Hej
.
Dziś byłam po wpis, ostatni już z 1 roku studiów, a 8-ego października się zaczyna, no ale 2 tygodnie jeszcze, nie jest źle.
Wczoraj położyłam się wcześniej, bo masakra, że tak późno usypiam, ale cięzko było, bo katar mnie męczył.
Dziś mam spory katar niestety, dlatego jak niedawno wróciłam, to zjadłam obiad i leżałam w wyrku, żeby się wygrzać. Obowiązkowo obok zapas chusteczek higienicznych.
27-ego mam urodzinki, sa, sa, sa! Ale jutro zapraszam 2 koleżanki na takie mini urodziny, posiedzimy, pogadamy, może pójdziemy na pizzę, myślę też, że jutro z tym katarem powinno być lepiej.
Miałam dziś spotkać się z chłopakiem, co mnie cieszy, bo na ogół spotykamy się rzadziej, a teraz była możliwość i fajnie by było się spotkać, mimo że wczoraj się widzieliśmy, ale jednak nie wypaliło. On chętnie by poszedł na basen, ale no niestety na razie nie ma jak, biorę globulki.
Nieciekawie też trochę z pęcherzem, bo często siusiu, czasem co 15 minut
. No, ale jak skończę globulki, to może będę brać Furagin i będzie poprawa.
Z tą pracą, to też mam nadzieję, że niedługo się ruszy i zaczną mnie zapraszać na rozmowy, dziś nie wysyłam CV, bo kompletnie nie mam siły.
Mój A. to prawda jest smutny nadal z powodu śmierci psa, jak pisałam, jak najbardziej Go rozumiem i staram się jak najbardziej Go wspierać, przede wszystkim powiedziałam Mu, że może do mnie walić o każdej porze dnia i nocy, że może na mnie liczyć, a myślę, że obecnie jest to dla Niego szczególnie ważne, jest Mu ciężko, ale mamy siebie
, a to się liczy najbardziej.
Co do zachowania Twojego faceta Monia, to naprawdę, zdenerwowałam się jak przeczytałam, co napisałaś. Nie dość, że z tego co czytam kupiłaś żarełko w McDonaldzie, to jeszcze nie dał Ci nawet frytek
. Jejciu... ja jak jestem z Moim, to mimo, że daleko mi do figury modelki, to czasem jem więcej niż On
. Nie wyobrażam sobie, by jadł i nie poczęstował nawet.
Zgadza się, powinien akceptować Cię taką jaką jesteś i nie zachowywać się w ten sposób
.