netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 856 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 99 100 101 102 103 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 501 do 6 565 z 26 310 ]

6 501 Ostatnio edytowany przez anitka77 (2011-08-22 02:41:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

WTF! gdzie Wy idziecie? smile rozumiem ze moze nie codziennie ale na Milosc Boska wpadajcie tu czasami zeby chociaz napisac jak Wam jest teraz dobrze! Wszystkie przeszlysmy przez scieki ale wyszlysmy z tego cało i zdrowo, nie zegnajcie sie z tym pamietnikiem smile bo powialo smutkiem a przeciez teraz czas na lepsze zycie w ktorym sie znalazlysmy.

Szczegolnie Ty Tarantellko:) bez Ciebie to juz nie bedzie to samo smile napisz czasami co nowego - lepszego w Twoim Królestwie:)

6 502

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Podsumowanie mojej drogi do nowego zycia:
Listopad - rozstanie
Grudzień - Swieta, czarna rozpacz, obarczanie sie winą
Styczeń - karmiona kłamstwami postanowilam zerwac kontakt telefoniczny
Luty - Sptkanie, nadal kłamstwa i codzienne telefony
Marzec - codziennie dzwoni, postanawiam wrocic do Polski
Kwiecień - zerwanie kontaktu, brakuje mi jego jak tlenu, zaczynam sie miotać z własnymi uczuciami nie wiem czy dobrze zrobiłam
Maj - wrocilam do Polski, terapia z psychologiem, wiem, ze dobrze zrobiłam
Czerwiec - czuje do niego złość, wsciekam sie ze mu sie dobrze wszystko układa
Lipiec - zaczelam chodzic na fitness, wychodze z domu, randkuje, lecz mam wstret do mezczyzn
Sierpien - oczyszczenie, narodziny, zmartwychwstanie, nie czuje do niego nic, czuje sie silna nikogo nie szukam na sile co ma byc to bedzie, kupuje moj pierwszy dom sama, jestem niezalezna i pewna siebie. Mam marzenia i je realizuje nie sa one chwilowo zwiazane z nikim innym tylko ze mną.

6 503 Ostatnio edytowany przez Mariorie (2011-08-22 09:01:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziekuje Anitka.to pocieszajace,i mam nadzieje ze ja jakos sie z tego otrzasne, chociaz w tej chwili trudno mi w to uwierzyc. najgorszy jest ten brak poczucia wlasnej wartosci ktore mam wrazneie odeszlo wraz z nim. I wiem ze to nieprawda, ze ja nie jestem cala, nie jedynie 10% na jakie sie teraz czuje. od dzis zaprowadzam dziennik z myslami tak jak radza w jednej z ksiazek. Zabiore ostatnie rzeczy z jego mieszkania i mam nadzieje ze tak jak Niekochana pisze "to bedzie moj poczatek".

na razie faza zaprzeczania. Nie to nie moze byc prawda, on zmieni zdanie, trzeba tylko czekac.

Sama widze co napisalam... brak mi juz sił

6 504 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-22 14:10:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

.

Moja piękna lista:

Zaufanie
Szacunek i zrozumienie
Lojalność
Pożądanie
Poczucie bezpieczeństwa
Dobra komunikacja (w tym umiejętne kłócenia się big_smile)
Umiejętność współpracy w sytuacjach kryzysowych
Wzajemny rozwój
Nikt nie czuje się wykorzystywany
Poczucie współodpowiedzialności
Podobny światopogląd i zainteresowania
Zbliżone poczucie humoru
Umiejętność dostrzegania potrzeb partnera i dbania o nie (niewymuszone spontaniczne dawanie)
Odczuwanie przyjemności z bliskości z partnerem

Może macie coś do dopisania?

Ja mam coś do dodania

...spokój...

Kriss, dziewczyny, a mnie to na drugim torze, to co podlega osobnej weryfikacji wcale nie dotyczy chyba się wykończę. Była rozmowa i dowiedziałam się, że... A szkoda gadać. Dziwna rzecz, że młody facet nie ma ochoty, i ponoć tylko o to chodzi. Biada mi.
Tarantello najdroższa ja bym drzewko ci zapodała, takiego małego bonzai i on wraz z tym jakby rósł i był coraz silniejszy odzwierciedlałby twój stan. Bo ja nie wierzę, że ot tak bez pardonu twoja osoba Królowej znajdzie się na końcu kolejki, bo to bzdura jest smile

Tarantella: Nie mogę się zgodzić z Kriss co do jednego jej stwierdzenia: "takie cudo bowiem wielu rzeczy trzeba nauczyć albo wydobyć drzemiący potencjał".
Otóż niedoczekanie psychofagowe - nie będę więcej niczego uczyć ani wydobywać. Never ever. Jak się do dziś nie nauczył i nie wydobył to niech spada i następny proszę.

O ja też nie. Nie moja rola nauczyciela. Nie umie to drę się, a wczoraj jego możliwości przekroczyły wszelkie granice i obraził się, mimo, że zrobił największą durnotę z możliwych w swoim wykonaniu jak do tej pory. Aż szkoda gadać, taka paranoja. Co zrobić jak do gada nie dociera normalne słowo? Mnie to tak denerwuje, że krzyczę, nazywam rzeczy i osoby po imieniu, aż czasem nie potrafię się opanować, taki szczyt zdenerwowania. Macie coś takiego?

6 505 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-22 14:31:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Meggs to przykre przeżycia dla twojej córeczki. Oj... Mój synek przeżył coś podobnego. Ale aż takiego pola do popisu jego ojciec nie miał i w końcu ja go wyrzuciłam. A dziecko jest między nami to tu to tam. Jeśli nie będzie chciał widzieć ojca, uszanuję to, nic na siłę. On go nastawiał przeciwko mnie, wiem o tym, mimo, że się wypierał. Przykre, bardzo przykre.
Twój mąż po prostu wyrzucił Ciebie z córeczką na ulicę? To się w głowie nie mieści. Wydaje mi się, że dziewczynki są troszkę inne niż chłopcy, bardziej przeżywają sytuację.
Dasz radę. Nie zamierzasz wracać?

Grejs, choroba jest uleczalna. Spróbuj nawiązać kontakt z nową osobą, obojętnie jakiej płci, będziesz mieć dla niej czystą kartę, w sumie czystą tak jak tu. Myślę, że jesteś już zmęczona i masz prawo czuć się zużyta, miej to w nosie co ci się wydaje, włącz olewacza.

6 506 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-22 14:54:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Median napisał/a:

To zły pomysł - w sejmie jest za duze natezenie psychofagow!

O tak, no właśnie... Hahahaha

Poza tym psychofag to inwalida we własnej osobie, a żadnej grupy nie ma, ani inwalidzkiej, ani wsparcia, choć ta druga prędzej by się znalazła.

Tarantello...
Nie jesteś słaba, a silna, żeby się zdobyć na taki krok, trzeba być silnym. Znaczy, że nie jesteś już na tym etapie, że po przebudzeniu i przed snem musisz zajrzeć. Nie mogę znaleźć tego felietonu, ani poprzedniego Zwierciadła, czarna d.. Może byś mi zeskanowała. Oj nie przeczytam Cię już więcej, nigdy? Niemożliwe. smile :*

6 507

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z serii "wrzuc na fejsa":)
Jeśli jesteś samotna, pytają o narzeczonego. Kiedy masz narzeczonego, pytają kiedy ślub. Kiedy wychodzisz za mąż, pytają kiedy będą dzieci. Kiedy już masz jedno, pytają kiedy braciszek. Jeśli się rozwodzisz pytają dlaczego. Jeśli próbujesz zacząć żyć na nowo pytają dlaczego tak szybko. Ludziom nic nigdy nie będzie się podobać. Jeżeli jesteś dumna z tego, kim jesteś i gówno Cię obchodzi co ludzie o Tobie myślą, wklej to na Twoją ścianę, ponieważ możesz przeżyć swoje życie tylko raz smile

bardzo mi sie to podoba:)

6 508 Ostatnio edytowany przez Mariorie (2011-08-22 20:33:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anitka a Ty wrocilas do Polski na stałe? tak sobie mysle ze jak komus nie jest dobrze ze soba samemu to niewazne gdzie bedzie i tak mu bedzie źle. A moze nie ? jak sobie radzilas na obczyznie z poszerzaniem grona znajomych? moj byly jest irl. i wiekszosc znajomych ktorych poznalam przez niego tez sa stad, ale nie wiem jak poukladaja mi sie stosunki z nimi skoro to caly czas wspolne grono. wczoraj do pozna czytalam "toksyczne namietnosci" i afirmowalam przed snem niszczenie natretnych mysli o nim, o nas i td. Dzisiaj jakos mniej mnie to dopada wiec chyba podzialaly moje wyobrazenia roztrzaskiwania młotem ogromnego głazu który dzwigałam na barkach.Przywiozlam tez rzeczy od bylego ( w mieszkaniu nikogo nie bylo tak sie umowilismy) takze pewien etap chce juz zamknac i chce zeby mi sie udalo.

Mam wrazenie ze wraz z odejsciem Tarantelli i Niekochanej forum obumarło wyraznie...:(

6 509

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nigdzie nie odeszłam - jeszcze smile

Mariorie - nie bój nic, kochana. Jeśli ktoś nie będzie umiał się zachować jak człowiek - znaczy, ze Twoim znajomym nie był. A co Cię tacy mają obchodzić? Niech się kisza we własnym sosie.

