netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Związek w którym oboje są po przejściach.

165 odpowiedzi8 716 wyświetleńzałożony przez JedynaMonika, 26.10.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek w którym oboje są po przejściach.

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 166 z 166 ]

131

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Kaszpir007 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Nie NO. Nie rozumiem letnich rozwodów. Nowoczesnych rozwodów.

Rozumiem, że można drzeć koty i po latach ochłonąć. To jest rozwód klasyczny- wielka drama, potem ludzie odpuszczają.
Nie znam ani jednych letnich rozwodników. Znam dramatycznych, obrażonych, skłóconych. Albo mierne małżeństwa, bez głębokiej więzi.
To chyba stosunkowo nowe zjawisko. Nie rozstać się przez dramat, zdradę, ale dlatego bo czegoś brakuje, jakoś tak wygasło, jakoś się nie skleja już.
Nie chodzi o media ale życie. W życiu takich nie znam. A na Onecie to pewnie teksty o rozwodzie w przyjaźni hulają.

Rozwody dziś są jak nowy trend – łatwe, modne i wszędzie zachwalane. Gdy pojawiają się większe tarcia, zamiast naprawiać „usterki” (choćby z pomocą specjalisty), ludzie wybierają „reset”. Rozwód. Media reklamują go jak najnowszy model smartfona – po co ci stary, skoro możesz mieć nowy? A przecież w niektórych krajach rozwód to nie tylko kliknięcie „usuń konto”, ale prawdziwy tor przeszkód!

Wymień w którym? W jakim kraju wysokorozwiniętym uzyskanie rozwodu jest trudne?
Pakistan, Indie to nie są kraje wysokorozwinięte.
Nie zachwalam rozwodu, problemem jest to, jak liberalnie podchodzi się do zawarcia małżeństwa, zadawane pytania w USC dotyczą czy jesteście spokrewnieni a nie czy np. planujecie dzieci, jaki model związku przyjmujecie tradycyjny, jaki ma być podział ról, wiele osób odpowiedziałoby inaczej co mogłoby stanowić powód do chociaż zastanowienia się.

I nikt absolutnie nikt nie promuje rozwodów.

132

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Nie NO. Nie rozumiem letnich rozwodów. Nowoczesnych rozwodów.

Rozumiem, że można drzeć koty i po latach ochłonąć. To jest rozwód klasyczny- wielka drama, potem ludzie odpuszczają.
Nie znam ani jednych letnich rozwodników. Znam dramatycznych, obrażonych, skłóconych. Albo mierne małżeństwa, bez głębokiej więzi.
To chyba stosunkowo nowe zjawisko. Nie rozstać się przez dramat, zdradę, ale dlatego bo czegoś brakuje, jakoś tak wygasło, jakoś się nie skleja już.
Nie chodzi o media ale życie. W życiu takich nie znam. A na Onecie to pewnie teksty o rozwodzie w przyjaźni hulają.

Rozwody dziś są jak nowy trend – łatwe, modne i wszędzie zachwalane. Gdy pojawiają się większe tarcia, zamiast naprawiać „usterki” (choćby z pomocą specjalisty), ludzie wybierają „reset”. Rozwód. Media reklamują go jak najnowszy model smartfona – po co ci stary, skoro możesz mieć nowy? A przecież w niektórych krajach rozwód to nie tylko kliknięcie „usuń konto”, ale prawdziwy tor przeszkód!

Wymień w którym? W jakim kraju wysokorozwiniętym uzyskanie rozwodu jest trudne?
Pakistan, Indie to nie są kraje wysokorozwinięte.
Nie zachwalam rozwodu, problemem jest to, jak liberalnie podchodzi się do zawarcia małżeństwa, zadawane pytania w USC dotyczą czy jesteście spokrewnieni a nie czy np. planujecie dzieci, jaki model związku przyjmujecie tradycyjny, jaki ma być podział ról, wiele osób odpowiedziałoby inaczej co mogłoby stanowić powód do chociaż zastanowienia się.

I nikt absolutnie nikt nie promuje rozwodów.


Kiedyś zainteresowałem się Turcją, gdzie mąż po rozwodzie płaci dożywotnie alimenty, żeby była żona mogła żyć na poziomie. W teorii kobiety tam nie pracują, a jeśli pracują, to zarobione pieniądze są ich własnością – ot, taki fundusz na zachcianki. Mąż ma utrzymać żonę i rodzinę, a po rozwodzie… dalej żonę i dzieci. Rozwód to luksus dla bogatych, bo kto inny mógłby sobie pozwolić na takie koszty?

Rodzina jest tam świętością, więc dba się, żeby trwała. Rozwody owszem są, ale to droga i skomplikowana sprawa. W Unii Europejskiej rozwody są z kolei jak fast food – szybkie i łatwe, ale czy zawsze zdrowe? Uważam, że powinny być ostatecznością, bo wiele małżeństw dałoby się uratować, gdyby ludzie nie wybierali wygodniejszej, choć niekoniecznie lepszej, drogi.

133

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Kaszpir to typowa sytuacja dla krajów gdzie islam dominuje. Mam wrażenie, że w Twoim przypadku to jest akurat osobiste podejście do Twojej własnej sytuacji. W głębi duszy Ciebie nadal jakoś boli Twój własny rozwód, że nie udało się uratować małżeństwa.

134 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-11-03 15:01:53)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Kaszpir007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Rozwody dziś są jak nowy trend – łatwe, modne i wszędzie zachwalane. Gdy pojawiają się większe tarcia, zamiast naprawiać „usterki” (choćby z pomocą specjalisty), ludzie wybierają „reset”. Rozwód. Media reklamują go jak najnowszy model smartfona – po co ci stary, skoro możesz mieć nowy? A przecież w niektórych krajach rozwód to nie tylko kliknięcie „usuń konto”, ale prawdziwy tor przeszkód!

Wymień w którym? W jakim kraju wysokorozwiniętym uzyskanie rozwodu jest trudne?
Pakistan, Indie to nie są kraje wysokorozwinięte.
Nie zachwalam rozwodu, problemem jest to, jak liberalnie podchodzi się do zawarcia małżeństwa, zadawane pytania w USC dotyczą czy jesteście spokrewnieni a nie czy np. planujecie dzieci, jaki model związku przyjmujecie tradycyjny, jaki ma być podział ról, wiele osób odpowiedziałoby inaczej co mogłoby stanowić powód do chociaż zastanowienia się.

I nikt absolutnie nikt nie promuje rozwodów.


Kiedyś zainteresowałem się Turcją, gdzie mąż po rozwodzie płaci dożywotnie alimenty, żeby była żona mogła żyć na poziomie. W teorii kobiety tam nie pracują, a jeśli pracują, to zarobione pieniądze są ich własnością – ot, taki fundusz na zachcianki. Mąż ma utrzymać żonę i rodzinę, a po rozwodzie… dalej żonę i dzieci. Rozwód to luksus dla bogatych, bo kto inny mógłby sobie pozwolić na takie koszty?

