Mam pewien problem, ale nie wiem czy przesadzam. Pracuje od jakiegoś czasu w pewnej firmie. Ogólnie mam dobre wyniki w pracy, nikt nie narzeka. Jednakże ostatnio była dość dziwna sytuacja. Poznałam w pracy fajnego kolegę, nic nas nie łączy oprócz koleżeństwa i nie będzie łączyć. Była taka sytuacja, że obudowie na chwilę wyszliśmy z pokoju porozmawiać na spokojnie na korytarzu z dala od naszego pokoju. Po rozmowie kolega poszedł wcześniej do pokoju a ja poszłam do ubikacji. Gdy przyszłam to czekał na mnie szef (a 20 min temu poinformował mnie że jestem wolna w sumie bo zrobiłam wszystko co trzeba ). Okazało się, że wrzucił mi jeszcze coś do zrobienia. Szef wyszedł i kolega powiedział mi że jak wrócił to on stał przy jego biurku. Za jakieś 20 minut szef zadzwonił do pomieszczenia kolegi z zapytaniem o mnie, kazał mi przyjść. Okazało się, że wezwał mnie po to aby dopisać do projektu kendo zdanie które sam mógł to zrobić (finalnie praca była dobrze wykonana). Czy to nie jest już jakaś przesadna kontrola ? Rozumiem gdybym zaniedbywała swoje obowiązki, ale wszystko jest w porządku.
Podobne tematy
Mam pewien problem, ale nie wiem czy przesadzam. Pracuje od jakiegoś czasu w pewnej firmie. Ogólnie mam dobre wyniki w pracy, nikt nie narzeka. Jednakże ostatnio była dość dziwna sytuacja. Poznałam w pracy fajnego kolegę, nic nas nie łączy oprócz koleżeństwa i nie będzie łączyć. Była taka sytuacja, że obudowie na chwilę wyszliśmy z pokoju porozmawiać na spokojnie na korytarzu z dala od naszego pokoju. Po rozmowie kolega poszedł wcześniej do pokoju a ja poszłam do ubikacji. Gdy przyszłam to czekał na mnie szef (a 20 min temu poinformował mnie że jestem wolna w sumie bo zrobiłam wszystko co trzeba ). Okazało się, że wrzucił mi jeszcze coś do zrobienia. Szef wyszedł i kolega powiedział mi że jak wrócił to on stał przy jego biurku. Za jakieś 20 minut szef zadzwonił do pomieszczenia kolegi z zapytaniem o mnie, kazał mi przyjść. Okazało się, że wezwał mnie po to aby dopisać do projektu kendo zdanie które sam mógł to zrobić (finalnie praca była dobrze wykonana). Czy to nie jest już jakaś przesadna kontrola ? Rozumiem gdybym zaniedbywała swoje obowiązki, ale wszystko jest w porządku.
W pracy się pracuje, nie prowadzi zalotów. Ale po godzinach pracy, na dodatek poza terenem firmy nie żałujcie sobie D
Mam pewien problem, ale nie wiem czy przesadzam. Pracuje od jakiegoś czasu w pewnej firmie. Ogólnie mam dobre wyniki w pracy, nikt nie narzeka. Jednakże ostatnio była dość dziwna sytuacja. Poznałam w pracy fajnego kolegę, nic nas nie łączy oprócz koleżeństwa i nie będzie łączyć. Była taka sytuacja, że obudowie na chwilę wyszliśmy z pokoju porozmawiać na spokojnie na korytarzu z dala od naszego pokoju. Po rozmowie kolega poszedł wcześniej do pokoju a ja poszłam do ubikacji. Gdy przyszłam to czekał na mnie szef (a 20 min temu poinformował mnie że jestem wolna w sumie bo zrobiłam wszystko co trzeba ). Okazało się, że wrzucił mi jeszcze coś do zrobienia. Szef wyszedł i kolega powiedział mi że jak wrócił to on stał przy jego biurku. Za jakieś 20 minut szef zadzwonił do pomieszczenia kolegi z zapytaniem o mnie, kazał mi przyjść. Okazało się, że wezwał mnie po to aby dopisać do projektu kendo zdanie które sam mógł to zrobić (finalnie praca była dobrze wykonana). Czy to nie jest już jakaś przesadna kontrola ? Rozumiem gdybym zaniedbywała swoje obowiązki, ale wszystko jest w porządku.
