netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kto powinien płacić w związku

947 odpowiedzi28 499 wyświetleńzałożony przez carlitos9, 01.11.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto powinien płacić w związku

Strony Poprzednia 1 … 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 846 do 910 z 948 ]

846 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-11-14 18:58:01)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

..........

1. Dobrze zjeść i bzykać ładne laski, które co trzy lata będę sobie wymieniał na nowe

2. Zrezygnować z pewnych uroków życia, którego już niewiele mi zostało i zgnuśnieć w jakimś byle czym i z byle kim, ale za to kierując się kryteriami z podręcznika "Jak powinien wyglądać idealny związek i z kim możesz go stworzyć"

to dla mnie wybór jest oczywisty, nawet jeśli miałbym być kopany po dupie i po głowie za każdym kolejnym razem.
Być może macie rację, że pociąga mnie pewien typ kobiet, ale na to już niestety nic poradzić nie mogę. Nie mogę jeździć autem, które mi się nie podoba i nie ma pierdolnięcia pod kopytem, tak samo nie mogę być z kimkolwiek, aby sobie być. Jestem już za stary i nie mam na to czasu, żeby ciągnąć nijaką relację z nijaką panną tylko dlatego, bo według jakichś tam bliżej nieokreślonych kryteriów, które ona teoretycznie spełnia............................

Trzeba bylo tak od razu Czesiu. Po prostu lubisz temperamentne kobietki, lubisz jak naczynia w powietrzu fruwają i nie lubisz z kolei, gdy partnerka spokojnie do różnych tematów podchodzi, bo po co ci taki życiowy marazm, masz przecież swoje lata i wiesz czego chcesz od życia.

Twoje prawo.. Tylko pamiętaj, że nie młodniejesz i może całkiem za niedługo reumatyzm (co za proza życia) nie umili ci spania w garażu, tudzież innych atrakcji wymyślanych przez partnerkę. Co do wymiany co trzy lata na nową, to też mam pewne wątpliwości. Nie da się pewnych rzeczy wyuczonych we wczesnej mlodości, przenieść w wiek sędziwy. Chyba, że to naprawdę wszystko jedno jaka będzie ta kobietka, byle celnie talerzami rzucała.

Jeśli jednak nie interesuje cię wymiana, to dlaczego wciąż tak źle trafiasz?

847 Ostatnio edytowany przez Palec Boga (2025-11-14 19:14:57)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Dzisiaj w pracy miałem jakiś przebłysk i nagle mnie olśniło jak to wszystko zawrzeć w jednym zdaniu oraz formie przystępnej dla każdego i wiecie co?
Jeśli mam do wyboru:

1. Dobrze zjeść i bzykać ładne laski, które co trzy lata będę sobie wymieniał na nowe

2. Zrezygnować z pewnych uroków życia, którego już niewiele mi zostało i zgnuśnieć w jakimś byle czym i z byle kim, ale za to kierując się kryteriami z podręcznika "Jak powinien wyglądać idealny związek i z kim możesz go stworzyć"

to dla mnie wybór jest oczywisty, nawet jeśli miałbym być kopany po dupie i po głowie za każdym kolejnym razem.

big_smile

No i dobrze smile. Jak to sobie uświadomiłeś to ok smile. Tylko skąd w takim razie były utyskiwania w Twoim wątku na Twoją żonę i Jej zachowanie?

Napisz jak już wrócisz do Kasi big_smile

P.s. może kiedyś życie Ci pokaże, że można mieć również bardzo fajny związek z normalną kobietą. I nie zgnuśnieć w nim.

848 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-14 19:16:53)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Dzisiaj w pracy miałem jakiś przebłysk i nagle mnie olśniło jak to wszystko zawrzeć w jednym zdaniu oraz formie przystępnej dla każdego i wiecie co?
Jeśli mam do wyboru:

1. Dobrze zjeść i bzykać ładne laski, które co trzy lata będę sobie wymieniał na nowe

2. Zrezygnować z pewnych uroków życia, którego już niewiele mi zostało i zgnuśnieć w jakimś byle czym i z byle kim, ale za to kierując się kryteriami z podręcznika "Jak powinien wyglądać idealny związek i z kim możesz go stworzyć"

to dla mnie wybór jest oczywisty, nawet jeśli miałbym być kopany po dupie i po głowie za każdym kolejnym razem.

Sugeruję zatem, abyś przestał się wygłupiać i wracał czym prędzej do szanownej małżonki.
Urodziny w tym roku niestety ją ominęły, ale może przynajmniej Wigilię będziesz mógł spędzić w lesie big_smile

849

Odp: Kto powinien płacić w związku

No chuj, namówiłaś...

850

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

No chuj, namówiłaś...

Nie ma za co smile

The answers are all inside of me
All I got to do… is believe!

Ze specjalną dedykacją dla mojego niedoszłego męża big_smile

851 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-15 07:19:16)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Dzisiaj w pracy miałem jakiś przebłysk i nagle mnie olśniło jak to wszystko zawrzeć w jednym zdaniu oraz formie przystępnej dla każdego i wiecie co?
Jeśli mam do wyboru:

1. Dobrze zjeść i bzykać ładne laski, które co trzy lata będę sobie wymieniał na nowe

2. Zrezygnować z pewnych uroków życia, którego już niewiele mi zostało i zgnuśnieć w jakimś byle czym i z byle kim, ale za to kierując się kryteriami z podręcznika "Jak powinien wyglądać idealny związek i z kim możesz go stworzyć"

to dla mnie wybór jest oczywisty, nawet jeśli miałbym być kopany po dupie i po głowie za każdym kolejnym razem.

Sugeruję zatem, abyś przestał się wygłupiać i wracał czym prędzej do szanownej małżonki.
Urodziny w tym roku niestety ją ominęły, ale może przynajmniej Wigilię będziesz mógł spędzić w lesie big_smile

Wiesz co, trochę go rozumiem. Rozsądek rozsądkiem, ale taka "temperamentna" babka po prostu kręci znacznie bardziej (nawet podświadomie). To tak jak z filmami/serialami/informacjami prasowymi: największą uwagę przyciągają zdarzenia gwałtowne, wyróżniające się (np. brutalnością, zepsuciem itd.).  A jakie zainteresowanie wzbudza pan Kowalski, przykładny mąż i ojciec, który regularnie chodzi do pracy, nigdy nie wytnie żonie żadnego numeru, nigdy nie zrobi niczego nieodpowiedzialnego? Owszem, patrząc na pewne dane jest idealny, ale też i... idealnie nudny. Te łagodniejsze wybiera się bardziej pod wpływem rozsądku, tęsknoty za naturalnym, spokojnym ciepłem, a nie dlatego że bardziej rozpalają zmysły.

852 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-15 09:19:40)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Dzisiaj w pracy miałem jakiś przebłysk i nagle mnie olśniło jak to wszystko zawrzeć w jednym zdaniu oraz formie przystępnej dla każdego i wiecie co?
Jeśli mam do wyboru:

1. Dobrze zjeść i bzykać ładne laski, które co trzy lata będę sobie wymieniał na nowe

2. Zrezygnować z pewnych uroków życia, którego już niewiele mi zostało i zgnuśnieć w jakimś byle czym i z byle kim, ale za to kierując się kryteriami z podręcznika "Jak powinien wyglądać idealny związek i z kim możesz go stworzyć"

to dla mnie wybór jest oczywisty, nawet jeśli miałbym być kopany po dupie i po głowie za każdym kolejnym razem.

Sugeruję zatem, abyś przestał się wygłupiać i wracał czym prędzej do szanownej małżonki.
Urodziny w tym roku niestety ją ominęły, ale może przynajmniej Wigilię będziesz mógł spędzić w lesie big_smile

Wiesz co, trochę go rozumiem. Rozsądek rozsądkiem, ale taka "temperamentna" babka po prostu kręci znacznie bardziej (nawet podświadomie). To tak jak z filmami/serialami/informacjami prasowymi: największą uwagę przyciągają zdarzenia gwałtowne, wyróżniające się (np. brutalnością, zepsuciem itd.).  A jakie zainteresowanie wzbudza pan Kowalski, przykładny mąż i ojciec, który regularnie chodzi do pracy, nigdy nie wytnie żonie żadnego numeru, nigdy nie zrobi niczego nieodpowiedzialnego? Owszem, patrząc na pewne dane jest idealny, ale też i... idealnie nudny. Te łagodniejsze wybiera się bardziej pod wpływem rozsądku, tęsknoty za naturalnym, spokojnym ciepłem, a nie dlatego że bardziej rozpalają zmysły.

No tak jest. Rozum rozumem ale emocje milo widziane. Ze potem po dupie dostaniesz to dostaniesz. I po paru ciosach w dupe niektorym zmienia sie priorytety a niektorym nie

I wszystko gra dopóki ten/ta z obita dupa nie marudzi jak mu/jej zle

853 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-15 10:10:04)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Sugeruję zatem, abyś przestał się wygłupiać i wracał czym prędzej do szanownej małżonki.
Urodziny w tym roku niestety ją ominęły, ale może przynajmniej Wigilię będziesz mógł spędzić w lesie big_smile

Wiesz co, trochę go rozumiem. Rozsądek rozsądkiem, ale taka "temperamentna" babka po prostu kręci znacznie bardziej (nawet podświadomie). To tak jak z filmami/serialami/informacjami prasowymi: największą uwagę przyciągają zdarzenia gwałtowne, wyróżniające się (np. brutalnością, zepsuciem itd.).  A jakie zainteresowanie wzbudza pan Kowalski, przykładny mąż i ojciec, który regularnie chodzi do pracy, nigdy nie wytnie żonie żadnego numeru, nigdy nie zrobi niczego nieodpowiedzialnego? Owszem, patrząc na pewne dane jest idealny, ale też i... idealnie nudny. Te łagodniejsze wybiera się bardziej pod wpływem rozsądku, tęsknoty za naturalnym, spokojnym ciepłem, a nie dlatego że bardziej rozpalają zmysły.

No tak jest. Rozum rozumem ale emocje milo widziane. Ze potem po dupie dostaniesz to dostaniesz. I po paru ciosach w dupe niektorym zmienia sie priorytety a niektorym nie

I wszystko gra dopóki ten/ta z obita dupa nie marudzi jak mu/jej zle

Ano zmieniają, ale dlatego że człowiek bardziej słucha z wiekiem rozsądku, a nie dlatego że nagle co innego wywołuje w niewyjaśniony sposób motyle w brzuchu.
Tak samo im człowiek starszy, tym mniej pozwala by  nim rządziła ta mniejsza główka.

854

Odp: Kto powinien płacić w związku
Salomonka napisał/a:

Trzeba bylo tak od razu Czesiu. Po prostu lubisz temperamentne kobietki, lubisz jak naczynia w powietrzu fruwają i nie lubisz z kolei, gdy partnerka spokojnie do różnych tematów podchodzi, bo po co ci taki życiowy marazm, masz przecież swoje lata i wiesz czego chcesz od życia.


To nie tak.
Czesio, jak każdy, ma swoje programy i swoje schematy. Gdyby mu zajrzeć w dzieciństwo, okazałoby się że obserwował na codzień to, czego szuka i co jest dla niego normalne.
To nie jest kwestia lubienia, on tylko to zna i w tym się czuje najlepiej, inaczej nie umie.

Z drugiej strony, takie życie potrafi człowieka umęczyć, wykończyć. Więc się mu ulewa czasem, trochę sobie narzeka, pomstuje.
Pisze jakie potrafią być kobiety, co nie dziwi bo opisuję swoje doświadczenia.
Ale on by się z normalną naprawdę zanudził, za mało stymulacji, bodźców.
On ma poprzeczkę postawioną wysoko, musi dostawać wypierdol i sam dawać.
Nie umie inaczej i myśli że to jest normalne.

Zawsze mnie dziwi, jak inteligentni ludzie potrafią się zamotać, tkwić w tym zamotaniu, zamykając się na inne perspektywy.

Czesio jest inteligentny i sympatyczny, ale ma swoje bagienko w którym się okopał, które zna i świetnie w nim funkcjonuje i nie dopuści myśli, że można inaczej.

Tego "inaczej" nie zna, nie ufa mu, być może się boi i póki co, życie nie przeorało go aż tak, by zredefiniował swój sposób funkcjonowania.

Dlatego tak naguje Wasze uwagi. No i spoko, tak też ludzie żyją. Nie da się każdego uświadomić, samemu trzeba chcieć wyjść ze swojego błotka i wejść w nieznane. Albo być zmuszonym, to chyba częściej.

855

Odp: Kto powinien płacić w związku
Palec Boga napisał/a:

No i dobrze smile. Jak to sobie uświadomiłeś to ok smile. Tylko skąd w takim razie były utyskiwania w Twoim wątku na Twoją żonę i Jej zachowanie?

Napisz jak już wrócisz do Kasi big_smile

P.s. może kiedyś życie Ci pokaże, że można mieć również bardzo fajny związek z normalną kobietą. I nie zgnuśnieć w nim.

On rzeczywiście by do niej wrocił, bo ta kobieta jest dla niego stworzona. Dla niego, jakim jest tu i teraz.
Jednak każdy ma swoje granice i nawet jeśli są czasem daleko dalej niż normalnie, to jednak są. Tutaj Bartuś jest tym punktem nie do przejścia.

Czesio daje sobie wejść na głowę i sam pewnie wchodzi, o ile to się wpisuje w jego model przywiązania, bo sobie w ten sposób odtwarza swoje schematy.

Modelu Bartusia w swoich schematach nie ma, więc tutaj postawił sprawę na ostrzu noża.
Jednak gdyby nie on..;)

Żeby zaś mógł funkcjonować z normalną kobietą, sam musiałby się zmienić. Bo teraz ani on by się w tym nie odnalazł, ani ona by takiego nie chciała.
Jednak Czesio powodów do zmiany nie widzi I koło się zamyka.

My się tu bawimy w analizy, ale przekonywanie go nie ma większego sensu.

