netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

to nie tak miało być

32 odpowiedzi1 566 wyświetleńzałożony przez tomekm, 17.02.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » to nie tak miało być

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: to nie tak miało być

Dzisiaj położyłem się o 7 rano, bo gdy wczoraj nie mogłem zasnąć pisałem ten wątek, żeby w końcu się komuś wyżalić. Przy edycji chyba zabrakło mi internetu i post nie przeszedł. O czym pisałem...teraz to już w skrócie, że czuje bezsilność i beznadzieję. 

 

Dzisiaj Żona ma walne, więc wczoraj liczyłem na wspólny powalentynkowy wieczór, bo w weekend mieliśmy gości. W wazonie jeszcze stoją tulipany ode mnie, a w szufladzie leży bielizna która miała być prezentem. Żona wczoraj wróciła do domu późno, bo pomagała starszemu synowi i jego kolegom w domowo/grupowej pracy na zajęcia. Ja siedziałem w domu z młodszym synem, a potem kończyłem pracę przy komputerze. Żona próbowała (moimi zdaniem z poczucia obowiązku) coś zainicjować, ale udawałem, że nie jestem zainteresowany. Dlaczego...bo nie potrzebuję łaski, jest już późno, jutro mam soje zadania, a ostatnie 1,5h Ona siedziała z telefonem w ręku. 

 

Nie chodzi już o pójcie do łóżka, tylko o moje poczucie samotności. 

 

Po ślubie jesteśmy 10lat. Mamy gdzie mieszkać, finansowo jesteśmy w bezpiecznym położeniu.  Przez ostanie 10 lat staję na głowie, żeby zapewnić rodzinie, to co według mnie ojciec i mąż powinien zapewnić. Przez ten czas wyremontowałem mieszkanie na wynajem, które należy do Żony, żeby móc je wynajmować, wyremontowałem stary dom po babci w którym mieszkaliśmy przez 4lata. Wykończyłem nowy dom, w którym mieszkamy teraz żeby mieć komfortowe warunki dla siebie i dzieci. Zająłem się sprawami kredytowymi i papierami do budowy domu, wybrałem meble, zasłony, talerze i model odkurzacza. Nie dlatego, bo jestem władczy i zawsze mam rację, tylko dlatego bo uważałem, że Żona zajmująca się w domu dwójką małych dzieci, skoro nie przejawia inicjatywy, żeby się zajmować wyborem koloru ścian, nie ma do tego głowy bo zajmuje się dziećmi, gotowaniem, zakupami.  I tak przez te 10lat lat przejmowałem obowiązki, które nie interesowały Żony. Tuje do ogrodu, meble do pokojów dzieci, naprawa hydroforu, wymiana samochodu Żony, bo aut nie przejdzie kolejnego badania technicznego. I wiecie co....mógłbym robić to wszystko dalej, albo i jeszcze więcej. Chciałbym tylko wieczorem wspólnie pogadać o tym, że może nadpłacimy ratę kredytu, zajmiemy się trawnikiem, bo zamiast trawy i podjazdu mamy tylko kretowiska, że może kupimy suszarkę do ubrań, żeby było wygodniej ogarnąć pranie. 

 

To nie jest tak, że nie zajmuje się domem i dziećmi. Nie pracuję już na etacie, bo jestem na swoim więc jeśli tylko mogę to odwiozę/odbiorę dzieci ze szkoły, ugotuje coś jeśli nie ma obiadu w lodówce, zrobię zakupy i 85% wszystkich opłat. Poodkurzam, a w weekend ogarnę pomysł na spędzenie wspólnie wolnego czasu. Zaplanuję wakacje, zabiorę Żonę na kolację, spacer  lub romantyczny weekend niespodziankę kiedy oddamy dzieci do dziadków. Wszystko co robię, staram się ogarniać na 100%. Wymiana samochodu Żony- przecież też trzeba było się postarać. Wszystko w tajemnicy, na nowym aucie kokarda i mega zaskoczenie. Co w zamian...tego samego wieczoru, siedzę sam przed tv o 23, bo Żona jak to się często zdarza zasnęła w łóżku z dziećmi. 

 

Przez kilka lat chcąc wspólnie obejrzeć film, coś ugotować razem, iść do łóżka muszę ją budzić bo śpi na fotelu lub w pokoju dzieci. A jeśli nie śpi...to siedzi z telefonem w ręku przed TV,  ja proszę żeby ruszyła się z kanapy bo jest już 23. Nie mogę powiedzieć, że Żona nie zajmuje się domem, praniem, gotowaniem. Oczywiście chodzi do pracy, ale to tak samo jak każdy z nas. Nie mogę powiedzieć, że mnie nie kocha, ale puste słowa dla mnie nic nie znaczą. Więcej znaczy dla mnie zrobienie  kanapek do pracy albo wyjście z inicjatywą, że może nadpłacimy kredyt lub porozmawiamy o tym, co w najbliższych tygodniach musimy załatwić. "Może obejrzymy film? Ok. to coś wybierz" 

 

Oczywiście najprostszym wyjściem jest oddanie przestrzeni Żonie na działanie, ale ona z tej przestrzeni nie chce korzystać. To może prośba o pomoc, no pewnie. Pod naszą nieobecność ktoś próbował włamać się do domu. Myślałem, że to będzie impuls, żeby jej przypomnieć, że alarm przestał działać, w kolejnym tygodniu ma akurat urlop to umówi gościa, który się tym zajmie. I co...minął miesiąc, a wykonanie telefonu okazało się za trudne, bo przecież dom, dzieci, gotowanie, sprzątanie i brak czasu. 

 

Jak to nie działa, to trzeba porozmawiać. Najpierw wytłumaczyć, że jest mi ciężko bo czasami pracuję 14h i zwyczajnie nie mam już siły. Jak kolejna rozmowa nic nie daje, to zaczynasz się denerwować, zaczyna Ci się ulewać i krzyczysz żeby Twoje racje w końcu wybrzmiały albo zostały usłyszane.  Przy kolejnej okazji już nie tłumaczysz, nie krzyczysz tylko rozklejasz się i zaczynasz płakać, że to nie tak miało wyglądać. Że jednak tu jesteś nie po to żeby ułatwiać i organizować wszystkim życie dookoła.

 

Tak...  powinienem skupić się na sobie. Iść na siłownie, zmienić ciuchy, wyjść z kumplami. Tyle, że to nie działa. Taki teatrzyk jest dobry na 2tygodnie, a obowiązki w domu i w pracy dalej są. 