Zmieniłaś nick dla niepoznaki…, nie ma na jak to zazdrosny szef ![]()
Nieznana1994 napisał/a:Mam pewien problem, ale nie wiem czy przesadzam. Pracuje od jakiegoś czasu w pewnej firmie. Ogólnie mam dobre wyniki w pracy, nikt nie narzeka. Jednakże ostatnio była dość dziwna sytuacja. Poznałam w pracy fajnego kolegę, nic nas nie łączy oprócz koleżeństwa i nie będzie łączyć. Była taka sytuacja, że obudowie na chwilę wyszliśmy z pokoju porozmawiać na spokojnie na korytarzu z dala od naszego pokoju. Po rozmowie kolega poszedł wcześniej do pokoju a ja poszłam do ubikacji. Gdy przyszłam to czekał na mnie szef (a 20 min temu poinformował mnie że jestem wolna w sumie bo zrobiłam wszystko co trzeba ). Okazało się, że wrzucił mi jeszcze coś do zrobienia. Szef wyszedł i kolega powiedział mi że jak wrócił to on stał przy jego biurku. Za jakieś 20 minut szef zadzwonił do pomieszczenia kolegi z zapytaniem o mnie, kazał mi przyjść. Okazało się, że wezwał mnie po to aby dopisać do projektu kendo zdanie które sam mógł to zrobić (finalnie praca była dobrze wykonana). Czy to nie jest już jakaś przesadna kontrola ? Rozumiem gdybym zaniedbywała swoje obowiązki, ale wszystko jest w porządku.
W pracy się pracuje, nie prowadzi zalotów. Ale po godzinach pracy, na dodatek poza terenem firmy nie żałujcie sobie D
To nie są zaloty tylko chcieliśmy pogadać chwilę na spokojnie. Kolega nie jest w moim typie ani ja w jego po prostu dogadujemy się.
Nieznana1994 napisał/a:Mam pewien problem, ale nie wiem czy przesadzam. Pracuje od jakiegoś czasu w pewnej firmie. Ogólnie mam dobre wyniki w pracy, nikt nie narzeka. Jednakże ostatnio była dość dziwna sytuacja. Poznałam w pracy fajnego kolegę, nic nas nie łączy oprócz koleżeństwa i nie będzie łączyć. Była taka sytuacja, że obudowie na chwilę wyszliśmy z pokoju porozmawiać na spokojnie na korytarzu z dala od naszego pokoju. Po rozmowie kolega poszedł wcześniej do pokoju a ja poszłam do ubikacji. Gdy przyszłam to czekał na mnie szef (a 20 min temu poinformował mnie że jestem wolna w sumie bo zrobiłam wszystko co trzeba ). Okazało się, że wrzucił mi jeszcze coś do zrobienia. Szef wyszedł i kolega powiedział mi że jak wrócił to on stał przy jego biurku. Za jakieś 20 minut szef zadzwonił do pomieszczenia kolegi z zapytaniem o mnie, kazał mi przyjść. Okazało się, że wezwał mnie po to aby dopisać do projektu kendo zdanie które sam mógł to zrobić (finalnie praca była dobrze wykonana). Czy to nie jest już jakaś przesadna kontrola ? Rozumiem gdybym zaniedbywała swoje obowiązki, ale wszystko jest w porządku.
Zmieniłaś nick dla niepoznaki…, nie ma na jak to zazdrosny szef
Ale to już chyba przesada jakaś. Nie będę teraz bać się i chować z kolegą żeby szef nie widział że gadamy normalnie. Szef ma żonę to niech ją sobie pilnuje.
