netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami

76 odpowiedzi4 785 wyświetleńzałożony przez Typowo, 11.11.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 77 z 77 ]

66

Odp: Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami

Nie było tam nic o "pogódź się z tym jak cię traktuje",

Pewnie.

gdyby moja partnerka chciała tak 2-3 razy w roku na kilka dni wyjechać z koleżankami na babski wyjazd, to... w sumie byłbym na tak



nie "zrób jej na złość" tylko "daj jej na własnej skórze odczuć to co robi

Pomijając, że dawanie komuś odczuć na własnej skórze to samo w sobie jest robienie na złość to jeszcze:

Nie masz co liczyć na refleksję u niej dopóki sama nie zakosztuje tego "miodu".


Dorosła rada od dorosłego faceta: odegraj się.


Związek, w którym trzeba się odgrywać, aby ktoś coś zrozumiał nie ma szansy przetrwać. Nie ma tam partnerstwa, nie ma równości. Jej wolno - jemu nie. Jak słowa nie docierają to po jaki chuj grać w jej grę? I tak niczego tym nie osiągnie, bo babka będzie odwracać kota ogonem. Nie ma sensu w takim czyś trwać. Trzeba się szanować. Trzeba wytyczać granice. Trzeba mieć choć odrobinę godności i dumy osobistej.

67

Odp: Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami
Jack Sparrow napisał/a:

Nie było tam nic o "pogódź się z tym jak cię traktuje",

Pewnie.

gdyby moja partnerka chciała tak 2-3 razy w roku na kilka dni wyjechać z koleżankami na babski wyjazd, to... w sumie byłbym na tak



nie "zrób jej na złość" tylko "daj jej na własnej skórze odczuć to co robi

Pomijając, że dawanie komuś odczuć na własnej skórze to samo w sobie jest robienie na złość to jeszcze:

Nie masz co liczyć na refleksję u niej dopóki sama nie zakosztuje tego "miodu".


Dorosła rada od dorosłego faceta: odegraj się.


Związek, w którym trzeba się odgrywać, aby ktoś coś zrozumiał nie ma szansy przetrwać. Nie ma tam partnerstwa, nie ma równości. Jej wolno - jemu nie. Jak słowa nie docierają to po jaki chuj grać w jej grę? I tak niczego tym nie osiągnie, bo babka będzie odwracać kota ogonem. Nie ma sensu w takim czyś trwać. Trzeba się szanować. Trzeba wytyczać granice. Trzeba mieć choć odrobinę godności i dumy osobistej.

Tak właściwie to gdzie Ty tu widzisz 'związek'...? W sensie tym założonym temacie. Autorowi się wydaje, że jest w takowym, ale czy aby na pewno..?

68 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-16 16:24:32)

Odp: Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami
Jack Sparrow napisał/a:

Tu potrzebna jest rozmowa, dialog. I wytyczanie zdrowych granic. Z wytłumaczeniem dlaczego autor czuje się źle z jej zachowaniem. I jeśli jego partnerka dalej będzie mieć w dupie jego uczucia (lub będzie próbowała odwracać kota ogonem), to sorry, ale trzeba się rozstać. Bo w takim związku nie ma partnerstwa. Bez względu na to czy zdrada się tam pojawiła, czy nie. W związku nie ma miejsca na singielskie zachowania. Ani tym bardziej nie ma miejsca na egoizm pod hasłem "moje zadowolenie kosztem twojego rozgoryczenia/frustracji/emocjonalnego dyskomfortu".

Nie każdy bedzie w super idealnym związku jak z serialu M jak Miłość, czy innym wyciskaczu łez.
Jesli facet organizuje randki, dba o związek, planuje czasem małe niespodzianki, daje przestrzeń ale też wsparcie to ok, można negocjować, ma mocną pozycje. Jeśli on jwszedł w role zaklepane, to już nie trzeba się starać, to nic dziwnego, że ona czasem potrzeuje sobie od niego odpocząć.
Żeby oceniać czy to jest ok, czy nie to trzeba spojrzeć całościowo. Co jesli pracują oboje zdalnie i te wycieczki to jest jedyna metoda żeby nie być razem 24/7?
Dlaczego zakładasz, że każdy w związku chce mieć partnerstwo? Może on spędza weekeny grając na konsoli, albo dzwoni 3 razy w tygodniu do mamy, żeby ustalić jak ma żyć. Może to jej metoda odreagować sobie niedociągnięcia z jego strony?