Rodzina jest tam świętością, więc dba się, żeby trwała. Rozwody owszem są, ale to droga i skomplikowana sprawa. W Unii Europejskiej rozwody są z kolei jak fast food – szybkie i łatwe, ale czy zawsze zdrowe? Uważam, że powinny być ostatecznością, bo wiele małżeństw dałoby się uratować, gdyby ludzie nie wybierali wygodniejszej, choć niekoniecznie lepszej, drogi.

W sumie takie jest prawo w Islamie,że nawet jeżeli żona zarabia więcej od męża to mąż nadal ma obowiązek utrzymać rodzinę.  Sama zresztą bylam tego nie raz świadkiem,gdy mieszkałam blisko muzulmanskiej dzielnicy i tam sklep z odzieżą islamska typu abaje,hijaby,niqaby prowadziła Muzulmanka jako swój biznes, a i tak jej mąż wszystkie rachunki opłacał a ona kase dla siebie miała,mimo, ze zarabiala wiecej od niego... kurcze troche im tego tym Muzulmanka zazdroszcze,bo np w Polsce to nawet jak kobieta  3x mniej od meza zarabia to i tak dziela rachunki  na pół - eh szkoda, ze Islam nie jest prawdziwa religia sad big_smile.

A w Europie,gdzie prawo danego państwa stoi nad prawem szariatu to juz wogole Muzulmanki maja eldorado wolności np w takim Iranie to by pewnie nie mogly nawet hijabu z glowy ściągnąć, a tutaj bardzo duzo chodzi bez nakrycia głowy, maluja sie, jezdza autami, pracują.  Bardzo duzo stanowisk pracy w tym urzedy itd jest zajmowane przez Muzulmanki... w sumie to one maja w Europie lepiej niz wiele Chrzescijanek,bo wogole sie o rachunki nie martwia, po rozwodzie tez sa zabezpieczone , natomiast to,ze maja przechlapane w krajach 3 swiata to tez prawda

135

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Kaszpir007 napisał/a:

Rodzina jest tam świętością, więc dba się, żeby trwała. Rozwody owszem są, ale to droga i skomplikowana sprawa. W Unii Europejskiej rozwody są z kolei jak fast food – szybkie i łatwe, ale czy zawsze zdrowe? Uważam, że powinny być ostatecznością, bo wiele małżeństw dałoby się uratować, gdyby ludzie nie wybierali wygodniejszej, choć niekoniecznie lepszej, drogi.

Zauważ, Kaszpir, że użyłeś słowa "świętość". Europa się sekularyzuje, "póki nas śmierć nie rozłączy" to ewidentnie element religijny, konkretnie katolicki w europejskiej tradycji.
Sekularyzacja zaś to proces wielce złożony, ale raczej jednokierunkowy, tak jak było już nie będzie.

136 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-04 08:22:32)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:

Kaszpir to typowa sytuacja dla krajów gdzie islam dominuje. Mam wrażenie, że w Twoim przypadku to jest akurat osobiste podejście do Twojej własnej sytuacji. W głębi duszy Ciebie nadal jakoś boli Twój własny rozwód, że nie udało się uratować małżeństwa.

Bo Ty już (ze względu na wiek) prawdopodobnie należysz do tej generacji kobiet, o których pisał Kaszpir: podejście do małżeństwa jak do zwykłego chodzenia ze sobą . Podejście niczym u hollywoodzkich gwiazd, dla których liczyła się kariera i zabawy, a facet był tylko chwilowym, luźnym dodatkiem (na kilka lat lub nawet na rok, dopóki się pani nie znudziło) jak u Gabor (9 małżeństw), Taylor (8) czy Collins ('tylko" 5).

Ciebie za to nic nie boli (poza czterema literami, że świat i jego skarbiec stały przed Tobą otworem kilkanaście lat temu, a teraz i faceci i koleżanki uświadamiają Ci że pociąg odjechał, z czym - jak widać po tematach i dyskusjach - ciężko Ci się pogodzić).

@Muqin: nadmiernie upraszczasz i racjonalizujesz wyrzucenie zasad i odpowiedzialności do kosza. Złapałaś się słowa, które w tym wypadku stanowi raczej synonim trwałości, mocnych zasad i nierozerwalności, a nie religijnej kwestii. Obecna zmiana mentalności (polegająca na uciekaniu od odpowiedzialności i zasad porządkujących życie) bardziej przypadkowo "płynie" tym samym nurtem co sekularyzacja społeczeństwa niż stanowi jej konsekwencję. Albo inaczej: obie przypadkowo "walczą z tym samym wrogiem".

137

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Nowe_otwarcie napisał/a:

[

Ciebie za to nic nie boli (poza czterema literami, że świat i jego skarbiec stały przed Tobą otworem kilkanaście lat temu, a teraz i faceci i koleżanki uświadamiają Ci że pociąg odjechał, z czym - jak widać po tematach i dyskusjach - ciężko Ci się pogodzić).
.

Czy masz na myśli siebie Kaszpira i Jacka czyli randomowych typów z forum, każdy 50+ uświadamiających 36latce że jej pociąg odjechał, na szczęście są jeszcze są jeszcze jachty i samoloty big_smile

138

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

[

Ciebie za to nic nie boli (poza czterema literami, że świat i jego skarbiec stały przed Tobą otworem kilkanaście lat temu, a teraz i faceci i koleżanki uświadamiają Ci że pociąg odjechał, z czym - jak widać po tematach i dyskusjach - ciężko Ci się pogodzić).
.

Czy masz na myśli siebie Kaszpira i Jacka czyli randomowych typów z forum, każdy 50+ uświadamiających 36latce że jej pociąg odjechał, na szczęście są jeszcze są jeszcze jachty i samoloty big_smile

Nie ja Ci uświadamiam. Pierwsza zrobiła to terapeutka (za co w pierwszej chwili byłaś gotowa jej niemal do gardła skoczyć), w dalszej kolejności zrobili to faceci w których celowałaś (uświadamiając Ci, że nie masz notowań jak laska z czystą kartą). Uwaga o jachtach i samolotach tylko pokazuje że raz: uwaga Cię trafiła; dwa: nie odreagowałaś i dalej starasz się pokazać to, co pokazywałaś (nawet mimowolnie) w swoich postach czyli że jesteś z "wyższej ligi" niż ci, którzy przekazali Ci trudne do przełknięcia wnioski. Właśnie to poczucie wyższości było dla niejednego irytujące, poczucie do którego (w Twojej opinii, nawet jeśli czasem się z tego wycofujesz gdy widzisz że nie jest to dobrze odbierane) masz pełne prawo na podstawie stanu na dzień ukończenia przez Ciebie studiów.

139 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-11-04 11:46:17)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Nowe_otwarcie napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

[

Ciebie za to nic nie boli (poza czterema literami, że świat i jego skarbiec stały przed Tobą otworem kilkanaście lat temu, a teraz i faceci i koleżanki uświadamiają Ci że pociąg odjechał, z czym - jak widać po tematach i dyskusjach - ciężko Ci się pogodzić).
.

