netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kto powinien płacić w związku

947 odpowiedzi28 494 wyświetleniazałożony przez carlitos9, 01.11.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto powinien płacić w związku

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 911 do 948 z 948 ]

911

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:

Czesio trollowac tez trzeba umiec big_smile

Czesio nie trolluje, on naprawdę jest przekonany że wie wszystko i ma we wszystkim rację.

Tam jeszcze niejedna historia mogąca służyć za scenariusz do barwnego opowiadania przed nim, patrząc na tę postawę.
A że pisać chłop potrafi i lubi, to i nam z tego rozrywka, ale i temat do zadumy.

912

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Czesio trollowac tez trzeba umiec big_smile

Czesio nie trolluje, on naprawdę jest przekonany że wie wszystko i ma we wszystkim rację.

Tam jeszcze niejedna historia mogąca służyć za scenariusz do barwnego opowiadania przed nim, patrząc na tę postawę.
A że pisać chłop potrafi i lubi, to i nam z tego rozrywka, ale i temat do zadumy.

A ja myślałam, że on trolluje... no coz jezeli jego opowieści to prawda to ja juz niewiem co Czesiowi pomoże za rada... ale ja lubię jak on pisze , sie to czyta jak romans dramatyczny - książka za darmo na forum big_smile

913 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-17 18:35:13)

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Czesio nie trolluje, on naprawdę jest przekonany że wie wszystko i ma we wszystkim rację.

Nikt nie wie wszystkiego, ale która laska jest dla mnie, a która nigdy nie będzie, to akurat wiem. I wydaje mi się, że trochę lepiej od domorosłych psychoanalityków po internetowym kursie na youtube, dla których kamieniem milowym w historii nauki oraz całej ludzkości w ogóle, okazało się wiekopomne odkrycie, że każdy człowiek miał dzieciństwo. Do którego wszystko można zawsze sprowadzić i odnieść, nawet chuja wielkiego na ten temat wiedząc, no bo niby skąd.
Och pardą, no i jeszcze do kryteriów wyboru, o których wiadomo mniej więcej tyle samo.

914

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Czesio nie trolluje, on naprawdę jest przekonany że wie wszystko i ma we wszystkim rację.

Nikt nie wie wszystkiego, ale która laska jest dla mnie, a która nigdy nie będzie, to akurat wiem. I wydaje mi się, że trochę lepiej od domorosłych psychoanalityków po internetowym kursie na youtube, gdzie kamieniem milowym w historii nauki oraz całej ludzkości w ogóle, okazało się wiekopomne odkrycie, że każdy człowiek miał kiedyś jakieś dzieciństwo, do którego wszystko można zawsze sprowadzić i odnieść, nawet chuja wielkiego na ten temat wiedząc, no bo niby skąd.
Och pardą, no i jeszcze do kryteriów wyboru, o których wiadomo mniej więcej tyle samo.

Czesio Ty  sobie przypomnij jakie pisales litanie w swoim temacie i jak narzekales na Kasie i Bartusia  big_smile

915

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:

Czesio Ty  sobie przypomnij jakie pisales litanie w swoim temacie i jak narzekales na Kasie i Bartusia  big_smile

Julcia, może Ty sobie przypomnij do czego służą funkcje forum "napisz odpowiedź" i "wyślij" bo z tego co widzę, to tylko skaczesz po wątkach jak poparzona i nabijasz posty bezsensownymi docinkami od czapy, które nic nie wnoszą do tematu.

916

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:

Czesio Ty  sobie przypomnij jakie pisales litanie w swoim temacie i jak narzekales na Kasie i Bartusia  big_smile

Czesio zaczyna być zły i zarozumiały, nie przypominaj mu bo zaraz i Ty się dowiesz że jesteś po youtubowej szkółce i nic nie wiesz o życiu.
W przeciwieństwie do niego;)

917

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Czesio Ty  sobie przypomnij jakie pisales litanie w swoim temacie i jak narzekales na Kasie i Bartusia  big_smile

Czesio zaczyna być zły i zarozumiały, nie przypominaj mu bo zaraz i Ty się dowiesz że jesteś po youtubowej szkółce i nic nie wiesz o życiu.
W przeciwieństwie do niego;)

big_smile Czesio to sobie moze iść bajki pisać ja chetnie poczytam co tam Bartus znowu nawymyslal ciekawego

918

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Czesio Ty  sobie przypomnij jakie pisales litanie w swoim temacie i jak narzekales na Kasie i Bartusia  big_smile

Julcia, może Ty sobie przypomnij do czego służą funkcje forum "napisz odpowiedź" i "wyślij" bo z tego co widzę, to tylko skaczesz po wątkach jak poparzona i nabijasz posty bezsensownymi docinkami od czapy, które nic nie wnoszą do tematu.

Nie wymadrzaj się

919

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

A Ty wiesz? No to co wiesz? Wiesz tyle ile tu zostało napisane, a chyba nie zakładasz, że każdy przychodząc na internetowe forum będzie opowiadał wszystkim o wszystkim. Ile tu było historii o tym jak żona zdradzała męża, ale on jej wspaniałomyślnie wszystko wybaczył, a laski na forum biły brawo, bo tak postępuje prawdziwy, kochający i odpowiedzialny mężczyzna. Ile z tych co najgłośniej klaskały zdradzało lub zdradza swoich facetów? Wiesz? Chuja tam wiesz, bo przecież żadna się do tego nie przyzna, nawet na anonimowym forum. I wszystko fajnie, gra i buczy, a po fioletowej łączce skaczą jednorożce pierdząc różowymi bączkami.
Oficjalnie to nie ona się kurwiła obciągając pałę i liżąc spocone jaja fagasowi w samochodzie pod jej oknami, kiedy w domu na górze mąż zajmował się dzieciakami i szykował dla niej kolację jak wróci z pracy zmęczona po nadgodzinach w biurze. Oni tylko mieli "kwasy" i "nieprzyjemne sytuacje" które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nagle rozpłynęły się mgle i teraz to nawet mają lepiej niż na początku. I to wcale nie dlatego, że jak alfons już sobie poruchał i spuścił szona w kibel, to jej się nagle przypomniało jak cudowne ma małżeństwo i wspaniałego męża. Męża który kiedyś ją wybrał kierując się właściwymi kryteriami, tak samo jak ona jego, no ale w każdym związku zdarzają się "gorsze momenty" i nie ma powodów do dramatyzowania, co innego ty Czesiek, no u ciebie to jest regularnie jakaś pierdolona masakra. Ochujałeś gościu wiążąc się z taką babą? Jakimi kryteriami ty się kierowałeś ... i dalej ta sama śpiewka.
Myślisz, że między nami tutaj nie ma takich osób? Ani babeczek latających z dupą na boki, ani facetów przymykających na to oko? I wszyscy razem zgodnym chórem potępili moją Kasię za to, że biedny mały miś ma z nią same utrapienia.

Napisał facet, który był wyzywany od złodziejów i straszony policją, bo nie oddał telefonu, który otrzymał na prezent.
Mimo że miesiącami dokładał się do utrzymania cudzego darmozjada.
Widzę, że przyjąłeś taktykę, by wmawiać sobie, że każdy ma w domu patologię.
Od razu się cieplej robi na serduszku i odpały małżonki mniej uwierają, co nie?

