netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Związek bez ślubu - tak czy nie?

170 odpowiedzi6 019 wyświetleńzałożony przez Deepwater, 17.02.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek bez ślubu - tak czy nie?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 171 ]

66

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
wieka napisał/a:

Nie mam zamiaru dalej brać udziału, jesteś ciekawy opinii, jakbyś urwał się z choinki i nie wiedział, że ludzie mają różne poglądy.
Tobie chodzi tylko o forsowanie swoich, tym samym przekonywanie do nich.


normalnie JPRD hmm A są jakieś temat, w których ludzie nie mają różnych poglądów? Chociaż jeden potrafisz wymienić? Zawsze się znajdzie ktoś kto ma odmienny pogląd, zawsze.

A co do forsowania swoich tez to mam dwa pytania: po pierwsze po co miałbym to robić i po drugie czy uważasz, że są tutaj sami niedojrzali ludzie, którzy zmienią pogląd w danej kwestii o 180 stopni bo im ktoś na forum powiedział, że uważa inaczej?

67

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Muqin napisał/a:

Uważasz, ty osobiście, że umowa cywilnoprawna stawia mężczyznę w gorszej sytuacji niż kobietę? Da się to uzasadnić i oczywiście da się
uzasadnić tezę inną.


Myślę, że to akurat mocno dyskusyjne smile Przytoczyłem wyżej szereg niekorzystnych czynników, zaczynając od alimentów na byłą żonę a na "przypięciu" na siłę ojcostwa nieswojego dziecka kończąc - nie będę się rozpisywał bo wyżej wyjaśniłem pogląd i podałem przykłady. O rzeczach tak prozaicznych jak latami ciągnące się w sądzie rozwody nawet nie wspominam bo to chyba oczywiste dla wszystkich.
Ale chętnie wysłucham argumentów uzasadniających inną tezę czyli jak rozumiem, że małżeństwo stawia mężczyzn w lepszej sytuacji prawnej niż kobiety smile Jestem bardzo ciekawy argumentów, myślę, że spora część mężczyzn również.
Swoją drogą ciekawa teza, aż dziwne, że większość mężczyzn tych korzyści dla siebie nie dostrzega i się tak przed ślubami bronią, a z drugiej strony jak widzę po forum większosć kobiet nie dostrzega niekorzystnych czynników i tak prze do ślubu. Niemniej jednak chętnie zapoznam się z argumetami.



Muqin napisał/a:

Tak w ramach "co zyskasz biorąc ślub, a co stracisz" to spojrzyj realistycznie - nie wiesz, bo nie wiesz, co będzie. Tu możesz co najwyżej przewidywać z mniejszym lub większym prawdopodobieństwem trafienia.

Nie wiem też, czy mnie jutro piorun nie trafi, mogę jednak oszacować ryzyko i spróbować zminimalizować skutki. A patrząc realistycznie nie dostrzegam tego co mogę zyskać na ślubie, dostrzegam za to sporo potencjalnych zagrożeń, a biorąc pod uwagę, że w dużych miastach rozpada się nawet połowa małżeństw to prawdopodobieństwo wystąpienia tych zagrożeń szacuję całkiem wysoko. Daleko zresztą szukać nie muszę, bo gdybym ja ze swoją poprzednią partnerką wziął ślub to dzisiaj byłby po rozwodzie, lub co bardziej prawdopodobne w jego trakcie.


Muqin napisał/a:

Tak w ramach doświadczeń własnych byłam w związku bezślubnym ileś lat, po czym żeśmy się zdecydowali na formalizację, w której żeśmy dalej funkcjonowali lat wiele.
Decyzja o formalizacji wynikała z przesłanek do obrzydliwości praktycznych. Jak ewidentnie przestaliśmy żyć "od pierwszego do pierwszego" i nam się nadwyżki do inwestowania pojawiły wyszło na to, że wersja współwłasności w wydaniu praktycznym przy związku nieformalnym jest i upierdliwa nad wszelkie pojecie i kosztowna. Co z tego  wynika dla tzw. ogółu? Absolutnie nic prócz tego, że i tak być może. Że co niepotrzebne parze w momencie A okazuje się potrzebne w momencie B całkiem bez spiny, emocji i  innych takich tam.


Nie będę drążył bo mi się nie chce, ale ludzie jak mają nadwyżki i chcą je zainwestować to zazwyczaj zakładają spółki, nie potrzebują do tego ślubu smile Dodatkowy plus jest taki, że jak ci się za X lat znudzi to spólkę sprzedasz z zyskiem.

68

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Samba napisał/a:

Jestem ciekawa czy rak samo byś myślał, gdybyś trafił na taką, w której naprawdę się zakochasz i która będzie super atrakcyjna.


Tak, być może to mnie odróżnia od sporej części mężczyzn ale zgrabny tyłek nie przesłania mi rozumu i nie pozbawia logiki, a przynajmniej nie na tak długo żebym nie potrafił podjąć racjonalnej decyzji dotyczącej sformalizowania związku;


Samba napisał/a:

Albo, co byś poradził swojej córce.


Nie mam córki i nie planuję, ale gdybym miał to poradziłbym jej, żeby nie robiła za frajerkę i nie siedziała z kolesiem na kocią łapę, bo umowa, którą może zawrzeć jest dla niej wyjątkowo korzystna. Nie ma większego ryzyka za to w razie W sporo może ugrać. Gdybym natomiast miał syna poradziłbym mu, żeby nie robił za frajera i nie brał ślubu, bo umowa którą może zawrzeć jest dla niego wyjątkowo niekorzystna. Nie ma żadnych korzyści, za to w razie W może się wpakować w niezłe bagno smile
Zdaję sobie sprawę, że pewnie ci się nie spodoba ta odpowiedź ale jest w 100% szczera i właśnie tak bym doradził dzieciom gdybym je miał.

69

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Nie wiem skąd u niektórych takie próby demonizowania.
Autor podnosi dwie kwestie pierwszą względnie logiczną w drugie pokazuje, że nie jest górnych lotów.

Pierwsza wskazuje, że cieszy się że żyje w 2026 roku a nie w 1926 bo ma pakiet full wypas za cenę podstawowego.
Tak jak napisałam skoro możesz mieć taniego pracownika na zleceniu za minimalną to po co dać umowę o prace na 6 tyś brutto?
Skoro może mieć seks i obiad za free to po co mu zobowiązania.
Jednym słowem pokazuje, ale laski jesteście naiwne i można łatwo z tego skorzystać, zawsze jakaś bardziej naiwna trafi. Jego problem to taki, że kobiety 30+ najczęściej już razy dały się tak wykorzystać i no niestety nie są skore dać się więcej wykorzystać.

Drugi czyli to że nie jest górnych lotów, bo pisząc alimenty na byłą żonę opisuje historię kogoś kto dobrze zarabia, kolego w takim przypadku możliwości są dwie przy czym dla twojego świata możliwa jest jedna, on został uznany za wyłącznie winnego. Tu Cię jednak zmartwię zdrada nie jest jedyną możliwości choć najczęstszą uznania za wyłącznie winnego. W takim przypadku nawet jak ona zarabia 50 tys. to alimenty dostanie, bo zawsze poziom życia jej spadnie.
Przy czym no sorry, ale jeśli rozwalisz komuś samochód to rozumiem, że jesteś tym kretynem który ucieka? Działa podobnie, czyli jeśli coś komuś zepsułeś to wypada naprawić.
Zmartwię niektórych tym, że jeśli przyczyną rozstania była przemoc i co do której nie ma wątpliwości w postępowaniu rozwodowym, że nie jest tak, że no on był nie miły tylko rzeczywiście  np. jest opinia 2 biegłych psychiatrów, psychologów, że przemoc była to nawet bez ślubu dochodzić roszczeń może, ale nie o tym.
Ta druga możliwość to juz dla ekstremalnie bogatych czyli ugody, czytaj będzie jej płacił za zachowanie poufności, ale to już jest ekstremalny poziom bogactwa.

Nie swoje dziecko, ponownie wiedza chyba z Facebooka gdzie autorem wypowiedzi jest Czesław spod sklepu powództwo o zaprzeczenie ojcostwa jest stare i dobrze znane, co więcej żeby zostać ojcem nie trzeba mieć ślubu, argument zupełnie nie trafiony.

Za czynniki przemawiające przeciwko małżeństwu można uznać skomplikowaną procedurę rozwodową a już na pewno długotrwałą.
Odpowiedzialność za zobowiązania niekiedy także przy intercyzie.

Podsumowują, z peyketywy posiadania pakietu premium za cenę podstawowego korzystne, z argumenty które przytoczyłeś jedne z głupszych jakie czytałam.

70

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Nie wiem skąd u niektórych takie próby demonizowania.
Autor podnosi dwie kwestie pierwszą względnie logiczną w drugie pokazuje, że nie jest górnych lotów.


Rozumiem, że ty jesteś górnych lotów bo w sumie przyznałaś mi rację tylko stwierdziłaś, że argumenty ci nie pasują? smile


minnie.89 napisał/a:

Pierwsza wskazuje, że cieszy się że żyje w 2026 roku a nie w 1926 bo ma pakiet full wypas za cenę podstawowego.
Tak jak napisałam skoro możesz mieć taniego pracownika na zleceniu za minimalną to po co dać umowę o prace na 6 tyś brutto?
Skoro może mieć seks i obiad za free to po co mu zobowiązania.
Jednym słowem pokazuje, ale laski jesteście naiwne i można łatwo z tego skorzystać, zawsze jakaś bardziej naiwna trafi. Jego problem to taki, że kobiety 30+ najczęściej już razy dały się tak wykorzystać i no niestety nie są skore dać się więcej wykorzystać.


W skrócie masz rację. Tak jak w strej reklamie: Jeśli nie widzisz różnicy po co przepłacać? smile


minnie.89 napisał/a:

Drugi czyli to że nie jest górnych lotów, bo pisząc alimenty na byłą żonę opisuje historię kogoś kto dobrze zarabia, kolego w takim przypadku możliwości są dwie przy czym dla twojego świata możliwa jest jedna, on został uznany za wyłącznie winnego. Tu Cię jednak zmartwię zdrada nie jest jedyną możliwości choć najczęstszą uznania za wyłącznie winnego. W takim przypadku nawet jak ona zarabia 50 tys. to alimenty dostanie, bo zawsze poziom życia jej spadnie.


A ja gdzieś napisałem, że ten znajomy co płaci na byłą, BOGATĄ żonę nie był oficjalnie winny? Tak, znalazł sobie panienkę, ale nie dlatego, że miał super żonę, która bardzo go kochała a on taki niewdzięczny. Robiła mu takie jazdy, że jestem w szoku, że tak długo z nią siedział. Oczywiście zrobił głupio bo powinien babie podziękować i dopiero później zająć się nową panną a on uznał, że skoro się wyprowadził i wszystko zmierza ku rozstaniu to nie ma różnicy. Jak widać w sądzie miało. No ale na biednego nie trafiło więc nie ma co żałować, ma chłop nauczkę na przyszłość. Chodzi o sam fakt i absurd. Baba od dawna robi mu dzikie jazdy (gdyby sytuacja była odwrotna to myślę, że nikt nie miałby problemu nazwać tego przemocą psychiczną), i on i ona dobrze zarabiają a mimo to sędzina uznała, że 20K miesiecznie to za mało na godne funkcjonowanie i jej spadnie poziom życia smile Bez komentarza.



minnie.89 napisał/a:

Nie swoje dziecko, ponownie wiedza chyba z Facebooka gdzie autorem wypowiedzi jest Czesław spod sklepu powództwo o zaprzeczenie ojcostwa jest stare i dobrze znane, co więcej żeby zostać ojcem nie trzeba mieć ślubu, argument zupełnie nie trafiony.

Zarzucasz mi wiedzę z Facebooka a nawet ci się nie chce sprawdzić podstawowej rzeczy. Otóż w świetle polskiego prawa to mąż kobiety staje się automatycznie ojcem prawnym dziecka, jeśli urodziło się ono w czasie trwania małżeństwa lub przed upływem 300 dni od jego ustania. To domniemanie prawne działa z automatu, nawet jeśli biologicznym ojcem jest kto inny. Mąż oczywiście może złożyć pozew o zaprzeczenie ojcostwa ale tylko w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka. Jeżeli złoży później niż po 6 miesiącach to krótko mówiąc ma przesrane, bo choć testy DNA zaprzeczą jego ojcostwu w świetla prawa nadal ojcem będzie ze wszystkimi tego konsekwencjami. Przesrane, co nie? Pewnie nawet nie wiedziałaś, że istnieje tak niesprawieliwie i dyskryminujące prawo.


minnie.89 napisał/a:

Za czynniki przemawiające przeciwko małżeństwu można uznać skomplikowaną procedurę rozwodową a już na pewno długotrwałą.
Odpowiedzialność za zobowiązania niekiedy także przy intercyzie.

