netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kto powinien płacić w związku

947 odpowiedzi28 498 wyświetleńzałożony przez carlitos9, 01.11.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto powinien płacić w związku

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 781 do 845 z 948 ]

781

Odp: Kto powinien płacić w związku
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:

A nie PLWN?;)

A co to?

Płaci Laska W Naturze;)

Yyyyy. W sumie tez moze byc

782 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-12 20:43:40)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Salomonka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

big_smile

A waluta?

PLN

Czyli

Pełny

Legalny

Negliż


big_smile

Kurwie to nawet PLN sie kojarzy z jej preferowanym sposobem regulacji dlugu.
Smiechy smiechami, ale w kazdym zarcie jest troche prawdy. A czasami cala prawda.
Salomonka to akurat musialaby prawdziwe PLNy zaplacic aby ktos to chcial ogladac.

783 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-11-12 20:45:29)

Odp: Kto powinien płacić w związku
JohnyBravo777 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

PLN

Czyli

Pełny

Legalny

Negliż


big_smile

Kurwie to nawet PLN sie kojarzy z jej preferowanym sposobem regulacji dlugu.


To twoja żona jest chyba największą kurwą we wszechświecie big_smile

Normalne kurwy chcą płatności w gotówce, twojej wystarczy klaps na tyłek i miska ryżu.

Zyjesz z kurwą Johny... Wspólczuję, ale rozumiem czemu masz mózg tak zryty.

784

Odp: Kto powinien płacić w związku

Mojej zonie PLN nie kojarzy sie z marzeniem o daniu dupy jak Tobie.

785 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-11-12 20:53:37)

Odp: Kto powinien płacić w związku
JohnyBravo777 napisał/a:

Mojej zonie PLN nie kojarzy sie z marzeniem o daniu dupy jak Tobie.

Wiem, ona ma tylko jedno marzenie... Dostać jeść.

786

Odp: Kto powinien płacić w związku
Salomonka napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Mojej zonie PLN nie kojarzy sie z marzeniem o daniu dupy jak Tobie.

Wiem, ona ma tylko jedno marzenie... Dostać jeść.

To bylo marzenie twojej matki.
Podobno pod mac donaldem dawala za cheesa az skonczyla na raka odbytu od anala xD

787

Odp: Kto powinien płacić w związku
JohnyBravo777 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

PLN

Czyli

Pełny

Legalny

Negliż


big_smile

Kurwie to nawet PLN sie kojarzy z jej preferowanym sposobem regulacji dlugu.
Smiechy smiechami, ale w kazdym zarcie jest troche prawdy. A czasami cala prawda.
Salomonka to akurat musialaby prawdziwe PLNy zaplacic aby ktos to chcial ogladac.

Chłopie ugryzło Cie cos?

788

Odp: Kto powinien płacić w związku
JohnyBravo777 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Mojej zonie PLN nie kojarzy sie z marzeniem o daniu dupy jak Tobie.

Wiem, ona ma tylko jedno marzenie... Dostać jeść.

To bylo marzenie twojej matki.
Podobno pod mac donaldem dawala za cheesa az skonczyla na raka odbytu od anala xD

Od mojej matki ci wara debilu, choć ją słabo pamiętam.

Natomiast twoja powinna się spalić ze wstydu, że urodziła takiego ćwoka jak ty.

789

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Czyli

Pełny

Legalny

Negliż


big_smile

Kurwie to nawet PLN sie kojarzy z jej preferowanym sposobem regulacji dlugu.
Smiechy smiechami, ale w kazdym zarcie jest troche prawdy. A czasami cala prawda.
Salomonka to akurat musialaby prawdziwe PLNy zaplacic aby ktos to chcial ogladac.

Chłopie ugryzło Cie cos?

smile

Raczej reemisja jakiejś choroby. Od kilku dni zionie na tym forum nienawiścią do kobiet. Przedtem się bardziej maskował, teraz jest jakaś kumulacja.

790

Odp: Kto powinien płacić w związku
Palec Boga napisał/a:
Bert44 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Kurwie to nawet PLN sie kojarzy z jej preferowanym sposobem regulacji dlugu.
Smiechy smiechami, ale w kazdym zarcie jest troche prawdy. A czasami cala prawda.
Salomonka to akurat musialaby prawdziwe PLNy zaplacic aby ktos to chcial ogladac.

Chłopie ugryzło Cie cos?

smile

Raczej reemisja jakiejś choroby. Od kilku dni zionie na tym forum nienawiścią do kobiet. Przedtem się bardziej maskował, teraz jest jakaś kumulacja.

Może ma okres

791

Odp: Kto powinien płacić w związku
Salomonka napisał/a:

Od mojej matki ci wara debilu, choć ją słabo pamiętam.

No biedna musiala wiekszosc czasu skakac na masztach aby wykupic Ci leki na autyzm.
No ale bylaby z Ciebie dumna, ze poszlas w jej slady.

792 Ostatnio edytowany przez Palec Boga (2025-11-12 21:08:03)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
Palec Boga napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Chłopie ugryzło Cie cos?

smile

Raczej reemisja jakiejś choroby. Od kilku dni zionie na tym forum nienawiścią do kobiet. Przedtem się bardziej maskował, teraz jest jakaś kumulacja.

Może ma okres

big_smile
Julka, to było dobre big_smile

793

Odp: Kto powinien płacić w związku
JohnyBravo777 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Od mojej matki ci wara debilu, choć ją słabo pamiętam.

No biedna musiala wiekszosc czasu skakac na masztach aby wykupic Ci leki na autyzm.
No ale bylaby z Ciebie dumna, ze poszlas w jej slady.

Johny, ty masz poziom podstawówki z tymi swoimi tekstami, ja naprawdę już z tego wyrosłam i daruj sobie zaczepki w moją stronę bo naprawę nie ten kaliber. Nawet gdybyś nie wiem jak skakał, wyżej nie podskoczysz, jesteś dla mnie nikim.


big_smile big_smile  big_smile

794

Odp: Kto powinien płacić w związku
Salomonka napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Od mojej matki ci wara debilu, choć ją słabo pamiętam.

No biedna musiala wiekszosc czasu skakac na masztach aby wykupic Ci leki na autyzm.
No ale bylaby z Ciebie dumna, ze poszlas w jej slady.

Johny, ty masz poziom podstawówki z tymi swoimi tekstami, ja naprawdę już z tego wyrosłam i daruj sobie zaczepki w moją stronę bo naprawę nie ten kaliber. Nawet gdybyś nie wiem jak skakał, wyżej nie podskoczysz, jesteś dla mnie nikim.
big_smile big_smile  big_smile

Skoro jestem dla Ciebie nikim to czemu do mnie piszesz?
Lepiej upewnij sie, ze twoja corka wie jak skakac bo Ty to juz za dlugo nie pociagniesz tongue
Czas przekazac paleczke smile

795

Odp: Kto powinien płacić w związku
JohnyBravo777 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

No biedna musiala wiekszosc czasu skakac na masztach aby wykupic Ci leki na autyzm.
No ale bylaby z Ciebie dumna, ze poszlas w jej slady.

Johny, ty masz poziom podstawówki z tymi swoimi tekstami, ja naprawdę już z tego wyrosłam i daruj sobie zaczepki w moją stronę bo naprawę nie ten kaliber. Nawet gdybyś nie wiem jak skakał, wyżej nie podskoczysz, jesteś dla mnie nikim.
big_smile big_smile  big_smile

Skoro jestem dla Ciebie nikim to czemu do mnie piszesz?
Lepiej upewnij sie, ze twoja corka wie jak skakac bo Ty to juz za dlugo nie pociagniesz tongue
Czas przekazac paleczke smile

To ty ćwoku do mnie piszesz i mnie obrażasz, więc może przestań do mnie pisać?

Rozumiem, że nie znasz innych kobiet niż takie które zarabiają tym co mają między nogami, lącznie z twoją  żoną która musi znosić takiego wała jak ty żeby w ogole przeżyć.

796

Odp: Kto powinien płacić w związku

Nie znam wielu kobiet, ktore slyszac, ze trzeba zaplacic za pomoca PLN mysla, ze chodzi o dawanie dupy jak Ty smile

797

Odp: Kto powinien płacić w związku
JohnyBravo777 napisał/a:

Nie znam wielu kobiet, ktore slyszac, ze trzeba zaplacic za pomoca PLN mysla, ze chodzi o dawanie dupy jak Ty smile

Bo sam żyjesz z dawania dupy, innego wytłumaczenia nie ma jeśli glupi żart tylko z jednym ci się kojarzy.

Dlatego nie znasz kobiet, bo ciurlają cię faceci big_smile

798

Odp: Kto powinien płacić w związku
Salomonka napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Johny, ty masz poziom podstawówki z tymi swoimi tekstami, ja naprawdę już z tego wyrosłam i daruj sobie zaczepki w moją stronę bo naprawę nie ten kaliber. Nawet gdybyś nie wiem jak skakał, wyżej nie podskoczysz, jesteś dla mnie nikim.
big_smile big_smile  big_smile

Skoro jestem dla Ciebie nikim to czemu do mnie piszesz?
Lepiej upewnij sie, ze twoja corka wie jak skakac bo Ty to juz za dlugo nie pociagniesz tongue
Czas przekazac paleczke smile

To ty ćwoku do mnie piszesz i mnie obrażasz, więc może przestań do mnie pisać?

Rozumiem, że nie znasz innych kobiet niż takie które zarabiają tym co mają między nogami, lącznie z twoją  żoną która musi znosić takiego wała jak ty żeby w ogole przeżyć.

Przecież on nie ma żadnej żony, tylko bajki pisze, że ma

799

Odp: Kto powinien płacić w związku
Salomonka napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Nie znam wielu kobiet, ktore slyszac, ze trzeba zaplacic za pomoca PLN mysla, ze chodzi o dawanie dupy jak Ty smile

Bo sam żyjesz z dawania dupy, innego wytłumaczenia nie ma jeśli glupi żart tylko z jednym ci się kojarzy.

Dlatego nie znasz kobiet, bo ciurlają cię faceci big_smile

Na grzaskie tereny wchodzimy.
Ja zyje z dawania dupy bo Tobie sie placenie w PLN'ach kojarzy z dawaniem dupy? big_smile
I dlatego tez jestem gejem? big_smile

A dla Ciebie jestem nikim dlatego, ze czujesz potrzebe odpisywania mi i kompromitowania sie takimi absurdami?

Jestes zabawna bo Ty zwyczajnie nie potrafisz odpuscic nawet gdy przegrywasz big_smile
Brniesz i odpowiadasz na kazda moja odpowiedz jakbys walczyla o zycie tongue
Wyluzuj.

Ja tez sobie tylko zartuje. Z Ciebie - ale zartuje.
W sensie uwazam, ze jestes charakterologiczna kurwa i wiele soba oprocz tego nie reprezentujesz.
Ale tak tylko pol zartem.
Pol serio.
No dobra, moze troche bardziej serio niz zartem.
Ogolnie wyluzuj. Zartujemy sobie.
Ale wez spojrz w lustro i bez uciekania od prawdy przyznaj, ze jestes tym kim jestes big_smile

800

Odp: Kto powinien płacić w związku
JohnyBravo777 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Nie znam wielu kobiet, ktore slyszac, ze trzeba zaplacic za pomoca PLN mysla, ze chodzi o dawanie dupy jak Ty smile

Bo sam żyjesz z dawania dupy, innego wytłumaczenia nie ma jeśli glupi żart tylko z jednym ci się kojarzy.