920

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

A Ty wiesz? No to co wiesz? Wiesz tyle ile tu zostało napisane, a chyba nie zakładasz, że każdy przychodząc na internetowe forum będzie opowiadał wszystkim o wszystkim. Ile tu było historii o tym jak żona zdradzała męża, ale on jej wspaniałomyślnie wszystko wybaczył, a laski na forum biły brawo, bo tak postępuje prawdziwy, kochający i odpowiedzialny mężczyzna. Ile z tych co najgłośniej klaskały zdradzało lub zdradza swoich facetów? Wiesz? Chuja tam wiesz, bo przecież żadna się do tego nie przyzna, nawet na anonimowym forum. I wszystko fajnie, gra i buczy, a po fioletowej łączce skaczą jednorożce pierdząc różowymi bączkami.
Oficjalnie to nie ona się kurwiła obciągając pałę i liżąc spocone jaja fagasowi w samochodzie pod jej oknami, kiedy w domu na górze mąż zajmował się dzieciakami i szykował dla niej kolację jak wróci z pracy zmęczona po nadgodzinach w biurze. Oni tylko mieli "kwasy" i "nieprzyjemne sytuacje" które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nagle rozpłynęły się mgle i teraz to nawet mają lepiej niż na początku. I to wcale nie dlatego, że jak alfons już sobie poruchał i spuścił szona w kibel, to jej się nagle przypomniało jak cudowne ma małżeństwo i wspaniałego męża. Męża który kiedyś ją wybrał kierując się właściwymi kryteriami, tak samo jak ona jego, no ale w każdym związku zdarzają się "gorsze momenty" i nie ma powodów do dramatyzowania, co innego ty Czesiek, no u ciebie to jest regularnie jakaś pierdolona masakra. Ochujałeś gościu wiążąc się z taką babą? Jakimi kryteriami ty się kierowałeś ... i dalej ta sama śpiewka.
Myślisz, że między nami tutaj nie ma takich osób? Ani babeczek latających z dupą na boki, ani facetów przymykających na to oko? I wszyscy razem zgodnym chórem potępili moją Kasię za to, że biedny mały miś ma z nią same utrapienia.

Napisał facet, który był wyzywany od złodziejów i straszony policją, bo nie oddał telefonu, który otrzymał na prezent.
Mimo że miesiącami dokładał się do utrzymania cudzego darmozjada.
Widzę, że przyjąłeś taktykę, by wmawiać sobie, że każdy ma w domu patologię.
Od razu się cieplej robi na serduszku i odpały małżonki mniej uwierają, co nie?

Ha ha dokładnie big_smile

921 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-17 21:03:47)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

To jeszcze w ramach uzupełnienia wypowiedzi może będziesz na tyle łaskawa i mnie oświecisz, na jakich to podstawach opierałaś swoje nieomylne przekonanie o tym, że cechy których absolutnie nie byłabyś w stanie zaakceptować, nie są skrzętnie ukrywane przez człowieka z którym się spotykasz kierowana takimi czy innymi kryteriami wyboru i wkrótce lub kiedyś tam w przyszłości się nie okaże, że ten twój ideał lubi od czasu do czasu spuścić Ci łomot, tak żeby nie było nudy albo na przykład wyczyści twoje konto z wszystkich oszczędności i pójdzie w tango z dziwkami na tydzień? No przecież ani Ty, ani nikt nie może tego wiedzieć, co wydarzy się w przyszłości i kim okaże się jego partner za rok, za dwa, za trzy lata, niezależnie od tego jak różnymi kryteriami wyboru wszyscy się kierują oraz ile czasu by spędzali z drugim człowiekiem. Bo to że teraz już nikt nie udaje, to są tylko twoje wyobrażenia pozostające w sferze pobożnych życzeń, a nie twardych faktów, na których można opierać niczym niezmąconą pewność, że nic się nie wydarzy choćby nawet jutro czy za tydzień i nie ma żadnego znaczenia jak długo kogo znasz albo z nim jesteś.

Dobra. To spróbujmy jeszcze raz.
Nie da się przewidzieć wszystkiego, natomiast już na początkowym etapie znajomości mogą pojawić się sygnały, które pozwolą nam w porę dostrzec, z kim mamy do czynienia.
Weźmy taki scenariusz, że para po raz pierwszy idzie razem na imprezę.
Dobrze się bawią, gdy nagle ktoś wpada na kobietę, lekko ją popychając.
Robi to niechcący, ale zanim ma okazję przeprosić, czy jakkolwiek inaczej zareagować, towarzyszący jej partner wyskakuje do niego z pięściami i rozkwasza mu nos. 
Czy musi czekać, aż pewnego dnia sama dostanie od niego po mordzie, by wiedzieć, że koleś ma skłonność do agresji?
Albo trochę inaczej, coby nie wyszło, że moim zdaniem tylko mężczyźni odwalają przypałowe akcje.
Chłopak zachowuje się kulturalnie, za to dziewczę wdzięczy się do każdego faceta na sali, a jego traktuje jak źródło darmowych drinków.
Jak powinien zareagować? Podziękować za dalszą znajomość, czy posłusznie przyjąć rolę frajera i trzymać portfel w pogotowiu?
Pytania retoryczne.
Gdyby jednak wydarzyło się coś zupełnie nieoczekiwanego, co przekracza granice naszej tolerancji, na przykład po kilku latach wspólnego życia zostaniemy zdradzeni, to mamy pełne prawo odejść.
Bo, uwaga <werble>
Wchodząc z kimś w związek, nie zostajesz przykuty do niego łańcuchami na wieczność.
Zatem co zrobiłabym, gdyby partner któregoś dnia spuścił mi łomot?
Postarałabym się, by skończył tam, gdzie miejsce damskich bokserów, czyli w kryminale.

Wujek Czesio napisał/a:

P.S.
Co powiesz na taką historię, że facet spotka się z babką, totalne przeciwieństwo mojej Katarzyny, właściwie wszystko je różni, a jedyną cechą wspólną jaką obie posiadają, to to, że są równie ładne i lubią słuchać Limp Bizkit w samochodzie. No i spotyka się ten facet z tą babeczką, ona w niego zapatrzona jak w święty obrazek, on wniebowzięty że taki cud miód i orzeszki trafił zupełnym przypadkiem na fotelu u fryzjera, zaczynają ze swoimi dzieciakami jeździć na wycieczki i spędzają wszyscy razem czas niczym idealna rodzina wyjęta z reklamy majonezu Winiary. Żadnych kłótni, żadnych niedomówień, żadnego choćby cienia wątpliwości, tylko idylla i sielanka przez kolejne tygodnie i kolejne miesiące. Pewnego dnia na scenę wkracza jej były facet grożąc wszem i wobec wszystkim dookoła, że jeśli ona do niego natychmiast nie wróci, to on się weźmie i zabije. Na śmierć. Oczywiście wszyscy mają to w dupie, niech idzie i się zabija, jednego idioty mniej na świecie. Na co on, najwyraźniej czując się zobowiązany do spełnienia obietnicy, podczas jej nieobecności przychodzi pod jej dom, wyważa okno balkonowe i wchodzi do środka filmując wszystko telefonem. Następnie zabiera z garażu kawałek kabla elektrycznego i się wiesza na tarasie. Na belce, którą cały czas widać przez okno w sypialni. Wiszącego znajduje bratowa tej dziewczyny, która mieszka z jej bratem w domu obok. Oczywiście teraz zaczyna się teatr i wszyscy przeżywają ogromną tragedię, a cała wina za to co się stało... spada na chłopaka, który z tą laską się spotykał, chociaż jego jedyną winą było to, że to on zostawił w garażu ten kabel, kiedy samodzielnie i własnymi rękami ten dom wykańczał od podłóg po sufity ze stanu surowego do stanu w którym będą mogli razem normalnie w nim zamieszkać.
Dwa i pół miesiąca później chłopak otrzymuje od tej dziewczyny wiadomość sms o treści mniej więcej następującej:

- Od samego początku czułam, że będę z tobą już na zawsze. Bardzo tego chciałam i mocno w to wierzyłam. Ale niestety tak nie jest. Proszę zabierz wszystkie swoje rzeczy jak będę w pracy, a klucze od domu zostaw u mojego brata, wszystko ci spakowałam i przygotowałam do zabrania. Dziękuję za pomoc i za wszystko co dla mnie zrobiłeś, to był najpiękniejszy romans w moim życiu, ale teraz musimy się rozstać. Bez słów i bez wyjaśniania. Jutro mam na popołudnie, możesz po swojej pracy przyjechać po rzeczy, nie będzie mnie w domu. Przepraszam.

I tyle. I teraz siedzi ten chłop z rozjebaną głową i myśli... jakie kryterium wyboru przeoczyłem, że znów jestem w czarnej dupie ja pierdolę kurwa...

No i co mu powiesz? Że powinien przewidzieć taką sytuację rozpoznając pewne symptomy jej zachowania odpowiednio wcześniej i że musi zmienić kryteria wyboru, bo jak nie, to za każdym razem będzie chujowo trafiał? A co jeśli Ci powiem, że ten chłopak to Czesio z sąsiedniego wątku i ta historia wydarzyła się naprawdę rok wcześniej zanim poznał swoją przyszłą żonę Kasię...

Jeśli to prawdziwa historia, to szczerze współczuję. Być może czuła się w pewnym sensie winna śmierci byłego, a obecny związek ciągle by jej przypominał o tym, co się stało. Komentarze ze strony otoczenia na pewno dołożyły swoją cegiełkę.
Traumatyczne zdarzenia bardzo często wywracają życie do góry nogami.
Śmierć dziecka na ten przykład. Wiele par się wtedy rozpada, mimo że naprawdę się kochały.
Czasem nie mamy wpływu na nasz los, możemy tylko podjąć walkę z przeciwnościami, albo dostosować się do nowej rzeczywistości.
Sęk w tym, by reagować w sytuacjach, w których stery są w naszych rękach.
Ty na chwilę obecną świadomie przekazujesz je żonie.

922

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Czesio zaczyna być zły i zarozumiały, nie przypominaj mu bo zaraz i Ty się dowiesz że jesteś po youtubowej szkółce i nic nie wiesz o życiu.

W słowniku Czesia to chyba coś w rodzaju gry wstępnej? wink

923

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

A Ty wiesz? No to co wiesz? Wiesz tyle ile tu zostało napisane, a chyba nie zakładasz, że każdy przychodząc na internetowe forum będzie opowiadał wszystkim o wszystkim. Ile tu było historii o tym jak żona zdradzała męża, ale on jej wspaniałomyślnie wszystko wybaczył, a laski na forum biły brawo, bo tak postępuje prawdziwy, kochający i odpowiedzialny mężczyzna. Ile z tych co najgłośniej klaskały zdradzało lub zdradza swoich facetów? Wiesz? Chuja tam wiesz, bo przecież żadna się do tego nie przyzna, nawet na anonimowym forum. I wszystko fajnie, gra i buczy, a po fioletowej łączce skaczą jednorożce pierdząc różowymi bączkami.
Oficjalnie to nie ona się kurwiła obciągając pałę i liżąc spocone jaja fagasowi w samochodzie pod jej oknami, kiedy w domu na górze mąż zajmował się dzieciakami i szykował dla niej kolację jak wróci z pracy zmęczona po nadgodzinach w biurze. Oni tylko mieli "kwasy" i "nieprzyjemne sytuacje" które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nagle rozpłynęły się mgle i teraz to nawet mają lepiej niż na początku. I to wcale nie dlatego, że jak alfons już sobie poruchał i spuścił szona w kibel, to jej się nagle przypomniało jak cudowne ma małżeństwo i wspaniałego męża. Męża który kiedyś ją wybrał kierując się właściwymi kryteriami, tak samo jak ona jego, no ale w każdym związku zdarzają się "gorsze momenty" i nie ma powodów do dramatyzowania, co innego ty Czesiek, no u ciebie to jest regularnie jakaś pierdolona masakra. Ochujałeś gościu wiążąc się z taką babą? Jakimi kryteriami ty się kierowałeś ... i dalej ta sama śpiewka.
Myślisz, że między nami tutaj nie ma takich osób? Ani babeczek latających z dupą na boki, ani facetów przymykających na to oko? I wszyscy razem zgodnym chórem potępili moją Kasię za to, że biedny mały miś ma z nią same utrapienia.

Napisał facet, który był wyzywany od złodziejów i straszony policją, bo nie oddał telefonu, który otrzymał na prezent.
Mimo że miesiącami dokładał się do utrzymania cudzego darmozjada.
Widzę, że przyjąłeś taktykę, by wmawiać sobie, że każdy ma w domu patologię.
Od razu się cieplej robi na serduszku i odpały małżonki mniej uwierają, co nie?

Ha ha dokładnie big_smile

Wiesz co Julcia, na Twoim miejscu w kwestii utrzymywania darmozjada to bym tak ochoczo nie potakiwał wink

924

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Napisał facet, który był wyzywany od złodziejów i straszony policją, bo nie oddał telefonu, który otrzymał na prezent.
Mimo że miesiącami dokładał się do utrzymania cudzego darmozjada.
Widzę, że przyjąłeś taktykę, by wmawiać sobie, że każdy ma w domu patologię.
Od razu się cieplej robi na serduszku i odpały małżonki mniej uwierają, co nie?

Ha ha dokładnie big_smile

Wiesz co Julcia, na Twoim miejscu w kwestii utrzymywania darmozjada to bym tak ochoczo nie potakiwał wink

A to niby dlaczego nie?

925

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Ha ha dokładnie big_smile

Wiesz co Julcia, na Twoim miejscu w kwestii utrzymywania darmozjada to bym tak ochoczo nie potakiwał wink

A to niby dlaczego nie?

Bo pod to samo określenie można podciągnąć żyjących z państwowego socjalu.

926

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Wiesz co Julcia, na Twoim miejscu w kwestii utrzymywania darmozjada to bym tak ochoczo nie potakiwał wink

A to niby dlaczego nie?

