netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Związek bez ślubu - tak czy nie?

170 odpowiedzi6 013 wyświetleńzałożony przez Deepwater, 17.02.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek bez ślubu - tak czy nie?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 171 ]

1

Temat: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Zadałem wczoraj wydawałoby się proste i niekontrowersyjne pytanie, była masa odpowiedzi, głównie nie na temat ale za te kilka odpowiedzi na temat dziękuję smile

Ponieważ w pewnym momencie rozgorzała dziwna, emocjonalna dyskusja, której przyczynkiem był jak mniemam mój stan cywilny, który nie wszystkim przypadł do gustu, a który przecież nie jest stanem niezwykłym, to chciałem zapytać jak podchodzicie do wieloletnich, niesformalizowanych związków?
Uważacie tak jak niektóre panie z wczorajszego komentarza, że to wykorzystywanie i krzywdzenie kobiet przez mężczyzn? Czy może znak czasów i świadomy wybór dwojga dorosłych ludzi? A może macie inne przemyślenia w tym temacie?

Jeżeli chodzi o moją opinię to uważam, że czasy się po prostu zmieniły, jeżeli obojgu to odpowiada to moim zdaniem nikomu nic do tego. Mniej więcej 25 lat temu kobiety dość mocno rozluźniły gorsety, tak jak ktoś wcześniej zauważył dzisiaj nie ma problemu żeby dziewczyna przespała się z obcym facetem, zamieszkała z nim po krótkiej znajomości czy nawet zdecydowała się na dziecko. Żadne to badania, jedynie moje obserwacje, ale uważam, że w dzisiejszych czasach nawet jeżeli nie 100% kobiet (bo załóżmy uczciwie, że jakiś wyjątek zawsze się trafi) to z całą pewnością 99% kobiet przespało się/prześpi się z mężczyzną, z którym nie ma ślubu, myślę, że ponad 90% zgodzi się zamieszkać z mężczyzną bez ślubu i na moje oko 60-70% kobiet zgodzi się na dziecko z mężczyzną, z którym nie ma ślubu. Dzisiaj to oczywiste i jeszcze do wczoraj wydawało mi się, że nie budzi to większych kontrowersji, ale w latach 90 i wcześniej było wyjątkiem, a w najlepszym razie było dobrze ukrywane przed ogółem bo na takie zachowania nie było społecznego przyzwolenia.
Z męskiego puntu widzenia uważam, że ślub jest niepotrzebnym ryzykiem, prawo zdecydowanie nie sprzyja mężczyznom, ryzyko jest spore a korzyści żadne. Sam znam kilku mężczyzn, którzy płacą alimenty na byłe żony (powtarzam: płacą na byłe żony, dzieci to zupełnie inny temat), dodajmy, że te byłe żony są w pełni zdrowe i sprawne smile Co dziwniejsze nie znam żadnego przypadku gdzie żona płaci na utrzymanie byłego męża. Żeby daleko nie szukać zainteresowani niech sobie wyszukają historię naszego wybitnego premiera Kazia i jego alimentów na byłą, w dodatku bezdzietną żonę. Zdaje się, że Kazio musiał ją utrzymywać przez 10 lat po zakończeniu małżeństwa, ale tak to jest jak się myśli główką a nie głową.

Wbrew temu co jedna pani twierdziła, moje poglądy nie wynikają z żadnego Red Pilla, o tym, że coś takiego w ogóle istnieje dowiedziałem się przez przypadek kilka miesięcy temu, nigdy tematu nie zgłębiałem i poza ogólną informacją, że to taki męski feminizm nic o tym nie wiem. Moje poglądy wynikają z obserwacji rzeczywistości i trzeźwego myślenia: nie podejmuje się ryzyka jeżeli nie masz nic do wygrania a możesz tylko przegrać. Jeżeli dziewczyna bez ślubu ze mną sypia i bez ślubu mieszka to po co mi ślub? Myślę, że wielu mężczyzn na podobne spojrzenie ale jestem ciekawy zdania kobiet.

Na marginesie dodam, że mam znajomych w Niemczech i we Francji (nie Polacy tylko Niemcy i Francuzi) i tam ślubu naprawdę należą do rzadkości, nikogo nie dziwią ani tym bardziej nie wzbudzają żadnych negatywnych emocji sytuacje, w których ludzie po prostu zakładają rodziny (wliczając w to dzieci) ale ślubu nie biorą.

2

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

Zadałem wczoraj wydawałoby się proste i niekontrowersyjne pytanie, była masa odpowiedzi, głównie nie na temat ale za te kilka odpowiedzi na temat dziękuję smile

Ponieważ w pewnym momencie rozgorzała dziwna, emocjonalna dyskusja, której przyczynkiem był jak mniemam mój stan cywilny, który nie wszystkim przypadł do gustu, a który przecież nie jest stanem niezwykłym, to chciałem zapytać jak podchodzicie do wieloletnich, niesformalizowanych związków?
Uważacie tak jak niektóre panie z wczorajszego komentarza, że to wykorzystywanie i krzywdzenie kobiet przez mężczyzn? Czy może znak czasów i świadomy wybór dwojga dorosłych ludzi? A może macie inne przemyślenia w tym temacie?

Jeżeli chodzi o moją opinię to uważam, że czasy się po prostu zmieniły, jeżeli obojgu to odpowiada to moim zdaniem nikomu nic do tego. Mniej więcej 25 lat temu kobiety dość mocno rozluźniły gorsety, tak jak ktoś wcześniej zauważył dzisiaj nie ma problemu żeby dziewczyna przespała się z obcym facetem, zamieszkała z nim po krótkiej znajomości czy nawet zdecydowała się na dziecko. Żadne to badania, jedynie moje obserwacje, ale uważam, że w dzisiejszych czasach nawet jeżeli nie 100% kobiet (bo załóżmy uczciwie, że jakiś wyjątek zawsze się trafi) to z całą pewnością 99% kobiet przespało się/prześpi się z mężczyzną, z którym nie ma ślubu, myślę, że ponad 90% zgodzi się zamieszkać z mężczyzną bez ślubu i na moje oko 60-70% kobiet zgodzi się na dziecko z mężczyzną, z którym nie ma ślubu. Dzisiaj to oczywiste i jeszcze do wczoraj wydawało mi się, że nie budzi to większych kontrowersji, ale w latach 90 i wcześniej było wyjątkiem, a w najlepszym razie było dobrze ukrywane przed ogółem bo na takie zachowania nie było społecznego przyzwolenia.
Z męskiego puntu widzenia uważam, że ślub jest niepotrzebnym ryzykiem, prawo zdecydowanie nie sprzyja mężczyznom, ryzyko jest spore a korzyści żadne. Sam znam kilku mężczyzn, którzy płacą alimenty na byłe żony (powtarzam: płacą na byłe żony, dzieci to zupełnie inny temat), dodajmy, że te byłe żony są w pełni zdrowe i sprawne smile Co dziwniejsze nie znam żadnego przypadku gdzie żona płaci na utrzymanie byłego męża. Żeby daleko nie szukać zainteresowani niech sobie wyszukają historię naszego wybitnego premiera Kazia i jego alimentów na byłą, w dodatku bezdzietną żonę. Zdaje się, że Kazio musiał ją utrzymywać przez 10 lat po zakończeniu małżeństwa, ale tak to jest jak się myśli główką a nie głową.

Wbrew temu co jedna pani twierdziła, moje poglądy nie wynikają z żadnego Red Pilla, o tym, że coś takiego w ogóle istnieje dowiedziałem się przez przypadek kilka miesięcy temu, nigdy tematu nie zgłębiałem i poza ogólną informacją, że to taki męski feminizm nic o tym nie wiem. Moje poglądy wynikają z obserwacji rzeczywistości i trzeźwego myślenia: nie podejmuje się ryzyka jeżeli nie masz nic do wygrania a możesz tylko przegrać. Jeżeli dziewczyna bez ślubu ze mną sypia i bez ślubu mieszka to po co mi ślub? Myślę, że wielu mężczyzn na podobne spojrzenie ale jestem ciekawy zdania kobiet.

Na marginesie dodam, że mam znajomych w Niemczech i we Francji (nie Polacy tylko Niemcy i Francuzi) i tam ślubu naprawdę należą do rzadkości, nikogo nie dziwią ani tym bardziej nie wzbudzają żadnych negatywnych emocji sytuacje, w których ludzie po prostu zakładają rodziny (wliczając w to dzieci) ale ślubu nie biorą.

Czyli chcesz tylko bez ślubu mieszkać i sypiać z dziewczyną? To po co ci jakaś intelektualistka, zabawiająca cię mega interesującą rozmową, wystarczy żeby miała to co ci będzie przez jakiś czas potrzebne, zanim kopniesz ją w odwlok, bo ci się znudzi.

Jak czytałam twój poprzedni post, to mi się coś przypomnialo... big_smile

Otóż jak nie bardzo wiedziałam jak się pozbyć niechcianego adoratora, ale nie robić sobie z niego zażartego wroga, to umawiałam się z nim na randkę gdzieś w kawiarni i beznadziejnie trułam, żeby go zamęczyć rozmową i sobą. Moim ulubionym tematem było, jak to się udzielam w kościele, śpiewam w chórze kościelnym, biegam na nieszpory codziennie o 6.00 rano (nawet nie wiem do dziś co to są nieszpory i kiedy się je odprawia, ale wtedy mi to pasowało), raz w tygodniu biegam do spowiedzi a mój facet musi chodzić ze mną, żeby nie było i też się spowiadać... To zwykle skutkowało w 100% i miałam spokój z facetem i jego zalotami.

Jak widać czasy się trochę zmieniły i teraz zanudza się faceta bardziej dramatycznymi opowieściami.

Nie pomyślałeś, że to ty jesteś nudny i nieciekawy i kobiety po prostu nie mają o czym z tobą rozmawiać?

Nie pomyślałeś...

3

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Bo to jest tak.
Jeżeli facet "kopie w odwłok" kobietę - to egoistyczny dupek. Tu nie ma co dyskutować i analizować.
Jeżeli kobieta "kopie w odwłok" mężczyznę - wybiera wolność i można podać setki powodów, że postąpiła słusznie.

4

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Legat napisał/a:

Bo to jest tak.
Jeżeli facet "kopie w odwłok" kobietę - to egoistyczny dupek. Tu nie ma co dyskutować i analizować.
Jeżeli kobieta "kopie w odwłok" mężczyznę - wybiera wolność i można podać setki powodów, że postąpiła słusznie.

Nie, to nie tak..

Jak kobieta "kopie w odwłok" faceta, to zdziczała nazifeministka, jak facet robi to samo i zostawia kobietę samą często z dziećmi, to pewnie miał powód i postąpił słusznie.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

5 Ostatnio edytowany przez Deepwater (2026-02-17 11:55:33)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Salomonka napisał/a:

Czyli chcesz tylko bez ślubu mieszkać i sypiać z dziewczyną? To po co ci jakaś intelektualistka, zabawiająca cię mega interesującą rozmową, wystarczy żeby miała to co ci będzie przez jakiś czas potrzebne, zanim kopniesz ją w odwlok, bo ci się znudzi.


Zaskoczy cię to, ale ludzie prócz sypiania i mieszkania robią razem masę innych rzeczy. Jednak tak jak do sypiania i mieszkania ślub nie jest dzisiaj niezbędny, tak tym bardziej do owych "innych rzeczy" nie jest niezbędny.


Salomonka napisał/a:

Otóż jak nie bardzo wiedziałam jak się pozbyć niechcianego adoratora, ale nie robić sobie z niego zażartego wroga, to umawiałam się z nim na randkę gdzieś w kawiarni i beznadziejnie trułam, żeby go zamęczyć rozmową i sobą. Moim ulubionym tematem było, jak to się udzielam w kościele, śpiewam w chórze kościelnym, biegam na nieszpory codziennie o 6.00 rano (nawet nie wiem do dziś co to są nieszpory i kiedy się je odprawia, ale wtedy mi to pasowało), raz w tygodniu biegam do spowiedzi a mój facet musi chodzić ze mną, żeby nie było i też się spowiadać... To zwykle skutkowało w 100% i miałam spokój z facetem i jego zalotami.

Jak widać czasy się trochę zmieniły i teraz zanudza się faceta bardziej dramatycznymi opowieściami.

Nie pomyślałeś, że to ty jesteś nudny i nieciekawy i kobiety po prostu nie mają o czym z tobą rozmawiać?

Nie pomyślałeś...