Nie da się wziąć jednego probelmu i powiedzieć ma być tak. Jednym pasuje, innym nie. A jak coś się psuje to rzadko kiedy jest to zła partner/ka nie chce jechać na wakacje. Czasem te wakacje to wierzchołek góry lodowej. Z fajnym, zaradnym, serdecznym, dowcipnym facetem wakacje to relaks i świetna zabawa. Nikt z takiej rozrywki nie rezygnuje o tak, żeby się napić z koleżankami z pracy. 
Dla mnie to taki wątek na zasadzie chce dać dziecku paczke cukierków a on ucieka przede mną i się chowa w koncie. Normalne, szczesliwe dziecko tak się nie zachowuje, ale lane pasem już tak. Więc tu raczej nie cukierek jest problemem ale ralacja.
I nie nie zakładam, że facet jest zły, kobieta super, po prostu moim zdaniem Autor nie mówi wszystkiego, wygląda to mega dziwnie. Nie ma co się produkować, bo tutaj jest grubszy temat o którym wie tylko autor.

69 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-16 18:36:43)

Odp: Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Dlaczego zakładasz, że każdy w związku chce mieć partnerstwo?

Bo to definicja związku. Mówimy o zdrowej relacji, a nie patologii, układach czy formie niewolnictwa. Partnerstwo nie polega na komunistycznej równości i sprawiedliwości klasowej. Polega na wzajemności, na priorytetyzowaniu siebie nawzajem. Na trosce o potrzeby partnera i budowaniu wspólnego dobrostanu. A nie na budowaniu siebie kosztem drugiej osoby. Są i takie osoby, które największą radość (wręcz masochistyczną) odnajdują w ciągłym dawaniu, zaspokajaniu partnera - nawet kosztem siebie. Ale to jednostki zaburzone. 


Może to jej metoda odreagować sobie niedociągnięcia z jego strony?

Wydawało mi się, że rozmawiamy o dorosłych ludziach, a nie dzieciach czy nastolatkach.


Nie da się wziąć jednego probelmu i powiedzieć ma być tak. Jednym pasuje, innym nie.

Autorowi nie pasuje.


I nie nie zakładam, że facet jest zły, kobieta super, po prostu moim zdaniem Autor nie mówi wszystkiego, wygląda to mega dziwnie.

Z twojej strony wygląda to dziwnie, a ze strony większości facetów to typowe zachowanie księżniczkujących kobiet, które będąc w związku chcą dalej mieć przywileje i prawa singielki. Bo aktualnie mają kogoś kto się nadaje na przeczekanie, ale tak naprawdę wciąż szukają czegoś lepszego.


tutaj jest grubszy temat o którym wie tylko autor.

Nie wie. Dlatego założył wątek i tak naprawdę pyta czy jego oczekiwania i pretensje są uczciwe, czy nie wymaga zbyt wiele.

70

Odp: Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami
assassin napisał/a:

Tak właściwie to gdzie Ty tu widzisz 'związek'...? W sensie tym założonym temacie. Autorowi się wydaje, że jest w takowym, ale czy aby na pewno..?


W punkt.

Na 90% zapchajdziura, póki dziunia nie znajdzie sobie kogoś lepszego.

