netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Związek w którym oboje są po przejściach.

165 odpowiedzi8 714 wyświetleńzałożony przez JedynaMonika, 26.10.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek w którym oboje są po przejściach.

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 166 ]

1

Temat: Związek w którym oboje są po przejściach.

Cześć,

Chciałabym napisać o czymś, co od pewnego czasu bardzo mnie męczy, a nie bardzo mam z kim o tym porozmawiać. Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji i znajdzie w tym coś znajomego.

Jestem w związku z mężczyzną, który ma córkę z poprzedniego małżeństwa. Oboje jesteśmy po czterdziestce. Ja mam dorosłego syna – ma 20 lat, studiuje i mieszka w innym mieście – więc myślałam, że etap codziennego wychowywania dzieci mam już za sobą. Tymczasem okazało się, że rzeczywistość potrafi zaskoczyć.

Mój partner i jego była żona mają dość nietypowy układ opieki nad córką. Zamiast klasycznego rozwiązania, w którym dziecko mieszka na stałe z matką, a ojciec widuje je w ustalonych terminach i płaci alimenty (tak jak to wygląda w 99% przypadków), oni postanowili, że córka będzie mieszkać na zmianę – dwa tygodnie u matki i dwa tygodnie u nas. Na papierze brzmi to nowocześnie i partnersko, ale w praktyce wygląda to jak życie na walizkach. Co dwa tygodnie przeprowadzka, zmiana otoczenia, rytmu dnia, zasad – zero prawdziwej stabilizacji.

Była żona mojego partnera to osoba, którą można by określić jako „nowoczesną”. Ma dobre relacje z byłym mężem, potrafią spokojnie rozmawiać, wspólnie ustalać sprawy dotyczące córki. Z zewnątrz wygląda to bardzo dojrzale i „światowo”. Ona sama jest też bardzo aktywna – dużo podróżuje, ma swoje pasje, dba o siebie, lubi mówić o samorozwoju i pozytywnym myśleniu. I choć to wszystko brzmi naprawdę dobrze, to czasem mam wrażenie, że w tym ich „nowoczesnym” układzie brakuje zwykłego, codziennego spokoju, którego dziecko po prostu potrzebuje.

Kiedy dziewczynka jest u nas, wszystko w domu kręci się wokół niej: plany, posiłki, codzienny rytm, nawet sposób spędzania wolnego czasu. Gdy wyjeżdża do matki, wszystko się zmienia – robi się spokojniej, ciszej, jakbyśmy wracali do zupełnie innego świata. I tak co dwa tygodnie: dwa różne tryby życia, dwa różne nastroje, dwa różne domy.

Nie mam do nikogo pretensji. Mój partner jest oddanym ojcem i bardzo go za to szanuję. Jego córka jest sympatyczna, miła, staram się, żeby czuła się u nas dobrze – choć zachowuję pewien dystans, bo wiem, że nie jestem jej mamą i nie chcę wchodzić w tę rolę. Mimo to bywa mi zwyczajnie trudno. Czasem czuję się trochę zawieszona między jego światem a swoim. Kiedy jest córka – dopasowuję się, gdy jej nie ma – wracamy do naszej codzienności. Ciągła zmiana rytmu bywa męcząca, emocjonalnie i organizacyjnie.

Dodatkowo jego była żona też ma już nowego partnera. Z jednej strony to dobrze – córka ma stabilne warunki po obu stronach. Z drugiej – mam wrażenie, że w tym całym układzie dziecko trochę gubi się między dwoma domami, zasadami i dorosłymi, którzy próbują to wszystko pogodzić.

I może to zabrzmi egoistycznie, ale czasem tęsknię za prostotą. Za spokojnym, przewidywalnym życiem. W głębi duszy wolałabym, żeby wszystko wyglądało „normalniej” – żeby córka mieszkała głównie z matką, a ojciec miał z nią regularny kontakt. Tak byłoby po prostu łatwiej ułożyć wspólne życie. A teraz mam wrażenie, że nie do końca wiem, w jakim rytmie żyję – swoim czy cudzym. Uważam też, że to byłoby lepsze również dla ich córki, bo jednak mimo wszystko uważam, że lepiej mieć stałe miejsce zamieszkania i stabilną sytuację, a nie raz tutaj, a raz tutaj. Dla dorosłego przeprowadzka bywa ciężka i stresująca, a tutaj mówimy o nastolatce, która co dwa tygodnie się przeprowadza. Nie mam zielonego pojęcia co im strzeliło do głowy, że taki sposób sprawowania opieki będzie najlepszy, trochę to z zewnątrz wygląda tak jakby przerzucali się tym dzieckiem jak workiem kartofli.

Nie szukam współczucia. Bardziej zależy mi na perspektywie. Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji? Jak to ułożyć, żeby nie czuć frustracji, ale też nie zatracić siebie?

2

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Sprawa jest prosta i oczywista - to nie jest układ dla ciebie i szybko się z niego wypisz.

3

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Legat napisał/a:

Sprawa jest prosta i oczywista - to nie jest układ dla ciebie i szybko się z niego wypisz.

Wiesz nie za bardzo chce zostawiać mojego partnera. Jest miły, opiekuńczy, troskliwy, bogaty, no i przez to zapewnia mi uczucie stabilizacji. Można powiedzieć że to jest przeciwieństwo mojego byłego.

4 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-10-26 11:10:43)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JedynaMonika napisał/a:
Legat napisał/a:

Sprawa jest prosta i oczywista - to nie jest układ dla ciebie i szybko się z niego wypisz.

Wiesz nie za bardzo chce zostawiać mojego partnera. Jest miły, opiekuńczy, troskliwy, bogaty, no i przez to zapewnia mi uczucie stabilizacji. Można powiedzieć że to jest przeciwieństwo mojego byłego.

Temat powinien sie nazywac: Kobieta wiele lat po swoim prime time zlapala bogatego ale ma konkurentke w jego corce.

Nie wiem czego oczekujesz?
Ze czar rzucimy na twojego partnera?

Jestes zbyt narcystyczna aby sie odnalezc w swiecie gdzie ktos inny jest wazniejszy od Ciebie i aby rozwiazac swoj problem chciwosci ubierasz go w moralna narracje o dobru corki aby sie jej pozbyc ze swojego zycia.

5

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JohnyBravo777 napisał/a:
JedynaMonika napisał/a:
Legat napisał/a:

Sprawa jest prosta i oczywista - to nie jest układ dla ciebie i szybko się z niego wypisz.

Wiesz nie za bardzo chce zostawiać mojego partnera. Jest miły, opiekuńczy, troskliwy, bogaty, no i przez to zapewnia mi uczucie stabilizacji. Można powiedzieć że to jest przeciwieństwo mojego byłego.

Temat powinien sie nazywac: Kobieta wiele lat po swoim prime time zlapala bogatego ale ma konkurentke w jego corce.

Nie wiem czego oczekujesz?
Ze czar rzucimy na twojego partnera?

Po pierwsze nikogo nie złapałam, bo nikogo nie podrywałam. Po drugie wiem, ze nie jestem jedyną kobietą, która jest w takiej sytuacji. Często ludzie się rozwodzą, znajdują nowych partnerów itp. itd. i jakoś odnajdują się w nowej rzeczywistości, aczkolwiek zdaje sobie sprawę, że kobiet w takiej sytuacji nietypowej w której ja się znalazłam jest niewiele, raczej pojedyncze przypadki.

6 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-26 11:23:11)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Dziewczyna niedługo będzie dorosła, więc powinnaś to zaakceptować i się pogodzić, będzie ci wtedy łatwiej. Traktuj to jako urozmaicenie życia. Coś za coś.
Dziecko jest wspólne i takie wychowanie według mnie jest ok. bo ma dobry kontakt z ojcem i z matką i rodzice są równo obciążeni.
Wszystko ma dobre i złe strony, jak to w życiu, ale w rezultacie dla niej będzie to w przyszłości na korzyść, choć jest jakieś utrudnienie teraz.

7

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
wieka napisał/a:

Dziewczyna niedługo będzie dorosła, więc powinnaś to zaakceptować i się pogodzić, będzie ci wtedy łatwiej. Traktuj to jako urozmaicenie życia. Coś za coś.
Dziecko jest wspólne i takie wychowanie według mnie jest ok. bo ma dobry kontakt z ojcem i z matką i rodzice są równo obciążeni.
Wszystko ma dobre i złe strony, jak to w życiu, ale w rezultacie dla niej będzie to w przyszłości na korzyść, choć jest jakieś utrudnienie teraz.


No nie wiem. A ty byś mogła się od tak o przeprowadzać co dwa tygodnie skoro piszesz że to dobre ?

8

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Monika, powiem tak, że po pierwsze nie wiem skąd jesteście, ale raczej z małej miejscowości, bo opieka naprzemienna przy dużym dziecku to właściwie prawie standard i Twoje normalne to na jakieś głębokiej wsi albo tam gdzie tego nie chcą. Jeśli oboje rodziców chcą pół ma pół i jest to wykonalne to nie znam przypadków żeby było inaczej.
2 tygodnie - 2 tygodnie to wręcz mało na walizkach bo najczęściej jest tydzień na tydzień.

Twój problem to nie jest problem opieki naprzemiennej która zaskoczę Cię wg zapowiedzi naszego nowego ministra ma być tą podstawą, wiec trudno tu mówić o nowoczesności, dotyczy nie fakt opieki, ale tego że Ty chciałaś mieć już spokojne życie. A tu klops.

A teraz postaw się w sytuacji tej matki czy ona ma być umęczoną cierpiętnica? A tatuś ma mieć nową partnerką a matka zrezygnować z lepszej pracy, czyli klepać słodką biedę do tego czekać na śmierć bo co jej innego zostało.

To jest ta sytuacja która będzie coraz częstsza, że osoby 40+ ale też 50+ nie będą miały dzieci w tym samym wieku.
Kiedy ja w wieku 36 lat poznaję kogoś kto jest powiedzmy do 5 lat odetnie starszy to jak ma dzieci to one są w przedszkolu a moje w 6 klasie. Za 5 lat, kiedy ja będę po 40 moja córka będzie w liceum a wielu moich kolegów będzie miało małe dzieci i to jest ogromny problem, bo nie wiem czy za te 5 czy 7 lat nadal będę miała ochotę w niedziele robić naleśniki z syropem klonowym dla 7 -10 letniego dziecka kiedy moje będzie na zupełnie innym etapie.

