netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 855 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 98 99 100 101 102 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 436 do 6 500 z 26 310 ]

6 436

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Szczególnie ja. Już się przyzwyczaiłam. Coraz mniej na świecie ludzi starszych ode mnie, coraz więcej młodszych.

Bo Ty zboczona babo tylko małolatów wokół siebie masz... tongue

6 437

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Dokładnie. Kurcze, mam przeczucie graniczące z pewnością, że chyba będziemy musiały poczekać, aż chłopaki Kriss dorosną tongue
Tylko my już wtedy będziemy mocno nadszarpnięte zębem czasu...

Jak nas ząby psychofaga nie nadszarpnęły to czas nie ma szans. Będziemy portretami Doriana G. po tym wszystkim.

6 438

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Jak nas ząby psychofaga nie nadszarpnęły to czas nie ma szans. Będziemy portretami Doriana G. po tym wszystkim.

Oj, kochana.... Miłe wspomnienia mam z ekranizacją...
To było w tym dniu, kiedy zalogowałam się na forum. Byłam w Lublinie, w pensjonaciku. W czarnej psychofagowej doopie.
Jeden czajnik na całe piętro. Przy nim spotkałam sąsiada zza sciany. Lekarz na stażu. Z Poznania. Blisko nasze zawody, więc jego dociekliwe pytania (to moja słabość - Panowie) wyciągnęły mnie na chwilę z czarnej doopy.
Powiedział, że już tydzień tam siedzi i codziennie wieczorem chodzi do kina. Zapytał, czy nie pójdę z nim. No i poszłam.
Poszliśmy na "Doriana G." - bo ja chciałam obejrzeć...  Dopiero po seansie, jak siedzieliśmy na kawie przyznał się, że dzień wcześniej był właśnie na "Dorianie.." big_smile
Kurcze - to chyba był normalny facet hmm

6 439

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie Jasnowidzki!

Dwa dni temu opisałam swoją historię, kiedy to zostałam wyrzucona z domu i że moi Rodzice o tym nie wiedzą, a tu wczoraj posprawdzały się Wasze "przepowiednie", obawy...

Moi Rodzice o całej sytuacji dowiedzieli się od sąsiadów z działki... Moja Córcia znalazła sobie powierniczkę w postaci 57-letniej sąsiadki, której streściła większość, skupiając się na tym, że "tata uderzył mamusię", ta sąsiadka powiedziała drugiej, a ta druga mojej Mamie...


Moja Córcia ma 5 lat i była świadkiem piekła, jakie urządził jej ojciec, czyli szarpania, wyzywania od najgorszych i wreszcie wyrzucenia z domu... Próbowałam z nią o tym porozmawiać wielokrotnie, może co drugi dzień, ale odpowiada wymijająco, zmienia temat, bo nagle jakiś paproch pojawia się na widoku, muszka, samochód przejedzie itp. Nie chciałam jej zmuszać, więc jak zmieniała temat to nie naciskałam, ale sytuacja z tą sąsiadką... Dzieciaczek sobie z tym nie radzi... Jak Jej pomóc? Chyba udam się do dziecięcego psychologa.

Córcia z nim również nie chce rozmawiać, był u nas jakiś tydzień temu, nie zamieniła z nim ani słowa, z drugiej strony chyba niezbyt próbował, bo jego wizyta trwała nie więcej niż... 2 minuty - i to w zaokrągleniu -przysięgam, że nie przesadzam. Kiedy wychodził, powiedział tylko, że wychodzi, bo "dziecko jest źle nastawione", kiedy zapytałam, kiedy i jak zamierza zmienić to nastawienie skoro widział się z Nią ok 1,5 minuty, wyszedł bez słowa. Uznałam, że na pewno nie usłyszał, bo przecież on wcale taki nie jest i wyszłam na klatkę i powiedziałam to samo, a on wsiadł do windy i odjechał. Stwierdziłam, że na pewno był zamyślony, więc do niego zadzwoniłam a on: " nie zorientowałaś się, że nie chcę o tym rozmawiać?". Dobre co?  Pisząc to teraz popłakałam się ze śmiechu jaką naiwną idiotką jestem lol
Jak to dobrze, że istnieje to forum, można sobie uświadomić swoją beznadziejną głupotę i to całkiem za darmo! lol

Wracając do Dziecka...Kilka dni temu, tłumaczyłam jej, że mimo tego co się stało, tata na pewno Ją kocha, a w odpowiedzi usłyszałam: "Ale mnie też przecież wyrzucił, dlaczego?".

Mam chyba jakieś rozdwojenie jaźni, bo zapewniam Córeczkę o tym jak ojciec ją kocha, ale z drugiej strony, kiedy zadzwonił przedwczoraj wieczorem i powiedział, że chce zabrać Małą na popołudnie, to mu nie pozwoliłam, ale powiedziałam, że jak chce to może przyjść do Małej, więc się strasznie oburzył, że nie wolno mu Dziecka zabrać itd, na to powiedziałam mu, że mógł być ojcem i mieć Dziecko codziennie, ale najwyraźniej tego nie chciał i dokonał takiego wyboru, bo to przecież nie ja odeszłam....
Nie chcę mieszać Dziecka w te rozgrywki, które zdaje się, że prowadzę, ale nie potrafię zachować się, jakby nic się nie stało. Chce widywać Dziecko - ok, tylko na moim terenie, niekoniecznie w mojej obecności, mogę wyjść do innego pokoju i tam się zamknąć, ale nie chcę żeby Ją zabierał... Przez te 5 lat raczej mało się Dzieckiem zajmował, z racji dzielącej nas odległości był weekendowym ojcem a i w te weekendy zabierał Małą i wiózł ją do swojej matki, tam siadał przed tv, a Małą zajmowała się babcia, tak wyglądały chwile, które mieli razem spędzać...

A tak w ogóle, to dzisiaj jestem silna, wczoraj też byłam... :-)

6 440

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:

A tak w ogóle, to dzisiaj jestem silna, wczoraj też byłam... :-)

Tak trzymaj! smile

6 441

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Rany, Dziewczyny, jak się męczę!!! Jak potępieniec. Czy jestem potępiona? Czy to się kiedyś skończy? Zaczynam już tracić cierpliwość do samej siebie.

Oj, Kochana też często już nie mam cierpliwości do samej siebie. Wszystkie tutaj Ciebie rozumiemy i przeżywamy z Tobą Twój ból,a ja na pewno.
Wkoło myślę, że wszyscy mają mnie już dość, a i ja sama siebie też.Gdzie znaleźć pozytywne emocje?
Ok, kochać siebie. Kocham. Sama ze sobą zorganizowałam wypad nad morze...ok spoko.
Jednak jestem zwierzęciem stadnym i brakuje mi ludzi. Szukam nowych rozwiązań.
Kiedy się wyleczymy? Czy to choroba uleczalna? Oto jest pytanie?

6 442

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Uleczalna smile

Miłego dnia!!!

6 443

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:

Uleczalna smile

Miłego dnia!!!

Mój uleczalny? Chyba jakaś inwalidka X grupy będę.
Jest jakiś pozytyw, bo u nas inwalidów do ochrony non stop potrzebują! Kurcze tylko gdzie zdobyć grupę inwalidzką na to choróbsko?
Trzeba do sejmu z tym!
Grupa wsparcia występuje z petycją o wprowadzenie inwalidztwa dla KKZB! hi hi hi smile

6 444

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To zły pomysł - w sejmie jest za duze natezenie psychofagow!

6 445

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Median napisał/a:

To zły pomysł - w sejmie jest za duze natezenie psychofagow!

I w rzeczy samej. Mają tam całe lobby psychofagowe.

6 446

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Median napisał/a:

To zły pomysł - w sejmie jest za duze natezenie psychofagow!

Ja nie chcę do Sejmu!

Chcę żeby ktoś w Sejmie (może to gdzie indziej, nie znam się) wywalczył żeby grupę inwalidzką można było dostać na nasze choróbsko KKZB!
U nas tylko inwalidów potrzebują do pracy, to wreszcie byłby z tego jakiś pożytek!
Te nie pracujące, albo te pracujące na konto psychofaga (to ja!!!!) mogłyby legalnie monety za to brać!
                              smile smile smile

6 447

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

oj grejs..ale to ne wyjdzie. Jak sobie wyobrazasz, ze stado psychofagow zgodzi sie na cos, co dla nich bedzie niewygodne?

6 448

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mecze skończyły się, można zająć się czymś innym smile
Pytałyście (przepraszam, wrzucam was do jednego worka) dlaczego można znosić tyle czasu zdrady, romanse, upokorzenie.
1. Miałem nadzieję, że będzie inaczej, tak jak kiedyś. Zawsze nadzieja umiera ostatnia.
2. Dla dzieci. Dla nich zrobię wszystko, nawet spróbuję dać kolejną szansę, choć rozum mówi "uciekaj".
3. Z własnej głupoty, bo facetowi wydaje się, że wszystkie baby takie są? Każda puszcza się, mówi "faktycznie, to był błąd"... a później robi nadal to samo?
Pewnie patrzycie na mężczyzn jak ja na kobiety smile

A teraz parę słów od faceta...
Stworzyłem plan, czyli listę tego, co mogę jeszcze zrobić by ratować małżeństwo. Później spróbowałem wszystkiego z tej listy.
Jak już nie zostało nic, podziękowałem za wszystkie lata, powiedziałem PA i zająłem się swoim życiem.
Podziwiam wam, że tyle rozmawiacie o waszych uczuciach... ale może lepiej usiąść z mężem i szczerze porozmawiać? Z NIM, a nie z koleżankami? Potraficie zdobyć się na szczerą rozmowę? Moja nigdy nie była wobec mnie szczera, nie potrafiła rozmawiać, a wy?

Drogie Kobiety...
Może zamiast pisać kolejne setki postów powinniście spróbować znaleźć kogoś NORMALNEGO, z kim czas płynie zbyt szybko, a świat nabiera barw?
Teraz otworzyły mi się oczy i zrozumiałem, że jeśli Ona dzwoni i jest miła... to znaczy, że chodzi wyłącznie o pieniądze, bo tylko tyle zostało z tej dawnej miłości.

6 449 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-08-19 15:15:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Miło spojrzeć, że Panowie też szukają odpowiedzi na nurtujące ich pytania natury związkwo - emocjonalnej.
Wobec tego - pozwolę sobie wtrącić przysłowiowe trzy grosze - w celu lepszego poznania respondenta.

SamiecTwójWróg napisał/a:

Mecze skończyły się, można zająć się czymś innym smile
Pytałyście (przepraszam, wrzucam was do jednego worka) dlaczego można znosić tyle czasu zdrady, romanse, upokorzenie.
1. Miałem nadzieję, że będzie inaczej, tak jak kiedyś. Zawsze nadzieja umiera ostatnia.
2. Dla dzieci. Dla nich zrobię wszystko, nawet spróbuję dać kolejną szansę, choć rozum mówi "uciekaj".
3. Z własnej głupoty, bo facetowi wydaje się, że wszystkie baby takie są? Każda puszcza się, mówi "faktycznie, to był błąd"... a później robi nadal to samo?
Pewnie patrzycie na mężczyzn jak ja na kobiety smile.

