To teraz kolejne pytanie - co możesz zrobić żeby było tak, jak chcesz? Na co masz wpływ, a na co nie?
Nie musisz odpowiadać tutaj, zastanów się nad tym.
Podobne tematy
obecnie nie mam wplywu na nic....nawet nie chce sie ze mna spotkac, dzis juz jakos to do mnie dotarlo, nie pisalem zbytnio(napisalem tylko , ze mi na niej zalezy, i ze moge dla niej sie zmianiac) a tak czekam na to co zrobi....wiem, w jaki sposob moglbym sie zmienic zeby jej bylo ze mna lepiej....ale zmienic che sie tylko dla niej....dla nikogo innego
a moze ona czuje ze jestes za bardzo natarczywy?? znudzilo jej sie ze ciagle skakales kolo niej, a okres ciaglego patrzenia sobie w oczka, wyznan poprostu jej sie znudzil. dziewczyna ma problemy w domu, moze nie mowi bo sie wstydzi, boi ze nie zostanie zrozumiana, moze ona poprostu potrzebuje wlasnej przestrzeni gdzie bedzie mogla spokojnie sama oddychac? falka ma wg mnie racje, musisz troche zdystanowac! a dawanie czasu do piatku nic nieda bo moze powtorzyc to co napisala na gg albo wroci do ciebie a nie bedzie zadnej zmiany i bedzie dalej to samo. nikt nie wie co czuje ta dziewczyna jesli niema podobnej sytuacji. ona byc moze patrzy na swiat toche bardziej racjonalnie bo problemy w domu daja jej parzadnego kopa....
Lacrymosa, podsuwałam już Romkowi ten pomysł, że być może jego dziewczyna czuje że on próbuje ją zakochać na śmierć, ale niestety ten wątek gdzieś utknął.
Romku - nie mogę Ci w tej chwili poradzić nic więcej, ale pamiętaj, że jestem tutaj. Pisz, czytam może trochę z opóźnieniem ale staram się Cię wspierać myślą i dobrym słowem.
Wierzę, że będzie dobrze! ![]()
Moze i dobrze bedzie, to definytywny koniec, rozmawiam z jej siostrą cioteczna ktora jest jej przyjaciółką....ale wie , ze Ona lubi przeinaczac fakty i pisalismy w tym sammym momencie....podawala jej zupelnie inne powody czemu sie rozstalismy, i to wydarzenia ktorych zupelnie nie bylo:O zupelnie wymyslone zdarzenia.....nie wiem czemu mi to robi....czemu mowi , ze kocha.....skoro potem mnie tak oczernia.....wiem jedno nie bede siedział w domu....jutro juz mnie znajomi wyciagneli an impreze, wkoncu przespalem cala noc....jakos powoli sie zbieram, i wierze , ze pozbieram sie do konca....mimo , ze pierwsza milosc w pamieci bedzie na zawsze:(
I jak potoczyła się sytuacja?
Sytuacja rozwinela sie naprawde mocno....wrocilismy do siebie, ona prosila o to, powiedziala, ze to byl jej blad.....ja wypomnialem jej wszystkie jej klamstwa przeprosila....kochalem ba kocham ja nadal....i chcialem dac jej szanse, pod warunkiem , ze 1 klamstwo i koniec na zawsze....i wczoraj dostalem prezent na imieniny....dowiedzialem , sie, ze w przciagu tygodnia oklamala mnie znow 2krotnie, boli ale to zakonczylem.....jakos daje rade...2tyg temu bylo znacznie gorzej
Ehh.. z bycia notoryczna klamczucha ciezko ejst sie wyleczyc, sama cos o tym wiem.
Trzymaj sie cieplo, pisz czasem, sciskam :*
i wlasnie dzis mam dola....czuje , ze chce na mnie cala wine zwalic...pisze , ze jak moglem to zrobic,isc na impreze....gdy sie rozstalismy, ze tak szybko.......
Naprawde dzis mi ciezko, mimo , ze mialem do teog moment caly dzien zajety....ciagle mysle o niej,ma nadal oje serce....nie wroce do niej ale hcialbym zeby ona mi cos oddala......serce moje.....:(
straszny dol dzisiaj....siedze 4tą gdzine i stale lzy:(
Za szybko na co? Żeby pójść na imprezę i spotkać się ze znajomymi? A przepraszam, co Ty miałeś robić? Siedzieć w domu i się zadręczać czemu tak jest, a nie inaczej? Bez sensu.