Bo pod to samo określenie można podciągnąć żyjących z państwowego socjalu.

Ja będę robić biznes niedługo

927

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:

Nie da się przewidzieć wszystkiego, natomiast już na początkowym etapie znajomości mogą pojawić się sygnały, które pozwolą nam w porę dostrzec, z kim mamy do czynienia.

Nie no własnym oczom nie wierzę. Ty to napisałaś? Własnymi rencyma? Że nie da się przewidzieć wszystkiego? I że na początkowym etapie znajomości mogą pojawić się sygnały, które pozwolą nam w porę dostrzec? Teraz nie wiem czy ja piszę po chińsku czy moje posty się nie wyświetlają, ale jestem niemal na sto procent pewien, że sam o tym pisałem co najmniej czterdzieści osiem razy tylko w tym jednym wątku na poprzednich stronach...
Nie chcę wywierać presji ani być nadto zachłannym, ale skoro już do tego doszliśmy, to czy zgodzisz się ze mną zatem, że jednak nie da się przewidzieć nie tylko wszystkiego, ale nie da się przewidzieć właściwie niczego na początkowym etapie znajomości, jeśli na początkowym etapie znajomości takie sygnały się nie pojawiają?
Nie ma przymusu, możesz się z tym nie zgadzać i na dowód cytować moje wcześniejsze wypowiedzi o wyrzucaniu z domu i nazywaniu złodziejem czy co tam tylko jeszcze znajdziesz ciekawego, tylko weź proszę pod uwagę chronologię wydarzeń oraz upływ czasu od początkowego etapu znajomości, kiedy nikt mnie złodziejem nie nazywał, do zakończenia relacji trzy lata później, to może będzie łatwiej znaleźć tym razem odpowiedni przykład, który mógłby potwierdzić, że patrząc tylko na dupę i cycki nie widziałem sygnałów smile 

P.S.
Nie widziałem, bo ich nie było, przecież nie muszę tego powtarzać za każdym razem, odpowiadając na każdy jeden wpis pod moim adresem. Czy muszę?

928

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

czy zgodzisz się ze mną zatem, że jednak nie da się przewidzieć nie tylko wszystkiego, ale nie da się przewidzieć właściwie niczego na początkowym etapie znajomości, jeśli na początkowym etapie znajomości takie sygnały się nie pojawiają?

Ty takie sygnały miałeś, ale wybrałeś ignorowanie ich - np jej relacja z synem.

929 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-18 18:42:17)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Jack Sparrow napisał/a:

Ty takie sygnały miałeś, ale wybrałeś ignorowanie ich - np jej relacja z synem.

Jej relacja z synem, to jest przykład uniwersalny w tym temacie i w zależności od tego czego w aktualnym momencie ma dowieść, jest wybierany pasujący wariant owej relacji.

Wariant A Wywaliła go z domu? O nieee, no jak ona mogła, przecież to jej dziecko, jaka z niej matka, co z niej za człowiek...
Wariant B Nie chce go wywalić z domu? O nieee, no jak ona może nie chcieć, przecież to darmozjad i nierób, jaka z niej żona, co z niej za człowiek...
Zaznacz A lub B i wybierz "OK" lub "Dodaj komentarz"

Tak więc w twoim akurat przypadku spodziewałbym się chociaż odrobinę więcej kreatywności i dojebania mi tak, żebym cały wieczór siedział i się zastanawiał jak mogłem przeoczyć tak oczywiste znaki sygnały wink

930

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Jej relacja z synem, to jest przykład uniwersalny w tym temacie i w zależności od tego czego w aktualnym momencie ma dowieść, jest wybierany pasujący wariant owej relacji.

Brak pozytywnej relacji z własnymi dziećmi jest zawsze czerwoną flagą. Ty widzisz tylko ostatni obrazek - wywalenie lub nie z domu, bo jesteś zacietrzewiony i krótkowzroczny. Ale na to, aby doprowadzić do takiej sytuacji, to trzeba popełniać wiele różnych błędów wychowawczych na przestrzeni kilkunastu lat. Ergo - ktoś nie potrafi budować stabilnej i długotrwałej, pozytywnej relacji.

931 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-18 19:03:13)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Jack Sparrow napisał/a:

Brak pozytywnej relacji z własnymi dziećmi jest zawsze czerwoną flagą. Ty widzisz tylko ostatni obrazek - wywalenie lub nie z domu, bo jesteś zacietrzewiony i krótkowzroczny. Ale na to, aby doprowadzić do takiej sytuacji, to trzeba popełniać wiele różnych błędów wychowawczych na przestrzeni kilkunastu lat. Ergo - ktoś nie potrafi budować stabilnej i długotrwałej, pozytywnej relacji.

Popełnianie błędów wychowawczych nie leży przyznaję w kręgu moich zainteresowań przy poznawaniu kobiet. Skupiam się raczej na tym, co dotyczy mnie bezpośrednio - mieszka sama, nie chce mieszkać z żadnymi dziećmi, jej stosunek do niańczenia cudzych bachorów i spędzania z nimi czasu jest identyczny z moim własnym w tej akurat materii, jest git, chcę ją - proste. Nie ma potrzeby dorabiać do tego wielkiej filozofii.
Jej relacja z synem vs. nasza wspólna historia, przynajmniej w mojej ocenie mają tyle samo ze sobą wspólnego, co stawianie stóp do wewnątrz albo na zewnątrz, a tym bardziej prosto. Julcia nie zakumała przenośni, no ale trudno

P.S.
Oczywiście nigdy nie słyszałeś o dzieciach z idealnych rodzin oraz dobrych domów, którym przewraca się w dupach i we łbach, a kiedy stają się nastolatkami, zaczynają odpierdalać takie rzeczy, że będąc ich ojcem sam byś żywcem wbił na pal i przypalał żywym ogniem. Nie ma takich przypadków i nikt nigdy czegoś takiego nie widział ani o czymś takim nie słyszał.

932

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Nie widziałem, bo ich nie było, przecież nie muszę tego powtarzać za każdym razem, odpowiadając na każdy jeden wpis pod moim adresem. Czy muszę?

Wniosek z tego jeden. Bo to, że po prostu nie umiesz patrzeć i analizować, oczywiście pomijamy jako niemożliwe;)

Ta kobieta, skoro nie dawała żadnych sygnałów tego, w jaki sposób zachowywała się później, była po prostu świetną kobietą. Taką, która ma wszystko co trzeba i nie posiada dużych wad. Marzenie każdego mężczyzny.

Co się stało po drodze? Kogo poznała, z kim dzieliła codzienność, pod czyim wpływem się zmieniła w toksyczną wiedźmę..?

Coraz lepsza komedia tutaj.

Xd

933

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Nie no własnym oczom nie wierzę. Ty to napisałaś? Własnymi rencyma? Że nie da się przewidzieć wszystkiego? I że na początkowym etapie znajomości mogą pojawić się sygnały, które pozwolą nam w porę dostrzec? Teraz nie wiem czy ja piszę po chińsku czy moje posty się nie wyświetlają, ale jestem niemal na sto procent pewien, że sam o tym pisałem co najmniej czterdzieści osiem razy tylko w tym jednym wątku na poprzednich stronach...

