netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kto powinien płacić w związku

947 odpowiedzi28 497 wyświetleńzałożony przez carlitos9, 01.11.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto powinien płacić w związku

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 948 ]

261

Odp: Kto powinien płacić w związku
KoralinaJones napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Wiesz, nie wiem jak jest na innych forach, bo nie bywam (nie, nie jestem z Kafeterii big_smile ), ale biorąc pod uwagę, że prawie wszyscy użytkownicy tego forum deklarują, że pracują zawodowo, to i tak aktywność tutaj jest całkiem dobra. W końcu większość dyskusji często toczy się w trybie czatu.

Dokladnie oni wszyscy do pracy chodzom a ja tylko nierob tu jestem  big_smile

I dlatego Julka w żadnym związku nie jesteś, bo żaden facet nie chce płacić za takiego nieroba tongue. Ja też nie jestem w żadnym związku, mimo że zarabiam, ale chciałabym, żeby facet płacił za mnie, a żadnego takiego ostatnio znaleźć nie mogę. Wszyscy jacyś tacy wyemancypowani! big_smile

big_smile
A ja cały czas tu pisze "ze mnie kasa faceta nie interesuje". Ja siebie plus dziecko od lat spokojnie z moich "skromnych" zasiłków utrzymam, gdybym była w związku to zlamamego pensa bym od faceta nie wzięła

262

Odp: Kto powinien płacić w związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Mrs.Happiness- tak mi się wydaje, że najlepiej dobierać się wewnątrz swojej bańki. Nie trzeba się domyślać i nie ma kwasu potem.

Być może, choć gdyby tak działał świat, to nie powinnam być w związku z obecnym partnerem, biorąc pod uwagę, z jakiego środowiska pochodzę.

SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Forum ma to do siebie, że forumki biorą wszystko do siebie. Jeśli opiszę podział obowiązków który mi odpowiada i mojemu partnerowi, od razu zostanę zjechana przez forumków, którzy się w takim związku nie widzą. Trochę mi się nie chcę.

Jeśli nie masz ochoty odpowiadać, to spoko, nie naciskam.

263

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Mrs.Happiness- tak mi się wydaje, że najlepiej dobierać się wewnątrz swojej bańki. Nie trzeba się domyślać i nie ma kwasu potem.

Być może, choć gdyby tak działał świat, to nie powinnam być w związku z obecnym partnerem, biorąc pod uwagę, z jakiego środowiska pochodzę.

SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Forum ma to do siebie, że forumki biorą wszystko do siebie. Jeśli opiszę podział obowiązków który mi odpowiada i mojemu partnerowi, od razu zostanę zjechana przez forumków, którzy się w takim związku nie widzą. Trochę mi się nie chcę.

Jeśli nie masz ochoty odpowiadać, to spoko, nie naciskam.

A ja tak. Jaki podział obowiązków Smutna? smile

264 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-03 19:49:47)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:

Pierwsza połowa zdania - 100% racja

Druga połowa zdania - nadinterpretacja. Chciałby moze bliżej proporcji " po rowno". Jak na razie placi za wszystko. I chyba mniej o kasę chodzi a bardziej odczytuje to jako brak zaangażowania i pasożytnictwo.

Tym krótkim stwierdzeniem można podsumować cały wątek.

Ktoś, kto bierze na siebie zdecydowaną większość, nie tylko finansów, ale i przede wszystkim inwestycji w relację, będzie się czuł prędzej czy później wykorzystywany. Chyba, że mu się zwyczajnie podoba zabawa w sponsora czy czasoumilacza bądź "menagera" całego związku, gdyż czerpie z tego wymierne korzyści bądź czystą satysfakcję, czuje się z tym w jakiś sposób lepszy czy pewniejszy siebie.
Sądzę, że w przypadku zaistnienia takiej sytuacji, podczas rozmowy obojga, dziewczyna ani przez chwilę by nie pomyślała o tym, że można inaczej. Więc rozmowa niewiele tutaj zmieni.

Dlatego, lepiej właśnie dobierać się z osobami na pewnym, zbliżonym poziomie. To, że komuś się wiedzie, nie czyni z niego od razu sknery, więc nawet nie chodzi tutaj o same finanse, ale podejście do życia i samej relacji. Siłą rzeczy, ludzi żyjących w mniej więcej zbliżonych sferach łączy wiele, bo nawet mają łatwiejszą okazję się na początku poznać, bywają np. w podobnych miejscach czy pracując ze sobą. Z drugiej strony, wiadomo, że pewne przywary mogą wyjść na światło dzienne dopiero później.
Przecież, gdybyśmy odwrócili sytuację, to na tym facecie nie zostałaby nawet jedna sucha nitka. Gdyby to dziewczyna założyła wątek o swoim partnerze, który nic nie potrafi zrobić, bo we wszystkim wyręczała go matka a jeszcze śmie być oburzonym, kiedy partnerka zwróci mu uwagę. Mechanizm jest dokładnie ten sam: wzorce wyniesione z domu a jakże inaczej bywa to oceniane...

Wydaje mi się, że niektórzy ludzie(płci obojga) bywają zbyt bardzo "uczuleni" na ów równy podział obowiązków w relacji(czy też bliski modelowi 50/50).

265 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-11-03 19:50:05)

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Pierwsza połowa zdania - 100% racja

Druga połowa zdania - nadinterpretacja. Chciałby moze bliżej proporcji " po rowno". Jak na razie placi za wszystko. I chyba mniej o kasę chodzi a bardziej odczytuje to jako brak zaangażowania i pasożytnictwo.

Tym krótkim stwierdzeniem można podsumować cały wątek.

Ktoś, kto bierze na siebie zdecydowaną większość, nie tylko finansów, ale i przede wszystkim inwestycji w relację, będzie się czuł prędzej czy później wykorzystywany. Chyba, że mu się zwyczajnie podoba zabawa w sponsora czy czasoumilacza bądź "menagera" całego związku, gdyż czerpie z tego wymierne korzyści bądź czystą satysfakcję, czuje się z tym w jakiś sposób lepszy czy pewniejszy siebie.
Sądzę, że w przypadku zaistnienia takiej sytuacji, podczas rozmowy obojga, dziewczyna ani przez chwilę by nie pomyślała o tym, że można inaczej. Więc rozmowa niewiele tutaj zmieni.

Dlatego, lepiej właśnie dobierać się z osobami na pewnym, zbliżonym poziomie. To, że komuś się wiedzie, nie czyni z niego od razu sknery, więc nawet nie chodzi tutaj o same finanse, ale podejście do życia i samej relacji. Siłą rzeczy, ludzi żyjących w mniej więcej zbliżonych sferach łączy wiele, bo nawet mają łatwiejszą okazję się na początku poznać, bywają np. w podobnych miejscach czy pracując ze sobą. Z drugiej strony, wiadomo, że pewne przywary mogą wyjść na światło dzienne dopiero później.
Przecież, gdybyśmy odwrócili sytuację, to na tym facecie nie zostałaby nawet jedna sucha nitka. Gdyby to dziewczyna założyła wątek o swoim partnerze, który nic nie potrafi zrobić, bo we wszystkim wyręczała go matka a jeszcze śmie być oburzonym, kiedy partnerka zwróci mu uwagę. Mechanizm jest dokładnie ten sam: wzorce wyniesione z domu a jakże inaczej bywa to oceniane...

Co nie zmienia faktu, że niektórym nie przeszkadzają duże dysproporcje w zarobkach i nie widzą potrzeby równego rozliczania.
Problem jest tylko w braku akceptacji i albo komuś odpowiada albo nie i żegnaj związku.

266

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Nawet neutralne obserwacje że para do siebie nie pasuje zostały odebrane jako jechanie po facecie.

Ty nie wiesz co to znaczy neutralność.

Wszelkie Twoje uwagi na minus w stronę autora, nawet jakieś niestworzone rzeczy wymyślasz, wbrew temu co napisane, by mu pojechać.
Myślisz że tego nie widać?
Ją usprawiedliwiasz jak możesz, mimo że to zwykła pijawka.

Gdyby bohaterem wątku była kobieta z podobnym problemem, orzechy przeciw diamentom że Twoja narracja byłaby zupełnie inna.
Stały punkt programu u kilku zawodniczek tutaj. Na szczęście większość ma trzeźwe spojrzenie.

Ale pamiętasz, że piszesz do laski która sama napisała że "jest wręcz stworzona do tego by być utrzymywana przez faceta"? Co, brzmi znajomo (w kontekście tematu wątku)? wink

267

Odp: Kto powinien płacić w związku
Ela210 napisał/a:

A tu chyba takie wątki były i tylko w Twojej Głowie odbywałby się lincz na mężczyznie który:

Kupiłby kolczyki np dziewczynie na urodziny za 500 a sobie sprzęt związany z hobby za 2000
zrezygnowałby z kina, gdyby seans sie zaczął a ona stwierdziła, ze to złośliwie
pytał w knajpce czy Ona też będzie coś jeść, a jak stwierdziła że nie, to zjadł sam a nie wyszedł z knajpki głodny.

Co to ma niby być? Xd
Piszę onsytuacji adekwatnej- gdyby to kobieta była dawcą a facet biorcą, nieumiejacym nawet okazać wdzięczności.
Już widzę co by się tu działo;D

Ela210 napisał/a:

radzę odstawić red pille, w pewnym wieku już naprawdę nie wypada.

Haha, dobre. Ja tu nie jeżdżę po nikim że wzgl na płeć. Ty i nie tylko Ty, ewidentnie masz z tym problem, sporo hipokryzja kiedy o płeć właśnie chodzi.
Więc jeśli już, sama sobie odstaw, binjak słusznie zauważyłaś, w pewnym wieku nie wypada.


Ela210 napisał/a:

autor ma problemy komunikacyjne to raz, znalazł sobie bogatą laskę i oczekiwał z tego powodu profitów, a tu klops.

Ty żyjesz w jakiejś innej rzeczywistości? Przecież to ona oczekuje profitów, a on je dostarcza. Chcę równowagi.
I to jest ten obiektywizm XD


Ela210 napisał/a:

więc niech zamiast "księżniczki" jak ją nazwał znajdzie sobie jakąś Rózię co zarabia średnią krajową i w prezentach urodzinowych kupią sobie kalkulatory, a bliknięć w ich zwiążku będzie więcej niż seksu.

Myślę że wystarczy normalna kobieta, która umie docenić to co dostaję i się czasem odwdzięczyć.
Wiem wiem, niektórym to się w głowie nie mieści;).


Muqin napisał/a:

Atak personalny nijak neutralny nie jest, tak z samej swej natury.
Ot...coś o kotle i garnku mi się skojarzyło... smile


Jeśli ta uwaga do mnie, to wskaż ten atak. Konkretnie.
Wypominanie innym, że atakują autora wątku ze wzgl na płeć nie jest atakiem wink


Tamiraa napisał/a:

To dlaczego on nie zmieni swojego postępowania tylko robi z siebie biednego misia? Nie pasują i tyle.

Spytaj jego, ja mu to już wcześniej radziłem.


Tamiraa napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Czy ktoś tu kogoś wygania?

Czasami zdarza się, że jedni wyganiają drugich. Nie mówię o Tobie, ale niektórzy rzeczywiście mają takie zapędy i ambicje.

Chodzi o to, że niepotrzebnie atakujecie Smutną.
Tak, ja się zaraz sama stąd wygonię big_smile


Widzisz atak tam, gdzie go nie ma. Gdy Smutna się sadzi do autora, to ok.
Gdy sama chciałaś stąd usuwać Juliette, to też ok było.
Heh, ta moralność Kalego;)

KoralinaJones napisał/a:

Może wsadzę kij w mrowisko, ale  co mi tam, zadam pytanie – ile powinna zarabiać kobieta, żeby utrzymać faceta?

W tym temacie to akurat dobrze zarabiająca laska nie potrafi się nawet zrewanżować, to facet wszystko kupuje;)

268

Odp: Kto powinien płacić w związku

Oczywiście, jeśli mu to odpowiada..

