netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kto powinien płacić w związku

947 odpowiedzi28 492 wyświetleniazałożony przez carlitos9, 01.11.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto powinien płacić w związku

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 948 ]

66

Odp: Kto powinien płacić w związku
Caffissimo1 napisał/a:

I są mężczyźni,  którzy lubią (w przeciwieństwie do autora,  co nie jest niczym złym oczywiście) i CHCĄ gdzieś zaprosić kobietę i pokryć koszty - nie widzę w tym nic złego,  jeśli to ICH WYBÓR.

To jest przyjemne, ale w dłuższej perspektywie- to zależy.

My też chcemy dostawać, mieć poczucie że jesteśmy ważni.
Nie musi to być kasa, opłacanie rachunków na zakładkę, ale ważne jest poczucie, że kobieta jest zaangażowana co się przekłada na realne działania, dbanie o atmosferę i relację konkretnymi czynami.

Nie szanuje się tego co się dostało podane na tacy. Wysiłek i zaangażowanie jest potrzebne z obu stron, by jeśli chcemy stworzyć coś wartościowego.

67

Odp: Kto powinien płacić w związku

Problem jest kulturowy. Zwłaszcza na wschodzie świata jest tak, że facet ma utrzymać kobietę, ale też ma w związku władzę i przede wszystkim to on decyduje, kobieta ma słuchać.
U nas kulturowo z punktu widzenia praw kobiet, nie do przyjęcia jest, że to facet ma władzę. Ale tak jak pisano powyżej kobiety nie widzą nic złego w tradycyjnym podejściu, że facet pokrywa koszty wsolnego spotkania, czy wyjazdu. Odcinając już tą drugą stronę, że coś za tym idzie.

68

Odp: Kto powinien płacić w związku
Legat napisał/a:

Ale tak jak pisano powyżej kobiety nie widzą nic złego w tradycyjnym podejściu, że facet pokrywa koszty wsolnego spotkania, czy wyjazdu. Odcinając już tą drugą stronę, że coś za tym idzie.

To jest szczególnie zabawne w przypadku wypowiedzi tych bardziej "wyzwolonych spod męskiego  patriarchatu", które chciałyby dalej tradycyjnych korzyści, uwazają je za naturalne, ale święconą wodą pryskają na tradycyjne obowiązki.
One są tylko dla mężczyzn.

Jeśli kobieta chce tradycyjnych ról, bierze taką też na siebie i ma w tym frajdę, niejeden facet z przyjemnością weźmie na siebie rachunki. Bo tu cały czas chodzi o wymianę, przepływ w obie strony.

69

Odp: Kto powinien płacić w związku

Zawsze to powtarzałem i powtórzę raz jeszcze:

Nie widzę ŻADNEGO powodu ani korzyści, aby w dłuższej perspektywie pokrywać całkowite(albo zdecydowaną większość) koszty wspólnego spędzania czasu z drugim dorosłym człowiekiem. Zdaję sobie sprawę, że wielu facetów w ten sposób próbuje sobie coś udowodnić, ale nie kupuję tego. To dla mnie raczej chorobliwa chęć pokazania swojej wyższości i dominacji, gdzie wkład w "związek"( w cudzysłowie, gdyż to raczej układ) pozostaje skrajnie asymetryczny. Absurdem jest sytuacja, kiedy każde ze stron daje do wspólnej relacji całkiem odmienne "składowe", kiedy to OBIE strony powinny dokładać te same przymioty w różnym stopniu, w miarę zrównoważonym. Czułbym się niezręcznie, nie widzę w tym niczego przyjemnego, jeśli mam komuś cały czas coś fundować. Nie na tym polega partnerstwo, oparte na wzajemnym wsparciu, zaufaniu i zaangażowaniu.

70

Odp: Kto powinien płacić w związku
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Nie trzeba. Jak kocha to się domyśli

Sarkazmu nie każdy też się domyśli big_smile

Przecież autor już ją spisał na straty, bo stwierdził, że inwestycja się nie opłaci. Nigdy nikomu nie życzę, żeby był dla kogoś tylko inwestycją.

To akurat z sarkazmem nie ma nic wspólnego.
A co do spisania na straty, to z tej mąki i tak chleba nie będzie, bo ona się nie zmieni.

71

Odp: Kto powinien płacić w związku
wieka napisał/a:

A co do spisania na straty, to z tej mąki i tak chleba nie będzie, bo ona się nie zmieni.

I on też.

72

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Caffissimo1 napisał/a:

I są mężczyźni,  którzy lubią (w przeciwieństwie do autora,  co nie jest niczym złym oczywiście) i CHCĄ gdzieś zaprosić kobietę i pokryć koszty - nie widzę w tym nic złego,  jeśli to ICH WYBÓR.

To jest przyjemne, ale w dłuższej perspektywie- to zależy.

My też chcemy dostawać, mieć poczucie że jesteśmy ważni.
Nie musi to być kasa, opłacanie rachunków na zakładkę, ale ważne jest poczucie, że kobieta jest zaangażowana co się przekłada na realne działania, dbanie o atmosferę i relację konkretnymi czynami.

Nie szanuje się tego co się dostało podane na tacy. Wysiłek i zaangażowanie jest potrzebne z obu stron, by jeśli chcemy stworzyć coś wartościowego.

Pełna zgoda

73

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Caffissimo1 napisał/a:

I są mężczyźni,  którzy lubią (w przeciwieństwie do autora,  co nie jest niczym złym oczywiście) i CHCĄ gdzieś zaprosić kobietę i pokryć koszty - nie widzę w tym nic złego,  jeśli to ICH WYBÓR.

To jest przyjemne, ale w dłuższej perspektywie- to zależy.

My też chcemy dostawać, mieć poczucie że jesteśmy ważni.
Nie musi to być kasa, opłacanie rachunków na zakładkę, ale ważne jest poczucie, że kobieta jest zaangażowana co się przekłada na realne działania, dbanie o atmosferę i relację konkretnymi czynami.

Nie szanuje się tego co się dostało podane na tacy. Wysiłek i zaangażowanie jest potrzebne z obu stron, by jeśli chcemy stworzyć coś wartościowego.

Pełna zgoda

Zgadzam się z tym. Nie chodzi o pół na pół, ale też o to aby kupić coś partnerowi chociaż wiem że go stać na to i 30 razy mógłby sobie to kupić, ale lubię mu sprawiać takie przyjemności, zabrać go gdzieś na koncert, do teatru kiedy to on zwykle pokrywa większość kosztów. Po prostu to pokazuje że nam na sobie zależy. Plus źle bym się czuła, tak oczekując że on za wszystko płaci, zarabiam od niego dużo mniej, ale też stać mnie na to żeby wyjść i to daje mi poczucie, że nie jestem taka ,,niedojdą,, i facet musi wszystko stawiać.

74 Ostatnio edytowany przez carlitos9 (2025-11-02 12:56:01)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Kiedy już przecież opisałem taką sytuację.
Wracaliśmy z wycieczki rowerowej do domu jej rodziców.
To jej rodzinna okolica gdzie wciąż bardzo często przebywa i pomieszkuje.
Stwierdziła że jest głodna i zajechaliśmy do małej i bardzo dobrze jej znanej knajpki.
Ja nie miałem akurat ze sobą portfela nic .
Weszliśmy i pyta czy ja też coś będę jadł bo ona musi z racji tego że jest bardzo głodna.
Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się pójść z kimś do lokalu i pytać go czy chce jeść.
Dla mnie to naturalne . Tym bardziej że jesteśmy tam z inicjatywy konkretnej osoby.
Koniec końców zamówiła sama dla siebie. Posiłek i colę do picia
Ja siedziałem pół godziny i patrzyłem.
Podobnie kiedy po moim sukcesie w pracy zaproponowała że uczcimy to wyjściem do kina. Pojechaliśmy jej autem w sobotni wieczór jakieś 20 parę minut tylko po to żeby wrócić bez seansu.
Gdy staliśmy pod kinem stwierdziła że jest 20 i spóźniliśmy się na seans który zaczynał się przed 20 a w związku z tym że następny jest przed 21 to już za późno i może przyjedziemy innym razem
Powtarzam to był sobotni wieczór.
Dla 30 latków według niej to za późno.
Wiem że gdybym wyjął portfel i kupił te bilety to byśmy zostali. Ja patrzę jednak i obserwuje tego człowieka.
Co więcej jadąc tam po drodze powiedziała że wzięła chipsy z domu i picie bo nie opłaca się kupować w kinie ponieważ tam jest za drogo a i tak wieczorami obsługa nie pilnuje czy ktoś coś wnosi. Dobrze że siedziałem bo w innym wypadku nie wiem czy nogi by się pode mną nie ugięły.
Nigdy gdy wychodziliśmy razem z mojej inicjatywy nie patrzyłem na koszty.
Jej zachowanie to jakiś absurd.
Tym bardziej że sama dla siebie szasta pieniędzmi na lewo i prawo. Dziwne to mocno.

