Wlacze bo nie chce zeby bylo ze odchodze do innego... A walsciwie z jego powodu...
Podobne tematy
Przeciez i tak bedzie, ze to przez tego drugiego. Jak sie zwiazesz z nim nawet po 3 latach od rozwodu to i tak bedzie gadanie, ze pewnie juz dawni byliscie razem.
Kazda strona bedzie zwalala wine na ta druga a prawda lezy po srodku.
MIej odwage rozwiazac ten wezel i zaczac zyc.
68 2010-10-25 08:38:48 Ostatnio edytowany przez morfeusz73 (2010-10-25 11:34:11)
witaj
u mnie jakoś leci mam spokojny okres w życiu w pracy idą szalone zmiany
mamamia powiedz mi czy rozmawiałaś z tym swoim znajomym o swoich problemach?
o tym ze masz dość męża i chcesz od niego odejść?
Tylko mam jedną prośbę traktuj go jak przyjaciela nie wpuszczaj go do łózka zanim nie poznasz dobrze niech ce facet wykaże czymś poza urokiem osobistym.
W śród nas chłopaków jest takie przeświadczenie z którym zgadzam się w 100%
"kobieta w potrzebie to kobieta zdobyta"
nie pozwól żeby cie wykorzystał
Bo możesz wpaść z deszczu pod rynnę.
I jeszcze jedno gdy wniesiesz sprawę o rozwód a mąż cię przyłapie na zdradzie możesz mieć kłopoty.
mamamia - wcześniej już Ci pisałam, jeśli nie ma nadzieji że będzie dobrze, nie ma miłości to rozstań się z mężem i nadal to podtrzymuje , ALE - kobieto uważaj z tą "magią" z nowym znajomym - żebyś nie wpadła z deszczu pod rynnę i za jakiś czas żeby się nie okazało że magia zniknęła a została szara rzeczywistośc nie daj Boże gorsza od obecnej. Dziś tak możesz czuć, magia zrozumienie , czułośc ze strony nowego faceta bo przedewszystkim jestę bardziej poddatna na najmniejsze nawet obiawy "zainteresowania" z jego strony, i wydaje ci się że on jest "ideałem" zupełnie innym od twojego M - pewnie jest inny bo nie ma takich samych ludzi tylko pomyśl tak obiektywnie czy na początku znajomości z twoim M nie bylo podobnie a potem - sama wiesz. Dlatego uważam, że dziś powinnaś mimo wszystko bardziej kierować się rozumem niż sercem - jeśli rozum podpowie że to faktycznie to to będziesz mogła dać ponieść się fali uczuć.
mamamia i jak u ciebie??jak mam podobnie...
U mnie beznadzieja.
Z tym "zauroczeniem" wprawdzie juz mi przeszlo, ale w malzenstwie nie jest dobrze. Bywaja okresy kiedy jest w miare... ale potem On wyzywa sie na mnie jeszcze bardziej... On realizuje swoje pasje, spotyka sie z przyjacolmi a ja ,,, wciaz tylkp\o praca, dom, praca, dom... A nie daj Boze zebym sie spoznila ze 20 minut...
Wtedy jest afera, ze On nie darzy na silownie
Wyzywa mnie ze nie sprzatam, wyzywa moja rodzine... Do domu wraca codziennie o 12 w nocy...
Ja nie mam w oogle prywatności ... Czuje sie zaszczuta. To nie jest zwiazek. To jakis cholerny koszmar.
Najgorsze sa prenetsje, ze za malo zarabiam. Wysmiewa mnie, ze jestem po studiach a zarabiam mniej od niego...
Czasem mam ochote spakowac jego rzeczy i po prostu go wywalic. Ale narazie mecze sie ze wzgledu na dziecko...
powiedz mi masz syna czy córkę?
jeśli syna to fantastyczny przykład traktowania kobiet daje.
Wybacz mi szczerość ale tak nie może nikt żyć masz prawo być szczęśliwa nie można w imię miłości dla dziecka tracić resztę szacunku do siebie samej.
jesteś silna żeby znosić to wszytko to zniesiesz też to ze będziesz sama. A jemu to się należny porządny kop w dupę.
Poza tym z moich obserwacji moich znajomych biegających na siłownie nigdy nic dobrego nie wynikło. Robią to żeby zaimponować jakiejś grupie kobiet łykając proszki na przyrost ze skutkami ubocznymi w postaci impotencji lub zaburzeń erekcji później są sfrustrowani swoim życiem erotycznym szukając podziwu. Szczytem była wypowiedź jednego z moich kolegów próbujących ratować swój wizerunek kiepskiego kochanka który wszystkim ogłaszał ze wytrysk jest niepotrzebnym marnowaniem białka.
Jesteś w związku z zakompleksionym facetem szukającym podziwu wśród kobiet respektu u innych mężczyzn, poniżając ciebie zastanów się czy warto poświęcać mu czas.