Ad1. Nie piszesz jak to bylo dokładnie - z Twojego punktu widzenia. "Tak długo" - to znaczy jak długo? Podaj proszę swoje metody "ratowania" związku - przyjmijmy bowiem, ze KAŻDY z nas mówi tu prawdę, nie próbując wybielenia, dostosowania ogólnego obrazu pod publikę, etc. Jesteśmy tu anonimowo - i celem klepania w klawiaturę nie jest pierdzielenie o dupie maryni - a KONKRETY. Konkretnie - jak było kiedyś? Z tego wniosek, że zajefajnie, skoro wspoominasz i chciałeś powrotu do tego stanu. Podejrzewam więc, że twoja kobieta nagle uległa diametralnej zmianie. Dlaczego?
2. Dzieci w to nie mieszaj. Rozpatrujemy relację stricte damsko męską. Ma ona oczywiście wpływ na dzieci - ale żeby nie zaciemniać obrazu - zostawmy temat.
3. Nie rozumiem - czy to działa w dwie strony? KAŻDY mężczyzna to zafajdana szmata, kłamca, niespełniony kurewicz z małą kuśką, mizogin, mitoman i generalnie syfiarz?

SamiecTwójWróg napisał/a:

A teraz parę słów od faceta...
Stworzyłem plan, czyli listę tego, co mogę jeszcze zrobić by ratować małżeństwo. Później spróbowałem wszystkiego z tej listy.
Jak już nie zostało nic, podziękowałem za wszystkie lata, powiedziałem PA i zająłem się swoim życiem.

I git. To na co Ci to rozdrapywanie strupa?

SamiecTwójWróg napisał/a:

Podziwiam wam, że tyle rozmawiacie o waszych uczuciach... ale może lepiej usiąść z mężem i szczerze porozmawiać? Z NIM, a nie z koleżankami? Potraficie zdobyć się na szczerą rozmowę? Moja nigdy nie była wobec mnie szczera, nie potrafiła rozmawiać, a wy?.

Chyba sobie rzewne jaja robisz. Gdybyś rzetelnie i ze zrozumieniem przeczytał 196 stron tego wątku - nie zadawałbyś tego typu pytań. Po prostu.

SamiecTwójWróg napisał/a:

Drogie Kobiety...
Może zamiast pisać kolejne setki postów powinniście spróbować znaleźć kogoś NORMALNEGO, z kim czas płynie zbyt szybko, a świat nabiera barw?
Teraz otworzyły mi się oczy i zrozumiałem, że jeśli Ona dzwoni i jest miła... to znaczy, że chodzi wyłącznie o pieniądze, bo tylko tyle zostało z tej dawnej miłości.

Dawaj namiary na kogoś NORMALNEGO - zagospodarujemy każdy nadmiar. Ale - zanim sypniesz adresami jak z rękawa - jaka jest dla Ciebie definicja NORMALNEGO Mężczyzny? Żeby potem nie było...

No wiesz, skoro lasce chodzi tylko o kasę - to po co się zamartwiasz. Liga mistrzów trwa.

Pozdrawiam.

6 450 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-19 15:11:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
SamiecTwójWróg napisał/a:

Drogie Kobiety...
Może zamiast pisać kolejne setki postów powinniście spróbować znaleźć kogoś NORMALNEGO, z kim czas płynie zbyt szybko, a świat nabiera barw?
Teraz otworzyły mi się oczy i zrozumiałem, że jeśli Ona dzwoni i jest miła... to znaczy, że chodzi wyłącznie o pieniądze, bo tylko tyle zostało z tej dawnej miłości.

Noooo.... w końcu szczery tongue
Dziękujemy - my Kobiety.

grejs napisał/a:

Mój uleczalny? Chyba jakaś inwalidka X grupy będę

Uleczalna nasza choroba, a nie Twój psychol... tongue

A to:

SamiecTwójWróg napisał/a:

Mecze skończyły się, można zająć się czymś innym smile

wiele mi mówi o Twojej kulturze osobistej i szacunku dla innych.

Odnotowałam poszerzenie zakresu sygnaturki.

6 451 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-19 15:09:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
SamiecTwójWróg napisał/a:

Potraficie zdobyć się na szczerą rozmowę?

A Ty, samiec, potrafisz?
Niekochana zdaje się wczoraj o 15:34:56 zadała Ci pytanie w temacie:

SamiecTwójWróg napisał/a:

Wiem za co:
- za swoje wyrzuty sumienia,
- by odkupić moje grzechy (naprawdę sporo tego było jeśli potraficie sobie wyobrazić kogoś o dziecinnej mentalności)

Czekamy na odpowiedź.

I jeszcze jedno. To jest mój 1317-ty post. Napisałam wszystkie dlatego, że żadna z moich 1317 rozmów z pierwotnym odbiorcą moich słów nie odniosła pożądanego skutku. Zasiadłam więc do klawiatury, żeby mnie wysłuchano ? i dziwnym trafem to odniosło pożądany skutek. Okazało się, że jest ktoś, kto umie słuchać ze zrozumieniem i na dodatek współodczuwać i pomóc. I to były KOLEŻANKI.

Nie zostałam wysłuchana przez kogoś, kto, teoretycznie rzecz ujmując, był do tego predystynowany, ale niestety był na mnie głuchy. Sugestia, że zebrałyśmy się tu po to, żeby powalić w klawisze z nudów albo z emocjonalnego lenistwa jest dla nas obraźliwa i świadczy o całkowitym braku wjazdu w problematykę tego forum.

6 452

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
SamiecTwójWróg napisał/a:

bo facetowi wydaje się, że wszystkie baby takie są? Każda puszcza się, mówi "faktycznie, to był błąd"... a później robi nadal to samo?
Pewnie patrzycie na mężczyzn jak ja na kobiety smile

No JA jednak nie.

SamiecTwójWróg napisał/a:

Podziwiam wam, że tyle rozmawiacie o waszych uczuciach... ale może lepiej usiąść z mężem i szczerze porozmawiać? Z NIM, a nie z koleżankami? Potraficie zdobyć się na szczerą rozmowę? Moja nigdy nie była wobec mnie szczera, nie potrafiła rozmawiać, a wy?

No jak już tak jedziemy "na szczero"  - Twoja wypowiedź nie ma nic wspólnego z podziwem, raczej bliżej drugiej strony skali. Wiesz - my jesteśmy fachowcami w temacie słownej agresji big_smile
Szczera rozmowa - nawet anonimowo nie potrafiłeś się tu, z nami na to zdobyć. A co dopiero z żoną, twarzą w twarz.

SamiecTwójWróg napisał/a:

Drogie Kobiety...
Może zamiast pisać kolejne setki postów powinniście spróbować znaleźć kogoś NORMALNEGO, z kim czas płynie zbyt szybko, a świat nabiera barw?

Czy to jakaś konkretna sugestia ma być?

6 453

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Łomatoko Elektryczna Jedyna! Dopiero teraz zauważyłam dopiskę do sygnaturki - dzięki Niekochana!

SamiecTwójWróg
Spytam konkretnie - żeby nie było niedomówień:
1. KOMU konkretnie trzeba chłopa?
2. Czy rozmawiamy o chłopie małorolnym, pańszczyźnianym czy w sensie pachołka?
Wikipedia podaje cyt.:
Chłop ? określenie mężczyzny z warstwy społecznej zamieszkującej tereny wiejskie
Chłop ? jezioro na Równinie Gorzowskiej w woj. lubuskim, powiecie gorzowskim, w gminie Kłodawa
Chłop ? jezioro na krańcu Bruzdy Zbąszyńskiej przy granicy z Pojezierzem Poznańskim, w woj. lubuskim, powiecie międzyrzeckim, w gminie Pszczew
Chłop ? jezioro na Pojezierzu Myśliborskim w woj. zachodniopomorskim, powiecie pyrzyckim, w gminie Lipiany

o ssso chodzi?

3. Czemu SAM siądziesz? Jesteś chłopem czy za takiego chcesz uchodzić - w sensie "z braku laku..."?
   I co chcesz robić siedząc?!

6 454 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-19 15:58:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
karen napisał/a:
Tarantella napisał/a:

to Ty jesteś Mężczyzną Kochającym za Bardzo. Witamy w klubie!

Masz rację Tarantello smile
To Samiec powinien sobie zrobić testy smile

A koleżanki, to chyba troszkę konie poniosły.....

Żadnych faktów na temat charakteru Samca nie posiadamy, prawda?

Ja chętnie posłucham historii...

I ja chętnie posłucham, gdyż postępowanie jej pewnie wspólgra z jego.

Który facet potrafi rozwiązać problem raz dwa, bez owijania w bawełnę lub bez udawania, że go nie ma?
Facet myślący głową no no.

Można postawić na jednej szali szafującą słowem kocham KKZB i psychofaga jako takiego. Bo to to samo on chrzani jedno, robi drugie, czyli...

6 455

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Żadnych faktów na temat charakteru Samca nie posiadamy, prawda?

Co chcecie wiedzieć? Mój charakter? ... odnajduję siebie w każdej z setek historii opisanych tutaj sad
Tak, dobrze trafiłyście - macie przed sobą psychofaga, stąd łatwiej opisać, czego u mnie nie było:
- flirtów,
- zdrad,
- przemocy fizycznej,
- kłamstwa.
Próbowałem dowiedzieć się nieco więcej o tym psychofagu... ale niestety kolega nie miał wiedział co to takiego, pojęcie KKZB również nie było mu znane, wikipedia (ang. również) milczy na ten temat a google znalazło jakąś piosenkę.

Zawsze staram się znaleźć jakieś pozytywy w tym wszystkim.
Przynajmniej nie jestem jedyny, takich "okazów" jak widzę są setki, a konkurencja na najgorszego męża zażarta. Widzę też, że każda z was ma swojego faworyta smile

Liga Mistrzów w piątek nie gra, mogę odnieść się do waszych spostrzeżeń. Dajcie mi moment zanim mnie zagryziecie albo przynajmniej zbanujecie. Ułożę puzzle z dzieckiem i wracam... moment.

6 456 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-08-19 18:04:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jasne. Mój faworyt dzisiaj zrobi mi baleyage.

Nie żartuję. Udało mi się go namówić! Przeleciala mi koło nosa wizyta u fryzjera - jak byłam w szpitalu, następna dopiero za 2 tyg., a mnie po pierwsze nie chce się czekać - odrosty już duże. Po drugie jak sobie pomyślę o tych niewygodnych fotelach fryzjerskich - to w obecnym stanie - jest mi słabo.

Najpierw poprosiłam mamę - żeby podczas jutrzejszej wizyty wrzuciła mi farbę, ale przypomniałam sobie, że jeszcze jak byliśmy narzeczeństwem i mieszkaliśmy w Holandii - mąż zadeklarował się, że jak mu pokażę jak to się robi - to nie ma problemu i zrobi mi pasemka. Po co mam po tamtejszych fryzjerach się włóczyć. Manualnie jest bardzo zdolny, precyzyjny wręcz nadspodziewanie - z racji wykonywanego zawodu. I faktycznie zajefajne mi pasemka zrobił. Żadnych plam, równiutko, naturalnie, od samej skóry. Trzy kolory farby.

Wobec powyższego - namówiłam go żeby mi skoczył do drogerii po farbę - pokazałam w necie pudełko i kolor - dzieciary się pośpią - i jedziemy z koksem!

No i u nas też nie ma zdrad, przemocy fizycznej, flirtów i kłamstwa. No po prostu identikos.

A nie, mój mąż nie znosi piłki nożnej - i chwała Ci Panie w Niebiesiech! Ja już miałam kilku entuzjastów tego sportu. Zlot kumpli, kanapeczki, przystaweczki, piwerko i wrzaski na pół okolicy. Żeby chociaż Ci piłkarze nago latali.

Niekochana - co do wczorajszego posta na temat tego co w związku na którym miejscu. Powiem tak - przeczytałam małżowi jak pisałam - bo on megaciekawski jest co ja tu smaruję i z czego zrywam boki. Taktownie się absolutnie ze mną zgodził (nie będę wnikać czy dokładnie pojął sens czy nie)- szczególnie z momentem na temat seksu, rozmiaru i umiejętności.