AdamJeden napisał/a:Nieznana1994 napisał/a:Mam pewien problem, ale nie wiem czy przesadzam. Pracuje od jakiegoś czasu w pewnej firmie. Ogólnie mam dobre wyniki w pracy, nikt nie narzeka. Jednakże ostatnio była dość dziwna sytuacja. Poznałam w pracy fajnego kolegę, nic nas nie łączy oprócz koleżeństwa i nie będzie łączyć. Była taka sytuacja, że obudowie na chwilę wyszliśmy z pokoju porozmawiać na spokojnie na korytarzu z dala od naszego pokoju. Po rozmowie kolega poszedł wcześniej do pokoju a ja poszłam do ubikacji. Gdy przyszłam to czekał na mnie szef (a 20 min temu poinformował mnie że jestem wolna w sumie bo zrobiłam wszystko co trzeba ). Okazało się, że wrzucił mi jeszcze coś do zrobienia. Szef wyszedł i kolega powiedział mi że jak wrócił to on stał przy jego biurku. Za jakieś 20 minut szef zadzwonił do pomieszczenia kolegi z zapytaniem o mnie, kazał mi przyjść. Okazało się, że wezwał mnie po to aby dopisać do projektu kendo zdanie które sam mógł to zrobić (finalnie praca była dobrze wykonana). Czy to nie jest już jakaś przesadna kontrola ? Rozumiem gdybym zaniedbywała swoje obowiązki, ale wszystko jest w porządku.
W pracy się pracuje, nie prowadzi zalotów. Ale po godzinach pracy, na dodatek poza terenem firmy nie żałujcie sobie D
To nie są zaloty tylko chcieliśmy pogadać chwilę na spokojnie. Kolega nie jest w moim typie ani ja w jego po prostu dogadujemy się.
Nadal nie rozumiesz. To, że kolega nie w twoim typie, nie oznacza że możesz sobie ucinać pogaduchy w godzinach pracy na tematy niezawodowe. Bo, gdyby były związane z pracą, rozmowa odbywałaby się pewnie przy współpracownikach.
projektu kendo
Co to jest projekt kendo? Bo czytam na Wikipedii, ze Kendo to "sport walki wywodzący się z szermierki japońskich samurajów".
Ogólnie, cieszyłabym się z tego, że mam ogarnąć nowy projekt, bo to zwiększa szansę na awans,a na pewno nie zaszkodzi. Więc o co chodzi?
Nieznana1994 napisał/a:projektu kendo
Co to jest projekt kendo? Bo czytam na Wikipedii, ze Kendo to "sport walki wywodzący się z szermierki japońskich samurajów".
Ogólnie, cieszyłabym się z tego, że mam ogarnąć nowy projekt, bo to zwiększa szansę na awans,a na pewno nie zaszkodzi. Więc o co chodzi?
Nie wiem jakim cudem coś takiego zostało przeze mnie napisane. Nie napisałam tego eh.
Nieznana1994 napisał/a:AdamJeden napisał/a:W pracy się pracuje, nie prowadzi zalotów. Ale po godzinach pracy, na dodatek poza terenem firmy nie żałujcie sobie D
To nie są zaloty tylko chcieliśmy pogadać chwilę na spokojnie. Kolega nie jest w moim typie ani ja w jego po prostu dogadujemy się.
Nadal nie rozumiesz. To, że kolega nie w twoim typie, nie oznacza że możesz sobie ucinać pogaduchy w godzinach pracy na tematy niezawodowe. Bo, gdyby były związane z pracą, rozmowa odbywałaby się pewnie przy współpracownikach.
Rozumiem, ale jak inni wychodzą na papierosa to nikt z tego afery nie robi.
Do emerytury będziesz się bujała z tym swoim dylematem, sama prowadzisz jakieś gierki w pracy.