Mamamia miałam podobny problem do Twojego, z tym, że ja zdecydowałam się rozstać ze swoim mężem, który nawet stosował przemoc fizyczną, wniosłam do sądu pozew o rozwód z orzekaniem o jego winie oraz wniosłam oskarżenie do prokuratury. Mój syn był świadkiem takich sytuacji i cóż, pozytywnie to na niego nie wpłynęło, teraz chodzę z nim do psychologa. Dam Ci radę, odejdź, ale zbyt pochopnie nie decyduj się na kolejny związek, bo możesz wpakować się jeszcze w gorsze bagno. Lepiej samemu, niż nieustannie się bać o miłość. Życzę powodzenia. Pozdrawiam.
Co do drugiego związku to z pewnoscia masz racje Perelka87.
Tez zauwazylam ze moja mala jest bardziej agresywna. Taki uklad napewno jej nie sluzy, ale ja nie mam odwagi odejsc. Boje sie ze skrzywdzxe corke. I ze same nie damy rady. I w ogole boje sie reakcji ludzkich. Niektorzy nidy tego nie zrozumieją. Wiem, ze tak ne można. Ze powinna myslec o swoim szczesciu, ale ja tak nie potrafie. Wiem, ze brak ojca na zawsze odcisnie sie w psychice dziecka. Moj maz jaki by nie byl, szaleje za corka. Maja swietny kontakt. Nie chcialabym by z powodu jego braku byl;a gorsza od innych dzieci.
75 2010-11-21 22:26:58 Ostatnio edytowany przez perełka87 (2010-11-21 22:28:39)
A kto mówi, że będzie gorsza od innych dzieci? To tylko od tatusia zależy, jakie będą ich relacje. Ludzie zawsze mają dużo do powiedzenia, bo łatwiej ocenia się innych, niż naprawia własne życie. Mnie też łatwiej jest coś komuś doradzić, niż samej sobie. Ale już tak jesteśmy skonstruowane, my kobiety. Obawy zawsze są, ja się boję, jak jasna cholera. Nie wiem też, co będzie za rok, ba za miesiąc, czy dam radę udźwignąć życie z dzieckiem sama, czy wystarczy mi na to sił, zdrowia i kasy? Rozumiem więc i Twoje obawy, ale muszę Ci powiedzieć, że składając pozew poczułam ogromną ulgę, że zaczynam robić coś w życiu, co może dać mi wolność i satysfakcję. Moje zauroczenie trwało i trwa, ale nie mężczyzną już, a sobą, kobiety - dbajmy o to, byśmy zawsze czuły się silne i dowartościowane. Faceci mają lepiej w życiu, ale to nie znaczy, że mamy im pokazywać na każdym kroku, że jesteśmy słabe. Więcej wiary w siebie, Ty jesteś ważna i to Ty musisz być szczęśliwa, by Twoje dziecko było szczęśliwe. Życzę Ci powodzenia w każdej decyzji, jaką podejmiesz. Każdemu należy sie szczęście, nie poddawaj się i nie daj się omotać mężczyźnie, który Cię nie szanuje. On jest zakompleksiony i te same reakcje chce wywołać u Ciebie. Dbaj o siebie i córę! Będę trzymać kciuki. Serdecznie pozdrawiam ![]()
perełka87 dlaczego mylisz ze faceci mają lepiej?
Poza tym zgadzam się z tobą taki związek jest nie do przyjęcia.
Podobna historia
Facet zakompleksiony mający dziwne poczucie wartości
Na zewnątrz przykładny człowiek strażak ochotnik zawsze jest na każde wezwanie (normalnie super men)
tylko ze akcje kończą się na gaszeniu pragnienia w jakimś barze
do domu wraca podpity robiąc awantury po zonie jędze jak po szmacie
ale córeczka jedyna jest jak oczko w głowie
ukochany tatuś z córeczką
dziewczynka ma teraz 7 lat
i przejeła sposób traktowania mamy od swojejgo ojca A tatuś szczęśliwy jak dziecko mówi mamie ze jest k... szmata lub inne epitety których nie rozumie.
Patrząc na to serce się kraje
Ale matka no przecież on z córka ma taki wspaniały kontakt, co ludzie powiedzą, a ja sama to sobie nie dam rady. A on przecież nie pozwoli mi zabrać córeczki.
mamamia chcesz żeby to tak wyglądało? chcesz stracić resztę przyzwoitości jaka masz sama dla siebie.
Jesteś silna uwierz w siebie
77 2010-11-22 10:24:55 Ostatnio edytowany przez perełka87 (2010-11-22 10:25:43)
"dlaczego mylisz ze faceci mają lepiej?"