Czy masz na myśli siebie Kaszpira i Jacka czyli randomowych typów z forum, każdy 50+ uświadamiających 36latce że jej pociąg odjechał, na szczęście są jeszcze są jeszcze jachty i samoloty big_smile

Nie ja Ci uświadamiam. Pierwsza zrobiła to terapeutka (za co w pierwszej chwili byłaś gotowa jej niemal do gardła skoczyć), w dalszej kolejności zrobili to faceci w których celowałaś (uświadamiając Ci, że nie masz notowań jak laska z czystą kartą). Uwaga o jachtach i samolotach tylko pokazuje że raz: uwaga Cię trafiła; dwa: nie odreagowałaś i dalej starasz się pokazać to, co pokazywałaś (nawet mimowolnie) w swoich postach czyli że jesteś z "wyższej ligi" niż ci, którzy przekazali Ci trudne do przełknięcia wnioski. Właśnie to poczucie wyższości było dla niejednego irytujące, poczucie do którego (w Twojej opinii, nawet jeśli czasem się z tego wycofujesz gdy widzisz że nie jest to dobrze odbierane) masz pełne prawo na podstawie stanu na dzień ukończenia przez Ciebie studiów.

Po pierwsze terapeuta nie jest od uświadamiania, po drugie nikt tego nie robił. Czasem warto zrozumieć czym jest dystans, śmiech. Fakt że Ty tego nie potrafisz to nie oznacza, że inni.
Śmieszny jesteś po prostu myślisz że umniejszając innym coś zyskasz, powodzenia.

W realnym świecie żaden facet którym się zainteresowałam nie uświadomił mnie że mam jakieś słabe notowania, dosłownie żaden cóż za zbieg okoliczności.

140 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-04 12:04:27)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:

W realnym świecie żaden facet którym się zainteresowałam nie uświadomił mnie że mam jakieś słabe notowania, dosłownie żaden cóż za zbieg okoliczności.

Warunek wykluczajacy "ktorym sie zainteresowalam" jest tutaj fundamentalny.
Bo nalezysz do czesci osob z uszkodzonym mozgiem, ktore funkcjonuja w taki sposob, ze gdy ktos je skrytykuje lub odrzuci to automatycznie traca nimi zainteresowanie.

Wiec to nie zbieg okolicznosci tylko uszkodzenie w twoim mozgu.

minnie.89 napisał/a:

Nie zachwalam rozwodu, problemem jest to, jak liberalnie podchodzi się do zawarcia małżeństwa, zadawane pytania w USC dotyczą czy jesteście spokrewnieni a nie czy np. planujecie dzieci, jaki model związku przyjmujecie tradycyjny, jaki ma być podział ról, wiele osób odpowiedziałoby inaczej co mogłoby stanowić powód do chociaż zastanowienia się.

Czy Ty jestes az tak spierdolona, ze zrzucasz wine na Urzad Stanu Cywilnego za to, ze Ty sie kurwa nie zastanowilas przed slubem co robisz? big_smile

Nie wierze jak niektore tutaj ludzie sa bezgranicznie tempeeeeeeee aaaaa no nie moge aaaa wody aaa daj ktos mi sie napic wody aaaa xD xDxD

141

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JohnyBravo777 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

W realnym świecie żaden facet którym się zainteresowałam nie uświadomił mnie że mam jakieś słabe notowania, dosłownie żaden cóż za zbieg okoliczności.

Warunek wykluczajacy "ktorym sie zainteresowalam" jest tutaj fundamentalny.
Bo nalezysz do czesci osob z uszkodzonym mozgiem, ktore funkcjonuja w taki sposob, ze gdy ktos je skrytykuje lub odrzuci to automatycznie traca nimi zainteresowanie.

Wiec to nie zbieg okolicznosci tylko uszkodzenie w twoim mozgu.

minnie.89 napisał/a:

Nie zachwalam rozwodu, problemem jest to, jak liberalnie podchodzi się do zawarcia małżeństwa, zadawane pytania w USC dotyczą czy jesteście spokrewnieni a nie czy np. planujecie dzieci, jaki model związku przyjmujecie tradycyjny, jaki ma być podział ról, wiele osób odpowiedziałoby inaczej co mogłoby stanowić powód do chociaż zastanowienia się.

Czy Ty jestes az tak spierdolona, ze zrzucasz wine na Urzad Stanu Cywilnego za to, ze Ty sie kurwa nie zastanowilas przed slubem co robisz? big_smile

Nie wierze jak niektore tutaj ludzie sa bezgranicznie tempeeeeeeee aaaaa no nie moge aaaa wody aaa daj ktos mi sie napic wody aaaa xD xDxD

big_smile no właśnie jak można na Urząd zwalać wine, że się wzięło ślub

142

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Widzę, że poziom zrozumienia zerowy, po pierwsze ja nie wzięłam ślubu więc jak mogę kogoś winić.
Wskazałam jedynie, iż większość osób mówi świadomy praw i obowiązków ... ale nie jest ich świadomy,

143

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:

Widzę, że poziom zrozumienia zerowy, po pierwsze ja nie wzięłam ślubu więc jak mogę kogoś winić.
Wskazałam jedynie, iż większość osób mówi świadomy praw i obowiązków ... ale nie jest ich świadomy,

No tak, Ty nie wzielas slubu tylko zrobilas sobie dziecko bez aby mialo rozjebana rodzine big_smile

144 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-04 12:36:50)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:

większość osób mówi świadomy praw i obowiązków ... ale nie jest ich świadomy,

W kościele są jeszcze nauki przedmałżeńskie. Żeby właśnie przegadać małżeństwo i się zastanowić czy nadajemy na tych samych falach.
Są też rekolekcje i pielgrzymki dla narzeczonych i małżeństw.
Więc to tylko ateusze nie wiedzą o co chodzi wink

145 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-04 12:47:14)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

W kościele są jeszcze nauki przedmałżeńskie. Żeby właśnie przegadać małżeństwo i się zastanowić czy nadajemy na tych samych falach.

"Nadawanie na tych samych falach" jest oczywiste po pierwszym spotkaniu z druga osoba.

Malzenstwa - tak samo jak wszystkie zwiazki - osob takich jak minnie i wiele kobiet na tym forum rozpadaja sie z oczywistego powodu, ze do zwiazku koniecznym jest nie bycie obsesyjnie skupionym na wlasnych potrzebach - umiejetnosc czerpania przyjemnosci z poswiecenia wlasnych potrzeb na rzecz drugiej osoby.
Bez powyzszego kazdy zwiazek po paru latach staje sie meczarnia, ktora dazy do rozpadu (bo taka osoba w zwiazku czuje sie jeszcze bardziej pusta, marna i samotna niz zyjac samemu).

A to jest wlasnie to czego uczy filozofia egzystencjonalizmu, ktorej ojciec (Sartre) dal fundament nowoczesnej psychoterapii (niezaleznie od specjalizacji).
A ta wsiakla do kultury do tego stopnia, ze dla wielu osob skupienie na wlasnych potrzebach nawet nie jawi sie jako wybor tylko oczywisty stan rzeczy jak prawa mechaniki Newtona.

146

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Nie zesraj się.

147 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-11-04 12:57:45)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JohnyBravo777 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

W kościele są jeszcze nauki przedmałżeńskie. Żeby właśnie przegadać małżeństwo i się zastanowić czy nadajemy na tych samych falach.

