netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Młode małżenstwo

114 odpowiedzi5 065 wyświetleńzałożony przez Lelu, 08.03.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Młode małżenstwo

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 115 z 115 ]

66

Odp: Młode małżenstwo
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Przeciez nikt jej diagnoz nie stawia. My postawilismy diagnoze jej mezowi, a nie jej....I to dobra diagnoze, bo picie po kilka piw dziennie codziennie to jest alkoholizm na 99.99% ten 00.01% jest jedynie potrzebne do medycznego potwierdzenia

No jak nie. Ja i wiele innych osób powiedziało: sama sobie piwa nawarzylas. Moze to nie diagnoza osoby ale geneza problemu.

Ale to nie jest diagnoza,bo diagnoza to jest medyczna,a to drugie to jest opinia

To nie opinia. To fakt

67

Odp: Młode małżenstwo
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

No jak nie. Ja i wiele innych osób powiedziało: sama sobie piwa nawarzylas. Moze to nie diagnoza osoby ale geneza problemu.

Ale to nie jest diagnoza,bo diagnoza to jest medyczna,a to drugie to jest opinia

To nie opinia. To fakt

Opinia według mnie

68 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-03-09 21:53:02)

Odp: Młode małżenstwo
Mrs.Happiness napisał/a:
Solaris napisał/a:

Bo są kobiety, które wierzą, że facet się zmieni po ślubie dzięki niej, wierzą w transformacyjną siłę jej miłości. Romantyczne podejście:)

Ludzie wiążą się z problematycznymi jednostkami z różnych powodów. Nie tylko ratownicy, bo też tacy, co lubią kreować się na ofiarę, mocno kontrolujący, czy nawet z sadystycznymi zapędami. Bywa, że jeden partner celowo wywołuje u drugiego stan, w którym ten sięga po alkohol, czy inne używki, bo na swój chory sposób lubi obserwować jak się stacza. Patologia ma różne oblicza.

Na pewno tak, ale odpowiadając Legatowi nie pisałam o patologii tylko normalnych, zwyczajnych kobietach jak np. ja i Ty, wchodzących w związki, które od początku słabo rokują, bo facet przejawia wyraźnie jakieś skłonności czy cechy które dyskwalifikują na starcie jak agresja, porywczość, skłonności do nałogów itp.. Ale one wierzą, że się zmieni na lepsze. A potem chodzą w okularach, żeby zakryć podbite oko...Pełno jest takich historii... 
Autorka wątku też przecież nie jest zaskoczona, bo już przed ślubem zauważyła, że on ma ciągoty do alko... No i co? No i nic. Czy to jest patologia? Nie sądzę.
Moja matka, wydawałoby się, już doświadczona po pierwszym związku, drugi raz wpadła z deszczu pod rynnę. I też nie była patologią. Była jedną z tych kobiet, które mimo sygnałów ostrzegawczych związały się z facetem, wierząc, że nie jest taki zły...

69

Odp: Młode małżenstwo
Solaris napisał/a:

Na pewno tak, ale odpowiadając Legatowi nie pisałam o patologii tylko normalnych, zwyczajnych kobietach jak np. ja i Ty, wchodzących w związki, które od początku słabo rokują, bo facet przejawia wyraźnie jakieś skłonności czy cechy które dyskwalifikują na starcie jak agresja, porywczość, skłonności do nałogów itp.. Ale one wierzą, że się zmieni na lepsze. A potem chodzą w okularach, żeby zakryć podbite oko...Pełno jest takich historii... 
Autorka wątku też przecież nie jest zaskoczona, bo już przed ślubem zauważyła, że on ma ciągoty do alko... No i co? No i nic. Czy to jest patologia? Nie sądzę.
Moja matka, wydawałoby się, już doświadczona po pierwszym związku, drugi raz wpadła z deszczu pod rynnę. I też nie była patologią. Była jedną z tych kobiet, które mimo sygnałów ostrzegawczych związały się z facetem, wierząc, że nie jest taki zły...

Ludzie, którzy wchodzą w takie związki, nie są do końca "normalni". Jak w głowie wszystko jest na odpowiednim miejscu, to nie wikłasz się w dziwne relacje. Nie jest łatwo to przełknąć, ale taka jest brutalna prawda. Sama też musiałam swego czasu wziąć to na klatę, bo wiele lat zachowywałam się jak typowa ratowniczka i ta cecha ani nie wzięła się znikąd, ani też samoczynnie nie zaczęła zanikać. Im szybciej dotrze się do źródła i zacznie nad sobą pracować, tym większa szansa, że schemat nie powtórzy się w przyszłości.
Jak się odpowiednio pogrzebie, to osoby, które trwają przy alkoholikach, narkomanach, czy przemocowcach, przejawiają pewne cechy wspólne. Niska samoocena, syndrom ratownika, DDA lub DDD, neurotyzm, uległość, lękowy styl przywiązania, takie, które doświadczyły przemocy w przeszłości, przez co są podatne na ponowną wiktymizację, zależne finansowo… i tak dalej.
Krótko mówiąc, będące na odsłoniętej pozycji.
Wiele rzeczy wychwytujemy podświadomie już na wstępnym etapie znajomości z drugim człowiekiem i bywa, że wbrew wszelkiemu rozsądkowi, ciągnie nas do toksycznych jednostek, bo nasz mózg toksyczność przechowuje w szufladce „znane”.
Twoja matka, skoro kolejny raz wybrała niewłaściwego mężczyznę, zapewne też miała swoje powody.

70 Ostatnio edytowany przez Farmer (2026-03-10 01:02:33)

Odp: Młode małżenstwo

Alkoholizm jest wtedy, gdy spożywa się alkohol regularnie, tzn. np. 3x w ciągu tygodnia w dane dni, lub picie tylko w weekend.
Nie musi być tego dużo - wystarczy po jednym piwie i łapie się w definicję alkoholizmu.

Mam nadzieję, że autorka to przeczyta i wyśle alko-męża na odwyk, albo złoży papiery, bo alkoholizm to bardzo poważna sprawa.

71 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-03-10 02:10:44)

Odp: Młode małżenstwo
Farmer napisał/a:

Alkoholizm jest wtedy, gdy spożywa się alkohol regularnie, tzn. np. 3x w ciągu tygodnia w dane dni, lub picie tylko w weekend.
Nie musi być tego dużo - wystarczy po jednym piwie i łapie się w definicję alkoholizmu.

To po części tylko prawdziwe z tym regularnym spożywaniem, które może sprzyjać rozwijaniu się uzależnienia,ale wcale nie musi.
Nie to jednak definiuje tylko i wyłącznie alkoholizm, czyli tylko częstotliwość czy jakieś ilości wypitego wypijanego alkoholu
Alkoholizm to przede wszystkim narastająca w czasie obsesja picia i etapowa w  fazach utrata kontroli nad piciem. 
To drugie jest bardziej skomplikowane ponieważ nie ma jakby jednego typu alkoholików są ich różne typy.
Są alkoholicy np gamma (oraz ich odmiany),którzy piją bardo nieregularnie na przykład ciągami i nie ma w tym jakieś zasady reguły czy "logicznego" wzorca
,podczas takiego ciągu potrafią jednego dni wypić sporo, drugiego dnia niekoniecznie.
Tylko że definiowanie,diagnozowanie,ocenianie przyczyn , powodów nie ma za wiele wspólnego z rozwiązaniem problemu Lelu
dla której problemem największym wydaje się jej granica wytrzymałości,jej prawo do tego ,tolerancja/nietolerancja , akceptacja/nie akceptacja picia przez męża alkoholu.
Obojętnie, czy jest już alkoholikiem czy jeszcze nim nie jest ,albo czy jest pijakiem, bo to się różni co nieco - nieistotne to jest .
problemem jest również to co zrobi z tym dalej ,czy będzie kontrolować , walczyć, namawiać , przekonywać męża do leczenia ,abstynencji czy ograniczania picia , czy zajmie się sobą i swoim życiem.

72

Odp: Młode małżenstwo
Farmer napisał/a:

Alkoholizm jest wtedy, gdy spożywa się alkohol regularnie.