Morfeusz73 dlaczego tak myślę? Z moich doświadczeń wynika, iż facetom jest łatwiej zbudować związek, szybciej mogą pocieszyć się po rozstaniu. Mój mąż mnie bił, a jednocześnie mówił, że kocha, przyjaciel mówił, że kocha, a jednocześnie pod wpływem alkoholu mówił "wróć sobie do swojego mężusia, niech Cię dalej tłucze". Jestem w takim dołku emocjonalnym, że wszyscy faceci wydają mi okropni, źli, wyrachowani, niepotrafiący kochać, ba odczuwać wyższych emocji. Pomimo tego, że jestem (i tu trochę nie będę skromna) osobą wykształconą, w miarę zgrabną, inteligentną , to jednak zawsze trafiam na debili. Dlaczego? Faceci mają lepiej, bo zanim wybiorą tę jedyną, mogą poprzebierać i nikt ich nie osądzi o kurestwo chociażby. Pozdrawiam.
trafiłaś na idiotów na szczęście nie wszyscy są tacy
jesteś teraz pokaleczona. musisz stanąć sama na nogi nie szukać kolejnego przygłupa który cię wykorzysta
Zostaw ich obu i stań na nogi sama
Zobacz wypowiedzi zazdrość i niekochana72 przeżyły podobne historie pomogą ci stanąć na nogi one mogły ty też potrafisz.
Nie zgadzam się z nimi i często ale znając ich doświadczenie wiem ze będą teraz pomocne dla ciebie.
A ja wierze ze ci się uda.
Jak czytam o facetach którzy swoje frustracje przelewają na kobiety bijąc je i poniewierając nóż mi się w kieszeni otwiera.
Witajcie ,postanowiłam poszukac takiego tematu {rozstanie ,zdrada ,flort} bo sama juz sobie nie radzę ze swoimi emocjami .Poczytałam i sama nie wiem co myslec ,moim zdaniem kobiety które maja fatalnych mężów ,w domu jest toksycznie ,nerwy ,nie musza się zastanawiac co jest lepsze ,dziecko w takiej sytuacji równiez się martwi choc nieraz tego nie widac .Ja podobnie jak morfeusz mam fajną rodzinę ,kochanego męża ,naprawde cudownego ,i co ..... jestem nieszczęśliwa ,dusze sie w tym związku .Kiedy się poznalismy było wspaniale ,miłośc od pierwszego wejżenia ze strony mojego męża zostało tak do dziś co jeszcze bardziej mnie dobija a ja ... ?Zaczęłam miec wątpliwości już przed ślubem ale byłam zbyt młoda aby stwaic czoło decyzji o rozstaniu widzac jego miłosc tak jest do dziś .Mamy 2 dzieci M jest wspaniałym tatą a ja ?ja w tym związku jestem maszyną ,kocham moje córeczki ,staram sie byc dobra mamą ,żoną.tylko że niema tego ognia,nie mogę znieśc braku namiętności w naszych relacjach (to ja jej nie mam )robiłam już chyba wszystko ,kolacje ,stroje ,i wszystkie inne pierdoły aby ogień powrócił wszystko na nic .teraż jest inny ,na poczatku tylko kolega nawet mnie drażnił a teraz stło się ostatnio nawet się pocałowaliśmy tak samo wyszło i co ja mam teraz zrobić ????był ogień wszystko to czego mi brak od 10 lat
marika dobrze cię rozumiem tylko ze ten ogień może spalić to co masz, u mnie wszytko stanęło na włosku
Dokladnie Cie rozumiem Marika. Ja tez nie umiem przywrocic w sobie namietnosci do meza... Nie wiem czy to te wszystki jego slowa... Czy tak po prostu sie skonczylo. Mam w sobie psychiczna blokade, ktorej nic nie przelamie. Obawiam sie jednak ze Morfeusz ma racje- ten ogien namietnosci do innego moze zniszczyc stabilizacje w ktorej zyjesz. Dlatego ja tez jestem ostrozna w relacjach z tym drugim. Nic miedzy nami nie zaszlo, ale wyrzuty sumienia mecza mnie nawet wtedy gdy pow mi cos milego. Zastanawiam sie gdzie jest ta granica po przekroczeniu ktorej dopuszcze sie zdrady. Czy rozmowa i wyznania juz nia sa, a moze wspolne pojscie na kawe... Jestem bardzo ostrozna w kontaktach z drugim mezczyzna bo tak jak juz pisalam nie chce pozbawiac dziecka pelnej rodziny. Wybor jest niestety trudy- pozwolic sobie na szczescie czy postepowac tak by uszczesliwiac innych a samemu plakac w poduszke...
marika 30 - myślę, że ten ogień o którym piszesz też przygaśnie z biegiem czasu - tylko zanim sobie to uświadomisz możesz popełnić takie błędy których nie naprawisz. Miłośc tak jak my sami ulega przeistoczeniu z biegiem czasu zmienia się - czy chcesz zaryzykować małżeństwo, rodzinę dla tego ognia który i tak zgaśnie.