71 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-16 21:13:01)

Odp: Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami
Jack Sparrow napisał/a:

Polega na wzajemności, na priorytetyzowaniu siebie nawzajem. Na trosce o potrzeby partnera i budowaniu wspólnego dobrostanu.

dla każdego co innego

72 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-16 21:44:04)

Odp: Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami
Jack Sparrow napisał/a:

Bo to definicja związku. Mówimy o zdrowej relacji, a nie patologii, układach czy formie niewolnictwa. Partnerstwo nie polega na komunistycznej równości i sprawiedliwości klasowej. Polega na wzajemności, na priorytetyzowaniu siebie nawzajem. Na trosce o potrzeby partnera i budowaniu wspólnego dobrostanu.

Kiedyś mieliśmy jakaś dyskusje i wypowiedziałem sie ze zwiazek z takiej formie (nawet nie pamiętam o co chodzilo) nie będzie dzialal. I słusznie Jack zwróciłeś mi uwagę ze związki moga byc udane na różnych "bazach".  Że np. facet moze byc z babka bo świetnie gotuję, ze babka moze byc z facetem bo świetnie robi cos w lozku. Zgodziłem sie. Jak ludziom jakiś zestaw cech pasuje i są w tym szczęśliwi to nic mi do tego. Podobnie widzę ten wątek. Moze i gość jest orbiterem a moze nie. Moze dziewczyna tak widzi udany zwiazek (tzn blisko jak jesteśmy razem ale potrzebuje moich imprez z psiapsiolkami). Skoro on sie na to godzi (bo jęczy tylko na forum) to w czym problem. Raczej Autor  powinien glosno sie odezwać. A odcięcia od kumpli i życia męskiego w ogole nie zrozumiem.

73 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-18 00:58:00)

Odp: Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami
Jack Sparrow napisał/a:

Nie było tam nic o "pogódź się z tym jak cię traktuje",

Pewnie.

gdyby moja partnerka chciała tak 2-3 razy w roku na kilka dni wyjechać z koleżankami na babski wyjazd, to... w sumie byłbym na tak



nie "zrób jej na złość" tylko "daj jej na własnej skórze odczuć to co robi

Pomijając, że dawanie komuś odczuć na własnej skórze to samo w sobie jest robienie na złość to jeszcze:

Nie masz co liczyć na refleksję u niej dopóki sama nie zakosztuje tego "miodu".




Dorosła rada od dorosłego faceta: odegraj się.


Związek, w którym trzeba się odgrywać, aby ktoś coś zrozumiał nie ma szansy przetrwać. Nie ma tam partnerstwa, nie ma równości. Jej wolno - jemu nie. Jak słowa nie docierają to po jaki chuj grać w jej grę? I tak niczego tym nie osiągnie, bo babka będzie odwracać kota ogonem. Nie ma sensu w takim czyś trwać. Trzeba się szanować. Trzeba wytyczać granice. Trzeba mieć choć odrobinę godności i dumy osobistej.

Malutki, te klapki, które masz wokół oczu, to ci chyba w czerep wrosły.

Jeśli ty dalej nie widzisz różnicy między "zrobieniem komuś na złość" (gdzie, z samej definicji, głównym - lub jedynym - efektem ma być wkurw tej drugiej strony) a "daniem odczuć na własnej skórze" komuś, dla kogo jedynie taki bodziec może stanowić czynnik inicjujący refleksję (zdziwisz się: sprawdzone doświadczalnie; może ciężko ci to zrozumieć, ale są osoby -  w tym kobiety -  dla których taka wiedza jest czystą abstrakcją dopóki nie poczują jej praktycznej strony na sobie. I, wbrew pozorom, efektem nie musi być wcale zemsta), to chyba nie ma już sensu rozwijać dalej ten temat.

74

Odp: Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami

To nie jest kwestia wyjazdów z koleżankami, a bardziej złożony problem. Dla partnerki to nic złego, że tak spędza swój czas, dla partnera, to coś niedopuszczalnego. Każda strona ma swoje racje i prawa, i każde są słuszne i należne. Może warto nie oceniać drugiej strony poprzez własne wartości i oczekiwania, a zastanowić się nad tym, jak odnaleźć złoty środek, dogodny dla każdej strony? Napisz, co konkretnie cię irytuje, czy fakt, że ona spędza ten czas z koleżankami, czy że nie spędza go z tobą? Czy masz żal o to, że zwiedza nowe miejsca bez ciebie, czy że nie chce zwiedzać ich z tobą? I najważniejsze, czego się tak naprawdę boisz?