Po czym machnęliśmy Kobieta Cafe na temat pierwszego razu - czy warto czekać czy nie. I dyskutowaliśmy z godzinę przed spaniem na temat.

I na grzyba komu Liga Mistrzów?!

Kończąc laurkę - pierdzielnę na koniec trochę lukru żeby już było na maksa do obrzygania. Mąż wziął dzisiaj starszego syna na zakupy żywnościowe do supermarketów - bo UWAGA: trzeba mamie pomóc - obskoczyli jeszcze mięsny z kolejką i ryneczek po świeże owoce i warzywka. Przyjechali, mąż pochował zakupy, nie narzekał na brak obiadu a potem przeczytał dziecku bajkę "O stacji paliw".

Możecie haftować. Bleee

6 457

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
SamiecTwójWróg napisał/a:

Tak, dobrze trafiłyście - macie przed sobą psychofaga, stąd łatwiej opisać, czego u mnie nie było:
- flirtów,
- zdrad,
- przemocy fizycznej,
- kłamstwa.
Próbowałem dowiedzieć się nieco więcej o tym psychofagu... ale niestety kolega nie miał wiedział co to takiego, pojęcie KKZB również nie było mu znane, wikipedia (ang. również) milczy na ten temat a google znalazło jakąś piosenkę.

Albo w pierwszym zdaniu leży składnia, albo się nie rozumiemy. hmm  Więc?

No może kolega nie wiedział, ale Ty nie miałeś problemu z odszukaniem prawidłowego wątku, prawda? No chyba, że.... szedłeś po śladach? hmm

6 458

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Kriss napisał/a:

J
Po czym machnęliśmy Kobieta Cafe na temat pierwszego razu - czy warto czekać czy nie. I dyskutowaliśmy z godzinę przed spaniem na temat.

No nie - jak w serialu. Kropka w najciekawszym momencie. Dawaj te wnioski, spostrzeżenia - ja jestem przed pierwszym razem smile


Kriss napisał/a:

Kończąc laurkę - pierdzielnę na koniec trochę lukru żeby już było na maksa do obrzygania. Mąż wziął dzisiaj starszego syna na zakupy żywnościowe do supermarketów - bo UWAGA: trzeba mamie pomóc - obskoczyli jeszcze mięsny z kolejką i ryneczek po świeże owoce i warzywka. Przyjechali, mąż pochował zakupy, nie narzekał na brak obiadu a potem przeczytał dziecku bajkę "O stacji paliw".

Możecie haftować. Bleee

Wiesz - miękko mi się zrobiło. Tak ogólnie. Cieszę się z Waszego szczęścia. I mam nadzieję, że Twój małż nie jest osamotnionym egzemplarzem.
Ehhh... brazyliada świętokrzyska, kurna   wink

6 459 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-19 18:28:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Minisłowniczek dla Samca i jego kolegi (tak na marginesie - psychofag jest w Internecie, głównie na stronach angielskich ale na polskiej jednej też, tyle że skojarzony z hasłem socjopata, co nie do końca oddaje pojęcie, którym my się tu posługujemy aczkolwiek ma WIELE wspólnego).
Ja to słowo tu przytargałam więc wyjaśniam.


Psychofag ? pojęcie wąsko znane ale pojemne.

Składa się z dwóch członów: psycho- (wiadomo od czego) oraz ?fag (pasożyt).

Psychofag jest osobą żerującą emocjonalnie na swoim partnerze w celu czerpania chorych korzyści emocjonalnych (np. podbudowa swojego ego, zatuszowanie własnych wad, kompensowanie swoich deficytów itd.).
Nie wnikamy, na ile robią to świadomie na ile w sposób nieuświadomiony. Ważne są skutki - emocjonalne wyniszczanie partnera.
Psychofagi ?korzystają? z następujących technik:
- agresja werbalna (cały wachlarz: krzyk, groźby, obraźliwe słowa, wyparcia, manipulacje, kłamstwa i wiele innych ? mamy całą listę i jesteśmy specjalistkami w tej dziedzinie)
- agresja fizyczna (wiadomo o co chodzi)
- agresja pozawerbano-fizyczna, czyli zdrady (dupy na boku ale i hazard, picie, narkotyki ? bo to wszystko jedno, czy zdradzają nas z sekretarką czy z butelką) oraz inne formy poniżania jak notoryczne olewanie czynionych po wielokroć ustaleń, notoryczne ignorowanie potrzeb a wręcz próśb partnerki o pomoc w różnych życiowych sprawach, ignorowanie poprzez ciągłe ostentacyjne milczenie, ciągłą a nie spowodowaną obiektywnymi przyczynami nieobecność w ich życiu/domu ? cała gama.

Mogłabym jeszcze długo pisać, ale sens jest taki, że dla psychofaga jesteśmy obiektem jego psychoeksperymentu a nie osobą do kochania, partnerstwa, opiekowania się nami i innych form okazywania miłości a nie władzy i kontroli nad nami i naszymi emocjami, co zdaje się sprawiać im większą frajdę niż kochanie i bycie kochanym.

Nad ostateczną definicją ciągle pracujemy w miarę napływu psychofagów.

6 460 Ostatnio edytowany przez SamiecTwójWróg (2011-08-19 18:36:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

No jak już tak jedziemy "na szczero"  - Twoja wypowiedź nie ma nic wspólnego z podziwem, raczej bliżej drugiej strony skali. Wiesz - my jesteśmy fachowcami w temacie słownej agresji big_smile
Szczera rozmowa - nawet anonimowo nie potrafiłeś się tu, z nami na to zdobyć. A co dopiero z żoną, twarzą w twarz.

Podziwiam za wychowywanie dzieci, za lata które ze mną wytrzymała. Mam wstręt do Niej za romanse i nieumiejętność rozwiązywania problemów. Każdy ma swoje dobre i złe strony.
Szczerość... tego akurat u mnie nie brakuje. Potrafię przyznać się do każdej mojej głupoty. Potrafię przeprosić zamiast iść w zaparte... wbrew faktom.

niekochana72 napisał/a:

No może kolega nie wiedział, ale Ty nie miałeś problemu z odszukaniem prawidłowego wątku, prawda? No chyba, że.... szedłeś po śladach? hmm

Żona powiedziała, że jest Kobietą Kochającą Za Bardzo a ja należę do Uciekających. Na tyle mnie zdziwiła, że drążę temat.

Kriss napisał/a:

1. KOMU konkretnie trzeba chłopa?

Wam wink
Wspominacie, że jesteście tu szczęśliwe... W Seksmisji kobiety również były "szczęśliwe", ale codziennie musiały brać pigułki na to szczęście. A teraz z ręką na sercu - która z was jest szczęśliwa? Która chce żyć tak jak teraz?
Oj, dziewczyny, dziewczyny... zaperzacie się na tych "biednych" facetów, czego od nas oczekujecie? Facet tak ma, powinnyście przyzwyczaić się do tego, spróbować zrozumieć jego świat i ułożyć sobie pozytywne relację. No dobra, trochę was prowokuję smile
Widzę tu obraz jakby żywcem wzięty z Seksmisji - masa wnerwionych na facetów bab, które gdy tylko któregoś dorwą to najchętniej by mu...
Pisząc "chłopa wam potrzeba" myślałem o NORMALNYM facecie, taki który jest wystarczająco normalny byście były szczęśliwe. Czy tacy są? Sam znam 2, obaj po 40 i obaj w szczęśliwych związkach. Jak takiego znajdziecie to przestaniecie zajmować się przeszłością, przestaniecie siadać razem w ławce i płakać.

Kriss napisał/a:

2. Czy rozmawiamy o chłopie małorolnym, pańszczyźnianym czy w sensie pachołka?

Te baby w Seksmisji też nie wiedziały co to "chłop"? smile

Kriss napisał/a:

3. Czemu SAM siądziesz? Jesteś chłopem czy za takiego chcesz uchodzić - w sensie "z braku laku..."?
   I co chcesz robić siedząc?!

Droga Koleżanko, to tylko cytat z filmu... i odpowiedź na agresję ze strony kobiety. Obejrzyj dokładnie Seksmisję smile

Miejcie wyrozumiałość dla mnie, jestem sam (czyli mam 2 razy gorzej niż filmie), a was od diabła smile
Opowiadacie historie, które nie są kompletne. Ja widzę różnicę pomiędzy "zwyzywał mnie" od "zwyzywał mnie gdy dowiedział się o portalach randkowych". Która z was zachowa się w tej sytuacji inaczej?

Zgłębiam temat KKZB, bo to dla mnie nowość. Oprócz sypianiaa z wami, interesuje mnie też wasza psychika... a ponieważ obawiam się, że to KKZB to jakaś powszechna, babska przypadłość dlatego liczę na wytłumaczenie tego zjawiska sad
Mogę tu jeszcze na moment pozostać? Tylko proszę do mnie pisać prosto, ludzkim językiem, najlepiej w punktach smile

6 461 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-19 18:30:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
SamiecTwójWróg napisał/a:

[Kochanie, to tylko cytat z filmu...

Radziłabym Ci nie używać w stosunku do KOLEŻANEK słowa "kochanie". Nie jednemu już się tu za to oberwało.

To tak tylko na początek - punkt nr 1.

6 462 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-19 18:50:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
SamiecTwójWróg napisał/a:

Oj, dziewczyny, dziewczyny... zaperzacie się na tych "biednych" facetów, czego od nas oczekujecie? Facet tak ma, powinnyście przyzwyczaić się do tego, spróbować zrozumieć jego świat i ułożyć sobie pozytywne relację. No dobra, trochę was prowokuję smile

Trochę tak. Więc opowiem Ci coś o swojej ławeczce - pięć lat, w tym ostatnie półtora - romans z laską z biura, tak mniej więcej o pokolenie młodszą od psychofaga, przedtem inne potem recydywa z ową laską z biura. Próbowałam zrozumieć jego świat - potem nazwałam to kolaboracją z jego chorym systemem wartości owocującą moją rozwałką psychiczną.
Inne koleżanki - prańsko po twarzy, znęcanie się psychiczne, inne zdrady, alkoholizm i cała gama wszelkiej psychofagii. A my ich (MIMO WSZYSTKO) kochałyśmy. Dlaczego? To jest pytanie, na które tu próbujemy sobie odpowiedzieć.

Twoja"pobłażliwość" i  "cierpliwość" do naszych "kaprysów" jest irytująca. Traktujesz nas jak naburmuszone dziewczynki, którym nie podobają się klocki albo kolor sukienki lalki Barbi (sorry kolor włosów Kena). Gdybyś jednak (jak napisała Kriss) rzetelnie przeczytał ten wątek, wiedziałbyś, że trafiają tu ofiary oprawców a nie rozgrymaszone pannice.

Nie mamy wstrętu do mężczyzn. Na odwrót - wierzymy (MIMO WSZYSTKO), że prawdziwi jeszcze są na tym świecie. Uczymy się od siebie nawzajem jak nie wpadać w łapska podstępnych manipulatorów wydających się za kogoś lepszego niż są w rzeczywistości.

P.S. A "Seksmisję" zna każda z nas na pamięć nie dlatego, że "Liga broni, Liga radzi, Liga nigdy cię nie zdradzi" a dlatego, że jesteśmy w zbliżonym wieku i każda z nas siłą rzeczy obejrzała ją przynajmniej 50 razy.

