netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 872 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 103 104 105 106 107 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 761 do 6 825 z 26 310 ]

6 761

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

o szybo "doszłaś" do siebie, u mnie upłynęło 5 m-cy od kiedy dowiedziałam się, że mąż znowu się zakochał w koleżance z pracy, a ja nadal przeżywam huśtawkę nastrojów, ale to pewnie dlatego, że on wciąż ze mną mieszka....

Anikom źle mnie zrozumiałaś - ja jeszcze nie doszłam do siebie i daleka droga przede mną, bardzo daleka. Ja 4 lata żyłam ze świadomością zdrady męża (na kolanach i w kąciku skulona z bólu, rozpaczy) i powtarzająca wiele razy : rozstańmy się i czekająca na słowa : kocham Cię i bez ciebie nie wyobrażam sobie świata i od tej pory żyli długo i szczęśliwie. Były jakieś słowa o miłości i rodzinie i znowu powody do podejrzeń i zazdrości i.........i nie poradziłam sobie. A potem to było tylko czychanie by udowodnić innym i sobie też, że to nie mój obłęd tylko jego kłamstwa, jakieś gierki....i udało się - złapałam na gorącym uczynku i na kłamstwach w sprawach nic nie znaczących, takie kłamstwa dla .....zabawy, dla zrobienia jaj ze wszystkich ,dla pokazania wszystkim jaki jestem biedny, pokrzywdzony......a potem kilka artykułów o charakteropatach i w sekundę wyleczyłam się z miłości.
Nie doszłam do siebie, mam jeszcze wiele do zrozumienia i wiele problemów do pokonania.
Nie jestem z nim 6 miesięcy ( a wydaje mi się , że minęło kilka dni) i na pewno jestem silniejsza psychicznie, weselsza, pewniejsza siebie ale daleko mi do dobrego samopoczucia. Ja też mam ""wzloty i upadki. Jednego dnia podskakuję z radości do góry a innego nie chce mi się wstać z łóżka ale to nie z tęsknoty za nim, za usługiwaniem mu, za życiem z poniżaniem - ten rozdział przerobiony i zamknięty ! i nigdy więcej nikt nie powie mi co mam zrobić i nikt więcej mnie nie będzie poniżał ! NIGDY I NIKT !!!!!

6 762 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-09-09 18:32:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
1Aneczka napisał/a:

Wyobraź sobie te swoje cierpienia jako małą dziewczynkę skuloną , wystarszoną, płaczącą, wyciagnij do niej dłoń, usmiechnij się, przytul, zrób coś miłego dla niej - czyli dla siebie.

NIE ZGADZAM SIĘ Z TYM !!!!!!!!! NIE MAMY PRAWA MYŚLEĆ O SOBIE JAK O MAŁYCH DZIECIACH , DZIECI SĄ BEZRADNE !!!!!!!
Podejrzewam, że z nami się tak właśnie zadziało stałyśmy się  bezradne - jak dzieci a raczej jak dzieci - bezradne. Mówi się tu często o wstawaniu z kolan a ja zaczynam podejrzewać ( może mylę się) , że po chwilach upadku podnosimy się do pozycji dorosłej osoby, która wie co można innym a na co sobie więcej nie pozwoli - to takie szybkie dorastanie ( ja jestem jeszcze w trakcie dorastania smile )
Wiem na pewno kiedy myślę o sobie jak o małej dziewczynce - to wyć mi się chce z rozpaczy i bezsilności......

6 763

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

smutna 88,mam prosbe przeslesz mi na meila ta ksiazke.jestem tez z kobiet kochajacych za bardzo i kiedy dowiedzialam sie ze maz chce odejsc to po prostu nie umiem zachowywac sie racjonalnie.

6 764

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Widzisz Zosieńko znowu masz rację i przewagę... przysługę Tobie zrobił, że w końcu poszedł do innej!

Kurna myślę, że też chciałabym żeby jakaś blondi go przygarnęła!!!
Ale, niestety kurczowo naszej kanapy się trzyma.
A, może jak powiem, że już teraz od razu  kanapę jemu dam z pilotem pakiecie...to posłucha i pójdzie...
Muszę spróbować...


                                                      smile

Grejs kochana ON NIE POSZEDŁ - ON DOSTAŁ ZAKAZ WSTĘPU DO DOMU. Gdyby wychodził sam to tak jak Twój pewnie wziąłby ze sobą kanapę z pilotem w pakiecie i jeszcze kilka innych rzeczy np. szczoteczkę do zębów. Mój mąż został tak jak siedział w pracy i nie wiem czy blondi go przygarnęła nie byłam zainteresowana co ze sobą zrobi ( po raz pierwszy od 26 lat) gdzie będzie nocował i mieszkał.

6 765

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

smutna88 moj adres wesolaasia1975@wp.pl,pozdrawiam i dziekuje.

6 766

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Grejs kochana ON NIE POSZEDŁ - ON DOSTAŁ ZAKAZ WSTĘPU DO DOMU. .

Od kogo dostał zakaz wstępu do domu?

Ja chciałam żeby nie wrócił do domu. Powiedział zdecydowane NIE i Koniec...co mam zrobić żeby miał zakaz?

Moje zdrowienie poszłoby szybciej... smile

6 767

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bylam dzis u psychologa...
Opowiedzialam w czym rzecz.Zwrocila mi uwage.Mowilam,ze nie mam poczucia bezpieczenstwa,ze czuje sie jak mala opuszczona mala dziewczynka...
Zapytala-czy on dawal pani poczucie bezpieczenstwa?....szok...-no nie!nie dawal!
I-nie jest pani juz mala dziewczynka tylko dojzala kobieta.

Ale z tym poczuciem bezpieczenstwa to trafila.Przeciez on nigdy mi go nie dawal,ani zaden z moich facetow...
Mam wielki potencjal.Jasny umysl.W miare inteligencje...Sile...
Poczucie bezpieczenstwa,milosc,spokoj-moge dac sobie sama i juz mi troszku lepiej.

Psycholog przychylila sie pozytywnie do mojej checi terapii dla wspoluzaleznionych.

Tylko...dzis znowu w myslach "chodzi" za mna piwo.Nie,nie chce pic.To mozg mi podsyla rozne wizje...Bylam dzis na mitingu,mowilam o tym.

6 768

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Bylam dzis u psychologa...


Psycholog przychylila sie pozytywnie do mojej checi terapii dla wspoluzaleznionych.

Tylko...dzis znowu w myslach "chodzi" za mna piwo.Nie,nie chce pic.To mozg mi podsyla rozne wizje...Bylam dzis na mitingu,mowilam o tym.

I co tam?

6 769

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A dzieki. Nic.Siedze i czytam WAS-NAS wlasciwie.
Jest mi smutno,ale sie trzymam:*

6 770

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Grejs kochana ON NIE POSZEDŁ - ON DOSTAŁ ZAKAZ WSTĘPU DO DOMU. .

Od kogo dostał zakaz wstępu do domu?

Ja chciałam żeby nie wrócił do domu. Powiedział zdecydowane NIE i Koniec...co mam zrobić żeby miał zakaz?

Moje zdrowienie poszłoby szybciej... smile

Ja mojemu powiedzialam W.....aj z mojego zycia!
Ale potem widzielismy sie i rozmawialismy,co utwierdzilo mnie,ze nie powinnam z nim byc.

I Boze bron zeby mi sie nie odmienilo...

6 771

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Grejs kochana ON NIE POSZEDŁ - ON DOSTAŁ ZAKAZ WSTĘPU DO DOMU. .

Od kogo dostał zakaz wstępu do domu?

Ja chciałam żeby nie wrócił do domu. Powiedział zdecydowane NIE i Koniec...co mam zrobić żeby miał zakaz?

Moje zdrowienie poszłoby szybciej... smile

Droga Grejs ja mu zakazałam wejścia do domu. Po " złapaniu go za rękę" powiedziałam nie masz wstępu do domu a po usłyszeniu co chce z domu zabrać pożegnałam go. Oczywiście próbował przed moją rodziną grać nieszczęśnika ale nie wiedział , że rodzina była świadkiem naocznym i nic już nie dadzą mu kolejne kłamstwa i bezpodstawne oskarżanie mnie. Postarałam się jak już wcześniej pisałam udowodnić innym jaki z niego oszust i manipulator i dzięki Bogu, że to zrobiłam, bo dopiero wtedy uwierzyli mi i od tej chwili wiedzieli o jego podłości i nie chcieli z nim rozmawiać.

6 772

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Poczucie bezpieczenstwa,milosc,spokoj-moge dac sobie sama i juz mi troszku lepiej.

Brawo l_ukrecja !Dobre wnioski!
To po co Ci taki facet przy którym sama musisz sobie dawać to wszystko ??????

6 773

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
grejs napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Grejs kochana ON NIE POSZEDŁ - ON DOSTAŁ ZAKAZ WSTĘPU DO DOMU. .

Od kogo dostał zakaz wstępu do domu?

Ja chciałam żeby nie wrócił do domu. Powiedział zdecydowane NIE i Koniec...co mam zrobić żeby miał zakaz?

Moje zdrowienie poszłoby szybciej... smile

Droga Grejs ja mu zakazałam wejścia do domu. Po " złapaniu go za rękę"

To dla mnie to jakiś kosmos, że posłuchał.
Tak jak pisałam wcześniej, M. ma to gdzieś, że ja chcę żeby się wyprowadził...
To mój największy problem, że mieszkamy "razem".
Wchodzę do domu, nie ma go. Oddycham, sprzątam coś pichcę...żyję
Wchodzę do domu, jest. Zamykam się w pokoju udaję, że żyję.
Jak długo tak będzie...
Kiedyś drżałam jak wychodził z domu, tęskniłam , myślałam, chciałam żeby już wrócił.
Dzisiaj jest mi źle jak jest w domu.