Oczywiście, że nie. Alkoholizm to choroba woli, co znaczy, że nad tym się nie panuje. Wystarczy zrobić prosty test, niech spróbuje nie pić 2 tygodnie.

73

Odp: Młode małżenstwo
Mrs.Happiness napisał/a:

Zmartwię Cię, ale można pić jedno piwo dziennie i być alkoholikiem.


Warunkiem alkoholizmu jest upijanie się. A nie samo spożywanie. Bo można pić codziennie i alkoholikiem nie być, a można pić raz do roku i problem mieć.



A normalizowanie picia 13 piw tygodniowo jest moim zdaniem chore.


No popatrz, a Churchil pił jakieś 2 lub 3 razy więcej i nie dość, ze alkoholikiem nie był, to jeszcze dostał Nobla. smile




Polska nie jest nawet w top 15 pod kątem ilości spożywanego alkoholu. Także nie siej paniki.

74

Odp: Młode małżenstwo
Jack Sparrow napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Zmartwię Cię, ale można pić jedno piwo dziennie i być alkoholikiem.


Warunkiem alkoholizmu jest upijanie się. A nie samo spożywanie. Bo można pić codziennie i alkoholikiem nie być, a można pić raz do roku i problem mieć.



A normalizowanie picia 13 piw tygodniowo jest moim zdaniem chore.


No popatrz, a Churchil pił jakieś 2 lub 3 razy więcej i nie dość, ze alkoholikiem nie był, to jeszcze dostał Nobla. smile




Polska nie jest nawet w top 15 pod kątem ilości spożywanego alkoholu. Także nie siej paniki.

A ten dalej nie rozumie,że picie kilka piw codziennie to już jest alkoholizm nawet jeżeli ktoś nie zyga pod siebie i pije kulturalnie bez agresjii, czy innej patologii

75 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-10 13:32:35)

Odp: Młode małżenstwo
Jack Sparrow napisał/a:

Warunkiem alkoholizmu jest upijanie się. A nie samo spożywanie. Bo można pić codziennie i alkoholikiem nie być, a można pić raz do roku i problem mieć.

Nie masz racji.
Alkoholizm ma różne etapy. Na początku brakiem kontroli nad piciem może być fakt, że czujesz wewnętrzny przymus wypicia tego jednego czy dwóch piw. Czyli to nie tak, że podejmujesz świadomą decyzję, by sobie strzelić piwko, bo akurat masz na nie ochotę, tylko MUSISZ to piwo wypić. Ponieważ bez tego czujesz się źle.
Regularne picie z kolei sprawia, że trafiasz do grupy podwyższonego ryzyka.
Nikt nie budzi się pewnego dnia jako obszczany żul spod monopolowego, podobnie jak człowiek uzależniony od jedzenia nie budzi się pewnego dnia jako dwustukilowy grubas wciągający kilka kilogramów kiełbasy dziennie.
To są choroby / zaburzenia POSTĘPUJĄCE.
Ale mają gdzieś swój początek.

Jack Sparrow napisał/a:

No popatrz, a Churchil pił jakieś 2 lub 3 razy więcej i nie dość, ze alkoholikiem nie był, to jeszcze dostał Nobla. smile

I pewnie był też okazem zdrowia, co nie? big_smile
Przy MASIE chorób lekarze mówią z automatu, by nie pić alkoholu, bo może zaostrzać objawy. Układ pokarmowy, nadciśnienie, cukrzyca.
Jak ktoś chce się truć, droga wolna.
Mi zdecydowanie wystarczy, jak wypiję drinka czy piwo parę razy w ciągu roku.
A Nobla dostał też człowiek, który opracował zabieg lobotomii.

Jack Sparrow napisał/a:

Polska nie jest nawet w top 15 pod kątem ilości spożywanego alkoholu. Także nie siej paniki.

Nie obchodzi mnie, na jakim jesteśmy miejscu w rankingu pijaństwa. Mówię tylko, że alkohol jest szkodliwy dla zdrowia, a picie kilkunastu piw tygodniowo to proszenie się o kłopoty.

76 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-10 13:40:28)

Odp: Młode małżenstwo
paslawek napisał/a:

Alkoholizm to przede wszystkim narastająca w czasie obsesja picia i etapowa w  fazach utrata kontroli nad piciem. 
To drugie jest bardziej skomplikowane ponieważ nie ma jakby jednego typu alkoholików są ich różne typy.
Są alkoholicy np gamma (oraz ich odmiany),którzy piją bardo nieregularnie na przykład ciągami i nie ma w tym jakieś zasady reguły czy "logicznego" wzorca
,podczas takiego ciągu potrafią jednego dni wypić sporo, drugiego dnia niekoniecznie.

Dokładnie tak. Moja matka potrafiła pół roku nie wypić nawet lampki wina, ale jak już zaczęła i złapała fazę, to impreza mogła trwać ciągiem dwa tygodnie. W tym czasie lały się litry alkoholu. Butelki i puszki znajdowaliśmy nawet w koszu na pranie. Potem kilka dni detoksu, po których wracała do bycia trzeźwym człowiekiem. Cykl powtarzał się w sposób zupełnie nieregularny.

Niestety wielu ludzi kojarzy alkoholizm z żulami i osobami, które codziennie zasypiają przytulone do flaszki.

77 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-10 15:53:29)

Odp: Młode małżenstwo
Mrs.Happiness napisał/a:

Dokładnie tak. Moja matka potrafiła

I to jest problem twój i pasławka. Piszecie z perspektywy osoby uzależnionej lub współuzależnionej. Traktujecie temat personalnie i emocjonalnie. Dlatego wszędzie się go dopatrujecie.



Nie masz racji.

Tylko z nas dwojga to ja miałem to na studiach. I zdarza mi się współpracować i z terapeutami jak i z uzależnionymi.



I pewnie był też okazem zdrowia, co nie? big_smile

Dożył 90tki.  smile



Mówię tylko, że alkohol jest szkodliwy dla zdrowia, a picie kilkunastu piw tygodniowo to proszenie się o kłopoty.


Na pewnym poziomie absolutnie wszystko jest szkodliwe. Wliczając w to tlen i wodę. To tylko kwestia ujęcia tematu. Jak wspomniałem - przez własne doświadczenia wszędzie dopatrujecie się alkoholizmu. Nawet tam, gdzie go nie ma. To jak z ludźmi co w w klipie Sia "Elastic Heart" z Shia LaBeouf'em dopatrywali się pedofilii. Nie znasz faceta, nigdy nawet słowem z nim nie zamieniłaś, a robisz z niego alkoholika na podstawie......pomówień.

78 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-03-10 16:13:41)

Odp: Młode małżenstwo

No biedny "zniesławiony" facet big_smile już ma stygmat , jak on to przeżyje.
Alkoholik też człowiek .
Masz ciekawe podejście , jeszcze wczoraj uważałeś ten wątek za fejkowy big_smile
I mylisz się jest tu na forum co najmniej 4-5 wątków w których nie dopatruje się uzależnienia , czy nawet problemu z alkoholem
no fakt mogłeś ich nie widzieć , bo to było dosyć dawno.
Ty za to "zawsze", "wszędzie" widzisz trolle, trollowe tematy , w związku z tym jesteś trollem czy nie ?
Na siłę chcesz coś udowodnić Jacek , jak jakiś niby "adwokat" męża autorki, ale oki jak ci się tam chce.
Przeciwprzeniesienie nie jest czymś oczywistym i zawsze wszędzie przez każdego stosowanym automatycznie.

79 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-10 17:05:24)

Odp: Młode małżenstwo
Jack Sparrow napisał/a:

I to jest problem twój i pasławka. Piszecie z perspektywy osoby uzależnionej lub współuzależnionej. Traktujecie temat personalnie i emocjonalnie. Dlatego wszędzie się go dopatrujecie.