Zamykaj etapy kochana - po kolei tongue

6 510 Ostatnio edytowany przez anitka77 (2011-08-22 23:01:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mariorie napisał/a:

Anitka a Ty wrocilas do Polski na stałe? tak sobie mysle ze jak komus nie jest dobrze ze soba samemu to niewazne gdzie bedzie i tak mu bedzie źle. A moze nie ? jak sobie radzilas na obczyznie z poszerzaniem grona znajomych? moj byly jest irl. i wiekszosc znajomych ktorych poznalam przez niego tez sa stad, ale nie wiem jak poukladaja mi sie stosunki z nimi skoro to caly czas wspolne grono. wczoraj do pozna czytalam "toksyczne namietnosci" i afirmowalam przed snem niszczenie natretnych mysli o nim, o nas i td. Dzisiaj jakos mniej mnie to dopada wiec chyba podzialaly moje wyobrazenia roztrzaskiwania młotem ogromnego głazu który dzwigałam na barkach.Przywiozlam tez rzeczy od bylego ( w mieszkaniu nikogo nie bylo tak sie umowilismy) takze pewien etap chce juz zamknac i chce zeby mi sie udalo.

Mam wrazenie ze wraz z odejsciem Tarantelli i Niekochanej forum obumarło wyraznie...:(

Do Polski wrocilam na jakis czas, mam wszystko juz rozplanowane. Swieta spedzam tu z babcią a pozniej wracam. Ide do pracy na kilka miesiecy, zeby nie siedziec w domu.
Po powrocie bylo tak sobie, bo bylam kupą gruzu ale terapia z psychologiem duzo mi uswiadomila. Przede wszystkim gdzie popelniłam błędy (czyli. jak sie cos wali, czujesz, ze cierpisz a on ma to gdzies to zmykaj gdzie pieprz rosnie itd.)
a ja podobnie jak Ty teraz, mialam tysiace mysli tylko nie takie, ze powrot do niego to najgorsze co moge zrobic.

Jesli chodzi o znajomych to mialam podobnie "jego" ale wiesz co,? to jest tak bardzo nie istotne, ze kompletnie nie ma sobie co tym ślicznej główki zawracac. Wszyscy tzw. (wspolni) znajomi odeszli razem z nim, bo on jest na miejscu. Napislam kiedys do jednego ze "znajomych" maila w pewnej sprawie nie zwiazanej z "moim ex" chcialam zeby mi chlopak pomogl w pewnej sprawie, zaoferowal sie ze pomoze a pozniej przestal do mnie pisac.
Tak wiec, to byli tylko znajomi, ktorych poznalam na swojej drodze. To nie byli znajomi, ktorym cos zawdzieczam. Mam 2 przyjaciolki, od podstawowki i to sa "siostry"  ktore mnie nigdy nie zdradzily i zawsze sa ze mna obojetnie co sie nie dzieje i vice versa. A tamci ludzie, hmmm, powiem Ci, ze z czasem zapomina sie ich imiona.

Wiem, ze na obczyznie jest samemu zle, ludzie sobie pomagaja ale do nich tez trzeba miec zaufanie. Jesli nawalą raz np. wybiora jego osobę to nie sa warci zaufania i po kij Ci tacy ludzie?

Nie przejmuj sie smile a zmiana srodowiska, zalecana jest takze osobom uzaleznionym np od narkotykow czy alkoholu. Ja bylam uzalezniona od psychola i wyjazd bardzo duzo mi dal.

6 511

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie kochane. Też kocham za bardzo:(((((na tyle ,że zapomniałam o sobie o swoich marzeniach,planach..liczy się tylko on boję się,że go stracę i robię wiele by ze mną był. Wybaczam wszystko:(((znoszę wile. lecz czuję jakby ze mnie uszło życie jakby ktoś wyszarpał ze mnie cała energie,radość,siłę,pewność siebie..Chcę być taka jak dawniej wesoła,zwariowana,przebojowa kobietka lecz jej już nie ma i nie wiem co robić by ją w sobie na nowo odszukać..to takie trudne:(((

6 512

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dlaczego tak kocham i nie umiem przestać mimo ,że cierpię:(((tak mi smutno jest w tej chwili a z oczu płyną łzy:((

6 513

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agunia28.84 napisał/a:

Witajcie kochane. Też kocham za bardzo:(((((na tyle ,że zapomniałam o sobie o swoich marzeniach,planach..liczy się tylko on boję się,że go stracę i robię wiele by ze mną był. Wybaczam wszystko:(((znoszę wile. lecz czuję jakby ze mnie uszło życie jakby ktoś wyszarpał ze mnie cała energie,radość,siłę,pewność siebie..Chcę być taka jak dawniej wesoła,zwariowana,przebojowa kobietka lecz jej już nie ma i nie wiem co robić by ją w sobie na nowo odszukać..to takie trudne:(((

Po prostu skieruj całą pozytywną energię na siebie i pokochaj siebie, wtedy bedziesz taka jak dawniej. I wybacz sobie że do tej pory nie szanowałaś siebie.

6 514 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-08-23 00:36:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziennik myśli kobiety np Melissy

6.45. Budzę się myśląc o Josephie; cieszę się na wieczorne
spotkanie. Leżę w łóżku i chwilę o tym marzę.

7.00. Mam ochotę zadzwonić do Josepha, żeby powiedzieć
mu dzień dobry, ale mówię sobie, że powinnam poczekać,
by się przekonać, czy on zadzwoni do mnie.

7.10. Nie mogę się zdecydować, czy umyć włosy teraz, czy
dopiero przed randką, tak żebym była naprawdę świeża na
spotkanie z Josephem.

7.15. Postanowiłam umyć włosy później, ale biorąc prysz-
nic mówię sobie, że wieczorem koniecznie powinnam
nałożyć mleczko do ciała, które Josephowi się podo-
bało.

7.40. Jem śniadanie wspominając, jak cudowne było to
wspólne śniadanie w ubiegły weekend, kiedy Joseph został
na noc.

7.50. Oglądam telewizję; jest program o miejscach wypo-
czynku na Karaibach. Joseph i ja zamierzamy wkrótce tam
wyjechać, więc zapisuję informacje podane przez spikera.


7.55. Joseph wciąż nie dzwoni. A może powinnam sama do
niego zadzwonić i wspomnieć o programie telewizyjnym?
Postanawiam czekać jeszcze dziesięć minut.

8.05. Dzwonię do Josepha i gawędzimy sobie kilka minut.
Bardzo się śpieszy, bo ma w pracy ważne spotkanie, więc
nie potrafi całkiem skoncentrować się na rozmowie, ale
mówi, że nie może doczekać się spotkania ze mną ? jestem
szczęśliwa.

8.20. Robiąc makijaż myślę o naszej rozmowie i powtarzam
sobie czułości, które usłyszałam od Josepha.

8.35. Zastanawiam się, co włożyć do pracy. Zaraz też
zaczynam myśleć, jak powinnam się ubrać na wieczorne
spotkanie. Kilka dni temu kupiłam sobie nowy top, który
chyba spodoba się Josephowi. Przymierzam top od razu,
żeby sprawdzić, czy dalej jestem z niego zadowolona.

8.50. Ścielę łóżko i postanawiam, że po południu zmienię
pościel. Mam nadzieję, że Joseph spędzi u mnie noc.

9.20. Jadąc do pracy słucham radia. Nadają piosenkę
Carlosa Santany, którą oboje z Josephem uwielbiamy;
przypomina mi się podróż d0 San Diego, kiedy przez całą
drogę słuchaliśmy albumu Santany. Uśmiecham się, bo
świetnie się bawiliśmy. Kusi mnie, by zadzwonić do
Josepha na komórkę i powiedzieć mu, że wspominam San
Diego, ale przypuszczam, ze jest teraz w drodze na
spotkanie, które pewnie całkowicie zaprząta mu w tej chwili
głowę.

10.45. Patrzę na zdjęcie Josepha na biurku i dochodzę do
wniosku, że rnuszę kupić ładniejszą ramkę.

11.30. Spoglądam na zegarek i zastanawiam się, czy
spotkanie Josepha już dobiegło końca i czy dobrze mu
poszło. Mam nadzieję, że tak, bo to oznacza, że wieczorem
będzie w dobrym nastroju.

11.50. Joseph dzwoni w drodze ze spotkania. Głos ma
zadowolony. .Mówię rnu, że rano słyszałam piosenkę Santa-
ny-

11.57. P° telefonie Josepha jestem lekko zaniepokojona
i uświadamiam sobie, że to z powodu jego wzmianki
o konieczności wyjazdu z miasta w przyszłym tygodniu.


12.30. Jestem z nowym klientem na lunchu w restauracji,
w której nigdy wcześniej nie byłam; myślę, że Josephowi
bardzo by się tu podobało i że powinniśmy kiedyś tu
przyjść.

14.10. Mijam sklep i przypominam sobie, że skończyło mi
się ulubione mydło Josepha. Wchodzę więc, a skoro już tam
jestem,  idę  do  działu warzywnego.  Mają tam piękne
maliny, Joseph bardzo je lubi, więc kupuję.

14.35. P° powrocie do biura sprawdzam wiadomości,
a choć rozmawiałam z Josephem przed kilkoma godzinami,
jestem lekko rozczarowana, że się nie odezwał. Wiem, że to
głupie, ale tak czuję.

14.55. Otwieram pocztę i znajduję w niej zaproszenie na
przyjęcie na cześć znanego pisarza, który w przyszłym
miesiącu przyjeżdża na wykład. Notuję w pamięci, żeby
zapytać Josepha, czy będzie mógł ze mną pójść.