856

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:

Sugeruję zatem, abyś przestał się wygłupiać i wracał czym prędzej do szanownej małżonki.
Urodziny w tym roku niestety ją ominęły, ale może przynajmniej Wigilię będziesz mógł spędzić w lesie big_smile

Rozumiem Twój punkt widzenia, jak i przedmówców, ale czasem trzeba odpuścić i pozwolić ludziom by przerabiali swój cykl, bo w danym momencie po prostu nie umieją i nie chcą inaczej.

Powiem więcej!

Większość z nas ma swoje demony i z czasem sobie uświadamiamy, jaki miały czy mają na nas wpływ. Czesio nie jest wyjątkiem.
Tego się z reguły nie widzi, nie będąc gotowym by to dostrzec.
Warto szepnąć słówko, ale widząc taki brak gotowości, nie warto próbować wyważać czyichś zamkniętych drzwi.
Choć ja sobie doskonale zdaję sprawę, że czasem trudno się powstrzymać. Ileż to sam się nie nawyważałem;)

857

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:

Wiesz co, trochę go rozumiem. Rozsądek rozsądkiem, ale taka "temperamentna" babka po prostu kręci znacznie bardziej (nawet podświadomie). To tak jak z filmami/serialami/informacjami prasowymi: największą uwagę przyciągają zdarzenia gwałtowne, wyróżniające się (np. brutalnością, zepsuciem itd.).

Polaryzujesz swoje doświadczenia.

Temperamentna kręci, ale tu się pisze o zaburzonej toksyczce, robiącej regularne jazdy po bandzie. Czesio się uczepił sytuacji z majtkami by ją usprawiedliwiać, ale było mnóstwo innych, które opisywał też ze starego konta, jak zauważył Palec.

To nie jest normalne, tak działają ludzie którzy nie umieją się odnaleźć w normalnej relacji, gdzie jest miejsce na odrobinę szaleństwa ale na codzień jest po prostu spokojnie, ludzie się wspierają a nie skaczą sobie do gardeł.


Czesio sobie lubi czasem, a nawet regularnie, skacznąć z tromboliny. No i co mu zrobisz, jak nic mu nie zrobisz;;)

https://m.youtube.com/watch?v=N9H46LiFiBI



Sorry Czesław, ale jesteś  naprawdę wdzięcznym tematem by się zastanawiać nad tym, jak funkcjonujemy.

858 Ostatnio edytowany przez Palec Boga (2025-11-15 13:46:06)

Odp: Kto powinien płacić w związku

⁷

RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

No i dobrze smile. Jak to sobie uświadomiłeś to ok smile. Tylko skąd w takim razie były utyskiwania w Twoim wątku na Twoją żonę i Jej zachowanie?

Napisz jak już wrócisz do Kasi big_smile

P.s. może kiedyś życie Ci pokaże, że można mieć również bardzo fajny związek z normalną kobietą. I nie zgnuśnieć w nim.

On rzeczywiście by do niej wrocił, bo ta kobieta jest dla niego stworzona. Dla niego, jakim jest tu i teraz.
Jednak każdy ma swoje granice i nawet jeśli są czasem daleko dalej niż normalnie, to jednak są. Tutaj Bartuś jest tym punktem nie do przejścia.

Czesio daje sobie wejść na głowę i sam pewnie wchodzi, o ile to się wpisuje w jego model przywiązania, bo sobie w ten sposób odtwarza swoje schematy.

Modelu Bartusia w swoich schematach nie ma, więc tutaj postawił sprawę na ostrzu noża.
Jednak gdyby nie on..;)

Żeby zaś mógł funkcjonować z normalną kobietą, sam musiałby się zmienić. Bo teraz ani on by się w tym nie odnalazł, ani ona by takiego nie chciała.
Jednak Czesio powodów do zmiany nie widzi I koło się zamyka.

My się tu bawimy w analizy, ale przekonywanie go nie ma większego sensu.

Wiem. Dlatego po tym ostatnim tekście wujka ja odpuszczam smile, sensu kontynuacji wywodów nie ma tutaj już żadnego.
Żeby wyjść z własnego schematu postępowania, trzeba najpierw zauważyć, że się w nim jest smile. Nastepnie przydatna bylaby refleksja nad tym, skad się wziąl, poparta szczerą chęcią jego zmiany.
A tutaj schemat może i po wielkich bojach został uświadomiony, ale chęci przerwania tego kręgu najwyraźniej brak. Więc kolejna (!) żona to będzie kopia obecnej i poprzednich, czyli wybitnie unikający styl przywiązania w pakiecie z niestabilną emocjonalnie toksyczną zołzą,  serwującą całą plejadę przeciwwstawnie skrajnych wrażeń i wycierającą Cześkiem podłogę tak od czasu do czasu.

Ale Czesiek będzie czuł, że żyje smile

859

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Wiesz co, trochę go rozumiem. Rozsądek rozsądkiem, ale taka "temperamentna" babka po prostu kręci znacznie bardziej (nawet podświadomie). To tak jak z filmami/serialami/informacjami prasowymi: największą uwagę przyciągają zdarzenia gwałtowne, wyróżniające się (np. brutalnością, zepsuciem itd.).

Polaryzujesz swoje doświadczenia.

Temperamentna kręci, ale tu się pisze o zaburzonej toksyczce, robiącej regularne jazdy po bandzie. Czesio się uczepił sytuacji z majtkami by ją usprawiedliwiać, ale było mnóstwo innych, które opisywał też ze starego konta, jak zauważył Palec.

To nie jest normalne, tak działają ludzie którzy nie umieją się odnaleźć w normalnej relacji, gdzie jest miejsce na odrobinę szaleństwa ale na codzień jest po prostu spokojnie, ludzie się wspierają a nie skaczą sobie do gardeł.


Czesio sobie lubi czasem, a nawet regularnie, skacznąć z tromboliny. No i co mu zrobisz, jak nic mu nie zrobisz;;)

Niekoniecznie. Czytałeś tu teksty np. o borderkach i wiesz jak mocno potrafią wkręcić faceta, bo są w tym naturalnie dobre.
Dawniej na takie się mówiło "gorącokrwiste", OIDP przypisywano te cechy głównie laskom z rejonu Morza Śródziemnego wink

860

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Wiesz co, trochę go rozumiem. Rozsądek rozsądkiem, ale taka "temperamentna" babka po prostu kręci znacznie bardziej (nawet podświadomie). To tak jak z filmami/serialami/informacjami prasowymi: największą uwagę przyciągają zdarzenia gwałtowne, wyróżniające się (np. brutalnością, zepsuciem itd.).

Polaryzujesz swoje doświadczenia.

Temperamentna kręci, ale tu się pisze o zaburzonej toksyczce, robiącej regularne jazdy po bandzie. Czesio się uczepił sytuacji z majtkami by ją usprawiedliwiać, ale było mnóstwo innych, które opisywał też ze starego konta, jak zauważył Palec.

To nie jest normalne, tak działają ludzie którzy nie umieją się odnaleźć w normalnej relacji, gdzie jest miejsce na odrobinę szaleństwa ale na codzień jest po prostu spokojnie, ludzie się wspierają a nie skaczą sobie do gardeł.


Czesio sobie lubi czasem, a nawet regularnie, skacznąć z tromboliny. No i co mu zrobisz, jak nic mu nie zrobisz;;)

Niekoniecznie. Czytałeś tu teksty np. o borderkach i wiesz jak mocno potrafią wkręcić faceta, bo są w tym naturalnie dobre.
Dawniej na takie się mówiło "gorącokrwiste", OIDP przypisywano te cechy głównie laskom z rejonu Morza Śródziemnego wink

Totalnie mylisz pojęcia.

861

Odp: Kto powinien płacić w związku
Palec Boga napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Polaryzujesz swoje doświadczenia.

Temperamentna kręci, ale tu się pisze o zaburzonej toksyczce, robiącej regularne jazdy po bandzie. Czesio się uczepił sytuacji z majtkami by ją usprawiedliwiać, ale było mnóstwo innych, które opisywał też ze starego konta, jak zauważył Palec.

To nie jest normalne, tak działają ludzie którzy nie umieją się odnaleźć w normalnej relacji, gdzie jest miejsce na odrobinę szaleństwa ale na codzień jest po prostu spokojnie, ludzie się wspierają a nie skaczą sobie do gardeł.


Czesio sobie lubi czasem, a nawet regularnie, skacznąć z tromboliny. No i co mu zrobisz, jak nic mu nie zrobisz;;)

Niekoniecznie. Czytałeś tu teksty np. o borderkach i wiesz jak mocno potrafią wkręcić faceta, bo są w tym naturalnie dobre.
Dawniej na takie się mówiło "gorącokrwiste", OIDP przypisywano te cechy głównie laskom z rejonu Morza Śródziemnego wink

Totalnie mylisz pojęcia.

Naprawdę? Były przypadki że gość się związał np. z Hiszpanką, a potem chciał ją wymienić na młodszą, to fakt iż owa babka przycisnęła mu w efekcie nóż do gardła (albo I przejechała tym nożem) przypisywano właśnie jej "gorącej, hiszpańskiej krwi"  wink
Czyli gorąca krew = impulsywność.

862

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:

Naprawdę?

Tak.

Normalny facet, ze zdrową samooceną nie skacze w taki sposób wokół babki i nie gra pod jej toksyczną melodię. I nie godzi się na krzywe jazdy niemal co krok. Normalni mężczyźni po prostu się wycofują kiedy się orientują z kim mają do czynienia.

863

Odp: Kto powinien płacić w związku

No już gdzieś tam słychać dzwony w oddali, tylko jeszcze nie wiadomo w którym kościele biją...

Mój autorski wątek założyłem po to, żeby się dowiedzieć, jakie mam szanse na to, że w końcu się pozbędę darmozjada z mojego domu. O tym była tamta opowieść i tego dotyczył temat, bo to było tak wtedy jak i jest teraz moim największym problemem. Nie zachowanie mojej żony, tylko wydawanie moich pieniędzy na jebanego nieroba. Co jest tak trudnego do zrozumienia w tak prostej rzeczy, że gdybym nie chciał tego ślubu, to bym go nie brał. Gdybym nie chciał żyć z Katarzyną, to bym z nią nie był. Gdybym cierpiał wewnętrzne katusze z powodu jakichś tam jazd mojej baby, to miałem mnóstwo czasu i okazji, aby zrewidować mój osobisty pogląd na sytuację i znacznie wcześniej podjąć odpowiednie kroki, więc... więc mocno naciągana jest teoria mówiąca o tym, że ja się złoszczę i denerwuję czytając to co tutaj do mnie i o mnie piszecie. Pomijając fakt, że mnie akurat bardzo ciężko zdenerwować, albowiem gdyż po prostu i ponieważ zasadniczo mam centralnie wyjebane na większość zdarzeń w realnym świecie, to tym bardziej jakaś pisanina w internecie średnio mnie porusza lub wcale.
Przez sześć dni w tygodniu ciężko pracuję wykonując czynności, których po latach już nienawidzę. Ale lubię moich kolegów i koleżanki w pracy, lubię dostawać co miesiąc fajną wypłatę, dwie duże premie co 6 miesięcy i całkiem niezłą podwyżkę na koniec roku. Poza tym nie pada na łeb i nie piździ po plecach, a samochodem jadę do roboty 7 minut, no chyba że jest sobota rano i jeszcze nie działają światła na skrzyżowaniach po drodze, to wtedy nawet poniżej 4 minut uda się zejść. Tak więc jak ze wszystkim, są plusy dodatnie i są ujemne, zmienić pracę zawsze mogę, ale nie chcę, bo po pierwsze nigdzie tyle nie zarobię na dzień dobry, po drugie nigdy nie wiem na kogo tam trafię, po trzecie nie chce mi się stać po pół godziny w korkach rano i godzinę po południu, a po czwarte już się przyzwyczaiłem do pewnych niedogodności, na które mam po prostu wyjebane.
Dokładnie tak samo jak na to, że Kasia krzywo na mnie spojrzała albo coś tam burknęła czy pierdolnęła drzwiami od sypialni tak, że wyleciał szyld z futryny. Popsuła to będzie naprawiać albo zapłaci komuś, kto to naprawi, bo ja na pewno nawet się nie dotknę, chociaż to mój fach, ale co? Ale w to też mam wyjebane. Proste. Za pół godziny nerwy jej miną i sama przyjdzie zagadać. Może jutro, a może za tydzień. Wy je ba ne. Ja mam siłownię, ja mam swoją muzykę, ja mam dziecko, ja mam pierdyliony różnych zajęć, na które mogę poświęcać swój czas i koło chuja mi latają fochy czy dąsy mojej małżonki. Prędzej czy później sama przylezie, położy ten chory łeb na moich kolanach i poprosi, żebym pokręcił jej kudły. Taka jest Kasia no i tyle. Każdy jest jakiś. A ja wcale nie dużo lepszy niż ona.
Po raz ostatni zatem powtórzę, że to nie osoba mojej małżonki jest największym problemem w naszym związku i nie ma większego sensu ani potrzeby dalej o tym pierdolić mieląc w kółko na wszystkie strony i odmieniając przez przypadki "kryteria wyboru" bo nie znalazłem jej pijanej pod śmietnikiem ze spuszczonymi majtkami, tylko sam ją sobie wybrałem spośród wszystkich innych, które miałem do wyboru, a nawet jej nie chciałem, ale nie mogę tutaj napisać dlaczego, bo to jest osobna historia, gdzie ktoś umarł i nie żyje, ktoś inny został o wszystko obwiniony, chociaż chuja miał z tym wspólnego, ale tak było komuś innemu wygodnie, bo ktoś jeszcze inny tak mu napierdolił w głowie i w sumie nieważne.
Gdzie jest autor wątku pytam. Pytam się.

864

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:

Wiesz co, trochę go rozumiem. Rozsądek rozsądkiem, ale taka "temperamentna" babka po prostu kręci znacznie bardziej (nawet podświadomie).

Istnieje przecież całkiem spore grono mężczyzn preferujących totalne przeciwieństwo takich kobiet. Delikatne, wrażliwe, a nawet trochę nieporadne, którymi mogą się zaopiekować, bo wtedy czują się męsko. Także nie ma reguły. Zależy co kto lubi. Na szczęście nie wszyscy lgną do toksycznych osobowości.