Hahaha. No strasznie emocjonalnie do niego podchodzę, spać nie mogę po nocach, bo mąż autorki niemal codziennie pije alkohol. Lol.
Generalnie byłoby miło, gdybyś w rozmowach przestał mi na siłę wmawiać, że coś przeżywam z uwagi na moją przeszłość, bo wolę dyskutować z sensownymi argumentami a nie wymysłami na mój temat.
Choć skoro już wyciągnąłeś tego swojego "jokera" z rękawa, to wyjaśnijmy sobie coś. Jestem typem człowieka, który NIE MÓWI pierwszym lepszym osobom o swoich problemach. Póki coś rzeczywiście przeżywam, to zwykle wie o tym bardzo wąskie grono ludzi. Mówię tu o dzieciństwie, bo jest to dla mnie temat zamknięty. Pogodziłam się z przeszłością. Wiem, że może być ciężko pojąć, że ktoś mówi o trudnych przeżyciach "na luzie", informacyjnie, czy aby uzupełnić radę o własne doświadczenie, żeby dana osoba miała świadomość, że to nie tylko bajania teoretyka. Dla niektórych to ma znaczenie, a mi się żadna krzywda nie dzieje, nie rozdrapuję ran.
Czy widziałeś, żebym pisała tu o bieżących problemach, żaliła się, prosiła o rady? No właśnie.
Także daruj sobie te analizy, bo mnie po prostu nie znasz, Jack.

Jack Sparrow napisał/a:

Tylko z nas dwojga to ja miałem to na studiach. I zdarza mi się współpracować i z terapeutami jak i z uzależnionymi.

Po pierwsze… skąd Ty możesz wiedzieć czy i co ja studiowałam, skoro NIGDY nie poruszyłam tego tematu na forum?
Po drugie… miałam WIELOLETNI kontakt z alkoholikami. Nie tylko matką, ale innymi członkami rodziny oraz jej znajomymi, bo w takim towarzystwie się obracała, żeby mieć z kim wypić.
Po trzecie… wiedza na temat alkoholizmu jest OGÓLNODOSTĘPNA, trzeba tylko poświęcić czas na jej zgłębienie. Tak się składa, że ja poświęciłam go aż nadto. Jak masz rodzica, który przez alkoholizm nie tylko pozbawia Cię normalnego dzieciństwa, ale też niszczy sobie mózg do tego stopnia, że słyszy głosy i widzi jakieś nieistniejące postaci typu dwa stojące na sobie kozły, to chcesz zrozumieć i dowiedzieć się, czy da się temu jakoś zaradzić.

Jack Sparrow napisał/a:

Dożył 90tki.  smile

Gość z chorobą afektywną dwubiegunową, depresją, otyły, po licznych udarach mózgu… ale dożył dziewięćdziesiątki, więc nic tylko pozazdrościć big_smile

Jack Sparrow napisał/a:

Na pewnym poziomie absolutnie wszystko jest szkodliwe. Wliczając w to tlen i wodę. To tylko kwestia ujęcia tematu. Jak wspomniałem - przez własne doświadczenia wszędzie dopatrujecie się alkoholizmu. Nawet tam, gdzie go nie ma. To jak z ludźmi co w w klipie Sia "Elastic Heart" z Shia LaBeouf'em dopatrywali się pedofilii.

Życie jest szkodliwe, bo prowadzi do śmierci. Taki sam poziom ma przytoczony argument.
Alkohol JEST niezdrowy. Kropka. To nie są moje wymysły, tylko opinia lekarzy, specjalistów. Przyspiesza proces starzenia się, wpływa źle na organy wewnętrzne, wpływa źle na głowę.

Jack Sparrow napisał/a:

Nie znasz faceta, nigdy nawet słowem z nim nie zamieniłaś, a robisz z niego alkoholika na podstawie......pomówień.

Jesteś JEDYNĄ osobą w tym wątku, która w codziennym piciu nie dostrzega problemu.

80 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-10 17:43:52)

Odp: Młode małżenstwo
Mrs.Happiness napisał/a:

Jestem typem człowieka, który NIE MÓWI pierwszym lepszym osobom o swoich problemach

Ale je widać. Bo jednak o nich wspominasz - a to o perypetiach z mama, a to o perypetiach z bratem. Dlatego sympatyzujesz z "ofiarami", które de facto nie zawsze tymi ofiarami są. One się nimi stają w twoich oczach ze względu na twoje doświadczenia życiowe.


Po drugie… miałam WIELOLETNI kontakt z alkoholikami. Nie tylko matką, ale innymi członkami rodziny oraz jej znajomymi, bo w takim towarzystwie się obracała, żeby mieć z kim wypić.

O tym właśnie mówiłem. "Jestem specjalistką od bezpieczeństwa ruchu drogowego, bo byłam w wypadku".


Gość z chorobą afektywną dwubiegunową, depresją, otyły, po licznych udarach mózgu… ale dożył dziewięćdziesiątki

Co kończy temat. smile


Alkohol JEST niezdrowy. Kropka

I dlatego stanowi składnik wielu leków oraz jest składnikiem wielu dań i potraw. wink


Jesteś JEDYNĄ osobą w tym wątku, która w codziennym piciu nie dostrzega problemu.

Po pierwsze - jednak nie codziennym. Po drugie w ilościach mieszczących się w przyjętych normach jako "niskiego ryzyka".


Po trzecie upatrujecie się alkoholizmu jedynie przez pryzmat ilości spożywanego alkoholu. A sama ilość nie świadczy jeszcze o problemie. Jeśli już, to o problemie można mówić jeśli faktycznie był on przyczyną zadłużenia i jeśli faktycznie nie potrafi on z niego zrezygnować na dłużej lub ucieka w niego od problemów emocjonalnych.

81

Odp: Młode małżenstwo
paslawek napisał/a:

Masz ciekawe podejście , jeszcze wczoraj uważałeś ten wątek za fejkowy big_smile

Dalej tak uważam. I co w związku z tym?

82

Odp: Młode małżenstwo

Nie trzeba mieć do czynienia z nadużywającymi alkohol, żeby wiedzieć co to jest uzależnienie, często jest to równia pochyła. Generalnie wszystkich ogólnie nazywamy alkoholikami, choć jeden drugiemu nierówny.

„Główna różnica polega na kontroli: pijak pije często i dużo, ale kontroluje sytuację i może przestać, podczas gdy alkoholik jest uzależniony, odczuwa przymus picia i nie potrafi przestać mimo negatywnych konsekwencji. Alkoholizm to choroba, a pijaństwo to styl życia lub nawyk.”

Ciężko to odróżnić patrząc z boku, ale nikt raczej by nie chciał mieć do czynienia z jednym ani z drugim.

83

Odp: Młode małżenstwo
Jack Sparrow napisał/a:
paslawek napisał/a:

Masz ciekawe podejście , jeszcze wczoraj uważałeś ten wątek za fejkowy big_smile

Dalej tak uważam. I co w związku z tym?

Gucio trollu big_smile

84

Odp: Młode małżenstwo
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
paslawek napisał/a:

Masz ciekawe podejście , jeszcze wczoraj uważałeś ten wątek za fejkowy big_smile

Dalej tak uważam. I co w związku z tym?

Gucio trollu big_smile

Tak on tutaj trolluje

85 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-03-10 18:27:55)

Odp: Młode małżenstwo
Jack Sparrow napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Jestem typem człowieka, który NIE MÓWI pierwszym lepszym osobom o swoich problemach

Ale je widać. Bo jednak o nich wspominasz - a to o perypetiach z mama, a to o perypetiach z bratem. Dlatego sympatyzujesz z "ofiarami", które de facto nie zawsze tymi ofiarami są. One się nimi stają w twoich oczach ze względu na twoje doświadczenia życiowe.


Po drugie… miałam WIELOLETNI kontakt z alkoholikami. Nie tylko matką, ale innymi członkami rodziny oraz jej znajomymi, bo w takim towarzystwie się obracała, żeby mieć z kim wypić.

O tym właśnie mówiłem. "Jestem specjalistką od bezpieczeństwa ruchu drogowego, bo byłam w wypadku".


Gość z chorobą afektywną dwubiegunową, depresją, otyły, po licznych udarach mózgu… ale dożył dziewięćdziesiątki

Co kończy temat. smile


Alkohol JEST niezdrowy. Kropka

I dlatego stanowi składnik wielu leków oraz jest składnikiem wielu dań i potraw. wink


Jesteś JEDYNĄ osobą w tym wątku, która w codziennym piciu nie dostrzega problemu.