Co nie zmienia faktu, że w ten sposób próbuje najwyraźniej udowodnić sobie( czy partnerce), jaki to on nie jest zaradny, dojrzały i męski, co niewątpliwie łechta jego ego. Część kobiet uważa to za wyznacznik starania się o kobietę, część facetów zaś kieruje się swoistym poczuciem "honoru", który nie pozwoli mu biernie patrzeć, jak podkopywane są jego zdolności przywódcze i swoista "zaradność".

269

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Ela210 napisał/a:

A tu chyba takie wątki były i tylko w Twojej Głowie odbywałby się lincz na mężczyznie który:

Kupiłby kolczyki np dziewczynie na urodziny za 500 a sobie sprzęt związany z hobby za 2000
zrezygnowałby z kina, gdyby seans sie zaczął a ona stwierdziła, ze to złośliwie
pytał w knajpce czy Ona też będzie coś jeść, a jak stwierdziła że nie, to zjadł sam a nie wyszedł z knajpki głodny.

Co to ma niby być? Xd
Piszę onsytuacji adekwatnej- gdyby to kobieta była dawcą a facet biorcą, nieumiejacym nawet okazać wdzięczności.
Już widzę co by się tu działo;D

Ela210 napisał/a:

radzę odstawić red pille, w pewnym wieku już naprawdę nie wypada.

Haha, dobre. Ja tu nie jeżdżę po nikim że wzgl na płeć. Ty i nie tylko Ty, ewidentnie masz z tym problem, sporo hipokryzja kiedy o płeć właśnie chodzi.
Więc jeśli już, sama sobie odstaw, binjak słusznie zauważyłaś, w pewnym wieku nie wypada.


Ela210 napisał/a:

autor ma problemy komunikacyjne to raz, znalazł sobie bogatą laskę i oczekiwał z tego powodu profitów, a tu klops.

Ty żyjesz w jakiejś innej rzeczywistości? Przecież to ona oczekuje profitów, a on je dostarcza. Chcę równowagi.
I to jest ten obiektywizm XD


Ela210 napisał/a:

więc niech zamiast "księżniczki" jak ją nazwał znajdzie sobie jakąś Rózię co zarabia średnią krajową i w prezentach urodzinowych kupią sobie kalkulatory, a bliknięć w ich zwiążku będzie więcej niż seksu.

Myślę że wystarczy normalna kobieta, która umie docenić to co dostaję i się czasem odwdzięczyć.
Wiem wiem, niektórym to się w głowie nie mieści;).


Muqin napisał/a:

Atak personalny nijak neutralny nie jest, tak z samej swej natury.
Ot...coś o kotle i garnku mi się skojarzyło... smile


Jeśli ta uwaga do mnie, to wskaż ten atak. Konkretnie.
Wypominanie innym, że atakują autora wątku ze wzgl na płeć nie jest atakiem wink


Tamiraa napisał/a:

To dlaczego on nie zmieni swojego postępowania tylko robi z siebie biednego misia? Nie pasują i tyle.

Spytaj jego, ja mu to już wcześniej radziłem.


Tamiraa napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Czasami zdarza się, że jedni wyganiają drugich. Nie mówię o Tobie, ale niektórzy rzeczywiście mają takie zapędy i ambicje.

Chodzi o to, że niepotrzebnie atakujecie Smutną.
Tak, ja się zaraz sama stąd wygonię big_smile


Widzisz atak tam, gdzie go nie ma. Gdy Smutna się sadzi do autora, to ok.
Gdy sama chciałaś stąd usuwać Juliette, to też ok było.
Heh, ta moralność Kalego;)

KoralinaJones napisał/a:

Może wsadzę kij w mrowisko, ale  co mi tam, zadam pytanie – ile powinna zarabiać kobieta, żeby utrzymać faceta?

W tym temacie to akurat dobrze zarabiająca laska nie potrafi się nawet zrewanżować, to facet wszystko kupuje;)

Dokładnie Kalego moralnosc Kali usunąć, ale Kalego nie usunąć  big_smile

270

Odp: Kto powinien płacić w związku
wieka napisał/a:

Co nie zmienia faktu, że niektórym nie przeszkadzają duże dysproporcje w zarobkach i nie widzą potrzeby równego rozliczania.
Problem jest tylko w braku akceptacji i albo komuś odpowiada albo nie i żegnaj związku.

Co nie zmienia faktu, że nawet tutaj większość uważa, że kobieta ma wręcz święte prawo do hipergamii, a facet? O nieeee, on ma pilnować "swojej ligi", a od kobiet z "nie swojej ligi" trzymać się z daleka!

271

Odp: Kto powinien płacić w związku
Ela210 napisał/a:

więc niech zamiast "księżniczki" jak ją nazwał znajdzie sobie jakąś Rózię co zarabia średnią krajową i w prezentach urodzinowych kupią sobie kalkulatory, a bliknięć w ich zwiążku będzie więcej niż seksu.

Sugerujesz, że dziewczynę, która zarabia średnią krajową, stać tylko na kalkulator? Ciekawe, bo nawet gdy zarabiałam najniższą, potrafiłam kupić partnerowi fajny prezent. Także nie zarobki mają znaczenie, a podejście do drugiego człowieka.

272

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
Ela210 napisał/a:

więc niech zamiast "księżniczki" jak ją nazwał znajdzie sobie jakąś Rózię co zarabia średnią krajową i w prezentach urodzinowych kupią sobie kalkulatory, a bliknięć w ich zwiążku będzie więcej niż seksu.

Sugerujesz, że dziewczynę, która zarabia średnią krajową, stać tylko na kalkulator? Ciekawe, bo nawet gdy zarabiałam najniższą, potrafiłam kupić partnerowi fajny prezent. Także nie zarobki mają znaczenie, a podejście do drugiego człowieka.

O czym tu pisać.  Ja z zasiłków kupuje większość rzeczy co chce se kupić. Kalkulator to 2 funty kosztuje tylko  big_smile

273 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2025-11-03 20:09:56)

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Może wsadzę kij w mrowisko, ale  co mi tam, zadam pytanie – ile powinna zarabiać kobieta, żeby utrzymać faceta?

W tym temacie to akurat dobrze zarabiająca laska nie potrafi się nawet zrewanżować, to facet wszystko kupuje;)

Ten temat i jemu podobne były wałkowane na tym forum tyle razy, że osobiście nie chce mi się już na taki temat wypowiadać. Jednak w tym konkretnym przypadku, odnosząc się do mojej wypowiedzi, z postów autora wynika wprost, że ona zarabia więcej od niego, zna wartość pieniądza, pochodzi z zamożnej rodziny, a do tego jest atrakcyjną kobietą. Najwyraźniej uznaje, że nie musi dopłacać do interesu, jakim jest związek czy spotykanie się. Są takie kobiety. Można powiedzieć, że mają konserwatywne poglądy w tej kwestii. Pytanie, czy autorowi byłoby to również nie na rękę, gdyby nadążał z finansami za swoją partnerką lub gdyby ją przewyższał w tej materii.
Dziewczyna się nie zmieni. Taki ma stosunek do kwestii finansów w związku. Jeśli autor zacznie na ten temat "fikać", prędzej go wymieni na inny model – mniej przytłoczony "inwestowaniem" w związek z nią.

274

Odp: Kto powinien płacić w związku
wieka napisał/a:
bagienni_k napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Pierwsza połowa zdania - 100% racja

Druga połowa zdania - nadinterpretacja. Chciałby moze bliżej proporcji " po rowno". Jak na razie placi za wszystko. I chyba mniej o kasę chodzi a bardziej odczytuje to jako brak zaangażowania i pasożytnictwo.

Tym krótkim stwierdzeniem można podsumować cały wątek.

Ktoś, kto bierze na siebie zdecydowaną większość, nie tylko finansów, ale i przede wszystkim inwestycji w relację, będzie się czuł prędzej czy później wykorzystywany. Chyba, że mu się zwyczajnie podoba zabawa w sponsora czy czasoumilacza bądź "menagera" całego związku, gdyż czerpie z tego wymierne korzyści bądź czystą satysfakcję, czuje się z tym w jakiś sposób lepszy czy pewniejszy siebie.
Sądzę, że w przypadku zaistnienia takiej sytuacji, podczas rozmowy obojga, dziewczyna ani przez chwilę by nie pomyślała o tym, że można inaczej. Więc rozmowa niewiele tutaj zmieni.

Dlatego, lepiej właśnie dobierać się z osobami na pewnym, zbliżonym poziomie. To, że komuś się wiedzie, nie czyni z niego od razu sknery, więc nawet nie chodzi tutaj o same finanse, ale podejście do życia i samej relacji. Siłą rzeczy, ludzi żyjących w mniej więcej zbliżonych sferach łączy wiele, bo nawet mają łatwiejszą okazję się na początku poznać, bywają np. w podobnych miejscach czy pracując ze sobą. Z drugiej strony, wiadomo, że pewne przywary mogą wyjść na światło dzienne dopiero później.
Przecież, gdybyśmy odwrócili sytuację, to na tym facecie nie zostałaby nawet jedna sucha nitka. Gdyby to dziewczyna założyła wątek o swoim partnerze, który nic nie potrafi zrobić, bo we wszystkim wyręczała go matka a jeszcze śmie być oburzonym, kiedy partnerka zwróci mu uwagę. Mechanizm jest dokładnie ten sam: wzorce wyniesione z domu a jakże inaczej bywa to oceniane...

Co nie zmienia faktu, że niektórym nie przeszkadzają duże dysproporcje w zarobkach i nie widzą potrzeby równego rozliczania.
Problem jest tylko w braku akceptacji i albo komuś odpowiada albo nie i żegnaj związku.

Jasne. Ludzie bardzo dobrze potrafia żyć w przeróżnych układach. Ale trzeba sie dogadać. Rozmawiać.

275

Odp: Kto powinien płacić w związku
KoralinaJones napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Może wsadzę kij w mrowisko, ale  co mi tam, zadam pytanie – ile powinna zarabiać kobieta, żeby utrzymać faceta?

W tym temacie to akurat dobrze zarabiająca laska nie potrafi się nawet zrewanżować, to facet wszystko kupuje;)

Ten temat i jemu podobne były wałkowane na tym forum tyle razy, że osobiście nie chce mi się już na taki temat wypowiadać. Jednak w tym konkretnym przypadku, odnosząc się do mojej wypowiedzi, z postów autora wynika wprost, że ona zarabia więcej od niego, zna wartość pieniądza, pochodzi z zamożnej rodziny, a do tego jest atrakcyjną kobietą. Najwyraźniej uznaje, że nie musi dopłacać do interesu, jakim jest związek czy spotykanie się. Są takie kobiety. Można powiedzieć, że mają konserwatywne poglądy w tej kwestii. Pytanie, czy autorowi byłoby to również nie na rękę, gdyby nadążał z finansami za swoją partnerką lub gdyby ją przewyższał w tej materii.
Dziewczyna się nie zmieni. Taki ma stosunek do kwestii finansów w związku. Jeśli autor zacznie na ten temat "fikać", prędzej go wymieni na inny model – mniej przytłoczony "inwestowaniem" w związek z nią.

