Ja nie jestem ofiarą przestepstwa ani przestępcą,więc nie moge Ci pomóc Marjan
GraffitiWomen a dla mnie to co się działo w moim domu nigdy nie było normalne.Może dlatego,że ja chodziłam do koleżanek się bawić i mogłam się przekonać jak wygląda normalny,zdrowy dom.
Także długo nie wiedziałam,że jestem DDa,nawet nie miałam pojęcia co to.
W swoim czasie też nie mogłam odnaleść się w świecie,jak powinnam go postrzegać i jak w nim funkcjonować.Jak tylko znalazłam dobrą drogę,ona zaraz się sypała.No ale w końcu,wzięłam się w garść i moją myslą przewodnią było tylko to aby za żadne skarby świata nie stać się kims takim jak rodzice ! I tego sie trzymałam i trzymam nadal.
Kompleksy także wyleczyłam. Depresja...nigdy nie wiedziałam czym jest,więc mój stan z młodych lat,kiedy to czułam się odrzucona,niechciana i zupełnie nie potrzebna oraz okropnie samotna uważałam za swój charakter poprostu
Mysli samobójcze które miałam,tyle przepłakanych nocy...wszystko tłumaczyłam swoją wrażliwą osobowością...A to były depresje i to poważne.
Sczerze powiem,żę gdyby nie mój młodszy brat,którym się tylko ja opiekowałam,który w tych trudnych dla mnie chwilach był dla mnie najwazniejszy i jego najbardziej kochalam ,w nim odnalazlam sens swojego życia,bo tylko on mnie potrzebował,to pewnie doszło by do samobójstwa.Bo moja psychika miala juz naprawdę dosc.
Gdyby nie miała tego wlaśnie brata,byłabym stracona.
Potrzebowalam go tak jak on mnie. A potem ktoś bardzo drastycznie, brutalnie i okrutnie pozbawił nas siebie nawzajem !
I strasznie żałuje tylu spraw,często myslę,że gdybym nie wyjechała z kraju uratowałabym go...a na pewno bym miała z nim kontakt.Ale ja wtedy byłam taka rozbita..nie potrafiłam sama kierować swoim życiem..więc poddawałam się wpływowi mojego faceta...Duzo by gadać.
Przeżyłam wszystko.Nie leczyłam sie nigdy na depresje,ale teraz wiem co to jest.
Zaczęłam samotną walkę o siebie ! Niestety taka walka wymaga odzucenia pewnych nawyków i ludzi 
Ale inaczej nie wdrapałabym się na tą góre,gdzie teraz jestem ! I wiem,że jestem o wiele zyżej niż moja rodzina..Jestem ponad to..ponad Ich mozliwosci..Oni do mnie nigdy nie dotra.
Często powtarzam,że co mnie nie zabije to mnie wcmocni.
Ema, niestety tak jest. Zwykli ludzie nie rozumieją tego problemu. Dla nich to jakaś fanaberia, a tak nie jest. To naprawdę problem, który potrafi tak wrosnąć w człowieka, że jeśli zbyt późno zdaje się z tego sprawę, jest już wtedy niemalże nie do przeskoczenia.
Właśnie ..nasz problem społecznie jest przyjmowany jako nasza osobowośc,że niby tacy juz jestesmy...A wcale tak nie jest.
Sporo osób nawet nie wie jak poważne to są sprawy.,
Mam tak, że nie myślę o sobie. Kompletnie. Pomagam wszystkim, kto tego potrzebuję, dobrowolnie. A potem okazuje się, że te koszta niszczą nas kompletnie
BŁĄD ! Ja bylam taka sama. Wszystko dla innych,a dla siebie nic. Zawsze stawialam swoje interesy na samym końcu kolejki o ile wogóle je gdzieś stawialam.
Ale przyszedł czas PRZEBUDZENIA ! Pojawiły sie mysli typu ; A czy o mnie kto s dba ? Czy mnie ktos pyta czy mi lekko ?
Nigdy nikt nie pytał !
Powiedziałam dość. Koniec . Radzcie sobie sami ! Potraficie tylko brać.
Dużo czytam opini,że terapia dla DDa wcale nie pomaga . Dlaczego tak jest ? Terapeuta nie radzi sobie czy co?
Czy to my mamy zapore i sie nie chcemy otworzyc?
Jednak są jakieś dobre elementy wychodzące z bycia DDA. Parę widzę po sobie
Napisz jakie ?
Ja o sobie moge powiedzieć tyle,że poprzez to wszystko jestem silną osobą. Wiem czego chce i potrafie juz dostrzegac swoje potrzeby.I tak ja ja daję innym siebie,tak chce aby i oni mi dawali siebie.
Są gorsze dni,oczywiśćie ,że są..kiedy to wszystko wraca.Ale ide przed siebie,staram sie nie ogladac w tyl..to trudne.
Ale uwierzylam,że jestem dobra i nie jestem niczemu winna ! A to ważne.
Na razie tyle.