netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 864 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 100 101 102 103 104 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 566 do 6 630 z 26 310 ]

6 566

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana Grejs, przytulam mocno!!!
Dziękuję za Twoje wszystkie słowa. Cieszę się, ze choć trochę mogłam komuś pomoc.

Walcz o siebie, pisz, pisz jak potrafisz, to pisanie naprawdę pomaga, inne dziewczyny też się otworzą. Przejmijcie pałeczkę, by to forum pomagało następnym.
Tu się leczyłyśmy, ale tak jak napisała Tarantella, kiedyś trzeba wyjść ze szpitala.
Czytajcie ksiązki, dyskutujcie, wspierajcie się. A kiedyś, zobaczysz że całkiem niedługo i Ty, Grejs, i inne dziewczyny nie będziecie potrzebować już tego forum. Stanie się za ciasne i nie rozwijające, a człowiek musi cały czas się rozwijać i iść do przodu.

Kocham Was dziewczyny, zyczę Wam odnalezienia mocy w sobie. Macie ją, tylko musicie ja odnaleźć!!!

Buziaki :*****

6 567 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-29 19:09:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Żyjemy, kochane, żyjemy big_smile

Ja tu chyba najczęściej zaglądam wink
Wszystko, co napisała Kriss i karen to prawda - nadchodzi dzień, gdy trzeba wyfrunąć z gniazda. Sprawdzić, czy skrzydełka poniosą, czy zaliczymy "glebę" wink
Ja zaryzykowałam, skoczyłam i frunę. Nie jest to jakiś spektakularny lot jastrzębia, ale "gleba" daleko w dole wink
Jestem szczęśliwa big_smile Po prostu....
Zaryzykowałam, zaufałam i.... Zobaczymy, co będzie dalej. Jestem pełna nadziei.
Ale - uzda, kaganiec i krótko ściągnięte lejce.

A odnośnie przeszłości - jak napisała Kriss - pokazałam jej środkowy palec i pożegnałam na zawsze. Jeszcze tylko formalności smile

Ten wątek ma prawie 200 stron - wszystko już zostało po wielokroć powiedziane. Jeśli ktoś szuka pomocy - czytając go znajdzie odpowiedzi na pytania.
Wspierajcie się wzajemnie - niech nasza sfora będzie przykładem, że jeśli ktoś jest szczery w tym, co pisze, w opisywanych emocjach - może to się zakończyć przyjaźnią na całe życie.  Bo w naszym przypadku tak właśnie jest big_smile To wartość dodana z naszych tragedii.

P.S. Świat jest pełen psychofagów, kochane. Ale - wystarczy ich tylko omijać.
Przyznam się, że ja doszłam do etapu
"Wiem, że świat jest pełen psychofagów. Większość dość szybko umiem rozpoznać. A nawet jak nie - znam już granice, których nie przekroczę.
To moja działka do obrobienia. Wyruszam w świat"
I jeszcze jedno, specjalnie dla każdej z Was:
"Wszystko zależy od Ciebie. To tylko Twoje decyzje. Każda po kolei. On sobie może mówić, co by chciał, czego nie chciał, może robić różne rzeczy - WAŻNE jest tylko to, co Ty zrobisz. Zawsze, w każdym momencie możesz odwrócić się i odejść. ZAWSZE. Wtedy, kiedy będziesz chciała. Nic Cię przy nim nie może zatrzymać, gdy nie chcesz z nim być"

Powodzenia, kochane.
Lookam tu do Was czasami smile

P.S 2:
Hmmm... Właśnie sobie uzmysłowiłam, że moja sygnaturka - właśnie się "zadziała" wink
Zrozumiałam, że to koniec i to stał się początek. big_smile

6 568

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cieszę się czytając takie pozytywne posty:) Mam nadzieję, że i ja kiedyś nie będę się bała wejść w nowy związek i że będę umiała postawić granice. Także widzę w sobie zmianę, jestem bardziej asertywna, silniejsza, ale jeszcze nie mogę sobie pozwolić na rozpostarcie skrzydeł. Powoli, małymi kroczkami. Trzymajcie kciuki tak jak ja trzymam za wszystkie te, które potrafią się wyzwolić

6 569

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czy wiesz jakie jest najsmutniejsze zwierzątko na świecie? Mężczyzna.
A wiesz dlaczego? Bo ma piersi bez mleka. Ptaszka bez skrzydełek. Jajka bez skorupek i worek bez pieniędzy.
To czy my kobiety dla 60 dag. zwykłej parówki musimy brać do domu całego wieprza?

milego dnia!!! smile

6 570

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Kochana Grejs, przytulam mocno!!!
Dziękuję za Twoje wszystkie słowa. Cieszę się, ze choć trochę mogłam komuś pomoc.

Walcz o siebie, pisz, pisz jak potrafisz, to pisanie naprawdę pomaga, inne dziewczyny też się otworzą. Przejmijcie pałeczkę, by to forum pomagało następnym.
Tu się leczyłyśmy, ale tak jak napisała Tarantella, kiedyś trzeba wyjść ze szpitala.
Czytajcie ksiązki, dyskutujcie, wspierajcie się. A kiedyś, zobaczysz że całkiem niedługo i Ty, Grejs, i inne dziewczyny nie będziecie potrzebować już tego forum. Stanie się za ciasne i nie rozwijające, a człowiek musi cały czas się rozwijać i iść do przodu.

Kocham Was dziewczyny, zyczę Wam odnalezienia mocy w sobie. Macie ją, tylko musicie ja odnaleźć!!!

Buziaki :*****

No nie! Dzięki, dzięki, dzięki!
Jaki cudowny dzień!
Karen, Kochanieńka przytulam Ciebie i zacoływowuję hi hi hi
Trzymam kciuki i dzisiaj nie będę pisała co u mnie. Dam radę! Wiem , że patrzycie na mnie i jesteście ze mną.Będę silna tak jak TY i jak WY!
Mam pewne postanowienia z 1-wszym września! Będę skuteczna i będę się tym chwaliła tutaj WAM.
                                     Całuski ! smile

6 571

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Żyjemy, kochane, żyjemy big_smile

Ja tu chyba najczęściej zaglądam wink
Wszystko, co napisała Kriss i karen to prawda - nadchodzi dzień, gdy trzeba wyfrunąć z gniazda. Sprawdzić, czy skrzydełka poniosą, czy zaliczymy "glebę" wink
Ja zaryzykowałam, skoczyłam i frunę. Nie jest to jakiś spektakularny lot jastrzębia, ale "gleba" daleko w dole wink
Jestem szczęśliwa big_smile Po prostu....
Zaryzykowałam, zaufałam i.... Zobaczymy, co będzie dalej. Jestem pełna nadziei.
Ale - uzda, kaganiec i krótko ściągnięte lejce.

A odnośnie przeszłości - jak napisała Kriss - pokazałam jej środkowy palec i pożegnałam na zawsze. Jeszcze tylko formalności smile

Ten wątek ma prawie 200 stron - wszystko już zostało po wielokroć powiedziane. Jeśli ktoś szuka pomocy - czytając go znajdzie odpowiedzi na pytania.
Wspierajcie się wzajemnie - niech nasza sfora będzie przykładem, że jeśli ktoś jest szczery w tym, co pisze, w opisywanych emocjach - może to się zakończyć przyjaźnią na całe życie.  Bo w naszym przypadku tak właśnie jest big_smile To wartość dodana z naszych tragedii.

P.S. Świat jest pełen psychofagów, kochane. Ale - wystarczy ich tylko omijać.
Przyznam się, że ja doszłam do etapu
"Wiem, że świat jest pełen psychofagów. Większość dość szybko umiem rozpoznać. A nawet jak nie - znam już granice, których nie przekroczę.
To moja działka do obrobienia. Wyruszam w świat"
I jeszcze jedno, specjalnie dla każdej z Was:
"Wszystko zależy od Ciebie. To tylko Twoje decyzje. Każda po kolei. On sobie może mówić, co by chciał, czego nie chciał, może robić różne rzeczy - WAŻNE jest tylko to, co Ty zrobisz. Zawsze, w każdym momencie możesz odwrócić się i odejść. ZAWSZE. Wtedy, kiedy będziesz chciała. Nic Cię przy nim nie może zatrzymać, gdy nie chcesz z nim być"

Powodzenia, kochane.
Lookam tu do Was czasami smile

P.S 2:
Hmmm... Właśnie sobie uzmysłowiłam, że moja sygnaturka - właśnie się "zadziała" wink
Zrozumiałam, że to koniec i to stał się początek. big_smile

Lookaj na nas Kochana Niekochana i opierniczaj jak trza!
Często właśnie Twoje dosadne sformułowania stawiają nas do pionu i wracamy na odpowiednie tory myślenia. Nie opuszczaj nas (na razie) Kochana.
Caluski!  smile smile smile
Wiesz, ze mój pozew dawno wysłany i musisz poznać moją datę...

6 572

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
anitka77 napisał/a:

Czy wiesz jakie jest najsmutniejsze zwierzątko na świecie? Mężczyzna.
A wiesz dlaczego? Bo ma piersi bez mleka. Ptaszka bez skrzydełek. Jajka bez skorupek i worek bez pieniędzy.
To czy my kobiety dla 60 dag. zwykłej parówki musimy brać do domu całego wieprza?

milego dnia!!! smile

Hi hi hi sprzedam!!!

6 573

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

"Czy wiesz jakie jest najsmutniejsze zwierzątko na świecie? Mężczyzna.
A wiesz dlaczego? Bo ma piersi bez mleka. Ptaszka bez skrzydełek. Jajka bez skorupek i worek bez pieniędzy.
To czy my kobiety dla 60 dag. zwykłej parówki musimy brać do domu całego wieprza?"

uśmiałam się ;D dobre

6 574 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-08-30 07:12:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
KarusiaKS napisał/a:

(...) Mam nadzieję, że i ja kiedyś nie będę się bała wejść w nowy związek i że będę umiała postawić granice. Także widzę w sobie zmianę, jestem bardziej asertywna, silniejsza, ale jeszcze nie mogę sobie pozwolić na rozpostarcie skrzydeł. Powoli, małymi kroczkami. Trzymajcie kciuki tak jak ja trzymam za wszystkie te, które potrafią się wyzwolić