Podsumowują, z peyketywy posiadania pakietu premium za cenę podstawowego korzystne, z argumenty które przytoczyłeś jedne z głupszych jakie czytałam.


Argumentów przeciw to ty mi przytaczać nie musisz bo znam ich wystarczaąco dużo. Jeżeli uważasz, że ślub jest ważny i potrzebny to raczej przytocz argumenty za tym.

71 Ostatnio edytowany przez Deepwater (2026-02-17 22:44:59)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Zmartwię niektórych tym, że jeśli przyczyną rozstania była przemoc i co do której nie ma wątpliwości w postępowaniu rozwodowym, że nie jest tak, że no on był nie miły tylko rzeczywiście  np. jest opinia 2 biegłych psychiatrów, psychologów, że przemoc była to nawet bez ślubu dochodzić roszczeń może, ale nie o tym.


Jeszcze do tego się odniosę bo zdaje się, że kompletnie nie łapiesz. Jeżeli pijesz do tzw, ustawy mieszkanie za pomówienie to jej założenie jest takie, że w przypadku zawiadomienia o przemocy policja ma prawo natychmiastowego wydania nakazu opuszczenia mieszkania i zakazu zbliżania się do niego wobec osoby podejrzanej o przemoc. Nakaz jest natychmiast wykonalny, działa przez 14 dni, z możliwością przedłużenia przez sąd. Domniemany sprawca  musi zabrać rzeczy osobiste i opuścić lokal natychmiast, niezależnie od tego, czy jest zameldowany lub jest właścicielem mieszkania.
Nie ma tam żadnych 2 biegłych psychiatrów, nie ma nawet sądu. Jest zgłoszenie, przyjeżdża policja i zostajesz na ulicy. Wstępnie na 2 tygodnie, ale szansa, że wpolskich realiach sąd to bezrefleksyjnie bedzie przedłużał jest oczywiste, u nas nawet tymczasowe aresztowanie potrafi trwać kilka lat to co dopiero taka pierdoła smile
A teraz wyobraź sobie, że to ty jesteś w takiej sytuacji. Masz mieszkanie, niech będzie, że po babci, bierzesz ślub, wprowadza się do mieszkania z mężem. Małożonek pewnego pięknego wieczoru łapie telefon, dzwoni na policję i mówi, że lejesz go po mordzie. Przyjeżdza policja, wywleka cie za fraki i rób sobie co chcesz. Może masz jakieś oszczędności, może rodzinę... a może nie masz i czeka cię nocka na ławce w parku. A rano trzeba do roboty iść... Fajnie, co nie? smile
Wiem, że to nierealne bo przecież nikt nie wierzy w przemoc kobiet wobec mężczyzn więc w takiej sytuacji włos z głowy by ci nie spadł, prędzej twojego meża by wywlekli z tego mieszkania za fałszywe zgłoszenie smile



Zwykły przeciętny Tomek, Jacek czy Krzysiek, który nie jest prawnikiem, nie ma wielkiego majątku i nie stać go na prawników jak już wpadnie w tryby tej biurokratycznej machiny to ma przewalone. W szkole go nie uczyli tego, na prawnika go nie stać a z racji tego, że ma penisa to na pewno gwałci, morduje i kradnie więc policja, prokuratura i sąd go dojadą. Najpierw go wypiperzą z własnego mieszkania, później chodzi taki biedak na demonstracje przeciwko alienacji rodzicielskiej albo żali się anonimowo na forach, ale tak naprawdę kompletnie nic nie może zrobić. Była żona najchętniej utopiłaby go w łyżce wody, pan policjant może i rozumie ale w sumie ma w dupie bo co on może a prokuratura i sąd mają swój schemat a w sądzie rodzinnym nie ma miejsca na prawa dla mężczyzn smile
A wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że 20 lat młodszy Adam, Marek i Rysiek widzą, jak system przeczołgał Tomka, Jacka i Krzyśka. Widzą jak "sprawiedliwe" jest prawo, widzą, że jeżeli cokolwiek się wydarzy to absolutnie wszyscy będą przeciwko nim. Chcąc się uchornić przynajmniej trochę przed takim losem dochodzą więc do jedynego słusznego wniosku: trzymajmy się od ślubów jak najdalej bo nic dobrego dla mnie z tego nie wyniknie. A później przychodzi taka minnie i się dziwi, że jak to tak można nie doceniać zalet ślubów smile

72

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

I teraz to Ty demonizujesz, po pierwsze prokurator zawsze może wytoczyć powództwo i nawet jak przyjdziesz z testem DNA jak dziecko ma 3 lata to wytoczy Ci to powództwo. Po drugie masz termin rok od chwili kiedy się dowiesz więc juz widać że coś przeoczyłeś wink

Jeśli kolega znalazł sobie inna w czasie trwania małżeństwa to został wyłącznie winny i wtedy żona nie musi wykazywać, że ciężko żyć za 20 tys. tylko że spadnie jej poziom życia, a spadnie zawsze bo x+y zawsze jest większe niż x.

Nie widzę tu niesprawiedliwości mógł trzymać rumaka na wodzy jak mówią niektórzy, oceniasz to bardzo jednostronnie dlatego się tak irytujesz

nie mówię, że nie ma przypadków że mężczyzna wychowuje nie swoje dziecko (oczywiście z wyłączeniem sytuacji kiedy o tym wie, czyli związek z kobietą która miała dziecko wcześniej) ale przedstawiasz to tak jakby to było co najmniej 80% dzieci a tymczasem sporo nie wie to nie ma żadnych sensowych badań.

73

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Zmartwię niektórych tym, że jeśli przyczyną rozstania była przemoc i co do której nie ma wątpliwości w postępowaniu rozwodowym, że nie jest tak, że no on był nie miły tylko rzeczywiście  np. jest opinia 2 biegłych psychiatrów, psychologów, że przemoc była to nawet bez ślubu dochodzić roszczeń może, ale nie o tym.


Jeszcze do tego się odniosę bo zdaje się, że kompletnie nie łapiesz. Jeżeli pijesz do tzw, ustawy mieszkanie za pomówienie to jej założenie jest takie, że w przypadku zawiadomienia o przemocy policja ma prawo natychmiastowego wydania nakazu opuszczenia mieszkania i zakazu zbliżania się do niego wobec osoby podejrzanej o przemoc. Nakaz jest natychmiast wykonalny, działa przez 14 dni, z możliwością przedłużenia przez sąd. Domniemany sprawca  musi zabrać rzeczy osobiste i opuścić lokal natychmiast, niezależnie od tego, czy jest zameldowany lub jest właścicielem mieszkania.
Nie ma tam żadnych 2 biegłych psychiatrów, nie ma nawet sądu. Jest zgłoszenie, przyjeżdża policja i zostajesz na ulicy. Wstępnie na 2 tygodnie, ale szansa, że wpolskich realiach sąd to bezrefleksyjnie bedzie przedłużał jest oczywiste, u nas nawet tymczasowe aresztowanie potrafi trwać kilka lat to co dopiero taka pierdoła smile
A teraz wyobraź sobie, że to ty jesteś w takiej sytuacji. Masz mieszkanie, niech będzie, że po babci, bierzesz ślub, wprowadza się do mieszkania z mężem. Małożonek pewnego pięknego wieczoru łapie telefon, dzwoni na policję i mówi, że lejesz go po mordzie. Przyjeżdza policja, wywleka cie za fraki i rób sobie co chcesz. Może masz jakieś oszczędności, może rodzinę... a może nie masz i czeka cię nocka na ławce w parku. A rano trzeba do roboty iść... Fajnie, co nie? smile
Wiem, że to nierealne bo przecież nikt nie wierzy w przemoc kobiet wobec mężczyzn więc w takiej sytuacji włos z głowy by ci nie spadł, prędzej twojego meża by wywlekli z tego mieszkania za fałszywe zgłoszenie smile

Nie mówię o czymś całkiem innym, ale widać że nie do końca rozumiesz
Nie obraź się ale myśle, że przepisy prawa znam nieco lepiej niż Ty wink

74

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Zmartwię niektórych tym, że jeśli przyczyną rozstania była przemoc i co do której nie ma wątpliwości w postępowaniu rozwodowym, że nie jest tak, że no on był nie miły tylko rzeczywiście  np. jest opinia 2 biegłych psychiatrów, psychologów, że przemoc była to nawet bez ślubu dochodzić roszczeń może, ale nie o tym.


Jeszcze do tego się odniosę bo zdaje się, że kompletnie nie łapiesz. Jeżeli pijesz do tzw, ustawy mieszkanie za pomówienie to jej założenie jest takie, że w przypadku zawiadomienia o przemocy policja ma prawo natychmiastowego wydania nakazu opuszczenia mieszkania i zakazu zbliżania się do niego wobec osoby podejrzanej o przemoc. Nakaz jest natychmiast wykonalny, działa przez 14 dni, z możliwością przedłużenia przez sąd. Domniemany sprawca  musi zabrać rzeczy osobiste i opuścić lokal natychmiast, niezależnie od tego, czy jest zameldowany lub jest właścicielem mieszkania.
Nie ma tam żadnych 2 biegłych psychiatrów, nie ma nawet sądu. Jest zgłoszenie, przyjeżdża policja i zostajesz na ulicy. Wstępnie na 2 tygodnie, ale szansa, że wpolskich realiach sąd to bezrefleksyjnie bedzie przedłużał jest oczywiste, u nas nawet tymczasowe aresztowanie potrafi trwać kilka lat to co dopiero taka pierdoła smile
A teraz wyobraź sobie, że to ty jesteś w takiej sytuacji. Masz mieszkanie, niech będzie, że po babci, bierzesz ślub, wprowadza się do mieszkania z mężem. Małożonek pewnego pięknego wieczoru łapie telefon, dzwoni na policję i mówi, że lejesz go po mordzie. Przyjeżdza policja, wywleka cie za fraki i rób sobie co chcesz. Może masz jakieś oszczędności, może rodzinę... a może nie masz i czeka cię nocka na ławce w parku. A rano trzeba do roboty iść... Fajnie, co nie? smile
Wiem, że to nierealne bo przecież nikt nie wierzy w przemoc kobiet wobec mężczyzn więc w takiej sytuacji włos z głowy by ci nie spadł, prędzej twojego meża by wywlekli z tego mieszkania za fałszywe zgłoszenie smile

Jak to? Tak bez sądu kaza się spakować z własnego mieszkania i wyjść i nie sprawdzają nic, czy to prawda? Dziwne to

75 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2026-02-17 22:45:37)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

I znowu przeinaczenie i wiedza z Facebooka, Julka nie jest tak, jak kolega wyżej pisze.

Jest tak, że jeśli on (najczęściej) ja leje, albo i nie ale ona to upozoruje, ona wezwie policje w największym skrócie będzie musiał  opuścić mieszkanie, przy czym nie ustala się kto jest jego właścicielem ale "usuwa" oprawce.
Nie jest tak, jak pisze kolega który trochę dał się ponieść fantazji że nagle mu ktoś własność zabierze, po prostu co mają z nim zrobić, ona zgłasza przemoc po nim widać że pijany io agresywny to co mają zrobić przynieść mu piwo?

Jak zadzwoni po policje że on stosuje przemoc a on grzecznie ogląda tv w domu czyściutko to go nikt nie wyrzuci.

76

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
Muqin napisał/a:

Uważasz, ty osobiście, że umowa cywilnoprawna stawia mężczyznę w gorszej sytuacji niż kobietę? Da się to uzasadnić i oczywiście da się
uzasadnić tezę inną.


Myślę, że to akurat mocno dyskusyjne smile Przytoczyłem wyżej szereg niekorzystnych czynników, zaczynając od alimentów na byłą żonę a na "przypięciu" na siłę ojcostwa nieswojego dziecka kończąc - nie będę się rozpisywał bo wyżej wyjaśniłem pogląd i podałem przykłady. O rzeczach tak prozaicznych jak latami ciągnące się w sądzie rozwody nawet nie wspominam bo to chyba oczywiste dla wszystkich.
Ale chętnie wysłucham argumentów uzasadniających inną tezę czyli jak rozumiem, że małżeństwo stawia mężczyzn w lepszej sytuacji prawnej niż kobiety smile Jestem bardzo ciekawy argumentów, myślę, że spora część mężczyzn również.
Swoją drogą ciekawa teza, aż dziwne, że większość mężczyzn tych korzyści dla siebie nie dostrzega i się tak przed ślubami bronią, a z drugiej strony jak widzę po forum większosć kobiet nie dostrzega niekorzystnych czynników i tak prze do ślubu. Niemniej jednak chętnie zapoznam się z argumetami.