15.15. Zerkam na zegar na komputerze i czuję dreszcz
podniecenia na  myśl,  że  za niespełna  cztery  godziny
zobaczę Josepha.

I jaka jest twoja odpowiedź na dziennik myśli Melissy?
kobiety, po przeczytaniu mówią:
?Ojej, robię dokładnie tak samo!"
Może same myśli są inne w przypadku kobiet zamężnych albo
matek, jednakże ich częstotliwość jest bardzo podobna.
Mężczyźni natomiast reagują zupełnie inaczej.
Niektórzy sądzą, że stroję sobie z nich żarty, że tego typu zapiski
nie mogą być prawdziwe.
Inni wygłaszają komentarzew rodzaju:

?Z tej Melissy to kawał neurotyczki" albo
?Wygląda na to, że potrzeba jej prawdziwego życia
bo nie ma swojego!"

Nie zdają sobie sprawy, że ich własne dziewczyny lub żony
przypuszczalnie myślą o nich tak samo często jak Melissa
o Josephie.
Miłość jest stale obecna w umyśle Melissy, podobnie
jak u wielu kobiet. To największy kawałek ?placka" jej
świadomości. Nie oznacza to wcale, że nie skupia się na
obowiązkach zawodowych ani na innych dziedzinach
życia ? w istocie ma bardzo napięty plan dnia ale...no własnie
Wszystko tylko dla niego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

6 515

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Melissa to ja big_smile... kurdesz neurotyczka...
chce byc facetem
Ostatnio wymyslilam sobie, ze za kazdym razem gdy zaczne o nim myslec to natychmiast mam odmawiac "Ojcze Nasz"... wiec sie modlilam caly dzien jak jakas dewotka...
mam swoje zycie gdy nie wystepuje w nim zaden osobnik plci meskiej... bo gdy sie pojawil... to tylko "Ojcze Nasz"
Nie chce o nim myslec....jak to zatrzymac?

6 516

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Melissa to ja big_smile... kurdesz neurotyczka...
(...)
mam swoje zycie gdy nie wystepuje w nim zaden osobnik plci meskiej...
Nie chce o nim myslec....jak to zatrzymac?

Hmmm, czarno to widzę...
Chyba czas Zazdrości przeczytać od nowa wszystkie SWOJE swoje posty zawierające rady odnośnie zapominania, zajęcia się sobą, odrywania myśli poprzez natłok zajęć, te zumby itp. smile Przewrotne życie...
Trzymaj się kochana smile

6 517 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-23 08:30:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Melissa to większość zakochanych kobiet sad Ale tym zdrowym "haj" przechodzi szybciej.
KKZB jako najbardziej twarde sztuki - potrafią tak całe życie hmm  24h/dobę.

Hmmm... tak się nie da żyć - to zbyt wyniszczające.
Myślę, że albo trzeba pracować cały czas nad samokontrolą, ściągać cugle, założyć sobie kaganiec - albo odpuścić sobie facetów. Inaczej chyba nie da rady.
No właśnie - samokontroli nam trzeba, a my przecież lubimy, jak nas motyle poniosą... Tudzież konie....

Zazdrości kochana - zgadzam się z Anhedonią. Poczytaj, jak mądrze o tym napisałaś. Czytaj swoje stare posty.

6 518 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-08-23 09:16:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Melissa to większość zakochanych kobiet sad Ale tym zdrowym "haj" przechodzi szybciej.
KKZB jako najbardziej twarde sztuki - potrafią tak całe życie hmm  24h/dobę.

Hmmm... tak się nie da żyć - to zbyt wyniszczające.
Myślę, że albo trzeba pracować cały czas nad samokontrolą, ściągać cugle, założyć sobie kaganiec - albo odpuścić sobie facetów. Inaczej chyba nie da rady.
No właśnie - samokontroli nam trzeba, a my przecież lubimy, jak nas motyle poniosą... Tudzież konie....

Zazdrości kochana - zgadzam się z Anhedonią. Poczytaj, jak mądrze o tym napisałaś. Czytaj swoje stare posty.

Uważam że Melissa to wszystkie zakochane kobiety i to jest smutne, bo facet całkowicie potrafi oddzielić np życie zawodowe od osobistego, a tam wcale nie mysli o swojej "ukochanej". Niestety też tak miałam i w czasie trwania związku i po rozstaniu, ciągle zastanawiałam się co on robi, teraz czasem też o nim pomyslę ale potem przychodzi refleksja że jest mi to obojętne i mam to głęboko w doopie. Pamiętasz jak wysłałam Ci swoje zdjęcie z nim a Ty po obejrzeniu napisałaś że mam błysk w oku?, otóż własnie, byłam wtedy tak bardzo zakochana i uzależniona od niego że wszystko robiłam i kupowałam z myslą o nim, cieszę się że już mi przeszło i zapewne wyglądam starzej bez tego "błysku w oku" ale czuję się zdrowiej i o dziwo bezpieczniej własnie bez faceta. Uważam teraz że te "motylki w brzuchu" to ostatnia rzecz jakiej bym chciała, bo zamulają prawdziwy i rzeczywisty obraz człowieka którego kochamy. Tylko że własnie kochamy wyobrażenie nasze o nim, a nie znamy jego prawdziwego wnętrza, "motylki" odpływają i dopiero wtedy "widzimy jasno i wyraźnie" że znowu się pomyliłysmy.

6 519

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:

Uważam teraz że te "motylki w brzuchu" to ostatnia rzecz jakiej bym chciała, bo zamulają prawdziwy i rzeczywisty obraz człowieka którego kochamy. Tylko że własnie kochamy wyobrażenie nasze o nim, a nie znamy jego prawdziwego wnętrza, "motylki" odpływają i dopiero wtedy "widzimy jasno i wyraźnie" że znowu się pomyliłysmy.

No niestety - to po prostu chemia... Czysta chemia.
Ważne, że motylki u "normalnych" mijają dość szybko - wtedy wraca ostrość widzenia, a kkzb potrafią "utrzymywać" te motyle przy życiu wiele lat, niektóre całe życie.
Świadomość tych procesów jest bardzo ważna. Już wiele zauważasz, więc i możesz unikać.
I najważniejsze - jak już jesteś z kimś - nie tracić logicznego myślenia. Coś niepokoi - od razu analizować, a nie spychać do szufladki w mózgu z napisem "zaglądnę za 100 lat".

6 520

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Co u Ciebie Niekochana?

6 521

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:

Co u Ciebie Niekochana?

Kochana -przede wszystkim nerwy, bo rozprawa coraz bliżej. Nałożyły się też problemy zdrowotne - wiadomo, kłopoty stadami się poruszają. Ale staram się panować nad rozszalałą psyche big_smile

Założyłam kaganiec, ściągnęłam cugle, przeganiam motyle, rozkładam logiką wszystko na czynniki pierwsze. To daje mi siłę. Której potrzebuję, żeby się tak nie bać.

6 522

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Gdzie nasz aktywny wątek...oj brak.....................   sad

6 523 Ostatnio edytowany przez anitka77 (2011-08-23 18:40:28)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

odnosnie Melissy,

Panie chron mnie przed taka miloscia!

I to sa wlasnie te motyle ten etap zakochania, ktore moj psycholog zalecił mi ominąć wielkim łukiem.
Czytajac to wiem, ze to bylam ja i widze, ze ciezko jest wytrzymac z taką osobą nawet sama ze sobą, przeciez to jest obsesyjne myslenie o kims, nie ma tu miejsca dla mnie tylko jest on.

Niekochana ma racje, w naszym przypadku tylko uzda i lejce ratuja przed ponownym zatraceniem sie.

6 524

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

gdy zaczne o nim myslec to natychmiast mam odmawiac "Ojcze Nasz"... wiec sie modlilam caly dzien jak jakas dewotka...

Ja chyba zacznę odmawiać Ojcze Nasz w intencji żeby Tarantelka wróciła tu pisać, ja się skręcę bez jej "pióra".
(Tarantello, jeśli tu jeszcze zajrzysz zobacz coś Ty mi zrobiła ! Noż gorzej niż psychoofag jaki wink;) )

Tak, kobiety zwykły myśleć jak Melissa, a co gorsza- ja myślałam, że tak dobrze, że tak się powinno. Że to dobrze tak się nakręcać wewnętrznie żeby potem lewitować w surrealistycznym świecie zamiast żyć własnym życiem.
Dobrze, że w pewnym monencie flaki się nam wywróciły do góry nogami, wtedy dopiero zaczyna się wyłapywać co jest tak naprawdę nie tak. Jak się nie dostanie po dupsku solidnie można się tak bujać w nieskończoność, skutki mogą nie być skrajnie brutalne, ale nie są dobre tak czy siak.

6 525

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Gdzie nasz aktywny wątek...oj brak.....................   sad

Fakt, coś słabiutka frekwencja...

6 526

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Melissa to ja big_smile... kurdesz neurotyczka...
chce byc facetem
Ostatnio wymyslilam sobie, ze za kazdym razem gdy zaczne o nim myslec to natychmiast mam odmawiac "Ojcze Nasz"... wiec sie modlilam caly dzien jak jakas dewotka...
mam swoje zycie gdy nie wystepuje w nim zaden osobnik plci meskiej... bo gdy sie pojawil... to tylko "Ojcze Nasz"
Nie chce o nim myslec....jak to zatrzymac?