6 774 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-09-10 00:44:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Kiedyś drżałam jak wychodził z domu
.

Ja też drżałam jak wychodził, jak miał zajęty telefon i jak go nie odbierał - to była prawdziwa udręka. Wiedziałam , że spotkał się z nią, że z nią rozmawia i te trzęsące sie moje ciało ......... a dzisiaj śmiać mi się z tego chce........on rozanielony, wpatrzony w nią, wsłuchany a ja drżąca, wijąca się z zazdrości, z rozpaczy i bólu........a dzisiaj śmiać mi się chce gdy myślę jakimi kłamstwami ją karmił i mamił ..... no i ma go ( mam taką nadzieję) w całości w pakiecie dostała jego problemy z wierzycielami, życie w chaosie który on kocha ( ona jeszcze tego nie wie), jego kolejne i niekończące się kłamstwa ( o tym ona też nie wie), zdrady i zdrady finansowe i emocjonalne ( i o tym ona też nie wie).........krótko mówiąc dostała faceta tworzącego bańkę mydlaną.....czyli wizję dostatniego, bezpiecznego życia z czułym, troskliwym, rodzinnym i zaradnym facetem.


Posłuchał i nie wrócił......bo za daleko posunął się ......zdawał sobie sprawę, że został złapany, że jestem gotowa na wszystko, że syn którego wciągał w nasze sprawy i okłamywał stanie za mną murem. Wiedział, poczuł to na sobie, że jestem gotowa na wszystko ........, że to nie żarty, że to koniec.

6 775

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Wiedział, poczuł to na sobie, że jestem gotowa na wszystko ........, że to nie żarty, że to koniec.

To powiedz dlaczego jeszcze nie jest wszystko na dobrej drodze, dlaczego jeszcze nie jesteś szczęśliwa?
O co chodzi?
Nie śpimy, siedzimy przy kompach.
Dlaczego?

6 776

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

To powiedz dlaczego jeszcze nie jest wszystko na dobrej drodze, dlaczego jeszcze nie jesteś szczęśliwa?
O co chodzi?
Nie śpimy, siedzimy przy kompach.
Dlaczego?

Jest wiele na dobrej drodze........wszystko........to nie jest możliwe.
No właśnie......szczęście...........powodów jest kilka np. samotność - były tygodnie gdzie po prostu czułam się samotna a jak dzieciaki wychodziły z domu to... tragedia....dobrze, że miałam 5 numerów darmowych to 3 z nich wykorzystywałam na maxa(2 numery wypadły bo były do męża i syna) ale ten etap mam za sobą . Zrozumienie - to jest to przez co nadal przechodzę. Już zrozumiałam kim jest mój mąż - to były dla mnie bardzo trudne chwile....to były 3 dni bez jedzenia i kojarzenie, przypominanie i znowu kojarzenie i przypominanie i potwierdzanie i nie mogłam uwierzyć czytając w necie o osobach dyssocjalnych , że ktoś kto nigdy nie widział mojego męża tak dobrze go zna i opisuje a ja tumanka żyłam z nim26 lat i nie połapałam się. Przeraziła mnie moja naiwność, głupota. Oczywiście wiele mnie niepokoiło z tego co dzieje się w moim życiu a powinno mnie przerażać. Ja osoba rozsądna ( poważnie, tak o sobie myślałam) nie zorientowałam się i pozwoliłam mu na działanie, zaufałam, kochałam. Jego działanie to firmy, które plajtowały ale zawsze ktoś był temu winien (wspólnicy, urzędnicy i przepisy lub pracownicy) i pożyczki o których nie miałam pojęcia. Zaufanie - ufałam jego słowom(moja naiwność), ufałam jego czynom(moja naiwność). Zaufałam, że jest dobrym i prawym człowiekiem - moja naiwność i głupota, moja wiara w niego okazała się moją głupotą. Jak mogłam kochać człowieka który mnie poniżał, oszukiwał - moja głupota. Muszę też zrozumieć dlaczego milsza mi była myśl o odejściu niż myśl o dzieciach i ich rozpaczy i tu leżę.... nie posunęłam się w swoich przemyśleniach nawet o krok, nie umiem znaleźć odpowiedzi na to pytanie i czasami gdy nie widzę celu by wstać z łóżka.....mam nadzieję, że nigdy więcej tego nie zrobię( może jak znajdę odpowiedź to napiszę, że na pewno nigdy tego nie zrobię), Powodem zmartwień są też zobowiązania finansowe mojego męża więc i moje i świadomość, że tylko ja będę je spłacała. Jeśli pracowałam to zawsze w naszej firmie...... mam 50 lat i ciężko mi będzie znaleźć pracę a alimenty które powinien mi płacić (a ma z czego bo dużo zarabia) już płaci z oporami a wiem bo go już znam (o nie jeszcze nadal nie znam), że lada chwila ie będzie płacił i na tyle co go znam powie, że nie ma zamiaru płacić haraczu (tu mowa też o alimentach na syna), no i genetyka ale nie chcę o tym pisać.
CZy jestem kkzb ? nie wiem ........dużo zrozumiałam z postów ZAZDROSCI (to bardzo mądra kobieta) ZAZDROSC uświadomiła mi ,że jestem naiwniaczką, idiotką i nigdy więcej ......i ma rację pisząc : jestem starsza w powiększeniu....dałam się zrobić jak dzieciak, postępowałam jak dzieciak, bezbronny, naiwny , bezradny dzieciak. ZAZDROSC ma rację pisząc "ocipiałaś stara babo, było jedno rozwiązanie... trzeba było wiać ...teraz boli. Ja cały czas czekam na cud...." - tak, tak, tak ocipiałam, z braku szacunku do siebie tkwiłam w tym związku i zgadzam się z ZAZDROSCIĄ problem jest we mnie, to nie była miłość to było uzależnienie jakieś chore uzależnienie a moje postępowanie jak bezmózgowca! Ok. dzisiaj mogę to głośno powiedzieć jak bezmózgowca!!! Ale zdrowieję i jestem coraz bardziej świadoma siebie i uczę się jeszcze cały czas mam czego.
NO widzisz grejs to nie jest takie proste......faceta za drzwi i szczęście murowane... to nie jest takie proste......

6 777 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-09-10 09:44:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
hm... napisał/a:

A jakby mu tak obrzydzić życie, żeby szybciej poszedł?
A zajmie się dziećmi chociaż żebyś miała chwilę dla siebie?

Oto co znalazłam..
"Na cudze błędy patrzymy jak na cudze żony. Mamy z nimi dużo więcej radości niż z własnych".

[ Charles Chaplin ]

ooo to jest o moim mężu...

a wiesz ja tak nieśmiało myślałam, aby w weekend nie sprzątać i nie gotować (zawsze w soboty domek błyszczał, zrobione zakupy, ugotowany obiad i upieczone ciast, czasami jakaś sałatka w lodówce na kolacje, odrobione lekcje...no nie powiem dumna byłam.... i naiwna, że on to doceni! zawsze znalazł jakieś "ale", np. czy do cholery jasnej nie można zabrać tej piłki z spod stołu!)

tylko nie wiem czy mam w sobie dość odwagi aby jego pretensje, o nie, raczej "wydzieranie" przyjąć na klatę?

No ja myślę, że masz. I pewnie bardzo by się zdziwił. Przecież nikt Ci nie każe robić tego wszystkiego. Tylko, że my się dobrze czujemy, kiedy jest czysto, pachnąco i z dziećmi załatwione. Rób to dla siebie, a jemu może się to podobać lub nie. Możesz zrobić sobie i dzieciom, on ma dwie ręce i da radę jak będzie musiał. Dzieci też można zabrać dla przykładu na weekend poza dom i to też będzie odmiana. Jeśli jest gdzie oczywiście.

Kochana Grejs, nie należy pytać czy chce się wyprowadzić. Tylko wynocha i już. Zmiana zamków i do widzenia.
Ja powiedziałam pakuj się i pa. A potem zmieniłam zamki, bo jak nie zmieniałam wracał. Mimo tego, że jak twierdził nie miał klucza.


Zofia, na wierzchu baniunia, pod spodem spleśniała niespodzianka smile.

6 778

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Zofia, na wierzchu baniunia, pod spodem spleśniała niespodzianka smile.

???????????????????? sorki nie zrozumiałam.

hm... napisał/a:

Kochana Grejs, nie należy pytać czy chce się wyprowadzić. Tylko wynocha i już. Zmiana zamków i do widzenia.
Ja powiedziałam pakuj się i pa. A potem zmieniłam zamki, bo jak nie zmieniałam wracał. Mimo tego, że jak twierdził nie miał klucza.

