minnie.89 napisał/a:Absolutnie nie mówię że rodzenie dzieci po 40 jest dobre, bo zdaję sobie sprawę z tego jak bardzo to jest ryzykowne. Moja babcia ma 87 lat i ma się całkiem dobrze, jej mama zmarła jak miała 97, ale nie uważam tego za standard.
Żyjemy coraz dłużej, i to trochę tak jak napisałam, jakby oczekiwać że ja będą chodziła prać do morza, nie cofamy się tylko idziemy do przodu.
O mieszkanie z matką nie pytałam dlatego, że coś zarzucam, czy wypominam, tylko o to, że mało kto się wyprowadza wcześnie od rodziców, ja się wyprowadziłam jak miałam lat 19 i do rodziców już nie wróciłam, mój brat jak miał 25 a drugi nadal mieszka ale się ma zamiar się wyprowadzić w tym miesiącu
ma lat 33. Tą samodzielność można różnie interpretować, dla jednego to będzie 15 latek, bo do szkoły go wozić już nie trzeba i chodzi do liceum, dla drugiego to będzie dopiero ktoś kto jest pełnoletni, dla innego jak pracuje, ale są i gniazdownicy, a dla kogoś ktoś kto nie mieszka z rodzicami. Oczywiście z perspektywy intymności pary lepiej żeby tych nastolatków nie było, bo przecież dla tego 16 latka fakt, ze osoby 40+ mogą uprawiać seks to jakiś dramat, że o 50+ nie wspomnę.
Co do mieszkania socjalnego to jest owszem tanie, ale słabe rozwiązanie. Wątpliwym jest też czy do socjalnego może się ów partner legalnie bo nie mówię na krzy ryj dokwaterować.
Minnie, Twoja babcia pochodzi z zupełnie innego pokolenia—pokolenia ludzi niezwykle silnych i zdrowych. W tamtych czasach rodziły się głównie jednostki o dużej odporności, ponieważ nie było inkubatorów, a słabsze dzieci często nie przeżywały. Pamiętam, jak moja mama opowiadała, że moja babcia urodziła wiele dzieci, ale tylko nieliczne przeżyły.
Dodatkowo tamto pokolenie dorastało w czystym środowisku, żywiło się naturalnym, zdrowym jedzeniem i wykonywało dużo pracy fizycznej, co pozytywnie wpływało na ich kondycję.
Dziś wielu ludzi nie dożywa wieku emerytalnego. Mój kolega ze szkoły zmarł na zawał serca po trzydziestce—stres, presja, nieustanny wyścig szczurów. Gdy się o tym dowiedziałem, zdecydowałem się zwolnić tempo życia, bo warto je szanować i cieszyć się każdym dniem.
Ostatnio dowiedziałem się o śmierci znajomego, z którym przez lata pracowałem w korporacji. Przeszedł na emeryturę w marcu, a w kwietniu zobaczyłem jego nekrolog... Cieszył się wolnością tylko przez miesiąc.
Jestem przekonany, że młodsze pokolenia nie będą żyły tak długo, jak ich rodzice czy dziadkowie. Choć medycyna rozwija się w zawrotnym tempie, to styl życia, stres, jakość jedzenia i środowiska w coraz większym stopniu odbijają się na naszym zdrowiu.
Dla mnie samodzielność to życie na własną rękę—samodzielne mieszkanie, zarządzanie własnymi obowiązkami i codziennymi wyzwaniami. Jeśli ktoś nadal mieszka z rodzicami, trudno nazwać to pełną niezależnością. Samodzielność wymaga podejmowania decyzji i mierzenia się z konsekwencjami swoich wyborów, co daje prawdziwe poczucie wolności.
Dlatego kiedy czytam, że ktoś uznaje osiemnastolatka za w pełni samodzielnego, jedyne co mogę zrobić, to się uśmiechnąć.
Życie szybko pokazuje, że samodzielność to nie tylko kwestia wieku, ale przede wszystkim odpowiedzialności, doświadczenia i zdolności do radzenia sobie z wyzwaniami codzienności.