I o to chodzi big_smile
To nie tak, żeśmy się odwróciły tyłem i poszły precz, to po prostu kolejny level. Okrzepłyśmy i poszłyśmy naprzód. Już nasze udręczenie NIE jest jedynym tematem w naszym życiu. Teraz mamy dużo ciekawszych i nowych doznań.
Dla dodania odrobiny optymizmu i zrozumienia problemu KKZB napiszę fragment przeczytanego artykułu.
Nigdy mnie nie pasjonowało życie gwiazd Hollywoodu (jako, że ich życie wydawało się nieco odrealnione) i tu spotkało mnie miłe zaskoczenie.
Pani Iza Bartosz pisze we wstępniaku jubileuszowej Gali:"...obejrzałam w telewizji wywiad z Angeliną Jolie(...) z czasu kiedy miała zaledwie dwadzieścia parę lat. Mimo to biła z niej pewność siebie. która moim zdaniem różniła się od tego dobrego samopoczucia towarzyszącego gwiazdkom Hollywood (...). Do DUŻO starszej od siebie dziennikarki powiedziała: Dla mnie najważniejsze jest, ABY W ŻYCIU DO NICZEGO SIĘ NIE PRZYZWYCZAJAĆ, NICZEGO NIE UZNAWAĆ ZA SWOJE, BO NIC NIE JEST NAM DANE RAZ NA ZAWSZE"
Jest świadoma siebie, wie, że żeby w życiu osiągnąć spokój, trzeba opanować sztukę tracenia...
Kto by pomyślał, gwiazda Hollywoodu, została Ambasadorką Dobrej Woli UNHCR 10 lat temu, swoje prywatne pieniądze przeznacza na rzecz uchodźców i myśli o przejściu na aktorską emeryturę w wieku 36 lat - bo jest jeszcze zbyt wiele do zrobienia dla naprawienia życia tego świata.
Mnie zaimponowała, natchnęła chęciami do zmian, odcięcia od "przywiązania" i ruszenia wprzód - czyż my nie mamy już czego zmieniać w naszym życiu?
Powodzenia koleżanki - teraz Wasza kolej pociągnięcia tego wątku bólu i płaczu, do czasu aż okrzepniecie i postanowicie pójść dalej smile

6 575 Ostatnio edytowany przez wanilja (2011-08-30 15:06:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A mi się zawsze wydawało że nie można kochać za bardzo, bo kiedy kochamy kogoś za bardzo ? Przecież kochając nie możemy wyznaczać sobie granic, oczywiście nie mówię tu o przyzwoleniu na poniżanie i brak szacunku, ale kochać za bardzo ?
Ja kochałam tak mocno jak tylko mogłam, i nie żałuje bo chodź mój związek nie trwał długo w czasie kiedy mogłam sobie legalnie kochać tą drugą osobę byłam najszczęśliwsza na świecie.
A teraz, marze o tym by znów umieć pokochać kogoś, chodź już nie wiem czy będę potrafiła tak mocno.

6 576

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tego nigdy nie wiemy dopóki nie spotkamy kogoś na naszej drodze. Kogoś kto nas zaskoczy i zaprzeczy naszym dotychczasowym założeniom, że nie pokochamy kogoś takiego a takiego, kto robił to czy tamto. Nieraz sami nie wierzymy w to o się dzieje.
A kochać za bardzo nie znaczy nic innego jak nie zauważać pewnych zachowań partnera, jak pozwalać na zbyt wiele. Wtedy zapomina się o swojej godności i szacunku do siebie. Miłości wtedy już dawno nie ma, przynajmniej z tej drugiej strony, bo ktoś kto kocha nie robi krzywdy drugiej osobie, bo ona jest dla niego ważna, zbyt ważna, żeby mogła (musiała) odczuwać ból.  Bo związki pasożytnicze to nie miłość.
Kochanie to nie taka prosta sprawa, bo ja sobie kocham i już. Zakochanie jest dużo łatwiejsze. Cała sztuka polega na tym, żeby kochać i umieć w tym stanie trwać. Żeby nie niszczyć wzajemnych relacji, a żeby nawet je wzmacniać.

Myślę o kaloszkach w ch..i i broszkach i śpioszkach. A co... Dziewczyny myślę o Was ciepło smile

6 577

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
wanilja napisał/a:

A mi się zawsze wydawało że nie można kochać za bardzo, bo kiedy kochamy kogoś za bardzo ? Przecież kochając nie możemy wyznaczać sobie granic, oczywiście nie mówię tu o przyzwoleniu na poniżanie i brak szacunku, ale kochać za bardzo ?

"Kochanie za bardzo" to nie określenie intensywności uczucia na skali kochania. To - jak widać myląca - nazwa chorego uzależnienia emocjonalnego, które osoba nim doknięta interpretuje jako wielką miłość...
Szczegółowo jest to wyjaśnione na stronie kobiece serca.
A co do granic właśnie trzeba je wyznaczać, chociażby w przypadku wspomnianych przez Ciebie krzywd i poniżenia, na które "kochające za bardzo/kochający za bardzo" częstokroć się skazują.
I to jest "kochanie za bardzo": gdy osobie zdrowej partner pluje w twarz- odejdzie, "kochająca za bardzo" nie potrafi.

6 578

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bo kobiety kochające za bardzo chcą wierzyć, że związek trzeba zaakceptować takim jakim jest, że przecież "każdy ma wady". Idealizowałam L. bo osiągnął w życiu sukces, imponował mi, potrafił być czuły i opiekuńczy. Ale dzisiaj wiem, że to co mi zrobił było okropne, że nie myślał o tym co ja czuje kiedy znosiłam kolejne upokorzenia i rozczarowania. Nie miał zdolności odczuwania empatii za to ja:) ... oczywiście za każdym razem tłumaczyłam samej sobie że przecież On też cierpi, że może to moja wina. Czyli typowe dla KKZB. Facet myśli o sobie, my myślimy o Nim:D > o to chodzi takim mężczyznom. Kocham Go bardzo, ale nie chcę z Nim być już nigdy. Bo to już nie byłam ja...

6 579

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja wróciłam, w 32 dniu smile [padła mi karta graficzna]


Przycupnę tu jeszcze i owszem, ale już na pewno z innej perspektywy patrzę na to co się działo, dzieje i będzie dziać.

Siada przed Wami inny już Domek i teraz ja oddam to co dostałam smile

6 580

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie dziewczęta. Pusto tu i cicho, a na wątku równoległym już zupełnie nie było nikogo od wczoraj. To chyba dobrze. Wszystko się kręci.
Witaj Zielony Domku..

6 581

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cóż za ulga, dziewczyny, cudowne uczucie!!!!
Właściwie to wpisałam się tu tylko raz ale sporo z tego forum przeczytałam, dodatkowo dostałam link gdzie znajdowały się wszelakie informacje w "naszym temacie". Przeczytałam, pzreanalizowałam i bielmo spadło mi z oczu. Żyłam z psychopatą, socjopatą czy tez osobą dysocjacyjną (nazw jest wiele ale zachowania pasują jak ulał). Oczywiście to nie zmienia faktu , że jestem "kochającą za bardzo" ale wiem juz z kim miałam doczynienia, rozwiały się wszystkie moje wątpliwości w stylu -co by tu zrobic żeby między nami było lepiej, jak sprawić by zawsze był tylko dobry, co czynic by oglądac tylko tą jego wspaniałą czuła stronę, jak walczyć ze sobą i swoimi uczuciami by z tego wyjśc, jak zaakceptować fakt że kochałam a on mnie krzywdził.
Miałam tysiące wątpliwości a najgorsze, że bardzo cierpiałam bo czułam się skrzywdzona i ciągle było we mnie pragnienie by byc z nim i wiara , że kiedyś będzie super, że on zrozumie i że będzie już tylko dobry.
Po przeczytaniu wszelakich informacji ZROZUMIAŁAM, że on NAPRAWDE nie potrafi kochac, potrafi się tak zachowywac by dac mi szczęście ale jest to tylko chwilowe i ma na celu "zbajerowanie mnie" a nie prawdziwe uczucie miłości, dbania o mnie itp....Żadnej innej też nie pokocha bo po prostu tego nie umie, odtwarza wzorce jakie występuja w przypadku miłości dwojga osób ale to TYLKO odtwarzanie zachowań a nie czyny wynikające z uczucia miłości jaką sie darzy drugą osobę i prędzej czy później odkryje swoją twarz. Jak to zrozumiałam to przestałam tez myśleć o glupiej niby-zemście ( często sobie wyobrażałam, że skoro on mnie skrzywdził to ja sobie znajdę fajnego nowego faceta i będę manifestować swój nowy, szczęśliwy związek tak by zobaczył ile stracił). Teraz myślę, że najważniejsze jest bym doszła do całkowitej równowagi po tym toksycznym związku, w chwili obecnej jestem szczęśliwa, że zrozumiałam o co chodziło w tym wszystkim, ja już go rozszyfrowałam i widzę, czuje jak uchodzi ze mnie ta "chora miłość " do niego. Zdrowieję smile))))))

6 582

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj znam to udawanie, ale to już za mną i lepiej do tego nie wracać, teraz udaje przed kimś innym. Czy zobaczy czy nie, nie moja sprawa. To jest zupełnie poza mną. Nie czuję się zobligowana do przestrzegania głupiej, naiwnej. Bo może się też okazać, że jest taka sama jak on. A nie mam powodu, żeby twierdzić, że jest inaczej. Każde słowo i każda myśl na jego temat jest niepotrzebna, zbędna. Tyle tylko, że on ma, a ja nie. I z tego powodu może być przykro, że zniszczył moje rzeczy, bo uważał, że wszystko jest jego. A tam...

6 583

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Myślę, że każdej kobiecie Kochającej za bardzo najtrudniej jest skonfrontować się z tym, że mężczyzna z którym były/są nie jest zdolny do miłości, do empatii. Mnie osobiście dalej jest ciężko kiedy pomyślę, że nie potrafił kochać mnie tak jak powinno się kochać partnerkę. Chciał mnie mieć, a co za tym szło sprawiał, że byłam zdołowana, nieszczęśliwa. Jest to zaprzeczeniem miłości, zakochał się i napewno bał, że mnie straci, ale to był egoizm. A to ja miałam serce na dłoni.

6 584

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
KarusiaKS napisał/a:

. Chciał mnie mieć, a co za tym szło sprawiał, że byłam zdołowana, nieszczęśliwa. Jest to zaprzeczeniem miłości, zakochał się i napewno bał, że mnie straci, ale to był egoizm. A to ja miałam serce na dłoni.

Brawo kochana!!!!!  Sama esencja problemu big_smile
Teraz tylko to zapamiętać i UNIKAĆ takich egzemplarzy....

6 585

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak. Napewno będę się starać:) Nie być "za wszelką cenę". Wróciłam do życia. I muszę powiedzieć, że nawet jestem z siebie dumna, że znalazłam siłę. bo to jest droga dla odważnych kobiet i zawsze będę podziwiać wszystkie te, które zmierzają do własego uzdrowienia.

6 586

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
KarusiaKS napisał/a:

bo to jest droga dla odważnych kobiet i zawsze będę podziwiać wszystkie te, które zmierzają do własego uzdrowienia.

O, tak big_smile:D:D:D

6 587 Ostatnio edytowany przez grejs (2011-09-01 23:03:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
KarusiaKS napisał/a:

bo to jest droga dla odważnych kobiet i zawsze będę podziwiać wszystkie te, które zmierzają do własego uzdrowienia.

O, tak big_smile:D:D:D

Tak, dla odważnych kobiet. Chcemy nimi być. Próbujemy!