Muqin napisał/a:

Tak w ramach "co zyskasz biorąc ślub, a co stracisz" to spojrzyj realistycznie - nie wiesz, bo nie wiesz, co będzie. Tu możesz co najwyżej przewidywać z mniejszym lub większym prawdopodobieństwem trafienia.

Nie wiem też, czy mnie jutro piorun nie trafi, mogę jednak oszacować ryzyko i spróbować zminimalizować skutki. A patrząc realistycznie nie dostrzegam tego co mogę zyskać na ślubie, dostrzegam za to sporo potencjalnych zagrożeń, a biorąc pod uwagę, że w dużych miastach rozpada się nawet połowa małżeństw to prawdopodobieństwo wystąpienia tych zagrożeń szacuję całkiem wysoko. Daleko zresztą szukać nie muszę, bo gdybym ja ze swoją poprzednią partnerką wziął ślub to dzisiaj byłby po rozwodzie, lub co bardziej prawdopodobne w jego trakcie.


Muqin napisał/a:

Tak w ramach doświadczeń własnych byłam w związku bezślubnym ileś lat, po czym żeśmy się zdecydowali na formalizację, w której żeśmy dalej funkcjonowali lat wiele.
Decyzja o formalizacji wynikała z przesłanek do obrzydliwości praktycznych. Jak ewidentnie przestaliśmy żyć "od pierwszego do pierwszego" i nam się nadwyżki do inwestowania pojawiły wyszło na to, że wersja współwłasności w wydaniu praktycznym przy związku nieformalnym jest i upierdliwa nad wszelkie pojecie i kosztowna. Co z tego  wynika dla tzw. ogółu? Absolutnie nic prócz tego, że i tak być może. Że co niepotrzebne parze w momencie A okazuje się potrzebne w momencie B całkiem bez spiny, emocji i  innych takich tam.


Nie będę drążył bo mi się nie chce, ale ludzie jak mają nadwyżki i chcą je zainwestować to zazwyczaj zakładają spółki, nie potrzebują do tego ślubu smile Dodatkowy plus jest taki, że jak ci się za X lat znudzi to spólkę sprzedasz z zyskiem.


Deepwater, z całym należnym szacunkiem ale zwyczajnie mi się nie chce, zwłaszcza ze moje osobiste zdanie jest takie, że mianowicie "zależy" czyli konkretna umowa cywilnoprawna dla danej pary może być korzystna lub nie i tyle. Socjologią się nie pasjonuję, choć mam o niej pewne pojęcie. Poziom makro z podziałem na płcie czyli korzystne dla kobiet/ dla mężczyzn jako temat do rozmowy  jest dla mnie śmiertelnie nudny.

Owszem, możesz oszacować ryzyko i spróbować zminimalizować potencjalne straty. Tyle ze w relacjach masz zbyt wiele "wydaje mi się" oraz "uważam" , a zdecydowanie za mało twardych i niezmiennych danych. Istnieje w psychologii podejście opisujące relacje, w tym relacje związek/małżeństwo jako rodzaj transakcji barterowej. Przy tym opisie formalizacja jest kolejnym elementem barteru. Jedni na tym wyjdą dobrze, inni nie za bardzo.
Jeśli w twojej ocenie ty mniej możesz na ślubie zyskać niż stracić to nie podpisuj umowy, co tu kombinować? Ja cie zachęcać do zmiany zdania nie zamierzam, bo niby czemu bym to miała robić? O radę pt. żenić się czy nie ty konkretny nie prosisz, nawet gdybyś prosił ja tylko czasami wchodzę w tryb poradnictwa indywidualnego.
Ludzie mający nadwyżki finansowe na różne sposoby inwestują. Niektórzy w ramach barteru w małżeński majątek dorobkowy. Znowu - nie chcesz w taki układ wchodzić? Wolna wola. To że myśmy na tym inwestowaniu dobrze wyszli długoterminowo to tyle. Oczywiście, mogło się okazać inaczej. Bartery tak ogólnie są trudnymi umowami, ale bywają korzystne dla obu stron. Jasne, sp. z o.o. jest prostsza w obsłudze, ale nie wszystko da się w ramach tej umowy wykonać. Nawet stricte gospodarczo, dlatego mamy różne spółki w kodeksie handlowym i ileś innych wariantów umów wzajemnych.

77

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

I teraz to Ty demonizujesz, po pierwsze prokurator zawsze może wytoczyć powództwo i nawet jak przyjdziesz z testem DNA jak dziecko ma 3 lata to wytoczy Ci to powództwo. Po drugie masz termin rok od chwili kiedy się dowiesz więc juz widać że coś przeoczyłeś wink


Poczytaj albo posłuchaj jak to działa w praktyce. Wbrew pozorom w tym kraju jest sporo mężczyzn, którzy wiedzą, że mają rogi, chcą się uwolnić a i tak muszą płacić na cudze dziecko, bo prawdziwy ojciec poszedł w długą a "dobro dziecka najważniejsze" smile Dlaczego prokurator miałby wytaczać powództwo i pozbawiać dziecko środków do życia? Chyba lepiej, żeby płacił obcy facet niż państwo, logiczne.


minnie.89 napisał/a:

Jeśli kolega znalazł sobie inna w czasie trwania małżeństwa to został wyłącznie winny i wtedy żona nie musi wykazywać, że ciężko żyć za 20 tys. tylko że spadnie jej poziom życia, a spadnie zawsze bo x+y zawsze jest większe niż x.

Nie widzę tu niesprawiedliwości mógł trzymać rumaka na wodzy jak mówią niektórzy, oceniasz to bardzo jednostronnie dlatego się tak irytujesz


Mógł też nie brać ślubu i miałby problem z głowy smile Zależy jak na to spojrzeć. Ale tak jak mówiłem, na biednego nie trafiło, on się czegoś nauczy, koledzy się czegoś nauczą, najważniejsze, żeby wszyscy wnioski wyciągnęli.


minnie.89 napisał/a:

nie mówię, że nie ma przypadków że mężczyzna wychowuje nie swoje dziecko (oczywiście z wyłączeniem sytuacji kiedy o tym wie, czyli związek z kobietą która miała dziecko wcześniej) ale przedstawiasz to tak jakby to było co najmniej 80% dzieci a tymczasem sporo nie wie to nie ma żadnych sensowych badań.


Ale jakie znaczenie ma ilość przypadków? Nawet jak jest jeden przypadek, gdzie zdradzony mąż musi w świetla prawa płacić na dziecko kochanka żony to jest to podłość. Gdybyś Ty była w takiej sytuacji i musiałabyś utrzymywać dziecko kochanki męza to też byś powiedziała że to nie problem bo to na pewno wyjątkowa sytuacja?

78

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

I znowu przeinaczenie i wiedza z Facebooka, Julka nie jest tak, jak kolega wyżej pisze.

Jest tak, że jeśli on (najczęściej) ja leje, albo i nie ale ona to upozoruje, ona wezwie policje w największym skrócie będzie musiał  opuścić mieszkanie, przy czym nie ustala się kto jest jego właścicielem ale "usuwa" oprawce.
Nie jest tak, jak pisze kolega który trochę dał się ponieść fantazji że nagle mu ktoś własność zabierze, po prostu co mają z nim zrobić, ona zgłasza przemoc po nim widać że pijany io agresywny to co mają zrobić przynieść mu piwo?

Jak zadzwoni po policje że on stosuje przemoc a on grzecznie ogląda tv w domu czyściutko to go nikt nie wyrzuci.

Dokładnie tak. Wyobraźnia go poniosła

79

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Nie mówię o czymś całkiem innym, ale widać że nie do końca rozumiesz
Nie obraź się ale myśle, że przepisy prawa znam nieco lepiej niż Ty wink

To teraz mi wytłumacz dlaczego to co napisałem jest prawdą.

80

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Nie mówię o czymś całkiem innym, ale widać że nie do końca rozumiesz
Nie obraź się ale myśle, że przepisy prawa znam nieco lepiej niż Ty wink

To teraz mi wytłumacz dlaczego to co napisałem jest prawdą.

Co jest prawda?

81

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

I znowu przeinaczenie i wiedza z Facebooka, Julka nie jest tak, jak kolega wyżej pisze.

Jest tak, że jeśli on (najczęściej) ja leje, albo i nie ale ona to upozoruje, ona wezwie policje w największym skrócie będzie musiał  opuścić mieszkanie, przy czym nie ustala się kto jest jego właścicielem ale "usuwa" oprawce.
Nie jest tak, jak pisze kolega który trochę dał się ponieść fantazji że nagle mu ktoś własność zabierze, po prostu co mają z nim zrobić, ona zgłasza przemoc po nim widać że pijany io agresywny to co mają zrobić przynieść mu piwo?

Jak zadzwoni po policje że on stosuje przemoc a on grzecznie ogląda tv w domu czyściutko to go nikt nie wyrzuci.


Dziewcyzno, czytaj ze zrozumieniem. Ja nie napisałem ze ktoś mu mieszkanie zabierze, ja napisałem, że po takim zgłoszeniu, jak sama zauważyłaś może ją leje a może ona tylko upozoruje, że ją leje, to on, jako właściciel mieszkania jest z tego mieszkania za fraki wyprowadzany. Nie ma żadnych 2 biegłych psychiatrów, nie ma sądu, po prostu przyjeżdza policja, pakujesz manatki i żegnaj, rób sobie co chcesz. Sąd się oczywiście sprawą zajmie... za jakiś czas, jak będzie twoja kolej, do tego czasu rób sobie co chcesz i mieszkaj gdzie chcesz. O to w tym chodzi.

82

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

I znowu przeinaczenie i wiedza z Facebooka, Julka nie jest tak, jak kolega wyżej pisze.

Jest tak, że jeśli on (najczęściej) ja leje, albo i nie ale ona to upozoruje, ona wezwie policje w największym skrócie będzie musiał  opuścić mieszkanie, przy czym nie ustala się kto jest jego właścicielem ale "usuwa" oprawce.
Nie jest tak, jak pisze kolega który trochę dał się ponieść fantazji że nagle mu ktoś własność zabierze, po prostu co mają z nim zrobić, ona zgłasza przemoc po nim widać że pijany io agresywny to co mają zrobić przynieść mu piwo?

Jak zadzwoni po policje że on stosuje przemoc a on grzecznie ogląda tv w domu czyściutko to go nikt nie wyrzuci.


Dziewcyzno, czytaj ze zrozumieniem. Ja nie napisałem ze ktoś mu mieszkanie zabierze, ja napisałem, że po takim zgłoszeniu, jak sama zauważyłaś może ją leje a może ona tylko upozoruje, że ją leje, to on, jako właściciel mieszkania jest z tego mieszkania za fraki wyprowadzany. Nie ma żadnych 2 biegłych psychiatrów, nie ma sądu, po prostu przyjeżdza policja, pakujesz manatki i żegnaj, rób sobie co chcesz. Sąd się oczywiście sprawą zajmie... za jakiś czas, jak będzie twoja kolej, do tego czasu rób sobie co chcesz i mieszkaj gdzie chcesz. O to w tym chodzi.

Tylko ciekawe dlaczego kobieta miała by wpaść na tak glupi pomysł i wymyślęc sobie "ze zadzwoni na biednego Czesia,który spokojnie siedzi sobie biedactwo w fotelu i oglads ojca Rydzyka, że zadzwoni na niego na policję i powie,że on ja bije " - Ty coś tu bajki wymyślasz big_smile

83

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Julia life in UK napisał/a:

Tylko ciekawe dlaczego kobieta miała by wpaść na tak glupi pomysł i wymyślęc sobie "ze zadzwoni na biednego Czesia,który spokojnie siedzi sobie biedactwo w fotelu i oglads ojca Rydzyka, że zadzwoni na niego na policję i powie,że on ja bije " - Ty coś tu bajki wymyślasz big_smile


Nie znam cie i nie chce obrażać, ale po poziomie pytań i wypowiedzi wnioskuje, że chwilowo nie masz przy sobie biednego Czesia? smile

84

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Tylko ciekawe dlaczego kobieta miała by wpaść na tak glupi pomysł i wymyślęc sobie "ze zadzwoni na biednego Czesia,który spokojnie siedzi sobie biedactwo w fotelu i oglads ojca Rydzyka, że zadzwoni na niego na policję i powie,że on ja bije " - Ty coś tu bajki wymyślasz big_smile


Nie znam cie i nie chce obrażać, ale po poziomie pytań i wypowiedzi wnioskuje, że chwilowo nie masz przy sobie biednego Czesia? smile

Nie mam wogole żadnego Czesia ,nie Czesia big_smile

A Ty piszesz bajki. Policja jak przyjedzie i widzi,że ktoś jest spokojny to nie wywala za drzwi, a nawet jeśli to następnie jest dochodzenie w sądzie.  A więc jeżeli kobieta zmyślała, to ona za to nawet może iść siedzieć,  bo jest zaraz badania lekarskie są, świadkowie itd. Nie żyjemy w średniowieczu, że tak faceta z domu wyrzucają bez żadnego sprawdzania tego

85

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

I znowu przeinaczenie i wiedza z Facebooka, Julka nie jest tak, jak kolega wyżej pisze.