A ja uważam, że skoro oboje zarabiają dość dobrze to powinni siebie nawzajem finansować o choćby na zmianę raz on płaci za wycieczke,raz ona za wyjście gdzieś razem itd  no i by było sprawiedliwie i koniec problemu  big_smile

276

Odp: Kto powinien płacić w związku

Gościu weź ją w końcu posadź na dupie i z nią porozmawiaj, zamiast w kółko przeżywać jakiś głupi prezent, bo mój był droższy, a jej z przeceny... no był, trzydzieści osiem razu już to napisałeś, a teraz weź już idź i powiedz to samo jej. Nie unikniesz tej rozmowy tak czy srak, więc twoje ociąganie się z tym, na pewno w niczym ci nie pomoże.
To po pierwsze, a po drugie "laski z nie twojej ligi" mogą nawet nie wiedzieć, że w relacjach z facetami może być inaczej, a to z tego prostego powodu, że już od najmłodszych lat są otoczone kolesiami, którzy cały czas im nadskakują, nie wymagając niczego w zamian, poza jej łaskawym spojrzeniem w ich kierunku i te jej związki wyglądają tak samo, bo w pewnych kręgach to jest schemat, który powielają wszyscy bez wyjątku, jeśli chcą na siebie zwrócić uwagę albo mieć takie dziewczyny na wyłączność. I to się zaczyna już w piątej klasie szkoły podstawowej, kiedy ona jest jeszcze dzieckiem i odbiera świat zupełnie inaczej niż człowiek dorosły, a jak już tym nasiąknie, to po prostu uważa to za normalne i zwyczajne, może nawet nie podejrzewać, że gdyby nie była taka a)ładna, b)bogata, c)wpisz dowolne inne, to sama też musiałaby się trochę wysilić i postarać, żeby jakikolwiek chłopak był w ogóle nią zainteresowany.
Po trzecie znam całe mnóstwo takich kobiet, jedne lepiej, inne słabiej, ale wszystkie wykazują cechy tej twojej, a powód tego jest bardzo prosty, bo mogą. Bo są ponad przeciętnie atrakcyjne i byle frajer nawet do nich nie podbija, po prostu nie ma podejścia. Oczywiście to wszystko trwa do pewnego czasu. Jak laska miała szczęście i odziedziczyła dobre geny, to jej światopogląd może się nie zmienić do późnej starości. Ale niektóre miały tego szczęścia trochę mniej i w okolicach czterdziestki, kiedy blask dawnej urody coraz szybciej przygasa, a krąg adoratorów coraz bardziej się kurczy, nagle zaczynają dostrzegać zalety zwyczajnych i przeciętnych chłopaków, na których jeszcze kilka lat temu nie zwróciłyby uwagi. A wygląda to mniej więcej tak:

- Dziękuję za towarzystwo i fajną randkę, naprawdę jestem zaskoczona, szkoda że już tak późno
- Było mi bardzo miło i chętnie to powtórzę, chyba nigdzie się nie wybieram w dającej się przewidzieć przyszłości
- He he, no tak. To kiedy proponujesz? W tygodniu mam trochę ciężko gdzieś wyjść na dłużej, ale może weekend
- Brzmi całkiem spoko. Przyjadę po ciebie w sobotę, tylko wcześniej daj znać o której
- Super. Raczej nie za wcześnie, bo wiesz, muszę napędzić urodę i takie tam...
- Ogolić nogi
- Właśnie. Nogi też
- Dobra, leć już, do następnego
- Do następnego
- A słuchaj... wspomniałaś, że kiedyś chodziłaś tutaj na balety
- Daaaawno temu, a dlaczego
- Bo tak sobie myślę... nie spotkaliśmy się już kiedyś wcześniej?
- Nie. Na pewno nie. Wtedy nawet nie zwróciłabym na ciebie uwagi
- A to niby dlaczego jeśli można wiedzieć
- Po prostu. Byłam dla ciebie za ładna. Wiesz, nie dla psa kiełbasa, ha ha
- Nie no aż tak dawno to nie mogło być
- Ojejku, żartowałam, nie musisz być od razu złośliwy
- Nie jestem. Zmykaj.
- No pa
- Cześć

Dwie minuty później wracając do domu i stojąc na światłach usunąłem jej numer z telefonu i zablokowałem na FB
Wiesz dlaczego?

277

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:


W tym temacie to akurat dobrze zarabiająca laska nie potrafi się nawet zrewanżować, to facet wszystko kupuje;)

Ten temat i jemu podobne były wałkowane na tym forum tyle razy, że osobiście nie chce mi się już na taki temat wypowiadać. Jednak w tym konkretnym przypadku, odnosząc się do mojej wypowiedzi, z postów autora wynika wprost, że ona zarabia więcej od niego, zna wartość pieniądza, pochodzi z zamożnej rodziny, a do tego jest atrakcyjną kobietą. Najwyraźniej uznaje, że nie musi dopłacać do interesu, jakim jest związek czy spotykanie się. Są takie kobiety. Można powiedzieć, że mają konserwatywne poglądy w tej kwestii. Pytanie, czy autorowi byłoby to również nie na rękę, gdyby nadążał z finansami za swoją partnerką lub gdyby ją przewyższał w tej materii.
Dziewczyna się nie zmieni. Taki ma stosunek do kwestii finansów w związku. Jeśli autor zacznie na ten temat "fikać", prędzej go wymieni na inny model – mniej przytłoczony "inwestowaniem" w związek z nią.

A ja uważam, że skoro oboje zarabiają dość dobrze to powinni siebie nawzajem finansować o choćby na zmianę raz on płaci za wycieczke,raz ona za wyjście gdzieś razem itd  no i by było sprawiedliwie i koniec problemu  big_smile


Juleczko, słowo klucz – atrakcyjna, przyzwyczajona do pieniędzy. Można by jeszcze uznać, że skoro spłaca kredyt za drugie mieszkanie, to liczy każdy grosz, ale z opisu autora nie wynika, by musiała sobie aż tak wszystko wyliczać.

278

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Gościu weź ją w końcu posadź na dupie i z nią porozmawiaj, zamiast w kółko przeżywać jakiś głupi prezent, bo mój był droższy, a jej z przeceny... no był, trzydzieści osiem razu już to napisałeś, a teraz weź już idź i powiedz to samo jej. Nie unikniesz tej rozmowy tak czy srak, więc twoje ociąganie się z tym, na pewno w niczym ci nie pomoże.
To po pierwsze, a po drugie "laski z nie twojej ligi" mogą nawet nie wiedzieć, że w relacjach z facetami może być inaczej, a to z tego prostego powodu, że już od najmłodszych lat są otoczone kolesiami, którzy cały czas im nadskakują, nie wymagając niczego w zamian, poza jej łaskawym spojrzeniem w ich kierunku i te jej związki wyglądają tak samo, bo w pewnych kręgach to jest schemat, który powielają wszyscy bez wyjątku, jeśli chcą na siebie zwrócić uwagę albo mieć takie dziewczyny na wyłączność. I to się zaczyna już w piątej klasie szkoły podstawowej, kiedy ona jest jeszcze dzieckiem i odbiera świat zupełnie inaczej niż człowiek dorosły, a jak już tym nasiąknie, to po prostu uważa to za normalne i zwyczajne, może nawet nie podejrzewać, że gdyby nie była taka a)ładna, b)bogata, c)wpisz dowolne inne, to sama też musiałaby się trochę wysilić i postarać, żeby jakikolwiek chłopak był w ogóle nią zainteresowany.
Po trzecie znam całe mnóstwo takich kobiet, jedne lepiej, inne słabiej, ale wszystkie wykazują cechy tej twojej, a powód tego jest bardzo prosty, bo mogą. Bo są ponad przeciętnie atrakcyjne i byle frajer nawet do nich nie podbija, po prostu nie ma podejścia. Oczywiście to wszystko trwa do pewnego czasu. Jak laska miała szczęście i odziedziczyła dobre geny, to jej światopogląd może się nie zmienić do późnej starości. Ale niektóre miały tego szczęścia trochę mniej i w okolicach czterdziestki, kiedy blask dawnej urody coraz szybciej przygasa, a krąg adoratorów coraz bardziej się kurczy, nagle zaczynają dostrzegać zalety zwyczajnych i przeciętnych chłopaków, na których jeszcze kilka lat temu nie zwróciłyby uwagi. A wygląda to mniej więcej tak:

- Dziękuję za towarzystwo i fajną randkę, naprawdę jestem zaskoczona, szkoda że już tak późno
- Było mi bardzo miło i chętnie to powtórzę, chyba nigdzie się nie wybieram w dającej się przewidzieć przyszłości
- He he, no tak. To kiedy proponujesz? W tygodniu mam trochę ciężko gdzieś wyjść na dłużej, ale może weekend
- Brzmi całkiem spoko. Przyjadę po ciebie w sobotę, tylko wcześniej daj znać o której
- Super. Raczej nie za wcześnie, bo wiesz, muszę napędzić urodę i takie tam...
- Ogolić nogi
- Właśnie. Nogi też
- Dobra, leć już, do następnego
- Do następnego
- A słuchaj... wspomniałaś, że kiedyś chodziłaś tutaj na balety
- Daaaawno temu, a dlaczego
- Bo tak sobie myślę... nie spotkaliśmy się już kiedyś wcześniej?
- Nie. Na pewno nie. Wtedy nawet nie zwróciłabym na ciebie uwagi
- A to niby dlaczego jeśli można wiedzieć
- Po prostu. Byłam dla ciebie za ładna. Wiesz, nie dla psa kiełbasa, ha ha
- Nie no aż tak dawno to nie mogło być
- Ojejku, żartowałam, nie musisz być od razu złośliwy
- Nie jestem. Zmykaj.
- No pa
- Cześć

Dwie minuty później wracając do domu i stojąc na światłach usunąłem jej numer z telefonu i zablokowałem na FB
Wiesz dlaczego?

Czesio jak ja kocham Twoje powieści romantyczno-dramatyczne  big_smile

279

Odp: Kto powinien płacić w związku
KoralinaJones napisał/a:

Dziewczyna się nie zmieni. Taki ma stosunek do kwestii finansów w związku. Jeśli autor zacznie na ten temat "fikać", prędzej go wymieni na inny model – mniej przytłoczony "inwestowaniem" w związek z nią.

Jeleni nie brakuje, ale nikt nie chce czuć się frajerem. Więc żeby to mogło tak funkcjonować, ona będzie musiała się nauczyć doceniać i rewanżować w taki sposób, by się facetom chciało bawic w jej sponsora.
Inaczej, to będą takie kilkumiesięczne relacje do momentu, kiedy goście się połapią że są w tym układzie tylko od jednego.

280

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Dziewczyna się nie zmieni. Taki ma stosunek do kwestii finansów w związku. Jeśli autor zacznie na ten temat "fikać", prędzej go wymieni na inny model – mniej przytłoczony "inwestowaniem" w związek z nią.

Jeleni nie brakuje, ale nikt nie chce czuć się frajerem. Więc żeby to mogło tak funkcjonować, ona będzie musiała się nauczyć doceniać i rewanżować w taki sposób, by się facetom chciało bawic w jej sponsora.
Inaczej, to będą takie kilkumiesięczne relacje do momentu, kiedy goście się połapią że są w tym układzie tylko od jednego.

Jelenie som w lesie

281 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-11-03 20:31:38)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Chciałam odpisać Rozrabiace i zgubiłam się w tym gąszczu big_smile
Co tam pisałeś? Aha, coś o Twojej Juliette  big_smile  Przypisujesz mi jakieś dziwactwa jak to zakochany. Kto ośmieli się rzec, że Juliette nie jest najpiękniejsza i najmądrzejsza, niech staje do walki  big_smile

Napisałam już, że powinno tu być miejsce dla wszystkich.


Wspomniałam o Smutnej, że jest atakowana niepotrzebnie w tym wątku. Ale tak w ogóle nie tylko w tym, i dlatego zwróciłam uwagę.

Nie chcę tego ciągnąć i pozwolę sobie na tym zakończyć. Dziękuję za uwagę. big_smile

282

Odp: Kto powinien płacić w związku
Tamiraa napisał/a:

Chciałam odpisać Rozrabiace i zgubiłam się w tym gąszczu big_smile
Co tam pisałeś? Aha, coś o Twojej Juliette  big_smile  Przypisujesz mi jakieś dziwactwa jak to zakochany. Kto ośmieli się rzec, że Juliette nie jest najpiękniejsza i najmądrzejsza, niech staje do walki  big_smile

Napisałam już, że powinno tu być miejsce dla wszystkich.


Wspomniałam o Smutnej, że jest atakowana niepotrzebnie w tym wątku. Ale tak w ogóle nie tylko w tym, i dlatego zwróciłam uwagę.

Nie chcę tego ciągnąć i pozwolę sobie na tym zakończyć. Dziękuję za uwagę. big_smile

Ależ moja droga przecie ja zawsze pisze i powtarzam "ze jestem brzydka jak nietoperz "  proszę więc nie wymyślać mi jakieś urody big_smile

283

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Dziewczyna się nie zmieni. Taki ma stosunek do kwestii finansów w związku. Jeśli autor zacznie na ten temat "fikać", prędzej go wymieni na inny model – mniej przytłoczony "inwestowaniem" w związek z nią.

Jeleni nie brakuje, ale nikt nie chce czuć się frajerem. Więc żeby to mogło tak funkcjonować, ona będzie musiała się nauczyć doceniać i rewanżować w taki sposób, by się facetom chciało bawic w jej sponsora.
Inaczej, to będą takie kilkumiesięczne relacje do momentu, kiedy goście się połapią że są w tym układzie tylko od jednego.

