DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 469 ]

391

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

to znów ja... kilka postów wyżej jest moja wypowiedź,a  teraz piszę znów. Pisze i płaczę, bo... Jestem w takiej sytuacji, że mimo że jestem dorosła musze mieszkać z mamą (po prostu moje zarobki nie pozwalają mi wynając czegoś sama). A ona pije znów. Kiedy jest trzeźwa, jest wspaniałą kobietą, ale kiedy zacznie pić... chodzi po domu, a raczej się tłucze po ściana, stęka, w nocy awantury, krzyki płacze... Najgorsze jest to, że nie moge jej powstrzymać o jak wstaję(dziś o 8 rano) to ona już jest pijana. trasznie sie z nią dziś pokłóciłam, powiedziadziałam (wykrzyczałam) jej wszystko, co mnie boli, no po prostu puściły mi nerwy... Na co ona: "w dupie Cię mam, wiesz?" To tak zabolało... nie wiem, nie mam siły już... Pewnie pisze w złym wątku,a le już nie mogę... Wiecie? Aż sama mam ochotę się napić i nie myśleć...

Zobacz podobne tematy :

392

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Cześć wiem co czujesz;-((( Ja miałam rodziców alkoholików a raczej ojca który jeszcze zdradzał matkę  ateraz mam męża pijaki który też mnie zdradza! Super nie? A na razie niemam się gdzie wyprowadzić i co gnije jak zepsuty kwiatek!! Pozdrawiam Cie koleżanko i współczuje

393

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

No nie super.. to najgorsze patrzeć na to i nie móc nic zrobić...
Macie dzieci olimpio?

394

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Synka 7 lat i w dodatku cyekaj go operacje bo ma krotka raczke! nie moge na niego liczyc a sYN MOWI DLaczego mi takiego ojca pijaka wzbralas

395

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
ladyapocalypse napisał/a:

Mam 26 lat... Od kiedy pamiętam moi rodzice pili. Pamiętam, jak jadłyśmy z siostrą chleb z wodą i cukrem. Pamiętam, jak siedziałam do 22 na podwórku czekając aż ktoś wróci do domu. Pamiętam ojca kopiącego ciężarną matkę... Nigdy nie myślałam, że rodzice piją przeze mnie, nie uważałam, że mama pije przez tatę a tata przez coś tam. Pili bo chcieli. Bo nie potrzebowali nic oprócz alkoholu. My nie byliśmy ważni (ja i rodzeństwo). Doszłam do wniosku, że mam takie życie bo na lepsze nie zasłużyłam. I idąc tym tokiem myślenia zawsze wycofywałam się z walki o cokolwiek. W podstawówce byłam poniżana przez dzieciaki i nie umiałam się obronić - widać na to zasłużyłam. Kiedy któryś z kolejnych chłopaków mnie rzucał wcale mu się nie dziwiłam... I nadal tak uważam... poznałam kogoś i nawet nie chce mi się o niego walczyć. Jest za dobry, za inteligentny, za przystojny dla takiego nic jak ja..

Jeny dziewczyno co Ty mowisz, to kompletna bzdora. Jestes silna i pelna wartosci kobieta a wiesz dlaczego bo byłas na tyle mądra zeby nie skonczyc tak jak Twoi rodzice!!!!Mam chlopaka ktorego rodzice to alkoholicy, jest mi go strasnzie zal bo chociaz nie mowi wiem, ze jest mu przykro, ze nie moze liczyc na swoich rodzicow. Ciagle wspomina dziecinstwo bo wtedy jeszcze mial fajna rodzine, cieply dom, wszystko zmienilo sie jak oboje stracili prace, najpierw matka zaczela a potem ojciec poszedl w jej slady. Moj chlopak nie chce tak o tym mowic bo sie wstydzi, ma ogromny zal do nich, pewnie sa mu obojetni, jakby im sie cos stalo to poczulby ulge. Nie mogl spelniac swoich ambicji, marzen. Musial isc do pracy zeby utrzymac dom i bylo mu ciezko bo rodzina w ogole go nie chciala sluchac ze jego rodzice to alkoholicy. Bywalo a nawet bywa ze musi sie myc w zimnej wodzie ze ma zimno w domu ze sie nie da wytrzymac. Tak mi jest przykro patrzac na to. Obawialam sie z nim zwiazac ale podjelam to ryzyko, wiem ze bedzie ciezko. Czasem jest bo on nie ma chwilami humoru i jest taki zdystansowany ale jest tez kochany, wiem ze potrzebuje ciepla i ja chce mu je dac. Pokazac moj swiat, ktory moze nie jest idealny ale lepszy od tego w ktorym on zyje. Chcialabym zeby nam sie udalo, on jest rozsadnym chlopakiem, ktory nie lubi zawodzic ludzi i docenia mnie bo jak to powiedzial "jestem taka dobra, taka inna". Musisz uwierzyc, ze moze Cie spotkac cos w zyciu fajnego. Nie chce sobie dodawac ale to, ze ja sie pojawilam w jego zyciu to naprawde jakies szczescie dla niego. Drzwi do nowego zycia, normalnego w ktorym zna sie umiar, wie sie kiedy skonczyc pic. Przez to co przezylas, masz strasnzie niska samoocene. Zycze Ci wiekszej wiary w siebie!!!

396

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
Yuuki napisał/a:

Cześć.Mam 18 lat, moi rodzice piją w szczególności mama..Właśnie trafiła na izbę wytrzeźwien a ja nie wiem co juz mam robić.Mogłabym się wyprowadzić od rodziców ponieważ miałabym gdzie mieszkać jednak mam 13 letnią i do tego niepełnosprawną siostre i boję sie ze pójdzie ona do domu dziecka,chociaż zapewne i tak tam trafi jak kurator sie dowie o mamy wyskoku ponieważ sytacja była bardzo napięta.Mama wróciła niedawno ze szpitala w Choroszczy.Wyprowadzić sie nie mogę bo od razu myślę co będzie z moją siostrą.Prosze doradźcie mi co mam zrobić,ponieważ sama nie moge sobie juz z tym poradzić.Myślę o samobójstwie ponieważ nie mam siły juz tak żyć

witam milo.pisze ci na mail ponieważ nie wiem jak mam sie odezwać,Napisalaś ze nie chcesz juz tak życ,ale nie myśl o samobujstwie prosze,uwierz ze czsami se myslisz nie ma wyjscie,wszystko mnie dobija,nie mam nikogo,przyjaciele,znajomi nie rozumieją mnie,rodzice tez jestem obojetna,jestem sama w tym swiecie,nikomu nie potrzebna,ale tzreba pozbierać sie z siła i wziac sie w garść,pisze bo miałam znajoma jaka jest w podobnej sytuacji,nawet w gorszej,i na dzien dzisieszjy żyje jak żyje,ale najwzniejsze ze Zyje na tym swiecie.,czasami obca osoba może pomoc...odezwij sie na GG 13336040..mam kilka dobrych znajomych jakie mogą doradzic.
pozdrawiam serdecznie

397

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie, jestem studentką 4-tego roku psychologii klinicznej. W ramach pracy magisterskiej prowadzę badanie dotyczące funkcjonowania rodziny w której występuję problem alkoholowy. Zapraszam osoby, których rodzice bądź jedno z rodziców ma problemem alkoholowy, zapraszam osoby, których rodzice podjęli terapię jak i te które terapii nie podjęli.Badanie polega na wypełnieniu dwóch kwestionariuszy. Będę bardzo wdzięczna osobom które wezmą w nim udział. Osoby chętne muszą mieć ukończone 18 lat.

Bardzo proszę o pomoc.

Joanna

398

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam,

Mam pewien problem i nie wiem jak sobie z nim poradzic. Wybaczcie ze pisze dosyc rutynowo bo wiele osob zmaga sie z identycznym problemem ale ja nie pisze w swojej sprawie bardziej w sprawie mojego 3 letniego brata. Dodam ze sam mam 22 lata.

Otoz moja mama prawdopodobnie jest alkoholiczka.. Pewnie wielu z was zna ta ''mysl'' i uczucia z nia plynace kiedy uswiadamiamy sobie z kazdym dniem ze jedno badz dwoje z naszych rodzicow ma problem z alkoholem. Na dzien dzisiejszy nawet moja mama nie musi smierdziec alkoholem, czy zachowywac sie jakby byla pod wplywem, wystarczy mi jedno slowo, jedno wypowiedziane przez nia zdanie zeby sie o tym przekonac i byc pewnym ze w kieliszku czy szklance obok nie ma wody zrodlanej czy napoju gazowanego tylko wino, wodka, drink. Moi rodzice czesto siedza w kuchni i pija piwo, to jest mysle normalne w kazdym domu ze pije sie piwo. Moj brat nawet twierdzi ze piwo to nie alkohol smile Oczywiscie w ograniczonej ilosci jedno czy dwa. Moja matka potrafi wypic 4'pak po czym zadzwonic do mojego ojca ktory jest na zakupach i powiedziec mu zeby kupil piwko udajac ze jest trzezwa. Takie byly poczatki. A piwo to nie alkohol.......................Teraz ciezko utrzymac jakikolwiek % w domu bo wiadomo kto go spozyje, przykro mi ze nie chce nawet wina pic na wlasne urodziny z rodzina bo wiem ze moja mama przepraszam za wyrazenie sie urabie. Moja mama nie miala latwego zycia, ja z dwojka starszych braci dawalismy sie we znaki smile Alkohol, narkotyki, ladowanie na dolku wiadomo jak to jest z mlodymi chlopakami ktorzy za kolegami pojda nawet w ogien. Ja juz z tego wyroslem, moi bracia chyba tez. Tak sie zdarzylo ze moja mama w poznym dosyc wieku urodzila dziecko, chlopczyk, 4'ty z kolei smile Ma 3 latka a ja zastanawiam sie jak to bedzie kiedy bedzie mial lat 15,16,18. Kiedy moja mama bedzie szla upita chodnikiem, bedzie robila awantury w domu, koledzy sie beda z niego smiali a on bedzie obwinial rodzicow i bedzie nienawidzil swojego zycia.. Uwazam ze ani moj tata, ani moj najmlodszy brat, ba! Moja mama rowniez na to nie zasluzyli.Moje pytanie jest jedno, jak do niej dotrzec ? Nie chce nawet z nia zaczynac dyskusji bo wiem jak zareaguje, bedzie mi przyznawala racje i ogolnie bedzie traktowala mnie jak gowniarza ktory nic nie wie o zyciu. Ogolnie dyskusja z nia do niczego sensownego nie prowadzi udaje ze problemu nie ma. Dlatego jak mam to rozegrac.. Gdzie uderzyc ? Wystarczy mi ze reszta mojej rodziny siedzi z zalozonymi rekoma i patrzy na to wszystko ale ja tak nie moge i nie chce.. Tylko sam juz nie wiem co mam zrobic.....

399

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam,

Zawsze wydawalo mi się, że jestem jakaś inna, dziwna, nienormalna. Im starsza tym gorzej sobie radziłam/radzę z samą sobą... Cierpialam na anoreksję, później bulimię. Trwało to ponad 5 lat. Mam problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie, jeśli tak to można ująć. Ogólnie rzecz biorąc nie jestem duszą towarzystwa i najlepiej to jakbym nie musiała się do nikogo odzywać. wink Do tego jestem bardzo nieufna, nieśmiała i skryta. Ale do sedna... z pojęciem DDA spotkałam się dopiero kilka miesięcy temu. Nie wiedziałam, że istnieje coś takiego... mój ojciec był alkoholikiem, do dzisiaj pamiętam wieczory gdy wracał do domu... Ale tak się zastanawiam, czy moja "nienormalność" wiąże się syndromem DDA czy może jeszcze mam jakieś inne probemy, o których nie wiem. Stąd moje pytanie: czy jeśli chciałabym się zgłosić na jakąś terapię, to od razu udawać się na terapię DDA?  Czy może do jakiegoś ogólnego psychologa/psychiatry na postawienie diagnozy? Czy to bez róznicy? Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie!

400

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam.
Ja również wychowywałam się z ojcem alkoholikiem. Od ponad roku jestem już samodzielna...
Jednak cały czas gdzies to do mnie wraca. Le że wieczorem i myślę sobie,że nienawidzę go
jak nikogo innego ... Jakos nie potrafię o tym zapomnieć.
Całe życie próbował mi wmówić ,że będę nikim,że nie jestem nic warta.
I mogłam się tego posłuchac. Ale wiecie co ?Spiełam się i postanowiłam
pokazac mu jak bardzo się myli. Myślę sobie,że po przeżyciu tego wszystkiego
co było nam dane jesteśmy teraz na tyle odporni psychicznie,że zawsze damy sobie radę.
Powinniśmy realizować swoje marzenia i udowodnić nie tylko im ale przede wszystkim
sobie samym,że nasze życie zależy od nas a nie od popaprańców, dla których
świat się kończy na butelce wódki.
Wypiszmy swoje marzenia i obiecajmy sobie,że je spełnimy.

Ja osobiście śpiewam i chcę zostać mega gwiazdą,żeby móc kiedyś poruszać temat alkoholizmu w rodzinach i walczyć z tym całymi siłami. Co Wy na to ?: )



A Wy do czego chcecie dojść ?

401

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Asia przez chwile czytajac twoj post wydawalo mi sie jakby to bylo o mnie....ja tez spiewam ...tez wychowalam sie z ojcem alkocholikiem ktory wmawial mi ze jestem zerem ..i tez jestem niezalezna tylko ze od 7 lat poniewaz wyjechalam do usa po smierci mojego ojca i radze sobie swietnie mam swoj zespol ..spiewam.....jednak niestety przeszlosc powraca ...ale tak jak powiedzialas ze jestesmy juz uodpornione psychicznie.....a tym bardziej ze chce mu udowondic ze sie myli rowniez jak ty wink takze zycze ci wsyztkego dobrego zebys zostala super mega gwiazda bo jesli chodzi o mnie ja raczej wole byc taka mala gwiazda jaka juz estem w usa hahahahahaha pozdrawiam

tylko ze w moim przypadku czesto przeszkadzaja mi zle wspomnienia z dziecinstwa o ktorych chce zapomniec ale na mojej drodze czesto pojawiaja sie ludzie ktorzy przypominaja mi o nich i czesto sie zalamuje .....

402

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Podziwiam Was dziewczyny za Waszą siłę. Ja, mimo że jestem samodzielna, mam bardzo dobrą pracę w zawodzie, nie potrafię chyba pogodzić się z tym wszystkim. Każde, nawet najmniejsze niepowodzenie traktuję jako życiową porażkę, od razu zaczynam myśleć, że jestem do niczego. Nieważne co mi sie udało... niepowodzenia przesłaniają wówczas wszystko...
Też miałam podejście takie jak Wy, czyli na złość pokazać, że na coś mnie stać. Osiągnęłam niby dużo (wg innych osób z mojego otoczenia), ale nadal uważam się za nikogo, że nic nie potrafię, nic nie umiem itd.
Justysia27, mam podobnie.... złe wspomnienia z dzieciństwa powracają niczym bumerang, mimo że cały czas staram się je odpychać.