"Nadawanie na tych samych falach" jest oczywiste po pierwszym spotkaniu z druga osoba.

Malzenstwa - tak samo jak wszystkie zwiazki - osob takich jak minnie i wiele kobiet na tym forum rozpadaja sie z oczywistego powodu, ze do zwiazku koniecznym jest nie bycie obsesyjnie skupionym na wlasnych potrzebach - umiejetnosc czerpania przyjemnosci z poswiecenia wlasnych potrzeb na rzecz drugiej osoby.
Bez powyzszego kazdy zwiazek po paru latach staje sie meczarnia, ktora dazy do rozpadu (bo taka osoba w zwiazku czuje sie jeszcze bardziej pusta, marna i samotna niz zyjac samemu).

A to jest wlasnie to czego uczy filozofia egzystencjonalizmu, ktorej ojciec (Sartre) dal fundament nowoczesnej psychoterapii (niezaleznie od specjalizacji).
A ta wsiakla do kultury do tego stopnia, ze dla wielu osob skupienie na wlasnych potrzebach nawet nie jawi sie jako wybor tylko oczywisty stan rzeczy jak prawa mechaniki Newtona.

A jak dla mnie to można i miec swoje potrzeby i wcale z nich nie rezygnowac, a jednocześnie poświęcić czas osobie z ktora jestesmy razem. Jedno drugiego nie wyklucza. Prosty przykład ze mna-ja codziennie poswiecam czas z corka teraz co prawda nie tak dużo, co gdy byla malym dzieckiem,bo ona jako nastolatka sama wybiera kolezanki sobie(zresztą ja i inni z nas też pewnie woleli towarzystwo rówieśnikow niż rodziców w nastoletnim wieku),ale mimo wszystko co dzień ten czas z nią spędzam chocby na rozmowie, robieniu czegos razem itd, dbam o jej potrzeby najlepiej jak umiem,a nadal nie poswiecam swoich potrzeb i mam kazdego dnia czas wolny dla siebie, kiedy cos kupie corce to sobie tez cos zawsze-no czyli nie zaniedbuje jej potrzeb, ale jednoczesnie nie poswiecam swoich .. gdybym miala fajnego dobrego partnera,który mnie nie zdradza to też bym dużo dla niego robiła rzeczy,poświęcała mu czas, ale nigdy bym z własnych potrzeb nie zrezygnowała

148 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-04 13:06:55)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Julia life in UK napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

W kościele są jeszcze nauki przedmałżeńskie. Żeby właśnie przegadać małżeństwo i się zastanowić czy nadajemy na tych samych falach.

"Nadawanie na tych samych falach" jest oczywiste po pierwszym spotkaniu z druga osoba.

Malzenstwa - tak samo jak wszystkie zwiazki - osob takich jak minnie i wiele kobiet na tym forum rozpadaja sie z oczywistego powodu, ze do zwiazku koniecznym jest nie bycie obsesyjnie skupionym na wlasnych potrzebach - umiejetnosc czerpania przyjemnosci z poswiecenia wlasnych potrzeb na rzecz drugiej osoby.
Bez powyzszego kazdy zwiazek po paru latach staje sie meczarnia, ktora dazy do rozpadu (bo taka osoba w zwiazku czuje sie jeszcze bardziej pusta, marna i samotna niz zyjac samemu).

A to jest wlasnie to czego uczy filozofia egzystencjonalizmu, ktorej ojciec (Sartre) dal fundament nowoczesnej psychoterapii (niezaleznie od specjalizacji).
A ta wsiakla do kultury do tego stopnia, ze dla wielu osob skupienie na wlasnych potrzebach nawet nie jawi sie jako wybor tylko oczywisty stan rzeczy jak prawa mechaniki Newtona.

A jak dla mnie to można i miec swoje potrzeby i wcale z nich nie rezygnowac, a jednocześnie poświęcić czas osobie z ktora jestesmy razem. Jedno drugiego nie wyklucza. Prosty przykład ze mna-ja codziennie poswiecam czas z corka teraz co prawda nie tak dużo, co gdy byla malym dzieckiem,bo ona jako nastolatka sama wybiera kolezanki sobie(zresztą ja i inni z nas też pewnie woleli towarzystwo rówieśnikow niż rodziców w nastoletnim wieku),ale mimo wszystko co dzień ten czas z nią spędzam chocby na rozmowie, robieniu czegos razem itd, dbam o jej potrzeby najlepiej jak umiem,a nadal nie poswiecam swoich potrzeb i mam kazdego dnia czas wolny dla siebie, kiedy cos kupie corce to sobie tez cos zawsze-no czyli nie zaniedbuje jej potrzeb, ale jednoczesnie nie poswiecam swoich .. gdybym miala fajnego dobrego partnera,który mnie nie zdradza to też bym dużo dla niego robiła rzeczy,poświęcała mu czas, ale nigdy bym z własnych potrzeb nie zrezygnowała

No i dlatego nie masz.
W sensie, twoja sytuacja jest naturalna konsekwencja twoich przekonan, ktore wplynely na twoje wybory.
Absurdem jest bycie w sytuacji, ktorej sie nie lubi i uwazanie swoich przekonan (ktore do niej doprowadzily) za sluszne.

149

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

większość osób mówi świadomy praw i obowiązków ... ale nie jest ich świadomy,

W kościele są jeszcze nauki przedmałżeńskie. Żeby właśnie przegadać małżeństwo i się zastanowić czy nadajemy na tych samych falach.
Są też rekolekcje i pielgrzymki dla narzeczonych i małżeństw.
Więc to tylko ateusze nie wiedzą o co chodzi wink

Tylko to jest wyłącznie Kościelne, bark jest typowo świeckich nauk.
Nauki Kościelne nie odnoszą się też do wszystkiego.
Prawdą jest też że nie warto krytykować tych nauk tylko i wyłącznie dlatego, że mają podejście do invitro takie a nie inne, bo w wielu kwestiach mają rację.

150

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Kościół wbrew pozorom ma dużo do zaoferowania jeśli potrafi się z tego skorzystać.

151

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JohnyBravo777 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

"Nadawanie na tych samych falach" jest oczywiste po pierwszym spotkaniu z druga osoba.

Malzenstwa - tak samo jak wszystkie zwiazki - osob takich jak minnie i wiele kobiet na tym forum rozpadaja sie z oczywistego powodu, ze do zwiazku koniecznym jest nie bycie obsesyjnie skupionym na wlasnych potrzebach - umiejetnosc czerpania przyjemnosci z poswiecenia wlasnych potrzeb na rzecz drugiej osoby.
Bez powyzszego kazdy zwiazek po paru latach staje sie meczarnia, ktora dazy do rozpadu (bo taka osoba w zwiazku czuje sie jeszcze bardziej pusta, marna i samotna niz zyjac samemu).

A to jest wlasnie to czego uczy filozofia egzystencjonalizmu, ktorej ojciec (Sartre) dal fundament nowoczesnej psychoterapii (niezaleznie od specjalizacji).
A ta wsiakla do kultury do tego stopnia, ze dla wielu osob skupienie na wlasnych potrzebach nawet nie jawi sie jako wybor tylko oczywisty stan rzeczy jak prawa mechaniki Newtona.