9 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-26 22:23:52)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JedynaMonika napisał/a:
wieka napisał/a:

Dziewczyna niedługo będzie dorosła, więc powinnaś to zaakceptować i się pogodzić, będzie ci wtedy łatwiej. Traktuj to jako urozmaicenie życia. Coś za coś.
Dziecko jest wspólne i takie wychowanie według mnie jest ok. bo ma dobry kontakt z ojcem i z matką i rodzice są równo obciążeni.
Wszystko ma dobre i złe strony, jak to w życiu, ale w rezultacie dla niej będzie to w przyszłości na korzyść, choć jest jakieś utrudnienie teraz.


No nie wiem. A ty byś mogła się od tak o przeprowadzać co dwa tygodnie skoro piszesz że to dobre ?

Ja patrzę pod kątem trudu wychowania dziecka i relacji w przyszłości z ojcem. Rozwodząc się już zrobili dziecku krzywdę, bo żadne dziecko by tego nie chciało. Nie jest to też przeprowadzka, bo dzieci w takich sytuacjach mają rzeczy na dwa domy.
Ważne też, że to odpowiada jej rodzicom.
Wiedziałaś na co się piszesz.

10

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Tak wygląda życie normalnych ludzi, a nie takich, którym słoma z butów wystaje. I robią z ludzi bankomaty. W Szwecji to standard większość ludzi po rozwodach nie procesuje się, ale żyje z sobą w zgodzie. Opieka naprzemienna to standard.

11 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-10-27 04:26:36)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Nie daj sobie, Moniko, wmówić, że jesteś egoistką.
Ile razy usiłuję samą siebie postawić na miejscu dziecka, które ma dwa domy, to kojarzy mi się to z... traumą, bo dziecięcy świat to przecież nie tylko rodzice, ale też szkoła, koledzy, podwórko i wiele, wiele innych, z kolei opieka naprzemienna w imię dziwnie pojętego dobra (najczęściej niestety dobra rodziców) burzy to wszystko, co powinno być stałe, poukładane i wnosić spokój. Dwa równoległe światy, dwa domy, a w każdym inni ludzie i zasady, inny pokój i zabawki, do tego te ciągłe przeprowadzki. Dla mnie to wszystko brzmi jak prawdziwy koszmar.

12

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Priscilla napisał/a:

Nie daj sobie, Moniko, wmówić, że jesteś egoistką.
Ile razy usiłuję samą siebie postawić na miejscu dziecka, które ma dwa domy, to kojarzy mi się to z... traumą, bo dziecięcy świat to przecież nie tylko rodzice, ale też szkoła, koledzy, podwórko i wiele, wiele innych, z kolei opieka naprzemienna w imię dziwnie pojętego dobra (najczęściej niestety dobra rodziców) burzy to wszystko, co powinno być stałe, poukładane i wnosić spokój. Dwa równoległe światy, dwa domy, a w każdym inni ludzie i zasady, inny pokój i zabawki, do tego te ciągłe przeprowadzki. Dla mnie to wszystko brzmi jak prawdziwy koszmar.

Masz rację. Ta cała „opieka naprzemienna” w wersji walizkowej to nie opieka, tylko reality show pt. „Kto dziś śpi w tym pokoju?”. Dziecko w roli głównej, scenografia zmienna co dwa tygodnie, a w tle dramaty dorosłych.

Zamysł był piękny jak z katalogu IKEA: trzy domy – tata, mama i dziecko w swoim królestwie. Rodzice rotują jak zmiany w Lidlu, a dziecko ma stałe miejsce, znajomych, szkołę i ulubioną poduszkę. Ale w praktyce? Zamiast „stabilizacja”, mamy „tournee po województwie”.

Dziecko żyje na walizkach, jakby było młodym DJ-em w trasie. Tu pokój, tam pokój, tu zasady, tam inne zasady. A gdzie jego własny świat? Gdzie ten kąt, w którym może rzucić plecak i powiedzieć „uff”? Zamiast tego – „uff, znowu przeprowadzka”.

Psychologowie mówią jasno: dzieci potrzebują stabilizacji. A nie życia w stylu „co dwa tygodnie zmiana dekoracji”. To nie teatr, to dzieciństwo.

A teraz hit sezonu: próba założenia nowego związku w tym układzie. Powodzenia! Bo kto się zgodzi na życie w trójkącie z byłym/ą w tle? Przez połowę miesiąca jesteś partnerką, a przez drugą – statystką w serialu „Rodzina na zmianę”. I jeszcze musisz udawać, że wszystko gra, choć czujesz się jak piąte koło u wozu. Albo raczej – jak zapasowe koło w aucie, które jeździ tylko w parzyste tygodnie.

Ale hej – jeśli komuś to pasuje, to czemu nie? Może są ludzie, którzy lubią życie w trybie „co dwa tygodnie inna rzeczywistość”. Ja wolę wersję z pilotem, kanapą i jednym adresem.

13

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

To nie jest problem wyłącznie dzieci, to jest problem tego, że tatusiowie przyzwyczaili się do niskich alimentów i koniec tematu.
Jak patrzę na to jak ja chodziłam do szkoły (podstawówka, liceum, ale też studia) to praktycznie w żadnym przypadku po rozstaniu rodziców mama koleżanki czy kolegi nie ułożyła sobie życia, a ojciec praktycznie zawsze.
I tu jest ten problem,
Bo jak od kilku lat alimenty nie są już w wysokości 100 zł i znikoma ilośc pracodawców godzi się na celowe zaniżanie dochodu to pojawił się klops, może opieka naprzemienna która w gruncie rzeczy jest droższa, bo dwa pokoje, więcej odzieży wszystko. I teraz drugi temat, nowa "pańcia" która nie chce dziecka.

Stworzyliśmy model w którym po rozstaniu rodziców, matka ma być biedna jak mysz kościelna, bo ojciec ma zapłacić groszowe alimenty a ona do lepszej pracy iść nie może bo przecież co chwilę opieka nad dzieckiem bo na szkolenie nie pójdzie bo kiedy, ułożyć sobie nei bo dziecko a tatuś wygodne życie singla. To wszystko powoduje, iż wiele młodych kobiet nie chce mieć dzieci, bo wie jaki czas ich los po rozstaniu.

14

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Minie, to nie dzieci są problemem. Problemem są dorośli, którzy opiekę naprzemienną traktują jak nowy trend z Instagrama: „Zmieniamy domy co dwa tygodnie – styl życia nomada, tylko z tornistrem!”. Tylko że dziecko to nie walizka Samsonite, a życie to nie reklama Airbnb.

Zamiast stabilizacji mamy grę w „Gdzie jest dziecko?”. Raz tu, raz tam, jakby brało udział w programie „Rodzinna ruletka”. Znajomi? Zmienni. Zasady? Losowe. Pokój? Tymczasowy. A psychologowie w tle krzyczą: „Halo! Dziecko potrzebuje stałości, nie życia w stylu backpackera!”.

Alimenty? Powinny być jak dobrze skrojony garnitur – dopasowane do potrzeb dziecka, nie do portfela rodzica, który nagle twierdzi, że zarabia mniej niż kasjer w kiosku. Na dzieci łożą rodzice, nie wróżki zębuszki.

A teraz crème de la crème: nowy związek w takim układzie. Powodzenia! Przez pół miesiąca jesteś partnerem, przez drugie pół – gościem w serialu „Była żona, obecna partnerka i dziecko w roli narratora”. I jeszcze musisz udawać, że wszystko gra, choć czujesz się jak statysta w telenoweli.

Poznałem wiele kobiet z dziećmi. I każda z nich traktowała dziecko jak relikwię – nie dotykać, nie komentować, tylko podziwiać z dystansu. Krytyka? Tylko przez formularz, z załącznikiem i pieczątką kurii. A jak się odezwiesz, to już jesteś „ten zły”, co nie rozumie „świętości macierzyństwa”.

A teraz bonus: Polska się kurczy. O 160 tysięcy ludzi rocznie. Za sto lat zostanie nas tyle, co w kolejce po karpia w Lidlu. Ale spokojnie – może wtedy ktoś wpadnie na pomysł, że dziecko to nie bagaż podręczny, a opieka naprzemienna to nie gra planszowa.

15 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-27 11:45:59)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Zawsze zdania są podzielone, choć pieniądze chyba nie odgrywają takiej roli. Zależy od ojca .
Nie ma tu dobrego wyjścia, to rodzice fundują dziecku taką sytuację, jeden ojciec odejdzie i nie za bardzo interesuje się dzieckiem, drugi odwrotnie.
Równie dobrze córka mogłaby mieszkać z ojcem na stałe, czy to by poprawiło komfort autorki myślę, że wręcz przeciwnie.
Tak ma czas na swoje życie, jak nie chce brać udziału w spędzaniu czasu z partnerem i jego dzieckiem, może zająć się sobą.
Trzeba tu pogodzić się z dzieleniem się spędzanym czasem dowolnie.
Nie bardzo więc pojmuję brak spokoju z nastoletnią córką partnera, tym bardziej jak za parę lat sytuacja się zmieni.
Najlepiej wychodzą ci co potrafią pokochać dziecko partnera, ale nie każdemu to dane.
Podsumowując, nie chodzi tu o dziecko, a o siebie.
Edit.
Jakby córka spędzała całe weekendy u ojca, to też by się do niego przeprowadzała co tydzień i autorka nie mogłaby żadnego weekendu spędzić z partnerem jakby chciała.
Tak, że nie ma idealnego wyjścia.

16

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:

A teraz postaw się w sytuacji tej matki czy ona ma być umęczoną cierpiętnica? A tatuś ma mieć nową partnerką a matka zrezygnować z lepszej pracy, czyli klepać słodką biedę do tego czekać na śmierć bo co jej innego zostało.

Nie, a kto powiedział że musi być umęczona? Pytanie jest takie, czemu ona nie chce oddać dziecka pod stałą opiekę ojca? Czemu nie tak?