Po pierwsze - jednak nie codziennym. Po drugie w ilościach mieszczących się w przyjętych normach jako "niskiego ryzyka".


Po trzecie upatrujecie się alkoholizmu jedynie przez pryzmat ilości spożywanego alkoholu. A sama ilość nie świadczy jeszcze o problemie. Jeśli już, to o problemie można mówić jeśli faktycznie był on przyczyną zadłużenia i jeśli faktycznie nie potrafi on z niego zrezygnować na dłużej lub ucieka w niego od problemów emocjonalnych.

Ręce opadają , znowu naciągane teoryjki
wielokrotnie pisaliśmy o nałogowej regulacji emocji
jeszcze tu do tego może nie doszliśmy 
przynudzasz szkoda czasu na ciebie

86

Odp: Młode małżenstwo

Codziennemu piciu NIE! Po co ryzykować. To prosta droga do uzależnienia. To już lepiej się od czasu do czasu nawalić jak stodoła niż regularnie żłopać bo to zwiększa tolerancję na alkohol i potem pije się wiecej, żeby się otumanić.
W ogóle alkoholu nie powinno sie reklamować a z tv powinny zniknąć reklamy piwa, bo to jest jakaś maskarada. To też alkohol choć dla niektorych nie. I leje się tam strumieniem. I myśl przewodnia taka, że z alko życie nabiera barw. Ciekawe ile potem tych konsumentow skonczy w klubie AA.
Zamiast tego jakies kampanie trzeźwości by się przydały. U nas w ogole nie ma kultury picia. Wystarczy iść na jakies wesele - chlają aż pod stół wpadną.

87

Odp: Młode małżenstwo
Solaris napisał/a:

Codziennemu piciu NIE! Po co ryzykować. To prosta droga do uzależnienia. To już lepiej się od czasu do czasu nawalić jak stodoła niż regularnie żłopać bo to zwiększa tolerancję na alkohol i potem pije się wiecej, żeby się otumanić.
W ogóle alkoholu nie powinno sie reklamować a z tv powinny zniknąć reklamy piwa, bo to jest jakaś maskarada. To też alkohol choć dla niektorych nie. I leje się tam strumieniem. I myśl przewodnia taka, że z alko życie nabiera barw. Ciekawe ile potem tych konsumentow skonczy w klubie AA.
Zamiast tego jakies kampanie trzeźwości by się przydały. U nas w ogole nie ma kultury picia. Wystarczy iść na jakies wesele - chlają aż pod stół wpadną.

Dokładnie bojkot reklam alkoholu trzeba zrobić i skończyć z tym średniowiecznym myśleniem "że chłop musi się napić alkoholu" koniec zaściankowego myślenia 21 wiek już dawno mamy. A co do wesela to ja będę mieć wesele bezalkoholowe jak kiedyś wezmę ślub-nie będą mi chlac,zygac, wyc i się awanturować i jeszcze "Zdzichu Ty wiesz,że Cię kocham " -a na trzeźwo wrog nr 1 big_smile . Żadnego chlania na moim przyszlym weselu nie będzie

88

Odp: Młode małżenstwo
Julia life in UK napisał/a:
Solaris napisał/a:

Codziennemu piciu NIE! Po co ryzykować. To prosta droga do uzależnienia. To już lepiej się od czasu do czasu nawalić jak stodoła niż regularnie żłopać bo to zwiększa tolerancję na alkohol i potem pije się wiecej, żeby się otumanić.
W ogóle alkoholu nie powinno sie reklamować a z tv powinny zniknąć reklamy piwa, bo to jest jakaś maskarada. To też alkohol choć dla niektorych nie. I leje się tam strumieniem. I myśl przewodnia taka, że z alko życie nabiera barw. Ciekawe ile potem tych konsumentow skonczy w klubie AA.
Zamiast tego jakies kampanie trzeźwości by się przydały. U nas w ogole nie ma kultury picia. Wystarczy iść na jakies wesele - chlają aż pod stół wpadną.

Dokładnie bojkot reklam alkoholu trzeba zrobić i skończyć z tym średniowiecznym myśleniem "że chłop musi się napić alkoholu" koniec zaściankowego myślenia 21 wiek już dawno mamy. A co do wesela to ja będę mieć wesele bezalkoholowe jak kiedyś wezmę ślub-nie będą mi chlac,zygac, wyc i się awanturować i jeszcze "Zdzichu Ty wiesz,że Cię kocham " -a na trzeźwo wrog nr 1 big_smile . Żadnego chlania na moim przyszlym weselu nie będzie

Byłam jakis czas temu na weselu. Masakra. Te wszystkie wąsate wujki i stryje albo uj wie kto, bo widujesz sie raz na iles lat, i tańce z Tobą uprawiają zionąc wódą a Ty w oparach tego alko ledwie dychasz.

89 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-03-10 18:36:19)

Odp: Młode małżenstwo
Solaris napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Solaris napisał/a:

Codziennemu piciu NIE! Po co ryzykować. To prosta droga do uzależnienia. To już lepiej się od czasu do czasu nawalić jak stodoła niż regularnie żłopać bo to zwiększa tolerancję na alkohol i potem pije się wiecej, żeby się otumanić.
W ogóle alkoholu nie powinno sie reklamować a z tv powinny zniknąć reklamy piwa, bo to jest jakaś maskarada. To też alkohol choć dla niektorych nie. I leje się tam strumieniem. I myśl przewodnia taka, że z alko życie nabiera barw. Ciekawe ile potem tych konsumentow skonczy w klubie AA.
Zamiast tego jakies kampanie trzeźwości by się przydały. U nas w ogole nie ma kultury picia. Wystarczy iść na jakies wesele - chlają aż pod stół wpadną.

Dokładnie bojkot reklam alkoholu trzeba zrobić i skończyć z tym średniowiecznym myśleniem "że chłop musi się napić alkoholu" koniec zaściankowego myślenia 21 wiek już dawno mamy. A co do wesela to ja będę mieć wesele bezalkoholowe jak kiedyś wezmę ślub-nie będą mi chlac,zygac, wyc i się awanturować i jeszcze "Zdzichu Ty wiesz,że Cię kocham " -a na trzeźwo wrog nr 1 big_smile . Żadnego chlania na moim przyszlym weselu nie będzie

Byłam jakis czas temu na weselu. Masakra. Te wszystkie wąsate wujki i stryje albo uj wie kto, bo widujesz sie raz na iles lat, i tańce z Tobą uprawiają zionąc wódą a Ty w oparach tego alko ledwie dychasz.

Ja byłam na weselach kilku w Anglii różnych kultur i to powiem,że tylko mieszkając w Polsce i będą wtedy na,weselu kuzynki to mogę stwierdzić, że tam było najwiecej buractwa, chlania wódki, a na koniec wczeli jakas mega wielka awanturę i bojke, że policja musiała przyjeżdżać-dlatego po pierwsze u mnie nie będzie żadnego alhoholu na weselu,a jak się komuś nie podoba to może spierdzielac to jest moje wesele i ja dyktuje warunki big_smile,a po drugie to dużo bardziej podobają mnie sie przyjęcia w restauracji niż wiejskie weselicha na tysiac osób i te buraczane zabawy  big_smile

90 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-03-10 18:56:53)

Odp: Młode małżenstwo

To już taka polska tradycja, kiedy to alkohol leje się strumieniami. Ciekawa rzecz, że kiedy para młoda oświadcza wszem i wobec, że przyjęcie czy wesele będzie bezalkoholowe to automatycznie wielu śmiertelnie się obraża. Niektórzy są nawet gotowi wszcząć powstanie narodowe za taką zniewagę.
Zresztą alkohol jest dla ludzi, ale jeśli stanowi cel sam w sobie to znaczy, że jest już źle, a nawet fatalnie.
Alkohol i do tego papierosy to prawdziwa żyła złota dla państwa z tytułu różnych podatków. To wielka ferma kur znoszących każdego roku złote jajka.