Widzę, że ciężko tutaj podyskutować bez osobistych wycieczek i złośliwości ale trudno, odpowiem ci. Ja siebie lubię więc siłą rzeczy nie uważam się za nudnego i nieciekawego, niemniej jednak dopuszczam do siebie myśl, że nie będę nadawał ze wszystkimi kobietami na tych samych falach. Ponieważ jednak uważam się za dojrzałego psychicznie człowieka, to nie mam najmniejszego problemu, żeby kobiecie grzecznie, ale również stanowczo powiedzieć wprost: nic z tego nie będzie. Jak widać po twoim wywodzie być może popełniłem błąd z góry zakładając, że większość dorosłych kobiet jest wystarczająco dojrzała, żeby wprost wyartykułować swoje potrzeby. Mój błąd, będę brał na to poprawkę smile

6

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Salomonka napisał/a:

Jak kobieta "kopie w odwłok" faceta, to zdziczała nazifeministka, jak facet robi to samo i zostawia kobietę samą często z dziećmi, to pewnie miał powód i postąpił słusznie.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Zawsze można się też skupić na faktach. A fakty są takie, że zdecydowaną większość rozwodów inicjują kobiety, jak również takie, że 30% 40 letnich kobiet nie ma dzieci... z perspektywą wzrostu do 40% w ciągu najbliższych kilku lat smile

7

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

Widzę, że ciężko tutaj podyskutować bez osobistych wycieczek i złośliwości ale trudno, odpowiem ci. Ja siebie lubię więc siłą rzeczy nie uważam się za nudnego i nieciekawego, niemniej jednak dopuszczam do siebie myśl, że nie będę nadawał ze wszystkimi kobietami na tych samych falach. Ponieważ jednak uważam się za dojrzałego psychicznie człowieka, to nie mam najmniejszego problemu, żeby kobiecie grzecznie, ale również stanowczo powiedzieć wprost: nic z tego nie będzie. Jak widać po twoim wywodzie być może popełniłem błąd z góry zakładając, że większość dorosłych kobiet jest wystarczająco dojrzała, żeby wprost wyartykułować swoje potrzeby. Mój błąd, będę brał na to poprawkę smile

I słusznie, czasem warto wysilić się na samorefleksję.

8

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

Widzę, że ciężko tutaj podyskutować bez osobistych wycieczek i złośliwości ale trudno, odpowiem ci. Ja siebie lubię więc siłą rzeczy nie uważam się za nudnego i nieciekawego, niemniej jednak dopuszczam do siebie myśl, że nie będę nadawał ze wszystkimi kobietami na tych samych falach. Ponieważ jednak uważam się za dojrzałego psychicznie człowieka, to nie mam najmniejszego problemu, żeby kobiecie grzecznie, ale również stanowczo powiedzieć wprost: nic z tego nie będzie. Jak widać po twoim wywodzie być może popełniłem błąd z góry zakładając, że większość dorosłych kobiet jest wystarczająco dojrzała, żeby wprost wyartykułować swoje potrzeby. Mój błąd, będę brał na to poprawkę smile

Niestety niekiedy ciezko sie tu dogadac.

Dla mnie nie ma roznicy czy jest sie w zwiazku malzenskim czy partnerskim. Moze w zwiazku partnerskim sie ludzie "lepiej" szanuja, staraja sie o siebie itp. bo latwiej jest sie rozstac-odejsc. W zwiazku malz. kosztowne jest rozstanie i stad takie moje przekonanie.

Zyj sobie jak chcesz, jesli partnerka nie ma z tym problemu i tez sie na to zgadza, jesli natomiast jest dla niej wazne wyjscie za maz, to nalezy to rozwazyc.

9

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

Zadałem wczoraj wydawałoby się proste i niekontrowersyjne pytanie, była masa odpowiedzi, głównie nie na temat ale za te kilka odpowiedzi na temat dziękuję smile

Ponieważ w pewnym momencie rozgorzała dziwna, emocjonalna dyskusja, której przyczynkiem był jak mniemam mój stan cywilny, który nie wszystkim przypadł do gustu, a który przecież nie jest stanem niezwykłym, to chciałem zapytać jak podchodzicie do wieloletnich, niesformalizowanych związków?
Uważacie tak jak niektóre panie z wczorajszego komentarza, że to wykorzystywanie i krzywdzenie kobiet przez mężczyzn? Czy może znak czasów i świadomy wybór dwojga dorosłych ludzi? A może macie inne przemyślenia w tym temacie?

Jeżeli chodzi o moją opinię to uważam, że czasy się po prostu zmieniły, jeżeli obojgu to odpowiada to moim zdaniem nikomu nic do tego. Mniej więcej 25 lat temu kobiety dość mocno rozluźniły gorsety, tak jak ktoś wcześniej zauważył dzisiaj nie ma problemu żeby dziewczyna przespała się z obcym facetem, zamieszkała z nim po krótkiej znajomości czy nawet zdecydowała się na dziecko. Żadne to badania, jedynie moje obserwacje, ale uważam, że w dzisiejszych czasach nawet jeżeli nie 100% kobiet (bo załóżmy uczciwie, że jakiś wyjątek zawsze się trafi) to z całą pewnością 99% kobiet przespało się/prześpi się z mężczyzną, z którym nie ma ślubu, myślę, że ponad 90% zgodzi się zamieszkać z mężczyzną bez ślubu i na moje oko 60-70% kobiet zgodzi się na dziecko z mężczyzną, z którym nie ma ślubu. Dzisiaj to oczywiste i jeszcze do wczoraj wydawało mi się, że nie budzi to większych kontrowersji, ale w latach 90 i wcześniej było wyjątkiem, a w najlepszym razie było dobrze ukrywane przed ogółem bo na takie zachowania nie było społecznego przyzwolenia.
Z męskiego puntu widzenia uważam, że ślub jest niepotrzebnym ryzykiem, prawo zdecydowanie nie sprzyja mężczyznom, ryzyko jest spore a korzyści żadne. Sam znam kilku mężczyzn, którzy płacą alimenty na byłe żony (powtarzam: płacą na byłe żony, dzieci to zupełnie inny temat), dodajmy, że te byłe żony są w pełni zdrowe i sprawne smile Co dziwniejsze nie znam żadnego przypadku gdzie żona płaci na utrzymanie byłego męża. Żeby daleko nie szukać zainteresowani niech sobie wyszukają historię naszego wybitnego premiera Kazia i jego alimentów na byłą, w dodatku bezdzietną żonę. Zdaje się, że Kazio musiał ją utrzymywać przez 10 lat po zakończeniu małżeństwa, ale tak to jest jak się myśli główką a nie głową.

Wbrew temu co jedna pani twierdziła, moje poglądy nie wynikają z żadnego Red Pilla, o tym, że coś takiego w ogóle istnieje dowiedziałem się przez przypadek kilka miesięcy temu, nigdy tematu nie zgłębiałem i poza ogólną informacją, że to taki męski feminizm nic o tym nie wiem. Moje poglądy wynikają z obserwacji rzeczywistości i trzeźwego myślenia: nie podejmuje się ryzyka jeżeli nie masz nic do wygrania a możesz tylko przegrać. Jeżeli dziewczyna bez ślubu ze mną sypia i bez ślubu mieszka to po co mi ślub? Myślę, że wielu mężczyzn na podobne spojrzenie ale jestem ciekawy zdania kobiet.

Na marginesie dodam, że mam znajomych w Niemczech i we Francji (nie Polacy tylko Niemcy i Francuzi) i tam ślubu naprawdę należą do rzadkości, nikogo nie dziwią ani tym bardziej nie wzbudzają żadnych negatywnych emocji sytuacje, w których ludzie po prostu zakładają rodziny (wliczając w to dzieci) ale ślubu nie biorą.

Rozumiem Twoją perspektywę i uważam, że w dzisiejszych czasach kluczowe jest to, na co dwie dorosłe osoby świadomie się zgadzają, a nie to, jakie schematy próbuje narzucić im otoczenie. Twoje podejście to po prostu nowoczesny pragmatyzm, który dla wielu osób przyzwyczajonych do tradycyjnych ról społecznych jest trudny do przełknięcia, bo otwarcie kwestionuje sens instytucji małżeństwa jako jedynej słusznej drogi. Skoro świat się zmienił, a kobiety są niezależne i mają taką samą sprawczość jak mężczyźni, to narracja o ich "wykorzystywaniu" w wieloletnich związkach bez ślubu jest zwyczajnie nieaktualna i nieco protekcjonalna.
Trudno też polemizować z Twoją chłodną analizą ryzyka, bo faktycznie z czysto męskiego punktu widzenia ślub bywa często umową, w której ewentualne koszty rozstania są niewspółmiernie wysokie w stosunku do korzyści, zwłaszcza w obliczu archaicznych przepisów dotyczących alimentów na byłych małżonków. Przykłady z Francji czy Niemiec, o których wspominasz, dobitnie pokazują, że zachodnia Europa dawno przestała utożsamiać rodzinę z pieczątką w urzędzie i tam nikogo nie dziwi budowanie wspólnego życia na własnych, partnerskich zasadach. Atakowanie kogoś za to, że nie chce być zamykany w narzuconych rolach i woli układać relację według własnego uznania, to w mojej ocenie brak zrozumienia faktu, że gorsety obyczajowe faktycznie dawno już pękły. Najważniejsza jest szczera komunikacja między partnerami, a jeśli obie strony grają w otwarte karty i pasuje im taki układ, to reszcie świata nic do tego

10

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Gdybym była w związku, to bym chciała mieć ślub, ale nie opłaca się być w związku, bo po co mi ślub jak nie mogę znaleźć fajnego chłopaka(w sumie to go nawet nie szukam) big_smile

11

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Jak dla mnie związek bez ślubu jest równie wartościowy jak ten sformalizowany, przynajmniej dopóki nie pojawią się dzieci.

12

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

nie chodzi o to, czy jest formalny ślub czy nie.
kobiety w wieku 28-38 lat a takich podobno szukasz, o ile chcą związku to nawet jak nie chcą dziecka teraz, mniejszość na 100% wyklucza dzieci.
Więc chcą kogoś poważnego, nie Piotrusia Pana który od zobowiązań ucieka.
niektórzy mężczyźni do związków dojrzewają dopiero po 40.
kluczem do szczęścia jest ustalenie na którym etapie życiowym jesteś, a nie na którym wg innych czy z racji wieku powinieneś być.
jak jestem na etapie "baw mnie, zepsuj lub zbaw mnie" to niezależnie od wieku kobiety 28-38 nie pasują do Ciebie- raczej 20-25 i 40 + big_smile czyli nieszukające związków.
życie jest takie proste, tylko ludzie je sobie sami komplikują.
Po prostu dostajemy od życia to, na co naprawdę jesteśmy gotowi

13

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Ela210 napisał/a:

nie chodzi o to, czy jest formalny ślub czy nie.
kobiety w wieku 28-38 lat a takich podobno szukasz, o ile chcą związku to nawet jak nie chcą dziecka teraz, mniejszość na 100% wyklucza dzieci.
Więc chcą kogoś poważnego, nie Piotrusia Pana który od zobowiązań ucieka.
niektórzy mężczyźni do związków dojrzewają dopiero po 40.
kluczem do szczęścia jest ustalenie na którym etapie życiowym jesteś, a nie na którym wg innych czy z racji wieku powinieneś być.
jak jestem na etapie "baw mnie, zepsuj lub zbaw mnie" to niezależnie od wieku kobiety 28-38 nie pasują do Ciebie- raczej 20-25 i 40 + big_smile czyli nieszukające związków.
życie jest takie proste, tylko ludzie je sobie sami komplikują.
Po prostu dostajemy od życia to, na co naprawdę jesteśmy gotowi

Celna uwaga, szukaj albo bardzo młodych dziewcząt albo kobiet dojrzałych 40+, może nawet 45+ które nie są na etapie budowania rodziny, czytaj nie chcą mieć dzieci albo więcej dzieci

14

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Mrs.Happiness napisał/a:

Jak dla mnie związek bez ślubu jest równie wartościowy jak ten sformalizowany, przynajmniej dopóki nie pojawią się dzieci.

Dla mnie również. Odniosłam się tylko do tego fragmenty wypowiedzi naszego Autora:


.

Deepwater napisał/a:

Z męskiego puntu widzenia uważam, że ślub jest niepotrzebnym ryzykiem, prawo zdecydowanie nie sprzyja mężczyznom, ryzyko jest spore a korzyści żadne. Sam znam kilku mężczyzn, którzy płacą alimenty na byłe żony (powtarzam: płacą na byłe żony, dzieci to zupełnie inny temat), dodajmy, że te byłe żony są w pełni zdrowe i sprawne smile Co dziwniejsze nie znam żadnego przypadku gdzie żona płaci na utrzymanie byłego męża. Żeby daleko nie szukać zainteresowani niech sobie wyszukają historię naszego wybitnego premiera Kazia i jego alimentów na byłą, w dodatku bezdzietną żonę. Zdaje się, że Kazio musiał ją utrzymywać przez 10 lat po zakończeniu małżeństwa, ale tak to jest jak się myśli główką a nie głową.

.

Nigdy nie słyszałam, aby w Polsce ktoś zdrowej i w pełni sprawnej żonie musiał płacić alimenty po rozwodzie, a nawet przywołany tu pan Kazio płacił, bo żona była po wypadku i z ręką na temblaku pracować nie mogła (podobno). Za to znam wiele przypadków, gdy tatuś wcale nie płacił na dzieci a na starość wystąpil do sądu o alimenty od nich, bo bieduś nie ma za co żyć...

