SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Nie NO. Nie rozumiem letnich rozwodów. Nowoczesnych rozwodów.
Rozumiem, że można drzeć koty i po latach ochłonąć. To jest rozwód klasyczny- wielka drama, potem ludzie odpuszczają.
Nie znam ani jednych letnich rozwodników. Znam dramatycznych, obrażonych, skłóconych. Albo mierne małżeństwa, bez głębokiej więzi.
To chyba stosunkowo nowe zjawisko. Nie rozstać się przez dramat, zdradę, ale dlatego bo czegoś brakuje, jakoś tak wygasło, jakoś się nie skleja już.
Nie chodzi o media ale życie. W życiu takich nie znam. A na Onecie to pewnie teksty o rozwodzie w przyjaźni hulają.Rozwody dziś są jak nowy trend – łatwe, modne i wszędzie zachwalane. Gdy pojawiają się większe tarcia, zamiast naprawiać „usterki” (choćby z pomocą specjalisty), ludzie wybierają „reset”. Rozwód. Media reklamują go jak najnowszy model smartfona – po co ci stary, skoro możesz mieć nowy? A przecież w niektórych krajach rozwód to nie tylko kliknięcie „usuń konto”, ale prawdziwy tor przeszkód!
Wymień w którym? W jakim kraju wysokorozwiniętym uzyskanie rozwodu jest trudne?
Pakistan, Indie to nie są kraje wysokorozwinięte.
Nie zachwalam rozwodu, problemem jest to, jak liberalnie podchodzi się do zawarcia małżeństwa, zadawane pytania w USC dotyczą czy jesteście spokrewnieni a nie czy np. planujecie dzieci, jaki model związku przyjmujecie tradycyjny, jaki ma być podział ról, wiele osób odpowiedziałoby inaczej co mogłoby stanowić powód do chociaż zastanowienia się.
I nikt absolutnie nikt nie promuje rozwodów.