Nowe_otwarcie napisał/a:

To tak jak z filmami/serialami/informacjami prasowymi: największą uwagę przyciągają zdarzenia gwałtowne, wyróżniające się (np. brutalnością, zepsuciem itd.).

Ludzie chętnie rozmawiają o skandalach, ale niekoniecznie chcą być bohaterami któregoś z nich.
Pod artykułami o brutalnych morderstwach nie bez powodu przeważają negatywne komentarze.
Także fakt, że coś wzbudza zainteresowanie, nie oznacza, że towarzyszą temu pozytywne uczucia.

Nowe_otwarcie napisał/a:

A jakie zainteresowanie wzbudza pan Kowalski, przykładny mąż i ojciec, który regularnie chodzi do pracy, nigdy nie wytnie żonie żadnego numeru, nigdy nie zrobi niczego nieodpowiedzialnego? Owszem, patrząc na pewne dane jest idealny, ale też i... idealnie nudny. Te łagodniejsze wybiera się bardziej pod wpływem rozsądku, tęsknoty za naturalnym, spokojnym ciepłem, a nie dlatego że bardziej rozpalają zmysły.

Bzdura.
Łagodniejsze osoby wcale nie muszą być nudne.
Z kolei te impulsywne i kłótliwe niekoniecznie są ciekawe.
Niektórzy, poza tym, że doskonale wiedzą, jak skupić na sobie uwagę, nie mają wiele więcej do zaoferowania.

865 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-11-16 10:27:15)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Gdzie jest autor wątku pytam. Pytam się.

Pewnie zaginął w akcji, czyli pogubił się w produkcji fejkowych wątków. Ale spokojnie, znajdzie się gdy się trochę ogarnie w tym gąszczu.

Co do ciebie Czesiu, to czapki z głów nad twoją milością do Kasi, aż skręca człowieka, że ten ideał nie odwzajemnia twojego zaangażowania nawet w jednym procencie i nie liczy się z tobą ani z twoim zdaniem na temat Bartusia. Gdyby nie to, to oczywiście bylibyście parą doskonale perfekcyjną.

866 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-16 10:40:07)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:

Istnieje przecież całkiem spore grono mężczyzn preferujących totalne przeciwieństwo takich kobiet. Delikatne, wrażliwe, a nawet trochę nieporadne, którymi mogą się zaopiekować, bo wtedy czują się męsko. Także nie ma reguły. Zależy co kto lubi. Na szczęście nie wszyscy lgną do toksycznych osobowości.

Można powiedzieć, że opisałaś moją partnerkę. Sęk w tym, że jak ją poznawałem, to jawiła się jako kobieta wykształcona, dodatkowo studia podyplomowe, firma w której pracuje też robiła wrażenie, na zdjęciu profilowym na LinkedIn dynamiczna, elegancka, pewna siebie kobieta. O ile wtedy mi imponowała i nawet na starcie miałem pewne obawy (nawet jak po pierwszym zrobionym przeze mnie obiedzie powiedziała, że mnie zamknie w kuchni, a ona będzie pracować; choć nie rozważałem tego wariantu przez ułamek sekundy, to zabrzmiało miło), to z czasem, w miarę lepszego jej poznawania, już ten stosunek nieco się zmieniał. Żeby nie było: dalej bardzo mi się podoba jej delikatność, wrażliwość, poczucie humoru, podejście do sytuacji konfliktowych i wygląda uroczo gdy siedzi z mokrymi, rozczochranymi włosami naga na kanapie; jednak jej nieporadność (nieraz wręcz lekkomyślność w pewnych kwestiach) sprawiły, że często ja muszę pamiętać o różnych rzeczach za nią i trochę pilnować jak drugą córkę. I owszem: czuję się wtedy męsko i opiekuńczo, wiele jej cech to cechy, których szukam u kobiety, często sprawia mi wręcz przyjemność że dzięki mojej trosce i uwadze ma to czego potrzebuje i nie wykłada się na tym, o czym sama nie pamiętała; niemniej jednak jakąś strunę poruszają we mnie kobiety, które mi imponują, które potrafią mnie zelektryzować i w pewnych aspektach moja obecna w pierwszych miesiącach związku bardziej mnie kręciła (choć w innych z czasem jeszcze zyskała). A prawda jest taka, że ona mi przestała właściwie zupełnie imponować. I jakkolwiek niewątpliwie uwielbiam wiele jej cech i pewnie nawet ją kocham, ale na pewno w inny, różniący się o 180 stopni sposób od tego, w jaki kochałem moją ex. Po prostu zbiory cech, które mi się podobały u jednej i drugiej są zbiorami, które nie mają elementów wspólnych.
Tak więc facetów w kobietach mogą pociągać nie tylko kompletnie różne cechy, ale nawet jednego faceta mogą pociągać w kobietach przeciwstawne cechy charakteru.
I nie zrozum mnie źle: z wiekiem coraz wyżej stawiam cechy, których sporo ma moja obecna i absolutnie nie rozważam szukania jakiejkolwiek innej. Jest esencją domowego ciepła i błogości.  Natomiast może to już taki wiek, że zalety nie przysłaniają całego świata.

Mrs.Happiness napisał/a:

Ludzie chętnie rozmawiają o skandalach, ale niekoniecznie chcą być bohaterami któregoś z nich.
Pod artykułami o brutalnych morderstwach nie bez powodu przeważają negatywne komentarze.
Także fakt, że coś wzbudza zainteresowanie, nie oznacza, że towarzyszą temu pozytywne uczucia.

Wiele kobiet potrafi nadawać różnym emocjom bardziej pozytywny obraz.


Mrs.Happiness napisał/a:

Bzdura.
Łagodniejsze osoby wcale nie muszą być nudne.
Z kolei te impulsywne i kłótliwe niekoniecznie są ciekawe.
Niektórzy, poza tym, że doskonale wiedzą, jak skupić na sobie uwagę, nie mają wiele więcej do zaoferowania.

Nieraz potrafią być elektryzujące, tajemnicze i ciekawe jeśli potrafią takim emitowanym przez siebie przekazem umiejętnie operować. Łagodniejsze osoby mają bardzo wiele zalet (często więcej niż te impulsywne i kłótliwe), choć na ogół są mniej dynamiczne i nie walczą za bardzo o swoje.

867

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

No już gdzieś tam słychać dzwony w oddali, tylko jeszcze nie wiadomo w którym kościele biją...

W oddali niezmiennie wyje dziki ryś , wiatr zaczyna wiać , dwaj jeźdźcy się zbliżają.....

868

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:


Gdzie jest autor wątku pytam. Pytam się.

A po co im autor wątku, który i tak już na samym początku został okrzyknięty trollem? Ty, Czesiek, jak widać, jesteś bardziej wdzięcznym obiektem do grillowania. A wszystko przez tę nieszczęsną "wyższą ligę".

869

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

No już gdzieś tam słychać dzwony w oddali, tylko jeszcze nie wiadomo w którym kościele biją...

W oddali niezmiennie wyje dziki ryś , wiatr zaczyna wiać , dwaj jeźdźcy się zbliżają.....

Nieee.... W oddali, niezmienne, wyje dziki kot big_smile.

870

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:

Zależy co kto lubi. Na szczęście nie wszyscy lgną do toksycznych osobowości.

Zaburzone psychicznie toksyczki wykazują się zachowaniami często skrajnymi, "niebezpiecznymi" i łatwo nawiązują kontakty z płcią przeciwną o skrajnie odmiennych typach osobowości. Faceci bez brania to lubią, bo dostają atencję jakiej od nikogo wcześniej nie dostawali więc są tym zauroczeni. Nie ma w tym głębi. Jest fascynacja otrzymanym czasem, uwagą i nierzadko wyuzdanym seksem. Bo takie babki kompensują swoje zaburzenia odgrywaniem porno w alkowie.


Bzdura.
Łagodniejsze osoby wcale nie muszą być nudne.
Z kolei te impulsywne i kłótliwe niekoniecznie są ciekawe.
Niektórzy, poza tym, że doskonale wiedzą, jak skupić na sobie uwagę, nie mają wiele więcej do zaoferowania.


Dokładnie. Pomiędzy spontanicznością a impulsywnością jest ogromna różnica.

871

Odp: Kto powinien płacić w związku
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

No już gdzieś tam słychać dzwony w oddali, tylko jeszcze nie wiadomo w którym kościele biją...

W oddali niezmiennie wyje dziki ryś , wiatr zaczyna wiać , dwaj jeźdźcy się zbliżają.....

Nieee.... W oddali, niezmienne, wyje dziki kot big_smile.

Dziki kot żbik , urósł i okazał się rysiem big_smile

872

Odp: Kto powinien płacić w związku
Dziki Kot888 napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:

W oddali niezmiennie wyje dziki ryś , wiatr zaczyna wiać , dwaj jeźdźcy się zbliżają.....

Nieee.... W oddali, niezmienne, wyje dziki kot big_smile.

Dziki kot żbik , urósł i okazał się rysiem big_smile

big_smile big_smile big_smile

873

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:

jednak jej nieporadność (nieraz wręcz lekkomyślność w pewnych kwestiach) sprawiły, że często ja muszę pamiętać o różnych rzeczach za nią i trochę pilnować jak drugą córkę. I owszem: czuję się wtedy męsko i opiekuńczo,

Zestawienie słów cokolwiek niepokojące. Nic tak nie zabija pożądania u normalnej osoby jak rodzicowanie partnerowi. No chyba, że jesteś z tych, których kręci jak babka w łóżku, w czasie seksu mówi do ciebie per "tatuśku".


Po prostu zbiory cech, które mi się podobały u jednej i drugiej są zbiorami, które nie mają elementów wspólnych.

Takie coś jest super typowe u porzuconych ludzi. To mija. Dorośli (dojrzali emocjonalnie) ludzie mają swój pewien typ i pakiet wymagań. Wolta o 180stopni mając lat 50+ jest cokolwiek dziwaczna. O ex pisałeś tu jeszcze nie tak dawno temu peany - że piękna kobieta sukcesu pożądana przez wielu. W jednym wątku sprzed miesięcy było ci to wytykane, że obecna jest jej przeciwieństwem i to widać było w twoich słowach, na co reagowałeś oburzeniem. Teraz sam to podkreślasz nieomalże z dumą. Wybrałeś sobie pannę, przy której czujesz się bezpiecznie, niezagrożony, którą możesz przewodzić. I to cię kręci. Nie ona per se. Z jednej strony nie ma w tym nic złego (jako rebound), ale to chujowa podstawa do budowania trwałej relacji. Tak po prawdzie to pierwszy raz napisałeś o niej cokolwiek jednoznacznie pozytywnego. I chyba dlatego, że w wątku obok napisałeś o relacji z nią jako "żołądek już nie ten".


Tak więc facetów w kobietach mogą pociągać nie tylko kompletnie różne cechy, ale nawet jednego faceta mogą pociągać w kobietach przeciwstawne cechy charakteru.

Nie mogą. Taki brak spójności jest domeną osób zaburzonych.


Nieraz potrafią być elektryzujące, tajemnicze

Impulsywna kłótliwość nijak nie jest elektryzująca ani tajemnicza, a jest odrzucająca i infantylna. Mylisz kompletnie pojęcia. Elektryzująca tajemniczość to seksapil, gra słowem, humor, dwuznaczność, niedopowiedzenie i spontaniczność. A nie tupanie nóżkami, kłótnie o pietruszkę i regularne wolty, aby mieć cokolwiek, o co można się przypierdolić, aby postrzępić ryja.

874

Odp: Kto powinien płacić w związku
Salomonka napisał/a:

aż skręca człowieka, że ten ideał nie odwzajemnia twojego zaangażowania nawet w jednym procencie i nie liczy się z tobą ani z twoim zdaniem na temat Bartusia. Gdyby nie to, to oczywiście bylibyście parą doskonale perfekcyjną.

No ba, myślę że po tym wszystkim co już o nas wiecie, to nikt nie ma żadnych wątpliwości, że tak by właśnie było. Bo i zresztą było smile
Słuchajcie, nie chcę się tutaj przechwalać, bo i nie ma czym tak po prawdzie, ale przez te ponad trzydzieści lat dorosłego życia w okresach kiedy nie byłem akurat czyimś mężem, poznawałem całe tabuny dziewczyn i kobiet, które mniej lub bardziej były mną zainteresowane, tylko szkopuł tkwił w tym, że niestety ja nimi wcale. Nie dlatego, że były brzydkie, bo z brzydkimi się nie spotykam. Nie dlatego, że fizycznie mi nie odpowiadały, bo z takimi też się nie spotykam. Generalnie wszystkie były ładne i atrakcyjne, no może z pewnymi wyjątkami od reguły, które "troszkę" oszukiwały za zdjęciach i kiedy po nie podjeżdżałem na umówione miejsce spotkania i pierwszy raz ujrzałem moją wybrankę na żywo, to już nie było jak i gdzie kurwa zawrócić, a że wóz mam na tyle charakterystyczny i przed spotkaniem informuję czym przyjadę, to były sytuacje na przykład takie, że celowo przejeżdżałem obok czekającej na mnie laski, jadąc dalej i paląc głupa, że patrzę w telefon (niby sprawdzam w nim adres, który mi wcześniej podała, a naprawdę zerkam spode łba na drogę, gdzie tu można szybko spierdolić) a po chwili ten jebany telefon zaczyna dzwonić i na wyświetlaczu widzę jej numer, no to przecież nie ucieknę jak pizda, skoro i tak już mnie widziała i dobrze wie, że ja ją też, ale to takie tam anegdoty do opowiadania przy wódce z kolegami, a nie rozwlekania się tutaj niepotrzebnie.