Dlatego nie znasz kobiet, bo ciurlają cię faceci big_smile

Na grzaskie tereny wchodzimy.
Ja zyje z dawania dupy bo Tobie sie placenie w PLN'ach kojarzy z dawaniem dupy? big_smile
I dlatego tez jestem gejem? big_smile

A dla Ciebie jestem nikim dlatego, ze czujesz potrzebe odpisywania mi i kompromitowania sie takimi absurdami?

Jestes zabawna bo Ty zwyczajnie nie potrafisz odpuscic nawet gdy przegrywasz big_smile
Brniesz i odpowiadasz na kazda moja odpowiedz jakbys walczyla o zycie tongue
Wyluzuj.

Ja tez sobie tylko zartuje. Z Ciebie - ale zartuje.
W sensie uwazam, ze jestes charakterologiczna kurwa i wiele soba oprocz tego nie reprezentujesz.
Ale tak tylko pol zartem.
Pol serio.
No dobra, moze troche bardziej serio niz zartem.
Ogolnie wyluzuj. Zartujemy sobie.
Ale wez spojrz w lustro i bez uciekania od prawdy przyznaj, ze jestes tym kim jestes big_smile

Kim ja jestem Johny, to dla ciebie za wysokie progi, nawet gdybym z lustra przez tydzień nie wychodziła.
Poza tym, ja zawsze wiedziałam że z tobą coś jest nie tak, ale żeś męska prostytutka?

Sorry, ale obrzydzasz mnie na tyle że kończę tę dyskusję z tobą. Znowu zwieracz ci puszcza, a znając ciebie obsrasz zaraz całe forum swoimi odchodami.

big_smile

801

Odp: Kto powinien płacić w związku

Znowu ktoś cię przecwelił, że masz taki ból dupy Johnny?

802 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-12 22:16:42)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Salomonka napisał/a:

Sorry, ale obrzydzasz mnie na tyle że kończę tę dyskusję z tobą.

Nie wiem po co w ogole wystartowalas?

Ja np. nie reaguje gdy ktos pod moim adresem rzuca kompletnie nietrafione epitety i sugestie.
Zdenerwowalbym sie - tak jak Ty - tylko gdyby dana sugestia dotykala prawdy.

Nie wierze, ze Ty kiedykolwiek przestaniesz mi odpisywac.
Twoje EGO jest zbyt kruche na to smile

803 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-12 23:18:12)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Jasne że się działo, ale ja nie jestem już pryszczatym szczylem, tylko starym dziadem, który sprzedawał bilety na bitwę pod Grunwaldem w 1410 więc a o luźnych znajomościach, związkach czy małżeństwach i rozwodach, mógłbym całe tomy pisać, jeden każdego wieczora i na rok z okładem miałbym roboty, dlatego pozwolę sobie na posiadanie własnego zdania w kwestii kryteriów wyboru oraz ich wpływu na przebieg oraz zakończenie relacji. Skoro ja sam nie jestem idealny, to nie mam prawa wymagać bycia idealnym od innych. No tak czy nie?

Chłopie, przecież założyłeś temat jeszcze przed ślubem, już wtedy odbierając masę sygnałów, że nie warto w to brnąć.
Miałeś uzasadnione wątpliwości i co zrobiłeś? 
Wziąłeś rozbieg, a potem skoczyłeś na główkę prosto w przepaść.
Na co tak właściwie liczyłeś?
Że pierścionek na palcu magicznie naprawi sytuację?
Że jako mąż będziesz znaczył więcej?

Wujek Czesiek napisał/a:

Poznając laskę nieważne jak bardzo ładną czy o nienachalnej urodzie, wiesz o niej nic.
Spotykasz się z nią na kilka godzin co parę dni przez kilka tygodni i dalej wiesz o niej nic.

Wystarczy skupiać się nie tylko na kształtnych pośladkach, a szybko okaże się, że już od pierwszych spotkań można się sporo dowiedzieć na czyjś temat.

Wujek Czesiek napisał/a:

I tak mijają kolejne tygodnie, kolejne miesiące i kolejne lata, a Ty o niej wiesz w sumie nadal nic.
Ile znasz takich związków? Bo ja znam jakieś dwa i pół pierdyliona. Ludzie się ze sobą spotykają tylko wtedy, kiedy mają na to ochotę, kiedy są wypoczęci, kiedy są w fajnym nastroju, kiedy nie muszą rano iść do pracy, kiedy dzieci zostały w domu, albo spędzają weekend u drugiego rodzica i jest święty spokój, albo jeszcze nikt nie ma dzieci i wtedy jest jeszcze większy spokój. Taką znajomość można ciągnąć latami i chuj wielki z tego wszystkiego wynika, a w dalszym ciągu o tej drugiej osobie wiesz tyle co nic, bo spędzanie fajnie czasu razem jest fajne, więc ogólnie jest fajnie. I co możesz powiedzieć o swoim partnerze oprócz tego, że jest fajny, a Tobie jest z nim fajnie? No więc właśnie.

Jeśli widujesz się z kimś regularnie przez kilka lat i „wiesz w sumie nadal nic” o tym człowieku, to znaczy ni mniej ni więcej, że dupa jesteś a nie partner.
Inna sprawa, że nie znam zbytnio par, które przy dłuższym stażu nie mieszkałyby razem.

Wujek Czesiek napisał/a:

I co, myślisz, że zawdzięczasz to swoim kryteriom wyboru? No to mam dla Ciebie niespodziankę, zamieszkajcie razem i za trzy lata powiedz mi to samo. Że po trzech latach wspólnego życia i mieszkania jest tak samo fajnie jak było fajnie na początku waszej znajomości. Nic zupełnie się nie zmieniło i żadne lampki nikomu się nie zapaliły.

Proszę bardzo.
9 lat związku, w tym 7 wspólnego życia.
Uważam, że pod wieloma względami jest jeszcze fajniej niż na początku.
Były spięcia, kryzysy, docieranie się, bo każdy ma swoje wyobrażenia, przyzwyczajenia i odpały.
Ale NIGDY W ŻYCIU nie pozwoliłabym na to, by mój mężczyzna spał gdzieś po garażach.
Czy tułał się cholera wie gdzie we własne urodziny, ponieważ taki mam kaprys.
Nie ma idealnych relacji, bo nie ma idealnych ludzi, trzeba się z tym liczyć.
To nie zmienia faktu, że są granice, po których przekroczeniu nie powinno być odwrotu.
Nie da się jednego dnia traktować kogoś jak śmiecia, a następnego być szczęśliwą rodzinką.
Jak pozwalasz komuś srać sobie na głowę, to nie oczekuj oddania i szacunku z jego strony.

804

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:


Wystarczy skupiać się nie tylko na kształtnych pośladkach, a szybko okaże się, że już od pierwszych spotkań można się sporo dowiedzieć na czyjś temat.

Konkrety słońce. Konkrety. Przepisywanie ogólników przestawiając tylko szyk zdań i niektóre słowa, to jest zwykłe bla bla bla o niczym. Chciałbym w końcu poznać jakieś konkrety. Konkret to nie jest "wystarczy skupiać się nie tylko na..." bo to w dalszym ciągu jest masło maślane. Skupiać się na czym. Konkrety. I przez jaki czas. Konkrety. Jeśli przez rok czy dwa jest dobrze, to co przeoczyłem, że nagle zaczyna być źle. Konkrety. K O N K R E T Y

Wystarczy nie być głupim, żeby być mądrym. To są wasze złote myśli i dobre rady z kategorii kryteriów wyboru, kiedy ja cały czas klepię o tym jak jest na początku znajomości, bo tego dotyczy rozmowa, a cała reszta ma już przygotowane kopiuj/wklej "no ale ty sam przecież..." z wątku, który założyłem dwa i pół roku później.

805

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:

To nie zmienia faktu, że są granice, po których przekroczeniu nie powinno być odwrotu.
Nie da się jednego dnia traktować kogoś jak śmiecia, a następnego być szczęśliwą rodzinką.
.

To akurat się bardzo łatwo mówi do momentu, kiedy się akurat w takiej osobie zakochasz (tak na serio, a nie jak "zakochuje się" spora część tutejszych kobiet; bo jeśli ktoś na pierwszym miejscu stawia "nic na siłę" i podobne pierdy, to znaczy tylko jedno: ten ktoś nie był nigdy tak naprawdę, na 100% zakochany i nie ma bladego pojęcia jak jest w takiej sytuacji.

Druga część zacytowanego fragmentu też nie musi być taka oczywista. Są jednostki, które nie uznają kompromisu, które grają albo tak jak im przeciwnik pozwoli albo (jeśli nie pozwoli na wiele) kończą grę. Więc bardzo możliwe, że Czesio nie miał w ogóle szans na ustawienie Kasi, a jedyne co by zyskał większą asertywnością, to szybsze zakończenie relacji. Być może wręcz zasady gry wstępnie ustalił już wcześniej jej patosynalek.

806 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-13 13:05:59)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Konkrety słońce. Konkrety. Przepisywanie ogólników przestawiając tylko szyk zdań i niektóre słowa, to jest zwykłe bla bla bla o niczym. Chciałbym w końcu poznać jakieś konkrety. Konkret to nie jest "wystarczy skupiać się nie tylko na..." bo to w dalszym ciągu jest masło maślane. Skupiać się na czym. Konkrety. I przez jaki czas. Konkrety.

Trzeba słuchać i obserwować.
Bo może ktoś bez przerwy mówi o sobie.
Bo może na każdym wyjściu ładuje w siebie alkohol.
Bo może zawsze forsuje własne potrzeby, na przykład przy wyborze miejsca na randkę.
Bo może komentuje w trakcie spotkania wygląd innych kobiet lub mężczyzn.
Bo może uaktywnia się tylko, gdy schodzimy na tematy łóżkowe.
Bo może jest niekulturalny, czy to przy stole, czy względem obsługi.
Bo może próbuje niby-żartami obniżyć nasze poczucie wartości.
Bo może wykazuje zachowania agresywne, jest nadpobudliwy.

Wujek Czesiek napisał/a:

Jeśli przez rok czy dwa jest dobrze, to co przeoczyłem, że nagle zaczyna być źle. Konkrety. K O N K R E T Y

Niech pomyślę, chociażby to, że kobieta ma syna patusa, którego rodzina przerzuca sobie z domu do domu jak worek ziemniaków. 
Brałeś w ogóle pod uwagę, że został w ten sposób wychowany?
Przecież widziałeś, jakie miała podejście, gdy trafił do więzienia za pobicie.
Dawanie mu co tydzień kasy, racjonalizowanie każdego złego zachowania, traktowanie jak dziecko.
Mogłeś na długo przed ślubem obserwować ich wzajemne relacje i wyciągać wnioski.