6 463

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantella, skarbie jak możesz?? Atak na poważnie ja tam psychofagiem nigdy nie byłem, według waszych opisów, oczywiście

6 464

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

Tarantella, skarbie jak możesz?? Atak na poważnie ja tam psychofagiem nigdy nie byłem, według waszych opisów, oczywiście

Znów z tym "skarbem" lecisz, kotku?

6 465

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak, kochanie, tęsknie za Twoimi mailami, chciałbym usłyszeć Twój głos, pewnie jest anielski. hehehe
Gdyby kropla wody mogła decydować o powodzi, co by ona pomyślała i zrobiła?

6 466

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
SamiecTwójWróg napisał/a:

Podziwiam za wychowywanie dzieci, za lata które ze mną wytrzymała. Mam wstręt do Niej za romanse i nieumiejętność rozwiązywania problemów. Każdy ma swoje dobre i złe strony.


Chcesz w punktach? Bardzo proszę.
1) Niepokój podskórny i ciekawość moją budzą malutkie, jakby, pretensje do siebie (Ciebie)
2) Robiłeś? Zrobiłeś? Nie robiłeś? Nie zrobiłeś? czegoś. Twoja wina, nie wiemy co to było, nie ujawniasz.
3) Podziwiasz ją, że z Tobą wytrzymała, a nie rozumiesz, że już nie mogła dłużej?
4) Czy nieumiejętność rozwiązywania problemów jest tylko Jej?

Szczerość... tego akurat u mnie nie brakuje. Potrafię przyznać się do każdej mojej głupoty. Potrafię przeprosić zamiast iść w zaparte... wbrew faktom.
1) Przyznawanie się do głupoty, to cenna cecha, ale lepiej głupot nie czynić(szczególnie permanentnie).
2) Czy szczerość polega wyłącznie na przyznawaniu się do błędów? Może jeszcze coś?
3) Faktom, czy interpretacji?
Tutaj pozwolę sobie na dygresję. Mój były mąż uznał za przyczynę mojej decyzji o rozwodzie to, że "kogoś mam". Dla niego to fakt. A fakty są takie, że to Z NIM nie chciałam być, tyle. Nikogo nie miałam i nie mam (i, wyobraź sobie, jest to sytuacja dla mnie komfortowa).


Żona powiedziała, że jest Kobietą Kochającą Za Bardzo a ja należę do Uciekających. Na tyle mnie zdziwiła, że drążę temat.

1) Drąż.

Kriss napisał/a:

1. KOMU konkretnie trzeba chłopa?

Wam wink
Wspominacie, że jesteście tu szczęśliwe... W Seksmisji kobiety również były "szczęśliwe", ale codziennie musiały brać pigułki na to szczęście. A teraz z ręką na sercu - która z was jest szczęśliwa? Która chce żyć tak jak teraz?

1) Mnie - nie.
2) Nie muszę brać pigułki.
3) Jestem szczęśliwa, tak zwyczajnie, bo jestem.
4) Chcę!!! Chcę tak żyć, albo lepiej odciąwszy resztę sznurków wiążących mnie z psychofagiem w sposób formalny (wspólnota majątkowa).

To nie jest miejsce, w którym sie popisujemy. To miejsce, w którym zaczynamy nasze życie. Własne.

6 467 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-19 19:05:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
SamiecTwójWróg napisał/a:

za lata które ze mną wytrzymała

Utarło się, że mężczyźni są tacy logiczni i konkretni. A Ty nadal ślizgasz się po temacie Twoich win.

SamiecTwójWróg napisał/a:

Szczerość... tego akurat u mnie nie brakuje. Potrafię przyznać się do każdej mojej głupoty. Potrafię przeprosić zamiast iść w zaparte... wbrew faktom.

Ty tak na poważnie? Myślisz, że błąd-przyznanie się-przeproszenie to kompletny łańcuszek? 

SamiecTwójWróg napisał/a:

Widzę tu obraz jakby żywcem wzięty z Seksmisji - masa wnerwionych na facetów bab, które gdy tylko któregoś dorwą to najchętniej by mu...
Pisząc "chłopa wam potrzeba" myślałem o NORMALNYM facecie, taki który jest wystarczająco normalny byście były szczęśliwe. Czy tacy są? Sam znam 2, obaj po 40 i obaj w szczęśliwych związkach. Jak takiego znajdziecie to przestaniecie zajmować się przeszłością, przestaniecie siadać razem w ławce i płakać.

No po prostu pasjami uwielbiam, jak mężczyzna tłumaczy kobietom, czego im potrzeba do szczęścia i co powinny w celu jego osiągnięcia robić. I żeby była jasność - kobiet też to dotyczy, gdy usiłują tłumaczyć mężczyznom.
Wiesz - płakałyśmy to głównie będąc z psychofagami - dlatego właśnie teraz jesteśmy szczęśliwsze.


SamiecTwójWróg napisał/a:

Miejcie wyrozumiałość dla mnie, jestem sam (czyli mam 2 razy gorzej niż filmie), a was od diabła smile
Opowiadacie historie, które nie są kompletne.

Na wyrozumiałość nie licz - dorosły z Ciebie facet - wiedziałeś gdzie się pchasz.
Nie znasz naszych historii, więc nie masz prawa oceniać, czy są niekompletne. Bo chyba nie oceniasz nas wszystkich pochopnie, prawda?

SamiecTwójWróg napisał/a:

Oprócz sypianiaa z wami, interesuje mnie też wasza psychika... a ponieważ obawiam się, że to KKZB to jakaś powszechna, babska przypadłość dlatego liczę na wytłumaczenie tego zjawiska sad

Może warto najpierw zapytać, czy my jesteśmy zainteresowane tym sypianiem? 

SamiecTwójWróg napisał/a:

Mogę tu jeszcze na moment pozostać? Tylko proszę do mnie pisać prosto, ludzkim językiem, najlepiej w punktach smile

Możesz zostać, oczywiście. A pisać będziemy tak, jak lubimy. Ty nie musisz czytać. Takie tolerancyjne kkzb z nas.

6 468

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
SamiecTwójWróg napisał/a:

...
Wspominacie, że jesteście tu szczęśliwe... W Seksmisji kobiety również były "szczęśliwe", ale codziennie musiały brać pigułki na to szczęście. A teraz z ręką na sercu - która z was jest szczęśliwa? Która chce żyć tak jak teraz?
Oj, dziewczyny, dziewczyny... zaperzacie się na tych "biednych" facetów, czego od nas oczekujecie? Facet tak ma, powinnyście przyzwyczaić się do tego, spróbować zrozumieć jego świat i ułożyć sobie pozytywne relację.(...)
Tylko proszę do mnie pisać prosto, ludzkim językiem, najlepiej w punktach smile

Piszę najprościej jak umiem, zgodnie z życzeniem i w punktach:
1. Z ręką na sercu stwierdzam, że jestem szczęśliwa - "pigułków" dla znieczulenia nie biorę
2. Być może dlatego, że wolę teraz SAMEJ niż onegdaj z NIM, bo było mi zdecydowanie gorzej
3. Przyzwyczaić się (że faceci tacy są) można jeżeli się chce zostać męczennicą i samobiczować, ja nie mam po temu inklinacji - nota bene nie wierzę, że wszyscy są tacy sami
4. Rozumieć rozumiem, (niektórzy skubańcy uwielbiają mi się zwierzać i zasięgać rady) co nie znaczy, że MUSZĘ z nimi układać sobie życia
5. Przydałoby się, aby jakiś jeden z drugim próbował uczynić vice versa i takoż zrozumiał kobiecy świat, przyzwyczaił, że takie a nie inne kobiety są (ta nasza odmiana)
6. Suma sumarum, dobrze mi tak jak jest - jak się znajdzie "normalny" kijem odganiać nie będę
7. Akceptacja, rezygnacja czy jak to zechcesz nazwać, odczuwaniu szczęścia nie przeszkadza, przeciwnie, wzmaga postrzeganie korzystnych stron życia, takiego jakie jest big_smile

Pozdrawiam wszystkich smile

6 469

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

JA! Ja chcę żyć tak jak teraz! Jest mi cudnie i ułudnie. Siedzę z farbą na bani, mąż przyniósł różowe winko schłodzone. Normalnie żyć nie umierać. Pigułek szczęścia brać nie muszę. Seksmisji rozkminiać na czynniki pierwsze - w celu głębokiej psychoanalizy płci przeciwnej - nie muszę. Wręcz nie potrzebuję. Wystarczy mi moja szeroka wiedza poparta doświadczeniami, logicznym myśleniem i rozmowami ze Sforą. Na męskie fora wchodzić nie muszę - na ch*j mi to?

Na"biednych" facetów się nie zaperzam - mnie ich żal. Tych biednych co się nad sobą użalają - szczególnie. Oni nie poszukują rozwiązania - tylko kombinują jak tę płeć przeciwną zgnoić - bo na jej tle wygląda się wówczas dużo, dużo lepiej. Taka PISowska taktyka. Zamiast coś sobą reprezentować - szukają sposobu aby tło nie reprezentowało. Zapewne trauma z dzieciństwa, moczenie nocne oraz notoryczne mycie głowy w szkolnym kiblu - miały duży udział. Takie tuptusie sponiewierane, szukające miejsca na ziemi, nikt ich nie kocha, nikt nie rozumie, nikt nie podziwia "za jajco". Nic tylko ponarzekać. Buuuu, buuuu płaku, płaku.

Za to - nie przeczę - debile zawsze mnie wkurzali. Generalnie głupota ludzka mnie wkurza - a ta głupota nie ma płci. Durne egzemplarze traktuję jak marnowaczy tlenu. A Planeta Ziemia ginie.

Ciągle "Wy" Kobiety, "My" - faceci. O sobie mów Rodzyneczku. O sobie. Nie piastuj pozycji samozwańczej - w celu wygłoszenia pozycji WSZYSTKICH facetów. Nie znasz ich tylu - co każda z nas z osobna. No chyba że żona - to taki synonim, a po prostu jesteś gejem. W przeciwnym wypadku O SOBIE mów.

Zawsze się kurna zastanawiam, po kiego grzyba facet, który w sumie o sobie mniemanie ma "superextrazajebisty" wchodzi na babskie forum w przerwach na mecz, prościutko do działu "Rozstanie, Zdrada, Rozwód" i szuka o KKZB - wcześniej przyznając, że tej nazwy w wyszukiwarce brak. Jakim cudem tu trafił? Czy jest kobietą? Czy ja go znam? Która go zna? Czy dlatego gaworzy ogólnikami - żeby nie wyszło?

Przestań gaworzyć Samcu - za przeproszeniem o dupie maryni - dawaj szczegóły czego tu szukasz. Jak li i jedynie rozrywki albo rozkminiania Seksmisji jako filmu kultowego - to kiepskoś trafił. Kiepściutko.

6 470 Ostatnio edytowany przez karen (2011-08-19 20:56:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:

Witajcie Jasnowidzki!

Dwa dni temu opisałam swoją historię, kiedy to zostałam wyrzucona z domu i że moi Rodzice o tym nie wiedzą, a tu wczoraj posprawdzały się Wasze "przepowiednie", obawy...

Moi Rodzice o całej sytuacji dowiedzieli się od sąsiadów z działki... Moja Córcia znalazła sobie powierniczkę w postaci 57-letniej sąsiadki, której streściła większość, skupiając się na tym, że "tata uderzył mamusię", ta sąsiadka powiedziała drugiej, a ta druga mojej Mamie...

