowaga jest uzależniona od naszego wnętrza. Polecam taniec, bieganie, pływanie, cokolwiek. Ruch da ci radość, zadowolenie z siebie i satysfakcję. Znajdź jakieś zajęcie, żeby choć trochę się odciąć. Nie jest to recepta na całe zło, ale potrafi dać wysoki procent poprawy. Wtedy zmienia się nasze spojrzenie.
Ktoś kiedyś mi powiedział, że jeśli człowiek sam sobie nie pomoże to psycholog też nie da rady. Słyszałam też, że są też specjaliści, którzy potrafią pomóc. Słyszałam nawet o dziewczynie, która zaszła w ciążę, poroniła, zostawił ją facet. Skierowano ja na terapię. Dwa miesiące wyjęte z życia, była w strasznym stanie. Zaprogramowali ją jakby od nowa. Inna osoba. Wyszło jej to na dobre.

Bliscy nas krzywdzą, my ponosimy konsekwencje, nie możemy się podnieść. Jest nam bardzo ciężko. Potem często nieświadomi zdajemy sobie sprawę, że to oni i co dalej? Mamy ich obwiniać do końca zycia? Mamy być zatruci negatywnymi emocjami jakie się w nas narodziły? Jedyne wyjście to zostawić je w tyle. Nie analizować, nie trawić. Zostawić.
Przytoczę słowa Beaty Tyszkiewicz z jej książki "Nic nie potrafi mnie złamać. Można mi zabrać wszystko, a i tak nie będzie to miało znaczenia". (Pytanie tylko, czy ktoś kto niczego nie ma też by tak powiedział, ale być może, nie wszystkim majątki przysłaniają wszystko).

Moniu, może warto poznać kogoś z kim można pójść do kina, na kawę, na coś. Wtedy będziesz myśleć o czym innym.

7 207

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm...czasem wydaje mi się, że zrobiłam już krok do przodu - kontakt ograniczony a co za tym idzie? Nie jestem zależna od jego humorów, nie traktuje mnie jak worka treningowego, nie ma ciągłych kłótni i pretensji, psychicznie również nie czuje się zmęczona jak to bywało... A jednak czasem odnoszę wrażenie, że jest jeszcze gorzej niż było gdy byliśmy razem... I nadchodzi taki dzień jak dziś, gdy tylko przed samą sobą (choć dziś i przed wami) przyznaję się, że to jeszcze we mnie tkwi i że nie daje sobie już rady...

7 208

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pogoda nam sprzyja. I co z tym zrobimy? Masz jakiś pomysł? A może trzeba to jemu wyłożyć. Kawa na ławę. Myślisz, że to by ci pomogło?

7 209

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czy ja wiem... Boje się jego reakcji na to co bym mu powiedziała. Uznał by mnie za nienormalną jeszcze... Poza tym skoro on nigdy/prawie zawsze nie liczył się z moimi uczuciami/zdaniem itp to teraz będzie? Wątpliwa sprawa...
Ech popłakałam sobie i jest mi trochę lepiej na duchu... Ale dołek nie znikł sad

7 210

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj wiem, nie łatwo wyjść z dołka.
To nie o to chodzi, żeby on coś poczuł, tylko o to, żebyś ty poczuła się lepiej. Dlaczego się nim przejmujesz? Teraz kiedy już nie jesteście razem możesz sobie na to pozwolić. A skoro on się zbliża, znaczy, że mu zależy, więc...