Jest tak, że jeśli on (najczęściej) ja leje, albo i nie ale ona to upozoruje, ona wezwie policje w największym skrócie będzie musiał  opuścić mieszkanie, przy czym nie ustala się kto jest jego właścicielem ale "usuwa" oprawce.
Nie jest tak, jak pisze kolega który trochę dał się ponieść fantazji że nagle mu ktoś własność zabierze, po prostu co mają z nim zrobić, ona zgłasza przemoc po nim widać że pijany io agresywny to co mają zrobić przynieść mu piwo?

Jak zadzwoni po policje że on stosuje przemoc a on grzecznie ogląda tv w domu czyściutko to go nikt nie wyrzuci.


Dziewcyzno, czytaj ze zrozumieniem. Ja nie napisałem ze ktoś mu mieszkanie zabierze, ja napisałem, że po takim zgłoszeniu, jak sama zauważyłaś może ją leje a może ona tylko upozoruje, że ją leje, to on, jako właściciel mieszkania jest z tego mieszkania za fraki wyprowadzany. Nie ma żadnych 2 biegłych psychiatrów, nie ma sądu, po prostu przyjeżdza policja, pakujesz manatki i żegnaj, rób sobie co chcesz. Sąd się oczywiście sprawą zajmie... za jakiś czas, jak będzie twoja kolej, do tego czasu rób sobie co chcesz i mieszkaj gdzie chcesz. O to w tym chodzi.

Chłopie ja pisałam o czym całkiem innym, jeśli stosował rzeczywiście przemoc to nie ma znaczenia czy byli małżeństwem czy nie bo przemoc jest karalna, jeśli ona jest w stanie wykazać, że ja bił znęcał się czy coś innego robił to za takie coś otrzyma wyrok a to otwiera jej drogę do powództwa o odszkodowanie, i nie nikt się nie pyta czy był jej mężem czy nie.
Problem polega na tym, że Ty nie czytasz ze zrozumieniem, tylko widzisz jeden chłop wychowuje nie swoje dziecko zlinczować kobiety.
Jedna wariatka bo jak to inaczej nazwać zadzwoniła po policje i go wyrzucili.
A Ty przyjmujesz że każdy, pytanie ilu twoich kolegów zostało wyrzuconych z domu a ilu zdradzało żony bo na razie widać wynik 0:1
Z takim mizoginistycznym nastawieniem życzę powodzenia w szukaniu partnerki bo może się przydać.

86

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Julia life in UK napisał/a:

Nie mam wogole żadnego Czesia ,nie Czesia big_smile


Tak podejrzewałem


Julia life in UK napisał/a:

A Ty piszesz bajki. Policja jak przyjedzie i widzi,że ktoś jest spokojny to nie wywala za drzwi, a nawet jeśli to następnie jest dochodzenie w sądzie.  A więc jeżeli kobieta zmyślała, to ona za to nawet może iść siedzieć,  bo jest zaraz badania lekarskie są, świadkowie itd. Nie żyjemy w średniowieczu, że tak faceta z domu wyrzucają bez żadnego sprawdzania tego


A jak nie jest spokojny bo akurat się kłócili o to kto ma brudne gary pozmywać? A Grażynka wbrew prawdzie twierdzi, że to on jest agresywny i nie dość że nie chce pozmywać to jeszcze w nią rzuca tymi talerzami?
Ja nie twierdzę, że sąd się tym nie zajmie, kiedyś pewnie się zajmie, Ja pytam co się dzieje pomiędzy? Czyli od momentu wyprowadzenia faceta przez policję do czasu wyroku? Bo jak facet z dnia na dzien zostaje bezdomny to ma spore szanse, że 2 dni później straci pracę, kto będzie chciał pracować z damskim bokserem który w dodatku mieszka na ławce w parku i się nie myje? Co z tego, ze sąd po 2 latach go oczyści z zarzutu?

87

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Nie mam wogole żadnego Czesia ,nie Czesia big_smile


Tak podejrzewałem


Julia life in UK napisał/a:

A Ty piszesz bajki. Policja jak przyjedzie i widzi,że ktoś jest spokojny to nie wywala za drzwi, a nawet jeśli to następnie jest dochodzenie w sądzie.  A więc jeżeli kobieta zmyślała, to ona za to nawet może iść siedzieć,  bo jest zaraz badania lekarskie są, świadkowie itd. Nie żyjemy w średniowieczu, że tak faceta z domu wyrzucają bez żadnego sprawdzania tego


A jak nie jest spokojny bo akurat się kłócili o to kto ma brudne gary pozmywać? A Grażynka wbrew prawdzie twierdzi, że to on jest agresywny i nie dość że nie chce pozmywać to jeszcze w nią rzuca tymi talerzami?
Ja nie twierdzę, że sąd się tym nie zajmie, kiedyś pewnie się zajmie, Ja pytam co się dzieje pomiędzy? Czyli od momentu wyprowadzenia faceta przez policję do czasu wyroku? Bo jak facet z dnia na dzien zostaje bezdomny to ma spore szanse, że 2 dni później straci pracę, kto będzie chciał pracować z damskim bokserem który w dodatku mieszka na ławce w parku i się nie myje? Co z tego, ze sąd po 2 latach go oczyści z zarzutu?

To przecież tak świetnie znasz przepisy, co o tym co się dzieje nie było?
Przeczytałeś historię z anonimowego konta opisaną przez kogoś bliżej nieokreśloną i w to wierzysz.
Tak jak z tym terminem na zrzeczenie ojcostwa wink

88 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-02-17 23:20:05)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Nie mam wogole żadnego Czesia ,nie Czesia big_smile


Tak podejrzewałem


Julia life in UK napisał/a:

A Ty piszesz bajki. Policja jak przyjedzie i widzi,że ktoś jest spokojny to nie wywala za drzwi, a nawet jeśli to następnie jest dochodzenie w sądzie.  A więc jeżeli kobieta zmyślała, to ona za to nawet może iść siedzieć,  bo jest zaraz badania lekarskie są, świadkowie itd. Nie żyjemy w średniowieczu, że tak faceta z domu wyrzucają bez żadnego sprawdzania tego


A jak nie jest spokojny bo akurat się kłócili o to kto ma brudne gary pozmywać? A Grażynka wbrew prawdzie twierdzi, że to on jest agresywny i nie dość że nie chce pozmywać to jeszcze w nią rzuca tymi talerzami?
Ja nie twierdzę, że sąd się tym nie zajmie, kiedyś pewnie się zajmie, Ja pytam co się dzieje pomiędzy? Czyli od momentu wyprowadzenia faceta przez policję do czasu wyroku? Bo jak facet z dnia na dzien zostaje bezdomny to ma spore szanse, że 2 dni później straci pracę, kto będzie chciał pracować z damskim bokserem który w dodatku mieszka na ławce w parku i się nie myje? Co z tego, ze sąd po 2 latach go oczyści z zarzutu?

Przecież policja nie wywali nikogo z domu jak zobaczy ,że facet jest trzeźwy, a Grażynka nie ma śladów pobicia tylko drze mordę bez sensu o brudne gary  big_smile

89

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Chłopie ja pisałam o czym całkiem innym, jeśli stosował rzeczywiście przemoc to nie ma znaczenia czy byli małżeństwem czy nie bo przemoc jest karalna, jeśli ona jest w stanie wykazać, że ja bił znęcał się czy coś innego robił to za takie coś otrzyma wyrok a to otwiera jej drogę do powództwa o odszkodowanie, i nie nikt się nie pyta czy był jej mężem czy nie.
Problem polega na tym, że Ty nie czytasz ze zrozumieniem, tylko widzisz jeden chłop wychowuje nie swoje dziecko zlinczować kobiety.
Jedna wariatka bo jak to inaczej nazwać zadzwoniła po policje i go wyrzucili.
A Ty przyjmujesz że każdy, pytanie ilu twoich kolegów zostało wyrzuconych z domu a ilu zdradzało żony bo na razie widać wynik 0:1


Zdaje się, że to ty nadal nie rozumiesz. Ja nie jestem przeciwny rozstrzygnięciem sprawy przez sąd, odszkodowaniu, uczciwemu wyrokowi. Ja jestem przeciwny podejmowaniu decyzji na gorąco przez policję, która nie ma żadnych mozliwości weryfikacji. Nie ma znaczenia ilu wyrzucono moich kolegów tylko jakie jest prawo. Nie zadaje się z patologią ktora leje żony, to ma być dowód na to, że gówniane prawo jest ok bo moich znajomych z domu nie wyrzucili?
Pomijam temat dzieci, ale jeżeli mieszkam w cudzym mieszkaniu a ten ktoś mnie bije to zgłaszam to na policję i się z tego mieszkania wyprowadzam. A nie zgłaszam na policję i czekam az policja wyprowadzi właściclela z jego własnego mieszkania. W dodatku policja, która nie ma żadnych możliwości zweryfikowania tych twierdzeń z marszu, decyzja jest podejmowana arbitralnie a wyrzucany właściciel mieszkania jak będzie dyskutował to na drogę jeszcze pałą co najwyżej dostanie.


minnie.89 napisał/a:

Z takim mizoginistycznym nastawieniem życzę powodzenia w szukaniu partnerki bo może się przydać.

Dziękuję, tobie również powodzenia, sądząc po wypowiedziach wnioskuję, że ty również swoje Czesia nie masz smile

90

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Chłopie ja pisałam o czym całkiem innym, jeśli stosował rzeczywiście przemoc to nie ma znaczenia czy byli małżeństwem czy nie bo przemoc jest karalna, jeśli ona jest w stanie wykazać, że ja bił znęcał się czy coś innego robił to za takie coś otrzyma wyrok a to otwiera jej drogę do powództwa o odszkodowanie, i nie nikt się nie pyta czy był jej mężem czy nie.
Problem polega na tym, że Ty nie czytasz ze zrozumieniem, tylko widzisz jeden chłop wychowuje nie swoje dziecko zlinczować kobiety.
Jedna wariatka bo jak to inaczej nazwać zadzwoniła po policje i go wyrzucili.
A Ty przyjmujesz że każdy, pytanie ilu twoich kolegów zostało wyrzuconych z domu a ilu zdradzało żony bo na razie widać wynik 0:1


Zdaje się, że to ty nadal nie rozumiesz. Ja nie jestem przeciwny rozstrzygnięciem sprawy przez sąd, odszkodowaniu, uczciwemu wyrokowi. Ja jestem przeciwny podejmowaniu decyzji na gorąco przez policję, która nie ma żadnych mozliwości weryfikacji. Nie ma znaczenia ilu wyrzucono moich kolegów tylko jakie jest prawo. Nie zadaje się z patologią ktora leje żony, to ma być dowód na to, że gówniane prawo jest ok bo moich znajomych z domu nie wyrzucili?
Pomijam temat dzieci, ale jeżeli mieszkam w cudzym mieszkaniu a ten ktoś mnie bije to zgłaszam to na policję i się z tego mieszkania wyprowadzam. A nie zgłaszam na policję i czekam az policja wyprowadzi właściclela z jego własnego mieszkania. W dodatku policja, która nie ma żadnych możliwości zweryfikowania tych twierdzeń z marszu, decyzja jest podejmowana arbitralnie a wyrzucany właściciel mieszkania jak będzie dyskutował to na drogę jeszcze pałą co najwyżej dostanie.


minnie.89 napisał/a:

Z takim mizoginistycznym nastawieniem życzę powodzenia w szukaniu partnerki bo może się przydać.

Dziękuję, tobie również powodzenia, sądząc po wypowiedziach wnioskuję, że ty również swoje Czesia nie masz smile

Ty nie masz Czesia, Czesio  big_smile

91 Ostatnio edytowany przez Deepwater (2026-02-17 23:38:08)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

To przecież tak świetnie znasz przepisy, co o tym co się dzieje nie było?
Przeczytałeś historię z anonimowego konta opisaną przez kogoś bliżej nieokreśloną i w to wierzysz.
Tak jak z tym terminem na zrzeczenie ojcostwa wink


Jesteś wybitną prawniczką wiec sobie poczytaj:

https://greda-kancelaria.pl/blog/zaprzeczenie-ojcostwa/

https://pewnytato.pl/zaprzeczenie-ojcos … 20dziecka.

Żebyś nie musiała się zbyt wysilać:

"Na złożenie pozwu o zaprzeczenie ojcostwa ojciec ma 6 miesięcy od dnia, kiedy dowiedział się o narodzinach dziecka. "

"Prokurator po wpłynięciu wniosku, nie ma obowiązku wytoczenia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa. Podejmuje on samodzielną i autonomiczną decyzję, czy wystąpić z powództwem czy tego nie robić (prokurator może nie złożyć wniosku o zaprzeczenie ojcostwa, czyli de facto go w ten sposób odrzuca). Decyzja prokuratora nie podlega zaskarżeniu i jest ostateczna."