Rozmawiam z moimi koleżankami , znajomymi z pracy (nie mówiąc o swoim problemie) i tylko chcę usłyszeć jak to jest w innych związkach małżeńskich.
Czego się dowiaduję?
Staż 20 i więcej lat małżeństwa i statystycznie niestety jest tak , że faceci mają w większości swoje żony gdzieś!
Nie dbają o nie , nie chcą z nimi rozmawiać, wychodzić na spacery, nie chcą wspólnych wyjazdów... po prostu nie mają potrzeby wspólnego przeżywania życia.
Większość z nich tkwi przy swoich facetach. Pytam czy jesteś szczęśliwa?
Odpowiedź prawie zawsze -NIE
-To dlaczego tak tkwisz, zrób coś z tym.
- Ale co?
Czyli ze mną coś nie halo!!! Bo ja tak nie chcę.
Ciągle brakowało mi i brakuje jego towarzystwa. Byłam i jeszcze jestem zazdrosna o jego czas zmarnowany (moim zdaniem oczywiście) z pilotem w ręku.
One się z tym zgadzają, a ja nie!
Coś ze mną nie tak? Chcę za dużo!
Oni  się nie zmienią, a MY możemy się zmieniać, dążyć do czegoś, drążyć , chcieć, marzyć..Już sama nie wiem!
Może, życie takie po prostu jest po 25-ciu latach ślubu i do obojętności drugiej osoby trzeba  po prostu przywyknąć.
Nuda, smutek, zmarnowany czas.
Mnóstwo mam chęci , pomysłów tylko z kim to zrealizować?
Jestem już bardzo zmęczona tym stanem.
Dziewczyny życzę sobie i WAM odwagi i siły do realizacji SWOJEGO szczęścia! smile
Oj, potrzeba nam tego! smile smile smile

6 588

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A co powiecie na to..? Nie dawał mi spokoju, dopóki nie zgodziłam się z nim być, jakieś szalone oświadczyny, wakacje wspólne i propozycja, abym przeniosła się do niego (nie mieszka w Polsce/Polak), zaplanowane święta i przeprowadzka z końcem roku. Nagle SMS, że przenosi się do innego miasta. Dzwonię i co? Zostawia mnie dla kogoś kogo poznał dzień wcześniej "nie wiem, jak to się stało. tak wyszło. sorry.." smile

Dziś staram się uśmiechać, ale.. ciągle jestem taka jakaś.. pokruszona sad
Nie rozumiem..

6 589

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochane Babeczki!
Dziś jest mój pierwszy dzień na TYM forum. A dwa tygodnie temu zaczęłam nowy etap w moim życiu. Wyprowadziłam się od mojego narzeczonego, który po trzech latach zaręczyn nadal nie mógł zdecydować się na ślub. Postanowiliśmy dać sobie trochę oddechu i wszystko przemyśleć. Czuję, że to jest właśnie początek końca naszego związku i że powinnam o nim zacząć zapominać. Niestety nie potrafię. Kocham go z całego serca. Próbuję sobie jakoś radzić z tym wszystkim, ale nie potrafię i co drugi dzień łapię strasznego doła. Brakuje mi energii, żeby wstać z łóżka i cokolwiek zrobić sad Tak ciężko jest żyć samej sad

6 590 Ostatnio edytowany przez Mariorie (2011-09-02 16:16:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

witaj prokurator. współczuje Ci ze tak sie stalo. ja czuje sie parszywie po zwiazku z niezdecydowanym facetem. nie bylismy zareczeni ale jakies marzenia i plany były.Zycze duzo siły w drodze do normalnosci. czytaj to forum i inne powiazane watki. duzo spraw mozna sobie uswiadomic.
Poranki sa najgorsze wiem. i tez mam przeplatanke 1 dzien ok, nastepny nic tylko siedziec i ryczec.z czasem bedzie troszke lepiej. taka to reakcja na poczucie straty i trzeba to przejsc. żalobe. tak jak dziewczyny pisza najlepiej skupic sie na sobie(choc to cholernie trudne) troszczyc sie o siebie i NIE UTRZYMYWAC KONTAKTU z bylym

6 591

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki Mariorie. A Ty długo jesteś po rozstaniu? Jak sądzisz z perspektywy czasu, lepiej by było w tym tkwić nadal czy iść już swoją ścieżką?

6 592 Ostatnio edytowany przez Mariorie (2011-09-02 16:30:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

jestem kilka tygodni po. to sie ciagneło takze trudno stwierdzic kiedy ten proces rozstawania sie zaczał tak naprawde. Moja psycholozka uswiadomila mi ze nie mam magicznych mocy ktore wplywaja na zmiane zachowania lub decyzji innych ( o zgrozo myslalam ze czasem mialam) wiec pracuje teraz nad tym zeby sie poddac i stwierdzic ze ja nic nie moge w zwiazku naszym zdzialac. jesli on zmienilby zdanie i chcial wrocic, wyslalabym go tez do psychologa z jego niedojrzaloscia i okreslila wspolnie nim zasady naszego bycia razem. nie wiem w jakiej Ty jestes sytuacji czy rozwazasz powrot czy nie, kazda para ma inne pobudki do konfliktow i td dlatego powinnas przemyslec to sama. moze nawet spisac za i przeciw

6 593

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czyli tak na prawdę tyle co ja... W ogóle mój wątek pewnie przewinie się na różnych stronach bo ten związek jest, a może już był bardzo burzliwy. Wiele przez ten czas kiedy byliśmy razem się działo dobrych i złych rzeczy. Podziwiam Cię, że poszłaś do psychologa szukając pomocy. Czy to coś daje? Czujesz się lepiej? Ja się boję, że niewiele jest mi w stanie pomóc dopóki nie wyjaśni się ta cała sytuacja. I będę się tak męczyć... A z Twoim to już definitywny koniec?

6 594

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Poszlam do psychologa bo dzieki temu forum zdalam sobie sprawe ze jestem KKZB i ze nie chce siebie wiecej maltretowac, walczyc o miłosc faceta, starac sie kiedy on prawie nie robi nic, cieszyc sie zyciem a nie tylko umartwiac bo on nie dzwoni, bo on nie zwraca na mnie uwagi, bo nie okazuje czulosci i td. Chce wreszcie dbac o siebie, nie o kogo innego tylko o siebie.Na razie bylam na 2 spotkaniach, takze za wiele jeszcze sie nie dzieje, czas pokaze. trudno jest mi powiedziec czy to definitywny koniec, moze tez dlatego jest  mi dalej ciezko bo nie pozbyłam sie złudzen.nad tym teraz pracuje. chce isc do przodu i zdrowiec i cieszyc sie zyciem a nie wiecznie martwic co czyniłam przez wiele wiele wiele lat. Wiem jedno. to rozstanie ma 1 ale wielki plus. dalo mi kopa zebym wreszcie pomyslala o sobie. Tak jak dziewczyny pisaly wczesniej. Moje male dziecko - ja, zostalo zaniedbane i jest smutne, ale zauwazylam ta małą Mariorie dopiero ostatnio i chce sie nią zajac. Jak nie ja to kto? Radze Ci to samo. nikt za nas tego nie zrobi

6 595

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cieszę się, że to napisałaś bo to tak jakbym swoje słowa czytała smile I nie o to chodzi, że cieszę się z Twojego nieszczęścia. Ale wiem, że jeśli Ty dasz radę, to ja pewnie też smile Koniecznie napisz jak tam terapia! 3maj się dzielnie smile

6 596

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hmm.. skąd ja znam to poczucie, że chciałabym zmieniać ludzi za pomocą magicznej różczki. Mój facet też... był niezdecydowany. Mało tego, totalny egoista. To przykre, bo od roku to tylko ja miałam w głowie te wspólne plany o których tyle mówiliśmy, ze aż się do Niego przeprowadziłam, wybrałam studia patrząc jakie będą najlepsze dla NAS- czyli zaoczne. A o ślubie ciągle było cicho. Później powiedział, ze nie potrafi, bo się boi, bo i tak go porzucę i zdradzę. Mimo trego, że byłam KKZB i za wszelką cenę starałam się pokazać swoją uczciwość i to że kocham. Ach... szkoda gadać. Ale odejść było bradzo trudno.

6 597

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja mam dzisiaj 16 rocznicę ślubu i nie wiem dlaczego ale jest mi smutno....

6 598

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

nie wiem do jakiej grupy ja się nadaję.Jestem do niczego więc chyba do zadnej,Mam 25 lat rok młodszego męża i dwójkę dzieci. On woli kolegów.Chciałam gdzieś z nim dziś wyjść był zmęczony a teraz poszedł na małe piwo ale z kolegami na dzieci cały czas krzyczę i kocham go za bardzo,żeby nie te dzieci jużdawno by mnie tu nie było całe życie powtarzałam ze mnie sie nie da kochać a teraz ja kocham go tak że nie potrafię od niego odejść zawsze tak jest

6 599 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-09-02 22:14:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
andzia23 napisał/a:

nie wiem do jakiej grupy ja się nadaję.Jestem do niczego więc chyba do zadnej,Mam 25 lat rok młodszego męża i dwójkę dzieci. On woli kolegów.Chciałam gdzieś z nim dziś wyjść był zmęczony a teraz poszedł na małe piwo ale z kolegami na dzieci cały czas krzyczę i kocham go za bardzo,żeby nie te dzieci jużdawno by mnie tu nie było całe życie powtarzałam ze mnie sie nie da kochać a teraz ja kocham go tak że nie potrafię od niego odejść zawsze tak jest

Nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, ale wydaje mi się, że dobrze trafiłaś.....

Tutaj trafiają osoby, które kochają swoich partnerów, ale nie siebie. Uważają, że ich nie da się kochać, nie zasługują na miłość i jeżeli coś złego sie dzieje to właśnie z ich winy, a g****o prawda!, nam to się skutecznie przez lata wmawia, a każde kłamstwo wiele razy powtarzane staje się prawdą.

Ja będąc w Twoim wieku też nie miałam odwagi odejść, a nie miałem wtedy dzieci, bo ogromnie kochałam, a dzisiaj w 16 rocznicę jestem sama, bo to on zostawił mnie....

Nie wiem co Tobie doradzić, czasami jak czytam takie wypowiedzi, widzę tą bezradność, mam ochotę krzyczeć: uciekaj dziweczyno! ale sama nie umiałam tego zastosować do siebie, niby wiem, że już nie chce z nim być, ale gdyby powiedział, spóbujmy jeszcze raz, to bym chyba wymiękła....tutaj potrzeba rad dziewczyn, które tą "trudną drogę" mają za sobą, ich wypowiedzi są mądre i dają kopa...trzymaj się

6 600 Ostatnio edytowany przez grejs (2011-09-03 08:55:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
andzia23 napisał/a:

kocham go tak że nie potrafię od niego odejść zawsze tak jest

Ja będąc w Twoim wieku też nie miałam odwagi odejść, a nie miałem wtedy dzieci, bo ogromnie kochałam, a dzisiaj w 16 rocznicę jestem sama, bo to on zostawił mnie....

Kochane, ja z jeszcze większym i dłuższym bagażem małżeńskim nadal zadaję sobie pytanie
- DLACZEGO TAK JEST JAK JEST?
- GDZIE POPEŁNIŁAM BŁĄD?
- CZY MOGŁAM ZAPOBIEC TEMU WSZYSTKIEMU?