Czy ja nie za zbyt analizuję? wink

7 211

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Monia, nie wiem, czy mój post Ci pomoże, ale opowiem w skrócie. Trafiłam jakiś czas temu na forum po tym, jak wyprowadziłam się od narzeczonego. To nie było rozstanie, ale wszystko na to wskazywało, że tak to się skończy. Ta niepewność mnie wykańczała. Byłam zazdrosna o to, że po mojej wyprowadzce on umawia się od razu z koleżankami i zauważyłam przy okazji, że chyba jemu na mnie nie zależy i to tylko kwestia czasu, kiedy się rozstaniemy. Sama nie mogłam podjąć tej decyzji bo liczyłam, że jeżeli to on będzie ode mnie odchodził to sytuacja zmusi go do jakichś wyjaśnień. Czas od wyprowadzki (półtora miesiąca temu) aż do rozstania (tydzień temu) był koszmarem. Ciągła niepewność, rozmyślanie o tym co zrobiłam źle, jak mogę nas uratować, co ze mną będzie jak już będę sama. Nasza ostatnia "rozmowa" właściwie nie miała miejsca. Pojechałam do niego a on powiedział mi: "Ciesz się, że w ogóle z Tobą rozmawiam, bo znasz mnie i wiesz, że mógłbym nic nie mówić". A jedyne co powiedział, to że on nie widzi naszej przyszłości. Szczęka mi opadła do podłogi. Jego chamstwo, całkowity brak szacunku i to, że nasz kilkuletni związek ma głęboko w dupie to było coś nie do zniesienia. Poryczałam się strasznie, spakowałam resztę rzeczy i zniknęłam bez słowa. Płakałam jeszcze trochę gdy wróciłam do domu i wtedy gdy opowiadałam wszystko rodzicom. Ale to były moje ostatnie łzy. Gdy po trzech dniach zadzwoniła moja przyjaciółka usłyszała mój śmiech w słuchawce. I mówi widzę, że dobrze się trzymasz. A ja na to: pewnie że dobrze, szkoda moich łez. Przez cały nasz związek wiele razy przez niego płakałam bo mnie krzywdził, bo grał na moich emocjach. Zrozumiałam, że nawet gdybyśmy się pogodzili to nasz związek nie miał żadnej przyszłości. Przecież ludzie się nie zmieniają całkowicie. A ja już nie chcę cierpieć. Chcę mieć przy boku kogoś, kto będzie mnie szanował i wspierał.
Dziś brakuje mi go fizycznie - chciałabym się przytulić i zasnąć przy nim. Ale wiem, że na tym nie da się oprzeć zdrowego związku. Idę więc do przodu. Ja już nie rozpamiętuję wydarzeń z naszej przeszłości, ani jego słów. To nie ma sensu. Wiem, że moja podświadomość już wyciągnęła dobre wnioski i nie chcę dalej rozdrapywać ran.
Moniu, zrozumiałam, że na świecie jest mnóstwo wartościowych osób: zarówno mężczyzn, jak i kobiet z którymi mogę miło spędzać czas. I dlatego teraz wykorzystuję wolne chwile na spotkania z koleżankami, kolegami. Zaczęłam wreszcie dbać o siebie: kosmetyczka, fryzjer, itd. Czuję, że ja też jestem fajną osobą i dobrze mi w swoim towarzystwie - nie boję się wieczorów, gdy jestem sama - potrafię się sobą zająć.
Wiem, że minie wiele czasu nim będę gotowa na nowy związek, ale wierzę, że taki moment kiedyś nadejdzie. To, że teraz nie znajduję osób z którymi chciałabym być jest naturalne bo ciężko jest tak szybko znów otworzyć się na drugą osobę. Obecnie mój największy lęk jest taki, że boję się, iż mogę już nigdy nie spotkać mężczyzny dla siebie - bo jak wiadomo nie jest łatwo znaleźć tą jedyną osobę. Ale wiem też, że taka myśl nie może mnie blokować. Chcę ten czas, gdy jestem sama wykorzystać w pełni dla siebie, tak żeby nigdy później nie żałować, że po rozstaniu marnowałam czas na myślenie o kimś, kto tak łatwo skreślił mnie ze swojego życia.

7 212

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale to wszystko pomieszane. No nie?
Jak zabawkę Cie potraktował, niby bez emocji...

7 213

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana, to nie było "niby bez emocji". To był całkowity brak emocji. On nawet na mnie nie spojrzał! Po trzech latach jedyne co usłyszałam to, że nie widzi naszej przyszłości... Ciekawe od kiedy jej nie widział...
A zabawki, jak wiemy mają to do siebie, że szybko się nudzą...
Może psychika mi wyzdrowieje teraz bo już nie muszę tego wszystkiego analizować sto razy dziennie.

7 214

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Napisałam to niby bez emocji, bo jakaś iskra czegoś się we mnie zapaliła, czy oni rzeczywiście nic nie czują?

7 215

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Obawiam się, że niestety potrafią być aż tak chłodni...

Posty [ 7 151 do 7 215 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 109 110 111 112 113 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026