 

Ciekawe w tym wszystkim jest, to że Żona widzi, że życie może wyglądać inaczej. Tak jak u jej siostry, która w czwórkę mieszka w małym mieszkaniu, z mężem który nie potrafi przykręcić kranu, naprawić samochodu, kupić kwiatów czy zabrać dzieci na spacer, ale za to wie wszystko o polskiej lidze piłki nożnej. Ich małżeństwo się sypie, bo chłop nie potrafi zadbać o dom i rodzinę. Nie to co ja i mój Teść, którego uwielbiam. On zakorzenił w niej poczucie, że chłop ma się sprawdzać, a ja to ugruntowałem. Gdy się poznaliśmy, była inna. Pracowała i studiowała na 3kierunakch jednocześnie. Strasznie mi to w niej imponowało. Kiedy się już zorientowała, że nie musi być wcale samodzielna wybrała łatwiejszą drogę. 

 

Czy w tym wszystkim jest moja wina, że starłem się za bardzo? Zmienić swoje podejście i odpuścić, skoro wiem, że jak czegoś nie zrobię, to zrobione to nie będzie. Porzucić marzenia i pogodzić się, że już taka jest i tak być musi ?  Nie miałem normalnego domu, bo wychowywałem się właściwie bez ojca. Postanowiłem, że będę stawał na uszach, żeby stworzyć dom i szczęśliwą rodzinę, a poległem nawet nie na półmetku.

2 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-02-17 15:30:57)

Odp: to nie tak miało być

No to się wygadałeś… Bo życie i tak musisz układać sobie sam.
W małżeństwie każdy powinien robić to co potrafi najlepiej i sobie pomagać w razie  konieczności, czasem zastąpić.
Na przykładzie alarmu, to ja akurat bym oczekiwała, że to mąż załatwi, chyba, że ma się  takiego „sierotę” to kobieta musi się tym zająć.
Dlatego nie mów żonie co ma robić, co uważasz za konieczne załatw sam, inne rzeczy odpuść. Bo z tego co piszesz to pracujesz całe dnie, a takie narzuciłeś sobie obowiązki, że głowa mała, w jaki sposób to wszystko robisz?
Za dużo sobie wziąłeś na głowę od samego początku, więc tak masz. Byłeś może za bardzo uległy wobec żony, więc ona można powiedzieć trochę cię lekceważy, bo ty nawet nie artykułujesz tego co ci się nie podoba.
To, że komunikacja u was leży, to jest problem obydwu stron, zacznij rozmawiać, a nie narzekać, że nie rozmawiacie.

3 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2026-02-17 15:35:11)

Odp: to nie tak miało być

Przede wszystkim powinieneś odpocząć. Sama ze swojego doświadczenia powiem ci, że po 15 latach pracy na dwóch etatach, studiowaniu i zajmowaniu się jeszcze kilkoma innymi sprawami, po prostu na pysk upadłam i nic mi się nie chciało, tylko płakać ze zmęczenia gdy musiałam rano wstawać. Doszlam do ściany czyli do tego że trzeba z czegoś zrezygnować żeby się nie wykończyć.

Rozumiem, że masz swoją działalność, swoją firmę? Możesz ją zawiesić na jakiś czas? Chociaż na kilka tygodni, najlepiej miesięcy. Zrób coś dla siebie, coś o czym wcześniej marzyłeś; Podróż na drugą pólkulę, rejs statkiem, albo wyprawa wysokogórska... Obojętnie co, ale coś co zawsze odkładałeś, bo nie ma na to czasu. Swiat  się nie zatrzyma, jeśli nie będziesz jakiś czas pracował, a żona powinna zrozumieć, że masz po prostu już dość i dalej nie pociągniesz. Przede wszystkim zrób sobie badania, chociaż te podstawowe, to na pewno nie zaszkodzi i pomyśl w końcu o sobie.
Porozmawiaj też z żoną i otwarcie jej powiedz jak się czujesz. Próbowałeś? Ale nie że coś ci w małżeństwie czy w niej nie pasuje, na to przyjdzie czas. Po pierwsze opowiedz jej jak nam tutaj, jak czujesz się zmęczony, zniechęcony i po prostu smutny.

4

Odp: to nie tak miało być

Związek jest przeinwestowany. Narobiłeś masę błędów. Np. po co ta niespodzianka z tym samochodem dla żony? Chcesz nadrobić tatusiowanie, którego ci brakowało?

5

Odp: to nie tak miało być

Dzięki za wasze odpowiedzi. 2 lata temu miałem epizod depresyjny trwający kilka miesięcy i początki nerwicy. Skorzystałem z psychologa, który postawił mnie na nagi i dał siłę do realizacji planów pod tytułem własna firma. Wtedy też robiłem sobie wszystkie podstawowe badania. Rzuciłem etat który mnie rujnował (prawie 10lat w korpo) i zacząłem działać. Dało mi to dużego kopa. Sprawdzam się w tym co robię, jestem sprawczy, a działalności idzie w dobrym kierunku. Nie zrobiłem tego dla pieniędzy, a dla siebie. Lubię tą branże bo czuję, że w końcu robię, to co w życiu powinienem. Wcześniej myślałem, że dobija mnie tylko poprzednia praca. Dzisiaj wiem, że sytuacja w domu też się do tego przyczyniła.

Mam plany na wiosnę. Jade sam w góry motocyklem, bo odkładam to już 2lata. Zawsze planowałem ten wyjazd z Żoną. Kupiłem jej nawet cichy na motocykl, żeby mogła ze mną jechać, ale te plany muszę zmienić.

A co do rozmowy, to było ich wiele. Czasami do 3 w nocy. Kosztuje mnie to dużo emocji i nerwów. Każdą z nich to ja musiałem inicjować. Właściwie nie są to rozmowy, a moje monologi. Żona przytakuje, że w sumie to mam rację i powinna starać się bardziej. Efekty rozmowy trwają tydzień albo dwa. Potem zaczyna się codzienność. Teraz nie inicjuje już tcyh rozmów. Czuje, że zaczynam się zamykać w sobie, bo kolejny emocjonalny zryw się nie opłaca.

6 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2026-02-17 16:08:30)

Odp: to nie tak miało być
tomekm napisał/a:

..........
Mam plany na wiosnę. Jade sam w góry motocyklem, bo odkładam to już 2lata. Zawsze planowałem ten wyjazd z Żoną. Kupiłem jej nawet cichy na motocykl, żeby mogła ze mną jechać, ale te plany muszę zmienić.

A co do rozmowy, to było ich wiele. Czasami do 3 w nocy. Kosztuje mnie to dużo emocji i nerwów. Każdą z nich to ja musiałem inicjować. Właściwie nie są to rozmowy, a moje monologi. Żona przytakuje, że w sumie to mam rację i powinna starać się bardziej. Efekty rozmowy trwają tydzień albo dwa. Potem zaczyna się codzienność. Teraz nie inicjuje już tcyh rozmów. Czuje, że zaczynam się zamykać w sobie, bo kolejny emocjonalny zryw się nie opłaca.