17

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Masz rację, opieka naprzenienna to chory wymyśl.
Na Twoim miejscu zaproponowałabym partnerowi i córce jego zamieszkanie u Was, a weekendy , np 3 u matki.jeden u Was
To wam sensowniej zorganizuje czas.
Ile ona ma lat?

18

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
wieka napisał/a:

Zawsze zdania są podzielone, choć pieniądze chyba nie odgrywają takiej roli. Zależy od ojca .
Nie ma tu dobrego wyjścia, to rodzice fundują dziecku taką sytuację, jeden ojciec odejdzie i nie za bardzo interesuje się dzieckiem, drugi odwrotnie.
Równie dobrze córka mogłaby mieszkać z ojcem na stałe, czy to by poprawiło komfort autorki myślę, że wręcz przeciwnie.
Tak ma czas na swoje życie, jak nie chce brać udziału w spędzaniu czasu z partnerem i jego dzieckiem, może zająć się sobą.
Trzeba tu pogodzić się z dzieleniem się spędzanym czasem dowolnie.
Nie bardzo więc pojmuję brak spokoju z nastoletnią córką partnera, tym bardziej jak za parę lat sytuacja się zmieni.
Najlepiej wychodzą ci co potrafią pokochać dziecko partnera, ale nie każdemu to dane.
Podsumowując, nie chodzi tu o dziecko, a o siebie.
Edit.
Jakby córka spędzała całe weekendy u ojca, to też by się do niego przeprowadzała co tydzień i autorka nie mogłaby żadnego weekendu spędzić z partnerem jakby chciała.
Tak, że nie ma idealnego wyjścia.

W pełni się zgadzam, opieka naprzemienna jest fatalna. To ogólnie dramat, natomiast opieka gdzie ojciec ma dziecko 4 dni w miesiącu czyli co drugi weekend jest po prostu wygodne dla tatusia i w takiej sytuacji ta matka jest maksymalnie ograniczona.
Jak jak pisze wieka, a poście nie ma zdania o tym, że córka się buntuje, ale jedynie o tym, iż autorce jest źle bo 2 tygodnie jest dziecko i jest chaos. Opieka naprzemienna jest fatalna to podkreślam jeszcze raz, ale czym innym jest brak komfortu nowej partnerki ojca.

W starym modelu tak jak napisałam, było tak, że ojciec ułożył sobie życie a ta matka robiła z siebie męczennicę ale w sumie co innego mogła, miała się cieszyć że jej były jest szczęśliwy a jej zostało stanie w kolejce po zapomogę?!

19

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Samba napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

A teraz postaw się w sytuacji tej matki czy ona ma być umęczoną cierpiętnica? A tatuś ma mieć nową partnerką a matka zrezygnować z lepszej pracy, czyli klepać słodką biedę do tego czekać na śmierć bo co jej innego zostało.

Nie, a kto powiedział że musi być umęczona? Pytanie jest takie, czemu ona nie chce oddać dziecka pod stałą opiekę ojca? Czemu nie tak?

Jeśli autorce przeszkadzają 2 tygodnie to chyba miesiąc tym bardziej nie wchodzi w grę.
Autorka wyraźnie pisze że jak jest dziecko to jest chaos a jak nie ma to ma spokój i tak ma być, czyli jak subtelnie napisać, że nie chce żeby córka partnera z nimi mieszkała.

20

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:
Samba napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

A teraz postaw się w sytuacji tej matki czy ona ma być umęczoną cierpiętnica? A tatuś ma mieć nową partnerką a matka zrezygnować z lepszej pracy, czyli klepać słodką biedę do tego czekać na śmierć bo co jej innego zostało.

Nie, a kto powiedział że musi być umęczona? Pytanie jest takie, czemu ona nie chce oddać dziecka pod stałą opiekę ojca? Czemu nie tak?

Jeśli autorce przeszkadzają 2 tygodnie to chyba miesiąc tym bardziej nie wchodzi w grę.
Autorka wyraźnie pisze że jak jest dziecko to jest chaos a jak nie ma to ma spokój i tak ma być, czyli jak subtelnie napisać, że nie chce żeby córka partnera z nimi mieszkała.

Autorka jedyne co by na takim układzie zyskała to stabilizacja. Moje pytanie było bardziej ogólnej natury, dlaczego kobiety tyle marudzą na bycie umęczoną Matką-Polką jednocześnie stojąc na stanowisku, że "ani mi się waż odbierać mi dziecko pod stałą opiekę".

21

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Samba napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
Samba napisał/a:

Nie, a kto powiedział że musi być umęczona? Pytanie jest takie, czemu ona nie chce oddać dziecka pod stałą opiekę ojca? Czemu nie tak?

Jeśli autorce przeszkadzają 2 tygodnie to chyba miesiąc tym bardziej nie wchodzi w grę.
Autorka wyraźnie pisze że jak jest dziecko to jest chaos a jak nie ma to ma spokój i tak ma być, czyli jak subtelnie napisać, że nie chce żeby córka partnera z nimi mieszkała.

Autorka jedyne co by na takim układzie zyskała to stabilizacja. Moje pytanie było bardziej ogólnej natury, dlaczego kobiety tyle marudzą na bycie umęczoną Matką-Polką jednocześnie stojąc na stanowisku, że "ani mi się waż odbierać mi dziecko pod stałą opiekę".

Mało która matka oddała by dziecko pod pod stałą opiekę ojca, nie mówiąc, że mało który ojciec by się zgodził, tym bardziej , że obydwoje rodzice powinni wychowywać dziecko dla jego dobra.
Nie znamy też dokładnie sytuacji, dziewczyna  widać ma bardzo dobry kontakt z ojcem.
Wątpię też czy by dla autorki stała opieka ojca byłaby stabilizacją, nie o to jej chodzi.
Minnie najlepiej o tym wie, bo jest w takiej sytuacji.

22

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Samba Twoje pytanie też jest bardzo celne, nie oddają dziecka z różnych przyczyn od złośliwości do tego ze ojciec nie chce, albo ze one robią to lepiej, albo dziecko woli.

Fakt jest też inny zasadniczo ja znam przypadek tylko jednej kobiety która cieszy się że dzieci partnera są razem z nimi, ale to jest stacji kiedy dziewczynki są w tym samym wieku (rok różnicy) i traktują się jak siostry.
Sytuacja w której jest autorka jest inna ona rodzicielstwo ma za sobą, chce spokoju a nie zajmowania się cudzym dzieckiem. Inaczej jest kiedy dziecko ma lat 5 a inaczej 12, a jeszcze inaczej jak 16. Jeśli autorka chce mieć spokój to może mieszkać z partnerem tylko te 2 tygodnie kiedy nie ma dziecka, ale to nie jest dla związku dobre i też kosztuje, bo w innym przypadku mogła swoje mieszkanie jak ma wynająć.

23

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JedynaMonika napisał/a:

Nie mam do nikogo pretensji.

No wcale;)

Ile to dziecko ma lat? Jeśli jest nastolatką to pewnie już niedaleko do 18 a wtedy sytuacja się zmieni. Zresztą, nastolatki już nie wymagają tyle uwagi co małe dzieci, chyba trochę przesadzasz z tym opisem że wszystko pod dziecko.
Przypuszczam że wiedziałaś na co się piszesz, więc skąd ten post? Czego Ty od nas oczekujesz?

Opieka naprzemienna jest bardzo dobrym rozwiązaniem, jeśli oboje rodzice chcą być zaangażowani w wychowanie dziecka. To jest standard na zachodzie.
Dziecko na tym korzysta, bo oba miejsca zna dobrze, w obu jest u siebie, może ciszyc sie codziennoscią z tatą i mamą, od obu czerpać wzorce, a rodzic który ma dziecko na określony czas, jest bardziej na nie uważny, zaangażowany.

24 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-10-27 17:09:14)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Opieka naprzemienna jest bardzo dobrym rozwiązaniem, jeśli oboje rodzice chcą być zaangażowani w wychowanie dziecka. To jest standard na zachodzie.
Dziecko na tym korzysta, bo oba miejsca zna dobrze, w obu jest u siebie, może ciszyc sie codziennoscią z tatą i mamą, od obu czerpać wzorce, a rodzic który ma dziecko na określony czas, jest bardziej na nie uważny, zaangażowany.

To, że coś jest standardem na zachodzie nie znaczy z automatu, że jest dobre.
Warto też mieć na uwadze fakt, że nie każde dziecko jest w stanie się zaadaptować i funkcjonować na dwa domy.
Także z tą opieką naprzemienną to bywa różnie...
Myślę, że to jest sprawiedliwe rozwiązanie dla rodziców ale czy dobre dla dziecka?

25

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:

Monika, powiem tak, że po pierwsze nie wiem skąd jesteście, ale raczej z małej miejscowości, bo opieka naprzemienna przy dużym dziecku to właściwie prawie standard i Twoje normalne to na jakieś głębokiej wsi albo tam gdzie tego nie chcą. Jeśli oboje rodziców chcą pół ma pół i jest to wykonalne to nie znam przypadków żeby było inaczej.
2 tygodnie - 2 tygodnie to wręcz mało na walizkach bo najczęściej jest tydzień na tydzień.

Twój problem to nie jest problem opieki naprzemiennej która zaskoczę Cię wg zapowiedzi naszego nowego ministra ma być tą podstawą, wiec trudno tu mówić o nowoczesności, dotyczy nie fakt opieki, ale tego że Ty chciałaś mieć już spokojne życie. A tu klops.

A teraz postaw się w sytuacji tej matki czy ona ma być umęczoną cierpiętnica? A tatuś ma mieć nową partnerką a matka zrezygnować z lepszej pracy, czyli klepać słodką biedę do tego czekać na śmierć bo co jej innego zostało.

To jest ta sytuacja która będzie coraz częstsza, że osoby 40+ ale też 50+ nie będą miały dzieci w tym samym wieku.
Kiedy ja w wieku 36 lat poznaję kogoś kto jest powiedzmy do 5 lat odetnie starszy to jak ma dzieci to one są w przedszkolu a moje w 6 klasie. Za 5 lat, kiedy ja będę po 40 moja córka będzie w liceum a wielu moich kolegów będzie miało małe dzieci i to jest ogromny problem, bo nie wiem czy za te 5 czy 7 lat nadal będę miała ochotę w niedziele robić naleśniki z syropem klonowym dla 7 -10 letniego dziecka kiedy moje będzie na zupełnie innym etapie.