91

Odp: Młode małżenstwo
Alessandro napisał/a:

To już taka polska tradycja, kiedy to alkohol leje się strumieniami. Ciekawa rzecz, że kiedy para młoda oświadcza wszem i wobec, że przyjęcie czy wesele będzie bezalkoholowe to automatycznie wielu śmiertelnie się obraża. Niektórzy są nawet gotowi wszcząć powstanie narodowe za taką zniewagę.
Zresztą alkohol jest dla ludzi, ale jeśli stanowi cel sam w sobie to znaczy, że jest już źle, a nawet fatalnie.
Alkohol i do tego papierosy to prawdziwa żyła złota dla państwa z tytułu różnych podatków. To wielka ferma kur znoszących każdego roku złote jajka.

I bardzo dobrze niech się obrażają, akurat mi meneli brakować nie będzie do szczęścia,  a też słyszałam o przypadkach, gdzie rodzina zrywała z para młoda kontakt, bo się nie mogli nachlać na weselu-no cóż śmieci się same wynoszą -ja bym się wręcz cieszyla gdyby szanowne buractwo przestało się do mnie odzywać  big_smile

92

Odp: Młode małżenstwo
Julia life in UK napisał/a:

Ja byłam na weselach kilku w Anglii różnych kultur i to powiem,że tylko mieszkając w Polsce i będą wtedy na,weselu kuzynki to mogę stwierdzić, że tam było najwiecej buractwa, chlania wódki, a na koniec wczeli jakas mega wielka awanturę i bojke, że policja musiała przyjeżdżać-dlatego po pierwsze u mnie nie będzie żadnego alhoholu na weselu,a jak się komuś nie podoba to może spierdzielac to jest moje wesele i ja dyktuje warunki big_smile,a po drugie to dużo bardziej podobają mnie sie przyjęcia w restauracji niż wiejskie weselicha na tysiac osób i te buraczane zabawy  big_smile

Nie mam nic przeciwko weselom bez alko jak i rownież nic z alko, bo trochę % może rozluźnić co sztywniejszych gości:) ale u nas to jakaś tradycja dziwna, ze trzeba się nawalić jak dają i spora ilość gości nie ma umiaru. Problem w tym, że właśnie po alko ludziom puszczają hamulce i robią rzeczy, których na trzeźwo by nie zrobili. Nie wszystkim rzecz jasna, ale jednak sporo ma problem z kontrolą. Ja choćbym nie wiem ile wypiła to nie jestem ani agresywna, ani zaczepna, ani upierdliwa. Raczej szukam jakiegoś miejsca cichego, żeby w spokoju wytrzeźwieć;)) Ale gdyż ponieważ źle się czuję jak wypiję za dużo to piję mało i nie mam problemu:)

93

Odp: Młode małżenstwo
Solaris napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Ja byłam na weselach kilku w Anglii różnych kultur i to powiem,że tylko mieszkając w Polsce i będą wtedy na,weselu kuzynki to mogę stwierdzić, że tam było najwiecej buractwa, chlania wódki, a na koniec wczeli jakas mega wielka awanturę i bojke, że policja musiała przyjeżdżać-dlatego po pierwsze u mnie nie będzie żadnego alhoholu na weselu,a jak się komuś nie podoba to może spierdzielac to jest moje wesele i ja dyktuje warunki big_smile,a po drugie to dużo bardziej podobają mnie sie przyjęcia w restauracji niż wiejskie weselicha na tysiac osób i te buraczane zabawy  big_smile

Nie mam nic przeciwko weselom bez alko jak i rownież nic z alko, bo trochę % może rozluźnić co sztywniejszych gości:) ale u nas to jakaś tradycja dziwna, ze trzeba się nawalić jak dają i spora ilość gości nie ma umiaru. Problem w tym, że właśnie po alko ludziom puszczają hamulce i robią rzeczy, których na trzeźwo by nie zrobili. Nie wszystkim rzecz jasna, ale jednak sporo ma problem z kontrolą. Ja choćbym nie wiem ile wypiła to nie jestem ani agresywna, ani zaczepna, ani upierdliwa. Raczej szukam jakiegoś miejsca cichego, żeby w spokoju wytrzeźwieć;)) Ale gdyż ponieważ źle się czuję jak wypiję za dużo to piję mało i nie mam problemu:)

Ja od lat nie pije, więc nawet nie wiem jakbym się zachowywała big_smile, ale tak właśnie jest,że głupia tradycja w Polsce uchlac się aż do pozygu i wczynac awantury i bojki i przy okazji wstyd przynosić

94

Odp: Młode małżenstwo

Natomiast wstając rano jesteś zadowolona, że poprzedniego dnia niewiele wypiłaś, że teraz czujesz się świetnie, żadnego kaca czy kiepskiego samopoczucia.

95

Odp: Młode małżenstwo
Alessandro napisał/a:

Natomiast wstając rano jesteś zadowolona, że poprzedniego dnia niewiele wypiłaś, że teraz czujesz się świetnie, żadnego kaca czy kiepskiego samopoczucia.

Dokładnie kac to nic fajnego jest

96 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-10 19:38:30)

Odp: Młode małżenstwo
Jack Sparrow napisał/a:

Ale je widać. Bo jednak o nich wspominasz - a to o perypetiach z mama, a to o perypetiach z bratem.

Błąd. TY je widzisz.
Nie dlatego, że faktycznie mam z tym jakiś problem, ale dlatego, że lubisz wciskać innym ludziom, że wiesz lepiej od nich, co przeżywają a czego nie i używać tego jako argument w dyskusji.

Jack Sparrow napisał/a:

Dlatego sympatyzujesz z "ofiarami", które de facto nie zawsze tymi ofiarami są. One się nimi stają w twoich oczach ze względu na twoje doświadczenia życiowe.

O jakiej liczbie teraz pomyślałam?

Jack Sparrow napisał/a:

O tym właśnie mówiłem. "Jestem specjalistką od bezpieczeństwa ruchu drogowego, bo byłam w wypadku".

Jakoś mnie nie dziwi, że zatrzymujesz się na tym argumencie, bo to, co napisałam później o ogólnodostępności wiedzy na temat alkoholizmu i tym, że poświęciłam dużo czasu, by ją zgłębić, już nie pasowałoby do narracji.

Jack Sparrow napisał/a:

Co kończy temat. smile

Dla mnie liczy się JAKOŚĆ życia.
A wybacz, ale mierzenie się latami z tak poważnymi chorobami jak dwubiegunówka, z jakością mi się nie kojarzy.
Biorąc pod uwagę, że alkohol podnosi ciśnienie tętnicze, co jest głównym czynnikiem ryzyka udaru i że finalnie zszedł właśnie przez udar mózgu, których zresztą miał w życiu znacznie więcej, a co było zatajane przed opinią publiczną, chyba nie było tak kolorowo, jak sobie to wyobrażasz.

Jack Sparrow napisał/a:

I dlatego stanowi składnik wielu leków

Wiele leków przy długotrwałym stosowaniu prowadzi do efektów ubocznych. Czasem pacjent bierze je mimo to, bo alternatywą jest zaostrzenie objawów choroby a nawet śmierć, ale to nie znaczy, że dany lek jest obojętny dla jego organizmu. To raz.
Dwa, że alkohol nie jest tam dodawany jako lekarstwo, tylko jako konserwant, żeby nie mnożyły się bakterie, rozpuszczalnik dla substancji czynnych i stabilizator.

Jack Sparrow napisał/a:

oraz jest składnikiem wielu dań i potraw. wink

A do risotto dodajesz trzy butelki wina, a żeberka robisz na beczce piwa, co nie?

Jack Sparrow napisał/a:

Po pierwsze - jednak nie codziennym. Po drugie w ilościach mieszczących się w przyjętych normach jako "niskiego ryzyka".

Codziennie lub prawie codziennie, dla mnie jeden pies.
Nikt normalny (zdrowy) nie potrzebuje tyle pić.

Jack Sparrow napisał/a:

Po trzecie upatrujecie się alkoholizmu jedynie przez pryzmat ilości spożywanego alkoholu. A sama ilość nie świadczy jeszcze o problemie. Jeśli już, to o problemie można mówić jeśli faktycznie był on przyczyną zadłużenia i jeśli faktycznie nie potrafi on z niego zrezygnować na dłużej lub ucieka w niego od problemów emocjonalnych.