Nie wiem, czy będzie musiała, czy nie, tego przesądzać nie będę. Może trafi na "jelenia", który nie będzie czuł się jak typowy sponsor, bo go będzie na to stać. Przedstawiam tylko mechanizm działania po jej stronie, możliwy sposób myślenia, wzorzec postępowania, który może mieć znaczenie dla autora, co może pozwoli mu więcej zrozumieć, odnaleźć się w sytuacji.

284

Odp: Kto powinien płacić w związku

Przeczytałam swój pierwszy post i zupełnie nie widzę tego co mówicie.
Porada żeby, jak nie planuje szastać kasa, zapraszał laski na kawę i spacer?
Albo info, że może poczuć się oszukana jak zmieni zasady gry- nie że będzie oszukana i ma do tego prawo, ale że tak może się poczuć.

Oj ktoś tu coś projektuje sobie...

285 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-03 20:43:49)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Tamiraa napisał/a:

Wspomniałam o Smutnej, że jest atakowana niepotrzebnie w tym wątku. Ale tak w ogóle nie tylko w tym, i dlatego zwróciłam uwagę.

E tam. To stara śpiewka. Istnieją jeszcze kobiety, które śmią być nie w typie forumków! Skandal! Na stos z nimi.
Jako komunista randkowy i facet bym szła w Emily, a nie produkowała się na forum. Każdy powinien się spotykać z każdym w modelu równościowym.

Wujek Czesiek napisał/a:

Dwie minuty później wracając do domu i stojąc na światłach usunąłem jej numer z telefonu i zablokowałem na FB
Wiesz dlaczego?

Bo masz flaszbaki z czasów kiedy miałeś słaba mordę u gadkę i fajne laski cię zlewały?

286

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Jeleni nie brakuje, ale nikt nie chce czuć się frajerem. Więc żeby to mogło tak funkcjonować, ona będzie musiała się nauczyć doceniać i rewanżować w taki sposób, by się facetom chciało bawic w jej sponsora.
Inaczej, to będą takie kilkumiesięczne relacje do momentu, kiedy goście się połapią że są w tym układzie tylko od jednego.

My to wiemy i one tak samo o tym wiedzą, że chętnych nigdy nie zabraknie.
Egzotyczne wycieczki, luksusowe hotele, ekskluzywne iwenty, wykwintne kolacje, towarzystwo z wyższych sfer, blichtr i wystawne życie... trzeba tylko od czasu do czasu "rewanżować się w taki sposób" żeby utrzymać ciągłość i "to będą takie kilkumiesięczne relacje do momentu, kiedy goście" zaczną sobie szukać młodszych i ładniejszych. Mam bliską znajomą, która lata temu studiowała w Trójmieście i przynajmniej z tego co ona mi tam kiedyś opowiadała, niemal każda ładna laska na tych studiach miała takiego sponsora lub kilku jeden po drugim albo nawet jednocześnie, więc...

287 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-03 20:51:29)

Odp: Kto powinien płacić w związku
KoralinaJones napisał/a:

Nie wiem, czy będzie musiała, czy nie, tego przesądzać nie będę. Może trafi na "jelenia", który nie będzie czuł się jak typowy sponsor, bo go będzie na to stać. Przedstawiam tylko mechanizm działania po jej stronie, możliwy sposób myślenia, wzorzec postępowania, który może mieć znaczenie dla autora, co może pozwoli mu więcej zrozumieć, odnaleźć się w sytuacji.

W takim układzie wypłata jest maksymalna. Albo facet jaki chce, albo żaden. Większe szanse na poznanie takiego wymarzonego, niż jakby poszła od razu na kompromis. Wtedy ma 0 szans na wymarzonego, bo już obniża poprzeczkę na początku.
Czy są tu jacyś pokerzyści? wink

Wujek Czesiek napisał/a:

Egzotyczne wycieczki, luksusowe hotele, ekskluzywne iwenty, wykwintne kolacje, towarzystwo z wyższych sfer, blichtr i wystawne życie.

Oni chodzą do kina i teatru XD
Czy my czytamy ten sam wątek?

288

Odp: Kto powinien płacić w związku

W zdrowej relacji ludzie oczekują( czy powinni oczekiwać) choć odrobiny wdzięczności.
W tych skrzywionych, gdzie jedna strona oferuje cały przekrój atrakcji a druga odpłaca się jedynie swoim towarzystwem(połączonym z chwilami uniesienia), prędzej czy później dojdzie do zgrzytów. Albo jedna będzie oczekiwać coraz więcej i więcej, albo druga stwierdzi, że wymieni sobie swoją "maskotkę" na lepszy model czy nawet stwierdzi, że gdzieś jednak istnieją granice w obdarowywaniu swojej "ukochanej" przeróżnymi prezentami.

Teraz można się zastanowić, co by było, gdyby jednak taka relacja potrwała dłużej.. Skoro ktoś oczekuje niemal 100 procentowego wkładu w ROZWÓJ samej relacji, to w takim razie, jak będzie wyglądać dalsze życie? Kto będzie załatwiał i płacił za te wszystkie potrzeby czy zachcianki na kolejnym etapie?
Pytanie czysto hipotetyczne, gdyż przy tego typu różnicach raczej nie ma prawa to wszystko się dalej rozwinąć...

289

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Jeleni nie brakuje, ale nikt nie chce czuć się frajerem. Więc żeby to mogło tak funkcjonować, ona będzie musiała się nauczyć doceniać i rewanżować w taki sposób, by się facetom chciało bawic w jej sponsora.
Inaczej, to będą takie kilkumiesięczne relacje do momentu, kiedy goście się połapią że są w tym układzie tylko od jednego.

My to wiemy i one tak samo o tym wiedzą, że chętnych nigdy nie zabraknie.
Egzotyczne wycieczki, luksusowe hotele, ekskluzywne iwenty, wykwintne kolacje, towarzystwo z wyższych sfer, blichtr i wystawne życie... trzeba tylko od czasu do czasu "rewanżować się w taki sposób" żeby utrzymać ciągłość i "to będą takie kilkumiesięczne relacje do momentu, kiedy goście" zaczną sobie szukać młodszych i ładniejszych. Mam bliską znajomą, która lata temu studiowała w Trójmieście i przynajmniej z tego co ona mi tam kiedyś opowiadała, niemal każda ładna laska na tych studiach miała takiego sponsora lub kilku jeden po drugim albo nawet jednocześnie, więc...

E tam ja nie lubię luksusow-nudne som

290 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-03 21:03:26)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Dlaczego tak kategoryzujesz? Zdrowe, chore.
Poligamie, pary homo albo nastoletnie ciążę mamy akceptować jako społeczeństwo, wręcz wspierać różnorodność, ale podział finansów niezgodny z twoim już jest chory?
Może ktoś lubi gonić króliczka, wiecznie cierpieć?
Czytałam ostatnio taką historie pary, gdzie facet miał romans. Przez 10 lat kochanka szalała na jego punkcie. Kiedy w końcu się zdecydował i rozwiódł straciła zainteresowanie. Zero. Kręciło ja to że był nieosiągalny, że powodował cierpienie, niepewność, zazdrość o żonę.

291 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-11-03 21:02:01)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Para spotyka się na randki, idą razem do kawiarni, czasem gdzieś wyjadą, ale nie są to Malediwy ani nawet Bułgaria, tylko krótkie wypady weekendowe po okolicy, a tutaj padają jakieś cięzkie oskarżenia o sponsoring, o bycie jeleniem, o finansowanie... big_smile


Moim zdaniem oni dobrani są jak wilk z królikiem.

Jeśli jest się parą, to naturalne jest, że trzeba uważać aby nie dać się wydoić, ale liczyć każdą postawioną kawę?

Jeśli autor czuje się wykorzystywany, to przecież nie ma z nią dzieci ani kredytu na szczęście i drogę ma wolną. Po co szuka dziury w całym, stara się ją zdyskredytować? Żeby poczuć że jednak jest od niej lepszy?

Nie każda para musi ze sobą stanąć na ślubnym kobiercu, po to ma czas na poznanie się aby zadecydować, czy to TO, czy nie TO i można się rozstać bez konsekwencji. Dla mnie to proste jak budowa cepa i nie rozumiem, po co cały ten ambaras.

292

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

W zdrowej relacji ludzie oczekują( czy powinni oczekiwać) choć odrobiny wdzięczności.
W tych skrzywionych, gdzie jedna strona oferuje cały przekrój atrakcji a druga odpłaca się jedynie swoim towarzystwem(połączonym z chwilami uniesienia), prędzej czy później dojdzie do zgrzytów. Albo jedna będzie oczekiwać coraz więcej i więcej, albo druga stwierdzi, że wymieni sobie swoją "maskotkę" na lepszy model czy nawet stwierdzi, że gdzieś jednak istnieją granice w obdarowywaniu swojej "ukochanej" przeróżnymi prezentami.

Teraz można się zastanowić, co by było, gdyby jednak taka relacja potrwała dłużej.. Skoro ktoś oczekuje niemal 100 procentowego wkładu w ROZWÓJ samej relacji, to w takim razie, jak będzie wyglądać dalsze życie? Kto będzie załatwiał i płacił za te wszystkie potrzeby czy zachcianki na kolejnym etapie?
Pytanie czysto hipotetyczne, gdyż przy tego typu różnicach raczej nie ma prawa to wszystko się dalej rozwinąć...

Sa zwiazki ktore tak działają. Gdzie jedna strona jest sponsorem (finansowym) a druga odwdzięcza sie w innych sferach zycia. I gra. Ale to musi pasować obu stronom. Tu jednej nie leży wiec jak nic sie nie zmieni (jesli nawet nie pogadaja) to i tak sie posypie.

293

Odp: Kto powinien płacić w związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Dwie minuty później wracając do domu i stojąc na światłach usunąłem jej numer z telefonu i zablokowałem na FB
Wiesz dlaczego?

Bo masz flaszbaki z czasów kiedy miałeś słaba mordę u gadkę i fajne laski cię zlewały?

Niekoniecznie. Bardziej z czasów, kiedy im imponowali synalkowie nadzianych tatusiów, a one im służyły za pojemniki do opróżniania jąder.

294 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-11-03 21:05:38)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Jeleni nie brakuje, ale nikt nie chce czuć się frajerem. Więc żeby to mogło tak funkcjonować, ona będzie musiała się nauczyć doceniać i rewanżować w taki sposób, by się facetom chciało bawic w jej sponsora.
Inaczej, to będą takie kilkumiesięczne relacje do momentu, kiedy goście się połapią że są w tym układzie tylko od jednego.

My to wiemy i one tak samo o tym wiedzą, że chętnych nigdy nie zabraknie.
Egzotyczne wycieczki, luksusowe hotele, ekskluzywne iwenty, wykwintne kolacje, towarzystwo z wyższych sfer, blichtr i wystawne życie... trzeba tylko od czasu do czasu "rewanżować się w taki sposób" żeby utrzymać ciągłość i "to będą takie kilkumiesięczne relacje do momentu, kiedy goście" zaczną sobie szukać młodszych i ładniejszych. Mam bliską znajomą, która lata temu studiowała w Trójmieście i przynajmniej z tego co ona mi tam kiedyś opowiadała, niemal każda ładna laska na tych studiach miała takiego sponsora lub kilku jeden po drugim albo nawet jednocześnie, więc...

Nic za darmo big_smile
W takim związku w którym nie mówi się o sponsoringu, a facet de facto utrzymuje partnerkę/żonę, tym samym rządzi i dzieli, więc jest niejako jego niewolnicą, choć pewnie trafi się taki co w takiej sytuacji traktuje kobietę jak księżniczkę i wpatruje się jak w obrazek.

Dlatego kobiety chcą na siebie zarabiać, żeby być niezależne materialnie i facetom też się to spodobało, że ciągną parę etatów w rodzinie, bo nie wszyscy traktują partnerstwo jednakowo.

295 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-03 21:07:06)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Niekoniecznie. Bardziej z czasów, kiedy im imponowali synalkowie nadzianych tatusiów, a one im służyły za pojemniki do opróżniania jąder.