Ja nigdy o takim standardzie nie słyszałam, ani czegoś takiego dziwnego nie zauważyłam żeby dzieci rozwiedzonych rodziców żyły non stop na walizkach i przerzucały się tym dzieckiem jak workiem kartofli, mój przypadek to jedyny jaki znam i wcale nie jestem ze wsi. Ja nie sądzę żeby takie coś z psychologicznego punktu widzenia było korzystne dla dziecka. I nikt nie mówi, że matka ma robić wszystko, a tatuś sobie olewać.

26

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
wieka napisał/a:
JedynaMonika napisał/a:
wieka napisał/a:

Dziewczyna niedługo będzie dorosła, więc powinnaś to zaakceptować i się pogodzić, będzie ci wtedy łatwiej. Traktuj to jako urozmaicenie życia. Coś za coś.
Dziecko jest wspólne i takie wychowanie według mnie jest ok. bo ma dobry kontakt z ojcem i z matką i rodzice są równo obciążeni.
Wszystko ma dobre i złe strony, jak to w życiu, ale w rezultacie dla niej będzie to w przyszłości na korzyść, choć jest jakieś utrudnienie teraz.


No nie wiem. A ty byś mogła się od tak o przeprowadzać co dwa tygodnie skoro piszesz że to dobre ?

Ja patrzę pod kątem trudu wychowania dziecka i relacji w przyszłości z ojcem. Rozwodząc się już zrobili dziecku krzywdę, bo żadne dziecko by tego nie chciało. Nie jest to też przeprowadzka, bo dzieci w takich sytuacjach mają rzeczy na dwa domy.
Ważne też, że to odpowiada jej rodzicom.
Wiedziałaś na co się piszesz.


Czyli niekoniecznie fajnie byś się czuła gdybyś w jednym tygodniu spała pod jednym adresem, a w kolejnym już pod innym ?

27

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Socjallibertarianin napisał/a:

Tak wygląda życie normalnych ludzi, a nie takich, którym słoma z butów wystaje. I robią z ludzi bankomaty. W Szwecji to standard większość ludzi po rozwodach nie procesuje się, ale żyje z sobą w zgodzie. Opieka naprzemienna to standard.

Ja sama nie jestem zwolenniczą tego żeby byli małżonkowie którzy mają wspólne dzieci darli ze sobą koty, nie jestem również zwolenniczką traktowania facetów jak bankomaty, no ale to nie znaczy, że jestem zwolenniczką cyrku zwanego opieka naprzemienna gdzie rodzice przerzucają się dzieckiem. I nie wiem co to znaczy, że na zachodzie jest to standardem, jakieś statystyki ? Pomijając fakt, że jak coś jest standardem na zachodzie to jeszcze nie znaczy, że jest to dobre i my mamy to implementować.

28

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Priscilla napisał/a:

Nie daj sobie, Moniko, wmówić, że jesteś egoistką.
Ile razy usiłuję samą siebie postawić na miejscu dziecka, które ma dwa domy, to kojarzy mi się to z... traumą, bo dziecięcy świat to przecież nie tylko rodzice, ale też szkoła, koledzy, podwórko i wiele, wiele innych, z kolei opieka naprzemienna w imię dziwnie pojętego dobra (najczęściej niestety dobra rodziców) burzy to wszystko, co powinno być stałe, poukładane i wnosić spokój. Dwa równoległe światy, dwa domy, a w każdym inni ludzie i zasady, inny pokój i zabawki, do tego te ciągłe przeprowadzki. Dla mnie to wszystko brzmi jak prawdziwy koszmar.


Masz w 100% rację. Taki cyrk powoduje, że z perspetywy dziecka takie pojęcia jak dom, rodzina, itp. itd. tracą na znaczeniu, no bo dziecko nie ma stałego miejsca zamieszania.

29

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Solaris napisał/a:

To, że coś jest standardem na zachodzie nie znaczy z automatu, że jest dobre.

Raczej można wykluczyć, że jest złe.
Mogę takie rozwiązania obserwować na codzień, czasem z takimi dzieciakami rozmawiałem. Dla nich to jest całkiem normalne.

Solaris napisał/a:

Warto też mieć na uwadze fakt, że nie każde dziecko jest w stanie się zaadaptować i funkcjonować na dwa domy.
Także z tą opieką naprzemienną to bywa różnie...
Myślę, że to jest sprawiedliwe rozwiązanie dla rodziców ale czy dobre dla dziecka?

Raczej każde, jeśli ma dobry kontakt z obojgiem rodziców i dobre warunki u każdego.

Tak, dobre;)

30

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Samba napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

A teraz postaw się w sytuacji tej matki czy ona ma być umęczoną cierpiętnica? A tatuś ma mieć nową partnerką a matka zrezygnować z lepszej pracy, czyli klepać słodką biedę do tego czekać na śmierć bo co jej innego zostało.

Nie, a kto powiedział że musi być umęczona? Pytanie jest takie, czemu ona nie chce oddać dziecka pod stałą opiekę ojca? Czemu nie tak?


Nie chcę być to nienowoczesną, ale mimo wszystko uważam, że matki to zazwyczaj lepsi rodzice, a zwłaszcza dziewczynie lepiej będzie z pewnością z matką, gdzie z ojcem nie pogada sobie o ważnych dla niej rzeczach.

31

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Ela210 napisał/a:

Masz rację, opieka naprzenienna to chory wymyśl.
Na Twoim miejscu zaproponowałabym partnerowi i córce jego zamieszkanie u Was, a weekendy , np 3 u matki.jeden u Was
To wam sensowniej zorganizuje czas.
Ile ona ma lat?

Nastolatka w tym roku skończy 14 lat (jest z grudnia) i tak jak pisałam obiektywnie uważam że matki to z reguły ci lepsi rodzice, zwłaszcza jeżeli mówimy tutaj o wychowaiu córki, gdzie bardzo dobrze wszyscy wiemy, że o pewnych istotnych dla niej sprawach z ojcem na pewno nie pogada, już prędzej z drugą kobietą która jest jej sąsiadką, ale nie z facetem, nawet jakby to miałbyć ojciec.

32

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JedynaMonika napisał/a:

Nie chcę być to nienowoczesną, ale mimo wszystko uważam, że matki to zazwyczaj lepsi rodzice, a zwłaszcza dziewczynie lepiej będzie z pewnością z matką, gdzie z ojcem nie pogada sobie o ważnych dla niej rzeczach.

Matki raczej lepiej się sprawdzą przy malutkich dzieciach.
Przy starszych, niekoniecznie. A już na pewno nie przy dorastających chłopakach, jeśli alternatywą jest normalny tata.
Jednak tu mamy do czynienia z nastolatką, która lepiej od Ciebie wie czego chce. Najwyraźniej jej taki układ odpowiada. Chyba od 15 roku dziecko może zdecydować z którym rodzicem chce mieszkać.

33

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:
Samba napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

A teraz postaw się w sytuacji tej matki czy ona ma być umęczoną cierpiętnica? A tatuś ma mieć nową partnerką a matka zrezygnować z lepszej pracy, czyli klepać słodką biedę do tego czekać na śmierć bo co jej innego zostało.

Nie, a kto powiedział że musi być umęczona? Pytanie jest takie, czemu ona nie chce oddać dziecka pod stałą opiekę ojca? Czemu nie tak?

Jeśli autorce przeszkadzają 2 tygodnie to chyba miesiąc tym bardziej nie wchodzi w grę.
Autorka wyraźnie pisze że jak jest dziecko to jest chaos a jak nie ma to ma spokój i tak ma być, czyli jak subtelnie napisać, że nie chce żeby córka partnera z nimi mieszkała.

Nie chcę tutaj oddzielać dziecka od ojca, osobiście nie widzę problemu żeby córka do niego przychodziła i go odwiedzała czy tam gdzieś się spotykali razem, ale mieszkanie razem właściwie nikomu nie służy.

34

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
JedynaMonika napisał/a:

Nie chcę być to nienowoczesną, ale mimo wszystko uważam, że matki to zazwyczaj lepsi rodzice, a zwłaszcza dziewczynie lepiej będzie z pewnością z matką, gdzie z ojcem nie pogada sobie o ważnych dla niej rzeczach.

Matki raczej lepiej się sprawdzą przy malutkich dzieciach.
Przy starszych, niekoniecznie. A już na pewno nie przy dorastających chłopakach, jeśli alternatywą jest normalny tata.
Jednak tu mamy do czynienia z nastolatką, która lepiej od Ciebie wie czego chce. Najwyraźniej jej taki układ odpowiada. Chyba od 15 roku dziecko może zdecydować z którym rodzicem chce mieszkać.

Nie chcę tutaj umniejszać roli ojców, jednak to zawsze na kobietach spoczywała większa odpowiedzialność za wychowywanie dziecka. No i tak jak już pisałam dziewczyna w wiadomych sprawach w życiu z ojcem o tym nie pogada.

35 Ostatnio edytowany przez JedynaMonika (2025-10-27 17:39:52)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
JedynaMonika napisał/a:

Nie mam do nikogo pretensji.

No wcale;)

Ile to dziecko ma lat? Jeśli jest nastolatką to pewnie już niedaleko do 18 a wtedy sytuacja się zmieni. Zresztą, nastolatki już nie wymagają tyle uwagi co małe dzieci, chyba trochę przesadzasz z tym opisem że wszystko pod dziecko.
Przypuszczam że wiedziałaś na co się piszesz, więc skąd ten post? Czego Ty od nas oczekujesz?

Opieka naprzemienna jest bardzo dobrym rozwiązaniem, jeśli oboje rodzice chcą być zaangażowani w wychowanie dziecka. To jest standard na zachodzie.
Dziecko na tym korzysta, bo oba miejsca zna dobrze, w obu jest u siebie, może ciszyc sie codziennoscią z tatą i mamą, od obu czerpać wzorce, a rodzic który ma dziecko na określony czas, jest bardziej na nie uważny, zaangażowany.