75

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Jej zachowanie to jakiś absurd.
Tym bardziej że sama dla siebie szasta pieniędzmi na lewo i prawo. Dziwne to mocno.

Nie dziwne, tylko takie ma wzorce rodzinne.

76

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Dziwne to mocno.

Oj, carlitos  smile
Wygląda na to, że ona nie uważa waszego związku za bardzo poważny. Pytała cię  czy zjesz, bo ona sama widocznie nie lubi jak ktoś jej coś wciska na siłę. Inne zwyczaje. Mógłbyś się wykazać asertywnością i poprosić o zapłacenie czegokolwiek w  tej restauracji.
Uważasz, że byłoby ją stać na wszystko, być może, ale wtedy musiałaby zrezygnować z tego, na czym jej bardziej zależy.
Tak, no sknera jest.

77

Odp: Kto powinien płacić w związku
Caffissimo1 napisał/a:
carlitos9 napisał/a:

Płaciłem ja . Partnerka zapytała kurtuazyjnie czy coś mi dorzucić podczas płacenia. Sytuacja później powtórzyła się jeszcze dwa razy.

I co wtedy jej odpowiedziałeś? wink

Dziewczyna Ci się podoba, zatem czeka Cię pierwsza z wielu, wielu "trudnych rozmów" jakie ludzie w związkach powinni ze sobą odbyć - FINANSE.

Oczywiście i to jak najszybciej. Ja rozumiem, że nie ma co się awanturować o czipsy albo kino, ale związki ewoluują, przechodzą kolejne etapy, wchodzą na kolejne poziomy, prędzej czy później padnie pytanie - kiedy zamieszkamy wspólnie - i żeby wtedy się nie okazało, że do kosztów waszego utrzymania Pani również nie poczuwa się wcale, bo na przykład zamieszkacie u niej i według jej obliczeń już samo to pokrywa z nawiązką jej ewentualny udział w płaceniu za cokolwiek.
Miałem przyjemność i nieprzyjemność bycia w wielu związkach, gdzie temat kasy na początku jest ignorowany zbywany, bo my przecież zawsze jakoś się dogadamy, a później z czasem wychodziło na to, że dogadywanie się oznaczało - chciałeś panią, to rób na nią - wypowiadane w mniej lub bardziej dyplomatycznej formie.

78

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
Caffissimo1 napisał/a:
carlitos9 napisał/a:

Płaciłem ja . Partnerka zapytała kurtuazyjnie czy coś mi dorzucić podczas płacenia. Sytuacja później powtórzyła się jeszcze dwa razy.

I co wtedy jej odpowiedziałeś? wink

Dziewczyna Ci się podoba, zatem czeka Cię pierwsza z wielu, wielu "trudnych rozmów" jakie ludzie w związkach powinni ze sobą odbyć - FINANSE.

Oczywiście i to jak najszybciej. Ja rozumiem, że nie ma co się awanturować o czipsy albo kino, ale związki ewoluują, przechodzą kolejne etapy, wchodzą na kolejne poziomy, prędzej czy później padnie pytanie - kiedy zamieszkamy wspólnie - i żeby wtedy się nie okazało, że do kosztów waszego utrzymania Pani również nie poczuwa się wcale, bo na przykład zamieszkacie u niej i według jej obliczeń już samo to pokrywa z nawiązką jej ewentualny udział w płaceniu za cokolwiek.
Miałem przyjemność i nieprzyjemność bycia w wielu związkach, gdzie temat kasy na początku jest ignorowany zbywany, bo my przecież zawsze jakoś się dogadamy, a później z czasem wychodziło na to, że dogadywanie się oznaczało - chciałeś panią, to rób na nią - wypowiadane w mniej lub bardziej dyplomatycznej formie.

Tak bywa, podobnie jest w tym przypadku, a jak jeszcze druga strona na to przystaje, tylko w swojej głowie się buntuje, to wina leży po obydwu stronach, ale autor u siebie nie widzi błędów. Powinna się domyślić i koniec.

79

Odp: Kto powinien płacić w związku
wieka napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:
Caffissimo1 napisał/a:

I co wtedy jej odpowiedziałeś? wink

Dziewczyna Ci się podoba, zatem czeka Cię pierwsza z wielu, wielu "trudnych rozmów" jakie ludzie w związkach powinni ze sobą odbyć - FINANSE.

Oczywiście i to jak najszybciej. Ja rozumiem, że nie ma co się awanturować o czipsy albo kino, ale związki ewoluują, przechodzą kolejne etapy, wchodzą na kolejne poziomy, prędzej czy później padnie pytanie - kiedy zamieszkamy wspólnie - i żeby wtedy się nie okazało, że do kosztów waszego utrzymania Pani również nie poczuwa się wcale, bo na przykład zamieszkacie u niej i według jej obliczeń już samo to pokrywa z nawiązką jej ewentualny udział w płaceniu za cokolwiek.
Miałem przyjemność i nieprzyjemność bycia w wielu związkach, gdzie temat kasy na początku jest ignorowany zbywany, bo my przecież zawsze jakoś się dogadamy, a później z czasem wychodziło na to, że dogadywanie się oznaczało - chciałeś panią, to rób na nią - wypowiadane w mniej lub bardziej dyplomatycznej formie.

Tak bywa, podobnie jest w tym przypadku, a jak jeszcze druga strona na to przystaje, tylko w swojej głowie się buntuje, to wina leży po obydwu stronach, ale autor u siebie nie widzi błędów. Powinna się domyślić i koniec.

No ktos wyżej juz pisał. Chłop boi sie powiedziec co go boli. Tu wylewa zale a jak sie z nia spotka i ona zapytała czy cos chce zjeść w knajpie to bedzie milczał. Składa kropki i widzi ze jest nie tak ale kropki zatrzymuje w swojej glowie

80

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Oczywiście i to jak najszybciej. Ja rozumiem, że nie ma co się awanturować o czipsy albo kino, ale związki ewoluują, przechodzą kolejne etapy, wchodzą na kolejne poziomy, prędzej czy później padnie pytanie - kiedy zamieszkamy wspólnie - i żeby wtedy się nie okazało, że do kosztów waszego utrzymania Pani również nie poczuwa się wcale, bo na przykład zamieszkacie u niej i według jej obliczeń już samo to pokrywa z nawiązką jej ewentualny udział w płaceniu za cokolwiek.
Miałem przyjemność i nieprzyjemność bycia w wielu związkach, gdzie temat kasy na początku jest ignorowany zbywany, bo my przecież zawsze jakoś się dogadamy, a później z czasem wychodziło na to, że dogadywanie się oznaczało - chciałeś panią, to rób na nią - wypowiadane w mniej lub bardziej dyplomatycznej formie.

Tak bywa, podobnie jest w tym przypadku, a jak jeszcze druga strona na to przystaje, tylko w swojej głowie się buntuje, to wina leży po obydwu stronach, ale autor u siebie nie widzi błędów. Powinna się domyślić i koniec.

No ktos wyżej juz pisał. Chłop boi sie powiedziec co go boli. Tu wylewa zale a jak sie z nia spotka i ona zapytała czy cos chce zjeść w knajpie to bedzie milczał. Składa kropki i widzi ze jest nie tak ale kropki zatrzymuje w swojej glowie

Sam doszedł do wniosku, że to materialistka. Wylewa więc tu żale, bo ma przeczucie (IMHO uzasadnione), że jak postawi sprawę jasno, to pitolona księżniczka go kopnie.

81

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Jej zachowanie to jakiś absurd.
Tym bardziej że sama dla siebie szasta pieniędzmi na lewo i prawo. Dziwne to mocno.

Ale co dziwne? Już to ci tu pisano, że to kwestia tego jak była wychowywana. Duuuużo na nią marudzisz ale poza tym coś? Jej powiedziałeś kiedykolwiek? Bo jeśli nie to wiesz, takie przysłowie jest, że krowa która dużo ryczy mało mleka daje.

82 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-02 14:51:10)

Odp: Kto powinien płacić w związku
wieka napisał/a:

Powinna się domyślić i koniec.

No powinna, tylko niektórzy wykazują zadziwiającą wręcz nieumiejętność domyślania się czegokolwiek, co mogłoby naruszyć ich komfort i wygodę lub na przykład swobodę wynikające z bycia w relacji.

Jedni nie domyślają się tego, że facet nie po to wchodzi w związek z kobietą, żeby niańczyć jej dzieciaki podczas gdy ona wiecznie ma jakieś sprawy poza domem i w zamian dostawać od niej ochłapy uwagi, kiedy już w końcu przyjdzie do domu taaaaaaka zmęczona, a jeszcze dzieci trzeba wykąpać i poczytać im na dobranoc, to ty tu sobie posiedź albo zrób kolację albo wiesz co, możesz wyjść z psem na spacer, tylko nie na pięć minut, niech sobie polata, cały dzień siedział sam bidulek taki...