Do czego zmierzam w kolejnym przydługim wywodzie... ano do tego, że w swoim bardzo długim życiu ja więcej czasu randkowałem i spotykałem się z różnymi typiarami, niż większość z was tu obecnych żyje na tym świecie, więc czytając w kółko o kryteriach wyboru, które jak już mamy ustalone posiadam chujowe, za to inni mają lepsze, a wiedzę na ten temat wynieśli po kilku latach spędzonych z jednym partnerem i często jedynym związku w ogóle, no to nie wiem... Nie będę teraz czytał jeszcze raz od początku piętnastu poprzednich stron wątku i wyszukiwał cytatów ze złotymi myślami, więc za przykład niech posłuży ten jeden, który szczególnie się utrwalił w mej pamięci, bo chyba dwadzieścia minut musiałem sprzątać biurko i czyścić laptopa, które zaplułem frytkami z keczupem jak to przeczytałem.

Cytuję z pamięci, bo już nie chce mi się teraz kopać i tego szukać...

- Czesio, ale to jaką ktoś jest matką, mówi wszystko o tym jakim jest człowiekiem

Czyżby. Przeanalizujmy zatem tę błyskotliwą myśl odnosząc jej treść do osoby z którą się ożeniłem...

Setny raz powtórzę, że kiedy ją poznałem, jedną z pierwszych rzeczy, którą od niej usłyszałem było to, że nie radziła sobie ze swoim krnąbrnym synem i kiedy któregoś dnia zabroniła mu wyjść z domu, a on ją odepchnął, żeby zeszła mu z drogi, podjęła decyzję o wyeksmitowaniu szczeniaka do jego ojca w trybie natychmiastowym, po czym ucięła z nim wszelkie kontakty. Rok później się poznaliśmy i przez kolejny rok ta sytuacja nie uległa zmianie.
Rozumiem, że to świadczy najlepiej o tym, jak podłym i okrutnym człowiekiem była moja żona już w momencie, kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem, ale jej dupa i cycki przesłoniły mi trzeźwy osąd zdarzeń, no bo jak wiemy, kierowałem się zjebanymi kryteriami wyboru, to nie ma się co dziwić, że teraz mam to co mam.

Zgadza się? Dobrze, idźmy więc dalej...

To co mam teraz, to jest sytuacja odwrócona o 180 stopni w której moja żona nie dopuszcza możliwości pozbycia się pasożyta z naszego mieszkania, nawet pod groźbą wyrażoną w ostateczności na tyle dosadnie w formie ustnej oraz pisemnej, aby nie było co do tego żadnych wątpliwości, że jeśli on się nie wyprowadzi, ja to zrobię i ta kwestia nie podlega żadnej dyskusji, żadnym negocjacjom ani umowom, których poza mną nikt w tym domu nie dotrzymuje.
No i teraz się dowiaduję, że skoro ona wybrała utrzymywanie darmozjada zamiast swojego męża w mojej skromnej osobie, to po raz kolejny tylko udowodniła swoim postępowaniem, jak złym i zepsutym jest człowiekiem.

Zgadza się? Czy mam przepierdolić cały wątek od początku i odszukać konkretne wypowiedzi konkretnych użytkowników na dowód, że zostało tutaj napisane to co zostało napisane? Bo serio mi się nie chce, ale jeśli będę musiał...

W ocenie forumowiczów, niezależnie od tego jak w danym czasie czy sytuacji postępuje moja żona, jest to zawsze potwierdzeniem tego, że branie z nią ślubu było najgorszą decyzją w moim życiu, ale gdybym się kierował innymi kryteriami wyboru, mógłbym tego wszystkiego uniknąć i żyć spokojnie u boku kogoś innego. 

No to pomówmy o tych kryteriach wyboru, które niemal w każdej wypowiedzi się przewijają...

- Wiesz Czesio, ja jestem ze swoim facetem siedem lat i oczywiście mieliśmy w tym czasie różne kwasy, nieprzyjemne sytuacje czy gorsze momenty, ale powiem ci że patrząc z szerszej perspektywy, teraz jest nawet lepiej niż było na początku, tak że wiesz.

Chyba nie wiem. Z tego wpisu wynika, że inni dopuszczają w swoich związkach "różne kwasy, nieprzyjemne sytuacje czy gorsze momenty" bo ogólnie mają w sumie lepiej niż mieli wcześniej. Czesio natomiast jest głupi tolerując wybryki swojej małżonki, no ale co się jemu dziwić, skoro on za kryterium wyboru przyjmuje... Zaraz zaraz, chwila moment. Gdybyś Ty kierowała się innymi kryteriami przy wyborze obecnego partnera, to mogłabyś uniknąć tych wszystkich kwasów, nieprzyjemnych sytuacji czy gorszych momentów, nie przeleciała Ci taka myśl między uszami? Dlaczego nie odeszłaś wiedząc że dokonałaś chujowego wyboru na podstawie równie chujowych kryteriów i nie związałaś się z kimś innym na podstawie innych kryteriów, a wtedy nie było żadnych kwasów, żadnych nieprzyjemnych sytuacji czy gorszych momentów?

No i jak? Szach mat? Czy dalej będziemy sobie radośnie pierdolić o kryteriach wyboru ze szklanej kuli, którą każdy ma zawsze przy sobie...

875

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Do czego zmierzam w kolejnym przydługim wywodzie... ano do tego, że w swoim bardzo długim życiu ja więcej czasu randkowałem i spotykałem się z różnymi typiarami, niż większość z was tu obecnych żyje na tym świecie


Spróbuj dla odmiany z kobietami. Polecam.

876

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Chyba nie wiem. Z tego wpisu wynika, że inni dopuszczają w swoich związkach "różne kwasy, nieprzyjemne sytuacje czy gorsze momenty" bo ogólnie mają w sumie lepiej niż mieli wcześniej. Czesio natomiast jest głupi tolerując wybryki swojej małżonki, no ale co się jemu dziwić, skoro on za kryterium wyboru przyjmuje... Zaraz zaraz, chwila moment. Gdybyś Ty kierowała się innymi kryteriami przy wyborze obecnego partnera, to mogłabyś uniknąć tych wszystkich kwasów, nieprzyjemnych sytuacji czy gorszych momentów, nie przeleciała Ci taka myśl między uszami? Dlaczego nie odeszłaś wiedząc że dokonałaś chujowego wyboru na podstawie równie chujowych kryteriów i nie związałaś się z kimś innym na podstawie innych kryteriów, a wtedy nie było żadnych kwasów, żadnych nieprzyjemnych sytuacji czy gorszych momentów?

No i jak? Szach mat? Czy dalej będziemy sobie radośnie pierdolić o kryteriach wyboru ze szklanej kuli, którą każdy ma zawsze przy sobie...


Chyba nie wiesz.

Kwasy w związkach o jakich ci było pisane to uporczywe zostawianie brudnej bielizny na podłodze. Ciągłe spóźnianie się, brak kwiatów, romantyzmu, przerzucenie znacznej części obowiązków domowych na drugą osobę, czy brak równowagi pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. A nie robienie dzikich jazd i odpierdalanie manian.

Wybrałeś chujowo, bo ci oczy pizdą zarosły. I opcje masz dwie - albo grasz w jej grę (i przegrasz), albo odejdziesz próbując ratować zmiętolone resztki godności osobistej.

877

Odp: Kto powinien płacić w związku
Jack Sparrow napisał/a:

uporczywe zostawianie brudnej bielizny na podłodze

Zrup tak z czystom bieliznom na podłodze , to jest dopiero akcja big_smile

878

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

uporczywe zostawianie brudnej bielizny na podłodze

Zrup tak z czystom bieliznom na podłodze , to jest dopiero akcja big_smile

Jaka akcja?

879

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

uporczywe zostawianie brudnej bielizny na podłodze

Zrup tak z czystom bieliznom na podłodze , to jest dopiero akcja big_smile

Jaka akcja?

awantura tongue

880

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:

Zrup tak z czystom bieliznom na podłodze , to jest dopiero akcja big_smile

Jaka akcja?

awantura tongue

O takie cos awantura?  big_smile

881

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Jaka akcja?

awantura tongue

O takie cos awantura?  big_smile

Ha i to jaka big_smile

882

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:

awantura tongue

O takie cos awantura?  big_smile

Ha i to jaka big_smile

Od początku big_smile. Opowiadaj jak to było!

883

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:

awantura tongue

O takie cos awantura?  big_smile

Ha i to jaka big_smile

Ha ha dobrze Ci tak  big_smile

884

Odp: Kto powinien płacić w związku
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

O takie cos awantura?  big_smile

Ha i to jaka big_smile

Od początku big_smile. Opowiadaj jak to było!

To nie będzie na poziomie tongue
nie opczerniam majłajf publicznie

885

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

O takie cos awantura?  big_smile

Ha i to jaka big_smile

Ha ha dobrze Ci tak  big_smile

A wcale bo nie tongue

886

Odp: Kto powinien płacić w związku

Czy z każdego wątku musicie robić śmietnik?

887

Odp: Kto powinien płacić w związku
Jack Sparrow napisał/a:

Czy z każdego wątku musicie robić śmietnik?

śmietnik to tu już jest i był offtop na całego big_smile
nie nie musimy i nie z każdego , tylko z tych wybranych
możemy i chcemy

888

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Czy z każdego wątku musicie robić śmietnik?

śmietnik to tu już jest i był offtop na całego big_smile
nie nie musimy i nie z każdego , tylko z tych wybranych
możemy i chcemy

Czy można zrobić śmietnik z fejkowego tematu trolla? big_smile A może jednak tym razem znafcy popełnili błąd? Cóż za zaskoczenie big_smile.

889

Odp: Kto powinien płacić w związku
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Czy z każdego wątku musicie robić śmietnik?

śmietnik to tu już jest i był offtop na całego big_smile
nie nie musimy i nie z każdego , tylko z tych wybranych
możemy i chcemy

Czy można zrobić śmietnik z fejkowego tematu trolla? big_smile A może jednak tym razem znafcy popełnili błąd? Cóż za zaskoczenie big_smile.

Ha ha dokładnie  big_smile nic dodać, nic ująć

890

Odp: Kto powinien płacić w związku
Jack Sparrow napisał/a:

Czy ?

Czy nigdy , przenigdy nie zdarzyło ci się wyjebać z koszem czystej bielizny
  w dodatku świeżo uprasowanej , tak z renkom na sercu ?

Nie becz Jack - sajkoanalizy Wujka Cześka z pewnością nie przepadną , przejdą do historii jako wybitne .

891

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Czy ?

Czy nigdy , przenigdy nie zdarzyło ci się wyjebać z koszem czystej bielizny
  w dodatku świeżo uprasowanej , tak z renkom na sercu ?

Nie becz Jack - sajkoanalizy

Czy w sajko przypadkiem nie zgubiłeś R ? big_smile

892

Odp: Kto powinien płacić w związku
Jack Sparrow napisał/a:

Chyba nie wiesz.

A Ty wiesz? No to co wiesz? Wiesz tyle ile tu zostało napisane, a chyba nie zakładasz, że każdy przychodząc na internetowe forum będzie opowiadał wszystkim o wszystkim. Ile tu było historii o tym jak żona zdradzała męża, ale on jej wspaniałomyślnie wszystko wybaczył, a laski na forum biły brawo, bo tak postępuje prawdziwy, kochający i odpowiedzialny mężczyzna. Ile z tych co najgłośniej klaskały zdradzało lub zdradza swoich facetów? Wiesz? Chuja tam wiesz, bo przecież żadna się do tego nie przyzna, nawet na anonimowym forum. I wszystko fajnie, gra i buczy, a po fioletowej łączce skaczą jednorożce pierdząc różowymi bączkami.
Oficjalnie to nie ona się kurwiła obciągając pałę i liżąc spocone jaja fagasowi w samochodzie pod jej oknami, kiedy w domu na górze mąż zajmował się dzieciakami i szykował dla niej kolację jak wróci z pracy zmęczona po nadgodzinach w biurze. Oni tylko mieli "kwasy" i "nieprzyjemne sytuacje" które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nagle rozpłynęły się mgle i teraz to nawet mają lepiej niż na początku. I to wcale nie dlatego, że jak alfons już sobie poruchał i spuścił szona w kibel, to jej się nagle przypomniało jak cudowne ma małżeństwo i wspaniałego męża. Męża który kiedyś ją wybrał kierując się właściwymi kryteriami, tak samo jak ona jego, no ale w każdym związku zdarzają się "gorsze momenty" i nie ma powodów do dramatyzowania, co innego ty Czesiek, no u ciebie to jest regularnie jakaś pierdolona masakra. Ochujałeś gościu wiążąc się z taką babą? Jakimi kryteriami ty się kierowałeś ... i dalej ta sama śpiewka.
Myślisz, że między nami tutaj nie ma takich osób? Ani babeczek latających z dupą na boki, ani facetów przymykających na to oko? I wszyscy razem zgodnym chórem potępili moją Kasię za to, że biedny mały miś ma z nią same utrapienia.
Jak Ci się chce i nie masz nic lepszego do roboty w niedzielę, to w wolnej chwili weź i policz dokładnie te "regularne jazdy" a wynik swoich obliczeń odejmij od sumy wszystkich dni w okresie tych trzech lat. To co zostanie, to jest czas, który spędziłem w najlepszym związku z najlepszą osobą, jakie kiedykolwiek w swoim życiu miałem. Co nie zmienia faktu oczywiście, że chujowo wybrałem, bo sam jestem tępym chujem, który myśli tylko chujem, więc zakończenie tej historii też mogło być tylko chujowe wink

893

Odp: Kto powinien płacić w związku
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Czy ?

Czy nigdy , przenigdy nie zdarzyło ci się wyjebać z koszem czystej bielizny
  w dodatku świeżo uprasowanej , tak z renkom na sercu ?

Nie becz Jack - sajkoanalizy

Czy w sajko przypadkiem nie zgubiłeś R ? big_smile

właściwie to nie mogłem się zdecydować czy przez dórze czy małe er

894

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Chyba nie wiesz.