Specjalnie prowadzisz prywatne rozmowy z tym kolegą z pracy, i czekasz na reakcję szefa, potem rozkładasz to na czynniki pierwsze i tak dalej nic nie wiesz.
Ty już się uzależniłaś od tych manipulacji.
Do emerytury będziesz się bujała z tym swoim dylematem, sama prowadzisz jakieś gierki w pracy.
Specjalnie prowadzisz prywatne rozmowy z tym kolegą z pracy, i czekasz na reakcję szefa, potem rozkładasz to na czynniki pierwsze i tak dalej nic nie wiesz.
Ty już się uzależniłaś od tych manipulacji.
Nie zgadzam się. Nie wiedziałam że może przyjść skoro moja współpraca skończyła się z nim w danym dniu. Gdybym wiedziała że muszę zajść się jeszcze czymś innym to bym nie poszła pogadać z kolegą. To było niespodziewane.
wieka napisał/a:Do emerytury będziesz się bujała z tym swoim dylematem, sama prowadzisz jakieś gierki w pracy.
Specjalnie prowadzisz prywatne rozmowy z tym kolegą z pracy, i czekasz na reakcję szefa, potem rozkładasz to na czynniki pierwsze i tak dalej nic nie wiesz.
Ty już się uzależniłaś od tych manipulacji.Nie zgadzam się. Nie wiedziałam że może przyjść skoro moja współpraca skończyła się z nim w danym dniu. Gdybym wiedziała że muszę zajść się jeszcze czymś innym to bym nie poszła pogadać z kolegą. To było niespodziewane.
Co to znaczy moja współpraca skończyła się, byłaś w pracy albo nie.
A z kolegą to sobie rozmawiaj po pracy, bo wygląda jakbyś prowokowała i tak skomplikowaną sytuację, notabene na własne życzenie, bo sama weszłaś w niezrozumiałe stosunki z szefem.
Nieznana1994 napisał/a:wieka napisał/a:Do emerytury będziesz się bujała z tym swoim dylematem, sama prowadzisz jakieś gierki w pracy.
Specjalnie prowadzisz prywatne rozmowy z tym kolegą z pracy, i czekasz na reakcję szefa, potem rozkładasz to na czynniki pierwsze i tak dalej nic nie wiesz.
Ty już się uzależniłaś od tych manipulacji.Nie zgadzam się. Nie wiedziałam że może przyjść skoro moja współpraca skończyła się z nim w danym dniu. Gdybym wiedziała że muszę zajść się jeszcze czymś innym to bym nie poszła pogadać z kolegą. To było niespodziewane.
Co to znaczy moja współpraca skończyła się, byłaś w pracy albo nie.
A z kolegą to sobie rozmawiaj po pracy, bo wygląda jakbyś prowokowała i tak skomplikowaną sytuację, notabene na własne życzenie, bo sama weszłaś w niezrozumiałe stosunki z szefem.
Skończyła się w danym dniu tylko. Weszłam w nie zrozumiałeś stosunki z szefem ? Wydawało mi się że ich w ogóle nie ma...
Nieznana1994 napisał/a:wieka napisał/a:Do emerytury będziesz się bujała z tym swoim dylematem, sama prowadzisz jakieś gierki w pracy.
Specjalnie prowadzisz prywatne rozmowy z tym kolegą z pracy, i czekasz na reakcję szefa, potem rozkładasz to na czynniki pierwsze i tak dalej nic nie wiesz.
Ty już się uzależniłaś od tych manipulacji.Nie zgadzam się. Nie wiedziałam że może przyjść skoro moja współpraca skończyła się z nim w danym dniu. Gdybym wiedziała że muszę zajść się jeszcze czymś innym to bym nie poszła pogadać z kolegą. To było niespodziewane.
Co to znaczy moja współpraca skończyła się, byłaś w pracy albo nie.