Jak Rodzice zareagowali na Twoja sytuację? Masz w nich wsparcie?


meggs napisał/a:

Moja Córcia ma 5 lat i była świadkiem piekła, jakie urządził jej ojciec, czyli szarpania, wyzywania od najgorszych i wreszcie wyrzucenia z domu... Próbowałam z nią o tym porozmawiać wielokrotnie, może co drugi dzień, ale odpowiada wymijająco, zmienia temat, bo nagle jakiś paproch pojawia się na widoku, muszka, samochód przejedzie itp. Nie chciałam jej zmuszać, więc jak zmieniała temat to nie naciskałam, ale sytuacja z tą sąsiadką... Dzieciaczek sobie z tym nie radzi... Jak Jej pomóc? Chyba udam się do dziecięcego psychologa.

To chyba jest dobry pomysł z tym psychologiem. Z tego co opisujesz, mała bardzo to przeżywa. Ona też czuje się odrzucona i choć może nie potrafi nazwać swoich emocji to na pewno czuje się w tej sytuacji bardzo źle. Myślę, że psycholog poradziłby Ci jak reagować na jej pytania, jak jej tłumaczyć, co mowić i ile mówić. To bardzo delikatna sprawa.

meggs napisał/a:

A tak w ogóle, to dzisiaj jestem silna, wczoraj też byłam... :-)

smile
Życzę Ci dużo dużo siły na kolejne dni. smile

6 471

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Utarło się, że mężczyźni są tacy logiczni i konkretni. A Ty nadal ślizgasz się po temacie Twoich win.

Uwierz, JA to komplet tego co możecie przeczytać na tych stronach wcześniej. Czytam, czytam i w każdej z tych wcześniejszych historii odnajduję obraz siebie.
Mam też kolejny cel - chcę spojrzeć na mnie waszymi oczami, zobaczyć co jest nie tak, spróbować to zmienić i zbudować kolejny związek, który tym razem będzie trwalszy... mam nadzieję smile

niekochana72 napisał/a:
SamiecTwójWróg napisał/a:

Szczerość... tego akurat u mnie nie brakuje. Potrafię przyznać się do każdej mojej głupoty. Potrafię przeprosić zamiast iść w zaparte... wbrew faktom.

Ty tak na poważnie? Myślisz, że błąd-przyznanie się-przeproszenie to kompletny łańcuszek?

Nie, to nie jest kompletny łańcuszek. Oczywiście brakuje tu postanowienia poprawy, brakuje pracy nad sobą, codziennej pracy nad związkiem, miłości wybaczenia itp.
Ale to lepsze niż bład-"nie mam sobie nic do zarzucenia", gdy wiem że było DUŻO więcej. Czy mam dowód zdrad? Jasne, przecież nie rzucam słów na wiatr, nie ma sensu wyciągać brudów, to są sprawy między nami. Zrobię to gdy dzieci będą dorosłe, zechcą znać prawdę, spytają dlaczego zgotowaliśmy im taki los, a Ona opowie im swoją wersję historii.
Co usłyszałem jak powiedziałem, że wiem o 2 latach Jej pobytu na portalach randkowych? ... "nie pamiętam" sad Zamiast po prostu powiedzieć "tak, przepraszam, zamykam i już więcej nie będę". Jak chcecie z facetem zbudować nić zaufania? Kłamstwem?
Zresztą to nie jest takie istotne - było, minęło, trudno, czas zacząć żyć od nowa.

niekochana72 napisał/a:

Może warto najpierw zapytać, czy my jesteśmy zainteresowane tym sypianiem?

Nie musicie... jestem monogamistą, jestem zajęty i nie szukam kochanek. Zawsze stawiam na jedną, tak więc nie liczcie na propozycje łóżkowe smile
Chętnie porozmawiam, uwielbiam inteligentne kobiety, mogę umówić się nawet na kawę smile
Przeczytałem regulamin i wiem, że to forum dla kobiet. Zresztą który facet długo posiedzi na babskich tematach? We wtorek Liga Mistrzów i pewnie jedynie do tego czasu tu będę smile

SamiecTwójWróg napisał/a:

Nie znasz naszych historii, więc nie masz prawa oceniać, czy są niekompletne. Bo chyba nie oceniasz nas wszystkich pochopnie, prawda?

Oczywiście współczuję wam, rzucam swoje durne rady choć wiem, że większość z was jest w naprawdę fatalnej sytuacji. Wiem do czego służy to forum, doceniam waszą bezinteresowną pomoc innym.
Opisuję jednak siebie byście usłyszeli też drugą stronę, spróbowali spojrzeć na nas inaczej, nauczyli się z nami rozmawiać zamiast wysyłać sygnały, których my nie odbieramy sad
Możecie poważnie podejść do naprawiania małżeństwa, ale stroić sobie z tego żarty. Ja miałem tę drugą opcję.
Zastanówcie się, a jeśli dajecie szansę to nie taką jaką ja dostałem. Takiej "szansy" nie życzę nawet najgorszemu wrogowi sad

Usiąść, porozmawiać szczerze, wyjaśnić co się stało, opowiedzieć o swojej wizji małżeństwa, dać szansę - ja nic z tego nie dostałem mimo iż prosiłem rok.
Wiesz czego mi zabrakło? Rozmowy, zainteresowania moimi sprawami, przyjaźni. Przez ostatnie 6 miesięcy "co słychać?" spytała 4 razy. Dokładnie 4 razy.
Chcesz jakieś porównanie? Z koleżanką wymieniłem w tym czasie 2000 maili. Wie ze szczegółami co u mnie słychać, jak mają na imię moi koledzy z pracy nad czym obecnie pracuję i co w ogóle słychać. A żona? Nic z tych rzeczy. Zainteresowana była jedynie tym, ile dostanie pieniędzy. Smutne choć prawdziwe.

Wiem, że są na świecie inne kobiety - takie, które kochają swoich mężów.
Wiesz czego my faceci tak naprawdę szukamy? Nie 18 latki o urodzie lalki Barbie i takiej też mentalności smile Szukamy kobiet, z którymi będziemy mogli spędzić całe życie, do których chętnie wrócimy, z którymi będziemy mogli porozmawiać, cieszyć się życiem, śmiać i zwiedzać świat. To są nasze potrzeby.

Poznałem już tę właściwą, nawet 30 minutowa kawa z tamtą odmienia wszystko, poczekam jednak na nią jeszcze długo... a Wam życzę spotkania tego ODPOWIEDNIEGO.

6 472

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Czy to choroba uleczalna? Oto jest pytanie?

Też się nad tym zastanawiam.... Może już abstynencja do końca życia? Na szczęście im dłużej nad soba pracuję, im bardziej potrafię złapać dystans, tym bardziej wyobrażam sobie taki stan. Coraz lepiej czuję się sama ze sobą. Wierzę, Marynarce i Anhedonii... a jeszcze nie tak dawno uważałam, że tak mówią, żeby same siebie pocieszyć smile

6 473 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-19 21:25:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
SamiecTwójWróg napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Może warto najpierw zapytać, czy my jesteśmy zainteresowane tym sypianiem?

Nie musicie... jestem monogamistą, jestem zajęty i nie szukam kochanek. Zawsze stawiam na jedną, tak więc nie liczcie na propozycje łóżkowe smile

Przepraszam, ale to była Twoja propozycja i zdecydowanie (może podświadomie użyłeś liczby mnogiej):

SamiecTwójWróg napisał/a:

Zgłębiam temat KKZB, bo to dla mnie nowość. Oprócz sypianiaa z wami, interesuje mnie też wasza psychika...

SamiecTwójWróg napisał/a:

Chętnie porozmawiam, uwielbiam inteligentne kobiety, mogę umówić się nawet na kawę smile

To całkiem jak my. big_smile

SamiecTwójWróg napisał/a:

Przeczytałem regulamin i wiem, że to forum dla kobiet. Zresztą który facet długo posiedzi na babskich tematach? We wtorek Liga Mistrzów i pewnie jedynie do tego czasu tu będę smile

Ale wiesz, że NIE MUSISZ? tongue

SamiecTwójWróg napisał/a:

Chcesz jakieś porównanie? Z koleżanką wymieniłem w tym czasie 2000 maili. Wie ze szczegółami co u mnie słychać, jak mają na imię moi koledzy z pracy nad czym obecnie pracuję i co w ogóle słychać.

A to akurat w ogóle mnie nie dziwi.

SamiecTwójWróg napisał/a:

Wiem, że są na świecie inne kobiety - takie, które kochają swoich mężów.

Nie wiem, czy inne (bo nie wiem do kogo odnosisz), ale z pewnością są kobiety, które kochają swoich mężów. Niektóre nawet kochają, choć zdecydowanie nie powinny.
Ja na przykład swojego już nie kocham...

SamiecTwójWróg napisał/a:

Wiesz czego my faceci tak naprawdę szukamy? Nie 18 latki o urodzie lalki Barbie i takiej też mentalności smile Szukamy kobiet, z którymi będziemy mogli spędzić całe życie, do których chętnie wrócimy, z którymi będziemy mogli porozmawiać, cieszyć się życiem, śmiać i zwiedzać świat. To są nasze potrzeby.

Ale że dostałeś jakieś uprawnienia do reprezentowania FACETÓW jako ogółu? Rozumiem, ze mówisz o sobie. Ale wiesz, że to co napisałeś, to okładka Harlequina, a nie prawdziwe życie?

SamiecTwójWróg napisał/a:

Poznałem już tę właściwą, nawet 30 minutowa kawa z tamtą odmienia wszystko, poczekam jednak na nią jeszcze długo... a Wam życzę spotkania tego ODPOWIEDNIEGO.

A to tez mnie dziwi. Doceniam też instynkt samozachowawczy wink Naczy się  - niegłupi. tongue

6 474

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
grejs napisał/a:

Czy to choroba uleczalna? Oto jest pytanie?

Też się nad tym zastanawiam.... Może już abstynencja do końca życia? Na szczęście im dłużej nad soba pracuję, im bardziej potrafię złapać dystans, tym bardziej wyobrażam sobie taki stan. Coraz lepiej czuję się sama ze sobą. Wierzę, Marynarce i Anhedonii... a jeszcze nie tak dawno uważałam, że tak mówią, żeby same siebie pocieszyć smile

Myślę, że Grejs bardziej chodziło o stan uleczenia z konkretnego psychofaga i uczuć do niego, a nie z mężczyzn w ogóle, Karen.

Grejs. To kawał trudnej roboty. Wiem. Chciałoby się, żeby stał się cud ... ale on się nie staje. Ja też BARDZO długo czekałam na cud. Potem chciałam cudowi pomagać, chciałam cud przekupić, chciałam cud zanęcić, chciałam cud wymodlić ... ale cud się nie stawał, a stawały się tylko co raz gorsze i gorsze rzeczy - takie anty-cuda. W pewnym momencie już zwyczajnie sobie musiałam powiedzieć: tu się cud nie wydarzy. Czasem trzeba być już realistką i wyłączyć projektor filmowy, Grejs.
Boli tak, że można sobie z bólu kości poobgryzać, ale kiedyś trzeba projektor wyłączyć.

6 475

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
SamiecTwójWróg napisał/a:

Co usłyszałem jak powiedziałem, że wiem o 2 latach Jej pobytu na portalach randkowych? ... "nie pamiętam" sad Zamiast po prostu powiedzieć "tak, przepraszam, zamykam i już więcej nie będę". Jak chcecie z facetem zbudować nić zaufania? Kłamstwem?

Mysle, ze my uslyszalybysmy ze: to nie tak, jak myslisz/wyolbrzymiasz/to bylo tak dawno temu, ze sie juz przeciez nie liczy!
Przeprosin i przyznania sie do winy sobie po prostu nie wyobrazam ze strony faceta.

6 476

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
karen napisał/a:
grejs napisał/a:

Czy to choroba uleczalna? Oto jest pytanie?