Wujek Czesiek napisał/a:

Wystarczy nie być głupim, żeby być mądrym. To są wasze złote myśli i dobre rady z kategorii kryteriów wyboru, kiedy ja cały czas klepię o tym jak jest na początku znajomości, bo tego dotyczy rozmowa, a cała reszta ma już przygotowane kopiuj/wklej "no ale ty sam przecież..." z wątku, który założyłem dwa i pół roku później.

Do pewnego momentu nawet związek z psychopatą może być fajny.
Tu problemem jest to, że gdy zaczęło wyłaniać się jej prawdziwe oblicze, wciąż chciałeś ślubu.
Zamiast uciekać gdzie pieprz rośnie, wszedłeś jeszcze głębiej na pole minowe.
Nie potrafisz stawiać granic i dlatego byłeś rozstawiany po kątach jak podlotek.
Zauważ, że po tych wszystkich gównianych zagrywkach z jej strony nadal byś ją chciał.
Dlatego wciąż nie bierzesz sprawy w swoje ręce, tylko czekasz na ruch z jej strony.

807

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:

To akurat się bardzo łatwo mówi do momentu, kiedy się akurat w takiej osobie zakochasz (tak na serio, a nie jak "zakochuje się" spora część tutejszych kobiet; bo jeśli ktoś na pierwszym miejscu stawia "nic na siłę" i podobne pierdy, to znaczy tylko jedno: ten ktoś nie był nigdy tak naprawdę, na 100% zakochany i nie ma bladego pojęcia jak jest w takiej sytuacji.

Ofiara przemocy domowej też może naprawdę kochać, tylko czy powinna zostać ze swoim partnerem, gdy kłótnia zakończy się połamanymi żebrami?

Nowe_otwarcie napisał/a:

Więc bardzo możliwe, że Czesio nie miał w ogóle szans na ustawienie Kasi, a jedyne co by zyskał większą asertywnością, to szybsze zakończenie relacji.

Czyli zaoszczędziłby sporo czasu, nerwów i pieniędzy.

Nowe_otwarcie napisał/a:

Być może wręcz zasady gry wstępnie ustalił już wcześniej jej patosynalek.

Spójrzmy na fakty.
Kasia manipulowała - zupełnie jak Bartuś.
Kasia okazała się egoistką - zupełnie jak Bartuś.
Kasia wykorzystywała na kasę - zupełnie jak Bartuś.
Kasia kłamała bez mrugnięcia okiem - zupełnie jak Bartuś.
Kasia zachowywała się agresywnie, gdy napotkała opór - zupełnie jak Bartuś.
Kasia broniła go niezależnie od sytuacji i dostarczanych dowodów.
Naprawdę nadal będziemy się trzymać wersji, w której nie ma nic wspólnego z tym, na kogo wyrósł jej syn?

808

Odp: Kto powinien płacić w związku

carlitos9 to ten sam co Bartuś ? tongue

809

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:

carlitos9 to ten sam co Bartuś ? tongue

Carlitos jest, jak to się teraz modnie mówi, genderfluid, więc może być nawet Kasią tongue

810

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
paslawek napisał/a:

carlitos9 to ten sam co Bartuś ? tongue

Carlitos jest, jak to się teraz modnie mówi, genderfluid, więc może być nawet Kasią tongue

rozumiem - wojny gwiezdne big_smile

811 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-11-13 13:54:36)

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
paslawek napisał/a:

carlitos9 to ten sam co Bartuś ? tongue

Carlitos jest, jak to się teraz modnie mówi, genderfluid, więc może być nawet Kasią tongue

rozumiem - wojny gwiezdne big_smile

Gdzie jakie wojny w gwiazdach wybuchajom ?!

812

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Carlitos jest, jak to się teraz modnie mówi, genderfluid, więc może być nawet Kasią tongue

rozumiem - wojny gwiezdne big_smile

Gdzie jakie wojny w gwiazdach wybuchajom ?!

no gwiezdne big_smile

813

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:

rozumiem - wojny gwiezdne big_smile

Gdzie jakie wojny w gwiazdach wybuchajom ?!

no gwiezdne big_smile

Matko bosko i co teraz? Gwiazdy na nas pospadajom

814

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Konkrety słońce. Konkrety. Przepisywanie ogólników przestawiając tylko szyk zdań i niektóre słowa, to jest zwykłe bla bla bla o niczym. Chciałbym w końcu poznać jakieś konkrety. Konkret to nie jest "wystarczy skupiać się nie tylko na..." bo to w dalszym ciągu jest masło maślane. Skupiać się na czym. Konkrety. I przez jaki czas. Konkrety.

Trzeba słuchać i obserwować.
Bo może ktoś bez przerwy mówi o sobie.
Bo może na każdym wyjściu ładuje w siebie alkohol.
Bo może zawsze forsuje własne potrzeby, na przykład przy wyborze miejsca na randkę.
Bo może komentuje w trakcie spotkania wygląd innych kobiet lub mężczyzn.
Bo może uaktywnia się tylko, gdy schodzimy na tematy łóżkowe.
Bo może jest niekulturalny, czy to przy stole, czy względem obsługi.
Bo może próbuje niby-żartami obniżyć nasze poczucie wartości.
Bo może wykazuje zachowania agresywne, jest nadpobudliwy.

Wujek Czesiek napisał/a:

Jeśli przez rok czy dwa jest dobrze, to co przeoczyłem, że nagle zaczyna być źle. Konkrety. K O N K R E T Y

Niech pomyślę, chociażby to, że kobieta ma syna patusa, którego rodzina przerzuca sobie z domu do domu jak worek ziemniaków. 
Brałeś w ogóle pod uwagę, że został w ten sposób wychowany?
Przecież widziałeś, jakie miała podejście, gdy trafił do więzienia za pobicie.
Dawanie mu co tydzień kasy, racjonalizowanie każdego złego zachowania, traktowanie jak dziecko.
Mogłeś na długo przed ślubem obserwować ich wzajemne relacje i wyciągać wnioski.

Wujek Czesiek napisał/a:

Wystarczy nie być głupim, żeby być mądrym. To są wasze złote myśli i dobre rady z kategorii kryteriów wyboru, kiedy ja cały czas klepię o tym jak jest na początku znajomości, bo tego dotyczy rozmowa, a cała reszta ma już przygotowane kopiuj/wklej "no ale ty sam przecież..." z wątku, który założyłem dwa i pół roku później.

Do pewnego momentu nawet związek z psychopatą może być fajny.
Tu problemem jest to, że gdy zaczęło wyłaniać się jej prawdziwe oblicze, wciąż chciałeś ślubu.
Zamiast uciekać gdzie pieprz rośnie, wszedłeś jeszcze głębiej na pole minowe.
Nie potrafisz stawiać granic i dlatego byłeś rozstawiany po kątach jak podlotek.
Zauważ, że po tych wszystkich gównianych zagrywkach z jej strony nadal byś ją chciał.
Dlatego wciąż nie bierzesz sprawy w swoje ręce, tylko czekasz na ruch z jej strony.


To by było zbyt proste. Wydaje mi się, że można w tych tematach bardzo prosto zagrać jeśli ktoś jest biegły w manipulacji. Można świetnie udawać że nie gardzi obsługa żeby potem przy dalszej zalnajmosci że nazywa ich white trashami. ale zaplecze rodzinne i relacje to ważny punkt chociaż i tutaj, ktoś może mówić dobrze o kimś z członków rodziny a potem się okazuje że to piekło. Boje się że w tej rozmowie idziemy w stronę że, o gdybyś nie patrzył tylko na wygląd i wiele innych bardzo głupich powiedzeń typu z ładnej miski się nie naje (niby czemu, z ładnej dopiero smakuje)

815 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-13 18:50:18)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:

Do pewnego momentu nawet związek z psychopatą może być fajny.
Tu problemem jest to, że gdy zaczęło wyłaniać się jej prawdziwe oblicze, wciąż chciałeś ślubu.
Zamiast uciekać gdzie pieprz rośnie, wszedłeś jeszcze głębiej na pole minowe.

No w końcu do kurwy nędzy, bo już zaczynałem tracić cierpliwość...
A więc powtórzę po raz kolejny to, co chyba trzysta razy już napisałem, a mianowicie "Do pewnego momentu" podobnie jak "gdy zaczęło wyłaniać się prawdziwe oblicze" to nie był początek znajomości, kiedy według niektórych powinienem się kierować jakimiś innymi kryteriami wyboru od tych, którymi wtedy się kierowałem. Wtedy. Wtedy oznacza mniej więcej dwa lata przed ślubem. Po dwóch latach było już za późno na wybory i kierowanie się kryteriami jakiekolwiek by one nie były. Wtedy (dwa lata wcześniej) moja wiedza na temat Bartusia sprowadzała się do świadomości, że gdzieś tam sobie istnieje. To wszystko. Pisałem w moim wątku przecież o tym, że około rok wcześniej Kasia sama wypierdoliła go z mieszkania i całkowicie zerwała z nim kontakt, więc co miało być dla mnie jakimś kryterium i czego na przykład? Dla mnie ważne było wtedy to co ustaliliśmy od razu na samym początku, że żadne z naszych dzieci nie będzie nigdy z nami mieszkało. Obydwoje byliśmy tego samego zdania w tej kwestii i to było dla mnie kryterium, można powiedzieć kryterium kluczowym nawet, bo już miałem serdecznie wypierdolone na użeranie się z cudzymi bachorami ich matkami, ojcami, babciami i chuj wie kim jeszcze, a nie rozmyślanie o Bartusiu i o tym jak został wychowany, bo co mnie to gówno obchodzi? Nie lubię spędzać czasu z dziećmi moich partnerek i powiedziałem sobie, że nigdy więcej już nie będę, bo to jest tylko zawracanie sobie dupy czyimiś sprawami, a i tak zawsze gówno wielkie z tego mam. Kasia została o tym fakcie poinformowana i przyjęła do wiadomości ze zrozumieniem, dodając tylko, że ona ma dokładnie tak samo. 
Bartuś pojawił się w moim życiu jakiś rok później jak wyszedł z pudła i zaczął do nas przyłazić, a Kasi odjebało na jego punkcie w drugą stronę tym razem i faktycznie tak było, nie przeczę, ale do tego czasu ja już zdążyłem się oświadczyć i traktowałem nasz związek na tyle poważnie, że jakieś tam nasze nieporozumienia w sprawach dotyczących Bartusia (który wtedy jeszcze z nami nie mieszkał i nic nie wskazywało na to, żeby kiedykolwiek miał w przyszłości) były po prostu częścią bycia w tym związku, a nie powodem do stawiania wszystkiego na szali. Ja nie jestem już smarkaczem i nie zakochuję się w każdej, która ma ładną buzię i fajne cycki. Kobieta musi spełniać całą masę warunków i posiadać kompletny zbiór cech osobowości, żebym mógł się w niej zakochać i Kasia taka właśnie była. Nie że tylko na początku mi się coś wydawało, bo mi oczy pizdą przesłoniła. Wcale nie. Pomimo tego wszystkiego co wyszło później, ona nadal jest taka w jakiej się zakochałem, którą poprosiłem o rękę klęcząc w błocie na ujebanej tacce z KFC znalezionej w krzakach i z którą ostatecznie wziąłem ten ślub. Wszystko to w czym kiedyś się zakochałem, nie zniknęło z dnia na dzień, a moja żona nie zamieniła się potwora z najgorszych koszmarów. Momentami tak i owszem np. moje słynne już na całe forum spanie w garażu... ale gdybym to ja po przyjściu z pracy znalazł w naszym łóżku obce męskie gacie, to Kasia chyba razem z drzwiami leciałaby po schodach, zanim by zdążyła wypowiedzieć choćby jedno słowo próbując to wyjaśnić. Poza tym już nie przesadzajmy. Ponad sześć lat jeździłem po zagranicznych budowach i spałem w znacznie gorszych warunkach, nie ma co się nad sobą użalać za bardzo wink

816 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-13 18:53:23)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Karmaniewraca napisał/a:

To by było zbyt proste. Wydaje mi się, że można w tych tematach bardzo prosto zagrać jeśli ktoś jest biegły w manipulacji. Można świetnie udawać że nie gardzi obsługa żeby potem przy dalszej zalnajmosci że nazywa ich white trashami. ale zaplecze rodzinne i relacje to ważny punkt chociaż i tutaj, ktoś może mówić dobrze o kimś z członków rodziny a potem się okazuje że to piekło.

