Jack Sparrow napisał/a:To się nazywa owczy pęd. Zadaj sobie raczej pytanie czemu to akurat ja tak na was działam, że zakładacie o mnie wątki
a nie np o johnym, tedzie czy innym N_o. I za wszelką cenę staracie się udowodnić, jak to nie mam na was wpływu i jak bardzo nie obchodzi was to co piszę.
Dlaczego piszesz o jakichś „nas”, na które rzekomo działasz i które zakładają o Tobie wątki, skoro nigdy żadnego wątku o Tobie nie założyłam, a jedyne „działanie”, jakie udało Ci się osiągnąć w moim przypadku, to szczera niechęć?
A że akurat Tobie ktoś może próbować "przemówić do rozsądku", "potrząsnąć", "dotrzeć", jak zwał tak zwał, zamiast do np. N_o, to mnie specjalnie nie dziwi, bo MIMO WSZYSTKO częściej masz do powiedzenia coś sensownego i wydajesz się inteligentniejszy od niego czy Teda. Johny z kolei jest zbyt nawiedzony.
Choć akurat ten wątek nie jest przecież o Tobie, tylko o JB właśnie.
Jack Sparrow napisał/a:Mnie to ogólnie bawi wasze zacietrzewienie biorąc pod uwagę właśnie, że takie motywy jak z Klipozorem były grane regularnie i nie powodowało to waszego oburzenia i sprzeciwu.
Nie mam pojęcia kim jest Klipozor.
Jack Sparrow napisał/a:Po prostu jesteście hipokrytami. Jak wy to robicie albo dajecie ciche przyzwolenie na takie zachowania wobec userów, których nie lubicie to wszystko jest OK. Ktoś napisze ogólnik, opinię jaka od jakiejś dobrej dekady krąży po necie o tym forum i jego damskich userach to nadymacie się jak rozdymka i ruszacie pospolitym ruszeniem jak na wyprawę krzyżową.
Nawet wobec chamstwa i prostactwa zawsze staram się odpowiadać na poziomie nieurągającym ludzkiej godności, więc o czym Ty do mnie piszesz w tym momencie?
Jack Sparrow napisał/a:Pytanie pozostaje otwarte - w którym niby miejscu te linki przeczyły moim słowom? Przestałem odpowiadać w tamtym wątku dlatego, że zaczęłaś każdą moją wypowiedź traktować jako przeciwstawną swojej. Dyskusja w taki sposób jest jałowa i bezcelowa. Uzupełnienie czegoś (jakiegoś zjawiska/zagadnienia) inną perspektywą lub zwrócenie uwagi na jakąś rosnącą tendencję w ramach tegoż zjawiska nie jest jego zaprzeczeniem. Poza tym niektóre tezy/pytania jakie zadałaś były naiwne i infantylne. Jak np to z niepracującymi kobietami, gdzie się czepiasz, że w artykule nie jest wskazane, że są utrzymywane przez mężczyzn.
To bez znaczenia, dlaczego później już nie odpisałeś. Zupełnie nie o to mi chodziło.
W dyskusji padały słowa jak:
Babka może w każdej chwili stwierdzić, że ma wyjebane i niech ją facet utrzymuje.
Co próbowałeś poprzeć artykułem o „rekordowej liczbie niepracujących kobiet”, w którym dalej jak byk pisało, że brano pod uwagę kobiety w przedziałach od 15 do 64 roku życia i nie było tam ANI SŁOWA o tym, że utrzymują je partnerzy.
A gdy napisałam, że kobiety są bardziej empatyczne i że mężczyźni znacznie rzadziej wybierają zawody, w których trzeba stale opiekować się drugim człowiekiem, odpowiedziałeś linkiem, w którym pisało, że mężczyźni stanowią 10 procent pracowników opieki.
No ale spoko, wszak nagłówek „praca opiekuna osób starszych jest coraz popularniejsza wśród mężczyzn i osób młodych” pasował…
Wiadomo, że się nie przyznasz, że wrzucasz czasem treści, które co najwyżej przebiegasz wzrokiem na szybko, a które tylko na pierwszy rzut oka są zgodne z tym, co piszesz, a mi się nie chce szukać pozostałych takich rzeczy, które tu przytaczałeś.
Jack Sparrow napisał/a:No a przez kogo? Jak nie pracują to albo wiszą jako beneficjentki socjalu, albo są na garnuszku rodziców, albo partnerów skoro własnego dochodu nie mają. Tu nie ma innej opcji. Socjal i garnuszek rodziców to ihmo mniejszość i to jakiegoś szczególnego udowadniania nie wymaga.
Sam sobie odpowiedziałeś, jakie są inne opcje. W tych czasach niewiele kobiet jest na całkowitym utrzymaniu partnerów, bo wielu rodzin po prostu na to NIE STAĆ. Nawet ostatnio moja znajoma sobie zażartowała, że nie jest stworzona do pracy, ale za biedna, by nie pracować
Głównie zostały w tej puli kobiety ze starszych pokoleń, jak moja matka.
Zresztą ten temat dla mnie jest zakończony, po prostu chciałam przytoczyć tamte artykuły i tyle.
Jack Sparrow napisał/a:Coś mnie chyba ominęło....
Bo nie zachowuję się jak prostaczka i nie rzucam obelgami?
Dla mnie oznacza to ni mniej ni więcej, że mnie zmęczyłeś swoim stylem bycia, zniechęciłeś i nie chce mi się już wchodzić z Tobą w żadne dłuższe dyskusje. Może ktoś inny się z Tobą chętnie poszarpie i zajmie Twoje myśli, gdy przyjdziesz się tu poboksować w gorszy dzień.