Anewe napisał/a:Ela210 napisał/a:dla faceta w wieku 50 lat 59 kg? To chyba jak 160 ma wzrostu 
jak gość ma 185 i wazy 90 kg to na pewno nie wygląda na otyłego
moj ma tyle wzrostu i przy 85 kg uważam że jest szczupły- zresztą jest wysportowany
Ale gość ma 178 cm i waży 92 kg.
Co to w ogóle za porównanie do wysportowanego gościa 185 cm i 85 kg, przecież to dwa różne światy, ten ma BMI ponizej 25 czyli w normie, proporcjonalna waga dla tego 178 cm to byłoby 78-79 kg, a nie 92 kg. Zresztą, wysportowana sylwetka wygląda zupełnie inaczej niż u kanapowca przy identycznym wzroście i wadze, u wysportowanego ta waga rozkłada się proporcjonalnie, również na bicepsy, mięśnie nóg, a u niećwiczacego większość idzie w brzuch.
Chyba masz tu rację; na ogół zdrowym środkiem jest w takim wypadku waga będąca ostatnimi dwiema cyframi wzrostu wyrażonego w centymetrach. Gdy przy wzroście 187 chwilowo ważyłem 79-80 kg (bywało i mniej), to szczerze mi wypaliła że jak na jej gust jestem za chudy. Po kilku kolejnych latach doszedłem do wniosku, że przy mojej budowie ciała nie ma kompletnie sensu schodzenie poniżej 85 kg. Zdjęcie profilowe, które bynajmniej nie czyniło mnie przezroczystym dla kobiet kiedy ostatni (i w sumie jedyny) raz byłem na portalu randkowym, wykonałem mając jakieś 88 kg. Czyli 92 kg u Kaszpira (jeśli ma 178 cm) raczej widać.
minnie.89 napisał/a:Nowe_otwarcie to co napisałeś to niestety jest bardzo częste, dlatego ponowie z obawy przed tym podcinają skrzydła, żeby właśnie nie doszły dalej, czego sama doświadczyłam.
Tylko czy to nie jest pokłosie tego właśnie, że jak masz 30 lat ona 22 to w większości przypadków zarabiasz więcej, a potem ... cóż za 10 lat może być tyle samo, a za 20 ona może zarabiać więcej i efekt taki, że jest pogarda z jej strony, na co Ci on jak on ....
Tu poruszyłaś ciekawą kwestię, bo dość istotne dla Twojej historii i Twojej przyszłości związkowej jest to, co Cię tak ukształtowało. Jeśli to żal za podcinanie skrzydeł i chęć pokazania/odpłacenia facetowi za to, to mogła to być jedynie chęć odreagowania, odpłaty za konkretne działania, która po jej zaspokojeniu mogła Cię "opuścić" (też wyjaśnię łopatologicznie: facet babce podcinał skrzydła, gnoił ją, a gdy jemu się powinęła noga - a ona z kolei "wskoczyła na wóz" - to nastąpiło odreagowanie w stylu "Taki z ciebie był kozak, a teraz gdzie jesteś?). I takie coś, po zaspokojeniu "zemsty", może naturalnie przejść. Jest jednak jeszcze druga, niepokojąca możliwość że to Twoje naturalne podejście (mam na myśli to podejście wyrażone zwłaszcza w ostatnim zdaniu zacytowanego fragmentu Twojego posta. Takie podejście nie tylko źle wróży relacjom (bo do prawdziwej relacji człowiek z reguły szuka kogoś - zwłaszcza człowiek po różnych doświadczeniach - kto będzie z nim na dobre i na złe, a nie tylko na dobre), ale i wręcz powoduje naturalną chęć podcięcia tak antypatycznej osobie skrzydeł.
@Solaris
Nie, nie jest wszystko ok i to nie jest na zasadzie "komu to przeszkadza" (tym bardziej że te pozory w jakimś stopniu zawsze są, jak by tego nie zaklinać). Jedynie relatywizujesz moralnie coś, z czego (jak przyznajesz) sama korzystałaś. Jedyną uczciwą drogą w sytuacji gdy gość Ci stawia wszystko, licząc na seks którego Ty absolutnie nie planujesz, jest zakończyć to w chwili, w której konkluzja odnośnie jego celu pojawiła Ci się w głowie, przy rozłożeniu kosztów po równo (jak w koleżeńskim - a nawet nie tyle - spotkaniu, którego to etapu w Twoim założeniu znajomość nie ma przekroczyć).
Swoją drogą ciekawie się dyskusja rozwinęła, ze stałymi uczestniczkami. Wyszła z tego pisana na zamówienie "analiza" wykonana w Instytucie Z Dupy, w Katedrze Mchu i Paproci, na podstawie której dyskusja przeszła na znany tor: komu argumenty pasowały do jego tezy, ten przyklaskiwał i był mile w dyskusji widziany; kto wytykał oczywiste luki, ten od razu był ustawiany protekcjonalnie w pozycji osoby, która "i tak nie wie jak myślą i działają prawdziwi faceci, z domyśle: faceci z jedynej, słusznej klasy".
Ogólnie, jak napisałem: dyskusja skierowana pod tezę i to tezę oczywistą do bólu; ciężko podejść do niej bardziej poważnie niż z wygodnym fotelem i popcornem (chociaż odpuściłem, bo obżeranie się popcornem na noc niekoniecznie służy systemowi trawiennemu) 