Na początku relacji każdy stara się wypaść jak najlepiej. 
Ale im więcej czasu z kimś spędzasz, tym lepiej go poznajesz.
Manipulant prędzej czy później popełni błąd, zapomni się, będzie miał gorszy dzień.
Zresztą wielu z nich przestaje udawać, gdy tylko poczuje się pewniej.
Ważne, żeby wtedy nie ignorować sygnałów. Przyjrzeć się bliżej zachowaniu tej osoby.
Nawet jeśli coś podejrzanego zacznie się dziać dopiero po wielu miesiącach.
Bo czy warto dla kilku fajnych chwil marnować sobie resztę życia?

Prawda jest taka, że ludzie często nie chcą widzieć. Wolą żyć wyobrażeniami, iluzją związku, którą stworzyli we własnych głowach, zamiast skonfrontować się z rzeczywistością. To widać także w wielu wątkach na forum.

Karmaniewraca napisał/a:

Boje się że w tej rozmowie idziemy w stronę że, o gdybyś nie patrzył tylko na wygląd i wiele innych bardzo głupich powiedzeń typu z ładnej miski się nie naje (niby czemu, z ładnej dopiero smakuje)

Moim zdaniem patrzenie tylko na wygląd to proszenie się o kłopoty.
Aczkolwiek nie uważam, by fizyczność była bez znaczenia, bo też jest ważna.
Nie wyobrażam sobie bycia z mężczyzną, który mnie nie pociąga.
Ale z jakimś mega atrakcyjnym burakiem też sobie nie wyobrażam.

817

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

To by było zbyt proste. Wydaje mi się, że można w tych tematach bardzo prosto zagrać jeśli ktoś jest biegły w manipulacji. Można świetnie udawać że nie gardzi obsługa żeby potem przy dalszej zalnajmosci że nazywa ich white trashami. ale zaplecze rodzinne i relacje to ważny punkt chociaż i tutaj, ktoś może mówić dobrze o kimś z członków rodziny a potem się okazuje że to piekło.

Na początku relacji każdy stara się wypaść jak najlepiej. 
Ale im więcej czasu z kimś spędzasz, tym lepiej go poznajesz.
Manipulant prędzej czy później popełni błąd, zapomni się, będzie miał gorszy dzień.
Zresztą wielu z nich przestaje udawać, gdy tylko poczuje się pewniej.
Ważne, żeby wtedy nie ignorować sygnałów. Przyjrzeć się bliżej zachowaniu tej osoby.
Nawet jeśli coś podejrzanego zacznie się dziać dopiero po wielu miesiącach.
Bo czy warto dla kilku fajnych chwil marnować sobie resztę życia?

Prawda jest taka, że ludzie często nie chcą widzieć. Wolą żyć wyobrażeniami, iluzją związku, którą stworzyli we własnych głowach, zamiast skonfrontować się z rzeczywistością. To widać także w wielu wątkach na forum.

Karmaniewraca napisał/a:

Boje się że w tej rozmowie idziemy w stronę że, o gdybyś nie patrzył tylko na wygląd i wiele innych bardzo głupich powiedzeń typu z ładnej miski się nie naje (niby czemu, z ładnej dopiero smakuje)

Moim zdaniem patrzenie tylko na wygląd to proszenie się o kłopoty.
Aczkolwiek nie uważam, by fizyczność była bez znaczenia, bo też jest ważna.
Nie wyobrażam sobie bycia z mężczyzną, który mnie nie pociąga.
Ale z jakimś mega atrakcyjnym burakiem też sobie nie wyobrażam.

Dokładnie masz racje. Wygląd to nie wszystko

818

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Do pewnego momentu nawet związek z psychopatą może być fajny.
Tu problemem jest to, że gdy zaczęło wyłaniać się jej prawdziwe oblicze, wciąż chciałeś ślubu.
Zamiast uciekać gdzie pieprz rośnie, wszedłeś jeszcze głębiej na pole minowe.

No w końcu do kurwy nędzy, bo już zaczynałem tracić cierpliwość...
A więc powtórzę po raz kolejny to, co chyba trzysta razy już napisałem, a mianowicie "Do pewnego momentu" podobnie jak "gdy zaczęło wyłaniać się prawdziwe oblicze" to nie był początek znajomości, kiedy według niektórych powinienem się kierować jakimiś innymi kryteriami wyboru od tych, którymi wtedy się kierowałem. Wtedy. Wtedy oznacza mniej więcej dwa lata przed ślubem. Po dwóch latach było już za późno na wybory i kierowanie się kryteriami jakiekolwiek by one nie były. Wtedy (dwa lata wcześniej) moja wiedza na temat Bartusia sprowadzała się do świadomości, że gdzieś tam sobie istnieje. To wszystko. Pisałem w moim wątku przecież o tym, że około rok wcześniej Kasia sama wypierdoliła go z mieszkania i całkowicie zerwała z nim kontakt, więc co miało być dla mnie jakimś kryterium i czego na przykład? Dla mnie ważne było wtedy to co ustaliliśmy od razu na samym początku, że żadne z naszych dzieci nie będzie nigdy z nami mieszkało. Obydwoje byliśmy tego samego zdania w tej kwestii i to było dla mnie kryterium, można powiedzieć kryterium kluczowym nawet, bo już miałem serdecznie wypierdolone na użeranie się z cudzymi bachorami ich matkami, ojcami, babciami i chuj wie kim jeszcze, a nie rozmyślanie o Bartusiu i o tym jak został wychowany, bo co mnie to gówno obchodzi? Nie lubię spędzać czasu z dziećmi moich partnerek i powiedziałem sobie, że nigdy więcej już nie będę, bo to jest tylko zawracanie sobie dupy czyimiś sprawami, a i tak zawsze gówno wielkie z tego mam. Kasia została o tym fakcie poinformowana i przyjęła do wiadomości ze zrozumieniem, dodając tylko, że ona ma dokładnie tak samo. 
Bartuś pojawił się w moim życiu jakiś rok później jak wyszedł z pudła i zaczął do nas przyłazić, a Kasi odjebało na jego punkcie w drugą stronę tym razem i faktycznie tak było, nie przeczę, ale do tego czasu ja już zdążyłem się oświadczyć i traktowałem nasz związek na tyle poważnie, że jakieś tam nasze nieporozumienia w sprawach dotyczących Bartusia (który wtedy jeszcze z nami nie mieszkał i nic nie wskazywało na to, żeby kiedykolwiek miał w przyszłości) były po prostu częścią bycia w tym związku, a nie powodem do stawiania wszystkiego na szali. Ja nie jestem już smarkaczem i nie zakochuję się w każdej, która ma ładną buzię i fajne cycki. Kobieta musi spełniać całą masę warunków i posiadać kompletny zbiór cech osobowości, żebym mógł się w niej zakochać i Kasia taka właśnie była. Nie że tylko na początku mi się coś wydawało, bo mi oczy pizdą przesłoniła. Wcale nie. Pomimo tego wszystkiego co wyszło później, ona nadal jest taka w jakiej się zakochałem, którą poprosiłem o rękę klęcząc w błocie na ujebanej tacce z KFC znalezionej w krzakach i z którą ostatecznie wziąłem ten ślub. Wszystko to w czym kiedyś się zakochałem, nie zniknęło z dnia na dzień, a moja żona nie zamieniła się potwora z najgorszych koszmarów. Momentami tak i owszem np. moje słynne już na całe forum spanie w garażu... ale gdybym to ja po przyjściu z pracy znalazł w naszym łóżku obce męskie gacie, to Kasia chyba razem z drzwiami leciałaby po schodach, zanim by zdążyła wypowiedzieć choćby jedno słowo próbując to wyjaśnić. Poza tym już nie przesadzajmy. Ponad sześć lat jeździłem po zagranicznych budowach i spałem w znacznie gorszych warunkach, nie ma co się nad sobą użalać za bardzo wink

Haha, i jak tu Czeska nie lubić? Nie da się tongue
Co by o nim nie pisać, słodki jest big_smile

819 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-13 19:21:07)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Karmaniewraca napisał/a:

Boje się że w tej rozmowie idziemy w stronę że, o gdybyś nie patrzył tylko na wygląd i wiele innych bardzo głupich powiedzeń typu z ładnej miski się nie naje (niby czemu, z ładnej dopiero smakuje)

Ja bardziej obawiam się tego, że zrobiliśmy tutaj taki śmietnik, że mało kto pamięta o czym jest w ogóle wątek.
A co do głupich powiedzeń z kategorii - jak wybrałeś tak masz, trzeba było się kierować innymi kryteriami bla bla bla - to przecież każdemu można powiedzieć to samo. Wszyscy wiemy, że związki idealne istnieją tylko na fejsbuku, a w prawdziwym życiu jest jak jest, raz lepiej, raz gorzej, raz chujowo, ale stabilnie. Wszystkie pary się kłócą, wszystkie przechodzą trudniejsze chwile i każdemu można udzielać złotych porad w stylu:

- Ano widzisz, gdybyś sobie wzięła ślepego, garbatego, kulawego i bez jednej ręki co ma tysionc pincet renty inwalidzkiej, nie miałabyś dzisiaj takich zmartwień, a tak to co, poleciałaś na wygląd bo przystojny i na kasę bo ma dobrą pracę, no to teraz masz to co masz. Musisz zmienić swoje priorytety i kierować się innymi kryteriami wyboru, a w przyszłości unikniesz rozczarowań. Wygląd i kasa to nie wszystko. Polub ten komentarz i zasubskrybuj mój kanał, jeśli chcesz otrzymywać więcej tego typu informacji...

Mniej więcej tak wygląda narracja od przynajmniej kilku stron i cokolwiek bym tu nie napisał, to i tak w odpowiedzi przeczytam zawsze to samo - musisz zmienić swoje chujowe kryteria wyboru - choć tak naprawdę nikt nawet nie wie, jakie one są, poza tym, że są chujowe smile

820

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Ja bardziej obawiam się tego, że zrobiliśmy tutaj taki śmietnik, że mało kto pamięta o czym jest w ogóle wątek.

