"Wiedzialam, ze tym stwierdzeniem wywołan pewne oburzenie... Otóż, sprostowanie- jezeli nie masz wyjscia, to kupujesz tam, gdzie Cie stać. Pewnie, ze liczy sie schludność, sama mam kilka ubrań, rzeczy z targu, chińskiego czy z Biedronki. Naprawde mozna znaleźć cos ok. Ale zazwyczaj jest tak, ze dając w chińskim za parę spodni czy butow 60zl, ktore po kilku praniach i noszeniach przecierają sie, czy klej puszcza, to wolę dołożyć te 30- 50zl i kupic nie niewiadomo jak firmowe i drogie, ale nieco lepsze spodnie/ buty w innym sklepie, ktore posłużą mi na dluzej. I com, kto na tym lepiej wyjdzie?
Wiem również, z autopsji, ze czasami brakuje tych pieniędzy i nie ma innej opcji niz ubrac sie kiedys taniej..."
Paulla- rozumiesz jak można kupować w chińskim markecie? Można tak jak Ty to robisz:)Albo rzeczywiście tam kupujesz albo chcesz się przypodobać i przez to zaprzeczasz sama sobie:)
Nie kupuję w chińskich marketach ale chińskich ciuchów mam sporo- firmówek nike czy adidasa:)
Nie rozumiem natomiast fenomenu targu.U mnie targ jest raz w tygodniu i jest tam tak tłoczno jak w mięsnym za komuny.
Sądziłam,że starsze panie i panowie,których jest tam wielu po prostu z przyzwyczajenia tam chodzą i kupują ciuchy,ręczniki,mydła.Ale widziałam też i młodych ludzi.
Kurczę,przecież dostawcy sklepów zaopatrują się tam gdzie ci bazarowi sprzedawcy a w sklepie można przynajmniej ciuch komfortowo przymierzyć a nie wystawiać tyłek w gaciach do ludzi by zmierzyć np spodnie:).
Do tego ten tłum...
I dlatego ja na rynku nie kupuję.
Co do kupowania firmówek-nie kupuję wszystkich jak leci.Jeśli już kupuję to dobre.Nie stać mnie na kiepskie:)