Cóż nasza kochana Zazdrość zakochała sie na amen, osobiście wolałam jej "zdroworozsądkowe" wcielenie.

6 527

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Meggs to przykre przeżycia dla twojej córeczki. Oj... Mój synek przeżył coś podobnego. Ale aż takiego pola do popisu jego ojciec nie miał i w końcu ja go wyrzuciłam. A dziecko jest między nami to tu to tam. Jeśli nie będzie chciał widzieć ojca, uszanuję to, nic na siłę. On go nastawiał przeciwko mnie, wiem o tym, mimo, że się wypierał. Przykre, bardzo przykre.

Moją Córeczkę też próbował nastawiać i to przy mnie! Teksty typu "mamusia nie pozwala, żebym zabrał Cię do parku, babci etc", Żałosne...
Powiedziałam, mu, że jeśli będzie to rozgrywał w ten sposób, to ja też zacznę i gwarantuję,  że poniesie klęskę pierwszego dnia. Trochę go to przystopowało.

Hm... Jak Twój Synek to znosił? Ile miał wtedy lat?


hm... napisał/a:

Dasz radę. Nie zamierzasz wracać?

nie wiem... Jeszcze kilka dni temu głosiłam tutaj swoją siłę, a dzisiaj... totalny dół :-( Mam chyba rozdwojenie jaźni, bo dzisiaj z chęcią bym wróciła... Ciężko mi z tym uczuciem odrzucenia.

6 528

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ja przechodze faze zaprzeczania na przemian z proba akceptacji i zlosci. mizernie ale dzis pojawily mi sie przeblyski rozumu. moze jeszcze nie wszystko stracone. w sobote mam konsultacje w spr przystapienia do nowotworzonej grupy DDA i wspoluzaleznionych. a tak to norma....placze lub wycie, chec kontaktu, korba w glowie i usprawiedliwianie jego decyzji ( racjonalizacja) obwinianie siebie, usprawiedliwianie siebie, tesknota, duma, poczucie beznadziejnosci ze "do niczego nie doszlam w tym wieku" (patrz mąż i dzieci bo to wyznacznik) i ze pewnie juz za pozno, wizja staropanienstwa lub zwiazku z jakims psychofagiem kolejnym. czasem przeswity nadziei ze sie ułozy, znowu dół i tak w koło Macieju...

dobrej nocy

6 529

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mariorie napisał/a:

ja przechodze faze zaprzeczania na przemian z proba akceptacji i zlosci. mizernie ale dzis pojawily mi sie przeblyski rozumu. moze jeszcze nie wszystko stracone. w sobote mam konsultacje w spr przystapienia do nowotworzonej grupy DDA i wspoluzaleznionych. a tak to norma....placze lub wycie, chec kontaktu, korba w glowie i usprawiedliwianie jego decyzji ( racjonalizacja) obwinianie siebie, usprawiedliwianie siebie, tesknota, duma, poczucie beznadziejnosci ze "do niczego nie doszlam w tym wieku" (patrz mąż i dzieci bo to wyznacznik) i ze pewnie juz za pozno, wizja staropanienstwa lub zwiazku z jakims psychofagiem kolejnym. czasem przeswity nadziei ze sie ułozy, znowu dół i tak w koło Macieju...

dobrej nocy

Kurcze, jesteśmy na tym samym etapie... Wizja staropanieństwa mnie nie przeraża, no i mam swojego Skarbka, poza tym, reszta się zgadza - wszystkie ww uczucia tworzą różniaste kombinacje. Dzisiaj np. "wiem", że wszystko się ułoży i i tak będziemy razem, mimo, że nie ma żadnych przesłanek, który by o tym świadczyły. Obym jutro była mądrzejsza... ;-)

6 530

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mariorie napisał/a:

ja przechodze faze zaprzeczania na przemian z proba akceptacji i zlosci. mizernie ale dzis pojawily mi sie przeblyski rozumu. moze jeszcze nie wszystko stracone. w sobote mam konsultacje w spr przystapienia do nowotworzonej grupy DDA i wspoluzaleznionych. a tak to norma....placze lub wycie, chec kontaktu, korba w glowie i usprawiedliwianie jego decyzji ( racjonalizacja) obwinianie siebie, usprawiedliwianie siebie, tesknota, duma, poczucie beznadziejnosci ze "do niczego nie doszlam w tym wieku" (patrz mąż i dzieci bo to wyznacznik) i ze pewnie juz za pozno, wizja staropanienstwa lub zwiazku z jakims psychofagiem kolejnym. czasem przeswity nadziei ze sie ułozy, znowu dół i tak w koło Macieju...

dobrej nocy

Kochanie ja mam 34 lata smile ani meza ani dzieci, przechodzilam to samo myslenie co Ty, ale przeciez nie polozymy sie juz do trumny, na wszystko mamy czas!!!

Sa tez dobre strony tego, np. ze nasze dzieci nie przezywaja z nami rozstania, naszego dołu i nikogo w ten sposob nie krzywdzimy, bo dziecko zawsze czuje jak sie cos zlego dzieje i na stare lata wylazi tak jak z nas wylazlo to ze na sile chcemy zalozyc dom (szczesliwy) nie baczac na to z kim chcemy go zalozyc.

Super, ze idziesz na grupe terapeutyczna. Teraz jest mega ciezko ale zobaczysz jaka wspaniala z tego wyjdziesz. Wspaniala dla siebie samej smile

6 531

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

a czy mozna dalej kochac po rozstaniu?

to chyba kolejny powod, ktory uswidiamia mnie, ze ejstem cos nie tak... po jednej rozmowie na gg wrociły wszystkie mysli, wpsomnienia nie uemiem przyjac do wiadomoscirozstania, moze dlatego , ze rozstawlismy sie 2 lata a teraz jest 1.5 misiaca od...... wiem , ze juz nie ebdziemy razem ... i to mnie tak boli i przerasta, znajomi maja mnie w dupie albo poprstu ich nie ma a onnn on juz ma chyba inna, błagam pomózcie mi ;(

6 532

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Melissa to ja big_smile... kurdesz neurotyczka...
(...)
mam swoje zycie gdy nie wystepuje w nim zaden osobnik plci meskiej...
Nie chce o nim myslec....jak to zatrzymac?

Hmmm, czarno to widzę...
Chyba czas Zazdrości przeczytać od nowa wszystkie SWOJE swoje posty zawierające rady odnośnie zapominania, zajęcia się sobą, odrywania myśli poprzez natłok zajęć, te zumby itp. smile Przewrotne życie...
Trzymaj się kochana smile

latwo bylo byc twarda bez faceta.... jak sie pojawil wymieklam

6 533 Ostatnio edytowany przez Fajka (2011-08-24 07:54:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

E Zazdrość, nie daj się. Bez faceta to było tak hm, nauka pływania na sucho. Teraz na początek może być trochę trudniej odtworzyć to wszystko ładnie i zgrabnie jak woda wlewa Ci się do uszu, ale musi dać się.
Zasunę teraz filozofią własną, ale moim zdaniem pokutują niewłaściwe odruchy utrwalone w poprzednich związkach. Skoro działało się w nich nie tak i człowiek przywykł, że obiekt uczucia = sztachać się ile wlezie i to całe lata to ciężko tak z biegu przestawić się na inny tryb.
Tak samo  jak pewnie łatwiej alkoholikowi "wygrać" z nałogiem jak uzna że flacha nie istnieje i mu nie wolno i koniec, gorzej jakby miał wychylić ze trzy kielonki a potem schować butelkę do barku i powiedzieć sobie "więcej nie chcę".

Dziewczyno Szamana, spokojnie, weź głęboki oddech. Własne myśli Cię bombardują, poukładaj to jakoś. Tu, że rozstanie, tu znajomi a tu jeszcze że on i nowa.. krok po kroku smile To nic dziwnego, że z dnia na dzień (miesiąc to prawie że z dnia na dzień) nie potrafisz przyjąć do wiadomości, że związek się rozpadł i zamiast Wy jesteś już tylko Ty. Pomału trzeba do tego przywyknąć. Nie dokładaj sobie łopatą do pieca z tymi znajomymi i jego nowymi miłościami - to jest naturalna kolej rzeczy, rozstaliście się więc każde prędzej czy później najprawdopodobniej i tak się z kimś innym zwiąże. Teraz musisz się skupić na tym, że uczysz się żyć bez niego, również bez zastanawiania się co robi i z kim. Wiem, że łatwo się mówi, ale to po prostu trzeba zaakceptować. Na znajomych przyjdzie czas, być może na nowych, lepszych tymczasem nie zamatrwiaj się teraz ich brakiem, energię ukierunkuj na to, że musisz stanąć na nogi. Z autopsji wiem, że pomaga gdy w trudnej chwili porozmawia się z kimś bliskim i zaufanym, ale to i tak w najmniejszym stopniu nie łagodzi trudnych uczuć po rozpadzie związku więc i tak najważniejsze co do zrobienia leży w Twoich rękach.

Edit: Jeszcze co do pytania czy można kochać po rozstaniu smile Zawsze mnie ono dziwi, ja bym się zastanawiała prędzej czy aby można nie kochać po rozstaniu... chyba tylko jeżeli już w trakcie związku tak naprawdę przestało się kochać, a rozejście się było już tylko konsekwencją istniejącego stanu rzeczy.
Zakochiwanie się jak odkochiwanie się to proces rozciągnięty w czasie. Raczej nie jest tak, że zaraz po tym jak się ktoś pojawi już "nie można żyć" bez jego głosu, zapachu i poczucia humoru, to nawyk który się nabywa wraz z czasem spędzonym z kimś. Analogicznie- potrzeba tego wszystkiego wygasa wraz z czasem kiedy się pożyje z dala od tego, ale to nie jest "wydarzenie" które ma miejsce po tym jak usłyszy się "koniec" tylko jest to proces, długotrwały i wcale niełatwy.