Jak mówimy facetowi o wyprowadzce jak małe dzieci to on dalej jest a jak mówimy jako dorosłe kobiety to wynosi się ( to taka moja teoria.....może zasadna...nie wiem). POwiem inaczej... jak mówimy niepewnie: a może byś, czy mógłbyś a może tak będzie najlepiej ( czyli a może zostaniesz bo jak ja bez ciebie będę żyła)  to on dalej jest . Gdy pewnie i stanowczo mówimy dosyć tej zabawy !!!! to koniec!!!! i jest koniec.
Ale uwaga dziewczyny nie mam pojęcia czy mój tok rozumowania, pojmowania problemu jest właściwy i nie chciałabym nkigo pouczając skrzywdzić. Staram się pisać bez emocji to co się w moim życiu wydarzyło. Nie jest moim celem kogoś nakręcać, pouczać. Ja staram się na WAszych przykładach wyciągać wnioski ( niestety na własnym jest dużo trudniej bo są emocje) a może na moim ktoś czegoś się nauczy, zrozumie a i uwagi przyjmę z pokorą i wszystkie wnikliwie przemyślę. Gdybym wszystko wiedziała to by mnie tu nie było.
Ja tak czuję - dorosłam by powiedzieć mężowi BASTA! Jeśli Ty hm... też dorosłaś do rozstania to dobry to pomysł ze zmianą zamków pod warunkiem, że ........faktycznie facet zasłużył na to a nie Twoim zdaniem na to zasłużył.
Nauczyłam sie od ZAZDROSCI, że najfajniejszego faceta można przerobić , że tak robią kkzb.........ale to są tylko moje przemyślenia i moje wioski ( może i błędne)

6 779 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-09-10 10:59:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Kiedyś drżałam jak wychodził z domu

.........krótko mówiąc dostała faceta tworzącego bańkę mydlaną.....czyli wizję dostatniego, bezpiecznego życia z czułym, troskliwym, rodzinnym i zaradnym facetem.

Ja do tego smile

Nie ma jednej uniwersalnej zasady co do tych wyprowadzek. Jasne, że nie wyrzucę nikogo ze zmianą zamków z powodu mojego widzi mi się. Wtedy było ostro, awantury, szarpaniny. Może zrozumiał, wiedział, że to nie ma sensu i dlatego poszedł. Tylko na początku zachował się jednak pokornie. Potem przyszedł i zabrał jakieś rzeczy z mieszkania, akurat nie znaczące dla mnie wiele. I tak wcześniej zanim mieszkał zrobił coś gorszego.
Zmieniłam zamki, żeby nie przychodził po nocach, nie straszył. I tak przychodził po nocy pijany, tłukł się, rzucał w okna kamieniami. Ale tej sytuacja nie można nazwać spokojną, rozważną etc. Także nie jest to na pewno rozwiązanie uniwersalne.

6 780

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
grejs napisał/a:

Widzisz Zosieńko znowu masz rację i przewagę... przysługę Tobie zrobił, że w końcu poszedł do innej!

Kurna myślę, że też chciałabym żeby jakaś blondi go przygarnęła!!!
Ale, niestety kurczowo naszej kanapy się trzyma.
A, może jak powiem, że już teraz od razu  kanapę jemu dam z pilotem pakiecie...to posłucha i pójdzie...
Muszę spróbować...


                                                      smile

Grejs kochana ON NIE POSZEDŁ - ON DOSTAŁ ZAKAZ WSTĘPU DO DOMU. Gdyby wychodził sam to tak jak Twój pewnie wziąłby ze sobą kanapę z pilotem w pakiecie i jeszcze kilka innych rzeczy np. szczoteczkę do zębów. Mój mąż został tak jak siedział w pracy i nie wiem czy blondi go przygarnęła nie byłam zainteresowana co ze sobą zrobi ( po raz pierwszy od 26 lat) gdzie będzie nocował i mieszkał.

U mnie w sumie 3 lata sie miotam, kiedy mój mąż zakochał się 1 raz, też w koleżance z pracy, ale po tym zdarzeniu postanowiliśmy  spróbować, tylko tak naprawdę to mój mąż nieczego nie zmieniał, tylko czekał co ja jestem wstanie zmieńić, aby on nie musiał szukać innej kobiety....

podziwiam Ciebie za odwagę, bo to naprawdę to był bardzo zdecydowany ruch, mój mąż nie dałby się tak "nie wpuścić do domu"  bo pewnie wie, że ja jestem słaba psychicznie....

6 781

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
zofia282 napisał/a:
grejs napisał/a:

Od kogo dostał zakaz wstępu do domu?

Ja chciałam żeby nie wrócił do domu. Powiedział zdecydowane NIE i Koniec...co mam zrobić żeby miał zakaz?

Moje zdrowienie poszłoby szybciej... smile

Droga Grejs ja mu zakazałam wejścia do domu. Po " złapaniu go za rękę"

To dla mnie to jakiś kosmos, że posłuchał.
Tak jak pisałam wcześniej, M. ma to gdzieś, że ja chcę żeby się wyprowadził...
To mój największy problem, że mieszkamy "razem".
Wchodzę do domu, nie ma go. Oddycham, sprzątam coś pichcę...żyję
Wchodzę do domu, jest. Zamykam się w pokoju udaję, że żyję.
Jak długo tak będzie...
Kiedyś drżałam jak wychodził z domu, tęskniłam , myślałam, chciałam żeby już wrócił.
Dzisiaj jest mi źle jak jest w domu.

Grejs, ja przeżywam to identycznie jak Ty!

6 782 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-09-10 13:46:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

coś mi się  namieszało... ponieżej jest odpowiedni post

6 783

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

?

6 784

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
hm... napisał/a:
ankinom napisał/a:

ooo to jest o moim mężu...

a wiesz ja tak nieśmiało myślałam, aby w weekend nie sprzątać i nie gotować (zawsze w soboty domek błyszczał, zrobione zakupy, ugotowany obiad i upieczone ciast, czasami jakaś sałatka w lodówce na kolacje, odrobione lekcje...no nie powiem dumna byłam.... i naiwna, że on to doceni! zawsze znalazł jakieś "ale", np. czy do cholery jasnej nie można zabrać tej piłki z spod stołu!)

tylko nie wiem czy mam w sobie dość odwagi aby jego pretensje, o nie, raczej "wydzieranie" przyjąć na klatę?

No ja myślę, że masz. I pewnie bardzo by się zdziwił. Przecież nikt Ci nie każe robić tego wszystkiego. Tylko, że my się dobrze czujemy, kiedy jest czysto, pachnąco i z dziećmi załatwione. Rób to dla siebie, a jemu może się to podobać lub nie. Możesz zrobić sobie i dzieciom, on ma dwie ręce i da radę jak będzie musiał. Dzieci też można zabrać dla przykładu na weekend poza dom i to też będzie odmiana. Jeśli jest gdzie oczywiście.


Kochana Grejs, nie należy pytać czy chce się wyprowadzić. Tylko wynocha i już. Zmiana zamków i do widzenia.
Ja powiedziałam pakuj się i pa. A potem zmieniłam zamki, bo jak nie zmieniałam wracał. Mimo tego, że jak twierdził nie miał klucza.


Zofia, na wierzchu baniunia, pod spodem spleśniała niespodzianka smile.

i tu masz rację, że lubimy czysto, pachnąco.... i źle się czuję, kiedy dookoło jest taki bałagan...

ale z drugiej strony, mojego męża taka sytuacja wyprowadza z równowagi,  może to jest sposób na "ubrzydzenie" jemy życia i być może sam się wyniesie...chociaż nie koniecznie, gdyby tak naprawdę chciał się wyprowadzic to już by to dawno zrobił, kiedy czuł motylki, a teraz po co ma się wyprowadzać, panna wróciła do męża, nie ma potrzeby na radykalne zmiany....

6 785

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

mój mąż nieczego nie zmieniał, tylko czekał co ja jestem wstanie zmieńić, aby on nie musiał szukać innej kobiety....

Anikom przeczytaj siebie i postaraj się wyłączyć emocje.

A co mu doskwierało uroda czy charakter?
Inne ładniejsze czy mądrzejsze?
 

ankinom napisał/a:

podziwiam Ciebie za odwagę, bo to naprawdę to był bardzo zdecydowany ruch, mój mąż nie dałby się tak "nie wpuścić do domu"  bo pewnie wie, że ja jestem słaba psychicznie....

.......a może ZAZDROSC ma rację . Pozwolę sobie ją zacytować          "    ...bo chyba przestac kochac za bardzo to uwierzyc, ze ten zwiazek w naszej glowie to nie real to tylko zwykle marzenie o tym czym ten zwiazek jest... przestac kochac za bardzo to zmierzyc sie z prawda o zwiazku nawet jesli by to oznaczalo, ze nie jestesmy w stanie zrobic nic by ktos nas kochal...
wtedy ta bezsilnosc jest poczatkiem dobrego... bo jak by tego dna nie nazywac i czegobysmy nie zrobily przed tym dnem... to jednak dno dla wszystich nas ma to samo imie BEZSILNOSC
Jestesmy bezsilne w walce o milosc. Nagle wiemy, ze nie jestesmy w stanie zrobic nic by na ta milosc zasluzyc. Nagle czujemy, ze na tym p*** swiecie nikt nas nie kocha i nie kochal i nic z tym nie mozemy zrobic. Nic, doslownie nic.
Zaden telefon z prosba, zadne kleczenie, zadne wyrzucanie zlosci, czekanie na telefon, prosby, zaklecia, placz.... nic nie pomoze.
On nas nie kochal i kazdym swoim czynem dawal i daje na to dowod.
Bezsilnosc jest naszym dnem.
To jak bardzo glupie rzeczy zrobimy przed osiagnieciem tego dna zalezy od tego jak bardzo bronimy sie przed ta bezsilnoscia.
Ja w obronie przed bezsilnoscia: wybaczalam, wierzylam w zmiane, kleczalam, blagalam, plakalam, dawalam szanse...

no i w koncu nadszedl ten dzien... zrozumialam, ze jestem bezsilna i nie moge zrobic nic, bo nic tu ode mnie nie zalezy"

....... ja ciągle rozważam......może u mnie się tak zadziało i nie chciałam już być bezsilna...........

6 786

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

NO widzisz grejs to nie jest takie proste......faceta za drzwi i szczęście murowane... to nie jest takie proste......

Wiem, że to nie proste, napisałam, że prostsze.