Oznacza to w praktyce tylko tyle, że jak gość nie zna prawa i się spóźnił, czyli nie złożył papierów przed upływem 6 miesięcy to ma przesrane. Prokuratura ze względu na dobro dziecka UJA zrobi, decyzja jest ostateczna i gość wiedząc, że nie jest ojcem dziecka musi to dziecko przez 18 czy 20 lat utrzymywać. Tak wygląda w polsce prawo.


Dla uczciwości ponowię pytanie: jak byś się czuła, gdyby mąż przyprawił ci rogi, kochanka zachodzi w ciążę a prokurator mówi, że to ty masz przez najbliższe 18 lat utrzymywać dziecko byłego męża i jego kochanki? Tylko tak uczciwie postaraj się odpowiedzieć. Też stwierdzisz, że dobro dziecka najważniejsze i z radością będziesz płaciła?

92

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

To przecież tak świetnie znasz przepisy, co o tym co się dzieje nie było?
Przeczytałeś historię z anonimowego konta opisaną przez kogoś bliżej nieokreśloną i w to wierzysz.
Tak jak z tym terminem na zrzeczenie ojcostwa wink


Jesteś wybitną prawniczką wiec sobie poczytaj:

https://greda-kancelaria.pl/blog/zaprzeczenie-ojcostwa/

https://pewnytato.pl/zaprzeczenie-ojcos … 20dziecka.

Żebyś nie musiała się zbyt wysilać:

"Na złożenie pozwu o zaprzeczenie ojcostwa ojciec ma 6 miesięcy od dnia, kiedy dowiedział się o narodzinach dziecka. "

"Prokurator po wpłynięciu wniosku, nie ma obowiązku wytoczenia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa. Podejmuje on samodzielną i autonomiczną decyzję, czy wystąpić z powództwem czy tego nie robić (prokurator może nie złożyć wniosku o zaprzeczenie ojcostwa, czyli de facto go w ten sposób odrzuca). Decyzja prokuratora nie podlega zaskarżeniu i jest ostateczna."

Oznacza to w praktyce tylko tyle, że jak gość nie zna prawa i się spóźnił, czyli nie złożył papierów przed upływem 6 miesięcy to ma przesrane. Prokuratura ze względu na dobro dziecka UJA zrobi, decyzja jest ostateczna i gość wiedząc, że nie jest dzieckiem musi to dziecko przez 18 czy 20 lat utrzymywać. Tak wygląda w polsce prawo.

Nic tylko spakować walizki i wyjechać za granicę Ci pozostało

93

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Julia life in UK napisał/a:

Nic tylko spakować walizki i wyjechać za granicę Ci pozostało


Nie Julka, wystarczy nie brać ślubu i sprawdzać podstawowe rzeczy. Podejmowanie zbędnego ryzyka gdzie nie nie masz nic do wygrania jest absurdalnie głupie, a jak widać na przytoczonych przykładach mężczyzna na ślubie może tylko przegrać.

94

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Pewny tato żródło wiedzy a jaki radca prawny czy adwokat się pod tym podpisał oj żaden jak zawsze smile

Kocham takich ludzi są tak naiwni big_smile

95

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Nic tylko spakować walizki i wyjechać za granicę Ci pozostało


Nie Julka, wystarczy nie brać ślubu i sprawdzać podstawowe rzeczy. Podejmowanie zbędnego ryzyka gdzie nie nie masz nic do wygrania jest absurdalnie głupie, a jak widać na przytoczonych przykładach mężczyzna na ślubie może tylko przegrać.

Ale bez slubu jak sie mieszka razem i kobieta taki numer wywinie to tez faceta z domu wywala,czy nie? Np jak para ma razem dziecko,ale jest bez ślubu i ona sobie wymysli dzwonić na policje?

96 Ostatnio edytowany przez Deepwater (2026-02-17 23:46:41)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Pewny tato żródło wiedzy a jaki radca prawny czy adwokat się pod tym podpisał oj żaden jak zawsze smile

Kocham takich ludzi są tak naiwni big_smile


Wyżej masz link do strony kancelarii adwokackiej, też nie pasuje?


https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dzie … 962/art-63

Ok, 12 miesięcy, coś to zmienia w całym obrazie?

97 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2026-02-17 23:47:51)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Pewny tato żródło wiedzy a jaki radca prawny czy adwokat się pod tym podpisał oj żaden jak zawsze smile

Kocham takich ludzi są tak naiwni big_smile


Wyżej masz link do strony kancelarii adwokackiej, też nie pasuje?

A przeczytałeś uważnie? Na stronie kancelarii jest inaczej napisane, po raz kolejny się skompromitowałeś


Zmienia bo pewny tato pisze że 6 miesięcy od urodzenia tak jak Ty pisałeś, a Krio mówi 12 miesięcy od chwili dowiedzenia się to zdecydowanie inny termin

98 Ostatnio edytowany przez Deepwater (2026-02-17 23:51:51)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

A przeczytałeś uważnie? Na stronie kancelarii jest inaczej napisane, po raz kolejny się skompromitowałeś


Zmienia bo pewny tato pisze że 6 miesięcy od urodzenia tak jak Ty pisałeś, a Krio mówi 12 miesięcy od chwili dowiedzenia się to zdecydowanie inny termin


A co się dzieje po przekroczeniu terminu? Nagle zdradzony mąż zaczyna być biologicznym ojcem?

I od razu rozwińmy temat. Jak domniemany ojciec robił za frajera np; przez 10 lat, dowiaduje się przez przypadek że nie jest ojcem, ma szczęście i się prawnie wykręcił z tego to kobieta, która przez 10 lat go oszukiwała zwróci mu środki które w tym czasie przeznaczył na utrzymanie nie swojego dziecka?

99

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

A przeczytałeś uważnie? Na stronie kancelarii jest inaczej napisane, po raz kolejny się skompromitowałeś


Zmienia bo pewny tato pisze że 6 miesięcy od urodzenia tak jak Ty pisałeś, a Krio mówi 12 miesięcy od chwili dowiedzenia się to zdecydowanie inny termin


A co się dzieje po przekroczeniu terminu? Nagle zdradzony mąż zaczyna być biologicznym ojcem?

Po pierwsze ma termin od chwili kiedy się dowiedział, zatem od kiedy dostał wynik badań. Nie staje się biologicznym ojcem po prostu on nie może już wnieść powództwa. Polaryzujesz bardzo, bo prawdę powiedziawszy wiele osób gdyby się dowiedziało że ich 14 letni syn nie jest ich dzieckiem nie wiem czy każdy by tak leciał bo ja już nie chcę być jego ojcem.

Tak jak z tym ślubem, sama nie jestem zwolennikiem, ale jestem przeciwnikiem promowania wykorzystuj kobiety do woli niech Ci du*y daje i obiad gotuje, ale nie miej żadnych obowiązków. Czy innym jest dojrzałe podejście nie chcemy i oboje nie chcemy, a czym innym jest mówienie jak zajebistym jest wykorzystywanie kogoś i uchylanie się od odpowiedzialności zwodzenie kogoś.  I tu jest diametralna różnica.

100

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

A przeczytałeś uważnie? Na stronie kancelarii jest inaczej napisane, po raz kolejny się skompromitowałeś


Zmienia bo pewny tato pisze że 6 miesięcy od urodzenia tak jak Ty pisałeś, a Krio mówi 12 miesięcy od chwili dowiedzenia się to zdecydowanie inny termin


A co się dzieje po przekroczeniu terminu? Nagle zdradzony mąż zaczyna być biologicznym ojcem?

I od razu rozwińmy temat. Jak domniemany ojciec robił za frajera np; przez 10 lat, dowiaduje się przez przypadek że nie jest ojcem, ma szczęście i się prawnie wykręcił z tego to kobieta, która przez 10 lat go oszukiwała zwróci mu środki które w tym czasie przeznaczył na utrzymanie nie swojego dziecka?


A wrcacjąc do meritum to dyskusja cały czas dotyczy tego czy ślub dla mężczyzny to wielki problem czy jeszcze większy problem, zero argumentów za ślubem smile
Ja dzieci nie chcę mieć więc w sumie lata mi czy to 6 miesięcy od narodzin czy 12 od dowiedzenia się, przepis tak czy inaczej niesprawiedliwy, obciązona jest tylko jedna strona a mamuśka co wyciągnęła od oszukanego faceta to jej, żadne konsekwencje jej nie grożą. Dlatego jak dla mnie najrozsądniej jest zrobić testy DNA na samym początku i problem z głowy.

A ten koleś z showbiznesu którego miałem na myśli to Zelt, gdyby ktoś był zaintersesowany:
https://www.onet.pl/styl-zycia/kozaczek … k,0666d3f1

101

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Weź sobie zrób wazektomię to będziesz miał dowód w sądzie, i może lepiej że nie chcesz mieć dzieci, bo wątpliwym jest to co mógłbyś im przekazać ;/

102

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

To jest dylemat zyciowy
-dla kobiety ślub to fajne
-dla faceta ślub to glupie

I jak tu sie teraz maja oboje dogadac? Oto jest pytanie.

103

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Po pierwsze ma termin od chwili kiedy się dowiedział, zatem od kiedy dostał wynik badań. Nie staje się biologicznym ojcem po prostu on nie może już wnieść powództwa. Polaryzujesz bardzo, bo prawdę powiedziawszy wiele osób gdyby się dowiedziało że ich 14 letni syn nie jest ich dzieckiem nie wiem czy każdy by tak leciał bo ja już nie chcę być jego ojcem.

Chyba, że to 14 letni bandzior to co innego smile Pytanie gdzie w tym wszystkim odpowiedzialność matki? Czy jak to zwykle bywa matka polka tradycyjnie bez konsekwencji? 14 lat jechała na plecach frajera a teraz zapominamy o sprawie bo nic się przecież nie stało.

minnie.89 napisał/a:

Tak jak z tym ślubem, sama nie jestem zwolennikiem, ale jestem przeciwnikiem promowania wykorzystuj kobiety do woli niech Ci du*y daje i obiad gotuje, ale nie miej żadnych obowiązków. Czy innym jest dojrzałe podejście nie chcemy i oboje nie chcemy, a czym innym jest mówienie jak zajebistym jest wykorzystywanie kogoś i uchylanie się od odpowiedzialności zwodzenie kogoś.  I tu jest diametralna różnica.

Skoro nie jesteś zwolennikiem ślubu to o czym ta dyskusja? Tak dla jasności sprawy nadmienię, że z seksu korzystają dwie strony więc rozpatrywanie tego w kategoriach dawania dupy nie jest normalne moim zdaniem

104

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Weź sobie zrób wazektomię to będziesz miał dowód w sądzie, i może lepiej że nie chcesz mieć dzieci, bo wątpliwym jest to co mógłbyś im przekazać ;/


Nie wiem z jakiego powodu zakłądasz, że ty masz tak wiele do przekazania smile Patrząc na poziom nie ma sensu ryzykować, bo coś czuję że z taką jędzą żaden facet za długo nie wytrzyma i będzie kolejna samodzielna mama

105

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Autorze poziom Twojej wypowiedzi schodzi coraz niżej, fakt istnienia przepisu w kodeksie nie oznacza że jest to zjawisko codzienne.
Jakby to powiedzieć nie znasz żadnego przypadku kobiety która w czasie trwania małżeństwa miała dziecko z innym, a znasz co przyznałeś kogoś kto zdradzał żonę, wiec wniosek jest dość prosty wink

Wypowiedź o młodocianych przestępcach też z tato czy innej takiej strony wbrew pozorom ten odsetek w Polsce nie jest wysoki.

Chyba za bardzo Cię boli brak sensownych argumentów, bo większość aktualnych powództw o zaprzeczenie ojcostwa jest z inicjatywy matki kiedy w czasie długie postępowania rozwodowego ma dziecko nowym partnerem.

Teksty o tym, że jechała na frajerze zaskoczę Cie większość moich koleżanek zarabia więcej niż ich mężowie czy partnerzy więc trochę ta teoria się nie sprawdza.
Coś co jest medialne jest głośne dlatego wiedzą o tym media a coś co nie jest medialne większość o tym nie wie.

106

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Autorze poziom Twojej wypowiedzi schodzi coraz niżej, fakt istnienia przepisu w kodeksie nie oznacza że jest to zjawisko codzienne.
Jakby to powiedzieć nie znasz żadnego przypadku kobiety która w czasie trwania małżeństwa miała dziecko z innym, a znasz co przyznałeś kogoś kto zdradzał żonę, wiec wniosek jest dość prosty wink

Wypowiedź o młodocianych przestępcach też z tato czy innej takiej strony wbrew pozorom ten odsetek w Polsce nie jest wysoki.