Przecież pisałam to już wcześniej.

Wujek Czesiek napisał/a:

Nie chcę wywierać presji ani być nadto zachłannym, ale skoro już do tego doszliśmy, to czy zgodzisz się ze mną zatem, że jednak nie da się przewidzieć nie tylko wszystkiego, ale nie da się przewidzieć właściwie niczego na początkowym etapie znajomości, jeśli na początkowym etapie znajomości takie sygnały się nie pojawiają?

Jeśli faktycznie się nie pojawiają, to oczywiście, że nie da się przewidzieć.
Sęk w tym, że one często są, tylko ludzie nie potrafią lub nie chcą ich dostrzec.
Przykładowo taka niby pierdoła, wracaliśmy ze znajomymi autem z wyjazdu.
Kierował chłopak koleżanki.
W pewnym momencie ona zauważyła znak, że za kilka kilometrów będziemy mijać stację benzynową, to mówi, że siku jej się chce i może byśmy się tam zatrzymali.
Jaka była reakcja? Bez żadnego słowa przejechał ten zjazd.
Ciut zdębiałam, więc mówię głośno, że chyba mieliśmy się tu zatrzymać.
On nie komentuje, za to ona, niby rozbawiona, że tak to już z nim jest, że się nigdy nie zatrzymuje.
Kilka miesięcy później była wielce zdziwiona, gdy w pewnej ważnej sprawie nie wziął pod uwagę jej zdania.
Ewidentne skąpstwo nazywa dyplomatycznie oszczędnością, a potem kolejne zaskoczenie, że nawet kwiatka zwiędłego nie zobaczyła na rocznicę.
No kto by się tego spodziewał?

Wujek Czesiek napisał/a:

Nie ma przymusu, możesz się z tym nie zgadzać i na dowód cytować moje wcześniejsze wypowiedzi o wyrzucaniu z domu i nazywaniu złodziejem czy co tam tylko jeszcze znajdziesz ciekawego, tylko weź proszę pod uwagę chronologię wydarzeń oraz upływ czasu od początkowego etapu znajomości, kiedy nikt mnie złodziejem nie nazywał, do zakończenia relacji trzy lata później, to może będzie łatwiej znaleźć tym razem odpowiedni przykład, który mógłby potwierdzić, że patrząc tylko na dupę i cycki nie widziałem sygnałów smile

Powtarzam, co najmniej jeden wyraźny sygnał był, czyli BARTUŚ.
Relacje z dziećmi są specyficzne i bardzo ważne.
Efekt finalny jest wypadkową setek podjętych decyzji, lat włożonej w wychowanie pracy.
Pokazuje, czy potrafisz o kogoś dbać, budować więzi, nauczyć samodzielności, przekazać wartości, dzięki którym wyrośnie na dobrego człowieka. 
Niektóre kobiety też się cieszą, że ich facet nie utrzymuje kontaktu z dziećmi z poprzedniego związku. Przynajmniej nie muszą użerać się z "cudzymi bachorami" - brzmi znajomo? - ani byłą partnerką.
A później szok i niedowierzanie, gdy ich związek się rozpada i potomstwo, którego dorobili się wspólnie, przykładny tatuś ma równie głęboko.
Nazwij mnie kolejny raz domorosłym psychologiem, jeśli chcesz.
Faktów tym nie zmienisz.

934

Odp: Kto powinien płacić w związku
Jack Sparrow napisał/a:

Brak pozytywnej relacji z własnymi dziećmi jest zawsze czerwoną flagą. Ty widzisz tylko ostatni obrazek - wywalenie lub nie z domu, bo jesteś zacietrzewiony i krótkowzroczny. Ale na to, aby doprowadzić do takiej sytuacji, to trzeba popełniać wiele różnych błędów wychowawczych na przestrzeni kilkunastu lat. Ergo - ktoś nie potrafi budować stabilnej i długotrwałej, pozytywnej relacji.

Pełna zgoda smile

935 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-11-18 21:04:00)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Czy przypadkiem zachowanie Kasi wobec Bartusia nie wynika z tego, że Ona dopiero teraz zrozumiała jaką krzywdę jemu wyrządziła w przeszłości. Może Ona teraz chce to wszystko jemu wynagrodzić, nawet za cenę swojego małżeństwa? Ba, może Ona nie patrzy nawet na cenę jaką teraz płaci i jaką przyjdzie Jej zapłacić w przyszłości?
Sądzę, że tego nie można wykluczyć. Biorąc pod uwagę Jej totalny i wręcz irracjonalny opór połączony z agresją wobec Cześka to taki powód sam nasuwa się na myśl.

936

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Oczywiście nigdy nie słyszałeś o dzieciach z idealnych rodzin oraz dobrych domów, którym przewraca się w dupach i we łbach, a kiedy stają się nastolatkami, zaczynają odpierdalać takie rzeczy, że będąc ich ojcem sam byś żywcem wbił na pal i przypalał żywym ogniem. Nie ma takich przypadków i nikt nigdy czegoś takiego nie widział ani o czymś takim nie słyszał.

Pochodzenie z zamożnego domu nie gwarantuje fajnego dzieciństwa, ani odpowiedniego wychowania. Sama znałam dzieciaki, które niby miały wszystko, poza uwagą i miłością rodziców. Niektórym z nich mocno siadało to na psychę i odwalały dziwne akcje.
Część była nauczona pogardy do biedniejszych ludzi.
Rozrzutności, egoizmu, przekonania, że im się wszystko należy.
Także nie oceniaj książki po okładce.

937

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Popełnianie błędów wychowawczych nie leży przyznaję w kręgu moich zainteresowań przy poznawaniu kobiet.

A powinno.


Jej relacja z synem vs. nasza wspólna historia, przynajmniej w mojej ocenie mają tyle samo ze sobą wspólnego, co stawianie stóp do wewnątrz albo na zewnątrz, a tym bardziej prosto. Julcia nie zakumała przenośni, no ale trudno

Jak nie widzisz korelacji to pozostaje mi jedynie współczuć.


Oczywiście nigdy nie słyszałeś o dzieciach z idealnych rodzin oraz dobrych domów

Słyszałem. Tylko takie osoby, o ile nie są zaburzone (np borderline) to mają najwyżej wątpliwy epizod w swoim życiu. Jeden.

938

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:

Pochodzenie z zamożnego domu nie gwarantuje fajnego dzieciństwa, ani odpowiedniego wychowania. Sama znałam dzieciaki, które niby miały wszystko, poza uwagą i miłością rodziców. Niektórym z nich mocno siadało to na psychę i odwalały dziwne akcje.
Część była nauczona pogardy do biedniejszych ludzi.
Rozrzutności, egoizmu, przekonania, że im się wszystko należy.
Także nie oceniaj książki po okładce.


Nie ma znaku równości pomiędzy "bogatym domem", a "dobrym domem". wink

Nierzadko im większy pieniądz tym większa patologia (emocjonalna głównie).