W grudniu będzie 14. Nie chcę tutaj być źle zrozumiana, ja osobiście nie robię problemów żadnych kiedy chodzi o jakieś odwiedziny, spotkania, wakacje, itp. itd. Opieka naprzemienna jest natomiast jednym z gorszych rozwiązań, co to w ogóle za durny pomysł żeby dziecko na zmianę mieszało raz tutaj a raz tam ? To może ty się tak przeprowadzaj co tydzień ?

36

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Solaris napisał/a:

To, że coś jest standardem na zachodzie nie znaczy z automatu, że jest dobre.

Raczej można wykluczyć, że jest złe.
Mogę takie rozwiązania obserwować na codzień, czasem z takimi dzieciakami rozmawiałem. Dla nich to jest całkiem normalne.

Solaris napisał/a:

Warto też mieć na uwadze fakt, że nie każde dziecko jest w stanie się zaadaptować i funkcjonować na dwa domy.
Także z tą opieką naprzemienną to bywa różnie...
Myślę, że to jest sprawiedliwe rozwiązanie dla rodziców ale czy dobre dla dziecka?

Raczej każde, jeśli ma dobry kontakt z obojgiem rodziców i dobre warunki u każdego.

Tak, dobre;)

Zakładasz optymistyczny wariant a najczęściej tak nie jest. Ludzie się rozwodzą i są bardziej lub mniej skłóceni, ojciec zakłada sobie nową rodzinę a macocha krzywo patrzy na dziecko. Toleruje je co najwyżej. Takie dziecko u ojca nie czuje się nigdy jak u siebie. A jak jeszcze macocha ma swoje dziecko albo z ojcem sobie trzaśnie nowe to w ogóle bywa nieciekawie. Piszę o małych dzieciach, które nikt nie pyta o zdanie, bo wszyscy wiedzą, co jest dla nich dobre.
Także będę się upierać, że taka forma opieki naprzemiennej to jest przede wszystkim dobra dla rodziców a nie dla dziecka. 
Dla dziecka to byłaby wtedy, gdyby ono miało jeden dom a zmieniali się rodzice. Jak oni narobili bałaganu, to niech teraz się zmieniają a nie przerzucają sobie z domu do domu dziecko jak paczkę.

37 Ostatnio edytowany przez RozrabiakaWmalinowymGaju (2025-10-27 17:47:52)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JedynaMonika napisał/a:

Nie chcę tutaj umniejszać roli ojców, jednak to zawsze na kobietach spoczywała większa odpowiedzialność za wychowywanie dziecka.

Nie chcesz, ale to robisz xd
Do pewnego wieku- potem syn przechodził pod wychowanie ojca i uczył się od niego, a córka zostawała uczyć się życia od matki.

JedynaMonika napisał/a:

No i tak jak już pisałam dziewczyna w wiadomych sprawach w życiu z ojcem o tym nie pogada.

To ona decyduje czego chce, nie Ty.
W tej sytuacji z matką może rozmawiać kiedy potrzebuje i czerpać od ojca, co dla dziewczyn też jest ogromnie ważne.

JedynaMonika napisał/a:

Nie chcę tutaj oddzielać dziecka od ojca, osobiście nie widzę problemu żeby córka do niego przychodziła i go odwiedzała czy tam gdzieś się spotykali razem, ale mieszkanie razem właściwie nikomu nie służy.

Nie służy tylko Tobie.
I tak, najchętniej byś ich rozdzieliła i 'łaskawie' pozwoliła na weekendowe odwiedziny.
Przecież to wyraźnie pokazujesz;)

JedynaMonika napisał/a:

Opieka naprzemienna jest natomiast jednym z gorszych rozwiązań, co to w ogóle za durny pomysł żeby dziecko na zmianę mieszało raz tutaj a raz tam ? To może ty się tak przeprowadzaj co tydzień ?

Pomysł jest całkiem dobry i się sprawdza, nie zmieni tego fakt że Tobie wydaje się inaczej, bo masz w tym osobisty interes.
Bo gdyby ona miała zostać tylko z ojcem, szybciutko bys zmieniła zdanie;)

Edit

Za duży chłopczyk ze mnie, rodziców szanuję ale się ich nie słucham. Wolę żyć osobno;)

38

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JedynaMonika napisał/a:
wieka napisał/a:
JedynaMonika napisał/a:

No nie wiem. A ty byś mogła się od tak o przeprowadzać co dwa tygodnie skoro piszesz że to dobre ?

Ja patrzę pod kątem trudu wychowania dziecka i relacji w przyszłości z ojcem. Rozwodząc się już zrobili dziecku krzywdę, bo żadne dziecko by tego nie chciało. Nie jest to też przeprowadzka, bo dzieci w takich sytuacjach mają rzeczy na dwa domy.
Ważne też, że to odpowiada jej rodzicom.
Wiedziałaś na co się piszesz.


Czyli niekoniecznie fajnie byś się czuła gdybyś w jednym tygodniu spała pod jednym adresem, a w kolejnym już pod innym ?

Nie wiem, ale współczuję, że dziecko nie wychowuje się w pełnej rodzinie, trzeba być na miejscu tego dziecka, może jemu to odpowiada, że może czas równo dzielić z mamą i tatą. Będąc u mamy, która ma u boku partnera też może być dla dziecka daleka od komfortu.
A byłabyś zadowolona jakby córka partnera mieszkała z nim na stałe?

39

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Solaris napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Solaris napisał/a:

To, że coś jest standardem na zachodzie nie znaczy z automatu, że jest dobre.

Raczej można wykluczyć, że jest złe.
Mogę takie rozwiązania obserwować na codzień, czasem z takimi dzieciakami rozmawiałem. Dla nich to jest całkiem normalne.

Solaris napisał/a:

Warto też mieć na uwadze fakt, że nie każde dziecko jest w stanie się zaadaptować i funkcjonować na dwa domy.
Także z tą opieką naprzemienną to bywa różnie...
Myślę, że to jest sprawiedliwe rozwiązanie dla rodziców ale czy dobre dla dziecka?

Raczej każde, jeśli ma dobry kontakt z obojgiem rodziców i dobre warunki u każdego.

Tak, dobre;)

Zakładasz optymistyczny wariant a najczęściej tak nie jest. Ludzie się rozwodzą i są bardziej lub mniej skłóceni, ojciec zakłada sobie nową rodzinę a macocha krzywo patrzy na dziecko. Toleruje je co najwyżej. Takie dziecko u ojca nie czuje się nigdy jak u siebie. A jak jeszcze macocha ma swoje dziecko albo z ojcem sobie trzaśnie nowe to w ogóle bywa nieciekawie. Piszę o małych dzieciach, które nikt nie pyta o zdanie, bo wszyscy wiedzą, co jest dla nich dobre.
Także będę się upierać, że taka forma opieki naprzemiennej to jest przede wszystkim dobra dla rodziców a nie dla dziecka. 
Dla dziecka to byłaby wtedy, gdyby ono miało jeden dom a zmieniali się rodzice. Jak oni narobili bałaganu, to niech teraz się zmieniają a nie przerzucają sobie z domu do domu dziecko jak paczkę.

Skąd masz to przekonanie?
Znasz rodziny które tak funkcjonują, masz dostęp do badań?
Ja piszę o tym co obserwują na codzień i co jest przyjęte przez państwo jako norma. Czyli, podstawy były by to wprowadzić i dobro dziecka wcale nie jest na ostatnim miejscu.

40

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Solaris napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Raczej można wykluczyć, że jest złe.
Mogę takie rozwiązania obserwować na codzień, czasem z takimi dzieciakami rozmawiałem. Dla nich to jest całkiem normalne.



Raczej każde, jeśli ma dobry kontakt z obojgiem rodziców i dobre warunki u każdego.

Tak, dobre;)

Zakładasz optymistyczny wariant a najczęściej tak nie jest. Ludzie się rozwodzą i są bardziej lub mniej skłóceni, ojciec zakłada sobie nową rodzinę a macocha krzywo patrzy na dziecko. Toleruje je co najwyżej. Takie dziecko u ojca nie czuje się nigdy jak u siebie. A jak jeszcze macocha ma swoje dziecko albo z ojcem sobie trzaśnie nowe to w ogóle bywa nieciekawie. Piszę o małych dzieciach, które nikt nie pyta o zdanie, bo wszyscy wiedzą, co jest dla nich dobre.
Także będę się upierać, że taka forma opieki naprzemiennej to jest przede wszystkim dobra dla rodziców a nie dla dziecka. 
Dla dziecka to byłaby wtedy, gdyby ono miało jeden dom a zmieniali się rodzice. Jak oni narobili bałaganu, to niech teraz się zmieniają a nie przerzucają sobie z domu do domu dziecko jak paczkę.

Skąd masz to przekonanie?
Znasz rodziny które tak funkcjonują, masz dostęp do badań?
Ja piszę o tym co obserwują na codzień i co jest przyjęte przez państwo jako norma. Czyli, podstawy były by to wprowadzić i dobro dziecka wcale nie jest na ostatnim miejscu.

Może z autopsji?

41

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JedynaMonika napisał/a:
Samba napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

A teraz postaw się w sytuacji tej matki czy ona ma być umęczoną cierpiętnica? A tatuś ma mieć nową partnerką a matka zrezygnować z lepszej pracy, czyli klepać słodką biedę do tego czekać na śmierć bo co jej innego zostało.

Nie, a kto powiedział że musi być umęczona? Pytanie jest takie, czemu ona nie chce oddać dziecka pod stałą opiekę ojca? Czemu nie tak?


Nie chcę być to nienowoczesną, ale mimo wszystko uważam, że matki to zazwyczaj lepsi rodzice, a zwłaszcza dziewczynie lepiej będzie z pewnością z matką, gdzie z ojcem nie pogada sobie o ważnych dla niej rzeczach.

A widzisz, to jednak niby jesteś przeciw opiece naprzemiennej, ale jak już to powinno być na stałe przy matce. O ważnych rzeczach można rozmawiać nie mieszkając z dzieckiem na stałe i nie o to tu chodzi.
Jak na dłoni widać, że nie chodzi tak o opiekę naprzemienną , jak o to, że matka powinna mieć stałą, bo to by ci było rękę.
Masz do tego prawo i jak najbardziej może ci przeszkadzać, że córka partnera z wami mieszka, ale i tak tego nie zmienisz, więc rozkminianie co jest lepsze i dla kogo niczego nie zmieni.
Chwała ojcu, że chce mieć równe prawo w wychowaniu córki, bo nie każdy się na to pisze i nie każdy się nadaje. Masz fajnego, odpowiedzialnego faceta, doceń to.
Ale jak to ci tak bardzo przeszkadza, pozostaje się rozstać, coś za coś, masz wybór.