Dlatego napisałam ci, że nie czas teraz na takie rozmowy, po prostu w tym stanie w jakim jesteś, nic one nie dadzą. Sam napisałeś, że są to twoje monologi, nie masz siły poprowadzić rozmowy tak, aby żona wzięła twoje słowa naprawdę na poważnie.
Jeśli czujesz, że zamykasz się w sobie, może warto odszukać tego psychologa sprzed dwóch lat i jego poprosić o pomoc?
Jednak najpierw odpoczynek. Wyjazd w góry doskonały pomysl smile

7

Odp: to nie tak miało być

Moja mama też taka jest, jak Twoja żona. Kiedyś poprosiłam ją by zaniosła mój ulubiony plecak, w którym urwała się jedna rączka by dała do naprawy, bo go uwielbiam do pracy, na codzień, ona miała to zrobić w tydzień., bo ja akurat nie miałam czasu się tym zając więc ją poprosiłam. Skończyło się na tym, że czekałam prawie rok ^^ W międzyczasie kupiłam sobie jakiś tam plecaczek i chodziłam, więc w końcu powiedziałam by mi go oddała, to wtedy dała do naprawy. To już była taka harcorowa sytuacja, ale znam ją że ona tak ma różnie, że raz coś zrobi, a raz trzeba czekać i się upominać, i nie jest tak, że można coś zrobić samemu. Czasem sił fizycznych i psychicznych brak, więc nie zawsze da się samemu/ej coś załatwić.
Widać, że się starasz, oboje pracujecie, macie dzieci i obowiązki, ale widać że brakuje Ci jakiegoś podrygu ze strony partnerki. Czasami matki zapominają o mężach, i nie traktują go już jak partnera dawniej, i nie okazują już takiego zainteresowania. Jak dla mnie jeśli nie jesteś w stanie dotrzeć do niej, to może byście spróbowali pójść do terapeuty? Pytałeś ją o to może?
Uważam też tak jak Salomonka w kwestii zrobieniu coś Tylko dla siebie. Nigdy nie możesz zapominać o swoich potrzebach i o to, że też musisz czasami zrobić coś dla siebie. Nie możesz dbać tylko o żonę, ale i o siebie również smile
Jednak z tą terapią bym spróbowała, nie zaszkodzi, zresztą sam wiesz jak Ci psycholog pomógł. Albo nawet samemu się wybrać na początek, a potem spróbować z żoną.
Życzę wam jak najlepiej smile

8

Odp: to nie tak miało być
tomekm napisał/a:

Gdy się poznaliśmy, była inna. Pracowała i studiowała na 3kierunakch jednocześnie. Strasznie mi to w niej imponowało. Kiedy się już zorientowała, że nie musi być wcale samodzielna wybrała łatwiejszą drogę. 

 

Czy w tym wszystkim jest moja wina, że starłem się za bardzo?


Tak z ciekawości spytam, czy skończyła przynajmniej jeden z tych trzech kierunków studiów?

Żona pewnie ile może to robi, zajmowanie się dziećmi jest męczące, ale rozumiem, że tobie chodzi o jej niezaangażowanie w różne domowe kwestie. Jedyne co mi na myśl teraz przychodzi to to, abyście zrobili grafik spraw które wykonujecie. I potem rozliczcie się z tego w jakiś sposób. Może to jej uzmysłowi, że za mało trochę się przykłada.
Z tego co zrozumiałam, to ona pracuje, zajmuje się dziećmi i przeważnie gotuje. Czy robi coś jeszcze? Kto sprząta? Jak jest ta praca domowa na was dwóch rozdzielona, bo może ona wcale tak mało nie robi? I to twoje oburzenie, że siedzi przed tv i telefonem - no wiesz, ty też potrzebujesz zapewne się w jakiś sposób odmóżdźyć, więc tu nie rozumiem dlaczego się czepiasz.

9

Odp: to nie tak miało być
tomekm napisał/a:

Dzisiaj położyłem się o 7 rano, bo gdy wczoraj nie mogłem zasnąć pisałem ten wątek, żeby w końcu się komuś wyżalić. Przy edycji chyba zabrakło mi internetu i post nie przeszedł. O czym pisałem...teraz to już w skrócie, że czuje bezsilność i beznadzieję. 

 

Dzisiaj Żona ma walne, więc wczoraj liczyłem na wspólny powalentynkowy wieczór, bo w weekend mieliśmy gości. W wazonie jeszcze stoją tulipany ode mnie, a w szufladzie leży bielizna która miała być prezentem. Żona wczoraj wróciła do domu późno, bo pomagała starszemu synowi i jego kolegom w domowo/grupowej pracy na zajęcia. Ja siedziałem w domu z młodszym synem, a potem kończyłem pracę przy komputerze. Żona próbowała (moimi zdaniem z poczucia obowiązku) coś zainicjować, ale udawałem, że nie jestem zainteresowany. Dlaczego...bo nie potrzebuję łaski, jest już późno, jutro mam soje zadania, a ostatnie 1,5h Ona siedziała z telefonem w ręku. 

 

Nie chodzi już o pójcie do łóżka, tylko o moje poczucie samotności. 

 

Po ślubie jesteśmy 10lat. Mamy gdzie mieszkać, finansowo jesteśmy w bezpiecznym położeniu.  Przez ostanie 10 lat staję na głowie, żeby zapewnić rodzinie, to co według mnie ojciec i mąż powinien zapewnić. Przez ten czas wyremontowałem mieszkanie na wynajem, które należy do Żony, żeby móc je wynajmować, wyremontowałem stary dom po babci w którym mieszkaliśmy przez 4lata. Wykończyłem nowy dom, w którym mieszkamy teraz żeby mieć komfortowe warunki dla siebie i dzieci. Zająłem się sprawami kredytowymi i papierami do budowy domu, wybrałem meble, zasłony, talerze i model odkurzacza. Nie dlatego, bo jestem władczy i zawsze mam rację, tylko dlatego bo uważałem, że Żona zajmująca się w domu dwójką małych dzieci, skoro nie przejawia inicjatywy, żeby się zajmować wyborem koloru ścian, nie ma do tego głowy bo zajmuje się dziećmi, gotowaniem, zakupami.  I tak przez te 10lat lat przejmowałem obowiązki, które nie interesowały Żony. Tuje do ogrodu, meble do pokojów dzieci, naprawa hydroforu, wymiana samochodu Żony, bo aut nie przejdzie kolejnego badania technicznego. I wiecie co....mógłbym robić to wszystko dalej, albo i jeszcze więcej. Chciałbym tylko wieczorem wspólnie pogadać o tym, że może nadpłacimy ratę kredytu, zajmiemy się trawnikiem, bo zamiast trawy i podjazdu mamy tylko kretowiska, że może kupimy suszarkę do ubrań, żeby było wygodniej ogarnąć pranie. 