403

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
nnila napisał/a:

Witam,
Stąd moje pytanie: czy jeśli chciałabym się zgłosić na jakąś terapię, to od razu udawać się na terapię DDA?  Czy może do jakiegoś ogólnego psychologa/psychiatry na postawienie diagnozy? Czy to bez róznicy? Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie!

Myślę,że od razu DDA.
Tam psycholog stwierdzi, czy to głównie przez ten syndrom, czy może potrzebujesz innego wsparcia.

404

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
cabanka napisał/a:
nnila napisał/a:

Witam,
Stąd moje pytanie: czy jeśli chciałabym się zgłosić na jakąś terapię, to od razu udawać się na terapię DDA?  Czy może do jakiegoś ogólnego psychologa/psychiatry na postawienie diagnozy? Czy to bez róznicy? Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie!

Myślę,że od razu DDA.
Tam psycholog stwierdzi, czy to głównie przez ten syndrom, czy może potrzebujesz innego wsparcia.

Dziękuję za odpowiedź.

405

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

nnila oczywiscie mam podobnie ....ale ja walcze ..walcze wszytskimy silami zeby nie marnowac sobie zycia oczywiscie ze bywaja dni trudne nawet czesto ale trzeba walczyc bo zycie mamy tylko jedno  a wdodatku bardzo kruche i krotkie trzeba przywac kazda chwile jak najlepiej niestety my z takimi problemami wcale nie uzaleznionymi od nas mamy wieksze z tym problemy ale ja wierze w slowa

"dla chcacego nic trudnego" trzeba tylko w siebie uwierzyc i zaakceptowac .......trzeba wynajdowac sobie wiele zainteresowan pasji hobby zeby nie myslec o przeszlosci tylko patrzec na siebie jak bys chciala zeby twoje zycie wygladalo i po prostu brnac do wyznaczenego celu.......zycze wam wszystkim tego.....chodz sama miewam z tym problemy ale ja sie nie poddam chocby nie wiem co!!!! ;0

406

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam Was! Pisze jako osoba, która czasami naprawdę bardzo cierpi żyjąc z człowiekiem, który jest DDA i chyba nie do końca chce sie do tego przyznać. Mój mąż ma ojca alkoholika. Nie raz słyszałam różne opowieści, co sie działo w jego dzieciństwie, przez co przechodził.... Niewątpliwie odbiło sie to na jego "psyche". Bardzo go kocham i próbuję z całych sił nauczyć sie w trudnych momentach dawać sobie radę z jego dziwnymi zachowaniami spowodowanymi syndromem DDA. Jednak nie zawsze jest to możliwe i często opadają mi ręce. Próbowałam kilka razy z nim o tym rozmawiać i namówić go na terapię, ale on nie wyraża najmniejszej ochoty, by w ogóle nawet o tym mówić. Nie wiem co zrobić, by go przekonać do takiej terapii - czy sama mogę chodzić na taką terapię (bo czuję, że przez jego syndrom ja równiez zaczynam mieć podobne objawy)?????? Jestem z Wrocławia. Czy ktoś wie, gdzie najlepiej sie udać z takim problemem? Czy taka terapia jest odpłatna, czy może refundowana NFZ?  Proszę o pomoc!!
Dodam, że planujemy potomstwo w niedługiej przyszłości i bardzo zależy mi na tym, aby nasze dzieci nie musiały przechodzić przez takie ciężkie klimaty...

407

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
Efkar napisał/a:

Witam Was! Pisze jako osoba, która czasami naprawdę bardzo cierpi żyjąc z człowiekiem, który jest DDA i chyba nie do końca chce sie do tego przyznać. Mój mąż ma ojca alkoholika. Nie raz słyszałam różne opowieści, co sie działo w jego dzieciństwie, przez co przechodził.... Niewątpliwie odbiło sie to na jego "psyche". Bardzo go kocham i próbuję z całych sił nauczyć sie w trudnych momentach dawać sobie radę z jego dziwnymi zachowaniami spowodowanymi syndromem DDA. Jednak nie zawsze jest to możliwe i często opadają mi ręce. Próbowałam kilka razy z nim o tym rozmawiać i namówić go na terapię, ale on nie wyraża najmniejszej ochoty, by w ogóle nawet o tym mówić. Nie wiem co zrobić, by go przekonać do takiej terapii - czy sama mogę chodzić na taką terapię (bo czuję, że przez jego syndrom ja równiez zaczynam mieć podobne objawy)?????? Jestem z Wrocławia. Czy ktoś wie, gdzie najlepiej sie udać z takim problemem? Czy taka terapia jest odpłatna, czy może refundowana NFZ?  Proszę o pomoc!!
Dodam, że planujemy potomstwo w niedługiej przyszłości i bardzo zależy mi na tym, aby nasze dzieci nie musiały przechodzić przez takie ciężkie klimaty...

On wie o DDA? Zdaje sobie sprawę dlaczego czasami zachowuje się tak, a nie inaczej? Jeśli nie, to podsuwaj mu może jakieś artykuły na ten temat. Wiele informacji można znaleźć w sieci. Przede wszystkim musicie dużo rozmawiać. Jeżeli zacznie coś opowiadać, to postaraj się go wysłuchać, zrozumieć, daj mu poczuć, że chcesz go wspierać i być przy nim. Zmuszenie do terapii nic nie da, jeśli on nie czuje takiej potrzeby, ani chęci. To musi wyjść z jego inicjatywy.
Na pewno bycie w związku z taka osobą wymaga od Ciebie wiele cierpliwości i zrozumienia. Jeśli sobie nie radzisz, to możesz poszukać w sieci np. Poradnia Terapii Uzależnień i Współuzależnienia. W moim mieście taka poradnia istnieje i refundowana jest nie tylko przez NFZ ale tez jeśli ktoś nie posiada ubezpieczenia, to mają podpisaną umowę z miastem. Dzięki czemu pacjent nic nie płaci. Życzę powodzenia!

408

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
nnila napisał/a:
Efkar napisał/a:

Witam Was! Pisze jako osoba, która czasami naprawdę bardzo cierpi żyjąc z człowiekiem, który jest DDA i chyba nie do końca chce sie do tego przyznać. Mój mąż ma ojca alkoholika. Nie raz słyszałam różne opowieści, co sie działo w jego dzieciństwie, przez co przechodził.... Niewątpliwie odbiło sie to na jego "psyche". Bardzo go kocham i próbuję z całych sił nauczyć sie w trudnych momentach dawać sobie radę z jego dziwnymi zachowaniami spowodowanymi syndromem DDA. Jednak nie zawsze jest to możliwe i często opadają mi ręce. Próbowałam kilka razy z nim o tym rozmawiać i namówić go na terapię, ale on nie wyraża najmniejszej ochoty, by w ogóle nawet o tym mówić. Nie wiem co zrobić, by go przekonać do takiej terapii - czy sama mogę chodzić na taką terapię (bo czuję, że przez jego syndrom ja równiez zaczynam mieć podobne objawy)?????? Jestem z Wrocławia. Czy ktoś wie, gdzie najlepiej sie udać z takim problemem? Czy taka terapia jest odpłatna, czy może refundowana NFZ?  Proszę o pomoc!!
Dodam, że planujemy potomstwo w niedługiej przyszłości i bardzo zależy mi na tym, aby nasze dzieci nie musiały przechodzić przez takie ciężkie klimaty...

On wie o DDA? Zdaje sobie sprawę dlaczego czasami zachowuje się tak, a nie inaczej? Jeśli nie, to podsuwaj mu może jakieś artykuły na ten temat. Wiele informacji można znaleźć w sieci. Przede wszystkim musicie dużo rozmawiać. Jeżeli zacznie coś opowiadać, to postaraj się go wysłuchać, zrozumieć, daj mu poczuć, że chcesz go wspierać i być przy nim. Zmuszenie do terapii nic nie da, jeśli on nie czuje takiej potrzeby, ani chęci. To musi wyjść z jego inicjatywy.
Na pewno bycie w związku z taka osobą wymaga od Ciebie wiele cierpliwości i zrozumienia. Jeśli sobie nie radzisz, to możesz poszukać w sieci np. Poradnia Terapii Uzależnień i Współuzależnienia. W moim mieście taka poradnia istnieje i refundowana jest nie tylko przez NFZ ale tez jeśli ktoś nie posiada ubezpieczenia, to mają podpisaną umowę z miastem. Dzięki czemu pacjent nic nie płaci. Życzę powodzenia!

Nnila, dziękuję Ci bardzo za poradę. W tym tez kierunku myślałam i nie raz już próbowałam podrzucić jakis artykuł mężowi do poczytania, ale bez większych efektów. Chyba powinnam więcej z nim o tym rozmawiać... ale niestety to też jest bardzo trudne, bo przewaznie po prostu nie chce i zmienia temat. Jak najbardziej mąż zdaje sobie sprawę z problemu, ale zauważam tez często że stara sie zmienić wiele swoich zachowań. Może myśli, ze to wystarczy. No cóż, chyba nie pozostaje mi nic innego jak tylko walczyć o terapię rozmowami i stwarzaniem mu poczucia wsparcia.

409

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie:)
Też wychowałam się w domu, w którym ojciec, jak to się mawia, "pijał i bijał"...Bicie na szczęście nie było na porządku dziennym, dużo gorsze były wulgarne wyzwiska i ogólny terror w domu, jak ojciec wracał pijany. W moim dzieciństwie często się to zdarzało. Do dziś mam wrażenie, że nic nie potrafię, jestem kompletnym zerem,nie radzę sobie życiowo. Wciąż mam ze sobą jakiś problem, nie umiem podejmować konkretnych decyzji...Duży wpływ mają na to przejścia z dzieciństwa. Chodzę na terapię, walczę ze sobą cały czas...Mój ojciec nigdy nie przyznał, że jest alkoholikiem, moja matka całe życie uważała, że "to jest choroba nieuleczalna" i na tym stwierdzeniu się kończyło.
Moje małżeństwo rozpadło się (też min przez alkoholizm męża, byłam na dobrej drodze do niańczenia mojego biednego, schorowanego męża do końca życia i poświęcenia się opiece nad nim, aby nie stała mu się krzywda), teraz jestem w związku, gdzie partner praktycznie w ogóle nie pije alkoholu i staram się ŻYĆ. Nie jest to proste. Nadal mieszkam z rodzicami, podzieliliśmy dom na pół, my mieszkamy na piętrze, rodzice na dole. Nadal bywa trudno... Jestem pod stałą opieką psychologa i uczę się żyć....
Jak Wy sobie radzicie?

410

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Jestem DDA mam 23 lata i swoja własna rodzinę.Cały czas separuje ich od mojej matki nie wieżę jej.nie pozwalam jej zbliżyć się jej do wnuczek za co ona ma do mnie pretęsję.nigdy jej nie wybaczyłam ze zmarnowała mi dzieciństwo i młodość, ale to moja matka innej mieć nie będę nie wiem co robić jak zapomnieć o krzywdach.moje dzieci chcą mieć babcie.niby się zmieniła teraz nie pije codziennie ale jednak potrafi.proszę o pomoc(jeżeli oczywiście ktoś to czyta) pozdrawiam

411

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

terenia09124, wiem, że to jest trudne, ale może powinnas chociaz spróbowac dać jej szansę? oczywiście nie zostawij dzieci pod jej opieką, bo jednak nigdy nic niewiadomo, ale na sam poczatek chociaz trochę pozwalaj widywac się z wnuczkami. Moj ojciec tez byl alkoholikiem, jeden z moich braci mial juz swoja rodzinę, a ojciec dalej pił. Nie chciał go znac, ale z czasem zlosc mu zaczela przechodzic i przynosil dzieci do nas, oczywiscie one byly tez pod moja i mojej mamy opieką. Potem ojciec przestał pic i nie pije juz 6 rok i chwala mu za to, bo to jakis cud chyba bo pil przez cale małzenstwo czyli 37 lat - koszmar.
Powoli bedziesz widziec czy Twoja mama sie zmienia, jaki ma stosunek do wnuczek, czy jej zalezy etc. Na wszystko przychodzi pora, a moze wlasnie dzieki temu zobaczy czego warte jest tak naprawde zycie i przestanie pic? oczywiscie alkoholikiem jest sie przez cale zycie, ale jak widac mozna zyc bez alkoholu tylko trzeba miec silną wolę.

412

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie, mam ten sam problem. Mój ojciec jest alkoholikiem. Na co dzień jakoś sobie radze, ojciec ma kilkumiesieczne przerwy, ale tak co 5-6 miesiecy ma swoje "cykle". Wtedy jest ciezko... Ale pomaga mi to, ze studiuje w innym miescie i do domu jezdze na weekendy.
Tylko, że często pojawia się strach czy mój przyszły mąż też nie okaże się alkoholikiem??? Macie podobne obawy?

413

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Gdzieś czytałam taki tekst:" każda córusia wybiera sobie na mężusia osobę podobną do tatusia"....Coś prawdy w tym jest. Chociażby dlatego, że jak się przed czymś ucieka, to bywa tak że trafia się furt podobnie...U mnie tak właśnie było. I dobrze, że się skończyło.
Nie oznacza to jednak, że to jest każdy przypadek, nie można generalizować. W końcu czasy swatania i układanych małżeństw się skończyły ( na całe szczęście!!!) więc w razie czego nikt nikogo do niczego zmuszał nie będzie.:)
A bardziej serio...Musimy nauczyć się tak kierować własnym życiem, aby nie powielać cudzych błędów...

414

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Alutka131 masz racje z tym powielaniem cudzych błędów, tylko widzisz... "ciągoty" mojego ojca do alkoholu wyszły na jaw dopiero po ślubie. Jak się ustrzec takich niespodzianek?:>

415

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Najlepiej dużo poczytać i zyskiwać wciąż szerszą orientację w zakresie cech, jakie predestynują do uzależnień (i jednocześnie innych, trudnych przypadłości).

