wieka napisał/a:A tak w ogóle to odpowiada ci jakieś praca?
Masz jakieś umiejętności idące w parze z twoją wysoką inteligencją?
Oczywiście! Po 8 godzin od 7:30-8:00. Weekendy wolne.
Kierowca-dostawca - biorę rano załadowane auto, jadę rozwieźć rzeczy punkt po punkcie, wracam na pusto. Miałem taką pracę, była świetna. Nigdzie indziej potem nie znalazłem pracy jako dostawca z załadowanym autem na start, wszędzie trzeba było samemu. Przeniosłem się, bo dostałem umowę próbną na 2,5 miesiąca jako informatyk u nas na uczelni, na której zresztą sam studiowałem. Nie sprawdziłem się w zaawansowanych sieciach (jestem serwisantem), więc nie przedłużyli, a nie ukrywam, że miałem tam świetnie, bo raz że mogłem wynająć piękny apartament w domu studenckim przy uczelni po kosztach (800zł ze wszystkim), a dwa że co chwilę były jakieś dodatki. Wtedy właśnie poznałem byłą i na mnie poleciała. Jak mi nie przedłużyli umowy to musiałem się wyprowadzić i wróciłem do rodziców, wtedy dwoiła się i troiła, żeby tylko znaleźć mi jakieś tanie lokum, żebym tylko nie mieszkał u rodziców. Jej znajoma miała kawalerkę, więc poszedłem. Byłem tam 3 miesiące, potem wyjechaliśmy do Niemiec.
Do tamtej pracy dostawcy chciałem wrócić, ale już mnie nie chcieli i nie chcą do dzisiaj.
Obecnie wynajmuję 2 pokoje w starym budownictwie, trochę obdrapane, za 1650 ze wszystkim. Wziąłem, bo miałem dość narcystycznego ojca (mama też potwierdziła, że na starość mu odbiło, zresztą jest alkohol, zawsze tylko czysta) i pomyślałem, że może jak była się dowie to przyjdzie + było bez kaucji, bo polecenia byłego szwagra, dodatkowo właścicielka zna moją siostrę, która była właśnie jego żoną. Jakbym miał zapłacić przykładowo 2*1650 (z kaucją) to bym nie wziął, bo to już daje 3300, a to jest praktycznie minimalna krajowa, a na taką sumę trzeba je*ać cały miesiąc, który wcale nie jest krótki, a jak pisałem z pracą jest katastrofa. O umowie o pracę ogólnie można zapomnieć.
Obecnie pracuję dorywczo jako pomocnik przy montażach klimatyzacji na budowach za 160zł dniówki po 9 godzin i nie codziennie. Kompletnie nie moja działka, poza podłączeniami kabelków, ale odkładam każde 50zł do rachunków, byle nie wrócić do domu rodzinnego i wierzę, że sytuacja się w końcu zmieni.