Dzisiaj zostałam sama w domu.
Teraz uwielbiam!!!
Wysprzątałam , upiekłam ciasto , zrobiłam pierogi, szykuję sałatkę, wywiesiłam pranie, zebrałam pranie. łażę w wyciągniętych dresach, leci muzyczka, którą lubię...bajka..
Super!
Gdybym była sama wieczorem zaprosiłabym kogoś na kawkę czy drinka do siebie, mogą to być pogaduchy, obojętnie.
Niestety zaraz wróci, albo nie, ale planować nic nie mogę.
Bardzo chciałabym już mieszkać bez M.
Niestety w moim przypadku nie jest to realne. Sprzedaż  domu mnie dopiero uwolni.
O tym właśnie Zofio pisałam , że szybciej zdrowiałabym.
Dzisiaj klimat posprzątanego domku z domowymi wypiekami...jak dawniej UWIELBIAM

Wieczór samotny.....

6 787

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Kochana Grejs, nie należy pytać czy chce się wyprowadzić. Tylko wynocha i już. Zmiana zamków i do widzenia.

Każdy przypadek jet inny, u mnie po prostu się nie da tak!
Mieszkamy razem, a to huśtawka nastrojów i żyję w ciągłym napięciu.
Staram się nie reagować...ale to bardzo bardzo trudne.
Dziewczyny, które mieszkają ze swoimi jesczemężami, a nawet czasami jeszcze są zmuszone po rozwodzie meszkać wspólnie, to wiedzą o czym piszę.

6 788

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

mój mąż nieczego nie zmieniał, tylko czekał co ja jestem wstanie zmieńić, aby on nie musiał szukać innej kobiety....

Anikom przeczytaj siebie i postaraj się wyłączyć emocje.

A co mu doskwierało uroda czy charakter?
Inne ładniejsze czy mądrzejsze?
 

ankinom napisał/a:

podziwiam Ciebie za odwagę, bo to naprawdę to był bardzo zdecydowany ruch, mój mąż nie dałby się tak "nie wpuścić do domu"  bo pewnie wie, że ja jestem słaba psychicznie....

.......a może ZAZDROSC ma rację . Pozwolę sobie ją zacytować          "    ...bo chyba przestac kochac za bardzo to uwierzyc, ze ten zwiazek w naszej glowie to nie real to tylko zwykle marzenie o tym czym ten zwiazek jest... przestac kochac za bardzo to zmierzyc sie z prawda o zwiazku nawet jesli by to oznaczalo, ze nie jestesmy w stanie zrobic nic by ktos nas kochal...
wtedy ta bezsilnosc jest poczatkiem dobrego... bo jak by tego dna nie nazywac i czegobysmy nie zrobily przed tym dnem... to jednak dno dla wszystich nas ma to samo imie BEZSILNOSC
Jestesmy bezsilne w walce o milosc. Nagle wiemy, ze nie jestesmy w stanie zrobic nic by na ta milosc zasluzyc. Nagle czujemy, ze na tym p*** swiecie nikt nas nie kocha i nie kochal i nic z tym nie mozemy zrobic. Nic, doslownie nic.
Zaden telefon z prosba, zadne kleczenie, zadne wyrzucanie zlosci, czekanie na telefon, prosby, zaklecia, placz.... nic nie pomoze.
On nas nie kochal i kazdym swoim czynem dawal i daje na to dowod.
Bezsilnosc jest naszym dnem.
To jak bardzo glupie rzeczy zrobimy przed osiagnieciem tego dna zalezy od tego jak bardzo bronimy sie przed ta bezsilnoscia.
Ja w obronie przed bezsilnoscia: wybaczalam, wierzylam w zmiane, kleczalam, blagalam, plakalam, dawalam szanse...


Jak ta kobieta celnie to nazwała:BEZSLINOŚĆ!! t


no i w koncu nadszedl ten dzien... zrozumialam, ze jestem bezsilna i nie moge zrobic nic, bo nic tu ode mnie nie zalezy"

....... ja ciągle rozważam......może u mnie się tak zadziało i nie chciałam już być bezsilna...........

ja przez całe nasze małżeństwo, czyli 16 lat, starłam się dosłownie zasłużyć  na miłość mojego męża...co mu przeszkadzało,? na początku małżeństwa mój wygląd, za mało zgrabna, on ma inny ideał kobiety... z upływem lat te jego wymagania rosły a ja wciąż starałam się je spełniać, czekając na słowa pochwały, no i w końcu sie doczekałam, że on nie o takiej kobiecie marzył, nie spełniam jego standardów jako kobieta, matka, żona  w sumie całokształt, źle gotuje, nie dbam o dom, źle wychowuje dzieci ,i nie potrafię zapanować nad wydatkami, nie umiem oszczędzać itd. itp jako kobieta, jako żona poniosłam PORAŻKĘ, tak wiem dziewczyny mówiły nie przejmuj się to tylko słowa, ale to nie jest tak do końca to jest całe moje dorosłe życie, ja się NAPRAWDĘ STARAŁAM! chciałam stworzyć dom, do którego chętnie by się wracało, gdzie czułoby się ciepło domowego ogniska, prawda, że zwykłe frazesy?, ale każdy z nas o tym marzy...a tu okazało sie , że klapa, 16 lat w jakimś sensie poszło na marne....a dla osoby takiej jak ja, czyli ciągle żebrzącej o uczucia, takie słowo sprawiły że pękło mi serce, straciłam sens i chęci do czegokolwiek, zwykłe czynności  to dla mnie ogromny wysiłek no nie cieszą jak kiedyś....i chyba dlatego czuję ąa cholerną bezsilność, bo w sumie cokolwiek bym nie zrobiła i tak bym jego nie zadowoliła, nie kochał mnie i nie kocha i dlatego nie ma w nim tolerancji na moje niedoskonałości, bo przecież jestem zwykłą kobieta z wadami i z zaletami, a najśmieszniejsze jest to, że ja jego zaakceptowałam w całość, bez żądanych ale? no ale takie poświęcenie, to chyba ?zaleta?  tylko KKZB

jest mi bardzo ciężko, ale powolutku, małymi kroczkami wyciągnę się z tego totalnego dału i uwierzę, że jeszcze warto kochać?.

6 789

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:

... jednak dno dla wszystich nas ma to samo imie BEZSILNOSC
Jestesmy bezsilne w walce o milosc. Nagle wiemy, ze nie jestesmy w stanie zrobic nic by na ta milosc zasluzyc...
Jak ta kobieta celnie to nazwała:BEZSLINOŚĆ!!

no i w koncu nadszedl ten dzien... zrozumialam, ze jestem bezsilna i nie moge zrobic nic, bo nic tu ode mnie nie zalezy"

....... ja ciągle rozważam......może u mnie się tak zadziało i nie chciałam już być bezsilna...........

ja przez całe nasze małżeństwo, czyli 16 lat, starłam się dosłownie zasłużyć  na miłość mojego męża...NAPRAWDĘ STARAŁAM! ...cokolwiek bym nie zrobiła i tak bym jego nie zadowoliła, nie kochał mnie i nie kocha i dlatego nie ma w nim tolerancji na moje niedoskonałości

jest mi bardzo ciężko, ale powolutku, małymi kroczkami wyciągnę się z tego totalnego dału i uwierzę, że jeszcze warto kochać?.

Żeby móc "zdrowo" kochać kogokolwiek - najpierw trzeba KOCHAĆ siebie.
Nie zasługiwać sobie na miłość a ją otrzymywać. I dawać.

6 790

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja dziś posprzątałam swoje mieszkanie, wyniosłam trzy wielkie papierowe torby śmieci. I czuję, jakby to trochę moje życie się oczyściło. Od tygodnia nie widziałam narzeczonego i czuję, że dziś jest bardzo dobry dzień bo nie miałam czasu o nim myśleć...

6 791

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
prokurator_szacka napisał/a:

A ja dziś posprzątałam swoje mieszkanie, wyniosłam trzy wielkie papierowe torby śmieci. I czuję, jakby to trochę moje życie się oczyściło. Od tygodnia nie widziałam narzeczonego i czuję, że dziś jest bardzo dobry dzień bo nie miałam czasu o nim myśleć...

Czyli mamy tak samo...Troszeczkę oczyściłyśmy siebie .
Jak mało nam potrzeba żeby być zadowoloną...   smile

6 792

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Spędzam samotny wieczór z Wami.Dobrze,że mam WAS!

Pisałam dziś z moim eksem.Czas to tak nazywać.
Nic do chłopa nie dociera.Pisał,że nadużywam słowa ZDRADA.
Więc pytam mu się więc,czyż zdradą nie było:
-na samym starcie,spotykać się ze mną i po fakcie przyznać,ze spotyka się też z kimś innym?
-seks z 19 letnią dziewczyną (wtedy w wieku jego córki)
-czatowanie
-zaspakajanie się za pomocą pornografii
-usilne prośby o nr tel jakiejś koleżanki na nk
-pisanie sms w tajemnicy przede mną z nieznaną mi panią wioletą,ponoć tylko o mojej chorobie (jestem alko,niepijącą),uważam,że o mojej chorobie mogę mówić tylko ja i tylko ja decydować komu i kiedy powiem lub nie,zresztą nie wierze w te jego tłumaczenia (do tej wiolety wrócimy)
-pisanie sms z 21 letnią siostrą chłopaka mojej córki-sam zaczął- (udało mi się przeczytać dwa od niego do niej-naprawdę tego chcesz?-wszystko zależy od ciebie...)
Tyle udało mi się namierzyć.Tyle wiem.Zapewne nie jedno udało mu się ukryć.Niejedno zakończyło się zdradą psychiczną,bo mu przeszkodziłam.
To był finał. Wtedy kazałam mu się wyprowadzić.