A Ty wiesz? No to co wiesz? Wiesz tyle ile tu zostało napisane, a chyba nie zakładasz, że każdy przychodząc na internetowe forum będzie opowiadał wszystkim o wszystkim. Ile tu było historii o tym jak żona zdradzała męża, ale on jej wspaniałomyślnie wszystko wybaczył, a laski na forum biły brawo, bo tak postępuje prawdziwy, kochający i odpowiedzialny mężczyzna. Ile z tych co najgłośniej klaskały zdradzało lub zdradza swoich facetów? Wiesz? Chuja tam wiesz, bo przecież żadna się do tego nie przyzna, nawet na anonimowym forum. I wszystko fajnie, gra i buczy, a po fioletowej łączce skaczą jednorożce pierdząc różowymi bączkami.
Oficjalnie to nie ona się kurwiła obciągając pałę i liżąc spocone jaja fagasowi w samochodzie pod jej oknami, kiedy w domu na górze mąż zajmował się dzieciakami i szykował dla niej kolację jak wróci z pracy zmęczona po nadgodzinach w biurze. Oni tylko mieli "kwasy" i "nieprzyjemne sytuacje" które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nagle rozpłynęły się mgle i teraz to nawet mają lepiej niż na początku. I to wcale nie dlatego, że jak alfons już sobie poruchał i spuścił szona w kibel, to jej się nagle przypomniało jak cudowne ma małżeństwo i wspaniałego męża. Męża który kiedyś ją wybrał kierując się właściwymi kryteriami, tak samo jak ona jego, no ale w każdym związku zdarzają się "gorsze momenty" i nie ma powodów do dramatyzowania, co innego ty Czesiek, no u ciebie to jest regularnie jakaś pierdolona masakra. Ochujałeś gościu wiążąc się z taką babą? Jakimi kryteriami ty się kierowałeś ... i dalej ta sama śpiewka.
Myślisz, że między nami tutaj nie ma takich osób? Ani babeczek latających z dupą na boki, ani facetów przymykających na to oko? I wszyscy razem zgodnym chórem potępili moją Kasię za to, że biedny mały miś ma z nią same utrapienia.
Jak Ci się chce i nie masz nic lepszego do roboty w niedzielę, to w wolnej chwili weź i policz dokładnie te "regularne jazdy" a wynik swoich obliczeń odejmij od sumy wszystkich dni w okresie tych trzech lat. To co zostanie, to jest czas, który spędziłem w najlepszym związku z najlepszą osobą, jakie kiedykolwiek w swoim życiu miałem. Co nie zmienia faktu oczywiście, że chujowo wybrałem, bo sam jestem tępym chujem, który myśli tylko chujem, więc zakończenie tej historii też mogło być tylko chujowe wink

wink

895

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Chyba nie wiesz.

A Ty wiesz? No to co wiesz? Wiesz tyle ile tu zostało napisane, a chyba nie zakładasz, że każdy przychodząc na internetowe forum będzie opowiadał wszystkim o wszystkim. Ile tu było historii o tym jak żona zdradzała męża, ale on jej wspaniałomyślnie wszystko wybaczył, a laski na forum biły brawo, bo tak postępuje prawdziwy, kochający i odpowiedzialny mężczyzna. Ile z tych co najgłośniej klaskały zdradzało lub zdradza swoich facetów? Wiesz? Chuja tam wiesz, bo przecież żadna się do tego nie przyzna, nawet na anonimowym forum. I wszystko fajnie, gra i buczy, a po fioletowej łączce skaczą jednorożce pierdząc różowymi bączkami.
Oficjalnie to nie ona się kurwiła obciągając pałę i liżąc spocone jaja fagasowi w samochodzie pod jej oknami, kiedy w domu na górze mąż zajmował się dzieciakami i szykował dla niej kolację jak wróci z pracy zmęczona po nadgodzinach w biurze. Oni tylko mieli "kwasy" i "nieprzyjemne sytuacje" które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nagle rozpłynęły się mgle i teraz to nawet mają lepiej niż na początku. I to wcale nie dlatego, że jak alfons już sobie poruchał i spuścił szona w kibel, to jej się nagle przypomniało jak cudowne ma małżeństwo i wspaniałego męża. Męża który kiedyś ją wybrał kierując się właściwymi kryteriami, tak samo jak ona jego, no ale w każdym związku zdarzają się "gorsze momenty" i nie ma powodów do dramatyzowania, co innego ty Czesiek, no u ciebie to jest regularnie jakaś pierdolona masakra. Ochujałeś gościu wiążąc się z taką babą? Jakimi kryteriami ty się kierowałeś ... i dalej ta sama śpiewka.
Myślisz, że między nami tutaj nie ma takich osób? Ani babeczek latających z dupą na boki, ani facetów przymykających na to oko? I wszyscy razem zgodnym chórem potępili moją Kasię za to, że biedny mały miś ma z nią same utrapienia.
Jak Ci się chce i nie masz nic lepszego do roboty w niedzielę, to w wolnej chwili weź i policz dokładnie te "regularne jazdy" a wynik swoich obliczeń odejmij od sumy wszystkich dni w okresie tych trzech lat. To co zostanie, to jest czas, który spędziłem w najlepszym związku z najlepszą osobą, jakie kiedykolwiek w swoim życiu miałem. Co nie zmienia faktu oczywiście, że chujowo wybrałem, bo sam jestem tępym chujem, który myśli tylko chujem, więc zakończenie tej historii też mogło być tylko chujowe wink

Łooo Panie... To się dopiero teraz  wkurwią Zacne Matrony Tego Forum big_smile.

896 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-16 17:09:05)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Nie będę teraz czytał jeszcze raz od początku piętnastu poprzednich stron wątku i wyszukiwał cytatów ze złotymi myślami, więc za przykład niech posłuży ten jeden, który szczególnie się utrwalił w mej pamięci, bo chyba dwadzieścia minut musiałem sprzątać biurko i czyścić laptopa, które zaplułem frytkami z keczupem jak to przeczytałem.

Cytuję z pamięci, bo już nie chce mi się teraz kopać i tego szukać...

- Czesio, ale to jaką ktoś jest matką, mówi wszystko o tym jakim jest człowiekiem

Czyżby. Przeanalizujmy zatem tę błyskotliwą myśl odnosząc jej treść do osoby z którą się ożeniłem...

Setny raz powtórzę, że kiedy ją poznałem, jedną z pierwszych rzeczy, którą od niej usłyszałem było to, że nie radziła sobie ze swoim krnąbrnym synem i kiedy któregoś dnia zabroniła mu wyjść z domu, a on ją odepchnął, żeby zeszła mu z drogi, podjęła decyzję o wyeksmitowaniu szczeniaka do jego ojca w trybie natychmiastowym, po czym ucięła z nim wszelkie kontakty. Rok później się poznaliśmy i przez kolejny rok ta sytuacja nie uległa zmianie.

Przywołujesz wypowiedź mojego autorstwa, która brzmiała w ten sposób:

To, jakim ktoś jest rodzicem, świadczy o tym, jakim jest człowiekiem.

Nadal podtrzymuję swoje stanowisko, także pluj frytkami do woli.
Dzieci nie bez powodu wyrastają na patologicznych dorosłych, którzy mają na koncie wyroki za pobicia, a osoby, które nie potrafią wokół siebie nic zrobić, często były ze wszystkiego wyręczane, albo miały w domu istny burdel na kółkach, więc nie było nikogo, kto nauczyłby ich sumienności, porządku i jak być odpowiedzialnym człowiekiem.
Nieprzygotowanie potomstwa do samodzielnego życia jest porażką rodzica.
Bartuś też kiedyś był dzieckiem.
Dzieckiem, które ze sporym prawdopodobieństwem ktoś mocno zaniedbał.
Może gdyby trafił na inną rodzinę, teraz byłby normalny.

Wujek Czesiek napisał/a:

Rozumiem, że to świadczy najlepiej o tym, jak podłym i okrutnym człowiekiem była moja żona już w momencie, kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem, ale jej dupa i cycki przesłoniły mi trzeźwy osąd zdarzeń, no bo jak wiemy, kierowałem się zjebanymi kryteriami wyboru, to nie ma się co dziwić, że teraz mam to co mam.

Przecież nadal ją chcesz.
Mimo całej wiedzy, którą obecnie posiadasz.

Wujek Czesiek napisał/a:

No i teraz się dowiaduję, że skoro ona wybrała utrzymywanie darmozjada zamiast swojego męża w mojej skromnej osobie, to po raz kolejny tylko udowodniła swoim postępowaniem, jak złym i zepsutym jest człowiekiem.

Nie robi mu tym przysługi.

Wujek Czesiek napisał/a:

No to pomówmy o tych kryteriach wyboru, które niemal w każdej wypowiedzi się przewijają...

- Wiesz Czesio, ja jestem ze swoim facetem siedem lat i oczywiście mieliśmy w tym czasie różne kwasy, nieprzyjemne sytuacje czy gorsze momenty, ale powiem ci że patrząc z szerszej perspektywy, teraz jest nawet lepiej niż było na początku, tak że wiesz.

Chyba nie wiem. Z tego wpisu wynika, że inni dopuszczają w swoich związkach "różne kwasy, nieprzyjemne sytuacje czy gorsze momenty" bo ogólnie mają w sumie lepiej niż mieli wcześniej. Czesio natomiast jest głupi tolerując wybryki swojej małżonki, no ale co się jemu dziwić, skoro on za kryterium wyboru przyjmuje... Zaraz zaraz, chwila moment. Gdybyś Ty kierowała się innymi kryteriami przy wyborze obecnego partnera, to mogłabyś uniknąć tych wszystkich kwasów, nieprzyjemnych sytuacji czy gorszych momentów, nie przeleciała Ci taka myśl między uszami? Dlaczego nie odeszłaś wiedząc że dokonałaś chujowego wyboru na podstawie równie chujowych kryteriów i nie związałaś się z kimś innym na podstawie innych kryteriów, a wtedy nie było żadnych kwasów, żadnych nieprzyjemnych sytuacji czy gorszych momentów?

Sam pisałeś:

No to mam dla Ciebie niespodziankę, zamieszkajcie razem i za trzy lata powiedz mi to samo. Że po trzech latach wspólnego życia i mieszkania jest tak samo fajnie jak było fajnie na początku waszej znajomości. Nic zupełnie się nie zmieniło i żadne lampki nikomu się nie zapaliły.

Więc otrzymałeś ode mnie odpowiedź, że tak, da się po kilku latach mieszkania ze sobą wciąż czuć dobrze w relacji. A nawet lepiej niż na początku. Lepiej, bo jest prawdziwiej. Nikt już nie udaje, ani się nadmiernie nie wysila, by zdobyć przychylność drugiej strony. Wyłącza się tryb zwiększonej wydajności i przechodzicie na zrównoważony. Masz okazję zobaczyć partnera nie tylko w dobre dni, ale również w te gorsze. Wiesz, kiedy dać mu przestrzeń, by w spokoju przetrawił to, co go gryzie, a kiedy wkroczyć do akcji, próbując poprawić mu humor. Uczycie się siebie nawzajem.
Co według mnie jest zajebiste.
Rzecz jasna, jeśli finalnie nie okazuje się, że wady przeważają nad zaletami.
Gdyby mój partner był w istocie manipulującym egoistą i awanturnikiem, to już dawno byśmy się pożegnali, ponieważ moje kryteria wyboru nie ograniczają się do cech pożądanych. Znajdują się wśród nich również takie, których absolutnie nie byłabym w stanie zaakceptować.

897

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Ochujałeś gościu wiążąc się z taką babą? Jakimi kryteriami ty się kierowałeś ... i dalej ta sama śpiewka.
Myślisz, że między nami tutaj nie ma takich osób? Ani babeczek latających z dupą na boki, ani facetów przymykających na to oko? I wszyscy razem zgodnym chórem potępili moją Kasię za to, że biedny mały miś ma z nią same utrapienia.
Jak Ci się chce i nie masz nic lepszego do roboty w niedzielę, to w wolnej chwili weź i policz dokładnie te "regularne jazdy" a wynik swoich obliczeń odejmij od sumy wszystkich dni w okresie tych trzech lat. To co zostanie, to jest czas, który spędziłem w najlepszym związku z najlepszą osobą, jakie kiedykolwiek w swoim życiu miałem.


Czesio, Ty z uporem godnym lepszej sprawy usiłujesz tu forsować tezę, że z Ciebie przehooj wyjadacz, a Kasia to palce lizać.
W świetle tego co pisałeś o niej wcześniej, też z innego konta, w świetle tego że to już trzecia Twoja żona, z którą nie żyjesz razem, cóż.
To nawet do pewnego momentu było dosyć urocze, ten Twój upór i zaślepienie.

Teraz jednak zaczynasz obrażać ludzi, co jest słabe.
Jeszcze chwila i stracisz status kogoś w rodzaju forumowej maskotki, wtedy pewnie już bez  certolenia  usłyszysz  opinie nt tego, co się myśli o facetach dających pomiatać sobą kobiecie.

Tobie się chyba wydaje żeś wszystkie rozumy pozjadał, skoro ludzi którzy piszą krytycznie, ale jednak niegłupio i życzliwie, próbujesz traktować w taki sposób.
Nie przeszło Ci do głowy, że jednak cis z Twoimi wyborami jest nie tak, patrząc na swój bilans? Że może warto by to przemyśleć, pogadać z kimś? Nie chciałbyś dobrej relacji, gdzie miałbyś to wszystko na czym Ci zależy, ale też szacunek, wsparcie i trochę więcej spokoju?

898

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:

moje kryteria wyboru nie ograniczają się do cech pożądanych. Znajdują się wśród nich również takie, których absolutnie nie byłabym w stanie zaakceptować.

To jeszcze w ramach uzupełnienia wypowiedzi może będziesz na tyle łaskawa i mnie oświecisz, na jakich to podstawach opierałaś swoje nieomylne przekonanie o tym, że cechy których absolutnie nie byłabyś w stanie zaakceptować, nie są skrzętnie ukrywane przez człowieka z którym się spotykasz kierowana takimi czy innymi kryteriami wyboru i wkrótce lub kiedyś tam w przyszłości się nie okaże, że ten twój ideał lubi od czasu do czasu spuścić Ci łomot, tak żeby nie było nudy albo na przykład wyczyści twoje konto z wszystkich oszczędności i pójdzie w tango z dziwkami na tydzień? No przecież ani Ty, ani nikt nie może tego wiedzieć, co wydarzy się w przyszłości i kim okaże się jego partner za rok, za dwa, za trzy lata, niezależnie od tego jak różnymi kryteriami wyboru wszyscy się kierują oraz ile czasu by spędzali z drugim człowiekiem. Bo to że teraz już nikt nie udaje, to są tylko twoje wyobrażenia pozostające w sferze pobożnych życzeń, a nie twardych faktów, na których można opierać niczym niezmąconą pewność, że nic się nie wydarzy choćby nawet jutro czy za tydzień i nie ma żadnego znaczenia jak długo kogo znasz albo z nim jesteś.