To jak Autor pisze o kobietach świadczy tylko o tym, że szuka... No właśnie, czego?
Tylko ani slowa o tym, co sam ma do zaoferowania, bo jak dotychczas jawi się jako dośc nudny, lekko zgnuśniały i sorry za szczerość; dość nieciekawy ktoś.

15

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

.

Deepwater napisał/a:

Z męskiego puntu widzenia uważam, że ślub jest niepotrzebnym ryzykiem, prawo zdecydowanie nie sprzyja mężczyznom, ryzyko jest spore a korzyści żadne. Sam znam kilku mężczyzn, którzy płacą alimenty na byłe żony (powtarzam: płacą na byłe żony, dzieci to zupełnie inny temat), dodajmy, że te byłe żony są w pełni zdrowe i sprawne smile Co dziwniejsze nie znam żadnego przypadku gdzie żona płaci na utrzymanie byłego męża. Żeby daleko nie szukać zainteresowani niech sobie wyszukają historię naszego wybitnego premiera Kazia i jego alimentów na byłą, w dodatku bezdzietną żonę. Zdaje się, że Kazio musiał ją utrzymywać przez 10 lat po zakończeniu małżeństwa, ale tak to jest jak się myśli główką a nie głową.

.

Obrzydliwe stwierdzenie, które ma na celu korzystać, używać i nie ponosić  za nic konsekwencji.
Jeśli to prowokacja to niezbyt udana.

A w tamtym poście grzecznie pytałeś jak poznać odpowiednią kobietę po 30.

16

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

To samotna wilczyca jest przedpotopowa, my jesteśmy otwarci i postępowi

17

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Salomonka napisał/a:

Nigdy nie słyszałam, aby w Polsce ktoś zdrowej i w pełni sprawnej żonie musiał płacić alimenty po rozwodzie, a nawet przywołany tu pan Kazio płacił, bo żona była po wypadku i z ręką na temblaku pracować nie mogła (podobno). Za to znam wiele przypadków, gdy tatuś wcale nie płacił na dzieci a na starość wystąpil do sądu o alimenty od nich, bo bieduś nie ma za co żyć...

Teoretycznie żona mogłaby wystąpić o alimenty w sytuacji, gdyby zauważalnie spadł jej poziom życia po rozwodzie lub gdyby biedowała, ale czy ktoś tak robi, ciężko mi powiedzieć, bo również nie znam żadnego przypadku alimentów na żonę w prawdziwym życiu. Jedynie z historii celebrytów.

Salomonka napisał/a:

To jak Autor pisze o kobietach świadczy tylko o tym, że szuka... No właśnie, czego?
Tylko ani slowa o tym, co sam ma do zaoferowania, bo jak dotychczas jawi się jako dośc nudny, lekko zgnuśniały i sorry za szczerość; dość nieciekawy ktoś.

Na podstawie tego, co pisał, moim zdaniem szuka relacji, w której będzie miło, przyjemnie, bez nadmiernych zobowiązań czy ryzyka. Takich mężczyzn jest teraz sporo.
Znajoma niedawno się żaliła, że nie wie, co dalej z jej związkiem, bo partner nie kwapi się do żadnych deklaracji, nie myśli za bardzo o przyszłości, a ona by chciała ślubu, dzieci, kupić wspólnie mieszkanie.
Dlatego trzeba się dobierać tak, by mieć podobny pogląd na życie, bez liczenia na to, że ktoś z czasem zmieni zdanie.
Mimo wszystko autor mówił, że od początku nie ukrywa swojego podejścia, więc nikim nie manipuluje.

18

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Drogie panie a zwłaszcza niejaka Salomonka, błagam, przeczytajcie pytanie ze zrozumieniem.
Ja nie proszę o radę z kim mam się umawiać, nie proszę o ocenę czy jestem nudny czy nie, nie proszę o pomoc, zapytałem tylko ogólnie jakie macie podejście do związków formalnych i nieformalnych, przedstawiłem swój punkt widzenia (i pewnie sporej ilości mężczyzn), domyślam się, że to nie koniecznie będzie punkt widzenia zbieżny z waszym... ale też chyba być nie musi.
To raczej było coś na zasadzie: uważam, że dla mnie ślub to niepotrzebny czynnik ryzyka, jednocześnie nie widzę żadnych plusów bo bez ślubu mogę mieć to samo co po ślubie tylko bez komplikacji w razie rozstania.
Oczekiwałem czegoś w rodzaju: zgadzam się z tobą, również tak uważam/ zgadzam się z tobą, ale moim zdaniem chodzi o.../ nie zgadzam się z tobą, moim zdaniem ślub jest ważny bo...

Merytoryczna dyskusja naprawdę nie jest trudna, a wy mi znowu jakieś rady sadzicie dlaczego mam szukać kobiet 20-25 albo 45+ albo jestem nudny a już na pewno niedojrzały. Powtarzam, nie potrzebuję ani rady ani oceny, chciałem poznać jedynie wasze zdanie, wysłuchać argumentów. Wiem, że będzie wam w to ciężko uwierzyć, ale naprawdę radzę sobie w życiu bardzo dobrze, szukam aktualnie partnerki, jak znajdę to fajnie, jak nie to zadowolę się krótszymi znajomościami i też będzie ok.

A ty Salomonka, jeżeli nigdy nie słyszałaś o tym aby w Polsce ktoś zdrowej i w pełni sprawnej byłej żonie musiał płacić alimenty po rozwodzie to naprawdę niewiele jeszcze słyszałaś. Wystarczy, że mąż wykonuje dobrze płatną pracę a żona nie (czyli np. on jest prezesem dużej firmy ona pielęgniarką, on lekarzem ona nauczycielką itd...) i ona w sądzie udowodni, że jej sytuacja materialna po rozwodzie ulegnie znacznemu pogorszeniu. Mam kilku znajomych, którzy płacą (lub płacili) na byłe żony, rzeczywiście, mężczyźni na dobrych posadach a żony albo bezrobotne (i niezbyt garnące się do pracy) albo na zdecydowanie słabiej opłacanych stanowiskach. Znam nawet przypadek gdzie mąż (prezes i właściciel dużej firmy) musiał płacić alimenty żonie, która w innej firmie zajmowała wysokie stanowisko i zarabiała pewnie z 20 000 zł miesięcznie. Ale jak on zarabiał 200 000 zl a ona 20 000 to sąd i tak mu przyklepał alimenty smile Więc jak widzisz da się.
A co do pani Isabell i jej szanownego małżonka, to po pierwsze tylko dzban uwierzy, że przez 10 lat miała ręką na temblaku i nie mogła pracować smile Ale nawet gdybyśmy się wykazali wyjątkową naiwnością to przypomnę, że pani Isabell była przedstawiana jako pisarka i bizneswoman, nie wiem czy do bycia bizneswoman tak bardzo są jej 2 ręce potrzebne smile Nie zmienia to faktu, że to jeden z głośniejszych przypadków ostatnich lat ale przecież nie jedyny. To, że ty o takich przypadkach nie słyszałaś naprawdę nic nie znaczy smile

19

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Tamiraa napisał/a:

Obrzydliwe stwierdzenie, które ma na celu korzystać, używać i nie ponosić  za nic konsekwencji.
Jeśli to prowokacja to niezbyt udana.

A w tamtym poście grzecznie pytałeś jak poznać odpowiednią kobietę po 30.

A co jest obrzydliwego w stwierdzeniu faktu? Przecież alimenty na byłych małżonków (jak widać głównie żony) są faktem, nie ja to wymyśliłem i nie ja o tym decyduję. Tak po prostu jest. A ryzyko dla mężczyzny, który ma pieniądze i pozycję jest tym większe im więcej pieniędzy i wyższą pozycję ma. Przecież to fakt a nie moja opinia.

20

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Mrs.Happiness napisał/a:

Teoretycznie żona mogłaby wystąpić o alimenty w sytuacji, gdyby zauważalnie spadł jej poziom życia po rozwodzie lub gdyby biedowała, ale czy ktoś tak robi, ciężko mi powiedzieć, bo również nie znam żadnego przypadku alimentów na żonę w prawdziwym życiu. Jedynie z historii celebrytów.


Takich przypadków jest naprawdę sporo, sam osobiście znam kilku mężczyzn płacących alimenty na byłe żony. Oczywistym jest, że nie dotyczy to przypadków gdzie on jest urzędnikiem a ona nauczycielką, czy on kierowcą a ona sprzedaje w Lidlu, ale jeżeli on jest na wysokim stanowisku i zarabia powiedzmy 50K miesięcznie a ona 5K miesięcznie to szansa, że po rozstaniu nie będzie jej utrzymywał jest marna. Chyba, że rozwód był z jej winy.
Ja wiem, że w Polsce wszyscy lubią narzekać, ale uwierz, że nie brakuje u nas ludzi którzy biorą po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie i więcej.

21

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Obrzydliwe stwierdzenie, które ma na celu korzystać, używać i nie ponosić  za nic konsekwencji.
Jeśli to prowokacja to niezbyt udana.

A w tamtym poście grzecznie pytałeś jak poznać odpowiednią kobietę po 30.

A co jest obrzydliwego w stwierdzeniu faktu? Przecież alimenty na byłych małżonków (jak widać głównie żony) są faktem, nie ja to wymyśliłem i nie ja o tym decyduję. Tak po prostu jest. A ryzyko dla mężczyzny, który ma pieniądze i pozycję jest tym większe im więcej pieniędzy i wyższą pozycję ma. Przecież to fakt a nie moja opinia.

Mozna tez zrobic intercyze przed slubem.

22

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Czy ja zalożyłam tutaj wątek, że staram się kogoś znaleźć i mi nie wychodzi, czy ty?

Wcale nieprawda, że kobiety chcą tylko ślubu i alimentów, ogarnij się bo z takim nastawieniem do kobiet długo jeszcze będziesz sam.

Poza tym czasy się zmieniają i teraz nawet żyjąc w konkubinacie można dochodzić w sądzie swoich praw po rozstaniu.


Cyt:

"Sąd Najwyższy w czerwcu tego roku orzekł w sprawie pewnie pary (sygnatura: I CSK 969/25). Przez lata żyli razem bez ślubu i mieli dzieci. On rozwijał działalność gospodarczą i stawiał dom, a ona zajmowała się domem, dziećmi i pomagała mu w firmie.

Sąd stwierdził, że kobieta "działała w przekonaniu i w porozumieniu z pozwanym, że wybudowany dom oraz rozwijana działalność gospodarcza będą służyć zaspokojeniu wspólnych potrzeb rodziny, którą mieli stworzyć".

Ich związek jednak się rozpadł. Mężczyzna był jedynym właścicielem majątku, a kobieta została z niczym. Postanowiła jednak walczyć o swoje w sądzie, domagając się jakieś zapłaty za lata swojego wkładu w ich wspólne życie. I... wygrała.

Sąd przyznał, że należy jej się połowa jego majątku (czyli tak, jakby mieli ślub). Sprawa po apelacji trafiła aż do Sądu Najwyższego, który ostatecznie podtrzymał korzystny dla kobiety wyrok"


Tak więc nie wiem, czy dla ciebie nie będzie lepiej po prostu nie pakować się w żaden związek. Kobieta to niebezpieczna istota i czyha tylko na tych biednych facetów, żeby ich oskubać. big_smile

23 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-17 14:11:14)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

Takich przypadków jest naprawdę sporo, sam osobiście znam kilku mężczyzn płacących alimenty na byłe żony. Oczywistym jest, że nie dotyczy to przypadków gdzie on jest urzędnikiem a ona nauczycielką, czy on kierowcą a ona sprzedaje w Lidlu, ale jeżeli on jest na wysokim stanowisku i zarabia powiedzmy 50K miesięcznie a ona 5K miesięcznie to szansa, że po rozstaniu nie będzie jej utrzymywał jest marna. Chyba, że rozwód był z jej winy.
Ja wiem, że w Polsce wszyscy lubią narzekać, ale uwierz, że nie brakuje u nas ludzi którzy biorą po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie i więcej.

Nie twierdziłam, że nie znam zamożnych ludzi, tylko że nie znam przypadków, gdzie mąż płaciłby alimenty na byłą żonę. Oczywiście takie mogą występować poza moim środowiskiem. Za to znam pary, które podpisały intercyzę.

24

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Spisanie intercyzy nic nie daje w kwestii alimentów na byłego małżonka, bo przesłanki orzekania alimentów na byłego małżonka nie są tożsame jak przy dziale majątku.

znasz przypadki takie bo są medialne, jeśli na ok 20 tys. orzeczonych rozwodów w Polsce w 206 Sąd zasądził w 2023 roku alimenty na byłego małżonka to jaka to jest skala? Znikoma?