Wiecie co odpisał? Że mnie kochał i kocha!! Że w tygodniu przyjedzie po swoje rzeczy właśnie z koleżanką wioletą!
Więc co? Pisał z nią 2 lata temu.Więc cały czas miał z nią kontakt? Dlaczego akurat z nią? Miał przyjechać z kuzynką...Ale to tylko jego koleżanka,a ja jak zwykle doszukuję się podtekstu.A czego mam się po nim innego spodziewać?!Seksoholik,za jakiego sam się uznał,nie ma koleżanek.
Napisałam mu,że wyrzuciłam rzeczy do śmieci,(jutro to zrobię).Że wiola ma mu kupić nowe.

Wiem.Nie popisałam się,ale to emocje. Najwyraźniej jeszcze miałam nadzieje.
Podziękowałam mu za to,że mnie leczy z siebie.
Napluł mojej miłości w twarz. Miłość umiera...rodzi się nienawiść.Chcę się zemścić...(to etap?)

Został bez niczego z dużym kredytem...-mam wyrzuty sumienia,ale nie mam z czego pomóc mu to spłacać....

Próbuję w myślach znaleźć zrozumienie-ale nie umiem.
Analizuję.Tak, to ja sama go sobie wybrałam,widać podświadomie wiedziałam,ze będzie mnie ranił,a ja uzależniona jestem od bólu (pedofil)...

Powtarzał mi często,że życie poświęci,żebym była szczęśliwa!
(miałam ciężkie życie,mąż umarł jak byliśmy bardzo młodzi,zostałam sama z 2 małych dzieci,potem 2 mąż,picie,bicie,policja,zdrady...)

Musiałam to z siebie wyrzucić,a wiem,że tu mnie zrozumiecie.Wstyd to ludziom opowiadać.
Strasznie zabolało kiedy mi napisał,że z nią przyjedzie po rzeczy,ale już łapię równowagę.Nie mieści mi się w głowie,jaka ja byłam głupia!naiwna!jak się poniżałam...dawałam szansę bez końca...żebrałam o jego uwagę,odpychałam swoje dzieci,bo liczył się tylko on...
Moja głupota mnie boli...

Aś

6 793

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Spędzam samotny wieczór z Wami.Dobrze,że mam WAS!
ja byłam głupia!naiwna!jak się poniżałam...dawałam szansę bez końca...żebrałam o jego uwagę,odpychałam swoje dzieci,bo liczył się tylko on...
Moja głupota mnie boli...

Aś

l_ukrecja,  samotny wieczór, nie jesteś sama...
Z tego co piszesz to musisz się cieszyć, że już w Twoim życiu go nie ma.
Zemsta? Po co?
Szkoda Twojej energii.
Bezczelny pisze, że Ciebie kocha i chce przyjść po swoje rzeczy z jakąś tam Panią.
Nie myślę, że normalna kobieta to zrobi, a jeżeli tak się stanie, to wiadomo z kim się zadaje.
Szkoda Twojego czasu kochana, pożytkuj go dla siebie, a nie znowu dla niego.
Panu już podziękowałyśmy.
Tutaj dziewczyny tyle o tym piszą SZACUNEK DLA SIEBIE!
SZANUJ SIEBIE, DBAJ O SIEBIE O TWOJE ZDROWIE, O TWÓJ NASTRÓJ, TWÓJ SPOKÓJ...
TY, TY, TY JESTEŚ WAŻNA
To długa droga i potrzeba czasu. To jedno co na pewno mamy, to czas. To bardzo skuteczne lekarstwo, uwierz mi.
Potrzeba Tobie jeszcze kopa.
Wymazuj go ze swojego życia! Dasz radę.
Pisz, to też dobre lekarstwo!

6 794

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Tyle udało mi się namierzyć.Tyle wiem.Zapewne nie jedno udało mu się ukryć.Niejedno zakończyło się zdradą psychiczną,bo mu przeszkodziłam.
To był finał. Wtedy kazałam mu się wyprowadzić.

...też bym tak zrobiła !

l_ukrecja napisał/a:

A czego mam się po nim innego spodziewać?!Seksoholik,za jakiego sam się uznał,nie ma koleżanek.

...po seksoholiku faktycznie nie można spodziewać się wierności , prawdomówności.....

l_ukrecja napisał/a:

Podziękowałam mu za to,że mnie leczy z siebie.

...NIE ! to nie on Ciebie leczy....to Ty zdałaś sobie sprawę....Ty.......

l_ukrecja napisał/a:

Napluł mojej miłości w twarz.

...sorki ...myślałaś, że jesteś lekiem a całe zło.....kobiety  n a i w n i e  myślą , że dla niej alkoholik przestanie pić, seksoholik zdradzać.......naiwność, naiwność.....

l_ukrecja napisał/a:

Miłość umiera...rodzi się nienawiść.Chcę się zemścić...(to etap?).

...no właśnie ponoć kkzb tak mają.....zemsta........ale za co ? ....to Twoja naiwność i jak sama piszesz głupota....

l_ukrecja napisał/a:

Został bez niczego z dużym kredytem...-mam wyrzuty sumienia,ale nie mam z czego pomóc mu to spłacać....

...a czyj to kredyt .....Twój ?.....jeśli ten kredyt Ty spożytkowałaś to ok. masz prawo do wyrzutów sumienia i ......obowiązek spłaty!.....

l_ukrecja napisał/a:

Próbuję w myślach znaleźć zrozumienie-ale nie umiem.

...seksoholik........myślę.....,że miałaś nadzieję , że jesteś lekiem na całe zło.....

l_ukrecja napisał/a:

Powtarzał mi często,że życie poświęci,żebym była szczęśliwa!
(miałam ciężkie życie,mąż umarł jak byliśmy bardzo młodzi,zostałam sama z 2 małych dzieci,potem 2 mąż,picie,bicie,policja,zdrady...)

...kurcze.....dziewczyny .....przecież facet żonaty nie może kandydatce na kochankę powiedzieć : mój związek jest ok. a ja potrzebuję trochę odmiany, rozrywki bo kandydatka zostanie tylko kandydatką.......
...sorki a co miał Ci mówić? jestem uzależniony od seksu a Ty będziesz jedną z wielu, kolejną.... każdy chwyt jest dobry o ile skuteczny....
...a co faceta obchodzi nasza przeszłość....jak nam było ciężko....(pewnie są wyjątki !)

l_ukrecja napisał/a:

już łapię równowagę.Nie mieści mi się w głowie,jaka ja byłam głupia!naiwna!jak się poniżałam...dawałam szansę bez końca...żebrałam o jego uwagę,odpychałam swoje dzieci,bo liczył się tylko on...
Moja głupota mnie boli...

Aś

...chyba zdrowiejesz.........a głupota boli - ja też jestem cała obolała.....

6 795

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

...a głupota boli - ja też jestem cała obolała.....

Jesteś obolała, ja tez...
Co musimy zrobić żeby być mniej obolałym?
Może konkretnie? Masz Zofio jakieś pomysły?
Może WY dziewczyny macie przepisy na zdrowienie?

6 796

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
zofia282 napisał/a:

...a głupota boli - ja też jestem cała obolała.....

Jesteś obolała, ja tez...
Co musimy zrobić żeby być mniej obolałym?
Może konkretnie? Masz Zofio jakieś pomysły?
Może WY dziewczyny macie przepisy na zdrowienie?

basen,rower,spacer,kawiarnia,kino,kurs( bo kiedyś coś chciałam)fryzier,wyjazd w góry ,nad morze i wiele innych ciekawych rzeczy zamiast tego co było
pozdrawiam

6 797

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

Żeby móc "zdrowo" kochać kogokolwiek - najpierw trzeba KOCHAĆ siebie.
Nie zasługiwać sobie na miłość a ją otrzymywać. I dawać.

Zgadzam się i z ZAZDROSCIĄ  i jej słowami :       
" Nie ulegaj mu jak jakas debilka, bez rozumu, nudna i meczaca baba. Zrob cos by Twoj swiat go porwal

No i az wstyd tesknic... jakbym nie miala nic innego do roboty... bezmozgowiec jakis, czy co?"



.....święta prawda..... kiedy żyłam na  "kolanach" dokładnie tak było- ulegałam jak debilka, bez rozumu! nudna i męcząca baba! i nie miałam swojego świata więc nie miało go co porywać!  bezmózgowiec jakiś, czy co ?..... nie czy co, tylko bezmózgowiec !
Tylko w moim przypadku dziękuję Bogu......że świat innej go porwał !

6 798

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
zofia282 napisał/a:

...a głupota boli - ja też jestem cała obolała.....

Jesteś obolała, ja tez...
Co musimy zrobić żeby być mniej obolałym?
Może konkretnie? Masz Zofio jakieś pomysły?
Może WY dziewczyny macie przepisy na zdrowienie?

Już pisałam gdybym wiedziała wszystko nie byłoby mnie tutaj a pewnie dziś.....na  grzybach, na spacerze lub w innych fajnych miejscach spędzałabym czas dobrze bawiąc się......no nie, bez przesady to nie jest tak, że tylko NETKOBIETY ale jak mam dołek to sporo czasu spędzam przy kompie....... i nie ukrywam, że czekam na posty ZAZDROSCI bo z nich wiele się uczę i zaczynam inaczej postrzegać świat....ona mi daje siłę jest moim przewodnikiem....