42

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
JedynaMonika napisał/a:

Nie chcę tutaj umniejszać roli ojców, jednak to zawsze na kobietach spoczywała większa odpowiedzialność za wychowywanie dziecka.

Nie chcesz, ale to robisz xd
Do pewnego wieku- potem syn przechodził pod wychowanie ojca i uczył się od niego, a córka zostawała uczyć się życia od matki.

JedynaMonika napisał/a:

No i tak jak już pisałam dziewczyna w wiadomych sprawach w życiu z ojcem o tym nie pogada.

To ona decyduje czego chce, nie Ty.
W tej sytuacji z matką może rozmawiać kiedy potrzebuje i czerpać od ojca, co dla dziewczyn też jest ogromnie ważne.

JedynaMonika napisał/a:

Nie chcę tutaj oddzielać dziecka od ojca, osobiście nie widzę problemu żeby córka do niego przychodziła i go odwiedzała czy tam gdzieś się spotykali razem, ale mieszkanie razem właściwie nikomu nie służy.

Nie służy tylko Tobie.
I tak, najchętniej byś ich rozdzieliła i 'łaskawie' pozwoliła na weekendowe odwiedziny.
Przecież to wyraźnie pokazujesz;)

JedynaMonika napisał/a:

Opieka naprzemienna jest natomiast jednym z gorszych rozwiązań, co to w ogóle za durny pomysł żeby dziecko na zmianę mieszało raz tutaj a raz tam ? To może ty się tak przeprowadzaj co tydzień ?

Pomysł jest całkiem dobry i się sprawdza, nie zmieni tego fakt że Tobie wydaje się inaczej, bo masz w tym osobisty interes.
Bo gdyby ona miała zostać tylko z ojcem, szybciutko bys zmieniła zdanie;)

Edit

Za duży chłopczyk ze mnie, rodziców szanuję ale się ich nie słucham. Wolę żyć osobno;)


Ajajajajajaj, ale żeś namieszał. Nic nie pisałam tutaj o weekendowym tatusiotwie, a o tym że uważam (i to wcale nie dlatego, że akurat ja jestem w takiej sytuacji) że wcale takie dobre dla dziecka (zwłaszcza nastoletniego gdzie hormony buzują) ciągła zmiana miejsca zamieszkania i to nie jest tylko moja opinia, nawet tutaj wiele matek to potwierdziło, w dodatku nawet od wielu psychologów takie coś usłyszysz, że dla dziecka ważna jest stabilizacja. Matka jest natomiast tym rodzicem, który naturalnie zapewnia lepszy komfort dziecku zwłaszcza jeżeli mówimy o córkach (z synami być może jest ciutkę inaczej)

43

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Solaris napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Solaris napisał/a:

To, że coś jest standardem na zachodzie nie znaczy z automatu, że jest dobre.

Raczej można wykluczyć, że jest złe.
Mogę takie rozwiązania obserwować na codzień, czasem z takimi dzieciakami rozmawiałem. Dla nich to jest całkiem normalne.

Solaris napisał/a:

Warto też mieć na uwadze fakt, że nie każde dziecko jest w stanie się zaadaptować i funkcjonować na dwa domy.
Także z tą opieką naprzemienną to bywa różnie...
Myślę, że to jest sprawiedliwe rozwiązanie dla rodziców ale czy dobre dla dziecka?

Raczej każde, jeśli ma dobry kontakt z obojgiem rodziców i dobre warunki u każdego.

Tak, dobre;)

Zakładasz optymistyczny wariant a najczęściej tak nie jest. Ludzie się rozwodzą i są bardziej lub mniej skłóceni, ojciec zakłada sobie nową rodzinę a macocha krzywo patrzy na dziecko. Toleruje je co najwyżej. Takie dziecko u ojca nie czuje się nigdy jak u siebie. A jak jeszcze macocha ma swoje dziecko albo z ojcem sobie trzaśnie nowe to w ogóle bywa nieciekawie. Piszę o małych dzieciach, które nikt nie pyta o zdanie, bo wszyscy wiedzą, co jest dla nich dobre.
Także będę się upierać, że taka forma opieki naprzemiennej to jest przede wszystkim dobra dla rodziców a nie dla dziecka. 
Dla dziecka to byłaby wtedy, gdyby ono miało jeden dom a zmieniali się rodzice. Jak oni narobili bałaganu, to niech teraz się zmieniają a nie przerzucają sobie z domu do domu dziecko jak paczkę.

Takie gniazdowanie też by autorce nie odpowiadało, bo miała by partnera w domu co dwa tygodnie. Wszystkim nigdy się nie dogodzi,

44

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
wieka napisał/a:

Takie gniazdowanie też by autorce nie odpowiadało, bo miała by partnera w domu co dwa tygodnie. Wszystkim nigdy się nie dogodzi,

Być może, ale tu nie chodzi o wszystkich tylko głownie o dobro dziecka.

45

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
wieka napisał/a:
JedynaMonika napisał/a:
Samba napisał/a:

Nie, a kto powiedział że musi być umęczona? Pytanie jest takie, czemu ona nie chce oddać dziecka pod stałą opiekę ojca? Czemu nie tak?


Nie chcę być to nienowoczesną, ale mimo wszystko uważam, że matki to zazwyczaj lepsi rodzice, a zwłaszcza dziewczynie lepiej będzie z pewnością z matką, gdzie z ojcem nie pogada sobie o ważnych dla niej rzeczach.

A widzisz, to jednak niby jesteś przeciw opiece naprzemiennej, ale jak już to powinno być na stałe przy matce. O ważnych rzeczach można rozmawiać nie mieszkając z dzieckiem na stałe i nie o to tu chodzi.
Jak na dłoni widać, że nie chodzi tak o opiekę naprzemienną , jak o to, że matka powinna mieć stałą, bo to by ci było rękę.
Masz do tego prawo i jak najbardziej może ci przeszkadzać, że córka partnera z wami mieszka, ale i tak tego nie zmienisz, więc rozkminianie co jest lepsze i dla kogo niczego nie zmieni.
Chwała ojcu, że chce mieć równe prawo w wychowaniu córki, bo nie każdy się na to pisze i nie każdy się nadaje. Masz fajnego, odpowiedzialnego faceta, doceń to.
Ale jak to ci tak bardzo przeszkadza, pozostaje się rozstać, coś za coś, masz wybór.

Nie na stałe przy matce, ale uważam, że stałym miejscem pobytu dziecka powinno być miejsce zamieszania matki dziecka i to nie wynika z jakiś moich uprzedzeń, tylko po prostu uważam, że matki są tymi lepszymi rodzicami.

46

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Solaris napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Solaris napisał/a:

Zakładasz optymistyczny wariant a najczęściej tak nie jest. Ludzie się rozwodzą i są bardziej lub mniej skłóceni, ojciec zakłada sobie nową rodzinę a macocha krzywo patrzy na dziecko. Toleruje je co najwyżej. Takie dziecko u ojca nie czuje się nigdy jak u siebie. A jak jeszcze macocha ma swoje dziecko albo z ojcem sobie trzaśnie nowe to w ogóle bywa nieciekawie. Piszę o małych dzieciach, które nikt nie pyta o zdanie, bo wszyscy wiedzą, co jest dla nich dobre.
Także będę się upierać, że taka forma opieki naprzemiennej to jest przede wszystkim dobra dla rodziców a nie dla dziecka. 
Dla dziecka to byłaby wtedy, gdyby ono miało jeden dom a zmieniali się rodzice. Jak oni narobili bałaganu, to niech teraz się zmieniają a nie przerzucają sobie z domu do domu dziecko jak paczkę.

Skąd masz to przekonanie?
Znasz rodziny które tak funkcjonują, masz dostęp do badań?
Ja piszę o tym co obserwują na codzień i co jest przyjęte przez państwo jako norma. Czyli, podstawy były by to wprowadzić i dobro dziecka wcale nie jest na ostatnim miejscu.

Może z autopsji?

Może?
Nie sądzisz że to trochę za mało?

U mnie bez może, przez ładnych parę lat. To tylko potwierdza moje wnioski, ale akurat to nie jest argument czy w Twoim, czy w moim przypadku.


JedynaMonika napisał/a:

Ajajajajajaj, ale żeś namieszał. Nic nie pisałam tutaj o weekendowym tatusiotwie, a o tym że uważam (i to wcale nie dlatego, że akurat ja jestem w takiej sytuacji) że wcale takie dobre dla dziecka (zwłaszcza nastoletniego gdzie hormony buzują) ciągła zmiana miejsca zamieszkania i to nie jest tylko moja opinia, nawet tutaj wiele matek to potwierdziło, w dodatku nawet od wielu psychologów takie coś usłyszysz, że dla dziecka ważna jest stabilizacja.
Matka jest natomiast tym rodzicem, który naturalnie zapewnia lepszy komfort dziecku zwłaszcza jeżeli mówimy o córkach (z synami być może jest ciutkę inaczej)

Niczego nie namieszałem, wyraźnie widać o co Ci chodzi.
Podoba Ci się gość, jego zalety i kasa, ale bardzo Ci się nie podoba to, że mieszka u Was jego córka przez dwa tygodnie.
Ona będzie za rok mogła zdecydować, z którym rodzicem chce mieszkać.
Co zrobisz, gdyby wybrała ojca?
Jestem pewien że wtedy byłabyś gorącą zwolenniczką opieki naprzemiennej lub chciałabyś to dziecko wcisnąć matce.
Już forsujesz takie tezy, mimo że ta dziewczyna jest w wieku w którym wie czego chce, lepiej od Ciebie czy kogokolwiek twierdzącego że w innej sytuacji byłoby jej lepiej, najwyraźniej obecna sytuacja jej odpowiada.

To Ty jesteś jedyną, której to przeszkadza. Nie widziałaś z kim się wiążesz? Do kogo te pretensje?