A wiesz bo tam byłeś? Lubię te fantazje przegrywow o sekretnej rozpuście wszędzie gdzie ich nie ma.

296

Odp: Kto powinien płacić w związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Oni chodzą do kina i teatru XD

Bo autor jest cieniasem i zaczyna powoli ogarniać, że im dłużej będzie to ciągnął, tym drożej wychodzi, no bo ile razy można iść do kina i teatru smile

297

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Oni chodzą do kina i teatru XD

Bo autor jest cieniasem i zaczyna powoli ogarniać, że im dłużej będzie to ciągnął, tym drożej wychodzi, no bo ile razy można iść do kina i teatru smile

No właśnie ile można tam latac

298 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-03 21:08:51)

Odp: Kto powinien płacić w związku

No to o co ci chodzi z tym blichtrem? Sponsoringiem... W kinie ? Aha.

299

Odp: Kto powinien płacić w związku
Salomonka napisał/a:

Para spotyka się na randki, idą razem do kawiarni, czasem gdzieś wyjadą, ale nie są to Malediwy ani nawet Bułgaria, tylko krótkie wypady weekendowe po okolicy, a tutaj padają jakieś cięzkie oskarżenia o sponsoring, o bycie jeleniem, o finansowanie.

O to to.

300 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-03 21:15:52)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

W zdrowej relacji ludzie oczekują( czy powinni oczekiwać) choć odrobiny wdzięczności.
W tych skrzywionych, gdzie jedna strona oferuje cały przekrój atrakcji a druga odpłaca się jedynie swoim towarzystwem(połączonym z chwilami uniesienia), prędzej czy później dojdzie do zgrzytów. Albo jedna będzie oczekiwać coraz więcej i więcej, albo druga stwierdzi, że wymieni sobie swoją "maskotkę" na lepszy model czy nawet stwierdzi, że gdzieś jednak istnieją granice w obdarowywaniu swojej "ukochanej" przeróżnymi prezentami.

Teraz można się zastanowić, co by było, gdyby jednak taka relacja potrwała dłużej.. Skoro ktoś oczekuje niemal 100 procentowego wkładu w ROZWÓJ samej relacji, to w takim razie, jak będzie wyglądać dalsze życie? Kto będzie załatwiał i płacił za te wszystkie potrzeby czy zachcianki na kolejnym etapie?
Pytanie czysto hipotetyczne, gdyż przy tego typu różnicach raczej nie ma prawa to wszystko się dalej rozwinąć...

Sa zwiazki ktore tak działają. Gdzie jedna strona jest sponsorem (finansowym) a druga odwdzięcza sie w innych sferach zycia. I gra. Ale to musi pasować obu stronom. Tu jednej nie leży wiec jak nic sie nie zmieni (jesli nawet nie pogadaja) to i tak sie posypie.

Jasna sprawa..

Skoro ktoś to związkiem nazywa i dobrze się w tym czuje, to niech sobie w nim żyje..
Osobiście nie mam w zwyczaju normalizować patologicznych zachowań, więc miewam dość mocne zdanie na pewne tematy. Patologią jest zaś dla mnie przekonanie, że druga strona powinna mnie utrzymywać całkowicie, przez większość życia czy cały zakres trwania "związku". Nieważne, ile posiadam. Tym bardziej, moja kasa, więc wiem, ile na nią pracowałem i ciężko mi ją rozdawać, gdzie w zamian otrzymuję kompletnie co innego. Wymiana jednej usługi za drugą? OK, może w handlu jakoś to działa, ale nie w relacji z drugim człowiekiem. Tak samo chore ego, które mi podpowiada, że muszę swoją księżniczkę rozpieszczać.
Dlatego zawsze kibicuję każdej kobiecie, która dąży do niezależności(głównie finansowej) od partnera.

Nie mówimy tutaj o płaceniu za kawę, wyjściu do kina czy sprawianiu drobnych przyjemności, ale całkowicie skrzywionej wizji relacji z drugim człowiekiem.

Co byłoby następne? "Kochanie, budujemy dom za Twoje pieniądze!", " Lecimy na X za Twoje pieniądze", "Idziemy do knajpy z 3 gwiazdkami Michelin za Twoje pieniądze!" big_smile " Kupisz mi (X,Y,Z)?"

301

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:
Bert44 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

W zdrowej relacji ludzie oczekują( czy powinni oczekiwać) choć odrobiny wdzięczności.
W tych skrzywionych, gdzie jedna strona oferuje cały przekrój atrakcji a druga odpłaca się jedynie swoim towarzystwem(połączonym z chwilami uniesienia), prędzej czy później dojdzie do zgrzytów. Albo jedna będzie oczekiwać coraz więcej i więcej, albo druga stwierdzi, że wymieni sobie swoją "maskotkę" na lepszy model czy nawet stwierdzi, że gdzieś jednak istnieją granice w obdarowywaniu swojej "ukochanej" przeróżnymi prezentami.

Teraz można się zastanowić, co by było, gdyby jednak taka relacja potrwała dłużej.. Skoro ktoś oczekuje niemal 100 procentowego wkładu w ROZWÓJ samej relacji, to w takim razie, jak będzie wyglądać dalsze życie? Kto będzie załatwiał i płacił za te wszystkie potrzeby czy zachcianki na kolejnym etapie?
Pytanie czysto hipotetyczne, gdyż przy tego typu różnicach raczej nie ma prawa to wszystko się dalej rozwinąć...

Sa zwiazki ktore tak działają. Gdzie jedna strona jest sponsorem (finansowym) a druga odwdzięcza sie w innych sferach zycia. I gra. Ale to musi pasować obu stronom. Tu jednej nie leży wiec jak nic sie nie zmieni (jesli nawet nie pogadaja) to i tak sie posypie.

Jasna sprawa..

Skoro ktoś to związkiem nazywa i dobrze się w tym czuje, to niech sobie w nim żyje..
Osobiście nie mam w zwyczaju normalizować patologicznych zachowań, więc miewam dość mocne zdanie na pewne tematy. Patologią jest zaś dla mnie przekonanie, że druga strona powinna mnie utrzymywać całkowicie, przez większość życia czy cały zakres trwania "związku". Nieważne, ile posiadam. Tym bardziej, moja kasa, więc wiem, ile na nią pracowałem i ciężko mi ją rozdawać, gdzie w zamian otrzymuję kompletnie co innego. Wymiana jednej usługi za drugą? OK, może w handlu jakoś to działa, ale nie w relacji z drugim człowiekiem. Tak samo chore ego, które mi podpowiada, że muszę swoją księżniczkę rozpieszczać.
Dlatego zawsze kibicuję każdej kobiecie, która dąży do niezależności(głównie finansowej) od partnera.

Nie mówimy tutaj o płaceniu za kawę, wyjściu do kina czy sprawianiu drobnych przyjemności, ale całkowicie skrzywionej wizji relacji z drugim człowiekiem.

Co byłoby następne? "Kochanie, budujemy dom za Twoje pieniądze!", " Lecimy na X za Twoje pieniądze", "Idziemy do knajpy z 3 gwiazdkami Michelin za Twoje pieniądze!" big_smile " Kupisz mi (X,Y,Z)?"

Ja już dawno jestem finansowo niezalezna od faceta i nikt mi nie kibicuje, a tylko dlatego nie,bo nie pracuje,ale się sama potrafię z zasilkow utrzymać i ie tylko siebie,ale też dziecko i uwierz mi z najtańszych rzeczy kupować nie musze

302 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-11-03 21:23:19)

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:
Bert44 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

W zdrowej relacji ludzie oczekują( czy powinni oczekiwać) choć odrobiny wdzięczności.
W tych skrzywionych, gdzie jedna strona oferuje cały przekrój atrakcji a druga odpłaca się jedynie swoim towarzystwem(połączonym z chwilami uniesienia), prędzej czy później dojdzie do zgrzytów. Albo jedna będzie oczekiwać coraz więcej i więcej, albo druga stwierdzi, że wymieni sobie swoją "maskotkę" na lepszy model czy nawet stwierdzi, że gdzieś jednak istnieją granice w obdarowywaniu swojej "ukochanej" przeróżnymi prezentami.

Teraz można się zastanowić, co by było, gdyby jednak taka relacja potrwała dłużej.. Skoro ktoś oczekuje niemal 100 procentowego wkładu w ROZWÓJ samej relacji, to w takim razie, jak będzie wyglądać dalsze życie? Kto będzie załatwiał i płacił za te wszystkie potrzeby czy zachcianki na kolejnym etapie?
Pytanie czysto hipotetyczne, gdyż przy tego typu różnicach raczej nie ma prawa to wszystko się dalej rozwinąć...

Sa zwiazki ktore tak działają. Gdzie jedna strona jest sponsorem (finansowym) a druga odwdzięcza sie w innych sferach zycia. I gra. Ale to musi pasować obu stronom. Tu jednej nie leży wiec jak nic sie nie zmieni (jesli nawet nie pogadaja) to i tak sie posypie.

Jasna sprawa..

Skoro ktoś to związkiem nazywa i dobrze się w tym czuje, to niech sobie w nim żyje..
Osobiście nie mam w zwyczaju normalizować patologicznych zachowań, więc miewam dość mocne zdanie na pewne tematy. Patologią jest zaś dla mnie przekonanie, że druga strona powinna mnie utrzymywać całkowicie, przez większość życia czy cały zakres trwania "związku". Nieważne, ile posiadam. Tym bardziej, moja kasa, więc wiem, ile na nią pracowałem i ciężko mi ją rozdawać, gdzie w zamian otrzymuję kompletnie co innego. Wymiana jednej usługi za drugą? OK, może w handlu jakoś to działa, ale nie w relacji z drugim człowiekiem. Tak samo chore ego, które mi podpowiada, że muszę swoją księżniczkę rozpieszczać.
Dlatego zawsze kibicuję każdej kobiecie, która dąży do niezależności(głównie finansowej) od partnera.

Nie mówimy tutaj o płaceniu za kawę, wyjściu do kina czy sprawianiu drobnych przyjemności, ale całkowicie skrzywionej wizji relacji z drugim człowiekiem.

Co byłoby następne? "Kochanie, budujemy dom za Twoje pieniądze!", " Lecimy na X za Twoje pieniądze", "Idziemy do knajpy z 3 gwiazdkami Michelin za Twoje pieniądze!" big_smile " Kupisz mi (X,Y,Z)?"

Nie wiem czy tu coś można nazwać patologią myślę że to głównie niektórzy faceci biorą sobie za cel w większym stopniu utrzymanie związku/rodziny.

303 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-03 21:30:56)

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

Jasna sprawa..

Skoro ktoś to związkiem nazywa i dobrze się w tym czuje, to niech sobie w nim żyje..
Osobiście nie mam w zwyczaju normalizować patologicznych zachowań, więc miewam dość mocne zdanie na pewne tematy.

Dlaczego od razu tak pogardliwie? Bo ktoś ma inną wizję związku?
Nie mówimy przecież o układzie, w którym kobieta leży całymi dniami oglądając seriale, podczas gdy chłop wypruwa sobie żyły w robocie. Skoro zajmuje się domem pod jego nieobecność, to na te pieniądze PRACUJE.

bagienni_k napisał/a:

Wymiana jednej usługi za drugą? OK, może w handlu jakoś to działa, ale nie w relacji z drugim człowiekiem.

Czyli jeśli wyprasuję mojemu partnerowi koszulę, to on musi mi też wyprasować koszulę?
Nowe, nie znałam.

304

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jasna sprawa..

Skoro ktoś to związkiem nazywa i dobrze się w tym czuje, to niech sobie w nim żyje..
Osobiście nie mam w zwyczaju normalizować patologicznych zachowań, więc miewam dość mocne zdanie na pewne tematy.

Dlaczego od razu tak pogardliwie? Bo ktoś ma inną wizję związku?
Nie mówimy przecież o układzie, w którym kobieta leży całymi dniami oglądając seriale, podczas gdy chłop wypruwa sobie żyły w robocie. Skoro zajmuje się domem pod jego nieobecność, to na te pieniądze PRACUJE.

bagienni_k napisał/a:

Wymiana jednej usługi za drugą? OK, może w handlu jakoś to działa, ale nie w relacji z drugim człowiekiem.