A jak dla mnie to można i miec swoje potrzeby i wcale z nich nie rezygnowac, a jednocześnie poświęcić czas osobie z ktora jestesmy razem. Jedno drugiego nie wyklucza. Prosty przykład ze mna-ja codziennie poswiecam czas z corka teraz co prawda nie tak dużo, co gdy byla malym dzieckiem,bo ona jako nastolatka sama wybiera kolezanki sobie(zresztą ja i inni z nas też pewnie woleli towarzystwo rówieśnikow niż rodziców w nastoletnim wieku),ale mimo wszystko co dzień ten czas z nią spędzam chocby na rozmowie, robieniu czegos razem itd, dbam o jej potrzeby najlepiej jak umiem,a nadal nie poswiecam swoich potrzeb i mam kazdego dnia czas wolny dla siebie, kiedy cos kupie corce to sobie tez cos zawsze-no czyli nie zaniedbuje jej potrzeb, ale jednoczesnie nie poswiecam swoich .. gdybym miala fajnego dobrego partnera,który mnie nie zdradza to też bym dużo dla niego robiła rzeczy,poświęcała mu czas, ale nigdy bym z własnych potrzeb nie zrezygnowała

No i dlatego nie masz.
W sensie, twoja sytuacja jest naturalna konsekwencja twoich przekonan, ktore wplynely na twoje wybory.
Absurdem jest bycie w sytuacji, ktorej sie nie lubi i uwazanie swoich przekonan (ktore do niej doprowadzily) za sluszne.

Nie mam,bo wczesniej wybieralam sie do zakonu big_smile ale niedlugo moze bede mieć

152 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-04 13:08:32)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Julia life in UK napisał/a:

Nie mam,bo wczesniej wybieralam sie do zakonu big_smile ale niedlugo moze bede mieć

Mysle, ze brakuje Ci edukacji aby zrozumiec jak absurdalne jest to co wczesniej napisalas o wspieraniu przy jednoczesnym braku poswiecenia wlasnych potrzeb.
4 mozna podzielic tylko na 0+4, 1+3, 2+2, 3+1 lub 4+0 - nie da sie podzielic na 4+3.

Za kazdym razem gdy skupiasz sie na potrzebach innej osoby to poswiecasz czesc energii, czasu, pieniedzy, ktore moglabys skonsumowac na zaspokajanie swoich biezacych lub przyszlych potrzeb.

Powodzenie w relacjach nie jest nawet uwarunkowane czy Ty swoje 4 dzielisz na 3+1, 2+2 czy nawet 0+4.
A jedynie na ile jestes umyslowo elastyczna aby nie musiec myslec o swoich potrzebach gdy tylko troche sie sfrustruja.

153

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JohnyBravo777 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Nie mam,bo wczesniej wybieralam sie do zakonu big_smile ale niedlugo moze bede mieć

Mysle, ze brakuje Ci edukacji aby zrozumiec jak absurdalne jest to co wczesniej napisalas o wspieraniu przy jednoczesnym braku poswiecenia wlasnych potrzeb.
4 mozna podzielic tylko na 0+4, 1+3, 2+2, 3+1 lub 4+0 - nie da sie podzielic na 4+3.

Za kazdym razem gdy skupiasz sie na potrzebach innej osoby to poswiecasz czesc energii, czasu, pieniedzy, ktore moglabys skonsumowac na zaspokajanie swoich biezacych lub przyszlych potrzeb.

Powodzenie w relacjach nie jest nawet uwarunkowane czy Ty swoje 4 dzielisz na 3+1, 2+2 czy nawet 0+4.
A jedynie na ile jestes umyslowo elastyczna aby nie musiec myslec o swoich potrzebach gdy tylko troche sie sfrustruja.

Nic z tej matematyki nie rozumiem. Ale ja potrafię być umysłowo elastyczna i jak trzeba to nie muszę myśleć o swoich potrzebach, tyle,że w porównaniu do Ciebie to też wiem,że nie muszę z nich całkowicie rezygnowac. Mogę je przełożyć na później jeżeli np nowy partner będzie wymagać więcej poświęcenia,no,ale później wracam tez do swoich potrzeb.

Ciekawe też czy Ty zrezygnowałeś z własnych potrzeb ? big_smile napewno nie całkowicie i też robisz np to co lubisz dla siebie ,a nie tylko to co musisz dla drugiej osoby

154

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Kościół wbrew pozorom ma dużo do zaoferowania jeśli potrafi się z tego skorzystać.

Oczywiście kluczem jest ta druga część zdania, jeśli potrafi się z tego skorzystać.

155

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Nowe_otwarcie napisał/a:

@Muqin: nadmiernie upraszczasz i racjonalizujesz wyrzucenie zasad i odpowiedzialności do kosza. Złapałaś się słowa, które w tym wypadku stanowi raczej synonim trwałości, mocnych zasad i nierozerwalności, a nie religijnej kwestii. Obecna zmiana mentalności (polegająca na uciekaniu od odpowiedzialności i zasad porządkujących życie) bardziej przypadkowo "płynie" tym samym nurtem co sekularyzacja społeczeństwa niż stanowi jej konsekwencję. Albo inaczej: obie przypadkowo "walczą z tym samym wrogiem".

No trudno tak skomplikowanych zjawisk ciut nie uprościć  w luźniej rozmowie na forum smile
Nie złapałam się za słowa, raczej jakiś aspekt zjawiska mi wyszedł. Kaszpir odniósł się do rozwodów w Turcji czyli kraju o innej religijnej tradycji. Z powodu  tej między innymi tradycji rozwody w Turcji wyglądają tak a nie inaczej. W islamie rozwód jest religijnie dopuszczalny, acz uznawany za ostateczność. W katolicyzmie jest niedopuszczalny.
Tylko w sumie katolicyzm jest tak radykalny, nierozerwalności w innych religiach nie ma, może jakoś niszowo. W katolickiej (co do korzeni) Europie i to zachodniej (bo prawosławie już rozwód dopuszcza) nierozerwalność małżeństwa jest spojona z trwałością i mocnymi zasadami. W krajach o innych religijnych korzeniach tego połączenia nie ma, bo być nie może. Tu akurat widzę raczej jeden ze związków przyczynowo skutkowych niż przypadek, zresztą w  kwestiach natury socjologiczno społecznej przypadek raczej się nie pojawia jako wyjaśnienie czegokolwiek. Tak luźno i zdecydowanie obok tematu wątku, skoro już mnie do tablicy wywołałeś. smile

156 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-04 15:26:27)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Muqin napisał/a:

No trudno tak skomplikowanych zjawisk ciut nie uprościć  w luźniej rozmowie na forum smile
Nie złapałam się za słowa, raczej jakiś aspekt zjawiska mi wyszedł. Kaszpir odniósł się do rozwodów w Turcji czyli kraju o innej religijnej tradycji. Z powodu  tej między innymi tradycji rozwody w Turcji wyglądają tak a nie inaczej. W islamie rozwód jest religijnie dopuszczalny, acz uznawany za ostateczność. W katolicyzmie jest niedopuszczalny.
Tylko w sumie katolicyzm jest tak radykalny, nierozerwalności w innych religiach nie ma, może jakoś niszowo. W katolickiej (co do korzeni) Europie i to zachodniej (bo prawosławie już rozwód dopuszcza) nierozerwalność małżeństwa jest spojona z trwałością i mocnymi zasadami. W krajach o innych religijnych korzeniach tego połączenia nie ma, bo być nie może. Tu akurat widzę raczej jeden ze związków przyczynowo skutkowych niż przypadek, zresztą w  kwestiach natury socjologiczno społecznej przypadek raczej się nie pojawia jako wyjaśnienie czegokolwiek. Tak luźno i zdecydowanie obok tematu wątku, skoro już mnie do tablicy wywołałeś. smile

Pozwól, że wniosę dwie istotne uwagi do Twojego wywodu:

1. Dlaczego tylko w katolicyzmie nie ma rozwodu? Ano po to żeby w tym szczelnym murze istniała tylko jedna, w pełni kontrolowana przez kler furtka, na której kler katolicki mógł od wieków nie tylko trzepać kasę, ale i w skrajnych przypadkach (związanych z monarchami) budować władzę. Taaaaak, mówię o unieważnieniu małżeństwa! Czy muszę ten wątek rozwijać...?

2. W katolicyzmie kwestią nie do przejścia jest rozwód, zaś w islamie... małżeństwo. A właściwie seks jedynie w małżeństwie  Dlaczego rozwód jest taki łatwy, ale jednocześnie zabezpiecza potomstwo z "właściwie" zawartego związku małżeńskiego jak i (często) samą małżonkę? Tu należy się cofnąć aż do czasów proroka Mahometa. I nie chodziło jedynie o nadzwyczaj (jak na nasze kategorie) gorącokrwistych władców, którzy niechętnego udzieleniu rozwodu mułłę mogliby dość boleśnie ukatrupić. Przecież to w tamtych czasach powstał lokalny szyicki specjał czyli mut'a(małżeństwo okresowe. Czemu powstał tenże lokalny spcjał? Ano dlatego, że jak sobie szła armia walczyć za kalifa i Allaha, to w czasie tak długiego okresu zachciało się i pobzykać. Zabronią pobzykać, to się armia zbiesi albo w ogóle rozleci. No to na jedną nockę zawierało się małżeństwo z lokalną laską i rano żołnierz szedł (już wolny) w dalszą drogę. Oczywiście jak z bzykania panna spuchła, to dziecko było legalne (panna nie miała kłopotów ze strony mułłów ani społeczności)*, a dziecko miało prawo domagać się majątku po ojcu. I wszyscy zadowoleni.


I to  wszystko abstrahując zupełnie od faktu, że właściwym synonimem dla kaszpirowego "święte" jest tu raczej "stałe, nierozerwalne" niż "związane z religią, z sacrum".

*) chyba że była sunnitką, to tak czy siak miała prze...ne; zresztą bzykanie sunnicko-szyickie też było mało realne, choć jak przypiliło to uj wie... wink

157

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Nowe_otwarcie napisał/a:
Muqin napisał/a:

No trudno tak skomplikowanych zjawisk ciut nie uprościć  w luźniej rozmowie na forum smile
Nie złapałam się za słowa, raczej jakiś aspekt zjawiska mi wyszedł. Kaszpir odniósł się do rozwodów w Turcji czyli kraju o innej religijnej tradycji. Z powodu  tej między innymi tradycji rozwody w Turcji wyglądają tak a nie inaczej. W islamie rozwód jest religijnie dopuszczalny, acz uznawany za ostateczność. W katolicyzmie jest niedopuszczalny.
Tylko w sumie katolicyzm jest tak radykalny, nierozerwalności w innych religiach nie ma, może jakoś niszowo. W katolickiej (co do korzeni) Europie i to zachodniej (bo prawosławie już rozwód dopuszcza) nierozerwalność małżeństwa jest spojona z trwałością i mocnymi zasadami. W krajach o innych religijnych korzeniach tego połączenia nie ma, bo być nie może. Tu akurat widzę raczej jeden ze związków przyczynowo skutkowych niż przypadek, zresztą w  kwestiach natury socjologiczno społecznej przypadek raczej się nie pojawia jako wyjaśnienie czegokolwiek. Tak luźno i zdecydowanie obok tematu wątku, skoro już mnie do tablicy wywołałeś. smile

Pozwól, że wniosę dwie istotne uwagi do Twojego wywodu:

1. Dlaczego tylko w katolicyzmie nie ma rozwodu? Ano po to żeby w tym szczelnym murze istniała tylko jedna, w pełni kontrolowana przez kler furtka, na której kler katolicki mógł od wieków nie tylko trzepać kasę, ale i w skrajnych przypadkach (związanych z monarchami) budować władzę. Taaaaak, mówię o unieważnieniu małżeństwa! Czy muszę ten wątek rozwijać...?

2. W katolicyzmie kwestią nie do przejścia jest rozwód, zaś w islamie... małżeństwo. A właściwie seks jedynie w małżeństwie  Dlaczego rozwód jest taki łatwy, ale jednocześnie zabezpiecza potomstwo z "właściwie" zawartego związku małżeńskiego jak i (często) samą małżonkę? Tu należy się cofnąć aż do czasów proroka Mahometa. I nie chodziło jedynie o nadzwyczaj (jak na nasze kategorie) gorącokrwistych władców, którzy niechętnego udzieleniu rozwodu mułłę mogliby dość boleśnie ukatrupić. Przecież to w tamtych czasach powstał lokalny szyicki specjał czyli mut'a(małżeństwo okresowe. Czemu powstał tenże lokalny spcjał? Ano dlatego, że jak sobie szła armia walczyć za kalifa i Allaha, to w czasie tak długiego okresu zachciało się i pobzykać. Zabronią pobzykać, to się armia zbiesi albo w ogóle rozleci. No to na jedną nockę zawierało się małżeństwo z lokalną laską i rano żołnierz szedł (już wolny) w dalszą drogę. Oczywiście jak z bzykania panna spuchła, to dziecko było legalne (panna nie miała kłopotów ze strony mułłów ani społeczności)*, a dziecko miało prawo domagać się majątku po ojcu. I wszyscy zadowoleni.


I to  wszystko abstrahując zupełnie od faktu, że właściwym synonimem dla kaszpirowego "święte" jest tu raczej "stałe, nierozerwalne" niż "związane z religią, z sacrum".

