SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Wszystko. Bo to jedna z podstawowych prawidłowości statystyki.
No to wyjaśnij na czym ta prawidłowość polega? Każda cecha wg ciebie ma rozkład Gaussa, tak?
Rozkład Gaussa możesz sobie tłumaczyć jako rozkład dający jakąś tam średnią.
https://kajodata.com/statystyka/co-to-j … -normalny/
Opinie to nie statystyka.
Statystyka polega na ty żeby wywnioskować na bazie małej probki np 100 opini, jaki jest cały rozkład.
Nope. Jak masz średnią ocen 4.0 to z rozkładu Gaussa wynika, ze najwięcej osób tak daną rzecz oceniła, ale że też były osoby, które oceniły to niżej, jak i takie, które oceniły to wyżej.
Z tym, że opinie nie są miarodajne ze względu na fakt, że produkt już opublikowany przeszedł fazę testów i jest stale ulepszany. Poza tym nie wiemy ile opinii pozytywnych zostało kupionych, a ile negatywnych usuniętych.
Statystyka to narzędzie które pozwala z małej probki wyciagac wnioski na wieksza probe. Np pytam 100 osob na kogo zagłosują i wnioskuje jak zagłosuje całe wojewodztwo w wyborach.
To co zrobiłaś w tym konkretnym przykładzie to jest powszechnie popełniany błąd. Zbyt mała próbka reprezentatywna, a próbujesz to ekstrapolować na całą populację. Bo nie wiadomo jaka jest płeć, jakie wykształcenie, miejsce zamieszkania itp. A to są wszystko zmienne, które trzeba wziąć pod uwagę. I tak samo jest z wyglądem. Co z tego, jak buzia ładna, jak z ryje jebie ? Co z tego, ze pupka zgrabna, jak nogi krzywe i brak talii?
ozumiem że jest jakaś blokada i żona ie moze mieć tyłka JLO i miseczki DD a jednoczesnie byc wierną i oddaną żoną?
Oczywiście, że może być. Ale ile jest takich osób? Oczywiście - bardzo, ale to bardzo mało. Już kiedyś podobną rozmowę mieliśmy bodajże z klipozorem. I też 'wam' (bo nie pamiętam kto brał udział w dyskusji) to tłumaczył. Osoby, które mają zbudowany świat i swoją percepcję przez pryzmat 'bycia ładnym' są często-gęsto jednostkami zaburzonymi, które ukształtowały się w duchu "beauty privilege".
Jej mąż nie musiał iśc na kompromi i spotykać się z mało atrakcyjną kobieta ale o dobrym sercu. Co ty potem opisujesz.
Ależ ja nie to opisuję. Nie twierdzę, że trzeba wybierać. To jest właśnie narracja narzucona przez Giaa, która pisze kropka w kropkę to samo biadolenie co nasze forumowe incele: że liczy się tylko uroda i kasa. I stąd takie, a nie inne jej przykłady - top urody kobiet mega zaburzonych narkomanek przedstawianych jako kobiety z klasą czy milionerów gustujących w małolatach.
Piszę jej dokładnie to samo, co od lat tłumaczycie naszym forumowym incelom. Ważne jest, aby partner się podobał NAM samym, bez względu na to jakie są aktualnie kanony piękna, bo uroda przemija, a moda na określone cechy wyglądu się zmienia. Bo często-gęsto bywa tak, że przystojniak otwiera w końcu tą paszczę i cała magia znika. I to jest akurat coś, co wy panie wielokrotnie tu podkreślałyście.
Albo inaczej.
Od iluś tam miesięcy masz wyrobioną o mnie opinię. Na ile ona by się zmieniła, jakby przy poznaniu na żywo okazałbym się adonisem? Czy wygląd młodego Boga zmieniłby twoje zdanie o mnie? Nabrałabyś magicznie ochoty na mnie jakbym był ucieleśnieniem twojego fizycznego ideału, czy jednak mając w pamięci wszystkie moje słowa i tak miałabyś jeden wielki klincz na cipce?