Czyli jeśli wyprasuję mojemu partnerowi koszulę, to on musi mi też wyprasować koszulę?
Nowe, nie znałam.

Dokładnie praca w domu jest ciężka.  Ja to jeszcze pół biedy, bo chociaż te zasiłki dostaje,  więc bym se mogla cos w domu porobic z nudów, a jak kobiety nie majom ani pracy ani zasiłków to masakra jest

305

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:
Bert44 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

W zdrowej relacji ludzie oczekują( czy powinni oczekiwać) choć odrobiny wdzięczności.
W tych skrzywionych, gdzie jedna strona oferuje cały przekrój atrakcji a druga odpłaca się jedynie swoim towarzystwem(połączonym z chwilami uniesienia), prędzej czy później dojdzie do zgrzytów. Albo jedna będzie oczekiwać coraz więcej i więcej, albo druga stwierdzi, że wymieni sobie swoją "maskotkę" na lepszy model czy nawet stwierdzi, że gdzieś jednak istnieją granice w obdarowywaniu swojej "ukochanej" przeróżnymi prezentami.

Teraz można się zastanowić, co by było, gdyby jednak taka relacja potrwała dłużej.. Skoro ktoś oczekuje niemal 100 procentowego wkładu w ROZWÓJ samej relacji, to w takim razie, jak będzie wyglądać dalsze życie? Kto będzie załatwiał i płacił za te wszystkie potrzeby czy zachcianki na kolejnym etapie?
Pytanie czysto hipotetyczne, gdyż przy tego typu różnicach raczej nie ma prawa to wszystko się dalej rozwinąć...

Sa zwiazki ktore tak działają. Gdzie jedna strona jest sponsorem (finansowym) a druga odwdzięcza sie w innych sferach zycia. I gra. Ale to musi pasować obu stronom. Tu jednej nie leży wiec jak nic sie nie zmieni (jesli nawet nie pogadaja) to i tak sie posypie.

Jasna sprawa..

Skoro ktoś to związkiem nazywa i dobrze się w tym czuje, to niech sobie w nim żyje..
Osobiście nie mam w zwyczaju normalizować patologicznych zachowań, więc miewam dość mocne zdanie na pewne tematy. Patologią jest zaś dla mnie przekonanie, że druga strona powinna mnie utrzymywać całkowicie, przez większość życia czy cały zakres trwania "związku". Nieważne, ile posiadam. Tym bardziej, moja kasa, więc wiem, ile na nią pracowałem i ciężko mi ją rozdawać, gdzie w zamian otrzymuję kompletnie co innego. Wymiana jednej usługi za drugą? OK, może w handlu jakoś to działa, ale nie w relacji z drugim człowiekiem. Tak samo chore ego, które mi podpowiada, że muszę swoją księżniczkę rozpieszczać.
Dlatego zawsze kibicuję każdej kobiecie, która dąży do niezależności(głównie finansowej) od partnera.

Nie mówimy tutaj o płaceniu za kawę, wyjściu do kina czy sprawianiu drobnych przyjemności, ale całkowicie skrzywionej wizji relacji z drugim człowiekiem.

Co byłoby następne? "Kochanie, budujemy dom za Twoje pieniądze!", " Lecimy na X za Twoje pieniądze", "Idziemy do knajpy z 3 gwiazdkami Michelin za Twoje pieniądze!" big_smile " Kupisz mi (X,Y,Z)?"

Dokładnie tak. Ale dla nich to naturalne. Nikt nie czuje sie poniżony ani nikt sie nie wywyższa. W najblizszym towarzystwie mam taką pare. On zarabia dobrze ona zajmuje sie domem. Dalej niz domem - dziecmi, rachunkami, korepetycjami, basenami, szkoła, tapetowanie (oczywiscie zleca). A on rąbie w robo od rana do wieczora. Mają do siebie mnostwo szacunku. To widać. To mój kumpel od wieku 7 lat wiec dobrze go znam. Sa szczęśliwi.  Oczywiście jak u każdego czasem cos zazgrzyta ale jest ok. A na pewno nie nazwałbym tego patologia.

Mam tez innego znajomego który ostatecznie zrezygnował ze swojej pracy zeby wspierać zone w firmie ktora świetnie rozkręciła. No tu dobrze nie poszło:) Szacunek im sie zaczął kończyć. Wrócił do swojej roboty.

306

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jasna sprawa..

Skoro ktoś to związkiem nazywa i dobrze się w tym czuje, to niech sobie w nim żyje..
Osobiście nie mam w zwyczaju normalizować patologicznych zachowań, więc miewam dość mocne zdanie na pewne tematy.

Dlaczego od razu tak pogardliwie? Bo ktoś ma inną wizję związku?
Nie mówimy przecież o układzie, w którym kobieta leży całymi dniami oglądając seriale, podczas gdy chłop wypruwa sobie żyły w robocie. Skoro zajmuje się domem pod jego nieobecność, to na te pieniądze PRACUJE.

Mam wrażenie, bagienni_k,  patologizujesz zachowania zdecydowanie mieszczące się w kulturowej normie, choć w dobie obecnej nieco skrajne.
Jeśli klasyczny i tradycyjny podział obowiązków małżeńskich zgodny z wolą obu stron nazwiesz patologią, to zabraknie ci słowa na prawdziwą patologię.

307 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-03 21:50:51)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Pogardliwie? Moim zdaniem rzeczowo.

Mówię, jak ja to widzę a każdy może sobie to dowolnie interpretować. Skoro mieszkam pod jednym dachem z drugą osobą, to oczekuje, że nie tylko ja na ten dom zarobię, DOKŁADNIE TAK SAMO, jak to, że też zamierzam w nim cokolwiek robić, choćby to było coś stosunkowo prostego.
Nie uznaję tak skrajnych podziałów i polaryzacji, kiedy jedno zajmuje się "X" a drugie już zupełnie czymś innym, zaś każde z nich nie wchodzi(albo wchodzi w niewielkim stopniu) do przestrzeni drugiej osoby.

Wyprasować koszulę? Czemu nie? Jeśli zaś nie koszulę, to np. zrobić herbatę albo śniadanie. Oczekuje od kogoś pewnej dozy wzajemności, inaczej ciężko to nazwać partnerstwem. Im większa dysproporcja w zadaniach czy zarobkach tym gorzej.

Czystą patologią jest zaś oczekiwanie, prezentowane w takiej postawie, jak choćby owa(mniej lub bardziej prawdziwa) dziewczyna Autora, że to (niemal) wyłącznie po jednej stronie leży takie czy inne zadanie, gdzie w tym wypadku chodzi zarówno o wydatki, jak i organizowanie wspólnie spędzanego czasu. Najwidoczniej pojęcie "wzajemność" rozumie ona nieco zbyt opatrznie..
Nie mówię już nawet o sponsoringu...

edit: Bert44 Ok, niech im się wiedzie, ale pozostanę przy swoim zdaniu. Choćby z tego względu, że(jeśli dobrze zrozumiałem) faceta nie interesuje w zasadzie nic poza robotą? Dobrze rozumiem? Zapie***a ileś tam godzin a poza pracą już ma wszystko gdzieś? To jest dla mnie niepojęte właśnie, to całkowite rozdzielenie przestrzeni, w jakiej dane osoby działają. Choćby pod kątem ograniczonego czasu spędzanego z rodziną(jeśli się ją ma) czy innych aktywności.
Jeśli słowo "patologia" ma być zbyt mocne, to na pewno jest to wariacka karuzela..

308

Odp: Kto powinien płacić w związku
Muqin napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jasna sprawa..

Skoro ktoś to związkiem nazywa i dobrze się w tym czuje, to niech sobie w nim żyje..
Osobiście nie mam w zwyczaju normalizować patologicznych zachowań, więc miewam dość mocne zdanie na pewne tematy.

Dlaczego od razu tak pogardliwie? Bo ktoś ma inną wizję związku?
Nie mówimy przecież o układzie, w którym kobieta leży całymi dniami oglądając seriale, podczas gdy chłop wypruwa sobie żyły w robocie. Skoro zajmuje się domem pod jego nieobecność, to na te pieniądze PRACUJE.

Mam wrażenie, bagienni_k,  patologizujesz zachowania zdecydowanie mieszczące się w kulturowej normie, choć w dobie obecnej nieco skrajne.
Jeśli klasyczny i tradycyjny podział obowiązków małżeńskich zgodny z wolą obu stron nazwiesz patologią, to zabraknie ci słowa na prawdziwą patologię.

Dokładnie tak... patologia to jest gdzie jest alkohol,narkotyki i burdel na kółkach,darcie mordów i przemoc... a jak ktoś ustala między sobą rozne związkowe modele to nie jest patologia,tylko ludzie myślą,że każdy musi żyć tak jak oni, a nie inaczej

309 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-03 22:01:48)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Inna wizja związku nię bagienni_ka to od razu patologia. A podobno to ja jestem uprzedzona big_smile
Konia z rzędem gdy mi ktoś pokaże gdzie w tym wątku obraziłam autora.

Panowie, jak nie czujecie się na siłach płacić za randki to żaden wstyd. Niektórym kobietom to odpowiada. Ale skąd ten sponsoring, patologia? Nie plujcie się tak. Nie macie obowiązku zadowolić każdej kobeity! Nie macie obowiązku zadowolić żadnej kobiety.

bagienni_k napisał/a:

Czystą patologią jest zaś oczekiwanie, prezentowane w takiej postawie, jak choćby owa(mniej lub bardziej prawdziwa) dziewczyna Autora, że to (niemal) wyłącznie po jednej stronie leży takie czy inne zadanie, gdzie w tym wypadku chodzi zarówno o wydatki, jak i organizowanie wspólnie spędzanego czasu. Najwidoczniej pojęcie

W tym wątku jest jeszcze kwestia tego, że on mieszka z rodzicami, a ona na swoim. Więc moge zgadywać, że ona nie czuła się komfortowo nocując u niego i jakieś takie intymniejsze chwile razem odbywały się u niej. Przez 9 miesięcy chodzili do kina i teatru? Gdyby on wpraszał sie do niej na kwadrat, a ona oczekiwała że w zamian za to płaci wszystko na mieście to spoko opcja. Nawet sprawiedliwe.

Bert44 napisał/a:

Dokładnie tak. Ale dla nich to naturalne. Nikt nie czuje sie poniżony ani nikt sie nie wywyższa. W najblizszym towarzystwie mam taką pare. On zarabia dobrze ona zajmuje sie domem. Dalej niz domem - dziecmi, rachunkami, korepetycjami, basenami, szkoła, tapetowanie (oczywiscie zleca). A on rąbie w robo od rana do wieczora. Mają do siebie mnostwo szacunku. To widać. To mój kumpel od wieku 7 lat wiec dobrze go znam. Sa szczęśliwi.  Oczywiście jak u każdego czasem cos zazgrzyta ale jest ok. A na pewno nie nazwałbym tego patologia.

Mam tez innego znajomego który ostatecznie zrezygnował ze swojej pracy zeby wspierać zone w firmie ktora świetnie rozkręciła. No tu dobrze nie poszło:) Szacunek im sie zaczął kończyć. Wrócił do swojej roboty.

To tez zależy jak stay at home party radzi sobie z domem. Jeśli wszystko jest ogarnięte to brzmi spoko. Gorzej jak ten partner co więcej siedzi w domu zbija w tym czasie bąki, a do tego ma kapryśny i kiepski charakter. Wtedy jedno pod koniec dnia jest zajechane obowiązkami, drugie jest zasadniczo kolejnym dzieckiem, które trzeba ogarnąć.
Też znam takie pary, ale to nie są kobiety które zbijają bąki pod pretekstem zajmowania się domem, tylko ten dom prowadzą pełną parą. Myślę, że praca ich mężów jest częściowo możliwa dzięki temu, że w domu mają pełen relaks i regeneracje. Nie sądzę, że by byli tak sfokusowani na pracy gdyby wracali robić pranie i wytrzeć kurze po pracy.
Znam też jednego takiego faceta. Ale on jest alkoholikiem. Z nikim nic nie ustalał, po prostu się szlaja i wraca do bazy na noc big_smile

310

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:
Bert44 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

W zdrowej relacji ludzie oczekują( czy powinni oczekiwać) choć odrobiny wdzięczności.
W tych skrzywionych, gdzie jedna strona oferuje cały przekrój atrakcji a druga odpłaca się jedynie swoim towarzystwem(połączonym z chwilami uniesienia), prędzej czy później dojdzie do zgrzytów. Albo jedna będzie oczekiwać coraz więcej i więcej, albo druga stwierdzi, że wymieni sobie swoją "maskotkę" na lepszy model czy nawet stwierdzi, że gdzieś jednak istnieją granice w obdarowywaniu swojej "ukochanej" przeróżnymi prezentami.

