carlitos9 napisał/a:Tak, wiem to mój błąd. Pozwoliłem sobie na to i nie stanowi to dla mnie problemu. Nie żałuję wydanych pieniędzy ale miałem okazję przy tych sytuacjach poznać człowieka.
Uważam że to dorosła kobieta. Ja nie muszę jej prowadzić za rękę i tłumaczyć wszystkiego.
Ona najwyraźniej nie miała tej okazji, skoro ją testowałeś zamiast być szczerym...
Jak masz w związku problem to o nim komunikuj. Porozmawiaj z partnerką. Nie rób z siebie obrażonego dziecka ("Ja nie muszę jej prowadzić za rękę i tłumaczyć wszystkiego.") Prezentujesz tutaj klasyczne "domyśl się".
W skrócie: ok, ty nie musisz nic tłumaczyć - no to ona nie musi się zmieniać ani nic rozumieć.
Jesli zaadresujesz problem, jest szansa że go rozwiążecie, a tak... masz tylko moralną wyższość jak to przejrzałeś jej rozliczne wady (kto wie czy nie urojone) 
carlitos9 napisał/a:Więc jeśli chętnie pojechałaby w jakieś ciekawe miejsce czy do teatru to przecież może to sama zorganizować czyż nie ?
Temat teatru wymyśliła jakiś czas temu i jasno dała do zrozumienia że to nie ona będzie zamawiać bilety więc jeśli chce to daje jej czas się zreflektować .
Uważam że 30 letnia kobieta powinna mieć jakąś świadomość pewnych rzeczy.
Kolejny przykład "niech się domyśli", "dam mu subtelnie do zrozumienia". Wypisz wymaluj toksyczne (i zmemowane do znudzenia) zachowania toksycznych kobiet, co najwyraźniej tak jak przemoc nie ma płci.
Sama strategia tego planu jest wadliwa: ona naciskała / prosiła, żebyś zarezerwował bilety do teatru a ty nabrałeś wody w usta i czekasz AŻ SAMA ZAREZERWUJE. To nielogiczne. Nie powiedziałeś jej nawet "sama zarezerwuj", tylko pozornie się zgodziłeś. No więc taki test jest gówno wart, bo wg. ciebie powinna się magicznie domyślić że nie zamierzasz rezerwować żadnych biletów. Tobie się wydaje, że poddajesz ją próbie charakteru, a ona po prostu nie widzi konieczności brania sprawy biletów w swoje ręce bo JEJ NIE POWIEDZIAŁES ŻE TEGO NIE ZAMIERZASZ ZROBIĆ.
Uważam, że 30 letni mężczyzna powinien mieć jakąś świadomosć, że ludzie nie są telepatami.
carlitos9 napisał/a:W ogóle uważam że cierpi na syndrom nie odciętej pępowiny... ma bardzo silny kontakt z rodzicami i tak jest bardzo rozpieszczona i biegnie do nich z każdym problemem.
Myślę, że zwyczajnie nie chcesz tego związku ale bardzo usilnie kombinujesz jak zrobić, żeby to była wina dziewczyny.
Serio popracuj nad sobą, w tym nad asertywnością, bo:
carlitos9 napisał/a:Partnerka zapytała kurtuazyjnie czy coś mi dorzucić podczas płacenia. Sytuacja później powtórzyła się jeszcze dwa razy. Ona wpada na pomysł jak spędzamy czas i gdzie idziemy coś zjeść ale nie myśli zapłacić za wyjście.
Dla mnie to dziwne. Rozumiem kiedy ja gdzieś ją zabieram ale kiedy jedziemy z jej inicjatywy ?
Założyłeś sobie że to jest KURTUAZYJNE a nie szczere pytanie i zamiast stwierdzić "pewnie, dorzuć się, a w ogóle to powinnaś płacić za całość tak jak ja kiedy cię zapraszałem" odmówiłeś. Przez swoje założenia i brak asertywności wpędziłeś się w sytuację, w której ciebie frustruje że płacisz, a ona prawdopodobnie nawet nie wie że masz z tym jakiś problem, bo NIE MÓWISZ tego ani NIE OKAZUJESZ (np. wymagając żeby płaciła) tylko grasz w jakieś żałosne gierki o bilety do teatru...
Pozwól że postawię tarota, jak to się rozwinie z tym teatrem:
<parę dni przed seansem>
ONA: Kupiłam nową sukienkę żeby się wystroić na nasze wyjscie do teatru w weekend.
TY: ...
<w dzień seansu>
ONA: Kochanie, na którą mam być gotowa?
TY: ...
ONA: ?
TY: Oczywiście kupiłaś bilety?
ONA: No nie, przecież ci mówiłam żebyś to ty zarezerwował. Zgodziłeś się.
TY: Jako 30letnia kobieta powinnaś być świadoma pewnych rzecz, czyli że mialaś zapłacić za te bilety.
ONA: Dobra, oddam ci forsę po seansie.
TY: Nie zrozumiałaś. To ty sama powinnas kupić te bilety, rozsądne 30latki wiedzą takie rzeczy.
ONA: Czemu nie powiedziałeś mi wcześniej?! Teraz wszystkie bilety są na pewno wykupione, a już na pewno wszystkie dobre miejsca!
TY: Bo powinnaś sama się domyślić.
ONA: ... <facepalm>