 

To nie jest tak, że nie zajmuje się domem i dziećmi. Nie pracuję już na etacie, bo jestem na swoim więc jeśli tylko mogę to odwiozę/odbiorę dzieci ze szkoły, ugotuje coś jeśli nie ma obiadu w lodówce, zrobię zakupy i 85% wszystkich opłat. Poodkurzam, a w weekend ogarnę pomysł na spędzenie wspólnie wolnego czasu. Zaplanuję wakacje, zabiorę Żonę na kolację, spacer  lub romantyczny weekend niespodziankę kiedy oddamy dzieci do dziadków. Wszystko co robię, staram się ogarniać na 100%. Wymiana samochodu Żony- przecież też trzeba było się postarać. Wszystko w tajemnicy, na nowym aucie kokarda i mega zaskoczenie. Co w zamian...tego samego wieczoru, siedzę sam przed tv o 23, bo Żona jak to się często zdarza zasnęła w łóżku z dziećmi. 

 

Przez kilka lat chcąc wspólnie obejrzeć film, coś ugotować razem, iść do łóżka muszę ją budzić bo śpi na fotelu lub w pokoju dzieci. A jeśli nie śpi...to siedzi z telefonem w ręku przed TV,  ja proszę żeby ruszyła się z kanapy bo jest już 23. Nie mogę powiedzieć, że Żona nie zajmuje się domem, praniem, gotowaniem. Oczywiście chodzi do pracy, ale to tak samo jak każdy z nas. Nie mogę powiedzieć, że mnie nie kocha, ale puste słowa dla mnie nic nie znaczą. Więcej znaczy dla mnie zrobienie  kanapek do pracy albo wyjście z inicjatywą, że może nadpłacimy kredyt lub porozmawiamy o tym, co w najbliższych tygodniach musimy załatwić. "Może obejrzymy film? Ok. to coś wybierz" 

 

Oczywiście najprostszym wyjściem jest oddanie przestrzeni Żonie na działanie, ale ona z tej przestrzeni nie chce korzystać. To może prośba o pomoc, no pewnie. Pod naszą nieobecność ktoś próbował włamać się do domu. Myślałem, że to będzie impuls, żeby jej przypomnieć, że alarm przestał działać, w kolejnym tygodniu ma akurat urlop to umówi gościa, który się tym zajmie. I co...minął miesiąc, a wykonanie telefonu okazało się za trudne, bo przecież dom, dzieci, gotowanie, sprzątanie i brak czasu. 

 

Jak to nie działa, to trzeba porozmawiać. Najpierw wytłumaczyć, że jest mi ciężko bo czasami pracuję 14h i zwyczajnie nie mam już siły. Jak kolejna rozmowa nic nie daje, to zaczynasz się denerwować, zaczyna Ci się ulewać i krzyczysz żeby Twoje racje w końcu wybrzmiały albo zostały usłyszane.  Przy kolejnej okazji już nie tłumaczysz, nie krzyczysz tylko rozklejasz się i zaczynasz płakać, że to nie tak miało wyglądać. Że jednak tu jesteś nie po to żeby ułatwiać i organizować wszystkim życie dookoła.

 

Tak...  powinienem skupić się na sobie. Iść na siłownie, zmienić ciuchy, wyjść z kumplami. Tyle, że to nie działa. Taki teatrzyk jest dobry na 2tygodnie, a obowiązki w domu i w pracy dalej są. 

 

Ciekawe w tym wszystkim jest, to że Żona widzi, że życie może wyglądać inaczej. Tak jak u jej siostry, która w czwórkę mieszka w małym mieszkaniu, z mężem który nie potrafi przykręcić kranu, naprawić samochodu, kupić kwiatów czy zabrać dzieci na spacer, ale za to wie wszystko o polskiej lidze piłki nożnej. Ich małżeństwo się sypie, bo chłop nie potrafi zadbać o dom i rodzinę. Nie to co ja i mój Teść, którego uwielbiam. On zakorzenił w niej poczucie, że chłop ma się sprawdzać, a ja to ugruntowałem. Gdy się poznaliśmy, była inna. Pracowała i studiowała na 3kierunakch jednocześnie. Strasznie mi to w niej imponowało. Kiedy się już zorientowała, że nie musi być wcale samodzielna wybrała łatwiejszą drogę. 

 

Czy w tym wszystkim jest moja wina, że starłem się za bardzo? Zmienić swoje podejście i odpuścić, skoro wiem, że jak czegoś nie zrobię, to zrobione to nie będzie. Porzucić marzenia i pogodzić się, że już taka jest i tak być musi ?  Nie miałem normalnego domu, bo wychowywałem się właściwie bez ojca. Postanowiłem, że będę stawał na uszach, żeby stworzyć dom i szczęśliwą rodzinę, a poległem nawet nie na półmetku.

A to dokładne odwrócenie rol niz ponoc zazwyczaj. Zazwyczaj to babki maja wszyztko na głowie a facet jest nieobecny. Oficjalnie

Cóż jakie masz wyjscia? Albo bedzie jak jest i to akceptujesz albo zmienisz ta sytuacje. Musisz to jasno i klarownie powiedziec a później...byc konsekwentnym.  Co innego możesz zrobic?

10 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2026-02-17 22:03:44)

Odp: to nie tak miało być

na moje oko to wiele pomijasz w tej opowiesci.

a klimat jest taki: wszystko robię najlepiej i ciągle mi mało,
                           nie umiem się cieszyć z posiadania rodziny, usiąść spokojnie na tyłku i zasnąć w fotelu z żoną i dzieciakami
                           wszystko robię lepiej i prawdopodobnie żonę krytykuję nawet w temacie wyboru firanek, nie mówiąc już o wyborze auta, spędzania wakacji czy innych rzeczy.
nie jesteś przypadkiem pedantem perfekcjonistą?
mam wrażenie  ze wiecej czasu poświęcasz fasadowym rzeczom niż ważnym, nie ma między wami bliskości.
kobieta się poddała..
wróć na terapię, nie wiem jakim cudem nie zauważył terapeuta relacji rodzinnych, tylko zawodowe.
Zobacz jakie są Twoje marzenia co do wieczornej rozmowy z żoną: trawnik? raty?   Bożesz ty mój..
Może nalej jutro dobrego wina i porozmawiajcie o dupie Maryni? Film  i o nim pogadajcie?

11

Odp: to nie tak miało być

Chyba już czas na ładną kochankę.