47

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Solaris napisał/a:
wieka napisał/a:

Takie gniazdowanie też by autorce nie odpowiadało, bo miała by partnera w domu co dwa tygodnie. Wszystkim nigdy się nie dogodzi,

Być może, ale tu nie chodzi o wszystkich tylko głownie o dobro dziecka.

W tym przypadku akurat nie chodzi o dobro dziecka;)

48

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Solaris napisał/a:
wieka napisał/a:

Takie gniazdowanie też by autorce nie odpowiadało, bo miała by partnera w domu co dwa tygodnie. Wszystkim nigdy się nie dogodzi,

Być może, ale tu nie chodzi o wszystkich tylko głownie o dobro dziecka.

W tym przypadku akurat nie chodzi o dobro dziecka;)

A tu jestem skłonna się zgodzić;)

49

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JedynaMonika napisał/a:
wieka napisał/a:
JedynaMonika napisał/a:

Nie chcę być to nienowoczesną, ale mimo wszystko uważam, że matki to zazwyczaj lepsi rodzice, a zwłaszcza dziewczynie lepiej będzie z pewnością z matką, gdzie z ojcem nie pogada sobie o ważnych dla niej rzeczach.

A widzisz, to jednak niby jesteś przeciw opiece naprzemiennej, ale jak już to powinno być na stałe przy matce. O ważnych rzeczach można rozmawiać nie mieszkając z dzieckiem na stałe i nie o to tu chodzi.
Jak na dłoni widać, że nie chodzi tak o opiekę naprzemienną , jak o to, że matka powinna mieć stałą, bo to by ci było rękę.
Masz do tego prawo i jak najbardziej może ci przeszkadzać, że córka partnera z wami mieszka, ale i tak tego nie zmienisz, więc rozkminianie co jest lepsze i dla kogo niczego nie zmieni.
Chwała ojcu, że chce mieć równe prawo w wychowaniu córki, bo nie każdy się na to pisze i nie każdy się nadaje. Masz fajnego, odpowiedzialnego faceta, doceń to.
Ale jak to ci tak bardzo przeszkadza, pozostaje się rozstać, coś za coś, masz wybór.

Nie na stałe przy matce, ale uważam, że stałym miejscem pobytu dziecka powinno być miejsce zamieszania matki dziecka i to nie wynika z jakiś moich uprzedzeń, tylko po prostu uważam, że matki są tymi lepszymi rodzicami.

To też bywa różnie, ale głównie chodzi jakie dziecko ma relacje z ojcem, jeśli dobre, to nie ma żadnych przeciwwskazań do dzielenia się opieką. A tu widać, że ojciec dobrze zajmuje się córką, więc tym bardziej „ciężar „wychowania może być równo dzielony.
Jeśli chcesz być z tym facetem to nie podnoś tego problemu, bo może się okazać, że dziewczyna wybierze ojca do opieki stałej, a może od 13 -go roku życia, nie 15-go, więc tylko sobie pogorszysz.

50

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Ale dlaczegóż pogorszy? smile
Przecież pisała podobno z troski o dziecko,  i dezorganizację jej zycia, więc gdzie problem gdyby dziewczyna zamieszkała z nimi?
Przecież wiedziała że wiąże się z mezczyzną z nastolatką?

51

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
JedynaMonika napisał/a:

Nie mam do nikogo pretensji.

[...]
Opieka naprzemienna jest bardzo dobrym rozwiązaniem, jeśli oboje rodzice chcą być zaangażowani w wychowanie dziecka. To jest standard na zachodzie.
Dziecko na tym korzysta, bo oba miejsca zna dobrze, w obu jest u siebie, może ciszyc sie codziennoscią z tatą i mamą, od obu czerpać wzorce, a rodzic który ma dziecko na określony czas, jest bardziej na nie uważny, zaangażowany.

Nie, nie jest. Nie wszystko co z zachodu jest dobre, ba coraz więcej złych rzeczy bezrefleksyjnie stamtąd powielamy.

52

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Ela210 napisał/a:

Ale dlaczegóż pogorszy? smile
Przecież pisała podobno z troski o dziecko,  i dezorganizację jej zycia, więc gdzie problem gdyby dziewczyna zamieszkała z nimi?
Przecież wiedziała że wiąże się z mezczyzną z nastolatką?

Ela chyba nie nie wierzy w szczerze intencje autorki. Teksty o tym, że to matki powinny się zająć dzieckiem nie wynikają z troski o córkę partnera tylko o własny komfort. Gdyby problem było życie na walizkach to nie miałaby problemów żeby mieszkała z nimi. A tu jest tekst może ojca odwiedzać po prostu Monika nie chce żeby córka jej partnera z nimi mieszkała, bo jej syn ma lat 20 i mieszka w innym mieście. To jest zrozumiałe. Monika, tak jak napisałam gdyby moga córka była 10 lat starsza czyli miała 21 lat i była na studiach w Londynie czy nawet w Warszawie to też pewnie krzywo bym patrzyła na to, że 14 latka miałaby ze mną mieszkać, ale problem polega na tym, że ja umiałabym się do tego przyznać a nie pisała o tym, że nie znam czegoś takiego jak opieka naprzemienna. Jesteś 40+ i nie znasz, no proszę Cię, powiedzieć że nei zna to pomogłaby koleżanki mojej mamy które są 60+ a nie młoda kobieta w dzisiejszych czasach.

53

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
JedynaMonika napisał/a:

uważam, że stałym miejscem pobytu dziecka powinno być miejsce zamieszania matki dziecka i to nie wynika z jakiś moich uprzedzeń, tylko po prostu uważam, że matki są tymi lepszymi rodzicami.

O ile uważam, że opieka naprzemienna nie jest dobra dla małych dzieci (duże niech same decydują) to w Twoim przypadku przebija się nie troska o dziecko tylko o własną wygodę i święty spokój;)  Czy Ty nie jesteś zazdrosna po prostu o tę dziewczynkę? Że musisz dzielić z nią uwagę faceta? W jednym mają ludzie rację - wiedziałaś na co się piszesz, w sensie, że związałaś się z facetem, który ma dziecko i opiekę naprzemienną. Teraz stroisz fochy. Trochę współczuje temu dziecku, bo na pewno czuje, że nie jesteś zadowolona, gdy ona u was jest. I m.in o tym wcześniej pisałam, że to jest trudne dla dzieci, gdy czują się u ojca jak piąte koło u wozu, bo macocha kręci nosem. 
Nie musisz jej kochać, ale to dziecko faceta, którego kochasz chyba? On się nie wyrzeknie córki. Postaraj się spojrzeć na to dziecko z sympatią i troską. Jak na dziecko a nie jak na konkurencję. Od Ciebie najwięcej zależy jak będzie się układać relacja waszej trójki. To, że facet kocha swoje dziecko nie znaczy, że Tobie z jego miłości ubędzie.

54 Ostatnio edytowany przez KSandraK (2025-10-28 05:36:54)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Ile lat ma ta córka?

JedynaMonika napisał/a:

żeby wszystko wyglądało „normalniej” – żeby córka mieszkała głównie z matką, a ojciec miał z nią regularny kontakt. Tak byłoby po prostu łatwiej ułożyć wspólne życie.

Oczywiscie że byłoby ci łatwiej, bo jesteś złą macochą. smile

JedynaMonika napisał/a:

Była żona mojego partnera (...) dużo podróżuje, ma swoje pasje, dba o siebie, lubi mówić o samorozwoju i pozytywnym myśleniu.

Te podróże prawdopodobnie w dużej mierze byłyby niemożliwe, gdyby matka miała córkę 100% czasu na głowie.

JedynaMonika napisał/a:

Kiedy dziewczynka jest u nas, wszystko w domu kręci się wokół niej: plany, posiłki, codzienny rytm, nawet sposób spędzania wolnego czasu. Gdy wyjeżdża do matki, wszystko się zmienia – robi się spokojniej, ciszej, jakbyśmy wracali do zupełnie innego świata. I tak co dwa tygodnie: dwa różne tryby życia, dwa różne nastroje, dwa różne domy.

Coś jak praca zmianowa.

JedynaMonika napisał/a:

Jak to ułożyć, żeby nie czuć frustracji, ale też nie zatracić siebie?

Zaakceptuj, że masz faceta ze zobowiązaniami. Jeśli nie córka, to na pewnym etapie byliby to np. rodzice po wylewie (równie dobrze może chodzić o twoich). Jesli chodzi o niezatracanie siebie, znajdź sobie jakieś fajne hobby które by cię angażowało i mniej się koncentruj na obecności córki. Ona nie jest twoim gościem, tylko swojego ojca, po prostu.

Oczywiście możesz też po prostu zakończyć związek, jeśli ci całkowicie nie pasuje. (Chociaż byłoby to głupie.)

55

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

KSandraK jakim gościem? Nie córka jej partnera nie jest gościem tylko domownikiem. Jak znam życie to mieszkanie/dom jej własnością jej partnera a Monika się wprowadziła, więc co najwyżej Monika jest gościem a nie jego córka.

56

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:

KSandraK jakim gościem? Nie córka jej partnera nie jest gościem tylko domownikiem. Jak znam życie to mieszkanie/dom jej własnością jej partnera a Monika się wprowadziła, więc co najwyżej Monika jest gościem a nie jego córka.

Niekoniecznie, ale gościem tu nikt nie jest.

57 Ostatnio edytowany przez Motocyklistka (2025-10-28 10:10:00)

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.

Jako macocha, która przerabiała naprzemienną chyba wolałabym, żeby dzieci były na stałe u ... ojca, jeśli miałabym już wybierać.
Na każdym z nas odbijała się ta dezorganizacja życia co dwa tygodnie. Nie chcę nawet sobie wyobrażać, jak odczuwały to dzieciaki.