Inni nie domyślają się tego, że skoro mamy tylko jeden samochód z którego korzystamy oboje, to wypadałoby go czasem zatankować za swoje albo chociaż się dołożyć do ubezpieczenia czy jakiejś naprawy, nie mówiąc już o tym, że od czasu do czasu można w nim odkurzyć i posprzątać po swoim kundlu...

A jeszcze inni nie domyślają się tego, że decydując się na kredyt pod budowę domu, powinni najpierw trzy razy policzyć ile to będzie kosztowało i zabezpieczyć odpowiednie środki finansowania przed rozpoczęciem inwestycji, a nie liczyć na to, że obecny partner będzie pompował własne pieniądze oraz poświęcał swój czas i energię, żeby usłyszeć - po co ci notariusz i jakieś umowy między nami, wiesz ile to kosztuje, przecież cię nie wyrzucę, jak możesz w ogóle myśleć, że ja mogłabym coś takiego ci zrobić - normalnie kurwa, a jak. Kurze z dupy nie wypadłem i nie takie numery w życiu widziałem. Wyrzuciła mnie od razu jak tylko kategorycznie odmówiłem posłania moich ludzi na jej budowę za "dziękuję" żeby tam spędzili miesiąc albo dwa za darmo, bo - no chyba ode mnie pieniędzy byś za to nie wziął - nie no skąd, nigdy w życiu, przecież każdy by się zgodził na moim miejscu, bez żadnego zabezpieczenia i gwarancji, że po skończeniu roboty nie dostanę kopa w dupę...

A są też i tacy, którzy nie domyślają się tego, że kiedy będą zmuszać nowego partnera do utrzymywania swojego dorosłego bezrobotnego i leniwego syna, który na wszystko kładzie chuj i od roku czasu nie ruszył nawet dupy, żeby roboty normalnej poszukać, to ten partner któregoś dnia może się wkurwić i powiedzieć stop kurwa, dłużej tak nie będzie.

Taki tam krótki zbiór historyjek o niezdolności niektórych kobiet do domyślania się akurat tego, co nie leży w ich interesie wink

A zaczyna się zawsze tak samo - no zapłaciłem trzy razy za kino, siedem razy za obiad, tu pojechaliśmy na rybkę nad morze, tam poszliśmy buty jej kupić, normalna sprawa, mam to płacę, nie będę miał, to ona zapłaci - tylko żebyś się czasem kurewsko nie zdziwił big_smile

83

Odp: Kto powinien płacić w związku

Wujek pozamiatał po raz kolejny smile Ostro, ale rzeczowo!

84

Odp: Kto powinien płacić w związku

Ostro oraz rzeczowo wylał trochę własnej frustracji smile
Historyjek o niezdolności niektórych mężczyzn do domyślania się oczywiście też jest mnóstwo, ta niezdolność wydaje się dosyć sprawiedliwie między płciami rozdzielona.

85

Odp: Kto powinien płacić w związku

Myślę ze spokojnie można założyć wątek "Nie domyślił sie, nie domyśliła sie". Każdy ma dziesiątki wlasnych historii byłaby niezła beka smile. A czasami smuteczek. Ja na pewno pare bym znalazł.

A tak nawiązując do tematu pierwsze 1,5 min o domyślaniu sie smile

https://youtu.be/X65d4U9YoSQ?si=8rWp9ngTJelewEhI

86 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-02 16:09:21)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Nie wnikam osobiście, na ile ktoś wylewa tu i ówdzie swoje żale.
Raczej w pierwszej kolejności przypuszczam, że pewne rzeczy mogą kogoś mocno razić, jeśli użyć najbardziej łagodnych określeń.. Dużo rzeczy dzisiaj staramy się usprawiedliwiać i racjonalizować, twierdząc, że każdy ma takie czy inne przyzwyczajenia.

Istnieją jednak pewne sprawy, wywołujące oburzenie bądź niesmak, kiedy coś nie mieści się w szeroko pojętych zasadach współżycia społecznego albo po prostu elementarnej uczciwości. Pomijając już fakt, że o tak istotnych kwestiach, jak finanse należy rozmawiać od samego początku i przez cały czas, to przekonanie, że ktoś nam powinien niemal za każdym razem fundować różnorakie prezenty czy atrakcje, jest z góry skrajnie egoistyczne czy po prostu nieuczciwe.
Są tacy panowie, którzy się temu z lubością oddają, lecz osobiście nie uznaję ich za całkowicie normalnych. Sądzę jednak, że znaczna większość ludzi( w tym użytkowników forum) nie byłaby zadowolona, żyjąc z kimś, kogo trzeba utrzymywać czy za każdym razem za niego płacić, przy wszelkich możliwych okazjach.

87

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

Nie wnikam osobiście, na ile ktoś wylewa tu i ówdzie swoje żale.
Raczej w pierwszej kolejności przypuszczam, że pewne rzeczy mogą kogoś mocno razić, jeśli użyć najbardziej łagodnych określeń.. Dużo rzeczy dzisiaj staramy się usprawiedliwiać i racjonalizować, twierdząc, że każdy ma takie czy inne przyzwyczajenia.

Istnieją jednak pewne sprawy, wywołujące oburzenie bądź niesmak, kiedy coś nie mieści się w szeroko pojętych zasadach współżycia społecznego albo po prostu elementarnej uczciwości. Pomijając już fakt, że o tak istotnych kwestiach, jak finanse należy rozmawiać od samego początku i przez cały czas, to przekonanie, że ktoś nam powinien niemal za każdym razem fundować różnorakie prezenty czy atrakcje, jest z góry skrajnie egoistyczne czy po prostu nieuczciwe.
Są tacy panowie, którzy się temu z lubością oddają, lecz osobiście nie uznaję ich za całkowicie normalnych. Sądzę jednak, że znaczna większość ludzi( w tym użytkowników forum) nie byłaby zadowolona, żyjąc z kimś, kogo trzeba utrzymywać czy za każdym razem za niego płacić, przy wszelkich możliwych okazjach.

Dokładnie ja nie lubię jak ktoś za mnie płaci. Jak byłam z ex nad morzem i poszlam z nim do restauracji(corka była u ojca) to on chciał za mnie zapłacić to mu powiedziałam,że ja za siebie zapłace, to on ,że mam nie płacić. To ostatecznie przyszedł rachunek i ten rachunek w połowie zapłaciłam. Ja wogole nie lubię brać kasy od ludzi, oprócz zasiłków z podatków pracujacych  big_smile

88 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-02 16:20:14)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Czesiu, może własny wątek? Dużo się w tobie kisi złych emocji...

89

Odp: Kto powinien płacić w związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Czesiu, może własny wątek? Dużo się w tobie kisi złych emocji...

Dokładnie to pewnie przez Bartusia

90

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Czesiu, może własny wątek? Dużo się w tobie kisi złych emocji...

Dokładnie to pewnie przez Bartusia

Kogo?

91

Odp: Kto powinien płacić w związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Czesiu, może własny wątek? Dużo się w tobie kisi złych emocji...

Dokładnie to pewnie przez Bartusia

Kogo?

A Czesia niedlugo ex żony syn, co mu z lodówki jedzenie wyżerał  big_smile

92

Odp: Kto powinien płacić w związku

Generalnie chodzi o to że ja się pierwszy raz w życiu spotykam się z taką sytuacją i postawą partnerki.
Nigdy wcześniej nie miałem takiego problemu w kontaktach z kobietami stąd moje zdziwienie.
Pewnie faktycznie powinienem zareagować a nie tylko patrzeć , obserwować i analizować ale nie szukam do życia partnerki którą trzeba instruować jak żyć.

Tak uważam że jest materialistką.
Mam podejrzenie że jej poprzedni związek rozpadł się ze względów finansowych właśnie.
Coś co mnie zaskoczyło to gdy opowiadając o swojej poprzedniej relacji w której mieszkała razem z partnerem 1,5 roku u niej w mieszkaniu które jak sama powiedziała remontowali razem i nawet planowali ślub to ona miała problem gdy on używał zwrotu " u nas " odnosząc się do tego że razem tam mieszkają. Prosiła go aby tak nie mówił w towarzystwie na przykład gdy zapraszają znajomych ponieważ mieszkają u niej a nie u nas a u nas będzie mógł mówić gdy będą małżeństwem i kupią razem mieszkanie albo dom.
Dziwi mnie to ponieważ oni byli nawet pół roku zaręczeni że sobą a z tego co mówiła ogólnie spotykali się ponad dwa lata. No i tak jak wspomniałem mieszkali razem 1,5 roku.
Dlatego też na początku powiedziała mi że jeśli zdecydujemy się być i mieszkać razem to gdy jesteśmy w jej mieszkaniu to jest to jej dom a kiedy u mnie w domu to mój dom.
Również powtórzyła że " u nas " będzie wtedy kiedy kupimy coś wspólnie.

93

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Generalnie chodzi o to że ja się pierwszy raz w życiu spotykam się z taką sytuacją i postawą partnerki.
Nigdy wcześniej nie miałem takiego problemu w kontaktach z kobietami stąd moje zdziwienie.
Pewnie faktycznie powinienem zareagować a nie tylko patrzeć , obserwować i analizować ale nie szukam do życia partnerki którą trzeba instruować jak żyć.

