Trochę mnie tu nie był a tu taki ciekawy temat
(z milionem pobocznych tematów jak to zwykle...).
Powiem Ci Kaszpir, że doskonalę Cię rozumiem, bo mam dokładnie tak samo jak Ty...
Z "Panią od kurników" rozstałem się kilkanaście miesięcy temu (nota bene, Pani znalazła w niecałe 3 miesiące od naszego rozstania kolejnego "parobka", o którym mi na Whatsupie pisała "jest magiczny, wszystko potrafi, kocha ogród, od małego pracował..." zatem "cód, miód, ultramaryna 
Trochę czasu mi zabrało by wrócić do siebie po tym chorym związku ale jakoś się udało (udaje - bo tak na moje oko to w 70-80% jest już ze mną OK) dlatego jakieś trzy miesiące temu zaczalem się rozglądać za kimś "płci przeciwnej" i....to jakaś masakra...
Generalnie mam dość podobne wytyczne jak Kaszpir - Pani lat ok 47-51, zadbana, stosunkowo atrakcyjna, kobieca, niepalaca, mająca pracę, która zapewnia coś więcej niż tylko przeżycie, z dziećmi odchowanymi na tyle by były samodzielne.
Dlaczeo tak? Ano dlatego, że trochę jak Kaszpir - chciałbym partnerkę, która już się spełniła jako matka i teraz też uważa, że czas zacząć korzystać z życia poświęcając czas na zwiedzanie Świata bo jest piękny, na spokojne dobre życie bez chęci tworzenia dram "by coś się działo".
Byłem przez kilka miesięcy aktywny na portalu eD (gdzie tak swoją drogą kilka lat temu poznałem "Panią od kurników") i się załamałem...
Pomijam fakt, że ów portal ma jakieś problemy z geografią i podsyłał mi propozycje Pań w odległości 200-300 km nawet przy ustawionych moich paramaterach "max 50 km" ale generalnie odniosłem wrażenie, że dla części Pań to facet jest kimś w stylu "zapchaj dziury" pomiędzy jej zajęciami na siłowni a pilatesem....
Ja nie mówię, że zakladając profil na takim portalu to już trzeba mieć w szafie suknie ślubną/garnitur na wszelki wypadek (no i obrączki czekające w kieszeni marynarki) ale chyba mimo wszystko jak ktoś zakłada takie konto na takim portalu to jest to w jakimś celu a nie tak sobie.
Druga sprawa to, jak pisze Kaszpir, sporo Pań się zupełnie nie odezwało (jakieś fake konta?), ale co gorsza z wieloma to rozmowa była taka, że jak ja nie zadałem pytania to ze strony Pani - echo...Sam się gubiłem czy to jeszcze dialog czy już monolog...
Nie wiem skąd taka postawa Pań, szczególnie, że na serio się starałem by do każdej zagadać indywidualnie po dokładnej lekturze jej opisu, co lubi, czym się interesuje itp. I co jeszcze mnie zastanawiało to fakt, ze Panie same narzekały, na Panów, których większość właściwie bez żadnych ogródek proponowało seks...Czyli na małą liczbę "normalnych".
W każdym razie doskonale rozumiem Kaszpira bo sam mam dość i co gorsza - zastanawiam się gdzie właściwie można kogoś fajnego poznać...Po klubach w piątek nie będę się szlajał, zatem gdzie? W bibliotekach? Albo mam zacząć jeżdzić komunikają miejską i zaczepiać Panie, które mi się podobają? 