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I zapytam inaczej wyobraź sobie że jesteś ojcem, masz córkę która siedzi na kartę rowerowa z partnerem mają dzieci, ona pracuje, no ale tu opieka tam coś innego jednym słowem nie jest pracownikiem miesiąca i jak czujesz? Czy to było ok? Później okazuje, się że ona zostaje z tą marną praca i małymi alimentami na dzieci, ale przecież to było sprawiedliwe prawda?!

Oczywiście z męskiego punktu widzenia zazwyczaj ślub jest marną inwestycją, ale jak już tak bardzo kochasz prawo to polecam I CSK 969/25 gdzie SN wskazał, że wspólne pożycie jak małżonków powoduje, że ona ma prawo domagać się coś więcej niż nic.
Mam wrażenie, że szukasz potwierdzenia dla swojej teorii przecież fajnie jest żyć chwilą i dlaczego kobiety tego nie chcą, przecież to jest takie fajne.

25

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Tak już zupełnie na marginesie, żeby nie było, że tylko o alimenty na byłą żonę się rozchodzi to moim zdaniem w ostatnich latach rządzący robią wszystko, żeby do instytucji małżeństwa zniechęcić mężczyzn (w czym aktywnie pomagają kobiety ;p)
Abstrahując od tego ile w tym prawdy a ile emocji, to jak sobie taki Tomeczek czyta, że wystarczy, że jego Iwonka zadzwoni na policję i zgłosi przemoc to bez żadnych dowodów wywalą go z JEGO mieszkania (zdaje się, że ustawa prześmiewczo była nazywana mieszkanie za pomówienie czy coś w tym stylu), jak Tomeczek widzi, że ministerstwo sprawiedliwości właśnie opublikowało nowe tablice alimentacyjne i Tomeczek w razie W zarabiając 5000 zł  będzie musiał zapłacić 3500 zł alimentów (czyli ma przeżyć za 1500 zł), jak ten sam Tomeczek widzi, że jak się będzie próbował uchylać od płacenia to najpierw mu zabiorą prawo jazdy, później wsiądzie na niego komornik a na samym końcu go zamkną a to wszystko w sytuacji gdzie od 3 lat nie widział własnych dzieci bo jego była żona jest wybitnie zdolna w uskutecznianiu alienacji rodzicielskiej... a państwo i służby mają to w głębokim poważaniu i byłe żonie izolującej go od dzieci włos z głowy nie spadnie. Ciekawe są też przypadki, gdzie mąż po np 4 latach dowiaduje się, że wychowuje dziecko żony i listonosza, ale ponieważ to on jest mężem więc to on jest zobowiązany utrzymywać dziecko (testy DNA nic w tej sytuacji nie pomogą). Długo można wymieniać prawne absurdy, ale jak myślicie, jak przeciętny mężczyzna poczyta, zastanowi się to waszym zdaniem do jakich wniosków dojdzie?
Żeby była jasność, nie neguję obowiązku alimentacyjnego, nie popieram uchylania się od odpowiedzialności, zauważam jedynie, że prawo bardzo mocno jest ukierunkowane na kobiety, mężczyzna do sądu rodzinnego nie ma właściwe po co iść bo jest z góry na przegranej pozycji. Tak jak wcześniej pisałem, nawet z mojego najbliższego otoczenia mam znajomych którzy płaca alimenty na byłe żony, również w tak skrajnych sytuacjach gdzie ona zarabia może kilkanaście tysięcy, może 20K... wystarczy, że on zarabia 200K i już jest powód żeby płacić alimenty smile
Z mojego punktu widzenia całkiem zasadne i logiczne jest pytanie po co mam brać ślub? Bez ślubu sypiam z kobietą, mieszkam z kobietą, jeżdżę na wakacje, robię zakupy i całą resztę. Co ten ślub zmieni na plus w moim życiu?

26

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Gosiawie napisał/a:

Mozna tez zrobic intercyze przed slubem.


A od kiedy intercyza chroni przed alimentami na byłą żonę? Kazio może nawet miał intercyzę, zakładam, że jako były premier aż tak głupi nie był i widzisz jak skończył smile

27

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

Z mojego punktu widzenia całkiem zasadne i logiczne jest pytanie po co mam brać ślub? Bez ślubu sypiam z kobietą, mieszkam z kobietą, jeżdżę na wakacje, robię zakupy i całą resztę. Co ten ślub zmieni na plus w moim życiu?

To sobie taką znajdź i po problemie.

28

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Salomonka napisał/a:

Czy ja zalożyłam tutaj wątek, że staram się kogoś znaleźć i mi nie wychodzi, czy ty?


Tamten wątek był z wczoraj, dotyczył Tindera a w pytaniu chodziło o miejsca gdzie poza aplikacjami można poznać fajne dziewczyny. Ten wątek jest bardzo ogólny i nie dotyczy mnie tylko poglądów ludzi na formalizowanie zwiazków.
Ja swoje poglądy mam wyrobione, chciałem po prostu poznać wasze.


Salomonka napisał/a:

Wcale nieprawda, że kobiety chcą tylko ślubu i alimentów, ogarnij się bo z takim nastawieniem do kobiet długo jeszcze będziesz sam.


A ja gdzieś stwierdziłem, że kobiety chcą tylko ślubów i alimentów? Nawet w temacie tego wątku pytam czy chcecie. Więc nie wymyślaj rzeczy, których nie ma.


Salomonka napisał/a:

Poza tym czasy się zmieniają i teraz nawet żyjąc w konkubinacie można dochodzić w sądzie swoich praw po rozstaniu.


Oj tak, czasy się zmieniją, po takich wyrokach na pewno dzietność się poprawi i długość trwania związków również smile

29

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Salomonka napisał/a:

To sobie taką znajdź i po problemie.


Spokojna głowa, wiesz dobrze, że znajdę smile
Kilka w życiu znalazłem to i z kolejną dam radę. Po co się tak obruszasz, jeszcze raz: teoretyczna dyskusja, nie dotyczy mnie, ja sobie poradzę.
Nawet jak mi z 6 pannami z Tindera nie było po drodze to umówię się z kolejnymi 6, w końcu trafię.

30

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Mrs.Happiness napisał/a:

Nie twierdziłam, że nie znam zamożnych ludzi, tylko że nie znam przypadków, gdzie mąż płaciłby alimenty na byłą żonę. Oczywiście takie mogą występować poza moim środowiskiem. Za to znam pary, które podpisały intercyzę.


Ja też znam pary, które podpisały intercyzę, ale intercyza przed alimentami na byłą żonę nie chroni smile
Zresztą, myślę, że zdecydowana większość mężczyzn, którzy mieli wysoką pozycję i duże pieniądze podpisali rozdzielność... część z nich wciąż płaci byłym żonom.

31

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

Ciekawe są też przypadki, gdzie mąż po np 4 latach dowiaduje się, że wychowuje dziecko żony i listonosza, ale ponieważ to on jest mężem więc to on jest zobowiązany utrzymywać dziecko (testy DNA nic w tej sytuacji nie pomogą). Długo można wymieniać prawne absurdy, ale jak myślicie, jak przeciętny mężczyzna poczyta, zastanowi się to waszym zdaniem do jakich wniosków dojdzie?

Akurat testy DNA można wykonać wcześniej, jak ktoś się obawia, że będzie wychowywał nieswoje dziecko lub w przypadku rozstania płacił na nie alimenty.

Deepwater napisał/a:

Z mojego punktu widzenia całkiem zasadne i logiczne jest pytanie po co mam brać ślub? Bez ślubu sypiam z kobietą, mieszkam z kobietą, jeżdżę na wakacje, robię zakupy i całą resztę. Co ten ślub zmieni na plus w moim życiu?

Swoje zdanie na temat ślubu już wyraziłam, ale odnośnie tego pytania, to... czy wszystko, co robimy, musi koniecznie zmieniać coś na plus w naszym życiu? Nic nie może być zrobione typowo z myślą o drugim człowieku?

32

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
Salomonka napisał/a:

To sobie taką znajdź i po problemie.


Spokojna głowa, wiesz dobrze, że znajdę smile
Kilka w życiu znalazłem to i z kolejną dam radę. Po co się tak obruszasz, jeszcze raz: teoretyczna dyskusja, nie dotyczy mnie, ja sobie poradzę.
Nawet jak mi z 6 pannami z Tindera nie było po drodze to umówię się z kolejnymi 6, w końcu trafię.

Na pewno, niestety.

33

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Spisanie intercyzy nic nie daje w kwestii alimentów na byłego małżonka, bo przesłanki orzekania alimentów na byłego małżonka nie są tożsame jak przy dziale majątku.


Dokładnie tak.


minnie.89 napisał/a:

znasz przypadki takie bo są medialne, jeśli na ok 20 tys. orzeczonych rozwodów w Polsce w 206 Sąd zasądził w 2023 roku alimenty na byłego małżonka to jaka to jest skala? Znikoma?


To przecież zależy w jakim środowisku się obracasz. Wiadomo, że jak on jest murarzem a ona krawcową to temat ich nie dotyczy. Ale jak on jest prezesem a ona "panią domu" (bo zajmuje się 16 letnimi "dziećmi" to sytuacja wygląda zgoła inaczej.


minnie.89 napisał/a:

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I zapytam inaczej wyobraź sobie że jesteś ojcem, masz córkę która siedzi na kartę rowerowa z partnerem mają dzieci, ona pracuje, no ale tu opieka tam coś innego jednym słowem nie jest pracownikiem miesiąca i jak czujesz? Czy to było ok? Później okazuje, się że ona zostaje z tą marną praca i małymi alimentami na dzieci, ale przecież to było sprawiedliwe prawda?!


Nie jest sprawiedliwa ale wątek nie dotyczy sprawiedliwości tylko punktu widzenia na formalizację związków. Poza tym w ostatnich latach podział obowiązków też się mocno zmienił, zakladam, że w domu z dzieckiem najczęsciej zostaje ten kto mniej zarabia, po prostu. Jeżeli gość pracuje za minimalną a żona zarabia 30K to szansa, że to on pójdzie "zarabiać na rodzinę" jest przecież minimalna smile
Inna sprawa, że w praktyce takie związki się nie zdarzają, bo same kobiety nie są nimi zainteresowane, więc to jest odpowiedź na twoje pytanie.


minnie.89 napisał/a:

Oczywiście z męskiego punktu widzenia zazwyczaj ślub jest marną inwestycją, ale jak już tak bardzo kochasz prawo to polecam I CSK 969/25 gdzie SN wskazał, że wspólne pożycie jak małżonków powoduje, że ona ma prawo domagać się coś więcej niż nic.
Mam wrażenie, że szukasz potwierdzenia dla swojej teorii przecież fajnie jest żyć chwilą i dlaczego kobiety tego nie chcą, przecież to jest takie fajne.


Owszem, też uważam, że z męskiego puntu widzenia ślub to marna inwestycja. Ale znam dużo par (a zatem i kobiet) które nie są zainteresowane ślubem, więc domyślam się, że one w ślubie też nie widzą jakiegoś wielkiego interesu. Dlatego wczoraj mocno mnie zdziwło to oburzenie i dlatego dzisiaj zadałem pytanie. Bo to przecież nie jest tak, że coraz mniej mężczyzn jest zainteresowanych ślubami, moim zdaniem coraz mniej kobiet również.

34

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Mrs.Happiness napisał/a:

Akurat testy DNA można wykonać wcześniej, jak ktoś się obawia, że będzie wychowywał nieswoje dziecko lub w przypadku rozstania płacił na nie alimenty.


Myślę, że doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że zakochany mężczyzna bardzo rzadko, żeby nie powiedzieć nigdy nie zrobi takich testów. To wychodzi po czasie, najczęściej przypadkiem. Chyba nawet w polskim show biznesie jakiś czas temu był głośny przypadek kolesia, który myślał, że jest ojcem a po czasie się okazało, że tylko tak myślał smile Nie pamiętam niestety nazwiska. A prawo niestety działa tak jak działa. Albo zaprzeczasz ojcostwu po narodzinach albo utrzymujesz dziecko przez 20 lat, nikogo nie obchodzi jak po roku, dwóch czy 5 okaże się, że jednak nie jesteś ojcem.
Zobacz też jak niesprawiedliwie jest prawo w takim przypadku. Jakieś 15 lat temu była głośna afera na cały kraj, bo po latach okazało się, że w szpitalu pomylili dzieci, rodziny nic nie wiedziały, że wychowują nie swoje dzieci, wyszło przypadkiem. Wielka tragedia, afera, milionowe odszkodowania. A jak facet po latach dowiaduje się, że nie jest ojcem? Jest jakaś afera? Milionowe odszkodowania? Przecież każdy ma to w dupie, trafiła na fraje to zgodnie z prawem go wydoiła. Co innego jakby to jej dzieci podmienili smile
Właśnie o takie rzeczy i o takie prawo żeśmy walczyli smile


Mrs.Happiness napisał/a:

Swoje zdanie na temat ślubu już wyraziłam, ale odnośnie tego pytania, to... czy wszystko, co robimy, musi koniecznie zmieniać coś na plus w naszym życiu? Nic nie może być zrobione typowo z myślą o drugim człowieku?