939 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2025-11-18 21:32:12)

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Gość forsuje tezy, które się nie sprawdzają ogólnie i też w jego życiu. Kiedy mu to pokazywać, ma trzy strategie

- udaje że nie widzi,
- przekonuje że jest inaczej (niż sam pisal), używając chwytów retorycznych,
- zaczyna obrażać.

- nie udaje, tylko jest jakiś limit w odpowiadaniu na powtarzające się argumenty, zwłaszcza w stylu "jak wybierasz to tak masz" kiedy życie na każdym kroku udowadnia, że jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz mu o swoich planach. I taka jest prawda o dorosłym życiu. Możesz sobie przewidywać, możesz sobie układać, możesz sobie planować, możesz sobie powiesić w kiblu na gwoździu całą listę kryteriów wyboru, a życie i tak zajebie Ci takiego kopa w bebech, że długo nie będziesz mógł się pozbierać z podłogi i wszystko psu w dupę. Nie znasz takich sytuacji? Nie słyszałeś co innych ludzi spotyka? Nie miałeś do czynienia z osobami, które po czasie zaczynały tracić swój początkowy blask? Nie dostrzegasz żadnych luk i nie dopuszczasz błędnych założeń w teorii istnienia idealnego wszechświata, którą powtarzasz jak mantrę - masz złe ustawienia parametrów Czesiek, musisz to koniecznie zmienić, aby w przyszłości kierować się innymi kryteriami wyboru - i naprawdę w to wierzysz, że wystarczy odhaczyć kilka punktów na jakiejś liście i już można spać spokojnie, bo nic nie może się wydarzyć? No to gratuluję samopoczucia w takim razie, a kiedy spotkamy się tutaj za rok albo dwa, kiedy to Ty będziesz opowiadał swoją historię, ja już teraz mogę Ci w skrócie naświetlić czego możesz się spodziewać:

- No to przejebane stary na maksa. Ale to nie widziałeś wcześniej Rozrabiaka jaki to jest człowiek i co to za kobieta?
- Do pewnego czasu było zajebiście, to co miałem widzieć, po prostu było okej, nie wiem o co ci chodzi
- O co mi chodzi? Na przykład o to jak stawiała stopy
- To znaczy?
- No stopy jak stawiała. Na zewnątrz czy do wewnątrz.
- A jakie to ma znaczenie do jasnego chuja. Na zewnątrz.
- E no to wszystko jasne. Jak stawiała stopy na zewnątrz, to od razu powinieneś spierdalać, bo takie są najgorsze
- Ty Czesiek pierdolnięty jesteś jakiś? Co ma piernik do wiatraka?
- Ano widzisz, nie wiesz, a gdybyś wiedział, to nie miałbyś dzisiaj takich problemów.
- W sumie, to nawet się nie przyglądałem jej stopom, może i je stawiała do wewnątrz, nie zwróciłem uwagi
- Ło ja pierdolę synu ojca, no to najgorzej. Twoja matka pewnie też tak stawiała i dlatego dzisiaj chujowo wybierasz. Schemat.
- Wiesz, myślę że masz coś kurwa z głową, ale dla pewności obejrzałem nasze filmy z wakacji i jednak stawia stopy idealnie prosto.
- No i ty się jeszcze dziwisz, że masz teraz to co masz? Moja żona nie ma wcale nóg ani rąk i jest najspokojniejszą osobą pod słońcem.
- ...
- Tak. Powtarzam raz jeszcze, żeby ci się utrwaliło Rozrabiaka - musisz zmienić kryteria wyboru - inaczej zawsze chuj z tego będzie.



Nawet nie wiem jak to skomentować;)
(...)


@Koralina, chyba inne tematy czytaliśmy;)


Rozrabiaka, owszem, czytamy ten sam wątek, ale z tego, co widzę, Czesiek nie ma nic przeciwko temu, że jest tutaj grillowany big_smile.


Jedna rzecz mnie ciekawi w jego historii, ale nie wiem, bo nie śledzę jego perypetii z zapartym tchem – Wujek Czesiek, czy dopowiadałeś już na pytanie, dlaczego (z jakiego powodu?)  ożeniłeś się z Kasią w tak ekspresowym tempie?

940

Odp: Kto powinien płacić w związku
KoralinaJones napisał/a:

z tego, co widzę, Czesiek nie ma nic przeciwko temu, że jest tutaj grillowany big_smile.

Normalna rozmowa się tu odbywa, próbujemy cis człowiekowi pokazać ale on jest impregnowany na inne punkty widzenia, zafiksowany na swoim. Gdzie mu źle, ale jednak dobrze.
Nie pisz nieprawdę, bo Cię pacnę!

941

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

z tego, co widzę, Czesiek nie ma nic przeciwko temu, że jest tutaj grillowany big_smile.

Normalna rozmowa się tu odbywa, próbujemy cis człowiekowi pokazać ale on jest impregnowany na inne punkty widzenia, zafiksowany na swoim. Gdzie mu źle, ale jednak dobrze.
Nie pisz nieprawdę, bo Cię pacnę!

Ja wiszę, że to Twoje pacnięcie to się stało sławne na całe forum, za rok może na cały kraj, a za 2 lata na cały świat  big_smile

942 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-18 22:28:58)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Jack Sparrow napisał/a:

Nie ma znaku równości pomiędzy "bogatym domem", a "dobrym domem". wink

Racja. Odniosłam wrażenie, że mowa przede wszystkim o takich zamożnych rodzinach, "elitach", być może błędnie.
Dodam w takim razie, że dobry dom z zewnątrz może gnić od wewnątrz.

943

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Nie ma znaku równości pomiędzy "bogatym domem", a "dobrym domem". wink

Racja. Odniosłam wrażenie, że mowa przede wszystkim o takich zamożnych rodzinach, "elitach", być może błędnie.
Dodam w takim razie, że dobry dom z zewnątrz może gnić od wewnątrz.

Dokładnie tak albo nowy,drogi samochod być błyszczący czystością na zewnątrz otworzysz a w środku śmietnik jak na wysypisku śmieci

944

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Brak pozytywnej relacji z własnymi dziećmi jest zawsze czerwoną flagą. Ty widzisz tylko ostatni obrazek - wywalenie lub nie z domu, bo jesteś zacietrzewiony i krótkowzroczny. Ale na to, aby doprowadzić do takiej sytuacji, to trzeba popełniać wiele różnych błędów wychowawczych na przestrzeni kilkunastu lat. Ergo - ktoś nie potrafi budować stabilnej i długotrwałej, pozytywnej relacji.

Popełnianie błędów wychowawczych nie leży przyznaję w kręgu moich zainteresowań przy poznawaniu kobiet. Skupiam się raczej na tym, co dotyczy mnie bezpośrednio - mieszka sama, nie chce mieszkać z żadnymi dziećmi, jej stosunek do niańczenia cudzych bachorów i spędzania z nimi czasu jest identyczny z moim własnym w tej akurat materii, jest git, chcę ją - proste. Nie ma potrzeby dorabiać do tego wielkiej filozofii.
Jej relacja z synem vs. nasza wspólna historia, przynajmniej w mojej ocenie mają tyle samo ze sobą wspólnego, co stawianie stóp do wewnątrz albo na zewnątrz, a tym bardziej prosto. Julcia nie zakumała przenośni, no ale trudno

P.S.
Oczywiście nigdy nie słyszałeś o dzieciach z idealnych rodzin oraz dobrych domów, którym przewraca się w dupach i we łbach, a kiedy stają się nastolatkami, zaczynają odpierdalać takie rzeczy, że będąc ich ojcem sam byś żywcem wbił na pal i przypalał żywym ogniem. Nie ma takich przypadków i nikt nigdy czegoś takiego nie widział ani o czymś takim nie słyszał.