Teraz można się zastanowić, co by było, gdyby jednak taka relacja potrwała dłużej.. Skoro ktoś oczekuje niemal 100 procentowego wkładu w ROZWÓJ samej relacji, to w takim razie, jak będzie wyglądać dalsze życie? Kto będzie załatwiał i płacił za te wszystkie potrzeby czy zachcianki na kolejnym etapie?
Pytanie czysto hipotetyczne, gdyż przy tego typu różnicach raczej nie ma prawa to wszystko się dalej rozwinąć...

Sa zwiazki ktore tak działają. Gdzie jedna strona jest sponsorem (finansowym) a druga odwdzięcza sie w innych sferach zycia. I gra. Ale to musi pasować obu stronom. Tu jednej nie leży wiec jak nic sie nie zmieni (jesli nawet nie pogadaja) to i tak sie posypie.

Jasna sprawa..

Skoro ktoś to związkiem nazywa i dobrze się w tym czuje, to niech sobie w nim żyje..
Osobiście nie mam w zwyczaju normalizować patologicznych zachowań, więc miewam dość mocne zdanie na pewne tematy. Patologią jest zaś dla mnie przekonanie, że druga strona powinna mnie utrzymywać całkowicie, przez większość życia czy cały zakres trwania "związku". Nieważne, ile posiadam. Tym bardziej, moja kasa, więc wiem, ile na nią pracowałem i ciężko mi ją rozdawać, gdzie w zamian otrzymuję kompletnie co innego. Wymiana jednej usługi za drugą? OK, może w handlu jakoś to działa, ale nie w relacji z drugim człowiekiem. Tak samo chore ego, które mi podpowiada, że muszę swoją księżniczkę rozpieszczać.
Dlatego zawsze kibicuję każdej kobiecie, która dąży do niezależności(głównie finansowej) od partnera.

Nie mówimy tutaj o płaceniu za kawę, wyjściu do kina czy sprawianiu drobnych przyjemności, ale całkowicie skrzywionej wizji relacji z drugim człowiekiem.

Co byłoby następne? "Kochanie, budujemy dom za Twoje pieniądze!", " Lecimy na X za Twoje pieniądze", "Idziemy do knajpy z 3 gwiazdkami Michelin za Twoje pieniądze!" big_smile " Kupisz mi (X,Y,Z)?"

Aha. I ja akurat uważam ze zwiazek w pewnym sensie jest wymiana. Handlowa - w sensie cos za cos. Coś daje cos biorę. Równowaga. Ty dla tej osoby chcesz jak najlepiej a ona dla ciebie. I tak sie uzupelniamy. A ktos lepiej gotuję, ktos lepiej naprawia, ktos woecej kasy zarabia, ktos lepiej dba o cos itd.

311

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

Czystą patologią jest zaś oczekiwanie, prezentowane w takiej postawie, jak choćby owa(mniej lub bardziej prawdziwa) dziewczyna Autora, że to (niemal) wyłącznie po jednej stronie leży takie czy inne zadanie, gdzie w tym wypadku chodzi zarówno o wydatki, jak i organizowanie wspólnie spędzanego czasu. Najwidoczniej pojęcie "wzajemność" rozumie ona nieco zbyt opatrznie..

Właśnie dlatego 100 razy pytałem Autora o dobre strony dziewczyny. Żeby zobaczyć czy kasa jest problemem czy poczucie ogólnej nierówności w zwiazku. Chciałem wiedzieć czy ona w innych sferach zycia daje cos z siebie

312 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-03 22:08:12)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Pomieszkiwanie z rodzicami, to pewien kłopot, więc tutaj rzeczywiście mogła się dziewczyna poczuć niekomfortowo. Nie wiem, jak wygląda dokładnie taka sytuacja, kiedy ma się osobne piętro z osobnym wejściem. Być może sam fakt, że "starzy" siedzą za ścianą albo na górze/ na dole , może okazać się krępujący.

Za randkę(jedną, drugą czy trzecią) zapłacić nie widzę problemu, gorzej, kiedy płacić muszę za każdą na przestrzeni tych iluś tam lat wink

Bert44
Wymiana? Ok, ale właśnie niekoniecznie w takim rozumieniu, gdzie owe usługi jakimi się wymieniamy, nie pokrywają się niejako "tematycznie". Pomijając już kwestie samych zarobków, to zwyczajnie głupio bym się czuł nawet sam, jeśli jest coś, co partnerka mi daje a ja jej nie jestem w stanie "oddać" tego samego, choć w zbliżonym stopniu. Jeśli mieszkam w domu, to siłą rzeczy, interesuje się tym, co aktualnie w nim potrzeba zrobić, co kupić, jak zapłacić rachunki itp.
Nie wspominam już o tym, że nie mam zamiaru harować jak wół od rana do nocy, gdzie potem nie ma siły nawet, żeby przytrzymać kubek z herbatą..

To po prostu kompletna egzotyka, kiedy mam się skupić wyłącznie na pracy, kładąc na cudzych barkach sprawy, w których de facto i tak uczestniczę.

edit: Tak, Autor coś tam ogólnikowo odpowiedział, ale nic z tego raczej konkretnego wywnioskować się nie da..

313

Odp: Kto powinien płacić w związku

Jest nawet psychologiczny (teoretyczny) opis związku jako umowy barterowej, rzecz jasna obejmuje o wiele więcej niż to, kto zarobił pieniądze, a kto ugotował obiad.  Całkiem interesujący.
Ładnie to ująłeś, Bert - równowaga. smile  Równowaga nie oznacza jednakowości.

314

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Sa zwiazki ktore tak działają. Gdzie jedna strona jest sponsorem (finansowym) a druga odwdzięcza sie w innych sferach zycia. I gra. Ale to musi pasować obu stronom. Tu jednej nie leży wiec jak nic sie nie zmieni (jesli nawet nie pogadaja) to i tak sie posypie.

Jasna sprawa..

Skoro ktoś to związkiem nazywa i dobrze się w tym czuje, to niech sobie w nim żyje..
Osobiście nie mam w zwyczaju normalizować patologicznych zachowań, więc miewam dość mocne zdanie na pewne tematy. Patologią jest zaś dla mnie przekonanie, że druga strona powinna mnie utrzymywać całkowicie, przez większość życia czy cały zakres trwania "związku". Nieważne, ile posiadam. Tym bardziej, moja kasa, więc wiem, ile na nią pracowałem i ciężko mi ją rozdawać, gdzie w zamian otrzymuję kompletnie co innego. Wymiana jednej usługi za drugą? OK, może w handlu jakoś to działa, ale nie w relacji z drugim człowiekiem. Tak samo chore ego, które mi podpowiada, że muszę swoją księżniczkę rozpieszczać.
Dlatego zawsze kibicuję każdej kobiecie, która dąży do niezależności(głównie finansowej) od partnera.

Nie mówimy tutaj o płaceniu za kawę, wyjściu do kina czy sprawianiu drobnych przyjemności, ale całkowicie skrzywionej wizji relacji z drugim człowiekiem.

Co byłoby następne? "Kochanie, budujemy dom za Twoje pieniądze!", " Lecimy na X za Twoje pieniądze", "Idziemy do knajpy z 3 gwiazdkami Michelin za Twoje pieniądze!" big_smile " Kupisz mi (X,Y,Z)?"

Dokładnie tak. Ale dla nich to naturalne. Nikt nie czuje sie poniżony ani nikt sie nie wywyższa. W najblizszym towarzystwie mam taką pare. On zarabia dobrze ona zajmuje sie domem. Dalej niz domem - dziecmi, rachunkami, korepetycjami, basenami, szkoła, tapetowanie (oczywiscie zleca). A on rąbie w robo od rana do wieczora. Mają do siebie mnostwo szacunku. To widać. To mój kumpel od wieku 7 lat wiec dobrze go znam. Sa szczęśliwi.

Zawsze jest dobrze, jak jest dobrze.
Gorzej jakby doszło do rozwodu, przez taki układ kiedyś ludzie tak łatwo się nie rozwodzili jak teraz.
Mamy więc przyczynę dzisiejszych rozwodów tongue

315

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

edit: Bert44 Ok, niech im się wiedzie, ale pozostanę przy swoim zdaniu. Choćby z tego względu, że(jeśli dobrze zrozumiałem) faceta nie interesuje w zasadzie nic poza robotą? Dobrze rozumiem? Zapie***a ileś tam godzin a poza pracą już ma wszystko gdzieś? To jest dla mnie niepojęte właśnie, to całkowite rozdzielenie przestrzeni, w jakiej dane osoby działają. Choćby pod kątem ograniczonego czasu spędzanego z rodziną(jeśli się ją ma) czy innych aktywności.
Jeśli słowo "patologia" ma być zbyt mocne, to na pewno jest to wariacka karuzela..

Tak sie podzielili obowiązkami i tak im pasuje.

Facet ma wszystko gdzies? Ale on wychodzi z domu przed 6 a wraca na kolację. Kiedy ma sie czymś zająć? A ona ma panią do sprzątania, ogrodnika, budżet do dyspozycji dla siebie i na sprawy domowe i rodzinne. Ograniczony czas z rodziną? No tak - to cena ktora placa. Za to weekendy tylko dla rodziny. Naprawdę nie ma im czego wspolczuc. Ludzie sa różni.

316

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Czystą patologią jest zaś oczekiwanie, prezentowane w takiej postawie, jak choćby owa(mniej lub bardziej prawdziwa) dziewczyna Autora, że to (niemal) wyłącznie po jednej stronie leży takie czy inne zadanie, gdzie w tym wypadku chodzi zarówno o wydatki, jak i organizowanie wspólnie spędzanego czasu. Najwidoczniej pojęcie "wzajemność" rozumie ona nieco zbyt opatrznie..

Właśnie dlatego 100 razy pytałem Autora o dobre strony dziewczyny. Żeby zobaczyć czy kasa jest problemem czy poczucie ogólnej nierówności w zwiazku. Chciałem wiedzieć czy ona w innych sferach zycia daje cos z siebie

Właśnie dziwne jest, że autor skupia się na jednym aspekcie, pytałam czy jest dalej w tej reakcji, też cisza.
Coś tu trąci myszką…

317

Odp: Kto powinien płacić w związku
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jasna sprawa..

Skoro ktoś to związkiem nazywa i dobrze się w tym czuje, to niech sobie w nim żyje..
Osobiście nie mam w zwyczaju normalizować patologicznych zachowań, więc miewam dość mocne zdanie na pewne tematy. Patologią jest zaś dla mnie przekonanie, że druga strona powinna mnie utrzymywać całkowicie, przez większość życia czy cały zakres trwania "związku". Nieważne, ile posiadam. Tym bardziej, moja kasa, więc wiem, ile na nią pracowałem i ciężko mi ją rozdawać, gdzie w zamian otrzymuję kompletnie co innego. Wymiana jednej usługi za drugą? OK, może w handlu jakoś to działa, ale nie w relacji z drugim człowiekiem. Tak samo chore ego, które mi podpowiada, że muszę swoją księżniczkę rozpieszczać.
Dlatego zawsze kibicuję każdej kobiecie, która dąży do niezależności(głównie finansowej) od partnera.

Nie mówimy tutaj o płaceniu za kawę, wyjściu do kina czy sprawianiu drobnych przyjemności, ale całkowicie skrzywionej wizji relacji z drugim człowiekiem.

Co byłoby następne? "Kochanie, budujemy dom za Twoje pieniądze!", " Lecimy na X za Twoje pieniądze", "Idziemy do knajpy z 3 gwiazdkami Michelin za Twoje pieniądze!" big_smile " Kupisz mi (X,Y,Z)?"