6 534

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dzis placz i zgrzytanie zebow ( doslownie) chce pokochac siebie. wypisuje swoje pozytywne cechy charakteru i za co sie lubię. kołowrotek w głowie maksymalny i wyalienowanie totalne. malo co w robocie kontaktuje i podejrzewam ze moj wzrok jakis zamglony

6 535

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mariorie napisał/a:

dzis placz i zgrzytanie zebow ( doslownie) chce pokochac siebie. wypisuje swoje pozytywne cechy charakteru i za co sie lubię. kołowrotek w głowie maksymalny i wyalienowanie totalne. malo co w robocie kontaktuje i podejrzewam ze moj wzrok jakis zamglony

Mariorie, kiedy się rozstałaś z mężem/partnerem? 

Może powinnaś spisać wszystkie złe chwile, w trakcie trwania związku? Może uświadomiłoby to Tobie, że nie ma za czym tęsknić i zgrzytać zębami?

Ja dzisiaj mam ten lepszy dzień, ale wiem, że dół wróci...

6 536

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wlasnie miesiac minał odkad powiedzial ze nie jedzie ze nie pojedziemy razem na wakacje ( planowane od 2 miesiecy).pojechalam sama i to byly niezapomniane wakacje mego zycia w sensie negatywnym. prawie cale 2 tygodnie milczenie ogólnie z obu stron, ponad tydzien temu spotkanie na którym oznajmił ze nie chce byc w zwiazku ale chce byc w kontakcie. Oddalam mu pare rzeczy i wtedy jeszcze do mnie nie dotarło wiec spotkanie bylo miłe. Potem to juz efekty odstawienia jak widac.Masz racje Megg, robie czasem takie małe notatki jak czulam sie niekochana, ze za malo uwagi zwracal ze nie słuchal.. ze nie byl romantyczny.. i td i tp, ale dalej sie trzymam mysli ze on "nawrócony" i steskniony stanie w moich progach, no bo wkoncu KKZB jestem. Najsmieszniejsze jest to ze tyle sie naczytalam i ostatnio nawet tłumaczylam przyjaciółce niektore zagadnienia DDA i KKZB i jak walczyc z mechanizmami, akceptacja, oderwanie i te wszystkie mądre rzeczy, ale jesli chodzi o praktyke...jak grochem o sciane.
Jedyne co udaje mi sie wytrwac to nie kontaktowac sie, choc dzis juz chcialam "sie sztachnac" ze zapozycze zwrot od Tarantelli..ale w zamian poszlam odwiedzic przyjaciółke

6 537 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-25 13:52:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Melissa to ja big_smile... kurdesz neurotyczka...
chce byc facetem
Ostatnio wymyslilam sobie, ze za kazdym razem gdy zaczne o nim myslec to natychmiast mam odmawiac "Ojcze Nasz"... wiec sie modlilam caly dzien jak jakas dewotka...
mam swoje zycie gdy nie wystepuje w nim zaden osobnik plci meskiej... bo gdy sie pojawil... to tylko "Ojcze Nasz"
Nie chce o nim myslec....jak to zatrzymac?

No to co, mogę sobie w końcu po Tobie pojeździć?

6 538 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-25 16:52:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:

Miłość jest stale obecna w umyśle Melissy, podobnie
jak u wielu kobiet. To największy kawałek ?placka" jej
świadomości. Nie oznacza to wcale, że nie skupia się na
obowiązkach zawodowych ani na innych dziedzinach
życia ? w istocie ma bardzo napięty plan dnia ale...no własnie
Wszystko tylko dla niego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Kurcze, może to dziwne, ale ja tak nie myślę. I chyba nigdy tak nie myślałam. U mnie jest inaczej.

6 539

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie wiem co się dzieje z netem...
Meggs, mój mały miał wtedy ok. 6 lat. Bardzo cierpiał. Jego ojciec robił wszystko żeby obrzydzić mi życie, straszył, nagabywał. Czasem nie miałam jak zobaczyć się z dzieckiem, bo tak miałam dość.
Oczywiście chciał zniechęcić dziecko w stosunku do mnie. Dowiedziałam się o tym od osoby z jego rodziny, której mój synek powiedział kilka słów. Ja wiedziałam, że on chce dziecko uprzedzić. Ale niestety. Zrozumiał, że każde dziecko kocha swoja matkę. Minęło sporo czasu. Jest spokój. Ex oczywiście zarzekał się, że on się zajmie dzieckiem, że będzie sam do końca życia. Nie minął miesiąc od czasu gadania, kiedy nie sprostał swojemu założeniu. Teraz ma obiekt na którym się skupia. Coraz częściej jest tak, że dziecko idzie do niego, mija kilka dni i znów ja przejmuje pałeczkę.
Ojciec nie potrafił go przypilnować, żeby odrabiał zadanie do szkoły. Ile razy u niego był, był problem. Musiałam na koniec roku rozmawiać z nauczycielami, nasłuchałam się trochę. Cóż. Dla niego ważniejsze było gotowanie obiad po szkole niż zajęcie się dzieckiem. Wiecznie tłumaczył się, że nie ma czasu.
Generalnie jest strasznie nieodpowiedzialny, okropnie. I jako papierkowa żona nie wiem ile mnie jeszcze spotka nieprzyjemności dzięki niemu. Mam nadzieję, że jakoś to będzie.
Paradoksalnie dziecko potrzebuje ojca, a ojciec chce się nim zajmować,  chociaż z tą chęcią bywa różnie.
Im więcej myślę, tym gorzej.

6 540 Ostatnio edytowany przez meggs (2011-08-25 23:21:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Heeeloooł!

Jest tu Ktoś jeszcze?

Dziś wieczorem, ten drań, który ponad miesiąc temu wyrzucił mnie i naszą Córkę z domu, przyszedł na "widzenie" do Dziecka. Wizyta była z mojej inicjatywy, ale z jego trwała ok 20 min, w czasie których dowiedziałam, się, że prowadzę gierki i wymyśliłam dziecku chorobę, i przez to nie mógł Jej zobaczyć dwa tygodnie temu. Z drugiej strony, nie wiem dlaczego dopiero dzisiaj o tym mówił, w każdym bądź razie Dziecko wtedy gorączkowało z powodu ząbka. Dodam jeszcze, że pani stomatolog, u której Córcia leczyła i spieprz.ła ząbki nie miała czasu żeby nas przyjąć(!!!!), w każdym bądź razie ten dupek nawet nie zapytał wtedy ani dziś o tą ponoć wymyśloną przeze mnie chorobę! Kiedy mu sama o tym powiedziałam, stwierdził, że wymyślam, że go to nie obchodzi, bo liczy się dla niego, to, że wtedy nie "dostał" Dziecka,  więc puściły mi nerwy i odpowiedziałam, że, gdyby nie zrezygnował z bycia ojcem na codzień, to wiedziałby co się dzieje.  Zmroziło mnie to co usłyszałam: zrobił co zrobił, bo Córcia była w pakiecie ze mną. Potraficie sobie wyobrazić takie skurw....stwo?!?! Czy wszyscy faceci tacy są??? Dlaczego taki baran zamiast do Dziecka przychodzi pastwić się nade mną?!?! Dlaczego wygaduje te wszystkie rzeczy??? Dlaczego nie myśli o  Dziecku, za mało widziało i słyszało?!? Po tych słowach wyszedł, a ja się rozsypałam. Córeczka mnie pocieszała...

Czy to nie powinno mnie uleczyć z KKZB??

6 541

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Powinno...    koniecznie powinno..

Spokojnie.. ja wiem ,że trudno ale takie sytuacje będa sie powtarzały.. niestety.... miałam coś podobnego i powiem Ci tak.. doszłam do wniosku, że jemu własnie o to chodziło... o sprowokowanie we mnie negatywnych emocji.. furii.. i gdy doszłam do tego postanowiłam zasstosowac taktyke " zimnej krwi".. obojętność!!! na jego driwny, obrażania, przykrośći.. baaaardzo trudne ale widziałam ,że sie wściekał On .. że jego poczynania nie przynoszą rezultatów...

6 542

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:

Heeeloooł!

Jest tu Ktoś jeszcze?

Dziś wieczorem, ten drań, który ponad miesiąc temu wyrzucił mnie i naszą Córkę z domu, przyszedł na "widzenie" do Dziecka. Wizyta była z mojej inicjatywy, ale z jego trwała ok 20 min, w czasie których dowiedziałam, się, że prowadzę gierki i wymyśliłam dziecku chorobę, i przez to nie mógł Jej zobaczyć dwa tygodnie temu. Z drugiej strony, nie wiem dlaczego dopiero dzisiaj o tym mówił, w każdym bądź razie Dziecko wtedy gorączkowało z powodu ząbka. Dodam jeszcze, że pani stomatolog, u której Córcia leczyła i spieprz.ła ząbki nie miała czasu żeby nas przyjąć(!!!!), w każdym bądź razie ten dupek nawet nie zapytał wtedy ani dziś o tą ponoć wymyśloną przeze mnie chorobę! Kiedy mu sama o tym powiedziałam, stwierdził, że wymyślam, że go to nie obchodzi, bo liczy się dla niego, to, że wtedy nie "dostał" Dziecka,  więc puściły mi nerwy i odpowiedziałam, że, gdyby nie zrezygnował z bycia ojcem na codzień, to wiedziałby co się dzieje.  Zmroziło mnie to co usłyszałam: zrobił co zrobił, bo Córcia była w pakiecie ze mną. Potraficie sobie wyobrazić takie skurw....stwo?!?! Czy wszyscy faceci tacy są??? Dlaczego taki baran zamiast do Dziecka przychodzi pastwić się nade mną?!?! Dlaczego wygaduje te wszystkie rzeczy??? Dlaczego nie myśli o  Dziecku, za mało widziało i słyszało?!? Po tych słowach wyszedł, a ja się rozsypałam. Córeczka mnie pocieszała...
Czy to nie powinno mnie uleczyć z KKZB??