Chyba za bardzo Cię boli brak sensownych argumentów, bo większość aktualnych powództw o zaprzeczenie ojcostwa jest z inicjatywy matki kiedy w czasie długie postępowania rozwodowego ma dziecko nowym partnerem.

Teksty o tym, że jechała na frajerze zaskoczę Cie większość moich koleżanek zarabia więcej niż ich mężowie czy partnerzy więc trochę ta teoria się nie sprawdza.
Coś co jest medialne jest głośne dlatego wiedzą o tym media a coś co nie jest medialne większość o tym nie wie.

Dokładnie masz racje,a Czesio wymysla bajki  big_smile

107

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

jestem przeciwnikiem promowania wykorzystuj kobiety do woli niech Ci du*y daje

I ty mówisz, że ktoś inny polaryzuje? Litości. smile Radzono ci, żebyś coś zrobiła z tą awersją do związków i dalej nic z tym nie robisz. Poczucie krzywdy nie może wszystkiego tłumaczyć.

108

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Mozna tez zrobic intercyze przed slubem.


A od kiedy intercyza chroni przed alimentami na byłą żonę? Kazio może nawet miał intercyzę, zakładam, że jako były premier aż tak głupi nie był i widzisz jak skończył smile

nie mowie o alimentach tylko o podziale majatku. Jesli intercyza i tak nie chroni przed "kradzieza" dobytku, to juz nie wiem..

109

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
Samba napisał/a:

Jestem ciekawa czy rak samo byś myślał, gdybyś trafił na taką, w której naprawdę się zakochasz i która będzie super atrakcyjna.


Tak, być może to mnie odróżnia od sporej części mężczyzn ale zgrabny tyłek nie przesłania mi rozumu i nie pozbawia logiki, a przynajmniej nie na tak długo żebym nie potrafił podjąć racjonalnej decyzji dotyczącej sformalizowania związku;

Zgrabny tyłek to tylko jeden z iluś przyczynków do atrakcyjności. Również osobowość, temperament, umysł, intelekt, wiedza, co najmniej bardzo ładna twarz. Same zgrabne tyłki masz na wyciągnięcie ręki, ale spotkać kobietę o tak wielu cechach naraz to już nieczęsto się zdarza.

110

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Samba napisał/a:
Deepwater napisał/a:
Samba napisał/a:

Jestem ciekawa czy rak samo byś myślał, gdybyś trafił na taką, w której naprawdę się zakochasz i która będzie super atrakcyjna.


Tak, być może to mnie odróżnia od sporej części mężczyzn ale zgrabny tyłek nie przesłania mi rozumu i nie pozbawia logiki, a przynajmniej nie na tak długo żebym nie potrafił podjąć racjonalnej decyzji dotyczącej sformalizowania związku;

Zgrabny tyłek to tylko jeden z iluś przyczynków do atrakcyjności. Również osobowość, temperament, umysł, intelekt, wiedza, co najmniej bardzo ładna twarz. Same zgrabne tyłki masz na wyciągnięcie ręki, ale spotkać kobietę o tak wielu cechach naraz to już nieczęsto się zdarza.

No patrz.. to o mnie tongue

111

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

[
A wrcacjąc do meritum to dyskusja cały czas dotyczy tego czy ślub dla mężczyzny to wielki problem czy jeszcze większy problem, zero argumentów za ślubem smile
Ja dzieci nie chcę mieć więc w sumie lata mi czy to 6 miesięcy od narodzin czy 12 od dowiedzenia się, przepis tak czy inaczej niesprawiedliwy, obciązona jest tylko jedna strona a mamuśka co wyciągnęła od oszukanego faceta to jej, żadne konsekwencje jej nie grożą. Dlatego jak dla mnie najrozsądniej jest zrobić testy DNA na samym początku i problem z głowy.

A ten koleś z showbiznesu którego miałem na myśli to Zelt, gdyby ktoś był zaintersesowany:
https://www.onet.pl/styl-zycia/kozaczek … k,0666d3f1

Zauważyłam, że najwięcej bólu D o kasę mają faceci, którzy jej  nie mają. Zarabiają jakąś niecałą średnią krajową i trzęsą się jak pająk nad zeschłą muchą, żeby tylko jakaś pazerna baba im tego "majątku" nie odebrała.

Zapytałeś o plusy małżeństwa, to powiem ci ze swojego doświadczenia.

Nie potrzebowałam majątku mojego partnera, bo mam dość swojego. Na wszystko zapracowałam sama i dziękuję Bogu, że nie byłam w związku, bo pewnie nawet do połowy tego bym nie doszla, a gdyby nawet, to jakiś dupek wszem i wobec by trąbił, że to dzięki niemu i mi się nic nie należy po rozwodzie big_smile

Kiedy już myślałam że zostanę na zawsze sama, to spotkałam JEGO.
Byliśmy bez ślubu, choć wiele lat nosiłam pierścionek zaręczynowy, ale ślub? Ja go nie potrzebowałam big_smile Aż minęło trochę lat, zaczęły się plany co zrobimy ze swim życiem, gdzie zamieszkamy gdy przestaniemy pracować itp, itd. Ja mam mieszkanie w Hiszpanii i tak sobie wyobrażałam że kiedyś tam zamieszkam, na emeryturze. Jednak mój partner, choć ma duży dom w Niemczech, odziedziczył piękną starą zabytkową willę w pewnym niemieckim kurorcie, coś jakby teraz ktoś odziedziczył willę w Sopocie (tak dla porównania). I się zaczęło...:D

Uparł się że ją wyremontuje.. Ja byłam sceptyczna, ale z czasem polubiłam to miejsce, dom, ma niesamowity klimat, jest po prostu piękny. Mój partner zaczął remontować tę willę, ale to nie był zwykły remont, on robił z tego domu po prostu bajkę.. Zaczęłam mieć wyrzuty sumienia, bo wszystko ponoć było dla nas.. Zapytalam więc, czy mogę też jakoś się dokładać do tego remontu... Wtedy odpowiedzial, że nie ma mowy, chyba że  on ustanowi mnie notarialnie właścicielką tego domu w połowie. Trochę mnie to zaskoczyło, ale co tam... niech będzie.. Ustaliliśmy termin u notariusza, a dzień wcześniej on oświadczył się po raz drugi... Stwierdził, że skoro tak wiele już nas lączy, to czas pewne sprawy uregulować do końca big_smile Tak więc za jednym zamachem jestem właścicielką połowy jego przepięknego domu i jego żoną.

I żeby nie było: Mój majątek zdobyty przed ślubem jest tylko mój, jego majątek jest jego, ale ten dom wart pewnie z milion euro jest nasz wspólny.

Facet nie miał z tym problemu, bo jest naprawdę niezwykłym facetem, dlatego zostal moim mężem. Nie pierdzieli od rana do nocy o tym, że kasa mu się nie zgadza i baby to jędze które tylko chcą go okraść. Ma pieniądze, z nich korzysta i potrafi cieszyć się zyciem, dlatego go szanuję, podziwiam i nigdy nie opuszczę w potrzebie, choćby wylądowal na wózku inwalidzkim, choć pewnie to mnie szybciej spotka, bo jestem jednak starsza.
Jak czytam tutaj wypociny pewnej grupy facetów, to nie dziwi mnie że nie mogą nikogo sobie znaleźć. Jęczybuł i dusigroszy którzy potrafią za kawę w kawiarni nie zapłacić dla kobiety jest coraz więcej. I niech sobie żyją, tylko niech przestaną perdzielić, jak to są wykorzystywani przez baby i ograbiani z jakiś marnych centów.
Rozumiesz teraz wyższość malżeństwa nad partnerstwem? Zaufanie, mówi ci to coś? Pewnie dalej nic.
I tyle.

112 Ostatnio edytowany przez Deepwater (2026-02-18 23:00:00)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Salomonka napisał/a:

Zauważyłam, że najwięcej bólu D o kasę mają faceci, którzy jej  nie mają. Zarabiają jakąś niecałą średnią krajową i trzęsą się jak pająk nad zeschłą muchą, żeby tylko jakaś pazerna baba im tego "majątku" nie odebrała.


To chyba logiczne, jak koleś ma za przeproszeniem całe gówno i mu jakaś harpia zabierze połowę z tego to mu zostaje połowa całego gówna, sama sobie odpowiedź na pytanie jak za to żyć smile
A jak inny koleś ma 100 mln i mu jakaś harpia zabierze połowę to za pozostałe 50 mln jakoś przeżyje.


Salomonka napisał/a:

Zapytałeś o plusy małżeństwa, to powiem ci ze swojego doświadczenia.
...


Wzruszająca historia, prawe się popłakałem smile
Piszesz jakbyś była małą dziewczyną. Historii takich jak twoja i Twojego Hansa były miliony i miliony jeszcze będą, część dotrwała do końca, część skończyła się na sali sądowej gdzie ludzie na siebie pluli jadem i jakby mogli to by się w łyżce wody utopili wzajemnie... tyle z tego twojego zaufania zostawało. I wierz, że każdy z nich jak był na twoim etapie to dałby się za tego swojego Hansa pokroić smile  Ufać warto, ale tracić przy tym zdrowy rozsądek i trzeźwe myślenie to jakaś abtrakcja. Po co miałbym kobiecie przepisywać jakieś nieruchomości które odziedziczyłem? Niechciałbym też żeby ona mi przepisywała. Zarobiła/odziedziczyła, jej szczęscie, nic mi do tego.

113

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Samba napisał/a:

Zgrabny tyłek to tylko jeden z iluś przyczynków do atrakcyjności. Również osobowość, temperament, umysł, intelekt, wiedza, co najmniej bardzo ładna twarz. Same zgrabne tyłki masz na wyciągnięcie ręki, ale spotkać kobietę o tak wielu cechach naraz to już nieczęsto się zdarza.


Zgrabny tyłek to tylko figura retoryczna, mówiąc łopatologicznie żadna kobieta, nawet ta najfajniejsza i najpiękniejsza na świecie nie może doprowadzić do sytuacji gdzie mężczyzna łamie swoje zasady i zatracy zdrowy rozsądek. Tak uważam. Choć wiem, że nie brakuje też takich co nie zawsze myślą głową... i to później oni mają najbardziej przewalone w życiu, ale nie mój problem.

114

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Gosiawie napisał/a:

nie mowie o alimentach tylko o podziale majatku. Jesli intercyza i tak nie chroni przed "kradzieza" dobytku, to juz nie wiem..


Ja wiem... brak ślubu jest rozwiązaniem wszystkich tych problemów smile
Choć jak widać i tutaj potrafi się wyjątek trafić, ale myślę, że mimo wszystko brak ślubu i konsultacja z dobrym prawnikiem minimalizuje ryzyko.

115

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
minnie.89 napisał/a:

Autorze poziom Twojej wypowiedzi schodzi coraz niżej,


Przeczytaj najpierw własne odpowiedzi, oceń na trzeźwo ich poziom a dopiero na końcu oceniaj mój poziom.


minnie.89 napisał/a:

fakt istnienia przepisu w kodeksie nie oznacza że jest to zjawisko codzienne.


Fakt, że nie znałem żadnej osoby, która zginęła w wypadku drogowym nie oznacza, że wypadków nie ma albo są zjawiskiem marginalnym, nieistotnym. Mam nadzieję, że łapiesz w czym rzecz.

116

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

[
Wzruszająca historia, prawe się popłakałem smile
Piszesz jakbyś była małą dziewczyną. Historii takich jak twoja i Twojego Hansa były miliony i miliony jeszcze będą, część dotrwała do końca, część skończyła się na sali sądowej gdzie ludzie na siebie pluli jadem i jakby mogli to by się w łyżce wody utopili wzajemnie... tyle z tego twojego zaufania zostawało. I wierz, że każdy z nich jak był na twoim etapie to dałby się za tego swojego Hansa pokroić smile  Ufać warto, ale tracić przy tym zdrowy rozsądek i trzeźwe myślenie to jakaś abtrakcja. Po co miałbym kobiecie przepisywać jakieś nieruchomości które odziedziczyłem? Niechciałbym też żeby ona mi przepisywała. Zarobiła/odziedziczyła, jej szczęscie, nic mi do tego.

Wyobraź sobie, że innej odpowiedzi od ciebie się nie spodziewałam big_smile

Malkontent, biedny msio ciągle oszukiwany przez kobiety, a nawet nie ma pojęcia, jak powinien wyglądać związek. Każde szczęsliwe zakończenie dla niego musi koniecznie zakończyć się w sądzie big_smile big_smile Prawie udusiłam się ze śmiechu. Pozostaje tylko ci wspólczuć.