Też się nad tym zastanawiam.... Może już abstynencja do końca życia? Na szczęście im dłużej nad soba pracuję, im bardziej potrafię złapać dystans, tym bardziej wyobrażam sobie taki stan. Coraz lepiej czuję się sama ze sobą. Wierzę, Marynarce i Anhedonii... a jeszcze nie tak dawno uważałam, że tak mówią, żeby same siebie pocieszyć smile

Myślę, że Grejs bardziej chodziło o stan uleczenia z konkretnego psychofaga i uczuć do niego, a nie z mężczyzn w ogóle, Karen.

Grejs. To kawał trudnej roboty. Wiem. Chciałoby się, żeby stał się cud ... ale on się nie staje. Ja też BARDZO długo czekałam na cud. Potem chciałam cudowi pomagać, chciałam cud przekupić, chciałam cud zanęcić, chciałam cud wymodlić ... ale cud się nie stawał, a stawały się tylko co raz gorsze i gorsze rzeczy - takie anty-cuda. W pewnym momencie już zwyczajnie sobie musiałam powiedzieć: tu się cud nie wydarzy. Czasem trzeba być już realistką i wyłączyć projektor filmowy, Grejs.
Boli tak, że można sobie z bólu kości poobgryzać, ale kiedyś trzeba projektor wyłączyć.

Stan uleczenia z konkretnego psychofaga widzimy na przykładzie np. Niekochanej - totalne odcięcie się emocjonalne. Zresztą, ja w swoim życiu tez to zrobiłam z mężem alkoholikiem. Czyli można. Co do tego nie mam żadnych watpliwości. Jest cięzko, boli, ale da się.
Mnie zastanawia czy przy kolejnym razie choroba się nieuleczalnie odnawia czy można nad nią świadomie zapanować. Czy porównując do alkoholików - mozna pić w sposób kontrolowany? Alkoholicy nie mogą, a uleczone kkzb mogą kochać w sposób kontrolowany???? Na razie nie mamy znajomych przykładów, w sposób pewny potwierdzający, że tak może być. Zazdrość jest najbardziej zaawansowana w nowy związek, ale jakoś mało się tym ostatnio dzieli.

6 477

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Stan uleczenia z konkretnego psychofaga widzimy na przykładzie np. Niekochanej - totalne odcięcie się emocjonalne. Zresztą, ja w swoim życiu tez to zrobiłam z mężem alkoholikiem. Czyli można. Co do tego nie mam żadnych watpliwości. Jest cięzko, boli, ale da się.

Zapomniałaś kochana o naszej najmądrzejszej - Marynareczce. big_smile
p.s. Ja zawsze pamiętam o ŻONIE. big_smile

6 478

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hej dziewczynki smile to ja założycielka tego postu tongue
ostatnio rozmawiałam z koleżankami na temat kochania za bardzo. wiele z nich zgrywa twarde baby z jajami, poznają kogoś zgrywają mocne wredne zołzowate babeczki facetów to jara. a jak tylko się zakochają ..... bum !! koniec. spodnie ściągają, jaja zostawiają w domu a potem tylko płacz i teksty "on już się nie stara tak jak kiedyś !!" .... daaaa !! no pewnie że się nie stara bo wyczuł słabość i po Tobie !! ignorujemy swoje potrzeby tylko po to by dogodzić facetowi. a my myślimy że w ten sposób go rozkochamy ....

6 479

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
karen napisał/a:

Stan uleczenia z konkretnego psychofaga widzimy na przykładzie np. Niekochanej - totalne odcięcie się emocjonalne. Zresztą, ja w swoim życiu tez to zrobiłam z mężem alkoholikiem. Czyli można. Co do tego nie mam żadnych watpliwości. Jest cięzko, boli, ale da się.

Zapomniałaś kochana o naszej najmądrzejszej - Marynareczce. big_smile
p.s. Ja zawsze pamiętam o ŻONIE. big_smile

Nie zapomniałam, Marynarkę i Anhedonię dałam za przykład kobiet świetnie czujących się same ze sobą, bez mężczyzn i nie szukających tychże.

karen napisał/a:

Coraz lepiej czuję się sama ze sobą. Wierzę, Marynarce i Anhedonii... a jeszcze nie tak dawno uważałam, że tak mówią, żeby same siebie pocieszyć smile

big_smile

6 480

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bez serca napisał/a:

hej dziewczynki smile to ja założycielka tego postu tongue

Witaj bez serca smile
Poznajesz swój wątek???? Troszku się rozrósł...
Nie miałam okazji podziękować Ci za założenie tej Grupy. To był świetny pomysł! Dziękuję !!!!!

6 481

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
karen napisał/a:

Stan uleczenia z konkretnego psychofaga widzimy na przykładzie np. Niekochanej - totalne odcięcie się emocjonalne. Zresztą, ja w swoim życiu tez to zrobiłam z mężem alkoholikiem. Czyli można. Co do tego nie mam żadnych watpliwości. Jest cięzko, boli, ale da się.

Zapomniałaś kochana o naszej najmądrzejszej - Marynareczce. big_smile
p.s. Ja zawsze pamiętam o ŻONIE. big_smile

Żono! (Mężu?!) Dziękuję za dobre słowo.
Chyba powinnam się w "Królowej" wypowiedzieć, ale co tam. Przeszłam dzisiaj casting do nowej pracy (dodatkowej - to już trzeci etacik). Zaczynam w poniedziałek po urlopie. Może nie oczadzieję od nadmiaru roboty, ale przynajmniej mam z czego rezygnować ewentualnie.
Walizka spakowana - wyruszam na labę. Kwatera bez internetu, pilne SMSem poproszę (Niekochana - wiesz, czekam na dobre wieści).

Względem komunikacji do Samca: Mailuj, mailuj jak Ci służy. Ja służę przykładem z życia (własnego). Jakiś rok temu tytułem odbudowy związku mój ówczesny mąż konsultował ową odbudowę z pewna damą(???). Dla mnie billingi z tego okresu były dowodem na zwrócenie jego chęci porozumienia w innym kierunku i zaniechałam wszelkich kontaktów z nim. Nie widziałam możliwości wbijania się z moim skromnym zdaniem w tak nabrzmiały komunikacyjnie układ. To nie pomogło w naprawie małżeństwa, z powodu mojego podłego charakteru - przeszkodziło, a nawet uniemożliwiło. Oprócz ogromnej ilości połączeń, SMSów do trzeciej w nocy i od piątej apiać, maili, nastąpiły wycieczki na "rozmowy" w realu. Na temat komunikacji odmówiłam komunikacji. Bez powodu, oczywiście. Bez powodu...

6 482 Ostatnio edytowany przez grejs (2011-08-20 08:04:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
Tarantella napisał/a:
karen napisał/a:

Też się nad tym zastanawiam....  smile

Myślę, że Grejs bardziej chodziło o stan uleczenia z konkretnego psychofaga i uczuć do niego, a nie z mężczyzn w ogóle, Karen.

Grejs. To kawał trudnej roboty. Wiem. Chciałoby się, żeby stał się cud ... ale on się nie staje. Ja też BARDZO długo czekałam na cud. Potem chciałam cudowi pomagać, chciałam cud przekupić, chciałam cud zanęcić, chciałam cud wymodlić ... ale cud się nie stawał, a stawały się tylko co raz gorsze i gorsze rzeczy - takie anty-cuda. W pewnym momencie już zwyczajnie sobie musiałam powiedzieć: tu się cud nie wydarzy. Czasem trzeba być już realistką i wyłączyć projektor filmowy, Grejs.
Boli tak, że można sobie z bólu kości poobgryzać, ale kiedyś trzeba projektor wyłączyć.

Zresztą, ja w swoim życiu tez to zrobiłam z mężem alkoholikiem. Czyli można. Co do tego nie mam żadnych watpliwości. Jest cięzko, boli, ale da się.
Mnie zastanawia czy przy kolejnym razie choroba się nieuleczalnie odnawia czy można nad nią świadomie zapanować. .

Zdecydowanie Tarantello chodzi mi o stan uleczenia od konkretnego faceta.
Wszyscy mówią-"JEGO NIE ZMIENISZ!"
A, JA SIEBIE MOGĘ ZMIENIĆ?
JAKAŚ TOTALNA NIESPRAWIEDLIWOŚĆ.
Coraz częściej obserwuję z boku moich znajomych i widzę jaka np. zołza z tej mojej koleżanki, a ON ją tak kocha!
Jest taki wątek tutaj o zołzie, pewnie tam dowiedziałabym się ciekawych sytuacji, ale niestety brak czasu nie mogę się tam zagłębić (na razie!), bo komputer byłby już moim całym światem.
Kiedyś tutaj pisałam, że próbowałam rozmawiać z jeszczemoim M. a on ucieka, któraś z WAS mi napisała po co chcesz rozmawiać? Daj spokój.
Nie daje mi to spokoju.
Dalej chciałabym to przegadać.
Przegadać i wiedzieć co siedzi w jego głowie.
Niech mi powie na przykład: Grejs już Ciebie nie kocham
- Grejs mam ciebie dosyć!
- Grejs...albo nie wiem co jeszcze...
Nigdy nie umiał  i nie umie być szczery. Tak dużo chcę?
Potrzebne jest to mi do wyleczenia, bo tak jak pisałam zostanę inwalidką na całe życie.

Po co SamiecTwójWróg tu jesteś?
Nie będę pisała ogółem za wszystkie.
Piszę za mnie i tylko za mnie.
Jestem na tym forum, bo dzięki temu mogę żyć. Wstaję rano idę do pracy , a wieczorem zasiadam do moich przyjaciółek od niedoli.
Piszesz, że żona nie chce z Tobą rozmawiać.
A, ja cierpię, bo właśnie mój mąż nie chce rozmawiać ze mną.
Widzi moje łzy. moje cierpienie.
Byłam wierna, wychowałam dzieci, starałam się ze wszystkich sił żeby mnie kochał...
I co najgorsze całe życie mówił, że mnie kocha do końca tak twierdzi...A ROBIŁ SWOJE MIĘDZY INNYMI ZDRADZAŁ (COKOLWIEK TO SŁOWO ZNACZY)
I jakie masz prawo mnie przyrównywać do kobiet z Seksmisji...
...Skończ Waść wstydu oszczędź....

6 483

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

...Przeszłam dzisiaj casting do nowej pracy (dodatkowej - to już trzeci etacik). Zaczynam w poniedziałek po urlopie. Może nie oczadzieję od nadmiaru roboty, ale przynajmniej mam z czego rezygnować ewentualnie.
Walizka spakowana - wyruszam na labę. Kwatera bez internetu, pilne SMSem poproszę (...).

Gratuluję smile
Wypocznij moja miła za wszystkie czasy, zresetuj się i nabierz sił do realizacji ambitnych planów. Niech Ci pogoda i atrakcje (ale tylko takie jakich sobie życzysz tongue ) dopisują. Dobrej zabawy i miłego wypoczynku big_smile

6 484

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Wszyscy mówią-"JEGO NIE ZMIENISZ!"
A, JA SIEBIE MOGĘ ZMIENIĆ?
JAKAŚ TOTALNA NIESPRAWIEDLIWOŚĆ.

grejs napisał/a:

Po co SamiecTwójWróg tu jesteś?
Nie będę pisała ogółem za wszystkie.
Piszę za mnie i tylko za mnie.
Jestem na tym forum, bo dzięki temu mogę żyć. Wstaję rano idę do pracy , a wieczorem zasiadam do moich przyjaciółek od niedoli.
Piszesz, że żona nie chce z Tobą rozmawiać.
A, ja cierpię, bo właśnie mój mąż nie chce rozmawiać ze mną.
Widzi moje łzy. moje cierpienie.
Byłam wierna, wychowałam dzieci, starałam się ze wszystkich sił żeby mnie kochał...
I co najgorsze całe życie mówił, że mnie kocha do końca tak twierdzi...A ROBIŁ SWOJE MIĘDZY INNYMI ZDRADZAŁ (COKOLWIEK TO SŁOWO ZNACZY)
I jakie masz prawo mnie przyrównywać do kobiet z Seksmisji...
...Skończ Waść wstydu oszczędź....