Niewielka to strata taki wątek , albo nawet żadna big_smile

821

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

To by było zbyt proste. Wydaje mi się, że można w tych tematach bardzo prosto zagrać jeśli ktoś jest biegły w manipulacji. Można świetnie udawać że nie gardzi obsługa żeby potem przy dalszej zalnajmosci że nazywa ich white trashami. ale zaplecze rodzinne i relacje to ważny punkt chociaż i tutaj, ktoś może mówić dobrze o kimś z członków rodziny a potem się okazuje że to piekło.

Na początku relacji każdy stara się wypaść jak najlepiej. 
Ale im więcej czasu z kimś spędzasz, tym lepiej go poznajesz.
Manipulant prędzej czy później popełni błąd, zapomni się, będzie miał gorszy dzień.
Zresztą wielu z nich przestaje udawać, gdy tylko poczuje się pewniej.
Ważne, żeby wtedy nie ignorować sygnałów. Przyjrzeć się bliżej zachowaniu tej osoby.
Nawet jeśli coś podejrzanego zacznie się dziać dopiero po wielu miesiącach.
Bo czy warto dla kilku fajnych chwil marnować sobie resztę życia?

Prawda jest taka, że ludzie często nie chcą widzieć. Wolą żyć wyobrażeniami, iluzją związku, którą stworzyli we własnych głowach, zamiast skonfrontować się z rzeczywistością. To widać także w wielu wątkach na forum.

Karmaniewraca napisał/a:

Boje się że w tej rozmowie idziemy w stronę że, o gdybyś nie patrzył tylko na wygląd i wiele innych bardzo głupich powiedzeń typu z ładnej miski się nie naje (niby czemu, z ładnej dopiero smakuje)

Moim zdaniem patrzenie tylko na wygląd to proszenie się o kłopoty.
Aczkolwiek nie uważam, by fizyczność była bez znaczenia, bo też jest ważna.
Nie wyobrażam sobie bycia z mężczyzną, który mnie nie pociąga.
Ale z jakimś mega atrakcyjnym burakiem też sobie nie wyobrażam.

Dokładnie masz racje. Wygląd to nie wszystko


Nie wiem czy istnieją tak realnie ludzie którzy do związku patrzą tylko lub głównie na wygląd. Tak proste to też nie jest.
No i oczywiście że na początku każdy się stara, a jeśli potem jakieś drobne niusanse się pojawiają to nikt nie chodzi z notesem złych zachowań żeby to odnotować. To można tak łatwo spłycić, każda toksyczna relacje do tego - dlaczego nie odeszłaś jak pierwszy raz Cię uderzył np. mnóstwo jest takich historii i przechodzimy do obwiniania ofiary,że o to było stado czerwonych flag a jednak ze swoich jakiś może prymitywnych pobudek nie zareagowałaś_łeś.
Cześka tu zanalizowano na wszystkie strony a jak na moje to gość typu jak go baba dobrze nie opierdoli i nie wyzamiata nim podłogi to dla niego taka kobieta nie jest atrakcyjna. Nie sądzę żeby mógł się zakochać w kimś miekkim, czułym i te de. No ale każdy ma jakieś tylko trzeba się dobrze dobrać. Gdyby nie Bartuś to pewnie raz na czas wycieralaby nim podłogę on nią i by sobie żyli tak w miłości namiętności i napierdalalniu się. No o to jest ok jeśli im to pasi. Bartus zjebał wszystko bo wiadomo że hajs to zawsze pierwszy powód do kłótni największy zwłaszcza jak budżet się nie spina. Chociaż nawet jakby się spinał to takiego smierdziela to nawet po sąsiedzku nie chciałoby się miec

822

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

A więc powtórzę po raz kolejny to, co chyba trzysta razy już napisałem, a mianowicie "Do pewnego momentu" podobnie jak "gdy zaczęło wyłaniać się prawdziwe oblicze" to nie był początek znajomości, kiedy według niektórych powinienem się kierować jakimiś innymi kryteriami wyboru od tych, którymi wtedy się kierowałem.

Masz na myśli te kryteria?

Czesiu jest już stary i mało wymagający, do pełni szczęścia potrzebuje tylko seksu i jedzenia, a pod tym akurat względem lepiej trafić nie mogłem, bo Kasia pieprzy się koncertowo, a żurek, bigos i mielone robi najlepsze na świecie:)

Dobre, jeśli szukasz mamusi, albo przelotnego romansu.

Wujek Czesiek napisał/a:

Po dwóch latach było już za późno na wybory i kierowanie się kryteriami jakiekolwiek by one nie były. Wtedy (dwa lata wcześniej) moja wiedza na temat Bartusia sprowadzała się do świadomości, że gdzieś tam sobie istnieje. To wszystko. Pisałem w moim wątku przecież o tym, że około rok wcześniej Kasia sama wypierdoliła go z mieszkania i całkowicie zerwała z nim kontakt, więc co miało być dla mnie jakimś kryterium i czego na przykład? Dla mnie ważne było wtedy to co ustaliliśmy od razu na samym początku, że żadne z naszych dzieci nie będzie nigdy z nami mieszkało. Obydwoje byliśmy tego samego zdania w tej kwestii i to było dla mnie kryterium, można powiedzieć kryterium kluczowym nawet, bo już miałem serdecznie wypierdolone na użeranie się z cudzymi bachorami ich matkami, ojcami, babciami i chuj wie kim jeszcze, a nie rozmyślanie o Bartusiu i o tym jak został wychowany, bo co mnie to gówno obchodzi?

To, jakim ktoś jest rodzicem świadczy o tym, jakim jest człowiekiem.
Co do reszty, bez urazy, ale jesteś jak ta krowa, która dużo muczy, wiesz?
W świetle zaistniałych wydarzeń te opisy stanowczego samca są wręcz niepoważne.

Wujek Czesiek napisał/a:

Poza tym już nie przesadzajmy. Ponad sześć lat jeździłem po zagranicznych budowach i spałem w znacznie gorszych warunkach, nie ma co się nad sobą użalać za bardzo wink

Nawet nie wiem, jak to skomentować.

823 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-13 20:59:49)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Karmaniewraca napisał/a:

Nie wiem czy istnieją tak realnie ludzie którzy do związku patrzą tylko lub głównie na wygląd. Tak proste to też nie jest.

A to mało tu na forum było użytkowników, którzy, zapytani o zalety partnera, w pierwszej kolejności wymieniali cechy jego wyglądu?
Niektórym wręcz sprawiało problem opisanie charakteru.
Udawali, że nie widzą pytania, odpowiadali ogólnikami.
Przypisywali mu zalety, które po zagłębieniu się w historię okazywały się, delikatnie rzecz ujmując, mocno naciągane. Na przykład, że partnerka jest bardzo troskliwa i uważna na innych, choć kilka postów wcześniej żalił się, że kompletnie olewała jego potrzeby, umniejszała mu, czy wręcz go wyśmiewała, gdy komunikował, że czuje się z czymś źle.
Jak sądzisz, o czym to może świadczyć?

Karmaniewraca napisał/a:

To można tak łatwo spłycić, każda toksyczna relacje do tego - dlaczego nie odeszłaś jak pierwszy raz Cię uderzył np. mnóstwo jest takich historii i przechodzimy do obwiniania ofiary,że o to było stado czerwonych flag a jednak ze swoich jakiś może prymitywnych pobudek nie zareagowałaś_łeś.

Nie zamierzam obwiniać ofiar przemocy domowej, natomiast uważam, że takie osoby kwalifikują się do porządnej terapii, bo nie jest normalnym pozwalać na to, by ktoś nas katował, czy znęcał się nad nami w jakiejkolwiek innej formie.

Karmaniewraca napisał/a:

Cześka tu zanalizowano na wszystkie strony a jak na moje to gość typu jak go baba dobrze nie opierdoli i nie wyzamiata nim podłogi to dla niego taka kobieta nie jest atrakcyjna. Nie sądzę żeby mógł się zakochać w kimś miekkim, czułym i te de. No ale każdy ma jakieś tylko trzeba się dobrze dobrać. Gdyby nie Bartuś to pewnie raz na czas wycieralaby nim podłogę on nią i by sobie żyli tak w miłości namiętności i napierdalalniu się. No o to jest ok jeśli im to pasi. Bartus zjebał wszystko bo wiadomo że hajs to zawsze pierwszy powód do kłótni największy zwłaszcza jak budżet się nie spina.

Być może, choć to również sugerowałoby poważne zaburzenia.

824

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

- Ano widzisz, gdybyś sobie wzięła ślepego, garbatego, kulawego i bez jednej ręki co ma tysionc pincet renty inwalidzkiej, nie miałabyś dzisiaj takich zmartwień, a tak to co, poleciałaś na wygląd bo przystojny i na kasę bo ma dobrą pracę, no to teraz masz to co masz. Musisz zmienić swoje priorytety i kierować się innymi kryteriami wyboru, a w przyszłości unikniesz rozczarowań. Wygląd i kasa to nie wszystko. Polub ten komentarz i zasubskrybuj mój kanał, jeśli chcesz otrzymywać więcej tego typu informacji...

Nie zauważyłam, żeby ktoś pisał, że wygląd i pieniądze nie mają żadnego znaczenia. Tylko że nie są najważniejsze, a to znacząca różnica.

Wujek Czesiek napisał/a:

Mniej więcej tak wygląda narracja od przynajmniej kilku stron i cokolwiek bym tu nie napisał, to i tak w odpowiedzi przeczytam zawsze to samo - musisz zmienić swoje chujowe kryteria wyboru - choć tak naprawdę nikt nawet nie wie, jakie one są, poza tym, że są chujowe smile

Po pierwsze, sam pisałeś, że do szczęścia wystarczy seks i dobry bigos.
Po drugie, informacja, że masz za sobą trzy nieudane małżeństwa, mówi sama za siebie.

825

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:

Po pierwsze, sam pisałeś, że do szczęścia wystarczy seks i dobry bigos.
.

Hmmm... dobry bigos (i wiele innych potraw) sam potrafię zrobić. Jak się nauczyłem? Ano tak, że "jak chcesz zjeść tak jak ci smakuje, to musisz się sam nauczyć to żarcie robić" big_smile
A seks... no nie, tu jednak się bez babki nie obejdzie.

A tak BTW: Czesio wziął przepisy? Bo wygląda, że jakiś czas będzie musiał gotować sobie sam wink

826 Ostatnio edytowany przez Palec Boga (2025-11-13 23:22:43)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Trzy lata, piszesz. Ok. A nic się nie działo przez te trzy lata, co by Ci czerwone lamki na choince zapaliło?

Jasne że się działo, ale ja nie jestem już pryszczatym szczylem, tylko starym dziadem, który sprzedawał bilety na bitwę pod Grunwaldem w 1410 więc a o luźnych znajomościach, związkach czy małżeństwach i rozwodach, mógłbym całe tomy pisać

Poznając laskę nieważne jak bardzo ładną czy o nienachalnej urodzie, wiesz o niej nic.
Spotykasz się z nią na kilka godzin co parę dni przez kilka tygodni i dalej wiesz o niej nic.
I tak mijają kolejne tygodnie, kolejne miesiące i kolejne lata, a Ty o niej wiesz w sumie nadal nic.