Proszę, cytat fragmentu mojej pierwszej wypowiedzi, jaką skierowałam do Ciebie w tym temacie:

Zmartwię Cię, ale można pić jedno piwo dziennie i być alkoholikiem lub na prostej drodze do alkoholizmu, bo tak naprawdę nie chodzi nawet o ilość (choć oczywiście nie jest ona bez znaczenia), ale o powody, dla których po ten alkohol sięgasz. Jeśli w celu "zalania robaka", żeby zapomnieć o zmartwieniach, "odstresować się" i odłożyć w czasie trudną decyzję, i bez browara, czy drinka nie potrafisz normalnie funkcjonować, to jesteś alkoholikiem.

Więc w którym miejscu upatruję się alkoholizmu tylko przez pryzmat ilości?

97

Odp: Młode małżenstwo
paslawek napisał/a:

Ręce opadają , znowu naciągane teoryjki
wielokrotnie pisaliśmy o nałogowej regulacji emocji
jeszcze tu do tego może nie doszliśmy 
przynudzasz szkoda czasu na ciebie

O emocjach też już było, po prostu Jack cierpi na tak zwaną percepcję selektywną smile

98 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-11 11:51:03)

Odp: Młode małżenstwo
Mrs.Happiness napisał/a:

co napisałam później o ogólnodostępności wiedzy na temat alkoholizmu

A ja zaciągnąłem dane z polskiego portalu państwowego zajmującego się tym zjawiskiem, a i tak się z tym kłócisz i masz z tym problem. A zrobiłem to nie bez przyczyny. A mianowicie:

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca rezygnowanie z posługiwania się terminem "alkoholizm" i proponuje zastąpienie go określeniem "uzależnienie od substancji typu alkoholowego" ( alcohol-type drug dependence). Stosownie do tej propozycji o istnieniu uzależnienia można wnioskować wówczas, gdy konsumpcja alkoholu przez jednostkę przekracza granice akceptowane przez jej kulturę lub odbywa się w okolicznościach uznawanych w danej kulturze za niewłaściwe, a także, gdy spożycie alkoholu staje się tak duże, że uszkadza zdrowie lub kontakty społeczne

Inna definicja uzależnienia proponowana przez ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia określa je jako "psychiczny, a czasem również fizyczny stan spowodowany przez interakcję żywego organizmu z substancją chemiczną, charakteryzujący się specyficznymi reakcjami, które zawsze obejmują wewnętrzny przymus ( compulsion) do zażywania tej substancji, w sposób ciągły lub okresowy, w celu doświadczania efektów psychicznych, a czasem w celu unikania przykrości wynikających z braku tej substancji - tolerancja na te substancje może, ale nie musi występować w obrębie tego stanu".

No jak widać spożywanie tego kolesia i okoliczności mieści się w granicach uznawanych za niskie ryzyko w Polsce. A wpływu psychicznego alkoholu zawartego w jednym piwie zwyczajnie nie czuć. Trzeba by je wypić na hejnał.



Nawet według najbardziej restrykcyjnych definicji można u kolesia mówić co najwyżej o prealkoholicznej fazie objawowej. I to jest max.

99 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-03-11 13:51:06)

Odp: Młode małżenstwo
Mrs.Happiness napisał/a:
paslawek napisał/a:

Ręce opadają , znowu naciągane teoryjki
wielokrotnie pisaliśmy o nałogowej regulacji emocji
jeszcze tu do tego może nie doszliśmy 
przynudzasz szkoda czasu na ciebie

O emocjach też już było, po prostu Jack cierpi na tak zwaną percepcję selektywną smile

Szkoda na to energii , poniżej Jack zamieścił cytaty w których jest dokładnie to co Ty ,ja i parę osób już napisało
ale sam dalej nie rozumie tego co cytuje .Tego artykułu wklejonego z linku na Alkomat.pl raczej też nie przeczytał - serio.
Jak na kogoś kto niby ma kontakt z uzależnionymi i terapeutami (napisać można wszystko ) to zastanawiająca jest taka odporność na wiedzę i zrozumienie .

100 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-03-11 13:57:41)

Odp: Młode małżenstwo
Jack Sparrow napisał/a:

No jak widać spożywanie tego kolesia i okoliczności mieści się w granicach uznawanych za niskie ryzyko w Polsce.

Mieści się tylko i wyłącznie w granicach , które wyłącznie ty i tylko ty tutaj uznajesz za niskie ryzyko w Polsce i spoko - zapewne z wrodzonego "nonkonformizmu"albo coś w ten deseń.
Ten twój kontakt z uzależnionymi i terapeutami to też jakiś pic na wodę fotomontaż coś mi się zdaje.

Jack Sparrow napisał/a:

Nawet według najbardziej restrykcyjnych definicji można u kolesia mówić co najwyżej o prealkoholicznej fazie objawowej. I to jest max.

Uuuu to kompromis chyba big_smile ustępstwo "dobrej woli" - oki big_smile

Jack Sparrow napisał/a:

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca rezygnowanie z posługiwania się terminem "alkoholizm" i proponuje zastąpienie go określeniem "uzależnienie od substancji typu alkoholowego"

A to się zgadza i to dość ciekawe zagadnienie jest.

101 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2026-03-11 20:35:42)

Odp: Młode małżenstwo
Lelu napisał/a:

Witam.
................ Sama zauważyłam, że moje odpowiedzi w stosunku do niego stają się krótkie i bez zaangażowania, co też zostało mi wypominane. Próbowałam już nie raz o tym z nim rozmawiać i mu tłumaczyć, ze nasze życie nie powinno wyglądać w taki sposób, że to ja jestem jedyną osobą mogącą cokolwiek załatwić bądź będącą w stanie gotowości na różne przykre sytuacje. Oczywiście w odpowiedzi słyszę, że przesadzam, że każdy zdrowy facet tak ma i pije. Żadne moje argumenty do niego nie trafiają.

Nasz dzień wygląda tak, że wracamy z pracy i mąż niemal od razu sięga po alkohol na głodniaka. Gdy wraca wcześniej ode mnie, to przygotowuje dla nas  posiłek ale oczywiście ze szklaneczką alkoholu w ręku. Jak dla mnie cały jego wysiłek i gest traci na wartości. Czuję wręcz, że robi to tylko po to aby zamknąć mi usta na jego zapędy.

Nie, nie każdy zdrowy facet tak ma i pije. Nie obstaję przy zdaniu, że każdy facet ma być 100% abstynentem, ale jeśli ty prosisz, tłumaczysz, że to ci przeszkadza , że czujesz się z tym źle i że to źle wpływa na wasz związek, a dostajesz taką odpowiedź, to sorry Winnetou, ale coś jest grubo nie tak. To świadczy, że jesteś dla męża mniej ważna niż jego codzienne picie, nie postawił związku z tobą i rodziny którą zalożyliście wyżej szklanki z alkoholem, a to świadczy o tym, że ma problem alkoholowy. Alkohol jest dla ludzi i nie ma nic zlego w tym, że facet czasem sobie piwo wypije po pracy, albo osuszy z żoną butelkę wina do kolacji przy jakiejś ważnej dla nich okazji, ale to co opisalaś, to że facet pije już sam do swojego odbicia w lustrze gdy tylko przekroczy próg domu z pracy, do tego "na głodniaka", bo nawet nie czeka ąż coś zje, i prawie codziennie to już jest uzależnienie.
Trudno jest żyć z osobą uzależnioną. Trudno patrzeć jak najbliższa osoba coraz bardziej przegrywa z własnym nałogiem i niszczy życie, zarówno swoje własne, jak i całej rodziny, więc jeśli nie przeprowadzisz poważnej rozmowy z mężem i nie zaproponujesz mu terapii, nie będziesz wiedziała na czym stoisz. Teraz po prostu czekasz na cud, dokładnie jak osoby wspoluzależnione w podobnym przypadku.
Niestety, to na tobie teraz spoczywa najwiękzy ciężar walki o wasz związek, bo sama widzisz że mąż ma na to po prostu zwis prosty, jemu jest dobrze gdy mu nikt w piciu nie przeszkadza (typowe dla alkoholika).  Dlatego powinnaś być teraz bardzo konsekwentna i nie cofać się nawet o centymetr w swoich postanowieniach. Nie powinnaś być dłużej pobłażliwa i tolerować jego picia, jeśli naprawdę ci to przeszkadza. Po pierwsze - poważna rozmowa, nakłonienie do leczenia. Jeśli niczego to nie da, to proponuję abyś sama zglosiła się do poradni leczenia uzależnień, tam otrzymasz pomoc i wsparcie terapeuty.