Współczuję i opisuję dlaczego taka spiralna "nienawiści" ma miejsce. Najczęściej to obie strony staczają się na samo dno, jedna bardziej, druga mniej... ale najczęściej to obie nie potrafią tego przerwać i wbijają sobie szpilki sad
Weźmy mój przykład - jeśli wiem, że było "gorąco", spała u tego faceta, miesiącami prosiłem o zamknięcie znajomości... a ten palant znowu jest na Jej stronie - to czym takie zachowanie jest? KKZB? No chyba żartujesz smile Wielu facetów w takiej sytuacji ucieka, niektórzy znajdują inną i są szczęśliwi. Taką spiralę można przerwać szybciej, albo dalej ją nakręcać - to już niech sobie każdy sam oceni.

Widzisz, na uwagę "oglądałem mecz" możesz odpowiedzieć:
1. "wiele mi mówi o Twojej kulturze osobistej i szacunku dla innych", albo
2. A kto grał? Jaki wynik? Za kim trzymałeś kciuki?
W pierwszym przypadku będzie Déj? Vu, a w drugim dostaniesz męża jakiego nie widziałaś od dawna. To zadziała na moment... ale spojrzy na Ciebie inaczej. Możesz go codziennie obrzucać błotem "jesteś najgorszym mężem na świecie", "będę ciebie straszyć po śmierci"... albo spróbować wyjść poza ten schemat. Jeśli jesteś mądra i zależy Tobie na efekcie to spróbujesz, jeśli natomiast grasz rolę "zołzy" to widzę słabe perspektywy. Albo EFEKT albo satysfakcja z upokarzania go.

A może spróbuj podejść do faceta jak do dziecka? Mamy z dziećmi wiele wspólnego i metody Super Niani mogą w tym pomóc smile Trzeba jednak się przemóc, poświęcić chwilę czasu, wychować męża i samemu być przy tym dojrzałym. Ale trzeba rozmawiać... i nie na schodach, w windzie, krzykiem, w nerwach.

Przepraszam jeśli poczułaś się urażona przyrównaniem do Seksmisji (wszystkie kobiety również). Tak często widzę świat kobiet, w sporym uproszczeniu.

Śmiejecie się ze mnie, bo nic nie zrozumiałem z waszego forum - wstydzę się za siebie i oszczędzę wam wkrótce tego smile
A znasz faceta, który was rozumie? Żaden, bo nie mamy burzy hormonów ani kobiecej intuicji (co to w ogóle jest? kostka?). Jesteśmy z innych planet, ale bez próby odpowiedzenia sobie na pytanie "o co tej drugiej stronie chodzi" będzie jak wcześniej.

Byłaś na jakiś szkoleniach miękkich z komunikacji? Mówisz jedno, druga strona rozumie coś innego. To czasami dwie skrajności.
Mówię "jeśli będziesz nadal zołzą, to zaczniesz przegrywać z innymi" - Ona rozumie "przegrywasz z każdą"... tak to właśnie działa.
Ona wysyła mi fotkę z jednego z wesel z pytaniem "pamiętasz jak to było?", a ja kompletnie nie rozumiem o co Jej chodzi smile
Z dzieckiem rozmawiasz ich językiem, z facetem rozmawiaj ich językiem, a ja staram się zrozumieć kobiety bym również potrafił z wami dogadać się.

6 485 Ostatnio edytowany przez meggs (2011-08-20 10:46:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
meggs napisał/a:

Moi Rodzice o całej sytuacji dowiedzieli się od sąsiadów z działki... Moja Córcia znalazła sobie powierniczkę w postaci 57-letniej sąsiadki, której streściła większość, skupiając się na tym, że "tata uderzył mamusię", ta sąsiadka powiedziała drugiej, a ta druga mojej Mamie...

Jak Rodzice zareagowali na Twoja sytuację? Masz w nich wsparcie?

Cieszę, się, że mam już to z głowy, nie muszę ich unikać, chociaż ciężko było na nich patrzeć, byli załamani... Oszczędziłam im szczegółów, ale rozmawialiśmy, a ja pokazałam im siłę, której dawno nie czułam... Uspokoiłam ich i w gruncie rzeczy, to ja dałam im wsparcie :-)

meggs napisał/a:

Moja Córcia ma 5 lat i była świadkiem piekła, jakie urządził jej ojciec, czyli szarpania, wyzywania od najgorszych i wreszcie wyrzucenia z domu... Próbowałam z nią o tym porozmawiać wielokrotnie, może co drugi dzień, ale odpowiada wymijająco, zmienia temat, bo nagle jakiś paproch pojawia się na widoku, muszka, samochód przejedzie itp. Nie chciałam jej zmuszać, więc jak zmieniała temat to nie naciskałam, ale sytuacja z tą sąsiadką... Dzieciaczek sobie z tym nie radzi... Jak Jej pomóc? Chyba udam się do dziecięcego psychologa.

To chyba jest dobry pomysł z tym psychologiem. Z tego co opisujesz, mała bardzo to przeżywa. Ona też czuje się odrzucona i choć może nie potrafi nazwać swoich emocji to na pewno czuje się w tej sytuacji bardzo źle. Myślę, że psycholog poradziłby Ci jak reagować na jej pytania, jak jej tłumaczyć, co mowić i ile mówić. To bardzo delikatna sprawa.

meggs napisał/a:

A tak w ogóle, to dzisiaj jestem silna, wczoraj też byłam... :-)

smile
Życzę Ci dużo dużo siły na kolejne dni. smile

i chyba mam jej więcej niż sądziłam, opisywanie tego wszystkiego jest dla mnie jakimś oczyszczeniem, które baaardzo mi pomaga lol

Aa, zapomniałam się "pochwalić": kilka dni temu zrobiłam test na KKZB, ze strony kobieceserca i na 24 pytania, pozytywnie odpowiedziałam na 20!!!! Pobiłam rekord? Wynik też był dla mnie kubłem zimnej wody...

Udanego dnia dla Nas wszystkich!! :-*

6 486

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I tu zgadzam się z Samcem, jesteśmy zupełnie z innych planet, tak jak w książce ona z wenus on z marsa, mówimy kompletnie innymi językami, dlatego kupujemy ksiązki co oznacza jak kobieta powie to i to - tłumaczenie, co oznacza jak facet powie to i to - tłumaczenie, kobieca intuicja i empatia jest tym, czego większość facetów nie rozumie, bo jak tak można w coś się wczuć i coś zrozumieć z niewypowiedzianych sygnałów, gestów, niuansów, oni nie są jasnowidzami. Kobiety niesłusznie oczekują od męzczyzn że bedą się zachowywać i reagować tak samo jak one, podczas gdy męzczyźni nadal nie rozumieją czego kobiety naprawdę potrzebują. Odmiennie radzimy sobie ze wszystkim, ze stresem, depresją, zalem, smutkiem, każde z nich potrzebuje tez innego wsparcia, aby złagodzić swoje emocje. Kiedy facet ma problem, stres, wycofuje się do miejsca gdzie może o tym zapomnieć więc np ogląda mecze popijając piwko. Kobieta gdy ma problem chce się wyżalić i wszystko omówić. Kiedy ona dzieli się z nim swoimi frustracjami, on przedstawia jej rozwiązania, a jej zależy tylko na odrobinie empatii, żeby ją wysłuchał i nic więcej.

6 487

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Drogie Laski - a może wystarczy - zamiast dzielić ludzkość na "świat kobiet" i "świat mężczyzn" - w dużym uproszczeniu, wystarczy podzielić planetę na "świat ludzi mądrych" i "świat ludzi głupich"?

Oczywiście istnieją niuanse w wyrażaniu uczuć, odczuwaniu empatii, rozkładaniu zachowań na czynniki pierwsze, etc. Ale tak konkretnie: są mądrzy i głupi. Słowo IGNORANCJA - ma adekwatny rodzajnik i męski i żeński. Głupota - identycznie. Debilizm, zakłamanie (kłamca = kłamczucha), oszustwo, zdrada (zdradzający = zdradzająca), etc.etc.

Jesli ktoś nie chce z Tobą rozmawiać - to czy naprawdę ma znaczenie jakiej jest płci - nie chce, ma Cię w dupie, koniec śpiewki. Jeśli ktoś jest alkoholikiem - co za różnica czy łoi baba czy facet? No żadna. Jedna degrengolada.

Jedni fascynują się wynikiem meczu  inni ozdabianiem tipsów. Jeden grzyb. Współodczuwanie nie ma płci. Zrozumienie też nie.

Jestem przekonana - szczególnie czytając posty nowego kolegi - że cała ta szopka na temat płci, poucznia o prostej obsłudze faceta (naczy jak nie reaguje na wyraźne polecenia - mam go posadzić na karnego jeżyka?!) - to jest zwykła ściema dla pani Goździkowej z mięsnego w Pcimiu Dolnym. Tu się liczy szacunek do drugiego człowieka i chęć komunikacji z nim. A czy to jest ona czy on - to sprawa drugorzędna - jeśli jest to osoba ukochana. Prędzej tu są adekwatne filmy Disney'a - Dzwonnik z Notre Dame na przykład niż Seksmisja z siermiężnym poczuciem humoru.

6 488

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry Dziewczyny,
No i nadszedł ten piękny choć troszkę smutny dzień. Chciałam się z Wami pożegnać. Doszłam do wniosku, że mój czas na forum dobiegł końca. W ostatnich dniach przeszłam jedną z najgorszych delirek, jakie miałam po rozstaniu. Dziś obudziłam się już trochę zdrowsza, znów chudsza i wymizerowana, ale z głębokim przekonaniem, że pora zacząć kolejny etap.

Tak jak napisała Anhedonia ? UCIEKAJ albo WALCZ. Forum było moją ucieczką. Teraz pora zawalczyć. Czeka na mnie real ? ja sama, dziecko, praca, zmiany. Byłyście wspaniałym azylem. Pięć miesięcy to wystarczająco długo, żeby się azylować, ilozolować i detoksować, ale kiedyś trzeba wrócić do świata. Dalej pewnie nie będzie lekko, ale trzeba temu stawić czoła. W kilka dziewczyn wyeksportowałyśmy się do reala i nie zawahamy się tego użyć w kolejnym etapie big_smile To mój najcenniejszy aktyw po tragedii, która mnie spotkała. Nie można jednak bez końca żyć tragedią. Na forum dowiedziałam się, czego szukać i pora to wcielać w życie.

Forum to dobre miejsce, żeby szukać wiedzy u takich samych ?odsianych psychiatrycznie?, to dobre miejsce, żeby wyrzucić swój ból i złość nawet w najbardziej przerysowanej postaci jeśli jest nam to niezbędne dla poratowania psychiki, forum to dobre miejsce, żeby szukać wsparcia, gdy real go nie oferuje. Dla mnie forum było też miejscem, w którym dobijałam swoją miłość, o którą cała wcześniejsza walka okazała się porażką ? więc trzeba było dokonać wyboru: albo ta miłość albo życie. Przeszłam tu z Wami wszystkie fazy mojego prywatnego koszmaru i cały ten cykl żałoby musiał się dopełnić. To był dla mnie bezwzględnie najtrudniejszy okres w całym moim dotychczasowym życiu i cieszę się, że mogłam go spędzić tu z Wami a nie "rozrabiać" w realu, jak robi to wiele oszalałych z bólu kobiet.