Mrs Happines bardzo dobrze Ci na to odpisała, ja dodam tylko tak z mojego punktu widzenia. Tak. Można bardzo dużo się w ciągu tego czasu dowiedzieć o drugim człowieku. Ale trzeba być na niego otwartym, nie bać się rozmowy, nie bać się szczerości w tejże rozmowie i przede wszystkim nie bać się bliskości z tym drugim człowiekiem. A chyba tego ostatniego tak naprawdę u Was zabrakło w największym stopniu. Ale bliskości opartej na partnerstwie. Na wzajemny wspieraniu się i nawet jak się ostro pokłócicie, to w nocy Ją później przykrywasz jak zmarznie i przytulasz ogrzewając nogi. Albo w ogóle macie zasadę, że pokłóceni nie zasypiacie obok siebie i gadacie tak długo, aby sobie wszystko wyjaśnić (sprawdzone i wprowadzone później – działa smile. Chociaż czasem i świtało już... wink )
A nie na bliskości opartej tylko tak naprawdę na seksie.
I tak, da się żyć po 3 i więcej latach w fajnym związku, gdy dalej w skowronkach wracasz do domu, aby widzieć się ze swoją partnerką i móc ją przytulić. I być blisko.

A u Ciebie...

Wujku Czesławie. Już nawet z opowieści o Twoim właśnie zakończonym związku z...ekhmm, ekhhmmm... poprzedniego Twojego konta tutaj ( big_smile ) wyczytać było można, że Kasia w stosunku do Ciebie była „nieznośna i nieprzyjemna”, wyrzucała Cię średnio raz w tygodniu z domu, ponieważ "sam Twój widok doprowadzał ją do kurwicy" (to wybiórcze cytaty, jak coś wink ) oraz co się przy tym nasłuchałeś, to Twoje wink. Już wtedy ilość czerwonych lampek powodowała powstanie łuny na horyzoncie, ale przypuszczam, że potem następowały baaardzo płomienne powroty i w konsekwencji „nie żałowałeś ani jednego dnia spędzonego przy niej”.
To nie była bliskość, to był jakiś rodzaj huśtawki  przyciągania-odpychania, którego doświadczyłeś w związku z dziewczyną prawdopodobnie z borderline. Owszem, fakt, coś niezwykle uzależniającego, ale z prawdziwą bliskością i partnerstwem nie mającą absolutnie nic wspólnego. Również pisałeś o związku z poprzednią, drugą żoną. I również huśtawka. Z jakiegoś powodu działasz jak magnes na takie kobiety i samemu Cię do nich ciągnie i Tutaj dochodzimy właśnie do kryteriów wyboru, jakimi się kierujesz. Jeżeli są nimi tylko ładna buźka i koncertowy seks, to, no jakby Ci to powiedzieć, popatrz do czego Cię to zawsze prowadzi. Cały czas poparzone palce (;) ) od tego ognia, w który szybko lecisz.

I nie obruszaj się tak, jak ktoś Ci to pisze. Wzbudziłeś sympatię i przypuszczam, że ludzie piszą Ci jak najbardziej życzliwie. (Ja - Tak! smile )

Zrewiduj swoje kryteria doboru kobiet do związku, to może czwarty ślub będzie tym na długie lata, do końca życia. A następnym razem jak cię trafi jasny chuj to weź to wybiegaj najpierw jakoś, albo chociaż zaserwuj sobie dwugodzinny zimny prysznic. Czy coś w tym stylu smile

827

Odp: Kto powinien płacić w związku
Palec Boga napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Trzy lata, piszesz. Ok. A nic się nie działo przez te trzy lata, co by Ci czerwone lamki na choince zapaliło?

Jasne że się działo, ale ja nie jestem już pryszczatym szczylem, tylko starym dziadem, który sprzedawał bilety na bitwę pod Grunwaldem w 1410 więc a o luźnych znajomościach, związkach czy małżeństwach i rozwodach, mógłbym całe tomy pisać

Poznając laskę nieważne jak bardzo ładną czy o nienachalnej urodzie, wiesz o niej nic.
Spotykasz się z nią na kilka godzin co parę dni przez kilka tygodni i dalej wiesz o niej nic.
I tak mijają kolejne tygodnie, kolejne miesiące i kolejne lata, a Ty o niej wiesz w sumie nadal nic.

Mrs Happines bardzo dobrze Ci na to odpisała, ja dodam tylko tak z mojego punktu widzenia. Tak. Można bardzo dużo się w ciągu tego czasu dowiedzieć o drugim człowieku. Ale trzeba być na niego otwartym, nie bać się rozmowy, nie bać się szczerości w tejże rozmowie i przede wszystkim nie bać się bliskości z tym drugim człowiekiem. A chyba tego ostatniego tak naprawdę u Was zabrakło w największym stopniu. Ale bliskości opartej na partnerstwie. Na wzajemny wspieraniu się i nawet jak się ostro pokłócicie, to w nocy Ją później przykrywasz jak zmarznie i przytulasz ogrzewając nogi. Albo w ogóle macie zasadę, że pokłóceni nie zasypiacie obok siebie i gadacie tak długo, aby sobie wszystko wyjaśnić (sprawdzone i wprowadzone później – działa smile. Chociaż czasem i świtało już... wink )
A nie na bliskości opartej tylko tak naprawdę na seksie.
I tak, da się żyć po 3 i więcej latach w fajnym związku, gdy dalej w skowronkach wracasz do domu, aby widzieć się ze swoją partnerką i móc ją przytulić. I być blisko.

A u Ciebie...

Wujku Czesławie. Już nawet z opowieści o Twoim właśnie zakończonym związku z...ekhmm, ekhhmmm... poprzedniego Twojego konta tutaj ( big_smile ) wyczytać było można, że Kasia w stosunku do Ciebie była „nieznośna i nieprzyjemna”, wyrzucała Cię średnio raz w tygodniu z domu, ponieważ "sam Twój widok doprowadzał ją do kurwicy" (to wybiórcze cytaty, jak coś wink ) oraz co się przy tym nasłuchałeś, to Twoje wink. Już wtedy ilość czerwonych lampek powodowała powstanie łuny na horyzoncie, ale przypuszczam, że potem następowały baaardzo płomienne powroty i w konsekwencji „nie żałowałeś ani jednego dnia spędzonego przy niej”.
To nie była bliskość, to był jakiś rodzaj huśtawki  przyciągania-odpychania, którego doświadczyłeś w związku z dziewczyną prawdopodobnie z borderline. Owszem, fakt, coś niezwykle uzależniającego, ale z prawdziwą bliskością i partnerstwem nie mającą absolutnie nic wspólnego. Również pisałeś o związku z poprzednią, drugą żoną. I również huśtawka. Z jakiegoś powodu działasz jak magnes na takie kobiety i samemu Cię do nich ciągnie i Tutaj dochodzimy właśnie do kryteriów wyboru, jakimi się kierujesz. Jeżeli są nimi tylko ładna buźka i koncertowy seks, to, no jakby Ci to powiedzieć, popatrz do czego Cię to zawsze prowadzi. Cały czas poparzone palce wink

I nie obruszaj się tak, jak ktoś Ci to pisze. Wzbudziłeś sympatię i przypuszczam, że ludzie piszą Ci jak najbardziej życzliwie. (Ja - Tak! smile )

Zrewiduj swoje kryteria doboru kobiet do związku, to może czwarty ślub będzie tym na długie lata, do końca życia. A następnym razem jak cię trafi jasny chuj to weź to wybiegaj najpierw jakoś, albo chociaż zaserwuj sobie dwugodzinny zimny prysznic. Czy coś w tym stylu smile

No widzisz jak chcesz to potrafisz mądre rzeczy pisać, a nie tylko spamowac slowianskimi bostwami big_smile

828 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-13 23:26:13)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Palec Boga napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Trzy lata, piszesz. Ok. A nic się nie działo przez te trzy lata, co by Ci czerwone lamki na choince zapaliło?

Jasne że się działo, ale ja nie jestem już pryszczatym szczylem, tylko starym dziadem, który sprzedawał bilety na bitwę pod Grunwaldem w 1410 więc a o luźnych znajomościach, związkach czy małżeństwach i rozwodach, mógłbym całe tomy pisać

Poznając laskę nieważne jak bardzo ładną czy o nienachalnej urodzie, wiesz o niej nic.
Spotykasz się z nią na kilka godzin co parę dni przez kilka tygodni i dalej wiesz o niej nic.
I tak mijają kolejne tygodnie, kolejne miesiące i kolejne lata, a Ty o niej wiesz w sumie nadal nic.

Mrs Happines bardzo dobrze Ci na to odpisała, ja dodam tylko tak z mojego punktu widzenia. Tak. Można bardzo dużo się w ciągu tego czasu dowiedzieć o drugim człowieku. Ale trzeba być na niego otwartym, nie bać się rozmowy, nie bać się szczerości w tejże rozmowie i przede wszystkim nie bać się bliskości z tym drugim człowiekiem. A chyba tego ostatniego tak naprawdę u Was zabrakło w największym stopniu. Ale bliskości opartej na partnerstwie. Na wzajemny wspieraniu się i nawet jak się ostro pokłócicie, to w nocy Ją później przykrywasz jak zmarznie i przytulasz ogrzewając nogi. Albo w ogóle macie zasadę, że pokłóceni nie zasypiacie obok siebie i gadacie tak długo, aby sobie wszystko wyjaśnić (sprawdzone i wprowadzone później – działa smile. Chociaż czasem i świtało już... wink )
A nie na bliskości opartej tylko tak naprawdę na seksie.
I tak, da się żyć po 3 i więcej latach w fajnym związku, gdy dalej w skowronkach wracasz do domu, aby widzieć się ze swoją partnerką i móc ją przytulić. I być blisko.

A u Ciebie...

Wujku Czesławie. Już nawet z opowieści o Twoim właśnie zakończonym związku z...ekhmm, ekhhmmm... poprzedniego Twojego konta tutaj ( big_smile ) wyczytać było można, że Kasia w stosunku do Ciebie była „nieznośna i nieprzyjemna”, wyrzucała Cię średnio raz w tygodniu z domu, ponieważ "sam Twój widok doprowadzał ją do kurwicy" (to wybiórcze cytaty, jak coś wink ) oraz co się przy tym nasłuchałeś, to Twoje wink. Już wtedy ilość czerwonych lampek powodowała powstanie łuny na horyzoncie, ale przypuszczam, że potem następowały baaardzo płomienne powroty i w konsekwencji „nie żałowałeś ani jednego dnia spędzonego przy niej”.
To nie była bliskość, to był jakiś rodzaj huśtawki  przyciągania-odpychania, którego doświadczyłeś w związku z dziewczyną prawdopodobnie z borderline. Owszem, fakt, coś niezwykle uzależniającego, ale z prawdziwą bliskością i partnerstwem nie mającą absolutnie nic wspólnego. Również pisałeś o związku z poprzednią, drugą żoną. I również huśtawka. Z jakiegoś powodu działasz jak magnes na takie kobiety i samemu Cię do nich ciągnie i Tutaj dochodzimy właśnie do kryteriów wyboru, jakimi się kierujesz. Jeżeli są nimi tylko ładna buźka i koncertowy seks, to, no jakby Ci to powiedzieć, popatrz do czego Cię to zawsze prowadzi. Cały czas poparzone palce (;) ) od tego ognia, w który szybko lecisz.