12

Odp: to nie tak miało być
Farmer napisał/a:

Chyba już czas na ładną kochankę.

Tylko nie zaczynaj o studentkach big_smile

13

Odp: to nie tak miało być

Dzięki za wszystkie odpowiedzi, nawet te według których jestem domowym tyranem dbającym jedynie o dobra materialne. Nasz dom nie opływa w luksusy, ale też nie musimy liczyć się z każdym groszem. Nie jeździmy na egzotyczne wyspy, żeby potem wrzucać zdjęcia do sieci. Latem rowery, zimą sanki i spacery. Czytam dzieciom bajki, gramy w pikłarzyki, budujemy modele z kartonu. Co do sprzątania i gotowania, to pewnie mógłbym to robić częściej. Ale gdy się tym nie zajmuję, to pracuję zawodowo. nie siedzę przed tv oglądając mecze, nie gram na kompie ani konsoli (chyba, że jedynie z dziećmi). A gdy już skończę obowiązki, fakt nie usiądę na dupie w fotelu, tylko organizuje czas całej naszej czwórce, żeby go dobrze wykorzystać, bo jeśli ja tego nie zrobię to niedziela przeminie w chosie i niezorganizowaniu.

A co do firanek, to racja. Można powiedzieć, że pracuje w branży wnętrzarskiej. Mam poczucie smaku i jakiś tam gust. Żona nawet sama kiedyś się wydała, że ona woli żebym ja to zrobił, bo efekt końcowy będzie lepszy. A jak poproszę, że teraz jednak nie mam do tego głowy, to jej schemat działania wygląda tak, że przez 3 wieczory będzie te firanki oglądać, zastanawiać się, 30 modeli doda do koszyka w allegro, żeby ostatecznie nie zdecydować się na żadną z wersji.

14

Odp: to nie tak miało być

Naprawdę cały czas waszej czwórki musi być zorganizowany? Do tego stopnia musi, że Ty po skończeniu obowiązków nie siadasz na dupie w fotelu tylko organizujesz? Jakbyś raz usiadł to ziemia by się kręcić przestała, dzieci z marszu się zdemoralizują i charaktery im się trwale wypaczą  jak spędzą dzień w sposób mniej zorganizowany?
Jakiś klimat braku luzu wyczułam... podobnie jak Ela, no żesz wieczorna rozmowa o trawniku i ratach, szczyt marzeń, istna narada produkcyjna w dobrze zorganizowanym zakładzie produkcyjno usługowym.
Tomsklad, podepnę się pod tekst Eli - bliskości brak, luzu, pogadania o dupie maryni.

15

Odp: to nie tak miało być

Dla mnie brzmisz jak typowy "miły facet" (jeśli nie znasz tematu, możesz zerknąć na kanał YouTube Marcina Wąsika), co to robi coraz więcej i więcej, bo gdzieś podświadomie czuje, że musi zasłużyć na bycie docenionym, ale z jednej strony się wypala, a z drugiej oczekuje za to nagrody. Są to tzw. zwane ukryte kontrakty i myśli się ten, kto pomyśli, że "miły facet" jest fajny, bo z zasady stosuje szereg manipulacji.

Powyżej dostałeś cenne rady: odpuść sobie, zrób coś dla siebie, zacznij żyć swoim własnym życiem i nie traktuj żony, jak kogoś, kto z wdzięczności powinien być dokładnie taki, jak to sobie wymyśliłeś.
Swoją drogą, czy zapytałeś kiedyś żony, czy to co od Ciebie dostaje, to jest aby na pewno to, czego najbardziej potrzebuje?

I też mnie rozbawiło to marzenie o rozmowie na temat trawnika i nadpłacie kredytu. Najpierw pozbawiłeś ją decyzyjności, a teraz dziwisz się, że nie masz w niej partnerki?

Moim zdaniem za bardzo się idealizujesz, żeby przyjąć, że jesteś takim ideałem na jakiego się kreujesz.

16

Odp: to nie tak miało być
Priscilla napisał/a:

Dla mnie brzmisz jak typowy "miły facet" (jeśli nie znasz tematu, możesz zerknąć na kanał YouTube Marcina Wąsika), co to robi coraz więcej i więcej, bo gdzieś podświadomie czuje, że musi zasłużyć na bycie docenionym, ale z jednej strony się wypala, a z drugiej oczekuje za to nagrody. Są to tzw. zwane ukryte kontrakty i myśli się ten, kto pomyśli, że "miły facet" jest fajny, bo z zasady stosuje szereg manipulacji.

Powyżej dostałeś cenne rady: odpuść sobie, zrób coś dla siebie, zacznij żyć swoim własnym życiem i nie traktuj żony, jak kogoś, kto z wdzięczności powinien być dokładnie taki, jak to sobie wymyśliłeś.
Swoją drogą, czy zapytałeś kiedyś żony, czy to co od Ciebie dostaje, to jest aby na pewno to, czego najbardziej potrzebuje?

I też mnie rozbawiło to marzenie o rozmowie na temat trawnika i nadpłacie kredytu. Najpierw pozbawiłeś ją decyzyjności, a teraz dziwisz się, że nie masz w niej partnerki?

Moim zdaniem za bardzo się idealizujesz, żeby przyjąć, że jesteś takim ideałem na jakiego się kreujesz.

Nie wiemy czy żona była kiedykolwiek decyzyjna, bo z tego co pisze Autor wynika, że raczej nie, jest bardzo niezdecydowana i niespecjalnie ma gust więc zostawia to mężowi, choć może tak być, że jest wycofana ,boi się podejmować decyzje, bo obawia się uwag męża.
Są takie kobiety, że jak coś już kupią ,jeszcze do domu nie dojadą i już im się nie podoba, a jak już ktoś skrytykuje to kaplica, rzecz do wyrzucenia.

17

Odp: to nie tak miało być

Wieka gdybyś miała za męża nadopiekuńczego tatusia, też by ci było ciężko o czymś zdecydować, wiedząc jaka może być jego reakcja.
Jeżeli mówić o błędach żony, to powielenie schematu rodzinnego. Tomek pisał, że jest podobny do teścia.

18

Odp: to nie tak miało być

Też polecam posluchania na YT Marcina Wąsika. Twój przypadek nie jest odosobniony.
Może wychowywany bez ojca zbyt mocno wziąleś sobie na glowę rolę męską w organizowaniu i czuwaniu nad wszystkim, by się nie rozwaliló, i to się przegięlo w drugą stronę a Ty czujesz się zmęczony i przytloczony?