Nie chcę nic mówić ale poziom IQ Jacka niestety daleko jest za Twoim i nie wiem czy jest sens wchodzić z nim w polemikę, on jest naprawdę ciężki wraz ze swoim kolegą tanie otwarcie. Jakby spoko piszcie sobie ale jak on się rozpisze to ten wątek rozdupczony już umrze całkiem bo jego złotych myśli nie da się czytać.

945

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Nie ma znaku równości pomiędzy "bogatym domem", a "dobrym domem". wink

Racja. Odniosłam wrażenie, że mowa przede wszystkim o takich zamożnych rodzinach, "elitach", być może błędnie.
Dodam w takim razie, że dobry dom z zewnątrz może gnić od wewnątrz.


Otóż to. Dlatego relacje rodzinne są niezłym papierkiem lakmusowym człowieka. Brak relacji można wytłumaczyć. Życie w konflikcie nie. Zwłaszcza ze strony rodzica. Bo to on odpowiada za ukształtowanie swojego dziecka. To rodzic nadaje ton tej relacji. Nie odwrotnie.

946

Odp: Kto powinien płacić w związku
Karmaniewraca napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Brak pozytywnej relacji z własnymi dziećmi jest zawsze czerwoną flagą. Ty widzisz tylko ostatni obrazek - wywalenie lub nie z domu, bo jesteś zacietrzewiony i krótkowzroczny. Ale na to, aby doprowadzić do takiej sytuacji, to trzeba popełniać wiele różnych błędów wychowawczych na przestrzeni kilkunastu lat. Ergo - ktoś nie potrafi budować stabilnej i długotrwałej, pozytywnej relacji.

Popełnianie błędów wychowawczych nie leży przyznaję w kręgu moich zainteresowań przy poznawaniu kobiet. Skupiam się raczej na tym, co dotyczy mnie bezpośrednio - mieszka sama, nie chce mieszkać z żadnymi dziećmi, jej stosunek do niańczenia cudzych bachorów i spędzania z nimi czasu jest identyczny z moim własnym w tej akurat materii, jest git, chcę ją - proste. Nie ma potrzeby dorabiać do tego wielkiej filozofii.
Jej relacja z synem vs. nasza wspólna historia, przynajmniej w mojej ocenie mają tyle samo ze sobą wspólnego, co stawianie stóp do wewnątrz albo na zewnątrz, a tym bardziej prosto. Julcia nie zakumała przenośni, no ale trudno

P.S.
Oczywiście nigdy nie słyszałeś o dzieciach z idealnych rodzin oraz dobrych domów, którym przewraca się w dupach i we łbach, a kiedy stają się nastolatkami, zaczynają odpierdalać takie rzeczy, że będąc ich ojcem sam byś żywcem wbił na pal i przypalał żywym ogniem. Nie ma takich przypadków i nikt nigdy czegoś takiego nie widział ani o czymś takim nie słyszał.


Nie chcę nic mówić ale poziom IQ Jacka niestety daleko jest za Twoim i nie wiem czy jest sens wchodzić z nim w polemikę, on jest naprawdę ciężki wraz ze swoim kolegą tanie otwarcie. Jakby spoko piszcie sobie ale jak on się rozpisze to ten wątek rozdupczony już umrze całkiem bo jego złotych myśli nie da się czytać.

Skończ już z łaski swojej wycierać sobie mną mordę, ty niezrównoważona psychicznie frustratko smile