P.S.
Co powiesz na taką historię, że facet spotka się z babką, totalne przeciwieństwo mojej Katarzyny, właściwie wszystko je różni, a jedyną cechą wspólną jaką obie posiadają, to to, że są równie ładne i lubią słuchać Limp Bizkit w samochodzie. No i spotyka się ten facet z tą babeczką, ona w niego zapatrzona jak w święty obrazek, on wniebowzięty że taki cud miód i orzeszki trafił zupełnym przypadkiem na fotelu u fryzjera, zaczynają ze swoimi dzieciakami jeździć na wycieczki i spędzają wszyscy razem czas niczym idealna rodzina wyjęta z reklamy majonezu Winiary. Żadnych kłótni, żadnych niedomówień, żadnego choćby cienia wątpliwości, tylko idylla i sielanka przez kolejne tygodnie i kolejne miesiące. Pewnego dnia na scenę wkracza jej były facet grożąc wszem i wobec wszystkim dookoła, że jeśli ona do niego natychmiast nie wróci, to on się weźmie i zabije. Na śmierć. Oczywiście wszyscy mają to w dupie, niech idzie i się zabija, jednego idioty mniej na świecie. Na co on, najwyraźniej czując się zobowiązany do spełnienia obietnicy, podczas jej nieobecności przychodzi pod jej dom, wyważa okno balkonowe i wchodzi do środka filmując wszystko telefonem. Następnie zabiera z garażu kawałek kabla elektrycznego i się wiesza na tarasie. Na belce, którą cały czas widać przez okno w sypialni. Wiszącego znajduje bratowa tej dziewczyny, która mieszka z jej bratem w domu obok. Oczywiście teraz zaczyna się teatr i wszyscy przeżywają ogromną tragedię, a cała wina za to co się stało... spada na chłopaka, który z tą laską się spotykał, chociaż jego jedyną winą było to, że to on zostawił w garażu ten kabel, kiedy samodzielnie i własnymi rękami ten dom wykańczał od podłóg po sufity ze stanu surowego do stanu w którym będą mogli razem normalnie w nim zamieszkać.
Dwa i pół miesiąca później chłopak otrzymuje od tej dziewczyny wiadomość sms o treści mniej więcej następującej:

- Od samego początku czułam, że będę z tobą już na zawsze. Bardzo tego chciałam i mocno w to wierzyłam. Ale niestety tak nie jest. Proszę zabierz wszystkie swoje rzeczy jak będę w pracy, a klucze od domu zostaw u mojego brata, wszystko ci spakowałam i przygotowałam do zabrania. Dziękuję za pomoc i za wszystko co dla mnie zrobiłeś, to był najpiękniejszy romans w moim życiu, ale teraz musimy się rozstać. Bez słów i bez wyjaśniania. Jutro mam na popołudnie, możesz po swojej pracy przyjechać po rzeczy, nie będzie mnie w domu. Przepraszam.

I tyle. I teraz siedzi ten chłop z rozjebaną głową i myśli... jakie kryterium wyboru przeoczyłem, że znów jestem w czarnej dupie ja pierdolę kurwa...

No i co mu powiesz? Że powinien przewidzieć taką sytuację rozpoznając pewne symptomy jej zachowania odpowiednio wcześniej i że musi zmienić kryteria wyboru, bo jak nie, to za każdym razem będzie chujowo trafiał? A co jeśli Ci powiem, że ten chłopak to Czesio z sąsiedniego wątku i ta historia wydarzyła się naprawdę rok wcześniej zanim poznał swoją przyszłą żonę Kasię...

899 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-16 17:49:17)

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Czesio, Ty z uporem godnym lepszej sprawy usiłujesz tu forsować tezę, że z Ciebie przehooj wyjadacz, a Kasia to palce lizać.
W świetle tego co pisałeś o niej wcześniej, też z innego konta, w świetle tego że to już trzecia Twoja żona, z którą nie żyjesz razem, cóż.
To nawet do pewnego momentu było dosyć urocze, ten Twój upór i zaślepienie.

Z jakiego innego konta pisałem o niej wcześniej, o czym Ty pierdolisz człowieku?
Powtarzasz to już któryś raz z rzędu tak jak o tych kryteriach wyboru do posrania w kółko to samo, podkreślając za każdym razem, jakie to dobre rady mi tu wszyscy dają i jeszcze mieszając w ten bełkot moich rodziców, na których się musiałem napatrzeć w młodości i dzisiaj odtwarzam schemat. Co Ty kurwa wiesz o moich rodzicach albo moim dzieciństwie? Prawdziwe życie w realnym świecie, to nie są filmiki na youtubie z wybroczynami domorosłych psychologów od siedmiu boleści, którzy wszystko i zawsze w którymś momencie sprowadzają do traum z dzieciństwa, bo się naczytali w internetach mądrości innych samozwańczych ekspertów, co w dupie byli, gówno widzieli, chuja jeden z drugim wie, ale się wypowie

900 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2025-11-16 17:43:35)

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Ochujałeś gościu wiążąc się z taką babą? Jakimi kryteriami ty się kierowałeś ... i dalej ta sama śpiewka.
Myślisz, że między nami tutaj nie ma takich osób? Ani babeczek latających z dupą na boki, ani facetów przymykających na to oko? I wszyscy razem zgodnym chórem potępili moją Kasię za to, że biedny mały miś ma z nią same utrapienia.
Jak Ci się chce i nie masz nic lepszego do roboty w niedzielę, to w wolnej chwili weź i policz dokładnie te "regularne jazdy" a wynik swoich obliczeń odejmij od sumy wszystkich dni w okresie tych trzech lat. To co zostanie, to jest czas, który spędziłem w najlepszym związku z najlepszą osobą, jakie kiedykolwiek w swoim życiu miałem.


Czesio, Ty z uporem godnym lepszej sprawy usiłujesz tu forsować tezę, że z Ciebie przehooj wyjadacz, a Kasia to palce lizać.
W świetle tego co pisałeś o niej wcześniej, też z innego konta, w świetle tego że to już trzecia Twoja żona, z którą nie żyjesz razem, cóż.
To nawet do pewnego momentu było dosyć urocze, ten Twój upór i zaślepienie.

Teraz jednak zaczynasz obrażać ludzi, co jest słabe.
Jeszcze chwila i stracisz status kogoś w rodzaju forumowej maskotki, wtedy pewnie już bez  certolenia  usłyszysz  opinie nt tego, co się myśli o facetach dających pomiatać sobą kobiecie.

(...)

U mnie nie straci. Już wyjaśniam, dlaczego. Otóż. "You have the right to remain silent. Anything you say can and will be used against you in a court of law." big_smile

Czesiu, jest na tym forum, jak mi się zdaje, nie od dziś, prawda? Taki użytkownik doskonale wie, że jeżeli zakłada własny autorski temat i dzieli się w nim swoimi troskami i rozterkami życiowymi, to wcześniej czy później zostanie to użyte przeciwko niemu (stąd między innymi multi konta, ale ja nie o tym).
To i nie tylko to. Zostaną użyte przeciwko niemu jego poglądy, styl oraz sposób życia a nawet sposób wysławiania się, a jeśli i tego zabraknie, to zostaną użyte przeciwko niemu argumenty z doopy. Ot tak, po prostu, żeby w dyskusji przeforsować własne argumenty najczęściej odnoszące się tylko i wyłącznie ad personam.

901 Ostatnio edytowany przez RozrabiakaWmalinowymGaju (2025-11-16 17:55:30)

Odp: Kto powinien płacić w związku
KoralinaJones napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Ochujałeś gościu wiążąc się z taką babą? Jakimi kryteriami ty się kierowałeś ... i dalej ta sama śpiewka.
Myślisz, że między nami tutaj nie ma takich osób? Ani babeczek latających z dupą na boki, ani facetów przymykających na to oko? I wszyscy razem zgodnym chórem potępili moją Kasię za to, że biedny mały miś ma z nią same utrapienia.
Jak Ci się chce i nie masz nic lepszego do roboty w niedzielę, to w wolnej chwili weź i policz dokładnie te "regularne jazdy" a wynik swoich obliczeń odejmij od sumy wszystkich dni w okresie tych trzech lat. To co zostanie, to jest czas, który spędziłem w najlepszym związku z najlepszą osobą, jakie kiedykolwiek w swoim życiu miałem.


Czesio, Ty z uporem godnym lepszej sprawy usiłujesz tu forsować tezę, że z Ciebie przehooj wyjadacz, a Kasia to palce lizać.
W świetle tego co pisałeś o niej wcześniej, też z innego konta, w świetle tego że to już trzecia Twoja żona, z którą nie żyjesz razem, cóż.
To nawet do pewnego momentu było dosyć urocze, ten Twój upór i zaślepienie.

Teraz jednak zaczynasz obrażać ludzi, co jest słabe.
Jeszcze chwila i stracisz status kogoś w rodzaju forumowej maskotki, wtedy pewnie już bez  certolenia  usłyszysz  opinie nt tego, co się myśli o facetach dających pomiatać sobą kobiecie.

(...)

U mnie nie straci. Już wyjaśniam, dlaczego. Otóż. "You have the right to remain silent. Anything you say can and will be used against you in a court of law." big_smile

Czesiu, jest na tym forum, jak mi się zdaje, nie od dziś, prawda? Taki użytkownik doskonale wie, że jeżeli zakłada własny autorski temat i dzieli się w nim swoimi troskami i rozterkami życiowymi, to wcześniej czy później zostanie to użyte przeciwko niemu (stąd między innymi multi konta, ale ja nie o tym).
To i nie tylko to. Zostaną użyte przeciwko niemu jego poglądy, styl oraz sposób życia a nawet sposób wysławiania się, a jeśli i tego zabraknie, to zostaną użyte przeciwko niemu argumenty z doopy. Ot tak, po prostu, żeby w dyskusji przeforsować własne argumenty najczęściej odnoszące się tylko i wyłącznie ad personam.

Pragnę tylko zauważyć, że nikt tu Czesiowi nie jedzie po rajtach. To sie po prostu nie dzieje;)

Gość forsuje tezy, które się nie sprawdzają ogólnie i też w jego życiu. Kiedy mu to pokazywać, ma trzy strategie

- udaje że nie widzi,
- przekonuje że jest inaczej (niż sam pisal), używając chwytów retorycznych,
- zaczyna obrażać. Choć miejmy nadzieję że to wypadek przy pracy i Czesio pozostanie barwnym i sympatycznym gawędziarzem, choć niekoniecznie ekspertem.

Niech tam sobie człowiek żyje jak chce, no ale kiedy zabiera zdanie w pewnych tematach, wywiązuje się dyskusja, to oczywiste że będzie analizowane jego zachowanie w świetle tez, które stawia.

902

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Czesio, Ty z uporem godnym lepszej sprawy usiłujesz tu forsować tezę, że z Ciebie przehooj wyjadacz, a Kasia to palce lizać.
W świetle tego co pisałeś o niej wcześniej, też z innego konta, w świetle tego że to już trzecia Twoja żona, z którą nie żyjesz razem, cóż.
To nawet do pewnego momentu było dosyć urocze, ten Twój upór i zaślepienie.

Teraz jednak zaczynasz obrażać ludzi, co jest słabe.
Jeszcze chwila i stracisz status kogoś w rodzaju forumowej maskotki, wtedy pewnie już bez  certolenia  usłyszysz  opinie nt tego, co się myśli o facetach dających pomiatać sobą kobiecie.

(...)

U mnie nie straci. Już wyjaśniam, dlaczego. Otóż. "You have the right to remain silent. Anything you say can and will be used against you in a court of law." big_smile

Czesiu, jest na tym forum, jak mi się zdaje, nie od dziś, prawda? Taki użytkownik doskonale wie, że jeżeli zakłada własny autorski temat i dzieli się w nim swoimi troskami i rozterkami życiowymi, to wcześniej czy później zostanie to użyte przeciwko niemu (stąd między innymi multi konta, ale ja nie o tym).
To i nie tylko to. Zostaną użyte przeciwko niemu jego poglądy, styl oraz sposób życia a nawet sposób wysławiania się, a jeśli i tego zabraknie, to zostaną użyte przeciwko niemu argumenty z doopy. Ot tak, po prostu, żeby w dyskusji przeforsować własne argumenty najczęściej odnoszące się tylko i wyłącznie ad personam.

Pragnę tylko zauważyć, że nikt tu Czesiowi nie jedzie po rajtach. To sie po prostu nie dzieje;)

Gość forsuje tezy, które się nie sprawdzają ogólnie i też w jego życiu. Kiedy mu to pokazywać, ma trzy strategie

- udaje że nie widzi,
- przekonuje że jest inaczej (niż sam pisal), chwytając się chwytów retorycznych,
- zaczyna obrażać. Choć miejmy nadzieję że to wypadek przy pracy i Czesio pozostanie barwnym i sympatycznym gawędziarzem, choć niekoniecznie ekspertem.

Niech tam sobie człowiek żyje jak chce, no ale kiedy zabiera zdanie w pewnych tematach, wywiązuje się dyskusja, to oczywiste że będzie analizowane jego zachowanie w świetle tez, które stawia.

Czesio jest fajny. Fajne bajki pisze,  takie romanse do snu do czytania  o Bartusiu było najepsze co z lodowka wszystko wyzarl  big_smile

903

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Czesio, Ty z uporem godnym lepszej sprawy usiłujesz tu forsować tezę, że z Ciebie przehooj wyjadacz, a Kasia to palce lizać.
W świetle tego co pisałeś o niej wcześniej, też z innego konta, w świetle tego że to już trzecia Twoja żona, z którą nie żyjesz razem, cóż.
To nawet do pewnego momentu było dosyć urocze, ten Twój upór i zaślepienie.