Jedno to koniecznie i na siłę zmianić coś na plus a drugie to nie zmieniać świadomie na minus. Rozróżniłbym te dwa tematy. Miało nie być prywatnie ale drobny wyjątek. Mieszkałem z dziewczyną ponad 10 lat, przez większość tego czasu dobrze nam się żyło. Czy gdybym zdecydował się na ślub to coś by się na plus zmieniło? Moim zdaniem nic bo było dobrze. A na minus? Zapewne do tej pory łazilibyśmy po sądach plując na siebie jadem.

35

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Nie obraź się ale kobiety nie są zainteresowane ślubem z nimi a nie ogólnie i nie jest to kwestia tylko finansowa.

Żeby nie być pełną hipokrytą to ja żyłem przez 12 lat bez ślubu, co więcej z tego związku mam jedno dziecko, czy płaczę z tego powodu nie, ale płakałam, czy dziś jestem szczęściła bardziej niż myślisz.

Czy poleciłabym komuś życie bez ślubu?
Nie !

Warto uczyć się nie tylko na swoich błędach ale też na cudzych.

Często podaje się jeden przykład dzieci, ale zapytam inaczej czy oczekiwałbyś od chwilowej (dłużej lub krótszej chwili) nałożnicy że jak ulegniesz wypadkowi w pracy to się Tobą zajmie? Nawet jak mieszkacie razem dlaczego ona ma się Tobą zająć?  Zwyczajnie powinna Cię wyrzucić z mieszkania jak jest jej, albo sama się wyprowadzić, nie ma żadnego obowiązku moralnego ani prawnego się Tobą zająć a żona już ma. Problem polega na tym, że widzisz to z perspektywy osoby względnie młodej i zdrowej.

36 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-17 14:56:47)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

Nie jest sprawiedliwa ale wątek nie dotyczy sprawiedliwości tylko punktu widzenia na formalizację związków. Poza tym w ostatnich latach podział obowiązków też się mocno zmienił, zakladam, że w domu z dzieckiem najczęsciej zostaje ten kto mniej zarabia, po prostu. Jeżeli gość pracuje za minimalną a żona zarabia 30K to szansa, że to on pójdzie "zarabiać na rodzinę" jest przecież minimalna smile

W takim razie ten, kto zarabia więcej, powinien zabezpieczyć finansowo tego, kto zostaje w domu z dzieckiem, bo nie dość, że na starcie miał gorsze możliwości, stąd niższe zarobki, to jeszcze wstrzyma rozwój kariery na co najmniej kilka lat.

Deepwater napisał/a:

Owszem, też uważam, że z męskiego puntu widzenia ślub to marna inwestycja. Ale znam dużo par (a zatem i kobiet) które nie są zainteresowane ślubem, więc domyślam się, że one w ślubie też nie widzą jakiegoś wielkiego interesu. Dlatego wczoraj mocno mnie zdziwło to oburzenie i dlatego dzisiaj zadałem pytanie. Bo to przecież nie jest tak, że coraz mniej mężczyzn jest zainteresowanych ślubami, moim zdaniem coraz mniej kobiet również.

Bo ślub sam w sobie, jeśli ktoś nie jest osobą wierzącą ani mocno romantyczną, nic szczególnego nie wnosi, poza paroma bonusami, jak lepsze warunki kredytu.
Ale jeśli się go nie chce, a mimo to poważnie podchodzi do wspólnego życia, to uważam, że należałoby dopilnować pewnych formalności.
Na przykład testament, dzięki któremu po śmierci jednego z partnerów, ten drugi nie będzie musiał się szarpać w sądzie z rodziną zmarłego i albo ich spłacić, albo sprzedać dom, w którym spędził pół życia.
Sama znam taką historię, gdzie facet wdowiec z dziećmi wszedł w nowy związek, ale nie mieli ślubu. Niedawno chłop zmarł i teraz te dzieci starają się wyrzuć starszą panią z domu, w którym kilkadziesiąt lat żyła z ich ojcem, bo im się należy, a gdzie ona pójdzie, to już nikogo nie obchodzi.

37 Ostatnio edytowany przez Deepwater (2026-02-17 15:10:51)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Mrs.Happiness napisał/a:

W takim razie ten, kto zarabia więcej, powinien zabezpieczyć finansowo tego, kto zostaje w domu z dzieckiem, bo nie dość, że na starcie miał gorsze możliwości, stąd niższe zarobki, to jeszcze wstrzyma rozwój kariery na co najmniej kilka lat.


A nie jest tak w praktyce? Najczęściej to mężczyzna więcej zarabia (z wielu powodów, o tym niżej) i to męzczyzna łoży większe środki na utrzymanie rodziny.


A co do "gorszych warunków na starcie" to pozwól, że po raz kolejny przypomnę: na dzień dzisiejszy 30% 40 letnich kobiet nie ma dzieci (według prognoz za kilka lat będzie to 40%), te które mają dzieci to zdaje się, że pierwsze (i często jedyne) dziecko rodzą w okolicach 30, więc ciężko tutaj mówić o "starcie kariery".  Pomijaąc pierwszy rok życia dziecka gdzie rzeczywiście zdecydowana większość obowiązków spada na kobietę, to w dzisiejszych czasach jednak coraz więcej mężczyzn angażuje się w wychowanie i aktywnie bierze w nim udział. A mniejsze zarobki kobiet w zdecydowanej większości nie wynikają z tego, że urodziły dziecko, tylko z tego, że skończyły gówno studia a po studiach pracują w urzedzie czy innym biurze, wykonując nikomu niepotrzebną pracę, która siłą rzeczy jest średnio opłacana. Kobiety są też zdecydowanie mniej skłonne do podjęcia ryzyka, zmiany pracy, założenia własnej firmy itd... Z moich obserwacji dotyczy to zarówno kobiet z dziećmi jak i bez. Więc zrzucanie winy za własne nieogarnięcie na dziecko jest mało poważne.
Nie brakuje też kobiet, które mając bogatego męża zawodowo "wychowują dzieci" (i uj, że dzieci mają po 15 lat smile) albo pracują na 1/2 czy 1/3 etatu, w sam raz, żeby przyjść, wypić kawę, poplotkować i do domciu wink
Nie chcę nikogo obrażać ale uważam, że naprawdę często tak to wygląda. Dziewczyna kończy jakąś historię sztuki, zatrdunia się w przedszkolu i tak ciągnie karierę do emerytury, a później narzeka, że mało zarabia. Mało, ale jesteś pewna, że to z powodu jednego dziecka, które urodziłaś w wieku 30 lat?


Deepwater napisał/a:

Bo ślub sam w sobie, jeśli ktoś nie jest osobą wierzącą ani mocno romantyczną, nic szczególnego nie wnosi, poza paroma bonusami, jak lepsze warunki kredytu.
Ale jeśli się go nie chce, a mimo to poważnie podchodzi do wspólnego życia, to uważam, że należałoby dopilnować pewnych formalności.
Na przykład testament, dzięki któremu po śmierci jednego z partnerów, ten drugi nie będzie musiał się szarpać w sądzie z rodziną zmarłego i albo ich spłacić, albo sprzedać dom, w którym spędził pół życia.
Sama znam taką historię, gdzie facet wdowiec z dziećmi wszedł w nowy związek, ale nie mieli ślubu. Niedawno chłop zmarł i teraz te dzieci starają się wyrzuć starszą panią z domu, w którym kilkadziesiąt lat żyła z ich ojcem, bo im się należy, a gdzie ona pójdzie, to już nikogo nie obchodzi.


Przykre, ale wystarczyło napisać testament, ślub nie jest do niczego potrzebny. Pomijam, że dzieci wyjątkowo podłe ale tacy ludzie, tez się trafiają a gdyby prawo było u nas normalne i RÓWNE dla wszystkich, to taki testament były nie do podważenia.

38

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Ja widzę, że tobie zależy tylko na biciu piany, bo wiadomo, że każdy ma inne zdanie i ma do tego prawo, wałkowanie tego tematu w niczym ci nie pomoże.
Masz takie, a nie inne poglądy, twoja sprawa, więc jeśli korzystasz z portalu randkowego, to konkretnie napisz, że szukasz partnerki, ale nie planujesz ślubu ani dzieci, bo tobie to się nie opłaca i tego samego oczekujesz od ewentualnej partnerki.

Co ma dać taka dyskusja, skoro wiadomo, że jak dwie strony są zgodne, to nikomu nic do tego.

Bo taki temat jak wczoraj założyłeś już wcześniej, więcej podobnych, według mnie nie ma to nic wspólnego z prawdą, tylko z demonizowaniem kobiet.

39

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
wieka napisał/a:

Bo taki temat jak wczoraj założyłeś już wcześniej, więcej podobnych, według mnie nie ma to nic wspólnego z prawdą, tylko z demonizowaniem kobiet.

Dokładnie. Nie pamiętam tytułów tych wątków, ale styl pisania i pewne treści są mi doskonale znane.

40

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
wieka napisał/a:

Ja widzę, że tobie zależy tylko na biciu piany, bo wiadomo, że każdy ma inne zdanie i ma do tego prawo, wałkowanie tego tematu w niczym ci nie pomoże.
Masz takie, a nie inne poglądy, twoja sprawa, więc jeśli korzystasz z portalu randkowego, to konkretnie napisz, że szukasz partnerki, ale nie planujesz ślubu ani dzieci, bo tobie to się nie opłaca i tego samego oczekujesz od ewentualnej partnerki.

Co ma dać taka dyskusja, skoro wiadomo, że jak dwie strony są zgodne, to nikomu nic do tego.

Bo taki temat jak wczoraj założyłeś już wcześniej, więcej podobnych, według mnie nie ma to nic wspólnego z prawdą, tylko z demonizowaniem kobiet.


Jesteście naprawdę mega ciężkie do jakiejkolwiek rozmowy. Po raz setny podkreślam, że pytanie nie dotyczyło mnie, napisałem dosłownie 2 zdania o swojej prywatnej sytuacji dla ogólnego poglądu a nie dlatego, że uważam, że ma to jakieś znaczenie. Byłem w związku, rozstałem się, szuka nowej partnerki. Codziennie ktoś się z kimś rozstaje, ktoś kogoś szuka, naprawdę musi to być przypięte konkretnie do mnie?
Owszem, spotkałem się po długiej przerwie w randkowaniu z kilkoma dziewczynami z Tindera, owszem, nie przypadły mi do gustu i wróciłem z tych spotkań rozczarowany, poprosiłem o radę gdzie się można wybrać żeby kogoś poznać. Temat zalały dziesiątki odpowiedzi nie mające nic wspólnego z pytaniem, zaczęła się analiza mojego życia, związku, poglądów itd... gdzie ja nigdy o to nie prosiłem. A merytoryczne odpowiedzi można policzyć na palcach jednej ręki.


Dokładnie tak samo jest dzisiaj. Ogólne pytanie, nie mające ze mną nic wspólnego a dotyczące pewnie kilku milionów ludzi w tym kraju i zamiast normalnie podyskutować to zaczynają się jakieś personalne podjazdy, które właściwie nie wiadomo czemu mają służyć.
Pytanie zadałem z prostego powodu: sam byłem w nieformalnym związku, znam wiele par które w takich związkach są, część z tych par ma dzieci i nie zauważyłem, żeby u kogoś brak ślubu wzbudzał jakieś większe emocje. Dopiero wczoraj na forum część pań się odpaliła (znając życie pewnie nawet chłopaka nie mają) więc nie ukrywam, że mnie temat zaciekawił. Bo skoro w realu życie bez ślubu nie wzbudza kontrowersji to dlaczego miałoby wzbudzać na forum?
I nie chodzi o to, żeby ktoś kogoś na siłę przekonywał, każdy ma swój pogląd i wyrobione zdanie, uznałem po prostu, że warto zapoznać się z argumentami drugiej strony.

41

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Zawsze argumenty są za i przeciw, wszystko ma swoje plusy i minusy, każdy ma prawo wyboru, więc dalej nie rozumiem, po co ci taka dyskusja, która nic nie wnosi.

42

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Salomonka napisał/a:

Dokładnie. Nie pamiętam tytułów tych wątków, ale styl pisania i pewne treści są mi doskonale znane.


Może dlatego, że język polski brzmi podobnie we wszystkich zakątkach kraju a treści są na tyle ogólne i uniwersalne, że nie sądzę żebym był wybitnym odkrywcą myśli, że w dzisiejszych czasach ślub to zbędne ryzyko i żadne korzyści. Owszem, ja tak myślę, ale podejrzewam, że tak samo myśli kilka milionów innych ludzi, w tym część kobiet.
Nie pamiętam czy tobie to wczoraj pisałem czy jakiejś innej detektyw co śledztwo chciała robić a nie chce mi się sprawdzać, więc dla jasności: napisałem anonimowo na anonimowym forum, głównie po to aby pozostać anonimowym smile Moja sytuacja życiowa, stan cywilny, zawód i inne czynniki nie mają absolutnie żadnego znaczenia w tej dyskusji.