Tak uważam że jest materialistką.
Mam podejrzenie że jej poprzedni związek rozpadł się ze względów finansowych właśnie.
Coś co mnie zaskoczyło to gdy opowiadając o swojej poprzedniej relacji w której mieszkała razem z partnerem 1,5 roku u niej w mieszkaniu które jak sama powiedziała remontowali razem i nawet planowali ślub to ona miała problem gdy on używał zwrotu " u nas " odnosząc się do tego że razem tam mieszkają. Prosiła go aby tak nie mówił w towarzystwie na przykład gdy zapraszają znajomych ponieważ mieszkają u niej a nie u nas a u nas będzie mógł mówić gdy będą małżeństwem i kupią razem mieszkanie albo dom.
Dziwi mnie to ponieważ oni byli nawet pół roku zaręczeni że sobą a z tego co mówiła ogólnie spotykali się ponad dwa lata. No i tak jak wspomniałem mieszkali razem 1,5 roku.
Dlatego też na początku powiedziała mi że jeśli zdecydujemy się być i mieszkać razem to gdy jesteśmy w jej mieszkaniu to jest to jej dom a kiedy u mnie w domu to mój dom.
Również powtórzyła że " u nas " będzie wtedy kiedy kupimy coś wspólnie.

Tak jest materialistką... no i co masz zamiar z tym zrobić?

94

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Generalnie chodzi o to że ja się pierwszy raz w życiu spotykam się z taką sytuacją i postawą partnerki.
Nigdy wcześniej nie miałem takiego problemu w kontaktach z kobietami stąd moje zdziwienie.
Pewnie faktycznie powinienem zareagować a nie tylko patrzeć , obserwować i analizować ale nie szukam do życia partnerki którą trzeba instruować jak żyć.

Tak uważam że jest materialistką.
Mam podejrzenie że jej poprzedni związek rozpadł się ze względów finansowych właśnie.
Coś co mnie zaskoczyło to gdy opowiadając o swojej poprzedniej relacji w której mieszkała razem z partnerem 1,5 roku u niej w mieszkaniu które jak sama powiedziała remontowali razem i nawet planowali ślub to ona miała problem gdy on używał zwrotu " u nas " odnosząc się do tego że razem tam mieszkają. Prosiła go aby tak nie mówił w towarzystwie na przykład gdy zapraszają znajomych ponieważ mieszkają u niej a nie u nas a u nas będzie mógł mówić gdy będą małżeństwem i kupią razem mieszkanie albo dom.
Dziwi mnie to ponieważ oni byli nawet pół roku zaręczeni że sobą a z tego co mówiła ogólnie spotykali się ponad dwa lata. No i tak jak wspomniałem mieszkali razem 1,5 roku.
Dlatego też na początku powiedziała mi że jeśli zdecydujemy się być i mieszkać razem to gdy jesteśmy w jej mieszkaniu to jest to jej dom a kiedy u mnie w domu to mój dom.
Również powtórzyła że " u nas " będzie wtedy kiedy kupimy coś wspólnie.

Chodzi o to zeby te plusy nie przysloniły minusow

95 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-02 16:54:21)

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

Istnieją jednak pewne sprawy, wywołujące oburzenie bądź niesmak.... Pomijając już fakt, że o tak istotnych kwestiach, jak finanse należy rozmawiać od samego początku.....

Rozmawiać cza o wszystkim. Istotnych jest wiele rzeczy. Finanse, seks, podzial obowiązków, plany na przyszłość itd itp. To ze nam wydaje sie cos logiczne nie oznacza ze dla drugiej strony bedzie logiczne. Jak dziewczyna pochodzi z domu gdzie tata wszystko utrzymywal finansowo i zwiazek dobrze w tym układzie działał to dziewczyna uwaza ze właśnie tak powinien wyglądać zwiazek.

Życie ja zweryfikuje. Pytanie czy Autorowi chce sie byc nauczycielem zycia. Na razie milczy ale i tak niedługo wybuchnie. Ku zdziwieniu obu stron jak wulkan.

96

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Istnieją jednak pewne sprawy, wywołujące oburzenie bądź niesmak.... Pomijając już fakt, że o tak istotnych kwestiach, jak finanse należy rozmawiać od samego początku.....

Rozmawiać cza o wszystkim. Istotnych jest wiele rzeczy. Finanse, seks, podzial obowiązków, plany na przyszłość itd itp. To ze nam wydaje sie cos logiczne nie oznacza ze dla drugiej strony bedzie logiczne. Jak dziewczyna pochodzi z domu gdzie tata wszystko utrzymywal finansowo i zwiazek dobrze w tym układzie działał to dziewczyna uwaza ze właśnie tak powinien wyglądać zwiazek.

Życie ja zweryfikuje. Pytanie czy Autorowi chce sie byc nauczycielem zycia. Na razie milczy ale i tak niedługo wybuchnie. Ku zdziwieniu obu stron jak wulkan.

Dokładnie trzeba rozmawiać.

97

Odp: Kto powinien płacić w związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Czesiu, może własny wątek? Dużo się w tobie kisi złych emocji...

Jakich tam emocji, bez przesady. Emocje to we mnie wzbudziło ostatnie wyjście do kina na pierwszą część Terminatora po 40 latach od jego premiery. To są emocje. A nie jakieś wspominki o byłych, których mam jeszcze pełne dwa rękawy, tylko że trochę mi się nie chce już w nich grzebać.

Tak czy owak, temat kasy wypłynie w każdym związku prędzej czy później, dlatego lepiej to przedyskutować prędzej niż później. Historia z budowaniem domu na kredyt w którym ja miałbym partycypować finansowo i czasowo przy jednoczesnej zapowiedzi, że na papierze nawet drzwi do kibla nie będą moje, ale nie mam czego się obawiać, bo przecież nikt mnie z domu nie wyrzuci... to jest jedna z moich ulubionych anegdot do opowiadania w kategoriach bardziej humorystycznych przy poznawaniu nowej osoby, która może się wydawać tylko luźną opowiastką i błahostką bez znaczenia, ale niesie ona jasny przekaz - nie próbuj robić mnie w chuja, bo za stary na to jestem - i daje przy okazji dobry podkład do rozmowy na temat pieniędzy w związku. Nikt się nie spina i nie waży słów, tylko na luzie sobie normalnie gadamy o tym i o tamtym, jak to by miało wyglądać na przykład u nas w przyszłości. Rozumiesz o co mi chodzi, na wesoło, bez wytwarzania ciśnienia, normalnymi słowami można powiedzieć to co się chce powiedzieć i usłyszeć to co się chce usłyszeć, bez konieczności wprowadzania krępującej atmosfery i poważnych przemów, zwyczajna rozmowa o dupie maryni jak to zwykle bywa na tych pierwszych randkach w początkach znajomości.

Autor jest z tym teraz trochę w czarnej dupie, bo za długo siedział cicho i powinien zareagować znacznie wcześniej, wykorzystując pierwszy dogodny moment i obracając sytuację w niby żart dać jasno do zrozumienia, że nie pisał się na układ w którym ma robić za sponsora. Na przykład w restauracji przy składaniu zamówienia:

- Jestem taka głodna, zjem chyba wszystko co tu w karcie mają, poproszę to, to i to albo nie, to to i jeszcze tamto.
- Ty to chyba musisz być nadziana. Ja wezmę tylko frytki i piwo.

No i teraz jest ten moment, kiedy należy pociągnąć odpowiednio rozmowę. Bez popadania w smutny ton i wypominania ile razy za co ja płaciłem, a ty wcale, bo przecież ona o tym wie doskonale i nie ma potrzeby już do tego wracać. Nie ma też co liczyć na to, że jeśli teraz zamilkną oboje, to ona czegoś się sama domyśli. Przecież ona nie musi się niczego domyślać, bo doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego zachowania, a robi tak tylko dlatego, bo może. Dzisiaj tu i teraz to się kończy w tym właśnie oto momencie, ale ktoś musi wypowiedzieć to magiczne pierwsze słowo, nie kolejny raz czekać na to czy ona się domyśli.

98

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

na początku powiedziała mi że jeśli zdecydujemy się być i mieszkać razem to gdy jesteśmy w jej mieszkaniu to jest to jej dom

A no to masz już chyba jasność z kim masz do czynienia.
Rozumiem przez to, że wszelkie wydatki, rachunki, faktury za materiały i robociznę w przypadku remontu jej mieszkania, również są tylko jej i ciebie to nie interesuje, no bo niby z jakiej racji by miało, skoro to nie twoje, a przecież w przypadku rozstania nie będziesz chyba kuł płytek ze ścian i wyrywał piekarnika z zabudowy, żeby zabrać ze sobą to co zainwestowałeś ze środków własnych w jej mieszkanie, a tak to komuś zostawić też trochę głupio i nie w porządku, no nie?