"Ciągoty do alkoholu", jak to Pani określiła, nie są izolowanym, niewinnym upodobaniem, lecz konsekwencją pewnych utrwalonych dyspozycji osobowościowych. Inaczej mówiąc, skłonność do kielicha nie bierze się tak po prostu, z powietrza, po alkohol w nadmiarze sięgają bardzo często ludzie w różny sposób zaburzeni osobowościowo.
Jeśli więc prawdą jest, że "córka alkoholika szuka sobie partnera alkoholika" - tak naprawdę jest to zbyt duże uproszczenie. W gruncie rzeczy córka szuka po prostu mężczyzny podobnego do ojca, mężczyzna ten wcale nie musi pić, ale może mieć cechy charakterologiczne, które w przyszłości wpędzą go w uzależnienie lub inny poważny problem (te same cechy wpędziły w picie wspomnianego ojca).

Bardziej prywatnie powiem też, że w doborze partnera (partnerki) bardzo ważne jest doświadczenie życiowe. Jak się ustrzec? Nie spieszyć się za bardzo, poczekać, poobserwować, poznać lepiej. Ołtarz nie ucieknie wink

416

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

tak czytam te posty i strasznie smutno mi się robi:(
ja nie jestem dzieckiem alkoholików , miałam normalny kochający dom...
ja wyszłam za mąż za chłopaka z domu w którym panował alkohol  przemoc , awantury..
moi rodzice byli bardzo przeciwni mojemu chłopakowi ..
jestem jedynaczką  bali sie ze mój mąż karze się pijakiem i mi zniszczy życie..
teraz z perspektywy czasu doskonale ich rozumiem bo sama mam córkę..
wtedy uparcie z nimi walczyłam , uważałam i nadal uważam że dzieci alkoholików nie  zafundowały same sobie takiej sytuacji , równiez chciałyby mieć ciepły kochajacy dom , nie są niczemu winni..
wtedy byłam młoda miałam 14 lat gdy poznałam mojego meża który był i jest moim jedynym meżczyzną..
i powiem wam że wbrew wszystkim jesteśmy razem , moi rodzice zaakceptowali mojego męza który jest moim największym przyjacielem , wspaniałym ojcem .. a nie było łatwo.. do dziś gdy ma problem puszcza na ful muzyke bo wtedy gdy w domu  były awantury zagłuszał pijacka libację...
nie raz zamykał matkę w domu aby nie wyszła i nie poszła w tango.. ojcowal młodszej siostrze..
niestety nie  na wszystko mamy wpływ..
moi teście to osoby które wyparły z serca jakiekolwiek wyższe uczucia.. nie znają naszych dzieci , nie odwiedzają nas , wiele razy wycagaliśmy rękę.. chciałam pomóc teściowej , było trochę lepiej i znowu dno..
mojego meża to wiele kosztowało , wiele nieprzespanych nocy , wiele lęków ... 
może to okrutnie zabrzmi ale gdy jesteśmy od nich daleko i nie wiemy co u nich to żyje nam sie lepiej..
i tak jak czytam to 100% racji ze te dzieci mają strasznie niską samoocenę.. mój mąż który spełnia sie zawodowo , spełnia się jako ojciec ciągle uważa że nei jest dośc dobry.. kazdemu chce udowodnić że dziecko alkoholika dojdzie do czegoś .. dziś tworzymy rodzinę ,kochamy się  mamy 2 wspaniałych dzieci , spełniamy marzenia budujemy dom.. wiem  chociaz mąż mi tego nie mówi ze ta budowa , to ścieranie się to udawadnianie że jest coś wart , że ludzie ,sąsiedzi , koledzy , nauczyciele nie mieli racji ze tak łatwo skreślali i uważali że jabłko od jabłoni daleko nie spada.. a jak widac dalece się mylili:):)

417

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
Wojciech Imielski napisał/a:

Najlepiej dużo poczytać i zyskiwać wciąż szerszą orientację w zakresie cech, jakie predestynują do uzależnień (i jednocześnie innych, trudnych przypadłości).

"Ciągoty do alkoholu", jak to Pani określiła, nie są izolowanym, niewinnym upodobaniem, lecz konsekwencją pewnych utrwalonych dyspozycji osobowościowych. Inaczej mówiąc, skłonność do kielicha nie bierze się tak po prostu, z powietrza, po alkohol w nadmiarze sięgają bardzo często ludzie w różny sposób zaburzeni osobowościowo.
Jeśli więc prawdą jest, że "córka alkoholika szuka sobie partnera alkoholika - tak naprawdę jest to zbyt duże uproszczenie". W gruncie rzeczy córka szuka po prostu mężczyzny podobnego do ojca, mężczyzna ten wcale nie musi pić, ale może mieć cechy charakterologiczne, które w przyszłości wpędzą go w uzależnienie lub inny poważny problem (te same cechy wpędziły w picie wspomnianego ojca).

Tylko jak dostrzec te cechy charakteru? Właściwie co to są za cechy? Zaburzenia osobowościowe, to dosyć ogólne pojęcie... Ja się też zastanawiam, czy to nasze uciekanie przed pijaństwem, zabranianie partnerom picia, podejrzliwość, nerwowość, wybuchowość, dociekanie prawdy etc. też nie wpędzają ich właśnie w to, od czego tak uciekamy - pijaństwo, kłótnie, kłamstwa... Paradoks? A może jest w tym jakaś prawda?

Kaya1989 chyba wszyscy tutaj się tego boją... Ja się panicznie tego boję.

418

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
Kaya1989 napisał/a:

Alutka131 masz racje z tym powielaniem cudzych błędów, tylko widzisz... "ciągoty" mojego ojca do alkoholu wyszły na jaw dopiero po ślubie. Jak się ustrzec takich niespodzianek?:>

Fakt...Jedynie obserwować. Zbyt wielu rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć....

419 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-05-10 21:17:45)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
nnila napisał/a:

Tylko jak dostrzec te cechy charakteru? Właściwie co to są za cechy? Zaburzenia osobowościowe, to dosyć ogólne pojęcie... Ja się też zastanawiam, czy to nasze uciekanie przed pijaństwem, zabranianie partnerom picia, podejrzliwość, nerwowość, wybuchowość, dociekanie prawdy etc. też nie wpędzają ich właśnie w to, od czego tak uciekamy - pijaństwo, kłótnie, kłamstwa... Paradoks? A może jest w tym jakaś prawda?

Może to zabrzmi brutalnie (zwłaszcza dla niektórych osób, proszę więc o wyrozumiałość), ale trzeba zdawać sobie sprawę, że jeśli ktoś wiąże się na przykład z osobą pochodzącą z rodziny z problemem alkoholowym, powinien mieć świadomość, na co się decyduje. I jeśli podejmuje pewne ryzyko świadomie, to wszystko gra. Romantyzm romantyzmem (wiem, że rozsądna obserwacja osoby, w której jest się zakochanym, nie bardzo wchodzi w grę) jednak proszę pamiętać, że stawką jest nieraz całe życie. Zauroczenie mija, a problemy narastają.

Co to za cechy? Proszę poczytać o zestawie cech osobowości dyssocjalnej (jest tu na Forum nawet wątek pt. "psychopatia, porozmawiajmy o problemie") - to przykładowy zestaw cech, jakich należy unikać. Jasne, że nie jest to łatwe, żaden psychopata nie nosi na czole tabliczki z informacją... Jednak zdarza się często, że ludzie wchodzą w związki nie mające żadnych szans powodzenia, co widać gołym okiem z daleka. Na szczęście pretensje można mieć potem tylko do siebie.

Z całą pewnością gestapowskie kontrolowanie partnera jest nie tylko nieskuteczne, jest też bardzo szkodliwe.

Jest również pewien zestaw cech predestynujących do uzależnień. Jeśli Paniom zależy, to w następnym poście postaram się je syntetycznie opisać, chociaż myślę, że nie będzie to odkrycie Ameryki i że każda z Pań z grubsza zdaje sobie sprawę, o co chodzi.

420

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
ONA1977 napisał/a:

tak czytam te posty i strasznie smutno mi się robi:(
ja nie jestem dzieckiem alkoholików , miałam normalny kochający dom...
ja wyszłam za mąż za chłopaka z domu w którym panował alkohol  przemoc , awantury..
moi rodzice byli bardzo przeciwni mojemu chłopakowi ..
jestem jedynaczką  bali sie ze mój mąż karze się pijakiem i mi zniszczy życie..
teraz z perspektywy czasu doskonale ich rozumiem bo sama mam córkę..
wtedy uparcie z nimi walczyłam , uważałam i nadal uważam że dzieci alkoholików nie  zafundowały same sobie takiej sytuacji , równiez chciałyby mieć ciepły kochajacy dom , nie są niczemu winni..
wtedy byłam młoda miałam 14 lat gdy poznałam mojego meża który był i jest moim jedynym meżczyzną..
i powiem wam że wbrew wszystkim jesteśmy razem , moi rodzice zaakceptowali mojego męza który jest moim największym przyjacielem , wspaniałym ojcem .. a nie było łatwo.. do dziś gdy ma problem puszcza na ful muzyke bo wtedy gdy w domu  były awantury zagłuszał pijacka libację...
nie raz zamykał matkę w domu aby nie wyszła i nie poszła w tango.. ojcowal młodszej siostrze..
niestety nie  na wszystko mamy wpływ..
moi teście to osoby które wyparły z serca jakiekolwiek wyższe uczucia.. nie znają naszych dzieci , nie odwiedzają nas , wiele razy wycagaliśmy rękę.. chciałam pomóc teściowej , było trochę lepiej i znowu dno..
mojego meża to wiele kosztowało , wiele nieprzespanych nocy , wiele lęków ... 
może to okrutnie zabrzmi ale gdy jesteśmy od nich daleko i nie wiemy co u nich to żyje nam sie lepiej..
i tak jak czytam to 100% racji ze te dzieci mają strasznie niską samoocenę.. mój mąż który spełnia sie zawodowo , spełnia się jako ojciec ciągle uważa że nei jest dośc dobry.. kazdemu chce udowodnić że dziecko alkoholika dojdzie do czegoś .. dziś tworzymy rodzinę ,kochamy się  mamy 2 wspaniałych dzieci , spełniamy marzenia budujemy dom.. wiem  chociaz mąż mi tego nie mówi ze ta budowa , to ścieranie się to udawadnianie że jest coś wart , że ludzie ,sąsiedzi , koledzy , nauczyciele nie mieli racji ze tak łatwo skreślali i uważali że jabłko od jabłoni daleko nie spada.. a jak widac dalece się mylili:):)

ONA1977 doskonale rozumiem, o czym piszesz, bo sama mam bardzo podobne sytuacje w zyciu. Mój mąż z DDA również ma bardzo niską samoocenę pomimo kompletnego braku podstaw do takiego twierdzenia. Prowadzi własną firmę b.dobrze prosperującą, ma juz kilka nieruchomości, teraz rozpoczęliśmy budowę domu (pomimo, że wcale nam teraz nie potrzeba az tak szybko sie budowac). Wszystko chyba po to, aby podnieść jego zanizoną samoocenę. Mój mąż "pędzi jak burza" w życiu zarówno zawodowym jak i prywatnym, często za nim nie nadążam (pod każdym względem - przenośnym i dosłownym), co często powoduje dużo konfliktów... np. ostatnio w sobotę. Mam nadzieję, że kiedyś do niego dotrze, jak bardzo wartościowym jest człowiekiem i że nie musi nikomu niczego udowadniać, tym bardziej poprzez gromadzenie dóbr materialnych... tak naprawde nic nie wartych.

421

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

moim zdaniem dzieciństwo niestety ma wpływ na całe nasze życie i będąc DDA powiem Wam,że przeświadczenie o własnej niedoskonałości i pragnienie dowartościowania się jest obecne przez całe życie...tak to już jest...

422 Ostatnio edytowany przez nnila (2011-05-11 21:46:11)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
Wojciech Imielski napisał/a:

Jest również pewien zestaw cech predestynujących do uzależnień. Jeśli Paniom zależy, to w następnym poście postaram się je syntetycznie opisać, chociaż myślę, że nie będzie to odkrycie Ameryki i że każda z Pań z grubsza zdaje sobie sprawę, o co chodzi.

Myślę, że nie zaszkodzi, a może nawet komuś się przyda.

słaba kobietka napisał/a:

moim zdaniem dzieciństwo niestety ma wpływ na całe nasze życie i będąc DDA powiem Wam,że przeświadczenie o własnej niedoskonałości i pragnienie dowartościowania się jest obecne przez całe życie...tak to już jest...

W większości przypadków niestety tak jest. Pewnie są osoby, którym udało się wyrwać z tego błędnego koła, zdecydowana większość jednak będzie mieć zaniżoną samoocenę. Wiem to na swoim przykładzie. "Nie ma takiego sukcesu, którego nie dałoby się poprawić" - te słowa towarzyszą mi cały czas.

423

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

szkoda ze nie da sie po prostu o tym zapomniec i wymazac na zawsze z pamieci........tak bardzo bym chciala...bo choc bardzo ssie staram to i tak to ciagle gdzies gleboko we mnie siedzi ....i juz nie wiem czy lepiej o tym mowic czy starac sie zapomniec tylko ze nic nie pomaga.....i najgorsze ze moj tato juz nie zyje 7 lat ja zaczynam badzie go nieawidziec za to co nam zrobil za to jak mnie skrzywdzil pewnie juz do konca zycia......staram sie z tym wsyztskim walczyc ....nie pokazuje tego co czuje ....wsyztsko trzymam w sobie i tez nie wiem czy tak lepiej? najpierw ojciec alkocholik a potem facet ....i ja sama sobie na to pozwolilam chcialam go zmienic wyciagnac z nalogu jaka ja glupia ..popelniam te same bledy co moja mam kiedys....nie wiem co o tym wszytskim myslec.....jak jest za spokonie to czuje sie dziwnie sama szuka problemow co sie dzieje ze mna dlaczego tak jest ....mam tyle planow .....tyle celow do osiagniecia ale te wspomnienia na kazdym kroku nie pozwalaja o sobie zapomniec.....bardzo czesto u mnie zmieniaja sie nastroje ...az czasem to sama tego zniesc nie moge.....nie wiem ...nie wiem nie potraie opisac dokadnie co czuje wiem jednak jedno ze ojciec i moj ex facet zniszczyli mi zycie bo choc na ogol wydaje sie normalnym czlowikem tak w glebi duszy widze ze jednak sie roznie od tych wsytskich co mieli spokojne dziecinstwo ....i to jest okropne uczucie bo mimo wsyztsko czuje sie od nich gorsza::( ps mysle nad podjeciem sie terapii ale czego sie boje nabardziej czy ona naparwde pomoze ,gdyz boje sie zaczac rozdrapywac tych dawnych bolesnych ran......:(