ODPOWIEDZI BRAK, A W GŁOWIE BURZA MYŚLI

Nie mam żadnego prawa, żeby komukolwiek coś radzić, bo każdy jest inny i każda sytuacja jest inna.
Mogę jedynie  na swoim przykładzie wszystko rozkładać na części, a WY możecie z tego skorzystać lub nie.
Ważne są pierwsze lata małżeństwa moim zdaniem. Może za małą wagę przykładałam do dobrej komunikacji. Starałam się, ale wydaje mi się, że mogłam się bardziej przyłożyć.
Dzisiaj po latach znamy się jak łyse konie. On wie co ja myślę i czuję , bo zawsze mówię i mówiłam o tym. On nigdy nie chciał rozmawiać, uciekał, to był stracony dla niego czas- rozmowy.Próbowałam wyciągałam na spacery, gdzie nie miał wyjścia i musiał ze mną pogadać. Wiedzial, że jak spacer to rozmowy, więc niechętnie wychodził ze mną. Prosiłam, ale zawsze znalazł jakąś wymówkę.Niestety trudny egzemplarz. Dziwne , bo w ogóle jest bardzo towarzyski i bardzo rozmowny. Rozmowny wszędzie tylko nie w domu.
Dlatego nie wiem, co siedzi w jego głowie.
A on wie , że kocham tak , że go nie opuszczę, aż do śmierci (ale się zdziwi !!!!)

Jak to działa?
Zaloty, miłość, ślub, wspólne gniazdko, dzieci- PEŁNIE SZCZĘŚCIA!!!!
Dla nas  kobiet, to wszystko czego potrzebujemy !!!

No i już nas MAJĄ!!!

KOCHAMY , DBAMY , PIELĘGNUJEMY, STARAMY SIĘ PO PROSTU ŻYCIE...

Oni zaczynają gierki: wyjścia samotne, romansiki...i różne tam
Obserwują nas, jaka nasza reakcja...
My w większości wybaczamy , bo wiadomo kochamy, kochamy, kochamy, cierpimy ale kochamy i wybaczamy...

I teraz ONI już wiedzą usidlone, zakochane...

Myślę, że moje pierwsze wybaczenie spowodowało, że poczuł się pewnie w naszym związku.
Przez jakiś czas skruszony, daje dowody miłości, ja szczęśliwa.
No i już mnie miał!
Teraz wszedł w podziemie i nigdy się nie dowiem, co robi w wolnych chwilach. Bo wolnych chwil ma mnóstwo, ale ze mną ich nie spędza.
Czy warto wybaczać? Oto jest pytanie.
Może warto, tylko jakie środki należy przedsięwziąć?
Tutaj myślę, że należałoby się skupić i popracować na dobrym planem.
To ciężka praca, jeżeli ma przynieść skutek.
Tylko nasz płacz i smutek nie wystarczy. na nich to nie działa. Mają to najserdeczniej gdzieś.
Tutaj dużo dziewczyny o tym pisały: pierś do przodu, fryzura, fajny ciuch i do ludzi!!!
Ok. Tak robimy, ale jeszcze nim należy wstrząsnąć tym zatwardziałym pie...nym psychofagiem.
Żałuję, że 12 lat temu nie trafiłam na takie forum. Przegoniłabym go po terapii małżeńskiej, do psychologa wysłałabym i do psychiatry...nie wiem gdzie jeszcze! (Egzorcysta też byłby zaj...ty!)
A, ja głupia ryczałam, chciałam żeby jemu było żal , że ja taka biedna zdradzona , zapłakana, smutna, nieszzęśliwa...
A on, w d.pie to miał.
Najlepiej chciałby żebym z płaczu umarła, a on nad moim grobem płakałby, że taki nieszczęśliwy i samotny wdowiec!  Niech to szlag, jaka głupia pinda byłam!!!!

Do czego doprowadziłam swoją nieporadnością? Pracuję u niego bez umowy- tu mnie ma!
Wie, jak kocham mój dom stworzony przeze mnie- tu mnie ma!
Pewny jak cholera, że nie zrobię ruchu!!! Znowu piszę- ALE SIĘ ZDZIWI!!! A ja w wieku 50-ciu lat się obudziłam!!! I Dzięki temu forum!!!
Dzięki Tarantelli, Karen, Niekochanej i wielu innym dziewczynom STĄD!!!

Nie można uogólniać. Nie każdy facet świnia !
Jednak dziewczyny jak przebaczacie, to przewieźcie ich na wielu wózkach!!
Ten, który kocha wytrzyma, a który nie wytrzyma, to do widzenia!!!
Nie płaczcie!!! Proszę nie płaczcie. Płakałam 16-cie miesięcy i tylko deprecha i wygląd podupada, a i on szczęśliwy, że cierpimy. Nie dajcie im takiej satysfakcji!!!
Mój jeszczemąż nadal obojętny leży i gniecie dalej jaja na kanapie, a niech gniecie .Już mam to gdzieś!
W prezencie ode mnie na rozstanie dostanie, na do widzenia tą kanapę, pilota z telewizorem, a co tam niech wie jakie mam dobre serce hi, hi, hi !!!
Dziewczyny trzymajcie się i nie dajcie się!!!

Nasz los i życie w naszych rękach , a nie w rękach naszych facetów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


                                       smile

6 601

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
ankinom napisał/a:
andzia23 napisał/a:

kocham go tak że nie potrafię od niego odejść zawsze tak jest

Ja będąc w Twoim wieku też nie miałam odwagi odejść, a nie miałem wtedy dzieci, bo ogromnie kochałam, a dzisiaj w 16 rocznicę jestem sama, bo to on zostawił mnie....

Kochane, ja z jeszcze większym i dłuższym bagażem małżeńskim nadal zadaję sobie pytanie
- DLACZEGO TAK JEST JAK JEST?
- GDZIE POPEŁNIŁAM BŁĄD?
- CZY MOGŁAM ZAPOBIEC TEMU WSZYSTKIEMU?

ODPOWIEDZI BRAK, A W GŁOWIE BURZA MYŚLI

Nie mam żadnego prawa, żeby komukolwiek coś radzić, bo każdy jest inny i każda sytuacja jest inna.
Mogę jedynie  na swoim przykładzie wszystko rozkładać na części, a WY możecie z tego skorzystać lub nie.
Ważne są pierwsze lata małżeństwa moim zdaniem. Może za małą wagę przykładałam do dobrej komunikacji. Starałam się, ale wydaje mi się, że mogłam się bardziej przyłożyć.
Dzisiaj po latach znamy się jak łyse konie. On wie co ja myślę i czuję , bo zawsze mówię i mówiłam o tym. On nigdy nie chciał rozmawiać, uciekał, to był stracony dla niego czas- rozmowy.Próbowałam wyciągałam na spacery, gdzie nie miał wyjścia i musiał ze mną pogadać. Wiedzial, że jak spacer to rozmowy, więc niechętnie wychodził ze mną. Prosiłam, ale zawsze znalazł jakąś wymówkę.Niestety trudny egzemplarz. Dziwne , bo w ogóle jest bardzo towarzyski i bardzo rozmowny. Rozmowny wszędzie tylko nie w domu.
Dlatego nie wiem, co siedzi w jego głowie.
A on wie , że kocham tak , że go nie opuszczę, aż do śmierci (ale się zdziwi !!!!)

Jak to działa?
Zaloty, miłość, ślub, wspólne gniazdko, dzieci- PEŁNIE SZCZĘŚCIA!!!!
Dla nas  kobiet, to wszystko czego potrzebujemy !!!

No i już nas MAJĄ!!!

KOCHAMY , DBAMY , PIELĘGNUJEMY, STARAMY SIĘ PO PROSTU ŻYCIE...

Oni zaczynają gierki: wyjścia samotne, romansiki...i różne tam
Obserwują nas, jaka nasza reakcja...
My w większości wybaczamy , bo wiadomo kochamy, kochamy, kochamy, cierpimy ale kochamy i wybaczamy...

I teraz ONI już wiedzą usidlone, zakochane...

Myślę, że moje pierwsze wybaczenie spowodowało, że poczuł się pewnie w naszym związku.
Przez jakiś czas skruszony, daje dowody miłości, ja szczęśliwa.
No i już mnie miał!
Teraz wszedł w podziemie i nigdy się nie dowiem, co robi w wolnych chwilach. Bo wolnych chwil ma mnóstwo, ale ze mną ich nie spędza.
Czy warto wybaczać? Oto jest pytanie.
Może warto, tylko jakie środki należy przedsięwziąć?
Tutaj myślę, że należałoby się skupić i popracować na dobrym planem.
To ciężka praca, jeżeli ma przynieść skutek.
Tylko nasz płacz i smutek nie wystarczy. na nich to nie działa. Mają to najserdeczniej gdzieś.
Tutaj dużo dziewczyny o tym pisały: pierś do przodu, fryzura, fajny ciuch i do ludzi!!!
Ok. Tak robimy, ale jeszcze nim należy wstrząsnąć tym zatwardziałym pie...nym psychofagiem.
Żałuję, że 12 lat temu nie trafiłam na takie forum. Przegoniłabym go po terapii małżeńskiej, do psychologa wysłałabym i do psychiatry...nie wiem gdzie jeszcze! (Egzorcysta też byłby zaj...ty!)
A, ja głupia ryczałam, chciałam żeby jemu było żal , że ja taka biedna zdradzona , zapłakana, smutna, nieszzęśliwa...
A on, w d.pie to miał.
Najlepiej chciałby żebym z płaczu umarła, a on nad moim grobem płakałby, że taki nieszczęśliwy i samotny wdowiec!  Niech to szlag, jaka głupia pinda byłam!!!!

Do czego doprowadziłam swoją nieporadnością? Pracuję u niego bez umowy- tu mnie ma!
Wie, jak kocham mój dom stworzony przeze mnie- tu mnie ma!
Pewny jak cholera, że nie zrobię ruchu!!! Znowu piszę- ALE SIĘ ZDZIWI!!! A ja w wieku 50-ciu lat się obudziłam!!! I Dzięki temu forum!!!
Dzięki Tarantelli, Karen, Niekochanej i wielu innym dziewczynom STĄD!!!

Nie można uogólniać. Nie każdy facet świnia !
Jednak dziewczyny jak przebaczacie, to przewieźcie ich na wielu wózkach!!
Ten, który kocha wytrzyma, a który nie wytrzyma, to do widzenia!!!
Nie płaczcie!!! Proszę nie płaczcie. Płakałam 16-cie miesięcy i tylko deprecha i wygląd podupada, a i on szczęśliwy, że cierpimy. Nie dajcie im takiej satysfakcji!!!
Mój jeszczemąż nadal obojętny leży i gniecie dalej jaja na kanapie, a niech gniecie .Już mam to gdzieś!
W prezencie ode mnie na rozstanie dostanie, na do widzenia tą kanapę, pilota z telewizorem, a co tam niech wie jakie mam dobre serce hi, hi, hi !!!
Dziewczyny trzymajcie się i nie dajcie się!!!

Nasz los i życie w naszych rękach , a nie w rękach naszych facetów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


                                       smile

Grejs,

SWIETNy post !!! I niestety .... jaki prawdziwy...

Chyba go wydrukuje i olaminuje. I powiesze gdzies na scianie, cos na wzor instrukcji przeciwpozarowej wink

Zyby, moc zachowac zimna krew w takich sytuacjach, trzeba miec duzo dystansu. To wymaga wielu doswiadczen. Ale mozna nad tym pracowac. Z facetami trzeba grac ich wlasna bronia = OBOJETNOSCIA. Nas ( kobiety ) to bardzo, bardzo, bardzo irytuje, ten '' ich '' spokoj i luzackie podejscie do wielu tematow. Dlatego trzeba sie od nich uczyc.