99 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-02 17:32:43)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Bert44

Dokładnie o to mi chodziło smile
W ten sposób można sobie za każdym razem wszystko tłumaczyć. Pytanie brzmi, jak daleko można w ten sposób zajść? Dla dziewczyny może to być normalne zjawisko, co nie zmienia faktu, że nie jest to sytuacja komfortowa a co najważniejsze - uczciwa. Równie dobrze można stwierdzić, że skoro u kogoś w rodzinie wystąpiła przemoc, to dla niej będzie to całkowicie normalne i zrozumiałe. Tylko co to zmienia? Tak czy inaczej, zostaje to zjawiskiem patologicznym i godnym potępienia. Może to inny kaliber, ale zasada jest ta sama: oczekiwanie, że ktoś będzie nam fundował (niemal) wszystko, na co mamy ochotę(uważając to za oczywiste) jest przejawem skrajnego egoizmu i zapatrzenia w siebie. Jak ktoś lubi być "dojony" z kasy na każdym kroku(niezależnie od tego, ile faktycznie ma), to jego wybór.
Osobiście nazwałbym to głupotą. Dla mnie to wielka, wyjąca syrena alarmowa.

Kto z nas byłby w stanie zgodzić się niemal na wszystko, co tylko zaproponuje(czy raczej zażyczy bądź zażąda) druga strona? Tym bardziej, kiedy ona się tego domaga w  sposób wybitnie roszczeniowy i natarczywy, jednocześnie będąc oburzonym, kiedy nie spełnia się jej oczekiwań? W imię czego?  Utrzymywaniu relacji, opartej na wymianie usług: "Ty mi dajesz to, co ja zażądam a Ty otrzymasz moją uwagę, towarzystwo i świetną zabawę".

Przecież to, co opisał właśnie Wujek w odniesieniu do swojej historii, to jest jakiś zupełny absurd, zwyczajna komedia..

100

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
carlitos9 napisał/a:

na początku powiedziała mi że jeśli zdecydujemy się być i mieszkać razem to gdy jesteśmy w jej mieszkaniu to jest to jej dom

A no to masz już chyba jasność z kim masz do czynienia.

Tez mam alergie na przesadne twoje - moje.

101

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:
carlitos9 napisał/a:

na początku powiedziała mi że jeśli zdecydujemy się być i mieszkać razem to gdy jesteśmy w jej mieszkaniu to jest to jej dom

A no to masz już chyba jasność z kim masz do czynienia.

Tez mam alergie na przesadne twoje - moje.

W związku są wspólne rzeczy,a już napewno w małżeństwie

102

Odp: Kto powinien płacić w związku

Z exem nie wiadomo jak było. Może to on był skąpy i mieszkał u niej za frajer, więc teraz jest cięta i nie chcę wychodzić przed szereg? Na zasadzie z tamtym nie wyszło, to teraz wszystko na opak.
Z tym że u nas będzie kiedy kupicie coś razem to się zgadzam.

103

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Generalnie chodzi o to że ja się pierwszy raz w życiu spotykam się z taką sytuacją i postawą partnerki.
Nigdy wcześniej nie miałem takiego problemu w kontaktach z kobietami stąd moje zdziwienie.
Pewnie faktycznie powinienem zareagować a nie tylko patrzeć , obserwować i analizować ale nie szukam do życia partnerki którą trzeba instruować jak żyć.

Tak uważam że jest materialistką.
Mam podejrzenie że jej poprzedni związek rozpadł się ze względów finansowych właśnie.
Coś co mnie zaskoczyło to gdy opowiadając o swojej poprzedniej relacji w której mieszkała razem z partnerem 1,5 roku u niej w mieszkaniu które jak sama powiedziała remontowali razem i nawet planowali ślub to ona miała problem gdy on używał zwrotu " u nas " odnosząc się do tego że razem tam mieszkają. Prosiła go aby tak nie mówił w towarzystwie na przykład gdy zapraszają znajomych ponieważ mieszkają u niej a nie u nas a u nas będzie mógł mówić gdy będą małżeństwem i kupią razem mieszkanie albo dom.
Dziwi mnie to ponieważ oni byli nawet pół roku zaręczeni że sobą a z tego co mówiła ogólnie spotykali się ponad dwa lata. No i tak jak wspomniałem mieszkali razem 1,5 roku.
Dlatego też na początku powiedziała mi że jeśli zdecydujemy się być i mieszkać razem to gdy jesteśmy w jej mieszkaniu to jest to jej dom a kiedy u mnie w domu to mój dom.
Również powtórzyła że " u nas " będzie wtedy kiedy kupimy coś wspólnie.

Taka jest prawda, ale podkreślanie tego jest nie na miejscu. Miałeś czerwone flagi  praktycznie od początku, a dalej jesteście razem, czy piszesz już o byłej?

104

Odp: Kto powinien płacić w związku

Przemyślałem to. Moja nieomylna intuicja podpowiada daj sobie spokoj Autorze

105

Odp: Kto powinien płacić w związku

Dlatego najlepiej, żebyście byli na podobnym poziomie finansowym i wspólnie byście się dorabiali, przynajmniej byście się rozumieli, bo na teraz to tragedia. Jak chcesz korzystać z zamożności tej dziewczyny, to się pogódź z faktami.

106

Odp: Kto powinien płacić w związku
Tamiraa napisał/a:

Dlatego najlepiej, żebyście byli na podobnym poziomie finansowym i wspólnie byście się dorabiali, przynajmniej byście się rozumieli, bo na teraz to tragedia. Jak chcesz korzystać z zamożności tej dziewczyny, to się pogódź z faktami.

Napisał,że oboje dobrze zarabiaja

107

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:

Przemyślałem to. Moja nieomylna intuicja podpowiada daj sobie spokoj Autorze

Moja intuicja jest w tej sprawie całkowicie zgodna z Twoją, Bert.

Ona się nie zmieni w stopniu, który by satysfakcjonował Autora. Część podejścia do kwestii finansowych wyniosła najprawdopodobniej z rodzinnego domu - dla niej wspólne jest to, co jest współwłasnością, nietaktownie to podkreśla, ale z drugiej strony tak jest, jej mieszkanie to jej mieszkanie, tak stoi w KW i kropka.
Może równolegle wyniosła z domu wzorzec relacji archaiczny i mało już funkcjonalny, ale nadal żywy, czyli  pisząc po staremu,  "starający się adorator płaci i funduje"?
Nie żebym zaraz usprawiedliwiała, raczej pojąć czyli wyjaśnić próbuję. Zrozumienie nie oznacza z automatu pełnej akceptacji.
A Autor miejscami to się moim zdaniem zwyczajnie czepia.
Jak z tą wycieczką rowerową...no głodna była , zjeść chciała. Pytane "czy będziesz jadł" wydaje mi się absolutnie normalne, bo nie umówili się na randkę do knajpy tylko ją głód do muru przyparł, być może niespodziewanie.  Byłeś głodny - było odpowiedzieć na pytanie, bez dąsów, a choćby i z humorem "Nie wiem czy będę jadł , bo portfela nie wziąłem". W tej punktowej sytuacji ja bym na jej miejscu pewnie też zapytała, bo niby skąd bym miała wiedzieć, czy on też jest głodny, skoro nie umówiliśmy się na jakiś planowany posiłek.

108 Ostatnio edytowany przez carlitos9 (2025-11-02 18:24:24)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Ja absolutnie nie chce korzystać z zamożności tej dziewczyny.
Wręcz odwrotnie mam wszystko co mi potrzebne.
Mam ciekawą i bardzo przyzwoicie płatną pracę, tak mieszkam z rodzicami ale w dużym domu z oddzielnymi wejściami na dużej zagospodarowanej działce i mam cały 110 metrowy poziom tylko dla siebie, pracuję 20 minut autem od domu , stać mnie raczej na większość rzeczy , mam swoje pasje i hobby które realizuje . Czuję się szczęśliwy ogólnie. . Szukam partnerki z którą mógłbym iść przez życie a nie kogoś kogo trzeba niańczyć, utrzymywać, zapewniać atrakcje.

Co do eksa.... sama przyznała że remontował mieszkanie razem z nią, gdyby nie miał w tym wkładu znając ją od razu powiedziałaby, oświadczył się więc dostała pierścionek i musiało jej to wszystko odpowiadać.
Nie znam szczegółów ale powiedziała że zataił przed nią fakt iż spłaca kredyt za nowy samochód i ukrył ten fakt przed nią o czym dowiedziała się już po zaręczynach i miał jakiś problem ze spłatą dwóch rat w czasie kiedy stracił czy zmieniał pracę.
Generalnie napewno problemem była tam kasa i jestem o tym wręcz przekonany.


Nie no błagam....
Pojechaliśmy na wspólną wycieczkę. Razem.
Ona zgłodniała a ja nie...
Proszę Was...
To mogła chociaż coś do picia kupić sama z siebie
Albo myślisz o partnerze albo masz go w dupie.