19

Odp: to nie tak miało być

Też polecam posluchania na YT Marcina Wąsika. Twój przypadek nie jest odosobniony.
Może wychowywany bez ojca zbyt mocno wziąleś sobie na glowę rolę męską w organizowaniu i czuwaniu nad wszystkim, by się nie rozwaliló, i to się przegięlo w drugą stronę a Ty czujesz się zmęczony i przytloczony?
Dom to powinna być spokojniejsza i bardziej wyluzowana przestrzeń dla Ciebie po powrocie z pracy, nie musisz az tak nim zarządzać.

20 Ostatnio edytowany przez Farmer (2026-02-18 10:34:06)

Odp: to nie tak miało być
Julia life in UK napisał/a:
Farmer napisał/a:

Chyba już czas na ładną kochankę.

Tylko nie zaczynaj o studentkach big_smile

Wystarczy również trochę starsza z dużymi "oczami" smile

21 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-02-18 11:15:47)

Odp: to nie tak miało być
Legat napisał/a:

Wieka gdybyś miała za męża nadopiekuńczego tatusia, też by ci było ciężko o czymś zdecydować, wiedząc jaka może być jego reakcja.
Jeżeli mówić o błędach żony, to powielenie schematu rodzinnego. Tomek pisał, że jest podobny do teścia.

Zawsze jacy jesteśmy to wypadkowa genów i wychowania, i za kim się ktoś wyrodzi, kolokwialnie mówiąc.
Nie zawsze się powiela schematy z domu, bo jak widzi, że ojciec jest apodyktyczny, mama nie ma nic do powiedzenia w domu, to ja będę inna, tylko nie każdy jest do tego zdolny.
W tym przypadku nie chodzi o nadopiekuńczego ojca, bo takimi to córki rządzą, autor też nim nie jest, a bardziej despotycznego.
Skoro wszystko tak musi być jak chce mąż, to on rządzi i dzieli, wszystko wie najlepiej, zamiast rozmawiać z żoną, też jej słuchać, to wygłasza tyrady, do tego nocne, więc kobiecie jedynie głowa puchnie, nic więcej. Ona się wycofuje i najlepiej by go omijała szerokim łukiem, a on zdziwiony.
Takie wyciągnęłam wnioski z tego co do tej pory autor napisał.
Nie wyobrażam sobie, żeby mąż mi kupował firanki, ale skoro ona się boi zdecydować, bo mąż skrytykuje, to się zamyka i wycofuje. Najtrudniej jest zrozumieć się wzajemnie, tym bardziej jak nie gramy na jednym fortepianie, ostatnio popularne słowo smile

Autor organizuje życie rodzinne w każdej dziedzinie, a oni odbierają to jako ustawianie, szczególnie żona.

22

Odp: to nie tak miało być

Cześć ponownie, oczywiście że dostałem tutaj dożo cennych rad i wskazówek, a przede wszystkim zobaczyłem wile innych możliwych punktów widzenia i interpretacji sytuaacji. Zgadzam się, że może chce za dużo i za szybko. Zgadzam się, że lubię mieć pewne rzeczy zaplanowane i wdrażać je w życie według wcześniej obmyślonego planu. Zgadzam się, że mam zadatki na dążenie do perfekcjonizmu.

Nie zgadzam się jednak z poglądem, że jestem tyranem czy despotą, bo to nadinterpretacja oparta na najprostszych logicznych schematach. Z jednej strony to naturalne, że na forum przeznaczonym dla kobiet, to kobiety bronią się wzajemnie. I wcale mnie to nie widzi. Na forum przeznaczonym dla facetów, pewnie więcej byłoby rad pod tytułem - znajdź sobie kochankę smile Osławionych już firanek, nie zrywam z karniszem bo nie spodobał mi się ich odcień, a następnego dnia nie przynoszę kupionych przez siebie z nakazem, że trzeba powiesić te właściwe.

Jestem tu po to jednak żeby coś zmienić, naprawić. Nie tylko w postępowaniu Żony ale i swoim. Uważam, że u Żony to kwestia braku umiejętności podejmowania decyzji, niezdecydowanie i odkładanie pewnych rzeczy do momenu kiedy przestaną być ważne albo zostaną załatwione, tak aby tych decyzji nie podejmować.

Co do nocnych rozmów? Kiedy ma być na to czas ? Wtedy kiedy jesteśmy tylko sami, kiedy dzieci śpią. Można pewnie odpuścić i nie próbować niczego zmieniać, bo tak już jest i kropka. Życie jest jednak tylko jedno i wart omieć poczucie, że się przynajmniej próbowało.

23

Odp: to nie tak miało być

Solidarność jajników akurat mnie nie dotyczy, nawet czasami ktoś twierdzi, że jestem facetem.
Wiadomo, że zdanie jest subiektywne, choć człowiek stara się być obiektywnym.
Powiedz co to jest za rozmowa, jak ty prawisz  kazanie, mniejsza o to o jakiej porze choć powinieneś uzgodnić z żoną czy akurat przed snem ona chce rozmawiać, a żona milczy, czyli nie potrafisz tak poprowadzić rozmowy, żeby ona mogła wyartykułować swoje zdanie i nie być narażona na twój gniew czy krytykę.
Powiedz co robicie  razem, właśnie wtedy można rozmawiać o różnych rzeczach.
Ja tylko wyciągam wnioski z tego co piszesz, jesteś nie tylko perfekcjonistą ale i pracoholikiem i chcesz sobie wszystkich podporządkować.
Nie widzisz tego, że żona od ciebie ucieka i oddala się i nie daje ci to do myślenia. Musisz być dla żony bardzo męczący skoro ona cię omija szerokim łukiem.
Jak chcesz coś zmieniać to zmiany zacznij od siebie.
Może terapia małżeńska by wam pomogła, żeby się wzajemnie zrozumieć.
Rodzina ma dużą wartość i na pewno głupotą tą jest doradzanie znajdź sobie kochankę, wiedziałeś kogo brałeś nikt na siłę nie zmuszał do zakładania rodziny, więc teraz wszystko rób, żeby było między wami dobrze.

24

Odp: to nie tak miało być

Wieka.

A ja sądzę że po prostu uczucia żony dawno wygasły i jest w tym "małżeństwie" tylko ze względu na dzieci.
Jakby nie było dzieci to by nie było tego małżeństwa i facet dołączył by do grona rozwodników.

Pewne zachowania tej Pani były i w moim małżeństwie. Nawet bardzo dużo. I wiem czy się to skończyło.

Pani po prostu trwa w tym związku ze względu na dzieci. Dlatego wybiera spanie z dziećmi czy telefon niż rozmowę z mężem.

Dla mnie ich drogi się mocno rozjechały. On zajął się pracą i innymi rzeczami, ona dziećmi ...