6 799

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
empatyk napisał/a:

basen,rower,spacer,kawiarnia,kino,kurs( bo kiedyś coś chciałam)fryzier,wyjazd w góry ,nad morze i wiele innych ciekawych rzeczy zamiast tego co było
pozdrawiam

Tak masz rację.....ale ja potrzebuję zrozumienia siebie... . Kawiarnia, kurs,spacer, wyjazd i inne ciekawe rzeczy owszem kocham to i realizuję  ......ale jest bezsenność i czasami rezygnacja. We mnie nie ma tęsknoty za mężem i powinnam być szczęśliwa.......no właśnie...a nie jestem. Czuję się obolała ....i potrzebuję zrozumienia dlaczego.

6 800

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
empatyk napisał/a:

basen,rower,spacer,kawiarnia,kino,kurs( bo kiedyś coś chciałam)fryzier,wyjazd w góry ,nad morze i wiele innych ciekawych rzeczy zamiast tego co było
pozdrawiam

Tak masz rację.....ale ja potrzebuję zrozumienia siebie... . Kawiarnia, kurs,spacer, wyjazd i inne ciekawe rzeczy owszem kocham to i realizuję  ......ale jest bezsenność i czasami rezygnacja. We mnie nie ma tęsknoty za mężem i powinnam być szczęśliwa.......no właśnie...a nie jestem. Czuję się obolała ....i potrzebuję zrozumienia dlaczego.

dlatego ,że zdrowiejesz  i nie musisz tego rozbijać na atomy twój organizm oczyszcza się a to co czujesz jest naturalne w tej  sytuacji..przecierz w pewnym sensie coś umarło cos co stanowiło część twojego życia

6 801

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Już pisałam gdybym wiedziała wszystko nie byłoby mnie tutaj a pewnie dziś.....na  grzybach, na spacerze lub w innych fajnych miejscach spędzałabym czas dobrze bawiąc się......no nie, bez przesady to nie jest tak, że tylko NETKOBIETY

Jeteśmy tutaj żeby wspierać siebie nawzajem, pomagać, podpowiadać, doradzać itp.
My same musimy regulować nasz czas spędzony przy kompie i w NETKOBIETACH, żeby nie wpaść w nowe uzależnienie, o czym pisała Tarantella i Karen...i niestety brakuje mi ich tutaj
Nie możemy przeginać , wszystko z umiarem.
Przed nami niedziela i piękna pogoda.
Przed chwilą wróciłam do mojego założonego wątku. Popłakałam, ale..dochodzę do wniosku, że już jest u mnoe sytuacja bardziej klarowna.
Myślę o sobie.
Okazało się, że Anhedonia bardzo mi  dużo  pomogła, nie pamiętałam tego. Wtedy byłam w szoku i nie rozróżniałam kobiet piszących do mnie.
Anhedonio - DZIĘKUJĘ.
JEST POPRAWA U MNIE zdecydowanie. Zarejestrowałam się tutaj 25.04.11r MINĘŁO od tego czasu 5 miesięcy. Te 5 miesięcy spędzonych tutaj bardzo mni wzmocniło.
Jestem innym człowiekiem, inaczej myślę. Dbam o siebie, martwię się o siebie....ważna jestem dla siebie...
Dzięki dziewczyny!!!
Moje dołki zaczęły się w maju 2010r i do chwili zarejestrowania w Netkobietach tylko płakałam!!!
Od zarejestrowania systematycznie coraz rzadziej ryczę.

Anhedonia w kwietniu napisała do mnie:

BO W TYM CAŁY JEST AMBARAS, ŻEBY DWOJE CHCIAŁO NA RAZ big_smile

WŁAŚNIE!!
Cały w tym ambaras, nie zmuszę mojego M.żeby chciał i wreszcie odpuszczam.
Co do mojego pytania - co zrobić żeby zdrowieć
Każdy ma inaczej, nastrój, jaki dzień...mnóswto rzeczy i sytuacji się na to składa.
Ja muszę wyjść za chwilę z domu, bo już przeginam.Leżę przy kompie. Koniec zaraz wstaje i idę w świat. Jeszcze nie wiem z kim i gdzie. Zaraz coś wymyślę!!!
Zosiu, a Zazdrość to rzeczywiście dobre lekarstwo...układa sobie życie na nowo, kocha, jest szczęśliwa, pełna energii , optymizmu. To dla nas również lekcja zdrowienia..
Życzę owocnej niedzieli !!!  smile

6 802 Ostatnio edytowany przez 1Aneczka (2011-09-11 15:21:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja tak pojawiam się raz na jakiś czas, wrzucę swoje pięć groszy i ide dalej.Taki mam jakiś swój tryb i na razie daję radę. Swoje łzy wylałam do moich zeszytów jak czytałam "Koniec współuzależnienia" ale to forum jest ogromną skarbnicą wiedzy i korzystam z niej bez żadnych hamulców, za co dziękuję bardzo, bo widzę ile daje takie czytanie, w iluż to fragmentach odnalazłam siebie, ileż sytuacji bylo takich jak moje....dzięki dziewczyny za to, że jesteście.
Dla poprawienia humoru przypominam sobie głupie rzeczy, jakie zaistnialy w moim życiu z Ch..... i opowiem wam o jednym.
Bym wróciła i dała jeszcze jedną (tysięczną) szansę, mój psychofag Ch.......zaczął chodzić do kościola i modlić się w tej intencji (takoż mi mówił i ponoć go widziano) dodam, że jest całkowicie akatolicki, nigdy do kościoła nie chodził, nie uznaje żadnej świętości, jest też wyzbyty z potrzeb pielęgnowania jakichkolwiek świąt (chociazby dla frajdy lub tradycji, bo brak wiary calkowicie toleruję), biegał do tego kościoła na piechotę (arcywyczyn bo on nie znosi spacerów)co niedziela przez około 2 miechy. Jak zgodzilam sie dać mu sznsę to przestal biegac do kościola, zapytałam -Dlaczego już do kościola nie chodzisz?- on- A po co, przecież wróciłaś, już nie potrzebuję!!!!!!!
Widzialyście coś podobnego, wykorzystał nawet Pana Boga i zostawił jak uznał, że już mu do niczego nie potrzebny !!!!!
I teraz jak to czytam to sama już nie wiem czy to śmieszne czy tragiczne czy zupełnie do dupy...............jak to w dzień wolny, same głupoty do głowy wchodzą....

6 803

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
1Aneczka napisał/a:

A ja tak pojawiam się raz na jakiś czas, wrzucę swoje pięć groszy i ide dalej.Taki mam jakiś swój tryb i na razie daję radę. Swoje łzy wylałam do moich zeszytów jak czytałam "Koniec współuzależnienia" ale to forum jest ogromną skarbnicą wiedzy i korzystam z niej bez żadnych hamulców, za co dziękuję bardzo, bo widzę ile daje takie czytanie, w iluż to fragmentach odnalazłam siebie, ileż sytuacji bylo takich jak moje....dzięki dziewczyny za to, że jesteście.
Dla poprawienia humoru przypominam sobie głupie rzeczy, jakie zaistnialy w moim życiu z Ch..... i opowiem wam o jednym.
Bym wróciła i dała jeszcze jedną (tysięczną) szansę, mój psychofag Ch.......zaczął chodzić do kościola i modlić się w tej intencji (takoż mi mówił i ponoć go widziano) dodam, że jest całkowicie akatolicki, nigdy do kościoła nie chodził, nie uznaje żadnej świętości, jest też wyzbyty z potrzeb pielęgnowania jakichkolwiek świąt (chociazby dla frajdy lub tradycji, bo brak wiary calkowicie toleruję), biegał do tego kościoła na piechotę (arcywyczyn bo on nie znosi spacerów)co niedziela przez około 2 miechy. Jak zgodzilam sie dać mu sznsę to przestal biegac do kościola, zapytałam -Dlaczego już do kościola nie chodzisz?- on- A po co, przecież wróciłaś, już nie potrzebuję!!!!!!!
Widzialyście coś podobnego, wykorzystał nawet Pana Boga i zostawił jak uznał, że już mu do niczego nie potrzebny !!!!!
I teraz jak to czytam to sama już nie wiem czy to śmieszne czy tragiczne czy zupełnie do dupy...............jak to w dzień wolny, same głupoty do głowy wchodzą....

1Aneczka, a słyszałaś o Egzorcyście?

Wpadłam na chwilę , byłam na spacerze , teraz zjadłam obiadek i znou lecę.
Dzisiaj jest przecudnie!!! Niedziela z moimi dziewczynami!!!
        smile

6 804

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

1Aneczka, a słyszałaś o Egzorcyście?

Wpadłam na chwilę , byłam na spacerze , teraz zjadłam obiadek i znou lecę.
Dzisiaj jest przecudnie!!! Niedziela z moimi dziewczynami!!!
     
Masz na myśli film? Czy jakiś niecny, szatański pomysł:)

6 805 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-09-11 18:18:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Jeteśmy tutaj żeby wspierać siebie nawzajem, pomagać, podpowiadać, doradzać itp.(...)
Przed nami niedziela i piękna pogoda.
Przed chwilą wróciłam do mojego założonego wątku. Popłakałam, ale..dochodzę do wniosku, że już jest u mnoe sytuacja bardziej klarowna.
Myślę o sobie.
Okazało się, że Anhedonia bardzo mi  dużo  pomogła, nie pamiętałam tego. Wtedy byłam w szoku i nie rozróżniałam kobiet piszących do mnie.
Anhedonio - DZIĘKUJĘ.
JEST POPRAWA U MNIE zdecydowanie. Zarejestrowałam się tutaj 25.04.11r MINĘŁO od tego czasu 5 miesięcy. Te 5 miesięcy spędzonych tutaj bardzo mni wzmocniło.
Jestem innym człowiekiem, inaczej myślę. Dbam o siebie, martwię się o siebie....ważna jestem dla siebie...
Dzięki dziewczyny!!!
Moje dołki zaczęły się w maju 2010r i do chwili zarejestrowania w Netkobietach tylko płakałam!!!
Od zarejestrowania systematycznie coraz rzadziej ryczę.