Teraz jednak zaczynasz obrażać ludzi, co jest słabe.
Jeszcze chwila i stracisz status kogoś w rodzaju forumowej maskotki, wtedy pewnie już bez  certolenia  usłyszysz  opinie nt tego, co się myśli o facetach dających pomiatać sobą kobiecie.

(...)

U mnie nie straci. Już wyjaśniam, dlaczego. Otóż. "You have the right to remain silent. Anything you say can and will be used against you in a court of law." big_smile

Czesiu, jest na tym forum, jak mi się zdaje, nie od dziś, prawda? Taki użytkownik doskonale wie, że jeżeli zakłada własny autorski temat i dzieli się w nim swoimi troskami i rozterkami życiowymi, to wcześniej czy później zostanie to użyte przeciwko niemu (stąd między innymi multi konta, ale ja nie o tym).
To i nie tylko to. Zostaną użyte przeciwko niemu jego poglądy, styl oraz sposób życia a nawet sposób wysławiania się, a jeśli i tego zabraknie, to zostaną użyte przeciwko niemu argumenty z doopy. Ot tak, po prostu, żeby w dyskusji przeforsować własne argumenty najczęściej odnoszące się tylko i wyłącznie ad personam.

Pragnę tylko zauważyć, że nikt tu Czesiowi nie jedzie po rajtach. To sie po prostu nie dzieje;)

Gość forsuje tezy, które się nie sprawdzają ogólnie i też w jego życiu. Kiedy mu to pokazywać, ma trzy strategie

- udaje że nie widzi,
- przekonuje że jest inaczej (niż sam pisal), używając chwytów retorycznych,
- zaczyna obrażać. Choć miejmy nadzieję że to wypadek przy pracy i Czesio pozostanie barwnym i sympatycznym gawędziarzem, choć niekoniecznie ekspertem.

Niech tam sobie człowiek żyje jak chce, no ale kiedy zabiera zdanie w pewnych tematach, wywiązuje się dyskusja, to oczywiste że będzie analizowane jego zachowanie w świetle tez, które stawia.


W tym temacie, w trakcie rozmowy na temat pobocznej kwestii (liga czyli tzw. za wysokie progi na czyjeś nogi) nastąpił zwrot w kierunku Czesia przez pryzmat odniesienia się do tego, co pisał w swoim autorskim temacie, czyli takie jakby "pojechanie mu po rajtach" w stylu: co ty tam wiesz, morda w kubeł nie bulgotaj, popatrz na siebie, jaki ty jesteś frajerzyna, i co tutaj wyskakujesz z jakimiś twierdzeniami - taki trochę dyżurny chłopiec do bicia.

904

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Niech tam sobie człowiek żyje jak chce, no ale kiedy zabiera zdanie w pewnych tematach, wywiązuje się dyskusja, to oczywiste że będzie analizowane jego zachowanie w świetle tez, które stawia.


Otóż to.

905

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

A Ty wiesz? No to co wiesz? Wiesz tyle ile tu zostało napisane,

Dokładnie. Tyle ile napiszesz, co napiszesz i jak napiszesz to będzie rzutować na ocenę twojej sytuacji i wyborów jakich dokonałeś. Napiszesz więcej - to moze to zmieni sytuację. Ale nie wydaje mi się.


Ile tu było historii o tym jak żona zdradzała męża, ale on jej wspaniałomyślnie wszystko wybaczył, a laski na forum biły brawo, bo tak postępuje prawdziwy, kochający i odpowiedzialny mężczyzna. Ile z tych co najgłośniej klaskały zdradzało lub zdradza swoich facetów? Wiesz? Chuja tam wiesz, bo przecież żadna się do tego nie przyzna, nawet na anonimowym forum.

Statystyk nie oszukasz. A pewne sztampowe schematy są po prostu powtarzalne.


Ochujałeś gościu wiążąc się z taką babą? Jakimi kryteriami ty się kierowałeś ... i dalej ta sama śpiewka.

Problem w tym, że niektórzy utrzymują fasadę i dobrze kłamią. A wtedy trudno się połapać. Ty masz dość jasną sytuację, ale cytując Rozrabiakę:

Gość forsuje tezy, które się nie sprawdzają ogólnie i też w jego życiu. Kiedy mu to pokazywać, ma trzy strategie

- udaje że nie widzi,
- przekonuje że jest inaczej (niż sam pisal), używając chwytów retorycznych,
- zaczyna obrażać. Choć miejmy nadzieję że to wypadek przy pracy i Czesio pozostanie barwnym i sympatycznym gawędziarzem, choć niekoniecznie ekspertem.


Ani babeczek latających z dupą na boki, ani facetów przymykających na to oko?

W wielu związkach funkcjonuje cicha zgoda. Tylko różnica pomiędzy takimi związkami, a tobą i twoim jest taka, że u ciebie takiego cichego przyzwolenia na (wstaw cokolwiek) nie ma. Frustrujesz się i tupiesz nóżką, a sumarycznie nie robisz nic. Tkwisz w tym samym miejscu jak widły w gnoju.


Jak Ci się chce i nie masz nic lepszego do roboty w niedzielę, to w wolnej chwili weź i policz dokładnie te "regularne jazdy" a wynik swoich obliczeń odejmij od sumy wszystkich dni w okresie tych trzech lat. To co zostanie, to jest czas, który spędziłem w najlepszym związku z najlepszą osobą, jakie kiedykolwiek w swoim życiu miałem.

LOL. Pozostaje mi się uśmiechnąć jedynie. Z politowaniem.

906

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Gość forsuje tezy, które się nie sprawdzają ogólnie i też w jego życiu. Kiedy mu to pokazywać, ma trzy strategie

- udaje że nie widzi,
- przekonuje że jest inaczej (niż sam pisal), używając chwytów retorycznych,
- zaczyna obrażać.

- nie udaje, tylko jest jakiś limit w odpowiadaniu na powtarzające się argumenty, zwłaszcza w stylu "jak wybierasz to tak masz" kiedy życie na każdym kroku udowadnia, że jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz mu o swoich planach. I taka jest prawda o dorosłym życiu. Możesz sobie przewidywać, możesz sobie układać, możesz sobie planować, możesz sobie powiesić w kiblu na gwoździu całą listę kryteriów wyboru, a życie i tak zajebie Ci takiego kopa w bebech, że długo nie będziesz mógł się pozbierać z podłogi i wszystko psu w dupę. Nie znasz takich sytuacji? Nie słyszałeś co innych ludzi spotyka? Nie miałeś do czynienia z osobami, które po czasie zaczynały tracić swój początkowy blask? Nie dostrzegasz żadnych luk i nie dopuszczasz błędnych założeń w teorii istnienia idealnego wszechświata, którą powtarzasz jak mantrę - masz złe ustawienia parametrów Czesiek, musisz to koniecznie zmienić, aby w przyszłości kierować się innymi kryteriami wyboru - i naprawdę w to wierzysz, że wystarczy odhaczyć kilka punktów na jakiejś liście i już można spać spokojnie, bo nic nie może się wydarzyć? No to gratuluję samopoczucia w takim razie, a kiedy spotkamy się tutaj za rok albo dwa, kiedy to Ty będziesz opowiadał swoją historię, ja już teraz mogę Ci w skrócie naświetlić czego możesz się spodziewać:

- No to przejebane stary na maksa. Ale to nie widziałeś wcześniej Rozrabiaka jaki to jest człowiek i co to za kobieta?
- Do pewnego czasu było zajebiście, to co miałem widzieć, po prostu było okej, nie wiem o co ci chodzi
- O co mi chodzi? Na przykład o to jak stawiała stopy
- To znaczy?
- No stopy jak stawiała. Na zewnątrz czy do wewnątrz.
- A jakie to ma znaczenie do jasnego chuja. Na zewnątrz.
- E no to wszystko jasne. Jak stawiała stopy na zewnątrz, to od razu powinieneś spierdalać, bo takie są najgorsze
- Ty Czesiek pierdolnięty jesteś jakiś? Co ma piernik do wiatraka?
- Ano widzisz, nie wiesz, a gdybyś wiedział, to nie miałbyś dzisiaj takich problemów.
- W sumie, to nawet się nie przyglądałem jej stopom, może i je stawiała do wewnątrz, nie zwróciłem uwagi
- Ło ja pierdolę synu ojca, no to najgorzej. Twoja matka pewnie też tak stawiała i dlatego dzisiaj chujowo wybierasz. Schemat.
- Wiesz, myślę że masz coś kurwa z głową, ale dla pewności obejrzałem nasze filmy z wakacji i jednak stawia stopy idealnie prosto.
- No i ty się jeszcze dziwisz, że masz teraz to co masz? Moja żona nie ma wcale nóg ani rąk i jest najspokojniejszą osobą pod słońcem.
- ...
- Tak. Powtarzam raz jeszcze, żeby ci się utrwaliło Rozrabiaka - musisz zmienić kryteria wyboru - inaczej zawsze chuj z tego będzie.

907

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Gość forsuje tezy, które się nie sprawdzają ogólnie i też w jego życiu. Kiedy mu to pokazywać, ma trzy strategie

- udaje że nie widzi,
- przekonuje że jest inaczej (niż sam pisal), używając chwytów retorycznych,
- zaczyna obrażać.

- nie udaje, tylko jest jakiś limit w odpowiadaniu na powtarzające się argumenty, zwłaszcza w stylu "jak wybierasz to tak masz" kiedy życie na każdym kroku udowadnia, że jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz mu o swoich planach. I taka jest prawda o dorosłym życiu. Możesz sobie przewidywać, możesz sobie układać, możesz sobie planować, możesz sobie powiesić w kiblu na gwoździu całą listę kryteriów wyboru, a życie i tak zajebie Ci takiego kopa w bebech, że długo nie będziesz mógł się pozbierać z podłogi i wszystko psu w dupę. Nie znasz takich sytuacji? Nie słyszałeś co innych ludzi spotyka? Nie miałeś do czynienia z osobami, które po czasie zaczynały tracić swój początkowy blask? Nie dostrzegasz żadnych luk i nie dopuszczasz błędnych założeń w teorii istnienia idealnego wszechświata, którą powtarzasz jak mantrę - masz złe ustawienia parametrów Czesiek, musisz to koniecznie zmienić, aby w przyszłości kierować się innymi kryteriami wyboru - i naprawdę w to wierzysz, że wystarczy odhaczyć kilka punktów na jakiejś liście i już można spać spokojnie, bo nic nie może się wydarzyć? No to gratuluję samopoczucia w takim razie, a kiedy spotkamy się tutaj za rok albo dwa, kiedy to Ty będziesz opowiadał swoją historię, ja już teraz mogę Ci w skrócie naświetlić czego możesz się spodziewać:

- No to przejebane stary na maksa. Ale to nie widziałeś wcześniej Rozrabiaka jaki to jest człowiek i co to za kobieta?
- Do pewnego czasu było zajebiście, to co miałem widzieć, po prostu było okej, nie wiem o co ci chodzi
- O co mi chodzi? Na przykład o to jak stawiała stopy
- To znaczy?
- No stopy jak stawiała. Na zewnątrz czy do wewnątrz.
- A jakie to ma znaczenie do jasnego chuja. Na zewnątrz.
- E no to wszystko jasne. Jak stawiała stopy na zewnątrz, to od razu powinieneś spierdalać, bo takie są najgorsze
- Ty Czesiek pierdolnięty jesteś jakiś? Co ma piernik do wiatraka?
- Ano widzisz, nie wiesz, a gdybyś wiedział, to nie miałbyś dzisiaj takich problemów.
- W sumie, to nawet się nie przyglądałem jej stopom, może i je stawiała do wewnątrz, nie zwróciłem uwagi
- Ło ja pierdolę synu ojca, no to najgorzej. Twoja matka pewnie też tak stawiała i dlatego dzisiaj chujowo wybierasz. Schemat.
- Wiesz, myślę że masz coś kurwa z głową, ale dla pewności obejrzałem nasze filmy z wakacji i jednak stawia stopy idealnie prosto.
- No i ty się jeszcze dziwisz, że masz teraz to co masz? Moja żona nie ma wcale nóg ani rąk i jest najspokojniejszą osobą pod słońcem.
- ...
- Tak. Powtarzam raz jeszcze, żeby ci się utrwaliło Rozrabiaka - musisz zmienić kryteria wyboru - inaczej zawsze chuj z tego będzie.

Ty sie dzisiaj dobrze czujesz ? big_smile O czym Ty piszesz gadasz sam ze sobą o stawianiu stop? Ty juz chyba trollujesz  big_smile

908

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Gość forsuje tezy, które się nie sprawdzają ogólnie i też w jego życiu. Kiedy mu to pokazywać, ma trzy strategie

- udaje że nie widzi,
- przekonuje że jest inaczej (niż sam pisal), używając chwytów retorycznych,
- zaczyna obrażać.