I nie obruszaj się tak, jak ktoś Ci to pisze. Wzbudziłeś sympatię i przypuszczam, że ludzie piszą Ci jak najbardziej życzliwie. (Ja - Tak! smile )

Zrewiduj swoje kryteria doboru kobiet do związku, to może czwarty ślub będzie tym na długie lata, do końca życia. A następnym razem jak cię trafi jasny chuj to weź to wybiegaj najpierw jakoś, albo chociaż zaserwuj sobie dwugodzinny zimny prysznic. Czy coś w tym stylu smile

No sensownie

829

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
Palec Boga napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Jasne że się działo, ale ja nie jestem już pryszczatym szczylem, tylko starym dziadem, który sprzedawał bilety na bitwę pod Grunwaldem w 1410 więc a o luźnych znajomościach, związkach czy małżeństwach i rozwodach, mógłbym całe tomy pisać

Poznając laskę nieważne jak bardzo ładną czy o nienachalnej urodzie, wiesz o niej nic.
Spotykasz się z nią na kilka godzin co parę dni przez kilka tygodni i dalej wiesz o niej nic.
I tak mijają kolejne tygodnie, kolejne miesiące i kolejne lata, a Ty o niej wiesz w sumie nadal nic.

Mrs Happines bardzo dobrze Ci na to odpisała, ja dodam tylko tak z mojego punktu widzenia. Tak. Można bardzo dużo się w ciągu tego czasu dowiedzieć o drugim człowieku. Ale trzeba być na niego otwartym, nie bać się rozmowy, nie bać się szczerości w tejże rozmowie i przede wszystkim nie bać się bliskości z tym drugim człowiekiem. A chyba tego ostatniego tak naprawdę u Was zabrakło w największym stopniu. Ale bliskości opartej na partnerstwie. Na wzajemny wspieraniu się i nawet jak się ostro pokłócicie, to w nocy Ją później przykrywasz jak zmarznie i przytulasz ogrzewając nogi. Albo w ogóle macie zasadę, że pokłóceni nie zasypiacie obok siebie i gadacie tak długo, aby sobie wszystko wyjaśnić (sprawdzone i wprowadzone później – działa smile. Chociaż czasem i świtało już... wink )
A nie na bliskości opartej tylko tak naprawdę na seksie.
I tak, da się żyć po 3 i więcej latach w fajnym związku, gdy dalej w skowronkach wracasz do domu, aby widzieć się ze swoją partnerką i móc ją przytulić. I być blisko.

A u Ciebie...

Wujku Czesławie. Już nawet z opowieści o Twoim właśnie zakończonym związku z...ekhmm, ekhhmmm... poprzedniego Twojego konta tutaj ( big_smile ) wyczytać było można, że Kasia w stosunku do Ciebie była „nieznośna i nieprzyjemna”, wyrzucała Cię średnio raz w tygodniu z domu, ponieważ "sam Twój widok doprowadzał ją do kurwicy" (to wybiórcze cytaty, jak coś wink ) oraz co się przy tym nasłuchałeś, to Twoje wink. Już wtedy ilość czerwonych lampek powodowała powstanie łuny na horyzoncie, ale przypuszczam, że potem następowały baaardzo płomienne powroty i w konsekwencji „nie żałowałeś ani jednego dnia spędzonego przy niej”.
To nie była bliskość, to był jakiś rodzaj huśtawki  przyciągania-odpychania, którego doświadczyłeś w związku z dziewczyną prawdopodobnie z borderline. Owszem, fakt, coś niezwykle uzależniającego, ale z prawdziwą bliskością i partnerstwem nie mającą absolutnie nic wspólnego. Również pisałeś o związku z poprzednią, drugą żoną. I również huśtawka. Z jakiegoś powodu działasz jak magnes na takie kobiety i samemu Cię do nich ciągnie i Tutaj dochodzimy właśnie do kryteriów wyboru, jakimi się kierujesz. Jeżeli są nimi tylko ładna buźka i koncertowy seks, to, no jakby Ci to powiedzieć, popatrz do czego Cię to zawsze prowadzi. Cały czas poparzone palce (;) ) od tego ognia, w który szybko lecisz.

I nie obruszaj się tak, jak ktoś Ci to pisze. Wzbudziłeś sympatię i przypuszczam, że ludzie piszą Ci jak najbardziej życzliwie. (Ja - Tak! smile )

Zrewiduj swoje kryteria doboru kobiet do związku, to może czwarty ślub będzie tym na długie lata, do końca życia. A następnym razem jak cię trafi jasny chuj to weź to wybiegaj najpierw jakoś, albo chociaż zaserwuj sobie dwugodzinny zimny prysznic. Czy coś w tym stylu smile

No sensownie

Też jestem zaskoczona, że się wysilił na tak długie pisanie i  że mu palce nie odpadly od tego pisania  big_smile

830

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:

Po pierwsze, sam pisałeś, że do szczęścia wystarczy seks i dobry bigos.

I to jest na przykład kryterium z pierwszej trójki moich najważniejszych.
Wyczucie ironii i sarkazmu w odpowiednim momencie oraz ogólnie specyficzne poczucie humoru, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy wypadałoby zachować powagę. Kasia to wszystko posiada, co nawet w nadmiarze mi nie przeszkadza, za to u Ciebie cały czas (wykluczam zwykłą złośliwość i czepianie się na siłę kompletnie nieistotnych bzdetów wyjętych z kontekstu) obserwuję przysłowiowy kij w dupie, bez urazy oczywiście, takie tylko poczyniłem obserwacje, być może w naturze jesteś całkiem inna, nie wiem, jednak na podstawie tego co wiem, nie spełniasz jednego z moich podstawowych kryteriów wyboru, chociaż prywatnie możesz sobie nawet być polskim wcieleniem Jenifer Aniston, to i tak nigdy nie mógłbym się w Tobie zakochać. Ani wygląd, ani seks, ani nawet forsa by mnie nie przekonały. No chyba że nie wiem... a umiesz ciasta, serniczki i takie tam bułeczki?

831

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Mrs Happines bardzo dobrze Ci na to odpisała, ja dodam tylko tak z mojego punktu widzenia. Tak. Można bardzo dużo się w ciągu tego czasu dowiedzieć o drugim człowieku. Ale trzeba być na niego otwartym, nie bać się rozmowy, nie bać się szczerości w tejże rozmowie i przede wszystkim nie bać się bliskości z tym drugim człowiekiem. A chyba tego ostatniego tak naprawdę u Was zabrakło w największym stopniu. Ale bliskości opartej na partnerstwie. Na wzajemny wspieraniu się i nawet jak się ostro pokłócicie, to w nocy Ją później przykrywasz jak zmarznie i przytulasz ogrzewając nogi. Albo w ogóle macie zasadę, że pokłóceni nie zasypiacie obok siebie i gadacie tak długo, aby sobie wszystko wyjaśnić (sprawdzone i wprowadzone później – działa smile. Chociaż czasem i świtało już... wink )
A nie na bliskości opartej tylko tak naprawdę na seksie.
I tak, da się żyć po 3 i więcej latach w fajnym związku, gdy dalej w skowronkach wracasz do domu, aby widzieć się ze swoją partnerką i móc ją przytulić. I być blisko.

A u Ciebie...

Wujku Czesławie. Już nawet z opowieści o Twoim właśnie zakończonym związku z...ekhmm, ekhhmmm... poprzedniego Twojego konta tutaj ( big_smile ) wyczytać było można, że Kasia w stosunku do Ciebie była „nieznośna i nieprzyjemna”, wyrzucała Cię średnio raz w tygodniu z domu, ponieważ "sam Twój widok doprowadzał ją do kurwicy" (to wybiórcze cytaty, jak coś wink ) oraz co się przy tym nasłuchałeś, to Twoje wink. Już wtedy ilość czerwonych lampek powodowała powstanie łuny na horyzoncie, ale przypuszczam, że potem następowały baaardzo płomienne powroty i w konsekwencji „nie żałowałeś ani jednego dnia spędzonego przy niej”.
To nie była bliskość, to był jakiś rodzaj huśtawki  przyciągania-odpychania, którego doświadczyłeś w związku z dziewczyną prawdopodobnie z borderline. Owszem, fakt, coś niezwykle uzależniającego, ale z prawdziwą bliskością i partnerstwem nie mającą absolutnie nic wspólnego. Również pisałeś o związku z poprzednią, drugą żoną. I również huśtawka. Z jakiegoś powodu działasz jak magnes na takie kobiety i samemu Cię do nich ciągnie i Tutaj dochodzimy właśnie do kryteriów wyboru, jakimi się kierujesz. Jeżeli są nimi tylko ładna buźka i koncertowy seks, to, no jakby Ci to powiedzieć, popatrz do czego Cię to zawsze prowadzi. Cały czas poparzone palce (;) ) od tego ognia, w który szybko lecisz.

I nie obruszaj się tak, jak ktoś Ci to pisze. Wzbudziłeś sympatię i przypuszczam, że ludzie piszą Ci jak najbardziej życzliwie. (Ja - Tak! smile )

Zrewiduj swoje kryteria doboru kobiet do związku, to może czwarty ślub będzie tym na długie lata, do końca życia. A następnym razem jak cię trafi jasny chuj to weź to wybiegaj najpierw jakoś, albo chociaż zaserwuj sobie dwugodzinny zimny prysznic. Czy coś w tym stylu smile

No sensownie

Też jestem zaskoczona, że się wysilił na tak długie pisanie i  że mu palce nie odpadly od tego pisania  big_smile

Bert za to mistrz minimalizmu big_smile

832

Odp: Kto powinien płacić w związku
Solaris napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

No sensownie

Też jestem zaskoczona, że się wysilił na tak długie pisanie i  że mu palce nie odpadly od tego pisania  big_smile

Bert za to mistrz minimalizmu big_smile

Ja kocham minimalizm dom zawsze czysto wygląda i tak nowoczesnie,  kasy się mniej wydaje.

833

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
Solaris napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Też jestem zaskoczona, że się wysilił na tak długie pisanie i  że mu palce nie odpadly od tego pisania  big_smile

Bert za to mistrz minimalizmu big_smile

Ja kocham minimalizm dom zawsze czysto wygląda i tak nowoczesnie,  kasy się mniej wydaje.

Ja ciem krencem Julka, jak Ty z czyms wyskoczysz big_smile

834

Odp: Kto powinien płacić w związku
Palec Boga napisał/a:

Zrewiduj swoje kryteria doboru kobiet do związku

Tak, wiem. Po weekendzie jestem już umówiony na wykonanie tatuażu z tą sentencją.
Żebym nigdy nie zapomniał planuję go umieścić na wewnętrznej stronie powiek.

P.S.
Kasia jest po prostu impulsywna, ja nie wiem, tyle pisania, a wy dalej nic nie kumacie...

835

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Zrewiduj swoje kryteria doboru kobiet do związku

Tak, wiem. Po weekendzie jestem już umówiony na wykonanie tatuażu z tą sentencją.
Żebym nigdy nie zapomniał planuję go umieścić na wewnętrznej stronie powiek.