Anhedonia w kwietniu napisała do mnie:

BO W TYM CAŁY JEST AMBARAS, ŻEBY DWOJE CHCIAŁO NA RAZ big_smile

WŁAŚNIE!!
Cały w tym ambaras, nie zmuszę mojego M.żeby chciał i wreszcie odpuszczam.
(...)
Życzę owocnej niedzieli !!!  smile

grejs napisał/a:

...
Wpadłam na chwilę , byłam na spacerze , teraz zjadłam obiadek i znou lecę.
Dzisiaj jest przecudnie!!! Niedziela z moimi dziewczynami!!!
        smile

A proszę Ciebie bardzo wink Miło mi niezmiernie, że mogłam jakoś pomóc smile
I wspaniale widzieć jak bardzo się zmieniłaś przez te parę miesięcy.
Ten cały ambaras nie wypalił, bo on nie chciał z Tobą na raz. Trudno - jego strata...
Tymczasem Ty czerpiesz radość życia pełnymi garściami i o to przecież chodzi.
Mnie pomogły onegdaj Zazdrość i Niekochana, oraz inne dziewczęta, więc oddaję, to co wzięłam smile
Przez pierwszy rok po rozstaniu nie wiem jak żyłam, bo to dno to była pustka wokoło (i doły weekendowe). Teraz Pustki nie ma, bo została zagospodarowane "miłością własną" - czynieniem tego co sprawia radość i satysfakcję big_smile
Widzę u Ciebie grejs podobne symptomy i gratuluję umiejętności cieszenia się życiem i córkami, czasem z nimi spędzanym.
Jeżeli jeszcze dołki pojawią się w dni chmurne i depresyjne, choćby wstrętnej jesieni - pociecha jest taka, że będą coraz płytsze i krótsze smile
Nie dajmy się dziewczyny - sens życia jest w nas i w tym co kochamy, a jeśli partnerzy nie dorównują kroku i pozostają z tyłu - to cóż... Ich strata...

6 806

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
1Aneczka napisał/a:

1Aneczka, a słyszałaś o Egzorcyście?

Wpadłam na chwilę , byłam na spacerze , teraz zjadłam obiadek i znou lecę.
Dzisiaj jest przecudnie!!! Niedziela z moimi dziewczynami!!!
     
Masz na myśli film? Czy jakiś niecny, szatański pomysł:)

Wyciągnęłam zza postów dla Ciebie...poczytaj TŁUMACZENIA PO ZDRADZIE przez Policze100, tam jest o Egzorcyście...

6 807 Ostatnio edytowany przez grejs (2011-09-11 22:39:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

A proszę Ciebie bardzo wink Miło mi niezmiernie, że mogłam jakoś pomóc smile
I wspaniale widzieć jak bardzo się zmieniłaś przez te parę miesięcy.
Ten cały ambaras nie wypalił, bo on nie chciał z Tobą na raz.
Trudno - jego strata...
Tymczasem Ty czerpiesz radość życia pełnymi garściami i o to przecież chodzi.

Przez pierwszy rok po rozstaniu nie wiem jak żyłam, bo to dno to była pustka wokoło (i doły weekendowe).
Teraz Pustki nie ma, bo została zagospodarowane "miłością własną" - czynieniem tego co sprawia radość i satysfakcję big_smile
Widzę u Ciebie grejs podobne symptomy i gratuluję umiejętności cieszenia się życiem i córkami, czasem z nimi spędzanym.

Jeżeli jeszcze dołki pojawią się w dni chmurne i depresyjne, choćby wstrętnej jesieni - pociecha jest taka, że będą coraz płytsze i krótsze smile



Nie dajmy się dziewczyny - sens życia jest w nas i w tym co kochamy, a jeśli partnerzy nie dorównują kroku i pozostają z tyłu - to cóż... Ich strata...

Mam nadzieję, że dam radę. Staram się  cały czas, sama wyciągam siebie z domu na siłę.
Często jestem oporna, ale nie daję się, bo wiem , że później jestem szczęśliwa.

Tak cieszę się i ciszę się, że już nie muszę wyciągać M. na siłę z nami CO CZYNIŁAM NAGMINNIE. Przeważnie używając szantażu wstawał z kanapy i udawał się z nami znużony.
Po co to robiłam?
Był nieszczęśliwy i tylko myślał jak  najszybciej wrócić.
A, ja starałam się  na tych wypadach żeby zabawiać go, żeby był szczęśliwy z nami.
Dzisiaj robię to dla szczęścia mojego i moich córek. To wreszcie prawidłowy wybór.
A on co robi? Oczywiście leży!!!

Co do jesiennej depresji...
Trzeba mieć plan na jesienne wieczory, co by nas chandra nie łapała: aerobik, taniec brzucha, bębny tybetańskie , joga, koło hafciarskie, step, nordic walking, basen, skoki spadochronem, nauka języków, założenie stowarzyszenia, fundacji, domowego przedszkola, stanie na głowie, zrobienie najdłuższego szalik na świecie,malowanie kaloszy w ch...e, zorganizowanie imprezy i jeszcze co  tam jakie pomysły... dziewczyny?
Pomysł każdy dobry , tylko musimy to czuć...

Pewnie, że ich strata! A jak ich strata to nasz ZYSK smile

6 808

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A u mnie wczoraj było super a dziś dołek... Podświadomość mi mówi, że znów jestem oszukiwana... Teraz muszę tylko dać radę szybko zasnąć a na jutro wymyślić tysiąc dobrych zajęć, żeby nie mieć 5 minut na myśli o nim!

6 809

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
1Aneczka napisał/a:

1Aneczka, a słyszałaś o Egzorcyście?

Wpadłam na chwilę , byłam na spacerze , teraz zjadłam obiadek i znou lecę.
Dzisiaj jest przecudnie!!! Niedziela z moimi dziewczynami!!!
     
Masz na myśli film? Czy jakiś niecny, szatański pomysł:)

Wyciągnęłam zza postów dla Ciebie...poczytaj TŁUMACZENIA PO ZDRADZIE przez Policze100, tam jest o Egzorcyście...

Dzięki, popłakałam się ze śmiechu, ja tu czytam wasze forum z roździawioną gębą, a widzę, że i w innych są rodzynki.

6 810

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny jak to jest...
On,jak pisalam wczesniej,uznal sie za seksoholika...Robi co moze w sensie:terapia,mitingi.
Staje na glowie zeby mnie odzyskac...
A ja nie wiem co mam zrobic.
Moze dac mu szanse? Z drugiej strony wiem,ze nie zaufam mu,wiec zycie bedzie pieklem...

Minal dopiero 5 tydzien...
Nie podjelam ostatecznej decyzji...

Piszac to czuje absurd.
Wlasciwie jest jedna odpowiedz...Alkoholik nie moze obiecac ze juz nigdy sie nie napije,seksoholik ze nie zdradzi:(

W innych sferach zycia byl naprawde kochany...

Oj ciezki dzien przede mna:(

Pilnje sie zeby do niego nie napisac-wracaj...

Jestem beznadziejna...wiem..

6 811

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:

... jednak dno dla wszystich nas ma to samo imie BEZSILNOSC
Jestesmy bezsilne w walce o milosc. Nagle wiemy, ze nie jestesmy w stanie zrobic nic by na ta milosc zasluzyc...
Jak ta kobieta celnie to nazwała:BEZSLINOŚĆ!!

no i w koncu nadszedl ten dzien... zrozumialam, ze jestem bezsilna i nie moge zrobic nic, bo nic tu ode mnie nie zalezy"

....... ja ciągle rozważam......może u mnie się tak zadziało i nie chciałam już być bezsilna...........

ja przez całe nasze małżeństwo, czyli 16 lat, starłam się dosłownie zasłużyć  na miłość mojego męża...NAPRAWDĘ STARAŁAM! ...cokolwiek bym nie zrobiła i tak bym jego nie zadowoliła, nie kochał mnie i nie kocha i dlatego nie ma w nim tolerancji na moje niedoskonałości

jest mi bardzo ciężko, ale powolutku, małymi kroczkami wyciągnę się z tego totalnego dału i uwierzę, że jeszcze warto kochać?.

Żeby móc "zdrowo" kochać kogokolwiek - najpierw trzeba KOCHAĆ siebie.
Nie zasługiwać sobie na miłość a ją otrzymywać. I dawać.

Dzisiaj ja to wiem...

Nie kochałam i dopiero się uczę kochać siebie..j.a przez całe swoje dzieciństwo, potem młodość walczyłam o akceptacje rówieśników...a potem przeniosłam to grunt mojego małżeństwa, miałam pecha, że poznałam mojego męża, który utwierdzał mnie, że na jego miłość muszę zasłużyć, ba nawet spotkałam się niekiedy z karami od niego, abym przemyślała lub miała nauczkę na przyszłość....

dopiero kiedy weszłam na to forum, to zobaczyłam, że ze mną jest coś nie tak, no i z moim mężem też jeżeli on postrzega tak miłość - coś za coś, zawsze mnie przekonywał, że nie można kogoś kochać tylko dlatego,że jest, a że ja nie miałam innego wzorca uwierzyłam w to....

6 812 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-09-12 19:01:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

...
Moze dac mu szanse?
Nie podjelam ostatecznej decyzji...

Piszac to czuje absurd.
Wlasciwie jest jedna odpowiedz...Alkoholik nie moze obiecac ze juz nigdy sie nie napije,seksoholik ze nie zdradzi:(

W innych sferach zycia byl naprawde kochany...

Oj ciezki dzien przede mna:(

Pilnje sie zeby do niego nie napisac-wracaj...