75

Odp: Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami
Sssas napisał/a:

To nie jest kwestia wyjazdów z koleżankami, a bardziej złożony problem. Dla partnerki to nic złego, że tak spędza swój czas, dla partnera, to coś niedopuszczalnego. Każda strona ma swoje racje i prawa, i każde są słuszne i należne. Może warto nie oceniać drugiej strony poprzez własne wartości i oczekiwania, a zastanowić się nad tym, jak odnaleźć złoty środek, dogodny dla każdej strony? Napisz, co konkretnie cię irytuje, czy fakt, że ona spędza ten czas z koleżankami, czy że nie spędza go z tobą? Czy masz żal o to, że zwiedza nowe miejsca bez ciebie, czy że nie chce zwiedzać ich z tobą? I najważniejsze, czego się tak naprawdę boisz?

Celna uwaga.
Tak naprawdę autor dotąd nic nie napisał o jednej, dość istotnej dla przyczyny problemu kwestii. Otóż owszem, napisał że "pasją obojga są podróże". Tylko czy oboje odczuwają ten sam dreszczyk emocji jadąc do TEGO SAMEGO KRAJU? Podam przykład: moja partnerka preferuje Hiszpanię czy Włochy; ja mam większą większą frajdę łażąc np. po flandryjskich perełkach jak Antwerpia czy Gandawa. Oczywiście można założyć, że się pojedzie na przemian, do jednego "swojego" miejsca i do "miejsca partnera". Tylko może po prostu jedno z nich nie chce iść na taki kompromis, bo w wyniku tego wyjdzie, że się w roku obskoczy zaledwie jedno "swoje" miejsce zamiast trzech. A jak jeszcze partnerka autora ma przy boku typowe, "cudowne" psiapsi (w stylu: "Nie słuchaj co on pierdoli, pojedziesz tam z nami, będzie fun!"), to gotowy przepis na sytuację opisaną w wątku.

76

Odp: Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami
Bert44 napisał/a:

Skoro on sie na to godzi (bo jęczy tylko na forum) to w czym problem. Raczej Autor  powinien glosno sie odezwać.


Przeczytaj otwierający post. Rozmawiał z partnerką.


Tak - podstawy mogą być różne i o ile obie strony są zadowolone to nie ma znaczenia jaki tam mają układ między sobą. Tu autor nie jest. Jego partnerka o tym wie, ale ma go w dupie.

77

Odp: Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami
Sssas napisał/a:

Napisz, co konkretnie cię irytuje, czy fakt, że ona spędza ten czas z koleżankami, czy że nie spędza go z tobą? Czy masz żal o to, że zwiedza nowe miejsca bez ciebie, czy że nie chce zwiedzać ich z tobą? I najważniejsze, czego się tak naprawdę boisz?

Toć napisał:

. Mamy wiele wspólnych pasji, a jedną z nich jest podróżowanie. Lubimy poznawać nowe miejsca, kultury i smaki. Problem polega na tym, że moja kobieta niekoniecznie lubi to robić razem ze mną.

Nie mieści mi się w głowie, że mógłbym relaksować się, zwiedzać i pić drinki, gdy ona jest sama w Polsce.

Zapytałem ją kiedyś, jakby się czuła, gdybym poleciał gdzieś sam, to odpowiedziała, że byłoby jej z tym źle. Jednocześnie sama realizuje naszą wspólną pasję beze mnie. Tu nie chodzi o zazdrość, albo że jej nie ufam i boję się zdrady. Tu chodzi o to, że ona woli kolekcjonować nowe doświadczenia i wspomnienia z koleżankami, a ja jestem pomijany.

Posty [ 66 do 77 z 77 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bycie w związku, a wyjazdy za granicę z koleżankami

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026