43

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
wieka napisał/a:

Zawsze argumenty są za i przeciw, wszystko ma swoje plusy i minusy, każdy ma prawo wyboru, więc dalej nie rozumiem, po co ci taka dyskusja, która nic nie wnosi.


Idąc twoim tokiem myślenia to żadna dyskusja nic nie wnosi bo zawsze są argumenty za i przeciw, wszystko ma swoje plusy i minusy, każdy ma prawo wyboru smile)

Myślę, że jest wręcz odwrotnie, gdyby dany temat miał tylko plusy albo tylko minusy, byłyby tylko argumenty za albo tylko przeciw i nikt nie miałby prawa wyboru to wtedy faktycznie taka dyskusja nie miałaby sensu. Ale skoro są ludzie, którzy mają inny punkt widzenia to można podyskutować. Dziwię się, że takie oczywiste rzeczy trzeba wyjaśniać.

Póki co większość osób z kompletnie niezrozumiałego powodu próbuje mnie atakować personalnie a jedynie nieliczni rzucili jakieś merytoryczne argumenty. Szkoda.

44

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
wieka napisał/a:

Zawsze argumenty są za i przeciw, wszystko ma swoje plusy i minusy, każdy ma prawo wyboru, więc dalej nie rozumiem, po co ci taka dyskusja, która nic nie wnosi.


Idąc twoim tokiem myślenia to żadna dyskusja nic nie wnosi bo zawsze są argumenty za i przeciw, wszystko ma swoje plusy i minusy, każdy ma prawo wyboru smile)

Myślę, że jest wręcz odwrotnie, gdyby dany temat miał tylko plusy albo tylko minusy, byłyby tylko argumenty za albo tylko przeciw i nikt nie miałby prawa wyboru to wtedy faktycznie taka dyskusja nie miałaby sensu. Ale skoro są ludzie, którzy mają inny punkt widzenia to można podyskutować. Dziwię się, że takie oczywiste rzeczy trzeba wyjaśniać.

Póki co większość osób z kompletnie niezrozumiałego powodu próbuje mnie atakować personalnie a jedynie nieliczni rzucili jakieś merytoryczne argumenty. Szkoda.

Chodziło mi o to, że małżeństwo i rodzina ma swoje plusy i minusy i związek bez zobowiązań tak samo.
Więc nie dopowiadaj, że coś ma tylko plusy albo tylko minusy.
Nie widzę tu pola do dyskusji, bo zawsze jedni będą za, inni przeciw i to dotyczy każdej sprawy.
Dlatego ta dyskusja jest jałowa.

45

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Zatem czego oczekujesz? Ze powiemy nie ma znaczenia czy masz ślub czy nie masz?
Tak nie ma znaczenia dla par bezdzietnych gdzie oboje zarabiają podobnie, młodych i zdrowych.

W każdej innej sytuacji będzie to miało znaczenie.
Piszesz mężczyźni też opiekują się dziećmi nikt tego nie neguje, ale jak dotąd żaden z nich nie urodził dziecka.
Piszesz że kobiety mają gorsza prace bo właśnie ktoś się musi tymi dziećmi zając.

Z perspektywy kolejnych Twoich związków pewnie nie ma znaczenia dla większości kobiet czy miałeś ślub czy nie, jednak Ty wyciągasz teksty w stylu jeden mój znajomy płaci na ex żonę no i? Jest taki przepis i co mamy go uchylić?

Ślub jest w pewien sposób zabezpieczeniem dla każdej strony, jednak są też mężczyźni którzy zarabiają mniej niż ich żony i wtedy jakoś tak mają inne podejście, że ślub ważny, rodzina, dzieci.

46

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
wieka napisał/a:

Chodziło mi o to, że małżeństwo i rodzina ma swoje plusy i minusy i związek bez zobowiązań tak samo.
Więc nie dopowiadaj, że coś ma tylko plusy albo tylko minusy.
Nie widzę tu pola do dyskusji, bo zawsze jedni będą za, inni przeciw i to dotyczy każdej sprawy.
Dlatego ta dyskusja jest jałowa.


Zastanów się na spokojnie nad tym co piszesz. Zawsze jedni będą za inni przeciw ale to nie oznacza, że dyskusja jest jałowa.
Poza tym nie próbuj manipulować i nie przekręcaj sedna sprawy, nie rozmawiamy o "małżeństwie i rodzinie" oraz "związkach bez zobowiązań", tylko rozmawiamy o rodzinie w związku formalnym i rodzinie w związku nieformalnym.

47

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

Myślę, że doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że zakochany mężczyzna bardzo rzadko, żeby nie powiedzieć nigdy nie zrobi takich testów. To wychodzi po czasie, najczęściej przypadkiem.

Myślę, że niektórzy by chcieli, ale tego nie proponują, bo obawiają się reakcji partnerki.

Deepwater napisał/a:

Zobacz też jak niesprawiedliwie jest prawo w takim przypadku. Jakieś 15 lat temu była głośna afera na cały kraj, bo po latach okazało się, że w szpitalu pomylili dzieci, rodziny nic nie wiedziały, że wychowują nie swoje dzieci, wyszło przypadkiem. Wielka tragedia, afera, milionowe odszkodowania. A jak facet po latach dowiaduje się, że nie jest ojcem? Jest jakaś afera? Milionowe odszkodowania? Przecież każdy ma to w dupie, trafiła na fraje to zgodnie z prawem go wydoiła. Co innego jakby to jej dzieci podmienili smile

Zgadzam się, że takie sytuacje są masakrycznie niesprawiedliwe, co więcej, uważam, że mężczyźni powinni zawalczyć, aby to prawo zostało zmienione, a kobiety, które próbują świadomie wrobić kogoś w ojcostwo, surowo karane.
A tymczasem możecie starać się sami dbać o swój interes i robić testy.

Deepwater napisał/a:

Jedno to koniecznie i na siłę zmianić coś na plus a drugie to nie zmieniać świadomie na minus. Rozróżniłbym te dwa tematy. Miało nie być prywatnie ale drobny wyjątek. Mieszkałem z dziewczyną ponad 10 lat, przez większość tego czasu dobrze nam się żyło. Czy gdybym zdecydował się na ślub to coś by się na plus zmieniło? Moim zdaniem nic bo było dobrze. A na minus? Zapewne do tej pory łazilibyśmy po sądach plując na siebie jadem.

Wiesz, teraz patrzysz już na to z perspektywy zakończonego związku, więc ciężko powiedzieć, czy decyzja o ślubie cokolwiek by zmieniła. Zależy co dokładnie było powodem rozpadu i czy partnerce nie zależało na zamążpójściu. Dla kobiet ślub często oznacza zwiększone poczucie bezpieczeństwa.

48

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Zatem czego oczekujesz?


Głównie spokojnej dyskusji a wydajecie się dziwnie wzburzone.


minnie.89 napisał/a:

Piszesz mężczyźni też opiekują się dziećmi nikt tego nie neguje, ale jak dotąd żaden z nich nie urodził dziecka.


A co ma urodzenie dziecka do możliwości zarobkowych? Wiem, że w Polsce pozytywny test ciążowy to automatyczne zwolnienie lekarskie do porodu, później rok macierzyńskiego, później wychowawczy i kilka lat minęło, ale są kraje, gdzie nie traktuje się cięży jak choroby. Pracujesz praktycznie do porodu, rodzisz dziecko, kilka tygodni na regenrację i wracasz do pracy. U nas jest inaczej (teraz, bo w przesłości też różnie bywało) i ok, ale samo twierdzenie, że mężczyźna nie urodzi dziecka jest śmieszny. Jest sporo kobiet, które urodziły dzieci i zajmują wysokie stanowiska, zarabiają bardzo dobre pieniądze. Jest też sporo takich, które nie urodziły żadnego i pracują za minimalną. Czego to ma dowodzić?


minnie.89 napisał/a:

Piszesz że kobiety mają gorsza prace bo właśnie ktoś się musi tymi dziećmi zając.


Nie, napisałem, że często kobiety mają gorszą pracę bo kończą gówniane studia, często nie są skłonne do podjęcia ryzyka, do zmiany pracy, do założenia firmy, do postawienia się szefowi, do powalczenia o podwyżkę itd... To są główne powody a nie fakt posiadania lub nieposiadania dzieci. Mężczyzn w dużej mierze zresztą też to dotyczy, nie brakuje pizdeczek, które nie potrafią zawalczyć o swoje tylko skulą uszy i udają, że wszystko jest ok.


minnie.89 napisał/a:

Z perspektywy kolejnych Twoich związków pewnie nie ma znaczenia dla większości kobiet czy miałeś ślub czy nie, jednak Ty wyciągasz teksty w stylu jeden mój znajomy płaci na ex żonę no i? Jest taki przepis i co mamy go uchylić?


Nie jeden tylko kilku, to po pierwsze smile Po drugie napisałem o tym, żeby pokazać jak działa prawo w tym kraju. I nie dotyczy to tylko alimentów na byłą żonę, lista jest znacznie dłuższa, również o tym napisałem. Moim zdaniem to jeden z powodów dla których coraz mniej mężczyzn jest zainteresowanych ślubem. Ale masz rację, przepisy są jakie sa i ich nie uchylimy smile

49

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Zatem czego oczekujesz?


Głównie spokojnej dyskusji a wydajecie się dziwnie wzburzone.


minnie.89 napisał/a:

Piszesz mężczyźni też opiekują się dziećmi nikt tego nie neguje, ale jak dotąd żaden z nich nie urodził dziecka.


A co ma urodzenie dziecka do możliwości zarobkowych? Wiem, że w Polsce pozytywny test ciążowy to automatyczne zwolnienie lekarskie do porodu, później rok macierzyńskiego, później wychowawczy i kilka lat minęło, ale są kraje, gdzie nie traktuje się cięży jak choroby. Pracujesz praktycznie do porodu, rodzisz dziecko, kilka tygodni na regenrację i wracasz do pracy. U nas jest inaczej (teraz, bo w przesłości też różnie bywało) i ok, ale samo twierdzenie, że mężczyźna nie urodzi dziecka jest śmieszny. Jest sporo kobiet, które urodziły dzieci i zajmują wysokie stanowiska, zarabiają bardzo dobre pieniądze. Jest też sporo takich, które nie urodziły żadnego i pracują za minimalną. Czego to ma dowodzić?


minnie.89 napisał/a:

Piszesz że kobiety mają gorsza prace bo właśnie ktoś się musi tymi dziećmi zając.


Nie, napisałem, że często kobiety mają gorszą pracę bo kończą gówniane studia, często nie są skłonne do podjęcia ryzyka, do zmiany pracy, do założenia firmy, do postawienia się szefowi, do powalczenia o podwyżkę itd... To są główne powody a nie fakt posiadania lub nieposiadania dzieci. Mężczyzn w dużej mierze zresztą też to dotyczy, nie brakuje pizdeczek, które nie potrafią zawalczyć o swoje tylko skulą uszy i udają, że wszystko jest ok.


minnie.89 napisał/a:

Z perspektywy kolejnych Twoich związków pewnie nie ma znaczenia dla większości kobiet czy miałeś ślub czy nie, jednak Ty wyciągasz teksty w stylu jeden mój znajomy płaci na ex żonę no i? Jest taki przepis i co mamy go uchylić?


Nie jeden tylko kilku, to po pierwsze smile Po drugie napisałem o tym, żeby pokazać jak działa prawo w tym kraju. I nie dotyczy to tylko alimentów na byłą żonę, lista jest znacznie dłuższa, również o tym napisałem. Moim zdaniem to jeden z powodów dla których coraz mniej mężczyzn jest zainteresowanych ślubem. Ale masz rację, przepisy są jakie sa i ich nie uchylimy smile

Ciaza to nie choroba, chyb,ze
-ciaza jest zagrozona
-wystepuja choroby w ciąży, glupie problemy z tarczyca moga byc niebezpieczne.  Ty w ciąży nigdy nie bedziesz,wiec sie nie wypowiadaj, ale mozesz sobie do brzucha przywiazac 2-3kg kamien i tak z nim lazic codziennie to chociaz bedziesz mial tego jakas namastke doświadczenia  big_smile

50

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Rozważanie realiów, że w Polsce jest tak, że kobieta ... w każdym kraju jest inaczej i tego nie zmienisz.

Łatwa możliwość rozstania się nie jest dobra, bo wtedy nie jest to nic warte, ale powtórzę jeszcze raz patrzysz z perspektywy osoby młodej i zdrowej.
Jeśli nagle się okaże że zachorujesz to nie jest kwestia dostępu do dokumentacji medycznej, tylko ta Twoja nałożnica lub partnerka lub ... nie ma żadnego obowiązku się Tobą zająć i tu przychodzi zetknięcie się z rzeczywistością.