O rany!
Nic nadzwyczajnego nie zrobił, w tym sensie, że to schemat. Ja tez to przeżywałam, takie brednie. Stawianie siebie na piedestale, a uczucia dziecka, jego zdrowie jakby w ogóle nie docierały do mózgu. To jest coś z egoizmu, ale nie wiadomo jak t wytłumaczyć. Generalnie każdy facet ma umiejętność przeinaczania wszystkiego i dopasowywania do siebie. To jest okropnie denerwujące. Chcemy wtedy krzyczeć, żeby się zamknął.

6 543

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Meggs przynajmniej każde kolejne spotkanie utwierdzi Cię w przekonaniu, że nie warto zawracać sobie głowy idiotą, że nie ma się nawet co zastanawiać nad jakimkolwiek byciu razem. Najgorsze jest to, że wciąga w swoje chore dewiacje dziecko.

Oglądałam kiedyś taki program w telewizji, gdzie była przedstawiona sytuacja matki samotnie wychowującej kilkuletnią córeczkę. Ojciec dziecka widywał się z dzieckiem. Matka zauważyła, że po tych wizytach córeczka  jest jakaś dziwna, nieraz zdarzało się, że wychodzi z pokoju, w którym była z ojcem. Prosiła o pomoc psychologa. Chciała pomóc dziecku. Kiedyś podczas wizyty ojca postanowiła zajrzeć do pokoju. I co zobaczyła? Psychol masturbował się trzymając własne dziecko na kolanach.
I wiecie co było najgorsze, że nikt jej nie wierzył, bo on grał aniołka. Tak jak wszyscy ci, którzy przychodzą do dziecka, żeby pastwić się nad jego matką. Dziecko gra wtedy drugorzędną rolę. Tylko, że nikt nie zdaje sobie sprawy jak do rzutuje na przyszłość dziecka. Tak jak dzieci alkoholików wpadają w związki po uszy, chcą mieć wszystko i wszystkich na własność, traktują rzeczowo, tak samo dzieci z pseudo normalnych rodzin. Nic nie widać przez lata, a one potem się męczą w swoim dorosłym życiu.

Przeczytałam właśnie książkę pt. "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały i jak słuchać, żeby do nas mówiły." Gorąco polecam, jest niesamowita. Wskazuje jak wychowywać dzieci traktując je z należytym szacunkiem. Przedstawione metody przynoszą fascynujące efekty. Pokazuje jak budować fajne relacje między sobą, i to nie tylko z dziećmi. Można to przenieść do związków i wszelakich kontaktów personalnych. Co ciekawe wcale nie trzeba karać, tylko być otwartym i mówić o swoich uczuciach, nawet do maleńkiego dziecka, bez obwiniania i oskarżania. Gdyby o tym wiedzieli nasi rodzice...

6 544

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:

Po tych słowach wyszedł, a ja się rozsypałam. Córeczka mnie pocieszała...

Czy to nie powinno mnie uleczyć z KKZB??

Będę brutalna, kochana - jego cel został osiągnięty. W jego oczach wizyta była udana.
A teraz Ty, KOCHANA - zrób coś, żeby to się nie powtórzyło.  Nie daj mu tej satysfakcji.

6 545

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

I wiecie co było najgorsze, że nikt jej nie wierzył, bo on grał aniołka. Tak jak wszyscy ci, którzy przychodzą do dziecka, żeby pastwić się nad jego matką. Dziecko gra wtedy drugorzędną rolę.

Hola, hola.... Nie generalizujmy. To nie tylko mężczyźni tak się zachowują. Kobiety też potrafią.
Mówmy "człowiek" będzie uczciwie i sprawiedliwie.

6 546 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-26 18:28:11)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ależ oczywiście, ludzie tak robią. Tylko jedną perspektywe podałam, odniosłam się do konkretu. Ale ok, człowieki tak robią niektóre.

6 547

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej dziewczyny - te które maja dzieci, mysle ze jest to dla Was ogromny powód do radosci i sens. zazdroszcze

6 548

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chyba też jestem kobietą kochającą za bardzo. Przez długi czas znosiłam upokorzenia, wierzyłam w każde słowo człowieka któremu nigdy nie mogłam ufać, poddawałam się kontroli, by udowodnić, że jestem czysta. Podobno jestem młoda i piękna, nie mogę narzekać na brak powodzenia, ale odczuwam tak ogromną potrzebą bycia kochaną i zaopiekowaną, że chyba idealizowałam swój zwiazek, nie chciałam widzieć rzeczywistości. Do dziś miewam takie stany, kiedy napiszę smsa, zadzwonię, żeby tylko sprawdzić czy nadal mu na mnie zależy, chociaż już nie chcę z nim być. To straszne tak się zamknąć na jedną osobę i widzieć w nim kogoś wyjątkowego, innego od tego kim jest w rzeczywistości.

6 549 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2011-08-28 11:33:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hmmm...dzięki za info o książce, bardzo mi się przyda smile
Karusia smile witaj...tak, to niespecjalne uczucie niosące z sobą wiele złego. Skoro jesteś tu, to próbujesz łapać pion smile Wszystkiego dobrego smile

6 550

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak. Psychoterapia już za mną, ale znacie pewnie doskonale to uczucie napięcia, drżenie rąk kiedy dzwoni telefon. Ja utknęłam w tym momencie w którym nie chcę być z L., ale przez to co mu dałam ciągle chciałabym być dla Niego ważna. Nie mamy teraz kontaktu ponieważ go urwałam, później on znów się odezwał, chciał przyjechać. Ale ja tak nie potrafię. Świadomość, że nie da się tego odbudować, że kiedyś nawet próbował mnie otruć, a ja wróciłam jest straszna. Z jednej strony znamy człowieka kochającego, czułego, dobrego, a z drugiej ta osoba jest totalnym egoistą, rujnuje nam życie. Czasem nie umiem sobie z tym radzić, ale wiem, że gdybym znów do Niego wróciła byłoby jeszcze gorzej.

6 551

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
takasobiemamuśka napisał/a:

hmmm...dzięki za info o książce, bardzo mi się przyda smile
Karusia smile witaj...tak, to niespecjalne uczucie niosące z sobą wiele złego. Skoro jesteś tu, to próbujesz łapać pion smile Wszystkiego dobrego smile

Jest naprawdę niesamowita. Zadziwiające jak można sobie poradzić bez nerwów i bez napięć. Teraz czytam "Jak mówić, żeby dzieci się uczyły". Jest tak samo dobra, nawiązuje do tej o której wczesniej pisałam, wiele metod się powtarza. Tutaj jest przedstawiony watek nauczycielki, która wykorzystuje te metody w szkole. Są tam nauczyciele, którym zależy na uczuciach dzieci przede wszystkim, bo założenie jest takie, że kiedy dzieci potrafią sobie radzić z właśnymi emocjami potrafią się skupić i zająć nauką. Jest tam poruszona także problematyka rodzin z różnymi problemami, z których wywodzą się dzieci. Polecam. Nie zaszkodzi przeczytać i przemysleć, a nuż widelec.
Tak sobie myślę, że chyba ją kupię mamie, niech zobaczy jak postępowała i jaki to ma wpływ na moje życie. Chociaż ona nic nie wie o moim życiu, bo za każdym  razem męczy mnie pytaniami "Gdzie jesteś? Co robisz? Z kim rozmawiasz? Kto tam z Tobą jest". Ta inwigilacja potrafi być męcząca i jest to nic innego jak nachalne ingerowanie w sferę osobistą mojego życia. Ja jej nie zadaje takich pytań. Może niektózy odbiorą to jako opiekę i takie tam, ale dla mnie to co innego. Moja matka chyba wie, że niczego się ode mnie nie dowie, bo straciłam juz dawno do niej zachowanie.
Nigdy mnie nie doceniała i do dziś twierdzi, że wszystko robi najlepiej i tylko ona potrafi cos tam załatwić no i oczywiście wszystko i o wszystkim wie najlepiej, nawet toczego nie wie.
Polecam lekturę w każdym razie. smile

6 552

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak przykro. Czułam się tutaj jak w drugim domu. Codziennie martwiłam się czy dam radę wszystko przeczytać... a teraz.... Nie ma NIC Bardzo mi WAS brakuje.
Nie mam komu się wyżalić, pogadać, pośmiać się...
Smutek.
W domu pustka i tutaj.
Już tak zostanie?
Dziewczyny wróćcie! smile smile smile smile smile

6 553

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Spisuję sobie...z czasem pewnie powstanie fajna biblioteczka... Jeśli chodzi o rodziców...bardzo ranią ( przynajmniej moi mnie), a wszystko pod płaszczykiem miłości i troski, nawet nie sposób tego opisać, wytłumaczyć, kto nie przeżył i tak nie zrozumie... choroba jak rak. Tylko chemia.. sad
Karusia smile znam to uczucie wyczekiwania, drżenia wewnętrznego, już teraz nie...ale było...szczególnie w chwilach takich jak teraz, trudnych i samotnych.. Muszą minąć...