Miloscia, oddaniem, a juz tym bardziej sprzataniem, dogadzaniem itp. -  wbrew pozorom sie nikogo nie zatrzyma...


Pozdrawiam

6 602

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Nie można uogólniać. Nie każdy facet świnia !
Jednak dziewczyny jak przebaczacie, to przewieźcie ich na wielu wózkach!!
Ten, który kocha wytrzyma, a który nie wytrzyma, to do widzenia!!!
Nie płaczcie!!! Proszę nie płaczcie. Płakałam 16-cie miesięcy i tylko deprecha i wygląd podupada, a i on szczęśliwy, że cierpimy. Nie dajcie im takiej satysfakcji!!!
Mój jeszczemąż nadal obojętny leży i gniecie dalej jaja na kanapie, a niech gniecie .Już mam to gdzieś!
W prezencie ode mnie na rozstanie dostanie, na do widzenia tą kanapę, pilota z telewizorem, a co tam niech wie jakie mam dobre serce hi, hi, hi !!!
Dziewczyny trzymajcie się i nie dajcie się!!!

Nasz los i życie w naszych rękach , a nie w rękach naszych facetów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


                                       smile

Gejs, kocham Cię !!! Tak trzymać !!! Widzę jak rośnie w Tobie siła, jak inną już jesteś kobietą, niż ta która trafiła na to forum smile
Bardzo się cieszę smile

Wiesz... gdy już odnajdzie się w sobie tę siłę, to nawet gdy przychodzą słabsze dni to inaczej je się znosi, szybciej wychodzi z dołka, łatwiej otrząsa z pesymistycznego nastroju.
Dzisiaj miałam taki zły moment. Pojechałam po warzywa na targ i gdzieś w pobliżu mnie, jakiś mężczyzna zaczął rozmawiać przez telefon... w jednej chwili zrobiło mi się gorąco, a w następnej łzy zapełniły mi oczy.... miał tak podobny głos do M. że przez chwilę zatrzymałam się by go słuchać, a fala tęsknoty uderzyła mnie w sposób niespodziewany. Niedługo minie 11 miesięcy jak widziałam go ostatni raz i 5 miesięcy jak ostatni raz rozmawiałam z nim przez telefon. Moja reakcja na ten podobny głos mnie zaskoczyła... tyle czasu juz upłynęło, a jak się okazuje, ta odpychana i skrywana tęsknota wciąż we mnie tkwi. Na szczęście wiem, że to bezsensowne i irracjonalne, że tęsknię za jego głosem, ale nie za nim samym, nie za nim prawdziwym , który mnie tak mocno zranił. Tęsknię za moja projekcją, a wiadomo, że projekcja to tylko moje wyobrażenie, on był zupełnie inny. I w tej chwili nie pozostaje mi nic innego jak wyciszyć emocje rozsądnymi myslami i wrócic do swych aktualnych i ważnych zajęć.

Trzymajcie się dziewczyny i nie pozwalajcie swojej psychice kręcić filmów. To te filmy zaprowadziły nas do tak wielkich rozczarowań. Gdybyśmy umiały patrzeć realnie, widzieć znaki i symptomy, wierzyć temu co widzimy i wierzyć własnej intuicji oraz wyznaczać granice - nie spotkałybyśmy się na tym forum. Teraz pora wyznaczyć granice własnej wyobraźni. Dość kręcenia filmów!!!

Buziaki :****

6 603 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-09-03 10:19:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Po tych dwóch postach, Grejs i Majusia, z dumą i spokojem przekazujemy (że się tak w imieniu wszystkich poprzedniczek wyrażę) forum w Wasze ręce. Czasem z sentymentu tu zgalądamy smile
Tego tu potrzeba - konstruktywnych wniosków. Wyjnia jest potrzebna, ale po to, żeby dochodzić do LOGICZNYCH WNIOSKÓW. Odpowiedź zazwyczaj leży przed naszym nosem (czasem na kanapie big_smile). Wszystko jest dużo prostsze niż się nam wydaje i rozwiązania są zasięgu ręki.

Pamiętajmy też, że walka z demonami powoduje, że same po trosze się w nie zamieniamy. Może więc warto ... zwyczajnie olać demony chorych jednostek, żeby dalej żyć własnym zdrowym życiem a nie ich chorym, pozbawiając ich w ten prosty sposób kontroli nad nami.
Świat jest zbyt piękny, żeby poświęcać życie na walkę z emocjonalnymi wydmuszkami. Po co ich wozić po terapeutach, zmuszać do zrozumienia czegokolwiek? Jak ktoś NIE WIE pewnych podstawowych rzeczy na poziomie organicznym, albo nie wyniósł z domu, albo jest zaburzony psychicznie, to po co go zmieniać. To tak jakby próbować nauczyć taboret skakać na skakance. Niby można próbować, ale PO CO? Chcecie mieć satysfakcję, że macie taki fajny taboret, czy chcecie mieć szczęśliwe i NORMALNE życie?

Trzymajcie się, Dziewczyny.

EDYCJA:
O! A nie mówiłam, że Was podglądamy? big_smile
Karen, cześć Kochana!

6 604

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak się zastanawiam grejs, czy jest możliwe, że na te pytania znajdzie się kiedyś odpowiedź lub że przestaniemy się nad tym głowić? Ja ciągle w swoich myślach mam sytuacje sprzed trzech lat i też je rozkładam na czynniki pierwsze choć pewnie to już nie ma znaczenia...

6 605

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Jak to działa?
Zaloty, miłość, ślub, wspólne gniazdko, dzieci- PEŁNIE SZCZĘŚCIA!!!!
Dla nas  kobiet, to wszystko czego potrzebujemy !!!

No i już nas MAJĄ!!!

KOCHAMY , DBAMY , PIELĘGNUJEMY, STARAMY SIĘ PO PROSTU ŻYCIE...

Oni zaczynają gierki: wyjścia samotne, romansiki...i różne tam
Obserwują nas, jaka nasza reakcja...
My w większości wybaczamy , bo wiadomo kochamy, kochamy, kochamy, cierpimy ale kochamy i wybaczamy...

I teraz ONI już wiedzą usidlone, zakochane...

Myślę, że moje pierwsze wybaczenie spowodowało, że poczuł się pewnie w naszym związku.
Przez jakiś czas skruszony, daje dowody miłości, ja szczęśliwa.
No i już mnie miał!
Teraz wszedł w podziemie i nigdy się nie dowiem, co robi w wolnych chwilach. Bo wolnych chwil ma mnóstwo, ale ze mną ich nie spędza.
Czy warto wybaczać? Oto jest pytanie.
Może warto, tylko jakie środki należy przedsięwziąć?
Tutaj myślę, że należałoby się skupić i popracować na dobrym planem.
To ciężka praca, jeżeli ma przynieść skutek.
Tylko nasz płacz i smutek nie wystarczy. na nich to nie działa. Mają to najserdeczniej gdzieś.
Tutaj dużo dziewczyny o tym pisały: pierś do przodu, fryzura, fajny ciuch i do ludzi!!!
Ok. Tak robimy, ale jeszcze nim należy wstrząsnąć tym zatwardziałym pie...nym psychofagiem.
Żałuję, że 12 lat temu nie trafiłam na takie forum. Przegoniłabym go po terapii małżeńskiej, do psychologa wysłałabym i do psychiatry...nie wiem gdzie jeszcze! (Egzorcysta też byłby zaj...ty!)
A, ja głupia ryczałam, chciałam żeby jemu było żal , że ja taka biedna zdradzona , zapłakana, smutna, nieszzęśliwa...
A on, w d.pie to miał.
Najlepiej chciałby żebym z płaczu umarła, a on nad moim grobem płakałby, że taki nieszczęśliwy i samotny wdowiec!  Niech to szlag, jaka głupia pinda byłam!!!!

Do czego doprowadziłam swoją nieporadnością? Pracuję u niego bez umowy- tu mnie ma!
Wie, jak kocham mój dom stworzony przeze mnie- tu mnie ma!
Pewny jak cholera, że nie zrobię ruchu!!! Znowu piszę- ALE SIĘ ZDZIWI!!! A ja w wieku 50-ciu lat się obudziłam!!! I Dzięki temu forum!!!
Dzięki Tarantelli, Karen, Niekochanej i wielu innym dziewczynom STĄD!!!

Nie można uogólniać. Nie każdy facet świnia !
Jednak dziewczyny jak przebaczacie, to przewieźcie ich na wielu wózkach!!
Ten, który kocha wytrzyma, a który nie wytrzyma, to do widzenia!!!
Nie płaczcie!!! Proszę nie płaczcie. Płakałam 16-cie miesięcy i tylko deprecha i wygląd podupada, a i on szczęśliwy, że cierpimy. Nie dajcie im takiej satysfakcji!!!
Mój jeszczemąż nadal obojętny leży i gniecie dalej jaja na kanapie, a niech gniecie .Już mam to gdzieś!
W prezencie ode mnie na rozstanie dostanie, na do widzenia tą kanapę, pilota z telewizorem, a co tam niech wie jakie mam dobre serce hi, hi, hi !!!
Dziewczyny trzymajcie się i nie dajcie się!!!

Nasz los i życie w naszych rękach , a nie w rękach naszych facetów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


                                       smile

Grejs, kochana - CZAPKI Z GŁÓW! big_smile
Piękny post - jestem na milion % pewna, że kiedyś poruszy serce i mózg jakiejś dziewczyny, która go przeczyta. Pomyśli - to o MNIE!!! To MOJE życie!!! Ja też chcę się UWOLNIĆ!!! NIGDY nie jest ZA PÓŹNO na tą decyzję.


Grejs - JAJA to w Waszym domu masz zdecydowanie TY! lol

Pozdrawiam serdecznie.

6 606 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-03 10:57:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przepraszam, ja tylko na chwilkę, ale nie mogłam się powstrzymać.

grejs,
jestem pełna podziwu i zachwytu nad Tobą. Tak, czapki z głów.

Jeśli mogę, to będę cytować Cię i zapraszać inne kobiety do przeczytania całego Twojego postu.

Moje uznanie. smile

6 607

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

.Prosiłam, ale zawsze znalazł jakąś wymówkę.Niestety trudny egzemplarz. Dziwne , bo w ogóle jest bardzo towarzyski i bardzo rozmowny. Rozmowny wszędzie tylko nie w domu.

MY z czasem też coraz rzadziej rozmawialiśmy  ze sobą...myślałam, że ten typ tak ma, po prostu jest zamknięty w sobie, nie lubi uzewnętrzniać swoich uczuć i paradoksalnie to dzięki korespondencji z jego ?przyjaciółkami ? dowiedziałam się, że mąż to bardzo otwarty człowiek, kobiecie po 2 miesiącach znajomości bardziej się otworzył niż przede mną przez 16 lat! Że potrafi pięknie mówić o miłości, poeta! Takiego nie znałam, ma poczucie humoru, szok! A wczoraj byłam świadkiem jak rozmawiał o zawodach z kolegą, kiedy skończył zapytałam jego: ? czym ja się różnię od S, przecież jego nie kocha a z takim ożywieniem opowiada coś o co ja ze 2 razy się pytałam, czy naprawdę sprawia Tobie problem usiąść ze mną przy kawie opowiedzieć jak było na tych zawodach pokazać zdjęcia? Nie potrafił mi odpowiedzieć.
Przez ostatnie miesiące karmił mnie słowami: nie pasujemy do siebie, nadajemy na innych falach, nie umiemy ze sobą rozmawiać i ja w to uwierzyłam! Ale wczoraj spadły mi klapki z oczu, tu nie chodzi o to że my nie umiemy ze sobą rozmawiać, tylko on nie chce tych rozmów ze mną a to ogromna różnica, bo tutaj nie mam mojej winy!!!