Z punktu widzenia "tej pańci", która związała się z dzieciatym o wiele łatwiej byłoby mi zbudować rzeczywistość z dziećmi, niż co dwa tygodnie przeorganizowywać codzienność.
Nasz dom, a dom ich matki różni się skrajnie od podstaw. Zasady, podejście do szkoły, nauki, porządków itp itd
Co dwa tygodnie musiały się dostosowywać od nowa.
Relację na szczęście udało nam się zbudować bardzo dobrą, kontakt jak na takie wariactwo mamy bardzo fajny, niemniej uważam że naprzemienna to lekko poszronione rozwiązanie.
I owszem, zawsze dzieci powinny być w priorytecie, aaaaaaaaalee .... ale jeśli któryś z rodziców nie umie poskładać życia z nową partnerka/partnerem i dziećmi, to niech lepiej w związek nie wchodzi. Jako "pańcia" tatusia mam pełne prawo zakładać, że skoro tatuś zaprosił mnie do wspólnego życia, to znaczy, że w tym życiu ma dla mnie miejsce. Mam pełne prawo też jego czasu wymagać, prawda? "Pańcie" tatusiów i "fagasy" mamuś też mają prawo oczekiwać wsparcia w odnależieniu się w nowej dla nich sytuacji.

58

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:

KSandraK jakim gościem? Nie córka jej partnera nie jest gościem tylko domownikiem. Jak znam życie to mieszkanie/dom jej własnością jej partnera a Monika się wprowadziła, więc co najwyżej Monika jest gościem a nie jego córka.

Dlaczego niby Monika jest gościem?? Jest jego partnerką.
I dlaczego zakładasz, że dom jest własnością partnera?

ooooj Minnie, jak ja współczuję potencjalnej kobiecie Twojego exa.... niezależnie od tego, jak między Wami było.

59

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Motocyklistka napisał/a:

Jako macocha, która przerabiała naprzemienną chyba wolałabym, żeby dzieci były na stałe u ... ojca, jeśli miałabym już wybierać.
Na każdym z nas odbijała się ta dezorganizacja życia co dwa tygodnie. Nie chcę nawet sobie wyobrażać, jak odczuwały to dzieciaki.

Z punktu widzenia "tej pańci", która związała się z dzieciatym o wiele łatwiej byłoby mi zbudować rzeczywistość z dziećmi, niż co dwa tygodnie przeorganizowywać codzienność.
Nasz dom, a dom ich matki różni się skrajnie od podstaw. Zasady, podejście do szkoły, nauki, porządków itp itd
Co dwa tygodnie musiały się dostosowywać od nowa.
Relację na szczęście udało nam się zbudować bardzo dobrą, kontakt jak na takie wariactwo mamy bardzo fajny, niemniej uważam że naprzemienna to lekko poszronione rozwiązanie.
I owszem, zawsze dzieci powinny być w priorytecie, aaaaaaaaalee .... ale jeśli któryś z rodziców nie umie poskładać życia z nową partnerka/partnerem i dziećmi, to niech lepiej w związek nie wchodzi. Jako "pańcia" tatusia mam pełne prawo zakładać, że skoro tatuś zaprosił mnie do wspólnego życia, to znaczy, że w tym życiu ma dla mnie miejsce. Mam pełne prawo też jego czasu wymagać, prawda? "Pańcie" tatusiów i "fagasy" mamuś też mają prawo oczekiwać wsparcia w odnależieniu się w nowej dla nich sytuacji.


Wiesz, że chciałam żeby się wypowiedziała. smile Tak ma prawo być dla "pańci" miejsce, ale tu nie jest kwestia dobra dziecka, tylko tego, że autorka po prostu nie chce córki partnera i tyle. I trudno uwierzyć w to, że młoda kobieta bo dla mnie kobieta 40+ to młoda nie wie spotkała się z opieką naprzemienną.

60

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Motocyklistka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

KSandraK jakim gościem? Nie córka jej partnera nie jest gościem tylko domownikiem. Jak znam życie to mieszkanie/dom jej własnością jej partnera a Monika się wprowadziła, więc co najwyżej Monika jest gościem a nie jego córka.

Dlaczego niby Monika jest gościem?? Jest jego partnerką.
I dlaczego zakładasz, że dom jest własnością partnera?

ooooj Minnie, jak ja współczuję potencjalnej kobiecie Twojego exa.... niezależnie od tego, jak między Wami było.

Są 3 możliwości jego/jej/wspólny.

Motocyklista kim w twojej ocenie jest partnerka ? Dla mnie kobieta która nie chce dziecka partnera nie jest partnerką.

Czasem myślę jak zachowałabym się wobec takiej gdyby była. Czy podeszłabym do tego neutralnie, pewnie tak, czy jednak byłoby mi przykro że buduje swoje szczęście na moim nieszczęściu, ale cóż czasem bywa i tak.

61

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:

Wiesz, że chciałam żeby się wypowiedziała. smile

mówisz - masz smile

62

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

KSandraK jakim gościem? Nie córka jej partnera nie jest gościem tylko domownikiem. Jak znam życie to mieszkanie/dom jej własnością jej partnera a Monika się wprowadziła, więc co najwyżej Monika jest gościem a nie jego córka.

Dlaczego niby Monika jest gościem?? Jest jego partnerką.
I dlaczego zakładasz, że dom jest własnością partnera?

ooooj Minnie, jak ja współczuję potencjalnej kobiecie Twojego exa.... niezależnie od tego, jak między Wami było.

Są 3 możliwości jego/jej/wspólny.

Motocyklista kim w twojej ocenie jest partnerka ? Dla mnie kobieta która nie chce dziecka partnera nie jest partnerką.

Czasem myślę jak zachowałabym się wobec takiej gdyby była. Czy podeszłabym do tego neutralnie, pewnie tak, czy jednak byłoby mi przykro że buduje swoje szczęście na moim nieszczęściu, ale cóż czasem bywa i tak.

Dla mnie tak naprawdę większego znaczenia nie ma czyj jest dom, skoro zdecydowali się wspólnie żyć.

Nigdzie Monika nie napisała, że nie chce tego dziecka.
Łatwo jest oceniać kogoś, gdy nie jest się na jego miejscu. Jadłam ten chleb i jego smak znam aż za dobrze.
Nie wiesz, jaki to rollercoster. Galop racjonalizacji faktów, emocji, niepewności, uczuć.
I widzisz, mimo że dzieciaki mówią o mnie "druga mama", mimo że często przychodzą do mnie z problemem a nie do ojca, czy matki, mimo że mówimy sobie "kocham cię", to nigdy więcej nie weszłabym w związek z dzieciatym.
Przecież nie było Ci z nim dobrze, więc czemu na nieszczęściu. Rozstaliście się, każde z Was ma prawo życie sobie na nowo posklejać.

63

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Motocyklistka napisał/a:

Dla mnie tak naprawdę większego znaczenia nie ma czyj jest dom, skoro zdecydowali się wspólnie żyć.

Nigdzie Monika nie napisała, że nie chce tego dziecka.
Łatwo jest oceniać kogoś, gdy nie jest się na jego miejscu. Jadłam ten chleb i jego smak znam aż za dobrze.
Nie wiesz, jaki to rollercoster. Galop racjonalizacji faktów, emocji, niepewności, uczuć.
I widzisz, mimo że dzieciaki mówią o mnie "druga mama", mimo że często przychodzą do mnie z problemem a nie do ojca, czy matki, mimo że mówimy sobie "kocham cię", to nigdy więcej nie weszłabym w związek z dzieciatym.
Przecież nie było Ci z nim dobrze, więc czemu na nieszczęściu. Rozstaliście się, każde z Was ma prawo życie sobie na nowo posklejać.

Z tym, że autorka napisała wprost, że ona nie ingeruje, że dziecko powinno być z matką bo ona chce spokoju. Ty byłaś zupełnie innym przypadkiem tu jest sytuacja w której macocha chce żeby córka jej "partnera" odwiedzała ojca, a nowoczesna mama przyjęła wór pokutny, nie podróżowała, nie rozwijała się, no matki lepiej zajmują się dziećmi.

64

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Dla mnie tak naprawdę większego znaczenia nie ma czyj jest dom, skoro zdecydowali się wspólnie żyć.

Nigdzie Monika nie napisała, że nie chce tego dziecka.
Łatwo jest oceniać kogoś, gdy nie jest się na jego miejscu. Jadłam ten chleb i jego smak znam aż za dobrze.
Nie wiesz, jaki to rollercoster. Galop racjonalizacji faktów, emocji, niepewności, uczuć.
I widzisz, mimo że dzieciaki mówią o mnie "druga mama", mimo że często przychodzą do mnie z problemem a nie do ojca, czy matki, mimo że mówimy sobie "kocham cię", to nigdy więcej nie weszłabym w związek z dzieciatym.
Przecież nie było Ci z nim dobrze, więc czemu na nieszczęściu. Rozstaliście się, każde z Was ma prawo życie sobie na nowo posklejać.

Z tym, że autorka napisała wprost, że ona nie ingeruje, że dziecko powinno być z matką bo ona chce spokoju. Ty byłaś zupełnie innym przypadkiem tu jest sytuacja w której macocha chce żeby córka jej "partnera" odwiedzała ojca, a nowoczesna mama przyjęła wór pokutny, nie podróżowała, nie rozwijała się, no matki lepiej zajmują się dziećmi.

Owszem, u mnie potoczyło się to całkiem fajnie, ale nie masz pojęcia ile razy zapłakana mówiłam mojej przyjaciółce, że mam dość, że chcę spokoju, że jestem tym zmęczona. W moim przypadku dodaj jeszcze bardzo zazdrosną o relację panią mamusię, która zdecydowanie starała się utrudnić budowanie relacji.
"Te pańcie" też są tylko ludźmi.

65

Odp: Związek w którym oboje są po przejściach.
Motocyklistka napisał/a:

Owszem, u mnie potoczyło się to całkiem fajnie, ale nie masz pojęcia ile razy zapłakana mówiłam mojej przyjaciółce, że mam dość, że chcę spokoju, że jestem tym zmęczona. W moim przypadku dodaj jeszcze bardzo zazdrosną o relację panią mamusię, która zdecydowanie starała się utrudnić budowanie relacji.
"Te pańcie" też są tylko ludźmi.

Oczywiście, że są ludźmi. Tylko oczekiwanie, iż była będzie się cieszyła z tego, że jej były mąż ma super związek to chyba pobożne życzenie. Natomiast utrudnianie to juz celowe działanie którego oczywiście nie popieram.

Zazdrość to bardzo brzydka cecha ale też ludzka.

Posty [ 1 do 65 z 166 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek w którym oboje są po przejściach.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026