Zajmij się czymś pożytecznym, czymś, co skutecznie zabierze wszystkie Twoje myśli
Będzie dobrze ![]()
tak zrobilem;)poszedlem na silownie pobiegac.....ale dzis i tak mam dola, napisala , z eona placze a ja sie bawie.....
no to niech przestanie płakać. to też jest jej wina. czasem gorsze rzeczy ludziom się przytrafiają... ![]()
no niestety a teraz wieczo';(kktory bardzo czesto razem spedzalismy i ja mam dola strasznego:(
czy to normalne....ze po tym co mi zrobila ja jeszcze stale mysle , ze ona ciepri??....ze jej tez jest zle....i , ze czuje sie ejszcze gorzej tylko dlatego , ze wiem , ze jej jest ciezko?normalne to??mieliscie tak?.......
Czytam Twoje posty i to jest niesamowite ze po tych klamstwach Ty martwisz sie ejszcze ze ona cierpi..
Milosc jest naprawde niesprawiedliwa..
bo kocham szczerze.....mimo to wiem , ze lepiej nie bedzie,,....i ciesze sie , z e przynajmniej przyjaciol mam prawdzoiwych, mame z ktora tez moge rozmawiac jak z przyjaciolą mimo to boli, mnie jak mysle , ze ona placze....boli niesamowicie , nie potrafie jej nienawidziec....
Tak jak ja 'mojego'... przepraszam,nie pocieszę Cię bo sama nie potrafię sie pozbierać ale czulamz e muszę cos napisac..
widzialem, wiem ciezko.....jak to mowia kto ma miekkie serce musi miec twarda du... i to ejst neistrety prawda
Szczera prawda.. szkoda tylko ze to wszystko takie bolesne jest
miałem czasem napisac:) a , ze nie kzdy czyta wszystkie watki to i tu napisze
minal praiwe meisiac....sa dni ktore sa fajne, sa tez takie w ktorych jest tragedia....ogolnie duzo sie bawie jednak brakuje bardzo "tej" osoby ktora jest najwazniejsza, spotkalem sie z 2 dziewczynami , ktoree odrazu wiedizaly , ze to kolezenskie nie dalbym rady z kims innym byc narazie, po spotkaniach nawet jak myslalem , ze fajnie bylo, to czegos brakowalo tej iskry, bo caly czas mysle o niej.....
Daj sobie czas , do momentu az nie stanie Ci sie zupełnie obojetna nie pakuj się w nową znajomość, bo mozna kogoś na prawde zranić.
przeczytalam twoja historie i podziwiam Cię żę byles na tyle silny zeby sie rozstać pomimo ze kochałes i widziales ze ona chce wrocić , uniosłeś sie honorem , i nie pozwoliłeś znowu sie oszukac to wazne. bo jesli sami nie bedziemy mieli do siebie szacunku to inni rowniez nie beda go mieli do nas ;-)
i co umnie?
jak njie wyobrazale sobie zycia bez niej....tak w lipcu poznalem dziewczyne w ktorej sie zakochalemzakochalem bez opamietania tak nagle.....iii i znow mnie skrzywdzila ehhh chyba tarfiam na jakies wybrakwane modele bez serca, dzis jestem silniejszy m bo wiem , ze znow kiedys to poczuje....staram asie tak myslec bo jest ciezko , ale staram sie wierzyc w to....
chcialbym znw byc tak szczesliwy lub chociaz nie czuc tego bolu
Romek,
swoją drogą ładne imię - jak mojego ojca
Trafiasz na wybrakowane modele, bo "kochasz za bardzo", "nie widzisz świata" po za swoją wybranką - wychowaliśmy się w fałszywym przekonaniu, że KTOŚ ma być WAŻNIEJSZY dla nas od nas SAMYCH. A to nie tak. Dopóki sam nie będziesz kochał siebie najbardziej na świecie, to nikt nie pokocha Ciebie naprawdę. Bo to od nas płynie wzór dla innych, JAK mają NAS kochać.
Pokochaj sam siebie i życie będąc samotnym - dopiero wtedy będziesz gotowy na prawdziwy związek. Jeżeli nie odrobimy tej lekcji w życiu, nie pójdziemy dalej.
juz tak mam , ze jak kocham to na maxa....i tak chce kochac...wole byc tak szczesliwy kochajac prawdziwie jakis czas niz cale zycie"kochajac"
To jest Twój wybór i masz do niego jak największe prawo - tylko ten wybór implikuje to, co Cię spotyka.