Bardzo często dziecko/dzieci bardzo zmieniają kobietę. Jak ma normalny system wartości i mąż nie idzie w odstawkę albo nie spada na samo dno hierarchi to takie związki trwają i dzieci je wzmacniają.
Ale bardzo często dzieci są groździem do trumny małżeństwa i często wiele małżeństw jest martwych i trwa ze względu na dzieci

25 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-02-18 15:22:43)

Odp: to nie tak miało być

Kaszpir tu się z Tobą nie zgodzę.
Żona Tomka jest z domu z dominującym ojcem. Rymując ma pewne wyrobione wzorce. To fakt.
Ale mimo to, podejmowała próby zbliżenia do męża, co pokazuje np. ta scena, w której udawał że śpi.
Myślę, że takich prób było więcej. Ale były ignorowane przez Tomka. On ma wyrobiony sposób funkcjonowania rodziny, z jego rolą przywódczą i jego pomysłami. Trudno się przez to przebić. Żona dla przykładu musiała być zadowolona z samochodu, który jej został kupiony.
Problem ze strony Tomka pojawił się dopiero wtedy, gdy poczuł się zmęczony tym co sam niejako stworzył, że wszystko zależy od niego.
Niestety nie widział problemu w tym, że narzucał żonie co jej się ma podobać, tak jak właśnie ten podarowany samochód.

Co do samych rozmów. Podstawowe pytanie. Czy Tomek umie słuchać co żona ma do powiedzenia. I druga strona medalu, czy żona potrafi powiedzieć o co jej biega. Zdaje się temat rozmów był narzucany przez Tomka, a żona wolała od tych rozmów telefon.

26

Odp: to nie tak miało być
tomsklad napisał/a:

Cześć ponownie, oczywiście że dostałem tutaj dożo cennych rad i wskazówek, a przede wszystkim zobaczyłem wile innych możliwych punktów widzenia i interpretacji sytuaacji. Zgadzam się, że może chce za dużo i za szybko. Zgadzam się, że lubię mieć pewne rzeczy zaplanowane i wdrażać je w życie według wcześniej obmyślonego planu. Zgadzam się, że mam zadatki na dążenie do perfekcjonizmu.

Nie zgadzam się jednak z poglądem, że jestem tyranem czy despotą, bo to nadinterpretacja oparta na najprostszych logicznych schematach. Z jednej strony to naturalne, że na forum przeznaczonym dla kobiet, to kobiety bronią się wzajemnie. I wcale mnie to nie widzi. Na forum przeznaczonym dla facetów, pewnie więcej byłoby rad pod tytułem - znajdź sobie kochankę smile Osławionych już firanek, nie zrywam z karniszem bo nie spodobał mi się ich odcień, a następnego dnia nie przynoszę kupionych przez siebie z nakazem, że trzeba powiesić te właściwe.

Jestem tu po to jednak żeby coś zmienić, naprawić. Nie tylko w postępowaniu Żony ale i swoim. Uważam, że u Żony to kwestia braku umiejętności podejmowania decyzji, niezdecydowanie i odkładanie pewnych rzeczy do momentu kiedy przestaną być ważne albo zostaną załatwione, tak aby tych decyzji nie podejmować.

Co do nocnych rozmów? Kiedy ma być na to czas ? Wtedy kiedy jesteśmy tylko sami, kiedy dzieci śpią. Można pewnie odpuścić i nie próbować niczego zmieniać, bo tak już jest i kropka. Życie jest jednak tylko jedno i wart omieć poczucie, że się przynajmniej próbowało.

Z tego, co jak na razie przeczytałam to wychodzi mi  relacja, w której jedna strona jest silnie dominująca, co powoduje wycofanie drugiej strony.
Sporo jest obecnie tekstów o silnych kobietach, które "kastrują" mężczyzn w związku, ale jakby tak w tych analizach, co to je pod hasłem "kastrujące" kobiety łatwo można wygooglać zmienić role - wychodzi mi, że pasujesz do roli dominującej, z wszelkimi skutkami dla relacji. W tym przykrymi dla samego Ciebie, bo zamiast rozmawianiem z żoną osiągnąć zmianę osiągasz jej dalsze wycofanie innymi słowy masz poczucie walenia głową w mur, jej złej woli? lenistwa? Klasyką są dominujące kobiety, które kompletnie nie pojmują, że im więcej "poważnych rozmów" i im silniej coś chcą partnerowi wytłumaczyć tym jest gorzej.

W ramach innego spojrzenia spójrz na siebie jako na osobę dominującą. Bez histerycznego "nie jestem tyranem".  Do powstania związku, w którym jedna strona dominuje  potrzebne są dwie strony, ta druga musi mieć predyspozycje do bycia zdominowaną - tu się kłania psychologia, wzorce rodzinne powielane wprost albo dla odmiany odwrotnie itd.

Stara prawda - zmienić to można siebie, mając nadzieję, że zmiana we mnie zainicjuje proces zmian u drugiej osoby i zmiany w relacji.

Nie wiem, czy jesteś akurat perfekcjonistą i pracoholikiem, to mocne słowa. Ale na człowieka dominującego w związku mi wyglądasz. Nie traktuj tego jako wytknięcia wady, raczej jako opis osoby. Takie masz predyspozycje, tak ci niejako samo wychodzi, ty tego nie zauważasz, uczciwie chcesz jak najlepiej ino efekty nie całkiem takie, jak byś chciał. Tylko Ty możesz tu i ówdzie świadomie odpuścić i zobaczyć, czy coś się w relacji nie zmieni.
Dla Ciebie takie odpuszczenie to będzie ( o ile wdrożysz) istna droga przez mękę, działanie niejako wbrew sobie.

Weźmy te firanki. Jako modelowe coś. Pisałeś o tym, że żona ogląda, wybiera, zdecydować się nie może i całe 3 dni to trwa. Wkurza Cię to? Zapewne wkurza, bo ty byś trzy razy zdążył wybrać, zamówić i pewnie też powiesić te firanki. Co robisz po tych 3 dniach? Jak reagujesz?
W modelu "odpuszczam" czekasz, spokojnie i nienerwowo - i to może być straszliwie trudne. Czekasz nie dając do zrozumienia, nie przejmując sterów, w ogóle nic w temacie.  Bo firanki jakieś wszak wiszą, od wymiany firanek nie zależy byt i dobrostan całej rodziny, patrząc z zewnątrz rodzina doskonale może najprawdopodobniej funkcjonować "na starych firankach" przez następny rok. Możliwe, że żona ma zwyczajnie inny proces decyzyjny niż Ty. W sytuacjach kryzysowych oczywiście pożądana jest decyzyjność i wdrażanie w trybie szybkim, ale czy wymiana firanek to sytuacja kryzysowa? Nie. To akurat coś, co można spokojnie zaliczyć do sytuacji spokojnych, acz oczywiście można i z takiej spokojnej sytuacji uczynić kryzysową.
Piszesz, że żona powiedziała, ze woli, żebyś Ty dekoracyjne do domu wybierał, bo zrobisz to lepiej zajmując się tym zawodowo - możliwa sytuacja, ale jeśli tak, to akurat dekoracyjnych na żonę programowo nie zwalaj z wyjątkiem absolutnej konieczności. Może nie proś jej o zrobienie czegoś, do czego nie ma talentu, upodobania i smykałki jeśli absolutnie nie musisz.