*) chyba że była sunnitką, to tak czy siak miała prze...ne; zresztą bzykanie sunnicko-szyickie też było mało realne, choć jak przypiliło to uj wie... wink

W katolicyzmie kwestią nie do przejścia jest rozwód, zaś w islamie... małżeństwo- na Islamie to Ty się za bardzo nie znasz  big_smile

158

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Julia life in UK napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Muqin napisał/a:

No trudno tak skomplikowanych zjawisk ciut nie uprościć  w luźniej rozmowie na forum smile
Nie złapałam się za słowa, raczej jakiś aspekt zjawiska mi wyszedł. Kaszpir odniósł się do rozwodów w Turcji czyli kraju o innej religijnej tradycji. Z powodu  tej między innymi tradycji rozwody w Turcji wyglądają tak a nie inaczej. W islamie rozwód jest religijnie dopuszczalny, acz uznawany za ostateczność. W katolicyzmie jest niedopuszczalny.
Tylko w sumie katolicyzm jest tak radykalny, nierozerwalności w innych religiach nie ma, może jakoś niszowo. W katolickiej (co do korzeni) Europie i to zachodniej (bo prawosławie już rozwód dopuszcza) nierozerwalność małżeństwa jest spojona z trwałością i mocnymi zasadami. W krajach o innych religijnych korzeniach tego połączenia nie ma, bo być nie może. Tu akurat widzę raczej jeden ze związków przyczynowo skutkowych niż przypadek, zresztą w  kwestiach natury socjologiczno społecznej przypadek raczej się nie pojawia jako wyjaśnienie czegokolwiek. Tak luźno i zdecydowanie obok tematu wątku, skoro już mnie do tablicy wywołałeś. smile

Pozwól, że wniosę dwie istotne uwagi do Twojego wywodu:

1. Dlaczego tylko w katolicyzmie nie ma rozwodu? Ano po to żeby w tym szczelnym murze istniała tylko jedna, w pełni kontrolowana przez kler furtka, na której kler katolicki mógł od wieków nie tylko trzepać kasę, ale i w skrajnych przypadkach (związanych z monarchami) budować władzę. Taaaaak, mówię o unieważnieniu małżeństwa! Czy muszę ten wątek rozwijać...?

2. W katolicyzmie kwestią nie do przejścia jest rozwód, zaś w islamie... małżeństwo. A właściwie seks jedynie w małżeństwie  Dlaczego rozwód jest taki łatwy, ale jednocześnie zabezpiecza potomstwo z "właściwie" zawartego związku małżeńskiego jak i (często) samą małżonkę? Tu należy się cofnąć aż do czasów proroka Mahometa. I nie chodziło jedynie o nadzwyczaj (jak na nasze kategorie) gorącokrwistych władców, którzy niechętnego udzieleniu rozwodu mułłę mogliby dość boleśnie ukatrupić. Przecież to w tamtych czasach powstał lokalny szyicki specjał czyli mut'a(małżeństwo okresowe. Czemu powstał tenże lokalny spcjał? Ano dlatego, że jak sobie szła armia walczyć za kalifa i Allaha, to w czasie tak długiego okresu zachciało się i pobzykać. Zabronią pobzykać, to się armia zbiesi albo w ogóle rozleci. No to na jedną nockę zawierało się małżeństwo z lokalną laską i rano żołnierz szedł (już wolny) w dalszą drogę. Oczywiście jak z bzykania panna spuchła, to dziecko było legalne (panna nie miała kłopotów ze strony mułłów ani społeczności)*, a dziecko miało prawo domagać się majątku po ojcu. I wszyscy zadowoleni.


I to  wszystko abstrahując zupełnie od faktu, że właściwym synonimem dla kaszpirowego "święte" jest tu raczej "stałe, nierozerwalne" niż "związane z religią, z sacrum".

*) chyba że była sunnitką, to tak czy siak miała prze...ne; zresztą bzykanie sunnicko-szyickie też było mało realne, choć jak przypiliło to uj wie... wink

W katolicyzmie kwestią nie do przejścia jest rozwód, zaś w islamie... małżeństwo- na Islamie to Ty się za bardzo nie znasz  big_smile

Julcia, to spróbuj w kraju z szariatem pobzykać się bez zawarcia związku małżeńskiego (nawet okresowego). No, chyba że jesteś celebrytką na specjalnych prawach (w takich przypadkach  zarówno w sunnickiej AS jak i w szyickim Iranie odpowiednie służby udają, że pewnych rzeczy nie widzą, a o pewnych nie wiedzą; wtedy i - bez afiszowania się - można i bzyknąć bez ślubu i golnąć sobie i nawet ukradkiem skręta wypalić). Ale to nie dla maluczkich.

159 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-11-04 15:58:37)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Nowe_otwarcie napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Pozwól, że wniosę dwie istotne uwagi do Twojego wywodu:

1. Dlaczego tylko w katolicyzmie nie ma rozwodu? Ano po to żeby w tym szczelnym murze istniała tylko jedna, w pełni kontrolowana przez kler furtka, na której kler katolicki mógł od wieków nie tylko trzepać kasę, ale i w skrajnych przypadkach (związanych z monarchami) budować władzę. Taaaaak, mówię o unieważnieniu małżeństwa! Czy muszę ten wątek rozwijać...?

2. W katolicyzmie kwestią nie do przejścia jest rozwód, zaś w islamie... małżeństwo. A właściwie seks jedynie w małżeństwie  Dlaczego rozwód jest taki łatwy, ale jednocześnie zabezpiecza potomstwo z "właściwie" zawartego związku małżeńskiego jak i (często) samą małżonkę? Tu należy się cofnąć aż do czasów proroka Mahometa. I nie chodziło jedynie o nadzwyczaj (jak na nasze kategorie) gorącokrwistych władców, którzy niechętnego udzieleniu rozwodu mułłę mogliby dość boleśnie ukatrupić. Przecież to w tamtych czasach powstał lokalny szyicki specjał czyli mut'a(małżeństwo okresowe. Czemu powstał tenże lokalny spcjał? Ano dlatego, że jak sobie szła armia walczyć za kalifa i Allaha, to w czasie tak długiego okresu zachciało się i pobzykać. Zabronią pobzykać, to się armia zbiesi albo w ogóle rozleci. No to na jedną nockę zawierało się małżeństwo z lokalną laską i rano żołnierz szedł (już wolny) w dalszą drogę. Oczywiście jak z bzykania panna spuchła, to dziecko było legalne (panna nie miała kłopotów ze strony mułłów ani społeczności)*, a dziecko miało prawo domagać się majątku po ojcu. I wszyscy zadowoleni.


I to  wszystko abstrahując zupełnie od faktu, że właściwym synonimem dla kaszpirowego "święte" jest tu raczej "stałe, nierozerwalne" niż "związane z religią, z sacrum".

*) chyba że była sunnitką, to tak czy siak miała prze...ne; zresztą bzykanie sunnicko-szyickie też było mało realne, choć jak przypiliło to uj wie... wink

W katolicyzmie kwestią nie do przejścia jest rozwód, zaś w islamie... małżeństwo- na Islamie to Ty się za bardzo nie znasz  big_smile

Julcia, to spróbuj w kraju z szariatem pobzykać się bez zawarcia związku małżeńskiego (nawet okresowego). No, chyba że jesteś celebrytką na specjalnych prawach (w takich przypadkach  zarówno w sunnickiej AS jak i w szyickim Iranie odpowiednie służby udają, że pewnych rzeczy nie widzą, a o pewnych nie wiedzą; wtedy i - bez afiszowania się - można i bzyknąć bez ślubu i golnąć sobie i nawet ukradkiem skręta wypalić). Ale to nie dla maluczkich.