109

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Ja absolutnie nie chce korzystać z zamożności tej dziewczyny.
Wręcz odwrotnie mam wszystko co mi potrzebne.
Mam ciekawą i bardzo przyzwoicie płatną pracę, tak mieszkam z rodzicami ale w dużym domu z oddzielnymi wejściami na dużej zagospodarowanej działce i mam cały 110 metrowy poziom tylko dla siebie, pracuję 20 minut autem od domu , stać mnie raczej na większość rzeczy , mam swoje pasje i hobby które realizuje . Czuję się szczęśliwy ogólnie. . Szukam partnerki z którą mógłbym iść przez życie a nie kogoś kogo trzeba niańczyć, utrzymywać, zapewniać atrakcje.

To dlaczego podkreślasz, że to dziewczyna jest zamożna?
Raczej nie uważam, że trzeba ją niańczyć, przecież to ty z łatwością się w tę rolę wpisałeś. Ona świetnie potrafi o siebie zadbać.
Nie mówisz jej, co ci się nie podoba i nie wykazujesz się asertywnością, tłumacząc, że to ona powinna się domyślać, nie stawiasz granic. Jakby ci powiedziała, że masz skoczyć w ogień, to pewnie będziesz marudzić, ale skoczysz smile

110

Odp: Kto powinien płacić w związku
Tamiraa napisał/a:
carlitos9 napisał/a:

Ja absolutnie nie chce korzystać z zamożności tej dziewczyny.
Wręcz odwrotnie mam wszystko co mi potrzebne.
Mam ciekawą i bardzo przyzwoicie płatną pracę, tak mieszkam z rodzicami ale w dużym domu z oddzielnymi wejściami na dużej zagospodarowanej działce i mam cały 110 metrowy poziom tylko dla siebie, pracuję 20 minut autem od domu , stać mnie raczej na większość rzeczy , mam swoje pasje i hobby które realizuje . Czuję się szczęśliwy ogólnie. . Szukam partnerki z którą mógłbym iść przez życie a nie kogoś kogo trzeba niańczyć, utrzymywać, zapewniać atrakcje.

To dlaczego podkreślasz, że to dziewczyna jest zamożna?
Raczej nie uważam, że trzeba ją niańczyć, przecież to ty z łatwością się w tę rolę wpisałeś. Ona świetnie potrafi o siebie zadbać.
Nie mówisz jej, co ci się nie podoba i nie wykazujesz się asertywnością, tłumacząc, że to ona powinna się domyślać, nie stawiasz granic. Jakby ci powiedziała, że masz skoczyć w ogień, to pewnie będziesz marudzić, ale skoczysz smile

big_smile dokładnie tak by było albo by mu kazała skoczyć z dachu to by tu na forum marudził "że ma z dachu skakać" a i tak na koniec by skoczył

111 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-02 19:03:35)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Czyli tak, jej ex ukrył przed nią kredyt i okresowo był bezrobotny- zgaduje że dowiedziała się kiedy musiała uiścić rate, bo inaczej by jej nawet nie powiedział. Do tego mówił o jej mieszkaniu że jest wspólne. Teraz ty zarabiasz mniej od niej, ona ma 2 mieszkania, ty mieszkasz z rodzicami, ale to ona wymaga niańczenia i ma pępowinę. XD
Materialistki spotykają się z kolesiami bogatszymi od siebie. Trochę głupia, że już 2 koleś z rzędu i z kasą jakiś kwas wychodzi. Co ona, nie wie że trzeba jako materialistka szukać krezusa z własnym M4?
Moim zdaniem z exem się nacieła i teraz jest ostrożna żeby nikt "nie korzystał z zamożności jej rodziny" wink

112

Odp: Kto powinien płacić w związku

Jej rodzice mają wille tu w Polsce i mieszkanie za granicą i krążą tak między Polską a za granicą.  Kupowali swoim dzieciom mieszkania na 18tkę. Więc mieli łatwiejszy start .
Ja pomagam rodzicom utrzymać działkę i dom im samym byłoby w tym wieku już bardzo ciężko. Zainwestowałem dużo w remont i w to jak to wszystko aktualnie wygląda.
Dziewczyna i jej brat prowadzą wygodne życie w dużej mierze dzięki pomocy rodziców.

113

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Jej rodzice mają wille tu w Polsce i mieszkanie za granicą i krążą tak między Polską a za granicą.  Kupowali swoim dzieciom mieszkania na 18tkę. Więc mieli łatwiejszy start .
Ja pomagam rodzicom utrzymać działkę i dom im samym byłoby w tym wieku już bardzo ciężko. Zainwestowałem dużo w remont i w to jak to wszystko aktualnie wygląda.
Dziewczyna i jej brat prowadzą wygodne życie w dużej mierze dzięki pomocy rodziców.

To mieli faktycznie dobry start w życiu

114 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-02 19:11:43)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Trochę bez sensu. Jak dobrze ci u rodziców, pozwalają ci gospodarzyć, szukaj takiej co się do was wprowadzi.

115

Odp: Kto powinien płacić w związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Trochę bez sensu. Jak dobrze ci u rodziców szukaj takiej co się do was wprowadzi.

A która będzie chciala mieszkac z jego rodzicami razem ? big_smile

116

Odp: Kto powinien płacić w związku

Nie wierzę że zapłaciłaby za kogoś jakiekolwiek ratę skoro bilety do kina przekraczają jej możliwości.
Bardziej widzę to tak że pogoniła nażeczonego i dlatego nici ze ślubu.
To tylko moja hipoteza.
Zresztą ludzie kochani... auto na raty to przecież nie mieszkanie czy dom.

117 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-02 19:15:36)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Jeśli rodzice fajni to spoko opcja. Wnuki zaopiekowanie za darmo, zamiast kredytu inwestować. Tylko że rodzice nie mogą być nadopiekuńczy albo kłótliwi. Optymalnie jeśli są serdeczni i rodzinni.
To czemu jej nie zapytasz tylko spekulujesz jak ci to tak sen z powiek spędza?
Ludzie kochani, pogoniła narzeczonego? Widać że spędzasz dużo czasu że starcami XD

118

Odp: Kto powinien płacić w związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Czyli tak, jej ex ukrył przed nią kredyt i okresowo był bezrobotny- zgaduje że dowiedziała się kiedy musiała uiścić rate, bo inaczej by jej nawet nie powiedział. Do tego mówił o jej mieszkaniu że jest wspólne. Teraz ty zarabiasz mniej od niej, ona ma 2 mieszkania, ty mieszkasz z rodzicami, ale to ona wymaga niańczenia i ma pępowinę. XD
Materialistki spotykają się z kolesiami bogatszymi od siebie. Trochę głupia, że już 2 koleś z rzędu i z kasą jakiś kwas wychodzi. Co ona, nie wie że trzeba jako materialistka szukać krezusa z własnym M4?
Moim zdaniem z exem się nacieła i teraz jest ostrożna żeby nikt "nie korzystał z zamożności jej rodziny" wink

Ale w końcu nie zapłaciła tych rat za niego? Materialistka jak nic smile

119

Odp: Kto powinien płacić w związku
Tamiraa napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Czyli tak, jej ex ukrył przed nią kredyt i okresowo był bezrobotny- zgaduje że dowiedziała się kiedy musiała uiścić rate, bo inaczej by jej nawet nie powiedział. Do tego mówił o jej mieszkaniu że jest wspólne. Teraz ty zarabiasz mniej od niej, ona ma 2 mieszkania, ty mieszkasz z rodzicami, ale to ona wymaga niańczenia i ma pępowinę. XD
Materialistki spotykają się z kolesiami bogatszymi od siebie. Trochę głupia, że już 2 koleś z rzędu i z kasą jakiś kwas wychodzi. Co ona, nie wie że trzeba jako materialistka szukać krezusa z własnym M4?
Moim zdaniem z exem się nacieła i teraz jest ostrożna żeby nikt "nie korzystał z zamożności jej rodziny" wink

Ale w końcu nie zapłaciła tych rat za niego? Materialistka jak nic smile

Akurat w tym wypadku nie miała obowiązku płacić za niego tych rat. Natomiast za te wyjazdy,które sama wymyśliła to już tak,a przynajmniej wypadało by,skoro zaprasza

120

Odp: Kto powinien płacić w związku
Tamiraa napisał/a:

Ale w końcu nie zapłaciła tych rat za niego? Materialistka jak nic smile

Biedny autor nie został należycie wtajemniczony w rozliczenia jej i jej exa. Może zapłaciła tylk o1/3 raty jak z tym prezentem?

121

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Nie znam szczegółów ale powiedziała że zataił przed nią fakt iż spłaca kredyt za nowy samochód i ukrył ten fakt przed nią o czym dowiedziała się już po zaręczynach i miał jakiś problem ze spłatą dwóch rat w czasie kiedy stracił czy zmieniał pracę.
Generalnie napewno problemem była tam kasa i jestem o tym wręcz przekonany.


Nie no błagam....
Pojechaliśmy na wspólną wycieczkę. Razem.
Ona zgłodniała a ja nie...
Proszę Was...
To mogła chociaż coś do picia kupić sama z siebie
Albo myślisz o partnerze albo masz go w dupie.