Jestem beznadziejna...wiem..

Nie dramatyzuj - nie jesteś beznadziejna, tylko stoisz na rozdrożu. Owszem on może się starać. Owszem TY możesz dać mu szansę. Ale dlaczego się TAK śpieszysz?
5 tygodni to tyle co nic. Udowodnić, że jego starania przyniosły efekt będzie mógł za dużo, dużo dłużej. Niech to będzie taka próba - jeżeli wytrwa w staraniach i zmianie powiedzmy 2 lata - to wtedy Ty MOŻESZ rozważyć jego powrót, dopiero wtedy pomyśleć o tym. NIE ZA WCZEŚNIE. Dziewczyny onegdaj pisały, TO BYŁBY NOWY ZWIĄZEK pomiędzy tymi samymi osobami. Na nowych zasadach z wyznaczonymi nowymi granicami. Najlepiej ustalonymi przy pomocy psychologa i na piśmie wink
NIE PALI SIĘ - przeciwnie - teraz jest czas na rozwagę i zdystansowanie się. Obserwuj z boku jego wysiłki a czas pokaże czy jest nad czym myśleć. Powodzenia smile

6 813

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

2 lata!!!;(

6 814

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Minal dopiero 5 tydzien...
..

Piszac to czuje absurd.
..

no  właśnie tylko 5 tygodni i myślisz ,że  ludzie tak szybko sie zmieniaja ?
                                zimny prysznic  zalecam

6 815

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
empatyk napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

Minal dopiero 5 tydzien...
..

Piszac to czuje absurd.
..

no  właśnie tylko 5 tygodni i myślisz ,że  ludzie tak szybko sie zmieniaja ?
                                zimny prysznic  zalecam

Tak - właśnie niecierpliwość była często motorem moich złych decyzji. Ja też wierzyłam w "natychmiastowe" zmiany. Zmądrzałam i przestałam. Polecam.

6 816

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kobieta kochająca za bardzo to taka która tak naprawdę nie kocha siebie, ma niski stopień samooceny, nie zna swojej wartości przez co uwiesza się na swoim facecie , dusi go swoją miłością.
Taka kobieta mówi:
- kochanie spędzaj ze mną więcej czasu. Kochasz mnie? Bo ja cię najbardziej na świecie!
A on z kolei zaczyna się czuć jak w klatce która z roku na rok staje się coraz ciaśniejsza. Zaczyna nie lubić swojej ukochanej która teraz jest dla niego utrapieniem. Nie chce od niej odejść bo ją kocha (a może to przyzwyczajenie, albo dzieci) ale pragnie także wolności. Aż w końcu nadchodzi dzień w którym poznaje inną, i odfruwa... a później załamane kobiety kochające za bardzo piszą jak to cierpią na tym forum.

6 817

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
888darkstar napisał/a:

Kobieta kochająca za bardzo to taka która tak naprawdę nie kocha siebie, ma niski stopień samooceny, nie zna swojej wartości przez co uwiesza się na swoim facecie , dusi go swoją miłością.
Taka kobieta mówi:
- kochanie spędzaj ze mną więcej czasu. Kochasz mnie? Bo ja cię najbardziej na świecie!
A on z kolei zaczyna się czuć jak w klatce która z roku na rok staje się coraz ciaśniejsza. Zaczyna nie lubić swojej ukochanej która teraz jest dla niego utrapieniem. Nie chce od niej odejść bo ją kocha (a może to przyzwyczajenie, albo dzieci) ale pragnie także wolności. Aż w końcu nadchodzi dzień w którym poznaje inną, i odfruwa... a później załamane kobiety kochające za bardzo piszą jak to cierpią na tym forum.

Skarbie, ale my to wiemy smile
Może coś co, co pomoże? Coś naprawdę odkrywczego?
A tak w ogóle - jak tam sprawy z żoną? Zawita niedługo do naszego wątku? Czy wręcz przeciwnie?
Tak pytam z babskiej ciekawości....

6 818

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
888darkstar napisał/a:

Kobieta kochająca za bardzo to taka która tak naprawdę nie kocha siebie, ma niski stopień samooceny, nie zna swojej wartości przez co uwiesza się na swoim facecie , dusi go swoją miłością.
Taka kobieta mówi:
- kochanie spędzaj ze mną więcej czasu. Kochasz mnie? Bo ja cię najbardziej na świecie!
A on z kolei zaczyna się czuć jak w klatce która z roku na rok staje się coraz ciaśniejsza. Zaczyna nie lubić swojej ukochanej która teraz jest dla niego utrapieniem. Nie chce od niej odejść bo ją kocha (a może to przyzwyczajenie, albo dzieci) ale pragnie także wolności. Aż w końcu nadchodzi dzień w którym poznaje inną, i odfruwa... a później załamane kobiety kochające za bardzo piszą jak to cierpią na tym forum.

Skarbie, ale my to wiemy smile
Może coś co, co pomoże? Coś naprawdę odkrywczego?
A tak w ogóle - jak tam sprawy z żoną? Zawita niedługo do naszego wątku? Czy wręcz przeciwnie?
Tak pytam z babskiej ciekawości....

Sęk w tym że nie jestem żonaty:))) Tylko w stanie wolnym studenckim-filozoficznym - zbierającym informację do pracy magisterskiej. Będzie ciekawa, z pewnością mojemu promotorowi (jest facetem) się spodoba:))) Trzymajcie za mnie kciuki tak jak ja za was!

6 819 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-13 09:15:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Post poniżej poziomu forum! Niekochana pohamuj się w swoich wypowiedziach!
Moderatorka-apoteoza

6 820

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Macie świętą racje..

Dziewczyny czy Wy-przynajmniej te ktore zdrowieja-chodzilyscie na jakas terapie?czy tez wystarczyly ksiazki i te forum...
Pytam bo nie bardzo wiem,jak mam nad soba pracowac-a musze sie zmienic bo sie wykacze:(

6 821

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jesteś tyle z nami na forum i regulamin nie powinien być Ci obcy. Nie odsyłamy użytkowników do innych stron internetowych.
Moderatorka-apoteoza

6 822

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Macie świętą racje..

Dziewczyny czy Wy-przynajmniej te ktore zdrowieja-chodzilyscie na jakas terapie?czy tez wystarczyly ksiazki i te forum...
Pytam bo nie bardzo wiem,jak mam nad soba pracowac-a musze sie zmienic bo sie wykacze:(

Ja zaczynałam w "niebieskiej linii" .Wyłam codziennie i już nie wiedziałam gdzie się podziać, wcześniej przerobiłam brata mojego Ch....(mówił, że rozumie ale się nie wtrąca bo nie ma na niego sposobu), przerobiłam koleżankę (większosc jest od niego w jakiś sposób zależna i się boją) czyli doopa blada . Zaczęłam jeździć na spotkania z psychologiem i na grupowe zloty kobiet będących w związku z przemocowcem (ta niebieska linia), potem akcja z policją i nareście wyprowadzka.

6 823 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-09-13 15:17:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Wiecie co odpisał? Że mnie kochał i kocha!! Że w tygodniu przyjedzie po swoje rzeczy właśnie z koleżanką wioletą!




Aś

A co on myślał, że będzie Cię z jakąś wywłoką nawiedzał. Możesz przecież powiedzieć, że sobie nie życzysz. No niełatwo mówić o takich rzeczach. Trza to z siebie wyrzucić czasami. Nic się nie dzieje. Piękny portret upadłego mężczyzny. Jeśli mężczyzna nie znaczy zbyt wiele.

Pomysłem moim na zdrowie jest swojego rodzaju rozładowanie emocji, tak więc można albo sprać manekina, albo wyżyć się w inny sposób. A że każda z nas jest inna może mieć inny pomysł na to. Jedno jest pewne, to czas leczy rany i niczego nie przyspieszymy ani nie skrócimy, możemy jedynie załagodzić.

6 824

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
empatyk napisał/a:
grejs napisał/a:
zofia282 napisał/a:

...a głupota boli - ja też jestem cała obolała.....

Jesteś obolała, ja tez...
Co musimy zrobić żeby być mniej obolałym?
Może konkretnie? Masz Zofio jakieś pomysły?
Może WY dziewczyny macie przepisy na zdrowienie?

basen,rower,spacer,kawiarnia,kino,kurs( bo kiedyś coś chciałam)fryzier,wyjazd w góry ,nad morze i wiele innych ciekawych rzeczy zamiast tego co było
pozdrawiam

O tak. Zgadzam się. Cóż za piękna i prawdziwa sygnaturka.

6 825

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Dziewczyny jak to jest...
On,jak pisalam wczesniej,uznal sie za seksoholika...Robi co moze w sensie:terapia,mitingi.
Staje na glowie zeby mnie odzyskac...
A ja nie wiem co mam zrobic.
Moze dac mu szanse? Z drugiej strony wiem,ze nie zaufam mu,wiec zycie bedzie pieklem...

Minal dopiero 5 tydzien...
Nie podjelam ostatecznej decyzji...

Piszac to czuje absurd.
Wlasciwie jest jedna odpowiedz...Alkoholik nie moze obiecac ze juz nigdy sie nie napije,seksoholik ze nie zdradzi:(

W innych sferach zycia byl naprawde kochany...

Oj ciezki dzien przede mna:(

Pilnje sie zeby do niego nie napisac-wracaj...

Jestem beznadziejna...wiem..

To może daj mu umowę na okres próbny, który może trwać nawet 10 lat i będziesz wtedy w zgodzie z samą sobą. Jeden wyskok i wylotka. Albo nie ma powrotu i do wi...

Posty [ 6 761 do 6 825 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 103 104 105 106 107 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026