6 554

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Jak przykro. Czułam się tutaj jak w drugim domu. Codziennie martwiłam się czy dam radę wszystko przeczytać... a teraz.... Nie ma NIC Bardzo mi WAS brakuje.
Nie mam komu się wyżalić, pogadać, pośmiać się...
Smutek.
W domu pustka i tutaj.
Już tak zostanie?
Dziewczyny wróćcie! smile smile smile smile smile

Oba wątki tak wymarły... też wchodzę, patrzę, a tu nie ma co czytać...i nie wiem, czy to źle, czy jednak dobrze...

6 555

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
takasobiemamuśka napisał/a:
grejs napisał/a:

Jak przykro. Czułam się tutaj jak w drugim domu. Codziennie martwiłam się czy dam radę wszystko przeczytać... a teraz.... Nie ma NIC Bardzo mi WAS brakuje.
Nie mam komu się wyżalić, pogadać, pośmiać się...
Smutek.
W domu pustka i tutaj.
Już tak zostanie?
Dziewczyny wróćcie! smile smile smile smile smile

Oba wątki tak wymarły... też wchodzę, patrzę, a tu nie ma co czytać...i nie wiem, czy to źle, czy jednak dobrze...

ŹLE !!!
Gdyby coś wskazywało na to, że dziewczyny wyleczyły się , byłabym szczęśliwa, że im się udało!
Jestem pewna , że nie jest tak!
Tutaj coś się stało.
Myślę, że mogą być w gorszym stanie , a to nie dobrze.
Martwię się , cierpię , tęsknię....

6 556

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Dunkis napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Melissa to ja big_smile... kurdesz neurotyczka...
chce byc facetem
Ostatnio wymyslilam sobie, ze za kazdym razem gdy zaczne o nim myslec to natychmiast mam odmawiac "Ojcze Nasz"... wiec sie modlilam caly dzien jak jakas dewotka...
mam swoje zycie gdy nie wystepuje w nim zaden osobnik plci meskiej... bo gdy sie pojawil... to tylko "Ojcze Nasz"
Nie chce o nim myslec....jak to zatrzymac?

No to co, mogę sobie w końcu po Tobie pojeździć?

Kto jak kto, ale Ty Dunkis zawsze mozesz sobie po mnie pojezdzic... big_smile

6 557

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
takasobiemamuśka napisał/a:
grejs napisał/a:

Jak przykro. Czułam się tutaj jak w drugim domu. Codziennie martwiłam się czy dam radę wszystko przeczytać... a teraz.... Nie ma NIC Bardzo mi WAS brakuje.
Nie mam komu się wyżalić, pogadać, pośmiać się...
Smutek.
W domu pustka i tutaj.
Już tak zostanie?
Dziewczyny wróćcie! smile smile smile smile smile

Oba wątki tak wymarły... też wchodzę, patrzę, a tu nie ma co czytać...i nie wiem, czy to źle, czy jednak dobrze...

ŹLE !!!
Gdyby coś wskazywało na to, że dziewczyny wyleczyły się , byłabym szczęśliwa, że im się udało!
Jestem pewna , że nie jest tak!
Tutaj coś się stało.
Myślę, że mogą być w gorszym stanie , a to nie dobrze.
Martwię się , cierpię , tęsknię....

Myslę że Tarantella była głównym ogniwem w tym wątku, postanowiła się pożegnać i wrócić do realu i ok jej sprawa, inne dziewczyny z sabatu też się ostatnio trochę mniej udzielały i tez nie mozna je do niczego zmuszać. Wydaje mi się że nie jest z nimi ani źle ani dobrze, tak jak w zyciu róznie, ale chcą się odciąć, jednak takie czytanie innych historii wciąga i zabiera mnóstwo czasu, czasem dołuje, były tu z nami parę miesięcy, bardzo pomogły wielu osobom i jednocześnie te osoby pomogły im, teraz chcą wrożyć tą wiedzę w życie, chcą namacalnie sprawdzić rezultat swojego "zaleczenia", bo o wyleczeniu kkzb raczej nie ma mowy, tak myślę. Musimy to uszanować.

6 558

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć Dziewczyny! Bardzo proszę nie tworzyć teorii spiskowych w stylu: stał się kataklizm, psychofagi dopadły, wystrzelano, zakuto w kajdany, uprowadzono w jasyr.

Uprzejmie donoszę - że Dziewczęta o które pytacie - po prostu przeszły z etapu "wycia" w etap "konstruktywnego układania sobie życia w oparciu o porządnego kopa w dupę". Etap ów wymaga kategorycznego zamknięcia pewnych drzwi - aby z hukiem otworzyły się następne. Z bycia KKZB można się wyleczyć - w ten sam sposób jak leczymy sraczkę - odsuwamy złą dietę i nie karmimy patogenów. I to właśnie Sfora czyni. Po prostu.

Nie znaczy to że Kobiety "zlały" forum. Absolutnie. Zglądają, poczytują, jednak nawał - po prostu nawał nowych doznań i zdarzeń - powoduje iż nie udzielają się tak jak kiedyś. Ciągle jednak działają prywatne maile - można się jak najbardziej skontaktować, skonsultować, wypłakać, powqrwiać.

I tego Wam Laseczki życzę - wylezienia z czarnej doopy, otrzepania spódniczek, poprawienia podkolanówek i ściągnięcia kucyków. Następnie pokazania środkowego palca w kierunku adekwatnym - i do przodu!

6 559

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
meggs napisał/a:

Po tych słowach wyszedł, a ja się rozsypałam. Córeczka mnie pocieszała...

Czy to nie powinno mnie uleczyć z KKZB??

Będę brutalna, kochana - jego cel został osiągnięty. W jego oczach wizyta była udana.
A teraz Ty, KOCHANA - zrób coś, żeby to się nie powtórzyło.  Nie daj mu tej satysfakcji.

Oj Kochana Niekochana...

po przeczytaniu Twojej odpowiedzi, postawiłam na DETOX, odstawienie zżerających mnie toksyn, choć na kilka dni...
Spakowałam walizki i właśnie planuję zasłużony urlop, nie wiem gdzie i kiedy (czyt. jutro czy po-), bo szukam czegoś od dwóch dni i jeszcze nie znalazłam, ale nieważne... Ważne, że zyskam kilka dni spokoju, a moja Córcia jeszcze będzie miała wakacje. W końcu zamiast się nimi cieszyć przeżyła traumę...

Wiem, że problem po urlopie nie zniknie, że wszystko wróci, ale przynajmniej Dziecko będzie miało kilka dni frajdy...

Jestem tu od niedawna, ale miałam szczęście jeszcze załapać się na tętniące Forum, na silne i mądre Kobiety, które w pierwszych dniach mojego dramatu (bo w tych kategoriach rozpatrywałam to co mnie spotkało)  pomogły mi się wygadać, poużalać nad sobą, wypłakać, doradzały, uświadamiały moją.... głupotę... BARDZO mi pomogłyście.
Też odczuwam tą pustkę, która się tutaj pojawiła...

6 560

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mariorie napisał/a:

Hej dziewczyny - te które maja dzieci, mysle ze jest to dla Was ogromny powód do radosci i sens. zazdroszcze

Mariorie, na pewno dzieci dodają siły, ale... Dzieci są mądrzejsze niż nam wszystkim się wydaje, widzą ogrom zła, które siedzi w ich rodzinach, muszą to dźwigać, nosić na swoich drobnych barkach coś co przerasta nas, wtedy naprawdę serce pęka...

Poczekaj, Ty też zaznasz tej radości, tylko trochę później. Będziesz wtedy silniejsza a Twój Dzieciaczek szczęśliwy, nieobciążony jakimś tam KKZB...

6 561

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
takasobiemamuśka napisał/a:
grejs napisał/a:

Jak przykro. Czułam się tutaj jak w drugim domu. Codziennie martwiłam się czy dam radę wszystko przeczytać... a teraz.... Nie ma NIC Bardzo mi WAS brakuje.
Nie mam komu się wyżalić, pogadać, pośmiać się...
Smutek.
W domu pustka i tutaj.
Już tak zostanie?
Dziewczyny wróćcie! smile smile smile smile smile

Oba wątki tak wymarły... też wchodzę, patrzę, a tu nie ma co czytać...i nie wiem, czy to źle, czy jednak dobrze...

ŹLE !!!
Gdyby coś wskazywało na to, że dziewczyny wyleczyły się , byłabym szczęśliwa, że im się udało!
Jestem pewna , że nie jest tak!
Tutaj coś się stało.
Myślę, że mogą być w gorszym stanie , a to nie dobrze.
Martwię się , cierpię , tęsknię....