Jeśli jednak niczego poważnego nie wskórasz, to pamiętaj że twoje życie i twój spokój jest nie mniej ważny jak picie twojego męża z którego on nie chce zrezygnować. Czasem trzeba niestety pomyśleć w końcu o sobie i swoje przyszłości.
To też jest niełatwe, więc nie warto przez to przechodzić samodzielnie – zawsze przyda się pomoc.

Trzymaj się!.

102

Odp: Młode małżenstwo
Lelu napisał/a:

Gdy mamy spotkania ze znajomymi lub uroczystości rodzinne (wesela, chrzciny, urodziny) to on jest osobą pijącą, a ja kierowcą. Gdy się na to nie godzę, on na siłę próbuje znaleźć kierowcę.

To akurat rozsądne z jego strony, że szuka trzeźwego kierowcy.

Lelu napisał/a:

Czuję wręcz, że robi to tylko po to aby zamknąć mi usta na jego zapędy.

Czucia są zawodne. Nikt nie jest telepatą, a takie dopowiadanie sobie to prosta droga do festiwalu nieporozumień.

Lelu napisał/a:

Już przed ślubem zauważyłam, ze alkohol jest często obecny w jego życiu.

Widziały gały co brały?

Lelu napisał/a:

Nie wiem co ja sobie wtedy myślałam... ze zmieni się to po ślubie, że razem dojdziemy do wspólnych wniosków czy też dotrzemy się. Tak, wiem - głupia ja. Nie mieszkaliśmy przed ślubem i to był mój ogromny błąd.

Plan miał jedną wadę: jeśli Twoje wnioski nie są zbieżne z jego wnioskami, no to nie ma bata żeby były wspólne. wink

I tak, mieszkanie razem wyklarowałoby wam przynajmniej część rzeczy.

103

Odp: Młode małżenstwo
Mrs.Happiness napisał/a:
AdamJeden napisał/a:

Na pierwszy rzut oka większość zakwalifikuje sytuację jako "trafiła na alkoholika, ma pecha". Ale jak ci zależy na mężu, tzn. jeśli chcesz go wyrwać ze szpon nałogu dlatego, że go kochasz, a nie dlatego, że musisz większość spraw załatwiać sama to potraktuj tą sytuację jako "ciężko chory mąż wymagający wielkiej uwagi aby wyzdrowiał". Nie masz ani siły, ani ochoty na ciężką pracę, to nie męcz jego i siebie swoimi pretensjami, żalami, narzekaniami. Jak macie dzieci, to zastanów się dwa razy.

Dopóki alkoholik nie widzi problemu, to NIKT mu nie pomoże. Co najwyżej zacznie się ukrywać, żeby mieć święty spokój. Poza tym alkohol jest "tylko" objawem dużo poważniejszego problemu. Zwykle braku umiejętności radzenia sobie z własnymi emocjami i napotykanymi trudnościami, a w efekcie skłonność do ucieczki przed rzeczywistością. Taki człowiek NIE NADAJE SIĘ do wspólnego życia. Nie można mu ufać, nie można na nim polegać, bo w krytycznych momentach się wysypuje, a jeszcze często gęsto wpędza bliskich w poczucie winy, że to przez nich pije, bo go czymś zdenerwowali. Pokłócą się, to zobaczy okazję, by się napić, a mózg automatycznie zracjonalizuje fakt, że łamie obietnicę.
Choć dopóki nałóg nie jest bardzo zaawansowany, to pewnie można spróbować zrobić interwencję i postawić ultimatum, ale potem trzeba się tego konsekwentnie trzymać. A już na pewno nie dawać miliona szans, bo każda kolejna utwierdzi taką osobę w przekonaniu, że wszystkie deklaracje o potencjalnym rozstaniu to zwykłe straszaki.
Osobiście podziękowałabym za takie wątpliwe atrakcje, ale to już każdy sam musi się zastanowić, ile jest gotów poświęcić i ile pracy włożyć, by ratować związek.

Zgadza się, nie każdy jest zdolny do pomocy drugiemu człowiekowi.
Zazwyczaj górę bierze własna wygoda ubrana w psychologiczne ozdoby.
Niektórzy nie posiadają takich umiejętności a co gorzej nawet sami kwalifikują się na różne terapie.
Ale zdarzają się ludzie silni, którym mierzenie się ze ścianą problemów jest niestraszne bo np. bezgraniczna miłość (nie zaślepienie) dodaje im skrzydeł.
Już później pisałem, że autorka tematu sama musi dokonać wyboru, bo życie w obecnej sytuacji ją zamęczy.

104 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-12 11:35:38)

Odp: Młode małżenstwo
paslawek napisał/a:

Mieści się tylko i wyłącznie w granicach , które wyłącznie ty i tylko ty tutaj uznajesz za niskie ryzyko w Polsce

Nie, nie tylko ja. Przytoczone w cytacie ilości nie są mojego autorstwa. Poza tym autorka wątku wspomniała, że większość związków jej znajomych tak wygląda, także jest to również normą w jej otoczeniu. Co jest istotne dla pojęcia "normy". Poza tym wszyscy tutaj automatycznie zakładacie spożycie w górnych widełkach nie wiedząc nawet jakie piwa koleś pije. Radler to też piwo. Choć ma 2-3%. Czy wypicie 5 radlerów w tygodniu (co jest w zadanych widełkach przez autorkę) to też dla ciebie alkoholizm?


Uuuu to kompromis chyba big_smile ustępstwo "dobrej woli" - oki big_smile

Ale jaki kompromis? Przeczytaj najpierw co to sformułowanie znaczy. Bo nie ma to związku z ilością. Tylko celem. A będzie to naciągane, choćby ze względu na to, że w przypadku Polski (czy ogólnie krajów słowiańskich) jedno piwo to trochę mało, aby wpływ tego alkoholu poczuć, bo na alkomacie wydmuchasz cokolwiek tylko jak wypijesz to na hejnał.

W rzeczonej sytuacji mniej ważne jest to ile koleś pije, ale po co (czy faktycznie taką ilość alkoholu czuje - w co wątpię przy wspomnianej dolnej granicy) i jak autorka się z tym czuje. A rozgraniczenie czy to on ma rzeczywiście problem alkoholem czy ona z jego spożywaniem przez niego będzie trudne. Wystarczy, ze koleś nie jest zbyt komunikatywny lub ona nie daje mu czasu na dekompresję po pracy i konflikt komunikacyjny gotowy - bez względu na alkohol.


A to się zgadza i to dość ciekawe zagadnienie jest.

Nowomoda marketingowa, a nie ciekawe zagadnienie. "Substancje typu alkoholowego" to wszystko co zawiera w sobie etanol i da się to pić (piwo, wino, wódka, drinki, ale też syropy czy denaturat itp), bo nie wszystkie produkty z etanolem w składzie lądują na półkach jako alkohol do spożywania z restrykcjami wiekowymi ("liquor"). W niektórych krajach są dostępne produkty zarejestrowane np jako leki OTC, które mają alkohol, a mogą je kupić nawet dzieci (już pomijam fakt, że w wielu krajach alkohol jest dostępny do kupienia od 16 roku życia). Podobnie jest u nas z alkoholowym płynem do płukania ust. Każde dziecko może to kupić bez restrykcji, a można się tym nastukać bez problemu. Chodzi o zdjęcie etykietki z osoby i zmianę podmiotu z osoby na substancję oraz wrzucenie do kategorii wszystkiego, czym można się najebać bez względu na kategorię spożywczą/prawną danego produktu na sklepowej półce.