Przypadków jest wiele innych można powiedzieć, że no wtedy wychodzi, jasne że można ale luźny związek luźny obowiązek pamiętaj o tym bo to działa w dwie strony

51

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Mrs.Happiness napisał/a:

Myślę, że niektórzy by chcieli, ale tego nie proponują, bo obawiają się reakcji partnerki.

Zgadzam się, że takie sytuacje są masakrycznie niesprawiedliwe, co więcej, uważam, że mężczyźni powinni zawalczyć, aby to prawo zostało zmienione, a kobiety, które próbują świadomie wrobić kogoś w ojcostwo, surowo karane.
A tymczasem możecie starać się sami dbać o swój interes i robić testy.


Ja dzieci nie planuję więc problemu nie mam, ale bądźmy szczerzy: wielu facetów to zwykłe ciapciaki żeby nie powiedzieć frajerzy więc nie mam złudzeń że globalnie cokolwiek się zmieni. Napisalem to tylko po to, żeby pokazać jak niesprawiedliwie jest prawo, część mężczyzn, tych bardziej ogarniętych ma tego świadomość, cała reszta nie ma i dopiero po fakcie zaczyna się płacz. Ogólnie nie mam z tym problemu, uważam, że prawnie akurat jestem jedną z bardziej świadomych osób a jeżeli innych te kwestie nie interesują za wczasu to niech się martwią po fakcie. Może młodsze pokolenie chłopaków bedzie bardziej rozgarnięte.


Mrs.Happiness napisał/a:

Wiesz, teraz patrzysz już na to z perspektywy zakończonego związku, więc ciężko powiedzieć, czy decyzja o ślubie cokolwiek by zmieniła. Zależy co dokładnie było powodem rozpadu i czy partnerce nie zależało na zamążpójściu. Dla kobiet ślub często oznacza zwiększone poczucie bezpieczeństwa.


Nie było jednego konkretnego powodu, po prostu w pewnym momencie zaczęło się powoli sypać. Najpierw unikanie zbliżenia, później ciche dni, później coraz częściej ciche dni, próby manipulowania i wymuszania pewnych decyzji, awantury bez powodu... długo można wymianiać ale ostatni rok to się czułem jakbym miał pod opieą małą dziewczynkę a nie był w związku z dorosłą kobietę. Nie chcę w to głębiej wchodzić, uważam, że jestem spokojnym i cierpliwym człowiekiem (wbrew temu co zarzuca mi część forumowych myślicielek smile) ale też mam swoje granice i nie pozwolę się szantażować czy manipulować. Ślub w tym przypadku zmieniłby tylko tyle, że dzisiaj zamiast martwić się o Tindera to byłbym w trakcie niefajnego rozwodu.

52

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Rok 2025, blisko 60tys. orzeczonych rozwodów co daje proporcję bliską 1:2 w stosunku do małżeństw zawieranych. Około 80% z tych 60 tys. z inicjatywy kobiet. Czy małżeństwo jest coś w obecnych czasach warte czy można nim sobie d...ę podetrzeć z męskiej perspektywy..?

PS. te statystki oczywiście mają trend wzrostowy.

53

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
assassin napisał/a:

Rok 2025, blisko 60tys. orzeczonych rozwodów co daje proporcję bliską 1:2 w stosunku do małżeństw zawieranych. Około 80% z tych 60 tys. z inicjatywy kobiet. Czy małżeństwo jest coś w obecnych czasach warte czy można nim sobie d...ę podetrzeć z męskiej perspektywy..?

PS. te statystki oczywiście mają trend wzrostowy.

To z czyjego wniosku nie ma żadnego znaczenia, w dalszym ciągu jeśli orzekana jest wina a ta jest furtką do alimentów na małżonka jest to wina po stronie mężczyzny.

Kobiety składają wnioski, bo są zdradzane i bo znalazły sobie same kogoś innego, zawsze ilość kobiet składających pozwy jest większa.

Mężczyzna potrafi mieć 3 lata kochankę i udawać że nie ma w tym nic złego i on nie widzisz przesłanek do orzeczenia rozwodu.

54

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
wieka napisał/a:

Chodziło mi o to, że małżeństwo i rodzina ma swoje plusy i minusy i związek bez zobowiązań tak samo.
Więc nie dopowiadaj, że coś ma tylko plusy albo tylko minusy.
Nie widzę tu pola do dyskusji, bo zawsze jedni będą za, inni przeciw i to dotyczy każdej sprawy.
Dlatego ta dyskusja jest jałowa.


Zastanów się na spokojnie nad tym co piszesz. Zawsze jedni będą za inni przeciw ale to nie oznacza, że dyskusja jest jałowa.
Poza tym nie próbuj manipulować i nie przekręcaj sedna sprawy, nie rozmawiamy o "małżeństwie i rodzinie" oraz "związkach bez zobowiązań", tylko rozmawiamy o rodzinie w związku formalnym i rodzinie w związku nieformalnym.

Przecież to jest to samo, małżeństwo to jest związek formalny, a partnerstwo związek nieformalny. Z tym, że o związku nieformalnym nie mówimy jak o rodzinie, pewnie oprócz tych co żyją w takich związkach, nazywają siebie też często mężem i żoną, prawnie są to osoby obce.
Tu jest wszystko jasne.
Co ma wnieść ta dyskusja?

55

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Rozważanie realiów, że w Polsce jest tak, że kobieta ... w każdym kraju jest inaczej i tego nie zmienisz.


Nawet nie próbuję zmienić, wiadomo, że w każdym kraju ciąża to zupełnie inny stan fizjologiczny i nie ma z tym co walczyć smile))

A mówiąc na poważnie, żeby się zaraz jakieś Julki nie przywaliły nie twierdzę, że w każdym przypadku ciąża to super stan, zero ryzyka itd... Twierdzę, że w Polsce doszliśmy do takiego absurdu, że dziewczyna, która ma pracę przy biurku, zero wysilku fizycznego jak tylko zajdzie w ciąże to praktycznie z dnia na dzień znika z firmy. Nikt nawet nie zauważył że jest w ciązy, ale jest kwit od lekarza i nie ma dyskusji. To nie są wyjątki, taki jest po prostu standard, u siebie w firmie też to widzę, w poprzednich firmach było tak samo. Dziewczyny wprost twiersziły, że "po prostu muszą odpocząć". Więc do kogo macie pretensje, jeżeli większość ma takie podejście do pracy?



minnie.89 napisał/a:

Łatwa możliwość rozstania się nie jest dobra, bo wtedy nie jest to nic warte, ale powtórzę jeszcze raz patrzysz z perspektywy osoby młodej i zdrowej.
Jeśli nagle się okaże że zachorujesz to nie jest kwestia dostępu do dokumentacji medycznej, tylko ta Twoja nałożnica lub partnerka lub ... nie ma żadnego obowiązku się Tobą zająć i tu przychodzi zetknięcie się z rzeczywistością.

Przypadków jest wiele innych można powiedzieć, że no wtedy wychodzi, jasne że można ale luźny związek luźny obowiązek pamiętaj o tym bo to działa w dwie strony


Może cię zaskoczę, ale nie chciałbym żeby ktoś był zmuszany do rezygnacji ze swojego życia i opieki nade mną tylko dlatego, że kiedyś podpisał jakiś papier. Bardzo bym tego nie chciał.

56

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:
assassin napisał/a:

Rok 2025, blisko 60tys. orzeczonych rozwodów co daje proporcję bliską 1:2 w stosunku do małżeństw zawieranych. Około 80% z tych 60 tys. z inicjatywy kobiet. Czy małżeństwo jest coś w obecnych czasach warte czy można nim sobie d...ę podetrzeć z męskiej perspektywy..?

PS. te statystki oczywiście mają trend wzrostowy.

To z czyjego wniosku nie ma żadnego znaczenia, w dalszym ciągu jeśli orzekana jest wina a ta jest furtką do alimentów na małżonka jest to wina po stronie mężczyzny.

Kobiety składają wnioski, bo są zdradzane i bo znalazły sobie same kogoś innego, zawsze ilość kobiet składających pozwy jest większa.

Mężczyzna potrafi mieć 3 lata kochankę i udawać że nie ma w tym nic złego i on nie widzisz przesłanek do orzeczenia rozwodu.

Jeszcze raz, prawie połowa się rozlatuje, rozbite rodziny itd. Po co to w ogóle robić (legalizować, jakieś dzieci itd)? W rosyjskiej ruletce masz większe szanse na powodzenie.

57

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
wieka napisał/a:

Przecież to jest to samo, małżeństwo to jest związek formalny, a partnerstwo związek nieformalny.


Dokładnie. Problem w tym, że ty pisałaś o małżeństwie i rodzienie oraz związku bez zobowiązań. A związek bez zobowiazań to jednak nie jest to samo co związek nieformalny. Związek bez zobowiązań to mogę mieć z laską z Tindera, jakieś FWB czy coś w tym rodzaju. Ale związkiem nieformalnym na pewno bym tego nie nazwał. W związku nieformalnym to ja byłem w ostatnich latach. Żyliśmy jak małżeństwo nie mając kwitu z urzedu. Mam nadzieję, że rozumiesz różnicę.


wieka napisał/a:

Z tym, że o związku nieformalnym nie mówimy jak o rodzinie,

Tylko jak o kim? Zwłaszcza jak są dzieci? smile Jak o dziwakach co postanowili razem zamieszkać, zrobić dziecko/dzieci i wspólnie opłacać rachunki. Życie tych ludzi różni się czymś od życia ludzi po ślubie? Poza oczywiściem brakiem papierka?


wieka napisał/a:

Co ma wnieść ta dyskusja?


Słuchaj, ja jestem ciekawy opinii, jeżeli ty nie jesteś to chcę żebyś wiedziała, że nie masz ani obowiązku tego czytać ani tym bardziej aktywnie się udzielać. Pytasz jakbyś za karę tu siedziała.

58

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
assassin napisał/a:

Jeszcze raz, prawie połowa się rozlatuje, rozbite rodziny itd. Po co to w ogóle robić (legalizować, jakieś dzieci itd)? W rosyjskiej ruletce masz większe szanse na powodzenie.


Dokładnie smile
Biorąc ślub, wiesz jakie z dużym prawdopodobieństwem będziesz miał problemy i co stracisz, ale za cholerę nie wiesz co zyskasz... bo to samo możesz mieć bez ślubu wink

59

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Z jakiegoś powodu Ci ludzie tego ślubu nie chcą o ile część z nich po prostu żal pieniędzy rozumiem, to o tyle w większości przypadków, mężczyźni nie chcą bo wiedzą albo raczej tak są przekonaniu, że w razie czego mogą mieć problemy z wymiana na inny model.

Po co się deklarować na stałe skoro możesz mieć coś bez deklaracji trochę tak jak po co kupić karnet na siłownie z półrocznym okresem wypowiedzenia jak możesz sobie kupić za pół darmo Mulisporta z pracy i mieć to samo.

Po co brać ślub jak możesz mieć seks, dzieci i obiad a bez obowiązków?

Naturalnym jest ze wybierasz coś co daje Ci najwięcej przy minimalnym obowiązku. To trochę jak pytanie czy wolisz umowę zlecenie czy umowę o pracę, co za zbieg okoliczności że jedna strona woli uz a druga uop kwestia jest tego kto ma przewagę, czy pracownik bo spółka wie że musi bo pip i nie ma ludzi czy spółka bo wie że chętni i tak się znajdą.

60

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Z jakiegoś powodu Ci ludzie tego ślubu nie chcą o ile część z nich po prostu żal pieniędzy rozumiem, to o tyle w większości przypadków, mężczyźni nie chcą bo wiedzą albo raczej tak są przekonaniu, że w razie czego mogą mieć problemy z wymiana na inny model.

Po co się deklarować na stałe skoro możesz mieć coś bez deklaracji trochę tak jak po co kupić karnet na siłownie z półrocznym okresem wypowiedzenia jak możesz sobie kupić za pół darmo Mulisporta z pracy i mieć to samo.

Po co brać ślub jak możesz mieć seks, dzieci i obiad a bez obowiązków?

Naturalnym jest ze wybierasz coś co daje Ci najwięcej przy minimalnym obowiązku. To trochę jak pytanie czy wolisz umowę zlecenie czy umowę o pracę, co za zbieg okoliczności że jedna strona woli uz a druga uop kwestia jest tego kto ma przewagę, czy pracownik bo spółka wie że musi bo pip i nie ma ludzi czy spółka bo wie że chętni i tak się znajdą.

Mają pewnie złudną nadzieję, że ich to nie spotka, a w rzeczywistości szanse są jak przy rzucie monetą.

61

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Po co się deklarować na stałe skoro możesz mieć coś bez deklaracji trochę tak jak po co kupić karnet na siłownie z półrocznym okresem wypowiedzenia jak możesz sobie kupić za pół darmo Mulisporta z pracy i mieć to samo.