Biedny, sfrustrowany, nieszczęśliwy i do tego zgryżliwy big_smile Naprawdę kandydat na partnera.

Pa!

117

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Salomonka napisał/a:

Wyobraź sobie, że innej odpowiedzi od ciebie się nie spodziewałam big_smile

Malkontent, biedny msio ciągle oszukiwany przez kobiety, a nawet nie ma pojęcia, jak powinien wyglądać związek. Każde szczęsliwe zakończenie dla niego musi koniecznie zakończyć się w sądzie big_smile big_smile Prawie udusiłam się ze śmiechu. Pozostaje tylko ci wspólczuć.

Biedny, sfrustrowany, nieszczęśliwy i do tego zgryżliwy big_smile Naprawdę kandydat na partnera.

Pa!


Nie salomonka, po prostu trzeźwo myślę. Jak się zastanowię i przeanalizuję swoje związki zaczynając od liceum, przez studia a na ostatnim kończąc to przez moje życie przewinęło się kilka kobiet, za którymi na pewnym etapie w ogień bym wskoczył. Dzisiaj nie jestem żadną z nich i jak widać bezcelowo bym spłonął smile Jedne rozstania były milsze, inne mniej miłe, ale jednak wielka miłość i gotowość do poświęceń a także wielke zaufanie odeszły.

Przyjmuąc, że sama nie masz 15 lat to też się zastanów ilu takich Hansów było w twoim życiu wcześniej? I ilu może być później.
Bez złośliwości.

118 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-02-18 23:26:01)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Deepwater nie da sie Toba wygrać na argumenty formalno-prawne. Bo w dużej części masz racje.

Jest jeszcze taka cześć zycia w której idzie va banque.  Trudne do wycenienia. Czyli idę z tobą na dobre i na zle. Ale rzeczywiście możesz sie przejechac. I można sie zabezpieczyć tak jak piszesz. Z drugiej strony możesz nigdy nie związać sie z osoba ktora tez pójdzie va banque. Bo ona tej asekuracji nie zaakceptuje. Można byc całe zycie zabezpieczonym (racjonalne), można tez nigdy nie sięgnąć poziomu którego nigdy nie poznasz. Każdy robic jak chce. Tu nie ma dobrej odpowiedzi. Jest autocasco albo zabawa

W udanym zwiazku nie chodzi o seks i obiad. To za malo

119

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Bert44 napisał/a:

Deepwater nie da sie Toba wygrać na argumenty formalno-prawne. Bo w dużej części masz racje.

Jest jeszcze taka cześć zycia w której idzie va banque.  Trudne do wycenienia. Czyli idę z tobą na dobre i na zle. Ale rzeczywiście możesz sie przejechac. I można sie zabezpieczyć tak jak piszesz. Z drugiej strony możesz nigdy nie związać sie z osoba ktora tez pójdzie va banque. Bo ona tej asekuracji nie zaakceptuje. Można byc całe zycie zabezpieczonym (racjonalne), można tez nigdy nie sięgnąć poziomu którego nigdy nie poznasz. Każdy robic jak chce. Ty nie ma dobrej odpowiedzi


Jasne, że każdy robi jak chce, nic mi do tego. Po prostu chciałem poznać argumenty, ja za ślubem nie widzę żadnych, kobiety, które się upierają że to ważne też żadnych sensownych podać nie mogą, poza dziwnymi opowieściami, że ktoś tak coś inwestował, ma dom i sobie ufają bo ufać trzeba smile Bardzo racjonalny argument.

Problmem ze stawieniam va banque jest tylko jeden: nie masz nic do wygrania, bo bez formalnego związku możesz być równie szczęśliwy jak po podpisaniu papierka w urzedzie. Za to jak źle postawisz...
I druga, nie mniej ważna kwestia. Rozpada się coraz więcej małżeństw, z roku na rok więcej. To nie jest na zasadzie: dobra, wezmę ślub, szansa, że się rozwiodę to 1%. Szansa, że się rozwiedziesz to 30-40%
Tak jak wyżej napisałem, każdy z nas był zakochany, każdy z nas ufał... i każdy z nas chociaż raz się przejechał na tym ufaniu. Jednych to zabolało bardziej, innych mniej, ale jak ktoś mi tłumaczy, że teraz to już na pewno to, już nic się nie może wydarzyć bo ufam i kocham... to mogę się tylko zaśmiać smile

Ilu i ile tylko na tym forum jest rozwodników? Pomnóżmy to razy 10 żeby mieć liczbę też tych, któzy byli w powaznych związkach, kochali, ufali ale już nie są razem.
Reasumując: można kochać, można ufać, ale nie warto tracić przy tym zdrowego rozsądku.

120

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

Przyjmuąc, że sama nie masz 15 lat to też się zastanów ilu takich Hansów było w twoim życiu wcześniej? I ilu może być później.
Bez złośliwości.

Myślenie życiowego przegrywa, który nigdy do niczego nie doszedl. Nie dziwi mnie to, bo to nie pierwszy raz już się z tym spotykam na forum.

Jak to? Kobieta sama zapracowała na swoje pieniądze? Byłam już tu wyzywana od kurwy, moja matka była nazwana kurwą, choć od lat biedaczka nie żyje big_smile Moja córka była zwyzywana od kurwy, choć malo o niej w ogóle pisze, bo nie ma potrzeby. Jest ogarnięta, skończyła świetne studia i sobie radzi.  Nie mieści się w głowie biednym faciom, że kobieta może mieć więcej od nich.

Tak że wiesz,..... Niczym mnie nie zaskoczyłeś, wręcz przeciwnie, utwierdziłeś mnie w pewnych przekonaniach. Słabi faceci, słabo myślą, słabo działają, a mocni są tylko w gębach, gdy dotyczy to poniżania kobiet.

Nie różnisz się niczym od nich i fajnie, że to ujawniłeś, choć musiałam cię sprowokować, abyś się odkrył.

Poza tym... Sam chcialeś dyskusji o małżeństwie, wszystkich ustawiałeś jak to nie potrafią dyskutować, a jeden przykład z życia wzięty, nie taki jakbyś sobie wymyslił już tak cię wyprowadził z równowagi? Paradne. To na czym ta dyskusja ma polegać według ciebie: Tylko na przytakiwaniu twoim wyssanym z palca teoriom?

Nie bądź śmieszny.

Chcesz tylko bić pianę, jak to ktoś wcześniej zauważył. Ma być tylko tak, jak sam uważasz, nie ma racji bytu nikt, kto ma inne zdanie od ciebie, bo jak wyżej smile

121

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Salomonka napisał/a:

Myślenie życiowego przegrywa, który nigdy do niczego nie doszedl. Nie dziwi mnie to, bo to nie pierwszy raz już się z tym spotykam na forum.

Jak to? Kobieta sama zapracowała na swoje pieniądze? Byłam już tu wyzywana od kurwy, moja matka była nazwana kurwą, choć od lat biedaczka nie żyje big_smile Moja córka była zwyzywana od kurwy, choć malo o niej w ogóle pisze, bo nie ma potrzeby. Jest ogarnięta, skończyła świetne studia i sobie radzi.  Nie mieści się w głowie biednym faciom, że kobieta może mieć więcej od nich.

Tak że wiesz,..... Niczym mnie nie zaskoczyłeś, wręcz przeciwnie, utwierdziłeś mnie w pewnych przekonaniach. Słabi faceci, słabo myślą, słabo działają, a mocni są tylko w gębach, gdy dotyczy to poniżania kobiet.

Nie różnisz się niczym od nich i fajnie, że to ujawniłeś, choć musiałam cię sprowokować, abyś się odkrył.

Poza tym... Sam chcialeś dyskusji o małżeństwie, wszystkich ustawiałeś jak to nie potrafią dyskutować, a jeden przykład z życia wzięty, nie taki jakbyś sobie wymyslił już tak cię wyprowadził z równowagi? Paradne. To na czym ta dyskusja ma polegać według ciebie: Tylko na przytakiwaniu twoim wyssanym z palca teoriom?

Nie bądź śmieszny.

Chcesz tylko bić pianę, jak to ktoś wcześniej zauważył. Ma być tylko tak, jak sam uważasz, nie ma racji bytu nikt, kto ma inne zdanie od ciebie, bo jak wyżej smile



Szczerze jestem przerażony, jakaś dwubiegunówka czy WTF?
Kobieto, ja ani o twojej córce nic nie pisałem, ani o matce, ani nawet tobie samej żadnych sukcesów nie odbieram, jak ci się wiedzie, dobrze zarabiasz to good for you, dalszego szczęscia życzę smile

Odniosłem się jedynie do tego zaufania. Masz swojego Hansa, ufasz mu i świetnie... każdy kiedyś miał takiego Hansa a jak nie miał to pewnie będzie miał. Jedni na tym zaufaniu się potężnie przejechali inni nie, jak to w życiu. Ja jedynie powiedziałem, że warto zachować trzeźwy osąd w każdej sytuacji, nic więcej. Szczęscia życzę smile

122

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Myślenie życiowego przegrywa, który nigdy do niczego nie doszedl. Nie dziwi mnie to, bo to nie pierwszy raz już się z tym spotykam na forum.

Jak to? Kobieta sama zapracowała na swoje pieniądze? Byłam już tu wyzywana od kurwy, moja matka była nazwana kurwą, choć od lat biedaczka nie żyje big_smile Moja córka była zwyzywana od kurwy, choć malo o niej w ogóle pisze, bo nie ma potrzeby. Jest ogarnięta, skończyła świetne studia i sobie radzi.  Nie mieści się w głowie biednym faciom, że kobieta może mieć więcej od nich.

Tak że wiesz,..... Niczym mnie nie zaskoczyłeś, wręcz przeciwnie, utwierdziłeś mnie w pewnych przekonaniach. Słabi faceci, słabo myślą, słabo działają, a mocni są tylko w gębach, gdy dotyczy to poniżania kobiet.

Nie różnisz się niczym od nich i fajnie, że to ujawniłeś, choć musiałam cię sprowokować, abyś się odkrył.

Poza tym... Sam chcialeś dyskusji o małżeństwie, wszystkich ustawiałeś jak to nie potrafią dyskutować, a jeden przykład z życia wzięty, nie taki jakbyś sobie wymyslił już tak cię wyprowadził z równowagi? Paradne. To na czym ta dyskusja ma polegać według ciebie: Tylko na przytakiwaniu twoim wyssanym z palca teoriom?

Nie bądź śmieszny.

Chcesz tylko bić pianę, jak to ktoś wcześniej zauważył. Ma być tylko tak, jak sam uważasz, nie ma racji bytu nikt, kto ma inne zdanie od ciebie, bo jak wyżej smile



Szczerze jestem przerażony, jakaś dwubiegunówka czy WTF?
Kobieto, ja ani o twojej córce nic nie pisałem, ani o matce, ani nawet tobie samej żadnych sukcesów nie odbieram, jak ci się wiedzie, dobrze zarabiasz to good for you, dalszego szczęscia życzę smile

Odniosłem się jedynie do tego zaufania. Masz swojego Hansa, ufasz mu i świetnie... każdy kiedyś miał takiego Hansa a jak nie miał to pewnie będzie miał. Jedni na tym zaufaniu się potężnie przejechali inni nie, jak to w życiu. Ja jedynie powiedziałem, że warto zachować trzeźwy osąd w każdej sytuacji, nic więcej. Szczęscia życzę smile


Trzeźwy osąd tobie się przyda, bo na razie to ty masz problem ze swoimi związkami, ja się na swoj nie skarżę.

A za życzenia dziękuję, bo mój "Hans" jak go pogardliwie nazwałeś wart jest dobrych życzeń.

123

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Salomonka, daj na luz smile i nie oczekuj, że ktoś tak zżerany lękiem przed kobietami jak kolega Deepwater zdoła trzeźwy osąd czegokolwiek mieć. W cuda wierzysz ?

124 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-19 03:57:01)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Deepwater napisał/a:

A nie jest tak w praktyce? Najczęściej to mężczyzna więcej zarabia (z wielu powodów, o tym niżej) i to męzczyzna łoży większe środki na utrzymanie rodziny.

Nie mówię o bieżących potrzebach rodziny, tylko zabezpieczeniu. Na przyszłość.

Deepwater napisał/a:

A co do "gorszych warunków na starcie" to pozwól, że po raz kolejny przypomnę: na dzień dzisiejszy 30% 40 letnich kobiet nie ma dzieci (według prognoz za kilka lat będzie to 40%), te które mają dzieci to zdaje się, że pierwsze (i często jedyne) dziecko rodzą w okolicach 30, więc ciężko tutaj mówić o "starcie kariery".  Pomijaąc pierwszy rok życia dziecka gdzie rzeczywiście zdecydowana większość obowiązków spada na kobietę, to w dzisiejszych czasach jednak coraz więcej mężczyzn angażuje się w wychowanie i aktywnie bierze w nim udział.