424

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Cóż bycie DDA jest bardzo trudne.
Kilka miesięcy temu zainteresowałem się tym tematem (aż wreszcie trafiłem tutaj smile) i muszę Wam powiedzieć, że trzeba się z tym pogodzić.
Moja sytuacja jest dość ciężka bo oboje moi rodzice to alkoholicy z czego matka nakazem sądu przechodziła terapię, gdzie nawiasem mówiąc, po godzinach wspólnie z terapeutką drinkowały w najlepsze.
Chciałbym tylko powiedzieć, że nie ma co szufladkować się i przypisywać sobie cechy, których tak naprawdę sie nie posiada.
Jest ogrom przypadków gdzie ktoś po przeczytaniu w internecie o cechach DDA od razu zauważa u siebie cechy, których tak naprawdę nie ma. Przytoczę pierwszy post gdzie autorka pisze o tym, że przeczytała, że DDA często wychodzą za alkoholików.
Co by bylo gdybyś tego nie przeczytała? Twój pogląd na samą siebie i Twojego partnera pozostałby raczej niezmienny.
Sama napisałaś, że zdarzyło mu się pierwszy raz. Picie alkoholu ma to do siebie, że łatwo przesadzić jednak nigdy nie jest tak, że osoba, która nie jest alkoholikiem traci nad sobą kontrolę.
Oczywiście jest pewien próg po przekroczeniu którego traci sie kontrolę nad sobą ale dużo wcześniej zapala się czerwona lampka "jestem pijany/a" która u alkoholików raczej nie jest zasilana prądem.
Może nie zabrzmi to najlepiej ale aby zostać akloholikiem trzeba nad tym ciężko popracować.
Jeżeli jakaś osoba przez miesiąc pije sobie powiedzmy piwko czy dwa jest to dla mnie sygnał ostrzegawczy, jeżeli pije się z okazji bo "sobota, urodziny kota" to też chyba nie jest ok.
Jest wiele sposobów określenia stopnia uzależnienia lub stwierdzenia czy ono w ogóle występuje.
Trzeba wyzbyć się żalu do rodziców itp. Ja to zrobiłem, teraz nie martwię się o siebie tylko o nich.
Zgodze się, niedowartościowanie i niepewność siebie to takie brzemie DDA ale każdy z nas już troche żyje, a znaczy to tylko, że da się z tym żyć.
Ja osobiście czasami nie mam nawet do kogo się odezwać czy z kim podzielić poglądami na ten temat ale od tego mamy takie oto forum gdzie możemy to zrobić.
Pamiętajcie, że jeżeli uważacie, że mięliście trudny start, to przyjmijcie postawę odwrotnego paranoika i potraktujcie to jako wyzwanie. Byli ludzie z gorszym startem i wiele osiągneli.
Pozdro!

425

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Szanowni Państwo,
bardzo trudno jest w kilku zdaniach opisać czynniki ryzyka wystąpienia uzależnienia. Podjąłem taką próbę poniżej, ale z konieczności jest to opis skrótowy i uproszczony. Jeśli będzie to niezbędne, proszę zadawać dodatkowe pytania.
Należy przede wszystkim pamiętać, że obecność żadnego pojedynczego czynnika ryzyka nie decyduje o wystąpieniu uzależnienia i że nawet osoba silnie predestynowana nie musi koniecznie uzależnić się od alkoholu.

Podstawowe psychologiczne czynniki ryzyka:
a. młody wiek inicjacji alkoholowej - im młodsza jest osoba pijąca, tym łatwiej o uzależnienie, głównie ze względu na niedojrzałość osobowości i pewną słabość psychologicznych mechanizmów obronnych. Przyjmuje się, że im starszy jest człowiek, tym dłużej trwa proces rozwoju nałogu i tym trudniej następuje samo uzależnienie.
b. zaburzenia osobowości - to temat rzeka. Predestynują przede wszystkim zaburzenia o charakterze dyssocjalnym (psychopatia), ale w zasadzie zaburzenia osobowości każdego rodzaju oznaczają pewne cechy podwyższające ryzyko uzależnienia. Wspólnym mianownikiem wszelkich zaburzeń osobowości są m. in. zaburzenia regulacji emocji, często zatem zastępczym "regulatorem" staje się alkohol lub inny narkotyk.
c. alkoholizm i patologiczne wzorce w rodzinie - to dość oczywiste, nader często, jak wiemy, dzieci alkoholików również uzależniają się od alkoholu.
d. niska stabilność emocjonalna i słabe radzenie sobie ze stresem - nie jest to czynnik jednoznacznie predestynujący, sama bowiem niestabilność niekoniecznie popycha do picia. Mamy wokół siebie mnóstwo osób niestabilnych emocjonalnie, jednak tylko niewielki ich procent pije. Osoby bardzo niestabilne czasami mogą mieć skłonność do obniżania przeżywanego napięcia przy pomocy używek, co z czasem może wejść w nawyk i przekształcić się w nałóg.
e. inne zaburzenia psychiczne i emocjonalne - (inne, niż sam alkoholizm). Osoby w rozmaity sposób zaburzone psychicznie bardzo często sięgają po alkohol, co dodatkowo pogarsza stan psychiczny i komplikuje ewentualny proces terapeutyczny. Nadużywanie alkoholu jest problemem niezwykle powszechnym wśród pacjentów psychiatrycznych leczonych zasadniczo z innego powodu.
f. współuzależnienie - osoba współuzależniona czasem sama również sięga po alkohol.
g. bieda, niski status socjoekonomiczny - to dość dziwnie brzmiący czynnik ryzyka, ale należy wiedzieć, że alkoholizm jest bardzo powszechny w kręgach społecznych o niskiej i bardzo niskiej stopie życiowej. Warto również o tym pamiętać.

Bardziej potocznie można dodać (zwłaszcza odpowiadając na wątpliwości wielu Pań), że należy liczyć się z ryzykiem uzależnienia szczególnie u osób wyjątkowo beztroskich, nieodpowiedzialnych, zainteresowanych głównie rozrywkami i zabawą, niedojrzałych, nie myślących poważnie o wspólnym pożyciu z partnerem.

Rzecz jasna - im więcej czynników jest obecnych jednocześnie, tym większe jest ryzyko uzależnienia.

426

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
Wojciech Imielski napisał/a:
nnila napisał/a:

Tylko jak dostrzec te cechy charakteru? Właściwie co to są za cechy? Zaburzenia osobowościowe, to dosyć ogólne pojęcie... Ja się też zastanawiam, czy to nasze uciekanie przed pijaństwem, zabranianie partnerom picia, podejrzliwość, nerwowość, wybuchowość, dociekanie prawdy etc. też nie wpędzają ich właśnie w to, od czego tak uciekamy - pijaństwo, kłótnie, kłamstwa... Paradoks? A może jest w tym jakaś prawda?

Może to zabrzmi brutalnie (zwłaszcza dla niektórych osób, proszę więc o wyrozumiałość), ale trzeba zdawać sobie sprawę, że jeśli ktoś wiąże się na przykład z osobą pochodzącą z rodziny z problemem alkoholowym, powinien mieć świadomość, na co się decyduje. I jeśli podejmuje pewne ryzyko świadomie, to wszystko gra. Romantyzm romantyzmem (wiem, że rozsądna obserwacja osoby, w której jest się zakochanym, nie bardzo wchodzi w grę) jednak proszę pamiętać, że stawką jest nieraz całe życie. Zauroczenie mija, a problemy narastają.

Co to za cechy? Proszę poczytać o zestawie cech osobowości dyssocjalnej (jest tu na Forum nawet wątek pt. "psychopatia, porozmawiajmy o problemie") - to przykładowy zestaw cech, jakich należy unikać. Jasne, że nie jest to łatwe, żaden psychopata nie nosi na czole tabliczki z informacją... Jednak zdarza się często, że ludzie wchodzą w związki nie mające żadnych szans powodzenia, co widać gołym okiem z daleka. Na szczęście pretensje można mieć potem tylko do siebie.

Z całą pewnością gestapowskie kontrolowanie partnera jest nie tylko nieskuteczne, jest też bardzo szkodliwe.

Jest również pewien zestaw cech predestynujących do uzależnień. Jeśli Paniom zależy, to w następnym poście postaram się je syntetycznie opisać, chociaż myślę, że nie będzie to odkrycie Ameryki i że każda z Pań z grubsza zdaje sobie sprawę, o co chodzi.

Ja jestem DDA. Z partnerem jestem 2 lata , bardzo go kocham, w związku problemy zazwyczaj swoim głupim zachowaniem wywoływałam ja. No ale to fakt jako osoba z DDA zachowałam się typowo, kiedyś byłam zła jak wypił nawet jedno piwo. Potem zdałam sobie sprawę, że problem alkoholowy mojego ojca nie może determinować całego życia i nie mogę przesadzać z moimi wymogami, bo przecież napicie się alkoholu w stopniu umiarkowanym nie jest niczym złym.
Ja sama jeszcze zanim ojciec tak naprawdę zaczął pić - tak by upijać się nie miałam ciągot do alkoholu. Powiedzmy , taka porządna dziewczyna, po prostu zawsze w życiu kierowałam się jakimiś zasadami i nadal kieruję. Alkohol nawet mi nie smakuje, więc nie ma mowy , żebym mogła dużo wypić.

To też prawda, że osoby z DDA często wiążą się z osobami z jakimiś problemami. Jestem z moim facetem naprawdę szczęśliwa, ale i on nie jestem osobą pozbawioną problemów. Oczywiście jest dla mnie bardzo dobry, planujemy wspólną przyszłość i sądzę, że będziemy szczęśliwi , ale zawsze jest jakieś "ale" smile  Zawsze mnie interesowali faceci, którzy podobnie jak ja mieli w życiu wiele problemów. Zawsze lepiej się rozmawiało i odkrywaliśmy jak wiele nas łączy. Wiadomo, że nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia ze względu na wiek i mój obecny chłopak jest moim drugim, ale jest taka zależność. Wspólne problemy chyba łączą. Tylko czasem to co na początku przyciąga, potem odpycha. Na przykład mój obecny facet ma wielkie kompleksy, mimo że wygląda lepiej niż niejeden celebryta i tak uważałam odkąd go poznałam. Zrodziły się one, gdy był wyśmiewany w szkole. Mnie o dziwo też wyśmiewano, traktowano jako odmieńca, źle się z tym czułam. On przez to nie akceptuje siebie i nie wierzy, gdy mówię, że mi się podoba. Nie jest to nagminne w naszym związku , ale tak bywa. W sumie myślałam, że taki przystojny facet jak on nie może mieć kompleksów, przecież wygląda bosko. No, a jednak... W sumie ja może go tak często nie zapewniałam jak mi się podoba, ale sądziłam, że to wie, przecież to widać w moich oczach, zresztą uważam czyny za o wiele ważniejsze niż słowa. No teraz staram się więcej go komplementować, ale też czasem nie pomaga.
Zauważyłam też, że czasem zdarza mu się wypić, bo akurat ma problem. Nie pije wtedy dużo przyznaję, lecz jest to dla mnie znak, że może kiedyś wpadnie w nałóg.
Poza tym obstawia zakłady bukmacherskie, już czasem zaczął z tym przesadzać, bo np potrafił cały dzień emocjonować się czy kupon wejdzie czy nie zamiast porozmawiać ze mną.. i jak nie wszedł tak się denerwować, że nie mieć ochoty nawet rozmawiać. Teraz już to przycichło, ale uważam, że powiien pójść  do psychologa, on problemu nie widzi. Jestem z nim szczęśliwa, ale boję się co będzie kiedyś.
A może i oboje powinniśmy się leczyć.. nie mam pojęcia.

427

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
Bożena napisał/a:

Mieszkając z alkoholikiem człowiek samemu niszczy się od środka. Często nie chce odciąć się od pijących rodziców,bo przecież to są rodzice i jak można ich zostawić samemu. Oni nas kochają. Ale czy na pewno? Miłość to nie zapewnienie materialnych potrzeb, a pijący rodzic często mówi, że może pić, bo daje pieniądze na dom. Tylko co dziecko z tego ma tak naprawdę? Kto nauczy je kochać jeśli nie właśnie rodzice?
Podobno DDA są świetnymi pracownikami, bo w dzieciństwie nauczyli się sami sobie radzić i rozwiązywać problemy. Tylko ich poczucie wartości jest zaniżone i tego nie zauważają.

Dziewczyny, słyszałam gdzieś tam o dda, ale dopiero tu na forum wiele rzeczy zaczynam rozumieć i łączyć swoje problemy z trudnym dzieciństwem bez ojca z matka alkoholiczka. Zabieram się do dalszej lektury wątku.

428

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Przeniesiony post

dda napisał/a:

witam
właśnie odważyłam sie przeczytać co to jest dda no i niestety tak jak sie obawiałam dotyczy to mnie i mojego zycia bardzo z którym sobie niby radze i tak jakby nie radze niestety.rodzice pili wiekszosci to matka krzywdziła mnie zabierajac na libacje i miejsca których nie chce pamietac zostawiła mnie i ojca i uciekła do innego moj tata dbał o mnie choc przez nia zaczoł pic codziennie co doprowadziło do jego smierci.
gdy miałam 16lat zamieszkałam sama tak zarządziła rodzina bo nikt nie chciał mnie majac pare gr z zusu walczyłam z byciem samym i radzeniem sobie niby byłam normalna dpuki nie weszłam w zwiazek w którym jestem do dzis
mnie bardzo zalezało na tej osobie ja z mej strony dawałam mnóstwo uczuc starałam sie lecz wiedziałam ze moj partner popijał sobie on uwazał ze to przez to ze kiedys rzuciła go dziewczyna z która był zareczony.on był z dobrej rodziny nigdy mu nic nie brakowało no niestety a mi tak.zamieszkalismy razem z mysla ze wszystko sie ułoży nie brakowało mi niczego czułam ze dobrze trafiłam.
mieszkamy juz rok razem moj partner widział u mnie moja słabosc (wszystkie opisane cechy dla dda) zaczoł to wykorzystywac przeciw mne choc wiedział jaki mam stosunek do alkoholu (nie zabraniałam mu wypic sobie piwa) lecz chciałam aby wszytko było z umiarem przeliczyłam sie kiedy sie nie zgadzałam na codzienne popijanie zaczoł robic mi pułapki emocjonalne i dobijał swego niestety bo moje nerwy nie dawały rady walczyc z tym.nigdy nie dostrzegałam słów z jego strony np"masz co jesc" wiem ze rodzice wychowali go na samoluba iwiem ze jest egoista po przeczytaniu artykułu DDA Stwierdziłam ze własnie tak mnie traktuje wykorzystuje moje uczucia mowi ze kocha lecz ja nigdy nie miałam w nim wsparcia gdy mowiłam mu ze mnie nie szanuje ze nie chce tak zyc jak zyłam dawniej zmienia swoje postepowanie na jakis czas. boje sie go zostawic bo wiem ze pewnie szybko sobie nikogo nie znajde czuje ze nie mam do niego uczuc zadnych lecz takie przywiazanie moze zbyt wiele smutku mi wyrzadził? to on mnie powinien wspierac wiedzac wszystko co przeszłam czuje sie sama ze swoimi problemami tym bardziej teraz kiedy nasze codzienne relacje to awantury wie ze nie odejde dlatego uwaza ze moze wszystko.

prosze o porade czy odejsc czy moze to tylko moje spostrzezenie na swiat moze to ze mna cos nie tak ? moze to on poczebuje pomocy?jesli codzienne chce tego piwa ? i wymusza je w kazdy sposób? a jesli dostaje jedno chce wiecej?