Po co brać ślub jak możesz mieć seks, dzieci i obiad a bez obowiązków?


Zgadzam się, w dużej mierze tak to działa, po co brać sobie na głowę wieloletni abonament i kary umowne za zerwanie umowy jak możesz mieć pre-paida bez zobowiązań i dokładnie te same usługi smile

Ale uważasz, że to wina mężczyzn? Moim zdaniem mężczyźni po prostu się dostosowali do nowych warunków, cały czas się zresztą dostosowują. Dzisiaj kobiety pozwalają na to, co ich matkom czy babkom w głowach się nie mieściło, skoro pozwalają to mężczyźni korzystają. Jest wiele plusów takiego podejścia, są też pewnie drobne minusy ale z mojej perspektywy plusy przewyższają minusy. Jak to mówią Don't hate the player, hate the game smile

62

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
wieka napisał/a:

Przecież to jest to samo, małżeństwo to jest związek formalny, a partnerstwo związek nieformalny.


Dokładnie. Problem w tym, że ty pisałaś o małżeństwie i rodzienie oraz związku bez zobowiązań. A związek bez zobowiazań to jednak nie jest to samo co związek nieformalny. Związek bez zobowiązań to mogę mieć z laską z Tindera, jakieś FWB czy coś w tym rodzaju. Ale związkiem nieformalnym na pewno bym tego nie nazwał. W związku nieformalnym to ja byłem w ostatnich latach. Żyliśmy jak małżeństwo nie mając kwitu z urzedu. Mam nadzieję, że rozumiesz różnicę.


wieka napisał/a:

Z tym, że o związku nieformalnym nie mówimy jak o rodzinie,

Tylko jak o kim? Zwłaszcza jak są dzieci? smile Jak o dziwakach co postanowili razem zamieszkać, zrobić dziecko/dzieci i wspólnie opłacać rachunki. Życie tych ludzi różni się czymś od życia ludzi po ślubie? Poza oczywiściem brakiem papierka?


wieka napisał/a:

Co ma wnieść ta dyskusja?


Słuchaj, ja jestem ciekawy opinii, jeżeli ty nie jesteś to chcę żebyś wiedziała, że nie masz ani obowiązku tego czytać ani tym bardziej aktywnie się udzielać. Pytasz jakbyś za karę tu siedziała.

Nie mam zamiaru dalej brać udziału, jesteś ciekawy opinii, jakbyś urwał się z choinki i nie wiedział, że ludzie mają różne poglądy.
Tobie chodzi tylko o forsowanie swoich, tym samym przekonywanie do nich.

63

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

rozmawiamy o rodzinie w związku formalnym i rodzinie w związku nieformalnym.

A tobie na czym bardziej zależy?
Na przepychankach czyli od strony socjologicznej z dodaniem bagażu doświadczeń własnych poszczególnych forumowiczów czy na czymś innym ?

Uważasz, ty osobiście, że umowa cywilnoprawna stawia mężczyznę w gorszej sytuacji niż kobietę? Da się to uzasadnić i oczywiście da się
uzasadnić tezę inną.  I, co zupełnie oczywiste, jedyny sensowny wniosek z takiej dyskusji można wysnuć już na samym jej początku, że mianowicie "różnie bywa" ewentualnie "to zależy".
Interesują cie czyjeś doświadczenia własne? Ilu forumowiczów tyle życiorysów, ich własnych i  ludzi których znali, spraw, o których słyszeli.
Na dodatek każdy może przeinaczać, ubarwiać, kłamać.

Tak w ramach "co zyskasz biorąc ślub, a co stracisz" to spojrzyj realistycznie - nie wiesz, bo nie wiesz, co będzie. Tu możesz co najwyżej przewidywać z mniejszym lub większym prawdopodobieństwem trafienia.
Jak z każdą umową.
Jeśli w twojej ocenie przewidywane twoje zyski są mniejsze od strat - nie podpisujesz. Jeśli zyski przewidywane są większe od przewidywanych strat - podpisujesz. Proste jak konstrukcja cepa. Tylko warto pamiętać, że przewidywane nie oznacza pewne. Czyli - jak z każdą umową - jest element ryzyka.
Przy czym ryzyko istnieje zarówno w sytuacji podpisania jak i nie podpisania. W przypadku umowy ślubnej zdecydowanie trudniej jest je nawet oszacować, bo masz o wiele więcej danych, w tym ileś nawet trudnych do zidentyfikowania, o obróbce sensownej nie wspominając.

Tak w ramach doświadczeń własnych byłam w związku bezślubnym ileś lat, po czym żeśmy się zdecydowali na formalizację, w której żeśmy dalej funkcjonowali lat wiele.
Decyzja o formalizacji wynikała z przesłanek do obrzydliwości praktycznych. Jak ewidentnie przestaliśmy żyć "od pierwszego do pierwszego" i nam się nadwyżki do inwestowania pojawiły wyszło na to, że wersja współwłasności w wydaniu praktycznym przy związku nieformalnym jest i upierdliwa nad wszelkie pojecie i kosztowna. Co z tego  wynika dla tzw. ogółu? Absolutnie nic prócz tego, że i tak być może. Że co niepotrzebne parze w momencie A okazuje się potrzebne w momencie B całkiem bez spiny, emocji i  innych takich tam.

64 Ostatnio edytowany przez Melanie93 (2026-02-17 19:13:11)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

Zadałem wczoraj wydawałoby się proste i niekontrowersyjne pytanie, była masa odpowiedzi, głównie nie na temat ale za te kilka odpowiedzi na temat dziękuję smile

Ponieważ w pewnym momencie rozgorzała dziwna, emocjonalna dyskusja, której przyczynkiem był jak mniemam mój stan cywilny, który nie wszystkim przypadł do gustu, a który przecież nie jest stanem niezwykłym, to chciałem zapytać jak podchodzicie do wieloletnich, niesformalizowanych związków?
Uważacie tak jak niektóre panie z wczorajszego komentarza, że to wykorzystywanie i krzywdzenie kobiet przez mężczyzn? Czy może znak czasów i świadomy wybór dwojga dorosłych ludzi? A może macie inne przemyślenia w tym temacie?

Jeżeli chodzi o moją opinię to uważam, że czasy się po prostu zmieniły, jeżeli obojgu to odpowiada to moim zdaniem nikomu nic do tego. Mniej więcej 25 lat temu kobiety dość mocno rozluźniły gorsety, tak jak ktoś wcześniej zauważył dzisiaj nie ma problemu żeby dziewczyna przespała się z obcym facetem, zamieszkała z nim po krótkiej znajomości czy nawet zdecydowała się na dziecko. Żadne to badania, jedynie moje obserwacje, ale uważam, że w dzisiejszych czasach nawet jeżeli nie 100% kobiet (bo załóżmy uczciwie, że jakiś wyjątek zawsze się trafi) to z całą pewnością 99% kobiet przespało się/prześpi się z mężczyzną, z którym nie ma ślubu, myślę, że ponad 90% zgodzi się zamieszkać z mężczyzną bez ślubu i na moje oko 60-70% kobiet zgodzi się na dziecko z mężczyzną, z którym nie ma ślubu. Dzisiaj to oczywiste i jeszcze do wczoraj wydawało mi się, że nie budzi to większych kontrowersji, ale w latach 90 i wcześniej było wyjątkiem, a w najlepszym razie było dobrze ukrywane przed ogółem bo na takie zachowania nie było społecznego przyzwolenia.
Z męskiego puntu widzenia uważam, że ślub jest niepotrzebnym ryzykiem, prawo zdecydowanie nie sprzyja mężczyznom, ryzyko jest spore a korzyści żadne. Sam znam kilku mężczyzn, którzy płacą alimenty na byłe żony (powtarzam: płacą na byłe żony, dzieci to zupełnie inny temat), dodajmy, że te byłe żony są w pełni zdrowe i sprawne smile Co dziwniejsze nie znam żadnego przypadku gdzie żona płaci na utrzymanie byłego męża. Żeby daleko nie szukać zainteresowani niech sobie wyszukają historię naszego wybitnego premiera Kazia i jego alimentów na byłą, w dodatku bezdzietną żonę. Zdaje się, że Kazio musiał ją utrzymywać przez 10 lat po zakończeniu małżeństwa, ale tak to jest jak się myśli główką a nie głową.

Wbrew temu co jedna pani twierdziła, moje poglądy nie wynikają z żadnego Red Pilla, o tym, że coś takiego w ogóle istnieje dowiedziałem się przez przypadek kilka miesięcy temu, nigdy tematu nie zgłębiałem i poza ogólną informacją, że to taki męski feminizm nic o tym nie wiem. Moje poglądy wynikają z obserwacji rzeczywistości i trzeźwego myślenia: nie podejmuje się ryzyka jeżeli nie masz nic do wygrania a możesz tylko przegrać. Jeżeli dziewczyna bez ślubu ze mną sypia i bez ślubu mieszka to po co mi ślub? Myślę, że wielu mężczyzn na podobne spojrzenie ale jestem ciekawy zdania kobiet.

Na marginesie dodam, że mam znajomych w Niemczech i we Francji (nie Polacy tylko Niemcy i Francuzi) i tam ślubu naprawdę należą do rzadkości, nikogo nie dziwią ani tym bardziej nie wzbudzają żadnych negatywnych emocji sytuacje, w których ludzie po prostu zakładają rodziny (wliczając w to dzieci) ale ślubu nie biorą.


Przyznam się, że nie znam sytuacji z Twojego wcześniejszego tematu, bo nie zaglądałam tam, ale ogólnie myślę, bo uważam, że chyba wiem o co Ci chodzi.
Osobiście, ja dla samej siebie to dzieci i małżeństwo - kościelne/cywilne nie ma znaczenia - to jest to co w swoim życiu zawsze widziałam. Ale to tyczy się mnie.
Co do życia w związku bez małżeństwa, uważam że każda para sama o tym decyduje. Mam znajomych, którzy zaczęli ze sobą chodzić od gimnazjum, i są ze sobą do teraz czyli już coś ponad 15 lat. Mają syna, mieszkają w Anglii, i nie mają małżeństwa, bo znajoma jak poznała swojego partnera wiedziała, że on ślubu nie chce. Mimo iż sama chciała, to takie życie jej nie przeszkadzało i nadal nie przeszkadza, bo go kocha i papierek jej don tego nie potrzebny by być tego pewna. On natomiast wychowywał się w rodzinie, w której matka i ojciec nie byli nigdy małżeństwem - w sumie ma 3 siostry i 2 braci, czyli jego rodzice doczekali się ładnej gromadki i dalej się kochają, mimo życia na tzw. kocią łapę. Tak się spodobało to mojemu koledze, że on też postanowił, że nigdy nie będzie się żenił i tak żyją sobie we dwoje i są szczęśliwi będąc po prostu w zwykłym związku. Choć dla nich to takie samo życie, jakby byli po ślubie.
Dlatego jeśli partner lub partnerka się dogadają, nie odbierają sobie czegoś nawzajem typu, że Ona ma np. zrezygnować z marzeniem o ślubie z Tobą, a ty np. miałbyś zrezygnować z dziecka z nią, bo ona siebie jako matki by nie widziała, to tylko jeśli jesteście w takich tematach zgodni. Natomiast jeśli Twoja partnerka chciałaby ślub i byłoby to widać, że mimo starań i chęci by się z tym pogodzić nie dawałaby rady, to wtedy bym zastanowiła się czy chcę być z nią i zrobić to czego pragnie, czy odejść i znaleźć kogoś z podobnym podejściem.
Ale z tego co zauważyłam w tym temacie, to jesteście zgodni, więc dla mnie nie ma przeciwwskazań i pytanie, po co o to w ogóle pytasz? Jeśli wiecie czego chcecie, to patrzenie na innych jest całkowicie niepotrzebne. Na co Ci to wiedzieć, co inni myślą o takich związkach, tak jakbyś czuł się przez to w jakiś sposób winny, i chciałbyś być zrozumiany. Jak dla mnie, nikt nie ma prawa wchodzić z butami w niczyje życie, ani je ustawiać. Dlatego mogę życzyć wam tylko tego, byście byli w związku w takim jakim chcecie by on wyglądał.

65

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

Jeżeli dziewczyna bez ślubu ze mną sypia i bez ślubu mieszka to po co mi ślub? Myślę, że wielu mężczyzn na podobne spojrzenie ale jestem ciekawy zdania kobiet.

Jestem ciekawa czy rak samo byś myślał, gdybyś trafił na taką, w której naprawdę się zakochasz i która będzie super atrakcyjna. Albo, co byś poradził swojej córce.
A tak w ogóle nic mi do tego na jakich zasadach udzie się ze sobą wiążą, więc jeśli im pasuje bycie w wolnym zwąizku, to ok. Nic odkrywczego tu nie napiszę.

Posty [ 1 do 65 z 171 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek bez ślubu - tak czy nie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026