A wpadłeś na taki pomysł, że z tym kredytem poszło nie o kasę ale o zatajenie? Zataił kredyt, dowiedziała się dopiero, jak nie miał z czego zapłacić, no co on jeszcze zataił? Dla każdego chyba takie zatajenie, co to wychodzi na jaw już po zaręczynach to by był red flag , a dla bogatej z domu na pewno. Bo bogata z domu ma pełne prawo mieć nawet nadwrażliwość na odcinku "kocha mnie czy pieniądze mojej rodziny". Bogaci z domu miewają ten problem, że ileś osób wielce ich lubi, bo dla iluś osób są źródełkiem do fundowania i płacenia.

Piszesz co i rusz, że ona materialistka. Aż sobie sprawdziłam w SJP, tak na wszelki wypadek. Materialista w znaczeniu pejoratywnym to ktoś, kto w życiu kieruje się przede wszystkim chęcią zdobycia korzyści materialnej i zysku. Wersja neutralna czyli nieco inne znaczenie - osoba, która przywiązuje dużą wagę do dóbr materialnych. No i mam wrażenie, że uznałeś ja za materialistkę w znaczeniu pejoratywnym, choć jako żywo w opisanej sytuacji do definicji nie pasuje. Jak by nie kombinować związek z Tobą dla niej korzyścią materialną nie zalatuje, bogata to jest sama z siebie.
W drugim znaczeniu zapewne ta materialistką w jakimś sensie jest, ale z drugiej strony pieniądze są żeby z nich korzystać, liczyć się z nimi nigdy nie musiała, zaplecze ma solidne, no tu los na loterii życia wygrała, bo rodzice i bogaci i nie sknery, komu mają dawać jak nie dzieciom kochanym, toż trumna kieszeni nie ma. Sama pracuje i zarabia czyli na rodzicach nie pasożytuje niczym pijawka, kredyt na kolejne mieszkanie sama spłaca, to akurat na plus, ma pieniądze, inwestuje.  A ze sobie pozwala będąc samodzielnie mieszkającą singielką na fanaberie typu kolejne kieliszki jakieś tam - no kurczę, stać ją. W tym momencie życia i w jej sytuacji zwyczajnie może sobie na to pozwolić.
Carlitos, ona jest finansowo level wyżej od Ciebie i sama na to nie zarobiła, szczęście miała. Boli?

Inna nieco sprawa z tymi biletami, wyjazdami itd - mam wrażenie, ze jest, a co najmniej bywa zwyczajnie nietaktowna i pozbawiona pewnego rodzaju wrażliwości.

A co do myślenia o partnerze - w związku z tą rowerową wycieczką - nie żadne "nie no, błagam..." tylko ludzie różni są czyli na małym przykładzie widać, jak wspaniale działa "domyśl się" w praktyce smile

122 Ostatnio edytowany przez Samba (2025-11-02 20:32:58)

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Coś co mnie zaskoczyło to gdy opowiadając o swojej poprzedniej relacji w której mieszkała razem z partnerem 1,5 roku u niej w mieszkaniu które jak sama powiedziała remontowali razem i nawet planowali ślub to ona miała problem gdy on używał zwrotu " u nas " odnosząc się do tego że razem tam mieszkają. Prosiła go aby tak nie mówił w towarzystwie na przykład gdy zapraszają znajomych ponieważ mieszkają u niej a nie u nas a u nas będzie mógł mówić gdy będą małżeństwem i kupią razem mieszkanie albo dom.
Dziwi mnie to ponieważ oni byli nawet pół roku zaręczeni że sobą a z tego co mówiła ogólnie spotykali się ponad dwa lata. No i tak jak wspomniałem mieszkali razem 1,5 roku.
Dlatego też na początku powiedziała mi że jeśli zdecydujemy się być i mieszkać razem to gdy jesteśmy w jej mieszkaniu to jest to jej dom a kiedy u mnie w domu to mój dom.
Również powtórzyła że " u nas " będzie wtedy kiedy kupimy coś wspólnie.

To, że "u was" będzie dopiero wtedy gdy oboje coś kupicie - no wydaje się, że ok, ale...
Jeśli ona zaprasza kogoś z kim planuje niebawem się ohajtnąć do wspólnego mieszkania u niej, to to "u nas" powinno stawać się automatyczne (tym bardziej gdy jeszcze ten ktoś pomaga w remoncie chociaż nie musi).Ii nie musi ci przepisywać w ogóle połowy tego mieszkania ale kurtuazyjnie może mówić, że "u was" cośtam. To jak znajomi mówią? Zamiast "przyjdziemy do was" mówią "przyjdziemy do Eweliny mieszkania"? Znowu nie zwraca uwagi, jak się można poczuć. Zamiast "wpadnijcie do nas" mówi "wpadnijcie do mnie"?

123

Odp: Kto powinien płacić w związku
Muqin napisał/a:

Piszesz co i rusz, że ona materialistka. Aż sobie sprawdziłam w SJP, tak na wszelki wypadek. Materialista w znaczeniu pejoratywnym to ktoś, kto w życiu kieruje się przede wszystkim chęcią zdobycia korzyści materialnej i zysku. Wersja neutralna czyli nieco inne znaczenie - osoba, która przywiązuje dużą wagę do dóbr materialnych.

Pasuje, choć to po prostu zwykłe skąpiradło;)

Ona liczy na korzyści materialne, oczekuje że za jej rozrywki będzie zawsze płacił ktoś inny. Nie czytałem by potrafiła być wdzięczna, o jakimś rewanżu nie wspominając.
W tej relacji to ona się zachowuje jakby jej słoma z butów wystawała, pokazuje też niezły przykład mentalnej biedy.
Kasy jej nie brakuje, po prostu oczekuje że ktoś inny ma zawsze sięgać po portfel i nic w zamian.
Autor ma prawo czuć dyskomfort w takiej sytuacji, tyle że boi się poruszyć temat.
Tak coś czuję że jeśli już go poruszy, zostanie uznany skąpcem i materialistą i spuszczony prewencyjnie po brzytwie;)

124 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-02 20:48:49)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Muqin napisał/a:

A wpadłeś na taki pomysł, że z tym kredytem poszło nie o kasę ale o zatajenie?

Każdy mierzy swoją miarą. Dla niego problematyczne są pieniądze, więc nie rozważa opcji, że ona mogła mieć wąty o samo kłamstwo, nie kasę.
Jego hipoteza mówi więcej o nim.
Jeśli mówiła u niej, to może mówiła tak dlatego  bo był obibokiem, nie pomagał w remoncie i nie wstawiał skarpetek do prania big_smile Albo rodzice usłyszeli że tak mówi i się wkurzyli, więc się pilnowała i mówiła u niej, żeby uniknąć draki.
Wyszło na jej bo sie rozstali i teraz nie musi prostowac przed znajomymi.
Myslę, że zerwanie zaręczyn to dośc traumatyczne przejściem szczególnie jeśli mieszkali razem. Może mieć mini epizod depresyjny, być wycofana i nieufna. Tylko Autor zapamiętał z tego co chciał - red flagi, związane z kasą.
W wątku nie padają jej inne cechy - wygląd, osobowość, wspólne cele, pasje, system wartości. Jest ok bo zarabiają podobnie, nie jest okej bo nie wydają podobnie na randki. Ona jest chociaz ładna? tongue

Dwa to nie ma obowiązku zapraszac na płatne randki. Można zaprosić do siebie, jeśli się nie mieszka z rodzicami wink Chciałeś przyciąć na mieszkaniu, więc teraz musisz inwestować w randki na mieście jak nie chcesz się do niej wpraszać. Nic dziwnego że za wyjazd zapłaciłeś ty. Skoro jakby nie może do ciebie wpaść na weekend bo mieszkasz z rodziną, to gdzie macie spędzić romantyczny czas we dwoje? "U niej"?

125

Odp: Kto powinien płacić w związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Muqin napisał/a:

A wpadłeś na taki pomysł, że z tym kredytem poszło nie o kasę ale o zatajenie?

Każdy mierzy swoją miarą. Dla niego problematyczne są pieniądze, więc nie rozważa opcji, że ona mogła mieć wąty o samo kłamstwo, nie kasę.
Jego hipoteza mówi więcej o nim.
Jeśli mówiła u niej, to może mówiła tak dlatego  bo był obibokiem, nie pomagał w remoncie i nie wstawiał skarpetek do prania big_smile Albo rodzice usłyszeli że tak mówi i się wkurzyli, więc się pilnowała i mówiła u niej, żeby uniknąć draki.
Myslę, że zerwanie zaręczyn to dośc traumatyczne przejściem szczególnie jeśli mieszkali razem. Może mieć mini epizod depresyjny, być wycofana i nieufna. Tylko Autor zapamiętał z tego co chciał - red flagi, związane z kasą.
W wątku nie padają jej inne cechy - wygląd, osobowość, wspólne cele, pasje, system wartości. Jest ok bo zarabiają podobnie, nie jest okej bo nie wydają podobnie na randki. Ona jest chociaz ładna? tongue

No pewnie jest big_smile

126

Odp: Kto powinien płacić w związku

Autorze napisz cos pozytywnego o niej. Co Cię trzyma przy niej? Jak sie dogadujecie poza kasa? Zapomnijmy o kasie. Jak jest poza tym? Czujesz jej zaangażowanie?