429

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

dda to jakaś wielka porażka. Przynajmniej w mojej sytuacji. Czasami brak sił na myślenie o tym co mnie spotkało.
A widze, że takich jak ja jest wielu.../

430

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

U mnie jest tak ..ze moj tata pije..czasem 2 dni podkolej..ale jest okres ze potrafi nie pic przez 4 miesiace. Tylko, ze jak wypije jest taki wlasnie jak czytalam w poscie wyzej..probouje nas wtedy wychowywac..rozmawiac z nami..zaczyna mowic co zle robimy jak powinnismy postepowac..krzyczy przez pol nocy ..czasem placze...i mowi, ze nas kocha...Nie wiem czy moge go nazwac alkoholikiem..czasem bywaja awantury..najczesciej wtedy gdy w pracy ktos go wkurzy pokloci sie z kims przy alkoholu..wtedy wraca do domu i wyzywa sie na nas..nie bije nas ..nigdy jeszcze nie uderzyl ani mnie ani rodzenstwa czy mamy..ale ja i tak sie boje samego jego krzyku sad chciala bym zeby przestal pic .. Moze czytajac mego posta ktos wywnioskuje, ze bronie swego ojca...nie wiem czy tak jest. Np moje siostry mowia ze ojciec pije ze liczy mu sie tylko alkohol ze jest alkoholikiem..a ja wtedy nie wiem dlaczego zawsze go bronie..nie moge sluchac kiedy ktos mowi na niego cos zlego..Ja go kocham..pomimo tego ze pije i nigdy nie powiem na niego zlego slowa...

Mysle, ze osoby ktore maja doczynienia ..czy mialy doczynienie z alkoholizmem musza byc silne..bardzo silne psychicznie

431

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Zachowania, które Pani opisuje, wyraźnie sugerują duże prawdopodobieństwo, że Pani ojciec jest alkoholikiem.
Często spotykane nastawienie: "nie jest alkoholikiem, bo potrafi długo wytrzymać bez picia" jest błędne - całkowita abstynencja występująca naprzemiennie z ciągami alkoholowymi jest akurat jednym z podstawowych objawów uzależnienia od alkoholu.

432

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Bez obrazy ale wygląda to na dda. Sama jestem więc wiem co pisze. Poczytaj sobie w sieci o tym "stylu życia" a sama zrozumiesz co dzieje się w twoim świecie.

433

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam Wszystkich

Chodzę na terapię DDA już od ponad roku (indywidualną). Spotykam sie z moją terapeutką zazwyczaj raz na dwa tygodnie. Na początku terapii czułam się coraz lepiej, a teraz jest coraz gorzej...Jestem ogólnie bardzo smutną osobą, a do tego bardzo samotną. Moje niskie poczucie własnej wartości też mi napewno w niczym nie pomaga...ogólnie naprawdę nie jest mi lekko w życiu, bardzo boję się że już dokońca życia zostanę sama jak palec, bo przecież takiego idnywidium jak ja nikt nie będzie w stanie pokochać. Zresztą ja sama siebie NIENAWIDZĘ, więc dziwne by było aby ktoś mnie pokochał...Napiszcie proszę czy Wy też macie takie odczucia i jak sobie z nimi radzicie?

Pozdrawiam smile

434

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Na poczatek warto "pokochać" siebie a potem dać "się pokochać" innym. Każdy ma własny sposób na życie dda... Znajdź własny złoty środek.

435

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
angela_241 napisał/a:

Witam Wszystkich

Chodzę na terapię DDA już od ponad roku (indywidualną). Spotykam sie z moją terapeutką zazwyczaj raz na dwa tygodnie. Na początku terapii czułam się coraz lepiej, a teraz jest coraz gorzej...Jestem ogólnie bardzo smutną osobą, a do tego bardzo samotną. Moje niskie poczucie własnej wartości też mi napewno w niczym nie pomaga...ogólnie naprawdę nie jest mi lekko w życiu, bardzo boję się że już dokońca życia zostanę sama jak palec, bo przecież takiego idnywidium jak ja nikt nie będzie w stanie pokochać. Zresztą ja sama siebie NIENAWIDZĘ, więc dziwne by było aby ktoś mnie pokochał...Napiszcie proszę czy Wy też macie takie odczucia i jak sobie z nimi radzicie?

Pozdrawiam smile

Przykre ze masz takie doświadczenie, które zresztą nie jest mi obce...Tez kiedyś siebie nienawidziłam i w dodatku byłam przekonana ze nie zasługuję na miłość, dobroć, ze jestem ,,śmieciem". Z czasem jednak to sie zmieniło. Zmieniłam sie o 180 stopni. Kiedyś byłam totalnie nieśmiała, zero pewności siebie, nie lubiłam przebywać z ludźmi...a teraz zupełnie na odwrót. Niektórzy ludzie to az mi zazdroszczą mojej odwagi, pewności siebie, zaradności, determinacji, moich sukcesów. Chociaż musze przyznać ze nie zmieniłam sie jednego dnia, praca nad sobą wymaga czaaaasu (w moim przypadku 7 lat, żeby osiągnąć obecny stan), cierpliwości i determinacji. Zresztą cały czas pracuje nad sobą.
Nie możesz sie poddawać tylko dlatego, ze chwilowo nie widzisz efektów, takich jakie były na początku terapii. Myślę, ze w żadnym wypadku nie powinnaś jej przerywać. Ja nigdy nie chodziłam na terapie?bo się najzwyczajniej wstydziłam? dlatego czytałam dużo książek. Mi osobiście pomogła lektura książek o dda np. ,,czas na wyleczenie" czy tez innych książek np ,,powrót do swojego wewnętrznego domu" itp. Przeczytałam tez mnóstwo książek psychologicznych w celu podniesienia samooceny i pozbycia sie ,,czarnych myśli" (m.in. A. Robbins ,,Obudź w sobie olbrzyma", J.Murphy ,,Potęga podświadomości", L.L. Hay ,,Możesz uzdrowić swoje życie")?w ogóle czego to ja nie czytałam?;)?.
Po prostu przyszedł pewien czas w moim życiu, w którym stwierdziłam, ze nikt poza mną samą nie jest wstanie mi pomóc, ze to ja musze zmienić swój sposób postrzegania siebie (bo jak napisałam wcześniej uważałam się za zero?a tak naprawdę nie było ku temu podstaw), świata.. Dzięki lekturze zrozumiałam, ze o ile nie miałam wpływu na dzieciństwo, o tyle MAM wpływ na swoją przyszłość.  Ponadto, znacząco zmienił się mój sposób myślenia po przeczytaniu i wprowadzeniu w życie rad z książek.  Poświęciłam na nie duuużo czasu, ale nie żałuję bo bardzo, bardzo mi pomogły. Teraz to nawet życie wydaje mi się łatwiejsze, nie jest już tak czarne jak było kiedyś. Otworzyłam się na ludzi, nowe znajomości i zdecydowanie łatwiej nawiązać mi relacje z mężczyznami.
Napisałaś, ze jesteś ,,smutną osobą, a do tego bardzo samotną? wiem,  że moja rada może być oklepana, ale spróbuj rozwinąć swoje zainteresowania lub zainteresować się czymś, zacznij uprawiać sport np. bieganie, pływanie albo jakiś sport ekstremalny. Możesz poznać przy tym wspaniałych ludzi(i nie mam tu na myśli tylko kobiet, ale i mężczyzn), nawiązać nowe przyjaźnie wink Zacznij się udzielać w jakiejś organizacji non-profit. Ciężko tak, udzielić Tobie konkretnej porady, to co napisałam sprawdziło się w moim przypadku, ale każda osoba jest inna?. Życzę Tobie jak i innym osobom które mają, miały alkoholika w domu żeby zawalczyły o siebie i nie poddawały się mimo chwilowych ,,braków efektów?, bo na prawdę można przez to przejść i żyć normalnie wink

436

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Julietta, od razu mi się lepiej zrobiło jak to przeczytałam.. smile) Po przeczytaniu takiego posta człowiek od razu nabiera nadziei, że uda mu się to wszystko jakoś pokonać i zacznie żyć normalnie.
Masz rację z tymi dodatkowymi zajęciami - siedząc w domu, płacząc i użalając się nad sobą w niczym sobie nie pomogę, a wręcz przeciwnie. Muszę się wziąć w garść, bo inaczej życie przecieknie mi przez palce.

DZIĘKUJĘ za to co napisałaś i POZDRAWIAM SERDECZNIE:)

437 Ostatnio edytowany przez Valentina22 (2011-07-09 04:41:16)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam serdecznie mam na imię Daria mam 22 lata jestem dzieckiem alkoholików od młodych lat w Moim rodzinnym domu alkohol stał się codziennym napojem dla Moich rodziców .... Na początku mieszkałam w Wielkopolsce do 9 roku życia nie było tak strasznie rodzice mało pili lecz bez umiaru gdy miałam 4 lata Moi rodzice zabrali mnie na urodziny do Mojego przybranego dziadka zapili sie tak że całkowicie zapomnieli o Mnie.że zostawili Mnie na placu zabaw obok jego domu zapłakana szukałam Moich rodziców dzwoniłam po domofonach do obcych Mi ludzi pewna kobieta gdy odebrała zauważyła w Moim głosie płacz i wyszła do mnie gdyby nie to że znałam adres bym nie znalazła drogi do domu ta kobieta zaprowadziła Mnie Mój tata gdy zobaczył Mnie z obcą kobietą za rękę wziął Mnie za bluzkę i zócił na schody zaczął Mnie kopać do góry co schodek gdyby nie sąsiedzi Może i by mnie na tym świecie już nie było...  Po tej sytuacji nic się nie zmieniło rodzice jak pili tak dalej pili Moja mama Mnie zabierała na zabawy poznawała tam facetów którzy jej stawiali non stop wracaliśmy do domu nad ranem po tem z rana szłam do szkoły ...Po pewnym czasie moi  rodzice zmienili adres w czym spowodowało to że musiałam się pożegnać z Moimi przyjaciółmi z zerówki od tej pory stał się horror Moi rodzice non stop zmieniali mieszkanie i mi szkoły nigdy nie mogłam się dostosować do pozostałych osób ponieważ co chwile inna szkoła ... To spowodowało w we Mnie zamknięcie się w sobie oraz wagarowanie i uciekanie z domu od kąd Moi rodzice przeprowadzili się na Śląsk byłam bardzo nerwowym dzieckiem nikt Mnie nie rozumiał a nawet nie chciał rozumieć ... Zaczęłam kraść w szkole szkolne rzeczy uczniów żeby tylko na siebie zwrócić uwagę ale to nie pomogło to zaczęłam uciekać rodzica z domu do Wielkopolski do babci chciałam swoich przyjaciół s powrotem Moi rodzice zrobili Mi wielką krzywdę tą przeprowadzką i to jeszcze tak daleko  od kąd zamieszkaliśmy w Katowicach im się lepiej powodziło finansowo i zaczęli non stop pić w dzień w dzień pijani byli ... Od szkoły gimnazjalnej  Moja mama nie potrafiła przeżyć dnia bez alkoholu piła na początku same piwa teraz pije co popadnie nawet tak zwane f16  Mój tata co wraca z pracy musi sobie kupić pół litra co wracałam ze szkoły oni już byli nie przytomni jak miałam 17 lat poznałam chłopaka brata od Mojej przyjaciółki on miał 22 lata  wtedy wstydziłam się go przyprowadzić do mnie do domu bo wiedziałam ze zastanie ich nieprzytomnych dzień przed Moimi 17 urodzinami poprosiłam ich żeby nie pili nie dotrzymali słowa Łukasz zobaczył ich takich od razu chciał Mnie im zabrać kazał Mi się spakować powiedział ze zabiera Mnie do siebie rodzice się zgodzili bo widzieli że nie popuści... Moja mama w dzień w dzień do Mnie przychodziła przynosiła Mi jedzenie twierdząc że Łukasz Mnie głodzi.. Łukasza to denerwowało bo jak tylko się pojawiła za progiem non stop pijana była zaczęła nawet do nas koleżanki przyprowadzać z którymi piła alkohol u Nas Łukasz się zezłościł w pewny dzień i wyżócił Ją za drzwi już sie nie pojawiła przez miesiąc  u nas powiem szczerze wtedy naprawdę odpoczęłam od teg wszystkiego nie przejmowałam się zupełnie niczym byłam szczęśliwą nastolatką u boku ukochanej Mi osoby ale po pół roku mieszkania z Łukaszem wszystko się zmieniło zaszłam w ciąże przeszłam Ją 4 miesiące Mój ginekolog wykrył ciąże pozamaciczną zaczęły się krwawienia wylądowałam w szpitalu przez Mój pobyt w szpitalu Łukasz zabrał wszystkie Moje rzeczy z domu i zaniósł do Moich rodziców a Mi przez telefon powiedział że już nie jesteśmy razem na drugi dzień lekarz przyszedł powiedzieć Mi że przy czyszczeniu macicy zeskrobali Mi ciąże i nie jestem w ciąży płakałam jak dziecko małe tak bardzo chciałam tego dziecka ... po dwóch dniach po wyjściu ze szpitala znowu wylądowałam w szpitalu z okropnym bólem brzucha po czym wyszło że byłam nadal w ciąży i się przerwała ciąża zaczął krwawić cały Mój brzuch w środku musieli mnie operować gdyby nie to że mama na czas zdążyła przybiec do szpitala podpisać zgodę na operacje to by mnie nie było na świecie teraz ... Czasem załuję że żyję czuję że nie zasługuję na to życie czuję się jak śmieć nic nie znaczący ... Myślałam że po tym wszystkim będzie lepiej w domu ale się pomyliłam mama non stop pije tata razem z Nią ... Mój brat jest przepełniony nienawiścią przez ten alkohol Ja po nie kąd też ale nie tak jak on Ja potrafię wstrzymać się od podnoszenia ręki na mamę on już nie może dlatego że jest starszy że dłużej widzi jak Nasi rodzice się niszczą i Nas jednocześnie ... moja psichika jest przepełniona dużo żalem,smutkiem,rozczarowaniem wstydzę się z Moją mamą wyjść na ulice bo co wyjdę ona każdego zaczepia albo krzyczy lub mówi sama do siebie ... Po ciąży skończyłam gimnazjum i już do żadnej innej szkoły nie poszłam czułam się samotna z tym wszystkim nikt Mnie nie rozumiał co ja czułam w tej chwili ... Nie wychodziłam z domu na krok przez trzy lata grałam ww grę która umożliwiała Mi zapoznać innych ludzi w tej grze czułam że żyję mogłam powiedzieć co czuję i każdy mnie rozumiał ta gra była tak ważna że zapomniałam o całym świecie było tylko sen i gra sen i gra przez trzy lata .... spowodowało to ze strasznie spasłam z 75 kg stało się 140kg brak ruchu ... Teraz Moje ciało wygląda jak wygląda wstydzę się na ulice wyjść a gra poszła w niepamięć .... Wogólę nie wychodzę z domu siedzę w czterech ścianach już od roku wstydzę się jakiej kolwiek pracy zdobyć .... Raz poszłam do pracy jako pomoc kuchenna to się ze Mnie śmiali bo jak się nachyliłam całą im przestrzeń zabrałam po 4 dniach zrezygnowałam i od tej pory nigdzie nie wychodzę ... Kilka dni temu byłam w rodzinnym mieście w Wielkopolsce Moje dawne przyjaciółki z zerówki za którymi tęskniłam śmiały mi się w twarz z Mojego wyglądu wstydziły się stanąć koło Mnie ... Mama Mnie też dobijała gdy wyszłam z Nią i np jechaliśmy autobusem zaczęła jakąś obcą dziewczynę wyzywać bo się zaśmiała to od razu mamię się u widziało że ze Mnie się śmieję ... Jestem zrozpaczona naprawdę nie wiem co mam robić z soba... Jest wielkie prawdopodobieństwo,że z jednym jajnikiem  już nigdy nie będę Matką i ta myśl Mnie strasznie dołuję bez tego nie widzę sensu dalszego zycia ...   pragnę zapaść się pod ziemie czasem mam ochotę wziąść garść tabletek i po prostu zasnąć ... nie mam w nikim wsparcia mama pijana przyjaciół brak .. zostałam sama Proszę pomóżcie Mi .... Odnaleźć w sobie wiarę