A z kolegą to sobie rozmawiaj po pracy, bo wygląda jakbyś prowokowała i tak skomplikowaną sytuację, notabene na własne życzenie, bo sama weszłaś w niezrozumiałe stosunki z szefem.
Skończyła się w danym dniu tylko. Weszłam w nie zrozumiałeś stosunki z szefem ? Wydawało mi się że ich w ogóle nie ma...
Nieznana1994 napisał/a:wieka napisał/a:Do emerytury będziesz się bujała z tym swoim dylematem, sama prowadzisz jakieś gierki w pracy.
Specjalnie prowadzisz prywatne rozmowy z tym kolegą z pracy, i czekasz na reakcję szefa, potem rozkładasz to na czynniki pierwsze i tak dalej nic nie wiesz.
Ty już się uzależniłaś od tych manipulacji.Nie zgadzam się. Nie wiedziałam że może przyjść skoro moja współpraca skończyła się z nim w danym dniu. Gdybym wiedziała że muszę zajść się jeszcze czymś innym to bym nie poszła pogadać z kolegą. To było niespodziewane.
Co to znaczy moja współpraca skończyła się, byłaś w pracy albo nie.
A z kolegą to sobie rozmawiaj po pracy, bo wygląda jakbyś prowokowała i tak skomplikowaną sytuację, notabene na własne życzenie, bo sama weszłaś w niezrozumiałe stosunki z szefem.
Skończyła się w danym dniu tylko. Weszłam w nie zrozumiałeś stosunki z szefem ? Wydawało mi się że ich w ogóle nie ma...
Od początku jesteś wyczulona na relacje z szefem, wchodziliście na prywatne tematy, każde jego zachowanie czy tekst rozkminiasz, wydaje ci się, że nie jesteś mu obojętna, chcesz go zrozumieć…,jak dobrze pamiętam. Odpuść.
AdamJeden napisał/a:Nieznana1994 napisał/a:To nie są zaloty tylko chcieliśmy pogadać chwilę na spokojnie. Kolega nie jest w moim typie ani ja w jego po prostu dogadujemy się.
Nadal nie rozumiesz. To, że kolega nie w twoim typie, nie oznacza że możesz sobie ucinać pogaduchy w godzinach pracy na tematy niezawodowe. Bo, gdyby były związane z pracą, rozmowa odbywałaby się pewnie przy współpracownikach.
Rozumiem, ale jak inni wychodzą na papierosa to nikt z tego afery nie robi.
No ale przecież szef nie zwrócił wam uwagi, że nie wolno rozmawiać. Szukał cię, bo chciał ci przydzielić kolejne zadanie - to wszystko. Gdzie ty tutaj widzisz problem?
18 2026-03-09 04:35:46 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-03-09 04:37:11)
Samba napisał/a:Co to jest projekt kendo? Bo czytam na Wikipedii, ze Kendo to "sport walki wywodzący się z szermierki japońskich samurajów".
Ogólnie, cieszyłabym się z tego, że mam ogarnąć nowy projekt, bo to zwiększa szansę na awans,a na pewno nie zaszkodzi. Więc o co chodzi?Nie wiem jakim cudem coś takiego zostało przeze mnie napisane. Nie napisałam tego eh.
Jeśli Ty tego nie napisałaś, to kto to niby zrobił? ![]()
Zresztą takich dziwnych słów jest w Twoich postach więcej, wystarczy uważać i sprawdzać przed wysłaniem, co zostało napisane.
Od początku jesteś wyczulona na relacje z szefem, wchodziliście na prywatne tematy, każde jego zachowanie czy tekst rozkminiasz, wydaje ci się, że nie jesteś mu obojętna, chcesz go zrozumieć…,jak dobrze pamiętam. Odpuść.
Ja myślę, że dobrze nam znana Nieznana1994 lubi tworzyć teorie spiskowe, dlatego i tym razem szuka jakiegoś drugiego dna. Ja również stawiam na zazdrosnego szefa ![]()