Jack Sparrow napisał/a:Salomonka napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Ale to przecież są badania ankietowe. To kobiety takie swoje zachowania deklarowały. I podobnie większość artów o zachowaniach seksualnych kobiet piszą.....same kobiety. Nie faceci.
Źródło przecież było w cytacie - to badanie ankietowe przeprowadzone przez jedną z uczelni wyższych. Ani bardziej obiektywnie, ani bardziej wiarygodnie się nie da.
Możesz podać to źródło? Konkretnie, nie że coś tam gdzieś przeczytałeś, tylko konkretnie skoro się na nie powołujesz.
Przecież masz w cytacie zawarte. Badanie ankietowe sprzed dekady przeprowadzone przez PUNO na grupie polskich emigrantek w UK.
Uprzedzając - badanie zostało przeprowadzone przez kobietę na grupie 500 osób.
Patrz tu, ty kurwa dziadku lesny, na wywiad z kobieta ktora przeprowadzila badania na ktore rzucily sie pisamki co ich tutaj tak chetnie cytowales:
https://dziennikbaltycki.pl/seksuolog-z … ar/1027189
Z Grażyną Czubińską, seksuolog z Londynu, rozmawia Tomasz Słomczyński.
To na Pani badanie powołują się media, mówiąc o rozwiązłości Polek w Londynie. Zaczęło się od publikacji w brytyjskim tabloidzie "Daily Mail".
Bardzo mi przykro, że media rzuciły się na informację z "Daily Mail", a nie zaczerpnęły jej u źródła. Wstępne wyniki tego badania prezentowałam we wrześniu na konferencji w Krakowie. I nie było tu mowy o Polkach, tylko o Polakach - ogólnie, bez podziału na płeć. Nie było mowy o "rozwiązłości", tylko o ryzykownych zachowaniach, które są bardzo różne... Bardzo zdecydowanie protestuję przeciwko przekłamywaniu wyników tych badań. To jest wysoce niesprawiedliwe dla Polek.
Doniesienia medialne były następujące: Polki w Anglii uprawiają seks cztery razy częściej niż w Polsce, częściej zdradzają i uprawiają np. seks grupowy.
Przekłamanie. Nie czterokrotnie, lecz dwukrotnie częściej - i nie Polki, tylko Polacy, ogólnie, bez podziału na płeć. Mniej więcej połowa respondentów to były kobiety, a połowa mężczyźni. Prawda jest taka, że kobiety wykazują większą świadomość i bardziej kierują swoimi zachowaniami. I nie jest to prawda, że częściej zdradzają, w każdym razie nie częściej niż w Polsce. Jeśli już mówimy o wzroście zachowań ryzykownych, to problem ten bardziej dotyczy mężczyzn. Więc trzeba odwrócić te role w stosunku do tego, o czym pisały gazety. Generalnie rzecz biorąc, prawda jest taka, że emigracja powoduje osamotnienie i tęsknotę, i rzeczywiście jest to czynnik zwiększający częstotliwość występowania zachowań ryzykownych. Wtedy szuka się różnych rozwiązań, niestety, często takich jak alkohol czy narkotyki. I te grupy respondentów, które przyznają się do takich zachowań, są liczniejsze niż w Polsce. Ale to jest zrozumiałe w warunkach emigracji. Do tego dochodzi brak przygotowania, edukacji, świadomości, czym jest związek i umiejętności, jak np. ten związek na odległość utrzymać. To wszystko odbija się zachowaniami, które niosą ze sobą zwiększone ryzyko zakażeń czy rozpadu związku. Jednak media nie wspominają o najważniejszym wyniku badania.
Czyli?
Wśród respondentów, którzy mieli systematycznie prowadzoną edukację seksualną w szkole, kontakty ryzykowne występują dwanaście i pół raza rzadziej. Te osoby rzadziej się zakażają i rzadziej występują w tej grupie konsekwencje społeczne zachowań ryzykownych. Musimy być bardzo ostrożni w wyciąganiu jakichkolwiek wniosków z tych badań. W ich kontekście będę bardzo mocnym głosem mówiła o konieczności edukowania młodych ludzi, i nie chodzi tu tylko o seksualność, ale to dotyczy różnych obszarów; jak wytrwać w związku, jak być kobietą, jak być mężczyzną...
A co z tym seksem grupowym, który przewijał się w nagłówkach wszystkich mediów?
Jedno z pytań badawczych dotyczyło seksu grupowego. Owszem, respondenci deklarują, że korzystają z takich form, ale te odpowiedzi stanowią zaledwie promile w stosunku do ogółu odpowiedzi. Warunki kulturowe są też zupełnie inne niż w Polsce. W Wielkiej Brytanii znacznie bardziej przenikają się różne zachowania.
Polacy i Brytyjczycy - czy widzi Pani różnice w zachowaniach seksualnych, w świadomości, w systemie edukacji i opieki zdrowotnej?
Pamiętajmy o tym, że Wielka Brytania jest krajem notującym jeden z najwyższych wskaźników w Europie, dotyczących zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową. Niewątpliwie z jednej strony Brytyjczycy mają większy dostęp do informacji i usług ochrony zdrowia, antykoncepcja jest za darmo, sieć klinik związanych z kwestiami reprodukcyjnymi jest przeogromna, a to wszystko jest nieodpłatnie... To jest na razie marzenie, żeby w Polsce tak było. Dla przykładu: mamy w Polsce 32 punkty bezpłatnego testowania HIV. Tu w Londynie bywa, że w jednej dzielnicy jest kilka takich punktów. No i my Polacy jesteśmy różni od Brytyjczyków, mam tu na myśli otwartość mówienia o seksie i seksualności, co również przekłada się na zachowania. W każdym narodzie jest tak, że więcej korzystają ci, którzy są bardziej świadomi.