438

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam smile

Walczę o swoje szczęście już długo. Moja intuicja podpowiedziała mi w odpowiednim momencie, że należy zmienić miejsce zamieszkania przy pierwszej okazji. Tak - ja również wychowałam się w rodzinie z zaburzonymi schematami zachowań, ciągłym płaczu, awanturach, pożarach, bijatykach i szantażem emocjonalnym. Jako dziecko nie rozumiejąc sytuacji winiłam siebie, próbowałam odwracać uwagę rodziców od siebie wzajemnie swoją własną osobą. Początkowo skutkowało, później to ja byłam winną. Zasłaniałam jedno lub drugie przed ciosami w kłótniach, sprzątałam po imprezach, wylewałam lub chowałam alkohol. Stopniowo jednak zaczęła we mnie narastać agresja. Zrozumiałam, że nie mam tu czego szukać, są tylko dwie drogi - albo zostanę i umrę, albo zawalczę o swoje życie. Wyjechałam, najdalej jak się dało - do stolicy zasłaniając się większymi możliwościami (rodzice nie przyznają się nadal, że mają problem, nie dziwię się, tak działa alkohol). Nie będę opisywać co się działo w tym czasie, skupię się jednak na moim obecnym życiu. Z rodzicami nie mieszkam już 8 lat. Wydawałoby się, że wszytko jest świetnie - jestem samowystarczalna, mam świetną pracę, studiuję, mam pasję (jestem wokalistką) i mam przyjaciół. Codziennie dowartościowuję się afirmacją, czytam literaturę związaną z podnoszeniem swojej samoświadomości. Wiem bardzo dużo na temat swoich zachowań, ich przyczyn itp. Wydawałoby się, że kontroluję sytuację. Ale z uczuciami mam problemy. Po kilku nieudanych związkach zaczęłam drążyć temat - powtarzający się schemat nie może być przypadkiem. I bingo! Jestem "Kobietą, która kocha za bardzo". Tak bardzo boję się opuszczenia i samotności, że na siłę staram się zatrzymać przy sobie mężczyznę. Poświęciłam dużo czasu na to, by ze schematu wyjść. A tu nagle, dokładnie przedwczoraj, dowiedziałam się niespodziewanie, że nowa półroczna znajomość jest jeszcze gorszą wersją schematu! Mój niedoszły facet (bo na związek to raczej nie rokuje, nie po tym jak to rozegrałam od początku) w szczerej rozmowie wyznał mi, że nie lubi jak piję (aaa ostatnio popijałam coraz częściej, czasem nawet bez powodu). Wielokrotnie na początku naszej znajomości gdy wychodziliśmy np. na koncert czy zwyczajnie "na piwo" ze znajomymi ja nie kończyłam na jednym czy dwóch. Jak już się upijałam moje zachowanie wobec niego zmieniało się - stawałam się zaborcza, chciałam go mieć na własność i nieświadomie dawałam wszystkim do zrozumienia, że jesteśmy parą, podczas gdy nią nie byliśmy. Słuchajcie - nie piszę tego po to, by wyżalić się, że mi związek nie wyszedł. Chodzi o to, że alkohol mnie zmienia. A ja dotychczas udawałam, że wszystko jest ok. Nie jest. To jest problem, zawsze był. Powielam zachowania mojej własnej mamy wobec ojca. To właśnie uświadomiła mi przedwczorajsza rozmowa. Świadomość mnie przeraziła. Jest we mnie mnóstwo siły i samozaparcia - stawką jest moje życie. Pamiętajmy, że nasze szczęście zależy tylko i wyłącznie od nas samych i nigdy nie jest za późno by zrobić pierwszy krok w stronę zdrowia psychicznego. Dla mnie tym krokiem obecnie jest chociażby ten wpis. Przyznaję się publicznie do tego, że problem istnieje. Da się go rozwiązać, wiem o tym smile Wy też w to nie wątpcie smile

439

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witaj jestem DDA chcę zaprosić cię na faceboku grupa wsparcia  dzięki której prowadze prezentacje przez internet na temat DDA. zAPROS INNYCH Z TYM PROBLEMEM. Znajdziesz mnie jako Danuta Sarna Maj

440

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
Majeczka 2170 napisał/a:

Witaj jestem DDA chcę zaprosić cię na faceboku grupa wsparcia  dzięki której prowadze prezentacje przez internet na temat DDA. zAPROS INNYCH Z TYM PROBLEMEM. Znajdziesz mnie jako Danuta Sarna Maj

Bardzo dziękuję, wysłałam zaproszenie smile

441

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Uważam, że alkoholizm to choroba dziedziczna a nawet genetyczna.
Mój dziadek był alkoholikiem
jego trzej synowie również,
i ich synowie również.

Mam 3 braci i wszyscy maja ten problem. Wiem, że często mówi się że takie maja wzorce zachowań i tak samo potem się zachowują, ale osobiście uważam że to nie tylko wzorce to musi mieć podłoże genetyczne. W mojej rodzinie powinno "zabronić się rodzić męskich potomków" bo wszyscy zachowują się tak samo. Alkoholizm brak szacunku dla kobiet i totalny brak ludzkich uczuć i odruchów.

Często pytam moich braci czy zapomnieli jakie to uczucie uciekać przez okno żeby zadzwonić na policję, jak bardzo dziecko boi się pijanego rodzica, patrzą się na mnie i nic nie odpowiadają i co najbardziej mnie denerwuje to zachowują się tak samo. Nie rozumiem tego

442

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Przyczyną tego zachowania są nasze traumatyczne doświadczenia w przeszłości,w których powstały w nas błędne i negatywne emocje.
Boimy się doświadczać miłości,dlatego,że przypomina nam to o naszych słabościach z dzieciństwa,bezradności i żalu do innych.
Musimy pozwolić sobie na poczucie wszystkich swoich lęków,obawy i negatywnych emocji,na konfrontację z nimi,aby się od nich uwolnić.
To jak żyjemy i czego doświadczamy-zależy tylko od nas,jeśli pokochamy siebie-to inni dostrzegą i zrozumieją,że można i warto darzyć nas miłością i sympatią.
DDA muszą nauczyć się wyrażania potrzeb,nazywania uczuć,rozmawiania i słuchania,nawiązywania pierwszego kontaktu.

Pierwszy krok do zmiany to uświadomienie sobie,kim jestem i w jaki sposób sytuacja rodzinna związana z alkoholizmem przez rodzica wpłynęła na mnie i moje życie.
Ci,którzy zaczynają identyfikować siebie jako DDA,dostrzegają nadzieję na to,że jest możliwa zmiana ich samopoczucia i sposobu życia.

443

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
Delmella8 napisał/a:

Żyje w rodzinie gdzie mój ojciec jest alkoholikiem. Już dawno przestałam mieć nadzieje ża mama go wyrzuci. Musze żyć w tym domu, bo nie mam się gdzie podziać. Od dawna się lecze na dda, i myslę że idę w dobrą stronę. Problem w tym że zawsze byłam oparciem dla swojej starszej siostry, jednak ona jest dla mnie ostatnio często niemiła. A potem zwala na mnie wine że jestem zła bo odpowiem podobnym tonem. Ona posiada nerwice natręctw i zawsze ją uspokajałam i rozumiałam.  Jest dla niemiła i okrutna, a jak ja jestem taka sama to odrazu gadka ze mam jakieś problemy i powinnam ze sobą coś zrobić. Duzo się nad soba zastanawiam i naprawdę gdy się kłócimy widzę i swoja winę i jej, ona jednak widzi że tylko ja jestem winna. Czy powinnam się przejmować i brać na poważnie jej uwagi ? Ona naprawdę mnie juz wykańcza.

444 Ostatnio edytowany przez nala_24 (2011-08-18 00:18:03)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam, mam 24 lata i moja mama jest alkoholiczką. Jestem już mężatką, mam 3-letniego synka i mieszkamy w jednym domu z moimi rodzicami.Na szczęście mamy swoje piętro, ale to niewiele daje, bo awantury z dołu słychać bardzo dobrze. Mama pije już chyba z 20 lat, w zasadzie nie pamiętam już kiedy to się zaczęło. Tata też lubi wypić, ale okazjonalnie, nigdy sam. To, że moja matka pije, w dużym stopniu zdeterminowało moje życie. Nigdy nie przyprowadzałam do domu koleżanek, poza jedną przyjaciółką, która miała podobny problem jak ja, jej tata pił, więc przy niej się nie wstydziłam.
Zakochałam się we wspaniałym chłopaku, ale kiedy poznałam jego rodzinę (on mojej nie), poczułam się gorsza, jak człowiek z marginesu społecznego. W jego domu było tak czysto, ładnie, mama była miłą i ciepłą osobą, a jak przychodzili goście, to podawano kawę i ciasto, a nie pół litra....Wtedy postanowiłam z nim zerwać, nie chciałam, żeby zobaczył jak to jest u mnie, tak strasznie się wstydziłam. Tego jednego nie potrafię wybaczyć swojej matce, choć od tamtej pory minęło wiele lat, a ja już dawno wyszłam za mąż i ułożyłam sobie jako tako życie, to nigdy nie zapomniałam o tamtym chłopaku. To chyba była z mojej strony miłość mojego życia, bo nadal tkwi we mnie bardzo głęboko, choć wcale tego nie chcę. Gdy patrzę na mojego syna, to czasem przechodzi mi przez głowę myśl, że to powinno być jego dziecko...Żałuję że wtedy nie zaryzykowałam, że tak bardzo się bałam co sobie o mnie pomyśli, ale już jest za późno na naprawienie czegokolwiek, on też założył już rodzinę.
W mojej rodzinie alkoholizm to temat tabu. Rodzice udają przed wszystkimi szczęśliwe małżeństwo, choć i tak wszyscy na naszym osiedlu wszystko o nas wiedzą. Moim największym marzeniem jest posiadanie własnego domu lub chociaż małego mieszkanka, gdzieś, gdzie nikt nas nie zna. Na razie to niemożliwe, bo zwyczajnie nas na to nie stać, choć mąż ciężko pracuje.Ja też zamierzam wrócić do pracy, jak synek pójdzie do przedszkola. Mieszkanie z moimi rodzicami to gehenna. Mama pije coraz częściej, czasami jest tak że przez tydzień nie trzeźwieje, a wtedy awanturuje się bez powodu, próbuje nami rządzić (bo przecież mieszkamy w jej domu) i nas poniża. Jest mi za nią strasznie wstyd przed moim mężem, który wcale nie pije alkoholu i jego rodzice również. Czuję się czasem jak wyrzutek, ale nie zamierzałam się poddać tak jak kiedyś i założyłam rodzinę. chcę się wyprowadzić jak najszybciej, żeby mój syn nie oglądał wiecznie pijanej i awanturującej się babci. Sama czuję totalną odrazę do alkoholu, nie piję nawet szampana w sylwestra. Chciałabym żeby mama poszła się leczyć, ale ona sama przed sobą nie potrafi przyznać że jest chora. Tata też nie chce jej na to namówić, " bo to przecież byłby wstyd, gdyby ludzie się dowiedzieli że poszła na odwyk". Tak jakby teraz nie było wstydu, jak chodzi pijana po ulicy....Byłabym z niej dumna, gdyby się na to zdecydowała.
   Kocham moich rodziców, ale mam już dość życia ich życiem, chcę się od nich odciąć i sama pracować na swoją reputację. Chciałabym czasem móc z kimś pogadać o tym problemie, ale się wstydzę, a z moim mężem za bardzo nie mogę, bo czuję, że on w jakiś sposób gardzi moimi rodzicami z powodu tego co robią, a jednocześnie i mną....(choć nigdy tego nie powiedział, to moje odczucie).  Czasem mam tego wszystkiego na tyle dość, że chciałabym skończyć ze sobą albo wyjechać gdzieś na drugi koniec świata, ale patrzę na swoje dziecko i wiem, że nie mogę go zostawić, przecież jestem jego matką...