Tam,gdzie jest szariat to jest to zabronione seks bez ślubu. Natomiast w Europie,gdzie takie prawo nie panuje to Muzulmanie mają sobie seksy bez ślubów i wogole mają gdzieś prawo szariatu ... w sumie to Muzulmanie chyba sami mają w d**** ten swój Islam, skoro tylko,gdy da się im więcej wolności to sami lamia prawa Islamu  big_smile

160

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Nowe_otwarcie napisał/a:

Pozwól, że wniosę dwie istotne uwagi do Twojego wywodu:

1. Dlaczego tylko w katolicyzmie nie ma rozwodu? Ano po to żeby w tym szczelnym murze istniała tylko jedna, w pełni kontrolowana przez kler furtka, na której kler katolicki mógł od wieków nie tylko trzepać kasę, ale i w skrajnych przypadkach (związanych z monarchami) budować władzę. Taaaaak, mówię o unieważnieniu małżeństwa! Czy muszę ten wątek rozwijać...?

2. W katolicyzmie kwestią nie do przejścia jest rozwód, zaś w islamie... małżeństwo. A właściwie seks jedynie w małżeństwie  Dlaczego rozwód jest taki łatwy, ale jednocześnie zabezpiecza potomstwo z "właściwie" zawartego związku małżeńskiego jak i (często) samą małżonkę? Tu należy się cofnąć aż do czasów proroka Mahometa. I nie chodziło jedynie o nadzwyczaj (jak na nasze kategorie) gorącokrwistych władców, którzy niechętnego udzieleniu rozwodu mułłę mogliby dość boleśnie ukatrupić. Przecież to w tamtych czasach powstał lokalny szyicki specjał czyli mut'a(małżeństwo okresowe. Czemu powstał tenże lokalny spcjał? Ano dlatego, że jak sobie szła armia walczyć za kalifa i Allaha, to w czasie tak długiego okresu zachciało się i pobzykać. Zabronią pobzykać, to się armia zbiesi albo w ogóle rozleci. No to na jedną nockę zawierało się małżeństwo z lokalną laską i rano żołnierz szedł (już wolny) w dalszą drogę. Oczywiście jak z bzykania panna spuchła, to dziecko było legalne (panna nie miała kłopotów ze strony mułłów ani społeczności)*, a dziecko miało prawo domagać się majątku po ojcu. I wszyscy zadowoleni.


I to  wszystko abstrahując zupełnie od faktu, że właściwym synonimem dla kaszpirowego "święte" jest tu raczej "stałe, nierozerwalne" niż "związane z religią, z sacrum".

*) chyba że była sunnitką, to tak czy siak miała prze...ne; zresztą bzykanie sunnicko-szyickie też było mało realne, choć jak przypiliło to uj wie... wink

W katolicyzmie nie ma rozwodu z iluś powodów. Ja się skupiłam na teorii czyli tym, że tylko w katolicyzmie jest tak silne i radykalne połączenie społecznej instytucji małżeństwa ze sferą sacrum. Istnieje wszędzie, ale tylko u katolików  rozwiązanie małżeństwa  jest jednocześnie i wprost naruszeniem sacrum czyli grzechem niezależnie od okoliczności.  Stąd - w katolickiej Europie zachodniej (kulturowo) odejście od katolickiego nauczania daje w efekcie coś w rodzaju "zezwolenia na rozwód" w przestrzeni społecznej.  Może nie do końca dobrym słowem była sekularyzacja...raczej odejście od katolickiego wzorca.
Owszem, Kaszpira "święte" to synonim "nierozerwalne". Jak się odejdzie od katolicyzmu to ta nierozerwalność znika. I rozwód zaczyna w grę wchodzić jako jedno z rozwiązań życiowych, jak choćby u prawosławnych.

W szyitów i sunnitów nie dam się wkręcić, na to nie licz smile za słaba jestem w islamie. smile

161 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-04 21:41:49)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Odnośnie uwagi Kaszpira co do świętości, to nietrudno, moim zdaniem, się domyślić, że niekoniecznie może tutaj chodzić o traktowanie małżeństwa głównie w ujęciu katolickim. Raczej czymś niezwykle istotnym, wręcz fundamentalnym, zgodnym jednak z osobistymi przekonaniami i zasadami moralnymi, niemającymi z religią wiele wspólnego. Tym bardziej, że określenie "świętość" występuje też w pogańskich wierzeniach.

162

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Religia jako wzorzec kulturowy w tym momencie, bagienni_k. Nie że osobiście Kaszpir. Odejście od wzorca katolickiego daje w efekcie większe społeczne przyzwolenie na rozwód jako taki. Bo było o pladze rozwodów w Unii Europejskiej.

163

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
bagienni_k napisał/a:

Odnośnie uwagi Kaszpira co do świętości, to nietrudno, moim zdaniem, się domyślić, że niekoniecznie może tutaj chodzić o traktowanie małżeństwa głównie w ujęciu katolickim. Raczej czymś niezwykle istotnym, wręcz fundamentalnym, zgodnym jednak z osobistymi przekonaniami i zasadami moralnymi, niemającymi z religią wiele wspólnego. Tym bardziej, że określenie "świętość" występuje też w pogańskich wierzeniach.

Ujęcie Tych Panów ma ich osobisty wymiar, ani Kaszpir ani NO po rozwodzie nie maja z wyłączeniem przelotnych innych relacji, gdyby mieli wypowiedź byłaby inna.

164

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Odnośnie uwagi Kaszpira co do świętości, to nietrudno, moim zdaniem, się domyślić, że niekoniecznie może tutaj chodzić o traktowanie małżeństwa głównie w ujęciu katolickim. Raczej czymś niezwykle istotnym, wręcz fundamentalnym, zgodnym jednak z osobistymi przekonaniami i zasadami moralnymi, niemającymi z religią wiele wspólnego. Tym bardziej, że określenie "świętość" występuje też w pogańskich wierzeniach.

Ujęcie Tych Panów ma ich osobisty wymiar, ani Kaszpir ani NO po rozwodzie nie maja z wyłączeniem przelotnych innych relacji, gdyby mieli wypowiedź byłaby inna.

NO ma stały związek od 3,5 roku, o "mystrzyni dedukcji" big_smile

165

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Julia life in UK napisał/a:

Ciekawe też czy Ty zrezygnowałeś z własnych potrzeb ? big_smile napewno nie całkowicie i też robisz np to co lubisz dla siebie ,a nie tylko to co musisz dla drugiej osoby

Koleś w ramach potrzeb swojej rodziny siedzi na forum i wyzywa kobiety wink Taka to filozofia dla opornych.

166

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Ciekawe też czy Ty zrezygnowałeś z własnych potrzeb ? big_smile napewno nie całkowicie i też robisz np to co lubisz dla siebie ,a nie tylko to co musisz dla drugiej osoby

Koleś w ramach potrzeb swojej rodziny siedzi na forum i wyzywa kobiety wink Taka to filozofia dla opornych.

No właśnie widze big_smile

Posty [ 131 do 166 z 166 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek w którym oboje są po przejściach.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026