Dziś jestem jeszcze bardzo słaba, ale wierzę, że kiedyś tu wrócę i powiem Wam, że cud uzdrowienia się zdarzył. Do reala trzeba wyjść choćby po to, żeby spotkać innych ludzi, którzy przez to wszystko przeszli i żyją nadal i żyją lepiej. Forum siłą rzeczy skupia osoby w najsłabszej kondycji i na najgorszym etapie. Dłuższe pozostawanie tu to tak, jakby po przebytej chorobie niewspółmiernie długo pozostawać w szpitalu.

Życzę wszystkim, które jeszcze tu chwilę zostaną powodzenia w poszukiwaniu dróg wyjścia z naszych różnych przypadłości, a głównie odnalezienia tu takiego kapitału na przyszłość, który da się wykorzystać konstruktywnie, żeby te przypadłości nie nawracały. Ja go tu znalazłam. Czuję się lepsza, pełniejsza, mądrzejsza i mam takie niejasne wrażenie, że uda mi się nie popełnić już (przynajmniej tych samych smile) błędów w kolejnym związku i w relacjach z ludźmi w ogóle.

Bez_serca ? matko założycielko, również dziękuję Ci za ten wątek big_smile

Kriss - dziękuję Ci za ostatni wpis. Nie chciałam się już do niego ustosunkowywać, ale Ty jak zwykle i jak w wielu innych kwestiach jesteś moimi ustami. Ty też jesteś jednym z moich najcenniejszych "eksportów" big_smile

Kocham Was, Dziewczyny. Trzymajcie się, bo ... nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

6 489

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Kocham Was, Dziewczyny. Trzymajcie się, bo ... nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Kochana,
dałaś temu forum tak wiele, że nie sposób tego przecenić. Twoje posty czytało się z zapartym tchem, odnajdując w nich własne uczucia, własne bóle i wątpliwości. Były też impulsem do osobistych rozważań, dociekań i wniosków. Twój niepowtarzalny styl i niesamowite poczucie humoru, nie znajdą tu następcy. I to jest strata dla kolejnych kkzb, które się tu pojawią. Ale Ty nie możesz patrzeć na innych, musisz iść swoja drogą, i wiem, że świadomie wybrałaś to co dla Ciebie najlepsze.

Bardzo dziękuję Ci za Twoją tutaj obecność, Tarantello!!!

Mam ten zaszczyt, ze jestem w grupie tych, ktore poznały Ciebie w realu. Jesteś fantastyczną, niesamowitą i wspaniałą kobietą. Z całego serca życzę Ci powodzenia!!!
I niech ten początek będzie początkiem wszystkiego co najlepsze w Twoim życiu.

Całuję mocno.
karen

6 490

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana, z całego serca dziękuję Tarantello.

Jestem z Tobą i jestem szczęśliwa, że poznałam Cię osobiście, stąd to pożegnanie, które rozumiem, tak nie boli.

Przyjdzie TEN czas, zobaczysz, przekonasz się.

Ściskam mocno.

6 491

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantello - będzie mi Ciebie bardzo brakowało na forum, ale szanuje Twoją decyzję. Taka to kolej ewolucji wewnętrznej, Ty już idziesz dalej smile Jestem szczęśliwa, że mogłam Cię poznać. Powodzenia

6 492

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Kriss napisał/a:

JA! Ja chcę żyć tak jak teraz! Jest mi cudnie i ułudnie. Siedzę z farbą na bani, mąż przyniósł różowe winko schłodzone. Normalnie żyć nie umierać. Pigułek szczęścia brać nie muszę. Seksmisji rozkminiać na czynniki pierwsze - w celu głębokiej psychoanalizy płci przeciwnej - nie muszę. Wręcz nie potrzebuję. Wystarczy mi moja szeroka wiedza poparta doświadczeniami, logicznym myśleniem i rozmowami ze Sforą. Na męskie fora wchodzić nie muszę - na ch*j mi to?

Na"biednych" facetów się nie zaperzam - mnie ich żal. Tych biednych co się nad sobą użalają - szczególnie. Oni nie poszukują rozwiązania - tylko kombinują jak tę płeć przeciwną zgnoić - bo na jej tle wygląda się wówczas dużo, dużo lepiej. Taka PISowska taktyka. Zamiast coś sobą reprezentować - szukają sposobu aby tło nie reprezentowało. Zapewne trauma z dzieciństwa, moczenie nocne oraz notoryczne mycie głowy w szkolnym kiblu - miały duży udział. Takie tuptusie sponiewierane, szukające miejsca na ziemi, nikt ich nie kocha, nikt nie rozumie, nikt nie podziwia "za jajco". Nic tylko ponarzekać. Buuuu, buuuu płaku, płaku.

Za to - nie przeczę - debile zawsze mnie wkurzali. Generalnie głupota ludzka mnie wkurza - a ta głupota nie ma płci. Durne egzemplarze traktuję jak marnowaczy tlenu. A Planeta Ziemia ginie.

Ciągle "Wy" Kobiety, "My" - faceci. O sobie mów Rodzyneczku. O sobie. Nie piastuj pozycji samozwańczej - w celu wygłoszenia pozycji WSZYSTKICH facetów. Nie znasz ich tylu - co każda z nas z osobna. No chyba że żona - to taki synonim, a po prostu jesteś gejem. W przeciwnym wypadku O SOBIE mów.

Zawsze się kurna zastanawiam, po kiego grzyba facet, który w sumie o sobie mniemanie ma "superextrazajebisty" wchodzi na babskie forum w przerwach na mecz, prościutko do działu "Rozstanie, Zdrada, Rozwód" i szuka o KKZB - wcześniej przyznając, że tej nazwy w wyszukiwarce brak. Jakim cudem tu trafił? Czy jest kobietą? Czy ja go znam? Która go zna? Czy dlatego gaworzy ogólnikami - żeby nie wyszło?

Przestań gaworzyć Samcu - za przeproszeniem o dupie maryni - dawaj szczegóły czego tu szukasz. Jak li i jedynie rozrywki albo rozkminiania Seksmisji jako filmu kultowego - to kiepskoś trafił. Kiepściutko.

Uwielbiam. Oto konkret. Otóż..:)

6 493

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

http://www.youtube.com/watch?v=3rX_S9eoV7I

6 494

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
SamiecTwójWróg napisał/a:

Podziwiam wam, że tyle rozmawiacie o waszych uczuciach... ale może lepiej usiąść z mężem i szczerze porozmawiać? Z NIM, a nie z koleżankami? Potraficie zdobyć się na szczerą rozmowę? Moja nigdy nie była wobec mnie szczera, nie potrafiła rozmawiać, a wy?

Moja szczerość aż bolała.....nie, nie szczerość tylko reakcje na nią mojego męża.Jego ironiczny uśmiech w odpowiedzi na moje obawy, podejrzenia, wątpliwości. Nie zniechęcał mnie do mówienia o tym co mnie boli, dziwił ale nie zniechęcał. Ja wiele potrafiłam znieść dla dzieci, rodziny i to jest chyba to kkzb i daleka jestem od wrzucania wszystkich do worków : MY kobiety i WY mężczyźni. Znam też okropne kobiety- złe żony i złe matki. Mnie tylko dziwi jak można współmałżonkowi zrobić piekło na ziemi za życia. Jeśli miałabym dzielić to raczej podzieliłabym na MY pokrzywdzeni i WY krzywdzący i znam faceta, który siedziałby ze mną w jednym worku( żona zdradziła go finansowo do ostatniego grosza i upodliła psychicznie).
Mówimy dużo o uczuciach ????? Poczytaj posty skrzywdzonych facetów ....oni też o uczuciach wiele piszą.
Gratuluję Ci, że udało Ci się po swoich przeżyciach podnieść jako dorosły człowiek.

6 495

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantello...już mi Ciebie brak! smile

6 496 Ostatnio edytowany przez Mariorie (2011-08-21 22:01:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

witam po ponadpolrocznej przerwie tutaj. weszlam do tej samej rzeki po raz drugi ale teraz to juz prawie nie moge sie podniesc po tym drugim rozstaniu. czytam to forum po raz kolejny, czytam ksiazki i nic. rodzina daleko, jedna przyjaciolke oszczedzam zeby mnie nie miala dosyc bo monotematyczna jestem. Jest mi strasznie ciezko bo nie jestem w Polsce, daleko od domu. Tym razem on powiedzial ze nie chce byc w zwiazku. Chce jednak miec ze mna kontakt ( chyba zeby mnie dobic). Nie utrzymuje kontaktu z nim, daje rade, ale jest mi niesamowicie ciezko, bo przez te 2 lata kiedy bylismy razem mamy wspolnych znajomych. Teraz przez to ze chce sie odciac nie moge praktycznie sie z nimi spotykac bo on przewaznie bywa na imprezach i tp. czuje sie strasznie samotna tu. Znajomi w wiekszosci powyjezdzali,  a Ci co zostali to tylko powierzchowne relacje. Skonczylam wlasnie "Mezczyzni ktorzy nie potrafia kochac" to jest wlasnie taki typ.Siedze i rycze i czekam. czekam na nic bo wiem ze on sie nie odezwie i nie wiem jak sobie pomoc. W pracy nie moge o niczym innym myslec i łzy same cisna mi sie do oczu

6 497

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

i najgorsze ze ciagle mam nadzieje ze on bedzie chcial wrócic

6 498

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mariorie, przejdzie Ci smile zawsze przechodzi... a moze powinnas teraz pomyslec o tym czy moze na chwilke nie wpasc do domu:) wiesz, zmienic otoczenie na jakis czas, zrobic sobie wakacje od tego wszystkiego. To pomaga, bardzo pomaga.

6 499

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

http://www.youtube.com/watch?v=3rX_S9eoV7I

Zaajefajna!!! uwielbiam Zamachowskiego smile

6 500

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantelko kochana big_smile
Jestem jedną z tych szczęściar, z którymi pozostajesz tongue Dlatego łatwiej mi zaakceptować Twoją decyzję.

Ale masz rację - od jakiegoś czasu to już rozdrapywanie gojącej się rany. hmm  I szczerze mówiąc - wszystko już zostało powiedziane. Po wielokroć smile
Twoja przyjaźń (śmiem tak twierdzić) to jedno z najważniejszych uzasadnień, że nasze tragedie wydarzyły się "po coś"  big_smile
To, że będziesz dla mnie kimś wyjątkowym - wiedziałam od Twojego pierwszego postu big_smile I od razu (jak to ja) podzieliłam się z Tobą tym spostrzeżeniem...
Pora wziąć głęboki oddech.


Do wszystkich kobiet, które dołączą do wątku za jakiś czas: Czytajcie go od początku. Warto. A właściwie - to jedyna droga tongue
Zobaczycie, jak przebiegała nasza ewolucja, jaki góry i dolinki czekają Was na drodze do zdrowienia.
Ja jeszcze zostaję, ale z pewnością nie na "pełen etat" wink Przegadałyśmy z Tarantelką wczoraj wiele godzin, poszłyśmy spać nad  ranem. Wnioski - pora na nowe. big_smile  Lepsze nowe.

Mam prośbę, aby któraś z pozostających dziewczyn przejęła moją funkcję bibliotekarki.... Czekam na zgłoszenie big_smile

Buziaki kochane.

Posty [ 6 436 do 6 500 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 98 99 100 101 102 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026