Z jednej strony oczywiście warto i należy rozmawiać. Z drugiej - rozmowa rozmowie nierówna, rozmawiać trzeba umieć i to umieć z konkretną drugą osobą, inaczej się robią dwa równoległe monologi albo nieskuteczny monolog plus wycofanie w milczenie u drugiej osoby, która czasem wręcz się wyłącza i przeczekuje ten monolog.

27

Odp: to nie tak miało być

Mój teść to akurat najbardziej opanowany, spokojny facet na na świcie. Nie wiem kto wydedukował z kontekstu, że jest dominujący. Pewnie kropki zostały połączone tak, że jeśli mam z nim bardzo dobrą relację to musi być taki sam jak ja. W domu Żony rządzi teściowa, która robi to w sposób bardzo chaotyczny i nieprzemyślany. Teść jej na to pozwala. Wyobraźcie sobie, że jest dzień wigilli. Odwiedzamy teściów, a Teściowa krząta się w kuchni i widzę, że kolacja to będzie na 21. Zaczynam jej pomagać, w trójkę uwijamy się z robotą i siadamy do stołu. Nie jest to odosobniony przypadek, bo Cytując Teściową : jak Tomke pomoże to od razu robota idzie". 

A co do samochodu. Pytałem Żonę o kilka modeli, które wcześniej wytypowałem biorąc pod uwagę budżet, rocznik, silnik i takie tam. No kto ma to zrobić jak nie facet? Kobieta która nie interesuje się motoryzacją. Miałem w tym gronie swojego faworyta. Żona mówi, że według niej to najładniejsza jest akurat alfa. Kupiłem więc alfę. Od tej sytuacji oczekiwałem tylko tego, żeby razem pocieszyć się tym zakupem. Wieczorem nawet przejść się do garażu i razem w 5min posiedzieć w środku i pogadać, że np. dywaniki z materiałowych można wymienić na gumowe bo zima idzie, albo gdzie jutro pojedziemy nim na małą wycieczkę.

28 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-02-18 16:08:53)

Odp: to nie tak miało być

Osoba dominująca może być bardzo, bardzo spokojna, w życiu na nikogo głosu nie podnieść i być niewiarygodnie uprzejma. Nadal pozostając silnie dominującą. Nie utożsamiaj dominacji z wrzaskami czy awanturami, rządzić można także w białych rękawiczkach.
Ba! rządzić można także nie wiedząc, ze się to robi.

29

Odp: to nie tak miało być

Skoro znasz lepiej osobę, której nawet nie widziałaś/nie widziałeś na oczy niż ja, to faktycznie w tym temacie nie mam już nic do dodania.

30

Odp: to nie tak miało być
tomsklad napisał/a:

Mój teść to akurat najbardziej opanowany, spokojny facet na na świcie. Nie wiem kto wydedukował z kontekstu, że jest dominujący. Pewnie kropki zostały połączone tak, że jeśli mam z nim bardzo dobrą relację to musi być taki sam jak ja. W domu Żony rządzi teściowa, która robi to w sposób bardzo chaotyczny i nieprzemyślany. Teść jej na to pozwala. Wyobraźcie sobie, że jest dzień wigilli. Odwiedzamy teściów, a Teściowa krząta się w kuchni i widzę, że kolacja to będzie na 21. Zaczynam jej pomagać, w trójkę uwijamy się z robotą i siadamy do stołu. Nie jest to odosobniony przypadek, bo Cytując Teściową : jak Tomke pomoże to od razu robota idzie". 

A co do samochodu. Pytałem Żonę o kilka modeli, które wcześniej wytypowałem biorąc pod uwagę budżet, rocznik, silnik i takie tam. No kto ma to zrobić jak nie facet? Kobieta która nie interesuje się motoryzacją. Miałem w tym gronie swojego faworyta. Żona mówi, że według niej to najładniejsza jest akurat alfa. Kupiłem więc alfę. Od tej sytuacji oczekiwałem tylko tego, żeby razem pocieszyć się tym zakupem. Wieczorem nawet przejść się do garażu i razem w 5min posiedzieć w środku i pogadać, że np. dywaniki z materiałowych można wymienić na gumowe bo zima idzie, albo gdzie jutro pojedziemy nim na małą wycieczkę.

Pozbądź się oczekiwań, będzie ci się lepiej i spokojniej żyło, bo wiecznie siedzisz w pretensjach o coś, przez te oczekiwania. Równie dobrze mogłeś to sam zaproponować skoro uważałeś to za stosowne.
Pytasz żonę o jej oczekiwania? Dlaczego nie ma w waszych relacjach równości i żona nie lubi z tobą przebywać i rozmawiać…Bywasz miły? Bo jak narazie to wybrzmiewa z twojej strony jedynie pranie mózgu, jeśli chodzi o komunikację.

31

Odp: to nie tak miało być

Absolutnie nikogo nie znam osobiście,  napisałam ogólnie, o istniejącej możliwości. I spojrzeniu z innej strony, uwolnieniu się na przykład od stereotypu "dominujący to ten, co wrzeszczy i się awanturuje". Bo to stereotyp.
Co Ci mogę zaoferować, to spojrzenie z innej strony. Ono bywa wkurzające, wiem. smile
Nie mam patentu na nieomylność, ale mam za to pozycję obserwatora czyli osoby zewnętrznej, programowo życzliwej. smile
Chcesz spróbować rozwiąząć problem czy wylać żale, że żona zła jest i nie kocha, choć Ty się tak starasz i wszystko robisz dobrze?
Nie bez powodu mawiają, że dobrymi chęciami piekło brukowane.

32

Odp: to nie tak miało być

Hmm, czyżby to nasz ulubiony pisarz?;)

33

Odp: to nie tak miało być
tomsklad napisał/a:

Wieczorem nawet przejść się do garażu i razem w 5min posiedzieć w środku i pogadać, że np. dywaniki z materiałowych można wymienić na gumowe bo zima idzie, albo gdzie jutro pojedziemy nim na małą wycieczkę.

Może dla niej samochód służy do wożenia zakupów a nie do podziwiania?

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » to nie tak miało być

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026