Ja Ci nie czynię wyrzutów, długo długo byłam taka sama, jak Ty.
juz tak mam , ze jak kocham to na maxa....i tak chce kochac...wole byc tak szczesliwy kochajac prawdziwie jakis czas niz cale zycie"kochajac"
Przykro mi, ze to właśnie ja napiszę Ci tę smutna prawdę:
Otóż, kochany - to, co Ty czujesz do kolejnych swoich wybranek to własnie "miłość" i "kochanie". No przykro mi - ale to prawda.
Wyklikaj sobie: uzaleznienieodmiłosci. pl i kobieceserca.pl
Życzę powodzenia.
to jest twoje zdanie, ja mam nieco inne.... przez ten rok miedzy jedna a drugą spotykalem sie z wieloma dziewczynami....i do zadnej z nich nic nie pczulem , dopiero gyd moja ex poznalem wszystko sie zmienilo o 180 stopni
czy jestesm uzalezniony od milosci? racze nie , przez dluuugi czas nie chce wchodzic w zaden powazny zwiazek.....
czy kocham sam siebie , czy kocham swoje zycie? i tutaj zaczynaja sie schody bo z czystym sumieniem teog powiedziec nie moge
to jest twoje zdanie, ja mam nieco inne.... przez ten rok miedzy jedna a drugą spotykalem sie z wieloma dziewczynami....i do zadnej z nich nic nie pczulem , dopiero gyd moja ex poznalem wszystko sie zmienilo o 180 stopni
czy jestesm uzalezniony od milosci? racze nie , przez dluuugi czas nie chce wchodzic w zaden powazny zwiazek.....
czy kocham sam siebie , czy kocham swoje zycie? i tutaj zaczynaja sie schody bo z czystym sumieniem teog powiedziec nie moge
Się nie wymądrzam, kochaniutki. Tak jak maszkarada - znam to z autopsji. I dobrze radzę - nie idź tą drogą. Ale zrobisz, jak tam będziesz chciał. Mam tylko pewność, że zaglądnięcie na te strony - cnoty Ci nie odbierze ![]()
I tak cichutko Ci szepnę: Nikt, kto nie potrafi kochać siebie - nie potrafi kochać nikogo innego.
zaglebie sie ale to gdy sie odespie troszke
natomiast wiem jak wazne byly dla mnie obie te dziewczyny jak bardzo je kochalem, stad , nie zaakceptuje twojeg argumentu , ze nie kochalem jej
inaczej bedac z moja ex , kochalem chyba i siebie , a napewo akceptowalem, jednak teraz .....ja woggole mam niską samoocene nie wiem z czego wynikającom
zaglebie sie ale to gdy sie odespie troszke
natomiast wiem jak wazne byly dla mnie obie te dziewczyny jak bardzo je kochalem, stad , nie zaakceptuje twojeg argumentu , ze nie kochalem jej
inaczej bedac z moja ex , kochalem chyba i siebie , a napewo akceptowalem, jednak teraz .....ja woggole mam niską samoocene nie wiem z czego wynikającom
Romek - Ty tak się ze mną nie chcesz zgodzić, chłopcze
A jednocześnie każdym zdaniem, które piszesz - kiwasz na "TAK" ![]()
Poczytaj... zrozumiesz wszystko...
P.S. A tak "w powietrze" rzucę dla Ciebie refleksję a propos tej samooceny: Jak tam sprawy w domu rodzinnym się kształtowały? Nie musisz odpowiadać, ale zastanów się.
sprawy w dou tzn dokladniej o co chodzi? czy bylem kochany? tak mialem bardzo dobre dziecinstwo
jesli chodzi o cos innego to pytaj
P.S. wiem , ze i jedną i drugą kochalem inaczej? ale obydwie szczerze i kochalem a nie"kochalem"
sprawy w dou tzn dokladniej o co chodzi? czy bylem kochany? tak mialem bardzo dobre dziecinstwo
jesli chodzi o cos innego to pytaj
A co to znaczy "bardzo dobre dzieciństwo"? I jak układały się sprawy miedzy rodzicami?
Moi rodzice, kchaja sie nad zycie, wiadomo sprzeczki jakies napewno sie pojawialy, ale ja czy siostra nigdy nie bylismy tego swiatkami
nigdy nie bylo cyrrkow , zeby tata nie wrocil na noc i mama nie wiedziala , gdzie jest i w druga strone, nigdy tata nie wyprowadzal sie ani nic nigdy nie podniosl ani na mame ani na nas reki