Dokładnie tak. Ale dla nich to naturalne. Nikt nie czuje sie poniżony ani nikt sie nie wywyższa. W najblizszym towarzystwie mam taką pare. On zarabia dobrze ona zajmuje sie domem. Dalej niz domem - dziecmi, rachunkami, korepetycjami, basenami, szkoła, tapetowanie (oczywiscie zleca). A on rąbie w robo od rana do wieczora. Mają do siebie mnostwo szacunku. To widać. To mój kumpel od wieku 7 lat wiec dobrze go znam. Sa szczęśliwi.

Zawsze jest dobrze, jak jest dobrze.
Gorzej jakby doszło do rozwodu, przez taki układ kiedyś ludzie tak łatwo się nie rozwodzili jak teraz.
Mamy więc przyczynę dzisiejszych rozwodów tongue

Tez mi to zawsze po głowie chodzi. Nawet nie rozwod ale rozwali sie facet samochodem i dupa. Jego zona nigdy nigdzie nie pracowała. Z drugiej strony nie mają rozdzielności a majątek spory. Dałaby spokojnie radę. Ale jednak jak dla mnie to tez trochę ryzykowne. Ale cóż ludzie sa rozni

318 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-03 22:18:49)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Dokładnie taka dysproporcja, wręcz rażąca, gdzie obie strony poruszają się w całkowicie różnych sferach. Nie mówię już tutaj o poczuciu odpowiedzialności czy podejściu do samej pracy, bo ciężko mi sobie wyobrazić kogoś, kto by tak długo wytrzymał, póki się nie wykończy.

Z uwagi na pracę facet nie ma czasu na nic, zaś częściowo dzięki porozumieniu z żoną, może się w tej pracy udzielać. Błędne koło, jak dla mnie. Skoro im jednak pasuje, niech się im wiedzie. Akceptacja pewnych mankamentów, dzięki zyskom wynikającym z innych sfer - ok smile

Sam wolę jednak to równowagę, zbliżoną do 50/50 smile

edit: jeszcze kobieta nigdy nigdzie nie pracowała? A chciała? Studiowała coś, szkoliła się? Podziwiam za to, że sama się na to zgodziła, że była gotowa zrezygnować z rozwoju zawodowego, bo przecież każdy ma jakieś cele, aspiracje i marzenia? Wiem, i tak u 99,999 % pojawią się dzieci, ale no.. Szczerze? Niesamowite smile Wielki szacun, bo patrząc ze strony kobiety, to tutaj sobie nie mogę tego wyobrazić..

Dobrze, że mają wspólny majątek, bo inaczej byłaby załatwiona.. Rosyjska ruletka przybiera różne formy smile

319 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-03 22:22:27)

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

Dokładnie taka dysproporcja, wręcz rażąca, gdzie obie strony poruszają się w całkowicie różnych sferach. Nie mówię już tutaj o poczuciu odpowiedzialności czy podejściu do samej pracy, bo ciężko mi sobie wyobrazić kogoś, kto by tak długo wytrzymał, póki się nie wykończy.

Z uwagi na pracę facet nie ma czasu na nic, zaś częściowo dzięki porozumieniu z żoną, może się w tej pracy udzielać. Błędne koło, jak dla mnie. Skoro im jednak pasuje, niech się im wiedzie. Akceptacja pewnych mankamentów, dzięki zyskom wynikającym z innych sfer - ok smile

Sam wolę jednak to równowagę, zbliżoną do 50/50 smile

edit: jeszcze kobieta nigdy nigdzie nie pracowała? A chciała? Studiowała coś, szkoliła się? Podziwiam za to, że sama się na to zgodziła, że była gotowa zrezygnować z rozwoju zawodowego, bo przecież każdy ma jakieś cele, aspiracje i marzenia? Wiem, i tak u 99,999 % pojawią się dzieci, ale no.. Szczerze? Niesamowite smile Wielki szacun, bo patrząc ze strony kobiety, to tutaj sobie nie mogę tego wyobrazić..

Dobrze, że mają wspólny majątek, bo inaczej byłaby załatwiona.. Rosyjska ruletka przybiera różne formy smile

Tak dziewczyna ma wyższe wykształcenie. Bardzo zresztą inteligentna a do tego super sympatyczna i wesoła. Duza i szeroka wiedza. Jej celem w życiu było zawsze dbanie o ognisko rodzinne a nie kariera. Tak ma. Choc zawsze zastanawiało mnie czy nie brakuje jej kontaktu z ludźmi

320

Odp: Kto powinien płacić w związku

Tym bardziej szkoda... Jeśli oczywiście rozumiemy karierę niekoniecznie w takiej formie, jaką zapewne rozwija małżonek.

Każdy podejmuje świadome decyzje i wybory, co jest dla niego/niej ważniejsze. smile

321

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Dokładnie taka dysproporcja, wręcz rażąca, gdzie obie strony poruszają się w całkowicie różnych sferach. Nie mówię już tutaj o poczuciu odpowiedzialności czy podejściu do samej pracy, bo ciężko mi sobie wyobrazić kogoś, kto by tak długo wytrzymał, póki się nie wykończy.

Z uwagi na pracę facet nie ma czasu na nic, zaś częściowo dzięki porozumieniu z żoną, może się w tej pracy udzielać. Błędne koło, jak dla mnie. Skoro im jednak pasuje, niech się im wiedzie. Akceptacja pewnych mankamentów, dzięki zyskom wynikającym z innych sfer - ok smile

Sam wolę jednak to równowagę, zbliżoną do 50/50 smile

edit: jeszcze kobieta nigdy nigdzie nie pracowała? A chciała? Studiowała coś, szkoliła się? Podziwiam za to, że sama się na to zgodziła, że była gotowa zrezygnować z rozwoju zawodowego, bo przecież każdy ma jakieś cele, aspiracje i marzenia? Wiem, i tak u 99,999 % pojawią się dzieci, ale no.. Szczerze? Niesamowite smile Wielki szacun, bo patrząc ze strony kobiety, to tutaj sobie nie mogę tego wyobrazić..

Dobrze, że mają wspólny majątek, bo inaczej byłaby załatwiona.. Rosyjska ruletka przybiera różne formy smile

Tak dziewczyna ma wyższe wykształcenie. Bardzo zresztą inteligentna a do tego super sympatyczna i wesoła. Duza i szeroka wiedza. Jej celem w życiu było zawsze dbanie o ognisko rodzinne a nie kariera. Tak ma. Choc zawsze zastanawiało mnie czy nie brakuje jej kontaktu z ludźmi

Ale jak się super dobrali i są szczęśliwi z takim podziałem, to tylko przyklasnąć.
Bo w tym wątku tak mocno jest podkreślane dzielenie wydatków 50/50, jakby to było jedyne dobre rozwiązanie dla wszystkich.

322 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-03 23:00:20)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Trochę nie zgadzam się z tym, że wszystko da się tak ustalić i tych ustaleń dopilnować. I że można żyć tak na chłodno.
Wracając do tego o czym rozmawiałyśmy z Mrs.Happiness, są też pewne wzorce, schamaty które możemy powielić świadomie lub nie.
Związki gdzie jedna osoba jest alkoholikiem, narkomanem, albo zdradza też przeciez są. Nikt tego nie ustala odgórnie, i chociaż na papierze jedna osoba jest pokrzywdzona, w praktyce bardzo trudno taki związek zakończyć. W praktyce takie osoby się przyciągają - alkoholik i osoba tolerująca alkoholizm, zdradzający i osoba która przymyka na te zdrady oko latami.

Nie tak dawno Nicole Kidman wzbudziła kontrowersje swoim rozstaniem. Okazało się że jej mąż był alkoholikiem, i ona znormalizowała to do tego stopnia, że w umowie małżeńskiej zawarła paragraf, że będzie mu wypłacać kilka milionów, za każdy rok kiedy pozostanie trzeźwy.
Inna kobieta by się popukała, Nicole to seksomba, mogła mieć każdego, a musi cyzelować umowę, żeby jej facet się nie stoczył? A jednak. Coś co dla wielu kobiet jest baselinem relacji, ona musiała spisać na papierze w obecności adwokatów.

Nie ma czegoś takiego jak patologia, domyśl się, norma społeczna. Nie jestem po stronie dziewczyny, ale też nie uważam, że jej oczekiwania są złe, samolubne. Po prostu szuka konkretnego rodzaju relacji i do tego potrzeba konkretnego faceta. Tak samo autor chce czegoś innego. Nie ma złego i dobrego.

323

Odp: Kto powinien płacić w związku

płacenie przez mężczyznę w restauracji to za mało by stwierdzić pasożytnictwo- bo ich życie chyba się nie składa tylko z restauracji?
o innych aspektach po prostu On nie wspomina- nie wiemy czy dziewczyna go w czymś wspiera, czy za coś płaci- zakładam że On pewnie czasem tam nocuje, bo sam mieszka z rodzicami,  je kolacje i śniadania.
nie wiemy kto kupuje bilety na jakies wydarzenia, kto płaci za paliwo do auta np.
więc raczej Panowie oburzają się na wyrost na ten brak zaangażowania.
nie widać w żadnym poście materialnych oczekiwań dziewczyny względem niego, że coś ze swoich zasobów powinien jej dawać
natomiast widać jego oczekiwania wobec niej:
prezent ma być tej samej wartosci
wypomina jej zakupy robione dla siebie ze swoich przecież środków- nie prosi go o pieniadze przecież na nie.

324

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:

Tez mi to zawsze po głowie chodzi. Nawet nie rozwod ale rozwali sie facet samochodem i dupa. Jego zona nigdy nigdzie nie pracowała. Z drugiej strony nie mają rozdzielności a majątek spory. Dałaby spokojnie radę. Ale jednak jak dla mnie to tez trochę ryzykowne. Ale cóż ludzie sa rozni

Zwykle jak ktoś już ma duży majątek to myśli także o sytuacji " a jeśli rozwalę się samochodem" czyli myśli perspektywicznie. Co ciekawe ( znam taką tradycyjną parę jak opisujesz) wspólnota majątkowa z tej perspektywy czyli "a co jeśli" wcale nie musi być najlepszym zabezpieczeniem dla takiej nie pracującej żony. smile

To 50/50 wspaniale się zapewne sprawdza na początku. W dłuższej perspektywie czasowej bez elastyczności moim skromnym zdaniem wychodzi to gorzej. Tak z obserwacji, akurat w czymś takim jak 50/50 w życiu nie byłam.

Pewnie, Smutna, że się wszystkiego nie da ustalić... ani przewidzieć też. Czasem się ludzie zgrywają spontanicznie, czasem te rodzinne wzorce są silne i zauważalnie odmienne , czasem są powielane, czasem zaś powielane "odwrotnie"  czyli "wszystko inaczej niż było w domu". 

Ci z naszego wątku to raczej małe szanse na dogadanie mają. Zgadzam się z Tobą - dziewczyna z wątku jest jakaś, czegoś szuka, idealna nie jest ale potworem też nie jest. Podobnie Autor.

325 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-03 23:21:30)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Prawda jest taka, że choć mamy wgląd czy też świadomość istnienia odmiennych wzorców, to właśnie w swoich czujemy się jedynie komfortowo. Wiemy też, czy na danym etapie jesteśmy w stanie z tych schematów wyjść? Osobiście skłaniałbym się do podziału zbliżonego do 50/50, bo uważam, iż ten mocno niesymetryczny układ będzie zwyczajnie nieuczciwy. Ktoś inny może to tolerować w zamian za pewne korzyści. Z drugiej strony komuś może być łatwiej porzucić utarty szlak a następnie wkroczyć w nieznane...
Istnieje cały przekrój zjawisk mniej lub bardziej dla nas obcych. Część z nich może szokować lub nawet oburzać, z częścią nie będziemy się zgadzać, więc tak bardzo im się opieramy bądź wyrażamy wobec nich dezaprobatę. Dlatego też, w moich oczach podejście dziewczyny będzie w pewnym stopniu egoistyczne, u kogoś innego już niekoniecznie.
Kidman może i do pewnego momentu zależało na tym gościu, podczas gdy inna już wcześniej by się z tego wymiksowała. Ostatecznie i tak się rozstali, rozumiem? Każdy najwidoczniej prezentuje inny stopień tolerancji na pojawiające się przeszkody.

Posty [ 261 do 325 z 948 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto powinien płacić w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026