Witaj, Grejs, kochana! Witajcie dziewczyny smile
Zalogowałam się, żeby potwierdzić słowa Kriss. Nie będę pisać za wszystkie, napiszę za siebie.
Stało się tak, nareszcie stało się tak, że moich myśli nie zaprząta w głównej mierze przeszłość. Jest dużo sytuacji, rzeczy, miejsc, które ją przywołują, czasami coś zakłuje, ale potrafię już sobie szybko z tymi myślami radzić i skierować je na to co aktualnie dzieje się w moim życiu. A trochę się dzieje, a własciwie zaczyna dziać, głównie zawodowo. Od września zaczynam wchodzić w nowy biznes, będę się szkolić, uczestniczyć w spotkaniach, m.in. wybieram się na duże kilkudniowe spotkanie do Wiednia związane własnie z nową działalnością.
Dużo pracuję, dużo czytam, uśmiecham się, planuję - po prostu żyję... Naprawdę moje życie i ja sama w nim stałam się dla siebie najważniejsza. Czuję się coraz silniejsza i nabieram wiatru w żagle. Okazało się, że potrafię funkcjonować całkiem nieźle nie przylepiona do faceta i być przy tym zadowolona.
Grejs, nie wiem czy całkowicie wyleczyłam się z kzb, wiem, że się zmieniłam. Wyostrzyły mi się granice, więcej widzę, opadło mi wiele klapek z oczu. Stało się to m. in. dzięki forum i dziewczynom, które tu poznałam, ale prawda jest taka, że  żadne forum by nie pomogło gdybym sama nie chciała docierać w głąb siebie i zmieniać siebie. To był mój nadrzędny cel, ktoremu poświęcałam każdą chwilę. Były gorsze dni, dołki i gigantyczne doły, potknięcia i cofanie wstecz, były łzy i stres - nie było jednak ani chwili, w której bym pomyślała, że odpuszczę, że nie dam rady.

Życzę Wam dziewczyny determinacji i siły w Waszej drodze do siebie. Bądźcie waleczne i dzielne, bądźcie dobrej myśli. Zwłaszcza bądźcie dobrej mysli o sobie, bo jesteście warte wszystkiego co najlepsze, dbajcie o siebie i kochajcie siebie.
Grejs, zapewniam Cię, że można stanąć na nogi i czuć się pewnie. Uwierz!!!!

Życie to ciągły rozwój i zmiany... dlatego musiałam opuści to forum. Nie mogę wiecznie siedzieć na forum pt. ZDRADA... i czytać o ludzkich podłościach, nie mogę karmić siebie takimi okropnościami bo to mi nie służy, jestem już dalej. Dlatego wybacz Grejs i inne dziewczyny, że przestałam się udzielać. Czasami tu zaglądam i czytam ten wątek... chciałabym kiedyś wejść i przeczytać, że Wy też opuszczacie to forum, bo stanęłyście na nogi i macie w sobie tyle siły, by nie bać się iść w świat.

Kochane, trzymajcie się!!!
Ściskam i całuję :****

6 562

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam wszystkie forumowiczki, jestem tu bo tak jak Wy cierpię i szukam rozwiązań jak z tego wybrnąć.
Mam 43 lata i przez ostatne kilka lat przez moje życie przeszło kilkadziesiąt tornad, tajfunów, burz gradowych oraz wszelakich innych zjawisk, które zatrząsneły moim życiem emocjonalnym. Oczywiście sprawcą tych wszystkich zajść był facet mojego życia T. Cały czas czuje jego brak, ciągle o nim myślę jednym słowem książkowy objaw "odstawienia" ale teraz chciałabym napisać o jednym ważnym fakcie. T. to manipulator "wszechczasów" zawsze wszytsko potrafił tak pomieszać , że na koncu z pokrzywdzonej ofiary stawałam się winną, teraz wiem, że to dlatego bo pozwalałam mu zawsze na pierwszy ruch, zawsze czekałam na jego gest, słowo, a dopiero potem robiłam co w swojej mocy by było dobrze, on zawsze zanim wykonal ruch to wszystkie mozliwe sytuacje przemyślał i "kierował" naszym życiem, ja podchodziłam do tego emocjonalnie i z ufnością, wierzyłam, że on chce dobrze, a on owszem chciał dobrze ale TYLKO dla siebie. Po dłuższym rozstaniu mieliśmy się spotkać bym mogła mu coś oddać, nie chiałam go widzieć i rzecz oddałam jego bratu, prosząc by poinformował T. że to jest u niego. W jakąż furię wpadł, jak się złościł, był po prostu wściekły (wiem bo napisał mi kilka maili,)najbardziej zabolało go to, że on sobie juz zaplanował przebieg tego spotkania (każde kończyło się moimi łzami i nerwami) a tu go ubiegłam. To było cudowne uczucie, dla mnie, zrozumiałam , że nareście chociaz w małym kawałeczku zaczynam przejmowac kontrolę nad swoim życiem. On oczywiście co jakiś czas nadal próbuje swoich sztuczek (a wie na co jestem wrażliwa, zna mnie i wykorzystuje to) ale ja już raz nauczona powolutku staram sie narzucac swoje decyzje i nie dac się wciągac w jego gierki.Oczywiście są dobre i złe chwile i nadal czuje tą "chorą miłość" ale chyba widzę światełko w tunelu...
Esterka

6 563

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bardzo dobrze, że postanowiłaś się uwolnić.
Kurcze, przykro, że nie ma dziewczyn, ale uważam, że to dobrze, bo to oznaczam że mają życie, że coś się dzieje. Ja sama zaglądam do komputera coraz rzadziej, bo mało mam na to czasu. Ale jak tylko mogę czytam Was. Nieraz nie mam co napisać, bo wiele sytuacji w wątku się powtarza i trudno jeszcze raz pisać to samo.

Całuję...

6 564

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

1Aneczka : Takie zachowanie cechuje każdego faceta, który jest życiowym egoistą i nie odczuwa empatii tylko wyznaje znaną pewnie wszystkim KKZB zasadę, że tylko to co On odczuwa i myśli jest ważne. U mnie również było tak, że podczas kłótni, kiedy czułam się przez niego bardzo źle zazwyczaj odwracał kota ogonem, mówił mi, że przecież ja kiedyś też ... i tu zaczynało się wypominanie błędów przeszłości, które nawet nie były błędami. Bo jak błędem może być to, że kobieta chce się czuć kobieco i ubierze sukienkę, jak błędem może być prawo do własnych wyborów, przyjaciół. Kiedy dałam się wciągnąć i zostawiłam wszystko co było dla mnie najważniejsze w życiu: moją kobiecość, przyjaźnie, rodzinę wtedy naprawdę miał nade mną pełną władzę. Stałam się chyba na jakiś czas Nim, żyłam jego wartościami, jak marionetka. Do czasukiedy zaczęłam czuć siebie, płakać codziennie, czuć się niedoceniana. A przecież tak mnie kochał. Tylko, że... miłość może być różnie rozumiana. To ja kochałam. Szczerze i prawdziwie. On chciał mnie mieć. W swoim posiadaniu.

6 565

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Witaj, Grejs, kochana! Witajcie dziewczyny smile
Zalogowałam się, żeby potwierdzić słowa Kriss. Nie będę pisać za wszystkie, napiszę za siebie.

Grejs, nie wiem czy całkowicie wyleczyłam się z kzb, wiem, że się zmieniłam. Wyostrzyły mi się granice, więcej widzę, opadło mi wiele klapek z oczu. Stało się to m. in. dzięki forum i dziewczynom, które tu poznałam, ale prawda jest taka, że  żadne forum by nie pomogło gdybym sama nie chciała docierać w głąb siebie i zmieniać siebie. To był mój nadrzędny cel, ktoremu poświęcałam każdą chwilę. Były gorsze dni, dołki i gigantyczne doły, potknięcia i cofanie wstecz, były łzy i stres - nie było jednak ani chwili, w której bym pomyślała, że odpuszczę, że nie dam rady.

Życzę Wam dziewczyny determinacji i siły w Waszej drodze do siebie. Bądźcie waleczne i dzielne, bądźcie dobrej myśli. Zwłaszcza bądźcie dobrej mysli o sobie, bo jesteście warte wszystkiego co najlepsze, dbajcie o siebie i kochajcie siebie.
Grejs, zapewniam Cię, że można stanąć na nogi i czuć się pewnie. Uwierz!!!!

Kochane, trzymajcie się!!!
Ściskam i całuję :****

Kochana DZIĘKI!
POCZUŁAM SIĘ PRZEZ CHWILKĘ, JAK DAWNIEJ - BEZPIECZNIE!
Cieszę się, że ułożyło i układa  się pomyślnie  w Twoim życiu, Karen.
Tak myślałam, że zaglądacie tutaj , ale teraz mam pewność.Oczywiście chcę żebyś była szczęśliwa i reszta dziewczyn też.
Taki mały znak, co jakiś czas dla nas tutaj , jeszcze zagubionych i szukających jest bardzo dla nas i bardzo ważny.
Dzięki Karen za wszystkie chwile, które z nami i ze mną tutaj spędziłaś.
Do tego wątku przyzwyczaiłam się i tutaj zaglądam najczęściej. Nie zawsze piszę, ale  jestem. Nie mam łatwości pióra i nie potrafię radzić tak pięknie jak TY Karen , Tarantella, Niekochana, Anhedonia, Zazdrość, Kriss, hm... i wiele innych dziewczyn.
Będę próbowała, bo ja jeszcze zostaję.
Pomóżcie mi dziewczyny , które jeszcze tutaj troszeczkę będą pomieszkiwały ze mną na tym forum. Sylwana, jesteś? Pomóż!

Karen, życzę Tobie szczęścia, sukcesów i spełnienia najskrytszych marzeń!  smile smile smile
I WAM dziewczyny, których już z nami nie ma - Mnóstwo całusów!!!!!!! Powodzenia!!!!

Posty [ 6 501 do 6 565 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 99 100 101 102 103 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026