ProoUserr napisał/a:Karmaniewraca napisał/a:No tak, no zapomniałam, że to o to chodzi. Nie dość długo płakała za tobą, nie zabiegała tylko bezczelnie weszła w związek po godzinie. O to chodzi w tej piosence. A ok. Dobra.
Widzisz jesteś na pół metku mojego postrzegana sytuacji. Skoro ktoś wchodzi w związek po godzinie od wcześniejszego to okej ma prawo, ale najwidoczniej nie kocha bądź nie zależało jej na poprzednim związku. W takim bądź razie jak można żywic nienawiść przez 10 lat do osoby której się nie kochało bądź na której Ci nie zależało? I co to może powodować? Jak to w sposób racjonalny można wytłumaczyć?
Przecież nie wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć, ani zrozumieć irraacjonalnego zachowania drugiej osoby.
Chowasz trochę głowę w piasek, bo boisz się bezpośredniej konfrontacji na ew. spotkaniach, jak spotykacie się w większym gronie, to po prostu z nią nie rozmawiaj, a jak coś usłyszysz w swoim kierunku, to ripostuj.
Albo jak zaczniesz chodzić na te spotkania, to ona przestanie.
Bo do porozumienia nigdy nie dojdziecie, są takie zacięte jednostki i nic nie zrobisz, czego też nie potrafisz zrozumieć.
I ponownie odpowiedź z pełnym szacunkiem bez żadnych uszczypnięc w moim kierunku za co dziękuję. Faktycznie nie da się wszystkiego wytłumaczyć bądź zrozumieć, a może, aż za bardzo tego chce stąd ta moja determinacja w tym temacie zaraz po prostu odpuścić i żyć dalej tak jak żyłem. Co do strachu przed konwersacją to śmiem twierdzić, że się mylisz bo właśnie chciałbym ją, ale nie na zasadzie jak pies z kotem tylko jak cywilozowani ludzie, ale w sumie też rację miał Jack Sparrow z tym, że może lepiej nie unikać wspólnych spotkań z znajomymi bo to jednak ona ewentualnie może źle się zachować ponownie pokazując głośno i wyraźnie jak to mnie nienawidzi, a nie na. I ponownie Tobie musze przyznać rację, że realne jest to, iż mamy na tyle "trudne" charaktery, że choćbym nie ważne jak bardzo chciał po prostu normalny kontakt nawet nie koleżeński, a tyle co bez wyzwisk czy nie potrzebnych sytuacji to nigdy to się nie uda.