Obserwują nas, jaka nasza reakcja...
My w większości wybaczamy , bo wiadomo kochamy, kochamy, kochamy, cierpimy ale kochamy i wybaczamy...I teraz ONI już wiedzą usidlone, zakochane...
Myślę, że moje pierwsze wybaczenie spowodowało, że poczuł się pewnie w naszym związku.
Przez jakiś czas skruszony, daje dowody miłości, ja szczęśliwa.
No i już mnie miał!

To prawda, kilka dni temu stwierdził, że każdy z którym rozmawiał o nas, powiedział ,że nie powinien mówić mi , że mnie nie kocha, jeżeli nie planował odejść. Pytam więc dlaczego to powiedziałeś? Bo uważałeś, że nie zareaguję na to? Nie sadził, że będę chciała aby ODSZEDŁ!!! Nie spodziewał się takiej mojej reakcji, a dlaczego bo zawsze wybaczałam?.

Tylko nasz płacz i smutek nie wystarczy. na nich to nie działa. Mają to najserdeczniej gdzieś.
i to też smutna PRAWDA!       


                         
Ps. Umówiłam się dzisiaj do kina z kolegą, a co mi tam?.

6 608

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja też czekam na kogoś... smile

W 35 dniu ściskam Was wszystkie bardzo ciepło.

Cóż mogę powiedzieć - nie ma na nic czasu, dziś mogłabym być w 4 miejscach, jestem zmęczona, wyczerpana wrażeniami.
Ale to dobrze.

Czego nauczyło mnie ostatnie pół roku?

Na świecie są wartościowi ludzie, tacy, którzy wezmą Cię w pełnym pakiecie, z wadami, zaletami, nawet nie mówię o relacji "związek", tylko codzienne, na pozór zwyczajne.

I czasem trzeba coś stracić by zyskać zupełnie inną jakość życia. Inne spojrzenie, ja staram się patrzeć teraz na SIEBIE. Boję się nadal relacji damsko-męskiej, panicznie bym powiedziała, jestem SAMA już tak DŁUGO - aż nienaturalnie jak dla KKZB, ale nic, ten CZAS jest mi potrzebny.

Można żyć bez toksyny.

Są kruche momenty, gdy płaczę, gdy wspominam, gdy serce wyrywa się jeszcze (są takie cząsteczki w nim jeszcze) do Niego, ale czekam, pozwalam przepłynąć i tym emocjom.

Dziewczyny, naprawdę można zmienić swoje życie i może być ono fascynujące.

6 609 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-09-03 16:35:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:

... W 35 dniu(...)

Cóż mogę powiedzieć - nie ma na nic czasu, dziś mogłabym być w 4 miejscach, jestem zmęczona, wyczerpana wrażeniami.
Ale to dobrze

Na świecie są wartościowi ludzie, tacy, którzy wezmą Cię w pełnym pakiecie, z wadami, zaletami, nawet nie mówię o relacji "związek", tylko codzienne, na pozór zwyczajne.

I czasem trzeba coś stracić by zyskać zupełnie inną jakość życia. Inne spojrzenie, ja staram się patrzeć teraz na SIEBIE. Boję się nadal relacji damsko-męskiej, panicznie bym powiedziała, jestem SAMA już tak DŁUGO - aż nienaturalnie jak dla KKZB, ale nic, ten CZAS jest mi potrzebny.

Można żyć bez toksyny.

Są kruche momenty, gdy płaczę, gdy wspominam, gdy serce wyrywa się jeszcze (są takie cząsteczki w nim jeszcze) do Niego, ale czekam, pozwalam przepłynąć i tym emocjom.

Dziewczyny, naprawdę można zmienić swoje życie i może być ono fascynujące.

Gratuluję szczerze Kochana - prawda, że jak człowiek zrzuci te klapy z oczu to świat zaczyna zupełnie inaczej wyglądać? Jest szeroki, ciekawy, kolorowy i tyle ma do zaoferowania big_smile
Czasem trzeba zatrzymać ten pęd i chcenie, by stanąć na chwilę, spojrzeć obiektywnie wokoło i wybrać to co najlepsze dla siebie.
To dystans. Niezbędny.
Na dobry dzień cytat z mojej ostatnio ulubionej książki ("Słuchaj swojego serca") " świat wynagradza wysiłek, nie wymówki" (uważam, że te 35 dni to duży wysiłek i starania) big_smile
Powodzenia wszystkim big_smile

6 610

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj Kochana, pewnie, że wysiłek, pamiętamy obie jaka byłam "utopiona", dla mnie to prawdziwy cud, ściskam Cię ciepło :*

6 611

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
majusia napisał/a:
grejs napisał/a:

Dzięki Tarantelli, Karen, Niekochanej i wielu innym dziewczynom STĄD!!!

Nie można uogólniać. Nie każdy facet świnia !
Jednak dziewczyny jak przebaczacie, to przewieźcie ich na wielu wózkach!!
Ten, który kocha wytrzyma, a który nie wytrzyma, to do widzenia!!!
Nie płaczcie!!! Proszę nie płaczcie.

Grejs,

SWIETNy post !!! I niestety .... jaki prawdziwy...

Chyba go wydrukuje i olaminuje. I powiesze gdzies na scianie, cos na wzor instrukcji przeciwpozarowej wink

Dzięki Majusia, drukuj, laminuj i przestrzgaj jak Instrukcji PPOŻ!
  Dzięki, pozytywna energia przypływa do mnie dzięki taki postom!

6 612

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
majusia napisał/a:
grejs napisał/a:

Dzięki Tarantelli, Karen, Niekochanej i wielu innym dziewczynom STĄD!!!

Nie można uogólniać. Nie każdy facet świnia !
Jednak dziewczyny jak przebaczacie, to przewieźcie ich na wielu wózkach!!
Ten, który kocha wytrzyma, a który nie wytrzyma, to do widzenia!!!
Nie płaczcie!!! Proszę nie płaczcie.

Grejs,

SWIETNy post !!! I niestety .... jaki prawdziwy...

Chyba go wydrukuje i olaminuje. I powiesze gdzies na scianie, cos na wzor instrukcji przeciwpozarowej wink

Dzięki Majusia, drukuj, laminuj i przestrzegaj jak Instrukcji PPOŻ!
  Dzięki, pozytywna energia przypływa do mnie dzięki taki postom!

6 613

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Grejs, kochana - CZAPKI Z GŁÓW! big_smile
Piękny post - jestem na milion % pewna, że kiedyś poruszy serce i mózg jakiejś dziewczyny, która go przeczyta. Pomyśli - to o MNIE!!! To MOJE życie!!! Ja też chcę się UWOLNIĆ!!! NIGDY nie jest ZA PÓŹNO na tą decyzję.


Grejs - JAJA to w Waszym domu masz zdecydowanie TY! lol

Pozdrawiam serdecznie.

Kochana Niekochana dzięki za dobre słowo!
Też myślę, że dam radę i jeszcze nie jest dla mnie za późno! Między innymi dzięki Tobie!!! smile

6 614

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Gejs, kocham Cię !!! Tak trzymać !!! Widzę jak rośnie w Tobie siła, jak inną już jesteś kobietą, niż ta która trafiła na to forum smile
Bardzo się cieszę smile


Trzymajcie się dziewczyny i nie pozwalajcie swojej psychice kręcić filmów.

Buziaki :****

KAREN, Też Ciebie kocham i żyję dzięki Tobie. Ciszę się, że czuwasz i nadal mnie i nas tutaj wspierasz Czuję się bezpieczna!!!
   DZIEKI!!!
               smile

6 615

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Po tych dwóch postach, Grejs i Majusia, z dumą i spokojem przekazujemy (że się tak w imieniu wszystkich poprzedniczek wyrażę) forum w Wasze ręce. Czasem z sentymentu tu zgalądamy smile
Tego tu potrzeba - konstruktywnych wniosków. Wyjnia jest potrzebna, ale po to, żeby dochodzić do LOGICZNYCH WNIOSKÓW. Odpowiedź zazwyczaj leży przed naszym nosem (czasem na kanapie big_smile). Wszystko jest dużo prostsze niż się nam wydaje i rozwiązania są zasięgu ręki.


EDYCJA:
O! A nie mówiłam, że Was podglądamy? big_smile
Karen, cześć Kochana!

TARANTELLKO KOCHANA , DZIĘKI !!! To dla mnie? Naprawdę? Dzieki , że wpadłaś!!!
  Kocham , kocham , kocham
Wszystkie posty, które były kierowane do mnie bardzo mnie ucieszyły. Wreszcie mnie oświeciło!!!
Myślę, że wiele dziewczyn stąd dostało  pozytywny sygnał, że nas podglądacie i podglądajcie dalej!!!
Dumna jestem, że forum jest w dobrych rękach!!!  smile  smile  smile

Wielokropek, padaj tu częściej. Zapraszamy i dzięki za uznanie!!!

6 616

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Po tych dwóch postach, Grejs i Majusia, z dumą i spokojem przekazujemy (że się tak w imieniu wszystkich poprzedniczek wyrażę) forum w Wasze ręce. Czasem z sentymentu tu zgalądamy smile
Tego tu potrzeba - konstruktywnych wniosków. Wyjnia jest potrzebna, ale po to, żeby dochodzić do LOGICZNYCH WNIOSKÓW. Odpowiedź zazwyczaj leży przed naszym nosem (czasem na kanapie big_smile). Wszystko jest dużo prostsze niż się nam wydaje i rozwiązania są zasięgu ręki.


EDYCJA:
O! A nie mówiłam, że Was podglądamy? big_smile
Karen, cześć Kochana!

TARANTELLKO KOCHANA , DZIĘKI !!! To dla mnie? Naprawdę? Dzieki , że wpadłaś!!!
  Kocham , kocham , kocham
Wszystkie posty, które były kierowane do mnie bardzo mnie ucieszyły. Wreszcie mnie oświeciło!!!
Myślę, że wiele dziewczyn stąd dostało  pozytywny sygnał, że nas podglądacie i podglądajcie dalej!!!
Dumna jestem, że Tarantello uważasz że,forum jest w dobrych rękach!!!  smile  smile  smile

Wielokropek, wpadaj tu częściej. Zapraszamy i dzięki za uznanie!!!

6 617 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-09-03 22:32:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
majusia napisał/a:
grejs napisał/a:

Dzięki Tarantelli, Karen, Niekochanej i wielu innym dziewczynom STĄD!!!

Nie można uogólniać. Nie każdy facet świnia !
Jednak dziewczyny jak przebaczacie, to przewieźcie ich na wielu wózkach!!
Ten, który kocha wytrzyma, a który nie wytrzyma, to do widzenia!!!
Nie płaczcie!!! Proszę nie płaczcie.

Grejs,

SWIETNy post !!! I niestety .... jaki prawdziwy...