445

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
Valentina22 napisał/a:

Witam serdecznie mam na imię Daria mam 22 lata jestem dzieckiem alkoholików od młodych lat w Moim rodzinnym domu alkohol stał się codziennym napojem dla Moich rodziców .... Na początku mieszkałam w Wielkopolsce do 9 roku życia nie było tak strasznie rodzice mało pili lecz bez umiaru gdy miałam 4 lata Moi rodzice zabrali mnie na urodziny do Mojego przybranego dziadka zapili sie tak że całkowicie zapomnieli o Mnie.że zostawili Mnie na placu zabaw obok jego domu zapłakana szukałam Moich rodziców dzwoniłam po domofonach do obcych Mi ludzi pewna kobieta gdy odebrała zauważyła w Moim głosie płacz i wyszła do mnie gdyby nie to że znałam adres bym nie znalazła drogi do domu ta kobieta zaprowadziła Mnie Mój tata gdy zobaczył Mnie z obcą kobietą za rękę wziął Mnie za bluzkę i zócił na schody zaczął Mnie kopać do góry co schodek gdyby nie sąsiedzi Może i by mnie na tym świecie już nie było...  Po tej sytuacji nic się nie zmieniło rodzice jak pili tak dalej pili Moja mama Mnie zabierała na zabawy poznawała tam facetów którzy jej stawiali non stop wracaliśmy do domu nad ranem po tem z rana szłam do szkoły ...Po pewnym czasie moi  rodzice zmienili adres w czym spowodowało to że musiałam się pożegnać z Moimi przyjaciółmi z zerówki od tej pory stał się horror Moi rodzice non stop zmieniali mieszkanie i mi szkoły nigdy nie mogłam się dostosować do pozostałych osób ponieważ co chwile inna szkoła ... To spowodowało w we Mnie zamknięcie się w sobie oraz wagarowanie i uciekanie z domu od kąd Moi rodzice przeprowadzili się na Śląsk byłam bardzo nerwowym dzieckiem nikt Mnie nie rozumiał a nawet nie chciał rozumieć ... Zaczęłam kraść w szkole szkolne rzeczy uczniów żeby tylko na siebie zwrócić uwagę ale to nie pomogło to zaczęłam uciekać rodzica z domu do Wielkopolski do babci chciałam swoich przyjaciół s powrotem Moi rodzice zrobili Mi wielką krzywdę tą przeprowadzką i to jeszcze tak daleko  od kąd zamieszkaliśmy w Katowicach im się lepiej powodziło finansowo i zaczęli non stop pić w dzień w dzień pijani byli ... Od szkoły gimnazjalnej  Moja mama nie potrafiła przeżyć dnia bez alkoholu piła na początku same piwa teraz pije co popadnie nawet tak zwane f16  Mój tata co wraca z pracy musi sobie kupić pół litra co wracałam ze szkoły oni już byli nie przytomni jak miałam 17 lat poznałam chłopaka brata od Mojej przyjaciółki on miał 22 lata  wtedy wstydziłam się go przyprowadzić do mnie do domu bo wiedziałam ze zastanie ich nieprzytomnych dzień przed Moimi 17 urodzinami poprosiłam ich żeby nie pili nie dotrzymali słowa Łukasz zobaczył ich takich od razu chciał Mnie im zabrać kazał Mi się spakować powiedział ze zabiera Mnie do siebie rodzice się zgodzili bo widzieli że nie popuści... Moja mama w dzień w dzień do Mnie przychodziła przynosiła Mi jedzenie twierdząc że Łukasz Mnie głodzi.. Łukasza to denerwowało bo jak tylko się pojawiła za progiem non stop pijana była zaczęła nawet do nas koleżanki przyprowadzać z którymi piła alkohol u Nas Łukasz się zezłościł w pewny dzień i wyżócił Ją za drzwi już sie nie pojawiła przez miesiąc  u nas powiem szczerze wtedy naprawdę odpoczęłam od teg wszystkiego nie przejmowałam się zupełnie niczym byłam szczęśliwą nastolatką u boku ukochanej Mi osoby ale po pół roku mieszkania z Łukaszem wszystko się zmieniło zaszłam w ciąże przeszłam Ją 4 miesiące Mój ginekolog wykrył ciąże pozamaciczną zaczęły się krwawienia wylądowałam w szpitalu przez Mój pobyt w szpitalu Łukasz zabrał wszystkie Moje rzeczy z domu i zaniósł do Moich rodziców a Mi przez telefon powiedział że już nie jesteśmy razem na drugi dzień lekarz przyszedł powiedzieć Mi że przy czyszczeniu macicy zeskrobali Mi ciąże i nie jestem w ciąży płakałam jak dziecko małe tak bardzo chciałam tego dziecka ... po dwóch dniach po wyjściu ze szpitala znowu wylądowałam w szpitalu z okropnym bólem brzucha po czym wyszło że byłam nadal w ciąży i się przerwała ciąża zaczął krwawić cały Mój brzuch w środku musieli mnie operować gdyby nie to że mama na czas zdążyła przybiec do szpitala podpisać zgodę na operacje to by mnie nie było na świecie teraz ... Czasem załuję że żyję czuję że nie zasługuję na to życie czuję się jak śmieć nic nie znaczący ... Myślałam że po tym wszystkim będzie lepiej w domu ale się pomyliłam mama non stop pije tata razem z Nią ... Mój brat jest przepełniony nienawiścią przez ten alkohol Ja po nie kąd też ale nie tak jak on Ja potrafię wstrzymać się od podnoszenia ręki na mamę on już nie może dlatego że jest starszy że dłużej widzi jak Nasi rodzice się niszczą i Nas jednocześnie ... moja psichika jest przepełniona dużo żalem,smutkiem,rozczarowaniem wstydzę się z Moją mamą wyjść na ulice bo co wyjdę ona każdego zaczepia albo krzyczy lub mówi sama do siebie ... Po ciąży skończyłam gimnazjum i już do żadnej innej szkoły nie poszłam czułam się samotna z tym wszystkim nikt Mnie nie rozumiał co ja czułam w tej chwili ... Nie wychodziłam z domu na krok przez trzy lata grałam ww grę która umożliwiała Mi zapoznać innych ludzi w tej grze czułam że żyję mogłam powiedzieć co czuję i każdy mnie rozumiał ta gra była tak ważna że zapomniałam o całym świecie było tylko sen i gra sen i gra przez trzy lata .... spowodowało to ze strasznie spasłam z 75 kg stało się 140kg brak ruchu ... Teraz Moje ciało wygląda jak wygląda wstydzę się na ulice wyjść a gra poszła w niepamięć .... Wogólę nie wychodzę z domu siedzę w czterech ścianach już od roku wstydzę się jakiej kolwiek pracy zdobyć .... Raz poszłam do pracy jako pomoc kuchenna to się ze Mnie śmiali bo jak się nachyliłam całą im przestrzeń zabrałam po 4 dniach zrezygnowałam i od tej pory nigdzie nie wychodzę ... Kilka dni temu byłam w rodzinnym mieście w Wielkopolsce Moje dawne przyjaciółki z zerówki za którymi tęskniłam śmiały mi się w twarz z Mojego wyglądu wstydziły się stanąć koło Mnie ... Mama Mnie też dobijała gdy wyszłam z Nią i np jechaliśmy autobusem zaczęła jakąś obcą dziewczynę wyzywać bo się zaśmiała to od razu mamię się u widziało że ze Mnie się śmieję ... Jestem zrozpaczona naprawdę nie wiem co mam robić z soba... Jest wielkie prawdopodobieństwo,że z jednym jajnikiem  już nigdy nie będę Matką i ta myśl Mnie strasznie dołuję bez tego nie widzę sensu dalszego zycia ...   pragnę zapaść się pod ziemie czasem mam ochotę wziąść garść tabletek i po prostu zasnąć ... nie mam w nikim wsparcia mama pijana przyjaciół brak .. zostałam sama Proszę pomóżcie Mi .... Odnaleźć w sobie wiarę

Dario, wiem jak to jest wychowywać się w rodzinie z problemem alkoholowym, choć może u mnie było trochę lepiej, bo rodzice o mnie jako tako dbali. Ale i Ty masz szansę wyjść na prostą, ułożyć sobie życie i być szczęśliwą. Tylko zacznij myśleć o sobie. Przełam się i postaraj się znaleźć sobie jakąś grupę wsparcia w swojej okolicy, ludzi, którzy Ci pomogą się z tego zaklętego kręgu wyplątać. Poszukaj pracy, usamodzielnij się i wyprowadź. Wiem że to nie łatwe, że wstydzisz się swojego wyglądu, ale uwierz mi, że jeżeli dasz się poznać z dobrej strony to ludzie cię polubią za Twój charakter, a nie wygląd. Zadbaj o swoje ciało, wprowadź dietę odchudzającą i zdrowe nawyki żywieniowe, ruszaj się jak najwięcej, a na pewno z czasem uda ci się odzyskać sylwetkę sprzed lat. Trzymam za Ciebie kciuki smile Pisz, jak Ci się układa

446

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Czytając książkę "Współuzależnienie w rodzinie alkoholowej. Czym to się je i jak się tym nie udławić" Anny Wobiz natknęłam się na następujący cytat:

Czułam się odpowiedzialna za męża, za wychowanie dzieci, za budżet domowy, za terminowe opłaty, za...tu można dalej dobrowolnie się wpisywać, bo czułam się odpowiedzialna niemal za wszystko. Moja nadodpowiedzialność sprawiła, że całkowicie zabiłam w sobie odpowiedzialność za jakość własnego życia. Za to jedno zupełnie nie czułam się odpowiedzialna."

Zostawię Was z tym stwierdzeniem do przemyślenia. Myślę, że wiele DDA (jeśli nie wszystkie) znajdą w nim podobieństwo do swojego życia.

447

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam.
Jestem Joanna , w lutym skończę 18 lat, więc pomyślałam iż mogę uznać, że jestem pełnoletnia i mogę podzielić się z Wami moją historią.
Mam trzech starszych braci, dwóch z nich założyło już swoje rodziny, jeden natomiast studiuje. Dzieli nas duża różnica wieku. Moi rodzice są alkoholikami. Długo nie potrafiłam się do tego przyznać przed samą sobą.
Gdy mieszkaliśmy jeszcze wszyscy razem, nie było tak źle. Byłam mała, mało widziałam, mało rozumiałam, choć i wtedy znajdowałam usprawiedliwienie dla moich rodziców. Moi bracia starali się, bym widziała jak najmniej. Jednak oni opuścili ten Hades a ja tu pozostałam zupełnie sama. Ojciec pracuje za granią, więc przyjeżdża na 3/4 miesiące, a następnie wyjeżdża. Matka natomiast jest bezrobotna. Od małego pamiętam awantury, przepychanki, wyzwiska kierowane ze strony ojca co matki, a czasem z rozpędu do nas wszystkich. Często jako mała dziewczynka chciałam być tarczą dla swojej matki. Do dziś przed oczami mam obraz ojca z nożem w ręku, który próbuje dostać się do mojej matki, a ja jako małe dziecko próbuje go powstrzymać. Płaczem, wrzaskiem, całą sobą...jedyna korzyć mojej 'pomocy' była taka, że oberwałam ja,a nie ona. Nóż przeciął mi rękę. Pamiętam każdą nocą ucieczkę. Zawsze jak to małe dziecko stawałam po stronie matki. Jednak, gdy bracia się wyprowadzili, a ja stałam się starsza, zaczęłam więcej dostrzegać. Codzienne picie...wspólne picie, awantury, wyzwiska. Tak bardzo pragnęłam i pragnę ich jakoś usprawiedliwić. Z zewnątrz jestem murem, w środku zaś ruiną.
Gdy ojciec wyjeżdża zostaję sama z matką. To nie jest aż tak straszne... tzn da się wytrzymać , zawsze znajdę jakiś sposób, a to pójdę spać do brata, a to poczekam aż uśnie z nadzieją, że w końcu spelni swoje obietnice odnoście abstynencji. Wiem moja naiwność nie zna granic. Natomiast gdy przyjeżdża ojciec, zaczyna się piekło. Piją razem, chodzą po knajpach, a potem wracają do miejsca które nazywają domem by ostatecznie się doprawić i wyzbyć się wszelkiego człowieczeństwa. Gdy znudzą się już bijatyką i kłótnią między sobą, przychodzi czas na mnie. Najczęsciej stwierdzają, że gdy na mnie patrzą,żałują, iż aborcja jest zakazana, że jestem jedynie problemem. To, że jestem problemem mam już bardzo głęboko zakodowane.
W moje 17 ste urodziny ojciec całą noc chlał ... chlał i chlał . Wyzywał mnie, popychał, a na końcu spakował i kazał wynosić się z domu, przecież jestem juz prawie dorosła. A ja czułam się jak największy śmieć stojąc z walizkami w dłoniach i spływającymi łzami po policzkach, które miały ukoić palący ból. Pijana matka ubłagała człowieka który zwie się mym ojcem bym mogła zostać.
Cały czas jakoś to ukrywałam. Moi znajomi do pewnego czasu myśleli, że mam idealne życie, rodziców , chodzę do najlepszego liceum w mieście, więc czego może mi jeszcze brakować ? Żadne z nich nie pomyślało, że brakuje mi zainteresowania i miłości osób tych które z pozoru powinny być moimi najbliższymi.
Oczywiście zaczeły się problemy ze szkołą. Przestałam do niej chodzić, urodziła się we mnie obojętność. Moje życie stało się dla mnie zupełną obojętnością. Jestem to jestem, nie ma mnie, to nie ma. Zaczęłam nienawidzić samej siebie. Tyle razy pragnęłam umierać, ze teraz wstyd mi przed samą sobą żyć.Czasem ciężar zdarzeń przytłacza. Naciska ciężką stopą na pierś i zabiera oddech, zagarnia siłę.
Ale nie chce już tak dłużej żyć, nikt inny za mnie tego nie zrobi. Czasami musimy podnieść się zupełnie sami.