- nie udaje, tylko jest jakiś limit w odpowiadaniu na powtarzające się argumenty, zwłaszcza w stylu "jak wybierasz to tak masz" kiedy życie na każdym kroku udowadnia, że jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz mu o swoich planach. I taka jest prawda o dorosłym życiu. Możesz sobie przewidywać, możesz sobie układać, możesz sobie planować, możesz sobie powiesić w kiblu na gwoździu całą listę kryteriów wyboru, a życie i tak zajebie Ci takiego kopa w bebech, że długo nie będziesz mógł się pozbierać z podłogi i wszystko psu w dupę. Nie znasz takich sytuacji? Nie słyszałeś co innych ludzi spotyka? Nie miałeś do czynienia z osobami, które po czasie zaczynały tracić swój początkowy blask? Nie dostrzegasz żadnych luk i nie dopuszczasz błędnych założeń w teorii istnienia idealnego wszechświata, którą powtarzasz jak mantrę - masz złe ustawienia parametrów Czesiek, musisz to koniecznie zmienić, aby w przyszłości kierować się innymi kryteriami wyboru - i naprawdę w to wierzysz, że wystarczy odhaczyć kilka punktów na jakiejś liście i już można spać spokojnie, bo nic nie może się wydarzyć? No to gratuluję samopoczucia w takim razie, a kiedy spotkamy się tutaj za rok albo dwa, kiedy to Ty będziesz opowiadał swoją historię, ja już teraz mogę Ci w skrócie naświetlić czego możesz się spodziewać:

- No to przejebane stary na maksa. Ale to nie widziałeś wcześniej Rozrabiaka jaki to jest człowiek i co to za kobieta?
- Do pewnego czasu było zajebiście, to co miałem widzieć, po prostu było okej, nie wiem o co ci chodzi
- O co mi chodzi? Na przykład o to jak stawiała stopy
- To znaczy?
- No stopy jak stawiała. Na zewnątrz czy do wewnątrz.
- A jakie to ma znaczenie do jasnego chuja. Na zewnątrz.
- E no to wszystko jasne. Jak stawiała stopy na zewnątrz, to od razu powinieneś spierdalać, bo takie są najgorsze
- Ty Czesiek pierdolnięty jesteś jakiś? Co ma piernik do wiatraka?
- Ano widzisz, nie wiesz, a gdybyś wiedział, to nie miałbyś dzisiaj takich problemów.
- W sumie, to nawet się nie przyglądałem jej stopom, może i je stawiała do wewnątrz, nie zwróciłem uwagi
- Ło ja pierdolę synu ojca, no to najgorzej. Twoja matka pewnie też tak stawiała i dlatego dzisiaj chujowo wybierasz. Schemat.
- Wiesz, myślę że masz coś kurwa z głową, ale dla pewności obejrzałem nasze filmy z wakacji i jednak stawia stopy idealnie prosto.
- No i ty się jeszcze dziwisz, że masz teraz to co masz? Moja żona nie ma wcale nóg ani rąk i jest najspokojniejszą osobą pod słońcem.
- ...
- Tak. Powtarzam raz jeszcze, żeby ci się utrwaliło Rozrabiaka - musisz zmienić kryteria wyboru - inaczej zawsze chuj z tego będzie.



Nawet nie wiem jak to skomentować;)
Zastanawiam się tylko czy celowo manipulujesz, czy Ty naprawdę nie widzisz oczywistych rzeczy.
No dobra, spróbuję, bo moze nie rozumiesz co sie do Ciebie pisze. Choć nie spodziewam się czegokolwiek po tych próbach.

Jeśli o mnie chodzi, to żaden ze mnie nieomylny ideał, masę błędów w życiu popełniłem i złych wyborów. Pewnie sporo przede mną, bo takie jest życie. A ja chcę je przeżywać, więc one będą w pakiecie.
Z reguły zresztą, moje błedy dawaly mi informacje, o sobie, życiu i kobietach, pozwalały nauczyć się czegoś i iść dalej.


Ilekroć byś nie próbował zmieniać sensu wypowiedzi rozmówców, prawda jest taka że tutaj doskonale widać z boku coś, czego Ty nie umiesz dostrzec, mimo deklarowanego ogromnego doświadczenia.

Ciskasz się, przekonany o swojej nieomylności. Używasz jakichś idiotycznych argumentów, jakoby ktokolwiek pisał o tym, że pewne kryteria gwarantują idealny wybór, złoty strzał.
Pewne kryteria pomagają, ale nie gwarantują. To nie jest jednorazowe, wchodząc w związek- a tak to próbujesz prześmiewczo przedstawiać.
To jest stały proces, kiedy wiesz czego chcesz i czego nie chcesz i cały czas nawigujesz.

Ty masz swoje granice przesunięte o WIELE dalej, niż normalny człowiek. Mieści się w nich wielokrotne wyrzucanie Cię z domu bez powodu, wymiana zamków, wielokrotne oklamywanie i oszukiwanie.
Po tym wszystkim, jesteś wciąż emocjonalnie uwikłany, chcesz dalej ćpać.
To słowo nie bez kozery, tego typu interakcje są uzależniające i nie mają nic wspólnego ze zdrowym modelem przywiązania, więzi czy z miłością.

Twoje kryteria nie są złe dlatego, że nie gwarantują Ci idealnego dopasowania.

One są złe, bo sprawiają że tkwisz w relacji, gdzie druga strona traktuje Cię w sposób, w jaki nikt nie powinien traktować bliskiej osoby.
To nie jest kwestia subiektywna, zależna od upodobań czy gustu.
To są obiektywnie zachowania toksyczne, wpływające bardzo negatywnie na drugiego człowieka, które Ty tolerujesz i się im poddajesz.

Jak pisałem wcześniej- Twój cyrk i Twoje małpy. Chcącemu ponoć nie dzieje się krzywda.

Jednak kiedy zaczynamy rozmowy na forum dotyczące relacji, gdzie próbuję się wskazać pogubionym kierunki, które byłyby sposobami na stworzenie np zdrowego balansu w relacji, a Ty przychodzisz i próbujesz z wielką dozą pewności siebie cisnąć niepraadziwe tezy, których sam jesteś antytezą, nie dziw się że to zwraca uwagę i budzi reakcję.

Potem już efekt kuli śniegowej, który m.in. powoduje Twoja postawa. Ale też naiwność rozmówców, m.in. moja, że może uda się do Ciebie dotrzeć.

Rozumiem, że to jeszcze może nie miejsce i czas żebyś mógł coś dostrzec i zrozumieć, poczuć. Może to wszystko za szybko.
Jednak dla ludzi z zewnątrz od dawna widać to, czego Ty nie chcesz widzieć. Pozwalasz się krzywdzić, stary i nie widzisz w tym problemu.
Albo może i widzisz, ale boisz się reagować by nie stracić dostępu do różowej muszelki, która, chciałbym w to wierzyć, może jest piękna i pachnącą, ale jej właścicielka Cię po prostu nie szanuje, by nie napisać dosadniej.
Żebyś mógł zareagować, potrzeba już konkretnego pojechania po bandzie, gdzie zaczyna po Tobie jechać i wykorzystywać dodatkowa postać, która już różowej muszelki nie posiada, więc nie przynosi Ci korzysci. Nieszczęsny Bartuś.
Dopiero ten 'obcy element' spowodował, że się realnie postawiłeś, przestałeś pozwalać by Cię krzywdzono, oszukiwano i wykorzystywano.

Wcześniej, Twoje kryteria doboru powodowały, że tolerowałeś takie zachowania.
To dlatego m.in. zwracamy Ci na nie uwagę, zachęcamy byś nad nimi usiadł i się zastanowił.



@Koralina, chyba inne tematy czytaliśmy;)

909

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Jednak kiedy zaczynamy rozmowy na forum dotyczące relacji, gdzie próbuję się wskazać pogubionym kierunki, które byłyby sposobami na stworzenie np zdrowego balansu w relacji, a Ty przychodzisz i próbujesz z wielką dozą pewności siebie cisnąć niepraadziwe tezy, których sam jesteś antytezą, nie dziw się że to zwraca uwagę i budzi reakcję.

Kiedy zaczynamy rozmowy na forum dotyczące relacji, gdzie gościu ewidentnie ma problemy z zakumaniem podstawowych kwestii panujących w relacjach od zawsze (między innymi ta nieszczęsna liga, do której on nie sięga, a chyba bardzo by chciał) to staram się w sposób przystępny mu objaśnić mechanizmy i schematy, których być może on jeszcze nie zna, nie dostrzega lub po prostu pali głupa, że nie kuma o co tej konkretnej lasce biega.
Bo tego dotyczy temat wątku w którym się znajdujemy i z tym facet przyszedł na forum. Które moje tezy według Ciebie są nieprawdziwe, a ja jestem ich antytezą? Że starego psa nie nauczysz nowych sztuczek? Że jak panna nawykła do bycia królewną na ziarnku grochu i zerkania tylko w dół z politowaniem jak różni absztyfikanci na chuju stają, aby tylko jej wysokość czymkolwiek zająć, uszczęśliwiać i dogadzać, to sama z siebie niczego się nie domyśli, bo ma to zwyczajnie w dupie, a jak się nie podoba, to wypad leszczu na szczaw, bo tylko blokujesz przejście w drzwiach? To jest nieprawdziwe? I ja jestem tego antytezą?
A co do chuja wacława ja mam z tym w ogóle wspólnego, jeśli można wiedzieć? Albo ta moja nieszczęsna Kasia czy legendarne już chyba w całej galaktyce kryteria wyboru, które mną kierowały, kiedy decydowałem się na to, że to nie z żadną inną, tylko właśnie z nią chcę być?
Zwracać uwagę i budzić reakcję, to może chyba tylko jak wam się udało tak płynnie połączyć obie historie, całkowicie różne od siebie i nie mające ani jednego punktu stycznego.
Gadam o tym cały czas, a wy dalej swoje "no ale Czesio, przecież ty..." no co ja przecież? Przecież co?
Tutaj typek z paniusią tylko okazyjnie się spotyka od niespełna pół roku czasu. Ich wspólnie spędzony czas po z zsumowaniu wszystkiego, to jest ile? Miesiąc? To o czym Ty chłopie do mnie rozmawiasz i co Ty chcesz tutaj porównywać, skoro tysionc pińcet sto dziewiencetr razy pisałem, że ja z Kasią zamieszkałem z dnia na dzień od razu po naszym pierwszym spotkaniu i przez rok czasu byliśmy sami, tylko ona i ja, a w tamtym czasie własny łeb na pieniek bym położył, że nic się już nie zmieni,bo jest idealnie i co by niby mogło to zmienić. Gdzie Ty tutaj widzisz jakiekolwiek podobieństwo, żeś się uczepił tej Kaśki i nawijasz o jakichś kryteriach, które każdy ma inne niż moje, tylko nikt jakoś nie chce napisać jakie one konkretnie są i czego mają rzekomo dowodzić w początkowym etapie znajomości, bo dla przypomnienia jeśli Ci umyka, o tym jest ten temat. O początkach znajomości typa z typiarą. Początkach. Początek, to ten okres na początku, tak tylko dla jasności...

910 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-11-17 10:01:07)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Jednak kiedy zaczynamy rozmowy na forum dotyczące relacji, gdzie próbuję się wskazać pogubionym kierunki, które byłyby sposobami na stworzenie np zdrowego balansu w relacji, a Ty przychodzisz i próbujesz z wielką dozą pewności siebie cisnąć niepraadziwe tezy, których sam jesteś antytezą, nie dziw się że to zwraca uwagę i budzi reakcję.

Kiedy zaczynamy rozmowy na forum dotyczące relacji, gdzie gościu ewidentnie ma problemy z zakumaniem podstawowych kwestii panujących w relacjach od zawsze (między innymi ta nieszczęsna liga, do której on nie sięga, a chyba bardzo by chciał) to staram się w sposób przystępny mu objaśnić mechanizmy i schematy, których być może on jeszcze nie zna, nie dostrzega lub po prostu pali głupa, że nie kuma o co tej konkretnej lasce biega.
Bo tego dotyczy temat wątku w którym się znajdujemy i z tym facet przyszedł na forum. Które moje tezy według Ciebie są nieprawdziwe, a ja jestem ich antytezą? Że starego psa nie nauczysz nowych sztuczek? Że jak panna nawykła do bycia królewną na ziarnku grochu i zerkania tylko w dół z politowaniem jak różni absztyfikanci na chuju stają, aby tylko jej wysokość czymkolwiek zająć, uszczęśliwiać i dogadzać, to sama z siebie niczego się nie domyśli, bo ma to zwyczajnie w dupie, a jak się nie podoba, to wypad leszczu na szczaw, bo tylko blokujesz przejście w drzwiach? To jest nieprawdziwe? I ja jestem tego antytezą?
A co do chuja wacława ja mam z tym w ogóle wspólnego, jeśli można wiedzieć? Albo ta moja nieszczęsna Kasia czy legendarne już chyba w całej galaktyce kryteria wyboru, które mną kierowały, kiedy decydowałem się na to, że to nie z żadną inną, tylko właśnie z nią chcę być?
Zwracać uwagę i budzić reakcję, to może chyba tylko jak wam się udało tak płynnie połączyć obie historie, całkowicie różne od siebie i nie mające ani jednego punktu stycznego.
Gadam o tym cały czas, a wy dalej swoje "no ale Czesio, przecież ty..." no co ja przecież? Przecież co?
Tutaj typek z paniusią tylko okazyjnie się spotyka od niespełna pół roku czasu. Ich wspólnie spędzony czas po z zsumowaniu wszystkiego, to jest ile? Miesiąc? To o czym Ty chłopie do mnie rozmawiasz i co Ty chcesz tutaj porównywać, skoro tysionc pińcet sto dziewiencetr razy pisałem, że ja z Kasią zamieszkałem z dnia na dzień od razu po naszym pierwszym spotkaniu i przez rok czasu byliśmy sami, tylko ona i ja, a w tamtym czasie własny łeb na pieniek bym położył, że nic się już nie zmieni,bo jest idealnie i co by niby mogło to zmienić. Gdzie Ty tutaj widzisz jakiekolwiek podobieństwo, żeś się uczepił tej Kaśki i nawijasz o jakichś kryteriach, które każdy ma inne niż moje, tylko nikt jakoś nie chce napisać jakie one konkretnie są i czego mają rzekomo dowodzić w początkowym etapie znajomości, bo dla przypomnienia jeśli Ci umyka, o tym jest ten temat. O początkach znajomości typa z typiarą. Początkach. Początek, to ten okres na początku, tak tylko dla jasności...

Jaka nieszczesna Kasia?!!! Przeciez co ona nawyprawiala razem z Bartusiem to sie w glowie nie miesci. I jeszcze ja nazywasz nieszczesna, tak jakby to ona była ofiara poszkodowana w zwiazku,a nie Ty

Czesio trollowac tez trzeba umiec big_smile

Posty [ 846 do 910 z 948 ]

Strony Poprzednia 1 … 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto powinien płacić w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026