Chyba go wydrukuje i olaminuje. I powiesze gdzies na scianie, cos na wzor instrukcji przeciwpozarowej wink

Dzięki Majusia, drukuj, laminuj i przestrzgaj jak Instrukcji PPOŻ!
  Dzięki, pozytywna energia przypływa do mnie dzięki taki postom!

Grejs smile

Tekst  zapisany juz w Wordzie, na pulpicie laptopa wink
Czeka do druku i laminacji wink

I jeszcze jedno, puszczam go w swiat i przesle kolezankom.

Buziak dla Ciebie. To ja dziekuje za twoj madry tekst. BEZCENNY

6 618

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
majusia napisał/a:

Grejs smile

Tekst  zapisany juz w Wordzie, na pulpicie laptopa wink
Czeka do druku i laminacji wink

I jeszcze jedno, puszczam go w swiat i przesle kolezankom.

Super współpraca! I jeszcze rozpowszechnianie! Pięknie!    smile

6 619

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć wszystkim.
Ja juz jestem po "laniu łez" teraz składam to wszystko do kupy by całkowicie zamknąc ten rozdział mojego życia i zrozumieć ich mechanizmy by zminimalizować szanse na wejście w podobne bagno.Podzielę się z wami moimo spostrzeżeniami bo to BARDZO WAŻNE, by dzielic się swoją wiedzą. Kiedyś miałam pewnego znajomego faceta, który notorycznie zdradzał swoją żonę, ona była typową matką-żoną w domu wszystko zrobione i dzieci zadbane, pracowała na kolejii.Kiedyś opowiedział mi o pewnym mechaniźmie......Ania mnie tak naprawde to jest obojętne czy mam uprasowane koszule , czy są weki na zime,czy jest posprzątane i ugotowane, czy dzieci są zadbane. Jest mi z tym wygodnie ale nie jest to priorytetemn, nie jest to ważne, nie jest to nawet drugoplanowe, jest gdzieś tam w tle. Ja mówię Krzysiek jak to????? przecież codziennie potrzebujesz tej koszuli, chcesz zjeść śmaczne śniadanie przy czystym stole, przecież dzieci są twoje, nie cieszysz się, że są czyste, najedzone, że sie uczą? Dla nas kobiet to priorytety!!!!----A dla nas facetów nie, jak mam wygodnie to po prostu mam wygodnie ale zupełnie mam gdzieś skąd się ta wygoda bieże, po prostu ją mam i już, jak nie będę miał koszuli uprasowanej przez żonę to zaniosę kochance, jak i ona nie będzie chciała prasować to zaniosę do pralni, jak nie będe miał kasy to założę inną a w ostateczności sam uprasuję, to samo tyczy się jedzenia, czystości w domu, wychowywania dzieci, to są rzeczy, które konsumujemy ale zupełnie mamy gdzieś kto to robi i po co to robi i w pełni świadomie wykorzystujemy fakt , że kobiety to robią same z siebie. Jeśli chodzi o miłośc Ania zapamiętaj jedno, mężczyzna nie kocha za wygody, mężczyzna musi kobiety pragnąć a posprzatany dom czy czysta koszula ma się nijak do pragnień mężczyzny. ............Powiedział mi to ze 4 lata temu, byłam oburzona i nic z tego nie zrozumiałam, a może nie chciałam rozumieć a może ... a może,,,, dalej prasowałam swojemu T. dalej robiłam obiadki, dalej szorowałam gary....T. mnie bardziej nie kochał, nie pożądał, nie przytulał, wręcz przeciwnie zaczął nawet wyzywać, ubliżał mi bardzo leciały k....y, ch...je, szmaty, dz...ki itp. cała gama wyzwisk a ja dalej kochałam i cierpiałam i prasowałam i czekałam aż mu minie bo wierzyłam, że to jakieś chwilowe zaćmienie, że przecież zaraz się zroientuje że ja dobra jestem i ponownie będzie super facetem. Teraz dopiero to zrozumiałam, że tak ma 90% facetów.
Druga sprawa, która pomogła mi zrozumieć ich mechanizmy to kolejna rozmowa z facetem na czacie. Pożaliłam się, na mojego T. opisałam co robię , jak on mnie traktuje i dostałam 'w pysk" odpowiedzią ale to była prawdziwa odpowiedż, bardzo bolesna ale prawdziwa. Mój rozmówca powiedział mi, że dla faceta jednym z priorytetów jest władza, nieważne jaka ale władza, to ich nakręca, buduje , karmi, podnieca, sprawia że czują się wartościowi, najwazniejsi itp. Zapytałam jak to ? Władza nad żoną ?, upokarzanie ją? wyzwywanie od dziwek? (mimo że żona praktycznie święta), przeciez to matka jego dzieci? , szarpanie ją? zdradzanie ją? To was facetów nakręca? Odpowiedział- Nakręca nas fakt , że możemy wam  zrobic i powiedzieć wszystko a wy i tak dalej będziecie prać i gotowac z tymi łzami w oczach, czujemy się wtedy nad wami, wystarczy skinąc palcem, skoczyć po kwiatek i juz jesteście łaskawe w naszych oczach jesteście szmaty i nas kręci POSIADANIE takiej szmaty.Dlatego nie chcemy byście odeszły, wcale nie dlatego ze was kochamy ale dlatego że wyzwalacie w nas to poczucie władzy które dla faceta jest cholernie ważne.
Do tej pory popełniałam ogromny błąd, bo uważałam ,że mężczyźni myślą podobnymi kategoriami jak my, otóż nie i ważne byśmy wszystkie to zrozumiały.

6 620 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-09-04 09:30:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

.........Powiedział mi to ze 4 lata temu, byłam oburzona i nic z tego nie zrozumiałam, a może nie chciałam rozumieć a może ... a może,,,, dalej prasowałam swojemu T. dalej robiłam obiadki, dalej szorowałam gary....T. mnie bardziej nie kochał, nie pożądał, nie przytulał, wręcz przeciwnie zaczął nawet wyzywać, ubliżał mi bardzo leciały k....y, ch...je, szmaty, dz...ki itp. cała gama wyzwisk a ja dalej kochałam i cierpiałam i prasowałam i czekałam aż mu minie bo wierzyłam, że to jakieś chwilowe zaćmienie, że przecież zaraz się zroientuje że ja dobra jestem i ponownie będzie super facetem. Teraz dopiero to zrozumiałam, że tak ma 90% facetów.
Druga sprawa, która pomogła mi zrozumieć ich mechanizmy to kolejna rozmowa z facetem na czacie. Pożaliłam się, na mojego T. opisałam co robię , jak on mnie traktuje i dostałam 'w pysk" odpowiedzią ale to była prawdziwa odpowiedż, bardzo bolesna ale prawdziwa. Mój rozmówca powiedział mi, że dla faceta jednym z priorytetów jest władza, nieważne jaka ale władza, to ich nakręca, buduje , karmi, podnieca, sprawia że czują się wartościowi, najwazniejsi itp. Zapytałam jak to ? Władza nad żoną ?, upokarzanie ją? wyzwywanie od dziwek? (mimo że żona praktycznie święta), przeciez to matka jego dzieci? , szarpanie ją? zdradzanie ją? To was facetów nakręca? Odpowiedział- Nakręca nas fakt , że możemy wam  zrobic i powiedzieć wszystko a wy i tak dalej będziecie prać i gotowac z tymi łzami w oczach, czujemy się wtedy nad wami, wystarczy skinąc palcem, skoczyć po kwiatek i juz jesteście łaskawe w naszych oczach jesteście szmaty i nas kręci POSIADANIE takiej szmaty.Dlatego nie chcemy byście odeszły, wcale nie dlatego ze was kochamy ale dlatego że wyzwalacie w nas to poczucie władzy które dla faceta jest cholernie ważne.
Do tej pory popełniałam ogromny błąd, bo uważałam ,że mężczyźni myślą podobnymi kategoriami jak my, otóż nie i ważne byśmy wszystkie to zrozumiały. ''

Hej,

Straszny twoj post. Ale mysle, ze nie kazdy facet tak sie zachowuje. Choc jest masa, moze nawet wiekszosc takich meneli i kretynow co tacy sa. Wiecie jakie znam udane malzenstwa ??? Gdy to kobieta  sie nie daje, jest cfana, przebiegla. Serio mowie to z reko na sercu. Znam kilka kobiet w rodzinie i wsrod znajomych. Te ktore nie daja sobie w kasze dmuchac i sa przebiegle. Od lat maja mezow, ktorzy siedza grzecznie w domu!!!

To, ze faceci sie tak zachowuja, to dlatego, ze im sie NA TO POZWALA. KOBIETY MUSZA SIE ZMIENIC. juz na szczescie wiele kobiet wie, ze jestesmy w 21ym wieku...

Fakt, faktem juz wiele razy to pisalam. Faceci, sa na innym poziomie i NIE WOLNO ich traktowac na rowni, bo rowni nam nie sa !!! I zeby bylo jasne feministka nie jestem.

Po tym co nawet napisalas, widac czarno na bialym. Ze to stado burakow. WIec, jak wejdziesz w nastepny zwiazek, ta badz juz madrzejsza.

Te kobiety, o ktorych wspominam. Sa tez przezorne !!! Kilka z nich od lat oszczedza kase, odklada do skarpet, tajnych kat, by miec kase, gdyby je facet chcial zostawic !!! Oczywiscie, nie z kazdym sie da, sa rozne sytuacje. Czasem kobiety nie moga nawet odlozyc 5-ciu zlotych. 

I zdanie typu kazdy facet to swinia, jest obraza dla tego biednego rozowego zwierzaczka, ktore jak jest udowodnione naukowo, ma dosc nieprzecietna inteligencje.

6 621 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-09-04 09:29:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mam nadzieje, ze nikogo nie urazilam moim postem big_smile

6 622

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Majusia, to jest przerażające, że kobieta musi prowadzić grę taktyczną, żeby mieć dobrze ułożonego faceta... Ale chyba niestety się z tym zgadzam.

6 623

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Faktycznie ten mój post jest bardzo przykry ale niestety prawdziwy. Oczywiście nie wszyscy są tacy, ale myślę, że partnerzy tych które to czytają tak...bo inaczej by tych kobiet tu nie było.Ja nie uważam facetów za biednych zwierzaczków bo to są straszne drapiezniki. Myślę, że właśnie lekceważenie ich jest totalnym błędem, oni uwielbiają jak ma się ich za biedaków , którzy nawet nie wiedzą gdzie chlebak w domu stoii. Właśnie o to chodzi....on taki biedny , skaleczył się skorupką od jajka to następnym razem mu podam obrane......i same sobie robimy robotę:). Wcale też nie podziwiam kobiet, które owinęły sobie facetów wokół palca i oni skaczą koło nich jak pajacyki , ja preferuję związki partnerskie dużam dam i tyle samo chcę otrzymać, nie kręci mnie posiadanie w domu "troków od kaleson" ale sama " szmatą" też juz nie chcę być.
Mężczyźni doskonale potrafią wszystko zrobić i o nas dbać i nas kochać każda z nas pewnie przeszła okres w którym była tą najważniejszą!!! Czy wtedy prała? prasowała? podawała kanapeczki?sprzątała w brudnych dresach dom na świeta? No watpię, ja w tym czasie jak mój T. mnie kochał to byłam zapraszna przez niego do restauracji, zabierana do teatru, na romantyczne spacery, kolacje i seks do białego rana, a tą jego wygniecioną koszulę zamiast prasować to rano zakładałam na siebie by po chwili on ze mnie ją zdarł w miłosnym uniesieniu, do tego wtedy służyła jego koszula, to ja jej  nadałam inne znaczenie. To ja sama zaczełam je prasować bo myślałam że go uszczęśliwię tym.
Oczywiście nadal jestem zwolenniczką czystego domu, zadbanych dzieci, uprasowanych koszul ale nie jako "szmata" niewolnica chama tylko pełnowartościowa kobieta- partnerka i tego pragnę.