448

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam was kochani,jak już wcześniej pisałam jestem Dorosłym Dzieckiem Alkoholika z przemocą psychiczną i fizyczną.
Cieszę się że są osoby,które zaczynają pisać na forach o tym co was spotkało w dzieciństwie ale też w życiu dorosłym,to jest już pierwszy krok że chcecie i potraficie głośno o tym mówić a nie dusić w sobie.
Ja mając 12 lat stałam się matką dla moich sióstr i matką dla mojej matki,musiałam nie tylko wychować siostry ale też obsługiwać mojej matce alkoholiczce we wszystkim,nawet chodzić po wódkę do różnych ludzi.Moja matka była bardzo agresywną osobą piła z koleżankami,z ojczymem ale też sama.
Byłam bita czym popadnie i duszona za to,że sprzeciwiałam się jej że nie będę więcej chodzić po alkohol,oskarżała mnie że wylewałam jej alkohol a ona była już tak pijana,że nie wiedziała sama że już go wypiła.U mnie w domu to była melina kto chciał to wchodził i wychodził,balangi były całymi dniami i nocami a ja nie mogłam nawet na 5 min zasnąć nie tylko z krzyku,awantur ale też dlatego,że musiałam pilnować siostry,pilnować aby ktoś nic nie wyniósł z domu,czasami bałam się zasnąć ze strachu i lęku o samą siebie,dlatego że ona groziła mi że mnie zabije,jak nie będę jej posłuszna.Najgorsze jest to,że moja matka całą winę z za jej picie z rzuciła na mnie,że to ja jestem przyczyną jej picia bo nigdy mnie nie chciała,że jestem bękartem.Kiedyś chciałam jej powiedzieć że ją kocham po mimo tego co robi,prosiłam ją żeby przestała i poszła się leczyć bo inaczej wolę pójść do domu dziecka albo nie żyć,w tedy ona mnie złapała i zaczęła dusić,krzyczała na mnie,że nie mam prawa mówić jej co ma robić,że nie mam prawa mówić otym co się dzieje w domu,nie mam prawa mówić o swoich uczuciach,emocjach bo jestem nikim i na to nie zasługuje i że nigdy nic nie osiągnę w życiu.Od tego momentu zamknęłam się w sobie i z nikim już nie rozmawiałam przez dalsze wszystkie lata aż do momentu pójścia na terapię a było to 5 lat temu.Mogłabym dużo rzeczy tu napisać tak jak było,co jeszcze przeszłam,że w życiu dorosłym było mi ciężko żyć i mówić o tym,ponieważ był we mnie wstyd z jakiej rodziny pochodzę,był lęk,niskie poczucie wartości i najgorsze jest to, że sama siebie obwiniałam za wszystko do momentu kiedy to powiedziałam stop ja dłużej nie chcę tak żyć bo mam swoje prawa.Na koniec dzisiaj dopiszę,że jako dziecko byłam molestowana seksualnie, może przyjdzie taki dzień,że o tym więcej napisze bo teraz jeszcze nie potrafię o tej jedynej rzeczy pisać.Chcę wam tylko powiedzieć,że jest nas mnóstwo kobiet ale też mężczyzn,którzy przeszliśmy piekło na ziemi ale tylko my potrafimy otym mówić otwarcie i tylko takie osoby pomogą innym z takim samym problemem a najbardziej zależy mi pomóc młodzieży,która się z tym boryka a przecież tak jak ja czy wy mogą stać się osobami bardzo wartościowymi.

449

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Dziewczyny!!!
Piszę pracę dyplomową na temat różnic w emocjonalnym radzeniu sobie w trudnych sytuacjach. Badam kobiety w wieku 25-40 lat. Szukam dziewczyn, których przynajmniej jedno z rodziców nadużywało lub nadużywa alkoholu. Udział w badaniu polega na wypełnieniu kwestionariuszy, co zajmuje ok. 20 minut. Badam typ temperamentu i typowe strategie radzenia sobie w sytuacji stresu.  Chętnie opowiem osobie badanej, jakie są jej wyniki. Ta informacja może być przydatna w codziennym życiu - zwiększy świadomość tego, jaka jesteś. Chętnie odpowiem też na Wasze pytania dotyczące możliwości udzielenia pomocy psychologicznej ? wiem, gdzie można otrzymać darmowe konsultacje, itd. Będę bardzo wdzięczna za udział w projekcie, gdyż odpowiednia ilość badanych pozwoli mi lepiej poznać naturę kobiecych emocji. Zainteresowane dziewczyny bardzo proszę piszcie na mój email. Dziękuję!!!!

450

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Czy da się kogoś zmusić do terapii? Czy można kogoś zamknąć w ośrodku na siłe? Moja matka znowu pije, a ja już nie mam na to siły...

451

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Niech ktoś ze mną pogada...
zastanawiam się jak poradzić sobie ze sprzecznymi emocjami które we mnie siedzą.
Jestem córką alkoholika.
Żyję w miarę normalnie (jeśli takie dzieci mogą żyć normalnie) staram się nie powielać błędów z domu. Mam syna (2 lata), którym mój ojciec uwielbia sie zajmować. Przy nim nie pije oczywiście (jak do tej pory) i widzę że obu przynosi to mnóstwo radości. Jest to tez wielką pomocą dla mnie jak mały jest chory a ja i mąż musimy iść do pracy.
I tu pojawia się moje rozdwojenie - z jednej strony jestem mu wdzięczna i po takiej pomocy znowu "lubię" go trochę bardziej. a z drugiej strony po takiej opiece jak wraca do siebie do domu, następnego dnia dzwoni do mnie podpity i opowiada jak to mój synek jest wspaniały itd itd, a ja czuję jedynie kolejny raz porażkę i smutek i wszystko wraca z czasów kiedy nienawidziałam go bardzo.
Czy uczciwe jest chcieć od niego pomocy i korzystać z niej a potem znowu go nie szanować bo sobie w domu popije.
z jednej strony tłumaczę go że przecież wypił dopiero jak wrócił do siebie do domu, wieczorem i ewentualnie rano po prostu nie wytrzeźwiał do końca. Ale z drugiej czuje sie oszukiwana i jak nie reaguje na to jego podpicie to mam wrażenie że on myśli że znowu mnie okantował..
Nie wiem jak się zachować ...
niech mnie ktoś wesprze swoim słowem

452

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Joginiec,
rozumiem, że Twój ojciec jest alkoholikiem.
Rozumiem, że od czas  do czasu opiekując się swoim wnukiem jest trzeźwy.

Nie rozumiem tylko w czym Twój ojciec Ciebie oszukuje.
W swoim piciu?
Przecież doskonale zdajesz sobie z tego sprawę.
Jak masz na to jego picie reagować? Strofując go? Krzycząc? Szantażując? Przecież wiesz (?) doskonale, że tak zachowują się osoby współuzależnione; osoby, które przejmują odpowiedzialność za życie i zachowanie alkoholika.
Wyobrażasz sobie, że Twój ojciec myśli, że Ciebie oszukał. By przestać sobie wyobrażać i sprostować hipotetyczne myślenie Twego ojca, wystarczy jedno Twoje zdanie "wiem, że pijesz". Tylko czemu i komu ma ono służyć?

Rozumiem też, że w dalszym ciągu jesteś zła na ojca za jego picie. Nie wiem tylko co ma wspólnego ta złość z wdzięcznością za opiekę nad Twoim dzieckiem.

453

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie

Postanowiłam podzielić się z Wami moimi doświadczeniami.Mój ojciec był alkocholikiem, ale na szczęście dla mnie mama się z nim rozwiodła zanim jeszcze się urodziłam.Widywałam się z nim bardzo żadko i tylko kilka razy widziałam go pijanego.Miał pozwolenie od mamy, aby widywać się ze mną tylko wtedy gdy był całkowicie trzeźwy.
Niestety moja siostra wpadła w nałóg i również została alkocholiczką.
Trwa to już około 10-ciu lat i boję się że skończy jak mój ojciec.Ojciec został "poczęstowany" alkocholem etylowym i umierał w ogromnych męczarniach.
Problemy z siostrą się bardzo nasiliły w ostatnim roku.Zaczęło się od tego że miała halucynacje (nie spała 3 dni), chciała udusić moją matkę.W kaftanie została wywieziona do szpitala psyhiatrycznego.Była tam 3 tygodnie, oczywiście obiecywała że nie będzie już pić.Był to ogromny szok dla wszystkich, każdy wiedział że pije ale żadko nazywano ten problem.
Minęło kilka miesięcy i znowu zaczęła więcej pić, tym razem rozebrała się do naga (na działce) , podobno okropnie krzyczała i również spędziła w szpitalu kilka tygodni.
Z własnej woli zapisała się do AA i wydawało się że pierwszy raz pragnie zmiany.Wszyscy ją kontrolowali i nie piła około miesiąca.Teraz robi to bardziej dyskretnie i może w mniejszych ilościach.Niestety z grupy AA ją wyrzuciła prowadząca, w momencie gdy spytała się czy ona nie pije ( to wersja siostry)
Już pół roku minęło od jej ostatnich ataków (halucynacji).Bardzo się boję, bo czuję że już nic jej nie powstrzyma.Czasami też jestem obojętna, żyję swoim życiem i mam dość jej.
Niszczyła mi dzieciństwo (jest starsza 7 lat), wracała późno w nocy i robiła straszne awantury, znikała na kilka dni, chciała skoczyć do Odry.Moja mama ciężko pracowała aby nas utrzymać i może zbrakło kontroli, uwagi itp.
Ja teraz mieszkam w innym mieście i bywam w domu tylko raz w miesiącu.Staram się z nią rozmawiać, ale to nic nie jest warte.Co powinnam zrobić aby ją uratować?

454

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam, nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zagląda, ale chciałabym opowiedzieć swoją historię.. A po części się wyżalić, bo nie mam się do kogo zwrócić.

Jestem córką alkoholiczki. Alkohol zawsze był obecny w naszym domu, tata też nie stroni, ale jest jedna różnica - pije okazjonalnie, wstaje rano, jest trzeźwy, jest odpowiedzialny, pracowity. Mama to ciężki przypadek, zawsze była nerwowa, obwiniała nas o wszystko. Przeprowadziła się do innego województwa po ślubie z tatą i jest nieszczęśliwa. Po urodzeniu dzieci nigdy nie pracowała, nie szukała tej pracy i na moje sugestie reaguje wściekłością. Kiedy 14 lat temu tata znalazł lepszą pracę i zjeżdża do domu tylko na weekendy, mama zaczęła pić nałogowo. Najpierw z koleżanką, później sama. Miałam wtedy 9 lat, młodszego brata i siostrę, która miała zaledwie kilka dni.. Mieszkamy w małej miejscowości, dodatkowo w bloku, wszyscy to widzą.. Zero wsparcie, obgadywanie, wytykanie palcami, na mnie spadła swego czasu fala krytyki, że zabieram matce pieniądze i telefon, że się rządzę.. Robię tak do dzisiaj, żeby nie mogła dzwonić po wódkę (sąsiad potrafił przez okno wejść i jej przynieść..), żeby nie traciła pieniędzy, żeby jej nie okradli kumple od wódki.. Przez te 14 lat jej picie przybierało różne formy, ciągi dwutygodniowe, jednodniowe picie i wracanie do normalności. Była na terapii, zmyślała, nie dała sobie pomóc. Nie zgadza się na leczenie, uważa, że nie ma problemu. Sąsiad był na trzech odwykach, poinstruował ją jak uciec.. Kiedyś bardzo nas przepraszała za swoje zachowanie, za to, że pije. Dziś? Po wytrzeźwieniu traktuje nas z nienawiścią, do mnie się nie odzywa, traktuje mnie jak czarną owcę. Po tygodniu zmiana frontu - zachowuje się jak moja najlepsza przyjaciółka, a ja znowu się na to nabieram.. Studiuję, piszę pracę o DDA, pracy nie mogę znaleźć, a po części boję się, że jak już nie będzie mnie w domu, to ona zapije się na śmierć.. Teraz znalazłam pracę, jest ciężka, ale 12 godzin nie ma mnie w domu. Po części chcę tego, nie mogę już tego znieść, brat się wyprowadził i zostałam sama z siostrą. Tata wciąż pracuje, nie ma go, ja sobie nie radzę już. Jestem w dwuletnim związku i do dziś nie powiedziałam mu o tym, co się dzieje u mnie w domu. Obwinia mnie czasem za moje czarne myśli, melancholijny nastrój, a ja chciałabym mu czasem powiedzieć, że to nie moja wina, naprawdę nie moja.. Staram się jak mogę, ale nie chcę mu tego mówić, jego mama jest taka ułożona, praca na wysokim stanowisku, ładny dom. Na pijaków patrzy z góry, słyszę czasem jej komentarze i robi mi się przykro. Nie chcę, żeby patrzyła na mnie jak na potencjalnego alkoholika, kiedy na imprezie rodzinnej piję drinka.. Chciałabym się wyprowadzić, ale boję się o siostrę. Tata planuje pracować jeszcze conajmniej 10 lat.. Planujemy założyć osobne konto, żeby nie miała do niego dostępu, bo to już jest przesada.. Zarabia dobrze, a w mieszkaniu jak w Prlu, bo ona nam wmawia, że tata zarabia tysiąc.. Gdzie są te wszystkie pieniądze? Oczekuje ode mnie, że będę jej oddawać połowę wypłaty, bo mieszkam u niej. Żeby mieć więcej na chlanie?  Ona się nie zmieni. Nawet na trzeźwo nie da się z nią porozmawiać o tym problemie. Ciągle wypomina, że jest samotna, nie ma przyjaciół, nie ma pracy.. Staram się z nią rozmawiać najwięcej, jak się da. NIE JEST SAMOTNA. Nic jej nei pasuje, obwinia nas o wszystko.. Myślę, że i tak dobrze sobie radzę, jak na piekło, jakie nam zgotowała. Jak trzeźwieje, to potrafi rzucić się na mnie z pięściami, żebym ją wypuściła z domu. Potrafi wyjść w środku nocy, kiedy jest pewna, że śpię. Alkohol zapija środkami nasennymi, dentoseptem.. Zastanawiam się czasem, za co Bóg mnie tak karze.. Przestałam w niego wierzyć, kiedy po kolejnym chlaniu, na hasło "wolisz swoje dzieci, czy alkohol" moja matka klęczała i błagała mnie o piwo..

455

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Lily Grace, ja tutaj zaglądam, od wczoraj... Przeczytałam kilka postów i całą noc nie mogłam spać.
Rozumiem Cię doskonale, z tym wyjątkiem, że u mnie w domu chlał ojciec. Jedynie, co Ci mogę poradzić to udaj się jak najszybciej na terapię, czy to indywidualną czy na mityngi, o ile już tego nie zrobiłaś.
Ja też w Boga nie wierzę i też nie rozumiem dlaczego taka kara mnie spotkała. Jedno wiem, to nie jest twoja wina, że mama pijei ty za nią nie jesteś odpowiedzialna.
Ja zawsze byłam zła na moją mamę,że nie zostawiła ojca pijaka i nie uciekła od niego. A jak ojciec miał padaczkę alkoholową, to ona leżała krzyżem na ziemi i błagała Boga żeby wyzdrowiał. A ja mu życzyłam śmierci.
Poza tym, nie wstydź się. Ja też się wstydziłam, nikomu nie mówiłam, a jak z mamą już coś mówiłyśmy, to nikt nam nie wierzył, nikt nic nie mówił.
Zadbaj o siebie. Myśl jak najwięcej o tym żeby wyrwać się z domu, wyprowadzić się. Pułapką dla Ciebie może być też twój związek. Musisz uważać, bo jako DDA masz wiele cech tzw kobiet, które kochają za bardzo. Myśl tylko i wyłącznie o sobie, rozwijaj się, ucz, studiuj, pracuj, odkładaj pieniądze dla siebie, rozpieszczaj się drobnostkami. Szczęście Ci się należy!

Posty [ 391 do 455 z 469 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024