-edit- moja reakcja jest związana z tym, ze nie raz i nie dwa widziałem, jak ktoś próbował robić alkoholików z ludzi pijących radlery, piwa bezalkoholowe, podpiwki, kwasy chlebowe czy nawet kombuche. Bo osoby niepijące wrzucają wszystko o określonej stylizacji butelki do jednego worka z etykietą "alkohol".

105 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-03-12 11:34:46)

Odp: Młode małżenstwo
Jack Sparrow napisał/a:

A to się zgadza i to dość ciekawe zagadnienie jest.

Nowomoda marketingowa, a nie ciekawe zagadnienie.

Nie o to akurat chodziło , ale nie ważne już.
Autorki niema długo i nie ma co jej uszczęśliwiać na siłę big_smile
co najwyżej można urządzić jakąś nawalankę ,ale mnie się nie chce big_smile

106 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2026-03-13 03:51:37)

Odp: Młode małżenstwo
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
paslawek napisał/a:

Lelu napisała , że jakakolwiek poważna rozmowa jest z mężem niemożliwa , niekoniecznie facet bełkocze i nie może mówić,albo ledwo mówi
może autorce chodziło o to że on unika skutecznie rozmowy na poważny temat

Być może, ale piwo po pracy nie ma z tym żadnego związku.


Po drugie to 1-3 piwa to są wypite piwa o których wie autorka i widziała je na własne oczy .


Wiesz co - robisz to samo co Johny. On wszędzie widzi uzależnienie od porno, bo sam był uzależniony. Ty kolesia nie znasz, na oczy go nie widziałeś, jedyne co wiesz to naciągane tezy anona z neta i już węszysz alkoholizm i to, że koleś jeszcze ukrywa przez swoją żoną ile pije. A wiesz czemu to robisz? Bo sam byłeś uzależniony. Mowa o JEDNYM do trzech piw lub równoważniku. I to z przerwami.



Spożywana miara zadeklarowana przez babkę mieści się w naszych - polskich i skądinąd dość słusznych - ramach. Także zluzuj majty.

Jakie są te polskie ramy ? :D Po za tym, że według ciebie są niby  "dość słuszne" .
Niczego nie zrozumiałeś i bredzisz chłopcze , nie masz jak widzę absolutnie żadnej konkretnej wiedzy na temat alkoholizmu
pieprzysz trzy po trzy para piętnaście, kompletnie nie na temat i też o czymś o czym nawet nie wspomniałem
o durnych wnioskach na mój temat nie wspomnę (upsss wspomniałem), bo to pewnie jakieś osobiste odwety, za coś tam
odpaliłeś się bez sensu z niby "antytezą"  i tyle , znowu coś  głupawo zmyślasz 
projektujesz swój własny ucisk na jaja w majtach na moją skromna osobę
idąc twoją pokręcona "logiką" to większość osób wypowiadających się w tym wątku - węszy bo była uzależniona,
przykład z Johnnym też bzdurny, wynikający z mylnych,błędnych założeń uprzedzeń i ignorancji.

Sam jesteś alkoholikiem. Chcecie opinie specjalistów pijacy to macie https://www.thelancet.com/journals/lanc … 2/fulltext
Wniosek Poziom spożycia minimalizujący utratę zdrowia wynosi zero promili.

107 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2026-03-13 03:57:45)

Odp: Młode małżenstwo

Codzienne dostarczanie 40 g etanolu oznacza, że wątroba jest w stanie permanentnego stanu zapalnego. Alkohol jest metabolizowany do aldehydu octowego, który jest silną toksyną. Badania wykazują, że przy tej dawce:
Ryzyko stłuszczenia wątroby wzrasta niemal o 50% w ciągu kilku lat.
Trzustka pracuje pod ciągłą presją, co zwiększa ryzyko insulinooporności.
Według badań publikowanych w The Lancet Oncology, regularne spożywanie 40 g alkoholu dziennie jest silnie powiązane ze zwiększonym ryzykiem nowotworów:
-Jamy ustnej i gardła.
-Przełyku.
-Kolonii (jelita grubego).
-Wątroby.
Badania obrazowe (rezonans magnetyczny) osób pijących 4 jednostki dziennie wykazują przyspieszony proces atrofii (zaniku) hipokampa, który odpowiada za pamięć i orientację przestrzenną. Mózg osoby pijącej tyle codziennie starzeje się biologicznie o kilka lat szybciej niż mózg abstynenta.
Choć krąży mit, że "trochę alkoholu pomaga na serce", współczesne metaanalizy (np. World Heart Federation) wskazują, że 40 g dziennie regularnie podnosi ciśnienie tętnicze (nadciśnienie indukowane alkoholem) i znacząco zwiększa ryzyko migotania przedsionków.

108

Odp: Młode małżenstwo

Socjallibertarianin zuch jesteś - odkryłeś Amerykę pięknie serce rośnie big_smile

109

Odp: Młode małżenstwo
Jack Sparrow napisał/a:

nawet kombuche

Jedną osobę uratowaliśmy przed piciem kambuczy big_smile

110

Odp: Młode małżenstwo
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

nawet kombuche

Jedną osobę uratowaliśmy przed piciem kambuczy big_smile

Jeszcze nie wiadomo

111

Odp: Młode małżenstwo
Bert44 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

nawet kombuche

Jedną osobę uratowaliśmy przed piciem kambuczy big_smile

Jeszcze nie wiadomo

Cicho big_smile

112 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-14 12:43:42)

Odp: Młode małżenstwo
Bert44 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

nawet kombuche

Jedną osobę uratowaliśmy przed piciem kambuczy big_smile

Jeszcze nie wiadomo


Wy sobie jaja robicie, a ja całkiem poważnie. Chodziło o to, że wielu ludzi, w szczególności abstynentów czy osobników z jakimś urazem do alkoholu lub spożywania wszystko wrzuca do jednego worka. Nie znają się na alko i napojach i szufladkują jako jedno i to samo ze względu na stylistykę butelki.



Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Obrazek dodany przez użytkowniczkę


Nie raz i nie dwa byłem świadkiem jak za plecami dupe komuś obrabiano, bo "pił" i potem za kierownice wsiadał. Albo "w ciąży, a pije". A chciałbym zauważyć, że robimy tu dokładnie to samo. Wystarczył jeden wpis i oskarżeniom nie ma końca.

113

Odp: Młode małżenstwo

Mistrz kierownicy w stylu Hołowczyca czy Kubicy nawet po alko poradzi sobie za kółkiem serio. Ale zwykły człek co pije co dzień, jak i ma prawo jazdy. To aż dziw Jak dotąd on jeszcze nie został złapany... Musi być mistrzem kierownicy big_smile

114

Odp: Młode małżenstwo
Legat napisał/a:
Farmer napisał/a:

Alkoholizm jest wtedy, gdy spożywa się alkohol regularnie.

Oczywiście, że nie. Alkoholizm to choroba woli, co znaczy, że nad tym się nie panuje. Wystarczy zrobić prosty test, niech spróbuje nie pić 2 tygodnie.

Rozczaruję cię, ale to tak nie wygląda.

https://odnowa24h.pl/naukowa-definicja- … koholizmu/

Posłuchaj sobie zwierzeń alkoholików jak się zaczęło i jak się skończyło.

115

Odp: Młode małżenstwo
Farmer napisał/a:
Legat napisał/a:
Farmer napisał/a:

Alkoholizm jest wtedy, gdy spożywa się alkohol regularnie.

Oczywiście, że nie. Alkoholizm to choroba woli, co znaczy, że nad tym się nie panuje. Wystarczy zrobić prosty test, niech spróbuje nie pić 2 tygodnie.

Rozczaruję cię, ale to tak nie wygląda.

https://odnowa24h.pl/naukowa-definicja- … koholizmu/

Posłuchaj sobie zwierzeń alkoholików jak się zaczęło i jak się skończyło.


Zwierzenia alkoholików nie mają żadnego związku z diagnozą medyczną.

Posty [ 66 do 115 z 115 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Młode małżenstwo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026