6 624

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aneczka, masz 100% rację! Mój powiedział, że CHCE się nauczyć prasować w dwa tygodnie po tym jak się wyprowadziłam. Szkoda, że wcześniej się nie chciało...
A przede wszystkim to szkoda, że oni nie chcą nas traktować na równi. I prawie zawsze są przekonani, że wolno im więcej.

6 625

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mam dzisiaj taki dzień na przemyślenia i opisze jeszcze jedną sytuację. Dotyczy zupełnie innej strony zagadnienia, może już jako matki popełniamy pewne błędy za które cierpią potem kobiety naszych synów.
Ja mam córkę więc nie wiem jak się wychowuje syna ale moja koleżanka kupiła dla swojego syna kanarka (dzieciak chciał i już) oczywiście po paru dniach synek znudził się ptaszkiem i większosć prac wykonywała ona. Po jakims czasie  przy sprzątaniu klatki kanarek uciekł. Basia pobiegła do sklepu kupiła jakąś zabawkę i po południu zawołała swojego synka (w zanadrzu trzymała nową zabawkę by zmniejszyć cierpienia synka)powiedziała mu, że kanarek niestety uciekł , dodała do tego jakąs historyję, że pewnie znalazł innego kolegę ptaszka i razem gdzieś tam w świecie sobie latają ( to wszystko by zmniejszyć potencjalne przykre przeżycia związane ze stratą kanarka i obawą, że się samotnie błąka gdzieś) a on wyrywając  jej z ręki nowa zabawke powiedział tylko - NO TO JAK ŻEŚ GO PILNOWAŁA!. i to wszystko.............
Sama jestem matką i wiem co to miłośc matczyna, bezwarunkowa na zawsze itp ale pomyślmy czasami co za zasady i zwyczaje wpajamy naszym dzieciom.

6 626

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

prokurator....mam pytanie, czy ten twój chciał byś Ty go uczyła prasować?

6 627

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie, po prostu teraz powiedział, że czeka go coś strasznego bo będzie się uczył prasować... I mówi mi, że poczuł, że chce się tego nauczyć. Poza tym po prosił mnie, żebym mu wyjaśniła jak się włącza pralkę...

6 628

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
1Aneczka napisał/a:

Ania mnie tak naprawde to jest obojętne czy mam uprasowane koszule , czy są weki na zime,czy jest posprzątane i ugotowane, czy dzieci są zadbane. Jest mi z tym wygodnie ale nie jest to priorytetemn, nie jest to ważne, nie jest to nawet drugoplanowe, jest gdzieś tam w tle. Ja mówię Krzysiek jak to????? przecież codziennie potrzebujesz tej koszuli, chcesz zjeść śmaczne śniadanie przy czystym stole, przecież dzieci są twoje, nie cieszysz się, że są czyste, najedzone, że sie uczą? Dla nas kobiet to priorytety!!!!----A dla nas facetów nie, jak mam wygodnie to po prostu mam wygodnie ale zupełnie mam gdzieś skąd się ta wygoda bieże, po prostu ją mam i już, jak nie będę miał koszuli uprasowanej przez żonę to zaniosę kochance, jak i ona nie będzie chciała prasować to zaniosę do pralni, jak nie będe miał kasy to założę inną a w ostateczności sam uprasuję, to samo tyczy się jedzenia, czystości w domu, wychowywania dzieci, to są rzeczy, które konsumujemy ale zupełnie mamy gdzieś kto to robi i po co to robi i w pełni świadomie wykorzystujemy fakt , że kobiety to robią same z siebie. Jeśli chodzi o miłośc Ania zapamiętaj jedno, mężczyzna nie kocha za wygody, mężczyzna musi kobiety pragnąć a posprzatany dom czy czysta koszula ma się nijak do pragnień mężczyzny.
(...)
Nakręca nas fakt , że możemy wam  zrobic i powiedzieć wszystko a wy i tak dalej będziecie prać i gotowac z tymi łzami w oczach, czujemy się wtedy nad wami, wystarczy skinąc palcem, skoczyć po kwiatek i juz jesteście łaskawe w naszych oczach jesteście szmaty i nas kręci POSIADANIE takiej szmaty.Dlatego nie chcemy byście odeszły, wcale nie dlatego ze was kochamy ale dlatego że wyzwalacie w nas to poczucie władzy które dla faceta jest cholernie ważne.
Do tej pory popełniałam ogromny błąd, bo uważałam ,że mężczyźni myślą podobnymi kategoriami jak my, otóż nie i ważne byśmy wszystkie to zrozumiały.

Pewnie, że nie u wszystkich mężczyzn w tym samym stopniu - ale tak JEST w bardzo wielu przypadkach. Im bardziej prostacki mężczyzna - tym mechanizm bardziej nasilony.
Nasza sprawa, kogo sobie na partnera lub męża wybrałyśmy. Zawsze mamy opcję - WYJŚCIE.
Ale żeby było sprawiedliwie - my KOBIETY też nie jesteśmy bez winy. Część z nas zapomina, że mamy być partnerkami, kochankami i żonami - a zamieniamy się w mamuśki i jęczące, niezadowolone z życia męczennice.
Poznałam kilku mężczyzn, którzy zupełnie nie pasują do powyżej zacytowanego obrazka. Są wartościowymi, wspaniałymi ludźmi.
Szkoda naszego czasu na związek z popłuczynami po MĘŻCZYŹNIE - niech spada do mamusi, która go tak nauczyła traktować kobiety. Bo taka niestety w większości przypadków jest prawda - nawyki wynosi się z domu. A potem - sa umacniane przez kolejne "obsługujące" go kobiety.
Mężczyźni nie są IDIOTAMI (przynajmniej większość) - jak chcą potrafią się wielu zachowań nauczyć. Otwartą pozostaje kwestia - CZY CHCĄ?

Majusia - sorki, ale życie w takim świecie jak opisałaś jest tak samo beznadziejne, jak w tym, co opisała 1Aneczka. W jednym i drugim nie ma zaufania, miłości i szacunku. SZKODA CZASU. Mam wrażenie, że w obu przypadkach kobiety zachowują się tak, jakby świat bez mężczyzny u boku nie istniał hmm ISTNIEJE, zapewniam i ma się całkiem dobrze.  big_smile

Ja jestem feministką, zawsze byłam. I nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby pełnić w domu funkcję "usługową". Jestem takim samym człowiekiem jak mąż - wymusiłam podział obowiązków. Nigdy nie byłam zaniedbana, cały czas łączyłam pracę zawodową i obowiązki domowe. JA zajmowałam się córką. Koorwa - domowy wielbłąd. lol I jeszcze byłam z tego dumna. GUPIA!!!
Ale kochane - bądźmy szczere. Jak socjopata chce dowalić - znajdzie czułe miejsce. Zna tyle mechanizmów, które potrafią deprecjonować, że nie ma z tym najmniejszego problemu tongue 
Dlatego nie ma co się szarpać nadaremnie - jak widzimy, że nie ma zmian - opuszczamy GADA. Niech znajdzie inną chętną.

6 629

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

prokurator ....To właśnie ich sposoby, cokolwiek zrobią, powiedzą, byś tylko ponownie pojawiła sie w zasięgu. Oczywiście na początku dostaniesz poczucie ważności ale tylko po to by potem skaptowac Cię do poprzedniej roli. Nie daj sie....Czy faktycznie uważasz, że jakikolwiek facet w epoce lotów kosmicznych potrzebuje nauczyciela do uruchomienia jakiegokolwiek urządzenia? albo potrzebna mu analiza kolejności wkałdanych rzeczy do pralki???? BEZEDURA on będzie się wszytkiego chwytał bys się pojawiła, na naiwność i litość liczą najbardziej. Nie dajmy im tej satysfakcji.
Kurcze, żeby tak tych psychopatów można było znaczyć jakimś widocznym znakiem smile

6 630

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
1Aneczka napisał/a:

Mam dzisiaj taki dzień na przemyślenia i opisze jeszcze jedną sytuację. Dotyczy zupełnie innej strony zagadnienia, może już jako matki popełniamy pewne błędy za które cierpią potem kobiety naszych synów.
Ja mam córkę więc nie wiem jak się wychowuje syna ale moja koleżanka kupiła dla swojego syna kanarka (dzieciak chciał i już) oczywiście po paru dniach synek znudził się ptaszkiem i większosć prac wykonywała ona. Po jakims czasie  przy sprzątaniu klatki kanarek uciekł. Basia pobiegła do sklepu kupiła jakąś zabawkę i po południu zawołała swojego synka (w zanadrzu trzymała nową zabawkę by zmniejszyć cierpienia synka)powiedziała mu, że kanarek niestety uciekł , dodała do tego jakąs historyję, że pewnie znalazł innego kolegę ptaszka i razem gdzieś tam w świecie sobie latają ( to wszystko by zmniejszyć potencjalne przykre przeżycia związane ze stratą kanarka i obawą, że się samotnie błąka gdzieś) a on wyrywając  jej z ręki nowa zabawke powiedział tylko - NO TO JAK ŻEŚ GO PILNOWAŁA!. i to wszystko.............
Sama jestem matką i wiem co to miłośc matczyna, bezwarunkowa na zawsze itp ale pomyślmy czasami co za zasady i zwyczaje wpajamy naszym dzieciom.

Dokladnie !!!

Dzieci od malego trzeba uczyc obowiazkow i odpowiedzialnosci !!!
Jak rodzice robia wszystko za dziecko, to pozniej ...  Wiadomo jakie jest.

Mam kuzyna, od malego pral skarpety sam sobie, robil zakupy. Wyrosl na zaradnego czlowieka. Jest uczciwy, zaradny, pracowity, dzieli sie  z zona obowiazkami. Zarabia 5razy tyle co przecietna krajowa pensja. I nie jest dla niego ujma umyc podloge czy lazienke w toalecie. Bo tak byl nauczony od malego!!!  Dla porownania najmlodszy kuzyn, 12 lat mlodszy byl bezstresowo wychowany. Dzis ma 20 lat i nawet nie wie gdzie jest czajnik i kosz na brudna bielizne. Jego Mama WSZYSTO dla niego robi. I wiecie co za to ma. NIC. Najmlodszy syn jej nie szanuje, bluzga na rodzicow. A sa zupelnie normalna, rodzina bez patologii. Ale on wie, ze moze rodzicom, za przeproszeniem 'nasrac' na glowe to sobie pozwala.

To, ze jakis facet jest menelem i dupkiem, to nie znaczy, ze trzeba sie z takimi ludzmi meczyc i ich znosic !!!

Posty [ 6 566 do 6 630 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 100 101 102 103 104 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026