Nie ma znaczenia, na jakim etapie kariery zawodowej jest.
Może akurat miałaby możliwość awansu, ale siedzi w domu zmieniając brudne pieluchy.
Tych kilka lat, które poświęca dla rodziny, mogłaby wykorzystać na rozwój.
Nie twierdzę, że każda by to zrobiła, bo byłaby to oczywista nieprawda, jednak co któraś owszem.
Facet w tym czasie normalnie pracuje, nie ma luki w życiorysie, co miesiąc dostaje wypłatę na SWOJE konto, bo przecież małżeństwem nie są, więc prawnie to JEGO pieniądze.
Kobieta nawet jak po czasie chce wrócić do pracy, a ma małe dziecko, to wielu pracodawców nie chce jej zatrudnić.
A co w sytuacji, gdy on zdecyduje nagle, że chce się rozstać i z dnia na dzień odchodzi?
Biorąc pod uwagę, że wiele kobiet ma kilkaset złotych alimentów na dziecko, szału nie ma.
Biorąc pod uwagę, że wielu mężczyzn w opiece pomagać nie chce, bo wolą skupić się na nowej partnerce i nowym dziecku, szału nie ma.
Nie raz widziałam na grupach prawnych, jak taki wzorowy tatuś lub jego nowa miłość dopytywali, jak wydziedziczyć dzieci z poprzedniego związku.
Sama też mam znajomego, który od lat nie ma kontaktu z ojcem.
Nie dlatego, że matka utrudniała. Po prostu miał go w tyle.
Brzmi fantastycznie, prawda?
W takim układzie jedna decyzja mężczyzny dzieli kobietę od bajkowego losu samotnej matki na bezrobociu, która nie tylko musi na gwałt szukać zatrudnienia, by mieć za co opłacić rachunki i kupić jedzenie, ale też pogodzić nową pracę z wychowywaniem malucha.
A zauważ, że jeszcze nie wspomniałam ani słowem o, mówiąc bez ogródek, zużyciu ciała, dla którego ciąża i poród nie pozostają obojętne. Rozstępy, zmiana kształtu piersi. Różne komplikacje w trakcie. Przykładowo moja siostra miała poważne problemy z nerkami w trakcie ciąży.

Deepwater napisał/a:

A mniejsze zarobki kobiet w zdecydowanej większości nie wynikają z tego, że urodziły dziecko, tylko z tego, że skończyły gówno studia a po studiach pracują w urzedzie czy innym biurze, wykonując nikomu niepotrzebną pracę, która siłą rzeczy jest średnio opłacana.

Rozumiem, że do urzędu nigdy nie chodzisz?

Deepwater napisał/a:

Nie brakuje też kobiet, które mając bogatego męża zawodowo "wychowują dzieci" (i uj, że dzieci mają po 15 lat smile) albo pracują na 1/2 czy 1/3 etatu, w sam raz, żeby przyjść, wypić kawę, poplotkować i do domciu wink

Są też kobiety, które nie mają dzieci, a mimo to siedzą w domu, bo mężowi to pasuje, tylko co z tego?

Deepwater napisał/a:

Nie chcę nikogo obrażać ale uważam, że naprawdę często tak to wygląda. Dziewczyna kończy jakąś historię sztuki, zatrdunia się w przedszkolu i tak ciągnie karierę do emerytury, a później narzeka, że mało zarabia. Mało, ale jesteś pewna, że to z powodu jednego dziecka, które urodziłaś w wieku 30 lat?

Nic nie mówiłam, że zarabiają mało, bo mają dziecko.
A generalnie prawda jest taka, że ktoś te niskopłatne prace musi wykonywać i CHWAŁA tym ludziom za to, że chcą, bo bylibyśmy w czarnej dupie, gdyby każdy aspirował do bycia dyrektorem korporacji.

Deepwater napisał/a:

Przykre, ale wystarczyło napisać testament, ślub nie jest do niczego potrzebny. Pomijam, że dzieci wyjątkowo podłe ale tacy ludzie, tez się trafiają a gdyby prawo było u nas normalne i RÓWNE dla wszystkich, to taki testament były nie do podważenia.

Niestety wielu ludzi nie myśli o takich sprawach jak spisanie testamentu. Zwłaszcza tych starej daty.

125

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Mrs.Happiness napisał/a:

Może akurat miałaby możliwość awansu, ale siedzi w domu zmieniając brudne pieluchy.
Tych kilka lat, które poświęca dla rodziny, mogłaby wykorzystać na rozwój.

To demagogia. Raz, że to nie jest kilka lat. Dwa Polki kiepsko rodzą dzieci. Trzy to zawsze oderwanie od zawodowej rutyny. Np. nauczyciele wywalczyli sobie rok "dla poratowania zdrowia", wg Twojej logiki to czas stracony. Tych ale jest całe mnóstwo. Kiedyś mężczyźni szli do wojska na 2 lata i też mogły być to lata stracone, ale też można było ten czas wykorzystać. Medal zawsze ma dwie strony. Oglądanie od jednej, to propaganda i walka z kobiecością.
Tak odnośnie obecnych igrzysk, tam kolejny raz wygrała złoty medal łyżwiarka z Włoch, która jest matką. Pokonała te łyżwiarki, które nie maja dzieci. To świetny przykład jak kobieta może realizować się jako matka i jako ktoś kto osiągnął sukces zawodowy. Co ciekawe ta łyżwiarka zadbała, żeby jej dziecko było obecne podczas tych zawodów, aby mogło pamiętać jej osiągnięcia. Dziecko może być też siłą dla kobiety, pomagającą osiągać sukcesy zawodowe.

126 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-02-19 11:41:55)

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

.

127

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Co do brania ślubu, to plusem jest możliwość wspólnego rozliczenia dla niektórych te kilka czy kilkanaście ysięcy złotych rocznie zrobi różnice oczywiście są też ułatwienia administracyjne.

Problem zgłoszony przez autora jest inny on nasłuchał się opowieście jak to ona robiła mu akcje, problem w tym, że te akcje to najczęściej brak zgody na wyjście na imprezę do klubu i kontakt z innymi kobietami.

Autor mówi kobiety mają dzieci z innymi jestem w stanie postawić duże pieniądze na to, że więcej mężczyzn zrobi dziecko innej będąc żonatym niż kobieta zajdzie w ciąże z niemężnem.

Problem autora to są właśnie podwójne standardy czyli jak coś zrobi kobieta to źle, jak coś zrobi mężczyzna to no miał prawo.

Prosty przykład: Dwoje młodych ludzi każde po 22 lata nagle ciąża, wina tożsama, ale skutki jakby inne, jej powiedzą tak wybrała niech poniesie konsekwencje, 10 lat później on piękny ślub zakłada rodzinę nikt go nie ocenia, dorósł zrozumiał.

Jasne jeśli chociaż jedna kobieta dopuściła się zdrady to jest o jedną za dużo, tylko że na tą jedną kobietę przypadnie 2 czy 3 mężczyzn statystycznie którzy dopuścili się zdrady?

128

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Muqin napisał/a:

Salomonka, daj na luz smile i nie oczekuj, że ktoś tak zżerany lękiem przed kobietami jak kolega Deepwater zdoła trzeźwy osąd czegokolwiek mieć. W cuda wierzysz ?


Ciekawa interpretacja, jak facet jest świadomy zagrożeń to według kobiet, przynajmniej części jest zżerany lękiem, jakby nie był świadomy i z chęcią zgadzał się na niekorzystne dla siebie rozwiązania to zapewne byłby cudownym misiem smile Chociaż według większości trzeźwo myślących mężczyzn byłby po prostu frajerem. Ale takich też nie brakuje więc nie macie się co martwić, każda ma szansę na swojego Hansa smile

129

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?

Nie twierdzę, iż rozliczne zagrożenia się na poziomie ogólnym ze zmianą stanu cywilnego nie wiążą. Dla obu stron, choć nie są one identyczne. Nie bez powodu w tzw. skali stresu zmiana stanu cywilnego jest dosyć wysoko punktowana.
Świadomość zagrożeń może generować strach/niepokój. Lęk to strach wyolbrzymiony i nieadekwatny do realnej skali zagrożenia. I to widać u ciebie. Lęk, agresja... a przecież nikt cię nie zmusza do zawierania związku małżeńskiego.

130

Odp: Związek bez ślubu - tak czy nie?
Mrs.Happiness napisał/a:
Deepwater napisał/a:

A mniejsze zarobki kobiet w zdecydowanej większości nie wynikają z tego, że urodziły dziecko, tylko z tego, że skończyły gówno studia a po studiach pracują w urzedzie czy innym biurze, wykonując nikomu niepotrzebną pracę, która siłą rzeczy jest średnio opłacana.

Rozumiem, że do urzędu nigdy nie chodzisz?


Chodzę, ale nie dlatego, że to jest racjonalnie potrzebne tylko dlatego, żeby urzędasy miały co robić. Zauważ, że im większa komputeryzacja, im większa moc obliczeniowa tym więcej urzędników.
Proste przykłady: chcę zarejestrować samochód, idę do wydziału komunikacji, wypełniam karteczki, daję pani w okienku, pani w okienku drukuje karteczkę zwaną tymczasowym dowodem a ja po miesiącu znowu muszę wrócić do pani z okienka, oddać karteczkę i pobrać nową karteczkę. Tak jakbym w 21 wieku nie mógł złożyć wniosku przez internet, policja nie mogłaby mieć w systemie informacji, że taki wniosek złożyłem a za 3-4 tygodnie kurier przywiezie mi dowód. Do czego więc jest ta pani w okienku? Chyba tylko po to, żeby wkur#ać ludzi, którzy wcale nie muszą do niej chodzić ale chodzą, bo jakiś debil uznał, że jak za dużo zautomatyzuje to biedne panie z okienka zostaną bez roboty.
Kolejny przykład GUS. Regularnie przysyłają jakieś ankiety do wypełnienia, pierdylion formularzy itd. Pytania? Jakie są obroty, ilu ludzi firma zatrudnia, jak się zwiększyło/zmniejszyło zatrudnienie... Naprawdę ku##a pytacie o takie rzeczy??? Jak chcecie wiedzieć ilu pracowników firma zatrudnia to zapytajcie ZUS, tam siedzą w okienkach panie i one od tego są. Jak chcecie wiedzieć jakie firma ma przychody to zapytajcie urząd skarbowy, oni od tego są. Co miesiąc składam deklaracje, płącę pdoatki a wy mnie pytacie o obroty. No ja pierdo!!!! Ale gdyby ktoś ruszył głową i ustawił proces tak jak powinien działać to pewnie połowę ludzi z GUS trzeba byłoby zwolnić.
Na wszystko jest formularz, do każdego formularza 5 załaczników, najpierw ludzie siedzą i to wypełniają, późiej urzednicy (a częściej urzedniczki) siedzą i to przepisują i jakoś życie leci... a najlepsze w tym wszystkim jest to, że poowa tych bzdur jest kompletnie nikomu do niczego niepotrzebna, dane się dublują, jeden urząd nie potrafi zdobyć z drugiego urzedu informacji, napradę długo by wymieniać.




Mrs.Happiness napisał/a:

Są też kobiety, które nie mają dzieci, a mimo to siedzą w domu, bo mężowi to pasuje, tylko co z tego?


Zupełnie nic, jak obojgu pasuje to ich sprawa. Na miejscu tych kobiet zastanwoilbym się tylko co będzie jak związek się posypie, z takiego czy innego powodu.


Mrs.Happiness napisał/a:

Nic nie mówiłam, że zarabiają mało, bo mają dziecko.
A generalnie prawda jest taka, że ktoś te niskopłatne prace musi wykonywać i CHWAŁA tym ludziom za to, że chcą, bo bylibyśmy w czarnej dupie, gdyby każdy aspirował do bycia dyrektorem korporacji.


Kobieto, co ty za bzdury opowiadasz? Wykonują nisko płatne prace bo chcą? Chwała im za to??? A może wykonują nisko płatne prace bo nie mają wyboru, nic konkretnego nie potrafią i do niczego innego się nie nadają? A może z wygody? Bo lepiej jest przyjść rano do biura, wypić kawę, usiąść na wygodnym fotelu i na koniec miesiąca dostać 4000 zł niż wsiadać w samochód, jechać przez pół kraju, ręce pobrudzić na jakimś zleceniu... i mniejsza z tym, że w drugim warancie dostaniesz 7000-8000 czy więcej. Firmę zakładać? Ale pani to ryzyko, może mnie się uda a może nie uda? Ludzi zatrudnie, zaraz mi jakaś bździągwa w ciąże zajdzie i z problemem zostane. Daj pan spokoj, lepiej zostane za te 4000 smile)

Posty [ 66 do 130 z 171 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek bez ślubu - tak czy nie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026