127

Odp: Kto powinien płacić w związku

Z tym eksem, to prawdopodobnie najbanalniejsza historia pod słońcem. Ilu ja sam znam takich miejskich ni to gangsterów, ni to dilerów, ni to chuj wie kto to w ogóle jest, skąd się wziął i czym się zajmuje, poza wożeniem dupy na siłownię furą za pół miliona i lansowaniem się pod klubem, a później nagle o nich cichnie i znikają, a z czasem się okazuje, że sportowe autko zajął komornik, laska kopnęła w dupę i pognała z domu, do pracy żadnej się nie nadaje i nawet nie ma z czego zapłacić 150 zeta za karnet na miesiąc, a taki był ładny, modny i amerykański...
Jak to mówią - z zawodu jestem milionerem, ale aktualnie nie pracuję w zawodzie - i z tym twoim szwagrem może być podobnie. Dziewczyna myślała, że ósmy cud świata za nogę złapała, przyjęła zaręczyny z radością i już pewnie planowała ślub, a kiedy wyszło na jaw, że to gołodupiec zakredytowany pod korek i do tego bezrobotny, kop na bęben i wynocha łachu. Taki tam standardzik, chociaż tutaj akurat trzeba jej uczciwie oddać, że postąpiła słusznie i nie można mieć do niej o to pretensji. No sory kolego, ale nie po to młoda atrakcyjna i zamożna kobieta wchodzi w związek, żeby sobie brać na łeb problemy, których by nie miała, gdyby nigdy się nie poznali.
To samo dotyczy ciebie. Masz ogarnięte życie i święty spokój, na co ci kłopoty? A tutaj będą kłopoty i masz to jak w banku. Dziewczyny przyzwyczajone do pewnego poziomu i specjalnego traktowania, bardzo niechętnie patrzą na perspektywę "normalnego" życia u boku "normalnego" faceta. Dziewczyny przyzwyczajone do pewnego poziomu i specjalnego traktowania nawet nie potrzebują mieć faceta. Dziewczyny przyzwyczajone do pewnego poziomu i specjalnego traktowania dopuszczają do siebie tylko tych, których inne dziewczyny będą im zazdrościć. Mówiąc inaczej, moim zdaniem po prostu nie chodzisz w jej lidze, tylko że ona jeszcze o tym nie wie, ale wkrótce się dowie i to prawdopodobnie będzie twój koniec.
Dlatego powinieneś jak najszybciej omówić z nią nurtujące kwestie i sprawy, będąc przygotowanym na to, że to może być wasza ostatnia rozmowa, no ale trudno, takie jest życie i nie każdy jest dla każdego. Ile jeszcze czasu masz zamiar udawać, że wszystko gra i nie ma żadnego problemu? W nieskończoność się nie da, a twoje wydatki będą tylko rosły. Dobrze się przygotuj do tej rozmowy, nie improwizuj i nie pozwól się zaskoczyć. Nie wyliczaj i nie przypominaj, bo tylko ją zirytujesz i wielki chuj z tego gadania będzie, zaczniecie się kłócić, przekrzykiwać, ona się obrazi albo tobie coś przeskoczy i nagle się wycofasz, próbując załagodzić, a nie o to tu chodzi. Chodzi o konkrety. I tak jak już pisałem wcześniej, najlepiej przygotować dobry grunt rzucając jakimś żartem czy sarkazmem w odpowiednim momencie i kiedy wyczujesz po jej reakcji, że siadło, przechodzisz od razu do dalszej części programu, nie zmieniając ani tonu, ani formy, ani nawet miny, na jednym wdechu jedziesz dalej z tematem jak według niej to i owo w waszym związku powinno wyglądać, bo twoim zdaniem powinno być tak i srak... kumasz mordo? Normalna rozmowa. Bez wyrzutów, bez pretensji, bez siłowania się ze sobą kto ma bardziej rację. Powiedz spokojnie swoje, wysłuchaj spokojnie jej, potem możecie zmienić temat albo się przebzykać na rozluźnienie, a kiedy wrócisz do domu na spokoju sobie wszystko przemyślisz i się zastanowisz w którą stronę pchać relację. Dalej do przodu czy od razu w przepaść.

128

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Ona liczy na korzyści materialne, oczekuje że za jej rozrywki będzie zawsze płacił ktoś inny. Nie czytałem by potrafiła być wdzięczna, o jakimś rewanżu nie wspominając.
W tej relacji to ona się zachowuje jakby jej słoma z butów wystawała, pokazuje też niezły przykład mentalnej biedy.
Kasy jej nie brakuje, po prostu oczekuje że ktoś inny ma zawsze sięgać po portfel i nic w zamian.
Autor ma prawo czuć dyskomfort w takiej sytuacji, tyle że boi się poruszyć temat.
Tak coś czuję że jeśli już go poruszy, zostanie uznany skąpcem i materialistą i spuszczony prewencyjnie po brzytwie;)

A ja to widzę inaczej, zdecydowanie. Bardziej mi pasuje zdecydowany brak pewnego typu wrażliwości i uważności. O nieznanej etiologii. Można to od biedy nazwać mentalną biedą, ze słomą z butów to przesada, nie w słomie rzecz, tacy bywają i ci wielopokoleniowo bogaci i z tzw, korzeniami dalekimi od słomy w butach.
Bardziej prawdopodobne mi się wydaje, że dla niej pieniądze na bilety do kina to w ogóle nie są pieniądze, coś zauważalnego. Pieniądze zaczynają się dalej, nie na poziomie biletów. Ewidentnie liczyć umie, nie kupię popcornu w kinie bo się przepłaca, jakbym własna babcię słyszała, z Galicji była i nie z czworaków... idealna do sprawnego zarządzania domowym budżetem w skali mikro i makro zapewne też big_smile
Ale tego oczekiwania, że ktoś za nią zawsze zapłaci, nie widzę. Możliwe, że w sytuacjach typu koleżeńskiego zwyczajnie płaci sama za siebie, inaczej ma względem Autora, bo nie jest zwykłym kolegą. Tu mi kwili ten stary wzorzec, że mężczyzna "starający się" płaci. Stary, archaiczny, nie pasujący do obecnych realiów ale nadal w jakiejś wersji żywy w tzw.  społeczeństwie. Jej rodzice muszą mieć tak 50+ mniej więcej, w tym pokoleniu to ten wzorzec miał się jeszcze całkiem nieźle, mogli wpoić, a ona się nie przeuczyła.

Wiesz co, Wujek Czesiek ...mało kto równa z zapałem w dól, jeśli idzie o poziom życia. Mężczyzn to też dotyczy. Dziewczyna przyzwyczajona do pewnego poziomu tak z rodziny pochodzenia czyli w pewnym sensie od zawsze też potrzebuje faceta, ale nie po to, żeby koleżanki zazdrościły, że bogaty. W ogółe czasem to zazdrość koleżanek w grę nie wchodzi przy wyborze partnera na życie, naprawdę smile

129

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:

Przemyślałem to. Moja nieomylna intuicja podpowiada daj sobie spokoj Autorze

Z kolei moja podpowiada mi, że temat jest fejkowy. Dobrze znam ten styl wypowiedzi.

130

Odp: Kto powinien płacić w związku
Muqin napisał/a:

Bardziej prawdopodobne mi się wydaje, że dla niej pieniądze na bilety do kina to w ogóle nie są pieniądze, coś zauważalnego. Pieniądze zaczynają się dalej, nie na poziomie biletów. Ewidentnie liczyć umie, nie kupię popcornu w kinie bo się przepłaca,

Nie widzisz sprzeczności w tym co napisałaś?
Brzmi fajnie, ale prawda w takich przypadkach wygląda tak, że tego typu wydatki się bagateluzuje, gdy ponosi je ktoś inny.
Gdy samemu trzeba sięgnąć do portfela, wtedy zskąski do kina bierze się z domu, zamawia w knajpie tylko dla siebie, a spod kina czy teatru robi się zwrot na pięcie, gdy druga osoba została zaproszona i jakoś nie wpada na pomysł, by jako zaproszony, zapłacić za oboje. .Xd

Ona ma węża w kieszeni co bardzo wyraźnie widać. Pal diabli, gdyby miała jakieś inne fantastyczne cechy które by sprawiły, że jemu się chce płacić. Chyba jednak niekoniecznie tak jest, a przynajmniej nie na dłuższą metę.

Smutna, czytaj ze zrozumieniem. On ma osobne wejście w tym domu i całą kondygnację dla siebie. Robisz co możesz, żeby gościa wpędzić w poczucie winy, co już jest śmieszne.

Posty [ 66 do 130 z 948 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto powinien płacić w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026