P.S.
Kasia jest po prostu impulsywna, ja nie wiem, tyle pisania, a wy dalej nic nie kumacie...

big_smile będziesz sobie tatuowac na oczach ważne info żeby nie zapomnieć, zamiast sobie na kartce albo w telefonie zapisać?

836 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-13 23:54:23)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

I to jest na przykład kryterium z pierwszej trójki moich najważniejszych.
Wyczucie ironii i sarkazmu w odpowiednim momencie oraz ogólnie specyficzne poczucie humoru, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy wypadałoby zachować powagę.

Kompatybilne poczucie humoru to akurat dobre kryterium.

Wujek Czesiek napisał/a:

Kasia to wszystko posiada, co nawet w nadmiarze mi nie przeszkadza, za to u Ciebie cały czas (wykluczam zwykłą złośliwość i czepianie się na siłę kompletnie nieistotnych bzdetów wyjętych z kontekstu) obserwuję przysłowiowy kij w dupie, bez urazy oczywiście, takie tylko poczyniłem obserwacje, być może w naturze jesteś całkiem inna, nie wiem, jednak na podstawie tego co wiem, nie spełniasz jednego z moich podstawowych kryteriów wyboru, chociaż prywatnie możesz sobie nawet być polskim wcieleniem Jenifer Aniston, to i tak nigdy nie mógłbym się w Tobie zakochać.

Brutalnie. Prosto w serce. I jak dalej żyć z tą świadomością? sad

Wujek Czesiek napisał/a:

Ani wygląd, ani seks, ani nawet forsa by mnie nie przekonały. No chyba że nie wiem... a umiesz ciasta, serniczki i takie tam bułeczki?

Umiem. Lubię gotować.
Ale jestem stabilna emocjonalnie, więc przy mnie byś się zanudził.
Zamiast filmu przygodowego, miałbyś familijny.
Także niestety nie jest nam pisane być razem.

837

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

I to jest na przykład kryterium z pierwszej trójki moich najważniejszych.
Wyczucie ironii i sarkazmu w odpowiednim momencie oraz ogólnie specyficzne poczucie humoru, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy wypadałoby zachować powagę.

Kompatybilne poczucie humoru to akurat dobre kryterium.

Wujek Czesiek napisał/a:

Kasia to wszystko posiada, co nawet w nadmiarze mi nie przeszkadza, za to u Ciebie cały czas (wykluczam zwykłą złośliwość i czepianie się na siłę kompletnie nieistotnych bzdetów wyjętych z kontekstu) obserwuję przysłowiowy kij w dupie, bez urazy oczywiście, takie tylko poczyniłem obserwacje, być może w naturze jesteś całkiem inna, nie wiem, jednak na podstawie tego co wiem, nie spełniasz jednego z moich podstawowych kryteriów wyboru, chociaż prywatnie możesz sobie nawet być polskim wcieleniem Jenifer Aniston, to i tak nigdy nie mógłbym się w Tobie zakochać.

Brutalnie. Prosto w serce. I jak dalej żyć z tą świadomością? sad

Wujek Czesiek napisał/a:

Ani wygląd, ani seks, ani nawet forsa by mnie nie przekonały. No chyba że nie wiem... a umiesz ciasta, serniczki i takie tam bułeczki?

Umiem. Lubię gotować.
Ale jestem stabilna emocjonalnie, więc przy mnie byś się zanudził.
Zamiast filmu przygodowego, miałbyś familijny.
Także niestety nie jest nam pisane być razem.

A chcieliscie być razem?

838

Odp: Kto powinien płacić w związku
Solaris napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

No sensownie

Też jestem zaskoczona, że się wysilił na tak długie pisanie i  że mu palce nie odpadly od tego pisania  big_smile

Bert za to mistrz minimalizmu big_smile


Bez przesady mogłem napisać: No

839

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Też jestem zaskoczona, że się wysilił na tak długie pisanie i  że mu palce nie odpadly od tego pisania  big_smile

Bert za to mistrz minimalizmu big_smile


Bez przesady mogłem napisać: No

No właśnie big_smile

840 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-14 00:42:14)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

Kasia jest po prostu impulsywna, ja nie wiem, tyle pisania, a wy dalej nic nie kumacie...

Kasiu, wróć... big_smile

841

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Zrewiduj swoje kryteria doboru kobiet do związku

Tak, wiem. Po weekendzie jestem już umówiony na wykonanie tatuażu z tą sentencją.
Żebym nigdy nie zapomniał planuję go umieścić na wewnętrznej stronie powiek.


Koniecznie niech Ci tatuażysta dorzuci na odchodnym paczkę zapałek smile

Obrazek dodany przez użytkowniczkę


Szerokie otwarcie nimi oczu w ten sposób przyda się nie tylko do czytania tejże sentencji wink

842

Odp: Kto powinien płacić w związku
Palec Boga napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Zrewiduj swoje kryteria doboru kobiet do związku

Tak, wiem. Po weekendzie jestem już umówiony na wykonanie tatuażu z tą sentencją.
Żebym nigdy nie zapomniał planuję go umieścić na wewnętrznej stronie powiek.


Koniecznie niech Ci tatuażysta dorzuci na odchodnym paczkę zapałek smile

Obrazek dodany przez użytkowniczkę


Szerokie otwarcie nimi oczu w ten sposób przyda się nie tylko do czytania tejże sentencji wink

big_smile ten kot jakbym Ciebie widziała

843

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:

a wy dalej nic nie kumacie...

Z tym to zawsze był tu pewien problem big_smile

844 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-14 18:08:30)

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

a wy dalej nic nie kumacie...

Z tym to zawsze był tu pewien problem big_smile

To tak jak z socjalizmem. Jedynym ustrojem, który powstał tylko po to, żeby rozwiązywać problemy nieznane w żadnym innym ustroju smile Tak samo jest tutaj, natłuczesz siedemset osiemdziesiąt stron drobnym maczkiem, a za chwilę ktoś wyciągnie z tego dwa słowa i na ich podstawie zbuduje nową historię, a ty się człowieku tłumacz dlaczego, a po co, a czemu...
No bo temu.
Dzisiaj w pracy miałem jakiś przebłysk i nagle mnie olśniło jak to wszystko zawrzeć w jednym zdaniu oraz formie przystępnej dla każdego i wiecie co?
Jeśli mam do wyboru:

1. Dobrze zjeść i bzykać ładne laski, które co trzy lata będę sobie wymieniał na nowe

2. Zrezygnować z pewnych uroków życia, którego już niewiele mi zostało i zgnuśnieć w jakimś byle czym i z byle kim, ale za to kierując się kryteriami z podręcznika "Jak powinien wyglądać idealny związek i z kim możesz go stworzyć"

to dla mnie wybór jest oczywisty, nawet jeśli miałbym być kopany po dupie i po głowie za każdym kolejnym razem.
Być może macie rację, że pociąga mnie pewien typ kobiet, ale na to już niestety nic poradzić nie mogę. Nie mogę jeździć autem, które mi się nie podoba i nie ma pierdolnięcia pod kopytem, tak samo nie mogę być z kimkolwiek, aby sobie być. Jestem już za stary i nie mam na to czasu, żeby ciągnąć nijaką relację z nijaką panną tylko dlatego, bo według jakichś tam bliżej nieokreślonych kryteriów, które ona teoretycznie spełnia, nigdy nie wyrzuci mnie z domu jak znajdzie majtki innej laski na swoim łóżku... Przecież samo założenie jest tak kurwa głupie, że nawet mi się nie chce tego rozwijać. Nikt z was nigdy nie był w takiej sytuacji, ale każdy wie na pewno co by zrobił/zrobiła i co by zrobił/zrobiła jego partner/partnerka będąc na miejscu mojej żony Katarzyny. Chuj w te majtki, nieważne jak to tam było, znalazła nie znalazła, nieistotne, najważniejsze że zmieniła zamki w drzwiach, zamiast wywalić te gacie do kosza i czekać na mnie z ciepłym obiadem, a po moim powrocie z pracy zapytać czule jak minął mi dzień... bo każdy z was tak by właśnie zrobił i wasi partnerzy również, no przecież zostali przez was wybrani według całkowicie innych kryteriów wyboru, niż moja Kasia przeze mnie.
Wystarczy. Serio już mi się nie chce smile Rozpieprzyliśmy fajny wątek, a ja ciągle czekam na wielki finał

845

Odp: Kto powinien płacić w związku
Wujek Czesiek napisał/a:
paslawek napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

a wy dalej nic nie kumacie...

Z tym to zawsze był tu pewien problem big_smile

To tak jak z socjalizmem. Jedynym ustrojem, który powstał tylko po to, żeby rozwiązywać problemy nieznane w żadnym innym ustroju smile Tak samo jest tutaj, natłuczesz siedemset osiemdziesiąt stron drobnym maczkiem, a za chwilę ktoś wyciągnie z tego dwa słowa i na ich podstawie zbuduje nową historię, a ty się człowieku tłumacz dlaczego, a po co, a czemu...
No bo temu.
Dzisiaj w pracy miałem jakiś przebłysk i nagle mnie olśniło jak to wszystko zawrzeć w jednym zdaniu oraz formie przystępnej dla każdego i wiecie co?
Jeśli mam do wyboru:

1. Dobrze zjeść i bzykać ładne laski, które co trzy lata będę sobie wymieniał na nowe

2. Zrezygnować z pewnych uroków życia, którego już niewiele mi zostało i zgnuśnieć w jakimś byle czym i z byle kim, ale za to kierując się kryteriami z podręcznika "Jak powinien wyglądać idealny związek i z kim możesz go stworzyć"

to dla mnie wybór jest oczywisty, nawet jeśli miałbym być kopany po dupie i po głowie za każdym kolejnym razem. Być może macie rację, że pociąga mnie pewien typ kobiet, ale na to już niestety nic poradzić nie mogę. Nie mogę jeździć autem, które mi się nie podoba i nie ma dość mocy, tak samo nie mogę być z kimkolwiek, aby sobie być. Jestem już za stary i nie mam na to czasu, żeby ciągnąć nijaką relację z nijaką panną tylko dlatego, bo według jakichś tam bliżej nieokreślonych kryteriów, które ona teoretycznie spełnia, nigdy nie wypierdoli mnie z domu jak znajdzie majtki innej laski na swoim łóżku... Przecież samo założenie jest tak kurwa głupie, że nawet mi się nie chce tego rozwijać. Nikt z was nigdy nie był w takiej sytuacji, ale każdy wie na pewno co by zrobił/zrobiła i co by zrobił/zrobiła jego partner/partnerka będąc na miejscu mojej żony Katarzyny. Chuj w te majtki, nieważne jak to tam było, znalazła nie znalazła, nieistotne, najważniejsze że zmieniła zamki w drzwiach, zamiast wywalić te gacie do kosza i czekać na mnie z ciepłym obiadem, a po moim powrocie z pracy zapytać czule jak minął mi dzień... bo każdy z was tak by właśnie zrobił i wasi partnerzy również, no przecież zostali przez was wybrani według całkowicie innych wyborów, niż moja Kasia przeze mnie.
Wystarczy. Serio już mi się nie chce smile Rozpieprzyliśmy fajny wątek, a ja ciągle czekam na wielki finał

Będzie tutaj wielki finał  ?

Posty [ 781 do 845 z 948 ]

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto powinien płacić w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026