947 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-19 21:25:08)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Nikt mnie tutaj nie zna, ani nawet nie może się domyślać kim jestem w realnym świecie, więc nie mam powodów zmyślać. Pewnego razu poznałem niewiastę, o ironio również Katarzynę (tym razem imię prawdziwe) mamę wówczas ośmioletniego brzdąca. Bardzo fajny dzieciak, taki zupełnie nieprzeszkadzający mi, tym bardziej że mój młody od razu złapał z nim kontakt, co również mi odpowiadało, bo mogliśmy spotykać się razem w czwórkę i chłopcy zajmowali się sobą, a my sobą. Było tak przez jakiś czas, dopóki nie dowiedziała się o tym jedna z moich eks (nie mama mojego dziecka) i nie odstawiła akcji stulecia, której efektem miało być nasze zejście się z powrotem, co też niedługo potem się stało. Prawie dziesięć lat później zupełnym przypadkiem poznałem u mnie na siłowni, obecnego faceta tej Katarzyny od tego ośmioletniego synka. Ja tego typa skojarzyłem ze zdjęć Kaśki na fejsbuku, on do dzisiaj nie ma pojęcia kim jestem i że kiedyś latałem z jego obecną żoną. No i jak to na siłowni któregoś tam dnia samo jakoś się zgadało o naszych "synach" czyli o moim Bartusiu i o dziecku tamtej Kaśki, które dzisiaj jest już prawie dorosłe, ale nadal mieszka u mamusi, no więc mamy wspólny temat smile Z tego co się dowiedziałem, to ten jej syn rozpieszczany przez mamusię do granic absurdu, wyrósł ostatecznie na dorosłą niedojdę, której jedynym celem istnienia i sensem życia, jest granie w gry na komputerze. Nie uczy się, nie sprząta w swoim pokoju, nawet się nie myje, tylko non stop gra i dostaje napadów furii, kiedy ktokolwiek mu przerywa, na przykład mama zbierając z biurka upierdolone kubki, talerze, torebki po czipsach, butelki po coli czy resztki niedojedzonych posiłków z kilku dni albo tygodnia... No i ten mój koleś Kaśki mąż, cały czas się o to z nią kłóci. Że co to ma być, że trzeba z tym skończyć, że to, że śmo, że burdel i syf, że do szkoły nie chodzi, tylko ciągle wymyśla wszystkie choroby świata, że gdyby on był jego ojcem...
W pewnym momencie dochodząc już na skraj wytrzymałości oznajmił swej małżonce, że on sobie nie wyobraża życia w związku, gdzie szczeniak rządzi dwójką dorosłych, ona nic z tym nie robi, a on ma chuj do powiedzenia. Więc albo coś się zmieni albo zostanie sobie sama w tym chlewie ze swoim synalkiem. I co się wtedy stało? Kaśka wzruszyła tylko ramionami i powiedziała - no to trudno - obserwując niewzruszona jak jej mąż pakuje swoje rzeczy i się wyprowadza zgodnie z zapowiedzią? Otóż no kurwa właśnie nie. Kaśka sama spakowała rzeczy, ale nie męża, tylko synusia. Zapakowała do samochodu i wywiozła w pizdu do jakiegoś zamkniętego ośrodka dla bachorów, które tam w odosobnieniu i przy zakazie niemal wszystkiego co znają ze świata zewnętrznego, dochodzą do ładu im dopiero wtedy mogą ten ośrodek opuścić i to tylko za zgodą rodziców.
Czego nas uczy ta historia... przede wszystkim tego, że jak się tylko chce, to da się. Wszystko się da i to przy ograniczonym do całkowitego minimum zbędnego pierdolenia o sprawach dla normalnych ludzi oczywistych. To jest tylko i wyłącznie kwestia chęci lub jej braku. No a przy okazji ta historia uczy nas tego, że kiedy facet poznaje laskę, która wychowuje samotnie dziecko, nigdy ale to absolutnie NIGDY nie może przewidzieć niczego i nie ma znaczenia ile ten dzieciak ma lat czy jest mały czy jest duży, niezależnie od tego ile i jakich błędów wychowawczych ktoś popełnił albo czy nie popełnił żadnych na przykład. Nikt tego nie może przewidzieć, pewnie nawet ona sama też nie, dopóki nie zostanie postawiona przed wyborem ostatecznym - zrób coś z tym szczeniakiem albo stracisz mnie na zawsze - i dopiero w tym momencie ktokolwiek może cokolwiek powiedzieć na pewno. Dopiero wtedy ktokolwiek może cokolwiek powiedzieć na temat relacji matki z dzieckiem czy wpływu wychowania dziecka na związki jego matki z mężczyznami lub na temat bycia złą lub dobrą matką albo żoną.
Spotykając obcą kobietę pierwszy raz w życiu nie możesz tego wiedzieć, choćbyś wcześniej obejrzał całego youtuba i przeczytał wszystkie fora. Bo ona może sobie być złą matką, może być dobrą matką, abstrahując już nawet od tego, kto i na jakich podstawach miałby to mniej lub bardziej rzetelnie oceniać, to nie ma to żadnego znaczenia aż do dnia w którym musi podjąć decyzję co wybrać - nadskakiwanie rozpuszczonemu gówniarzowi w imię chuj wie czego i tolerowanie czy poświęcenie w imię chuj wie czego małżeństwa - i tutaj pełna zgoda, że na podstawie tego co ostatecznie wybierze, każdy może sobie mieć własne zdanie na jej temat i tego jaką jest osobą, patrząc z perspektywy bycia z nią w związku.
Moje prywatne zdanie na ten temat nie pokrywa się akurat ze zdaniem większości forumowiczów, gdyż posiadając myślę dość obszerną wiedzę na temat relacji czy to z dziećmi czy to z partnerami związkowymi czy to relacji mojej własnej z moją osobistą małżonką, znacznie bardziej skłonny jestem spojrzeć na to wszystko z innej strony i z niekłamaną przykrością przyjąć za bliższe prawdy to, że głównym jeśli nie jedynym powodem naszego rozstania był mój nieugięty upór w podjętej przeze mnie decyzji o tym, że już nie zamierzam ani nawet jednej złotówki przeznaczyć na dalsze utrzymywanie Bartusia ani dłużej zgadzać się na to, żeby z nami za darmo mieszkał. Słysząc to Kasia uznała, że skoro takie jest moje stanowisko w tej sprawie, to w takim razie nie ma już dla mnie miejsca w tym domu. Koniec.
I nie chodziło wcale o żadne jej relacje z synem jak tu próbujecie dowodzić, tylko chodziło jedynie o to, że w głowie Kasi prawdopodobnie od dłuższego czasu kiełkował pomysł na to jak to wszystko urządzić, aby jej i Bartusiowi było dobrze i wygodnie, ale jeszcze lepiej i bardziej wygodnie byłoby wtedy, gdyby ktoś inny na to wszystko jebał lub przynajmniej w znaczącej części współfinansował nieróbstwo i leżenie do góry chujem pasożyta, bo Kasia sama jedna ze swoją skromną wypłatą... no to wicie, rozumicie. I dopóki pierdolnięty Czesio bez protestu pełnił taką rolę, to mógł tam sobie z nimi siedzieć. Ale jak się zaczął coraz częściej rzucać i coraz bardziej stawiać, a rozbawił wszystkich do rozpuku stawiając jakieś śmieszne i żałosne ultimatum, że albo będzie tak jak mówi albo odejdzie...

- Oj Czesio Czesio, ty mój mały słodki durniu, wiesz ilu takich jak ty ja tu mogę mieć w mniej niż trzy minuty po tym jak tylko zamknę za tobą drzwi? Proszę bardzo, chcesz to idź. Tylko nie rób za dużo hałasu, bo piesek ma wrażliwe uszka. No już już, zmykaj mały, zabieraj swoje walizeczki i na razie, pa.

To nie kwestia uczuć moim zdaniem. Jej do mnie czy do syna. To jedynie kwestia tego, żeby jej na koncie się zgadzało. Wynajmowanie dwóch oddzielnych mieszkań dla nas i dla Bartusia, to podwójny i niemały wydatek. A przecież Bartuś za swoje nie zapłaci, bo nie ma z czego, no więc finalnie ten obowiązek spadnie na Kasię czyli na mnie, a ja przecież nigdy się na tonie zgodzę. No to z dwojga złego niech już lepiej Bartuś siedzi dalej z nami, zawsze to o połowę taniej wychodzi, a to ile nas kosztuje jego utrzymanie jakoś tam się ukryje w sumie wszystkich naszych wydatków, żeby Czesio nie strzelał ogniem z dupy, że na darmozjada musi dawać. Prawda że proste? Jak chuj. No tylko, że nie wszystko poszło po jej myśli, więc bonwłajaż frajerze i tyle. Koniec

948

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Czego nas uczy ta historia... przede wszystkim tego, że jak się tylko chce, to da się.

Ta historia uczy nas jedynie tego, że albo jesteś zaburzony i skaczesz po skrajnościach, albo jesteś po prostu debilem. Bo ani ten przypadek, ani twój aktualny nie dowodzą tego, że tacy rodzice mają prawidłowe relacje z dziećmi. Wręcz odwrotnie. Tylko nie jesteś zdolny do jakiejś głębszej analizy sytuacji i ludzi wokół ciebie. Nie dostrzegasz rzeczy oczywistych dla innych.


Tu masz najlpszey dowód:

I nie chodziło wcale o żadne jej relacje z synem jak tu próbujecie dowodzić, tylko chodziło jedynie o to, że w głowie Kasi prawdopodobnie od dłuższego czasu kiełkował pomysł na to jak to wszystko urządzić, aby jej i Bartusiowi było dobrze i wygodnie, ale jeszcze lepiej i bardziej wygodnie byłoby wtedy, gdyby ktoś inny na to wszystko jebał lub przynajmniej w znaczącej części współfinansował nieróbstwo i leżenie do góry chujem pasożyta, bo Kasia sama jedna ze swoją skromną wypłatą... no to wicie, rozumicie.

w którym dowodzisz, że to nie o syna chodzi.......rozpisując się właśnie o jej podejściu do niego i jego komfortu.

Posty [ 911 do 948 z 948 ]

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto powinien płacić w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026